Dodaj do ulubionych

"Normalne" godziny pracy

25.12.15, 20:42
Jesteśmy z mężem na poważnym rozstaju zawodowym. Jedną z najważniejszych kwestii które dyskutujemy są godziny pracy. Ponieważ oboje pracowaliśmy dotąd tylko w 2 firmach, mamy małe porównanie. I w sumie to nie wiemy jakie są "normalne" godziny pracy, zwłaszcza jeśli chodzi o ich ilość i godzinę kończenia. Chodzi mi o pracę biurową, bo wiadomo, że np. w handlu czy produkcji są zmiany itp. No i o poziom który można by szeroko określić jako "średnia kadra kierownicza". Czyli nie najbardziej szeregowy referent ale i nie zarząd ;). Chodzi mi o zwyczajną godzinę wychodzenia, wiadomo że czasem może być jakaś sytuacja wyjątkowa, ale 4 razy w tygodniu to nie jest wyjątek.



Będę wdzięczna za kliknięcie sondy. Jeśli któraś z Was znajdzie minutę żeby dopisać w poście coś więcej np. miasto, informację o jakiś szczególnych uwarunkowaniach np. płatnych nadgodzinach, itp, to będę jeszcze wdzięczniejsza. Interesuje mnie głównie Polska, ale o zagranicy też chętnie poczytam.

Obserwuj wątek
    • mniickhiateal Re: "Normalne" godziny pracy 25.12.15, 21:31
      bathilda napisała:

      > I w sumie to nie wiemy jakie są "normalne" go
      > dziny pracy, zwłaszcza jeśli chodzi o ich ilość i godzinę kończenia.

      Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, ale w mojej fabryce korpo-ludki bez żadnych krytycznych terminowych zadań pracują 9-17.30/18 w zależności od długości obowiązkowej przerwy na lunch. Obecnie to raczej jest standard w korporacjach pracujących z klientami/oddziałami za granicą, może jakieś urzędy i mniejsze firmy się uchowały, gdzie jeszcze dają 8-16. W momencie, gdy masz jakąś odpowiedzialność za terminy, to musisz mieć bardzo dobrze zorganizowany dział, żeby wychodzić tak samo regularnie.
      U nas szeregowe korpo-ludki mają płatne albo odbieralne nadgodziny, ale już menażeria nie.

      Chodzi mi
      > o pracę biurową, bo wiadomo, że np. w handlu czy produkcji są zmiany itp. No i
      > o poziom który można by szeroko określić jako "średnia kadra kierownicza". Czyl
      > i nie najbardziej szeregowy referent ale i nie zarząd ;). Chodzi mi o zwyczajną
      > godzinę wychodzenia, wiadomo że czasem może być jakaś sytuacja wyjątkowa, ale
      > 4 razy w tygodniu to nie jest wyjątek.
      >
      > Będę wdzięczna za kliknięcie sondy. Jeśli któraś z Was znajdzie minutę żeby dop
      > isać w poście coś więcej np. miasto, informację o jakiś szczególnych uwarunkowa
      > niach np. płatnych nadgodzinach, itp, to będę jeszcze wdzięczniejsza. Interesuj
      > e mnie głównie Polska, ale o zagranicy też chętnie poczytam.
      >

      Pytanie o wychodzenie jest niepełne, bo nie dowiadujesz się, o której się w tej robocie trzeba rano stawić. Plus, na ile można w trakcie pracy wyjść coś pozałatwiać, oraz czy jak masz luźniejszy okres w robocie, czy ktoś Ci mimo wszystko każe siedzieć bez sensu, czy Cię wywala do domu bez patrzenia w ewidencję czasu pracy. No i ważne jest, żeby Ci w weekendy dawali spokój.

      Konkrety osobiste: Ja mam zadaniowy czas pracy i korpo-centralę w Stanach (w poprzedniej firmie, w sumie w tej samej branży, klientów w Stanach), więc niestety (bo jestem skowronkiem) rano jak dotrę, to dotrę, ale wieczorem mogłabym siedzieć do oporu. Tym niemniej wychodzi mi pi razy oko te 8 h dziennie, ukochana szefowa zza morza mnie po 18-tej napomina, żebym spadała, elastyczność co do wychodzenia w trakcie dnia mam dużą o ile tylko obowiązki mam ogarnięte, i nie czuję się pokrzywdzona. Dyskomfort jest, ale wiedziałam, w co się pakuję, lubię swoją pracę, co do organizacyjnych niedogodności klasy totalny kanał typu hodowla potomstwa wyznaję świętą zasadę "sio, won". Jak skończy mi się obecny rozruch krytycznego projektu, planuję też parę dni w tygodniu zrobić sobie 9-17, a parę 11-19 jak teraz, ale jeszcze zobaczymy, jak mi wyjdzie.
      • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 25.12.15, 22:19
        Dzięki wielkie za odpowiedź i szczegóły. Wiem że godzina rozpoczęcia ma znaczenie ale dla mnie krytyczna jest godzina wyjścia bo przedszkole czynne do 17.00 i nie ma przebacz :(. Świetlica w szkole do 17.30, żłobek tak samo. Więc o ile jasne jest ze czasem jest awaria albo że czasem trzeba coś skończyć z domu wieczorem to jednak dla mnie "normą jest wychodzenie z biura o 18" jest zwyczajnie niemożliwe... I nie wiem czy nie szukam jednorożca.

        W sumie to jeszcze powinnam spytać czy widzicie przypadki gdy ludzie pracują na część etatu i nie są traktowani jak lenie którzy są pierwsi do odstrzału. Zwłaszcza kierownicy małych zespołów albo samodzielni eksperci (którzy ogarniają sami w miarę istotną działkę ).
        • mniickhiateal Re: "Normalne" godziny pracy 26.12.15, 08:17
          bathilda napisała:

          > Dzięki wielkie za odpowiedź i szczegóły. Wiem że godzina rozpoczęcia ma znacze
          > nie ale dla mnie krytyczna jest godzina wyjścia bo przedszkole czynne do 17.00
          > i nie ma przebacz :(. Świetlica w szkole do 17.30, żłobek tak samo. Więc o ile
          > jasne jest ze czasem jest awaria albo że czasem trzeba coś skończyć z domu wie
          > czorem to jednak dla mnie "normą jest wychodzenie z biura o 18" jest zwyczajnie
          > niemożliwe... I nie wiem czy nie szukam jednorożca.

          W mojej firmie nikt nie robi problemu, że wychodzisz i na popołudniowe spotkania wdzwaniasz się z domu albo z trasy albo kończysz pracę późnym wieczorem z domu, i z tego korzystają wszyscy, nie tylko dzieciaci. Jest w sumie standardem już, że podczas rozmowy albo mniej formalnej prezentacji słychać w tle dzieci, psy, koty i partnerów życiowych, a ponieważ moi koledzy z zachodniego wybrzeża są też mili i normalni, to oni wdzwaniają się z kolei o 6-8 rano i regularnie uczestniczę w ich school runs czy drodze do pracy. Na pewno wiele osób też dzieli się opieką z drugim rodzicem czy niańkami.

          Jasne, optymalnie jest móc się fizycznie kompletnie wyłączyć o 16-tej i już nie pracować w ten dzień, ale moim zdaniem to się powoli robi nierealne na bardziej interesujących i zglobalizowanych stanowiskach. Tak czy owak koniecznie wybadałabym potencjalnego pracodawcę pod kątem elastyczności czasu pracy i pracy zdalnej.

          >
          > W sumie to jeszcze powinnam spytać czy widzicie przypadki gdy ludzie pracują na
          > część etatu i nie są traktowani jak lenie którzy są pierwsi do odstrzału. Zwła
          > szcza kierownicy małych zespołów albo samodzielni eksperci (którzy ogarniają sa
          > mi w miarę istotną działkę ).

          Raczej nie są traktowani jako lenie, ale jeszcze nie widziałam osoby z jakąkolwiek odpowiedzialnością na cząstkę etatu. Może niedokładnie patrzyłam, ale chyba ogólnie to rzadkie zjawisko (znam dwa takie stworzenia, na szeregowym stanowisku). Przy zastanów się, czy się opanujesz i nie będziesz i tak wyciągać tych 8h po kątach, co jest powszechnym ponoć problemem kobiet, bo mają niższe składki ubezpieczeń, a pracownikami są obowiązkowymi i wkładającymi więcej czasu bez sensu i niekorzystnie dla siebie.
          • slotna Re: "Normalne" godziny pracy 28.12.15, 18:55
            > Raczej nie są traktowani jako lenie, ale jeszcze nie widziałam osoby z jakąkolw
            > iek odpowiedzialnością na cząstkę etatu.

            To ja znalam i znam mase rozmaitych managerow i supervisorow na czesc etatu - ale w Irlandii, nie w Polsce.
    • turzyca Re: "Normalne" godziny pracy 25.12.15, 23:47
      Wśród moich polskich znajomych jest spora grupa pracujących dla amerykańskich pracodawców, która ma tryb pracy "8 godzin między 6 a 20" plus drobne odstępstwa typu 4x8,5 + 6. Z tej grupy dużo osób, zaczyna pracę o 6, 6.30 czy 7, co pozwala na przejechanie przed porannymi korkami oraz daje wolne już od 14, 14.30, 15.
      • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 26.12.15, 19:05
        No właśnie ja mam w Warszawie wielu znajomych ze studiów i oni pracują 8-20. No może 9-20. Ale ciurkiem a nie opcjonalnie. I teraz zastanawiam się czy mój / nasz cel żeby pracować raczej 8 godzin i raczej z rana, tak żeby kończyć o 16 czy 16.30 to kompletna mżonka (jak sugeruje doświadczenie moich znajomych) czy jednak coś realnego choć może niekoniecznie powszechnego.
        • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 10:39
          A czy musicie pracować w siedzibie pracodawcy?

          Bo teraz coraz więcej firm wypycha pracowników z etatów na samozatrudnienie, co ma oczywiście mnóstwo wad, ale może w Waszym przypadku udałoby się przestawić na pracę z domu z przerwą na odebranie dzieci i obiad?
          • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 19:45
            Ja jestem pracownikiem sercem i duszą, przy trójce małych dzieci samozatrudnienia bym się bała. Zresztą w moim przypadku nie wchodzi w grę w ogóle, u męża bardziej.
            • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 22:43
              bathilda napisała:

              > Ja jestem pracownikiem sercem i duszą, przy trójce małych dzieci samozatrudnien
              > ia bym się bała. Zresztą w moim przypadku nie wchodzi w grę w ogóle, u męża bar
              > dziej.

              Akurat ja mając trójkę małych dzieci uprawiałam frilanserkę (zaczęłam, jak najstarsze miało jakieś pół roku) i całym sercem polecam. Jeśli Twój mąż może przejść na samozatrudnienie, to niech to rozważy, mogę służyć doświadczeniem. Moi dzieciaci koledzy po fachu bardzo frilanserkę chwalą.
    • miss-alchemist Re: "Normalne" godziny pracy 26.12.15, 11:43
      Dopóki mieszkałam w rodzinnym mieście, to wydawało mi się, że "normalne" godziny pracy to 7-15, bo tak pracowali moi rodzice (i pół miasta, bo to były godziny pierwszej zmiany w hucie). W Łodzi natomiast częstszy schemat to 8-16. W mojej poprzedniej pracy miałam godziny 8-16:15, ale można było przyjść później (tj do 9) i odpowiednio wyjść wcześniej. Tu gdzie pracuję teraz, można przychodzić pomiędzy 7 a 10, a wychodzić odpowiednio 8 godzin później. Jak przychodzę na ósmą, to jestem raczej jedną z pierwszych osób w open space, większość przychodzi później. Ja po 17 już nie myślę, więc wolę być w pracy wcześniej ;)
      Poprzednia firma bardziej korpo, obecna zdecydowanie mniejsza. Obie w branży dość szczególnej, bo IT. Ogólnie chyba wszystkie firmy IT mają w miarę uelastycznione godziny pracy, żeby nie było sytuacji, że wszyscy gremialnie przychodzą na ósmą i próbują się przedrzeć przez bramki w jednym czasie ;).
      No i jeśli są przypadki pracy z kimś z odległych kontynentów ;), to czasem przychodzi się dużo wcześniej lub wychodzi dużo później ze względu na strefy czasowe.
    • sbarazzina Re: "Normalne" godziny pracy 26.12.15, 19:46
      Wypowiem sie z perspektywy londynskiej. Pracuje aktualnie w sredniej wielkosci firmie, powiedzmy ze z dosc amerykanska kultura pracy (glowna siedziba w US). Firma dziala w systemie projektowym, przy czym projekty sa raczej krotkie i liczone sa w godzinach. System pracy podobny jak w kancelariach prawniczych, gdzie licza sie "billable hours". I wiekszosc pracownikow w mojej firmie ma zaplanowane na kazdy dzien 8h projektu do wykonania. Czy je zrobia 7-15.30 (z przerwa na obiad) czy 10-18.30 nikogo nie interesuje. Mozna tez sobie wyjsc w godzinach pracy cos zalatwic, albo wyjsc wczesniej i skonczyc z domu. Praca jest bardzo wymagajaca intelektualnie, wiec jak ktos ma slabszy dzien i zamiast 8h potrzebuje 10h na to samo zadanie, to niestety nie ma przebacz, siedzi dluzej.

      Mnie jako "srednia kadre kierownicza" nie obowiazuja juz "billable hours", wiec mam teoretycznie wiecej elastycznosci. Czyli jak jest mniej pracy, moge przez tydzien wychodzic o 17 (zaczynam srednio o 8.30-9), ale zazwyczaj jest sporo pracy i jak wyjde przed 18 to jestem bardzo z siebie zadowolona.

      Wsrod kolegow z pracy i znajomych widze, ze wiekszosc uprawia cos co ja nazywam "sztafeta". Czyli jedno z rodzicow odprowadza dzieci do szkoly/przedszkola i wtedy zaczyna prace pozniej, a drugie z rodzicow tego dnia wczesniej zaczyna prace i odbiera dzieci po poludniu. I z ich relacji wynika, ze trudniej jest wyjsc wczesniej niz zaczac pozniej i to z rodzicow ktore wychodzi wczesnie z pracy, czesto jeszcze pozniej pracuje z domu.

      Poza tym z moich obserwcji wynika, ze w przypadku naprawde duzych firm (mam dane glownie z bankow inwestycyjnych) obowiazuja tam bardziej "normalne" godziny pracy (czyli 8h i basta). Ale wynika to chyba z tego, ze to przemysl regulowany i nikt sobie nie pozwoli na to, zeby pracownicy robili nie wiadomo ile nadgodzin.
    • yaga7 Re: "Normalne" godziny pracy 27.12.15, 14:31
      W korpo męża jest tak, że szeregowe korpoludki pracują 8h, mają przyjść między 7 a 9, wyjsć 8 godzin później, ani minuty dłużej, czyli o 15 można wyjść. Nadgodzin są odbieralne i niemile widziane, bo po 8h człowiek ma iść do chałupy, a nie siedzieć w firmie. Ale z drugiej strony nie bardzo jest opcja wyjść w srodku dnia coś załatwić, nie ma opcji pracy z domu, bo nie taka jest polityka firmy ;)
      Średnia menażeria ma nienormowany czas pracy, ale zwykle to też jest 8h, tylko zazwyczaj w godzinach 9-17 ze względu na jakieś spotkania, telekonferencje itp. 9h raczej nie przekracza, a jeżeli już to naprawdę wyjątkowo.

      U znajomej z kolei się przychodzi na 9, pracuje się 8,5 z przerwą na lunch, mówi, że zwykle wychodzi o 18.
    • slotna Re: "Normalne" godziny pracy 27.12.15, 15:10
      Chlopak przychodzi i wychodzi o ktorej chce, nie ma problemu z wychodzeniem i zalatwianiem rzeczy w ciagu dnia. Teoretycznie ma 8h, ale w praktyce bardzo nienormowany czas, pracuje w korpo IT. U mnie z kolei wprowadzono sztywne godziny pracy, ale polowa firmy napisala podania z prosba o zachowanie elastycznych, wiec w zasadzie kto chce, przychodzi i wychodzi dowolnie, byle wyrobic osiem godzin. Problemu z wychodzeniem w ciagu dnia nie ma i nie bylo. Bywaja gorace okresy, kiedy sie siedzi dluzej i potem odbiera nadgodziny.
    • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 28.12.15, 10:57
      Ja to ja (jestem wolnym strzelcem, nie głosowałam), ale znajomi pracują bardzo różnie. Jedna znajoma przychodzi do pracy na 6.30 - 7.00, ma zadaniowy tryb pracy, po 8 godzinach zwiewa, inni przychodzą na 9.00 - 10.00 i siedzą do 18.00 - 19.00. Obserwacje z Polski i z Francji (poza wczesnoporanną, tam już przychodzenie na 8.00 jest skowronkowaniem). Niemcy mają to do siebie, że w piątek po 14.00 dodzwonisz się co najwyżej do prezesa, bo siedzi w biurze, średnia menażeria i korpoludki dawno wyszli. Z tego, co widzę, w Polsce pracownicy biurowi przy zakładach produkcyjnych mają największą dowolność w ustalaniu godzin pracy, ale bardzo wiele zależy od szefostwa (są jeszcze tacy, którzy cenią doopogodziny). Z kolei przy zamykaniu dużych projektów siedzi się i do rana, oczywiście siedzi średnia i wyższa menażeria, niżsi pracownicy wychodzą.
      Z tego, co wiem, generalnie coraz bardziej niechętnie patrzy się na "siedzenie po godzinach", do zarządów dotarło (chyba) wreszcie, że wydajność spada i nadgodziny tak naprawdę nic nie dają.
    • maith Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 00:07
      Nigdy nie pracowałam w miejscu, aż tak narzucającym godziny pracy. Mój mąż też spotkał się z tym tylko na samym początku kariery, ale to był urząd, więc pewnie dlatego.

      Dla mnie normą jest, że do pracy biurowej jedna osoba przychodzi na 8:00 i wychodzi wcześniej, druga na 9:30 i wychodzi odpowiednio później, a część pomiędzy. Znam tylko taką rzeczywistość.

      A w korporacjach często w ogóle występuje podwójne naliczanie godzin, czyli kluczowe są godziny zapisywane na klienta.

      Oczywiście nie mam pojęcia o charakterze Twojej pracy, ale kluczowe pytanie brzmi, czy jest coś, czego nie możesz wykonać w innych godzinach?
      Bo jeśli nie, to Twój pracodawca niczego nie zyskuje na tym, że będziesz siedziała w firmie na siłę akurat w godzinach, które są dla Ciebie problemem.
      Natomiast traci, bo w tym momencie chociażby oferowana Ci pensja jest dla Ciebie warta mniej o tyle, ile będziesz musiała zapłacić np. osobie odbierającej dziecko i opiekującej się nim do czasu Twojego powrotu.
      I jeżeli ten wymóg naprawdę nie jest uzasadniony charakterem Twojej pracy, to taki absurdalny wymóg od razu odbiera Twojemu pracodawcy większość Twojej lojalności.
      • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 09:13
        Maith moja praca w niewielkim stopniu jest skorelowana z cyklem dnia i na ten niewielki stopień się godzę. Tłem mojego pytania były bardziej sygnały od znajomych "w dzisiejszych czasach nie da się pracować 8 godzin, normą jest 9-10. choćby nie wiem co przed 18 nie wychodzę". I zastanawiałam się czy mam specyficznych znajomych czy tak naprawdę jest.
        • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 11:22
          bathilda napisała:

          > Tłem mojego pytania były bardziej sygnały od znajom
          > ych "w dzisiejszych czasach nie da się pracować 8 godzin, normą jest 9-10. choć
          > by nie wiem co przed 18 nie wychodzę". I zastanawiałam się czy mam specyficznyc
          > h znajomych czy tak naprawdę jest.

          Norma. Ale czym jest ta ich mityczna norma? I czemu Ty miałabyś się w niej mieścić?

          Moim zdaniem nie ma "choćby nie wiem co" - zaczynasz mdleć, dziecko nagle zachoruje, współmałżonek ma nagły wypadek, to wstajesz i wychodzisz, firma od tego nie upadnie (a jeśli upadnie, to znaczy, że była kiepsko zarządzana - a Ty i tak temu nie zapobiegniesz).

          Ewentualnie Twoi znajomi pracują w firmach, gdzie (do wyboru):
          - brakuje pracowników, więc reszta musi wykonywać dodatkowe prace, więc siłą rzeczy nie wyrabia,
          - jest kiepska organizacja pracy bądź kiepskie płace, więc pracownicy dorabiają nadgodzinami,
          - ignoruje się fakt, że po 8 h pracy wydajność człowieka spada,
          - nadal ceni się doopogodziny.
          • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 12:05
            anna-pia napisała:

            > Norma. Ale czym jest ta ich mityczna norma? I czemu Ty miałabyś się w niej mieś
            > cić?

            Na tej samej zasadzie normą dzisiaj jest stosowanie poliestru w ubraniach dla kobiet.
            Oczywiście możesz znaleźć jedwab, wełnę itp, ale prawdopodobnie będzie tego mało, drogo, w ograniczonej rozmiarówce.


            > Moim zdaniem nie ma "choćby nie wiem co" - zaczynasz mdleć, dziecko nagle zacho
            > ruje, współmałżonek ma nagły wypadek, to wstajesz i wychodzisz, firma od tego n
            > ie upadnie (a jeśli upadnie, to znaczy, że była kiepsko zarządzana - a Ty i tak
            > temu nie zapobiegniesz).

            Jak zaczynasz mdleć, to możesz porzucić nawet tramwaj z pasażerami w środku trasy ;-)
            Myślę, że dla Bathildy kluczowa jest przeciętna, typowa godzina wychodzenia.
            • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 13:00
              magdalaena1977 napisała:

              > Na tej samej zasadzie normą dzisiaj jest stosowanie poliestru w ubraniach dla k
              > obiet.
              > Oczywiście możesz znaleźć jedwab, wełnę itp, ale prawdopodobnie będzie tego mał
              > o, drogo, w ograniczonej rozmiarówce.

              Ale Bathilda nie jest pracownikiem typowym, "poliestrowym", tylko bardziej jedwabno-wełnianym, więc IMHO nie musi dostosowywać się do tego, co według kogoś jest rozpowszechnione.

              > Jak zaczynasz mdleć, to możesz porzucić nawet tramwaj z pasażerami w środku tra
              > sy ;-)

              No właśnie, więc to twierdzenie znajomych Bathildy "żeby nie wiem co" jest IMO naciąganiem.

              > Myślę, że dla Bathildy kluczowa jest przeciętna, typowa godzina wychodzenia.

              A ja twierdzę, że coś takiego nie istnieje. Jest między 15.00, kiedy wojsko zmywa się do domu, a 21.00, kiedy kończą ostatnie biedne lemingi w biurowcu w centrum, sześć godzin rozrzutu, średnio wychodzi 18.00. Ale czemu trzymać się średniej?
              • yaga7 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 13:08
                Myślę też (a co, pogdybam sobie, nigdy w korpo nie pracowałam, ale za to słyszę mnóstwo historii ;) ), że ważne jest to, na ile firma jest proludzka, a na ile niezbyt, czy ktosia jest wąską specjalistką, czy nie, czy firma będzie mieć problem ze znalezieniem równie wykwalifikowanej i bardziej dyspozycyjnej osoby na to miejsce, czy nie.

                > No właśnie, więc to twierdzenie znajomych Bathildy "żeby nie wiem co" jest IMO
                > naciąganiem.

                IMO niekoniecznie. Jeżeli na to stanowisko jest już kolejka dyspozycyjnych chętnych, to człowiek ma do wyboru albo zostać dłużej, albo przy najbliższej okazji zostanie wymieniony na kogoś bardziej dyspozycyjnego i tyle.

                Natomiast wydaje mi się, że jeżeli firma chciałaby zatrzymać jakiegoś pracownika, to powinna pójść trochę na rękę, ale nie wiem, na ile jest to realne i na ile to się zdarza.
              • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 20:00
                anna-pia napisała:

                > Ale Bathilda nie jest pracownikiem typowym, "poliestrowym", tylko bardziej jedw
                > abno-wełnianym, więc IMHO nie musi dostosowywać się do tego, co według kogoś je
                > st rozpowszechnione.

                Czy ja to sobie mogę do CV wpisać? Przetłumaczysz mi to ładnie na języki europejskie pliz? :*

                > No właśnie, więc to twierdzenie znajomych Bathildy "żeby nie wiem co" jest IMO
                > naciąganiem.

                Nie no jasne że to pewne uproszczenie czy uogólnienie. I jasne że jak się pali to wychodzą, sama się z jednym ostatnio widziałam o 17 w jego domu (czyli wyjść z pracy musiał po 16) bo to była jedyna opcja żeby mnie w tym roku zobaczył. Ale zwykle wychodzi z pracy po 21 a jego żona (cytuję) tak normalnie koło 19 no chyba że jest termin i trzeba skończyć to koło 21.

                > A ja twierdzę, że coś takiego nie istnieje. Jest między 15.00, kiedy wojsko zmy
                > wa się do domu, a 21.00, kiedy kończą ostatnie biedne lemingi w biurowcu w cent
                > rum, sześć godzin rozrzutu, średnio wychodzi 18.00.

                No bo tu jest właśnie problem. Ja tak naprawdę nie szukam średniej tylko mediany. Bo większość moich znajomych to faktycznie wspomniane lemingi z biurowców w Mordorze. I do kompletu parę osób w urzędach. I jakoś tak mi te dwie opcje straszną skrajnością pachną.

                Problemem dla mnie jest to, że na rozmowie o pracę każdy mi powie "Ależ pani Bathildo, wszyscy mamy dzieci i rozumiemy że to i tamto. Godziny pracy mamy do 17 a jak czasem trzeba coś skończyć to przecież mamy XXI wiek itp.". A potem przychodzi co do czego i okazuje się, że roboty jest tyle, oczekiwania są takie, szef ma fanaberie takie, że wszyscy siedzą do nie wiadomo której. I nie chodzi o to że się boję wyjść pierwsza. Mam w tym 15 lat doświadczenia i znam powłóczyste spojrzenia we wszystkich odcieniach. Co nie oznacza że to lubię i że przychodzi mi z łatwością. I inaczej się jednak wychodzi o 16.30 gdy reszta firmy się zbiera o 17.00 a inaczej się wychodzi o 16.30 gdy reszta firmy się zbiera o 18.00. I normalne jest dla nich że spotkania podsumowujące projekty i planujące dalsze kroki robi się o 17. Robią tak od lat i nie będą tego zmieniać tylko dlatego że ja mam fanaberię mieć dzieci w żłobku, przedszkolu i szkole jednocześnie :).

                Dlatego właśnie chciałam lepiej zrozumieć jak zazwyczaj (w sensie mediany a nie średniej) wygląda układ dnia Lobbystek. No i wychodzi, że jednak wcale sporo z Was wychodzi przed 17. Co w sumie jest odpowiedzią na którą liczyłam. A wszystkie dodatkowe wpisy też były dla mnie cenne. Teraz tylko muszę wymyślić co to dla mnie oznacza :).
                • mniickhiateal Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 20:30
                  bathilda napisała:


                  > Problemem dla mnie jest to, że na rozmowie o pracę każdy mi powie "Ależ pani Ba
                  > thildo, wszyscy mamy dzieci i rozumiemy że to i tamto. Godziny pracy mamy do 17
                  > a jak czasem trzeba coś skończyć to przecież mamy XXI wiek itp.". A potem przy
                  > chodzi co do czego i okazuje się, że roboty jest tyle, oczekiwania są takie, sz
                  > ef ma fanaberie takie, że wszyscy siedzą do nie wiadomo której.

                  Wywiad znajomościowy, jak wygląda rzeczywistość, zapuść.

                  >
                  > Dlatego właśnie chciałam lepiej zrozumieć jak zazwyczaj (w sensie mediany a nie
                  > średniej) wygląda układ dnia Lobbystek. No i wychodzi, że jednak wcale sporo z
                  > Was wychodzi przed 17.

                  No właśnie też patrzę na wynik ankiety, i chyba się te wychodzące przed 17 nie wypowiedziały obszerniej. Ciekawi mnie, co to są za konkretne stanowiska i firmy.
                • roza_am Re: "Normalne" godziny pracy - offtop 29.12.15, 21:21
                  > Dlatego właśnie chciałam lepiej zrozumieć jak zazwyczaj (w sensie mediany a nie średniej) wygląda układ dnia Lobbystek.

                  Skoro "zazwyczaj", to pewnie chodziło Ci o modalną (inaczej dominantę), a nie medianę czy średnią :)
                  • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy - offtop 29.12.15, 22:02
                    Prawdopodobnie masz rację :). Z całego toku studiów statystyka była jedynym przedmiotem którego szczerze nie znosiłam i nigdy do końca nie ogarnęłam ...
                • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 21:25
                  bathilda napisała:

                  > Czy ja to sobie mogę do CV wpisać? Przetłumaczysz mi to ładnie na języki europe
                  > jskie pliz? :*

                  Wszystkie, zacznę od języka Wysp Owczych ;)

                  > Nie no jasne że to pewne uproszczenie czy uogólnienie. I jasne że jak się pali
                  > to wychodzą, sama się z jednym ostatnio widziałam o 17 w jego domu (czyli wyjść
                  > z pracy musiał po 16) bo to była jedyna opcja żeby mnie w tym roku zobaczył. A
                  > le zwykle wychodzi z pracy po 21 a jego żona (cytuję) tak normalnie koło 19 no
                  > chyba że jest termin i trzeba skończyć to koło 21.

                  Pytanie pomocnicze: ile mają dzieci i w jakim wieku? Bo dzieci całkowicie zmieniają tę optykę, a tak to można sobie działać albo bezdzietnie, albo z licealistami i studentami na pokładzie.

                  > Bo większość moich znajomych to faktycznie wspomniane lemingi z biurowców w
                  > Mordorze. I do kompletu parę osób w urzędach. I jakoś tak mi te dwie opcje stra
                  > szną skrajnością pachną.

                  No, siłą rzeczy to skrajności.

                  Patrzyłaś kiedyś, jak w Wwie układają się godziny korków? Ktoś je przecież generuje, no nie? :)
                  • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 22:19
                    anna-pia napisała:

                    > Pytanie pomocnicze: ile mają dzieci i w jakim wieku? Bo dzieci całkowicie zmien
                    > iają tę optykę, a tak to można sobie działać albo bezdzietnie, albo z licealist
                    > ami i studentami na pokładzie.

                    Ludzie w moim wieku zasadniczo mają dzieci w moim wieku. Mają też zwykle nianię, która je odbiera z przedszkola (klaszcząc przedtem na przedszkolnych jasełkach o 15.00), jak trzeba kładzie spać czy nawet jedzie na wakacje. Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka z dawnej firmy. Umówiłyśmy się wieczorem na spotkanie. Pytam czy chce zadzwonić do swojej 4-letniej córki. A ona że nie, bo młoda nawet nie wie że mama jest zagranicą. Bo ona na tyle często wraca do domu kiedy córka już śpi, że małej nawet nie zdziwi że mamy dziś nie ma w domu więc po co jej w głowie mieszać.

                    No a my byśmy chcieli te dzieciaki odbierać sami, odrabiać z nimi lekcje, jeść kolację, kłaść spać. W sztafecie oczywiście (jak pisano - jedno odprowadza i zaczyna pracę później a drugie jedzie do pracy wcześniej i odbiera dzieci popołudniu), ale nadal tak żeby każde z nas ich widziało codziennie. Ale otoczenie mówi "pani, nie da się". No i próbuję z Waszą pomocą sprawdzić czy ściemnia ;).

                    Inna rzecz, że w zespole ludzie z dziećmi pewnie będą stanowić mniejszość. W moim obecnym zespole na 10 osób dzieci (bez względu na wiek) ma tylko 5 osób. Z czego część młodsza ode mnie a część starsza (więc im optyka się już pewnie nie zmieni). Więc jednak zachowania większości nadal mają istotne znaczenie bo wyznaczają jakieś tam standardy czy choćby punkty odniesienia.
                    • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 22:38
                      bathilda napisała:

                      > No a my byśmy chcieli te dzieciaki odbierać sami, odrabiać z nimi lekcje, jeść
                      > kolację, kłaść spać. W sztafecie oczywiście (jak pisano - jedno odprowadza i za
                      > czyna pracę później a drugie jedzie do pracy wcześniej i odbiera dzieci popołud
                      > niu), ale nadal tak żeby każde z nas ich widziało codziennie. Ale otoczenie mów
                      > i "pani, nie da się". No i próbuję z Waszą pomocą sprawdzić czy ściemnia ;).

                      Ach, bo Ty masz te same konserwatywne poglądy nt. posiadania dzieci co ja. Twoja znajoma dziecko ma, Ty swoje wychowujesz. Da się, tylko trzeba się postarać - teraz na myśl przychodzą mi dwie pary, które tak robią, jedni i drudzy to ludzie z podobnym dorobkiem zawodowym do Twojego i mojego. Z tym, że to jest dość trudne, wymaga doginania i sprężania się, dogadania się z szefostwem i dokładnego egzekwowania, bez ustępowania, bo coś tam. Niewątpliwie łatwiej jest zatrudnić nianię czy zostawiać dziecko w internacie, szkolnym czy przedszkolnym.
                      • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 22:43
                        Moja Droga, nie dość że konserwa to i wielodzietna. Piąteczka :).

                        I w sumie tak, o to mi chodzi. Że łatwo nie jest to wiem. Że się da też wiem. Ale próbuję wybadać jakie są warunki startowe i co mam doginać. Bo jak pisałam mam doświadczenie tylko z kilku firm i chciałam wyjrzeć trochę szerzej.
                      • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 22:52
                        anna-pia napisała:

                        > Niewątpliwie łatwiej jest zatrudnić nianię
                        > czy zostawiać dziecko w internacie, szkolnym czy przedszkolnym.

                        Jest jeszcze opcja zostawiania dziecka dziadkom.
                        • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 23:03
                          Co nie zmienia faktu, że dziecko wówczas masz, a nie wychowujesz.
                        • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 09:28
                          Kiedy moja mama osiągnie wiek emerytalny (67 lat) to mój starszy syn będzie w liceum a młodszy będzie na tyle duży że będzie z podstawówki wracał do domu sam :).

                          Nawet zakładając że obecnie kobiety rodzą dzieci ok. 30-tki to kiedy dzieci są małe babcie są jeszcze aktywne zawodowo. 67=30+30+7.
                          • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 09:38
                            W przypadku mężczyzn wygląda to trochę inaczej: Przyjaciele moich rodziców (przed 70) opiekują się wnukiem, którego ich syn spłodził w okolicach 35 urodzin.
                            Dziećmi mojej przyjaciółki opiekował się jej tata, który przeszedł na emeryturę jak miał 65 lat.
                            • bathilda Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 10:24
                              Nie no jasne, to zawsze kwestia indywidualna. Choć ja tam widze wiele plusów rodzenia dzieci przed 35 rokiem życia.

                              Inna rzecz że tak jak pisała powyżej Anna-Pia, babcia czy dziadek to potencjalnie najlepsza niania ale nadal ja wolałabym się własnymi dziećmi zajmować się osobiście a nie przez pośrednika. Pomijając już fakt, że nie wszyscy dziadkowie sa chętni żeby po odchowaniu własnych dzieci zajmować się wnukami.
                            • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 16:52
                              Nie no, mam parę znajomych, które urodziły dziecko mając koło 40. i ciut więcej, ale IMO nie w tym rzecz - 70-latek to nie jest osoba do ganiania za maluchem, a poza tym, jak chcesz mieć słodkie stworzonko do kochania, które możesz zostawić prawie z kimkolwiek, to weź sobie kota. Mnie jest szkoda tych dzieci zostawianych nianiom czy dziadkom, bo rodzice robią karierę akurat wtedy, kiedy one są małe. Tak, zostawiłam swoje najstarsze na miesiąc, jak miało rok, ale zostało z ojcem, który wykorzystał zaległy urlop i był z dzieciakiem cały czas.
        • maith Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 02:50
          bathilda napisała:

          > Maith moja praca w niewielkim stopniu jest skorelowana z cyklem dnia i na ten n
          > iewielki stopień się godzę.

          Czyli w większości nie ma żadnego znaczenia, kiedy konkretnie ją wykonasz?
          To nie mam więcej pytań :)

          W takim razie przestań może kierować się zasłyszanymi opiniami, a skup się wyłącznie na tym, co podlega negocjacjom - na interesach pracodawcy i Twoich.

          W razie czego masz jeszcze taką opcję, jak bardzo silne zróżnicowanie zarobków pomiędzy warunkami, w których jesteś w stanie i tak bez trudu wykonać całą pracę, a warunkami, które dodatkowo byłyby dla Ciebie niepotrzebnie uciążliwe.

          I pamiętaj, że nie tylko pracodawca wybiera Ciebie. Ty też wybierasz pracodawcę.
          Jeśli ktoś jest tak głupi, że woli kierować się bezmyślnymi kaprysami niż logiką i własnym dobrze pojętym interesem, to chyba i tak trzeba sobie zadać pytanie, czy w ogóle jest sens wiązać z kimś takim swoją karierę zawodową...
          • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 16:54
            maith napisała:

            > I pamiętaj, że nie tylko pracodawca wybiera Ciebie. Ty też wybierasz pracodawcę.
            > Jeśli ktoś jest tak głupi, że woli kierować się bezmyślnymi kaprysami niż logik
            > ą i własnym dobrze pojętym interesem, to chyba i tak trzeba sobie zadać pytanie,
            > czy w ogóle jest sens wiązać z kimś takim swoją karierę zawodową...

            <3
    • teresa104 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 10:16
      Jedyni znani mi ludzie, wychodzący z pracy o 15 czy 16, to pracownicy spółek miejskich. Podbijają kartę, źle widziane jest zarówno spóźnianie się, jak i siedzenie po czasie, niski jest też poziom identyfikacji pracownika z firmą.
      Reszta znajomych czas pracy ma nieco uwolniony, jak się przyjdzie później, to się siedzi dłużej, jak się wyskoczy z pracy na godzinę czy dwie, to potem się to odpracowuje bez specjalnego dozoru, po prostu z przyzwoitości, z lojalności wobec kolegów, żeby zachować możliwość wychodzenia. W praktyce najczęściej do tej 18 siedzą.
      Znałam też człowieka, który do pracy (branża IT) ściągał na szesnastą i zaczynał od biesiady na stołówce, reszta zespołu już tęsknie popatrywała za okno. Trwało to latami, nikt mu wyrzutów nie robił, bo jego tryb pracy był pożyteczny, niejeden nocny kryzys zażegnywał bez ściągania kolegów z łóżek. Zmienili się zwierzchnicy - człowiek odszedł, na dziesiątą nie wyrabiał wstać.
      • maith Re: "Normalne" godziny pracy 06.01.16, 02:45
        teresa104 napisała:
        > Znałam też człowieka, który do pracy (branża IT) ściągał na szesnastą i zaczyna
        > ł od biesiady na stołówce, reszta zespołu już tęsknie popatrywała za okno. Trwa
        > ło to latami, nikt mu wyrzutów nie robił, bo jego tryb pracy był pożyteczny, ni
        > ejeden nocny kryzys zażegnywał bez ściągania kolegów z łóżek. Zmienili się zwie
        > rzchnicy - człowiek odszedł, na dziesiątą nie wyrabiał wstać.

        Świetny przykład tego, jak ograniczony przełożony może swoją bezmyślnością zniszczyć świetnie działający system.
        Na marginesie facet pracując w godzinach nocnych za dzienną stawkę tak naprawdę robił pracodawcy prezent.
    • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 10:31
      Jestem jedną z tych osób, które zaznaczyły, że wychodzą przed 16:00, bo jeśli musiałam być w pracy na 8:30, to faktycznie tak jest, że o 16:00 już jestem zmęczona i mało kreatywna.
      Dużo bardziej mi jednak pasuje system pracy 11:00 - 19:00, bo wtedy rano mogę się wyspać, a po 16:00 spokojnie popracować, nikt mi nie zawraca głowy czymś niby pilnym. Jeśli nikt na Ciebie w domu nie czeka, lepiej odgrzać obiad w mikrofali i spokojnie pracować.
      Koledzy, którzy mają małe dzieci, przychodzą wcześniej i wychodzą powiedzmy o 15:30 czy 16:15.

      Z doświadczeń innych osób: czarno widzę regularne wychodzenie przed resztą współpracowników czy podwładnych. Nawet jeśli ktoś ma oficjalnie przesunięte godziny pracy na 7:00 - 15:00, to często współpracownicy o tym zapominają. To samo w wersji pracy na pół etatu, która może się przekształcić w "prawie cały etat za pół pensji".
      Powyższe rozważania dotyczą właśnie takich menedżerów średniego szczebla, bo szeregowi pracownicy mogą się trzymać swoich grafików.
      • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 11:29
        magdalaena1977 napisała:

        > Z doświadczeń innych osób: czarno widzę regularne wychodzenie przed resztą wspó
        > łpracowników czy podwładnych. Nawet jeśli ktoś ma oficjalnie przesunięte godzin
        > y pracy na 7:00 - 15:00, to często współpracownicy o tym zapominają. To samo w
        > wersji pracy na pół etatu, która może się przekształcić w "prawie cały etat za
        > pół pensji".

        Ale to już jest problem asertywności - pakujesz się i wychodzisz, współpracownicy mają to sobie wytatuować, jeśli nie są w stanie zapamiętać. Pracowałam kiedyś w korpo z panią, która miała dzieci, i wychodziła dużo wcześniej niż inni, bo taką miała umowę. Zapomnieli? Cóż, trudno, szefie, ja wychodzę, Ziuta/Zdzichu panu pomoże, do jutra.
        • magdalaena1977 Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 12:01
          anna-pia napisała:

          > Ale to już jest problem asertywności - pakujesz się i wychodzisz,

          A potem okazuje się, że zawsze jak prezes Cię szukał, to Cię nie było, bo pracujesz tylko do 15:00. I może się skończyć tak, że nie dają Ci ważniejszych projektów, bo nie będziesz pracować wtedy, kiedy koledzy kończą, a potem nie dostajesz podwyżki, bo nie robiłaś nic ważnego :-(
          Jak już mówiłam, kluczowy jest brak ciągłej konieczności współpracy z innymi osobami.
          • anna-pia Re: "Normalne" godziny pracy 29.12.15, 13:03
            magdalaena1977 napisała:

            > A potem okazuje się, że zawsze jak prezes Cię szukał, to Cię nie było, bo pracu
            > jesz tylko do 15:00. I może się skończyć tak, że nie dają Ci ważniejszych proje
            > któw, bo nie będziesz pracować wtedy, kiedy koledzy kończą, a potem nie dostaje
            > sz podwyżki, bo nie robiłaś nic ważnego :-(

            Coś za coś. Jak masz małe dzieci, to ta 15.00 jest ważniejsza od prezesa.

            > Jak już mówiłam, kluczowy jest brak ciągłej konieczności współpracy z innymi os
            > obami.

            To na pewno.
    • prostokvashino Re: "Normalne" godziny pracy 30.12.15, 10:23
      Warszawa, stanowiska bardziej menedżerskie.
      Raczej 17 a nawet 18. To już zależy od konkretnego miejsca, szczeblu w hierarchii i waszej osobistej organizacji i asertywności.
      O 16 wychodzą głównie szeregowi pracownicy, którzy przychodzą do pracy na 7-8.

      Koledzy i koleżanki z mordoru wychodzą tak późno między innymi dlatego, że tam - rano nie da się dojechać i spóźniają się mocno lub przyjeżdżają sporo przed 8 by załapać się na jakiekolwiek miejsce parkingowe w okolicy (w biurowcach jest tak mało miejsc parkingowych, że głównie tylko najwyższa kadra zarządzająca je ma). O 16 tam jest taki korek, że wyjeżdża się nie raz do skrzyżowania 500m przez prawie 1h - i to trwa do ok 18.
    • teresa104 Tak sobie myślałam dziś w kolejce 31.12.15, 15:27
      że musi być trudno w dzisiejszej Polsce ogarniać dzieciarnię. Z jednej strony praca się zmieniła, z drugiej dziwnie wzrosły wymagania wobec rodziców, także ich samych wobec siebie. Banał, ale kolejka była długa i na usprawiedliwienie mam, że wymyśliłam w kolejce nie tylko to.
      • zenobia44 Re: Tak sobie myślałam dziś w kolejce 01.01.16, 12:41
        >że musi być trudno w dzisiejszej Polsce ogarniać dzieciarnię.
        Myślę że niż demograficzny skądś się bierze :/

        Tylko anegdotycznie - powiem szczerze, jako osoba, która nie jeździ samochodem, nie ma dziadków na wezwanie i jest dość uzależniona od fochów pracodawcy nie jestem w stanie sobie wyobrazić godzenia tych dwóch sfer. Przedszkole na drugim końcu miasta, bo tam były tylko miejsca, czynne do 16.30 i normalna praca zawodowa (czyli do 17.00-18.00) jakoś mi się w głowie nie mieści, chyba że ktoś umie się teleportować.
        Chciałabym się jednak przydać na coś Bathildzie i powiem tak - u mojego pracodawcy chyba najlepiej mają lemingi na najniższych szczeblach (zwykle mogą przychodzić pomiędzy 7 a 10 i pracują 8 godzin z zegarkiem w ręku), no chyba że trafią na przełożonego psychopatę, ale wtedy po prostu się szuka innego, normalnego. Jeśli chodzi o management średniego szczebla jest różnie - są tacy którzy przychodzą na 10.00 i wychodzą o 16.00, a są tacy którzy przychodzą na 8 i wychodzą o 18.00. Głównie zależy od tego jakim jesteś managerem, przez jakiś czas można się przebujać na trybie olewczym, zwykle do pierwszej oceny rocznej czy innego negatywnego feedbacku od wyższego szefa, ale chyba nie o to ci chodzi.
        Specjaliści powyżej lemurów - dość dużo zależy od stanowiska, czasem uda się całą pracę przenieść na tryb zdalny, wtedy myślę że jakoś byłabyś w stanie spokojnie pogodzić dom i pracę.
        Z drugiej strony jeśli chodzi o mordory innych pracodawców - wydaje mi się, że akurat jest nieco gorzej, tzn. albo mają obowiązkową przerwę lunchową (9 godzin pracy), albo mordor jest dalej i trudniej się dojeżdża, albo robią problemy z pracą zdalną lub jej nie ma w ogóle.
      • jul-kaa Re: Tak sobie myślałam dziś w kolejce 02.01.16, 13:43
        Pamiętam na jakimś forum wątek o pracy (matek i ojców). Zapamiętałam z niego wrażenie, że to wcale nie jest problem. Że jakoś większość dzieci jest odbierana z przedszkoli po godzinie 13 (a nie przed 18), że pracę obojga rodziców da się pogodzić z wychowywaniem dzieci.

        A w temacie wątku: pracuję w instytucji państwowej, teoretycznie na stanowisku menedżerskim. Płaca żenująca (zakładam, że 1/5, 1/10 Bathildowej). Pracujemy systemem doopogodzin, choć praca teoretycznie może być w 90% wykonywana zdalnie. Kiedyś był 1 dzień pracy w domu, ale go zlikwidowano. Należy przyjść między 8 a 8.30 (a nawet o 9), wyjść po 8 godzinach. Nadgodziny są niemile widziane, jest kłopot z ich odbieraniem. O tyle to bez sensu, że pracujemy nad "projektami", więc siłą rzeczy są okresy, kiedy jest dziki zachrzan, a są i takie, kiedy po 4h moglibyśmy iść do domu. Nie powinno się wychodzić w trakcie, zawsze na takie wyjście trzeba dostać pozwolenie (i zawsze się je dostaje, ale nie jest to mile widziane).

        Z ciekawostek - z różnych przyczyn pracuję od 2 miesięcy zdalnie. Bywam w biurze 2 razy w tygodniu, nikłą część pracy (druk dokumentów koniecznych w wersji papierowej) wykonuje za mnie sekretarka. Czyli da się i udało mi się to bez żadnych problemów wynegocjować. Taki układ bardzo, bardzo mi odpowiada, a moja praca w najmniejszym stopniu na tym nie cierpi. Niestety, to tylko na jakiś czas.

        -----------------------------
        Bardzo mi się podobają podnoszone w tym wątku postulaty "jak cię nie cenią i nie szanują, to się wynieś (albo przynajmniej nie bierz takiej pracy)". Chyba jestem zwyczajnie za cienka w uszach, żeby tak stawiać sprawę. Albo branża nie taka...
      • bathilda Re: Tak sobie myślałam dziś w kolejce 06.01.16, 22:56
        Tereso masz rację (jak często zresztą). Ale ja myślę że wymagania w ogóle się zwiększyły. I wobec rodziców i wobec każdej innej grupy społecznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka