na 3,5 dnia pod (dochodzącą) opieką sąsiada i ruszam na przedłużony weekend na narty
mam lekkiego cykora jak moja kolorowa to zniesie - jeszcze nigdy nie została sama na dłużej niż standardowe godziny pracy + prędkie (tak, tak, nie zasiaduję się w sklepach

) zakupy
zostawiłam dokładną instrukcję obsługi (choć niepotrzebnie, chłopaczyna opiekował się Sońką), poporcjowane jadło na każdy dzień
mam nadzieję, że jak wrócę w niedzielę nie zobaczę sfochowanego futerka

na przeprosiny (dam dopiero po powrocie) kupiłam jej myszkę faszerowaną kocimiętką
to będzie próba bojowa przed ew. wyjazdem na przełomie maja i czerwca (wolałabym nie szukać ośrodka przyjaznego zwierzom. Tym bardziej, że mam już wykupione wakacje w połowie września)
oj, ciężkie dni przede mną...