dorcia1234
19.08.14, 20:24
pomału do takiego dojrzewam. Bo wyniki ok- czyli na tarczycę nie zrzucę, tryb życia ten sam a kilogramy idą w górę. Ja wiem, że z wiekiem metabolizm spada, itp, itd ale się nie zgadzam.
I myślę intensywnie o wizycie u dietetyka, ale nie takiego z "zupkami w proszku" - czyli naturhausa czy innego cambridga,tylko takiego prawdziwego. Co to pomoże mi ułożyć jadłospis zgodny z moimi możliwościami pracowymi i upodobaniami kulinarnymi. Tyle, ze biję się z myślami iść czy nie iść.
A najgorzej mi z tym, że bardzo długo miałam niedowagę, jeszcze przed wyjściem za mąż i urodzeniem młodej ( a było to tuż przed 30 ) można się było anatomii na mnie uczyć. A teraz? Kręgosłup protestuje a i humor siada. Nie poprawiają go spodnie w rozmiarze 36/38 zalegające w szafie... Pomału dochodzę do wniosku, że pod względem fizycznym to były najgorsze wakacje w moim życiu.
P.S.
od września śmigam na aquacykling
P.S.2
czy któraś z was odchudzała się pod okiem dietetyka? z jakim skutkiem?