uk-igor-53
03.03.12, 13:48
Nie wiem,tak naprawda,czy kropka nie wywali i ten watek gdzies,ale sprobuje podjac temat,ktory jest waznym dla calego Swiata.
Premier Izraela Benjamin Netanyahu odbywa teraz podroz po Ameryce Polnocnej. Najpierw byl w Kanadzie,nastepnym przystankem (w poniedzialek) ma byc USA. O czym Netanyahu moze dogadac sie ze Stephenem Harperem nie ma wiekszego znaczenia,tam ten moze zagwarantowac Izraelu wszystko,wlacznie z tym,ze sam osobiscie wybierze sie na wojne z Iranem,ale i tak najwazniejsze jest to,co Izrael uslyszy w Stanach. A tam nic ciekawego chyba nie wydarzy sie.Juz pomine to,ze Obama cierpiec nie moze Binjamina,czemu swiadectwem jest rozmowa Obamy z Sarkozy (tobie on moze juz znudzil sie, ale co mam powiedziec ja,zmuszony do rozmow z nim dzien w dzien - tak w duzym skrocie),ale Amerykanie tak naprawda nie pala sie do wojny z Iranem,wynik ktorej jest mocno niepewny.
Bunczyczne stwierdzenia Zydow,ze oni i same moga zaatakowac Iran,mozno uznac tylko za zart.Izrael nie ma szans na przeprowadzenie tej operacji samodzielnie.Po pierwszych,ze wzgledu na to,ze Rosja ostatnio zmodernizowala swoj radar w Syrii,dzieki czemu nawet maly samolocik w tym regionie nie moze wystartowac niezauwazonym,taki atak nie bedzie dla Irana zaskoczeniem,a po drugie,biorac zasieg izraelskiego lotnictwa,uderzenie na Iran jest niemozliwe bez dodatkowego tankowania w powietrzu.A jak obliczyli w Pentagonie,to biorac pod uwage potencial militarny Irana to tylko grupa w 100 samolotow ma szanse wykonac zadanie po neutralizacji objektow nuklearnych w Iranu ,i takich tankowan ma odbyc sie 100 w tym samym czasie i tej samej przestrzeni . Co robi cala operacje niemozliwa.
Nu i wracajac do stanowiska USA.Jak 2 marca (czyli wczoraj) Prezydent Obama powiedzial w wywiadzie -"I think both the Iranian and Israeli governments recognize that when the United States says it is unacceptable for Iran to have nuclear weapon, we mean what we say " ,co w moim tlumaczeniu brzmi tak po polsku : Ja mysle,ze Rzady w Iranie i w Izraelu zdaja sobie sprawe z tego,ze jak USA mowia,ze to jest nie dopuszczalno zeby Iran mial bron jadrowa,my mamy na uwadze to co mowimy". Jak widac,Stany generalnie nie maja Iranu za zle ptogramu nuklearnego,pod warunkiem,ze on nie dazy do zbudowania bomby atomowej,a co za tym idzie chce miec dosc powazne dowody na to,zeby wkrecic sie w kolejna awanture,wynik ktorej jest mocno nie pewny.Izraelu ze chodzi o kazdy program nuklearny Irana. Wyraznie widac,ze Obama przekazal sygnal Netanyahu ,ze istnieje granica,ktora Stany nie moga przekroczyc od tak sobie. Dla przekroczenia tej granicy potrzebuja mocnych dowodow na to,ze Iran rzeczywiscie buduje bombe atomowa.A takowych nie ma.
Co moze w takim razie zrobic Izrael? Moim zdaniem tylko jedno-dopuscic sie prowokacji.Moze sfingowac jakijs atak terrorystyczny dokonany przez"iranskie sluzby" specialne.A moze nagle wyciagna niewiadomo skad jakiegos "naukowca iranskiego",ktory osobiscie pracowal przy budowie bomby atomowej dla ajatalahow.Ktory stwiedzi,ze bomba juz praktycznie jest gotowa i tylko sekundy oddzielaja Swiat od atomowego armagedona.