Dodaj do ulubionych

Czy Traubenzucker to normalna glukoza?

04.05.10, 23:33
Moze ktoras z naszych niemieckich wspolforumek sie orientuje? Mam przepis, do
ktorego potrzebna mi lyzeczka glukozy. Czy moge kupic dextrose (taka w
tabletkach) albo traubenzucker i dodac zamiast glukozy? Czy to jednak cos innego?

A moze ktos zna jeszcze jakies przepisy na normalnie smakujace ciasto bez
jajek, mleka i mozliwie bez cukru?
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: Czy Traubenzucker to normalna glukoza? 05.05.10, 00:07
      Trabenzucker to jest glukoza. Dextrose to też tylko inna nazwa tego samego. Traubenzucker dostaniesz na przykład w Plusie, resztę możesz zużyć jak normalny cukier. Ja wzięłabym też łyżeczkę cukru pudru, jak masz i nie zawracała sobie głowy jakąś glukozą. W pieczeniu nie będzie absolutnie żadnej różnicy. Glukoza słodzi tylko odrobinkę mocniej. I kiedyś kombinowałam ciasta bez cukru, ciężko, bo nie chodzi tylko o smak, ale ciasto uzyskuje przez cukier gładszą konsystencję. A jak zabierzesz jeszcze jajka i mleko, to możesz od razu kupić wafle ryżowe. ;-)
    • krowka_niebianska Re: Czy Traubenzucker to normalna glukoza? 05.05.10, 00:09
      Dekstroza to też glukoza.

      A właśnie, dlaczego nie dodasz poprostu zwykłago cukru - sacharozy?
      W przepisie na ciasto nie powinno być różnicy.
      • turzyca Odpowiedz zbiorcza 05.05.10, 00:59
        pierwszalitera napisała:

        kiedyś kombinowałam ciasta bez cukru, ciężko, bo nie chodzi tylko o smak, ale
        ciasto uzyskuje przez cukier gładszą konsystencję. A jak zabierzesz jeszcze
        jajka i mleko, to możesz od razu kupić wafle ryżowe. ;-)


        krowka_niebianska napisała:
        > A właśnie, dlaczego nie dodasz poprostu zwykłago cukru - sacharozy?
        > W przepisie na ciasto nie powinno być różnicy.


        Tak ogolnie rozwazam upieczenie ciasta dla osoby, ktorej w zakresie zywienia
        moim skromnym zdaniem na mozg pada, a do tego ma dosc dziwaczna wiedze na temat
        zywienia, zwiazkow chemicznych itd. Teoretycznie od lat nie je cukru "bo cukier
        uzaleznia", ale ide o zaklad, ze ciasto upieczone na "cukrze gronowym"
        przejdzie, bo przeciez owoce sa zdrowe. (A mi sie nie chce kombinowac ze
        stewia.) Do tego wlasnie postanowila przejsc na weganizm, wiec stad wykluczenie
        jajek i mleka (ale tu wiem, ze sojowe daje rade). Przy czym zeby podsumowac
        calosc moich planow - ciasto ma byc jadalne dla wszystkich gosci, a nie
        przeznaczone tylko dla niej. Jak mi sie nie uda wykoncypowac niczego sensownego
        to nie bede sie przejmowac i nie upieke nic albo upieke cos tradyjnego.
        I zeby uniknac gromow, ktore zaraz spadna na moja glowe: ja nikomu nie odmawiam
        prawa do wyboru wlasnego sposobu zywienia (czy zycia w ogole), ale uwazam, ze
        przesada w kazdym kierunku, szczegolnie oparta na ciezkiej ignorancji, jest
        szkodliwa. A ta osoba dziala na zasadzie wahadla, od przesady w jednym kierunku
        do przesady w drugim, i co gorsza te jej napady fanatyzmu dotykaja mnie osobiscie.
        • pierwszalitera Re: Odpowiedz zbiorcza 05.05.10, 01:21
          Autsch, a ta osoba wie, że skrobia, z mąki na przykład, przetwarzana jest też w organizmie na cukier i cukier to jedyna energia, którą żywi się nasz mózg? A cukier gronowy, to eufemizm, glukozy nie robi się z winogron. Już prędzej z buraków cukrowych, zupełnie jak pospolitą sacharozę, która zresztą jest nawet lepsza, bo nie prowokuje tak mocnej i uzależniającej od słodkiego reakcji insulinowej jak czysta glukoza. ;-)
          • turzyca Re: Odpowiedz zbiorcza 05.05.10, 02:22
            Owszem, auc. Nie podejmuje sie sondowac wiedzy tej osoby, bo z powodow
            zawodowych nie powinnam znalezc sie w stanie ciezkiego stuporu, a tym niestey
            grozi taka rozmowa. Szczegolnie jak sie wie, ze ona jest lekarzem (na szczescie
            nietypowym, wiec swoja wiedza w tym zakresie pacjentom nie szkodzi). Ogolnie
            wierzy w haslo: „Wissenschaft ist der aktuelle Stand des Irrtums“, wiec nie ma
            mowy o przekonaniu jej do czegokolwiek w oparciu o fakty, bo "skoro fakty nie
            pasuja do teorii to tym gorzej dla faktow." Nie przekonam jej ze cukier w
            sensownych ilosciach nie jest zabojczy, wiec nie bede sie przyznawac, ze
            "Traubenzucker" nie robi sie z "trauben" tylko z burakow. Wykorzystywanie jej
            ignorancji jest zagrywka dosc paskudna, ale skoro czegos nie da sie przeskoczyc,
            to trzeba to obejsc.
        • sarahdonnel Re: Odpowiedz zbiorcza 05.05.10, 01:39
          Uważaj! W margarynie może być nikiel! A nikiel to zło!

          A tak na poważnie, to po prostu dzisiaj do drożdżowego wgniotłam zwykły olej a
          nie stopioną margarynę, i wyszło o wiele fajniejsze niż na 'twardym' tłuszczu.

          O owocach też różne rzeczy w plotkarskich gazetkach krążą.
          • turzyca Margaryna to zlo 05.05.10, 02:08
            sarahdonnel napisała:

            > Uważaj! W margarynie może być nikiel! A nikiel to zło!


            Margaryna jako taka to zlo. Mieszkalam 15 lat w poblizu zakladow tluszczowych i
            od tego czasu programowo nie kupuje margaryny. Nic co w trakcie produkcji
            smierdzi tak okropnie, nie moze byc dobrym skladnikiem codziennego pozywienia.
            No i mam nadzieje, ze rezygnujac z zakupu margaryny, przyczynie sie do upadku
            ZPT, co jest moim wieloletnim marzeniem. :)
            • pinkcake przepis z łyżeczką glukozy 05.05.10, 08:52
              Hej! Jako autorka tego przepisu, pozwolę się wtrącić:)
              Możesz spokojnie opuścić tą glukozę;)
              Glukoza ma mniejszą słodkość od sacharozy, jest dobra pożywką dla drożdży ale na
              prawdę nie zauważą większej różnicy.
              A margarynę spokojnie możesz zastąpić olejem.
              Dziwna ta Twoja koleżanka...
              Pozdrawiam serdecznie:)
              • turzyca o jak fajnie! 05.05.10, 13:00
                Strasznie lubie Twoja cukierenke, bo nie dosc ze imponujesz swoja pomyslowoscia,
                to jeszcze, odkad okazalo sie, ze nie powinnam jesc mleka, to podpatrywanie, co
                pieczesz, ma tez bardzo uzytkowy walor. Zawsze lepiej miec wiekszy wybor niz
                tylko wymieniac mleko zwykle na bezlaktozowe. :)

                Powiedz mi raczej w druga strone - czy moge calosc cukru zastapic glukoza. Albo
                miodem.



                To nie kolezanka, to (przyszla) rodzina. I owszem dziwna. Ale z drugiej strony
                bardzo kochana, wiec dlatego mi sie chce w ogole zastanawiac.
                • pinkcake Re: o jak fajnie! 05.05.10, 18:40
                  Dziękuję za komplementy;) Chyba możesz całość zastąpić glukozą lub miodem. Nie
                  powinno być problemu. Tylko nie wiem jak drożdże reagują na miód? A poza tym
                  miód nie jest wegański, bo wyzyskujesz biedne pszczoły:D

                  Wiesz, możesz też upiec bananowca:
                  pinkcake.blox.pl/2009/06/Ciasto-bananowe.html
                  albo daktylowca:
                  pinkcake.blox.pl/2009/04/Daktylowiec-bez-jaj.html
                  Z cukru można w nich zrezygnować, a margarynę zastąpić olejem lub oliwą.
            • sarahdonnel Śmierdząca sprawa! 05.05.10, 11:34
              Mnie ta margarynowa żonglerka wydała się zupełnie nielogiczna od czasów zajęć
              chemii organicznej w ogólniaku (a miałam tę chemię na tyle porządną, że
              nauczycielka stwierdziła 'Sprzedałam Wam za dużo szczegółów technicznych, teraz
              wg programu powinnam Wam pokazać wzór strukturalny amfetaminy, ale jak to zrobię
              i zostawię Was samych w sali z kluczykami do szaf, to będę miała tu fabryczkę
              narkotyków. Kto pójdzie na chemię, to i tak będzie miał z tego zaliczenie na
              początku.').

              Tłuszcze twarde są twarde, bo mają podwójne i potrójne wiązania między węglami w
              łańcuchu. Oleje płynne - (prawie) same pojedyncze łańcuchy. Więc margarynę
              produkuje się, odwodorniając olej (katalizatorem jest drobno zmielony nikiel) i
              sztucznie tworząc te 'złe' podwójne i potrójne wiązania. To co za różnica,
              podwójne i potrójne czy w maśle, czy w margarynie? I jeszcze trzeba ten nikiel
              jakoś odzyskać z gotowej margaryny, prawda? A 100% czegokolwiek istnieje chyba
              tylko, za przeproszeniem, w goebbelsowskiej propagandzie.

              Jak wejść trochę w (fanatyczne) szczegóły, to okazuje się, że ta sztuczna
              synteza tworzy dwa typy izomerów (czyli, upraszczając, niby to samo, a tu jeden
              wodorek w jednym typie siedzi troszkę na lewo, a w drugim - troszkę na prawo):
              cis i trans. 'Fabryka natura' ma to dokładnie określone, i z założenia dla
              jednego związku chemicznego 'wychodzi' zawsze jeden typ izomeru, i takie izomery
              też są wykorzystywane przez organizm. W sztucznej mieszaninie... logicznie rzecz
              biorąc, może być wykorzystywana tylko połowa, a druga? Zakładam, że albo jest
              wydalana, albo się gdzieś odkłada w jakiejś dziwnej postaci.

              To jakim cudem takie ustrojstwo ma być zdrowe? Chyba dla kieszeni producenta. I
              niech mi ktoś jeszcze wmawia, że sztucznie dodane witaminy syntetyczne w tej
              margarynie są w 100% przyswajalne.

              Od tego czasu margarynę kupuję tylko do kruchego ciasta, czyli w celach
              'przemysłowych'. Tak poza tym - na chleb kładę masło. I kupuję droższe,
              koniecznie niesolone. Schodzi mi kostka na 2 - 3 tygodnie. A gdzie się da, leję
              zwykły olej czy oliwę z oliwek.

              Miałam znajomego Amerykanina (wege), który jak miał w przepisie jajka, to brał
              tylko białko, tak samo jajecznicę robił tylko na białku (kwestie
              estetyczno-smakowe pomijam). Bo cholesterol jest zły. A jajka są zdrowe. No tak,
              tylko że w tym 'złym' żółtku jest nie tylko zły cholesterol, ale też ten, który
              organizmowi jest niezbędny. A większość witamin i żelazo jest też w tym 'złym'
              żółtku, a nie w białku. Bardziej przemawiają do mnie dwa żółtka w tygodniu, niż
              łykanie multiwitaminy w tabletkach.

              Nie staram się rozwijać w sobie i w innych 'chemiospożywczofobii' (zdarza mi się
              np. popełnić zupę na kostce bulionowej zamiast gotowania wywaru warzywnego), ale
              jak można mniej niż więcej, to jednak wolę mniej.
              • daslicht Re: Śmierdząca sprawa! 05.05.10, 11:56
                sarahdonnel napisała:
                "Tłuszcze twarde są twarde, bo mają podwójne i potrójne wiązania między węglami w łańcuchu. Oleje płynne - (prawie) same pojedyncze łańcuchy. Więc margarynę produkuje się, odwodorniając olej (katalizatorem jest drobno zmielony nikiel) i sztucznie tworząc te 'złe' podwójne i potrójne wiązania. "

                Odwrotnie! Podwójne nienasycone wiązania mają tłuszcze płynne. I to dobrze jak one są. Kwasy Omega 3 i 6 mają ich sporo :)
                Tłuszcze nasycone z samymi pojedynczymi to ZŁO!

                Margaryny można otrzymywać dwoma sposobami. Pierwsza to uwodornienie, czyli rozwalenie tych podwójnych wiązań do pojedynczych. Mozna to zrobić za pomocą mrówczanu niklu lub chromu. Margaryna jest twarda i zawiera do 5% kwasów tłuszczowych nienasyconych - czyli tych z podwójnymi wiązaniami. A do tego sporo izomerów trans. Patrz: Palma, Kasia i inne w papierkach.

                Tłuszcze można jeszcze utwardzić metodą estryfikacji - wewnątrz- lub międzycząsteczkowej. Takie tłuszcze nie są zbytnio stałe i w papierku by nie wytrzymały, pakuje się je więc do kubeczków. Mają 20-50% kwasów nienasyconych.
                • sarahdonnel Re: Śmierdząca sprawa! 05.05.10, 13:11
                  Daslicht, dzięki za korektę techniczną.

                  Clue jednak jest chyba takie samo: z czegoś 'dobrego' sztucznie robimy coś
                  takiego samego, jak to coś, co jest 'złe', i udajemy, że jest 'dobre', bo
                  powstało z czegoś 'dobrego'. Prawda? Logiki w tym nie widzę, poza 'pieniężną' ;).

                  A jak i jedno, i drugie nie jest najlepsze, a jadam to w ilościach
                  symbolicznych, to ja wolę to, co spełnia więcej moich kryteriów 'estetycznych'.
                  Czyli na kanapkę - masło albo w ogóle jakieś inne smarowidło (ostatnio chrzan ze
                  słoika ;).

                  W Holandii nawet margaryna to nie jest margaryna, tylko jakieś podejrzane
                  ustrojstwo, które listę składników ma dłuższą niż moje posty (mam dwie upatrzone
                  z listą składników podobną do 'MR' z warszawskich ZPT). A piekę na niej, o ile w
                  ogóle, głównie dlatego, że mój TŻ ma masłofobię totalną (a kożuchy z mleka
                  wyjada, fuj!), a jak się powie, że to kompletnie roślinne, to spróbuje. Z olejem
                  nie ma problemu ;). Te niby 'margaryny' mają 20 - 30% białek serwatkowych
                  (gdzieś te śmieci z produkcji żółtych serów trzeba zużyć), czasami dodatek
                  laktozy (chłopu lepiej na flaczki zrobiło, jak za radą autorki tego wątku
                  zredukowaliśmy ilość laktozy w jedzeniu), i po prostu zachowują się dziwnie.

                  Z drożdżowym zaeksperymentowałam na stopionym maśle wg przepisu, wyszło za
                  suche, zadzwoniłam do mamy - 'Lej zwykły olej i nic innego', żadnego topienia
                  margaryn, żadnego masła. Przypadkowo zredukowałam też ilość cukru do minimum, za
                  to dorzuciłam kosmiczne ilości rodzynek. Buła wyszła idealna smakowo, dziś jest
                  nadal wilgotna (ja wiem, że to ta masa oleju, którą wgniotłam) i pięknie
                  wyrosła. To co ja się będę 'teges' w podgrzewanie, brudzenie i mycie naczyń, jak
                  butla z olejem gotowym do użycia stoi sobie grzecznie w ciemnym kąciku?
                  • pierwszalitera Re: Śmierdząca sprawa! 05.05.10, 14:06
                    sarahdonnel napisała:

                    > Z drożdżowym zaeksperymentowałam na stopionym maśle wg przepisu,

                    Jeżeli wyszło za suche, to nie z powodu masła. ;-) Margarynę w każdym przepisie możesz zastępować taką samą ilością masła, ja robię tak już od lat i to w każdym cieście, obojętnie czy kręcone, czy drożdowe, czy jakieś inne. Różnicy nie ma absolutnie żadnej. Dodaj do twojego ciasta więcej płynów, albo więcej tłuszczu. Zresztą jak wygrzebiesz stare przedmargarynowe przepisy, to tam najczęściej jako tłuszcz jest masło. Margaryna to był tłuszcz dla biednych.
                    Margaryna to też nie jest już samo zło, istnieją obecnie na rynku margaryny bez tłuszczów trans, jeżeli nie ufasz supermarketom, udaj się do najbliższego sklepu ze zdrową żywnością. Serwatki i tego typu rzeczy dodaje się do margaryn ze zredukowanym tłuszczem, no cóż klienci wymagają light, to płacą za wodę. ;-) Poza tym istnieją smarowidła typu masło plus olej rzepakowy. To znakomite, bo podwyższa poziom spożywanych Omega-3 i przez olej nawet w lodówce nie będzie za twarde do natychmiastowego smarowania. Nadaje się też zresztą do pieczenia, smażenia i wszelakich innych wybryków. Coś takiego proponuje na przykład duńska marka Arla. Do smażenia jeszcze lepszy jest smalec masłowy (Butterschmalz, Boterolie), to jest oczyszczone z białka, cukru i wody masło. Znane też jako Ghee. W Niemczech do kupienia w supermarketach, odrobinkę droższe od masła, ale czasem warto, bo się nie przypala jak zwykle masło. Piec z tym tym można. W tradycyjnych przepisach na niemiecką drożdżową Stollę świąteczną występuje często smalec maślany.
                    • sarahdonnel Re: Śmierdząca sprawa! 05.05.10, 15:52
                      Ghee znam, i bardzo lubię używać. Uwielbiam indyjskie jedzenie, a na zwykłym
                      oleju okazuje się, że trochę traci aromatu. Stoi u nas w tzw. toko, czyli sklepach
                      'etnicznych' z różnym egzotycznym ustrojstwem. Duża puszka (taka złoto-zielona)
                      kosztuje 3 - 4 eur. W Warszawie też kupowałam.

                      Ja o tych dziwnych ustrojstwach to mówiłam z półeczki 'do pieczenia'. Ale to
                      'płacenie za wodę' bardzo mi się podoba jako hasło 'ogólne'. Tak, jak w Polsce
                      jeszcze 3
                      lata temu kolorowo opakowane produkty z aspartamem i napisem 'light', albo
                      jogurciki 'kremowe' zagęszczane skrobią były 2 - 3 razy droższe od zwykłych. Teraz w
                      Holandii jak coś jest podejrzanie tanie, to sprawdzam, czy nie zawiera słodzika
                      (taniego w transporcie i przechowywaniu). Przeważnie zawiera. I wolę kupić z
                      trucizną znaną od lat, czyli z cukrem. Są jeszcze papierosy 'light' - takie samo
                      oszustwo, po przerzuceniu z mocnych wypala się tego po prostu więcej, żeby
                      skompensować niedostatek nikotyny. Tylko smoły się można więcej nawdychać. ;) Z
                      przeproszeniem, 'g... w kolorowym papierku.

                      Moja mama jest z rodziny z tradycjami ziemiańskimi, więc mam wbite do głowy
                      podświadomie, że np. piwo jasne w miejscu publicznym to wypada żłopać
                      mężczyźnie, a porządne ciasto powinno być na maśle, bo margaryna to istotnie
                      'tani zastępnik'. odkąd w domu rodzinnym było nieźle finansowo, to margaryna
                      była właśnie ewentualnie do celów 'przemysłowych', a na chleb było masło.

                      Szczerze mówiąc, żeby nie było, że dorabiam ideologię, to ja po prostu nie lubię
                      nawet 'margarynowego' zapachu tych mieszanych smarowideł (były też w Polsce już
                      z 10 lat temu, nazywało się to 'Mixełko' czy czort wie, jak jeszcze). Po prostu
                      lubię świeże masło, i tyle. Tak samo potrafię jeść dobry chleb z warstwą bardzo
                      tłustej (36 - 40%, z 'Russkiego Magazina' za rogiem ;) kwaśnej śmietany i
                      plastrami pomidora.

                      Totalnie nie tłuszczomleczny jest mój partner, zresztą jest z regionu świata,
                      gdzie ewentualnie białko to albo strączki, albo ryba, albo mięso, i to raczej
                      jakieś drobne ptactwo. I nawet ser może zjeść tylko jako warstewkę na pizzy,
                      albo gdzieś ukryty. Do majonezu też podchodził jak przysłowiowy pies do jeża, aż
                      się w końcu zapytałam 'jajecznicę lubisz?'. Bo majonez to jajka ukręcone z
                      olejem i przyprawami, czyli to samo zło (co pokazałam ostatnio przy robieniu
                      muffinów;). To jakim cudem pryszcze 'robią się' od majonezu, a nie robią się od
                      jajecznicy?

                      A z tym olejem, to może być też tak, że jak robiłam wg przepisu, to się
                      trzymałam, i wyszło może poprawnie wg przepisu, ale nie to, co oczekiwałam. Jak
                      gniotłam ciasto 'na oko' i wlewałam olej (prosto z butelki), to po pierwsze nie
                      musiałam robić cyrków z dotapianiem masła, po drugie lałam 'na pamięć', czyli
                      tak jak pamiętałam strukturę surowego ciasta 'z domu', bo drożdżowe z rodzynkami
                      albo 'kulebiak' czyli z kapustą i grzybami, to 'firmówka' mojej mamy (obok
                      sernika, tej sztuki jeszcze nie opanowałam, chociaż smakowo wyszedł idealny ;) i
                      miałam okazje podglądać parę razy w miesiącu.

                      A 'na pamięć' oznaczało, że ciasto ma być niezbyt słodkie, z 'kwaskowym'
                      cytrynowym zapachem (oszukałam aromatem, zamiast skórek startych z 3 cytryn),
                      dużą ilością rodzynek, trochę lejące, odłazić od ręki i się świecić. ;) I
                      próbować wyleźć z blaszki podczas pieczenia. Skoro tak robione wyszło dokładnie
                      tak, jak mój prototyp ciasta drożdżowego, to co ja się będę...? A olej jest w
                      stosunku do masła składnikiem szybkodostępnym (sięgam po butelkę i mam gotowy
                      płynny tłuszcz), łatwym do dozowania (dolewam i wgniatam, dowolną ilość, aż
                      uznam, że kluch jest odpowiedni) i stosunkowo czystym (nie muszę brudzić
                      oddzielnego naczynia do topienia masła, a potem go czyścić). Plus ewentualnie
                      można do niego dorobić odpowiednią eko-/zdrowożywnościową ideologię ;).
    • kura17 Re: Czy Traubenzucker to normalna glukoza? 05.05.10, 13:56
      ja mam chyba w domu przepis na bananowe muffiny "bezmleczne", tylko nie
      pamietam, czy tam jajka sa? cukier jest, ale zawsze mozna opuscic, albo dac ta
      glukoze :)
      sprawdze wieczorem i jak chcesz, to podesle przepis.
      • pierwszalitera Banany zamiast cukru 05.05.10, 14:39
        kura17 napisała:

        cukier jest, ale zawsze mozna opuscic, albo dac ta
        > glukoze :)

        No właśnie jak opuścisz cukier, to wyjdzie ci niestety inne ciasto. Nie tylko niedobre w smaku, to jeszcze z inną, sypiącą się konsystencją. Ja próbowałam słodzić takie ciasta dodając sporo owoców, na przykład jabłek, albo czereśni, ciasto mi się rozpadało na talerzu. Przy ciastach drożdżowych można cukier zredukować do minimum, ale to tak bardziej na chałkę, albo pizzę. A może zastąpić cukier bananami? Ja mam przepis na babkę kręconą z bananami. Wprawdzie z cukrem, ale sama zredukowałam cukier do połowy i wyszła genialna. Przez banany babka jest wspaniale wilgotna. Tak sobie myślę, że tu dałoby się cukier zredukować do absolutnego minimum, albo całkowicie zastąpić na przykład dwoma dodatkowymi bananami, bo już z tą mniejszą ilością cukru ciasto było bardzo słodkie.

        Babka bananowa:
        150g miękkiego masła
        250g cukru (ja wzięłam tylko 150g)
        cukier waniliowy (można opuścić)
        3 jajka
        4 dojrzałe banany
        400g mąki
        2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
        szczypta soli
        100g siekanych orzechów np. włoskich (można opuścić)

        Masło ukręcić z cukrem i żółtkami na kremową masę (mikserem). Dodać około 3łyżek ciepłej wody oraz zmiażdżone na mus banany. Dobrze wymieszać, dodać mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i solą oraz orzechy. Masa powinna mieć konsystencję wolno i ciężko spadającej z łyżki. Jeżeli jest za sucha, dodać łyżkę wody. Zostawić 5min w misce, następnie do formy wysmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą. Piekarnik nagrzać do 200 stopni, włożyć ciasto, obniżyć temepraturę do 175-180 stopni i piec około godziny.
        • pierwszalitera Cukier trzcinowy, sok z gruszki, miód 05.05.10, 14:54
          I jeszcze zaglądając do mojej wegatariańskiej książki kucharskiej zauważyłam, że w wielu przepisach podawany jest cukier z trzciny cukrowej. Ja używam zresztą tylko tego brązowego cukru, więc zapomniałam, że chodzi tu o trochę bardziej "ekskluzywny" towar. ;-) To chyba da się lepiej sprzedać jako produkt naturalny i dozwolony niż przetworzona glukoza? 500g cukru trzcinowego (Rohzucker) kosztuje w Plusie jakieś 99cent.
          Oprócz tego przypominam sobie, że do słodzenia można używać też zagęszczonego syropu z gruszki (Birnendicksaft)
          Przepis na coś w rodzaju sernika:
          www.chefkoch.de/rezepte/1431961248093678/Melonen-Quark-Kuchen-a-la-Maeusle.html
          Poza tym znalazłam gdzieś na jakimś forum, że 50-75g miodu zastępuje 100g cukru, więc można spróbować z pieczeniem.
          forum.web-z.net/archive/1341/thread.html
          • turzyca Rohzucker czy Rohrzucker? ;) 05.05.10, 15:30
            Czy moze w ogole Rohrohrzucker?

            Pisalam powyzej o ignorancji? No wiec cukier trzcinowy czy sok z agawy uchodza
            za "gesunde Süße" ale wciaz sa cenzurowanym, bo to jednak cukier. A swiadomosci,
            jak sie pozyskuje glukoze, brak.

            Dla mnie ten brak wiedzy przy jednoczesnym udawaniu uswiadomienia jest naprawde
            niepojmowalny. Np. jesli cos jest "bio" to automatycznie uznawane jest za
            zdrowe, chocby nawet w jednej porcji mialo dzienna dawke soli.
            • pierwszalitera Re: Rohzucker czy Rohrzucker? ;) 05.05.10, 15:50
              Naturalnie Rohrzucker. Mam rozklepaną klawiaturę, niekiedy nie reaguje na szybkie klepanie. ;-)
              A u tej osoby masz zapewne do czynienia z "magicznymi przekonaniami", logicznymi argumentami nie poradzisz. Musisz szukać słabego punktu i podkopywać się z tej strony. ;-) Albo faktycznie i arogancko kup te wafle ryżowe, a reszcie zrób coś pysznego z dużą ilością cukru. ;-)
              • pierwszalitera Re: Rohzucker czy Rohrzucker? ;) 05.05.10, 16:01
                Na pociesznie dodam, że też miałam takiego osobnika. ;-) Piekłam
                ciasta bez cukru, szukałam drogich żelków owocowych z agar-agar, bo
                żelatyna była be. Ciekawe, że tu cukier nie przeszkadzał. ;-) I
                jeszcze zagęszczałam kremy płynną pektyną. Na szczęście mu przeszło.
                ;-) Teraz kupuję donaty z karamelem, albo pączki z taniej sieciówki
                Backwerk i jeszcze się doprasza, bym nie zapominała o bułeczkach
                nadziewanych waniliową śmietaną posypanych cukrem kryształem. ;-)
                • turzyca Re: Rohzucker czy Rohrzucker? ;) 05.05.10, 16:46
                  O mamciu... zaraz przez Ciebie pojde sobie kupic paczke zelkow. Z zelatyna,
                  cukrem i cala sterta sztucznych barwnikow. :)
            • sarahdonnel Re: 'Zdrowe' bo 'light' 05.05.10, 16:09
              Podobnie 'etykietkowane' są produkty 'light' czy 'fitness'. 'Light' to może być
              co najwyżej dieta ŻP plus klub fitness, a nie aspartamowany budyń 'fitness',
              spożyty przed telewizorem i popity acesulpham-K'owaną colą 'light'.
        • sarahdonnel Re: Banany zamiast cukru 05.05.10, 15:59
          Banany to skrobia. A skrobię (mączkę ryżową, kukurydzianą, kartoflaną) dodaje
          się, poza tłuszczem, też do 'fabrycznych' ciast drożdżowych i tych koszmarnych
          tostowych chlebów, żeby były długo 'świeże'. Do sernika też się sypie budyń albo
          dodaje tłuczonych kartofli, żeby był wilgotniejszy, prawda?
          • pierwszalitera Re: Banany zamiast cukru 05.05.10, 16:05
            sarahdonnel napisała:

            > Banany to skrobia.

            No skrobia. Ale skrobia to też cukier. ;-) A banany w dojrzałej formie są już zabójczo słodkie i słodzą faktycznie potrawy. Swoją drogą, ja też zastępuję czasem część mąki w wypiekach skrobią (kukurydzianą) i ciasta są przez to pulchniejsze. Szczególnie do polecenia przy biszkoptach.
            • sarahdonnel Re: Banany zamiast cukru 05.05.10, 16:25
              Nie siej defetyzmu, bo mi się znów czegoś zachce, na przykład biszkopta z
              kremem, i będę stać cały dzień w kuchni ;).

              Ja takich czerniejąco-dojrzałych bananów (i w ogóle prawie przejrzałych owoców)
              też nie lubię, właśnie przez tą obłędną słodycz i charakterystyczny zapach, ale
              kiedyś robiłam mini-pączki ryżowo-tapiokowo-bananowe, i to było zabójczo
              słodkie, chociaż nie docukrzałam absolutnie.
              U nas są w tokach jeszcze plantany (Bakbanaan), i te po prostu w wersji
              dojrzałej, czyli z wyglądu już gnijącej przerabia się (Kreolki, Afrykanki)
              dzieciom na budyń, czyli gotuje, obiera ze skórki, miesza z mlekiem i jeszcze
              raz podgrzewa, czasem z cynamonem.

              Zabójczo słodkie są jeszcze przejrzałe słodkie mango (ale nie te wielkie
              zielono-czerwone azjatyckie z supermarketów, a te drobne afrokaraibskie,
              bardziej żółto-czerwone), trzeba je w łapce zgnieść- włókno musi zostać w ręku,
              albo przetrzeć przez sito do miseczki, wtedy tworzy się gęsta, słodka pulpa.
              Dojrzałe zmiksowane morele podejrzewam, że dałyby podobny efekt, chociaż nie
              wiem, jak np. kwas zadziałałby na drożdże.
              • pierwszalitera Re: Banany zamiast cukru 05.05.10, 16:41
                sarahdonnel napisała:

                > Zabójczo słodkie są jeszcze przejrzałe słodkie mango

                W Niemczech pulpę z mango można kupić gotową w buteleczkach w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet w drogerii DM. Używałam też już do słodzenia jogurtu i do kremów na ciasta, bo o dojrzałe mango na rynku naprawdę trudno.
                • turzyca [OT] Drogeria dm 05.05.10, 16:50
                  Offtop do offtopu od offtopu? ;)

                  U mnie drogeria dm pojawila sie dopiero w zeszlym roku i jestem nia zachwycona.
                  Powoli sobie testuje ich oferte. Maja tam zupelnie boski bezmleczny krem
                  czekoladowy (wielkie dzieki dla Ja_joanny za namiary na to cudo), a takze bardzo
                  duzy wybor mlek roslinnych. Pulpa z mango tez brzmi bardzo zachecajaco. Jest
                  jeszcze cos wartego wyprobowania?
                  • ja_joanna Re: [OT] Drogeria dm 05.05.10, 17:21
                    Hehe,

                    nas Alnatura coraz bardziej wciąga. I pomyśleć, że w Mannheim mają
                    własny supermarket połączony z restauracją. Mniam.

                    Tak, masło czekoladowe z gorzkiej czekolady to jest absolutny HIT.
                    Co jeszcze lubię z Alnatury? Guten Abend Tee - najlepiej z odrobiną
                    miodu na dobranoc. :)
                    • pierwszalitera Re: [OT] Drogeria dm 05.05.10, 23:29
                      Moim zdaniem Alnatura ma najlepsze pod słońcem spaghetti, a że kosztują tylko 99centów biją na głowę droższą Barillę i inne włoskie produkty. Świetny jest też ich makaron wstążki linguine. Bardzo dobre są też ich müsli, płatki śniadaniowe i coś co się nazywa Dinkel gepufft, czyli prażony orkisz słodzony odrobiną miodu. Mniam, mniam. ;-) Kupuję też ich syrop klonowy i miód.
                      • thorrey Re: [OT] Drogeria dm 06.05.10, 15:18
                        A ja jestem cała chora, bo od czasu jak mi się skończyły podróże
                        służbowe to nie mam gdzie kupić Echt Koelnische Wasser 4711, w
                        drogerii DM za jakieś 8 EURO :( Dezodorant w kulce i spray. W Polsce
                        tego się nie dostanie, a na wszystkie inne dezodoranty mam
                        uczulenie :(

                        I tak jeszcze jeden OT - CO to jest ZPT? Bo dla mnie ZPT to Zajęcia
                        Praktyczno Tchniczne.

                        Aha, i ta koleżanka Turzycy to chyba właśnie wyznaje klasyczny
                        DIETETYZM, hi hi
                        • turzyca Re: [OT] Drogeria dm 06.05.10, 15:31
                          ZPT to Zaklady Przemyslu Tluszczowego. Miescilo sie to na warszawskim Targowku i
                          bywaly dni, ze cuchnelo tak okrutnie, ze mdlosci sie dostawalo od samego
                          przejechania autobusem przez okolice, a ja mieszkalam niespelna 2 km dalej, wiec
                          przy odrobinie pecha trzeba bylo w piekne letnie dni siedziec w domu przy
                          zamknietych oknach.

                          A co do dezodorantu to gapa jestes straszna, ktos co i rusz przez granice
                          jezdzi, mozna Ci zrobic zakupy hurtowe i przewiezc.
                          • thorrey Re: [OT] Drogeria dm 06.05.10, 15:46
                            turzyca napisała:

                            > ZPT to Zaklady Przemyslu Tluszczowego.
                            Ha, tak myślałam :)
                            >
                            > A co do dezodorantu to gapa jestes straszna, ktos co i rusz przez
                            granice
                            > jezdzi, mozna Ci zrobic zakupy hurtowe i przewiezc.

                            Nie jestem gapa, tylko mieszkam na baardzo głębokiej prowincji :)
                            Gdyby to było większe miasto, to na pewno ktoś by się znalazł kto
                            jeździ, a tak to niestety jest za dużo zachodu :) Ale spróbuję sobie
                            po niecie poszukać :)
                            • kulka_kulkowa OT od OT od OT od... 10.05.10, 13:28
                              Że prowincja, to może i owszem, ale zaraz głęboka?! ;)
                              Pierwsze lepsze guglanie daje dwa wyniki dla aerozolu (jeśli to to): www.ceneo.pl/2213338
                              A tak w ogóle przejdź się do tych budek koło czołgu, naprzeciwko przychodni medycyny pracy i znajdź sklep pod hasłem "chemia z Niemiec" czy jakoś tak. Nawet jak nie mają, to może sprowadzą, bo bardzo miła babka tam sprzedaje.
                              • thorrey Re: OT od OT od OT od... 10.05.10, 14:58
                                kulka_kulkowa napisała:

                                > Że prowincja, to może i owszem, ale zaraz głęboka?! ;)
                                > Pierwsze lepsze guglanie daje dwa wyniki dla aerozolu (jeśli to ):

                                Oczywiście, że to to :) O guglaniu mówiłam, tylko jeszcze parę
                                miesięcy temu wynik był zero ...

                                > A tak w ogóle przejdź się do tych budek koło czołgu, naprzeciwko
                                > przychodni med ycyny pracy i znajdź sklep pod hasłem "chemia z
                                > Niemiec" czy jakoś tak. Nawet jak nie mają, to może sprowadzą, bo
                                > bardzo miła babka tam sprzedaje.

                                Dzięki, tak zrobię :)
                                Dla nie zorientowanych -tak, ja NAPRAWDĘ wiem o które budki na
                                przeciwko czołgu chodzi :)
                                • kulka_kulkowa Re: OT od OT od OT od... 10.05.10, 22:11
                                  Hihi, u nas na prowincji wszystko proste i jasne ;)

                                  Ale żeby nie było, że tak już zupełnie od czapy ten offtop, to powiem, że wycieczki do "chemii z Niemiec" zorganizowałam pod wpływem forumek zza zachodniej granicy. Zawsze o czymś ciekawym rozprawiają i potem człowiek leci po jakiś Sagrotan czy coś!
                        • pierwszalitera Re: [OT] Drogeria dm 06.05.10, 15:52
                          thorrey napisała:

                          > Aha, i ta koleżanka Turzycy to chyba właśnie wyznaje klasyczny
                          > DIETETYZM, hi hi

                          Dokładnie. :-)))



                          to nie mam gdzie kupić Echt Koelnische Wasser 4711, w
                          > drogerii DM za jakieś 8 EURO :( Dezodorant w kulce i spray.

                          Radziłabym ci spróbować dezodorant w sztyfcie firmy Speick. Też w drogerii DM, ale kosztuje tylko nieco ponad 4 euro. To ekologiczna firma, przyjemny ziołowy zapach.


                          A tak w ogóle to najlepszą rzeczą w DM jest ich własna marka naturalnych kosmetyków Alverde. Cenowo bezkonkurencyjna z innymi tego typu kosmetykami. Polecam gorąco ich żele pod prysznic, a szczególnie emulsje w tubach. Jedna nawet ultra sensitiv z olejkiem jojoba i bezzapachowa. Do mycia bardzo wrażliwej cery. Fajny jest też peeling antycellulitowy z cytryną i rozmarynem, albo inny do ciała z prawdziwymi wiórkami kokosowymi. Mają szampony i odżywki bez silikonów oraz doskonałe mleczka i masła do ciała. Bez parafiny, z naturalnymi olejkami eterycznymi, większość w wegańskiej jakości, czyli bez zwierzęcych dodatków i testów. Dobra jest też seria dla cery trądzikowej z mineralną glinką. Jeżeli potrzebuję jakiegoś nowego produktu na przykład bogatego kremu do stóp, soli do kąpieli, albo kremu do opalania, to biorę Alverde w ciemno, bo nigdy się z moją nadwrażliwą cerą z tą marką nie rozczarowałam.
    • zarin Re: Czy Traubenzucker to normalna glukoza? 05.05.10, 17:19
      Tu jest przepis na piernikopodobne ciasto słodzone bananami:
      puszka.pl/przepis/2447-razowiec_na_bananach_czyli_bananowe_ciasto_z_maki_razowej.html
      Jest świetne i zawsze wychodzi :).

      I inne, słodzone daktylami - pierwszy stąd:
      www.forumveg.pl/dobre-przepisy-vt19,30.htm#871
      Nie musi być koniecznie na mleku kokosowym, jest dobre na dowolnym roślinnym, liczy się schemat.

      Odradzam owoce inne niż banany (ze względu na kwaskowość), tak samo rodzynki.
      Banany dodatkowo dają ciastu fajną miękką formę.
      Jest też jeszcze miód, o ile wchodzi w grę.

      Jak użyjesz glukozy, to już w ogóle z górki. Najprostsze ciasto można zrobić po prostu z mąki, oleju, proszku/sody, kakao, no i glukozy zamiast cukru. Nawet stosowałam opcję bez oleju, też daje radę :).
      • turzyca to bananowe jest boskie! 05.05.10, 17:36
        I do tego jeszcze z maka razowa, zaspokoi wymagania wszystkich dziwaczonozercow
        (a bedzie ich wiecej, choc mniej radykalnych). Do tego kupny Maikringel dla
        reszty i bedzie bosko.

        I kurcze, przeciez ja znam puszke, dlaczego tam nie zajrzalam? Dzieki.
      • felisdomestica Re: Czy Traubenzucker to normalna glukoza? 06.05.10, 16:21
        No dobra, ale przecież glukoza to też cukier :-). W dodatku składnik sacharozy, więc w sumie jaka różnica? No i banany też sporo cukrów prostych i skrobi zawierają. Dlaczego cukier buraczany ma być gorszy niż inne źródła cukru? Nie rozumiem.
    • szarsz banany zamiast cukru 05.05.10, 19:12
      Wczoraj widziałam na tvn style. Dwie młode dziewczyny prowadziły
      jakiś (chyba nowy) program kulinarny i pokazywały przepisy na ciasta
      light. W drożdżaku zastąpiły większość cukru bananami właśnie. I coś
      jeszcze dodały jeszcze, ale nie pamiętam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka