maminka21
09.02.12, 22:56
Jeżeli ktoś jeszcze funkcjonuje na tym forum - proszę napiszcie co myślicie.
Mój młodszy syn zaraził się od starszego brata lamblią jak był malutki ( w badaniu wyszła jak miał ok. 7 m-cy )- objawiało się to a wysypką na każdy inny podany pokarm niż mleko ( krótko był na piersi, potem pił pepti ), potem trochę pogorszyły się kupy, mały przestał tolerować laktozę więc przeszliśmy na mleko sojowe, na które dobrze zareagował - ładne kupy, skóra. Każda jednak próba podania innego pokarmu kończyła się wysypką, szorstkimi polikami, czerwonymi plamami lub złymi kupami.
W końcu zdecydowaliśmy się na leczenie chemią u dr O. Dostaliśmy dwa razy pyrantelum i dwa razy tynizadol. Zaczeliśmy pod koniec listopada - zdążyliśmy tylko jedną dawkę pyrantelum i starszy syn się tak rozchorował, że musieliśmy wszystko zacząć od nowa w styczniu. Już wtedy młodszy syn zareagował gorszymi, biegunkowymi kupami i zaczął dziwnie zasypiać - z pupą w górze, napinanie, gazy , kręcenie w nocy itp. Ze względu na chorobę starszego przerwaliśmy leczenie po pierwszym pyrantelum , aż ten się wykuruje. Zaczęłam małemu dawać brokuł, pojawiały się szorstkie policzki, pojedyńcze krostki na twarzy , ale kupy ok poza tym, że kwaśne ( ale mamy też candidię ) - alergolog kazała mimo wszystko dawać , podobnie z indykiem ( trwało to ok 3 tyg ) . W pewnym momencie dziecko zaraziło się czymś od starszego ( ten przyniósł z przedszkola ) i odmówiło jedzenia innych rzeczy poza mlekiem - więc z musu był tylko na mleku.
Pod koniec I wróciliśmy znowu do odrobaczania, wzieliśmy pierwszą dawkę pyrantelum, po 2 tygodniach drugą. W międzyczasie za radą pediatry, alergologa i całej reszty ( bo przecież takie duże dziecko nie może być na samym mleku- i faktycznie mały upomina się bardzo o inne jedzenie, czasami jest wręcz płacz jak Mu się nie da ) - powróciłam do brokuła , od łyżeczki , coraz więcej, kupy ok, ale zaczął jakby gorzej znowu sypiać ... przy ok 110 g zaczęły się szorstkie policzki, ale alergolog kazal olać, ok 12-13 dnia podawania kiedy zaczł jeść ok.130 g wypadła druga dawka pyrantelum ( przez dwa dni ) .... no i..... się zaczęło...
Wiem, powinnam posłuchać dr O i w trakcie odrobaczania nie rozszerzać diety ale posłuchałam innych ... Mały 3 dni po lekach - całe plecki, klatka wysypana taką szorstką kaszką, suche tyły ramionek- skóra jakiej nigdy nie miał. Do tego 7 lutego w nocy - pełnia księżyca -spał tragicznie, płakał, wiercił się całą noc. Po pełni noce już spokojniejsze, ale też pupa w górze, wiercenie się ale bez płaczu - do tego wyrzynają się Mu trójki ... W dzień jakoś bardzo Mu to nie przeszkadza, specjalnie się nie drapie, ale jest mniej spokojny, duży problem z usypianiem i spaniem.
No i teraz nie mam zielonego pojęcia , czy jednak na brokuł tak zareagował , mimo, że przy poprzednich próbach było bez takich atrakcji, czy to jednak zdychające pasożyty wywalają toksyny stąd taka wysypka. Jutro idziemy na chwilę do alergologa , aby to zobaczyła, ale ona nie bardzo wierzy w robale. Wszystko zbiegło się w czasie, większe ilości brokuła, druga seria pyrantelum, pełnia , nie wiem już nic.... - żałuję tylko , że zaczęłam próby rozszerzania diety podczas odrobaczania.
A co Wy sądzicie, czy dziecko mogło zareagować taką kaszką na całej klatce, brzuchu , plecach po brokule ( do tej pory były to głównie zmiany na twarzy, reszta był ok ) , czy to zdychające robale... przed nami jeszcze dwie dawki tynizadolu i nystatyna...jestem przerażona tym wszystkim coraz bardziej. Co On ma jeść skoro wszystko Mu szkodzi, co będzie dalej, pewności nie mam czy wybiję lamblie bo walczę u starszego od długiego czasu i wiem jakie to paskudztwo upierdliwe i uciążliwe. Lekarze nie wierzą w robaki poza dr O, alergolog w pasożyty też średnio, a w candidię to już w ogóle. Syn badania krwii o dziwo ma dobre ( mimo, że blady, sine pod oczkami i dieta tak uboga ), panel mieszany wyszedł zupełnie dobrze, w przyszłym tygodniu czeka jeszcze wizyta u pediatry ktra leczy też homeopatią - może coś poradzi.
Ja jestem już strzępkiem nerwów , martwię się bardzo, mąż , rodzina uważa mnie za wariatkę- bo wierzę w te robale, dieta, sprzątanie itp- jestem sama a tym problemem, nie wiem co dalej robic. Może gastrolog , ale Ci też nie wierzą w pasożyty... Co tu robić, pomózcie, o ile ktoś tu jest...