Dodaj do ulubionych

poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne

15.05.09, 13:36
Mam takie pytanie do pani psycholog. sytuacja wyglada nastepujaco: jest
dziecko, rodzice od poczatku nie sa razem, mezczyzna uwaza ze to proba
"wrobienia" go w dziecko, bo kobieta znana byla z tego ze to tu to tam. byly
badania, okazuje sie ze jednak jest ojcem. mezczyzna od ma nowa partnerke. po
pewnym czasie dochodzi do wniosku ze chcialby widywac dziecko, ale razem z
nowa partnerka, na neutralnym gruncie. matka dziecka odmawia tlumaczac sie
dobrem dziecka. czy jesli nowa partnerka ojca dziecka jest dobrze do dziecka
nastawiona, istnieja jakies obiektywne przeciwskazania do kontaktu z
dzieckiem, czy to tylko zlosliwosc matki dziecka?
Obserwuj wątek
    • Gość: windy spring Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.09, 16:35
      Rozumiem,że jesteś ową nową partnerką..."Wspaniały" ojciec dziecka
      najpierw odrzuca ciężarną partnerkę, robi jej opinię "to tu to
      tam",nie uznaje dziecka, dopiero badania go w tym utwierdzają...a
      potem wspaniałomyślnie "dochodzi do wniosku ze chcialby widywac
      dziecko, ale razem z
      > nowa partnerka, na neutralnym gruncie." No nie zazdroszczę biednej
      matce...
      Jako odpowiedzialna matka nie pozwoliłabym tak nieopowiedzialnemu
      ojcu dziecka na kontakty na "gruncie neutralnym". A co to
      znaczy "dobrze nastawiona do dziecka" partnerka? To obca osoba i
      tyle! Obce miejsce, obcy "tatuś", któremu nagle się zachciało być
      ojcem i "mętlik" w głowie małego dziecka. Dla dobra dziecka lepiej
      jakby najpierw odwiedzał dziecko w jego domu rodzinnym, pod okiem
      mamy, która jest dla dziecka całym światem. A partnerka niech
      realizuje swoje ambicje na własnym potomstwie. Biedne dziecko!
      • kasia.56 Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 15.05.09, 16:46
        Gość portalu: windy spring napisał(a):

        > Rozumiem,że jesteś ową nową partnerką..."Wspaniały" ojciec dziecka
        > najpierw odrzuca ciężarną partnerkę, robi jej opinię "to tu to
        > tam",nie uznaje dziecka, dopiero badania go w tym utwierdzają...a
        > potem wspaniałomyślnie "dochodzi do wniosku ze chcialby widywac
        > dziecko, ale razem z
        > > nowa partnerka, na neutralnym gruncie." No nie zazdroszczę biednej
        > matce...
        > Jako odpowiedzialna matka nie pozwoliłabym tak nieopowiedzialnemu
        > ojcu dziecka na kontakty na "gruncie neutralnym". A co to
        > znaczy "dobrze nastawiona do dziecka" partnerka? To obca osoba i
        > tyle! Obce miejsce, obcy "tatuś", któremu nagle się zachciało być
        > ojcem i "mętlik" w głowie małego dziecka. Dla dobra dziecka lepiej
        > jakby najpierw odwiedzał dziecko w jego domu rodzinnym, pod okiem
        > mamy, która jest dla dziecka całym światem. A partnerka niech
        > realizuje swoje ambicje na własnym potomstwie. Biedne dziecko!

        nie jestem na szczescie ta nowa partnerka, ale bardzo wspolczuje tobie bo widze
        ze musialas przejsc wiele i jedyne co przez ciebie przemawia to wscieklosc i
        nienawisc. i nie pytam rozżalonych frustratek tylko osoby kompetentne.
        pamietaj ze nic nie jest czarno biale a dziecko to nie przepychanka i narzedzie
        w rekach matek, ktore nie moga sie pogodzic z tym, ze ktos je odrzucil. poza tym
        zapewniam cie ze moj znajomy nie jest draniem, a to co go sklonilo do
        opuszczenia matki dziecka to inna historia. to nie tak ze splodzisz dziecko i
        wiazesz sie z jego matka na wieki.

        • Gość: windy spring Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.09, 17:05
          Zapewniam Cię,że trafiają do mnie po latach takie właśnie
          dzieci ,już jako osoby dorosłe- połamane,traktowane jak zabawki
          przez niedojrzałych rodziców. Dlaczego mnie obrażasz? Sama siejesz
          nienawiścią i gloryfikujesz "znajomego", a pochlebstw o nim nie
          pisałaś. Dziecku potrzeba spokoju , miłości i poczucia
          bezpieczeństwa. Ale Tobie nie chodzi o dobro dziecka, tylko o
          dobro "znajomego" i dobre samopoczucie jego partnerki. Dlaczego
          ojciec nie może ( przez pewien czas) zapoznawać się z córką w
          bezpiecznym dla niej miejscu?
          • kasia.56 Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 15.05.09, 17:13
            dlaczego ty jestes z gory nastawiona negatywnie do mojego kumpla??? to ty
            przeciez zaczelas okreslac go "ze tatus sobie przypomnial" itp. a kompletnie nie
            znasz sytuacji wiec moze zanim w taki sposob sie wypowiesz, miej najpierw pewnosc.
            poza tym celem mojego posta jest otrzymanie fachowej odpowiedzi od pani
            psycholog, poniewaz wiem, ze sa sprzeczne informacje od pseudopsychologow.
            poza tym nie powiedzialam nigdzie ze ojciec nie moze sie widziec w bezpiecznym
            miejscu czy cos takiego, chodzi o to ze moj znajomy stwierdzil, ze poniewaz syn
            go nie zna, a ula jest jego partnerka od 3 lat i zamierza spedzic z nia zycie to
            nie widzi powodu dla ktorego mały nie miałby ich poznać razem. i moje pyatnie
            jest takie, czy z punktu widzenia DZIECKA a nie matki, ktora naprawde jest
            niedobra osoba, bo z calej tej trojki doroslych tylko ona stara sie komus
            zaszkodzic - wiec czy z punktu widzenia Małego jest jakieś niebezpieczeństwo czy
            przeciwskazanie żeby się spotkał z ojcem w obecnosci uli
            jesli uwazasz ze jest to prosze o konkrety i najlepiej jak pani psycholog to
            skomentuje
            • chalsia Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 16.05.09, 00:06
              > zaszkodzic - wiec czy z punktu widzenia Małego jest jakieś niebezpieczeństwo cz
              > y
              > przeciwskazanie żeby się spotkał z ojcem w obecnosci uli

              zanim się wpsrowadzi w zycie tak małego dziecka nową osobę, najpierw musi być
              nawiązana więż z ojcem.
              Na pewno dla dziecka nie będzie komfortowe (= zaburzy poczucie bezpieczeństwa),
              gdy jakiś obcy pan będzie je zabierał z domu od mamy gdzieś do jakichś innych
              obcych ludzi.
              Więc na poczatek potrzeba zbudować wieź z ojcem a dla małego dziecka najlepiej
              jest to robić w dziecka otoczeniu. I jak już ojciec biologiczny "zostanie tatą",
              czyli dziecko będzie się z nim czuło swobodnie i bezpiecznie, to wtedy ojciec
              może zapoznawać dziecko ze swoim zyciem - domem, swoją rodziną, etc.

              Czyli odpowiadając wprost - spotaknia z ojcem i Ulą teraz nie będą dobre, ale za
              jakiś czas będą OK.
    • kajda28 Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 16.05.09, 16:11
      tak jak napisały dziewczyny, biotata musi najpierw sprawdzić się
      jako tata w otoczeniu dziecka, a dopiero później może go zabierać i
      poznawać z innymi ludźmi.
      To dziecko jest najważniejsze, i dopiero jak ono zadecyduje że kocha
      tatę i mu ufa , czuje się z nim bezpieczne, można myśleć o następnym
      kroku.
    • zarzycka.anna Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 17.05.09, 16:47
      Witam,
      Zastanawia mnie to, że ojciec dziecka chce widywać dziecko," ale
      razem z
      > nowa partnerka, na neutralnym gruncie." Dlaczego koniecznie z nową
      partnerką i co to ma pokazać, czy udowodnić i komu? Partnerce, że
      jest tak ważna, matce dziecka, że jest inna kobieta i jest to trwała
      relacja? Co wnosi to do relacji ojca z dzieckiem? Warto odpowiedzieć
      sobie na te pytania i na to najważniejsze na ile jest w tym ważne
      dziecko? Na ile trwałe jest to zainteresowanie ojca i jego chęć do
      zajęcia swojego miejsca w życiu dziecka, biorąc pod uwagę też to że
      tak jak Pani napisała " mezczyzna uwaza ze to proba
      > "wrobienia" go w dziecko, bo kobieta znana byla z tego ze to tu to
      tam". Czyli na ile zarówno decyzja ojca o chęci widywania dziecka,
      pod jednak pewnymi warunkami i dobre nasatwienie partnerki ojca są
      trwałe? I ostatnie, jednak bardzo ważne pytanie ile lat ma dziecko?

      Pozdrawiam A.Z.
      • Gość: kasia.56 Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.05.09, 21:15
        powiem szczerze - trudno mi odpowiedziec na te pytania, bo ojciec dziecka to moj
        dobry znajomy wiec z gory wiadomo - bede odpowiadac subiektywnie. ale moge
        powiedziec ze to bardzo prawy czlowiek, w przeciwienstwie do matki dziecka. on
        nie byl pewnien swego ojcostwa, wiec nie dziwi mnie akurat to, ze zabralo mu
        troche czasu by dojrzec do checi bycia ojcem. a trudno tu mowic o dobru dziecka
        tylko i wylacznie, poniewaz jak dziecko jest pod opieka matki, a ona nie zawaha
        sie go uzyc przeciw ojcu. to akurat mowie na 100% i nie jest to tylko moja
        opinia ale opinia wielu osob (chodzi mi o zla opinie na temat matki dziecka).
        ostatnio na spotkaniu towarzyskim moj kumpel (nazwijmy go K)radzil sie nas
        wszystkich co ma zrobic, co sadzimy. z jego strony sprawa wyglada tak, ze owszem
        chcialby sie spotykac z synem, ale nie za wszelka cene. to znaczy po licznych
        perypetiach ze swoja eks powiedzial ze nie ma po prostu sily walczyc z nia o
        dziecko. dla niej dobro dziecka nie jest najwazniejsze tylko chec zepsucia mu
        zycia a takze jego partnerce. i prawda jest taka ze nawet jak na rzesach stanie
        okazujac swoja szczera chec, jak ona zechce - to mu dokopie i z uzyciem dziecka
        w najczulszy punkt. K wychodzi z zalozenia ze skoro matka Maciusia nie chce mu
        go powierzyc na jakis czas, to ona ponosi wine za to ze dziecko sie bedzie
        wychowywalo bez ojca.
        Zeby sprecyzowac odpowiedz na Pani pytanie - jestem przekonana, ze jesli K
        bedzie mial szanse poznac Macka, na pewno nie bedzie to slomiany zapal ani
        chwilowa zachcianka. to nie ten typ. z drugiej strony jesli w pewnym momencie
        jego eks zacznie mu znowu dokuczac za pomoca dziecka - sadze ze odpusci.
        teraz odpowiedz na drugie pytanie - dlaczego koniecznie z partnerka. wlasnie
        glownie tego dotyczy moje pytanie. otoz eks K argumentuje, ze jej jakis
        psycholog powiedzial (nie wiadomo czy to prawda) ze dla dobra Macka nie powinno
        byc spotkan z Ulka. z kolei nasz wspolny znajomy, student 5 roku psychologii
        zapewnia ze w tym wypadku nie widzi przeciwskazan wiec pytam osoby kompetentnej
        jaka jest Pani. a dlaczego z Ulka? no wiec przede wszystkim jest to obecnie
        najwazniejsza osoba w zyciu K (i mamy nadzieje ze na baaaaardzo dlugo tak
        bedzie). K nie ma obecnie zadnej wiezi z Mackiem wiec dla dziecka byloby to
        naturalne aby zobaczyl ze tata ma kogos. matka Macka sama miewa facetow ktorzy u
        niej nocuja i jakos Maciek to widzi wiec jak zobaczy ze jego tata jest ciagle z
        jedna osoba to chyba lepiej. poza tym czy w tym przypadku brane jest pod uwage
        tylko i wylacznie dobro dziecka czy dobro wszystkich. przeciez to dla macka nic
        zlego, a gdyby K zaczal sobie sam sie z Malym spotykac - mogloby to bardzo zle
        wplynac na zwiazek K i Uli. a w efekcie Maciek tez by nic dobrego nie mial gdyby
        tacie znowu sie zycie zawalilo. poza tym K mieszka z Ulka i dziela cale zycie
        wiec dlaczego nie kontakt z Mackiem. przeciez nie oszukujmy sie, Maciek nigdy
        nie bedzie mial normalnej pelnej rodziny w skladzie K, eks i on. dlaczego tez K
        mialby teraz musiec wybierac i stawiac na szali Ulke ktora bardzo kocha i dzieco
        ktore chce poznac ale przeciez jeszcze nie kocha.
        na koniec dodam ze K i Ulka probowali sie dla dobra Macka "dogadac" z eks,
        proponowali wspolne spotkania, tlumaczyli, ze najlepiej dla dziecka bedzie jesli
        oni sie dogadaja i nie beda ze soba walczyli. na prozno. a K nie chce jezdzic
        sam do mieszkania eks. matka dziecka nie chce nawet pozwolic na pol godzinny
        spacer pod blokiem.
        dlatego zalozylam ten post. mozliwe ze matka dziecka ma racje mimo swoich innych
        wad. mozliwe ze taka jest prawda ze to byloby zle dla Macka gdyby tata go zabral
        z domu nawet na godzine. ale chcialabym wiedziec czy tak wlasnie jest, czy to po
        prostu wredoctwo eks.
        czy proponuje Pani jakies alternatywne rozwiazanie typu zeby K "zapoznal sie z
        synkiem w przedszkolu pod okiem pan przedszkolanek" a po zapoznaniu sie
        przedstawil Ule.
        co on ma zrobic zeby nie musial miec kontaktu z eks?
        • chalsia Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 17.05.09, 22:04
          jesli K ma poznac dziecko, widywac się z nim, a po jakimś czasie
          wobec jakichś trudności (a de facto - z powodu własnego ego) -
          przestać, to lepiej dla dziecka, zeby w ogóle nie zaczynał i
          odpuścił.
          Cóz to za piaskownica jest, skoro kontakt z dzieckiem bez
          narzeczonej miałby zagrozić ich związkowi?

          Pod uwagę brane jest tylko i wyłącznie dobro dziecka.
          Ponadto na pewno nie będzie brane pod uwagę dobro osoby zupełnie
          dla dziecka obcej jaką jest Ula.
          Zadaniem matki jest dbać o dobro dziecka, a nie życia rodzinnego
          eksa.

          > K wychodzi z zalozenia ze skoro matka Maciusia nie chce mu
          > go powierzyc na jakis czas, to ona ponosi wine za to ze dziecko
          sie bedzie
          > wychowywalo bez ojca.

          nie ma to jak zwalac winę na innych, żeby samemu zostać bez skazy.
          Gó...arzerstwo.

          ------
          Jednak niektórzy ludzie to gady.
        • Gość: wzruszony Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.09, 22:34
          ojojoj urzekła mnie twoja historia! Może niech znajomy zajmie się
          ulą,bo cytat:" a gdyby K zaczal sobie sam sie z Malym spotykac -
          mogloby to bardzo zle
          > wplynac na zwiazek K i Uli. a w efekcie Maciek tez by nic dobrego
          nie mial gdyb
          > y
          > tacie znowu sie zycie zawalilo. poza tym K mieszka z Ulka i dziela
          cale zycie."
          Już ci ludzie odpisywali, odpisywał psychgolog, A ty w kółko o tej
          parce z problemami. Ja bym takiego ojca nie chciał znać. Koniec i
          kropka. Dzieciak najważniejszy, a nie plany i problemy sercowo-
          łóżkowe "tatusia". Nie stresować matki, bo i tak ma pod górę. Może
          zajmij się swoim życiem, zamiast jątrzyć w cudzym nieszczęściu.
        • kajda28 Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 18.05.09, 09:14
          Twój znajomy musi zadać sobie bardzo ważne pytanie: chce być tatą
          dla swojego syna czy nie?
          To straszne co piszesz.
          Już tłumaczenie że porzucił syna bo nie dorósł do ojcostwa są
          straszne, gdyby tak samo zachowała się matka, dziecko wylądowałoby w
          domu dziecka- ciekawe jakie wtedy miałabyś o niej zdanie?
          Dziecko to nie piesek, że można go zostawić pod opiekę , odpuścić i
          obrazić się kiedy właścicel psa nie chce abyśmy się z nim bawili po
          swojemu.
          Jeżeli Twój znajomy naprawdę chce być tatą (w co wątpię) to powinien
          układać się z matką dziecka i tylko z nią. Dopiero jak dziecko
          będzie miało z nim więź emocjonalną, będzie się dobrze czuło w jego
          towaszystwie, będzie chciało z nim samo zostać, może chcieć je
          zabierać- byłoby inaczej gdyby od początku zachował się jak facet.
          Dlatego to on jest winnien tego że matka dziecka mu nie ufa, i chce
          wizyt u dziecka tylko w swojej obecności.
          Ja nie mam nic przeciwko aby moje dzieci spotykały się z tatą i z
          jego nową partnerką, bardzo ją lubią, zawsze jak ją spotykam na
          ulicy to przystaniemy żeby porozmawiać. Mój eks mąż też nie chce
          przychodzić do mojego mieszkania, szanuje to, nie zmuszam go do
          tego. Ale on zawsze był tatą, nigdy nie wypierał się, zawsze kochał
          dzieci.
          Jeżeli matka ma złą opienię to może Twój znajomy spróbuje sądownie
          postarać się aby dziecko było przy nim, z nim mieszkało. W sumie to
          chyba nawet ma taki obowiązek, jeżeli widzi że jego synowi dzieje
          się krzywda. Jeżeli tego nie zrobi niech przestanie oceniać matkę
          swojego dziecka i spojrzy na siebie, sam porzucił swoje dziecko- czy
          naprawdę jest lepszy od niej?
        • sir.vimes Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 19.05.09, 09:08
          "a dlaczego z Ulka? no wiec przede wszystkim jest to obecnie
          najwazniejsza osoba w zyciu K (i mamy nadzieje ze na baaaaardzo dlugo tak
          bedzie). K nie ma obecnie zadnej wiezi z Mackiem"

          Nie ma żadnej więzi i, jak widać, nie chce jej mieć. Maciuś wypożyczany na miłe
          spacerki K z Ulą nie zyska ani więzi z ojcem ani w ogóle nic na tej relacji.

          a gdyby K zaczal sobie sam sie z Malym spotykac - mogloby to bardzo zle
          > wplynac na zwiazek K i Uli. a w efekcie Maciek tez by nic dobrego nie mial gdyb
          > y
          > tacie znowu sie zycie zawalilo.

          Akurat Maćkowi z całą pewnością wisi i powiewa życie osobiste Uli i K. Natomiast
          ludzie , którym relacje z własnym dzieckiem rozwalają życie osobiste powinni
          sobie zwyczajnie darować. Posiadanie dzieci lub odgrzewanie kontaktu z
          porzuconymi dziećmi.
        • zarzycka.anna Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 21.05.09, 12:26
          Witam,
          Pisze Pani, że "trudno mi odpowiedziec na te pytania, bo ojciec
          dziecka to mo
          > j
          > dobry znajomy wiec z gory wiadomo - bede odpowiadac subiektywnie"
          i pewnie dlatego wiele odpowiedzi, komentarzy, które padają odbiera
          Pani bardzo emocjonalnie. Warto, spojrzeć na nie również jako na
          komentarze subiektywne, związane zarówno z czyimiś przeżyciami,
          światopoglądem itd.
          Jednak wracając do problemu Pani znajomego opisuje Pani jego chęć i
          niechęć matki jego dziecka, jej działania, które wszystko psują
          "poniewaz jak dziecko jest pod opieka matki, a ona nie zawaha
          > sie go uzyc przeciw ojcu." ; "chcialby sie spotykac z synem, ale
          nie za wszelka cene. to znaczy po licznych
          > perypetiach ze swoja eks powiedzial ze nie ma po prostu sily
          walczyc z nia o
          > dziecko. dla niej dobro dziecka nie jest najwazniejsze tylko chec
          zepsucia mu
          > zycia a takze jego partnerce." Brzmi to jednak bardzo ogólnie, nie
          pisze Pani w jaki konkretny sposób matka miałaby wszystko psuć, a on
          walczyć, oprócz tej niechęci do spotkań z dzieckiem razem z
          partnerką. To, co najbardziej przykuwa tu moją uwagę to fakt, źe
          rozumiejąc uczucia Pani znajomego, to, że zabrało mu trochę czasu
          dojrzewanie do ojcostwa, odmawia pani chęci zrozumienia także uczuć
          matki jego dziecka, rysując ją jako całościowo złą. I to wydaje się
          rdzeniem tego konfliktu, kto ma rację i jak kto w tej konfrontacji
          wypada. Nie podważam moźliwości utrudniania kontaktu przez matkę
          dziecka, ale zastanawiają mnie warunki, które stawia ojciec,
          jednocześnie deklarując chęć zaangaźowania się w relację z
          dzieckiem, do której notabene może mieć mieszane uczucia, biorąc pod
          uwagę wcześniej opisane przez Panią okoliczności. Jednak stawianie
          na dwóch przeciwległych krańcach swojego szczęścia i relacji z
          dzieckiem wydaje się być zabiegiem, który ma coś komuś udawadniać
          np. to że jedank się nie da. Pisze pani "i prawda jest taka ze nawet
          jak na rzesach stanie
          > okazujac swoja szczera chec, jak ona zechce - to mu dokopie i z
          uzyciem dziecka
          > w najczulszy punkt." ale czy tym najczulszym punktem jest to źeby
          spotykać się z dzieckiem razem z partnerką? Pisze Pani "jestem
          przekonana, ze jesli K
          > bedzie mial szanse poznac Macka, na pewno nie bedzie to slomiany
          zapal ani
          > chwilowa zachcianka. to nie ten typ. z drugiej strony jesli w
          pewnym momencie
          > jego eks zacznie mu znowu dokuczac za pomoca dziecka - sadze ze
          odpusci." jednak to brzmi trochę jak ultimatum ze strony Pani
          znajomego, wypowiedziane Pani przypuszczeniem, biorąc pod uwagę że
          tak naprawdę w sposób kobnkretny to zaangaźowanie z jego strony się
          jeszcze nie zaczęło, a on chciałby mieć gwarancję dobrej współpracy
          ze strony kogoś, jego byłej partnerki, z kim nigdy, jak zrozumiałam,
          takiej współpracy nie było. Podaje Pani rady różnych ekspertów -
          moim zdaniem, kontakt, którego nigdy nie było z małym dzieckiem w
          wieku przedszkolnym nawiązuje parner w relacji i uzgodnieniu z
          drugim rodzicem, jednak sam (bez partnerki) ale w bezpiecznym dla
          dziecka miejscu i na początku w otoczeniu innych znajomych osób lub
          osoby - może to być przedszkole (ale z kimś kto jest waźną osobą dla
          dziecka w tle, dziadkiem, matką, która jest w pobliżu ale na
          neutralnym gruncie), dziadkowie dziecka, niekoniecznie matka - ale
          osoby, które dziecko dobrze zna. Oczywiście potem w miarę układania
          różnych relacji moźna chciec dojść do takiej sytuacji wspólnego
          spędzania czasu, ale to wymaga zgody na to, czasu (na sprawdzenie
          jak wszyscy radzą sobie ze swoimi uczciami co do tego - jak tworzy
          się więź pomiędzy ojcem a synem i jak dziecko to przeżywa) i chęci
          kompromisu z każdej strony - też ze strony partnerki Pani znajomego.

          Pozdrawiam A.Z.
      • agus-ka Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 17.05.09, 22:37
        Dziękuję Pani za odpowiedź mimo że to nie moja historia jest opisana
        w poście. Moja jest podobna i sama, kierując sie instynktem, a nie
        fachową wiedza, podjęlam decyzję, ze nie zgadzam się na kontakt ojca
        partnerki z naszym dzieckiem. Póki co ojciec dziecka nie ma trwalych
        relacji z córką, więc nie widze powodu dla którego mialby wprowadzać
        w spotkania kogokolwiek: to ich czas i tylko ich, nawet ja się
        usuwam na bok.
        • Gość: sprzeciw Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 09:25
          heh, co za jednostronnosc, a ja wlasnie jestem osoba z tej drugiej
          strony, tzn w podobnej sytuacji co opisywana tu Ula. i dziwi mnie
          naprawde jednoglosnosc padajacych tu odpowiedzi. chyba ze odpisuja
          (co zreszta widac) matki opuszczone i poranione. zreszta laska prosi
          o odpowiedz psychologa, a kazda z was wtraca swoje 3 grosze,
          tendencyjnosc widoczna na pierwszy rzut oka. jak mozecie ferowac
          wyroki nawet nie znajac sytuacji??? jak mozecie pisac "dobro
          dziecka" jesli tu nie chodzi o dobro dziecka! same pewnie nie
          mozecie zniesc ze ojcowie waszych dzieci was porzucili i
          identyfikujecie dziecko ze soba, chcecie zeby mialo do ojca taki sam
          zal. ja jestm juz zona mezczyzny, ktory ma dziecko sprzed slubu.
          sami mamy dziecko i jestesmy dobrymi rodzicami, nie wychowujemy
          dziecka w uprzedzeniach czy nienawisci. nie nastawiamy przeciwko
          siostrzyczce i jej matce. a eks meza tak wlasnie postepuje i jest w
          100% WINNA temu, ze maz nie ma kontaktu z corka. strasznie latwo
          pisac takie banaly i kogos oceniac - "gowniarzeria" itp. moim
          zdaniem to, ze facet ma takie rozterki swiadczy wlasnie o jego
          DOJRZALOSI. moglby pojsc, poznac dziecko, a potem matka by mu
          uniemozliwiala kontakty i kto by najbardziej cierpial? i jeszcze by
          powiedziala dziecku ze tatus juz cie nie kocha i nie przychodzi! jak
          mozecie ludzie tego nie widziec?! poza tym co wy myslicie, ze facet
          to przedmiot, mozna go obrazac, zgnoic, obrazac jego bliskich, a on
          ma byc jak glaz i to wszystko tlumaczycie "dobrem" dziecka??? moze
          facet nie ma ochoty widziec swojej bylej, dlaczego ma byc do tego
          zmuszany? dlaczego nikt sie nie odniosl do propozycji tej dziewczyny
          o spotkaniach w przedszkolu? wiecie dlaczego - bo wam nie chodzi o
          dobro dziecka tylko o rodzaj zemsty na bylym partnerze. macie
          dziecko i myslicie ze macie prawo dyktowac warunki i poczuc nad nim
          wyzszosc. takich przypadkow jest mnostwo, wystarczy wejsc na inne
          fora. a dziecko to jedyny temat zwiazany z wami, na ktorym mu
          zalezy. co by ta biedna Ula temu dziecku zrobila? co? a moze boicie
          sie ze ja bardziej polubi od was, ze nie bedzie chcialo wracac do
          domu? u nas sytuacja jest podobna. eks mojego meza ma zwiazki z
          facetami ktorzy mieszkaja u niej np pare miesiecy i co, pyta sie
          meza o pozwolenie? nie! wiec jakim prawem w ogole stawiac takie
          warunki. wiem ze gorycz porazki dlugo nie przemija i takie kobiety
          nie potrafia sobie poradzic. ale tu padlo pytanie o dobro dziecka.
          jak ludzie mozecie pisac "takiego ojca nie chcialbym znac" itp itd
          widac jakimi jestescie ludzmi. na podstawie krotkiego opisu
          potraficie kogos objechac od gory do dolu. a to oznacza ze
          przelewacie na niego wlasne doswaidczenie.
          Kasia.56 ja psychologiem nie jestem, ale w pełni popieram K! dla
          Macka nic sie zlego nie stanie jesli pozna Ule. oczywiscie to nie
          moze byc tak, ze np to ona bedzie sie glownie dzieckiem zajmowac,
          ale skoro K sie was radzi i piszesz ze gosc jest ok, to mysle ze nie
          ma tego na celu. zreszta po co ma to robic?
          rzecz jasna zaraz posypia sie jazdy na nas, ale widocznie tacy
          ludzie tu zagladaja.
          poczekaj, moze po doprecyzowaniu twojej wypowiedzi pani Ania ci cos
          sensownego napisze
          pozdrawiam i wspieraj swego kumpla!!!
          • chalsia Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 18.05.09, 10:24
            Sprzeciw, nie potrafisz wyjśc poza swoje własne doświadczenie nawet
            o jotę, o czym swiadczy koszmarna generalizacja. I masz nie
            przepracowane żale związane z eksią swojego męża.

            Moje dziecko ma regularny kontakty z ojcem i jego nową rodziną,
            nexię raczej lubi, ja dziecku na ojca i jego nową rodzinę "nie
            gadam" (ale też nie tłumaczę "wpadek" ojca), bo mi zależy, żeby
            dziecko się dobrze emocjonalnie rozwijało (to jest minn. to "dobro"
            dziecka) - a poza tym ono ma sobie samo wyrobić zdanie o ojcu.

            Oczywistym jest, że Ula jako taka krzywdy dziecku nie zrobi - i nie
            o tym w tym wątku jest mowa.

            Ponadto jest to forum otwarte i każdy może się wypowiedzeć, jak
            autorce zalezy tylko i wyłacznie na opinii specjalisty, to niech
            idzię do psychologa osobiście.
            • Gość: zeta Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 10:35
              moja droga chelsiu, tylko nie z kazda eks da sie dogadac. i rozumiem
              ze tu jest problem. twoja sytuacja jest wyjatkowa i kurde oby byla
              przykladem. niestety rzeczywistosc jest calkiem inna. a pamietajmy
              ze nie da sie miec relacji z malym dzieckim z ominieciem eks.a co do
              opuszczenia matki z dzieckiem to mowi sie zawsze facet opuscil, zle
              moze to baba tak mu zycie uprzykrzyla ze nie dal rady. mysle ze w
              bardzo wielu wypadkach gdyby ojciec mogl po porodzie zabrac dziecko
              i je wychowac, zrobilby to. tyle ze w polskim prawie matka bierze
              dziecko w 99,9999% przypadkow a potem w majestacie prawa moze dlugie
              lata takiego faceta gnebic.
              • chalsia Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 18.05.09, 11:56
                > bardzo wielu wypadkach gdyby ojciec mogl po porodzie zabrac
                dziecko
                > i je wychowac, zrobilby to

                guzik prawda - większości ojców to nawet w głowie nie postanie - i
                tonie ze względu na sądownictwo a na własne poglądy i wygodę.
              • chalsia Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 18.05.09, 12:02
                i swietnie rozumiem matke dziecka opisywaną w tym wątku - zjawia
                się po paru latach (nota bene autorka watku nie odpowiedziała na
                jakże wazne pytanie pani psycholog - w jakim wieku jest dziecko -
                bo od tego duzo zależy) facet, który do tej pory całkiem się na
                dziecko wypiął i dla dziecka jest całkowicie obcą osobą, i ni z
                gruchy, ni z pietruchy mówi "chce być ojcem, dawaj dziecko - będę
                je zabierał do swojej nowej rodziny, a jak nie to nie będe ojcem".
          • Gość: windy spring obiektywnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 13:20
            widzisz ja zaś jestem w tej komfortowej sytuacji,że moje dziecko ma
            oboje rodziców żyjących ze sobą. Nie jestem "opuszczona ani
            poraniona". Za to mam doświadczenie z dorosłymi, którzy jako dzieci
            przeżywali traumę z powodu niedojrzałości rodziców. Ich rodzice po
            latach, chcieliby cofnąć czas, ale tego się nie da.Dojrzałość tej
            strony, która nie uczestniczy w codziennym wychowaniu dziecka,
            powinna polegać na WSPIERANIU ( w tym wypadku matki dziecka w jej
            codziennym trudzie- i to nie slogan) dla dobra dziecka!!! A jak nie
            ma ochoty oglądać matki dziecka to trzeba było myśleć zanim spłodził
            dziecko! Opowieści, plotki i oczernianie matki publicznie na pewno
            niedoprowadzi do kompromisu. I jeszcze jedno: miłość, namiętność
            wygasła, ale matce dziecka należy się wielki szacunek za dbanie o
            wspólne dziecko. A w przypadku gdy dziecko w ogóle nie zna ojca,
            propozycje poznawania jego nowej rodziny, warunki spotkań stawiane
            przez biologicznego nie są w ogóle do przyjęcia! I ostatnia
            kwestia : dziecko szybko rośnie, nastąpi czas "zbiorów" i zapłaty,
            za kilka, kilkanaście lat.
            • Gość: zorro raczej piszesz NIEobiektywnie... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.05.09, 20:34
              nic nie rozumiesz windy
              "A jak nie > ma ochoty oglądać matki dziecka to trzeba było myśleć zanim
              spłodził > dziecko!"
              i ona powinna pomyslec zanim rozkladala nogi, ze unieszczesliwi dziecko, tym
              bardziej ze w pierwszym poscie jest napisane ze to PUSZCZALSKA, na niego akurat
              trafilo! nie rozumiecie tego?

              "Opowieści, plotki i oczernianie matki publicznie na pewno
              > niedoprowadzi do kompromisu. I jeszcze jedno: miłość, namiętność
              > wygasła, ale matce dziecka należy się wielki szacunek za dbanie o
              > wspólne dziecko."
              ale matka ma prawo oczerniac ojca, dokuczac itp.
              wiecie co mnie bawi, ze wy nawet nie czytacie tego co zostalo opisane, od razu
              wrzucilyscie ta historie do standardowego schematu, wybieracie wycinki i je
              komentujecie, ale tylko wycinki, nie kompletny obraz sytuacji.
              ja mialem praktycznie identyczna sytuacje. laska pare razy mnie brala na dziecko
              zebym z nia zostal, a w koncu sie doigrala i ma.

              KAZDY CZLOWIEK JEST WAZNY. OJCIEC NIE MOZE RUINOWAC SOBIE ZYCIA DLA DZIECKA.
              JESLI JEGO WYCIAGNIETA REKA NIE SKUTKUJE, WY PEWNI CHCIALYBYSCIE ZEBY JESZCZE
              JAK TEN PIES BLAGAL POD DRZWIAMI. OTOZ NIE MOJE PANIE, TAK SAMO JAK DZIECKO JEST
              SKARBEM, JEST NIM I OJCIEC.
              JESLI MATKA DZIECKA FAKTYCZNIE JEST TAKA JAK OPISANO, MOIM ZDANIEM PONIESIE
              CALKOWITA ODPOWIEDZIALNOSC ZA KRZYWDE DZIECKA. I ZA 20 LAT SYNEK POZNA OJCA I
              JEGO PARTNERKE/ ZONE, MOZE BRACISZKOW, ZOBACZY ZE TO FAJNI LUDZIE, ZE JEST
              CIEPLA RODZINA, I PODZIEKUJE MATCE WYWLOCE

              • Gość: windy spring Re: raczej piszesz NIEobiektywnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 21:44
                a cóż się tak emocjonujesz? Na podstawie wątku, który rozpoczęła
                autorka można wywnioskować wiele, zauważ,że reprezentuje ona
                subiektywne stanowisko tylko jednej strony. Angażuje się
                emocjonalnie i popełnia błędy ( sądowa praktyka),a obraz rzeczywisty
                wydobywa się mimowolnie i nieświadomie. I kwestia najważniejsza kim
                jest ojciec dziecka? Czy uczestniczy w życiu dziecka od początku,czy
                pojawia się ( zacytuję mojego męża) jak dzieciak wyrósł z pieluch i
                można mieć z nim kontakt? A roszczenia? Uwierz,że dziecka nie
                obchodzi pani ula,mariola, zenia...ono straciło bezpowrotnie szansę
                na czucie się kimś wyjątkowym dla obojga rodziców. Ojciec dziecka ma
                problemy sam ze sobą, potrzebuje "wsparcia" Uli, boi się,że Ula go
                opuści, bo syn stanie się rywalem w ich związku. Nie martwił się za
                to długo o syna.

                cytat:"I ZA 20 LAT SYNEK POZNA OJCA I
                > JEGO PARTNERKE/ ZONE, MOZE BRACISZKOW, ZOBACZY ZE TO FAJNI LUDZIE,
                ZE JEST
                > CIEPLA RODZINA, I PODZIEKUJE MATCE WYWLOCE"

                Niestety, jestem przekonana,że będzie miał żal do ojca,a jego żonę i
                ich potomstwo w głębokim poważaniu.



                • Gość: ale tendencyjnosc Re: raczej piszesz NIEobiektywnie... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.05.09, 23:30
                  Niestety, jestem przekonana,że będzie miał żal do ojca,a jego żonę i
                  > ich potomstwo w głębokim poważaniu.
                  jesli matka zaszczepi w nim syndrom G...(nie pamietam nazwy) to na pewno
                  ale znam wiele przypadkow kiedy bylo calkiem inaczej i dzieci niesamowicie
                  dazyly do kontaktu z ojcem nawet w wieku 20 paru lat. z ojcem ktorego igdy nie
                  znaly.
                  dziecka nie
                  > obchodzi pani ula,mariola, zenia
                  tak, ale ojca widocznie ta pani obchodzi a ojciec tez jest do cholery
                  czlowiekiem. dziecko nie jest pepkiem swiata.
                  poza tym to wcale nie oznacza ze facet sie boi ze go dziewczyna opusci.
                  ciekawe czy ty bys byla taka madra i tolerancyjna jakby twoj mezulek latal do
                  swojej eks i jej dziecka!co powiesz ze nie nalezy sie wiazac z takimi facetami?
                  pewnie, niech cierpia do konca zycia za czasem jednorazowy blad
                  "sądowa praktyka"
                  to sie przedstaw z imienia i nazwiska,
                  ja tez moge napisac o praktyce 50 letniej tu i tam
                  "autorka można wywnioskować wiele, zauważ,że reprezentuje ona
                  > subiektywne stanowisko tylko jednej strony."
                  i sie kurde do tego przyznaje, co ma stac po stronie wrednej baby ktora dokucza
                  jej znajomemu? czy ty uwazasz ze na swiecie kazda baba z brzuchem to aniol, a
                  kazdy facet co odszedl to zimy dran? to ty pretendujesz do bycia obiektywna a
                  nie jestes!
                  "Czy uczestniczy w życiu dziecka od początku,czy
                  > pojawia się ( zacytuję mojego męża) jak dzieciak wyrósł z pieluch i
                  > można mieć z nim kontakt?"
                  nie rozumiesz kobieto ze z takim dzieckiem nie mozna miec kontaktu bez obecnosci
                  matki??? czy lepiej jakby mimo to przychodzil? i jakby matka nim pomiatala a
                  dziecko dorastalo w poczuciu ze ojciec to szmata? tak? to by musial byc chorym
                  psychicznie masochista.
                  jesli faktycznie pracujesz w srodowisku sadowym to jestes na wskros
                  przesiaknieta tym zepsutym systemem. na zachodzie wiesz jak robia? rodzice
                  otrzymuja opieke pol na pol - miesiac tu miesiac tam. i nie ma zadnych
                  manipulacji ze strony matek. wtedy mozna faktycznie oceniac czy ojciec jest ok.
                  • sir.vimes jeżeli dziecko to "jednorazowy błąd 19.05.09, 10:16
                    "pewnie, niech cierpia do konca zycia za czasem jednorazowy blad"

                    to należy trzymać się jak najdalej od niego. I nie pitolić o ojcostwie.
              • charlotta74 ależ zorro 18.05.09, 21:44
                to ten pan jest puszczalski. O ile dobrze przeczytałam, to mama dziecka nadal
                jest sama a on ma kolejną partnerkę.

                A na poważnie, to tatuś najpierw powinien poznać dziecko i nawiązać z nim
                relacje i to właśnie w obecności mamy dziecka, czy tego chce czy nie. Jeśli chce
                od razu sam, bez mamy to niech da sobie spokój, bo może tylko zaszkodzić dziecku.
                • Gość: kati.56 Re: ależ zorro IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.05.09, 23:39
                  tak jak napisalam ale oczywiscie nie chcesz czytac wszystkiego, tylko wybrane
                  fragmenty - K ma nowa partnerke ale jedna od 3 lat, za to matka dziecka zmienia
                  partnerow

                  wiecie co, skonczmy juz ta dyskusje, bo jak to czytam to mi sie serce kraje, nie
                  cos takiego chcialam sprowokowac. po tym co tu przeczytalam potwierdzaja sie
                  tylko obawy K. na pewno poradze mu zeby dal sobie z tym spokoj. tyle z was tak
                  go objechalo na podstawie kilku moich zdan. zycze wam jednak wszystkim, aby
                  zycie postawilo was lub kogos z waszych bliskich w ekstremalnej sytuacji a
                  zobaczycie ze w tam gdzie teraz jestescie najbardziej zaciete bardzo zmienicie
                  zdanie. punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

                  PS mam tylko nadzieje ze K nie przeczyta nigdy tego forum...
                  strasznie łatwo potrafimy osądzać ludzi.
                  • charlotta74 kati.56 19.05.09, 10:04
                    widzisz, chodzi o to, że w pewnym momencie zaczęto tu obrażać i matkę i ojca
                    dziecka. Jeśli ktoś nie zna sytuacji niech nie ocenia matki i nie nazywa ją
                    puszczalską. O ojcu też niewiele wiemy.

                    Ja myślę, że w całej tej sytuacji chodzi nie o rodziców a o dziecko i na to
                    pytanie dostałaś wystarczająco dużo odpowiedzi. Najpierw dziecko musi nawiązać
                    relację z ojcem przebywając razem z matką, bo to matka je wychowuje i jest dla
                    niego oznaką bezpieczeństwa - bez względu na to jaka jest!

                    Pozostaje tylko nadzieja, że jak wszystko się dobrze ułoży, matka dziecka będzie
                    chciała dogadać się z K. i ustalą jakiś wspólny plan działania. Jeśli maja
                    toczyć wojny i przepychać si e kosztem dziecka, to może lepiej dać sobie spokój.

                    Życzę Twojemu koledze i jego narzeczonej pomyślnego rozwiązania sytuacji.
              • sir.vimes Rotfl. Ależ skarb z takiego taty:)))) 19.05.09, 09:57
                w pierwszym poscie jest napisane ze to PUSZCZALSKA, na niego akurat
                > trafilo!

                nie "na niego trafiło" tylko pewnie liczył na łut szczęścia - jakoś ci inni co
                się z nią puszczali potrafili się zabezpieczyć:)

                > ale matka ma prawo oczerniac ojca

                Hmm, ma czcić i wielbić faceta, który wątpił, ze dziecko spłodził (a puszczał
                się z nią przecież więc powinien taka opcję brać pod uwagę), potem się wypiął a
                teraz konstruuje piętrowe szantaże "będę tatą dla Maciusia ale tylko w
                towarzystwie panny Uli". Tu nikogo, nawet gdyby się chciało, nie trzeba
                oczerniać bo skutecznie robi to sam.

                > KAZDY CZLOWIEK JEST WAZNY. OJCIEC NIE MOZE RUINOWAC SOBIE ZYCIA DLA DZIECKA.
                > JESLI JEGO WYCIAGNIETA REKA NIE SKUTKUJE, WY PEWNI CHCIALYBYSCIE ZEBY JESZCZE
                > JAK TEN PIES BLAGAL POD DRZWIAMI. OTOZ NIE MOJE PANIE, TAK SAMO JAK DZIECKO JES
                > T
                > SKARBEM, JEST NIM I OJCIEC.

                Czego krzyczysz? Jaką wyciągniętą rękę? Bycie ojcem to łaska, a nie robienie
                łaski. Rozumiesz różnicę? Do własnego dziecka nie "wyciąga się ręki" tylko daje
                mu to co się należy jak psu micha - miłość, wsparcie, kontakt - i to jest psi
                obowiązek każdego prawdziwego rodzica.

                Wielu nie tworzących związku rodziców świetnie sobie z tym radzi - warto równać
                do nich a nie do mułu na dnie.
          • agus-ka Re: poznanie partnerki ojca - czy bezpieczne 18.05.09, 15:32
            popieram chalsię. Nie potrafisz stanac z boku i zdystansowac się do
            problemu.
    • sir.vimes Neutralny grunt - dla kogo? 19.05.09, 09:01
      Wydaje mi się, że spotkania takie powinny być podporządkowane dziecku. Nie
      wygodzie tatusia, neksi, mamusi czy sąsiadki.

      Świetnie, że pani jest dobrze nastawiona do dziecka, ale to dziecko najpierw
      powinno poznać swojego ojca i nawiązać z nim jakąś więź. Nie ojca i jego
      partnerkę tylko samego, własnego ojca. Na gruncie komfortowym i neutralnym dla
      dziecka. Jeżeli ojciec nie chce tego dziecku zapewnić - może lepiej niech w
      ogóle nie widuje potomka?

      Jako, ze jestem cyniczna - sądząc po nastawieniu tego ojca do ciąży, dziecka i
      do planowania spotkań z małym - raczej szybko mu się integrowanie z potomkiem
      znuży i "odwidzi". Nie wiem czy warto mieszać dziecku w głowie.

      Na miejscu matki dziecka z całą pewnością skupiłabym się na zapewnieniu dziecku
      kontaktu z jakimś męskim wzorcem (dziadkiem, wujkiem, przyjacielem) ale nie
      szukałabym żadnego kontaktu z bio-ojcem. To nie złośliwość. To normalna próba
      uchronienia dziecka przed odrzuceniem (a ten akurat ojciec ma takie tendencje -
      sądząc po konieczności robienia badań).

      Dziecko to nie zabawka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka