tropem_misia1
21.02.10, 09:28
Ona nie była miła,
po prostu była blondynką.
On niewielkiego serca
handlował LSD skrzynką.
Za włosy,co lśniły słońcem
tą aureolę wokół twarzy
wielki bandyta małego serca
za bardzo się rozmarzył.
Kiedy niemiła blondynka
zachciała super oprawy
dla pięknej aureoli
bandyta rzekł:nie ma sprawy.
Stos futer i diamenty
popłynęły strumieniem
do rąk niemiłej blondynki
bo on kochał szalenie.
Mówią,że miłość zaślepia
i rozum ludziom odbiera,
więc smutny, marny koniec
ta historia zawiera.
Ślepy,szalony bandyta
wpadł w policmajstrów ręce
i na więziennych ścianach
pisze o swojej udręce.
Pisze o słodkim aniele
co chodzi w aureoli.
Pisze jak bardzo tęskni
i jak ta miłość boli.
A anioł poprawia ręką
swą złota aureolę.
Ma nowego darczyńcę.
Postawił ją na cokole.
Postawił i też wzdycha.
I dba o swojego anioła.
Ten załamuje rączki i
jeszcze,jeszcze - woła.