Dodaj do ulubionych

Fotografia otworkowa

27.03.10, 12:49
Robicie? Umiecie? Macie swoje dobre rady?

sarahdonnel wątek jest do Ciebie :))) - już drugi raz wspomniałaś, a ja się
tym jakiś czas temu strasznie podekscytowałam i na razie tyle :) Czytałam
jakieś forum, wskazówki itp., ale jakoś fajniej by było od kogoś "znajomego"
się nauczyć. Mam lustrzankę cyfrową i do niej kupiony "obiektyw z otworkiem",
czyli zwykły dekiel z mikrodziurką. Mogę wrzucić na fotosika kilka zdjęć,
które otworkiem robiłam, bo nie są fajne, a chciałabym wiedzieć dlaczego :)
Obserwuj wątek
    • sarahdonnel Materiały i 'aparat' DIY 27.03.10, 16:20
      O Ty zła wredna, wiesz, jak mam ochotę? Powstrzymuje mnie konieczność latania z
      każdą puszką w górę i w dół dwa piętra, bo chemię wiem, gdzie kupić.

      Masz szansę 'wyciemnić' łazienkę albo inną szopę na weekend?

      Poza tym potrzebne Ci:

      - parę metalowych puszek po farbie, pudełek po duńskich ciastkach itd.

      - czarny matowy spray

      - parę cienkich gwoździków i młotek albo ręczna wiertarka na korbkę i cienkie
      wiertło, może być też mała wiertarko-wkrętarka akumulatorowa

      - czarny karton (niedużo) i dobry scotch, czarna taśma izolacyjna oraz szpilka;

      - papier fotograficzny (mała paczka na początek, format zależy od rozmiaru
      pudełek metalowych, które sobie wynajdziesz, żeby nie ciąć za dużo, bo trzeba to
      robić po ciemku, 'miękki' papier szybciej się naświetla) i 'zimna' chemia Fomy w
      płynie - wywoływacz i utrwalacz do papieru (bo tania, i wystarczy rozlać wodą
      bez babrania się i wdychania oparów)

      - nowe gumowe rękawice (żebyś nie paćkała się w chemikaliach własnoręcznie, po
      co podtruwać dziecko?); do tego celu nadają się też drewniane szczypczyki, za
      parę złotych w sklepie foto albo na giełdzie.

      - jakieś w miarę płaskie pojemniki plastykowe, do malutkich formatów (do 9/13)
      wystarczą litrowe pudełka po lodach.

      - lampka biurkowa i burdelowa czerwona żarówka

      - słoneczny dzień i przynajmniej 4 godziny wolnego, w dzień deszczowy dodatkowa
      godzina

      - uprzedni wypad na giełdę foto do Stodoły, żeby zaopatrzyć się w różne ustrojstwa;

      - jeżeli nie dajesz rady sama, to ktoś sprytny, żeby powiesić dodatkowy koc jako
      kotarę nad drzwiami łazienki i powiercić Ci dziurki w puszkach (i/lub
      posprejować je, bo to trochę śmierdzi ;).

      - latarka do 'stykowych' pozytywów.

      Koszty - najmniejsza chemia wystarczy na parę razy, jak robisz dla siebie i masz
      dużo czasu, to mała paczka papieru zejdzie szybko. Z drugiej strony,
      przechowywanie otwartego papieru foto to też niezła zabawa, a w sklepach i na
      giełdzie jest.

      1. Aparat:

      Malujemy puszkę po ciastkach na matowoczarno wewnątrz. Na samym środku denka
      wiercimy dziurę, odpryski domalowujemy.

      Dziura jest za duża. Zalepiamy dziurę od wewnątrz czarną taśmą izolacyjną i od
      zewnątrz robimy malutką dziurkę szpilką.

      Z zewnątrz przy pomocy czarnego kartonu i taśmy klejącej robimy 'klapkę',
      mniej-więcej cal na cal. Tak, żeby taśma wychodziła trochę ponad karton: żeby po
      zamknięciu dekielka szczelnie odizolować gotowe zdjęcie od światła.

      Jak mamy to gotowe, to przy pomocy plastra/izolacji robimy uchwyty do papieru:
      zwijamy wokół palca w pierścionek i umieszczamy 1 - 4 pierścionki strategicznie
      po stronie pudełka przeciwnej do naszego obiektywu (alias 'dziurki'), najlepiej
      w pokrywce.

      Nasz aparat jest gotowy.
      • jul-kaa Re: Materiały i 'aparat' DIY 27.03.10, 16:27
        Na to już nie mam siły a i czas za chwilę mi się skończy. Myślę o własnym
        "aparacie", ale to pieśń przyszłości.
        Na razie chciałabym się nauczyć robić zdjęcia tym, co mam - czyli lustrzanką z
        "dziurkowym" obiektywem.
        • sarahdonnel Re: Materiały i 'aparat' DIY 27.03.10, 17:35
          Jedyną zmienną jest czas otwarcia dziurki. Ewentualnie - kąt i odległość.

          Na lusterku ustawiasz czas 'B'. Dodatkowo - statyw i wężyk spustowy. Czasy są od
          30 sekund do 3 minut, na każde warunki musisz ustalić pojedynczo (kilka zdjęć z
          czasami wydłużanymi o 15 - 20 - 30 sekund stopniowo). Dokładnie tak, jak zdjęcia
          nocne i fajerwerki.

          Jeżeli musisz trzymać sama wężyk spustowy, to 'duchy' robią statyści. Albo
          zamieniacie się wciśniętym wężykiem.

          Przyszedł mi do głowy jeszcze 'zoom' z rolki po papierze toaletowym i ręczniku
          kuchennym. Albo zrobienie drugiej dziurki z boku takiego 'zooma'? Wtedy czas
          wydłużasz (im dłuższa rura, tym dłuższe naświetlanie).

          Czy natenczas wystarczy?

          Resztę niestety trzeba wyeksperymentować. Jak masz cyfrową lustrzankę, to
          kwestia 'wywoływania' odpada, bo widzisz na bieżąco, co się stworzyło. Zwykłe
          pudełko nie ma wizjera, więc ogniskową musisz zliczać z pamięci, i efekty są
          czasem nieoczekiwane.

          Napiszę jeszcze o stykówkach z klasycznych papierów, czyli jak zrobić pozytyw, i
          przestanę kusić.

          A własnych 'aparatów' znajdziesz masę w domu (właśnie przypomniało mi się, że
          np. puszki po mleku modyfikowanym powinny się sprawdzić). Zrobienie 2 do 3
          hurtem zajmuje może z pół godziny. (tylko trzeba znaleźć jakiegoś spryciarza do
          wiertarki i spreju ;).

          Same zdjęcia, jak już się ogarniesz z wielką rewolucją w domu... nie musisz
          wychodzić dalej niż do ogródka. Pomyśl, co będzie, jak w domu pojawią się
          zabawkowe dinozaury, samochodziki i różne inne dziećcuda... W makroskali można z
          tego zrobić niesamowite rzeczy, właśnie otworkówką.
          • jul-kaa Re: Materiały i 'aparat' DIY 27.03.10, 18:36
            sarahdonnel napisała:

            > Jedyną zmienną jest czas otwarcia dziurki. Ewentualnie - kąt i odległość.
            >
            > Na lusterku ustawiasz czas 'B'. Dodatkowo - statyw i wężyk spustowy. Czasy są o
            > d
            > 30 sekund do 3 minut, na każde warunki musisz ustalić pojedynczo (kilka zdjęć z
            > czasami wydłużanymi o 15 - 20 - 30 sekund stopniowo). Dokładnie tak, jak zdjęci
            > a
            > nocne i fajerwerki.

            Tak własnie robię :)
            Zaraz wrzucę te zdjęcia, które mam. Strasznie są brudne - całe w ciapki - to
            matrycę mam tak usyfioną, nie?

            >
            > Przyszedł mi do głowy jeszcze 'zoom' z rolki po papierze toaletowym i ręczniku
            > kuchennym. Albo zrobienie drugiej dziurki z boku takiego 'zooma'? Wtedy czas
            > wydłużasz (im dłuższa rura, tym dłuższe naświetlanie).

            Hmm, ja mam pierścienie do makro, spróbuję z nimi, bo chyba nie próbowałam na
            razie.
            • jul-kaa Moje (p)otworkowe 27.03.10, 19:16
              Wrzuciłam na fotosika swoje otworkowe zdjęcia. Rzucisz okiem i powiesz mi, co
              mogę poprawić? Te nieusyfione czyściłam w photoshopie.

              Dla zachęty dodam, że jest tam zdjęcie (już nie otworkowe) mojego brzuszyska :)
              • jul-kaa Re: Moje (p)otworkowe 27.03.10, 19:17
                Nie no, po co link...
                jul-kaa.fotosik.pl/
                • sarahdonnel Re: Moje (p)otworkowe 27.03.10, 22:56
                  Jul-kaa, one takie 'szorstkie' i 'brudne' będą.
                  Przez strzelenie jakichś gałęzi albo czegoś przestrzennego zobaczysz, gdzie
                  ostrzą poszczególne ogniskowe. Niestety ostrzenie odbywa się przez zmianę
                  odległości od obiektu, czyli tak jak na nie-zoomie bez regulacji ostrości.

                  [OT] Brzuszysko? U mnie widać (połowa ciąży), jak ktoś wie, że ja z tych
                  kompletnie wklęsłobrzuchych i wszystko idzie mi w tyłek. Z normalnymi spodniami
                  pożegnałam się miesiąc czy półtora temu, bo elegancko wrzynały się w brzuch, jak
                  siadałam. 'Golfiastych' nijak nie mogłam wypełnić, bo wyglądało, że jestem
                  przyzwoicie płaskawa. To dopiero była zagadka. Dobrze, że mam ciuchy w rozmiarze
                  sprzed dwóch lat i parę kiecek kopertowych, inaczej chyba chodziłabym w
                  szlafroku. [/OT]
                  • jul-kaa Re: Moje (p)otworkowe 27.03.10, 23:06
                    sarahdonnel napisała:

                    > Jul-kaa, one takie 'szorstkie' i 'brudne' będą.

                    A nie, to nie o to chodzi. Poza tym one są moim zdnaiem miękusieńkie - taki
                    fotograficzny impresjonizm - ciapki kolorów.
                    Spójrz na TO
                    zdjęcie - prawy dolny róg - brudne?


                    > Przez strzelenie jakichś gałęzi albo czegoś przestrzennego zobaczysz, gdzie
                    > ostrzą poszczególne ogniskowe. Niestety ostrzenie odbywa się przez zmianę
                    > odległości od obiektu, czyli tak jak na nie-zoomie bez regulacji ostrości.

                    Dobrze rozumiem, że mam szansę złapać tę ostrość? Bo wydawało mi się dotąd, że w
                    otworku cały pic polega na tym, że wszystkie punkty są tak samo ostre...

                    > Z normalnymi spodniami
                    > pożegnałam się miesiąc czy półtora temu, bo elegancko wrzynały się w brzuch, ja
                    > k
                    > siadałam. 'Golfiastych' nijak nie mogłam wypełnić, bo wyglądało, że jestem
                    > przyzwoicie płaskawa.

                    A te golfiaste są różne - z wyższym golfem, z niższym, z bardziej i mniej
                    pojemnym. I to są absolutnie najwygodniejsze spodnie świata - ale ja jestem z
                    tych, co większość tłuszczu mają właśnie na brzuchu, więc może dlatego tak mi w
                    nich wygodnie :)
                    A najlepszy patent to stare spodnie rozpięte i zahaczone gumką (taką do włosów
                    ;)), a na to ładny pas ciążowy - wygodnie i na biodrach ładnie leży :)
                    > szlafroku. [/OT]
                    • sarahdonnel Re: Moje (p)otworkowe 27.03.10, 23:44
                      Nie coś odbijającego światło (kurzyki i paproszki, mikrokrople) na wewnętrznej
                      stronie dekielka-otworka? Może by tak przejechać pędzlem i wnętrze body przy
                      gwincie, i wnętrze tego dekielka?

                      Przesłona, jak rozumiem, jest pierścieniowa w body, a nie kurtyna?

                      Matrycowych syfków nie rozpoznam, bo ja cyfrówką robię tylko 'kieszonkową' i
                      oczekuję 'ładnych zdjęć do wysłania babci, w formacie pocztówki'. Ale to nie są
                      plamki bez koloru, tylko coś takiego, co sprawia, że światło inaczej się
                      załamuje i na tej kropkowej powierzchni jest 'potrzebny' inny czas naświetlania
                      i inna ilość światła ląduje na matrycy. Wnoszę stąd, że coś
                      rosiasto-pyłkowatego, ale usuwalnego mechanicznie, zapewne - pędzlem.
                    • sarahdonnel [OT] spodzień (powinien być w 'matkowym' forum) 28.03.10, 00:04
                      Spodzień kupiłam w C&A za grosze podczas wyprzedaży, niestety nadal nie dochodzi
                      do mnie, że z rozmiaru 'd... jak szafa trzydrzwiowa' (w normalnych sklepach nie
                      mogłam kupić spodni jako nastolatka) zeszłam do przerażonego wzroku położnej
                      'pani jest szczuplutka!', i na wszelki wypadek wzięłam, po przyłożeniu do
                      nogawki na wysokości nasady rozporka, rozmiar +2/+3. Albo do nich dotyję, albo
                      po fakcie sprzedam nieużywane.
                      Poza tym ja wtedy nie miałam brzucha, tylko jak siadałam, to już się nie robił
                      wklęsły, i musiałam manewrować rozporkiem. Teraz trochę widać, jak noszę coś
                      innego, niż dres ;).
                      Odkryłam w szafie kiecki kopertowe w kształcie A i jedną dzianą, którą mogę
                      spiąć pod biustem elastycznym paskiem, więc nawet nie czuję się specjalnie
                      pozbawiona swojego głównego atutu figury. Poza tym kilka par niskich spodni
                      'lekko sportowych' (weekendowych) z mini-golfem w talii, które mogę (do
                      czasu...) nosić w domu, jak się uprę, że dresom mówię 'nie'.
                      Na lepszą pogodę mam masę wielkich 'arabsko-hipisowskich' tunik, których mój TŻ
                      nie lubił, a teraz nie będzie miał wyboru, jak zobaczy metki w sklepach z
                      odzieżą ciążową ;). Tak, jak najpierw klął, że wózek chcę od kogoś, a jak
                      zobaczył ceny 'jak za samochód', to mu przeszło. (Dzisiaj mało co nie wcisnął mi
                      kasy, żebym kupiła z jednego ogłoszenia za €35, powiedziałam, że ma być do
                      stówy, ale z gondolką, spacerówką i maxi cosi w zestawie ;)

                      Chyba powinnam wynieść się na 'właściwe' forum do tego typu dywagacji?
    • sarahdonnel Hurra! Robimy zdjęcie!/ Wywoływanie 27.03.10, 17:15
      Rozbijam na kilka, żeby łatwiej było się połapać ;)

      Zamykamy się w naszym uprzednio przygotowanym zaciemnionym miejscu z pudełkami i
      parą ostrych nożyczek (fryzjerskie są rewelacyjne), instalujemy naszą
      lampkę-burdelówkę, wyłączamy pozostałe źródła światła. Sprawdzamy, czy posiadamy
      w tym pomieszczeniu zegarek, sznurek i klamerki do bielizny. Ostatecznie zdjęcia
      da się też suszyć przylepiając mokre do glazury, przeschnięte odkleją się.

      Przygotowujemy sobie chemię wg opisu na opakowaniu, dostosowując ilość do
      pojemności naszych naczyń. Jak woda z kranu jest zimniejsza niż ta w przepisie
      (a zwykle jest, bo przepis 'czasowy' jest na 20 lub 25 stopni), to po prostu
      będzie trzeba trzymać nasze wywołujące się zdjęcia w tych ustrojstwach trochę
      dłużej.

      Ustawiamy pojemniki z chemią w kolejności od lewej do prawej: wywoływacz - woda
      - utrwalacz (- woda, najlepiej w dużej miednicy). Obok instalujemy szczypczyki.
      W takiej kolejności będziemy kąpać nasze naświetlone papierowe negatywy.

      Jak przy farbowaniu włosów - im mniej metalu w okolicy, tym lepiej. Chemia
      generalnie nie śmierdzi, i dopóki nie chcemy sepiować (czy podbarwiać w ogóle),
      to nie ma szansy się mocno nawdychać różnych trutek przy jednorazowych akcjach.
      Wanienki można postawić na desce położonej na wannie.

      Absolutnie upewniamy się, że mamy wszystko, co nam potrzeba (papier foto,
      nożyczki, scotcha, pudełka, gotową chemię), pytamy, czy ktoś przypadkiem nie
      potrzebuje skorzystać z łazienki lub podejrzeć, dlaczego nie będzie można. Jak
      nie, to zamykamy się, gasimy światło (uwaga na zdradziecką szczelinę pod
      drzwiami!), zapalamy czerwoną lampkę (najlepiej skierować źródło światła nie
      bezpośrednio na papier).

      Dopiero teraz otwieramy pudełko z papierem foto. Wyciągamy po jednym arkusiku,
      docinamy do naszych pudełek pojedynczo, pudełko z zamocowanym papierem zamykamy,
      i przechodzimy do kolejnego.

      Jak pudełka są załadowane, szczelnie zamknięte i złożone na kupkę, dokładnie
      zamykamy pozostały papier fotograficzny w dołączonej czarnej folii i fabrycznym
      pudełku.

      ZDJĘCIE

      Pudełko stawiamy w takim miejscu, żeby nikt go nie dotykał i nie poruszał przez
      3 do 5 minut (w słoneczny dzień). Możemy domocować je scotchem ;). Im odległość
      od dziurki do papieru foto wewnątrz pudełka większa, tym czas dłuższy. Na
      okrągłe pudełko po duńskich ciastkach w słoneczny dzień około 3 minuty
      wystarczy. W dzień pochmurny dodajemy minutę czy dwie.

      Odkrywamy dziurkę i zerkamy na zegarek. Możemy też usiąść przed pudełkiem i
      zrobić sobie autoportret (3 minuty bez ruchu, więc lepiej z dala ;). Do robienia
      'duchów' - powoli przechodzimy przed otwartym 'aparatem' parokrotnie różnymi
      trasami, albo siadamy i co minutę przesuwamy się systematycznie.

      Po upływie odpowiedniego czasu szczelnie zamykamy dziurkę.

      Zbieramy pudełka i idziemy wywoływać.

      Zamykamy się w łazience (te same środki ostrożności co poprzednio). Przy
      wyłącznie 'burdelowym' świetle wyciągamy pierwszy negatyw i od rożka wsuwamy do
      wywoływacza tak, żeby równomiernie się zamoczył ('pod' powierzchnię płynu).

      Gapimy się w zachwycie, jak pojawia się obraz. Czekamy czas jak na opakowaniu
      (po jakimś czasie robi się to z automatu;), przerzucamy szczypczykami na chwilę
      do środkowego pojemnika, a potem do pojemnika po prawej (najlepiej też od rożka).

      Zabieramy się za drugi negatyw - wyciągamy, pierzemy. Pierwszy zamieniamy
      miejscem z drugim, pierwszy może w tym czasie już wylądować w ostatniej dużej
      misce z czystą wodą. Powtarzamy operację aż do skutku.

      Ewentualnie ładujemy pudełka po raz kolejny i odstawiamy cały cyrk raz jeszcze. ;)

      Odławiamy nasze gotowe (wywołane, utrwalone i wypłukane) zdjęcia. Teraz możemy
      wynieść je na światło dzienne do dosuszenia. Najlepiej na sznurku capnięte
      delikatnie klamerkami do bielizny. Mina wchodzących do pomieszczenia - bezcenna.

      W czerwonym świetle wszystko wydaje się dużo ciemniejsze i bardziej kontrastowe
      niż w świetle dziennym. To, co wydaje się 'dobrym' zdjęciem w ciemni, w dziennym
      świetle wyjdzie niedoświetlone.
    • sarahdonnel Pozytyw-stykówka; inne zabawy z papierem foto 27.03.10, 17:57
      Potrzebne - ta sama ciemnia klozetowa, 'policyjna' latarka, trochę papieru foto,
      suche negatywy zrobionych zdjęć i ew. kawałek grubego szkła.

      Na płaskiej powierzchni kładziemy 1 kawałek świeżego papieru foto, resztę
      zabezpieczamy do pudełka. Na to 'kanapkowo' kładziemy gotowy negatyw (strona
      światłoczuła do strony światłoczułej), ew. przyciskamy szybką. Kierujemy na tę
      'kanapkę' latarkę, włączamy i wyłączamy. Odbitkę wywołujemy jak negatywy.

      Tricki i zabawy:

      Efekt solaryzacji:

      Wyciągamy negatyw z wywoływacza, błyskamy na niego mocnym światłem i wrzucamy do
      wywoływacza po raz kolejny. Nigdy nie wiadomo, co z tego wyjdzie, czasem nic,
      czasem super ;). Utrwalamy i płuczemy normalnie.

      Foto-(pito-)lenie:

      Zbieramy różne kwiatki, śrubki, pierdółki i inne drobne przedmioty. Układamy w
      ciemni na papierze foto, traktujemy latarką, wywołujemy jak zwykle.
      Można dalej zrobić z tego 'sandwicha', solaryzować czy czort wie co jeszcze.

      Odciski palców, dłoni, stóp:

      Naświetlamy czysty papier foto błyskiem latarką. Wybieramy ofiarę, zanurzamy
      wybraną kończynę upatrzonej ofiary w wywoływaczu i kładziemy na naświetlonym
      papierze foto.
      Ofiarę odsyłamy celem spłukania 'wywołanej' kończyny, płuczemy (bez zanurzania w
      wywoływaczu!) papier i zanurzamy w utrwalaczu.

      Rękopis:
      Tekst piszemy na szkle czymś czarnym i zmywalnym. Dalej papier foto pod spód,
      latarka, wywołujemy jak zwykle. Możemy zmajstrować 'kanapkę', czyli odbitkę.

      Obiecuję, że więcej nie będę kusić.
    • marlenaciekot6 Re: Fotografia otworkowa 04.04.16, 18:06
      kocham DIY. Polecam przeczytanie artykułu www.foto4u.pl/porady,diy-w-fotografii-czyli-jak-osiagnac-niesamowite-efekty-bez-wydawania-pieniedzy Jest w nim zawartych wiele ciekawych porad, jak wykonać świetne zdjęcia. Także zapraszam do lektury

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka