Gość: Mamuśka31
IP: *.ssp.dialog.net.pl
25.10.08, 23:33
Mój problem polega na tym, że mój czteroipółletni synek, który ogólnie jest
grzecznym, mądrym i wspaniałym dzieciakiem, ostatnio zrobił się okropnie
przemądrzały i pyskaty. Wszelkie pyskówki sa jakimś mierzeniem sił między nim
a mna (do męża się tak nie stawia jak do mnie)i doprowadzaja mnie do szewskiej
pasji którą z coraz większym trudem opanowuję. Ponadto mały strasznie się
wymądrza i mnie poucza, zwyczajna prosba czy polecenie z mojej strony jest dla
niego pretekstem do długiego wywodu, często pełnego pretensji. Wszystko jest
na nie, gdy o coś prosze, mowi"sama zrób", "sama wyjdź" itd. Mimo, ze w naszym
domu sa w miarę jasne zasady i staram się byc konsekwentna, moje relacje z
synkiem niestety bardzo się pogorszyły, bo mam wrażenie że nie jestem dla
niego żadnym autorytetem, co mnie dodatkowo frustruje i martwi. Zaznaczę, że
relacje z mężem mam bardzo dobre, kochamy się i szanujemy i nie ma mowy, żeby
mały bral przykład z nas. Moje pytanie brzmi: jak reagować na słowne zaczepki
i pyskówki, na złośliwe odpowiedzi i czy puszczanie ich całkiem mimo uszu z
zacisnietymi zebami nie doprowadzi do tego, ze syn juz calkiem bezkarnie
zacznie mna "poniewierac", na co oczywiscie zgodzic sie nie mogę.