yaga7
08.05.09, 10:03
Ja rozumiem, że temat może się wydawać dziwny, ale jest mi zimno ;)
Po pierwsze jestem zmarźlak straszny - przy temperaturze powietrza 30 stopni spokojnie sobie egzystuję i nic mi się nie dzieje (pod warunkiem, że nie ma dużej wilgotności). Ale w temperaturze -20 też mogę egzystować, jak się dobrze opatulę.
Natomiast odkąd wyłączyli nam kaloryfery w bloku jest mi non stop zimno w mieszkaniu. Temperatura w mieszkaniu to ok 20-21 stopni - tak przynajmniej mówi termometr pokojowy i to jest dla mnie za mało. Łażę w swetrach, polarach, wyłażę na balkon na słońce, żeby się rozgrzać, wracam do środka, po jakimś czasie znów mi zimno.
Gorące kąpiele pomagają też doraźne.
Wieczorem pomaga alkohol :P No ale nie będę pić od rana.... ;))))
Co jakiś czas skaczę, ruszam się, żeby pobudzić krążenie, no ale zimno ;)))
Gorące herbaty też piję....
Zasadniczo mam tak każdego roku, gdy na zewnątrz jeszcze nie całkiem ciepło, a kaloryfery od dawna nie grzeją. Zresztą czasem i w środku lata w mieszkaniu siedzę w polarze i przebieram się w krótkie rękawki, żeby wyjść na zewnątrz do sklepu przykładowo.
Czy ktoś ma tak jak ja?
A może na coś jestem chora? Lol.
Czy ktoś ma jakieś rady dla zmarźluchów? ;)