ave.duce 04.12.10, 20:07 wiadomosci.wp.pl/gid,12916231,title,Warszawa-rozblysla-milionami-swiatel-zdjecia,gpage,4,img,12916253,galeria.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maniasza Re: Git 05.12.10, 11:57 Dwa lata temu jkiedy to co tydzień bywałam w Warszawie tez to widziałam przed BN na własne oczy :) Przepiękne Krakowskie Przedmieście. A że w Krakówku tak nie ma, na razie - nie ma. Jakoś tak nijak tego roku :( Odpowiedz Link
maniasza Re: Git 05.12.10, 14:30 Floriańska, Grodzka, Sienna, Szewska...mam nadzieję, że coś juz jest. Ale jak byłam dwa weekendy wstecz w Rynku zwiedzać podziemia, to jeszcze nie było czuć smaku świąt. W zasadzie co roku jest całkiem całkiem, szczególnie te aniołki na latarniach :) Ale u nas to teraz co rusz ino rozwalone fortepiany walają się po mieście...chopinowskie ;) Natomiast Krakowskie Przedmieście jak przechadzałam się onegdaj przez... to.. ach. To prawda, Cudo! :) Odpowiedz Link
jola.iza1 Re: Git Rzeszów też 05.12.10, 13:01 Galeria www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=NW&Date=20091223&Category=FOTREPORTAZE&ArtNo=72989660&Ref=PH&Params=Itemnr=9 Odpowiedz Link
ave.duce Re: Git Rzeszów też 05.12.10, 13:26 Fajnie. Nie znam prawie Rzeszowa, bywałam tam sto lat temu, mieszkałam w Hotelu "Rzeszów". I takie tam... Odpowiedz Link
ave.duce Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 14:56 Ejże, jestem pod wrażeniem. Odpowiedz Link
ave.duce Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 14:56 Zwłaszcza te kule > imponujące! Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 15:14 a opodaleko tych fontanek i kul fontankowych tom mieszkała onegdaj, ale tam do dupy było. najmilej, gdym na Pogodnie zamieszkiwała, gdzie Dama. a przenajmilej w Kołobrzegu u Babci. Kołobrzeg przed Ratuszem Odpowiedz Link
ave.duce Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 15:19 Tęsknisz za morzem? Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 15:37 mój Boże. jak ja za morzem tęsknię, to nie da się opowiedzieć. gdy tam jestem, do tych pór, jak robiłam, gdy byłam mała i stamtąd wyjeżdżalam, to i teraz sobie biorę trochę piasku, muszelki, kamyki, nawet wodę czasem. gdy się żegnam z morzem, to schylam i całuję wodę. nawet, gdy ludzie łażą. w nosie mam, co sobie pomyślą. a w Warszawie, czasem, gdy jest wiatru szum szczególny, to zamykam oczy i udaję, że to morze szumi. czasem są też na niebie chmury podobne do nadmorskich - to też się w górę gapię i wmawiam w siebie, że ja tam, a nie tu. albo jeszcze laski się takie iglaste zdarzają to tu, to tam, jakie przed wydmami rosną czasem. to lezę i udaję, że za chwilę wydmy, a za nimi morze zobaczę. nie ma rzeczy bardziej kojącej, budzącej poczucie bezpieczeństwa i stabilności, niż sobie o zmierzchu usiąść na piasku i patrzeć w morze hen, hen. słuchać szumu fal. bo z morzem, to jest tak, że może mieć różny nastrój - zagniewane i ciemne, albo spokojne, zielone czy niebieskawe, ale ono ZAWSZE jest. to pewnik. może morze podkraść część plaży, może się wycofać z niej sporo w głąb, ale nie ucieknie, nie porzuci. JEST. a Bałtyk jest najpiękniejszy. nawet, gdy zimny bardzo. Odpowiedz Link
maniasza Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 15:43 Pięknie. By się słuchało i słuchało... Odpowiedz Link
chenowith Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 17:10 ja kiedyś nad nim zamieszkam - cały czas się po głowie telepie tylko latem trzeba by było się ewakuować nie znoszę nadmorza latem Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 17:32 mam też taki plan, że tam wrócę, choć się teraz pokomplikowało z osobistych względów. Odpowiedz Link
chenowith Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 18:06 olga_w_ogrodzie napisała: > mam też taki plan, że tam wrócę, > choć się teraz pokomplikowało > z osobistych względów. i to jest właśnie plus braku osobistych względów (trzeba szukać plusów w minusach - dla cery, jak zwykle.) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 18:28 chenowith napisała: > i to jest właśnie plus braku osobistych względów > (trzeba szukać plusów w minusach - dla cery, jak zwykle.) z cerą to prawda najprawdziwsza. ta nadmorska wilgoć, nadmorskie mżawki. mam raczej suchą cerę i wręcz fizycznie czuję jak wodą nad morzem nasiąka. Odpowiedz Link
ave.duce Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 17:54 Czytałam i widziałam, i słyszałam, i czułam. Dzięki, Olgo. Odpowiedz Link
chenowith Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 14:58 wyszukałaś zdjęcia wszystkich szczecińskich światełek bo szczecin, to nawet do dupy nie jest dupa by się musiała obrazić boże. jak pięknie się porobiło - chyba szykują mi się pierwsze święta bez terroru (nakazu teatru, przeżywania, przebierania i czyszczenia) vivat. Odpowiedz Link
maniasza Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 15:31 Noooo, pieknie Plgo macie w tym Szczecinie! Zazdroszczę. ps. i że, cholera, wszędzie dobrze, gdzie nas ni ma ;) Odpowiedz Link
chenowith Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 16:30 co to są plgo? może jeśli się dowiem, to docenię? Odpowiedz Link
maniasza Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 16:42 chenowith napisała: > co to są plgo? > może jeśli się dowiem, to docenię? Jeżu, żebym to ja wiedziala, co to miało być...? charger mi się zepsuł w jednym laptoku i padło..wiadomośc z cachu. Cholercia. Pewnie miało być bez tego dziwacznego plg...coś tam. Po prostu - pięknie macie w Szczecinie. :) jak jest w kraku sprawdzę za godzinkę i nie omieszkam zdać relację:) Odpowiedz Link
chenowith Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 16:46 na pewno mamy najlepszy wjazd do centrum ale jakieś niezłe plgo by się przydało - dla koloru, urody i powodzenia Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: A w Szczecinie leco w kule i fontanki. 05.12.10, 17:33 bardzo lubię miasta, gdzie jest plgo. plgo takie tajemnicze i nieodkryte jest - pociągające to. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 15:16 we Szczecinie i we Warszawie leco w białe światła, a to takie chłodne nieco, jak dla mnie. Odpowiedz Link
maniasza Re: Git 05.12.10, 15:33 ave.duce napisała: > Zimne. Elegancja kojarzy się z chłodem. I TAK ma być :) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 15:41 taka zimna blondynka Warszawa ta. a Szczecin to nie, bo to rodzaj męski. na dodatek ma paryskie place i magnolii do oporu. Odpowiedz Link
maniasza Re: Git 05.12.10, 15:48 Mnie się też tak kiedys wydawało. Kiedy robiłam tylko przesiadki w Wawie.. nienawidziłam tego miasta z 15-20 lat temu. Ale jak pozna się ją bliżej.... w szczegółach, dzielnicami...kochany Żoliborz...to człowiek wraz zmienia zdanie. www.youtube.com/watch?v=IkPoN-F0ZB0 Odpowiedz Link
chenowith Re: Git 05.12.10, 16:30 Żoliborz jest ok Mariensztat, Praga - też ale tylko w dobrym towarzystwie. a stary rynek, to nawet z samotnym piwem obleci ale musi być w miarę ciepło i niewiele ludzi Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 16:34 na Żoliborzu, gdym mieszkała, tom w pełni nie doceniała. teraz widzę dopiero jak różni ludzie mieszkają na Żoliborzu, od tych, gdzie indziej. rzecz jasna nie o prezesie panu mówię. jemu to i mieszkanie na Żoliborzu nie pomogło. Odpowiedz Link
chenowith Re: Git 05.12.10, 16:25 a region ma wyższą od krajowej liczbę chorych i zaburzonych psychicznie i największy w kraju deficyt łóżek w wariatkowach Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 16:30 no proszę. jakich to rzeczy się nie wiedziało... Odpowiedz Link
chenowith Re: Git 05.12.10, 16:22 ave.duce napisała: > Zimne. Elegancja kojarzy się z chłodem. podobnie jak bieda i to bez kursywy Odpowiedz Link
maniasza Re: Git 05.12.10, 16:45 chenowith napisała: > ave.duce napisała: > > > Zimne. Elegancja kojarzy się z chłodem. > > podobnie jak bieda > i to bez kursywy Wow! :) Odpowiedz Link
ave.duce Re: Git 05.12.10, 18:10 chenowith napisała: > ave.duce napisała: > > > Zimne. Elegancja kojarzy się z chłodem. > > podobnie jak bieda > i to bez kursywy Mnie nie. Z boldem lub bez. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 17:30 pan Jerzy Iwaszkiewicz się mnie we "Szkle" przypomniał, któren ma odruch warunkowy - gdy wymawia słowa " Jarosław Kaczyński ", to skłon robi i mówi : - Z całym szacunkiem. spytał pana Jerzego onegdaj współrozmówca czemu on tak, a pan Jerzy na to, że jakiś mus ma. cudne to. polecam. Odpowiedz Link
maniasza Re: Git 05.12.10, 18:14 A ja marzę, żeby tak chociaż jeden wątek bez pana na K. :) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 05.12.10, 18:26 czuję się winną udaremnienia realizacji marzeń Twych. chyba musze iść do kącika na groch. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 18.12.10, 18:21 przecudnie po prostu. jak dla mnie palma pierwszeństwa, gdy o świąteczny nastrój-wystrój idzie. a nigdym nie była w Olsztynie... Odpowiedz Link
mike.recz Re: Git 18.12.10, 19:03 Prawdziwa z Ciebie optymistka! Tak wygląda z innej perspektywy: Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 18.12.10, 19:57 Kiedyś, za młodu, w wakacje sporo po mazurskich jeziorach się szlajaliśmy no i zawsze o Olsztyn się zahaczało. Podobał mi sie bardzo i dużo mam fajnych wspomnień. A ustrojony jest fantastycznie! Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 16.12.10, 22:37 Jakoś mi się tak wcześniej nie zajrzało do tego wątku, aż tu patrzę, a tu mi Olga taką piękną niespodziankę zrobiła szczecińskimi zdjęciami! Chciałam jeszcze dodać, że szczecińskie dekoracje nie są tylko w bieli - przez całe Jasne Błonia, Aleję fontann aż do miejsca, gdzie dawniej była Kaskada - drzewa są spowite chmurami niebieskich światełek. Wygląda to bardzo pięknie i chciałam Wam też pokazać, ale nijak nie umiałam zdjęć znaleźć (to, co Olga wkleiła, też nie mam pojęcia skąd wzięła). Jak tak, to spójrzcie, jak wygląda moja ulica, nie w dekoracjach nocną porą, a w zimowy dzień. Olgo, pięknie napisałaś o Szczecinie, ale to o morzu - to już naprawdę prześliczne! Odpowiedz Link
ave.duce Re: Git 18.12.10, 10:12 Up! Jak się nazywa ten szczeciński Żoliborz? Pogodno? Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 18.12.10, 13:02 Tak, "Pogodno" to chłopaki ze Szczecina i nazwa właśnie od Pogodna pochodzi. A pospacerować po Pogodnie mozna tutaj: www.pogodno.szczecin.pl/ Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 18.12.10, 16:56 piękna Twoja ulica, Damo. w tym śniegu pewno niemniej, niż zielona wiosną i latem. a ja zapodaję fotkę mojej ulicy na Pogodnie. willi nie było, ale poniemieckie szeregowce, teraz, jak widzę, odnowione. z tyłu są długaśne ogrody. tj. były onegdaj przynajmniej. mój ogród był jak jakaś puszcza dzika : dużo wielkich krzewów bzu, stara, rozłożysta śliwa, inna mniejsza zdziczała, wiśnie, ogromny, wyższy ode mnie wtedy, krzak porzeczkowy i wysoka trawa, bo nikt w tym ogrodzie nic nie robił. poza mną - gdym już parę lat miała, to malutką łopatką wygrzebałam w trawie mały placyk i powsadzałam tam cięte tulipany. zmartwiłam się, że jakoś nie zapuściły korzeni. a z tyłu ogrodów była dróżka dzieląca je od ogrodów przynależnych do domów z równoległej ulicy na której była moja szkoła. tę dróżkę nazywałyśmy z koleżankami "ścieżki" i i na ścieżki chodziłyśmy często w poszukiwaniu skarbów. bo tam ludzie czasem składowali różne różności - a to fragmenty starego ogrodzenia, to znów watę szklaną. tą watą byłam zauroczona, bo tak pięknie błyskotała w słońcu. tylko od brania jej do rąk te szczypały i krwawiły. w końcu ktoś mi powiedział, że to drobinki szkła mnie w niej tak fascynują i kaleczą. no cóż - trzeba się było pogodzić z tym, że czasem próby zawładnięcia i posiadania tego, co piękne, mogą być bolesne. a na tej ulicy, gdzie niegdzie, położono kostkę brukową, lecz na innych fotkach widzę, iż są jeszcze miejsca, gdzie stare chodniki wyłożone małymi łbami kocimi. latarnie też nowe tam już, a tamte stare były jak z baśni Andersena - starodawne latarnie gazowe przerobione na elektryczne. no i są te place dla Szczecina charakterytyczne, tylko na Pogodnie malutkie - takie pauzy w biegu ulicy. się tam fajnie jeździło na rowerze i wrotkach. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 18.12.10, 17:41 Och, Olgo! Ulicę znam, oczywiście, a i tą ścieżką czasem z Wronką chadzam, kiedy Antkowi na przeciw ze szkoły zechce nam sie wyjść. Bo Twoja szkoła to się teraz zrobiła szkołą Antka. Na tych ścieżkach międzyogródkowych to czas jakby zamarł, dalej dziwne rzeczy tam można znaleźć, a i dziwnych panów biesiadujących przy piwku z pobliskiego "Samu" i ryneczku. Bo choć na rynku jest wypasiona piwiarnia, to nie ma jak letnią porą piwo pod chmurką. Ale ci panowie bardzo przyjaźnie do świata nastawieni, więc nie ma strachu, można sobie spokojnie ścieżkami spacerować, a i ciekawie czasem porozmawiać. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 18.12.10, 18:12 a to Ci dopiero ! wspólną szkołę mamy z Anteczkiem. ta szkoła dzieliła boisko z drugą podstawówką - były plany by je obie połączyć baaardzo długim korytarzem, ale nie wiem czy to zrobiono. na ścieżkach, gdy ja chadzałam tam, nie było panów piwoszy. też lubię czasem pogawędzić z takim towarzystwem o ile grzeczne ono. nie było też tego "Samu" jeszcze, a na ryneczku takie same stare płyty różowawe trochę a`la marmur były, jak w Kołobrzegu na niekórych jeszcze chodnikach. no i stały tam drewniane budki z różnymi spożywczymi rzeczami, pieczywem, warzywami, a takze z ciuszkami. i był jeden kiosk o którym z pogardą mawiano, że on prywaciarzy jest. a ja byłam zachwycona tym, co tam oferowano : tandetne zabawki, pierścionki, spinki, kolie, sztuczne kwiaty. razu jednego na jakieś Święto Kobiet zakupiłam tam dla mamy sztucznego tulipana. mama udawala, że zachwycona czerwienią gąbki z ktorej płatki były zrobione. poperfumowałam je dla lepszego efektu. i jeszcze koło zbiornika przeciwpożarowego stał taki domek zółty z czerwoną dachówką. przez jakiś czas były w nim toalety, potem je zamknęto, a mnie się ten domek bardzo podobał i się ucieszyłam, gdy w nim te kible zlikwidowano. obok na Traugutta wynajmowała poddasze koleżanka mamy i mnie tam zabierała, gdy się chciały nachlać z tą kumpelą. na przeciwko mieszkała zaś moja koleżanka z klasy. wydawała mi się jej rodzina bardzo bogata, bo mieli gosposię, a jej tata był stomatologiem, miał gabinet i na dodatek jeździł za granicę. z Jugosławii jej raz przywiózł buty z malutkim obcasem. raz mi je pożyczyła na parę minut, gdy szliśmy gdzieś z klasą na spacer. maszerowałam w nich dumna jak paw, bo dotąd zakładałam tylko tajnie, gdy mamy nie było, jej szpilki, ale w nie to musialam wpychać watę, bo za duże były. tak czy inaczej, jesteśmy z Anteczkiem nieomal szkolnymi kolegami. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 18.12.10, 18:20 No to nie ma siły, żebyś na mojej ulicy kiedyś nie była, zwłaszcza, że na rogu przychodnia wtedy była. Korytarza między budynkami szkolnymi nie zrobili. W większym jest podstawówka,a w mniejszym gimnazjum. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Git 18.12.10, 18:37 oczywiście, że chodziłam tam często z mamą do przychodni. i bardzo lubiłam, bo przed jakimś domem tam stały w ogródku krasnale i inne takie, co niezywkle mi się podobało podówczas i uważałam to za dowód dobrego gustu. a w przychodni wisiały na ścianach obrazki z kaczuszkami żółtymi i to też uważałam za cudne. Ty chyba o tym budynku przychodni pisałaś - zlikwidowana, a budynek pusty i niszczeje ? ja w ogóle Pogodno mam "obchodzone", bo lubiłam robić wyprawy w tzw. nieznane - szłam tak daleko i długo, by się zgubić, a potem sama trafić z powrotem do domu. a za Mickiewicza, na St. Kostki dom wybudowała moja ciocia - nieopodal był mój żłobek i przedszkole. z dachu któregoś sąsiedniego domu w budowie oglądaliśmy z braćmi ciotecznymi seanse w kinie Ogrodowym. potem ich mama sprzedała dom i wybudowała dwa kolejne wielkie i piękne na Krzekowie za pętlą tramwajową. tam też są teraz niezłe klimaty. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Git 18.12.10, 19:51 Tak, to ten budynek, ale już nie niszczeje - wprowadziła sie doń Straż Miejska, przez co znikły samochody bezustannie blokujące wyjazd z ulicy. Ja z tą przychodnią to wspomnienie mam takie, że kiedyś zaprowadziła mnie tam mama do dentysty, a ja myk do toalety, zamknęłam się od wewnątrz i okienkiem hycłam na dach takiego małego budyneczku przylegającego do ściany przychodni no i dalej na ulicę i stamtąd na ogrody działkowe rozlokowane wokół stadionu. Było to około południa, a do domu wróciłam wieczorem, kiedy już drzwi w kibelku dawno były wywalone, wszystkie koleżanki odpytane i milicja zawiadomiona. Był to jeden jedyny raz, kiedy tata zlał mnie sznurem od żelazka, a potem oboje z mamą wazeliną smarowali mi czerwone pręgi na pupie. Te krasnale do nie u mnie. Odpowiedz Link