Dodaj do ulubionych

Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejadkach.

01.04.09, 09:30
Pani, Anno, drogie mamy, napisałam może troche na wyrost w liczbie
mnogiej, ale przekopałam i forum i internet i literaturę, co się
dało - temat niejadków wszędzie sprowadza się do:
wspolnych posiłków, kolorowych atrakcyjnych kanapeczek i
odpuszczania, gdy dziecko mowi "Nie będę jeść" - zgodnie z zasadą,
że samo się nie zagłodzi.

Myslę, że nie jestem jedyna mamą, która bezradnie czyta takie
treści, mamą dziecka, ktore, gdyby mu pozwolic - to pewnie by się
zagłodziło, albo mocno nadszarpnęło zdrowie.

Moja córka jest niejadkiem "od zawsze" - przez pietrwsze półtora
roku jej zycia lekarze i rodzina bagatelizowali problem twierdząc -
ze ma to po mnie (tez podobno bylam niejadkiem), ze chudemu w zyciu
łatwiej (nasza alergolog) i ze z tego wyrosnie.

Teraz mała ma 2,5 roku, je coraz mniej, jest poniżej 3 centyla
wagowo i powoli to, co ona wyrabia, żeby nie jeść zaczyna być
niebezpieczne dla niej samej. Lekarze bezradnie rozkladają ręce, bo
poza alergią (najprawdopodobniej na tle Lambliozy i candidy, ale nie
wiemy na pewno, bo jesteśmy dopiero w przeddzien kuracji) - młoda
jest w sumie zdrowa, tylko chuda jak patyk i niestety raczej chudnie
niz przybiera (rosnie do góry ale waga stoi).

Każdy posilek Hani poprzedza placz, rzucanie się na ziemię
uciekanie, krzyk "Nie ciem mniam mniam". Reagujemy bardzo spokojnie,
nie zmuszamy, zachecamy, namiawiamy, w ostateczności - odpuszczamy,
Nigdy na silę. Zwykle da sie nakarmic (sama nie chce jesc, ucieka z
krzesełka, rzuca łyżką, wyrzuca jedzenie na podłogę) 4-5 lyzeczkami
kaszki rano, potem jabłko, w poludnie 4-5 lyzeczek zupy, najgorzej
jest po poludniu - gdy widzi cos na ksztalt drugiego dania -
strasznie placze i wrzeszcy - nie chce nawet sprobowac.

Ostatecznie, czasem niestety dopiero przy bajce w TV skubnie kilka
lyzeczek ryzu i 4-3 kawaleczki kurczaka (maja one wielkosc 0,5x0,5
cm, wiec sa naprawde małe).

Wieczorem, po awanturze - czasem (nie codziennie!) uda sie ja
namowic na 3-4 lyzeczki kaszki. Czasem .. idzie spac głodna, bo tak
bardzo płacze ze nie chce jesc i ucieka, ze odpuszczamy namawianie.

Probowalam zostawiac ja bez jedzenia (na zasadzie - nie, to nie),
nie jadla dwa dni. Nie prosila, nie mowila ze jest glodna, domagała
sie tylko picia (dostaje bardzo mocno rozcienczony sok jablkowy lub
vibovit). Nie je przekasek, czasem skubnie kawalek chleba (2-3
kesy), nie je slodyczy, nie pije slodkich sokow. Nie je dzemów, z
owocow je tylko jablka i b. rzdako winogrona na reszte jest
uczulona). Wedlin nie je (odmawia), parowek tez nie (uczulona).

Do tego mała nie je zadnego nabiału, wiec wapno ma suplementowane.
Ale białko? 3-4 malenkie kawałeczki miesa i to nie codziennie to
naprawde za malo do prawidowego rozwoju.

Myslę, że nie jestesmy sami z tym problemem, ze podobnych dzieci
jest wiecej, Pani Aniu kochana, co robic, gdy "gazetowe" sposoby na
niejadka nie dzialają?

Natalia

Obserwuj wątek
    • ullena2 Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad 02.04.09, 09:06
      dobry pomysl to jedzenie wg planu. ustal plan
      posilkow i dawaj w scisle okreslonych godzinach.
      codziennie o tej samej porze. to bardzo wazne.

      jesli o danej godz nie zje to czekasz do nastepnego planowanego
      posilku, proponujac danie. jesli nie zje czeka na nastepny ustalony
      posilek. wazne zeby nic pomiedzy ustalonymi godzinami nie jadlo:
      nawet jablka, gęstego soku typu kubuś o slodyczach nie wspomne
      nawet.

      podczas usalonej godziny proponujesz danie, jedno bez proponowania
      stu roznych wersji. przygotuj to samo dla wszystkich członklów
      rodziny, zaproś do stołu i bez namawiania, przekupywania i stresu,
      zjedz swoją porcję.
      rozmawiaj podczas posiłku ale nie o jedzeniu!
      Jeśli dziecko zje tylko gryza- bardzo dobrze, pochwal że spróbowało.

      chodzi o to ze organizm przyzwyczaja sie do okreslonych godzin i
      jesli wytrzymasz kilka dni i nie zlamiesz sie pomiedzy ustalontymi
      godzinami posilkow to po tym czasie organizm bedzie wydzielal soki
      trawienne w godzinach kiedy spodziewa sie posilku.

      dziecko zacznie odczuwac glod wlasnie wtedy kiedy bedziesz stawiala
      jedzenie na stole.

      TO DZIALA!! NAPRAWDE!!

      • nat.wroclaw Ullena, kochana, proszę, przeczytaj moj post.. 02.04.09, 10:03
        .. w ktorym piszę, że wszystkie te medoty odnosnie stałych por posilkow,
        wspolnego jedzenie, proponowania corce wyboru jednego z dwoch - stosujemy.

        Piszę równiez, ze corka nie je slodyczy i nie pije gestych sokow, a jablko to
        element jej posilkow (w kaszce).
        Hanie nie je miedzy posilkami. Bardzo dziekuje Ci za chec pomocy i drobiazgowy
        opis, ale wszystko to juz przerabialismy. Gdyby tak nie bylo, nie prosilabym o
        pomoc tutaj, tylko stosowala sposoby na niejadkow zalecane w roznych
        publikacjach, artykulach, na forach.

        Moja bezradnosc bierze sie stad, ze na nasza corke NIE MA sposobu, a
        przynajmniej go nie znam. Ona wydaje sie nie odczuwac glodu albo przynajmniej
        nigdy go nie sygnalizowala. Wyudaje sie tez NIE LUBIC samego jedzenia, choc
        posilki u nas sa naprawde fajnym czasem - dokladnie tak jak piszesz: wspolnie
        przy stole, kolorowe nakrycia, smiechy, serdecznosc i cieplo. I co? Jajco :((
        Nie dziala, Hanie nie lubi jesc i tyle :(

        Echh .. Ta czy owak, dziekuje za glos i chec pomocy,
        pozdrawiam
        N.
        • nullik Re: Ullena, kochana, proszę, przeczytaj moj post. 02.04.09, 10:51
          Może tutaj ktoś będzie mógł Ci pomóc:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46019
        • kotwtrampkach Re: Ullena, kochana, proszę, przeczytaj moj post. 02.04.09, 13:27
          u nas nie jest idealnie, ale dziecko nie wygląda jak szkieletor. pomogło:

          1. całkowity brak cukru, słodyczy pomiędzy posiłkami-
          mała pije wodę lub niesłodką herbatę. Sok traktujemy
          jak posiłek i może być tylko PO obiedzie czyśniadaniu
          2. moja córka nie jada żadnych "pomieszanych" rzeczy
          (skąd ten pomysł?) tzn jak ułożę na talerzu kawałki
          papryki, kawałki gotowanego mięsa, kawałki ziemniaka -
          jest ok, jak ziemniaki są ubite czy mięso w ziołach -
          już nie. Zupy tylko przeźroczyste ;-) kanapkę z masłem
          a obok warzywa czy plasterek sera ;-|
          3. nie namawiam, ale kuszę - wiem co lubi - np chetnie
          zjada naleśniki, polubiła "dżem" z dyni itp - to jest
          na drugie danie, a drugie danie jest tylko po pierwszym
          4. najlepszym "sposobem" było dla niej drugie dziecko
          - w trakcie jedzenia, przed jedzeniem rozmowa "co lubię"
          itp. (moja mała jest jedynaczką, ale od czego koleżanki;-) )
          5. nigdy nie porównywałam jej do innych dzieci,
          ale mówiłam - patrz, Hania zjadła pomidora, pewnie jej
          smakował! Zosia lubi mięso, moze spróbujemy co jej tak smakuje? (żadnych tekstów
          w stylu ktoś zjadł, a Ty nie)
          6. moja olga ma 4lata - tłumaczę jej, jakie witaminy
          są w konkretnym jedzeniu i na co wpływają :-) np kto
          je marchewkę ma piękną skórę, jak ktoś je kaszę ma
          ładne usta, włosy; wątróbka/buraki świetnie działają
          na krew i czasem dodaję np jak ktoś jada buraki, nie
          musi robic badań krwi za często. Nie zawsze działa,
          ale czasem po tygodniu,dwóch tak ;-)
          7. czasem pokazuję konsekwencję - zjadamy dziś
          jajko/mięso/rybę - potrzebujesz siły, żeby skakać
          w parku czy jeździć na rowerze, a pójdziemy zaraz..
          8. mamy kilka bajek w temacie, jedna np.na kasecie
          magnetofonowej (stareńka..) - "Tadek Niejadek" - tylko
          czytam lub słuchamy zadnego tłumaczenia czy rozmowy o
          bajkach
          9. czasem stosuję mały szantaż, ale na spokojnie, bez
          żadnych fochów i na zasadzie "konsekwencji niejedzenia"
          - jak zjesz szybko kolację, zdążymy na dobranockę (jak
          robi fochy, to trudno, dzisiaj nie zdążyłaś, może jutro oglądniesz?); chciałam
          dziś iść z tobą do sklepu (po
          coś fajnego) ale musisz zjeść, zebyś miała siłę - nie
          wiem, czy to idealne jest, ale przy dużej
          konsekwencji działa, więc czasem używam w desperacji..
          10. Czytałam gdzies, że dzieci, które mają przestrzegac rygorystycznie czystości
          nie chcą jeść - więc żadnej
          uwagi nie zwracam na spadające jedzenie, zachlapane
          bluzki, często robię coś, co można jeść palcami i od
          czego brudzą się ręce, buzia i można się pośmiać. Mała
          pomaga w kuchni - wołam ją głównie do "brudnych" prac
          - typu ugniatanie ciasta czy układanie palcami mokrych
          kawałków warzyw etc.
          Nie powiem, że pomaga na 100%, ale moja córka trochę się
          boi brudzić - więc moze coś w tym jest?
          11. jedzenie jest tylko przy jednym stole - wyjątkowo
          jak goście są to jednorazowo działa "dyspensa" ;-) tzn
          żadnego noszenia jedzenia, chodzenia z jedzeniem, jedzenia
          na spacerze (na spacerze czasem jest "zaplanowany wyjatek"
          - np robimy piknik, siadamy z bułką na ławce bo było za
          długo - ale to przygotowane wcześniej rzeczy) etc
          12. przy jedzeniu wspólnym rozmowa o jedzeniu zawsze źle
          się kończyła. Teraz tylko dopuszczam jednorazowy tekst
          "kto zje pierwsze danie może liczyć na pyszne drugie"
          "sok czeka na tego, kto zje kanapkę"
          13. odstawiłam jej wszystkie tabletki i witaminy - został
          tran tylko, bo za bardzo się bałam wszystko wyrzucić, ale
          w tych kapsułkach jest mało chemii, moze nie są takie
          straszne.. raz w miesiącu robię jej trzydniówkę z wodą
          z kapusty ;-) --> nabieram do "strzykawki" od nurofenu i
          podaję jak lekarstwo, 2xdziennie po 5 ml Czasem w podobny
          sposób daję sok z buraka.

          więcej nie pamiętam teraz, ale może coś pomoże u Ciebie..
          Najgorsze w tym jest , że te "sposoby" działają najczęściej
          w czasie odroczonym. Tzn, jak zaczęłam mówić o witaminach,
          to po miesiącu moje dziecko zajadało się marchewką bez
          namawiania, a z dumą że będzie ładnie wyglądać.

          tak sobie myślę jeszcze - czy Twoja córka ma złe wyniki
          badań? Bo to, ze siatka centylowa jest nie dla niej, to
          zdarza się chyba. Ale czy ma zdrowe włosy, paznokcie,
          morfologię krwi? Bo jak tak porównuję co zjada w ciągu
          dnia z tym, co zjada moja córka, to to nie jest tak bardzo
          mało.. (tylko moja sobie nadrabia jednego dnia, a następnego
          moze spokojnie pościć ;-) - jak np babcia ją w weekend
          nafaszeruje niczym gąskę - od pon.do środy mała je jak ptaszek)

          i jeszcze jedno - robiłaś córce badania kału na pasożyty?

          powodzenia :-)

          PS. próbowałaś leków/suplementów? Źle jest przesadzić, ale
          jeżeli zaczyna być dramatycznie... Wiem ze stosowany w
          alergiach zyrtec bardzo wzmaga apetyt, a pisałaś o leczeniu
          alergicznym
    • Gość: mama niejadka Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.09, 11:31
      Czesc. Miałam podobne problemy z moją córką, na szczęście problem z
      biegiem czasu się zmniejsza.
      Nie chcę Cię dobijać, ale jeśli córka jest już poniżej 3 centyla, to
      powinnaś znaleźć dobrego pediatrę i ustalić z nim plan działania
      (może konieczna wizyta u dietetyka i psychologa, ale w realu, a nie
      na forum). Pewnie warto zrobić morfologię.
      Nie czytaj głupot o grzybach zwłaszcza na forach internetowych.

      A teraz kilka "dobrych rad"

      U nas było tak, że córka się rozkręcała z jedzeniem, tzn. wszelkie
      nowości wprowadzane zgodnie ze schematem żywienia były dla niej
      zbyt "nowe". Po prostu zbyt wcześnie je proponowaliśmy i tyle.

      A jak jest z apetytem Twojej coreczki np. po spacerze? My często
      karmiliśmy naszą na ławce w parku (jeszcze w
      czasach "słoiczkowych"). Ruch na świeżym powietrzu plus przekąski
      powinien pomóc.
      Spróbuj też proponować jedzenie w grupie dzieci / wspólna zabawa, a
      potem wspólne jedzenie.

      Przez jakiś czas (ograniczony)możesz dawać jej tylko ulubione
      potrawy.

      Co do kaszki, to odpuść - nie dziwię się, że Mała nie chce jeść
      kaszki. Ma już 2,5 roku!! (dokładnie tyle ile moja). Zamiast
      ultradietetycznego kurczaka z ryżem daj jej coś dorosłego.

      Moja nie znosiła mdłych potraw - odkryłam to zbyt późno, gdy
      przygotowałam zbyt ostre leczo dla siebie:)

      Myślę, że atmosfera w domu też jej przeszkadza - choć wiem, jak wam
      trudno zachować spokój. Jeśli masz taką możliwość pojedź z nią do
      cioci / babci (ale takiej, która nie kojarzy się dziecku z
      jedzeniem) i niech ktoś inny asystuje jej przy posiłkach. Karmienie
      takiej dużej panny też wydaje mi się przeszkodą w normalnym jedzeniu.

      Sądzę (ale nie jestem ekspertem), że musicie wypracować zupełnie
      inny model jedzenia (kaszki w kąt, łyżka w dłoń)

      Spróbowałabym też terapii jedzeniowej w towarzystwie jakiegoś
      zwierzaka. Idź do zoo, pojedź na wieś i mimochodem pokaż jak jedzą
      zwierzęta. Masz psa/ kota?

      "popsuj" telewizor. Żadnych bajek/ teatrzyków w czasie jedzenia. To
      droga donikąd. Możesz czytać książkę.

      Namów Córkę do pomocy w kuchni (niech rwie sałatę, szczypiorek
      miesza twaróg, ciasto na naleśniki) - posiłek
      zrobiony "samodzielnie" lepiej smakuje.

      Wszystkie te czynności muszą być robione bez nacisków, czy
      przesadnej teatralizacji dzieciak od razu wyczuje podstęp:)

      A i jeszcze jedno. Nie chwal jej za jedzenie i nie gań za odmowę.

      Powinno trochę pomóc, ale nie spodziewaj się efektów od razu.

      powodzenia
      • nat.wroclaw Kasza w kąt..?? No to zobacz .. 02.04.09, 11:45
        Hej, dzieki sliczne za tyle pomysłów, bedziemy na pewno probować "odczarowywac
        temat jedzenia, neutralizowac to, zeby z tym nie wiazlo sie tyle emocji.

        Ale: przygotowanie posiłku - Hania czesto pomaga i swietnie sie przy tym bawi.

        Apetyt po spacerze - taki sam jak przet, czyli zaden.

        TV wlaczamy w ostateczbnosci ale fatycznie czesciej rozmawiamy, jedza z nami
        zwierzatka, ogladamy ksiazek, albo gadamy cala rodzina.

        Hania nie je sama, opisalam jak sie zachowuje, gdy da sie jej lyzke i miche:
        łyzka laduje na podlodze a jedzenie na scianie, bawi sie posilkiem, rzuca,
        rozmazuje, kunsumcji - brak.

        A teraz o tej "kaszce w kąt". Widzisz .. wkleje Ci liste rzeczy, na tore mloda
        jest uczulona i liste rzeczy ktore moze jesc (przy czym MOZE nie oznacza, ze je
        - najczesciej nie je, nie chce, ucieka, niczego sama sie nie domaga. Nie ma
        ulubionych potraw. Moze poza dzemem jagodowym, ktorego jej nie wolno. Jako tako,
        bez buntu wcina jabłko i to tyle. Kanapek nie bierze do ust, chleb posmarowany
        czymkolwiek (malenie kawalki, kosteczki, trojkaty, kolka, bajery, ogoreczek,
        kolorowo - wyrzuca na podloge i ucieka).

        Hania je
        Rano:
        Kaszka:
        Sinlac + jabłko
        Owoce:
        jabłka, winogrona, , żurawina,
        Kaszka kukurydziana
        Obiad:
        zupa: marchew, pietruszka, ziemniaki, buraki, kaszka manna lub jaglana
        ryż, makaron, Kus Kus, kasza jęczmienna
        gotowany/pieczony / podsmażany kurczak lub indyk
        Przekąski:
        chleb, chrupki kukurydziane, słonecznik
        Picie:
        Sok jabłkowy i winogronowy bardzo rozcieńczony wodą

        Hania nie je (uczulenie):

        Każdy nabiał
        soja / mleko sojowe
        jajka
        pomidory
        papryka
        cytrusy
        banany
        cebula
        seler
        por
        brokuł
        kalafior
        gruszki
        kiwi
        morele
        brzoskwinie
        śliwki
        wiśnie
        czerwone owoce – maliny, jeżyny, porzeczki, truskawki, poziomki, jagody
        Dzika róża
        owies, pieczywo z owsem, płatki
        orzechy
        czekolada
        parówki
        zioła: rumianek, koper, anyż, mięta, melisa
        chleb tostowy pełnoziarnisty Schulstad

        I co zamiast tej kaszy na sniadanie? Jablko? :(

        Pozdrawiam Cie mocno
        N

        • Gość: mama niejadka Re: Kasza w kąt..?? No to zobacz .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.09, 15:56
          jadłospis wygląda przerażająco. Tym, że Hania bawi się jedzeniem aż
          tak bardzo bym się nie przejmowała.
          A jakie są objawy alergii? Co na to lekarze? Na sinlacu i soku
          jabłkowym długo nie pociągniecie.
          • nat.wroclaw Oj ciągniemy na Sinlacu juz chwilę 02.04.09, 17:01
            Hej,

            ciagniemy na Sinlacu już z 1,5 roku. Objawy alergii to b. swędząca wysypka,
            która mala rozdrapuje do krwi, nadzerki na sórze, rany, no srednio fajne,
            zwlaszcza nocami - drapanie, płacz z bólu, krzyk niemal każdej nocy od 2,5 roku
            - gdy zje coś, co ja uczula.

            Najbardziej wiarygodna metodą okreslania tego co uczula jest obserwacja i
            skrupulatne notowanie tego co dziecko je i analiza jak wyglada skora +zachowania
            dziecka. Nasza lista to wynik obserwacji, nie zakazów alergologa. Po kilku
            tygodniach odstawienia robiliśmy powroty prowoacyjne do wieszosciproduktow i
            efekt był taki, ze Hanie sypało zawsze. Wiec lista jest zweryfikowana wlasnie tak.

            Dzieki Bogu za ten Sinlac, bo gdyby nie to, to ja nie wiem naprawde ja ona by
            rosła.

            I dzieki Tobie tez wielkie za pomoc!
            N
        • kotwtrampkach a gdyby tak więcej urozmaicenia? 02.04.09, 21:49
          moze już próbowałaś... ale:

          kaszę manna można zrobić na rzadko lub na twardo i odwrócić do góry dnem -
          wyjdzie babeczka:-)
          z kaszki kukurydzianej czy z maki - już nie pamiętam, mozna robić takie placki
          pieczone z olejem i wodą chyba
          jabłka można w całości, starte, gotowane, pieczone
          dynia? (z jabłkami i rodzynkami, albo jako zupa, jako pieczone placki?)
          naleśniki - mąka, olej, mleko lub woda sól cukier - można zwykłe placki, racuchy
          z jabłkami, na "ostro" czyli bez cukru a z mięsem w srodku, z warzywami

          itp itd

          czasem po jakimś czasie uczulenie mija na dany produkt - to tak dla pocieszenia
          (przynajmniej moja czterolatka teraz może więcej rzeczy jeść niż kiedyś..)
          A do prania używasz proszku czy orzechów/kulek etc?

          • nat.wroclaw noo .. cos tam kombinuję nieporadnie.. 02.04.09, 22:05
            bo niestety talentu do gotowania u mnie nijakiego (kurcze, moze ona dlatego nie
            je...??? ;))

            Kombinuję, staram sie cos tam kleic z tych kilkunastu skladnikow, ale niestety
            regula jest _zawsze_ taka sama. Ja sie narobie jak durna, a Hanka w ryk,
            rzucawka, ucieczka i jedzenie - albo my zjadamy albo pies sasiada :( Ech
            nalesniki na sinlaku, mące kukurydzianej, jajecznica na jajeczkach
            przepiórczych, indycze gałeczki, smakowite grzaneczki, deserki z żurawin,
            gotowanego jablka, słodzone fruktozą .. niestety brak współpracy ze strony Hani.

            Dzis kupilam cukinie i patrzę na nia bezradnie i myslę jak zrobic leczo z
            cukinii bez pomidora, papryki, cebuli i zioł? <brakuje mi ikonki walenia glowa w
            sciane>.

            anegdotycznie dodam ze wlasni dzis, gdy to roztrzasam temat dziecka niejadka
            moja cora zawolala donosnie: "Mamo ce tritki!" i skonczylo sie porcja frytek z
            McDonalds i jeszcze z rozpedu wrabala dwa kawalki nugetsów bez panierki.
            Myslalam, ze sie porycze ze szczescia!

            :) Dziekuje za pomoc!
    • Gość: mamma niejadka Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.09, 11:43
      Cześć
      Napiszę w punktach, bo skasowało mi poprzedniego posta.

      1) wizyta u pediatry / dietetyka/ psychologa, ale w realu - sprawdź
      morfologię

      2) nie czytaj głupot o grzybach na forach internetowych

      3) nie rozmawiaj z dalszą rodziną o "problemie"

      4) "popsuj telewizor" bajki przy jedzeniu to droga donikąd
      możesz czytać Córeczce książkę

      5) ruch na świeżym powietrzu - u nas pomagały przekąski podawane na
      spacerze/ ławce w parku itp.

      6) nie karm jej - samodzielność w tym wieku jest jej potrzebna -
      namów ją do wspólnego kucharzenia - niech miesza serek, ciasto
      naleśnikowe, rwie sałatę, szczypiorek - danie wspólnie przygotowane
      smakuje lepiej

      7) jeśli jesteś u kresu sił dawaj jej do jedzenia TYLKO ulubione
      potrawy (oczywiście tylko przez 2-3 dni) lody (bezmleczne), owoce,
      które lubi, pizzę itepe (oczywiście nie przesadzaj)

      8) nie chwal jej za jedzenie i nie gań za odmowę

      9) nie dziwię się, że 2,5 latka odmawia kaszki i kurczaka z ryżem.
      Zamiast ultradietetycznych potraw daj jej coś mocniej
      przyprawionego. Moja nie znosiła mdłych dziecięcych potaw, co
      odkryłam przypadkowo, gdy zjadła mi ostre leczo:)

      10) jedzenie w towarzystwie innych dzieci - zorganizuj wspólną
      zabawę/ jedzenie/ wyprawę na lody

      11) idź do zoo, pojedź na wieś i mimochodem pokaż zwierzaki podczas
      posiłku - porozmawiajcie o tym. Wykorzystaj psa/ kota jeśli masz.

      12) unikaj teatralizacji zachowań w czasie jedzenia, mała
      natychmiast wyczuje podstęp

      13) jeśli możesz wyjedź z nią do cioci/ babci, która nie kojarzy się
      jej z jedzeniem - niech mała je posiłki podawane przez nią.

      Powodzenia




      • nat.wroclaw grzyby + lamblie zdiagnozowane w lab kilka razy 02.04.09, 11:49
        pediatra roklada rece - kazdy. Nie znalazl sie zaden, ktory by mial cos do
        zaproponowania poza: stale pory posilkow, wspolne obiady i kolorowe kanapeczki.

        Morfologia - bez zarzutu.

        a post doszedl ten poprzedni, takze ogromne dzieki juz podwojnie! :)
        • na_forum_na lamblie 02.04.09, 12:08
          powodują kompletną utratę apetytu. mialam jako malutkie dziecko. po
          przeleczeniu (odpowiednio wysoką dawką metronidazolu i czegoś
          jeszcze i po odpowiednio DŁUGIM leczeniu) lamblie zniknęly a apetyt
          wrócił. piszę o odpowiednim leczeniu bo kilkakrotnie byłam leczona
          zbyt niskimi dawkami i zbyt krótko (chyba 7 dni zamiast 14) i
          lamblie wracały.
          ja uważam, że winnym braku apetytu u Twojego dziecka aś pasożyty. a
          grzyby zapewne apetytu też nie polepszają. życzę powodzenia w walce
          z pasożytami i będzie dobrze.
      • kotwtrampkach Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad 02.04.09, 13:34
        o, podobnie pisąłam, tylko mniej przejrzyście - ja bym szczególną uwagę zwróciła
        na pkty 10 i 13. Wariacja do trzynastego - zostaw dziecko na dzień lub dwa u
        kogos kto ma dzieci - jeżeli tylko masz taką możliwość. Jeżlei nie pomoże,
        trudno, ale zawsze warto spróbować ;-)
        i nie mów przy niej że jest niejadkiem. Jakby ktoś zapytał - wymieniaj, co
        moze/lubi jeść! (nawet jak to tylko jabłka!!!)
    • kotwtrampkach po zastanowieniu.. 02.04.09, 13:41
      przeczytałam to jeszcze raz - kurcze, koszmarne są te Twoje listy.. Tzn, lista
      rzeczy, które może jeść jest okropna. Ja bym tego nie jadła dłużej niż tydzień,
      a jak namówić dziecko? to takie.. monotonne..

      Może ta kuracja, o której piszesz pomoże w czymś. A jak by nie (tfu, tfu) - to
      przydałoby się znaleźć jakiekolwiek konkrety o tym, co MOŻE jeść. Bo tego jest
      strasznie mało (też to kiedyś przerabiałam - alergolodzy chętnie dyktują czego
      nie mozna, a co można zostaje w niebycie!)

      czasem mam wrażenie że jedynym sposobem na alergię jest jej zignorowanie ;-( -
      ale tego nie powtarzajcie..
      • ullena2 Re: po zastanowieniu.. 02.04.09, 14:36
        wyglada na to że masz poważniejszy problem niż ja miałam :)

        moj syn przeszedł ostre zapalenie gardła i po chorobie bał się
        łykać. przez miesiac nie jadl nic!!! tylko pił, potem zaczelismy
        walkę z jadłowstretem a raczej lekiem przed jedzieniem.

        chudł i reagował panicznie na stwianie talerzy na stole. to był
        prawdziwy koszmar!! zaczelismy od lizania słodyczy ;) chodzilo o to
        zeby w ogole sie przekonal zeby wlozyc cokolwiek do ust. kiedy zjadł
        pierwszego milkiwaya po chorobie płakalismy z mężem ze szczecia

        to jednak nie był koniec tej walki. przez dlugie miesiace staralismy
        sie odbudowac normalne reakcje wlasnie za pomoca planu posilkow.
        systematyzacja byla wazna tez dla naszego zdrowia psychicznego zeby
        uwolnic sie od myslenia o jedzeniu a raczej o niejedzeniu przez caly
        czas.

        jak skonczyl trzy lata urodzila sie nam córka, problem niejedzenia
        wzrósł do granic wytrzymałości. dziecko kazdym kesem dławiło się tak
        autentycznie ze zwiedzilismy wiele specjalistycznych gabinetów zeby
        dowiedziec sie sie to "fanaberie"

        problem zaczal rozwiazywac sie jak młody poszedl do przedszkola,
        zupełna zmiana otoczenia i zwyczajów oraz jedzenie w grupie dalo
        rewelacyjne efekty. do tej pory utrzymuję plan posilkow jako
        standart w naszym domu dla obojga moich dzieci.

    • nat.wroclaw Bardzo Wam dziękuję 02.04.09, 17:14
      Dzieki ogromne za tyle porad i długie listy. Dostałam od Was wiele cennych
      pomyslów. Sprobuje to poukladac jakos, zeby nie wszystkie na raz. Faktem jest ze
      w grupie chyba Hania wiecej moze zjesc, tylko niestety czesto nie moze jesc
      tego, co inne dzieci.

      Moja wielka nadzieja w czekajacym nas na dniach odrobaczaniu i odgrzybianiu oraz
      w .. przedszkolu od wrzesnia (wlasnie ze wzgledu na jedzenie wspolne).

      Dzieki sliczne
      N.
      • na_forum_na Re: Bardzo Wam dziękuję 02.04.09, 22:02
        nat.wroclaw, jestem przekonana, że problemem są pasożyty (lamblie).
        wyleczysz to świństwo i apetyt córeczce wróci. nie frustrowałabym
        się i dziecka tysiącem innych pomysłów, póki dzieciak jest
        podtruwany przez pasożyty
        • nat.wroclaw powiem Ci .. 02.04.09, 22:09
          .. ze w laboratorium gdy zobaczylam na wyniku ze lamblie i grzyby pozytywne
          wyszly to cieszylam sie w glos, az sie ludzie pukali po glowie. A ja czulam,
          jakbym po 2 latach szukania po omacku dostala konkret w reke, ze WIEM, ze cos
          moge wreszcie zrobic przyczynowo nie tylko objawowo.

          Tez bardzo mam nadzieje, ze po kuracji bedzie lepiej!
          • na_forum_na Re: powiem Ci .. 02.04.09, 23:00
            w dodatku miałaś szczęśćie, bo to paskudztwo dosyć trudno 'upolować'
            w kale. choć jest w organizmie, to nie zawsze wychodzi w testach
    • mskaiq Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad 03.04.09, 12:46
      Mysle ze problemy z jedzeniem moga sie brac ze strachu. Kiedy je
      albo zaraz po jedzeniu moga pojawiac sie bole ktore ona wiaze z
      jedzeniem.
      Kiedy odwracasz jej uwage, w czasie ogladania bajki, potrafi zjesc
      lepiej. Takie odwracanie uwagi moze pomoc ale problem wedlug mnie
      zwiazany jest z jej emocjonalnoscia. Z tego co rozumiem latwo
      pojawia sie u niej histeria i sporo strachu. Jesli uda Ci sie
      ograniczyc albo pozbyc sie tych problemow to powinna nastapic
      wyrazna poprawa z jej jedzeniem.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • reni_78 co do pediatry... skonsultuj z nim ten post ! 03.04.09, 15:11
      rad dawać nie będę, bo są procesy, które bardziej znam z obserwacji
      niż doświadczenia, jednakże osobiście nie znam dziecka na które nie
      podziałałby program trzech kroków:
      1/ profilaktycznie odrobaczyć
      groszowe sprawy, lek na receptę, 2dawki w odstępie zdaje się 7dni
      2/ odstawić soki przecierowe tzw. 'marchewy' kubusie pysie
      3/ kupić tran i codziennie podawać po 1 łyżeczce od herbaty
      • Gość: jizabella Re: co do pediatry... skonsultuj z nim ten post ! IP: 83.168.106.* 04.04.09, 22:32
        ja bym jeszcze zwróciła uwagę na refluks żołądkowo przełykowy. a jak
        Mała ma dobre wyniki tzn morfologie to nie nalezy się stresować
        oczywiście pasożyty i grzyby wyleczyć i może to przyczyna, Przyczyna
        może tez być stres w domu - u mnie tak jest moja córka ma 6 lat a
        waży 16 kg, lubi wszystko ale nie lubi procesu jedzenia,
        najbardzioej wkurza mnie pokolenie naszych mam i ojców ktorzy pchaja
        jedzenie, grożą, szantażują itd ja swoich rodziców nie moge tego
        oduczyć dlatego postanowiłam nie chodzić do nich w porach jedzenia :)
    • zarzycka.anna Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad 06.04.09, 12:24
      Witam,
      opisała Pani bardzo trudną sytuację z niejedzeniem córki i opatrzyła
      ją Pani komentarzem, co robić gdy nic nie działa (wszyscy pediatrzy
      mają tylko standardowe rady, które się nie sprawdzają, a gazetowe
      porady także nic nie zmieniają i w niczym nie pomagają). Przede
      wszyskim myślę o kilku róźnych aspektach tej niechęci córki do
      jedzenia:
      1. sprawy medyczne, które należy diagnozować i wyjaśniać, co też
      Pani robi; (odpowiedź na pytanie, co powoduje niechęć do jedzenia,
      czy są to pasożyty itd)
      2. spokojne monitorowanie kondycji zdrowotnej córki (jak na jej stan
      zdrowia wpływa ta niechęć do jedzenia) - tu napisała Pani, że jej
      morfologia jest w normie
      I myślę, że te dwa punkty, które wymieniłam wzbudzają bardzo dużo
      Pani uczuć - lęku i niepokoju (nie wiadomo co to jest) i
      bezradności (co z tym zrobić, jak temu zaradzić?), a to z kolei może
      wpływać, zarówno na Pani, jak i córki reakcje, bo pomimo tego, że
      jak Pani napisała "Reagujemy bardzo spokojnie,
      > nie zmuszamy, zachęcamy, namiawiamy, w ostateczności -
      odpuszczamy,
      > Nigdy na silę" to córka reaguje w taki sposób "Każdy posilek Hani
      poprzedza placz, rzucanie się na ziemię
      > uciekanie, krzyk "Nie ciem mniam mniam" (...) Zwykle da sie
      nakarmic (sama nie chce jesc, ucieka z
      > krzesełka, rzuca łyżką, wyrzuca jedzenie na podłogę) 4-5
      lyzeczkami
      > kaszki rano, potem jabłko, w poludnie 4-5 lyzeczek zupy, najgorzej
      > jest po poludniu - gdy widzi cos na ksztalt drugiego dania -
      > strasznie placze i wrzeszcy - nie chce nawet sprobowac." i wydaje
      się, że ta sekwencja nie służy ani Hani, ani Pani i tworzy atmosferę
      "polowania" w takim sensie, żeby upolować dobry nastrój, chwilę,
      odwrócić uwagę, która się już ugruntowała i przeszła w nawyk.
      Oczywiście nie wiem jak to wygląda i jakie emocje temu towarzyszą
      ale przynajmniej ze strony Pani córki nie jest spokojnie. Także
      raczej starałabym się poprawić tą atmosferę poprzez mniejsze
      skoncentrowanie na jedzeniu w ogóle, to znaczy biorąc pod uwagę, że
      i tak w wielu przypadkach córka odmawia jedzenia, określić posiłki
      kiedy Pani jej nie namawiać w ogóle, oczywiście posiłek jest ale
      trwa według ustalonego planu (krótko) i się kończy według planu
      nawet bez zjedzenia niczego i kierujecie uwagę na coś ciekawego
      innego, co robicie razem, bez przeżywania emocji związanych z
      jedzeniem. Tu warto zadbać aby pojawiało się jak najmniej napięcia -
      po prostu uznać, że Hania nic nie zje i zaakceptować to i żeby
      podczas tego posiłku nie doszło do rzucania jedzeniem itd.
      W ogóle starać się raczej skracać tą sekwencję namawiania. I
      koncentrowanie swojej uwagi na jedzeniu, bo z Pani opisu wynika, że
      głównie wokół tego kręci się życie rodzinne. I może tak być, że w
      związku z tym, że Pani się o to bardzo martwi, na to zwraca Pani
      największą uwagę, to Hani radość życia (i Pani), odkrywanie świata,
      ciekawe zajęcia są "przygniecione" jedzeniem.
      Oprócz tego lista, rzeczy na które uczulona jest Pani córka i
      których nie je jest pokaźna, tu zastanawiałabym się nad jej
      weryfikacją (z pediatrą i alergologiem, czy na pewne rzeczy można
      odczulać, itd)i nad poprawieniem atrakcyjności jedzenia - przyprawy,
      inny sposób gotowania, może warto kogoś poprosić aby ugotował lub
      podzielił się smacznymi przepisami. Poza tym może też warto,
      poszukać potrawy, która córce smakuje, choćby była to tylko jedna
      rzecz.
      Myślę też o Pani bezradności i o braku nadzieji, że znajdzie się na
      to jakaś rada i tu mam takie myślenie, że może to utrudniać
      korzystanie z różnych podpowiedzi, taka postawa, że tu nic nie
      pomoże. Pani lęk, niepokój i bezradność, powodować mogą też brak
      motywacji do zmiany z Pani strony i do próbowania różnych sposobów.
      Poza wszystkim, jak dobre i trafione nie byłyby różne rady to Pani
      może określić, które z nich mogą być pomocne Pani i Pani córce i z
      których warto skorzystać, dostosowując je do Pani realnej sytuacji.
      Także życzę więcej spokoju i pozdrawiam A.Z.
      • nat.wroclaw Uff, dziękuję :) 06.04.09, 13:34
        Dziękuję Pani Anno za przebrnięcie przez te tygodniowa juz epistołę.
        Z odpowiedzi innych mam i Pani podsumowania widzę, że najważniejsze
        to "odczarować" temat jedzenia w naszej rodzinie (ciągnacy się juz
        drugie pokolenie - po mnie niejadku, jest Hania niejadek - moja mama
        ochodzi od zmyslów i płacze nad wnuczka, jak płakała nade mną).

        Wprowadzenie w zycie tego, o czym Pani pisze, ze jest posiłek,
        stawiam, Hania nie je - zabieram bedzie pewnie nejciezszym
        doswiadczeniem dotychczasowym maciezynstwa. Juz raz tak sprobowalam
        i mala nie jadla 2 dni. Ale wiaze sporo nadziei z ogolnym
        uspokojeniem nas wszystkich w temacie jedzenia. Emocje to poteżna
        siła, doprawdy.

        dziękuję słonecznie za odzew,
        N.
        • kotwtrampkach niejedzenie 06.04.09, 22:27
          taki bardzo stareńki lekarz pediatra tłumaczył mi kiedyś że powinnam obserwować
          jedzenie dziecka w cyklu tygodniowym, a nie dziennym. Tzn, że jeżeli moje
          dziecko nie je zbyt wiele przez dwa -trzy dni, to najprawdopodobniej nadrobi
          czwartego czy siódmego dnia. Gdyby nie "nadrobiło" i za mało jadło przez tydzień
          (mniej niż normalnie) - to jest to powód do szukania pomocy u lekarza.

          u mnie się to sprawdziło, ja się zrobiłam spokojniejsza. I jak moje dziecko się
          "napcha" u babci w niedzielę, to wiem, ze do wtorku minimum obiadu nie zje
          więcej jak dwie-trzy łyżki ;-)
          • nat.wroclaw o to to to.. 06.04.09, 23:42
            napychanie u babci - to mi sie podoba :) (Kiedys faktycznie po niedzielnym
            obiedzie u babcia wytaczala sie jak kula napchana po brzegi, ale skonczyly sie
            dobre czasy i u babci tez cyrkuje)

            Ale .. faktem jest, ze nie pomyslalam zeby przygladac sie tygodniowo nie
            dziennie - fajny pomysł.

            W ogole, strasznie mocno dziekuje Ci za tyle porad i zagladanie w ten watek.
            Jakbys jeszcze była z Wroclawia to juz w ogole .. jakas kawe bym ufundowała,
            oder was.. ;)
            • jadzia.orbitrek Re: o to to to.. 07.04.09, 22:19
              witaj,
              ja jestem z wrocławia.napisz mi proszę, gdzie robiłaś badania. czy
              we wro czy w wawie w felixie?
              znam problem niejedzenia.łączę się w bólu:) nie jest nam łatwo.
              trafiłaś juz na forum matek niejadków?
              jadzia
              • nat.wroclaw badania we Wroclawiu 07.04.09, 22:31
                hej, badania robiłam w:

                Alab (róg Nehringa i Nauczycielskiej) przy Grunwaldzkim (mają ISO i ogólnie
                jakos tak .. bardzo pozytywne wrażenie i zakres badań od sasa do lasa)

                Prywatne laboratorium Ryszarda Adamskiego (Staffa) - dość znane w temacie lamblii

                i Lux Med (które materiały wysyla do Diagnostyki).

                Napisz do mnie na: nataliamoczko@wp.pl

                Na forum dla niejadków chyba nie bede wchodzic, wiesz .. Ja sie niestety łatwo
                nakrecam i jak sobie tam poczytam o innych niejadkach, to sie pewnie podłamię
                juz całkiem. A ten watek dodał mi akurat sporo otuchy i spokoju. No i po
                Swietach zaczynamy odrobaczanie (yes yes yes!).

                serdecznosci
                N
            • kotwtrampkach Re: o to to to.. 08.04.09, 22:26
              może kiedyś się wproszę na te kawę, ale na dziś, to od wrocławia jestem
              daaaaaleko gdzieś na wschód ;-)

              moje teksty to chyba nie porady - to raczej pomysły i zdobyte gdzieś informacje.
              Fajnie byłoby, gdybym miała to wszystko ze dwa lata temu w jednym miejscu, moze
              ktoś skorzysta ;-)
              To też tak - że im wcześniej zacznie się ze sobą robić porządek (w sprawie
              dziecięcego jedzenia lub niejedzenia raczej) to chyba lepiej dla wszystkich.
              Moje dziecko próbowało mnie nawet szantażować niejedzeniem albo nie jeść na
              zasadzie "na złośc mamie odmrożę sobie uszy". Ech, dużo pracy z tym całym w y c
              h o w y w a n i e m :-D
    • Gość: toja Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad IP: *.acn.waw.pl 07.04.09, 22:58
      To ja się może dołączę... Mój synek ma obecnie 3.5 roku i jak
      wszystkie dzieci w tym wątku nie chce jeść. Najbardziej dramatyczna
      sytuacja była jakieś dwa lata temu, kiedy jeszcze wierzyłam, że
      dziecko samo się się nie zagłodzi. No i właśnie... Niemal się
      zagłodziło. Prawie całkowicie przestało jeść, następnie przestało
      rosnąć (o tyciu już nie wspomnę), a wszystkie możliwe badania
      wskazywały na niedożywienie. Wtedy zaczęłam pakować w niego jedzenie
      na siłę i tak jest do dzisiaj. No i je, ale ilości są bardzo małe.
      Nawet przedszkolanka z dwudziestoletnim doświadczeniem powiedziała,
      że takiego niejadka jeszcze nie spotkała. Mając 3.5 roku waży 12 kg
      i chociaż wyniki badań krwi już są względnie akceptowalne, to jednak
      morfologia niezmiennie na dolnej granicy normy. I nie ma na niego
      siły. Nie działa wspólne przygotowywanie posiłków (przygotuje, ale
      nie zje), wyścigi z bratem, ozdobne kanapki, nic. Nawet jak coś lubi
      i chętnie zacznie jeść, to po dwóch gryzach jest już najedzony. A
      rzeczy, które lubi jest bardzo niewiele. Nie lubi nawet słodyczy.
      • nat.wroclaw wiesz co.. 07.04.09, 23:08
        byla taki okres, baaardzo dawno temu, jak mala miała z 8-10 mcy i nie jadla
        kiedy 3 tygodnie normalnie tylko butelka w nocy przez sen .. no wiec karmilismy
        ja przez jakis czas na sile. I kurcze powiem Co, ze dzis sobie to mocno
        wyrzucam. Trzeba bylo od poczatku na spokojnie, konsekwentnie i bez robienia
        wokol tematu jedzenia tej emocjonalnej otoczki, napiecia i nierwow. Ze temat
        rozmow o naszej corce z babciami, rodzina to niemal wylacznie jej alergia i
        niejadkowosc. Taka "gęba" przyszyta do niej.

        Sporo myslalam o tym, skad jak i dlaczego. I oddzieliwszy przyczyny organiczne
        (alergia, pasozyty) emocjonalne nakrecenie rodziny dziala na dziecko bardzo
        mocno. U mnie to sie ciagnie juz drugie pokolenie (moja mama tez karmila mnie na
        sile, we snie, jeszcze w podstawowce, heh .. przez prawie cale moje mlode zycie
        rozmawiala ze mna niemal wylacznie o tym: czy zjadlam / co zjadlam i dlaczego
        tak mało i co jest w lodowce i co jest do odgrzania. Troche sie nie dziwie
        teraz, ze tak sie to potoczylo dalej.

        Tak sie rozpisalam, bo mnie dotknelo to, co napisalas o karmieniu na sile.

        Nie jesem ekspertem i znam dokladnie uczucie rozpaczy i strachu o zdrowie/zycie
        dziecka. Ale moze podpowiedzi udzielone w tym watku a zwlaszcza slowa pani Anny
        - jakos Ciebie sklonia do wyciszenia / uspokojenia tematu jedzenia w Waszej
        rodzinie.

        serdecznosci
        N
    • Gość: Kasia Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad IP: *.centertel.pl 08.04.09, 19:21
      Witam!Ja również mam ten problem z moim synkiem(4 lata).Teraz
      jeszcze doszło do tego,że cokolwiek zostanie mu na języku to
      natychmiast wymiotuje.(np.ziarenko ryżu,czy kawałek makaronu ).W
      domu jeszcze sobie jakoś radzę,ale syn chodzi do przedszkola i tam
      potrafi od rana do popołudnia nic nie jeść.Tak samo jest na
      wczasach ,mimo iż są potrawy które lubi to poza domem ich nie zje.
      • verdana Re: Pani Anno, prosimy o głęboką rozmowę o niejad 08.04.09, 19:38
        Miałam niejadka - nie tak skrajnego, jak Wasze, bo do niedozywienia
        nigdy nie doszlo (nie badalam tego wprawdzie...), ale dziecka, ktore
        potrafiło nic nie jeść przez trzy dni. Owszem, piło mleko z butelki,
        a i to nie za dużo.
        W dodatku synek był niski, dolne 10 centyli, o głowę nizszy od
        wszystkich dzieci znajomych, potem w przeszkolu i szkole.
        Co robilam - nic. Po prostu nic. Nie jadł, no to nie jadł. Dawałam
        dwa posiłki dziennie (kolacji nawet nie próbowalam dawać), i
        zabierałam co najmniej półtora. Jedno udalo mi się osiągnąć - synek
        chetnie siadał do stołu i ... nie jadł. Chociaz rzeczywiscie, czasem
        zdarzały mu się dni, kiedy bylo lepiej - szczególnie gdy było mięso,
        ale czasy byly takie, ze mieso pojawiało się rzadko.
        Z przerażeniem patrzałam na jego wzrost, w pierwszej licealnej miał
        wzrost dziecka.
        A teraz jest dorosly, ma 180 cm. I nadal mało je, chyba o połowe
        mniej niz kazdy znany mi dorosly facet. Bardzo ekonomiczny
        egzemplarz.
        • mooh Nat, my się juz trochę znamy 08.04.09, 21:26
          więc nie będę się rozpisywać o histrori niejadkowania mojej córki.
          Wspomnę tylko, że u nas to też tradydcja kultywowana przez drugie
          pokolenie :)
          Pomna traumy jedzeniowej z dzieciństwa, postanowiłam córce
          oszczędzić tych atrakcji i wprowadziłam w domu absolutnego bana na
          rozmowy o jedzeniu, na egzaltowanie się tym, że dziecko zjadło
          kanapeczkę lub popadanie w czarną rozpacz, bo nie zjadło. Ta zasada
          żarłoka z niejadka nie zrobi, ale u nas przynajmniej działa o tyle,
          że oszczędza nam wszystkim nerwów, a dziecka nie uzbraja w potężną
          broń dalekiego (czasowo) zasięgu, tzn. manipulowania rodzicami
          jedzeniem lub odmawianiem jedzenia.
          Moja córka, poza ograniczeniami w diecie spowodowanymi alergią, jest
          tak konserwatywna w swoich upodobaniach, że 10 palców mi wystarcza,
          by wyliczyć, co zjada. Mogłaby mieć bogatszą dietę, ale odmawia, a
          ja nie wciskam. Kładę na swój talerz i wychodzę do kuchni "po
          herbatę". Wtedy czasem coś skubnie. Kiedyś w ten sposób polubiła
          brokuły (na które teraz jest niestety uczulona).

          Z technik manipulacyjnych stosuję tylko jedną, bo działa
          niezawodnie - jedzenie na świeżym powietrzu. Szykuję kanapki, pakuję
          małą do samochodu, zakładamy wygodne buty i łazimy przez 2 godziny
          po podmiejskim parku. Codziennie, chyba że pogoda nie pozwala. Zjada
          dwukrotnie więcj, niż w domu.
          • nat.wroclaw Re: Nat, my się juz trochę znamy 08.04.09, 22:27
            >>Nat, my się juz trochę znamy

            Nooo ;))) Witaj :))

            Wiesz, wiele z tego co tu jest napisane rozbija sie o czas z dzieckiem. Jego
            jakosc. Oraz o spokój, taki długotrwały. Bardzo mi ten watek pomogl zwlaszcza w
            tej drugiej kwestii.

            Idzie cieplo, spacery bardzo dobrze tu widze. zaluje bardzo ze mala nie je
            kanapek :(, ale cos tam damy rade piknikowo zmontowac.

            Dzieki mooh,

            serdecznosci
            N
            • gwiazdeczka0645 Re: Nat, my się juz trochę znamy 10.04.09, 20:27
              cześć,

              Miałam kiedyś podobny problem. W końcu trafiłam na świetną lekarkę,
              diagnoza- jadłowstręt. Okazało się, że tak bardzo chciałam być dobrą
              matką, tak bardzo chciałam mieć zdrowe dziecko, że stresowałam się
              gdy mały nie jadł- on to wdział, widział moje oczekiania, że ma jeść
              (choć w moim odczuciu byłam bardzo delikatna :))Lekarka mi
              powiedziała, że w tym wieku jadłowstręt u dzieci spowodowany jest
              właśnie błędami rodziców, choć oczywiście oni tego nie widzą. Na
              początku się oczywiście obraziłam, ale z perspektywy czasu widzę, że
              miała rację. Z pewnością jesteś wspaniałą matką, sam fakt, że tu
              szukasz pomocy o tym swiadczy. Ale wiesz, wspaniałe matki też
              popełniają błędy. Co pomogło? Po prostu temat jedzenia przestał być
              ważny dla mnie, prosiłam, żeby karmili go inni (np. babcia)i nawet
              przestałam pytać ile dziś zjadł (wcześniej zapisywałam każdy
              posiłek). Wymagało to trochę czasu. Mały musiał nauczyć się "walczyć
              o jedzenie" i z czasem zaczął się go domagać. Może spróbuj iść z
              dzieckiem do psychologa dziecięcego ? Przede wszystkim wyluzuj się i
              przestań oczekiwać od niego że będzie jadł.Cierpliwość i spokój.
              Życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka