Dodaj do ulubionych

Roznice w prawodawstwach stanowych

27.02.09, 00:13
Arnesaknussen denerwowal sie na watku o idiotyzmach ze:
> Licencje australijskie sa wazne jedynie stanowo, co stan to inne
prawo

Mnie sie to tez nie podoba, a rzecz przeciez nie dotyczy jedynie
licencji rzemieslniczych. Zetknelam sie osobiscie z roznicami
stanowymi dotyczacymi: prawa jazdy, kupna domow (ow nieslawny "stamp
duty" w NSW, ktory napelnial kufry laburzystow), systemu edukacji
podstawowej i sredniej (rozne programy szkolne oraz terminy wakacji)
no i oczywiscie uzywanie lub nie czasu letniego/zimowego (Queensland
sie zaparl i nie wprowadzil "daylight saving time").

Rozumiem, ze w kraju tak ludnym jak USA prawo miedzy stanami sie
rozni, ale Australia ma tylko 21,602,793
mieszkancow, z czego polowa mieszka w NSW. Segmentowanie pozostalych
Australijczykow w innych stanach przez rozne wymagania nie ma sensu
przy tak malej populacji. To czkawka pozostala po systemie kolonii,
gdy stany tak staraly sie odizolowac od siebie, ze uzywano nawet
roznej szerokosci torow kolejowych!

Was tez to denerwuje?
Luiza-w-Ogrodzie
Forum AUSTRALIA
Obserwuj wątek
    • spocit Re: Roznice w prawodawstwach stanowych 27.02.09, 01:05
      > Mnie sie to tez nie podoba, a rzecz przeciez nie dotyczy jedynie
      > licencji rzemieslniczych. Zetknelam sie osobiscie z roznicami
      > stanowymi dotyczacymi: prawa jazdy, kupna domow (ow nieslawny "stamp
      > duty" w NSW, ktory napelnial kufry laburzystow), systemu edukacji
      > podstawowej i sredniej (rozne programy szkolne oraz terminy wakacji)

      Wrzucanie wszystkich tych spraw do jednego worka jest niebezpieczne. Terminy wakacji szkolnych powinny byc rozne, te metode stosuje sie nawet w Polsce dla roznych wojewodztw, bo to pomaga rozladowac nadmiar turystow w ciagu 2 tygodni i niedomiar przez reszte czasu.

      Zgodze sie, ze nieuznawanie uprawnien w innych stanach to czyste dziadostwo i triumf biurokracji.

      Tym niemniej te roznice stanowe maja swoje zalety. Jesli w NSW wprowadzi sie jakies gowniane przepisy to przynajmniej konkurencja miedzystanowa wymusi ich weryfikacje. Jak sie wszystko ujednolici to juz zadnego hamulca nie bedzie.

      > no i oczywiscie uzywanie lub nie czasu letniego/zimowego (Queensland
      > sie zaparl i nie wprowadzil "daylight saving time").

      Czas letni w QLD byłby totalnym absurdem. Tak samo jak w NT czy polnocnej czesci WA.
      Ale i tak najwieksza glupota jest przesuniecie czasu w SA o 30 minut.

      W ogole zmienianie czasu uwazam za pomylke, ale to osobny temat raczej.

      > Rozumiem, ze w kraju tak ludnym jak USA prawo miedzy stanami sie
      > rozni, ale Australia ma tylko 21,602,793 mieszkancow, z czego polowa mieszka w NSW.

      hoho, zawsze wiedzialem, ze mieszkancy Sydney maja manie wielkosci, ale ze az tak? W NSW mieszka moze ok. 30% mieszkancow Australii.

      > gdy stany tak staraly sie odizolowac od siebie, ze uzywano nawet
      > roznej szerokosci torow kolejowych!

      A wiesz kto zawinil w tej sprawie? Rzad NSW oczywiscie. Probowano wprowadzic jednolite tory dla NSW i Wiktorii, wszystko uzgodniono i podczas gdy w Melbourne zamowiono juz piersze pociagi to NSW zmienilo jednostronnie ustalenia. I tak zostalo do dzis.

      A wiecie, ze miedzy stanami w XIX w. pobierano nawet cła?
      • luiza-w-ogrodzie Re: Roznice w prawodawstwach stanowych 27.02.09, 01:57
        spocit napisał:

        > Wrzucanie wszystkich tych spraw do jednego worka jest
        niebezpieczne. Terminy wakacji szkolnych powinny byc rozne, te
        metode stosuje sie nawet w Polsce dla roznych wojewodztw, bo to
        pomaga rozladowac nadmiar turystow w ciagu 2 tygodni i niedomiar
        przez reszte czasu.

        Hm, rozne sa tez terminy wakacji dla szkol panstwowych i prywatnych -
        moze tak to znormalizowac, zamiast stanowo?

        > Tym niemniej te roznice stanowe maja swoje zalety. Jesli w NSW
        wprowadzi sie jakies gowniane przepisy to przynajmniej konkurencja
        miedzystanowa wymusi ich weryfikacje. Jak sie wszystko ujednolici to
        juz zadnego hamulca nie bedzie.

        To przy zalozeniu, ze wprowadzi sie jednolite gowniane przepisy :o)
        Masz racje, oczywiscie - politycy tez ludzie i nie sa w stanie
        wyprodukowac idealnego prawodawstwa. Cos w tym jest, ze istnieje
        konkurencja miedzystanowa.

        > > no i oczywiscie uzywanie lub nie czasu letniego/zimowego
        (Queensland sie zaparl i nie wprowadzil "daylight saving time").
        >
        > Czas letni w QLD byłby totalnym absurdem. Tak samo jak w NT czy
        polnocnej czesc i WA.

        Prawda - im blizej rownika, tym mniejsze roznice miedzy najkrotszym
        i najdluzszym dniem roku, wiec znika koniecznosc wprowadzania czasu
        letniego. Ale w SA...

        > Ale i tak najwieksza glupota jest przesuniecie czasu w SA o 30
        minut.

        Absolutnie!

        > W ogole zmienianie czasu uwazam za pomylke, ale to osobny temat
        raczej.

        No to zaloz nowy watek, jesli chcesz dyskutowac zmiane czasu osobno.

        > hoho, zawsze wiedzialem, ze mieszkancy Sydney maja manie
        wielkosci, ale ze az tak? W NSW mieszka moze ok. 30% mieszkancow
        Australii.

        To nie mania wielkosci, tylko niedouczenie :o) dalam straszna plame,
        nie sprawdziwszy ABS. Masz racje, stan NSW wg danych z czerwca 2008
        mial okolo 6,967,200 mieszkancow; Vic 5,297,600, Queensland
        4,279,400

        > A wiesz kto zawinil w tej sprawie? Rzad NSW oczywiscie. Probowano
        wprowadzic jednolite tory dla NSW i Wiktorii, wszystko uzgodniono i
        podczas gdy w Melbourne zamowiono juz piersze pociagi to NSW
        zmienilo jednostronnie ustalenia. I tak zostalo do dzis.
        >
        > A wiecie, ze miedzy stanami w XIX w. pobierano nawet cła?

        Cholera wie, te zaszlosci kolonialne moga wrocic np bedzie sie
        pobierac myto na autostradach...

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • ratpole Re: Roznice w prawodawstwach stanowych 27.02.09, 01:53
      luiza-w-ogrodzie napisała:

      > Rozumiem, ze w kraju tak ludnym jak USA prawo miedzy stanami sie
      > rozni

      Pewnie nie chodzi o "ludnosc" tylko "rozleglosc". Kiedy jeden stan ma
      wielokrotnosc powierzchni sporego panstwa europejskiego, a wielu jego
      mieszkancow nie widzialo i nie zobaczy stanu sasiedniego (z uwagi na odleglosci)
      to ma sie wrazenie istnienia odrebnych panstw. W Sowieckom Sojuzie bylo jedno
      prawo na calym ogromnym obszarze, wedlug ktorego na wjazd do sasiedniego "stanu"
      trzeba bylo ubiegac sie o specjalne zezwolenie. Moze tak bylo lepiej? hehehe
      • luiza-w-ogrodzie Re: Roznice w prawodawstwach stanowych 27.02.09, 04:14
        ratpole napisał:

        > Pewnie nie chodzi o "ludnosc" tylko "rozleglosc".

        Oj chodzi, chodzi o ludnosc - i jej zageszczenie. Australia ma
        powierzchnie rowna 78% powierzchni USA (AU: 7.68 million km², USA:
        9.83 million km²wink ale ludnosci ma tylko 6.8% porownujac do USA (306
        mln). Najwiekszy z naszych stanow ma 1/3 ludnosci AU.

        A w ogole to co sie kurnia dzieje, od kilku dni godzinami sie nie
        mozna dostac na portal GW czyli na forum: "Przepraszamy, w tej
        chwili trwają prace techniczne w portalu Gazeta.pl"

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • pjd1 Re: Roznice w prawodawstwach stanowych 27.02.09, 13:11
      luizo,
      > pisałaś:
      To czkawka pozostala po systemie kolonii,
      > gdy stany tak staraly sie odizolowac od siebie, ze uzywano nawet
      > roznej szerokosci torow kolejowych!
      >
      > Was tez to denerwuje?

      hm, o ile to rzeczywiście czkawka, to nie była to "polityka izolacjonizmu".

      To był naturalny dość wynik sytuacji, gdy każdy stan z osobna podejmował
      decyjzje "lokalnie optymalne", nie przewidując, że w przyszłości okaże się to
      dysfunkcjonalne.

      Ale tak samo przecież było np. z decyzją o liczbie cyferek w dacie (pamiętamy
      Y2K? scare)

      oczywiście, że sytacja w której systemy są niespójne jest szkodliwa, ale
      bezwładność biurokratyczna jest spora wszędzie...

      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka