ciociazlarada
10.06.11, 11:24
Pozwalam sobie założyć nowy wątek, ponieważ stary dawno się zarchiwizował, a ja, po pierwsze chciałabym oficjalnie dołączyć do grupy biegających Lobbystek, a po drugie mam niecierpiące zwłoki pytanie.
Biegam dopiero od dwóch miesięcy, 4 razy w tygodniu. Przygotowanie kondycyjne miałam bardzo dobre, więc zaczynałam od normalnego biegu, tyle że najpierw na krótkiej trasie - pi razy drzwi 3 km. W tym tygodniu po raz pierwszy zaczęłam ćwiczyć także prędkość, dodając na mojej normalnej trasie 6-8 trzydziestosekundowych szybkich interwałów, co drugi dzień. No i zaczęły się schody.
Jestem odporna na ból, ale dziś wymiękłam. Bardzo, bardzo boli mnie wewnętrzna strona łydek. Podczas biegania jest OK, nic nie czuję, jakieś 30 minut po bieganiu jestem kulawa jak Nasza Szkapa. Dziś w nocy myślałam, że szlag mnie trafi, bo obudziły mnie te łydki i nie mogłam spać do piątej nad ranem. Nie bolą mnie mięśnie z tyłu, na przód piszczeli robię ćwiczenia z "bieganie.pl", które czynią cuda, ale boków nie mam nawet jak rozciągnąć.
Na serio nie wiem co z tym zrobić, do lekarza nie pójdę, przestać biegać nie zamierzam - jak biegnę, to nie boli:) Poradźcie!