• tfu.tfu zapuszczam żurawia 07.12.08, 15:49
      w środkach transportu publicznego i podczytuję współpasażerom ;) (obrzydliwy
      nawyk ;))
      mam jeden kubeł (dosłownie kubeł bo 0,5l ;)) do herbaty, z innego mi nie smakuje ;)
      jak nie przeczytam czegoś przed snem, to nie usnę
      mam skarpetki prawe i lewe ;)
      zawsze muszę dosolić potrawę, nawet, jesli jest idealna ;)
      • agafka88 Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 16:35
        tfu.tfu napisała:

        > zawsze muszę dosolić potrawę, nawet, jesli jest idealna ;)

        Aaaaaaaa! Jak nie znoszę, kiedy ja stoje, wysilam się i gotuje, a ktoś PRZED
        spróbowaniem bierze sól i soli (lub o zgrozo wegetę). Podobnie mordercze myśli
        mam do osób, które leją na wszystko keczup jak popadnie - też przed spróbowaniem.
        • siamese67 solenieprzed i inne takie 07.12.08, 16:48
          Też tak miałam z moim ex - byłam gotowa udusić za solenie, papryczenie na ostro i pieprzenie przed spróbowaniem potrawy. Kiedyś zrobiłam mu coś NAPRAWDĘ ostrego i kiedy jak zwykle posypał grubą warstwą przypraw, to jeść już się tego nie dało. Mina po skosztowaniu pierwszego kęsa - bezcenna. ;-)
        • tfu.tfu Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 17:30
          najpierw próbuję ;) (w gościach ;)) w domu dosalam przed spróbowaniem ;)) tak
          mam i już :P
        • kasica_k Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 18:07
          agafka88 napisała:
          > tfu.tfu napisała:
          >
          > > zawsze muszę dosolić potrawę, nawet, jesli jest idealna ;)
          >
          > Aaaaaaaa! Jak nie znoszę, kiedy ja stoje, wysilam się i gotuje, a ktoś PRZED
          > spróbowaniem bierze sól i soli

          Mnie denerwuje nawet jak solą _po_ spróbowaniu. Ludzie, po co wy tyle tej soli
          sypiecie? Ani to smaczne, ani zdrowe :) Znam takich, co _zawsze_ proszą o sól
          niezależnie od tego, jak słona jest potrawa - nawet fete by posolili. Ludzie są
          dziiiiwni :)
          • siamese67 Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 18:18
            A ja za to potrafię ugotować obiad, nawet taki dla gości i zupełnie odpuścić sobie solenie... Czasem mają tylko dziwne miny. A mi się nie chce posolić kaszy, makaronu, ziemniaków, czy ryżu - czasem nawet o soleniu mięsa zapominam.
          • tfu.tfu Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 18:22
            sól chroni "od złego" ;) :P
            kasica, no tak mają niektórzy i już ;) gotując solę symbolicznie albo wcale ;)
            więc jak u siebie jestem, to potem na talerzu solę gotowe ;)
            (musiałam gotować bez soli kiedyś i teraz nadrabiam :P)
            • winter76 Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 18:52
              A ja jestem na diecie,nie wolno mi nic solić i powiem szczerze,że mi
              nawet smakuje bez tej soli :) Sama jestem tym zdziwiona.
              • kasica_k Re: zapuszczam żurawia 08.12.08, 01:24
                winter76 napisała:
                > A ja jestem na diecie,nie wolno mi nic solić i powiem szczerze,że mi
                > nawet smakuje bez tej soli :) Sama jestem tym zdziwiona.

                Bo solenie jest wyłącznie kwestią przyzwyczajenia. W mojej rodzinie soliło się
                chyba przeciętnie, ja solę bardzo mało - bardzo szybko się do tego
                przyzwyczaiłam i rzeczy za słone mi nie smakują. Dodam, że uwielbiam wszelkie
                przyprawy, ostre, korzenne, zioła, etc. Uwielbiam czosnek, imbir, świeżą
                pietruszkę, liście kolendry, w ogóle intensywne smaki, więc nie jest tak, że
                jedzonko musi być jak dla niemowlaka :)
                • kasiamat00 Re: zapuszczam żurawia 09.12.08, 18:54
                  Mam podobnie. Soli nie używam praktycznie wcale (stoi sobie biedny pojemniczek w
                  kącie szafki, już się zdążyła cała sól zmienić w jedną bryłę od wilgoci),
                  bazylię, oregano i tymianek dodaję do jedzenia w ilościach szalonych (na jeden
                  obiad tylko dla mnie idzie po łyżce każdego), papryki w proszku nie używam tylko
                  dlatego, że wolę świeże papryczki chili lub sambal oelek. Przeciętny człowiek
                  twierdzi, że wyprodukowane przeze mnie jedzonko jest zbyt ostre, aby było
                  zjadliwe :)
            • the_mariska Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 18:58
              Hyhyhy, ja wczoraj dosalałam... pizzę na telefon, bo miałam wrażenie że kucharz
              zupełnie zapomniał posolić ciasta. A wszyscy znajomi patrzyli się na mnie z
              osłupieniem jak na skończonego kretyna (pardon! jestem nieskończonym kretynem
              ;)), bo nie widzieli problemu.

              Generalnie jestem kulturalnym gościem i nie dosalam tego czym mnie częstują, ale
              w prywatnym domowym zaciszu przyprawiam wszystko bardzo mocno. Nie tylko solą:
              pieprzem, ziołami, chilli, cynamonem... A surowych warzyw bez soli po prostu nie
              tknę i już ;)
      • plica Re: zapuszczam żurawia 07.12.08, 20:24
        > jak nie przeczytam czegoś przed snem, to nie usnę
        > mam skarpetki prawe i lewe ;)

        ja jak nie przeczytam czegos rano, to nie ide do pracy.
        ze skarpetkami identycznie :)
        ale to nie dziwactwa. to naturalne rzeczy
      • madzioreck zapuszczanie żurawia - nie przeszkadza mi :) 09.12.08, 20:20
        Kiedyś jechałam autobusem i czytałam gazetę, widzę, że chłopak obok podczytuje,
        ja już skończyłam stronę i spytałam go, czy mogę już przewrócić kartkę... Ale
        miał głupią minę :D Tak go wryło, że tylko przytaknął, a potem zaczął się śmiać.
        I czytaliśmy sobie dalej :)
        • tfu.tfu Re: zapuszczanie żurawia - nie przeszkadza mi :) 09.12.08, 21:03
          matko! jak cudnie :D boska jesteś :D
          • madzioreck Re: zapuszczanie żurawia - nie przeszkadza mi :) 09.12.08, 21:33
            Dziekuję :D
    • wera9954 Re: Dziwactwa 07.12.08, 20:22
      Nie cierpię, gdy coś mi podjeżdża. W przypadku stanika jest to zrozumiałe, no
      ale jak się wkurzam, bo podjeżdża mi... bluzka, to już jest chyba dziwne. Zawsze
      staram się kupować bluzki jak najwęższe pod pachą, aby nie podjeżdżały.
      Jak byłam młodsza, nigdy nie jadłam bułek, kiedy dostawałam jedynie połowę bułki.
    • nikusz Re: Dziwactwa 08.12.08, 08:54
      mała bułka przekrojona dzieli się na część górną (jem tylko, jeśli jem sama i
      nie ma komu podrzucić) i dolną, mniam, jeśli muszę zjeść całość, to dolna część
      jest deserem
      czytam wszystko, co mi wpadnie w oko, włącznie z tablicami rejestracyjnymi,
      gdzie czasami dodaję cyferki (za dużo samochodów, żeby zawsze to robić :(
      zegarek musi być zawsze na prawej ręce, i musi być wodoszczelny, bo jak go
      zdejmę chociaż na minutę, czuję się chora. no i zawsze nastawiony na czas
      lokalny jakieś 5-10 minut do przodu
      • jolka-pol-ka Re: Dziwactwa 08.12.08, 09:02
        Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze używałam zegarka naręcznego, też
        MUSIAŁ być na prawej ręce. Nie wiem tylko, czemu wszystkich to
        dziwiło :)
      • besame.mucho Re: Dziwactwa 08.12.08, 09:34
        > mała bułka przekrojona dzieli się na część górną (jem tylko,
        > jeśli jem sama i nie ma komu podrzucić) i dolną, mniam, jeśli
        > muszę zjeść całość, to dolna część jest deserem

        Naprawdę? To powinnyśmy razem jadać śniadania. Ja dolną jem, bo
        przecież nie będę wyrzucała połowy bułki, ale rarytasem jest góra ;)
        • nikusz Re: Dziwactwa 09.12.08, 14:01
          ja ci nawet mogę śniadania do łóżka przynosić, jak mi będziesz te
          góry zjadać :D
      • jud.yta Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:42
        nikusz napisała:

        > zegarek musi być zawsze na prawej ręce,

        Też noszę na prawej ręce, ale to chyba nie dziwactwo (hahahah)
        • nikusz Re: Dziwactwa 09.12.08, 14:01
          ha, ale się rąbnęłam, zegarek musi być na LEWEJ. po prostu jak go
          przełożę choć na chwile na prawą to jest mi tak potwornie nie tak,
          że nie wytrzymuję dłużej niż 15 sekund. nawet kiedyś mierzyłam sobie
          nadgarstki i wyszło mi, że ten lewy-zegarkowy mam węższy (pewnie od
          noszenia zegarka, taka nadgarstkowa migracja)
    • luliluli Re: Dziwactwa 08.12.08, 10:51
      o tym kiedyś pisałam na forum humorum:D
      - jak mi spada na ziemię jeden paluszek/orzeszek/coś, zawsze rzucam
      drugi, żeby ten pierwszy nie był sam:P
      - jedząc obiad, zawsze zaczynam od rzeczy, którą lubię najmniej (np.
      od surówki), a na koniec zostawiam sobie najlepszą,
      - jedną z pierwszych rzeczy, jakie robię po wejściu do domu, jest
      włączenie TV - tylko po to, zeby coś zagadywało ciszę,
      - płaczę na reklamach społecznych - ta z dziewczynką, która w nocy
      woła mamę mnie rozklejała, teraz wzrusza mnie reklama Vicardu:P
      - zawsze jak beczę podczas filmu (a wzruszają mnie absolutne
      wszystkie smutne i romantyczne sceny), udaję, że tego nie robię i
      gryzę się w wargę, w myślach powtarzając sobie, że to tylko film, bo
      wstydzę się, że ryczę na filmie. Gdy jestem sama w domu, nie hamuję
      sie i beczę na całego,
      - szampony itp. muszą byc pozamykane. Po lewej stronie wanny
      szampon, po prawej - żel do kąpieli, nie odwrotnie:P
      - szuflady bezwględnie muszą być dobrze pozamykane,
      - gary do zlewu lub na kuchenkę, zabijam za zostawianie gdzie bądź
      (choć sama często zostawiam szklanki na stole w pokoju:P),
      - gdy piję piwo ze szklanki w pubie, musi ona stać dokładnie na
      środku podkładki, zawsze ustawiam je idealnie w środeczku:D
      a propos pubów - nienawidzę, gdy ktoś wrzuca do popielniczki
      rozmemłane papierki od papierosów (te zostające po otwarciu paczki),
      ja składam je w idealną malutką kostkę i kładę obok:D
      • agnesp76 Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:09
        luliluli napisała:

        > drugi, żeby ten pierwszy nie był sam:P
        > - jedząc obiad, zawsze zaczynam od rzeczy, którą lubię najmniej (np.
        > od surówki), a na koniec zostawiam sobie najlepszą,

        ja też tak mam :-D (może na starość trochę mniej już - dostosowuję się do
        otoczenia ) ale np. potrafiłam rozwijać naleśniki, wyjadać kapustę z grzybami, a
        na koniec wsuwałam placki - bo one były oczywiście najsmaczniejsze :) Teraz
        przyznaję naleśniki smakują mi w całości :)

        > - jedną z pierwszych rzeczy, jakie robię po wejściu do domu, jest
        > włączenie TV - tylko po to, zeby coś zagadywało ciszę,
        > - płaczę na reklamach społecznych - ta z dziewczynką, która w nocy
        > woła mamę mnie rozklejała, teraz wzrusza mnie reklama Vicardu:P
        > - zawsze jak beczę podczas filmu (a wzruszają mnie absolutne
        > wszystkie smutne i romantyczne sceny), udaję, że tego nie robię i
        > gryzę się w wargę, w myślach powtarzając sobie, że to tylko film, bo
        > wstydzę się, że ryczę na filmie. Gdy jestem sama w domu, nie hamuję
        > sie i beczę na całego,
        > - szampony itp. muszą byc pozamykane. Po lewej stronie wanny
        > szampon, po prawej - żel do kąpieli, nie odwrotnie:P
        > - szuflady bezwględnie muszą być dobrze pozamykane,
        > - gary do zlewu lub na kuchenkę, zabijam za zostawianie gdzie bądź
        > (choć sama często zostawiam szklanki na stole w pokoju:P),
        > - gdy piję piwo ze szklanki w pubie, musi ona stać dokładnie na
        > środku podkładki, zawsze ustawiam je idealnie w środeczku:D
        > a propos pubów - nienawidzę, gdy ktoś wrzuca do popielniczki
        > rozmemłane papierki od papierosów (te zostające po otwarciu paczki),
        > ja składam je w idealną malutką kostkę i kładę obok:D
        • agnesp76 Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:13
          Przepraszam za nieusunięcie reszty postu, do której się nie odwoływałam.
          Co do jedzenia - zawsze miałam tak, że jem jem jem, a na końcu piję (moja mama
          mówiła, że tak kaczki robią ) - dotyczy to głównych posiłków typu śniadanie,
          obiad, kolacja, bo kawkę np. z lodami czy czymś słodkim jestem w stanie popijać
          w trakcie :D
          • ma_go Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:46
            Jakie kaczki?:).Gdzieś wyczytałam nawet, że tak jest zdrowiej.
            Czasem wogóle nie popijam.
      • jud.yta Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:48
        luliluli napisała:


        > - płaczę na reklamach społecznych - ta z dziewczynką, która w nocy
        > woła mamę mnie rozklejała, teraz wzrusza mnie reklama Vicardu:P
        > - zawsze jak beczę podczas filmu (a wzruszają mnie absolutne
        > wszystkie smutne i romantyczne sceny), udaję, że tego nie robię i
        > gryzę się w wargę, w myślach powtarzając sobie, że to tylko film,
        bo
        > wstydzę się, że ryczę na filmie. Gdy jestem sama w domu, nie
        hamuję
        > sie i beczę na całego,

        Mam to samo, bęczę na wszystkich smutnych scenach i tych mniej
        smutnych, a jak dzieciom dzieje się krzywda to mogę się rozbezceć na
        amen. Zawsze się tego wstydzę, że jestem taka beksa.
        Ostatnio beczalam na filmie w kinie -Król Macius I, jak umarł tata
        Maciusia, najpierw umarła mu mama a potem tata, co za straszna bajka
        dla dzieci. Całe kino dzieciaków a ja się pobeczałam, tragedia :)))
    • helenka333 Re: Dziwactwa 08.12.08, 11:19
      moje dziwactwa, czy też jak to nazywa mój TŻ- rytuały: jak sie klade spać to
      łóżko musi być idealnie pościelone, prześcieradło na gładko (TŻ nazywa to
      prasowaniem prześcieradła), żadnych fałdek, pierzynka idealnie wytrzepana ;)
      poza tym przy łóżku muszę mieć: chusteczki- bo mam wiecznie zapchany nos,
      pomadkę ochronna, i komórkę ;)

      Nie lubię też jak ktoś, nawet najbliższą mi osoba, kładzie rękę na moim
      ramieniu, tak z góry, rozumiecie?
      • jud.yta Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:52
        helenka333 napisała:

        > poza tym przy łóżku muszę mieć: chusteczki- bo mam wiecznie
        zapchany nos,
        > pomadkę ochronna, i komórkę ;)

        Ja tez mam koło głowy pełno rzeczy i jeszcze klamrę do włosów, mój
        mąż dostaje szału :)))
        • madzioreck Re: Dziwactwa 09.12.08, 20:28
          I jeszcze flachę z wodą, i chusteczki, i tabletki anty - bo inaczej zapomnę.
          • missmurder Re: Dziwactwa 09.12.08, 21:15
            Przy łóżku muszę mieć - krem do rąk (smaruję przed snem), pomadkę ochronną (jak
            z kremem), chusteczki, butelkę wody, tabletki anty, książkę/książki, czasem
            Przekrój itp, ładowarkę do telefonu, telefon. Tylko szafki brak, więc podłoga i
            szeroki rant łóżka zawalone ;)
            No i ostatnio szklankę i witaminę c1000. Przed snem, przed prysznicem muszę wypić ;)
    • nanah Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:39
      Jem tylko i wyłącznie kwaśne mandarynki z cienką skórką. Pytam często
      sprzedawców, czy kwaśne i żaden nie chce się przyznać:) "Pani, słodkie one są!".
    • plica luliluli kazała dopisac 08.12.08, 21:36
      bo mowi ze to dziwne, ze spie w kolczykach, pierscionkach i calej bizuterii jaka mam na sobie. kolczyki moga byc nawet dlugie, byleby mialy angielskie zapiecie.
      kiedys nawet nosilam lancuszki z popsutym zapiecie i mialam je zapiete "na stałe" czyli zacisniete kombinerkami :)
      jaja sie zaczely jak trafilam przez przypadeczek na rentgena i pani kazala posciagac wszystko :(
      • winter76 Re: luliluli kazała dopisac 08.12.08, 21:44
        I b.dobrze,że kazała,ja też jestem bezwzględna w tym temacie :) Niestety na zdj. wszystko by wyszło.
        Za to ja zaraz po przyjściu do domu wszystko ściągam,oprócz łańcuszka-normalnie po przekroczeniu progu mieszkania nagle biżuteria zaczyna mnie "uwierac"
        • agnesp76 Re: luliluli kazała dopisac 09.12.08, 10:56
          winter76 napisała:

          > Za to ja zaraz po przyjściu do domu wszystko ściągam,oprócz łańcuszka-normalnie
          > po przekroczeniu progu mieszkania nagle biżuteria zaczyna mnie "uwierac"
          mam podobnie :) - w domu źle się czuję w zegarku, pierścionkach, łańcuszkach.
          Ale kolczyków nie zdejmuję :)
      • luliluli Re: luliluli kazała dopisac 09.12.08, 08:13
        :P
      • missmurder Re: luliluli kazała dopisac 09.12.08, 21:20
        > jaja sie zaczely jak trafilam przez przypadeczek na rentgena i pani kazala posc
        > iagac wszystko :(

        Ja nic nie noszę, ani kolczyków, ani na szyi. Tylko zegarek. Czasem jakąś
        drewnianą bransoletkę, ale to wyjściowo.
        1,5h temu miałam rtg, pani była chyba zdziwiona brakiem kolczyków, bo dwa razy
        pytała. A ja włosy odgarniałam do tyłu, żeby udowodnić ;) Patrzyła z uwagą :)
        Jedyny kolczyk jaki mam, to w pępku.
      • madzioreck Re: luliluli kazała dopisac 09.12.08, 21:35
        E tam dziwne, ja tez kiedyś spałam w kolczykach, nawet takich wielkich kołach, i
        łańcuszkach. Teraz nie, bo coś macham łapami i mogłabym sobie kuku zrobić w nocy
    • madzioreck Re: Dziwactwa 09.12.08, 21:38
      Hm, zakładając ten wątek nie sądziłam, że mam aż tyle... Niektóre rzeczy
      wydawały się oczywiste, np. z papier toaletowy rozwija się od ściany, a nie na
      ścianę. Wszelki słoiczki, buteleczki z kosmetykami - etykietkami do przodu, to
      samo dotyczy zawartości lodówki. Pranie wieszam od ciuchów największych do
      najmniejszych. Kurczę, jakbym tak jeszcze usiadła i pomyślała, to by się coś
      znalazło :)
      • jolka-pol-ka Re: Dziwactwa 09.12.08, 21:49
        a ja uważam, że jeżeli tyle osób tak ma, to już nie są żadne
        dziwactwa:) Może to cechy lobbystek po prostu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka