Dodaj do ulubionych

4,5 leni hipochondryk

01.04.09, 11:25
Proszę o poradę i opinię, wizytę u psychologa mam w poniedziałek,
ale do tego czasu chciałabym nie pogłębiać problemu.

Niestety nie wiem już jak sobie radzić z Kubą i w poniedziałek idę
na pierwszą wizyte do psychologa. Na razie idę sama, dopiero później
obserwacja w przedszkolu i wizyta indywidualna z Kubą.

Kuba miał kilkakrotnie kontakt ze szpitalem i lekarzami, jego
problemy zdrowotne nie są jakieś wyjątkowe czy trudne. W
październiku przeszedł operację wycięcia migdała trzeciego i
przycięcia 2 gardłlowych. Poza tym dość często boli go brzuch. Na
USG wyszły gazy, a reszta w normie czeka nas jeszcze wizyta u
gastrologa

A zaczęło się tak niewinnie.
Kuba jest bardzo wrażliwym dzieckiem, jeśli nie dam mu buzi na
dowidzenia w przedszkolu to jest strasznie smutny i przeżywa to dość
mocno.

1.Zawsze starałam się mówić mu prawdę i nie owijać w bawełnę, jak
był chory to mówiałam mu wprost co i dlaczego. Wydawało mi się, że
robię dobrze.
2. Moi teściowie są na emeryturze i mają chopla na punkcie zdrowia,
odżywiania, metod niekonwencjonalnych (łącznie z jakimś odpędzaniem
złych duchów :( ). Ciągle zwracają Kubie uwagę, że jedzenie kwaśne
jest zdrowe, że trzeba pić tran, że nie wolno jeść słodyczy, że ryby
są zdrowe i tak w koło Macieju. Ja nauczyłam się olewać teksty, ale
młody był pilnie uczony.
3. Babcie które opiekowały się Kubą, a teraz Lilą ciągle wołają
uważaj bo ..... złamiesz noge, spadniesz i pojedziesz do szpitala,
zjesz będzie cię brzuch bolał itp.. itd..
4. Ja pilnuję kolejności spożywania posiłków, czyli najpierw owoce,
później po ok godzinie danie główne, potem picie po posiłku (a nie w
trakcie) i na koniec może być coś słodkiego-nie robie to w sposób
nachalny jednak tłumaczę dziecku co kiedy jeść i jest to normą w
naszym domu.
5. Kiedyś Kuba przed śniadaniem zjadł mleczko w tubce które sobie
zbunkrował i ja mu powiedziałam w złości, że jak się obżarł to
się "porzyga" i pech chciał, że tak się stało.
6. Ma częste bóle brzucha, na USG wyszły gazy, a reszta w normie
czeka nas jeszcze wizyta u gastrologa
7. Podejrzewam że Kuba ma lamblie :(
8. W ten poniedziałek byliśmy w szpitaliku bo Kuba skarżył się na
okropny ból nóg. Lekarze stwierdzili zapalenie stawów biodrowych
(chcieli go zostawić w szpitalu na dodatkowe badania krwi,
dogadaliśmy się z lekarzem że badania zrobimy w laboratorium i
wrócimy do domu) i nakazali leżenie przez tydzień, rok temu miał to
samo. Kuba pop powrocie do domu twierdził że nie może ruszać nogami
i bardzo sie źle czuł. Wczoraj pojechaliśmy na kosultację do
drugiego ortopedy i co się okazało że diagnoza ze szpitalika nie do
końca jest prawidłowa. Lekarz stwierdził że to nadciągniecie mięśnia
i że to nic straszenego i należy się nie roztkliwiać. Po czym do
Kuby powiedział "wstawaj Kuba jesteś zdrowy" i Kuba wstał i wyszedł
z gabinetu o własnych siłach, ma oszczędzać nogę ale tylko jak go
coś zaboli. I to właśnie jest lekarz z dobrym podejściem do mojego
dziecka. Właśnie na tym przykładzie, ewidentnie zobaczyliśmy problem
z którym się borykamy.
9. Jest napewno troszkę zazdrosny o młodszą siostrę(1 rok i 10
miesięcy) i próbuje zwrócić na siebie uwagę
10. Niestety dość często babcie porównują go z siotrą w jego
obecności. Walczę z tym ale widzę że tą walkę przegrywam.

Naświetliłam kilka sytuacji, które moim zdaniem przyczyniły się do
takich zachowań jak:
-histeria w przedszkolu, bo mama zapomniała mu dać tranu rano więc
on napewno będzie chory.
-ciągle się roztkliwia nad sobą, bo boli go nóżka, rączka, główka
-co chwila pyta się co może jeść, czy po tym może zjeść to i czy
jak to zje/wypije to go będzie brzuch bolał, (jeśli jest u mojej
mamy to on musi ze mną skonsutować czy może zjeść to czy coś innego-
nie jest to mój wymysł ale jego).

Sytuacja jest dość trudna i uciążliwa dla minie, dziecka i babć.

Teraz dałam zakaz rodzinie mówienia o zdrowiu w jego obedności. To
nie normalne żeby 4,5latek myślał ciągle o chorobach :(.
Doradźcie coś lub wesprzyjcie bo mam dość.
On nie symuluje chorób, jednak mam wrażenie że je przekolorowuje!!!

Najchętniej to bym się zwolniła z pracy zajęła się dziećmi i
odizolowała ich od tego głupiego gadania, ale niestety muszę
zarabiać na życie.
Obserwuj wątek
    • zarzycka.anna Re: 4,5 leni hipochondryk 01.04.09, 13:21
      Witam,
      Opisała Pani problem i swoje rozumienie tego problemu i zachowania synka. To,
      co wydaje mi się najważniejsze, to to co i Pani wskazuje mianowicie przesunięcie
      koncentracji uwagi z chorób synka na niego samego, jego rozwój, jego sprawy. Ale
      też nie obciążanie go informacjami na temat kolejności posiłków, zdrowego stylu
      życia. Napisała Pani "Ja pilnuję kolejności spożywania posiłków, czyli najpierw
      owoce,
      później po ok godzinie danie główne, potem picie po posiłku (a nie w
      trakcie) i na koniec może być coś słodkiego-nie robie to w sposób
      nachalny jednak tłumaczę dziecku co kiedy jeść i jest to normą w
      naszym domu". To są Pani przemyślenia i Pani decyzja, ale też Pani
      odpowieodzialność i Pani mąża, dziadków, za wprowadzenie ich w życie.
      Tłumaczenie tego 4,5-latkowi może powodować u niego stres i poczucie, że to on
      jest odpowiedzialny za to, i musi wszystkiego bardzo dokładnie pilnować, stąd
      pewnie to, że "-co chwila pyta się co może jeść, czy po tym może zjeść to i czy
      > jak to zje/wypije to go będzie brzuch bolał, (jeśli jest u mojej
      > mamy to on musi ze mną skonsutować czy może zjeść to czy coś innego-
      > nie jest to mój wymysł ale jego)." Także warto to ustalać między dorosłymi,
      tak żeby Pani syn nie miał poczucia że jest delegatem Pani do dbania o zdrowy
      styl życia wtedy, gdy pani nie ma w domu, a on jest z dziadkami.
      Pozdrawiam A.Z.
      • verdana Re: 4,5 leni hipochondryk 01.04.09, 13:52
        Ja wiem, ze to zabrzmi jak herezja, ale proponuję pójscie nawet o
        krok dalej - zapomnienie na pewien czas o zdrowym zywieniu w ogóle.
        Bo jest juz na Zachodzie kolejny zespół chrobowy, dotyczący
        zaburzenia odzywiania - ludzie stale pilnuja, aby jeść tylko zdrowe
        produkty, wykluczaja z diety tyle potraw, ze wzgledu na ich
        szkodliwość - ze w rezultacie maja nerwicę (a nuż zjem coś
        niedobrego) i choruja - także z niedoboru jedzenia. Widze u dziecka
        poczatki tej "choroby", ktora nie jest zadną choroba, tylko
        wychowaniem. Synek naprawde uwierzył, ze jesli nie zastosuje się do
        zaleceń rodziny, będzie chory, a że te zalecenia sa bardzo
        rozbudowane - stale obawia się choroby. Nie trzeba tu psychologa dla
        dziecka, tylko zmiany podejścia. Bo nie w synku problem, on nie jest
        hipochondrykiem, tylko jest ufny i grzeczny.
        Jesli chodzi o ból, zwiazany z diagnoza choroby, jest to zupełnie
        normalne - jesli zdiagnozuje się powazną chorobe, to większość ludzi
        czuje się bardzo żle. I przeciwnie - mojemu jednemu synowi powazne
        bóle serca minąły po prawidłowym EKG, a drugi po paru miesiącach
        przestał kuleć, gdy lekarka stwierdziła, ze pewnie ma za ciasne
        buty. Buty były OK, ale stwierdzenie "nic ci nie jest" wystarczyło,
        by dziecko wybiegło z gabinetu, do ktorego ledwo weszło. Typowa
        nerwica.
        Niech Twój synek ma przez pewien czas kompletny luz, nic mu sie nie
        stanie, jak będzie jadł w jakiej kolejnosci chce i co chce (bez
        przesady, ale przeciez wybiera z tego, co mu dajesz). Żadnych
        pouczeń,procz "Pewnie, ze mozesz zjeść, nic ci nie będzie".
        Albo "Najwyzej cie brzuch rozboli, ale to takie dobre, ze moze
        warto.".
        Ja w dziecinstwie bylam uczona, aby nie jeść niczego, co upadnie na
        ziemię. Teoretycznie slusznie. Ale ktoregos dnia przyszłam do mamy z
        płaczem, ze zjadłam ciasteczko, ktore upadło, i ze teraz zachoruję.
        Mama zrozumiała, ze ciężko przesadziła. Rzuciła kolejne ciasteczko
        na podłogę, kazała mi podnieść i zjeść. Sama tez zjadała - i tak
        przez kilka dni. Strach minął bez sladu.
        • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 01.04.09, 14:10
          Troszkę broniąc się powiem: że kolejność jedzenia posiłków nie jest
          jakimś zmuszeniem tylko normą u nas (taki styl życia), a jeśli
          chodzi rodzaje jedzenia ja wyznaję zasadę wszystkiego po trochu
          (czyli i zdrowe i niezdrowe byle nie przeginać w którąś stronę).
          Czasem zjemy McDonalda, czasem pizze, czy kebaba. Moje dzieci odkąd
          mogły gryźć jadły normalne jedzenie takie jak dorośli. Bardziej
          chodzi tu o opinie babć o teksty typu " co wy dajecie dzieciom do
          jedzenia przecież to jest niezdrowe" tego typu teksty słyszę na
          okrągło, tak jak pisałam wcześniej ja je olewam, ale z naszego
          problemu wynika, że syn nie.

          Od miesiąca staram się przestawić go i mówię, że mama/babcia/tata
          wie co dobre dla ciebie i nie musisz się martwić czy jest to zdrowe.
          Niestety niewiele to dało, może jest to zbyt krótki czas na jakieś
          większe sukcesy.
          Wizyta u psychologa ma na celu pomóc nam wychować dziecko na zdrowe
          i szczęśliwe, a nie znaleźć problem w dziecku. Doskonale zdaję sobie
          sprawę, że to moja wina i osób które ze mną wychowują moje dzieci
          (jest tych osób zbyt wiele, ale takie jest życie nie zawsze można
          mieć co się chce). Czekam z niecierplwością na moją wizytę u Pani
          psycholog mam nadzieję, że pomoże nam rozwiązać nasz problem.
          • ullena2 Re: 4,5 leni hipochondryk 01.04.09, 15:28
            moj syn tez jest hipohondrykiem, ma bole serca, skórcze mięśni, bole
            gardla, a kiedys nie jadl przez miesiac zupelnie nic

            im bardziej skupialam sie na tych dolegliwosciach, tym bardziej sie
            nasilaly. u nas w domu raczej nie rozmawiamy zbyt czesto o zdrowym
            trybie zycia ani o zdrowiu i chorobach.

            całe zamieszanie jakie tworzy moje dziecko jest tylko i wylacznie
            metodą na zwrocenie na siebie uwagi. myslę, że skoro twój syn wie ze
            zdrowie to wazny temat dla calej rodziny ma bardzo łatwą drogę do
            takich manipulacji, podejzewam ze nawet nie do konca swiadomych.

            jak przyszla na swiat mlodsza siostra mojego 3-letniego wtedy
            hipohondryka potrafił ksztusic sie jedzeniem w tak autentyczny
            sposób ze paralizował nasze zycie całkowicie. po wielu
            konsultacjach, badaniach, wizytach odpowiedz byla jedna: FANABERIE.

            rozwiazanie jakie widze i stosuje to lagodne reakcje na te wszystkie
            dolegliwosci: gdy boli serce dostaje syropek, na skorcze smarujemy
            mięśnie amolem, bole gardla lagodne tabletki do ssania, ksztuszenie -
            woda do picia.

            wazne zeby zauwazyc podloze tego zamieszania czyli to czego dziecko
            naprawde potrzebuje bo jest wyjątkowo wrazliwe. dbać o czułosci przy
            pozegnaniach w przedszkolu, zapewniac ze Ty czyli mama dba o zdrowie
            dziecka i ze nic mu nie grozi. wiara we wlasne zdrowie jest
            potrzebna do prawidlowego funkcjionowania kazdego czlowieka.
            • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 02.04.09, 09:16
              Dziękuję ullena2 za Twoją wypowiedź. Czekam na wizytę u psychologa,
              zapytam czy będę mogła kiedyś przyjś na wizytę z teściową, bo ona
              bardzo dużo czasu spędza z moim synkiem i mam nadzieję że to nam
              pomoże.
              Jeśli ktoś ma pomysły lub sugestie co dalej robić to bardzo chętnie
              przeczytam.
              • kotwtrampkach maadga 02.04.09, 13:50
                nie wiem, jak to wyglada z medycznego punktu widzenia.
                ale jeżeli chodzi o psychologa - przydałoby się przeleczyć
                babcię najpierw, albo - choć moze wyda się to drastyczne
                -znaleźć nianię?
                Dziecko zawsze będzie naśladowało najbliższych dorosłych..
    • bloopsar Re: 4,5 leni hipochondryk 01.04.09, 15:27
      > potem picie po posiłku (a nie w trakcie)

      A wiesz, ze sa ludzie, ktorzy po prostu nie dadza rady zjesc jesli co kilka
      kesow nie popija chocby lykiem picia? I nie chodzi tu o nawyki z dziecinstwa. Ja
      tak np. mam. Po prostu mnie zapycha, w ustach mi zasycha, rosnie gula w gardle,
      no nie dam rady zjesc jak chocby odrobinke nie popije co jakis czas. Gdyby mi w
      dziecinstwie rodzice zabraniali popijac w czasie jedzenia, to byloby to niezle
      okrucienstwo, bo kazdy posilek (nie liczac zup ;) ) bylby koszmarem.
      • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 02.04.09, 09:13
        bloopsar napisał:

        > > potem picie po posiłku (a nie w trakcie)
        >
        > A wiesz, ze sa ludzie, ktorzy po prostu nie dadza rady zjesc jesli
        co kilka
        > kesow nie popija chocby lykiem picia? I nie chodzi tu o nawyki z
        dziecinstwa

        bloopsar ja mu nie zabraniam pić poprostu stawiam kubek z piciem
        dopiero po posiłku, ale jeśli jest zapychający posiłek i dziecko
        mnie poprosi nigdy nie odmawiam.
        Ja nie mam chopla na punkcie zdrowego odżywiania, ja poprostu staram
        się wyrobić mu dobre nawyki. Co z tego, że się naje zdrowych owoców
        po obiedzie jak te owoce zanim zostaną strawione to zfermentują.
        Zdarzają się nam niezdrowe potrawy, takie które lubimy jeść dla ich
        samku.
        Bardziej w całym wywodzie chodziło mi, o to że zawsze gdy dziecko
        mnie pytało dlaczego nie jem owoców po obiedzie, bo tak jest zdrowo
        to była moja odpowiedź. Jeśli po obiedzie miał ochtę jeszcze na coś
        to proponowałam mu kawałek ciasta, czekoladkę cukierka loda czy inny
        deser. A przed obiadem zawsze dostawał owoce.
        Mam szczęcie, że moje dzieci bardzo chętnie jedzą owoce, warzywa i
        mięso. Nie potrzebują ziemniaków, chleba itp. Proporcje obiadu są
        takie że 1/5 to ziemniaki/makaron/ryż/kasza 2/5 mięsko 2/5 warzywa.
        Same domagają się surówek, często proszą o dokładkę i nigdy nie są
        zmuszane do zjedzenia czegoś co im nie smakuje. Jedyna zasada w to
        taka nie może powiedzieć, że coś jest niedobre lub mu nie smakuje
        jesli tego nigdy nie jadł, musi spróbować jeden kęs, może wypluć ale
        samaku musi spróbować.

        Ja ciągle piszę musi, ale to nie jest tak, że stoję nad nim z batem,
        poprostu tak było zawsze i syn nie traktuje tego jako przymus tylko
        normę. Często się zdarza, że po tym pierwszym kęsie coś mu tak
        posmakuje, że jeszcze dokładkę zjada.
        • kachape Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 12:58
          wiesz co, przepraszam, ale jak piszesz, że dziecko coś musi a potem
          tłumaczysz, ze właściwie to nie musi, tylko takie są zasady, ale z
          batem nie stoisz, to mnie sie wydaje, ze jednak dzieci wyczuwają
          pewne napięcie i maksymalną koncentracje na jedzeniu
          doskonale rozumiem zasady zdrowego żywienia, chęć wpojenia ich
          dziecku itp, ale coś niepokojącego z twoich opisów wynika
          jakieś takie napięcie, że przyzanm sama odłożyłam kanapkę, którą
          sobie tu do komputera przyniosłam...
          jak mowisz dziecku, że owoce po obiedzie są niezdrowe, to czemu sie
          dziwisz, że ono potem wiecznie dopytuje, czy na pewno może zjeść to
          i to i czy nie zachoruje
          chce dzwonić do Ciebie od dziadków i pytać, bo widzi, ze Ty sie
          znasz na tym wszytskim czy to zdrowe czy nie i lepiej zapytać, bo a
          nuż niezdrowe
          a o picie być może boi sie poprosić, bo pewnie niezdrowe

          nie chcę Cię urazić, nie o to chodzi, to super, że chesz nauczyć
          swiadomoego jedzenia i prawidłowych nawyków, bo czego jak czego, ale
          tego to nam jako ogółowi bardzo brakuje
          tylko być może jakoś trzeba zmienić formę. Opis o sfermentowanych w
          żołądku owocach ... hmmm
          zasadniczo wszystko jak trafi do żołądka, to szybko traci urodę,
          wiec myślę,że jabłko raz na jakiś czas zjedzne PO obiedzie nikomu
          krzywdy nie wyrządzi.
          i chyba jednak lepsze jest niż czekolada czy ciastko...
          • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 14:04
            Kurcze zaplątałam się, moją winą jest i tu bez bicia się przynaję,
            że zbyt często, za dokładnie tłumaczę dziecku, że coś jest zdrowe
            lub nie zdrowe. Jednak zawsze to tłumaczenie szło po
            pytaniu "dlaczego", głupio mi było odpowiadać "Bo taki i koniec
            kropka".
            Zawsze mówiłam prawdę dzieciom (oczywiście odpowiednio dostosując
            słowa i język do ich wieku) i nauczyłam ich żeby się nie bały mówić
            mi prawdy bo zła prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa.
            Kuba się nie boi poprosić o picie, jeśli ma potrzebę to prosi i mu
            daję. Ja też czasami mam potrzebę pić w czasie posiłku, ale wiem że
            jak na początku postawię szklanicę picia to zamiast jedzenia pije.
            Moje surówki są zawsze wilgotne więc zazwyczaj naprawdę nie ma
            potrzeby pić w czasie posiłku.

            Czasem jak widzę że dziecko ma ochote na owoce a za chwilkę jest
            obiad to poprostu daję mu owoca a obiad dostaje godzinę później i ne
            robię z tego ceregieli. Opisałam wam zasady jakie panują w domu, ale
            jak wiadomo od zasad są zawsze jakieś wyjątki ;)

            kachape napisała:
            > nie chcę Cię urazić, nie o to chodzi, to super, że chesz nauczyć
            > swiadomoego jedzenia i prawidłowych nawyków, bo czego jak czego,
            ale
            > tego to nam jako ogółowi bardzo brakuje
            > tylko być może jakoś trzeba zmienić formę.

            I właśnie dlatego proszę o szczere i wyczerpujące odpowiedzi, bo
            zauważyłam, że robię coś źle i chcę to zmienić, tylko nie wiem jak?
            Proszę podpowiedzcie mi w jaki sposób odmawiacie dziecku czekoladki
            czy owoca? No bo chyba nie powiecie, że jak dziecko chce to każda z
            Was daje mu to, na co ma ochotę bez żadnych zasad, bo w to nie
            uwierzę.

            Czekam na Wasze uwagi, ja się nie obrażam tylko próbuję rozwiązać
            problem a to chyba dobrze co?
            • verdana Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 14:43
              Wybacz, ale czy jest potrzeba czy nie picia w czasie posiłku - to
              może ocenić tylko osoba zainteresowana... TY nie masz potrzeby picia
              w czasie posiłku, a są osoby, ktore nie sa wstanie nic zjeść bez
              popicia i wcale nie musza byc tego uczone.
              Jednak z tego co piszesz zdrowe żywienie jest u Ciebie w domu
              niezwykle ważne - wszystko jest uregulowane, nie ma wyjątków (to
              przesuwanie obiadu po jednym jabłku to nie jest zaden wyjatek - do
              nadal zwracanie uwagi na scisłe przestrzeganie zasad). Dom jest
              skoncetrowany na tym co sie je, kiedy, w jakiej kolejnosci. To , co
              mowisz o "prawdzie" tylko częściowo do mnie przemawia- dziecku
              nalezy odpowiadac na pytania i mówic prawdę, ale jednak dostosowana
              do jego wieku. Jesli Ty mowisz "po tym i tym mozesz zachorować",
              to , o ile nie chodzi o silną truciznę:-)zwykle masz na
              myśli "istnieje takie prawdopodobieństwo, ze po takim posiłku kogos
              może rozboleć brzuch", a dziecko moze sobie wyobrazac śmiertelną,
              cieżka chorobę, ktorej sam bedzie winny.
              Myslę, niestety, ze masz teraz do wyboru - zdrowe zywienie wg. zasad
              domowych i znerwicowane dziecko, albo odpuszczenie zasad na czas
              dłuższy (wiele może obowiazywać, ale absolutnie bez mówienia o nich
              i bez 100% stosowanie się do nich) i dziecko na luzie. Nie widzę
              żadnej możliwosci utrzymania stanu obecnego i wyprowadzenia dziecka
              z nerwicy. Weż też pod uwagę, ze te zasady, ktore stosujesz, nie sa
              ogólnie obowiazujące, a wiele z nas jest nawet częścią z nich
              zdziwionych. Można zatem wychowac zdrowe dziecko bez nich.
              • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 21:32
                verdana napisała:

                > Wybacz, ale czy jest potrzeba czy nie picia w czasie posiłku - to
                > może ocenić tylko osoba zainteresowana... TY nie masz potrzeby
                picia
                > w czasie posiłku, a są osoby, ktore nie sa wstanie nic zjeść bez
                > popicia i wcale nie musza byc tego uczone.

                Widzisz i tu nie masz racji, bo Kuba jak potrzebuje się napić to to
                robi bez żadnego poczucia winy.

                To , co
                > mowisz o "prawdzie" tylko częściowo do mnie przemawia- dziecku
                > nalezy odpowiadac na pytania i mówic prawdę, ale jednak
                dostosowana
                > do jego wieku. Jesli Ty mowisz "po tym i tym mozesz zachorować",
                > to , o ile nie chodzi o silną truciznę:-)zwykle masz na
                > myśli "istnieje takie prawdopodobieństwo, ze po takim posiłku
                kogos
                > może rozboleć brzuch", a dziecko moze sobie wyobrazac śmiertelną,
                > cieżka chorobę, ktorej sam bedzie winny.

                Za to bardzo dziękuję, tego nie byłam świadoma. Jakoś nie przyszło
                mnie do głowy że on może tak pomyśleć, teraz czytając to wiem że
                masz rację. Dziękuję właśnie takich porad tu szukałam.
                • kachape Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 21:44
                  jeszcze jedno zupełnie proste i oczywiste chyba przyszło mi do
                  głowy, ale oczywistości czasem właśnie pojawiają się w głowie
                  najpóźniej:)
                  czy Tobie jedzenie sprawia przyjemność?
                  bo ja mam wrażenie, że nie
                  a przecież -pomijając aspekt zdrowotny i napełniania żołądka, to
                  właściwie to jest treścią posiłków, że smakują, że można się nimi
                  delektować,że się człowiek w tym zatraca troszkę jeśli dobre...

                  z tym jabłkiem i przesuwanym obiadem, to dla mnie troszkę kosmos. Ja
                  bym nie dała dziecku jabłka, mówiąc,że zaraz jest obiad, albo dała
                  uprzedzając jednak, że zaraz obiad i normalnie podała obiad o
                  planowanej porze a nie przesuwała
                  to własnie - jaknapisała verdana - kolejny dowód jak bardzo wszystko
                  się wokół tego jedzenia kręci
                  że te zasady stały sie jakimś wojskowym regulaminem zamiast czymś,
                  co w sposób naturalny wpajamy dziecku dla jego zdrowia i dobra

                  moim zdaniem rada jest jedna - odpuść totalnie. Nie mówię o
                  zamawiani żarcia w Mc, ale poprostu przestań patrzeć na zegarek,
                  skup się na tym, zeby byłodobre, pokazuj synkowi jak jedzenie
                  smakować, jakie może być przyjemne samo w sobie

                  jak napisałam - rozumiem że dobrze jest wpajać dziecku zasady
                  zdrowego stylu życia i żywienia od małego. Ale to musi być bardziej
                  na luzie, coś, co dziecko chłonie naturalnie a nie musztra

                  moja rada brzmi - delektuj się jedzeniem, postaraj sie polubic je
                  samo dla siebie a nie za to jakie jest zdrowe, jakie ma wartości
                  odzywczee, nie rzeliczaj kiedy w żołądku sfermentuje itp
    • maadga Re: 4,5 leni hipochondryk 02.04.09, 09:21
      Była wczoraj u mnie nasza pediatra. Poprosiłam ją o wizytę w domu,
      nie badała dzieci, które wcześniej uprzedziłam że przychodzi do nas
      na kawę. Porozmawiałyśmy i doszłyśmy do wniosku, że wstrzymamy się z
      wizytami u specjalistów (ortopeda i ewentualnie gastrolog) do
      momoentu jak troszkę popracujemy z panią psycholog i jeżeli ona
      będzie uważała to za słuszne.

      Mam naprawdę świetną pediatrę która zawsze w razie wątpliwości nam
      pomoże :).
    • kachape Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 21:53
      chyba zasadniczo jesteś perfekcjonistką i wszystko lubisz mieć na
      tip top...teraz znalazłam Twoją wypowiedź w innym wątku. pozwoliłam
      sobie podkreślić słowa na które zwróciłam uwagę

      "Mój 4,5latek, często nie chce myć zębów sam z a w s z e ja
      poprawiam po nim lub d a j ę mu w s k a z ó w k i co jeszcze
      powinien domyć. Mamy
      szczoteczkę elektryczną która naprawdę dobrze doczyszcza zęby
      stosujemy ją raz na 2-3mycia.
      Jeśli chodzi o ubieranie to ja mu układam ścieżkę z ubrań na
      podłodze i m a w t e j k o l e j n o ś c i s i ę ubrać"

      czasem warto dać trochę na luz. I dla dzieci.i dla siebie samej
    • gagatek78 Re: 4,5 leni hipochondryk 03.04.09, 22:03
      czyżby dieta Diamondów?:)) bo tak mi znajomo wygląda.
      na pytanie dziecka dlaczego nie jabłko po obiedzie, to bym raczej odpowiedziała,
      że akurat taki sposób odżywiania wybraliśmy, że owoce się jada przed posiłkiem,
      a nie po, bo naszemu brzuchowi tak bardziej pasuje. poza tym trochę zaufania do
      natury - raz, drugi zje jabłko po obiedzie i się gorzej poczuje, to sam wymyśli,
      że lepiej przed:)
      do psychologa za to wysłałabym babcię, hopla niech ona sobie ma, ale niech nie
      zawraca tym głowy małemu dziecku. wystarczy przecież go karmić wedle zasad
      proponowanych w domu, to się przyswoi naturalnie. my staramy się (raz lepiej raz
      gorzej) stosować zdrowy styl odżywiania, ale do głowy by mi nie przyszło
      tłumaczyć dziecku, że ma być taka czy siaka kolejność, bo tak zdrowiej...
      zresztą naprawdę, jak czasem mu się zdarzy pozamieniać te kolejności, to świat
      się nie zawali, organizm głupi nie jest i sobie świetnie poradzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka