Dziwactwa

06.12.08, 20:03
Macie? Ja mam. Na przykład, jak robię kanapki, to nic nie może wystawać poza
obrys kromki chleba. Docinam kawałki wędliny czy sera do kształtu kanapki...
wystające dodatki bardzo mnie denerwują. Z tego względu nie używam do kanapek
sałaty, bo trudno ją okiełznać...
    • aadrianka Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:14
      Nie wiem czy dziwactwo, czy natręctwo, ale pigułki z blistra
      wyciskam po kolei, rządek po rządku. Koniecznie tak, i nie potrafię
      inaczej. Potrafię wziąć dwie naraz, jeśli przypadkiem wycisnęłam nie
      tą, co trzeba. Do szału doprowadza mnie moja mama, która je
      wyłuskuje jak popadnie:)
      Ponadto, w pestkach z dyni najbardziej smakuje mi ta biała łupinka...
      • wensday Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:18
        ja ustawiam kubeczki na półce kolorystycznie, tak jak tęcza: czerwone, pomarańczowe, żółte itd.
    • kura17 Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:27
      ja musze zawsze isc wszedzie najkrotsza droga... nawet, jak ide na spacer i
      nigdzie mi sie nie spieszy...
    • agafka88 Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:28
      MOje dziwactwa:
      - kiedy śpię, poduszki muszą leżeć zawsze guzikami do ściany ;) jaśki zdążyły
      się już ugnieść i jak nie leżą guzikami do ściany jest mi zwyczajnie niewygodnie
      - kiedy zmywam, MUSZE najpierw umyć ciemne szklanki, potem jasne, szklanki
      ustawione uszkami w jedną stronę na suszarce, talerze zawsze ustawione wg. wielkości
      - kiedy jem kanapkę, zawsze obgryzam najpierw skórki, potem resztę :)

      Więcej dziwactw pewnie sobie jeszcze przypomnę :)
      • madzioreck Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:34
        O, u mnie ze skórkami to samo :) I ziemniaki przy obiedzie zawsze na końcu :)
    • jud.yta Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:32
      To ja też o kanapkach. Masło smaruję zawsze po tej większej
      płaszczyźnie kromki chleba, nie wiem czy mnie rozumiecie :)
      Jak kiedyś mąż mi zrobił kanapki, to go okrzyczałam, że mam kromki
      do góry nogami, a on patrzył na mnie i nie wiedział o co mi chodzi.
      Stwierdziłam, że pewnie zrobił mi na złość :) Teraz już mi nie
      smaruje chleba do góry nogami.
      • madzioreck Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:35
        ud.yta napisała:

        > To ja też o kanapkach. Masło smaruję zawsze po tej większej
        > płaszczyźnie kromki chleba, nie wiem czy mnie rozumiecie :)

        Rozumiem :) Ale nie sądziłam, że to dziwactwo... myślałam, że to oczywiste i
        wszyscy tak robią ;)
        • jud.yta Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:38
          Dla mnie też zawsze to było i jest normalne, ale jak zobaczyłam
          kanapki do góry nogami zrobione przez mojego męża, to prawie
          dostałam zawału :)
          Jemu zawsze obojętnie :)
          Ale było to 10 lat temu :))
          • e.m.i1 Re: Dziwactwa 08.12.08, 00:06
            Kurde, a ja zawsze smaruje ta wezsza strone.. no bo jak to tak - to podstawa musi byz szersza :D
    • jud.yta Re: Dziwactwa 06.12.08, 20:35
      Papier toaletowy musi tak wisieć, żeby rozwijający kawałek odstawał
      od ściany, a nie na ścianie.
      • winter76 Re: Dziwactwa 06.12.08, 21:06
        Mam tak samo z papierem,nawet w pracy go odwracam na właściwą stronę :)
        • dziudziulek Re: Dziwactwa 06.12.08, 21:25
          Oooo dziewczyny! to u mnie normalną stroną, jest ta odwrotna, niż u
          Was
      • e.m.i1 Re: Dziwactwa 08.12.08, 00:07
        No ale to chyba normalne? Tak jest po prostu wygodniej:)
      • luliluli Re: Dziwactwa 08.12.08, 09:11
        ooooo!!!!! ja robier dokładnie tak samo i wszedzie przewieszam!
    • aadrianka mandarynki 06.12.08, 20:43
      Od wczesnego dzieciństwa uchodziłam za osobę niezbyt zdrową na
      umyśle, bo nie chciałam jeść większości mandarynek - przeważnie
      śmierdziały mi... pietruszką.
      Jeśli już przy owocach i warzywach jesteśmy:
      Uwielbiam pomidory, ale soku pomidorowego nie przełknę. Autentycznie
      gardło mi się sznuruje i zaciska.
      Lubię pomarańcze, soku pomarańczowego nie cierpię. Lubię sok
      jabłkowy, nie lubię jabłek... :)
      • agafka88 Re: mandarynki 06.12.08, 20:46
        Ja uwielbiam banany (najlepiej takie zielone). A soków/ciastek/placków i innych
        rzeczy bananowych nie znoszę. Osobiście śmierdzą mi tymi żółtymi, a nawet już
        czarniejącymi bananami. Fe, od razu mnie mdli.

        I praktycznie zawsze, jak zjem coś słodkiego, muszę od razu przegryźć czymś
        słonym/pikantnym/wytrawnym. Stąd zestaw kanapka z dżemem+kanapka z szynką i
        majonezem to u mnie normalka.
        • helenka333 Re: mandarynki 08.12.08, 11:04
          to ja mam tak z brzoskwiniami, lubie je ale soku brzoskwiniowego ...bleee, i
          kiwi nie lubie bo mnie w jezyk szczypie.
      • jud.yta pomidory 06.12.08, 20:47
        Mój tata jadł pomidory z cukrem, brał pomidorka i maczal sobie go w
        cukierniczce :) I ja i mój brat też tak jedliśmy, uważałam to jako
        normę, teraz już tak nie jem :))
        A na kanapkach mam zawsze pomidora posolonego i posypanego pieprzem
        ziołowym, koniecznie ziolowym :)
        • prostokvashino Re: pomidory 08.12.08, 01:07
          Mnie babcia nauczyła jeść pomidory z cukrem: albo maczałam pomidor, albo kroiło
          się na kawałeczki i zasypywało się cukrem, po kilku minutach pomidorki puszczały
          sok. Mniam.
          Wtedy nei mogłam zrozumieć, jak można jeść pomidory z solą. A teraz nei pamiętam
          kiedy ostatnio jadłąm z cukrem - zazwyczaj posypane solą na kanapce.
          Wkurza mnie, jak ktoś wyciska pastę do zębów w dowolnym miejscu tubki - u mnie
          musi być końcówka pusta idealnie, a pozostała część pełna (mam nadzieję, że
          rozumiecie o co mi chodzi).
          A poza tym chyba nie mam żadnych dziwactw.
          A nie, jeszcze uwielbiam być dosłownie skasowana po tańćach, jak wszystko boli i
          od rozciągania się nie możesz następnego dnia złączyć nogi i iść po schodach:))
    • momori Re: Dziwactwa 06.12.08, 21:14
      Buahaha robię prawie tak samo tylko ze sałacie wybaczam (składam ją, zeby nie
      wystawałam za bardzo). A jak jest rzodkiewka, to staram się ją ułożyć 'jak
      puzzle', tzn równomiernie i żeby było widać jak najmniej spod spodu ; p
    • ciri1971 Re: Dziwactwa 06.12.08, 21:17
      Ja muszę opróżnić zmywarkę NATYCHMIAST, gdy tylko skończy zmywać,
      chociaż naczynia są gorące i ledwo mogę je utrzymać- tak, jakbym się
      bała, że gdy postoją w niej umyte, zacznie zachodzić odwrotny
      proces...
    • yaga7 Re: Dziwactwa 06.12.08, 22:52
      Na innym moim forum też był podobny wątek ;)

      Wyszło na to, że nie mam żadnych dziwactw - za leniwa chyba jestem ;)
    • ptysiowa_7 Re: Dziwactwa 06.12.08, 23:13
      A ja muszę mieć zawsze kosmetyki w łazience poustawiane przodem,
      tzn. napisami do przodu:) Nawet się nad tym nie zastanawiam, tylko
      zawsze odstawiam na miejsce napisem do przodu. Za to mój chłopak ma
      obsesję na punkcie symetrii - w każdej dziedzinie życia:) Wszystko
      musi być równe i w równej odległości od siebie - np. ustawia
      głośniki z linijką, żeby były pod tym samym kątem ustawione.
    • olusimama Re: Dziwactwa 06.12.08, 23:27
      chyba każdy ma ;-)

      Już pisałam w wątku o przesądach, że zawsze wstaję z łóżka prawą nogą. Mimo, że
      łóżko stoi tak, że to nienaturalne.

      Papier toaletowy musi zwisać na zewnątrz rolki, nie sunąć po ścianie, o tak.

      I banknoty w kasie zawsze układam po kolei nominałami, a każdy nominał symbolem
      do lewego górnego rogu. Bilon też wiecznie porządkuję, żeby każdy nominał leżał
      w swojej przegródce. I po kolei, 1gr, 2, 5, 10, 20, 50, 1zł, 2, 5. Jak mi
      zabałaganią to apiać układam.

      W portfelu nie lubię mieć drobnych więc ciągle sobie wymieniam co się da z kasy
      a potem w sklepach ciągle przy płaceniu nie mam końcówek ;-)

      A ikonki na pulpicie muszę mieć poukłądane tak:
      - - - -
      - - -
      - -
      -

      głupie, nie? ;-)
    • mokta Re: Dziwactwa 07.12.08, 00:08
      Nigdy nie jadam grubych kotletów - sa dla mnie nie do przełknięcia. Muszą być
      jak najcieńsze.

      Musze mieć zegarek ustawiony o 45 minut do przodu bo lubie sobie pospać.

      Aspirynę musze mieć pokrojoną na 4 części ponieważ od dzieciństwa mam odruch
      wymiotny kiedy połykam to obrzylistwo. Plus popicie tego ogromną ilością wody.

      Nie nawidze cebuli :/
    • the_mariska Co za dziwaczny wątek :) 07.12.08, 03:34
      Nigdy nie spodziewałam się, że mogę mieć jakieś natręctwa, a tu okazuje się że
      owszem i to jakie.. ;) Przyłapałyście mnie na smarowaniu chleba tylko z 'dobrej'
      strony, właściwie przyłapałam się dziś sama kiedy wyjmując grzanki z tostera
      okazało się że spiekły się bardziej z tej złej strony, a ja stałam głupia i nie
      wiedziałam co z tym fantem zrobić...

      Kawę, herbatę, itp. zalewam zawsze świeżo wrząco-bulgoczącą wodą. Choćby
      gotowała się minutę wcześniej, jak nie bulgocze to się nie nadaje i nastawiam
      wodę jeszcze raz. Nawet pomimo tego, że zielonej herbaty nie powinno się zalewać
      wrzątkiem.

      Nie włożę dwa dni z rzędu tej samej bluzki - choć ten sam stanik dwa dni z rzędu
      mi w niczym nie przeszkadza ;) (kompletnie bez sensu, wiem ;))

      A to już w ogóle dziwactwo niesamowite i nie wiem skąd to się bierze: jak mam
      zły humor, co się czasem zdarza, nie toleruję, gdy ktoś obserwuje mnie jak jem
      lub się ubieram (nawet jeżeli np wkładam tylko skarpetki). Kiedyś nie
      tolerowałam też ludzi patrzących się jak robię sobie makijaż, teraz jest mi to
      obojętne. Biorąc pod uwagę że mieszkam w akademiku, to warunków do prywatności
      za bardzo nie mam. Na całe szczęście faza pod tytułem 'nie-patrzcie-na-mnie'
      włącza mi się dość rzadko :)
      • kasica_k Fajny wątek :) 07.12.08, 04:14
        Nie mam pojęcia, o co chodzi z tym chlebem do góry nogami. Dla mnie kromka
        chleba po obu stronach jest identyczna :) Nie znoszę natomiast smarować masłem,
        jest to moja najbardziej znienawidzona czynność w kuchni. Z bulgoczącą wodą na
        herbatę/kawę mam to samo, przy czym dla zielonej herbaty jednak robię wyjątek.
        Zielona zalana wrzątkiem _naprawdę_ smakuje inaczej. Jest to zauważalne
        zwłaszcza przy niezłej gatunkowo herbacie - zamiast pysznego napoju można
        uzyskać wywar z siana. Dlatego bardzo, bardzo odradzam traktowanie zielonej
        wrzątkiem :)

        Z innych fobii - nienawidzę nosić torebki tak, że koniec zapiętego suwaka jest z
        tyłu (brr). Musi być z przodu. Wzdrygam się z obrzydzeniem, jeśli założę
        odwrotnie i natychmiast przestawiam, nawet jeśli muszę w tym celu przystanąć i
        postawić na ziemi dwie ciężkie torby.

        Nigdy, przenigdy nie wychodzę z domu bez komórki, nawet na 5 minut. Jeśli
        przypadkiem zostawię, zawsze się wracam.

        A wracając do kuchni - nie cierpię brudnych naczyń na blacie, mają być w
        zmywarce albo w zlewie. Gary natomiast mają zostać na kuchence! Nie znoszę też
        walających się pustych opakowań po czymkolwiek spożywczym. Kubeczek po jogurcie
        po wylizaniu przez kota ma obowiązek w ciągu 10 sekund wylądować w śmietniku.
        Nienawidzę napoczynania kilku opakowań tego samego produktu jednocześnie, czym
        moja rodzina zupełnie się nie przejmuje i toczę z nią o to nieustanne boje (na
        szczęście mało zajadłe :). Ale w sumie chyba mało mam natręctw :) W moim
        mieszkaniu panuje "chaos kontrolowany" (czasem wydatnie wymykający się spod
        kontroli) i absolutnie nie jestem maniaczką sprzątania. Jedyne, co sprzątam
        naprawdę regularnie, to podłogę (przy kotach w mieszkaniu nie da się nie
        odkurzyć przynajmniej raz na tydzień).
        • winter76 Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 07:02
          Patrz Kasico,ja też w torebkach suwak muszę mieć z przodu,nawet jeśli przez to przód będę mieć po swojej stronie,a nie na zewnatrz :)
          • madzioreck Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 10:05
            Z torebkami mam to samo, z tym, że nie kupię, jeśli suwak jest nie w tę
            stronę... koniec suwaka musi być z przodu, a "przód" torebki na zewnątrz :)
        • madzioreck Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 10:04
          kasica_k napisała:

          > Nie mam pojęcia, o co chodzi z tym chlebem do góry nogami. Dla mnie kromka
          > chleba po obu stronach jest identyczna :)

          Kasico, jak jest kromka z początku chleba, to ma dwie powierzchnie różnej
          wielkości :)
          • siamese67 Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 13:47
            Oczywiście dotyczy to chleba okrągłego lub owalnego, te prostokątne z blaszki są obustronnie takie same ;-)
            • besame.mucho Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 14:41
              To ja chyba jestem super-dziwakiem, bo dla mnie te prostokątne wcale
              nie są takie same ;P. Mają takie same boki, ale jednak chleb w
              środkowej części jest najwyższy, więc kanapki nie są z dwóch stron
              IDEALNIE takie same. Identyczne są tylko z krojonego tostowego
              chleba (nie zawsze, ale często), ale go nie lubię, więc nie kupuję
              :-).
          • kasica_k Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 17:50
            OK, kapuję :) Ale jakie to ma znaczenie, którą stronę się posmaruje? Jaka to
            różnica, czy mam 1 cm kwadratowy masła więcej czy mniej? ;)
            • winter76 Re: Fajny wątek :) 07.12.08, 18:03
              No właśnie to żadna różnica-dlatego to dziwactwo :))
              • wielebnna Re: Fajny wątek :) 08.12.08, 01:29
                słyszałam określenie na tą mniejszą stronę - macosza strona kromki
      • kasica_k Re: Co za dziwaczny wątek :) 07.12.08, 04:24
        the_mariska napisała:

        > A to już w ogóle dziwactwo niesamowite i nie wiem skąd to się bierze: jak mam
        > zły humor, co się czasem zdarza, nie toleruję, gdy ktoś obserwuje mnie jak jem
        > lub się ubieram (nawet jeżeli np wkładam tylko skarpetki). Kiedyś nie
        > tolerowałam też ludzi patrzących się jak robię sobie makijaż, teraz jest mi to
        > obojętne.

        Jeszcze jedno mi się nasunęło. Nie cierpię, niezależnie od humoru, gdy ktoś
        patrzy na mnie z góry, gdy wchodzę po schodach. Niektórzy znajomi mają zwyczaj
        otwierać gościnnie drzwi mieszkania i witać się, gdy ja jeszcze lezę mozolnie do
        góry (Uff, cześć, miło cię, uff, widzieć, już, uff, lecę, no nie stój tak i nie
        patrz na mnie, przecież nie mam skrzydeł i nie wlecę ci do domu w ciągu
        sekundy!). Jest mi doprawdy trudno znieść ten nadmiar uprzejmości :)
      • kasiamat00 Re: Co za dziwaczny wątek :) 07.12.08, 10:06
        Ja nie toleruję jak ktoś mi się gapi w monitor, niezależnie od tego co robię
        (nawet jeśli układam pasjansa ;).
        • winter76 Re: Co za dziwaczny wątek :) 07.12.08, 10:55
          Ha,co Was czytam to uświadamiam sobie,że jestem jednak bardziej
          zdziwaczała :) Tez nie znoszę jak ktoś wgapia mi sie w monitor jak
          korzystam z komputera.Albo zagląda mi przez ramie jak czytam gazetę
          czy książkę.
          • kasica_k Re: Co za dziwaczny wątek :) 07.12.08, 17:52
            Ale to żadne dziwactwo. Chyba nikt nie lubi, jak mu się przez ramię zagląda :)
            Gapienie się komuś w monitor jest IMHO zwyczajnym nietaktem i kwalifikuje się do
            zwrócenia uwagi (może być delikatnego, ale jednak :).
    • ma_go Re: Dziwactwa 07.12.08, 10:28
      Muszę zamieszać kawę(herbatę nie) i oblizać łyżeczkę(nie słodzę).
      No, po prostu muszę, inaczej mi nie smakuje.
      Ciężkie do wykonania "w gościach":(
      • helenka333 Re: Dziwactwa 08.12.08, 11:20
        a ja muszę pic wszystko z łóżeczka w szklance...straszne nie? Tylko jak jestem
        wśród obcych to się staram powstrzymać ale czasem mi się zapomni ;)
        • ma_go Re: Dziwactwa 08.12.08, 12:35
          E tam, straszne.
          Najwyżej sobie kiedyś oko wdłubiesz tą łyżką:)
    • klymenystra Re: Dziwactwa 07.12.08, 10:48
      Ja nie moge miec porzadku. Nie wiem, co jest, ale potrafie zrobic balagan nawet
      tam, gdzie jest ascetyczne wnetrze.
      Nie zasne, dopoki nie policze na palcach, ile godzin bede spac. Potem musze ziewnac.
      Przed egzaminami i kolokwiami i innym stresujacymi sytuacjami odmieniam
      polglosem pewien francuski czasownik zwrotny. Ale nie powiem jaki :)
    • adra_19 Re: Dziwactwa 07.12.08, 11:07
      Napiszę tylko parę, żebym nie wyszła na całkowitą świruskę :D

      Herbata tudzież inne napoje muszą jak najbardziej wypełniać szklankę. Jak ktoś mi naleje do wysokości niższej niż centymetr przed krawędzią, to krzyczę, że to tylko pół szklanki. Nie mogę tego wypić, jeśli mi nie doleje. Jeśli płyn jest wyżej niż centymetr do krawędzi, to zwykle rozlewam, więc się nie upieram, żeby było więcej.

      Kiedyś podczas czytania książek/gazet _musiałam_ policzyć wszystkie słowa w każdej linijce, znaleźć środkowe, a potem wyznaczyć punkt, gdzie jest dokładnie połowa strony. Na szczęście już mi przeszło (to znaczy dzielnie walczyłam i udało mi się przezwyciężyć).

      Smarowanie kromki chleba po większej stronie jest normalne, bo się więcej dodatków mieści.
    • jolka-pol-ka Re: Dziwactwa 07.12.08, 11:26
      No mam parę:
      herbata musi być w szklance zalana wodą na max (mniej wody - herbata
      nie smakuje)
      bułka kajzerka MUSI być równiutko przekrojona na pół (mniejszej i
      większej połowy nie tykam)
      gazety czytam jako pierwsza - używane mi nie smakują
      na śniadanie sery, na kolację wędliny. Odwrotnie nie przełknę
      Colę pijam o temperaturze pokojowej. Taka z lodówki to murowany ból
      gardła
      Jak widzę kogoś chodzącego boso, to robi mi się słabo (mam przejścia
      z igłą w dywanie)
      Budzę się natychmiast gdy ktoś zamknie mi okno
      Pranie wieszam zawsze w takim samym porządku (np. skarpetki na
      jednym sznurku, majtki na drugim, itd.)
      Papier toaletowy rozwijany od sciany, żeby nikt się do niego nawet
      przypadkiem nie dotykał
      reszty nie pamiętam :)
      • siamese67 Re: Dziwactwa 07.12.08, 13:58
        A ja wieszam uprane majtki ZAWSZE w tę samą stronę, tzn. gumką po lewej rece, lubię patrzeć, jak wisi równy rząd trójkątów, jeden za drugim (z tego powodu szorty, bokserki i stringi nie są właściwymi typami majtek, bo mi naruszają porządek), zawsze też liczę, ile to sztuk. Za to skarpetki koniecznie muszą wisieć parami, bo inaczej zła jestem...
    • agafka88 Re: Dziwactwa 07.12.08, 11:46
      o, jeszcze jedno mi się przypomniało :D

      Pijam naprawdę ogromne ilości herbaty, dlatego też bardzo często robię ją do
      dzbanka (i takich dzbanków wypijam kilka dziennie)

      I właśnie herbatę muszę pić z jednego, konkretnego dzbanka. Z innego mi nie
      smakuje. Jaką miałam traumę, jak mi brat w zeszłym roku stłukł - parę dobrych
      miesięcy zajęło mi znalezienie identycznego. Niestety nie mogłam kupić dwóch, bo
      już ostatni był. Biedna ja :(
      • plica Re: Dziwactwa 07.12.08, 12:12
        ciekawe ile z tych waszych (naszych?) durnoctw da sie podciagnac pod nerwicę natręctw.
    • jud.yta Re: Dziwactwa 07.12.08, 12:12
      Kiedyś to miałam strasznie dużo dziwactw, teraz zostało już mi
      niewiele, bo mam męża, któremu jest wszystko obojętne, ale naprawdę
      wszystko obojętne, i jakoś przy nim trochę dzwiwactw mi przeszło i
      trochę musiało przejść, bo inaczej bym zwariowała.

      Ten wątek przypomniał mi film "Detektyw Moonk", nie wiem czy
      ogłądacie, ja uwielbiam właśnie za te jego dziwactwa.

      I jeszcze jedno moje dziwactwo, które mnie najbardziej denerwuje, że
      je mam, to że jak ubiorę dzinsy, (chodzę tylko w dzinsach), to nie
      ukucnę w nich, żeby mi się kolana nie wypchały :))) Jak muszę np.
      dziecku zawiązać buta, to robię skłon.
    • evunaa Re: Dziwactwa 07.12.08, 12:46
      Nienawidzę jak ktoś wejdzie do mojego pokoju i rzuca wzrokiem w stronę mojego
      monitora. Zawsze podejrzewam o czytanie tego, co jest na ekranie i albo
      gorączkowo zwijam albo mówię, żeby nie czytać.
      Mam fioła na punkcie prywatności;P
      Nie znoszę gdy ktoś bez mojej zgody czyta, co wklepuje do smsa.
      Gdy odbieram telefon, wychodzę z pokoju (a jak się nie da, to próbuje odłożyć
      rozmowę na każdy bardziej prywatny temat na później;))
      Mam dziki bałagan w pokoju, a na komputerze wszystko posegregowane, a na
      pulpicie 2 ikonki: mój komputer i kosz.
      • ava.adore Pulpit 07.12.08, 16:27
        Ja na pulpicie mam tylko kosz, a i tak mnie korci, żeby pomanipulować w rejestrze i go wywalić. Każdy skrót, który mi się przypadkiem zaistaluje, wyrzucam natychmiast i bez litości. Śmieję się czasem, że ten tylko po moim pulpicie można poznać, żem zodiakalna Panna :P

        BTW, kilka lat temu moja matka obsesyjnie sprzątała. Była po prostu nie do wytrzymania, pierwsze co robiła po przyjściu do domu, to podnosiła głos o każdy przejaw bytności psa w naszym domu (przy owczarku długowłosym sprzątać by trzeba chyba na okrągło. Zresztą, wg niej sprzątać w ogóle powinno się na okrągło), każdy pozostawiony na widoku ciuch, garnek czy widelec, a jak miała zły dzień to krzyczała również o to, że np. nie domyśliłyśmy się, iż miała życzenie, abyśmy wyszorowały fugi szczoteczką do zębów. I kiedyś w przypływie złości o podobne bzdury powiedziała mi, że ja to muszę mieć coś nie teges z psychiką, skoro żyję w takim burdelu... Przy pierwszej okazji dorwałam się do jej laptopa, z niesmakiem popatrzyłam na pulpit zasłany ikonami do tego stopnia, że tapeta pod nimi była nieropoznawalna, i z westchnieniem przypomniałam jej o tej psychice. W sensie, że musi odziedziczyłam ją po niej, no bo jak można mieć taki burdel na pulpicie. Od tej pory nie usłyszałam ani pół słowa na temat utrzymywanego przeze mnie porządku ;)
    • winter76 Re: Dziwactwa 07.12.08, 13:27
      Kiedyś tak miałam,że nie potrafiłam zasnąć dopóki nie sprawdziłam
      czy drzwi są zamknięte,potrafiłam leźć w środku nocy,żeby sie
      upewnić.Teraz mi to przeszło,za to nie zasnę przy otwartych drzwiach
      do pokoju,nawet takie przymkniete mi przeszkadzają-muszą być
      zamkniete do końca i basta :)
      • agafka88 Re: Dziwactwa 07.12.08, 13:35
        winter76 napisała:

        > Kiedyś tak miałam,że nie potrafiłam zasnąć dopóki nie sprawdziłam
        > czy drzwi są zamknięte,potrafiłam leźć w środku nocy,żeby sie
        > upewnić.Teraz mi to przeszło,za to nie zasnę przy otwartych drzwiach
        > do pokoju,nawet takie przymkniete mi przeszkadzają-muszą być
        > zamkniete do końca i basta :)

        O to ja mam fazy w zależności od mieszkania. U mnie w domu rodzinnym ZAWSZE
        zasypiam przy otwartych drzwiach (chociaż cały dzień mam zamknięte). Taki mały
        rodzinny rytuał, ja jak idę spać to otwieram drzwi od pokoju, mama jak rano
        wstaje to mi te drzwi zamyka, żeby mnie nie budzić :)
        W mieszkaniu w którym teraz mieszkam, zawsze śpię przy zamkniętych.

        Kurczę, coraz bardziej dziwna się sobie wydaję ;)

        Parę lat temu miałam jeszcze taką fazę, że budziłam się w nocy i jak nie
        słyszałam nic z pokoju rodziców to wstawałam i szłam sprawdzać, czy oddychają.
        Ale dobre dziecko ze mnie ;)

        Mina mojej mamy, która kiedyś obudziła się podczas kontroli oddychania -
        bezcenna ;)
    • evunaa Re: Dziwactwa 07.12.08, 14:30
      O i jeszcze nie ma szans, żebym zasnęła nie wykonawszy odpowiedniej kombinacji
      leżenia, to jest: najpierw na lewym boku, potem na prawym i mogę zasnąć :P będę
      się przewracać dopóki ta kombinacja nie wystąpi.
    • urkye Re: Dziwactwa 07.12.08, 14:44
      Czytam WSZYSTKO co znajdzie się w zasięgu mojego wzroku :P od czasu zrobienia
      prawka jest lepiej-nie będę przecież czytać jak prowadzę:P
      Zaś jak jadę jako pasażer, zawsze rytmicznie wystukuję nogą lub ręką [albo na
      zmianę napinam lewą i prawą nogę... :P] rytm mijanych latarni/linii
      oddzielającej pasy;) Zawsze denerwował mnie tata, który jechał za szybko i nie
      nadążałam z rytmem:P

      Herbaty robię sobie zawsze podwójne;)

      Muszę pójść do toalety przed wyjściem z domu-MUSZĘ. Nawet jeśli byłam w łazience
      5 minut wcześniej;)

      Muszę mieć przy sobie tic-tac(ki? jak to sie odmienia?:P). Mam je wszędzie-w
      każdej torebce, w samochodzie, w saszetce przy rowerze... :P

      Jeśli pada-wycieram chusteczką lusterka zewnętrzne. Bez tego nie ruszę-wszyscy,
      co ze mną jeżdżą, się ze mnie śmieją. Ale ja nie ruszę bez tego i koniec; jak im
      się nie podoba, to mogą iść pieszo:P

      Więcej dziwactw póki co nie pamiętam:P
    • besame.mucho Re: Dziwactwa 07.12.08, 14:54
      Kanapki od zawsze smaruję z tej większej strony, jak ktoś zrobi źle,
      to mam duży problem jak to zjeść.
      Nienawidzę jak ktoś zagląda mi przez ramię. W monitor, w gazetę, w
      książkę, w komórkę, wszystko jedno.
      Nie cierpię rozmawiać przy kimś przez telefon. Niezależnie od tego
      czy rozmowa dotyczy spraw osobistych, czy to gadanie typu "cześć,
      przemówmy się na piątą".
      Zasypiam tylko na specjalnej kombinacji poduszek. Dwie po bokach,
      trzecia (duża!) na środku na nich (zahaczając o dwie pozostałe tylko
      samymi końcówkami boków). Nigdy nie mogę zasnąć w innym domu niż
      mój, bo zawsze jest za mało poduszek do kombinacji i mają
      nieodpowiedni kształt.
      Uwielbiam być boso. W domu zdejmuję skarpetki po minucie od wejścia
      (nawet jak jest paskudnie zimno - z tego powodu mam wieczny katar),
      na działce wszędzie chodzę boso (niestety w Warszawie jest na to za
      brudno), samochód też najbardziej lubię prowadzić boso (czym
      wiecznie wprawiam wszystkich w zdumienie).
      Mogłabym zabić za otwieranie nowych opakowań danego produktu, jeśli
      jedno jest już otwarte. Dlatego zazwyczaj kupuję wszystko pojedynczo
      i lecę do sklepu jak się kończy.
      Jedząc zawsze układam wszystko "od najgorszego do najlepszego".
      Nawet jeśli wiem, że pod koniec jedzenia będę już tak najedzona, że
      najlepsze wcale nie będzie mi bardzo smakowało (aha, dodam, że samo
      klasyfikowanie "najgorsze-najlepsze" też jest dziwactwem - na
      przykład najlepsza kanapka różni się od najgorszej tylko tym, że ma
      plasterek z bardziej okrągłego pomidora - poza tym na kanapce jest
      dokładnie do samo).
      Tyle mi przychodzi do glowy, ale na pewno jest tych dziwactw o wiele
      wiele więcej :-). Mam mnóstwo przyzwyczajeń, które nie przychodzą mi
      do głowy tylko dlatego, że uważam je za całkowicie normalne, a
      dopiero przy konfrontacji z innymi ludźmi okazują się dziwactwami.
      • besame.mucho Re: Dziwactwa 07.12.08, 14:56
        Jeszcze mi się przypomniało - liczę! Nie potrafię nie liczyć schodów
        wchodząc po nich, nie tworzyć sobie zależności między cyframi w
        numerach telefonów, itd.
      • besame.mucho Re: Dziwactwa 07.12.08, 14:59
        I jeszcze :). Nie cierpię tankować, kiedy bak nie jest prawie
        zupełnie pusty. Naturalne jest dla mnie wyjeżdżenie go, aż będzie
        świecila kontrolka i tankowanie do pełna. Cierpię, kiedy mam pół
        baku, muszę jechać w trasę i wiem, że najbliższa porządna stacja
        jest tak daleko, że muszę mieć więcej benzyny żeby do niej dojechać
        co zmusza mnie do tankowania takiego pełnego baku :).
        • origami_21 Re: Dziwactwa 07.12.08, 18:53
          besame.mucho napisała:

          > I jeszcze :). Nie cierpię tankować, kiedy bak nie jest prawie
          > zupełnie pusty. Naturalne jest dla mnie wyjeżdżenie go, aż będzie
          > świecila kontrolka i tankowanie do pełna. Cierpię, kiedy mam pół
          > baku, muszę jechać w trasę i wiem, że najbliższa porządna stacja
          > jest tak daleko, że muszę mieć więcej benzyny żeby do niej
          dojechać
          > co zmusza mnie do tankowania takiego pełnego baku :).

          Tak, to rozumiem. I tankowanie zawsze do pełna.
      • kasica_k Re: Dziwactwa 07.12.08, 18:04
        besame.mucho napisała:
        > Uwielbiam być boso. W domu zdejmuję skarpetki po minucie od
        > wejścia

        No proszę, o tym "dziwactwie" też zapomniałam :) To są ludzie, którzy tak nie
        mają? :) Po domu chodzi się boso. W ogóle nie cierpię być w skarpetkach bez
        butów. A najchętniej to i buty nosiłabym na gołe stopy. Poza tym w domu ma być
        ciepło - tak, żeby można było chodzić możliwie najbardziej rozebranym. Noszenie
        np. swetra po domu to dla mnie jakieś nieporozumienie - możliwe tylko w razie
        nagłej awarii ogrzewania :)

        Ale kiedy tymi bosymi stopami nadepnę na coś mokrego, np. zachlapaną podłogę w
        łazience, dostaję szału :)
        • besame.mucho Re: Dziwactwa 07.12.08, 22:23
          > Ale kiedy tymi bosymi stopami nadepnę na coś mokrego, np.
          zachlapaną > podłogę w łazience, dostaję szału :)

          Ja też, ale jednak mniejszego niż wtedy, kiedy nadepnę na coś
          mokrego będąc w skarpetkach. Blee, mokre skarpetki na stopach.
          • agafka88 Re: Dziwactwa 07.12.08, 23:09
            besame.mucho napisała:

            > > Ale kiedy tymi bosymi stopami nadepnę na coś mokrego, np.
            > zachlapaną > podłogę w łazience, dostaję szału :)
            >
            > Ja też, ale jednak mniejszego niż wtedy, kiedy nadepnę na coś
            > mokrego będąc w skarpetkach. Blee, mokre skarpetki na stopach.

            Wyobraźcie sobie moją traumę - mam żółwia, który chodzi sobie po całym domu i
            załatwia się gdzie popadnie ;)
          • kasica_k Re: Dziwactwa 08.12.08, 01:18
            besame.mucho napisała:
            > Ja też, ale jednak mniejszego niż wtedy, kiedy nadepnę na coś
            > mokrego będąc w skarpetkach. Blee, mokre skarpetki na stopach.

            Fuuu, o czymś takim nawet nie myślę :)
            • agafka88 Re: Dziwactwa 08.12.08, 01:27
              kasica_k napisała:

              > besame.mucho napisała:
              > > Ja też, ale jednak mniejszego niż wtedy, kiedy nadepnę na coś
              > > mokrego będąc w skarpetkach. Blee, mokre skarpetki na stopach.
              >
              > Fuuu, o czymś takim nawet nie myślę :)
              >

              Mokre skarpetki wydają paskudne dźwięki.

              Tak samo wata. Nie wiem, ile ktoś by mi musiał zapłacić, żebym dotknęła kłębka
              waty. To skrzypienie przeszywa mi ciało. Ble
            • madzioreck Re: Dziwactwa 09.12.08, 20:14
              Z tego względu nie mogłabym mieć żadnego królika, zająca czy co tam. Nie
              miałabym serca trzymać w klatce, ale bobki w całym domu wdeptane w dywan, albo
              jak ja bym w to wdepnęła bosą stopą... yyyiiii.
        • urkye Skarpetki być muszą!!! :) 08.12.08, 00:08
          > No proszę, o tym "dziwactwie" też zapomniałam :) To są ludzie, którzy tak nie
          > mają? :) Po domu chodzi się boso.

          Są, są :))))

          U nas w domu panuje zimny chów:P 20 stopni to max.[normalnie ok.18] Skarpetki
          noszę codziennie, non stop:))) I paputki być muszą:) Wiecie... u nas są panele,
          ogrzewanie minimalne, normalne kaloryfery no i na dodatek sprzątamy raz w
          tygodniu-chodzenie w domu bez kapci kończy się traumatycznie brudnymi skarpetkami:D
          Wyjątek stanowi lato-wtedy oczywiście chodzę bez skarpetek;) Ale klapki i tak
          być muszą:) nie wyobrażam sobie chodzenia po domu bez kapci:D
          • kasica_k 20 stopni?? 08.12.08, 01:17
            urkye napisała:
            > U nas w domu panuje zimny chów:P 20 stopni to max.[normalnie
            > ok.18]

            18-20 stopni to można mieć w samochodzie, a nie w domu. Co za pomysł? Ja mam
            24-25 i to jest moja optymalna temperatura do życia. Więcej o stopień jest za
            gorąco, mniej - za zimno :)

            > Skarpetki
            > noszę codziennie, non stop:))) I paputki być muszą:)

            Nawet tego nie pisz. Dreszcz mnie przechodzi na myśl o jakimś szorstkim
            grzejącym paskudztwie na moich stopach. Brrrr! :) Po co się tak katować? Nie
            lepiej mieć ciepło i np. chodzić po mieszkaniu w ładnym staniku? :)
            • urkye Re: 20 stopni?? 08.12.08, 10:54
              Mieszkam jeszcze z rodzicami, bom młoda:) Więc to oni rządzą w tym domu:P A
              głównie tata-on jest taki zimnolubny człowiek;) Wiesz... on to po domu, przy
              tych 18 stopniach, chodzi w krótkich spodenkach i krótkim rękawku, bez
              skarpetek:) A na spacer w taką pogodę jak dziś wychodzi bez kurtki-bo po co?
              Przecież jest ciepło :P My się ubieramy;) Mamie jest zimno-podkręca grzanie-tata
              przychodzi i twierdzi, że jest za gorąco i otwiera wszystkie okna:D W sumie u
              nas wiecznie się wietrzy, bez względu na porę roku:P Wesoło mamy;)

              O rety, 25 stopni?! Podziwiam:) Ja bym nie wytrzymała, serio:D Ale z drugiej
              strony się Tobie nie dziwię, że w takich warunkach chodzisz bez skarpetek:)
              Zapociłabyś się po 5 minutach:P

              Jako ciekawostka-u nas w domu się nie choruje, a przynajmniej rzadko chorujemy.
              Jednak taki zimny chów dobrze nam robi:P
            • helenka333 Re: 20 stopni?? 08.12.08, 11:41
              hmmm ja tez chodzę w skarpetkach, w domu mam max 22 stopnie, tylko gdy robi się
              cieplej (czego nie znoszę) zdejmuje je bo się gotuje, w ogolę stopy mi regulują
              poziom ciepłoty (jeśli można to tak nazwać), i teraz Cie zabije- śpię w
              skarpetkach bo bez jest mi zimno!!!
            • madzioreck Re: 20 stopni?? 09.12.08, 20:17
              Ło matko, toż to sauna :) Ja mam znowu wiecznie otwarte okno, nawet teraz - na
              oścież. Siedzę ubrana w normalna bluzkę, kaloryferów najchętniej bym nie
              używała. A mój mąż chce mnie uwędzić - kaloryfer na maksa, koc na kołdrę...
            • missmurder Re: 20 stopni?? 09.12.08, 20:58
              > 18-20 stopni to można mieć w samochodzie, a nie w domu. Co za pomysł? Ja mam
              > 24-25 i to jest moja optymalna temperatura do życia. Więcej o stopień jest za
              > gorąco, mniej - za zimno :)

              U mnie ledwo do 25 dociąga czasem w kuchni, jak się kilka rzeczy gotuje i
              piekarnik jest włączony - jak dla mnie, sauna :)
              Jakoś zawsze tak było, że w domu było max 22. Czasem mam mniej, zawsze mam
              jakieś okno uchylone, w taj chwili częściowo otwarte.

              Co do dziwactw - też liczę różne rzeczy - stopnie, czasem kostkę/płyty
              chodnikowe ;), u dentysty panele na suficie. Numery telefonów albo łączę w
              relacjach z innymi, albo kojarze z jakimiś datami, albo zapamietuje jako układ
              na klawiaturze numerycznej (np. prawy górny, środek, prawy dolny itd. - to samo
              z kodem do drzwi do mojej klatki ;))
              Śpię zawsze w skarpetkach, nawet latem. Mogę być goła, ale tzw. stopki muszą być
              - dłuższe nie, bo się zwijają, a poza tym, zostawiają ślad - jak potem rano np.
              założyć pończochy ze śladem nad kostką? ;) Jak śpię w bokserkach, to skarpetki
              jak najbardziej dobrane kolorystycznie ;) Co jest nieco problematyczne, bo
              najwięcej stopek mam sportowych, z 3paków nike'a, białe z różnymi różowatymi
              wykończeniami. I czarne, ale w nich źle mi noga wygląda ;) Za blada wtedy jestem ;)
              Bałagan nie jest wcale dziwactwem, więc się nie liczy ;) Choć ostatnimi czasy
              jest naprawdę nieźle, mały nieład li jedynie ;)
              Kawę w domu pijam tylko i wyłącznie w którymś z kubków z jednej serii - w innym
              nie wypiję. Poza tym, konkretne proporcje kawy, wody i mleka, plus łyżeczka
              cukru (tylko do kawy, i najczęściej rano - glukoza do życia :D). W domu inna mi
              nie smakuje, choć kawy z C.Heaven niegdyś pijałam litrami ;)
              Wkurzam się, jak pranie leży w pralce po praniu - gniecie się i tego nie
              cierpię. Ale to chyba też nie jest dziwactwem ;)
              Odkąd mam czujkę cofania w samochodzie, w garażu staję równo 0.5m od ściany.
              Idealnie żeby np coś włożyć bądź wyjąć z bagażnika. Co prawda przez 3,5 roku na
              tym osiedlu bez czujki i 0.5m żyło się dobrze, ale teraz musi być 0.5. I koniec!
              Jeśli przypadkiem będzie 0.4, wtedy jedynka, nieco do przodu i z powrotem
              wsteczny, żeby sprawdzić, ile jest ;) Głupie, wiem, ale mam ten samochód 1,5
              miesiąca i nie mogę się od tego odzwyczaić ;)

              Więcej grzechów, tfu, dziwactw nie pamiętam ;)
              Albo po prostu nie zdaję sobie z nich sprawy ;)
              • missmurder Jednak coś jeszcze pamiętam :) 09.12.08, 21:08
                Woda, soki, napoje - mogę wypić tylko ze szklanki. Mała, duża - ganz egal. Ale z
                kubka mi nie smakuje, zwłaszcza woda. I nie wypiję, nawet jak mnie suszy. Albo
                szklanka albo z gwinta. Innej opcji nie ma ;)
                Ostatnio kupowałam sporo książek - więc mania ustawiania. Idą wg wielkości. Jak
                są ustawione od lewego końca półki, to zaczyna się najwyższą. To samo w drugą
                stronę, jak na innej półce są od prawej. Staram się stawiać książki jednego
                autora obok siebie i szlag mnie trafia, jak nawet mimo tego samego wydawnictwa
                mają inne wymiary. Np taki T.Piątek - jedna książka 19,5x12, inne dwie 16,5x10.
                No nie mogą obok siebie wszystkie stać :(
                • winter76 Re: Jednak coś jeszcze pamiętam :) 09.12.08, 22:09
                  Mnie też z kubka smakuje tylko kawa,albo herbata :) Ja mam jeszcze takie dziwactwo,że ten sam sok smakuje mi sto razy bardziej jak go kupię w szklanej butelce niż w kartoniku.
                  • agafka88 Re: Jednak coś jeszcze pamiętam :) 09.12.08, 22:17
                    Mi z kubka smakuje tylko kakao, którego właściwie nie pijam. Ale tak, kakao musi
                    być w kubku :D
        • e.m.i1 Re: Dziwactwa 08.12.08, 00:40
          O Matko!
          Ja nie jestem w stanie przejsc sie boso po podlodze, no chyba ze tylko kilka krokow i jest to miekki dywan. Nienawidze tez nosic kapci na gole stopy, a moment szybiego przejscia spod prysznica do pokoju, w owych kapciach i bez skarpetek to rzecz okrutnie nieprzyjemna. Oczywiscie zaraz po nasmarowaniu sie specyfikami wskakuje w grube czarne skarpeciory i juz tak moge sobie siedziec nago dopoki nie zmarzne;)
          A jeszcze co do prysznica, to tez nie wejde do kabiny nie polanej wczesniej ciepla woda. Do szalu doprowadza mnie to jak ktos ze wspollokatorow zostawia sluchawke wysoko zawieszona, ze trzeba wejsc do kabiny zeby ja zdjac. Musze wejsc wtedy jedna noga w skarpetce, ostatecznie tak tylko lekko na palcach stanac, polac brodzik zeby sie podgrzal, stanac w kapciach tylem do kabiny (zebym pozniej wychodzac weszla prosto w kapcie:D), skrecic sie o 180 stopni i wcisnac sie w to waskie przejscie (drzwiczki sie rozsuwaja tak do polowy, bo tyle kosmetykow stoi na brodziku) :) A ile razy mi przy tym kreguslup strzelil, tak ze az jeknelam to nie powiem:) I ile siniakow nabilam;)

          Jeszcze jak widze wspollokatorke biegajaca wesolo na bosaka po zimnych plytkach, czy panelach to az mi sie slabo robi. Mam autentyczna gesia skorke i mord w oczach.
          • kasica_k Re: Dziwactwa 08.12.08, 01:30
            e.m.i1 napisała:
            > O Matko!
            > Ja nie jestem w stanie przejsc sie boso po podlodze

            A jak fajnie się chodzi boso po trawie... albo piasku... Tylko do tego musi
            kawałek czystego środowiska być :)
Pełna wersja