Dodaj do ulubionych

oszczędzamy, zamieniamy

07.11.08, 20:07
... czyli wątek na czasy kryzysu. ;)

Muszę uzbierać sporą kwotę pieniędzy, więc ostatnio uważniej robię zakupy. W
zeszłym tygodniu doszłam do takiego wniosku: dlaczego mam kupować ryż w
torebkach, który po przeliczeniu kosztuje 7zł z czymś za kilogram, skoro ten
sam ryż mogę kupić w opakowaniu 1kg za 5,50zł? Wsypię go sobie to słoika po
kawie, jedna torebka to mniej więcej 1 szklanka, i jazda! Żadna krzywda mi się
nie stanie, a to i tańsze i bardziej ekologiczne. Myślę, że jest dużo takich
"sposobików" na oszczędności. Wiele osób myśli, że tylko rzeczy rozreklamowane
w tv są dobrej jakości i boi się eksperymentować z mniej znanymi firmami, gdy
tymczasem jest wiele bardzo dobrych produktów, które w niczym nie ustępują tym
najdroższym, ale np. są to produkty lokalne, albo po prostu nie są dostępne w
każdym sklepie. Zaraz się z wami podzielę moimi "odkryciami", wpisujcie też
swoje.

zasady:
1) "zamiennik" musi być o smaku / jakości porównywalnej do produktu droższego
2) nie piszcie o rzeczach oczywistych, np. "poluj na promocje"
3) nie piszcie o rzeczach trudnych do zrealizowania, np. "rzuć palenie",
"wymień spłuczkę w sedesie"

Pamiętajcie! 2zł odkładane co tydzień w przeciągu roku sumuje się do 104zł,
czyli już mamy za co kupić stanik :)


Zaczynam!

*** zamiast ryżu "Kupiec" w torebkach - ryż "Kupiec" w opakowaniu 1kg

*** dla wielbicieli ryżu w torebkach: zamiast ryżu "Kupiec" w torebkach - ryż
"Albaris" w torebkach (białe opakowanie)

*** sposób mojej mamy: zamiast mąki kupowanej w sklepie (1 op. - 1kg) - mąka
kupowana w młynie (1op. - 5kg)

*** dla użytkowników zmywarek: zamiast soli/nabłyszczcza/kostek "Calgonit" -
sól/nabłyszczacz/kostki "Ludwik" (trudno spotkać, przynajmniej u mnie, ale są
o połowę tańsze)

*** zamiast płatnych reklamówek jednorazowych - torby na zakupy. Polecam
lniane torby ekologiczne z Lidla:
a) tanie (2zł)
b) lekkie
c) po zwinięciu zajmują mało miejsca
d) jak się ubrudzą można wyprać
e) trwałe! Moją mam już 2 lata, używam właściwie bez przerwy, często noszę
dosyć ciężkie zakupy, kilka razy prałam. Myślałam, że się zacznie pruć... a
gdzie tam! Ciągle jak nowa.

*** zamiast kawy Nescafe - kawa Prima (bardzo dobra, i to nie jest tylko moje
zdanie)

*** ogólnie staram się kupować produkty lokalne, bo a) wspieram lokalnych
przedsiębiorców, b) ekologicznie, c) tanio, d) często smaczniej. Czyli zamiast
Jogobelli - jogurt z Jasienicy, zamiast mleka "Łaciate" - mleko z Krasnystawu,
itp. W cenę produktów "ogólnopolskich" wchodzi reklama i transport, produkty
lokalne podróżują na krótszych dystansach i często nie są w ogóle reklamowane.
Obserwuj wątek
    • lawendowata Re: oszczędzamy, zamieniamy 07.11.08, 20:25
      myślałam o takim wątku :)

      ściągnęłam, zainstalowałam i aktywowałam parę dni temu ten program
      www.mefi.pl/
      i notuję wszystkie przychody i wychody :) póki co sprawdza się u mnie
      (bałaganiara i leń) :)

      poza tym pomyślę i przypomnę sobie jakieś sposoby na ratowanie skromnego budżetu...
      • pitupitu10 Re: oszczędzamy, zamieniamy 07.11.08, 23:40
        Sorry lawendowata, ale twoja propozycja, chociaż szlachetna, wg. mnie nie
        spełnie warunku nr 3. Kiedyś próbowałam robić to, co proponujesz w zeszycie -
        znudziło mi się po dwóch tygodniach. Jak dla mnie do tego trzeba żelaznej
        konsekwencji, no i ciągle trzeba pamiętać o paragonach. Ale może tobie się uda. :)
        • lawendowata Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 00:09
          Wiesz, ja to tak - trochę obok tych założeń - podałam, nie jako coś na czym
          można konkretnie oszczędzić jak masło czy bilet miesięczny. Ja też próbowałam
          zeszytu, excela i doopa. A tu jakoś mi idzie, a u mnie ciężko z
          systematycznością jest. Jestem ciężki przypadek :D Zresztą zeszyt można
          zapodziać, a do kompa jestem przywiązana niewidzialną nitką ;) Tu mam od razu
          kategorie, wszystko mi zlicza, tylko robię klik. Może dlatego że mało ostatnio
          zarabiam i wydaję więc nie gubię się w paragonach hihi :D
          --
          76/95 - 65FF
        • bathilda Ewidencja wydatków 08.11.08, 12:28
          pitupitu10, to kwestia charakteru. Ja od 5 lat notuję *wszystkie* wydatki, wiem
          dokłądnie ile w lipcu 2007 wydałam na jedzenie a ile a lutym 2006 na ubrania. I
          bardzo mi z tym dobrze.
          • agafka88 Re: Ewidencja wydatków 08.11.08, 12:53
            Odpowiadasz na:
            bathilda napisała:

            > pitupitu10, to kwestia charakteru. Ja od 5 lat notuję *wszystkie* wydatki, wiem
            > dokłądnie ile w lipcu 2007 wydałam na jedzenie a ile a lutym 2006 na ubrania. I
            > bardzo mi z tym dobrze.
            >

            Podziwiam. Pojechałaś mi po ambicji i postaram się ponotować, przynajmniej przez
            miesiąc na próbę.

            Ach, to Lobby czyni mnie lepszym człowiekiem ;)
            • sorrento_8 Re: Ewidencja wydatków 09.11.08, 04:17
              po 3 miesiącach wciągniesz się :) i zaczniesz rozmyślać co by tu
              jeszcze udoskonalić w ewidencji :D

            • ganbaja Re: Ewidencja wydatków 10.11.08, 10:10
              Prowadziłam kiedyś ewidencję w zeszycie. Zajęło mi to rok. Gdy się przyjrzałam
              temu to doprowadziło mnie to do depresji. Ile ja zostawiałam kasy w aptece :-(,
              ile nagłych, nieprzewidzianych wydatków....jak się widzi ile kasy idzie w
              powietrze to naprawdę mnie to dobiło.
              • maith Re: Ewidencja wydatków 10.11.08, 11:18
                Na wydawanie nadmiaru pieniędzy w aptece najlepszą metodą jest przejrzeć
                apteczkę, powyrzucać starocie i resztę poukładać wg sensownego systemu. Nagle
                się okazuje, że np. wcale nie trzeba lecieć po coś na przeziębienie, bo różnych
                (świeżych) rutinoscorbinów, coldrexów i innych mamy spory zestaw, tylko
                wcześniej nie było ich widać.
                • ocisza Re: Ewidencja wydatków 07.01.09, 14:08
                  Coś mi się zdaje, że ewidencja wydatków może się sprawdzić, jeśli się żyje
                  samodzielnie. Jak ze wspólnej kasy wydaje pieniądze więcej niż jedna osoba, to
                  wszyscy musieliby prowadzić notatki. Pytanie do dziewczyn, u których się
                  sprawdził ten system - prowadzicie samodzielne życie, czy jakoś wymusiłyście na
                  rodzinie/partnerach/innych_dodatkach udział w kontrolowaniu wydatków?
                  • lavaenn Re: Ewidencja wydatków 07.01.09, 19:57
                    Robiłam przez miesiąc ewidencję wydatków dla całej rodziny (4
                    osoby). Pół biedy, kiedy główne zakupy robi jedna osoba, a reszta
                    tylko drobiazgi, we wszystkich innych przypadkach zaczynają się
                    schody... Przez drugie pół miesiąca wyglądało to tak, że codziennie
                    molestowałam każdego z członków rodziny żeby sobie przypomniał
                    wszystko co dzisiaj kupił i za ile. Albo wyciągając coś z lodówki
                    krzyczałam "Kto to kupił i kiedy?" ;)

                    Na początku studiów przez pół roku prowadziłam swój budżet i było
                    dużo łatwiej, ale później nie chciało mi się do tego wracać. Za dużo
                    roboty jeśli się nie jest w 100% przekonanym że to coś da (a ja to
                    robiłam tylko orientacyjnie, a nie w celach oszczędnościowych).

                    Kilka uwag ogólnych:
                    Warto zakorzenić w sobie zbieractwo paragonów (wszystkich).
                    Zapisywać trzeba od razu, żeby się potem wieczorem nie zastanawiać,
                    co i za ile kupiło się rano w kiosku lecąc na autobus.
                    Trzeba wymyślić naprawdę zgrabny i precyzyjny system - inaczej
                    kategoria "jednorazowe i inne wydatki" może stanowić 50% budżetu ;)
    • turzyca ryz raz jeszcze :) 07.11.08, 20:40
      U mnie to jest kilogramowe opakowanie ryzu marki supermarketowej.
      Ale nauczylam sie, ze ryz rzuca sie na rogrzany olej/oliwe i smazy dopoki sie
      nie zrobia ziarenka szkliste. A potem zalewa plynem w objetosci dwa razy
      wiekszej niz ryz, doprawia i pozwala calosci cichutko pykac, dopoki cala woda
      sie nie wchlonie. Pod koniec mieszamy co pewien czas, zeby nie przywarlo. I w
      ten prosty sposob mamy ryz ugotowany na sypko. Bez zadnych drogich reklamowanych
      rozwiazan. :)
      • lawendowata Re: ryz raz jeszcze :) 07.11.08, 21:20
        Ryż z Lidla - marki nie pamiętam - gotuje się na sypko bez dodatkowych zabiegów :)
        • pitupitu10 Re: ryz raz jeszcze :) 07.11.08, 23:45
          A jak smakuje?
          • lawendowata Re: ryz raz jeszcze :) 08.11.08, 00:13
            Bardzo smaczny. Jak dla mnie lepszy od ryżu Kupiec :) odpowiada mi też lidlowa
            musztarda, keczup (firma Mikado). Musli z owocami (chociaż chyba taniej samem u
            mieszankę zrobić). Ciężko mi teraz z głowy produkty wymieniać bo dość dawno w
            Lidlu nie byłam :( z warzywami tam bywa różnie, chyba od dostaw zależy, ale ja
            często trafiam u siebie na ładne. I tanie.
      • pitupitu10 Re: ryz raz jeszcze :) 07.11.08, 23:43
        Bez zadnych drogich reklamowanyc
        > h
        > rozwiazan. :)

        O jakich "drogich reklamowanych rozwiązaniach" mówisz?
      • monika_i Re: ryz raz jeszcze :) 08.11.08, 10:36
        mozna dodac do oliwy troche startego czosnku badz drobniutko
        pokrojonej cebulki, smakuje jeszcze lepiej.
        na lekko podgotowany ryz wrzucam mrozony groszek, dla koloru :)
    • wera9954 Re: oszczędzamy, zamieniamy 07.11.08, 21:17
      Zdarza się nawet, że zamiennik jest nie tylko tańszy, ale nawet lepszy.
      Lokalne mleko u mnie w mieście jest bardzo dobre i tanie, natomiast takie
      "Łaciate" jest drogie i bez smaku.
    • pierwszalitera W Niemczech 07.11.08, 21:50
      Nie wiem, czy się przyda, ale są tu też dziewczyny z Niemiec i nawet tam opłaca się oszczędzać. ;-) Po czarną herbatę, w naprawdę dobrym gatunku, warto przejść się do tureckiego warzywniaka. Cena jest bezkonkurencyjna, ja za moją ulubioną płacę 1,79 euro za pół kilowe opakowanie. I na każdym opakowaniu jest data ważności, mają co roku świeże zbiory. Gdybym kupowała jakiegoś Liptona, to chyba bym zbankrutowała, bo każdego wieczora potrzebuję kilka filiżanek. ;-)
      • lawendowata Re: W Niemczech 07.11.08, 22:00
        ale wiesz, w akademiku z jednej torebki liptona robiłyśmy herbaty dla 3 osób...
        :D:D:D
        • agafka88 herbata 07.11.08, 22:15
          lawendowata napisała:

          > ale wiesz, w akademiku z jednej torebki liptona robiłyśmy herbaty dla 3 osób...
          > :D:D:D

          z herbaty tetley (ale kupionej w Anglii, nie w Polsce - do Polski wysyłają jakąś
          gorszą) wychodzi mi dzbanek mocnej herbaty + jeszcze 2 szklanki. A herbaty typu
          "sikacz" wyszłoby ze 2 dzbanki. Kupiłam na wakacjach torbę 240sztuk za niecałe 2
          funty i mam zapas ;)

          Chociaż ogólnie to wolę herbatę w listkach, ale torebki tez czasem pijam
          • pierwszalitera Re: herbata 07.11.08, 22:46
            No tak, zapomniałam, że istnieją jeszcze torebki. ;-) Turecka herbata jest w smaku w stylu Assam Malty Second Flush. Ciemna, aromatyczna, bez cukru smakuje słodkawo i długo parzona jak lubię, nie staje się gorzka. Doskonała do czajniczka, albo samowaru. Taka herbata w normalnym sklepie kosztuje dosyć dużo. Jak ktoś pił taką herbatę w małych szklaneczkach w tureckim imbissie, to wie o co chodzi. :-)
        • pitupitu10 Re: W Niemczech 07.11.08, 23:45
          > ale wiesz, w akademiku z jednej torebki liptona robiłyśmy herbaty dla 3 osób...
          > :D:D:D

          Eee... Cienkie jesteście. Mi wychodzi 5, w porywach 6. :)
          • siamese67 Re: W Niemczech 08.11.08, 14:49
            Ale czy to jest nadal herbata? ;-)
    • agafka88 Biedronka 07.11.08, 22:12
      W biedronce jest wiele produktów słabych jakościowo, ale wg. mnie można znaleźć
      perełki ;)
      -dla fanów płatków fitness proponuję biedronkowy zamiennik, który kosztuje 3 zł
      za pół kg. a wg. mnie i mojej koleżanki smakuje nawet lepiej niż prawdziwe fitnessy.
      - pieprz, papryka, przyprawa do kurczaka - w saszetkach 100g za 1,99 (tradycyjne
      ważą koło 20gr i kosztują od złotówki w górę)
      -papier toaletowy, płatki kosmetyczne, reczniki papierowe - cen dokładnie nie
      pamiętam ale wychodzą taniej niż gdzie indziej
      -tampony biedronkowe (kupiłam raz w awaryjnej sytuacji i okazały się w porządku,
      jakość wg. mnie porównywalna do bella - ob jakoś nie toleruje ;)) ok. 5zł za 32
      sztuki
      -chipsy z biedronki te grube karbowane - mój aworyt, duża paczka za 2zł, a ja
      chipsożerca jestem ;p
      -masło z mlekovity za 2,60 (prawdziwe, 82% tłuszczu)


      -warzywa zawsze kupuję na bazarkach, bo tańsze niż w marketach i świeższe
      • pitupitu10 Biedronka i Lidl i inne 07.11.08, 23:30
        Skoro już pojawił się temat sieci dyskontowych, to i ja coś dorzucę:

        Biedronka: chipsy(zwykłe, niekarbowane)solone (w zółtym opakowaniu) za dwa z
        czymś za wieelkie opakowanie. Uwaga! Te same chipsy cebulkowe(?), w zielonym -
        wywaliłam całe.

        Lidl:
        - produkty markowe w niższych cenach niż gdzie indziej, np. kawa Nescafe i
        Prima, Kasia, Jogobella
        - woda mineralna
        - czekolada bakaliowa we fioletowym opakowaniu (chyba "Baron")
        - miękki papier toaletowy
        - ręczniki papierowe

        produkty "leclerkowe":
        - woda mineralna
        - czekolada arachidowa (czytaj: z orzechami) i bakaliowa
        - papier toaletowy makulaturowy (osobiście nie widzę sensu w wydawaniu pieniędzy
        na miękki papier)

        produkty "rossmanowe":
        - miękki papier toaletowy
        - ręczniki papierowe

        Jak widać odżywiam się wodą i czekoladą bakaliową. ;)
        • turzyca Re: Biedronka i Lidl i inne 08.11.08, 00:11
          pitupitu10 napisała:

          > Lidl:
          > - miękki papier toaletowy


          > produkty "leclerkowe":
          > - papier toaletowy makulaturowy (osobiście nie widzę sensu w wydawaniu pieniędz
          > y
          > na miękki papier)
          >
          > produkty "rossmanowe":
          > - miękki papier toaletowy
          >
          > Jak widać odżywiam się wodą i czekoladą bakaliową. ;)

          i papierem toaletowym.... ;P
          • siamese67 Re: Biedronka i Lidl i inne 08.11.08, 14:52
            o chipsach zapomniałyście... Bardzo zrównoważona dieta
      • ma_go Lidl 08.11.08, 05:59
        Dobre produkty z Lidla(nie gwarantuję, że tanie, nie porównywałam
        cen)
        -gorzka czekolada
        -sardynki(w oleju słonecznikowym)
        -tuńczyk w puszce(przyzwoite kawałki, nie żadna papka)
        -korniszony
        -kapusta kwaszona w puszce(z dodatkiem wina, nie octu)
        -kuchenne ustrojstwa(elektryczne mają 3 lata gwarancji, moja maszyna
        do chleba chodzi juz chyba 5 rok, bez skuchy), formy i foremki do
        ciast(Zenker), naczynia żaroodporne(Pyrex)/ duzo taniej niz w
        marketach.
        • ederlezi1981 Re: Lidl 08.11.08, 13:54
          Lidl jest fantastycznie zaopatrzony, w przeciwieństwie do Biedronki- dania i przyprawy róznych kuchni narodowych w przystepnych cenach. Regularnie pojawiają się owoce morza, na które mnie tam stać, bo kosztują ok. 10 -12 zł za opakowanie.
          Herbata w Lidlu jest dobra i tania, a w przypadku marek własnych to nie jest reguła- wrogowi bym nie poleciłaherbaty z Netto- ohyda!
    • agafka88 Re: oszczędzamy, zamieniamy 07.11.08, 22:31
      -ja kupuję gazetę wyborczą, tylko korzystam z prenumeraty teczkowej, wtedy
      gazeta kosztuje 1zł zamiast 1,5 - miesięcznie (przyjmijmy na 28 dni) wychodzi 28
      zamiast 42zł.
      -bilety MPK. Zamiast miesięcznego kupuję 3 miesięczny lub 5 miesięczny -
      oszczędność kolejno 18 i 40zł
      -ciasta piekę sama, rzadko jem na mieście - wychodzi taniej i smaczniej, poza
      tym uwielbiam gotować (a po pracy w lato w gastronomii mam lekką odrazę do
      rzeczy gotowanych w lokalach - lekką, nie żadna fobia ;))
      • maith Gazety 08.11.08, 04:28
        agafka88 napisała:

        > -ja kupuję gazetę wyborczą, tylko korzystam z prenumeraty
        > teczkowej

        Wreszcie nawet takie niegospodarne stworzenie jak ja może się popisać ;)
        Nie kupuję gazet papierowych:
        -newsowych nie ma sensu, bo te same newsy znacznie szybciej są w necie
        -a bardziej długodystansowych nie ma sensu, bo te same teksty zaraz będą w necie.
        • agafka88 Re: Gazety 08.11.08, 09:29
          maith napisała:

          > agafka88 napisała:
          >
          > > -ja kupuję gazetę wyborczą, tylko korzystam z prenumeraty
          > > teczkowej
          >
          > Wreszcie nawet takie niegospodarne stworzenie jak ja może się popisać ;)
          > Nie kupuję gazet papierowych:
          > -newsowych nie ma sensu, bo te same newsy znacznie szybciej są w necie
          > -a bardziej długodystansowych nie ma sensu, bo te same teksty zaraz będą w neci
          > e.

          Jako wielbicielka czytania w wannie, niezmiernie żałuję, że nie mogę zabrać tam
          ze sobą laptopa, serio serio ;)
        • siamese67 Re: Gazety 08.11.08, 14:55
          ja też mogę wykazać się gospodarnością - gazetę kupuję tylko w niektóre piątki, a potem te strony ze zwykłego papieru podkładam kotu pod żwirek do kuwety. starcza na długo
          • maith Re: Gazety 08.11.08, 15:11
            A po co kotu gazeta pod żwirek?
            • sylwia-osama Re: Gazety 08.11.08, 16:55
              A może lubi sobie poczytać podczas załatwiania innych spraw? ;)))
              • ma_go Re: Gazety 08.11.08, 18:37
                na pewno!:)
                Ja wyborczą /piątkową, kupuję dla gwarka(ma dużo stron).
                Bo trocinami dla ptaków za bardzo śmiecił, no i taniej.
                • agafka88 Re: Gazety 08.11.08, 18:38
                  ma_go napisała:

                  > na pewno!:)
                  > Ja wyborczą /piątkową, kupuję dla gwarka(ma dużo stron).
                  > Bo trocinami dla ptaków za bardzo śmiecił, no i taniej.

                  Moje papugi też lubiły wyborczą i nawet ją podskubiwały ;)
            • siamese67 Re: Gazety 09.11.08, 12:19
              Bo kocio leje za przeproszeniem jak wół do karety i żwirek się
              absolutnie nie zbryla, codzienne mycie takiego błotka to koszmar - a
              w gazetę sobie wsiąka i można zmieniać co 2-3 dzień. Więc
              oszczędzamy na żwirku nieco.
        • pana.cotta Re: Gazety 08.11.08, 23:43
          ja jak koniecznie potrzebuje cos z gazety to ide do czytelnii ;)
          no albo w necie czytam.

          przez was baby przestalam na miescie jesc! schudlam mimowolnie, ale w portfelu
          mi przybylo (tzn teraz to juz na cyckach, a nie w portfelu ;)
          i przestalam palic. tzn nie do konca, bo mi sie zdarza, ale juz nie kupuje
          papierosow! :) chociaz nalogowcem nie bylam, wiec nie sadzcie, ze mnie tak
          staniki zmotywowaly ze az nalog rzucilam ;)

          staram sie kupowac przez internet, a nie w sklepach (raz za ksiazki wyszlo mi
          raz ze taniej niz w ksiegarni, dwa ze taniej niz uzywane!)
          czasem jak moge, to kseruje zamiast kupowac (podreczniki, np na tych do jezykow
          to potezna oszczednosc)
    • turzyca zupy! 07.11.08, 23:32
      Brzmi moze troche dziwnie, ale zupa jest bardzo dobra metoda oszczedzania.
      Szczegolnie o tej porze roku. Warzywa sa tanie, wiec za wielki gar zawiesistej
      zupy zaplacimy ledwo kilka zlotych. A nawet jesli ktos nie uznaje zupy za
      samoistny posilek to na dwudaniowy obiad wychodzi nam zdecydowanie mniej
      skladnikow na drugie danie, ktore to skladniki bardzo zlosliwie lubia byc drogie.
      No i naprawde nie ma niczego fajniejszego niz goraca zupa po powrocie do domu -
      czlowiek czuje sie blyskawicznie rozgrzany i chec do zycia wraca w mgnieniu oka.

      Moja ulubiona strona z przepisami na bardzo tanie, ale bardzo bardzo smaczne
      jedzenie: www.pesto.art.pl/ (jak ktos pamieta z magazynu "city" kuchnie
      partyzancka to to wlasnie to.) Wszystkie przepisy, ktore do tej pory
      wyprobowalam byly swietne, a zupy to juz w ogole klasa ekstra.


      PS jak ktos koniecznie musi miec wkladke zwierzeca, to polecam giczki cielece.
      Skutkiem ubocznym jedzenia zup na giczkach sa zazwyczaj ladne paznokcie i wlosy,
      bo giczki dostarczaja mikroelementow i wapnia przede wszystkim.
      • agafka88 Re: zupy! 07.11.08, 23:38
        > Moja ulubiona strona z przepisami na bardzo tanie, ale bardzo bardzo smaczne
        > jedzenie: www.pesto.art.pl/ (jak ktos pamieta z magazynu "city" kuchnie
        > partyzancka to to wlasnie to.) Wszystkie przepisy, ktore do tej pory
        > wyprobowalam byly swietne, a zupy to juz w ogole klasa ekstra.

        Też lubię tą stronę.

        PS. Turzyco, nie lubię Cię ;), właśnie idę sobie robić zupę cebulową. Ach te
        zachcianki ;)
        • turzyca Re: zupy! 08.11.08, 00:09
          To przynies mi troche!
          Ja mam w planach marchewkowa z tej strony, marchewki od czterech dni leza w lodowce.
          I pietruszkowa wg tego przepisu:
          ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Krem_z_jablek_i_pietruszki,,5409313,9495.html
          wczoraj specjalnie bylam na targu po pietruszke.
          I jakos mi sie nie chce gotowac.
          Chyba pojde zjesc bajgla. W wyniku srodowej fuchy mam jakies zatrzesienie bajgli...
          • lawendowata Re: zupy! 08.11.08, 00:16
            Och, mogę żywić się zupami :) dzisiaj - zmiksowana zupa wielowarzywna :) u mnie
            ostatnio często bywa tak że jeśli gotuję na wołowinie to koty jedzą wołowinę a
            ja zupę ;)

            a dziś jeszcze do dietetycznej riby marchewkę duszoną (wysoki IG... :P ) z
            masłem robiłam, mniaaam, tanie i dobre...
          • agafka88 Re: zupy! 08.11.08, 00:29
            marchewkowa... mniam :) szkoda tylko, że nie mam miksera - no ale czas się
            zmobilizować i kupić.

            I praskę do ziemniaków.
            I praskę do czosnku.

            Ehhh, ciągle czegoś brakuje w tych studenckich mieszkaniach.

            Cebulowa się już gotuje. Czyli Ty mi bajgla, a ja Ci cebulową, mam nadzieję, że
            listonosz po drodze nie zakosi ;) A co do marchewkowej to ktoś mi wspominał, że
            pyszna jest taka zabielana mleczkiem kokosowym, muszę poprosić o dokładny przepis.

            Co do pietruszkowo jabłkowej, to daj znać jak wyszła.
            • agafka88 Re: zupy! 08.11.08, 01:00
              Właśnie zjadłam cebulową, z pysznymi grzankami i serem. Pychaaaaa! :)
              • maith Re: zupy! 09.11.08, 21:17
                My też wypróbowaliśmy cebulową (tylko byłabym nieuczciwa pisząc w pierwszej
                osobie, jak to mąż dzielnie walczył z cebulą :))
                Pyszna :) Tylko kompletnie zignorowaliśmy fragment o jakimś zapiekaniu czy
                smażeniu grzanek. Grzanki mieliśmy kupione (takie w formie łódeczek), więc je
                dokruszyliśmy do zupy. Zaraz po tartym na grubych oczkach serze.
                Ale generalnie, to zrobiliśmy najpierw wywar warzywny (warzywa + kostki
                rosołowe), potem zeszkliliśmy cebulę na patelni, na maśle, dodaliśmy tę łyżkę
                mąki, popiekliśmy chwilkę i wymieszaliśmy z wywarem już pozbawionym warzyw
                (warzywa wyjadłam wcześniej :))
                • agafka88 Re: zupy! 09.11.08, 22:08
                  Ja podpiekłam chlebek z serem w piekarniku osobno, a potem dopiero wrzuciłam do
                  talerza
            • turzyca Re: zupy! 08.11.08, 01:35
              a jakiego chcesz? Mam gole, z sola, z sezamem, z makiem i z dynia.

              Mikser dostalam na gwiazdke od potencjalnej tesciowej. Taki miniaturkowy, tzw.
              zyrafe, i w sumie dobrze sie sprawuje. Do malenkiego studenckiego mieszkania
              nadaje sie jak raz.
              Z praski do czosnku zrezygnowalam - rozgniatam zabki nozem.
              Praska do ziemniakow jest obok stolnicy caly czas odkladanym zakupem - brak mi
              miejsca. :(
              • agafka88 Re: zupy! 08.11.08, 01:47
                Z dynią :)
      • ederlezi1981 Re: zupy! 08.11.08, 13:50
        turzyca, racja
        można sobie ugotowąc zupke bazową i przez kolejne dwa dni produkować z niej rózne inne
        a wkładke miesną wkroić do risotta/warzyw z patelni
      • ganbaja Re: zupy! 10.11.08, 10:19
        Kocham zupy :-)
        A od kiedy zrezygnowałam z kostek rosołowych, czyli glutaminianu sodu, moje zupy
        są rewelacyjne i smakują jak zupy mojej śp. babci. mlask!
    • pitupitu10 Re: oszczędzamy, zamieniamy 07.11.08, 23:33
      Jeszcze mi się przypomniało:

      zamiast płatków "Frutina" - płatki "Fruktusie" - i-den-tycz-ne!
    • kuraiko Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 02:09
      Biedronka:
      - kaszka Smakija ukrywająca się pod nazwą Delicata - 1,29zł zamiast
      ok 2zł
      - jogurty - najczęściej Bakomy, pod inną nazwą i tańsze
      - serek ziołowy albo bez dodatków - nie pamiętam nazwy, ale
      dokładnie to samo co Bieluch, tylko inna nazwa
      - witaminy musujące - dokładnie ta sama firma, co sprzedawane w
      hipermarketach itd
      - żele pod prysznic - polskich firm, m.in. Apart, ukrywające się pod
      innymi nazwami, a w śmiesznych cenach typu 3-4zł za 400ml
      - preparat odstraszający owady Bros - kupiłam w hipermarkecie za ok
      8zł, potem w Biedronce zobaczyłam za ok 5zł...
      - kremy do stóp i inne kosmetyki firmy Torf Corporation (Tołpa) -
      dobre i tanie
      - kolorówka Wibo pod marką BeBeauty - dość tanio, jakość zadowalająca
      - kosmetyki Dax Cosmetics pod innymi nazwami - taniej niż pod
      normalną nazwą
      - chusteczki higieniczne
      - ręczniki papierowe
      - ostatnio odkryta herbata Rooibos produkcji Mokate


      ogólnie mam podobne podejście jak pitupitu - wolę kupować lokalne, a
      przynajmniej polskie produkty, a więc najbliżej to mleczarskie z
      Trzebowniska pod Rzeszowem czyli Res-Mlecz masło, ser, mleko (jeden
      serek to nawet rozpropagowałam w Krakowie), jogurty to najczęściej
      Sanok, Kransystaw, Bakoma. z Jasienicy Rosielnej to czasem mleko i
      pewien rodzaj serka, ale dodają do niego konserwant :(


      oczywiście różnice regionalne są - np w Trójmieście kupowałam pyszne
      kaszki z sosami owocowymi, a u nas takich nie ma, z kaszek tylko
      Smakija (a tamte kaszki kosztowały ok 1,3zł)

      ogólnie jeśli chodzi o oszczędzanie w zakupach spożywczych, to
      jestem w tym dobra, ale sama nie mam z tego żadnych korzyści, bo i
      tak resztę zwracam rodzicom (noo czasem złotówkę sobie wezmę).
      • kuraiko Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 02:13
        zapomniałam jeszcze o mydle w płynie z Biedronki (opakowanie
        uzupełniające)
        mój facet zawsze kupuje tam dużą Colę za jakieś śmieszne pieniądze

        jeśli chodzi o ryż, to właśnie wspomniany Albaris (pamiętam czasy
        kiedy był za 1zł ;) ), warto też w hipermarketach albo Biedronce
        porównać producenta, bo czasem się zdarza, że obok siebie leżą
        paczki od tego samego producenta tylko pod inną nazwą i jedna
        kosztuje np 3zł a druga 2,5
        • 987ania Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 10:22
          Ja po remoncie jestem strasznie spłukana. Moje ulubione sklepy to Lidl,
          Biedronka, Rossman i lokalny targ. Kupuję towary, które wymieniłyście ale nikt
          nie napisał o:
          serii chemii gosp. w Lidlu W5 są świetne i niedrogie, sery żółte w Lidlu, cola
          light w Biedronce, kukurydze też w Biedronce.
          No i od miesiąca zapisuje wydatki. Ciężko idzie ale idzie :)
          • kuraiko Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 16:45
            ja niestety Lidla mam za daleko, tzn są dwa w mieście, ale do
            jednego w sumie nie ma ode mnie dojazdu i to by było jakieś 50-60
            minut w obie strony na piechotę, a drugi jest też dość daleko
            autobusem, więc tam bardzo rzadko bywam, czasem jak coś fajnego było
            w gazetce to się wybierałam i oczywiście okazywało się że od rana
            zostało wykupione (np mleko kokosowe w puszce). poza tym Lidl
            średnio mi pasuje, bo produkty głównie niemieckie (wolę polskie, to
            nie uprzedzenie do Niemców ;) ), a i ceny nie tak atrakcyjne aby
            specjalnie jechać jak 10 minut od domu mam Real i Biedronkę ;)

            Real - czasem kupuję chusteczki z Tipa, podpaski Bella, bo po prostu
            trochę taniej niż gdzie indziej, jakieś tam maślanki, serki, ale to
            właściwie wtedy, kiedy idę do Reala po konkretny produkt, którego
            nie dostanę w żadnym okolicznym sklepie albo jest tam znacznie
            tańszy i przy okazji robię drobne zakupy.

            jeśli chodzi o mineralkę, to tanio wychodzą całe butle 5-litrowe,
            np "odkryliśmy" w Bieszczadach wodę Aro, której 5l było za jakieś
            3,2zł więc zarzuciliśmy Cisowiankę 1,5l za 1,5zł. ale np teraz w
            domu tata kupuje całą zgrzewkę Cisowianki, ja tam nie wiem czy to
            taniej niż np Primavera 5l, w każdym razie dla mnie wygodniej, bo
            sobie zabieram butelki dla siebie na górę.
            • pitupitu10 Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 16:50
              Jeśli chodzi o wodę mineralną dostępną w normalnych sklepach, to polecam wodę
              "Janowiec". Nie wiem, czy jest dostępna w całej Polsce. Kosztuje tyle, co
              Cisowianka, ale 1 butelka to 2 litry, a nie 1,5l, jak jest "standardowo".
      • pitupitu10 Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 10:57
        > - chusteczki higieniczne

        Z tym nie do końca się zgodzę. Są niezłe: miękkie i nie śmierdzą (raz kupiłam
        jakieś tanie chusteczki które po prostu cuchnęły), ale jednak są cieńsze niż np.
        chusteczki Bella.
    • pitupitu10 Re: oszczędzamy, zamieniamy 08.11.08, 11:11
      To chyba będzie dosyć oczywiste:
      1) moja babcia ma pod rynną podłożone wiadro i podlewa kwiatki deszczówką.
      2) wymagające wysiłku: wydawanie pieniędzy na ogromne worki na trawę jak i
      "gratis" dla śmieciarzy (zaczęli sobie liczyć coraz więcej!), jak i emocje
      związane z pakowaniem trawy do worków (to wcale nie jest takie łatwe) zostały
      ukrócone przez założenie kompostownika.
    • tfu.tfu lidl 08.11.08, 12:57
      wina! tam są naprawdę tanie i pyszne wina :)
      oraz kawa fusiasta, która kosztowała cos około 5zeta za 250 gramów (tu 1.99 Ł za
      500 :/ - nie wiem, skad takie rozbiezności!)
      niektóre słodycze
      mozarella
      oliwki
      w lokalnym mam suszone pomidory za 1/3 normalnej sklepowej ceny ;)
      sery żółte: w większości wypadków lepsze niż w normalnych sklepach, ale trzeba
      mieć zacięcie, żeby zjeść zanim się zepsuje przy 1-osobowym gospodarstwie.
      chemia gospodarcza: jestem fanka płynu do mycia naczyń W5 ;] od lat ;)
      artykuły higieniczne: tampony, podpaski, płatki kosmetyczne, papier toaletowy itd.
      Biedronka:
      zakochałam się w paście jajecznej, zawsze kupowałam mleko, masło i jeśli kawa to
      zielona (gala chyba? ;))
      jajka porównywalnie do bazarku,
      z mąką należy uważać, trafiła mi się zapleśniała.
      ubrania:
      second-handy. ja mogę wydawać na staniki i buty, ale na szmaty mi szkoda ;)
      kaszmirowy płaszcz za 20 złotych służy mi juz ponad rok :)
      książki/gry/płyty/obiektywy
      ebay (wcześniej allegro)
    • ederlezi1981 przyprawy, parówki i inne 08.11.08, 13:59
      przyprawy opłaca sie kupowac tanie, marketowe- ale tu jest problem, bo niektórych nie można spotkac (np. suszonej cebuli) niemarkowej. ja przynajmniej tak robię, bo uzywam sporo- lubię, jka jedzenie ma smak
      z parówkami (i wedlinami w ogóle-ale parówki lubię na leniwe śniadania weekendowe)bywa róznie
      mieszkam naprzeciwko tesco i zaopatruję się tam niemal we wszystko (no, prawie, bo to małe Tesco jest)- większość teskowych produktów jest całkiem spoko, choc np. sa dwa rodzaj paluszków rybnych- tanie i tańsze. tanie są jak normalne- z kawałów ryby, a tańsze z czegoś mielonego- niezłe w połaczeniu z sosem słdko-kwasnym tesco value
      • madzioreck tesco 08.11.08, 16:46
        Ja też kupuję tescowe, ale warto też zerknąć na skład. Np. jogurty tescowe mają
        coś za długą listę składników jak na zwyczajny jogurt...
    • monika3411 Re: lidl 08.11.08, 15:13
      Święte słowa, dzisiaj zostawiłam tam 170 zł, a nie kupiłam "nic" jak
      mawia mój szanowny małżonek :-) (4 torby wypchane po brzegi to
      nic....).
      Zraziłam się do serii W5. Raz kupiłam mleczko do czyszczenia i nie
      mogłam się doczekać aż się skończy, bo nie widziałam żadnej różnicy
      pomiędzy wanną umytą, a nieumytą. Jak się wreszcie skończyło,
      przeprosiłam się z żółtym cifem.
      Miałam też jakiś płyn w szpreju, podobne wrażenia.
      A, wypróbowywałam też piling do ciała cien. Niby ok, ale wyrzuciłam
      w połowie opakowania i z radością wróciłam do Lirene.
    • pitupitu10 Re: lidl 08.11.08, 16:31
      > czki Frotto, bakalie i orzechy - tańsze niż gdzie indziej. Ponadto w Lidlu zaop
      > artuje sie w dżemy i jogurty słodzone fruktozą, czyli o obnżonym indeksie glike
      > micznym.

      Jak dla mnie dżem z Lidla to barwiona galaretka, ma bardzo niski procent "dżemu
      w dżemie", ale może mówimy o czymś innym, w Lidlu jest wiele dżemów.

      Jeśli chodzi o W5, to po przetestowaniu płynu do podłóg mojej mamie jakoś
      przestała przeszkadzać cena Ajaxa.
    • pitupitu10 ubrania 08.11.08, 16:46
      Warto chodzić do sklepów typu "odzież z Anglii", bo większość rzeczy tam
      sprzedawanych to nowe ubrania z papierowymi metkami. Wydaje mi się, że to są
      rzeczy, które trafiają tam ze zwykłych sklepów, które oddają jakieś ostatnie
      ostatnie niesprzedane niedobitki i "rejecty". Można spotkać naprawdę dużo
      markowych rzeczy, np. Next, Topshop, H&M, widziałam nawet koszulkę Adidasa (no
      dobra, mogła być podrabiana) za śmieszne pieniądze, np. ja kupiłam sobie bluzkę
      koszulową H&M za 13 zł; miała wadę w postaci nie do końca ładnego szwu (dla mnie
      bez różnicy; i tak był od wewnątrz).
      • elayne_trakand Re: ubrania 08.11.08, 17:28
        Na mojej zakichanej choc pieknej wyspie mam do wyboru malutkiego Nexta, malutka
        Dorothy Perkins, nieco mniej malutkiego M&S i New looka.
        I o ile wtym pierwszym trudno to w calej reszcie kupuje na wyprzedazach ciuchy
        zwykle za nie wiecej niz 3£ za sztuke :D
      • ycik Re: ubrania 10.11.08, 00:47
        Kochana, ubrania next, topshop czy np dorothy perkins to w ciuchci do ktorej chodze wydatek rzędu 3-5 zł. wieszaki się uginają od tego. Co prawda nie mają może metek, ale przy odrobinie szczęścia można znależć swietne rzeczy- nie tylko pod wzgledem dobrego stanu, ale i oryginalnosci :)
        A co do takich drozszych s-h, gdzie duzo ubran jest z metkami, ostatnio kupilam swietna zimowa kurtke za 60 zł. co prawda metki nie miała, ale wygląd nówka-sztuka :D
        moim sposobem na oszczędzanie sa właśnie ciuchlandy. Gdy wchodze czasem do sklepow to jakos teraz łyso by mi było wydać 100zł za spodnie:) Jak zawsze powtarzam- wszystko kwestia szczescia :D Jedyną częścią garderoby, ktorej stamtad nie mam jest juz chyba tylko bielizna ;)
    • sorrento_8 Re: oszczędzamy, zamieniamy 09.11.08, 08:38
      Wdrażając u siebie ostatnio plan oszczędnościowy, stwierdziłam, że
      najłatwiej będzie mi oszczędzić na ogólnie utrzymaniu, niestety
      okazało się, że już przed planem byłam oszczędna.
      A moje ostatnie odkrycie :) to kupuje całego kurczaka i rozbieram go
      na części.
      • 987ania Re: oszczędzamy, zamieniamy 09.11.08, 10:00
        ja też ostatnio kupiłam całego kurczaka i rzeczywiście to taniej wychodzi.
    • jolka-pol-ka zamiana męża 09.11.08, 09:32
      przeczytałam wszystkie sposoby na oszczędzanie i doszłam do wniosku,
      że jedynym sposobem wdrożenia w/w pomysłów jest zamiana męża na
      lepszy model. Kupuje jak leci i wszędzie gdzie się da najdrożej.
      Wczoraj "zabił" mnie puszką groszku za 2.60
      • agafka88 Re: zamiana męża 09.11.08, 13:09
        jolka-pol-ka napisała:

        > przeczytałam wszystkie sposoby na oszczędzanie i doszłam do wniosku,
        > że jedynym sposobem wdrożenia w/w pomysłów jest zamiana męża na
        > lepszy model. Kupuje jak leci i wszędzie gdzie się da najdrożej.
        > Wczoraj "zabił" mnie puszką groszku za 2.60

        Mój brat zabił mnie kiedyś tym, że jak został wysłany prez mamę po kabanosy, to
        kupił takie za 40 kilka złotych za kilogram :)
    • olusimama Re: oszczędzamy, zamieniamy 09.11.08, 10:29
      moją podstawową metodą oszczędzania jest nie noszenie przy sobie pieniędzy. Jak
      mam - to wydam, no kurde. Jak nie mam, to kupię tylko to co muszę i tylko to na
      co wzięłam gotówkę, albo tylko tam, gdzie mogę zapłacić kartą.

      Co do Lidla - uwielbiam. Jak stosowałam metodą Montignaca, Lidl był moim
      podstawowym dostawcą jedzenie, mnóstwo tam było zgodnych z metodą rzeczy (dżemy
      Diat, jogurty, maślanka, mleko i twaróg bez tłuszczu, gorzka czekolada, piękne i
      tanie warzywa, pieczywo chrupkie, mrozonki itd)

      Teraz, jak już mieszkam w Gdyni do Lidla mi strasznie nie po drodze, zakupy
      robię w realu, bo najbliżej i wszystko w jednym.
      • ycik Re: oszczędzamy, zamieniamy 10.11.08, 00:49
        olusimama napisała:

        > moją podstawową metodą oszczędzania jest nie noszenie przy sobie pieniędzy. Jak
        > mam - to wydam, no kurde. Jak nie mam, to kupię tylko to co muszę i tylko to na
        > co wzięłam gotówkę, albo tylko tam, gdzie mogę zapłacić kartą.

        Mam tak samo :(
    • turzyca sweter zamiast kaloryfera 09.11.08, 17:22
      Nie jest to sposob na szybkie zaoszczedzenie jakiejs kwoty, ale w ciagu roku
      pozwala zaoszczedzic niezla sume. Nasz wspollokator lata w podkoszulku, ew. w
      cienkiej bluzce, i utrzymuje odpowiednia do tego temperature. My jak nam zimno
      najpierw zakladamy sweter. Dopiero jak nam nadal zimno, podkrecamy grzanie.
      Efekt? Za dwa pokoje i czesc wspolna zaplacilismy za ogrzewanie 1/3 tego co
      wspollokator za jeden pokoj (i czesc wspolna). Calkiem spora suma. :)
      Oczywiscie metoda do stosowania jak ktos ma podzielniki ciepla.
      • kuraiko Re: sweter zamiast kaloryfera 09.11.08, 22:13
        oraz do stosowania w odpowiednio nagrzewającym się pomieszczeniu ;)
        ogólnie w blokach jest cieplej, ja na studiach w zimie na 8 piętrze
        jak świeciło słońce mogłam sobie otworzyć okno i skręcić kaloryfer
        pomimo mrozu ;) a i grzać zaczęłam późno, bo "docieplało" mnie
        grzanie od sąsiadów ;)))
        jednak w domu jednorodzinnym pomieszczenia nagrzewają się wolno, jak
        przychodzą chłodniejsze dni, a nie mamy jeszcze włączonego
        ogrzewania (trzeba dzwonić i prosić w mpcu czy jak to się nazywa),
        to masakrycznie marznę - w pokojach jest 16-17 stopni i to jest
        zupełnie inaczej niż w bloku, czasem nawet ubranie na cebulkę nie
        pomaga, świnki trzeba docieplać, czasem okrywać w klatce...
        a jak włączą ogrzewanie to i tak trzeba grzać prawie na maksa, a i
        tak po domu chodzimy ciepło ubrani.
        jak jeszcze mieszkałam w bloku, to się dziwiłam czemu u przyjaciółki
        chodzą cały czas w dresach i swetrach, a teraz już wiem ;)
        • turzyca Re: sweter zamiast kaloryfera 09.11.08, 22:25
          To cos z Waszym domem jest nie si.
          Moj dom rodzinny jest grzany piecem gazowym z elektronicznym sterownikiem, w
          ciagu dnia, jak ludzi nie ma, i w nocy trzymany chlodno, rozgrzewa sie na 2
          godziny rano i na wieczor, sterownik jest ustawiony tak, ze piec rusza jakies
          pol godziny wczesniej niz chcemy zeby bylo cieplo - to w sytuacji, gdy dom jest
          ogolnie zagrzany. Ale nawet jak dom jest zupelnie wyziebiony to nie trzeba az
          tyle czasu. Teraz jak bylam w pazdzierniku w domu i zrobilo sie nagle zimno, to
          zeby rozgrzac caly dom od momentu wlaczenia pieca (w ogole wlaczenia, wczesniej
          nie pracowal, bo jeszcze lato bylo) trzeba bylo mniej wiecej godziny.
          Ale! przez lata cale u mnie w pokoju (poddasze) bylo chlodniej niz w reszcie
          domu. Dopiero ostatnio remont, pierwszy od wybudowania domu, zmienil sytuacje.
          Po prostu okazalo sie, ze jednak izolacja dachu byla spartaczona. Co w
          polaczeniu ze spaczonymi oknami dawalo lodowke. Nowe okna i starannie zrobiona
          izolacja i w pokoju jest cieplutko.
          Moze macie ten dom zle izolowany? A moze okna sie Wam wypaczyly? Bo dom
          jednorodzinny nie musi byc chlodny. Jak macie takie straty ciepla to cos jest
          nie tak.
          • kuraiko Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 00:40
            to jest właściwie szeregówka. z zewnątrz ocieplona styropianem chyba.
            niestety okna są rzeczywiście stare (jakieś 10 lat albo więcej),
            drewniane i nieuszczelnione. np okno w moim jednym pokoju jest tak
            nieszczelne w porównaniu do tego w drugim pokoju, że czasem mam 2
            stopnie różnicy temperatur między pokojami.
            ogrzewanie mamy centralne i niby się ustawia temperaturę, ale jak np
            dam kaloryfer na fulla, to za jakiś czas jest w pokoju duszno, więc
            skręcam i sobie ładnie ciepło ucieka przez nieszczelne okno. być
            może to wina okien, ale ogólnie w tych domach tutaj tak jest, że
            zawsze jest chłodniej niż w bloku. w łazience też okno nieszczelne,
            więc nawet jak zapuszczę na fulla kaloryfer, a "wentylację" w
            drzwiach czymś przytkam to i tak dmucha ;/
            być może to problem tylko okien i wymiana/uszczelnienie
            • kuraiko Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 00:42
              być może to problem tylko okien i wymiana/uszczelnienie załatwiłoby
              sprawę, ale mój tata się zabiera do tego od roku, więc nie
              spodziewam się tego przez około dwa lata ;)
              • turzyca Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 01:30
                No wiesz, okno doszczelnic mozesz sama. Nie jest to az tak straszna robota.
      • agafka88 Re: sweter zamiast kaloryfera 09.11.08, 22:23
        W moim poprzednim studenckim mieszkaniu w zeszłą zimę grzałam może łącznie z 10
        godzin i tu nie chodzi o oszczędności, tylko było zwyczajnie gorąco :) blok był
        porządnie ocieplony, ona nowe i jeszcze przez nasze mieszkanie przechodziły
        rurki z wodą które nas dorzewały. Do tego jeszcze mieszkanie było na I piętrze,
        więc sąsiedzi nas grzali z kazdej strony :) Także za ogrzewanie nie zapłaciliśmy
        nic ;)

        A w tym roku mieszkam niestety w mieszkaniu ze starymi oknami, jednak
        ogrzewanie mamy wliczone w czynsz. Jednak do tej pory mamy zakręcone kaloryfery
        + non stop otwarte okno - nie lubię się przegrzewać ;)
      • pitupitu10 Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 15:38
        Turzyco, sposób, w jaki przedstawiłaś ten pomysł na zaoszczędzenie, wzburza mój
        sprzeciw.

        Czym innym jest napisanie "Jeśli robi ci się zimno, zastanów się czy nie jesteś
        za luźno ubrana, zanim podkręcisz ogrzewanie." a "sweter zamiast kaloryfera". To
        drugie można zinterpretować jako "Zamiast grzać w mieszkaniu będę się grubiej
        ubierać." Z takiego myślenia może wyjść więcej szkody niż pożytku.

        Lepiej nie oszczędzić na gazie, niż zostawiać pieniądze w aptece. Nie
        dogrzewając mieszkania można się bardzo łatwo rozchorować (szczególnie dotyczy
        to osób starszych i dzieci). My w tym roku trochę zwlekaliśmy z włączeniem
        ogrzewania, bo "kominek wystarczy" i mój tato automatycznie się rozchorował.
        Nawet jeśli jest nam ciepło, i niby wszystko jest ok, to wdychamy chłodne
        powietrze.

        Oprócz tego wiele osób chce się ubierać wygodnie i nie lubi swetrów.

        Domyślam się, że chodziło ci o przejście z ciuchów "cienkich" na "normalne" (to
        ma sens), a nie z "normalnych" na "grube", ale tak można zinterpretować twój post.


        Fakt faktem, że wiele osób ma kaloryfery ustawione "mocniej" niż tego
        potrzebuje. Ja proponuję skręcić je tak o 1/2 lub 1/4 poziomu (np. z 3 na 2,5) i
        zobaczyć co wtedy będzie, tzn. czy będzie nam tak samo ciepło.

        Innym sposobem jest lekkie przykręcenie na piecu temperatury grzania wody. Tak
        naprawdę nie potrzebujemy bardzo gorącej; przy kąpieli i tak każdy sobie dokręca
        zimnej.
        • turzyca Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 17:09
          Oczywiscie mialam na mysli, zeby utrzymywac raczej temperature rzedu 20 stopni
          zamiast 24, a nie zeby katowac sie w temperaturze 15-16. Rozsadek przede wszystkim.

          > Oprócz tego wiele osób chce się ubierać wygodnie i nie lubi swetrów.

          Jesli ktos ma takie pojecie wygody jak moj wspollokator, ktoremu wygodnie jest
          tylko w t-shircie, to niestety musi za to placic. Nie da sie miec wszystkiego, a
          oszczedzanie jest sztuka wyboru. Mi jest rownie wygodnie w bluzce z dlugim
          rekawem i ja mam kase na podroz do domu, a wspollokator znowu sie zadluza.
          Mysle, ze jest to dokladnie to samo podejscie, ktore zaprezentowalas w pierwszym
          poscie: Żadna krzywda mi się nie stanie, a to i tańsze i bardziej ekologiczne.


          Aczkolwiek po namysle troche dziwie sie Twojemu zdaniu. Mieciutki sweter
          zdecydowanie bym wpisala na liste wygodnych ciuchow. Sweter i miekkie spodnie to
          taki moj ulubiony zestaw domowy, wydaje mi sie, ze wyglada lepiej niz dres, a
          jest tak samo wygodny. Rozumiem, ze ktos protestuje przeciwko zakietowi czy
          koszuli, ale sweter? Nic nie uwiera, nic nie opina, tyle ze rece przykryte.
          Nawet nie gryzie jak sie wybierze niewelniany.
          • pitupitu10 Re: sweter zamiast kaloryfera 10.11.08, 20:05
            Turzyco, między T-shirtem a swetrem coś tam jeszcze jest. :) Można ustawić
            termostat na 24 st i ubrać podkoszulek, na 19 i ubrać podkoszulek i bluzę, albo
            na 14 i ubrać podkoszulek, bluzę i na to jeszcze ciężki sweter.

            > Mysle, ze jest to dokladnie to samo podejscie, ktore zaprezentowalas w pierwszy
            > m
            > poscie: Żadna krzywda mi się nie stanie, a to i tańsze i bardziej ekologiczne.

            To zależy jak ktoś zinterpretuję radę "sweter zamiast kaloryfera". Twoja rada
            jest jak najbardziej sensowna, ja się po prostu czepiam szczegółów. :)
          • kuraiko Re: sweter zamiast kaloryfera 11.11.08, 00:16
            niestety znam takich, co to "katują" rodzinę temperaturą 15-16
            stopni w domu w zimie, zamiast poszukać oszczędności gdzie indziej
            (np wymienione przez nas zamienniki spożywcze, albo idąc dalej - nie
            każdy musi jeść wymyślne jedzenie, ta rodzina zawsze miała pełną
            lodówkę smakołyków, delikatesowych produktów, a w domu zimno "bo nie
            stać"...). mnie u nich było zawsze zimno, mimo ubrania typu dżinsy i
            średniej grubości sweter... a oczywiście nie ma co ryzykować
            zdrowia, leki bywają drogie, a nie każdy się wyleczy herbatą z
            cytryną i sokiem malinowym...

            co do temperatury, to mnie jest najlepiej jak jest 21-22 stopnie
            (jak wspominałam inaczej odczuwam tu temperaturę niż w bloku), 24 to
            za dużo, natomiast 18-19 to za zimno :(
            co do ubrania to różnie bywa, ja np czuję się źle w swetrach (pod
            szyję), ale rozpinane bluzy dresowe są ok
        • maith Racja, akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać 10.11.08, 18:41
          pitupitu10 napisała:
          > Lepiej nie oszczędzić na gazie, niż zostawiać pieniądze w aptece.
          (...)
          > Nawet jeśli jest nam ciepło, i niby wszystko jest ok, to wdychamy
          > chłodne powietrze.

          Racja, a akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać.
          • agafka88 Re: Racja, akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać 10.11.08, 18:55
            maith napisała:

            > pitupitu10 napisała:
            > > Lepiej nie oszczędzić na gazie, niż zostawiać pieniądze w aptece.
            > (...)
            > > Nawet jeśli jest nam ciepło, i niby wszystko jest ok, to wdychamy
            > > chłodne powietrze.
            >
            > Racja, a akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać.

            To fakt, tylko trzeba spojrzeć w drugą stronę :) Kiedy wchodzę w zimę do
            większości mieszkań, jest mi zwyczajnie gorąco i pytam, czy mogę otworzyć okno.
            Wiele osób nie uznaje wietrzenia mieszkania w zimę, "bo ciepło ucieka". A od
            siedzenia w duchocie i kiszenia się z bakteriami też można zachorować. Tak więc
            jak we wszystkim, najważniejszy jest złoty środek.
            • pitupitu10 Re: Racja, akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać 10.11.08, 20:32
              > To fakt, tylko trzeba spojrzeć w drugą stronę :) Kiedy wchodzę w zimę do
              > większości mieszkań, jest mi zwyczajnie gorąco i pytam, czy mogę otworzyć okno.
              > Wiele osób nie uznaje wietrzenia mieszkania w zimę, "bo ciepło ucieka". A od
              > siedzenia w duchocie i kiszenia się z bakteriami też można zachorować. Tak więc
              > jak we wszystkim, najważniejszy jest złoty środek.

              Dokładnie. Możemy mieć dwie skrajne sytuacje: 1)chodzenie w t-shircie i
              "przepalanie" pieniędzy 2)zakładanie na siebie 4 swetrów i "oszczędzanie" i tych
              trzeba się wystrzegać.
            • pitupitu10 Re: Racja, akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać 10.11.08, 20:35
              Kiedy wchodzę w zimę do
              > większości mieszkań, jest mi zwyczajnie gorąco i pytam, czy mogę otworzyć okno.
              > Wiele osób nie uznaje wietrzenia mieszkania w zimę, "bo ciepło ucieka".

              Agafko, ja mam tak, że jak wchodzę do mieszkania, to jest mi gorąco, ale jak
              chwilę posiedzę w pokoju to robi mi się zimno. Po prostu budynek nie jest w
              ogóle ocieplony i ciepło ucieka, ale np. w przedpokoju tego się tak nie czuje
              jak w pokoju.
            • maith Re: Racja, akurat na zdrowiu nie warto oszczędzać 11.11.08, 11:15
              Wchodząc do dowolnego domu/mieszkania w zimie (z -10, -15 czy -20 stopni)
              odczuwamy gorąco, parują okulary i w ogóle. Bo to jest tak, jakbyśmy tam weszli
              z zamrażalnika - bardzo duża różnica temperatur.
              Początkowo najlepiej byśmy się czuli w okolicach 10 stopni (jak w lodówce) ale
              już po chwili wolelibyśmy jednak powrót do temperatury pokojowej :)
              (definiowanej różnie, między 20 a 25 °C)

              Co do niewietrzenia - bardziej można podejrzewać o nie ludzi, którzy się nie
              dogrzewają. Absolutnie nie wiązałabym mocnego grzania z niewietrzeniem. Ludzie,
              którzy mocno grzeją często nie oszczędzają na ogrzewaniu, więc i nie widzą
              problemu z przewietrzeniem. Niska temperatura utrzymywana jest z różnych
              przyczyn - jedni lubią, inni bardzo oszczędzają. Więc skoro dla kogoś problemem
              jest dogrzanie o te parę stopni więcej, to równie dużym problemem będzie też
              strata tak oszczędzanego ciepła przez przewietrzenie. Zatem na podstawie tego,
              do jakiej temperatury ktoś grzeje nie da się ustalić, czy oprócz tego wietrzy
              czy nie.

              Ja czasem odwiedzam ludzi, dla których ta zasada "sweter zamiast kaloryfera"
              jest normą. Im faktycznie wystarcza chodzenie w 1 swetrze, przy 13 stopniach.
              Ale są dla nas bardzo mili i specjalnie dla nas podgrzewają do 15 stopni, choć
              im już jest wtedy duszno. (o ile pamiętam, dzieci zwalniają ze szkół przy 17
              stopniach w środku) Najzabawniej, że tam czasem trzeba elegancko wyglądać,
              no i... stosuję wtedy metodę możliwie eleganckich i możliwie ciepłych
              dzianinowych zestawów z dużą biżuterią ;)
    • balbina_alexandra Re: oszczędzamy, zamieniamy 09.11.08, 22:45
      Och, wątek dla mnie! bo ja jestem straszny utracjusz a nadchodzą dla mnie
      ciężkie czasy i muszę przyoszczędzić...
      Cięzko mi idzie oszczędzanie na jedzeniu, bo primo byłam wege, teraz zdarza mi
      się jeść mięso, ale raczej rzadko i tylko ptactwo, niemniej jednak mam słabość
      do wszystkiego co na nalepkę organic i bardzo dużo kupuję w sklepach ze zdrową
      żywnością. Jem bardzo dużo serów, uwielbiam owcze, ale to kupuję naprawdę
      rzadko, mają horrendalną cenę :( Nabiał też smakuje mi jednej, określonej
      firmy... wcale nie taniej :( zaglądam często do sklepów dyskontowych, bo można
      tam artykuły markowe kupić taniej niż w supermarkecie. Regularnie kupuję
      artykuły przemysłowe w Biedronce czy Lidlu - Biedronka ma świetny papier
      toaletowy w kwiatuszki i analogiczne ręczniki, jestem też uzależniona od
      wilgotnych chusteczek do przecierania wszystkiego z Biedronki, mają też świetny
      spray do kuchni, jest kopią kuchennego żółtego spreyu Cif do czyszczenia kuchni.
      Kupuję też tam ścierki do podłogi, worki na śmieci i szmatki z mikrofibry czy
      gąbki do mycia naczyń. Lidl ma bardzo dobry nabiał z marki Pilos - jestem w
      kwestii nabiału wybredna bo to moja podstawa diety i uznaję tylko Piątnicę, ale
      Pilosowy kefir w buteleczce, chuda maślanka i genialny produkt - chudy zmielony
      twaróg w opakowaniu z zielonym wieczkiem - są super. Bardzo lubię zaglądać do
      Lidla zimą po warzywa i owoce, mają świetny wybór i warzywa ładniejsze niż w
      Tesco, zawsze jest kilka rodzajów sałat do wyboru, byłam ostatnio - pomidory
      kiściowe, bakłażany i cukinie, taniej niż gdzie indziej, jakość bardzo dobra :)
      z Lidla lubię jeszcze ichnią mozarellę i gorzką czekoladę. W obu dyskontach
      kupuję dla kotów tuńczyka w sosie własnym, kiedyś spróbowałam sama i od tej pory
      kupuję również dla siebie - naprawdę tuńczyk bardzo porządny w kawałkach, żadna
      tam miazga :)

      Nie wszystko z dyskontów mi się sprawdziło, do prania w zasadzie nic, płyn do
      mycia kibla z Lidla okazał się porażką, tak samo jak płyn do mycia naczyń z
      Biedronki - wracam zawsze z podkulonym ogonem do ukochanego Ludwika :)
    • chocochoco Ja nie potrafię oszczędzac :-( 10.11.08, 01:39
      A ja mam takie zboczenie, że nie potrafię kupić nie "markowej" żywności i
      kosmetyków, muszę znać firmę, albo z TV, albo skądś, chyba jestem ofiara
      reklamy, czy coś w tym rodzaju :D.
    • ter-be Re: prad i woda 10.11.08, 10:39
      Na pradzie i wodzie mozna co miesiac pare groszy zaoszczedzic. Jak? Wymieniajac
      zarowki na ekonomiczne, zgoda, one sa drozsze, ale jesli na poczatek zakupi sie
      jedna miesiecznie, to nawet ten wydatek nie bedzie taki bolesny i pomalu
      wszystkie pokoje beda mniej kosztowaly.
      Woda z wc - wstawiamy stara szklaneczke np. po musztardzie do zbiornika (na
      stojaco). Za kazdym razem pociagajac za spluczke oszczedzamy 250ml wody, niby
      nieduzo, ale w skali roku uzbiera sie dobrych paredziesiat litrow cennego dla
      planety plynu.
      Nie bierzcie mnie za nawiedzona,choc ekologia bardzo mnie interesuje, ale i moja
      kieszen na tych malych sztuczkach zyskuje.
      • amishak Re: prad i woda 10.11.08, 12:44
        ter-be napisała:

        > Na pradzie i wodzie mozna co miesiac pare groszy zaoszczedzic. Jak? Wymieniajac
        > zarowki na ekonomiczne
        Ale chyba takie żarówki nie są ekonomiczne w każdym pokoju - tylko w tych, w których światło jest długo włączone?
        • ter-be Re: prad i woda 10.11.08, 13:41
          Tak, oczywiscie. Do przedpokoju sie raczej nie nadaja, zwazywszy na krotki czas
          przebywania w nim. Jak rowniez do lazienki. Ale stolowy albo kuchnia albo nawet
          sypialnia, jesli mamy zwyczaj czytac przed snem?
      • kuraiko Re: prad i woda 11.11.08, 00:18
        ekonomiczne chyba się nie przepalają? bo ja mam chyba schrzanioną
        instalację w pokoju (właściwie obu pokojach) i się często przepalają
        żarówki. odkąd w jednym wymieniliśmy na energooszczędne to mam
        spokój, a w drugim na razie po staremu, raz nawet żarówka "wybuchła"
        i gwint został w kloszu O__o
      • pitupitu10 żarówki 11.11.08, 11:55
        Mam lampkę na biurko z żarówką halogenową, o taką:
        www.tinyurl.pl/?b7Jf9Gzu
        Zużywa mniej energii niż zwykła żarówka (podobno) i jest bardzo trwała - lampkę
        mam już 10 lat i jeszcze ani razu(!) nie wymieniałam.

        Mam pytanie: czy któraś z was używa żarówek LED?
        www.led.sklep.pl/product_info.php/cPath/426/products_id/9882
        www.tinyurl.pl/?bjRAfeSV
        Wady? Zalety?

        Moi rodzice kiedyś kupili żarówkę energooszczędną na próbę i szybko z niej
        zrezygnowali, ponieważ okazała się za ciemna. :/
        • ter-be Re: żarówki 11.11.08, 14:51
          pitupitu, zainstalowalismy zarowki LED (dokladnie takie jak na twoich
          zdjeciach), no i ciemno wieczorem w jego pokoju jak u Murzyna. Do nauki wlacza
          lampke nocna halogenowa, bo nie da rady czytac przy tym swietle. A sa dwie te
          lampki na scianie. Zaluje, ze dalam sie namowic, bo moze dobre to do ogladania
          tv albo przy komputerze, ale robic cos przy tym sie absolutnie nie da.
          Moze twoi rodzice kupili zbyt malowatowe te zarowki, w duzych sklepach, albo
          czesto nawet na opakowaniu jest tabelka jaki numer zarowki odpowiada ilu watom.
          Spojrzyj przy okazji, wydaje mi sie ze 100watowa normalna zarowka odpowiada
          11watom energooszczednej. Ale moge sie mylic co do przelicznikow, bo to malz tym
          sie zajmuje, wiec "postudiuj" przy nadarzajacej sie okazji. Naprawde warto.
          • ma_go Re: żarówki 11.11.08, 15:38
            Mam nad wyrkiem jakąś lampkę z żarówka LED-ową.
            Nie chce mi się wykręcać,zeby zobaczyć ile W i ile LED-ów.
            Od biedy poczytać przy tym można, ale raczej skłaniała bym się do
            porównania-"poświata księżycowa"
            • ter-be Re: żarówki 11.11.08, 16:10
              O to, to. Swietnie to ujelas, taka poswiata ksiezycowa. Malz jak wejdzie do
              pokoju syna mowi: nastroj jak w burdelu. Swoja droga, skad on to wie?
          • pitupitu10 Re: żarówki 11.11.08, 17:40
            ter-be, te "odpowiedniki" są wyraźnie zaznaczone na opakowaniu, więc myślę, że
            rodzice kupili żarówkę o takiej mocy jakiej chcieli. Sama używam
            energooszczędnej "setki" i wg. mnie jest jednak trochę słabsza od "normalnej".
            Czy wam też się wydaje, że żarówki energooszczędne się muszą "rozgrzać"? Że
            zaraz po włączeniu świecą trochę słabiej?
            • amishak Re: żarówki 11.11.08, 22:19
              pitupitu10 napisała:

              > Czy wam też się wydaje, że żarówki energooszczędne się muszą "rozgrzać"? Że
              > zaraz po włączeniu świecą trochę słabiej?

              Właśnie dlatego nadają się do pomieszczeń, gdzie światło jest długo włączone.
            • ma_go Re: żarówki 12.11.08, 08:03
              Przejrzałam internet z grubsza pod kątem "żarówek energooszczędnych",
              czyli tak naprawdę świetlówek kompaktowych.
              Są energooszczędne tylko wtedy gdy są zapalone na stałe.
              Obliczone na ileś tam wł/wył, czyli jeśli zainstalujesz np.w kibelku
              i będziesz tam wyłączać światło, to dość szybko padną.
              Oczywiście, jak kazda świetlówka muszą się "rozgrzać".
              Plusy:
              zużywaja mało energii, nie wydzielają tyle ciepła, co oświetlenie
              żarowe.
              Minusy/wyczytane/ niezeryfikowane:
              -dobre są drogie
              -u osób skłonnych do migren, padaczki mogą wywoływac złe efekty(np.
              ból głowy, jak u mnie)
              -niezalecane u osób z rozrusznikiem serca( znaczne pole
              elektromagnetyczne)
              -widmo znacznie rózne od słonecznego/żarowego-mogą powodować szybsze
              męczenie wzroku
              -zawieraja rtęć-nie można ich, ot tak sobie, wywalić do śmietnika.
              Trzeba uważać jeśli niechcacy się stłuką.
              -krótka zywotnosć przy częstym wł/wył
            • ter-be Re: żarówki 12.11.08, 13:15
              Faktycznie, po wlaczeniu przez ok.5min. "rozgrzewaja" sie i swiatlo nie jest
              natychmiast takie "bijace po oczach" jak przy zwyklej zarowce. Ale potem uwazam,
              ze sa ok.
        • ma_go Re: żarówki 11.11.08, 15:44
          Mnie, w pomieszczeniu oświetlonym zarówkami energooszczędnymi, po
          jakiejś pól godzinie ,boli głowa.Wypróbowane w róznych miejscach.
          Muszę, przy okazji, spytać okulisty co on na to.
    • jolka-pol-ka Telefon 10.11.08, 11:25
      zmieniłam operatora i rachunki za telefony zmniejszyły się o 70 zł
      miesięcznie
      • monika3411 Re: Telefon 10.11.08, 13:28
        A ja przeszłam z abonamentu na mix - idealne rozwiązanie jak dla
        mnie. Mam też usługę, że po 16 dzwonię za darmo do sieci i na
        stacjonarne - 2 godziny miesięcznie mam do przegadania. A że
        większość osób, do których dzwonię jest w tej samej sieci co ja,
        więc mogę gadać i gadać :-)
    • pitupitu10 APEL DO PISZĄCYCH W TYM WĄTKU 10.11.08, 15:11
      Jako osoba, która założyłam ten wątek czuję, że powinnam wam przypomnieć o czym
      on właściwie jest.

      Mają się tu znaleźć małe zmiany, które dają drobne oszczędności. Innymi słowy:
      sposoby na to, żeby nie przepłacać. W pierwszym poście wyraźnie napisałam, aby
      wpisywać produkty, które są takiej samej, lub zbliżonej jakości, co te
      najbardziej rozreklamowane, i trzymajmy się tego. Odnosząc tę zasadę do innych
      (niezakupowych) sfer życia, wpisujmy takie "sztuczki", które nie wpłyną na jego
      "jakość".

      Jeśli wpisujecie tu jakiś produkt, to zastanówcie się, czy rzeczywiście jest on
      bardzo dobrej jakości, czy tylko "średni", "może być". W mojej rodzinie kupujemy
      skoro produktów z Lidla, ale wg mnie wiele z nich należy właśnie do tej drugiej
      kategorii i nie poleciłabym ich jako zamiennik. Piszę to, bo lista produktów ze
      sklepów dyskontowych niebezpiecznie się wydłuża i mam wrażenie, że część osób po
      prostu wymienia wszystkie rzeczy, które tam kupuje, nie stosując zbyt
      rygorystycznych kryteriów selekcji. Oczywiście nie jest naganne, a wręcz
      przeciwne - wskazane, jest dzielenie się takimi "średnimi" produktami. Proponuję
      wprowadzić dwie kategorie: piszcie "bardzo dobre są..." i "całkiem niezłe / w
      porządku są...". Jeśli zdecyduję się kupić polecany przez was produkt, to
      chciałabym mieć pewność, że to co kupię będzie dobre, a nie "może tak, może nie".


      Powtarzam: wpisujcie tu sposoby na to , żeby nie przepłacać, a nie na to, żeby
      oszczędzić. Nie zagalopywujcie się za bardzo w pomysłach. Jeśli ktoś
      rzeczywiście chce znacznie ograniczyć wydatki, to niech zaglądnie na forum
      "Oszczędzamy":
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
      Nie chciałabym, żeby ten wątek stał się jego kopią; założenie jest inne.


      Chciałabym też skorzystać z okazji i podziękować, że tak aktywnie włączyłyście
      się w dyskusję. Myślę, że padło tu naprawdę dużo sensownych pomysłów. :)
      • kuraiko Re: APEL DO PISZĄCYCH W TYM WĄTKU 11.11.08, 00:02
        tylko, że to względne ;) np ja uważam, że chusteczki z Biedronki są
        dobre, a Tobie jednak aż tak nie przypasowały :)

        ale to co pisało sporo osób o Biedronce, to można sprowadzić do
        tego, że są tam produkty te same co w innych sklepach, tylko mają
        inną nazwę i design opakowania, a niższą cenę. dlatego ja pisałam co
        jest odpowiednikiem, bo zawsze się może zdarzyć, że ktoś nie lubi w
        ogóle tego produktu :>
      • kuraiko Re: APEL DO PISZĄCYCH W TYM WĄTKU 11.11.08, 00:04
        aha ale wiem o co Ci chodzi, bo nie przepłacanie to jest kupowanie
        taniej odpowiednika/tego samego produktu w innym sklepie, a
        oszczędzanie to było w moim wypadku np jedzenie na obiad ryżu
        (najtańszego) z najtańszym jogurtem albo najtańszej kaszy gryczanej
        z keczupem i margaryną, a te posiłki nie były oczywiście
        pełnowartościowe ;)
        • pitupitu10 Re: APEL DO PISZĄCYCH W TYM WĄTKU 11.11.08, 10:40
          Z tymi Lidlami/Biedronkami to w sumie masz rację; sprzeczne informacje pojawiły
          się też o produktach W5.

          Chodzi mi właśnie o to, żeby nie pojawiały się tu pomysły/zamienniki typu "kupuj
          przecenione pieczywo z poprzedniego dnia". Wiem, że wiele osób tak robi (nawet
          mi się zdarza), ale to jest jednak "spadek jakości".
          • maith Produkty "sklepowe" 11.11.08, 11:27
            Jeśli znamy i lubimy firmę, która ma kontrakt z siecią sklepów i jest pod
            produktem pod spodem podpisana, to podmiana bywa bardzo korzystna :)
            Jeśli nie znamy, to różnie można trafić. Raz na firmę świetną, tylko
            niereklamowaną, a raz na kiepską.
          • ter-be Re: pieczywo z poprzedniego dnia=spadek jakosci 11.11.08, 16:19
            Tu bym sie z toba nie zgodzila, bo od zawsze wiemy, ze pieczywo z poprzedniego
            dnia, albo co najmniej wieczorne pieczone rano jest zdrowsze od swiezego. A
            jesli w dodatku jest tansze, to klient ma podwojny zysk. Ale ja tak pisze, bo
            dla mnie polski chleb pod byle jaka postacia jest rzadkim rarytasem, dlatego
            nawet przedwczorajszy ucieszylby mnie.
            • kura17 Re: pieczywo z poprzedniego dnia=spadek jakosci 11.11.08, 16:24
              ja nie wiedzialam o tym zdrowszym pieczywie? dlaczego to troche starsze jest
              zdrowsze?

              moja babcia cos takiego robila ze starego chleba (ale nie zepsutego,
              oczywiscie). topila na patelni skwarki ze sloninki. na to wrzucala pokrojony w
              kostke stary chleb. podsmarzala... mmmm... do dzis pamietam smak :) choc juz nie
              mam odwagi czegos takiego jesc ;)
              • ter-be Re: pieczywo z poprzedniego dnia to nie jest spade 15.11.08, 20:37
                podobno jest latwiej strawne dla zoladka. Jak znajde dokumentacje na ten temat
                to wstawie.
                • martulka_s Re: pieczywo z poprzedniego dnia to nie jest spad 15.11.08, 22:56
                  Na pewno coś w tym jest. Moja siostra jest na diecie po przejściu żółtaczki typu
                  B i ma zalecone wyłącznie "czerstwe" pieczywo. Świeże ciasta i chleb/bułki
                  wywołują u niej bóle wątroby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka