Dodaj do ulubionych

ciucholandy-wykładowcy

31.07.09, 10:52
Napiszcie mi, co myśliczie jak widzicie swoich
wykładowców/nauczycieli szperających w szmatach. Ja żadko zaglądam
do ciucholandów, bo się boję, że studenci mnie zobaczą i pójdzie
plota po wszystkich rocznikach, że na szmaty chodzę.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:01
      Już nie mam żadnego wykładowcy (coż, nie ten wiek), ale pomyslalabym, ze fajnie,
      mozemy sobie doradzic :))) Zagadnelabym, gdzie się zaopatruje i wymieniła się
      adresami. Serio!

      A w domu miałam (bo juz z nim nie mieszkam :)) starszego, utytułowanego
      wykładowcę, który swoje najlepsze marynarki zdobywał na bazarze, na stoistku
      ciuchowym właśnie :)

      Wyluzuj!
    • klymenystra Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:02
      Czytalam ostatnio jakies statystyki - wiekszosc Polek chodzi na ciuchy - a wiec
      Twoje studentki tez. Nie rozumiem, co to za wstyd.

      Swoja droga - nie wierze, ze wykladowca moze napisac "zadko"...
      • joannea Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:06
        klymenystra napisała:
        > Swoja droga - nie wierze, ze wykladowca moze napisac "zadko"...

        a dlaczego? Dar bezbłędnego pisania jako część namaszczenia akademika? Bez przesady.
        • klymenystra Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:08
          Wyzsze wyksztalcenie oblige... Wykladowca to juz zapewne po doktoracie, moze i
          po habilitacji - nic nie usprawiedliwia. To nie jest dar. To jest umiejetnosc
          nabywana w podstawowce. Tym bardziej, ze przegladarki ze sprawdzaniem pisowni to
          chyba codziennosc?
          • joannea Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:23
            a z iloma wykładowcami masz przyjemność prowadzić prywatną korespondencję?
            zapewniam Cię, że ortografia nie zawsze jest powiązana automatycznie z pracą na
            uczelni.
            Ja robiłam błędy zawsze, i kolejne polonistki załamywały ręce, bo zwykle byłam
            ich ulubienicą, a jak tu chwalić wypracowanie, w którym są co najmniej 3 orty?.
            Jako dziecko bardzo szybko zaczęłam czytać skanując tekst, i nie zatrzymywałam
            się na poszczególnych słowach. Od kiedy całe moje czytanie załatwiam w językach
            obcych, a z polskim ma kontakt internetowy, zrobiło się dużo gorzej. Tak,
            powinnam się wstydzić, powinnam ząłamywac ręce, kajać się i błagać o
            przebaczenie purytsów językowych, ale jakoś niespecjalnie się przejmuję. To tyle
            z mojej działki.
            Przeglądarkę z polską korektą bardzo chętnie zainstaluję, jeżeli powiesz mi, jak
            to zrobić, nie wyrzucając jednocześnie angielskiej, która jest mi zawodowo
            niezbędna. I nie, nie jestem tu złośliwa, naprawdę chętnie posłucham, jak to
            zrobić.
            • klymenystra Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:34
              Co do przegladarki - tez czekam, az ktos mi powie, bo mam francuska, podobniez
              jak caly komputer. Ale worda juz mam polskiego. Tam tez sprawdza pisownie.

              Nie bede juz z Toba dyskutowac, tylko przedstawie wlasny poglad: wykladowca jest
              nauczycielem, ktorego, wedlug mnie, powinna cechowac wysoka kultura osobista
              oraz wysoki poziom intelektualny, przejawiajacy sie miedzy innymi w tym, jak
              mowi (staranne artykulowanie, dobre akcentowanie) i jak pisze - bo jezyk jest
              podstawowym narzedziem poznania, w jezyku sie pisze artykuly, w jezyku sie
              prowadzi zajecia. Wykladowca jest wykladowca z jakis powodow - czy
              usprawiedliwialabys nauczyciela, ktory sadzi podstawowe byki ortograficzne?
              Jedyne bledy, ktore dopuszczam u wykladowcow, to bledy w rekcji, bo to jest
              czasem dosyc skomplikowane, szczegolnie w tekstach naukowych.

              Co do prywatnej korespondencji - prowadze ja z czterema wykladowcami, w tym z
              jedna pania dziekan.

              Jak dla mnie - EOT - ja wole rownac do gory, niz w dol.
              • joannea Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:42
                Cóż, ja mam po prostu inne kryterium oceny naukowców, niż to, czy robią błędy
                ortograficzne czy nie.
              • chocochoco Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 12:50
                Każdemu może zdarzyć się błąd , nie demonizujmy, mi już został rok studiów
                (humanistycznych!) i ciągle robię wstrętne błędy i nic na to nie poradzę,
                chociaż staram się jak mogę uważać na swoją pisownię.
                Co do tematu, nie zdarzyło mi się spotkać wykładowcy w lumpeksie, a nawet jak
                bym spotkała, to nie poszłabym na drugi dzień opowiedzieć tego wszystkim kolegom
                i koleżanką z roku, bo to nie w moim stylu. Poza tym to żaden wstyd, teraz "na
                ciuchy" chodzą prawie wszyscy ;-).
              • palacsinta Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 13:02
                klymenystra napisała:

                > Co do przegladarki - tez czekam, az ktos mi powie, bo mam francuska, podobniez
                > jak caly komputer. Ale worda juz mam polskiego. Tam tez sprawdza pisownie.
                >

                Ja mam w firefoxie zainstalowane (jako dodatki) słowniki polski i angielski, klikając prawym klawiszem w okienko, w którym wpisuję posta, ustawiam, według którego wpisywany tekst ma być sprawdzany. I już.
              • manekineko Re: ciucholandy-wykładowcy 11.08.09, 21:56
                >Wykladowca jest wykladowca z jakis powodow

                jakichś*
            • anka-ania Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 15:03
              joannea napisała:

              > Przeglądarkę z polską korektą bardzo chętnie zainstaluję, jeżeli powiesz mi, ja
              > k
              > to zrobić, nie wyrzucając jednocześnie angielskiej, która jest mi zawodowo
              > niezbędna. I nie, nie jestem tu złośliwa, naprawdę chętnie posłucham, jak to
              > zrobić.

              Wystarczy zainstalować Firefoxa w polskiej wersji językowej (www.mozilla-europe.org/pl/firefox/ ). Nie trzeba już instalować polskiego słownika. A jeśli już korzystasz z FF, to stąd addons.mozilla.org/pl/firefox/browse/type:3 możesz pobrać słowniki.
          • kizombalover Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 15:46
            Tak gwoli ścisłości - magister może być wykładowcą, a także starszym wykładowcą.
            Kilka moich koleżanek takie właśnie zajmuje stanowiska - z samej racji stażu
            pracy. Mówię tu o nazwie etatu, a nie o potocznie przyjętym wyrazie
            "wykładowca", który oznacza każdego nauczyciela akademickiego.
            Jeśli chodzi o "peweksy", to ja nie widzę w tym nic niestosownego. Sama czasem
            bywam (tylko czasem, bo nie mam daru wyszukiwania perełek), ale w życiu mi nie
            przyszło do głowy się przejmować, że ktoś ze studentów mnie tam zobaczy.
    • joannea Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 11:04
      ja tam się bardzo cieszyłam, jak spotykałam wykładowców w lumpeksie, z jedną
      panią dr miałyśmy ten sam ulubiony ;)
      Przecież to żaden wstyd, a wręcz przeciwnie, nie sztuką jest znaleźć ekstra
      ciuch w drogim sklepie, a za to wygrzebanie czegoś na szmatach gwarantuje, że
      nie będziesz ubrana w to, co pół grupy, którą uczysz (nasze forumowo ulubione
      bluzki z H&M widziałam na ostatnim kongresie jednego dnia na 3 babkach). Zawsze,
      jak mnie ogrania zwątpienie co do sensowności lumpów, przypominam sobie Kayah,
      która, już będąc gwiazdą, nadal grzebała w koszach.
      U studenci i tak plotkowali, plotkują i będą plotkować, nie o tym, to o czym
      innym (przypomnij sobie własne lata studenckie) ;).
      A o wykładowcy świadczy poziom zajęć i publikacje. Ktokolwiek twierdzi inaczej,
      cóż, nie zrozumiał zasad.

      Koleżanko akademiczko! zajrzyj litościwie do mojego wątku o openoffisie, nawet,
      jeżeli używasz worda, może wiesz, jak ustawić bibliografię?
      • magdalaena1977 Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 16:35
        joannea napisała:

        > nie sztuką jest znaleźć ekstra ciuch w drogim sklepie,
        Zależy co rozumiesz przez extra. Owszem materiały są lepsze, ale znalezienie
        czegoś w większym rozmiarze, co przewiduje istnienie talii i biustu (i jeszcze
        nie jest paskudne) graniczy z niemożliwością.

        A co do lumpków, to zgadzam się, ze nie ma się czego wstydzić. Wiele kobiet robi
        to dlatego, że lubi, a nie dlatego, że nie ma kasy na nowe. Zresztą brak kasy
        też nie jest czymś hańbiącym, chociaż moi wykładowcy finansowo radzili sobie
        raczej dobrze.
    • plica Re: ciucholandy-wykładowcy 31.07.09, 13:18
      Twoj blad tez mnie zmroził. ale to nic w porownaniu z kolega doktorkiem, ktory nie oglada filmow z napisami, bo mu te napisy tak szybko zmykaja i on nie przeczyta dokladnie.... wyluzujmy, zwrocic uwage trzeba, ale bez przesady.
      co do lumpow. smialo. w liceum lazilam ze swoimi nauczycielkami do tych samych lumpow. wykladowcow nie spotkalam nigdy, moze dlatego, ze wiekszosc z nich to jednak faceci byli :)
      nie widze nic nagannego w lazeniu na ciuchy. to ma sie nijak do statusu materialnego, pozycji itd.
      stac mnie na nowe ubrania, ale kupuje je nieczesto, bo uwielbiam lumpeksy :)
      i jeszcze pytanko: co zlego jest w plotce, ze chodzisz na szmaty?
    • justyna-8 Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 13:15
      rzadko oczywiście :)
      Aż oczy mnie zabolały
      • justyna-8 Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 13:24
        Dzięki za obronę mojego ortografa. Niestety czytam obrazkowo, a
        dobrą polonistką nigdy nie byłam. Artykuły piszę od razu po
        angielsku, a na wykładach i ćwiczeniach mówię.
        I jeszcze poinformuję te, które mój błąd bardzo razi. Jestem po
        kilku nieprzespanych nocach z powodu ząbkującego dziecka, plus robię
        wdrożenie, plus nawiedzają mnie inżynierantki z bardzo błahymi
        problemami i dodatkowo prowadzę doświadczenie.
        A plotkami się nie przejmuję, chociaż studenci potrafią być
        perfidni, ale to już inna historia (na szczęście nie dotyczy mnie).
        Zapytałam z ciekawości.
        • kizombalover Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 14:18
          "bo się boję, że studenci mnie zobaczą i pójdzie
          plota po wszystkich rocznikach, że na szmaty chodzę. "

          to w końcu przejmujesz się plotkami, czy nie? :-D
          • justyna-8 Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 14:41
            :-D
            Plotkami się nie przejmuję, ale wolałabym aby o mnie nie rozmawiano
            w kontekście innym niż prowadzone przeze mnie ćwiczenia.

            Zawsze myślę wtedy o mojej szefowej, która chadza do ciucholandów. I
            piszecie, że Wy byście nic nie powiedziały, ale to Wy. Już słyszałam
            od studentów, jak widzieli moją szefową właśnie w ciucholandzie lub
            w Biedronce. No i odpowiedni komentarz też był.
            • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 14:47
              justyna-8 napisała:

              uż słyszałam
              > od studentów, jak widzieli moją szefową właśnie w ciucholandzie lub
              > w Biedronce. No i odpowiedni komentarz też był.

              A tak z ciekawości, jaki to był komentarz i w jakim stopniu zaburzył samoocenę szefowej?
            • joannea Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 14:52
              justyna-8 napisała:

              > :-D
              > Plotkami się nie przejmuję, ale wolałabym aby o mnie nie rozmawiano
              > w kontekście innym niż prowadzone przeze mnie ćwiczenia.
              >

              eeee, ale Ty tak na poważnie? myślisz, że studenci naprawdę o nie będą o innych
              rzeczach rozmawiać? Studenci zawsze znajdą coś, do czego można się przyczepić, w
              końcu o czymś trzeba rozmiawiać w przerwach między zajęciami ;) Komentować też
              będą, i cóż z tego? Ja bym się zupełnie, ale to zupełnie nie przejmowała, dopóki
              nie chodzi o prawdziwe problemy, typu alkoholizm wykładowców, sypianie ze
              studentkami, nepotyzm itp.
            • kizombalover Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 11:10
              O Boże, to kupowanie w Biedronce też uwłacza godności wykładowcy?!
              Gdzie w takim razie ta "wyższa kasta" powinna robić zakupy? I co to za studenci,
              co komentują takie rzeczy
              • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 13:09
                kizombalover napisała:

                > O Boże, to kupowanie w Biedronce też uwłacza godności wykładowcy?!
                > Gdzie w takim razie ta "wyższa kasta" powinna robić zakupy?

                Dobre pytanie :) Przecież zarobki wykładowców (poniżej profesora) są żenująco
                niskie.
                • kuraiko Re: ciucholandy-wykładowcy 10.08.09, 03:30
                  zależy na jakiej uczelni ;) na mojej wykładowcy sprowadzani z innych
                  miast (zwł. z Krakowa) dobrze zarabiają. i też byłam zaskoczona, jak
                  zobaczyłam jednego z profesorów w Biedronce ;) ale z tą Biedronką to
                  taki stereotyp, czasem po prostu chodzi się tam bo mają smaczne
                  ciastka, suszone śliwki i podobne produkty, których nie ma w
                  okolicznych sklepach, a niektórym osobom bez względu na stan konta
                  nie chce się jechać do delikatesów na drugi koniec miasta po jeden
                  produkt ;)
            • plica Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 13:32
              Już słyszałam
              > od studentów, jak widzieli moją szefową właśnie w ciucholandzie lub
              > w Biedronce. No i odpowiedni komentarz też był.

              hahahhahhaa. niestosownosc robienia zakupow w biedronce mnie rozwala na lopatki
              • ederlezi1981 Biedronka <rotfl> 02.08.09, 20:27
                łomatkoboska, a ja mam Biedronke pod wydziałem i w przerwie zdzarza mi się po coś do przegryzienia lecieć...powaliło mnie to.
        • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 14:26
          justyna-8 napisała:

          > Dzięki za obronę mojego ortografa. Niestety czytam obrazkowo, a
          > dobrą polonistką nigdy nie byłam. Artykuły piszę od razu po
          > angielsku, a na wykładach i ćwiczeniach mówię.

          Jak czytasz obrazkowo, to warto przeczytać swoej wpisy raz jeszcze, taki byk wlazł by ci wtedy natychmiast w oczy. ;-) Ale na usprawiedliwienie, ja nawet mam swoje ulubione błędy, po prostu wiem, w który słowach zawsze je sadzę i obiecuję sobie solennie następnym razem o nich myśleć oraz napisać poprawnie. Zwykle przypomina mi się po ptokach, gdy teksty poszły już w eter. Ale po dwudziestu latach emigracji, której dokonałam zaraz po maturze, uważam mój stopień znajomości polskiego za rewelacyjny. ;-)
          A co do lumpeksów i podobnych tematów. W mojej rodzinnej miejscowości kursuje legenda o dyrektorze szkoły, który dojeżdżał do pracy rowerem i woźnym tejże szkoły, który parkował mercedesem, bo miał rodzinę na Zachodzie i dostawał regularnie od niej walutę. Chodziło naturalnie o czas komuny i nikt nie utożsamiał wtedy stopnia zamożności z socjalnym prestiżem. Teraz pewnie grzebanie po lumpeksach kojarzy się w Polsce z nieudacznictwem i brakiem umiejętności wykorzystania kapitalistycznych możliwości. W Europie Zachodniej istnieją jednak też second hand shopy i nawet takie dla odzieży drogiej i luksusowej. W niemieckiej telewizji był reportaż o tym, jak prominentki chadzają tam, by zaoszczędzić na Chanelach i innych Versaczach. Nikt nie widzi w tym nic niestosownego. Mamy kryzys i oszczędne obchodzenie się z surowcami oraz pragmatyczne podejście do pieniędzy staje się cechą, którą można pochwalić się nawet na salonach. Rozrzutność kojarzy się raczej z szemranymi rosyjskimi oligarchami i prostacką dekadencją. I zresztą kto by się przejmował studentami. Młody wiek to czas arogancji i często dziwnych przekonań, które po kilku latach dorosłego życia rozwiewają się w nicość. ;-)
          • slotna Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 15:04
            > Jak czytasz obrazkowo, to warto przeczytać swoej wpisy raz jeszcze, taki byk wl
            > azł by ci wtedy natychmiast w oczy. ;-) Ale na usprawiedliwienie, ja nawet mam
            > swoje ulubione błędy, po prostu wiem, w który słowach zawsze je sadzę i obiecu
            > ję sobie solennie następnym razem o nich myśleć oraz napisać poprawnie. Zwykle
            > przypomina mi się po ptokach, gdy teksty poszły już w eter. Ale po dwudziestu l
            > atach emigracji, której dokonałam zaraz po maturze, uważam mój stopień znajomoś
            > ci polskiego za rewelacyjny. ;-)

            Zauwazylam w watku o diecie, ze piszesz "obiektywny" przez "j", zgadza sie? :D
            • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 15:43
              slotna napisała:

              > Zauwazylam w watku o diecie, ze piszesz "obiektywny" przez "j", zgadza sie? :D

              O matko, dzięki! Tego jeszcze nie zauważyłam. Kolejny kwiatek do listy. ;-) Ale upieram się jak osioł przy "znaleść", zamiast "znaleźć" i ciągle zapominam, że niemieckie "s" w słowach obcych zamienia się w polskim często na "z", jak na przykład w "ezoteryczny". O pierniczeniu się gramatyki przy dłuższych wyrażeniach już nie wspomnę. :-)
              • slotna Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 16:56
                Phi, znalesc i wziasc to norma ;))

                Jeszcze jedno mi sie jedno przypomnialo: napisalas o "odbudowaniu" miesni u ludzi starszych i nie moglam skumac o co chodzi (bo to troche jakby odwrotnie niz rozsadek podpowiada), dopiero kiedy napisalas, ze "odbudowalas" sobie miesnie w chorej nodze, pojelam :D

                Odbudowac to (wg sjp)
                1. «zbudować na nowo lub odrestaurować coś, co zostało zniszczone»
                2. «przywrócić do uprzedniego stanu coś, czego funkcjonowanie zostało zaburzone»
                3. «spowodować powrót czegoś do poprzedniej liczebności lub wielkości»,
                a tobie chodzilo o zanik i zwiotczenie, prawda?
                • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 17:29
                  slotna napisała:

                  > a tobie chodzilo o zanik i zwiotczenie, prawda?

                  Masz rację, przetłumaczyłam automatycznie i dosłownie z niemieckiego "abbauen". Gdybym się chwilkę zastanowiła, to wpadłabym na "zanik", bo z rozumieniem problemów nie mam. ;-)
                  • slotna Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 19:03
                    No wiem, ze nie masz i tak sie domyslalam, ze to automatyczna kalka :) Zreszta bardzo logiczna: odkleic, odebrac, odjąc... odbudowac :D
                  • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 20:02
                    Pierwszalitero, moim zdaniem popełniasz jeszcze jeden błąd, bardzo częsty
                    zresztą również wśród Polaków żyjących w Polsce - piszesz "socjalny" zamiast
                    "społeczny" (np. umiejętności socjalne) :) To też chyba kalka językowa, nie?
                    • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 21:10
                      jul-kaa napisała:

                      > Pierwszalitero, moim zdaniem popełniasz jeszcze jeden błąd, bardzo częsty
                      > zresztą również wśród Polaków żyjących w Polsce - piszesz "socjalny" zamiast
                      > "społeczny" (np. umiejętności socjalne) :) To też chyba kalka językowa, nie?

                      Dokładnie. Chodziło o Soziale Kompetenz (social skill). Mnie czętso brakuje polskich fachowych wyrażeń i po prostocie zaglądam do Wikipedii zmieniając język. Niestety polska Wikipedia jest troszkę uboższa od niemieckiej i angielskiej, wielu rzeczy nie znajduję. I w ogóle to was kocham i obrażę się na moich polskich przyjaciół, którzy obiecali zwracać mi uwagę na takie gafy i tego nie robią. ;-)
                      • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 21:19
                        Przyznam, że widzę czasem drobne błędy w tym, co piszesz, także w słownictwie
                        "branżowym", a domyślam się (i chyba kiedyś o tym nawet pisałaś), że bardzo Ci
                        zależy na poprawnej polszczyźnie. Jestem zresztą pełna podziwu dla Ciebie,
                        rzadko kto tak świetnie włada ojczystym językiem mieszkając tyle lat na
                        obczyźnie. Jeśli chcesz, mogę Ci czasem coś podpowiedzieć (pisałaś o mleku:
                        "możesz go pić" - powinno być "je").
                        • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 22:14
                          jul-kaa napisała:


                          Jeśli chcesz, mogę Ci czasem coś podpowiedzieć (pisałaś o mleku:
                          > "możesz go pić" - powinno być "je").

                          No to, to już nie wiem skąd się wzięło, mleko w języku niemieckim jest rodzaju żeńskiego. ;-)
                          • slotna Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 00:13
                            Z Krakowa? :D W Malopolsce przy odmianie masowo olewaja rodzaj nijaki i wszelkie "je" zamieniaja na "go".
                            - Nie mam zadania na matme! Zrobiles go?
                            - Jest zimne powietrze i latwo sie przeziebic, jak sie go wdycha.
                            itp.
                            • pierwszalitera Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 00:29
                              slotna napisała:

                              > Z Krakowa? :D W Malopolsce przy odmianie masowo olewaja rodzaj nijaki i wszelki
                              > e "je" zamieniaja na "go".

                              Na Śląsku mówi się chyba podobnie. :-)
                      • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 21:27
                        I jeszcze tak offtopując - nie rozumiem żadnej ze skrajnych postaw - ani
                        wytykania z oburzeniem błędów, ani obrażania się za zwrócenie uwagi.
                        Ja wiele bym dała za to, żeby ktoś poprawiał moje błędy (szczególnie przecinki,
                        które są moją piętą achillesową).
                        • slotna Re: ciucholandy-wykładowcy 02.08.09, 00:20
                          Ja bezlitosnie poprawiam kumpla, z ktorym duzo koresponduje - on ma problemy z tą/tę i mi/mnie, ale upiera sie, ze musi byc perfekcyjny, wiec sie pilnuje. Kazda wpadke strasznie przezywa. Kiedy wreszcie sama zrobilam blad ("czyhac" przez ch) napisal "CHACHACHACHACHA!!! MAM CIE!!!"... myslalam, ze spadne z krzesla :D
                        • kotwtrampkach Re: ciucholandy-wykładowcy 04.08.09, 22:12
                          jul-kaa napisała:

                          > I jeszcze tak offtopując - nie rozumiem żadnej ze skrajnych postaw - ani
                          > wytykania z oburzeniem błędów, ani obrażania się za zwrócenie uwagi.
                          > Ja wiele bym dała za to, żeby ktoś poprawiał moje błędy (...)

                          kiedyś, za czasów papierowych listów (czyli takich bez możliwości automatycznego
                          sprawdzania pisowni) kumpel obiecywał zrobić mi listę moich błędów, żebym mogła
                          sobie na nie zwracać uwagę - nigdy tego nie dostałam.

                          jestem ciężkim przypadkiem - nawet moje skojarzenia były często niewłaściwe np
                          "mózg" uparcie pisałam przez "u", bo przecież - jak umysł - powinien być
                          otwarty:). Tego się łatwo nie przestawia. Dobrze, jak jest ktoś, kto zwróci
                          uwagę, lub chwilę zatrzyma się na błędzie - pamiętam dziewczynę, która
                          zasugerowała mi nieszczęsny mózg ubrać w beret z antenką - do dziś pamiętam i
                          "ó" i tę dziewczynę i wizualizację antenki:-)
                          • jul-kaa Re: ciucholandy-wykładowcy 04.08.09, 23:00
                            kotwtrampkach napisała:

                            > > pamiętam dziewczynę, która
                            > zasugerowała mi nieszczęsny mózg ubrać w beret z antenką - do dziś pamiętam i
                            > "ó" i tę dziewczynę i wizualizację antenki:-)

                            świetne!
                            Może zrobimy jakąś listę takich "sposobów"?
                            • kotwtrampkach Re: ciucholandy-wykładowcy 07.08.09, 22:55
                              jul-kaa napisała:

                              > świetne!
                              > Może zrobimy jakąś listę takich "sposobów"?

                              chętnie się przyłączę, bo mam sporo takich (no czasem muszę napisać jakiś tekst
                              bez komputera i nie zawsze popełniam gafę ;-) ) Chociaż wiem też, że nie na
                              wszystkich to działa - moja siostra AntyMol(książkowy) nie robiła błędów wcale -
                              wystarczyło jej raz zobaczyć słowo i już..
                              koleżanka z ławki mi kiedyś opowiedziała (zerkając w moją klasówkę), że na całe
                              życie zapamięta "u" w "służce", bo jej mama kiedyś uderzyła ją za taki błąd. Dla
                              mnie to tak makabryczne było, ze do tej pory się zawieszam pisząc gdzieś o
                              służbie czy służących (niestety tylko "zawieszam" i mam 50% szans na trafienie
                              ;-) )
                        • mmm-mm A ja mam problem z... 09.08.09, 08:30
                          chrzescijanem, chrzescijaninem, no wlasnie? Nigdy nie napisalam "wziasc" ani
                          "muj" albo "wlanczac", ale tego slowa nie umiem odmienic przez niektore
                          przypadki. Stad sie wzial Meksyk a nie Meksykan. Czemu nie Meksykanin?
                          Portorykan, Portorykanin, czy Portorykanczyk? Jakos w szkole nie mowilismy
                          czesto o Ameryce Lacinskiej w innym podtekscie niz Indianie. Wszystkie bledy
                          ortograficzne mnie kuja w oczy, jak bralam czyjs zeszyt to od razu chwytalam za
                          dlugopis i je poprawialam:D
                          • mmm-mm No i 09.08.09, 08:42
                            mialo byc "kluja", bo kuc to mozna podkowe dla konia. Ale nie napisze "koc". I
                            mowie o kims wysokim, ze jest dlugi, o niskim natomiast niski, pewnie temu ze
                            sama jestem niska. Nie mam pojecia skad sie to wzielo. I nie powinnam mowic
                            "Ukrainiec". Za to nie mowie "Rusek". Zas z zenskimi formami, to jest latwo:
                            Meksykanka, Portorykanka, Ukrainka.
                          • agafka88 Re: A ja mam problem z... 09.08.09, 11:59
                            mmm-mm napisała:

                            > Stad sie wzial Meksyk a nie Meksykan. Czemu nie Meksykanin?

                            Właśnie Meksykanin jest formą poprawną.
                            • palacsinta Re: A ja mam problem z... 09.08.09, 13:12
                              agafka88 napisała:

                              > mmm-mm napisała:
                              >
                              > > Stad sie wzial Meksyk a nie Meksykan. Czemu nie Meksykanin?
                              >
                              > Właśnie Meksykanin jest formą poprawną.

                              Tak samo zresztą Ukrainiec. I chyba miałaś na myśli "kontekst", nie "podtekst".
                              • mmm-mm A co z reszta? 09.08.09, 14:35
                                Moze byc kontekst, przepraszam. Ale chce wiedziec tez o Portoryka..... i dalej?:)
                                • roza_am Re: A co z reszta? 09.08.09, 15:21
                                  so.pwn.pl/lista.php?co=Portoryka%F1czyk
                                  • mmm-mm Re: A co z reszta? 10.08.09, 02:43
                                    Ale przynajmniej ktoras forma byla dobra:) A czemu Ukrainiec nie jest
                                    Ukrainczykiem? Portorykanczyk to tez dlugie slowo, wiec odpada ta przyczyna.
                                    Smieszny problem mam, o takim jeszcze nie slyszalam, zeby nie znac poprawnych
                                    nazw niektorych narodowosci. Z gwary? Przeciez nikt w rodzinie nie mowi gwara.
                                    Nie mam jakichs specjalnych problemow z przecinkami i innymi pulapkami w jezyku
                                    polskim, bo przeciez wszystkie polonistki jakie mialam by mi daly popalic.
                                    Trzeba wiecej mowic o narodowosciach z innych kontynentow w polskiej szkole. Nie
                                    tylko caly czas Niemcy, Rosja, Francja, Wielka Brytania, Grecja, Wlochy.
                                    Oczywiscie nic do nich nie mam. Niestety uczy sie niepotrzebnych 50 dat z
                                    dwumiesiecznej bitwy, chemii gdzie widzi sie laboratoryjne naczynia tylko w
                                    ksiazce, itd.
                                  • mmm-mm Acha, pisze to z telefonu, 10.08.09, 02:46
                                    wiec jakby cos brakowalo, czy bylo niejasne to przez to. Laptop mi sie zepsul.
    • ederlezi1981 Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 16:52
      hmmm...
      Ja tylko magistre jestem, ale powiedzmy, że w te najszersza definicję wykładowcy się jakoś mieszczę.
      Kupuje niemal wyłacznie na ciuchach, masa znajomych studentów też-ale, jesli sie o tym rozmawia, to raczej w takim bliższym gronie, zdarzało mi sie wymieniac adresami, ale z ludźmi, którzy byli przede wszystkim moimi znajomymi, a dopiero potem studentami.
      Z drugiej strony, znajome panie doktorki, starsze i zdecydowanie lepiej ode mnie sytuowane, nie robią tajemnicy z zakupów na ciuchach, a nawet się tym chwalą (ale może trochę na zasadzie "To sobie z Madrytu przywiozłam, za to dałam pięć stów, a to na ciuchach wyszperałam").
    • madzioreck Re: ciucholandy-wykładowcy 01.08.09, 16:56
      Ja w ogóle nie widzę problemu :) Nawet nie odnotowałabym chyba tego faktu jako
      istotnego na tyle, żeby komuś o tym wspominać :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka