Dodaj do ulubionych

wscibska sasiadka

04.05.09, 07:05
Kiedys tutaj cos pisalam, ze Kiwi sa raczej zamknieci w sobie i niezbyt chetni
do nawiazywania kontaktow towarzyskich z nowoprzybylymi imigrantami. Wlasne
tego mi tutaj w Australii brakuje! Pisze zupelnie powaznie. Mieszkamy tutaj
juz od pol roku i bardzo bylibysmy ze swoich warunkow mieszkaniowych
zadowoleni gdyby nie sasiadka, z ktora od jakiegos czasu nie mozemy sobie
poradzic. Zaczelo sie raczej milo bo na poczatku naszego pobytu cieszylismy
sie, ze mamy milych sasiadow, ktorzy sa zyczliwi i sie nami interesuja ale
obecnie to zainteresowanie zaczyna nam coraz bardziej doskwierac. Chodzi
glownie o te pania bo jej maz prowadzi business i ma swoje sprawy natomiast
ona cale dnie przesiaduje przy oknie sledzac kazdy nasz ruch. Interesuje ja
wszystko - nasz harmonogram pracy, kto nas odwiedza i dlaczego, na jak dlugo
itd, dlaczego nie wystawilismy kosza na smieci, literalnie wszystko! Jak
wychodzimy z domu ona widzi nas i biegnie pytajac sie o to i owo starajac sie
dowiedziec gdzie sie wybieramy, jak na zakupy to ma dla nas mnostwo dobrych
rad co jest tanie, gdzie co kupic itd. Sama ma zwyczaj kupowania rzeczy, ktore
sa na tzw specials i zagracania nimi domu, ostatnio np kupila trzy ekspresy
do kawy bo byly tanie. Poniewaz ma ciasny krag zainteresowan rozmowa z nia
nudzi mnie i meczy i nie mam ochoty ani jej odwiedzac ani ja do siebie
zapraszac, na sama mysl o tym robie sie potwornie zmeczona. Niedawno
powiedzielismy jej, ze udalo nam sie kupic tanie bilety lotnicze do
Frankfurtu i ona juz mnie meczy abym surfowala godzinami na necie i zalatwila
im bilety w takiej samej cenie do Londynu lub Mediolanu, na lipiec (szczyt
sezonu). Dzis rano wyjechali od nas goscie, ktorzy spedzili z nami trzy dni,
w pare godzin po powrocie do domu z lotniska dzwonek do drzwi, oczywiscie
sasiadka zadna informacji o naszych gosciach i wszystkim co sie w przeciagu
ostatnich trzy dni w naszym zyciu wydarzylo. Macie jakis sposob aby sie pozbyc
tej baby? Na przeprowadzke nie mamy ochoty, miejsce jest naprawde piekne.
Obserwuj wątek
    • sennys Re: wscibska sasiadka 06.05.09, 13:35
      Haha Iza musisz zrobić coś extra co sąsiadkę zaszokuje i odepchnie lub obrzydzi
      ... 1000 zabawnych pomysłów przychodzi mi do głowy ... to zależy ile masz odwagi ...
      Chyba była kiedyś o czymś takim komedia ... coś w stylu numerów w filmie "How to
      Lose Friends and Alienate People" smile
      • iza42 Re: wscibska sasiadka 07.05.09, 00:24
        Juz cos zrobilismy, po prostu nie odpowiedzielismy jej dzwonienie i dobijanie
        sie do naszych drzwi. Obrazila sie... na piec minutsmile
        No i co dalej zalecasz?
        W kwestii how to lose friends, ta pani pare miesiecy temu jak tylko
        wprowadzilismy sie skarzyla sie, ze sasiedzi sie do niej przestali odzywac i
        trzymaja sie od niej z daleka, teraz wiem dlaczego.
        • sennys Re: wscibska sasiadka 10.05.09, 14:50
          Musicie być bardziej dobitni, poniżej kilka propozycji, większość nie poważnych
          ale na nie poważnych ludzi trzeba takie metody stosować:
          - zaczynając od najłagodniejszych(i najmniej skutecznych) metod - po prostu
          podziękuj tej Pani słowami: nie mam zamiaru więcej z Panią rozmawiać, bo działa
          mi Pani na nerwy ...
          - powiedzieć jej do słuchu, zwymyślając ją, troszkę miejscami niesprawiedliwie
          ... coby się sloidnie obraziła ...
          - samemu się obrazić, o pierdołę np.: poprosić o przysługę(np. o 2 cebulę) i jak
          się wywiąże ale zbyt gorliwie (przyniesie 3) to zwymyślać i się obrazić, i na
          każdym kroku przypominać te faux pas ..
          - zacząć udawać wariatkę ...
          - (podobne do poprzedniego) przygotować dwie wersje bigosu- normalny i totalnie
          przesolony (czyli spieprzony wink) zaprosić na bigos i podać jej tą przesoloną
          wersję a samemu zajadać normalną i jak będzie marudziła to wygonić ... (można
          też podać jakieś środki na rozwolnienie(lub inne rewolucje) w bigosie ale to już
          chyba podchodzi pod kryminał)
          - przywitać w drzwiach w ubiorze z Markiza de Sade czyli pejcz, skórka czarna
          obcisła, jakieś gwoździe i tak dalej ...
          - jak odwiedzi to niech niby przypadkiem zobaczy jakieś narkotyki, strzykawki i
          Ciebie na niby haju ... (oczywiście wszystko sztuczne coby Cię nie wsadzili)
          - spić się na niby u niej na obiedzie i coś wywinąć coby się obraziła ... (
          zwymiotować na ulubiony dywanik ?? )
          - jak Ciebie spotka w ogródku (jeśli takowy macie) czy przed domem to niech mąż
          zacznie wydawać nieludzkie odgłosy z piwnicy czy strychu, jak się zapyta co to
          to odpowiadasz: 1.: zamknęłam męża w klatce 1.5 na 1.5 m. bo nie chciał obierać
          ziemniaków ... 2.: to mój mąż się biczuje za karę że przesolił bigos smile 3.: mąż
          wraz z dwoma ulicznicami się zabawia, zaraz idę do nich dołączyć (i wtedy Ona
          też będzie chciała dołączyć wink )

          itd. itp. etc.

          to zależy troszkę co lubi i toleruje ta osoba...
          mam nadzieje że pomogłem big_grin
          • mozzie2007 Re: wscibska sasiadka 11.05.09, 02:38
            Iza, z takimi ludzmi to tylko bezposrednio trzeba. Omijanie to ona sobie jakos
            wytlumaczy i usprawiedliwi. Na odlew po pysku ze wam z butami w zycie wchodzi.
            Ja po Polsce nie popelniam tego bledu i z sasiadami grzecznie i z daleka smile
            Tradycjonalne pitu pitu how r u i ze pada/nie pada oraz have a good day, bye
            bye. I obserwowac czy sie nadaja do blizszych kontaktow. Niestety wariatow duzo
            biega i lepeij poczekac z zaciesnianiem wiezow. Lepiej sie milo rozaczarowac.
          • iza42 Re: wscibska sasiadka 11.05.09, 13:12
            Sennys, no nie, musze przyznac, ze pomysly masz wspaniale, zabraklo w nich chyba
            tylko jednego, jakby ja skutecznie otrucwinkwink)
            Z ta cebula to chybaby mi sie udalo, ona czesto przypominala mi, ze jezeliby mi
            czegos w kuchni zabraklo to moge do niej walic jak w dym..
            Pomysl ze strzykawkami ... no nie, jeszcze mi moja licencja lekarska mila i nie
            chcialabym jej stracic.
            Na rewolucje w bigosie mozebym sie skusila gdybym umiala robic bigoswink
            W strojach w stylu Markiza de Sade raczej zle sie czuje, zostawie je raczej
            kompentencji damom, ktore prowadza rozmaite domy schadzek calkiem legalne
            obecnie w Australii jak rowniez w NZ smile
            Spic sie i zwymiotowac u niej na dywan tezby sie nie dalo bo ta pani nie jest
            specjalnie hojna jesli chodzi o poczestunek, chyba gdybym sama przyniosla ze
            soba hektolitr wina co od razu wzbudziloby podejrzenia.
            Pomysl z ulicznicami ... no coz u nas jest tak spokojnie, ze trudno takowa
            znalezc w sasiadztwie, przewazaja emeryci.
            Tak wiec jak widzisz trudno mi bedzie znalesc zastosowanie Twoich pomyslow.
            Dzieki za dobre checi smile
    • wodnik55 Re: wscibska sasiadka 11.05.09, 08:08
      coż zrób z męż potwora i powiedz jej że zabronił ci rozmowy z nią,
      że nie cierpi kiedy dzielisz się z innymi waszą prywatnością i
      że ...właściwie Ty też zle się czujesz kiedy jesteś pytana o domowe
      sprawy, że w Waszej kulturze życie domowe i prywatne jest święte itd
      • iza42 Re: wscibska sasiadka 11.05.09, 13:19
        wodnik55 napisał:

        > coż zrób z męż potwora i powiedz jej że zabronił ci rozmowy z nią,
        > że nie cierpi kiedy dzielisz się z innymi waszą prywatnością i
        > że ...właściwie Ty też zle się czujesz kiedy jesteś pytana o domowe
        > sprawy, że w Waszej kulturze życie domowe i prywatne jest święte itd

        Kiedy wlasnie sek w tym, ze jej maz to calkiem przyjemny czlowiek i przyjazni
        sie z moim mezem, gadaja sobie na tematy techniczne i pomagaja czasem w jakis
        domowych sprawach, z tego wlasnie powodu nie chcialabym ich alienowac.
        • wodnik55 Re: wscibska sasiadka 12.05.09, 12:57
          hmm to masz problem, pozostaja dwa wyjścia 1. bezpośredni dialog z
          sąsiadką " wiesz jestem trochę dziwna i nie lubię rozmawiać o sobie
          i o swoim życiu, żle się z tym czuję, wybacz nic do Ciebie osobiście
          nie mam ale denerwuje mnie jak mnie o wszystko wypytujesz" i 2. nie
          rób nic i powoli zamień swoją przydomową codziennośc w piekiełko
          Reasumując -asertywność jest lepsza.
          • iza42 Re: wscibska sasiadka 12.05.09, 22:44
            Tak, chyba juz zrozumiala, ze ja omijam i nie mam ochoty sie z nia przyjaznic
            bo przez ostatni tydzien nie narzucala sie mi ze swoja obecnoscia. Mozliwe, ze
            jest na mnie obrazona. I dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka