Czy dobrze zrobiłam???

06.04.09, 14:02
Witam! Między moim synem a moją siostrzenicą jest 4 miesiące
różnicy. Oboje mają po 7 lat. Patrycja jest u nas częstym gościem. I
tu zaczynają się schody, ponieważ te dzieciaki kompletnie nie umieją
sie ze sobą dogadać. Czasem bywają dni, że jest lepiej, gdy mają
obiecaną nagrodę. I tak właśnie było wczoraj. Mieliśmy w nagrodę za
brak bijatyk, kłótni pójść na plac zabaw i tam się świetnie razem
bawić. Przez całe przedpołudnie bardzo się starali i rzeczywiście
powstrzymywali sie od wszelkiego rodzaju uszczypliwości, ale kiedy
powiedziałam im, że należy im się nagroda i w związku z tym ubieramy
się i idziemy, dosłownie minutę po tym już była walka. Oczywiście
nie poszliśmy na żaden plac zabaw. Z premedytacją kupiłam sobie
loda, a im nie. Ale nie jestem do końca przkonana o tym, czy
powinnam była tak zrobić. Dlaczego? Dlatego, że wszędzie piszą,
mówią, żeby docenić starania dziecka, a oni naprawdę starali sie
przez pół dnia, żeby zasłużyć sobie na tę nagrodę. Złamali zasadę,
więc nie było nagrody. Oczywiście walnęłam pogadankę, że kilka
godzin ich pracy poszło na marne przez jeden głupi wybryk. Że
widziałam, że bardzo się starali, ale czy dotarło? I chodzi mi o to,
czy ktoś widzi jakieś inne rozwiązanie, żeby pozostać konsekwentnym
i nie rzucać słów na wiatr, a jednocześnie docenić te starania???
    • jola_ep Re: Czy dobrze zrobiłam??? 06.04.09, 14:23
      Moje dzieciaki ciągle się kłócą, leją, a nawet dochodzi do przepychanek. Mi to nie przeszkadza, a jak przeszkadza, to zamykam drzwi ;) Mimo to uważam, że są zgodnym rodzeństwem :) Jeśli któreś z nich ma problem, drugie to zauważa i stara mu się pomóc. Wtedy konflikt jest odkładany na półkę.

      Zmiast zwracać uwagę na zewnętrzne objawy, przyjrzyj się ich relacji. Czy są potrafią się zjednoczyć wobec wspólnego zagrożenia? Jakie są przyczyny ich konfiktów? Kłócą się z nudów? (moje dzieciaki potrafiły z premedytacją wszcząć awanturę, gdy im się nudziło w czasie długiej podróży pociągiem). A może mają jakiś ważny powód? Czy w poważnych sprawach potrafią dojść do porozumienia? Czasem trzeba im w tym trochę pomóc. Wysłuchać, pokierować rozmową i pozwolić im samym rozwiązać problem - z wiarą w to, że im się uda :) .

      Uszczypliwości itp. są ok, jeśli trzymaja pewnien poziom (nie uderzanie w czułe punkty przeciwnika, nie obrażanie go itp.). Tego też warto uczyć. Nie sądzę, że powinnaś skupiać się tylko na zewnętrznych objawach spokoju.

      A w tym wypadku:
      > Przez całe przedpołudnie bardzo się starali i rzeczywiście
      > powstrzymywali sie od wszelkiego rodzaju uszczypliwości, ale kiedy
      > powiedziałam im, że należy im się nagroda i w związku z tym ubieramy
      > się i idziemy, dosłownie minutę po tym już była walka.

      Dałabym im szansę - w końcu cały dzień się starali, a Ty zapowiedziałaś, że już zasłużyli na nagrodę. Można ew. zagrozić, że jak nie przestaną, to skrócisz im zabawę do minimum itp.

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: Czy dobrze zrobiłam??? 06.04.09, 20:04
        Poza tym -niezaleznie od tego czy zrobilas dobrze czy xle - powinnaś
        zastanowić się nad dwoma sprawami.
        Pierwsza - jesli dzieci naprawdę sie nie znoszą, to nie jest dobrze,
        jesli Twój syn musi czesto, przymusowo, znosic we wlasnym domu
        niechcianego goscia. To jest takze jego dom i ma prawo być w nim
        swobodny. A więc siostrzenica nie powinna Was tak czesto odwiedzać -
        robiac grzeczność siostrze robisz ją kosztem własnego syna - trudno
        się dziwić, ze jest wsciekły i tego nie akceptuje. Ma prawo.
        Druga - jesli dzieci się lubia, tylko kłócą się jak to dzieci,
        przestań się wtrąćać. Parę taakich akcji i doprowadzisz do tego, ze
        naprawde się znienawidzą.
        • mgs0 Re: Czy dobrze zrobiłam??? 07.04.09, 13:54
          Siostrzenica musi u nas bywać, gdyż siostra sama ją wychowuje, a ma
          pracę zmianową, więc trudno,żeby wynajmowała opiekunkę, skoro my
          jesteśmy pod ręką. Dzieciaki generalnie się lubią, bo jak powiem
          Mateuszowi, że przychodzi do nas Patrycja, to się cieszy. Mnie
          jednak często te wizyty męczą. Mateusz ma bardzo silnie rozwinięte
          poczucie własności. Trudno mu sie z kimś czymkolwiek podzielić,
          chociaż doskonale sobie zdaje sprawę, że daje coś tylko na chwilę.
          Szanuję też jeśli mówi, że jakiś zabawek nie chce dać, bo to są jego
          ulubione. Być może faktycznie te bójki wynikają z nudy. Ale trudno
          siedmiolatkom non stop organizować czas. Może za mało ich chwalę jak
          są grzeczni i w ten sposób chcą zwrócić na siebie uwagę? Od dzisiaj
          postaram się widzieć tylko dobre rzeczy i używać zdecydowanie więcej
          pochwał. Może to odniesie jakiś skutek. A może zaproponuje
          Mateuszowi, by wymyślił jakąś zabawę zanim Patrycja przyjdzie i
          wtedy będzie czekał, aż się bedzie z nią bawił. Nudy nie będzie, to
          może i bójek tez nie. A bójki czasem naprawdę są niebezpieczne, więc
          muszę zainterweniować.
          • mamapodziomka Re: Czy dobrze zrobiłam??? 07.04.09, 15:32
            A skoro Twojemu synowi trudno przychodzi sie dzielic caly czas, a siostrzenica
            czesto u Was bywa, to czy nie moglaby miec np. koszyka ze swoimi rzeczami u Was?
            Tak, zeby mogla tez zajac sie sama soba bez koniecznosci proszenia o cokolwiek i
            zeby tez byla "atrakcyjna" w druga strone?
    • mskaiq Re: Czy dobrze zrobiłam??? 07.04.09, 12:10
      Dzieci trzeba uczyc tolerancji, samo przekupywanie nie wiele uczy i
      jak znika nagroda wtedy znika zgoda.
      Dowiedz sie od syna i Patrycji dlaczego sa w stalym konflikcie. Na
      pewno istnieje przyczyna i to nie jedna.
      Naucz aby dziecko szanowalo innosc innej osoby. To bardzo sie mu
      przyda w pozniejszym zyciu.
      Jesli chodzi o brak nagrody to sama pokazujesz im brak tolerancji
      ktorej oczekujesz od dzieci.
      Serdecczne pozdrowienia.
      • verdana Re: Czy dobrze zrobiłam??? 07.04.09, 14:24
        Jak zaczniesz im organizowac czas, toTy zwariujesz, a wcale lepiej
        nie będzie - bo naucza się, ze nie musza nic same sobie organizować.
        Proponuje zamknąć starannie drzwi ich pokoju i przesatać się
        wtrącać. Dzieci się przepychaja, kłócą, bija nawet - i jest to
        absolutnie normalne. O ile nie dochodzi do niebezpiecznych
        incydentów, wszelka ingerencja dorosłych tylko nasila te zachowania.
        Moi jeszcze czasem się popchną, czy uderzą, a sa wyjatkowo zgodnym
        rodzenstwem. Wolę nie pisać, ile maja lat, bo mogła bys się załamać.
Pełna wersja