Dodaj do ulubionych

forumowo filmowo

    • mariner4 Od młodości lubę klasyczny western. 09.02.11, 13:10
      Może dlatego, że w tych filmach sprawy są proste. Honor znaczy honor, przyjaźń to przyjaźń, a obowiązek to obowiązek. Lubię w tych filmach etos zawodowca. Podjąłem się roboty, to wykonuję, czasem wbrew sobie. Lubię tą oszczędność dialogów. Może dlatego, że ci ludzie są tym, kim ja nie mam szansy się stać. "W samo południe", "0310 do Yumy", ale ten pierwszy, z Van Heflinem i Glenem Fordem. Te z muzyką Dimitria Tiomkina, z balladami w wykonaniu Frankie Laina.
      A z innych filmów? W ścisłej czołówce "Grek Zorba" Z Anthony Quinnem. Podczas premiery tego filmu w Grecji obecna była staruszka, córka protoplasty Alexisa Zorby. staruszka przeżyła szok, bo na ekranie zobaczyła po prostu swojego ojca. A. Quinn mówił potem, że to była jego największa nagroda w życiu. Nie znał przecież faceta, którego postać odtwarzał.
      Takich kultowych dla mnie filmów jest więcej. Pamiętam dialogi, sceny i sytuacje.
      Obecna seryjna produkcja mniej mnie rajcuje. Często oglądam film i w połowie łapię się na tym, że już ten obraz widziałem.
      M.
      • scoutek Re: Od młodości lubę klasyczny western. 09.02.11, 13:36
        mariner4 napisał:

        bardzo Cię rozumiem
        nie zgadzam się tylko z Twoją opinią, że nie nigdy nie będziesz takim jakim ci "zawodowcy"
        otóż uważam, że jesteś przykładem prawdziwego zawodowca - podejmujesz się pracy i robisz ją bez względu na to, co o tej robocie myslisz, Marynarzu:)

        chwilowo nie będę pisać o wymienionych przez Ciebie filmach, bo mam je w dalszych planach:)
        • dzidzia_bojowa Przylazłam za Tobą... 09.02.11, 19:55
          ...Scoutku i od razu trafiłam na bliski memu sercu temat. Nie jestem filmowym znawcą, nawet nie koneserem. jestem tylko wielbicielką dobrego kina. Ulegam fascynacjom a potem długo drążę temat, na przykład filmy z ulubionymi aktorami bądź produkcje fantastycznych reżyserów oglądam taśmowo. Miewam fazy.
          Na przykład faza na Jima Jarmuscha i film pierwszy z brzegu:Mistery Train- przedziwny film drogi, kilka wątków łączących się i przenikających oraz zaskakujące zakończenie, które zakończeniem nie powinno być. Drugi film-Truposz oraz fantastyczny Johnny Depp w sennej czarno- białej fantasmagorii. Dodajmy poezję Williama Blake'a i muzykę Neila Young( ach te gitara!) i mamy dzieło skończone. Trzeba jeszcze wymienić Ghost Dog. Droga Samuraja czy słynne Kawa i papierosy i mniej więcej wiemy, że Jarmusch nieco walniętym reżyserem jest ale już za życia kultowym. Podobnie jak Tarantino, ale to już temat na osobny post.
          Pozdrawiam wszystkich tu piszących!
          • scoutek Re: Przylazłam za Tobą... 09.02.11, 20:13
            yesu, ale miło Dzidziu, że Jesteś....
            mam nadzieję, że Ci się tu spodoba

            też nie jestem znawcą kina jakimś wielkim, piszę o tym, co mi się podoba (albo nie), co zrobiło na mnie wrażenie (albo nie), co lubię i do czego lubię wrócić, bo generalnie uwielbiam oglądać filmy....
            (i jeszcze czytać, ale, że czytam wszystko - od harleqinów po Grossa - a do tego to mój zawód. tu niedomówienie, to zupełnie nie nadaję się do pisania o książkach)
            Z Jarmuschem mam problem, bo niestety - wstyd wielki - nie za zbytnio znam jego filmy, jakoś mi się nie trafił, choć chciałam wielokrotnie ...
            Ale jak nadrobię to się podzielę...

            zostań tu, plissssssssss
            • ave.duce Tak, tak, Dzidziu. Bojowych nam tutaj 09.02.11, 20:23
              potrzeba :)

              ps. dziń dybry.
            • dzidzia_bojowa Barry Lyndon 09.02.11, 20:41
              Zostanę:) A już na pewno w tym wątku.


              Tak sobie myślę...nikt niczego nie musi nadrabiać ani zmuszać się do oglądania czegoś, co może jest niestrawne. To powinien być impuls, zaczarowanie a nie przekonanie, że muszę to oglądać bo wypada to znać. Zwłaszcza, że znawcy pozytywnie się wypowiadają. Taki na przykład Kubrick. Niewiarygodnie wymęczyłam się oglądając "Odyseję kosmiczną" a uważana jest za arcydzieło. Za całkowitego gniota uważam "Oczy szeroko zamknięte" natomiast urzekł mnie i to tak, że jeszcze przez dwa tygodnie przeżywałam ten film, czytałam wszystko na jego temat i przestudiowałam biografie aktorów DOGŁĘBNIE - Barry Lyndon. Arcyciekawa, niejednoznaczna opowieść o człowieku. Specjalnie nie napisałam "złym" ani "dobrym". O człowieku posiadającym specyficzne cechy charakteru, które pozwoliły mu wejść na salony i te same cechy strąciły go na dno. Chwilami go nienawidzę a innym razem wzbudza moją szczerą sympatię. I wkurza przez tę niejednoznaczność. Przyzwyczajona, że bohater jest albo dobry albo zły nie rozumiem tej huśtawki własnych nastrojów.
              Już sama historia produkcji tego filmu zasługuje na uwagę.

              Kurza twarz! Mogłabym tak bez końca! Na razie dosyć! Nie będę się nakręcać bo wszyscy tu pousypiają z nudów.
              • scoutek e tam 09.02.11, 21:01
                właśnie super, tego mi trochę brakowało w tym wątku, więc super, że się pojawiłaś
                tym bardziej, że zagarniasz przestrzenie, które mi nie leżą
                choć nie do końca, z Kubrickiem się zgadzam, spałam na "Odyse ..."i, wiało nudą i badziewiem....
                brak mi tylko tego, że nie widziałam "Mechanicznej pomarańczy", ale to wszystko zawsze można nadrobić

                i właśnie idąc Twoim tropem na ekino puściłam "Kawę i papierosy", by zobaczyć co to i... na razie obejrzałam trzy historie i ta z Waitsem i Iggym świetna po prostu....
              • mariner4 Czasem nie wiem dlaczego mi sie film podoba 10.02.11, 09:37
                Nie przepadam za komediami, a w szczególności komediami romantycznymi. Możę dlatego, że jest mało dobrych. Aby nakręcić "Pół żartem, pół serio" trzeba arcymistrza.
                Kiedyś na statku wpadła mi do reki płytka z komedią pt. "Miasto nadzieja" z Colinem Firthem (tym!) i Heather Graham. Zderzenie mentalności amerykańskiej i brytyjskiej. Oglądałem ten film chyba 4 razy za każdym razem odnajdując coś nowego w znakomitych dialogach. Inny film. Bardzo kameralny. "Nad złotym jeziorem" z dwojgiem fantastycznych staruszków, Katherine Hepburn i Henry Fondą, nastolatkiem i J. Fonda w epizodzie. Koncert gry aktorskiej!
                Lubie filmy z dobrym aktorstwem, mistrzowskimi dialogami, oszczędne w wyrazie.
                M.
                • scoutek Nad złotym stawem 10.02.11, 10:17
                  To piękny film, rzeczywiście. I fajnie, że go przypomniałeś.
                  Staruszek Henry Fonda i wiekowa już Katharine Hepburn, młoda zbuntowana córka Jane Fonda z narzeczonym i synem. Kameralna historia, której fabuła pokrywała się bardzo z rzeczywistością. Bo tak się złożyło, że Jane wcześniej wojowała z ojcem rzeczywiście, była zbuntowana i niepokorna. Gra w tym filmie była pierwszym rzeczywistym spotkaniem po wielu latach obojga, a praca jedyną wspólną. I tak jak bohaterka dogaduje się z umierającym ojcem, tak Jane pogodziła się ze swoim. Dla niego to był ostatni występ przed kamerą.
                  • ave.duce Re: Nad złotym stawem 10.02.11, 12:27
                    Swego czasu oglądałam go w TVP w towarzystwie mojego bardzo nieletniego syna... I, o dziwo, był pod takim samym wrażeniem, jak ja.

                    ps. miałam okazję kilka lat potem zerknąć na Jane Fondę au naturel. Wspaniała, odważna kobieta i... człowiek.
                    • scoutek Re: Nad złotym stawem 10.02.11, 12:48
                      bo to piękny film
                      a ja go oglądałam w towarzystwie mojej Mamy, której już nie ma tu ze mną
                      pamiętam, to było wiele lat temu w któryś wieczór świąt bożonarodzeniowych, przejęte tym filmem byłyśmy bardzo
                      i grą Katharine i Henry'ego....i Jane...
                      • mariner4 A pamiętasz ten dialog? 10.02.11, 13:03
                        Stary z wnukiem wrócili z ryb.
                        Fonda: "Ty będziesz skrobał głupie ryby, a ja mądre"
                        "A jak rozpoznać która ryba jest mądra?"
                        " Mądre ryby to te, co się nie dały złapać"
                        M.
                        • mariner4 Brawo! 25.10.11, 18:47
                          :-))
                          M.
                      • dzidzia_bojowa Filmy o Wietnamie 10.02.11, 13:25
                        Nie są mi bliskie, o nie! Nie nasza kultura, nie nasza sprawa, nie nasze klimaty. Zdecydowanie. Mimo to obejrzałam ich kilka, sama nie wiem dlaczego. Czas Apokalipsy Coppoli zrobił na mnie wrażenie ale nie dlatego, że przedstawiał okropności wojny lecz dlatego, że pokazał cierpienia głównego bohatera. Najbardziej przejmującą dla mnie sceną były zmagania Sheena z samym sobą w pokoju hotelowym. Bolało mnie wszystko prawie tak jak jego. W ogóle jakaś taka pokaleczona wewnętrznie byłam po seansie.
                        Wspomniany przez Scoutka "Good Morning Vietnam" obejrzałam dla Robina Williamsa, którego lubię za role w "Stowarzyszeniu Umarłych Petów", "Buntowniku z wyboru" i kilka innych. Nie zawiodłam się, film opowiada o poglądach a o wojnie pośrednio.

                        Inne filmy: "Pluton", "Byliśmy żołnierzami", "Urodzony 4 lipca", Full Metal Jacket czy spory fragment Forresta Gumpa to tylko rozrachunki z Wietnamem i właściwie jedna konkluzja- wojna jest zła. Nic odkrywczego. Dobrze, że Milosz Forman nakręcił "Hair" i spuścił trochę powietrze z balonu wietnamskiej propagandy. Ręka do góry kto wie po co tak naprawdę Amerykanie pojechali do Wietnamu? Jaka idea im przyświecała? Jakie amerykańskie wartości były zagrożone tysiące kilometrów od USA?
                        No tak, ale to już sobie wyjaśniliśmy- wojna to zło, tamta wojna była niesłuszna, niepotrzebna, niezrozumiała.



                        Podobnie jak Bliski Wschód, Irak, Afganistan. Tylko patrzeć jak powstaną kolejne amerykańskie filmy gloryfikujące bohaterstwo chłopców w mundurach. Trochę mi od tego chodzą po skórze ciarki...
                        • ploniekocica Re: Filmy o Wietnamie 10.02.11, 13:43
                          Apropo Wietnamu i Jane Fondy to zapomniany choć oskarowy film Hala Ashby'ego z 1978 "Coming home" z nocnym kowbojem i ojcem Angeliny w jednym, czyli Johnem Voightem w roli sparaliżowanego weterana z Wietnamu.
                          • scoutek Re: Filmy o Wietnamie 10.02.11, 14:14
                            ploniekocica napisała:

                            > Apropo Wietnamu i Jane Fondy to zapomniany choć oskarowy film Hala Ashby'ego z
                            > 1978 "Coming home"

                            spox:)))
                            nie zapomniany, niedawno go sobie nagrałam
                            pamiętam, że po pierwszym obejrzeniu tego filmu w kinie byłam poruszona pięknie sfilmowaną sceną miłosną
                            a Jon Voight to był wtedy KTOŚ
                            oboje z Fondą dostali Oscary

                            i była tam świetna muzyka, pamiętam Stonesów
                            • ploniekocica Re: Filmy o Wietnamie 10.02.11, 14:49
                              A ja jako dziewczę młode strasznie byłam poruszona, że Voight w tym filmie wygląda jak facet, bo w Nocnym kowboju był dziko obleśny dla mnie.

                              Ale z tej serii zaliczyłam większa wpadkę, a mianowicie kiedy po raz pierwszy jako dziecię nieletnie oglądałam Absolwenta nie mogłam się nadziwić temu, ze przystojne kobiety lecą na takiego paskudę jak Dustin. Parę lat później zdziwienie mi przeszło.
                              • scoutek Nocny rain man:) 10.02.11, 17:54
                                ploniekocica napisała:

                                > Nocnym kowboju [...] Dustin.

                                a tak BTW "Nocnego....." i Dustina Hoffmana
                                otóż moim zdaniem Dustin w "Rain Manie" powielił swoja rolę z "Nocnego....", trochę ją udoskonalił i rozwinął, sam sie postarzał, więc zmienił się stosownie
                                to Cruise powinien był dostać Oscara za "Rain mana"
                                • ploniekocica Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 18:54
                                  Etam. Cruise jest kurduplem, a Dustin no coż to.... mały wielki człowiek :)
                                  Poważnie to Cruise w ogóle do mnie nie przemawia. Nawet jak czasami doceniam to pozostawia mnie absolutnie obojętną. Natomiast Dustin za Tootsie, Straw dogs, Papillona, Johna i Mary, Absolwenta, Małego wielkiego, Maratończyka, Sprawę Kramerów itp. itd. powinien mieć pomnik pod pałacem prezydenckim, a co!
                                  Apropo oglądał ktoś Last chance Harvey - romantyczną komedię o dojrzałych ludziach z Dustinem i Emmą T.?
                                  • ave.duce Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 18:59
                                    Co do Toma i Dustina > pełna zgoda!
                                    Nie oglądałam, ale ja mało oglądam.
                                    Warto?
                                    • ploniekocica Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 19:34
                                      Napiszę tak - to nie jest film wybitny, oskarowy, wstrząsający.... To jest typowa i do bólu przewidywalna komedia romantyczna, ale po pierwsze bohaterami nie są footballista i cheerleaderka, ale mocno dojrzali ludzie o mocno pokręconych osobowościach, a po drugie Emma i Dustin. Chociażby dla nich zawsze warto.
                                      • ave.duce Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 20:23
                                        Fakt. Dla nich warto. Może okazja się trafi.

                                        ps. a propos "kurdupli". Jednym z moich ulubionych jest Danny de Vito.
                                  • scoutek Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 19:08
                                    tak tak
                                    za wiele rzeczy Dustin powinien dostać Oscara, za wszystkie wymienione także i nawet za "Hooka" i "Poznaj moich rodziców" i "Uśpionych" i "Wszystkich ludzi prezydenta" (przegięłam?:)), ale nie za "Rain mana", bo to wtórne jest, no!
                                    Natomiast kurdupel Cruise (pełna zgoda) wyłącznie za "Rain mana", on się tam tak zmienia i tak to genialnie zagrał, że aż szczypie....
                                    • ploniekocica Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 19:39
                                      Umówmy się tak, że w najbliższej przyszłości (w miarę, bo jak siebie znam znajdę po drodze np. Hooka i zapadnę) wygrzebię Rain mana, którego nie widziałam od 273 i pół roku i się ustosunkuję.
                                      BTW Nocny kowboj kojarzy mi się od zawsze nie wiedzieć, albo może i wiedzieć, czemu ze Strachem na wróble, a to chyba jak dla mnie najmocniejszy z tego typu filmów jest.
                                      • scoutek Re: Nocny rain man:) 10.02.11, 19:57
                                        gut
                                        ja też tak zrobię:)
                                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Nocny rain man:) 11.02.11, 19:52
                                    ploniekocica napisała:
                                    Etam. Cruise jest kurduplem (...)
                                    no tak - ale w "wywiadzie z wampirem" dobry był, chyba nikt nie zaprzeczy.

                                    www.asriran.com/files/fa/news/1389/8/16/155486_922.swf
                                    • scoutek Re: Nocny rain man:) 11.02.11, 20:12
                                      Cruise kurduplem jest
                                      ale w paru filmach zagrał nieźle
                                      IMHO:
                                      wspomniany Rain Man
                                      Walkiria
                                      Urodzony 4 lipca
                                      Ludzie honoru (choć tam Nicholson ukradł mu film swoimi pięcioma minutami na ekranie)
                                      Firma
                                      Magnolia
                  • mariner4 Tak, ale Henry Fonda zawsze będzie 10.02.11, 12:47
                    mi się kojarzył jako zabójca o błękitnych jak niebo oczach w których widać bezwzględność.
                    Ale ta rola była wspaniała.
                    Także Clint Eastwood po rolach twardzieli gra we wspaniałych filmach - już nie pamiętam tytułów. Na przykład byłego żołnierza, o polskim nazwisku, rasiście, który zaprzyjaźnia się z chińskim chłopcem, albo właściciel objazdowego cyrku z kłopotami finansowymi, czy piosenkarza country umierającego na gruźlicę.
                    M.
                    • scoutek Henry Fonda 10.02.11, 12:53
                      Henry Fonda to dla mnie jeden z tych "Dwunastu gniewnych ludzi", który miał wątpliwości... I który doprowadził do sprawiedliwego wyroku w procesie o morderstwo, przekonując wszystkich pozostałych przysięgłych, że nie wszystko było takie jasne jak się wydawało najpierw....
                      Znakomity film Sidneya Lumeta z 1957 roku
                    • ploniekocica Re: Tak, ale Henry Fonda zawsze będzie 10.02.11, 13:03
                      muzyk country - "Honkytonk man" aka "Droga do Nashville"
                      chiński chłopiec -"Gran Torino"
                      objazdowy cyrk - "Bronco Billy"?
                      • mariner4 Dzięki za przypomnieje. 10.02.11, 13:04
                        " I żebyś mi żółtku auta nie pomalował w jakieś płomienie"
                        M.
                      • scoutek Clint Eastwood 10.02.11, 13:26
                        to kowboj, bandyta i Brudny Harry
                        ale także fotograf w jednym z piękniejszych filmów o miłości jaki znam
                        z przecudowną Meryl Streep
                        i reżyser tego wspaniałego filmu
                        Co się zdarzyło w Madison County
                        • ta Re: Clint Eastwood 13.02.11, 22:03
                          scoutek napisała:

                          > to kowboj, bandyta i Brudny Harry
                          > ale także fotograf w jednym z piękniejszych filmów o miłości jaki znam
                          > z przecudowną Meryl Streep
                          > i reżyser tego wspaniałego filmu
                          > Co się zdarzyło
                          > w Madison County


                          Pisałam przy okazji "Pożegnania z Afryką", że Meryl to...Meryl :)
                          Dzięki scoutek za sznurek. Jedna z piękniejszych scen w jednym z najpiękniejszych
                          filmów o miłości. Cudowne zagranie Merylkową ręką i do tego nie faul :)
                          Hej
                          Ta_ wzruszona
          • trusiaa Re: Przylazłam za Tobą... 10.02.11, 14:04
            Dzidzia przylazła! :)
            Buzi! :)))
            (Witam Cię drugi rasss, gdyż poprzednie powitanie gdzieś wcięło..)
            • dzidzia_bojowa Re: Przylazłam za Tobą... 10.02.11, 15:59
              trusiaa napisała:

              > Dzidzia przylazła! :)
              > Buzi! :)))
              > (Witam Cię drugi rasss, gdyż poprzednie powitanie gdzieś wcięło..)


              Witaj Trusiu:) Bardzo fajnie tu wszyscy piszecie! Poczytałam sobie...
              • scoutek Re: Przylazłam za Tobą... 10.02.11, 17:55
                dzidzia_bojowa napisała:
                > Bardzo fajnie tu wszyscy piszecie! Poczytałam sobie...

                bo my tu ogólnie fajni jesteśmy....
                i tacy skromni:)))))
                • ave.duce Re: Przylazłam za Tobą... 10.02.11, 18:12
                  NO!
                  • scoutek Re: Przylazłam za Tobą... 10.02.11, 18:19
                    hahahahahaha
                    też filmowo:)))))))
              • trusiaa Re: Przylazłam za Tobą... 11.02.11, 10:02
                Poczytałaś? To teraz pisz, Zacna Dzieweczko, będzie nam miło bardzo :)
    • scoutek Gooooooooooooooood...... 10.02.11, 11:55
      morning Vietnam
      To wyjątkowy film, mało znany, choć znakomity przecież.
      Wojna w Wietnamie, amerykańscy żołnierze i stacja radiowa, której nowym lektorem zostaje Adrian Cronauer, którego rewelacyjnie zagrał Robin Williams. Jeśli zna się biegle angielski to wszystkie dowcipy opowiadane przez niego ON AIR są czytelne, bo z tłumaczeniami bywa różnie. Widać talent Wiliamsa jako parodysty, dowcipnie prowadzącego poranny program, tak, by morale wojskowych wzmocnić. Jest szczery do bólu, ogląda dokładnie to, co sie dzieje i... musi odejść. Bardzo dobrze zrealizowany film w 1987 roku przez Barry'ego Levinsona. W tle, poza główną fabułą, gra muzyka lat 60-tych z genialnym Louisem Armstrongiem na czele.
      Ten film przypomniał jeden z najsłynniejszych utworów Armstronga What a Wonderful World
    • ave.duce To nie jest kraj dla starych ludzi > polecam! 10.02.11, 19:23
      TVN
      dzisiaj 21:30

      W ręce Llewelyna Mossa wpada walizka z pieniędzmi należącymi do handlarzy narkotyków. Fortunę ma odzyskać płatny morderca. Cztery Oscary.
      • scoutek Re: To nie jest kraj dla starych ludzi > pole 10.02.11, 19:27
        dzięki Ave, za przypomnienie
        znakomity film braci Coen:)))
        • ave.duce Bracia są znakomici! 10.02.11, 20:21
          Na szczęście > nie bliźnięta.
      • mariner4 Dziś w TVN 10.02.11, 20:27
        M.
    • scoutek Podejrzani 11.02.11, 09:28
      a dziś w tvn IMHO znakomity film Bryana Singera "Podejrzani". Cały film to zeznania kalekiego kryminalisty Varbala Kinta (Kevin Spacey - Oscar!!), który w zamian za nietykalność zgadza się opowiedzieć prawdziwą historię ekasplozji statku, w wyniku której zginęło 27 osób i kokaina o wartości wielu milionów dolarów. Scenariusz bardzo precyzyjny nagrodzony Oscarem, fabuła bardzo skomplikowana, przewija sie wielu ludzi i bardzo wiele nazwisk, ale wszystko jest spójne i bardzo logiczne. Chwilami nawet za.
      Genialnie zagrane, przede wszystkim przez Kevina Spaceya, którego gra to prawdziwy majstersztyk. Ale pozostali także są znakomici: Gabriel Byrne, Chazz Palminteri, Kevin Pollack, Stephen Baldwin, Pete Postlethwaite, Benicio Del Toro..... Pojawia się tajemnicza postać, wcielenie samego diabła - Keyser Soze.... Strzeżcie się....
      Jedna prośba - film należy oglądać do ostatniej sekundy, bo zakończenie jest najbardziej zaskakującym zakończeniem jaki kiedykolwiek widziałam...
      • ave.duce Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 11:34
        • scoutek Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 19:21
          TVN o 22.25, dziś wieczorem
          • ave.duce Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 19:23
            Jawohl! & raus (?)
            • scoutek Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 20:13
              ave.duce napisała:

              > Jawohl! & raus (?)

              raus z foruma?
              • ave.duce Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 20:31
                No co Ty, co Ty! To ja > raus > oglądać.
                • scoutek Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 20:47
                  Tylko do samiutkiego końca, plissssss
                  • ave.duce Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 20:59
                    Wiem.wiem, to tesz faworyt Wiewiorzastej.

                    ps. już kiedyś oglądałam, ale powtórka w tym przypadku nie zaszkodzi.
                    • scoutek Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 21:07
                      tesz bendem obglondać, po ras pionty hiba
                      • ave.duce Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 21:19
                        To możesz nawet od czasu do czasu zamknąć oczy ;)
                        • scoutek Re: Podejrzani ... yes, yes, yes! 11.02.11, 21:26
                          dokładnie
                          wychodzi, że jestem jakąś maniaczką
                          ale w tym czasie będę się zajmować wieloma innymi rzeczami, co innego jak jest film, którego nie znam, wtedy się zajmuje wyłącznie oglądaniem
      • mariner4 Z zasady nie oglądam filmów o statkach i morzu 12.02.11, 18:04
        Tylko bardzo nieliczne z nich nie mają grubych błędów merytorycznych.
        Dodatkowo są fatalnie tłumaczone na język polski.
        M.
    • scoutek Wszystko co kocham 13.02.11, 19:42
      W tym wątku mało jest filmów polskich, ale nie czarujmy się, wartych polecenia rodzimych filmów nie ma zbyt wiele. Przyznaję szczerze i otwarcie - rzadko chodzę do kina na nasze produkcje, wychodząc z założenia, że wkrótce będą w telewizji, może nawet jutro.
      Ostatnim polskim filmem, który zrobił na mnie wrażenie to "Wszystko co kocham" Jacka Borcucha z 2009 roku z Olgą Frycz, Mateuszem Kościukiewiczem, Andrzejem Chyrą, Anną Radwan, Katarzyną Herman ..... Film opowiada o bardzo młodych ludziach, są tuż przed maturą, którzy zajmują się sobą i muzyką, buntują się, zaczynają kochać a wszystko to w atmosferze Polski stanu wojennego .... świetna muzyka, znakomite zdjęcia, niesamowita atmosfera i bardzo dobrzy młodzi aktorzy...
      Bardzo polecam.
      • dzidzia_bojowa Dom zły 13.02.11, 20:46
        To masz Scoutku fatalne doświadczenia w kontakcie z polskim kinem. Oczywiście nie brak tu gniotów, ale umówmy się, i w zagranicznych produkcjach ich nie brakuje.
        Chcę opowiedzieć o polskim filmie, który zrobił na mnie wrażenie. Film jest bardzo dobry, jest o czymś, genialnie zagrany, niejednoznaczy, nieoczywisty, świetna reżyseria. Tym filmem jest "Dom zły" Wojtka Smarzowskiego. Nie będę opowiadać fabuły bo jest zaskakująca ale polecam z czystym sumieniem każdemu, kto nie boi się trudnego kina. Historia jest tak ciężka, tak brudna, że po obejrzeniu chce się wskoczyć do wody by ten brud z siebie zmyć. Główni bohaterowie: Arkadiusz Jakubik- chyba rola życia, choć przyznam nie znam wszystkich jego dokonań, Kinga Preis- jak zwykle perfekcyjna, Marian Dziędziel, Barłomiej Topa, Robert Więckiewicz to kolejne gwiazdy, dla których warto ten film obejrzeć.

        Jeżeli decydujesz się oglądać "Dom Zły" na pewno widziałaś "Wesele" tego samego reżysera. Cała prawda, niezbyt przerysowana o polskiej mentalności z wyraźnym nawiązaniem do klasyki- ostania scena zbiorowego tańca podobna jest do lunatycznego tańca z "Wesela" Wyspiańskiego. Kolejny film wart polecenia.

        No a "Dzień Świra"- głęboko poruszające studium cierpienia nieszczęśliwego intelektualisty. Scena, w której Adaś Miauczyński odbiera nauczycielską pensję, muzyka i komentarz z offu- jedna z najbardziej poruszających scen w polskim kinie. Ten fil niesłusznie określa się jako komedię. To jest dramat w czystej postaci.

        Mogę polecić jeszcze kilkanaście innych polskich filmów zrobionych na najwyższym światowym poziomie. I nie są to bynajmniej "Ogniem i mieczem", "Quo vadis" czy inna pseudo megaprodukcja. O! Przypomniał mi się też "Plac Zbawiciela"- świetny film!
        • scoutek Re: Dom zły 13.02.11, 21:12
          Dzidziu, pełna zgoda!
          We wszystkich przypadkach, bo tak się składa, że widziałam je wszystkie.
          Rzeczywiście, błoto z filmu "Dom zły" przechodzi na widza, ma uczucie, że go oblepia. Z zewnątrz i wewnątrz, co gorsza.
          "Wesele" też znakomite. "Dzień świra" czy "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" to już legendy.
          Mogłybyśmy dodać "Rewers" (genialny moim zdaniem) albo "Różyczkę" (niezły). To daje siedem dobrych polskich filmu z ostatnich kilku lat. W zalewie tego co widać na ekranach to nie jest dużo, niestety.
          I jakoś nie umiemy się przebić.
          Może nasze filmy są zbyt hermetyczne? Niezrozumiałe?



          ps. Wybrałam właśnie "Wszystko co kocham", bo jest z tych wartych polecenia najmniej znany.
          • ploniekocica Re: Dom zły 13.02.11, 23:16
            Będę się kłócić do krwi ostatniej o Wszystko, co kocham, bo jest to moim zdaniem film zaledwie poprawny i to jak na film polski. A tę nieszczęsną Olgę posłałabym na kopach na jakiekolwiek zajęcia aktorskie, a już przede wszystkim na dykcję i impostację, bo zabija głosem. Także Rewers jest moim zdaniem mocno przereklamowany.
            Natomiast zapomniałaś Scoutku o genialnych i bardzo "międzynarodowych" Sztuczkach Jakimowskiego i Placu Zbawiciela.
            • dzidzia_bojowa Polskie filmy 14.02.11, 07:27
              ekhm, ekhm...ja napisałam o Placu Zbawiciela.


              Wymienię jeszcze kilka filmów wartych zobaczenia moim zdaniem. Jeśli będzie życzenie mogę opisać ponieważ widziałam wszystkie;)Krótki film o zabijaniu, Dług, Symetria, Seksmisja, Vabank, Vinci, Ciało, Trzy kolory, Podwójne życie Weroniki, Ziemia obiecana, Jasminum, Niewinni czarodzieje oraz większość komedii Barei( dla sympatyków). To jeszcze nie wszystkie dobre filmy, naprawdę. Nie chcę bawić się w wyliczanki bo to nudne jest:))
              • scoutek Re: Polskie filmy 14.02.11, 09:52
                tak naprawdę to częściowo rzeczywiście tak myślę, a częściowo to miała być prowokacja
                trochę się udało
                liczyłam, że ktoś zacznie bronic naszych rodzimych produkcji i nie zawiodłam się

                rzadko chodzę na polskie filmy do kina, co nie oznacza, że ich nie oglądam
                oglądam i lubię, zarówno te głupkowate jak i te lepsze, bez względu na ciężar gatunkowy
                znam wszystkie wymienione
                tak naprawdę to IMHO najlepszym polskim filmem ever jest "Ziemia obiecana"
                Wajdę zawsze i bardzo, łącznie z Człowiekami....
                za Kieślowskim nigdy nie przepadałam, choć Dekalog mi się podobał w całości, a dwa Krótkie filmy o w szczególności...
                Machulskiego prawie (!!) całego z wielkim szacunkiem, lubię też wczesny okres Pasikowskiego z Krollem i Psami na czele...
                Krause w całości jak leci, Holland czasami,
                z Polańskim mam problem (nie wiem, czy to polski reżyser), bo lubię niektóre jego filmy a nie lubie "Pianisty", choć wydaje mi się, że to film jego życia, przynajmniej powinien być ("Autora widmo" jeszcze nie widziałam)
                • ploniekocica Re: Polskie filmy 14.02.11, 17:26
                  Jedna z najpiękniejszych polskich piosenek z jednego z najpiękniejszych polskich filmów lat ostatnich
                  Waglewski mruży oczy czyli jest czas

                  I dla każdego, kto nie widział obowiązkowe obejrzenie Sztuczek. One niby były polskim kandydatem do oskara, ale mało, kto je zna.
                  [url=http://www.youtube.com/watch?v=oYyi3eJMX-Q&feature=related]Można je obejrzeć w częściach na yutubie[/url]
                  To jest prawdziwy film o polskiej prowincji bez epatowania nieszczęściem, polityką, nędzą, martyrologią. Cudo po prostu.
                  I na dodatek jeden z najlepszych filmów o dzieciach i ich skomplikowanych stosunkach z dorosłymi, jaki kiedykolwiek widziałam ( a widziałam ich dużo, bo lubię ten temat).
                  A poza wszystkim innym świetnie zagrany film właściwie bez telelowelasów i innych pazur wszelkiego rodzaju.
                  • scoutek Re: Polskie filmy 14.02.11, 18:24
                    To daję stronkę, na której można obejrzeć "Sztuczki" (i nie tylko):
                    www.ekino.tv/szukaj.html?q=sztuczki
                • dzidzia_bojowa Re: Polskie filmy 14.02.11, 17:42
                  A widzisz Scoutku, tu się pięknie różnimy. Bo ja Wajdy to nie bardzo, a właściwie to go nie trawię( no, może poza "Ziemią obiecaną") natomiast Polański(polski, zawsze polski) to jeden z moich ulubionych reżyserów. Fakt, do polskiego kina raczej go nie zaliczymy ale nie wiem jak klasyfikować. Czy brać pod uwagę narodowość twórcy, czy polskość filmu? Wydaje mi się, że Kieślowskim też byłby problem. bo kolorowa trylogia to typowo francuskie kino, nie? A reżyser- Polak!
                  W każdym razie "Pianistę" oglądałam z zapartym tchem. Mam pewną skazę osobowościową- potwornie przeżywam filmy opowiadające o holocauście, o wojnie(vide "Lista Schindlera"), o krzywdzie . Gdy byłam małą dziewczynką rodzice zabrali mnie do muzeum Auschwitz i to przeżycie wywarło na mnie piętno nie do zapomnienia. Poza tym na co dzień "żyję" muzyką klasyczną. Tyle na temat "Pianisty".
                  No ale przecież Polański nakręcił szereg doskonałych filmów, dzięki którym stał się znany i doceniany min.:Frantic, Chinatown, Lokator, Wstręt, Dziewiąte wrota oraz mniej udany ale za to nakręcony z rozmachem Piraci a nade wszystko Dziecko Rosemary!

                  A Wajdę uważam za nudziarza, ot co!:))
                  • scoutek Re: Polskie filmy 14.02.11, 18:34
                    Z tym Polańskim o to mi właśnie chodziło, bo on jest polski do bólu, ale taki "Lokator" czy "Frantic" czy "Chinatown"są amerykańskie do granic.... O "Dziecku Rosemary" nie wspominając już, mimo, że kołysanka także polskiego Komedy...
                    "Pianistę" obejrzałam, czekałam na to od momentu przeczytania wspomnień "Roman by Polanski" przed wieloma laty, zdawałam sobie sprawę z wagi filmu i przeżyć reżysera. Ale dla mnie za bardzo skierowany na chwilami tępą widownię, nazwijmy ją "amerykańską", której czasem trzeba jak krowie na rowie... I to mnie zdegustowało.... ale scena niemego grania mnie powaliła...
                    Wolałam "Listę Schindlera", mimo, że programowo obca, choć dziadek Spielberga pochodził przecież z małego polskiego miasteczka, z okolic którego pochodzi moja rodzina (ziomal, hehehe)

                    I bardzo dobrze:)
                    • scoutek Dziecko Rosemary 15.02.11, 10:25
                      wspomniałam wcześniej ten film, więc może tak przy okazji....
                      Znakomity film Polańskiego, nakręcony w 1968 roku (wierzyć się nie chce, prawda?) ze świetnymi kreacjami Mii Farrow i Johna Cassavetesa ( człowiek orkiestra w branży - aktor, reżyser, producent, scenarzysta i montażysta wielu filmów) i fantastyczną muzyką naszego Krzysztofa Komedy. Film opowiada o młodym małżeństwie, które wprowadza się do mieszkania w Nowym Jorku w słynnej kamienicy Bramford na Manhattanie i poznaje sąsiadów, parę dobrotliwych staruszków. Wkrótce bohaterce śni się (po wypiciu koktajlu przygotowanego przez sąsiadkę), że zostaje zgwałcona przez nieludzką istotę, a po pewnym czasie okazuje się, że jest w ciąży....
                      Cała historia opowiedziana jest w ten sposób, że widz do końca nie jest pewien czy to co się dzieje to wytwór wyobraźni Rosemary czy realne wydarzenia. Sama pamietam dyskusję wśród znajomych, którzy twierdzą, że w ostatniej scenie Rosemary widzi oczy dziecka i są one oczami diabła. Z tego co ja pamiętam ostatnim obrazem w filmie jest rzeczywiście zaglądanie mamy do wózka, w którym jest jej dziecko, ale synka nie widzimy wcale....
                      No i nie mogę się oprzeć temu, by tu nie zamieścić Kołysanki
              • ploniekocica Re: Polskie filmy 14.02.11, 17:10
                dzidzia_bojowa napisała:

                > ekhm, ekhm...ja napisałam o Placu Zbawiciela.
                >
                >
                Sorewicz, nie zauważyłam. O wybaczenie proszę.
                • dzidzia_bojowa Re: Polskie filmy 14.02.11, 17:19
                  Nie ma sprawy:))
    • blind_as_a_bat Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 08:03
      Najlepsza 'komedia romantyczna' to ,,, ?
      • scoutek Re: Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 09:21
        blind_as_a_bat napisał:

        > Najlepsza 'komedia romantyczna' to ,,, ?

        "Bezsenność w Seattle" moim skromnym zdaniem
      • trusiaa Re: Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 10:51
        "The Holiday" - bardzo bardzo :)
        ale "Bezsenność" też :)
        • dzidzia_bojowa Re: Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 11:01
          Kiedyś, kiedyś...wiele lat temu zaczęła się moja fascynacja Robertem Downey'em Jr. dzięki komedii romantycznej "Only You". Miałam drrreszcze oglądając i byłam bardzo młoda. Może dlatego.
          Jeszcze poleciłabym "Kiedy Harry poznał Sally".
          Ale najlepsza to "Bezsenność..." - bezapelacyjnie!
          • scoutek Re: Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 11:13
            "Kiedy Harry ...." także cudny
            "Masz wiadomość" też dobra, ale to już popłuczyny....
            Świetny jest "Francuski pocałunek"
            "Bridget Jones...." jest dobra za pierwszym razem (pozostałe można bez szkody na umyśle oglądać wiele razy), ale czy to taka znowu komedia romantyczna..... hmmmm, pewna nie jestem...
            Niezły jest "Kate i Leopold"..."Lepiej późno niż później" (to ta historia z Jackiem Goła D..a Nicholsonem i Dianą Keaton) ...


            ps. obejrzałam wczoraj "Last chance Harvey", bardzo dziękuję za polecenie, naprawdę wartało obejrzeć i miałam sympatyczny wieczór...
            • ploniekocica Re: Panie proszę o poradę :-) 14.02.11, 17:44
              Po głębokim namyśle zdecydowanie Love with the proper stranger. Chociaż do polowy nie jest to komedia romantyczna, ale zdecydowanie dramat społeczny. Za to potem jak juz się zromantyczni to cudny jest.
              I jak oni graja proszą państwa szanownego i jacy piękni oboje do bólu.

              A Steve w nietypowej roli po prostu wymiana.
              I piosenka bardzo walentynkowa

              Swoja drogą film kompletnie w Polsce nieznany, a i na świecie zapomniany przez media. Mimo czterech, czy pięciu oskarów, złotych globów i takich tam. I mimo legendy najpiękniejszych - Natalie i Steve'a.
      • blind_as_a_bat Bardzo dziękuję wszystkim Paniom :-) 15.02.11, 09:17
        => wraz z podziękowaniami =>

        ,,,bezsenność,,,, nie w Seattle, ale,,,
    • scoutek Żądło 19.02.11, 13:06
      długo się zastanawiałam nad następnym tytułem, do tego nie byłam zbyt pewna tego, czy kontynuować wątek.....
      ale niech tam, mogę pisać blog (wzorem miszcza naszego na psychiatryku) forumowy dotyczący filmów, które jakoś tam na mnie wpłynęły
      "Żądło", laureat aż siedmiu Oscarów, w tym najlepszy film roku, owszem, zostawił na moim życiorysie ślad, bo od obejrzenia go po raz pierwszy we wczesnych latach 70-tych (film jest z 1973) do dnia dzisiejszego jestem fanką tych dwóch cudownych facetów, którzy grają tam główne role, czyli Roberta Redforda i Paula Newmana. Zwłaszcza tego pierwszego, choć błękitne i przepastne oczy tego drugiego powodują zawsze, że robię się lekko słaba....
      Poza tym ten film był pierwszym filmem, którego scenarzysta i reżyser George Roy Hill (obaj otrzymali Oscary) bawili się ze mną (i resztą widzów) w kotka i myszkę, a zabawa ta była bardzo inteligentna i doprowadzona do perfekcji. Od tego momentu najbardziej cenię sobie twórców, którzy mnie potrafią oszukać w ten sposób, że do końca nie domyślam się o co tak naprawdę chodzi (przykładami mogą być wspominani już "Podejrzani", ale też "Szósty zmysł" czy "Inni").
      W Żądle intryga jest bardzo skomplikowana, choć chwilami urocza: otóż młody chłopak grany przez Roberta Redforda, z pomocą przyjaciela zabitego kumpla, chce się odegrać na bandziorze, który zlecił zabicie owegoż. Mistyfikacja jest piętrowa, trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Do tego zrobiona w znakomicie zrealizowanej scenografii lat 30 ubiegłego wieku, okraszona ragtimami Scotta Joplina, które od tego momentu przeżywają kolejną młodość...
      A tu drobny pokaz umiejętności karcianych jednego z bohaterów
      • ave.duce Re: Żądło 19.02.11, 15:25
        Czyli problem Robert czy Paul nie tylko mój ;)

        Butch Cassidy i Sundance Kid ... i ... mjuzik ;)
        • scoutek Re: Żądło 19.02.11, 15:33
          hahahahahaha
          zapewne nie tylko mój
          z tego co wiem, jest nas wiele :))))
          • ploniekocica Re: Żądło 19.02.11, 15:38
            scoutek napisała:

            > hahahahahaha
            > zapewne nie tylko mój
            > z tego co wiem, jest nas wiele :))))


            Bez mnie :) Choć zasadniczo kocham blondynów na wdzięki Robusia głucham i ślepam.
            Co innego taki np. Stevie.
            >
            • scoutek Re: Żądło 19.02.11, 15:44
              Bobby to moja miłość od zawsze
              Stevie takoż
              ja w ogóle kochliwa filmowo jestem, bo i na Brada lecę ;)))
              • ploniekocica Re: Żądło 19.02.11, 15:55
                Bobby nie, bo Bobby jest za bardzo, jak to określa jedno z moich dzieci, pińdziarski. To znaczy nie mam nic przeciwko jako aktorowi, ale mi nie zapiera "dechu".
                Natomiast Steve i jego chód rewolwerowca i owszem.
                Jeśli chodzi o Brada to w filmach, gdzie ma ten chód np. w takich Wichrach namiętności. Wiem, że to jest podobno kicz nad kicze, ale co poradzę, że kocham takie kiczowate epickie filmy o miłości z dobrymi aktorami, przecież mi wolno, nieprawdaż?
                • scoutek Re: Żądło 19.02.11, 16:09
                  uważam, że mało, że wolno to nawet czasem trzeba :)))))))

                  Bobby tak, ale już niestety nie teraz.... mniej więcej do "Pożegnania...." choć scena taneczna w "Zaklinaczu koni" niczego sobie....
              • dzidzia_bojowa Ja też! Ja też! 19.02.11, 16:09
                Zakochuję się bez pamięci a potem prześladuję wybranka oglądając wszystko z jego udziałem:)
                A potem mi przechodzi, to znaczy już mi się nie śni, nie pojawia w snach, ale na jego widok, gdy przypadkowo w w tv zobaczę, robi mi się ciepło:)

                Jeśli więc, moi kochani gwiazdorzy czytacie te słowa to musicie wiedzieć, że w moim sercu macie przytulne miejsce. Uwaga: Alan Rickman, John Cusack, Harvey Keitel( za "Fortepian" go kocham), Robert Downey Jr. i Johnny Depp.
                Jest tylko jeden aktor do którego moja fascynacja nie mija i chyba już nie minie. Otóż kocham od lat Edwarda Nortona. Widziałam wszystkie filmy z jego udziałem. I po prostu go uwielbiam. Jak jakaś małolatka:))


                Natomiast Brada jakoś siakoś nie bardzo...uznaję jego talent, doceniam role, ale nie rusza mnie. Sto razy bardziej wolę Rickmana.


                Na Cmentarzu zajmowaliśmy się trochę tym tematem
                forum.gazeta.pl/forum/w,95723,108227886,120361654,Re_Watek_o_ulubionych_aktorach.html
                • scoutek Re: Ja też! Ja też! 19.02.11, 16:40
                  ale zalinkowałaś....

                  często bujam się na długość trwania filmu.... np. Kostner z ".... wilkami"
                  albo Willis w "Szklanej....."
                  albo Gibson w "Zabójczej...."
                  • dzidzia_bojowa Re: Ja też! Ja też! 19.02.11, 16:54
                    Ale że w jakim sensie? Linka nieaktywna czy od czapy?
                • ploniekocica Apropo Edwarda Nortona 19.02.11, 16:51
                  Się mi przypomina film z nim i w jego reżyserii Zakazany owoc. Generalnie jest to dość sympatyczna komedia romantyczna o trójce przyjaciół z dzieciństwa, którzy spotykają się po wielu latach i dwaj panowie czyli Edward Norton właśnie i Ben Stiller (wyjątkowo w tym filmie mało obleśny) zapaływują uczuciem do trzeciej z nich czyli Jenny Elfman. Dodam, że obaj panowie są przyjaciółmi, co jest pewną przeszkodą miłosną, ale bynajmniej nie najpoważniejszą, bowiem jeden z panów jest rabinem, drugi księdzem katolickim, a obiekt miłości jest jako gojka dla obu praktycznie tytułowym zakazanym owocem.
                  Ale ja nie o tym chciałam - otóż jest w tym filmie scena, za którą kocham Nortona miłością dozgonną choć nieerotyczną. W scenie tej grany przez niego ksiądz rozmawia o grzesznych chuciach z innym starszym księdzem, mówiącym zdecydowanie z obcym akcentem. Starszy ksiądz okazuje pełne zrozumienie dla namiętności szarpiących młodszym i wspomina z rozrzewnieniem: "No cóż, ja tez znałem kiedyś pewną blondynkę w Pradze".
                  Niby mała rzecz, ale jak cieszy tych nielicznych, którzy zauważą, że w epizodycznej roli starego kapłana występuje Milos Forman.
                  • dzidzia_bojowa Re: Apropo Edwarda Nortona 19.02.11, 19:37
                    A producentem i reżyserem tego filmu jest sam Norton. Scena z Formanem jest jedną z najlepszych w tej produkcji.
                  • scoutek Re: Apropo Edwarda Nortona 20.02.11, 09:16
                    ploniekocica napisała:

                    dzięki wielkie, uwielbiam takie szczegóły, a filmu nie widziałam... ale mam, nadrobię

                    tak samo mnie cieszył Scorsese w epizodzie w "Taksówkarzu"....
      • mariner4 Twórcy naszego Va bank wyraźnie się 21.02.11, 13:23
        zapatrzyli w "Żądło".
        M.
    • ave.duce Re: forumowo filmowo 19.02.11, 18:28
      Muszę się pocieszyć ...

      www.youtube.com/watch?v=VILWkqlQLWk
      • ave.duce Re: forumowo filmowo do Scoutka > 20.02.11, 10:23
        jeżeli chcesz, w każdej chwili możesz założyć nowy wątek, a ten dać w linku w pierwszym poście... mnie nie przerażają długie wątki, ale nie wiem, jak innych :)
        • scoutek Re: forumowo filmowo do Scoutka > 20.02.11, 11:00
          mnie wisi, ale wiem, że niektórym nie
          zdecyduj sama, ty tu rządzisz;)
          • ave.duce Re: forumowo filmowo do Scoutka > 20.02.11, 11:16
            Twój wątek, Twój wybór ;)
            Pamiętasz taki film z Betty Midler, która zostaje porwana?
            • scoutek Re: forumowo filmowo do Scoutka > 20.02.11, 11:33
              nieee?
              • dzidzia_bojowa forumowo filmowo 20.02.11, 19:31
                Ten film to chyba "Hokus pokus". Tak?
                • ave.duce Re: forumowo filmowo 21.02.11, 15:44
                  Chyba jednak nie.
                  • ave.duce Mam! Bezlitośni ludzie ;) 21.02.11, 15:46
                    Cudny Danny też tam gra ;)
                  • ploniekocica Ruthless people n/t 21.02.11, 15:59

    • mala200333 Re: forumowo filmowo 20.02.11, 20:24
      Oglądam w TV "Spartakusa". Realistyczny,dobry ale i bardzo brutalny.
      • faszyna Re: forumowo filmowo 21.02.11, 17:19
        Czemu taki fajny filmowy wątek jest tak głeboko ukryty na forum?
        A, poza powyższym pytaniem, od siebie dorzuce do listy filmów polskich "Joannę". Zrobiła na mnie bardzo duze wrażenie. Niektórzy marudzili, ale moze dlatego, że perfekcyjny sposób jej nakręcenia (gra aktorów, scenariusz etc.) mają w sobie coś z wypolerowanego marmuru. Perfekcyjny, bez skazy, aż nudny... Chociaż oczywsicie tu o nudzie mowy nie ma, są wielkie emocje, ale chyba mniej czytelne dla młodszych widzów.
        • scoutek Re: forumowo filmowo 21.02.11, 18:31
          nie rozumiem tego zwrotu: filmowy wątek jest tak głeboko ukryty na forum?

          jest cały czas, wyciągany na wierzch gdy ktoś coś chce dopisać
          specjalnie go nie przykopuje innymi
          chyba, że ktoś coś... (pewnie spisek, jakby stwierdził jakiś kaczysta)

          ale witam:)))
          • ave.duce Re: forumowo filmowo 21.02.11, 18:43
            scoutek napisała:

            > chyba, że ktoś coś...

            Ja. O niczym innym nie myślę, tylko jak go zakopać. Większą wprawę mam w odkopywaniu (czasem dokopię też). Pewnie dlatego wciąż jest na górze.
            • scoutek Re: forumowo filmowo 21.02.11, 18:54
              tak myślałam, ale idąc śladem blagiera psychiatryka uznałam, że to wina Tuska
            • faszyna Re: forumowo filmowo 21.02.11, 18:59
              Zeby nie było, to wyjasniam, ze miałam na mysli tylko to, ze wątek nie jest w dziale "kino" i dlatego tylko odkryłam go przez zupełny przypadek . Bo zasadniczo nie podróżuje po róznych wątkach, ograniczając się do wspomagania bzdetowatej beletrystyki serialowej.;)
              Wracajac do "Joanny", tak jak wywarła na mnie ogromne wrażenie głowna rola w "Jak zostać królem", tak samo dobrze odebrałam grę Grabowskiej w "Joannie". Nie oglądałam "Różyczki", więc nie mam porównania z Boczarską, ale zakładając, ze też swietnie zagrała, żałuję, ze nie było w Gdyni dwóch nagród kobiecych.
              • ave.duce Scoutku, heeeeeeeeeeeeeeeeeeeelp! ;) 21.02.11, 19:04
                :) To ja przepraszam za kpinki > nie znam się na filmach i muszę nadrabiać czym innym > dlatego zostawiam dyskusję Scoutkowi.

                Witamy we Dworze.
              • scoutek Re: forumowo filmowo 21.02.11, 19:32
                dobra, to ja też wyjaśniam

                nie chciałam brać udziału w dyskusjach "profesjonalnych" na forum kino itp., bo nie czuję się profesjonalistką
                jak zauważyłaś rozmowy o filmie w tym wątku są na luzie, takie raczej pogawędki a nie jakieś tam nadęte wywody (z całym szacunkiem dla rozmówców na forum kino)
                chciałam tu, wśród znajomych, luzacko przy kawie pogadać o filmach stąd podjęłam temat, który podrzucił mi pan Henryk i dlatego jest jak jest
                i nadal będzie
                • scoutek Re: forumowo filmowo 21.02.11, 19:38
                  (chyba, że spiskowcy mnie zakopią)
              • mala200333 Re: forumowo filmowo 23.02.11, 18:54
                A propos "Rozyczki", swietny film, swietna kobieca rola.
                • ave.duce Re: forumowo filmowo 27.08.11, 20:30
                  Nie a propos > ok?
    • scoutek Kabaret 23.02.11, 18:41
      wpadło mi dzisiaj w oko zdjęcie Lizy Minnelli z jej najlepszych lat i przypomniał mi się film, w którym zagrała tak znakomicie, że dostała za tę role Oscara
      Chodzi mi oczywiście o film Boba Fosse'a "Kabaret" z roku 1972. Mamy Berlin tuż przed dojściem Hitlera do władzy, mamy śliczną ekstrawagancką artystkę kabaretową Sally Bowles (w tej roli właśnie Liza, córka słynnej aktorki i piosenkarki Judy Garland i reżysera Vincente Minnelli) i młodego nauczyciela angielskiego Briana Robertsa (Michael York). Historia uczucia, łączącego tych dwoje, przeplatana jest fantastycznymi piosenkami, genialnie zaśpiewanymi i zatańczonymi przez Lizę i Joela Greya (w pełni zasłużony Oscar za drugoplanową rolę męską), na czele z najsłynniejszą Money, a w tle widać narodziny faszyzmu w Niemczech. Doskonale oddany nastrój narastającej grozy przez znakomite zdjęcia i scenografię oraz scenografia do tej pory powoduje, że film nie jest tylko musicalem ze śmiesznymi kabaretowymi występami.
      Jedna piosenka z tego filmu powoduje, że robi mi się zimno. Nawet gdy dzisiaj tę scenę oglądam na Youtubie na swoim laptopie, pamiętam jak widziałam to pierwszy raz przed laty na wielkim kinowym ekranie i ciągle czuję ciarki na plecach.... I ten tekst bohatera, granego przez Michaela Yorka: Ciągle myślisz, że to się da powstrzymać?
      • ave.duce Re: Kabaret 23.02.11, 18:56
        Ach, Scoutku... tyle wspomnień przywołałaś tym filmem.
        • scoutek Re: Kabaret 23.02.11, 19:06
          sobie też, Ave.... bo przecież Life is a Cabaret
    • ploniekocica Polecanki 23.02.11, 19:38
      Z filmowych nowości biograficzno-psychologicznych dwa filmy z wielkimi rolami Heleny Bonham Carter - pierwszy to już sławny King's speech z Colinem (którego kocham i o którym może kiedyś), a drugi kompletnie chyba w Polsce nieznany film Enid. Nie wiem, czy ktokolwiek go oglądał zatem nie będę zdradzać szczegółów, ale jest to bardzo gorzka biografia niezwykle płodnej i popularnej angielskiej autorki książek dla dzieci Enid Blyton.
      Pomijając to, że oba filmy są znakomicie zrobione i jeszcze lepiej zagrane to pokazują biografie ludzi, o których życiu osobistym przynajmniej ja miałam mocno średnie pojęcie.
      • dzidzia_bojowa Amelia 23.02.11, 20:31
        Czy jest ktoś na tym forum, kto nie widział tego filmu? Jeden z moich najulubieńszych. I jeden z tych, który wpłynął na moje życie ponieważ od kiedy go obejrzałam po raz pierwszy moim marzeniem, jak na razie niespełnionym jest pojechać do Paryża i zamieszkać na Montmartre.

        Urocza Amelia, mistrzowsko zagrana przez Audrey Tautou mieszka i pracuje na Montmartrze. Jest samotną marzycielką. wychowywana pod kloszem tworzy swój teatr wyobraźni, który jest jednocześnie światem, w którym żyje. Pewnego dnia w mieszkaniu odkrywa szkatułkę z dziecięcymi skarbami sprzed lat i zapragnie odnaleźć jej właściela. Jednocześnie zakochuje się w tajemniczym chłopcu- kolekcjonerze fragmentów fotografii znalezionych przy automatach do zdjęć. Oczywiście są świetne wątki poboczne ze smakowitymi dialogami. Cała fabuła jest dość prosta ale niesamowity urok tego filmu tkwi w szczegółach: przepiękne( podrasowane komputerowo) zdjęcia Paryża, cudowna muzyka( muzyczny wkład do tego filmu miał min polski zespół klezmerski Kroke) oraz baśniowość, humor i kopalnia cytatów, z których każdy nadaje się na motto bądź sygnaturę.
        Ot, taki pierwszy z brzegu:
        Bez ciebie dzisiejsze wzruszenia byłyby tylko martwym naskórkiem dawnych uniesień.

        Czasy są ciężkie dla marzycieli.
        [Amelii wolno żyć marzeniami i zamykać się w sobie. Każdy ma niezbywalne prawo do zmarnowania sobie życia
        i wiele, wiele innych wartych zapamiętania.
        Ten film ogląda się po prostu z rozkoszą.
        • scoutek Re: Amelia 24.02.11, 09:51
          Dzidziu, wielkie wielkie dzięki za przypomnienie tego uroczego filmu.....
          Jeden z fajniejszych, takich ciepłych i zabawnych.... A Audrey Tautou cudowna....
        • scoutek Jeszcze dalej niż północ 24.02.11, 10:15
          Dzidzia przypomniała "Amelię", a mnie się natychmiast skojarzył francuski film sprzed prawie trzech lat wyreżyserowany przez Dany Boona (który zagrał zreszta jedną z głównych ról) "Jeszcze dalej niz północ". Cudownie ciepła i bardzo zabawna historia opowiadająca o służbowych przenosinach bohatera na północ Francji, gdzie - jak głoszą legendy - jest tak zimno, że palce zamarzają, trzeba nosić futrzane czapki, ludzie mówią dziwnym językiem i w ogóle są dziwni i ciemni. Zderzenie "południowca" z miejscowymi jest bardzo zabawne, ale i pouczające. Sama wyobrażałam sobie podobną sytuację Polaka, mieszkającego np. na Mazowszu, którego przesiedliłoby się do jakieś śląskiej wsi, czy miałby równie wielkie problemy z dogadaniem się?
          Film pokazuje również to, że bez względu na miejsce zamieszkania problemy mamy takie same z wyrażaniem uczuć wobec najbliższych...
          Bardzo polecam, naprawdę warto poświęcić temu filmowi te kilkadziesiąt minut...
          A tu lekcja języka Cheutimi
    • scoutek Prawdziwe męstwo 26.02.11, 20:22
      Właśnie wróciłam z kina z najnowszego filmu ulubionych kinowych braci, Ethana i Joela Coenów. "Prawdziwe męstwo" to western , ale jak to u Coenów bywa, forma nie do końca jest zgodna z gatunkiem. Znakomicie zrealizowana historia poszukiwania przez 14-letnią Mattie Ross na terytorium Indian zabójcy ojca, faceta wyjętego spod prawa, a pomagają jej mocno zaglądający do kieliszka szeryf (w tej roli Jeff Bridges) oraz strażnik Teksasu (tu w pierwszej chwili nie do rozpoznania Matt Damon). Bardzo dobre zdjęcia, naprawdę dobra muzyka, historia zabawna a dialogi naprawdę znakomite. Bardzo polecam, bo kpiarskie i ironiczne podejście do tematu braci C. warte jest poświęconego im czasu.
      Przyznam, że mam problem, bo po "Jak zostać królem" nie miałam wątpliwości, że Colin Firth zasługuje na Oscara, to teraz się waham. Jeff Bridges jest naprawdę genialny w tym filmie i właściwie cieszę się, że nie należę do Akademii i nie muszę dokonywać wyboru. Ale bardzo będę obu panom kibicować.
      A Hailee Steinfeld, która zagrała Mattie, także będę obserwować. Wykonała kawał świetnej roboty.
      • honeyr Re: Prawdziwe męstwo 27.02.11, 23:05
        A ciekaw jestem. Mam jakiś problem z tymi Coenami.
        O ile bardzo bardzo wysoko cenię film A Serious Man i The man who wasn't there, o tyle inne to już dla mnie niemal wyłącznie mniej lub bardziej udane zabawy postmodernistycznych prymusów, którymi nie sposób się przejąć. Ciekawym, jak tym razem.
    • ave.duce Co Ty na to? 27.02.11, 14:30
      ... Złote Maliny ...
      • scoutek Re: Co Ty na to? 27.02.11, 16:26
        dziewczyny z "Seksu..." zasłużyły na Maliny
        bezapelacyjnie

        reszty filmów nie znam
    • dziwka_marchewka Re: forumowo filmowo Notting Hill 27.02.11, 23:59
      Ain't No Sunshine

      www.youtube.com/watch?v=xqb2eU1lbWw&feature=related
      Ale ciacho z tego Granta.
      • olga_w_ogrodzie Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 06:15
        skończyłam oglądanie Oskarów.
        dobranoc zatem.
        • scoutek Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 08:06
          zero zaskoczeń


          żal mi Bridgesa i tyle
          • olga_w_ogrodzie Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 19:33
            widziałam dotąd tylko fragmenty "Prawdziwego męstwa".
            niemniej raczej nie mam wątpliwości co do tego, że Bridges był świetny.
            dodatkowo uwielbiam braci Coen.
            ale uważam, że Colinowi Firth Oskar się należał.
            nie żal mi Bridgesa, być może też dlatego, że Firtha lubię bardzo.

            zadowolona też jestem z nagrody dla Natalie Portman.
            sprawa tego, że na rok wróciła do baletu i harowała 8 godzin dziennie, to na marginesie.
            ale to, co robiła z twarzą, oczyma w "Czarnym Łabędziu" - dla mnie mistrzostwo świata.
            jeśli ktoś miał okazję choć na krótko obserwować osobę z obsesją, lękiem, psychicznym bólem,
            jeśli widział jak nakręca się choroba, to musi uznać, iż to było właśnie to - tak to wygląda dokładnie.

            a w ogóle, to wychodzi na to, iż jestem konserwatywna, staroświecka.
            niektórzy mówią, że impreza zorganizowana tak, że nudno było, bo bez kontrowersyjnych dowcipów i wygłupów.
            a ja nie lubiłam prowadzenia przez komików, gadek-szmatek w stylu Billy Crystala.
            jednak byłam sceptyczna wobec pomysłu, by konferansjerkę prowadzili
            Anne Hathaway i James Franco.
            ale, wg mnie, udało im się.
            fajny montaż z nimi i fragmentami nominowanych filmów na początku gali
            , a potem lekki, nie męczący i nie na siłę, humor.
            na dodatek panie też głównie klasycznie ubrane, dzięki czemu milej mi się oglądało.

            nie mam Canal+, więc zaczęłam oglądać gdzieś tam w sieci bez polskiego tłumaczenia.
            potem się przesiadłam na stream z Canal+ i durna byłam, że tam zostałam.
            czworo komentatorów ględzących w czasie reklam mnie totalnie wkurzało.
            już nawet nie o treść idzie - można sobie mieć inną ocenę przecież.
            natomiast, jeśli ktoś mówiąc, iż jest rozczarowany, że "The King`s speech" i Firth wygrali, opowiada o hołdzie UK dla kolonizatorów amerykańskich, to, jak dla mnie, niech spada.
            • scoutek Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 21:14
              olga_w_ogrodzie napisała:

              > widziałam dotąd tylko fragmenty "Prawdziwego męstwa".
              > niemniej raczej nie mam wątpliwości co do tego, że Bridges był świetny.
              > dodatkowo uwielbiam braci Coen.
              > ale uważam, że Colinowi Firth Oskar się należał.
              > nie żal mi Bridgesa, być może też dlatego, że Firtha lubię bardzo.

              obu lubię, obaj są fantastyczni w tych filmach
              gdyby Oscara dostał Bridges żal by mi było Firtha

              z resztą Twojego postu zgadzam się w 100%
              dlatego też dziś rano napisałam "zero zaskoczenia"
              inaczej być nie mogło po prostu
              • olga_w_ogrodzie Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 22:25
                no ale mądrale w studiu Canal+ odżegnywali imprę od czci i wiary, bo, m.in., nie "The Social Network" tylko "King`s speech".
                tj. konkretnie Firth - o niego mi idzie.
                nie umieją odróżnić jakości filmu od gry aktora ?

                Machulskiemu na łeb jakby padło.
                zeznał, np., że na dźwięku się nie zna, ale pleplał na ten temat.

                dziś też piękna była pani Pochanke, która rozmawiała o Oskarach w "Faktach po Faktach."
                walnęła się co do Geoffreya Rusha durnowato zupełnie.
                i już nie wiem - doprawdy muszą o kinie rozmawiać ludzie, którzy wiedzą ciut za mało ?
                niech sobie gada o tym z mężem, ale pchać się z niewiedzą na szkło ?
                • scoutek Re: forumowo filmowo Notting Hill 01.03.11, 09:43
                  rzeczywiście, Pochanke dała wczoraj popalić, byłam w niezłym szoku
                  przecież to nie była rozmowa fachowców o fachowej stronie filmowania itd., a rozmowa ludzi znających sie na kinie z dziennikarką, która podobno (!!) widziała rzeczone filmy
      • scoutek Re: forumowo filmowo Notting Hill 28.02.11, 14:14
        Tu też ciacho Grant
    • scoutek Jane Russell 01.03.11, 10:15
      Zmarła w wieku 89 lat w Kalifornii.
      Wszyscy kojarzą ją ze słynnym filmem Howarda Hawksa "Mężczyźni wola blondynki", gdzie u boku Marylin Monroe tańczyła i śpiewała jako ta brunetka czarowna, której mężczyźni nie wolą;)).
      Ale ja zawsze będę kojarzyć ją z rolą matki zgwałconej dziewczyny w filmie z 1967 roku Born losers, wyświetlany w Polsce dziesięć lat później pod dziwnym tytułem "Straceńcy". Film opowiadał o bandzie zdegenerowanych chłopaków, której przewodził Danny, a rozgromił Billy Jack. To był jeden z kilku filmów o szlachetnym Billym Jacku, w którego postać wcielał się Tom Laughlin, będący zresztą reżyserem i producentem tej serii filmów. Próbował zresztą później kariery politycznej, chciał nawet startować w wyborach na prezydenta USA w 1992 roku.
      Próbowałam znaleźć fragment "Straceńców" z Jane Russell, ale niestety nie udało mi się. Scenka jest krótka, ale bardzo dobrze zagrana. Matka zgwałconej przez bandę dziewczyny rozmawia zapłakana z szeryfem i prosi o ochronę. Usłyszawszy odpowiedź wściekła wypycha szeryfa i towrzyszącego mu gliniarza za drzwi, które okazuja się drzwiami prowadzącymi do sypialni. Gdy panowie po chwili próbują stamtąd wyjść zapłakana gospodyni zaczyna się śmiać i ten śmiech, który rodzi się z łez i rozpaczy, jest histeryczny i niesamowity. Do tej pory to pamiętam, mimo, że widziałam ten film tak strasznie dawno.....
      • scoutek Billy Jack 01.03.11, 12:17
        Jeszcze jedno chciałam dodać do poprzedniego postu.
        Otóż wśród aktorów, grających w "Straceńcach" pojawia się facet, który nazywał się William Wellman Jr, gra jednego z bandytów o zabawnym nicku "Child" (w polskiej wersji Dzieciątko), choć wcale zabawny nie jest.
        Ale ten facet to jedno z siedmiorga dzieci Williama A. Wellmana, reżysera, który otrzymał pierwszego w historii kinematografii Oscara za swój film "Skrzydła" w 1929 roku.
        • olga_w_ogrodzie Re: Billy Jack 02.03.11, 02:15
          scoutec napisała :

          > pan Henryk zaproponował, a ja propozycję przyjmuję i będę tu pisać o filmach
          > bardzo proszę o komentarze do filmów, o których będę pisać, jak i o tym co piszę...

          ups.
          z okazji Oskarów weszłam byłam w wątek i mgła mi chyba oczy przesłoniła, bom nie ujrzała wszystkiego, ale zobaczyła tyle z tego, że filmowy to wątek.
          no taki, że każdy może zapodawać temat.
          no i jeszcze widziałam przedtem, iz tyle postów tu, a to mnie zwykle zniechęca, bo czasem trudno całość spamiętać i się nie wychylić głupio z tym, o czym, być może już mowa wcześniej była.

          a w tym wszystkim NIE zobaczyłam, że tu ma pisać Scoutek, a reszta jest proszona o komentarze do tego, co pisze Scoutek.
          czyli tu przylazłam ze swym pisaniem niczem z konopii Filip.
          to wszystko z powodu, że kocham kino.
          się mi nie zauważyło, że się komentować tu Scoutek ma, a nie własne tegesy produkować.
          ale już zobaczyłam, o wybaczenie proszę.
          • blind_as_a_bat Re: Billy Jack 02.03.11, 07:11
            Sądzę, że nie doczytałaś dokładnie :-)
          • scoutek Re: Billy Jack 02.03.11, 08:33
            olgo, wszystko gra i wielkie dzięki
            chciałam by wszyscy pisali, więc dobrze zrobiłaś
            ale może dlatego nie piszą, że wątek długi?
            czekałam na opinie, ale jak się juz druga taka pojawia to rozdzielę, nie ma sprawy
    • henryk.log.pl "forumowo filmowo"... 05.04.11, 19:21
      ale się Pani rozrosłooo:)))

      > (bo) ..henryk zaproponował(?)
      • scoutek Re: "forumowo filmowo"... 05.04.11, 20:40
        noooo....dzięki panu:)
        nowsze w drugim:D
        • scoutek Re: "forumowo filmowo"... 05.04.11, 20:41
          o, tu
          • faszyna Re: "forumowo filmowo"... 28.08.11, 09:59
            "z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d....." Ten podpis nieustająco prowokuje mnie do pytania, czy nie szkoda własnej d... dla tych, co to mogą pocałować? Bo przecież z założenia nie szanujemy tych, co to mogą nas pocałować w d.., więc jeżeli ich liczba rosnie, to chyba lepiej sobie ich odpuscic niż wystawiac ta przysłowiową d... do całowania. To tak w kwestii formalnej i niefilmowej. ;))))))
            • scoutek Re: "forumowo filmowo"... 28.08.11, 10:47
              to nie tak
              dla mnie to jest tak, że kiedyś zależało mi na tym, aby wszyscy mnie lubili
              w dniu, w którym zrozumiałam, że to jest niemożliwe uwolniłam się od strasznej presji starania się o względy ludzi, na których opinii mi nie powinno zależeć
              z wiekiem dojrzewa się i zaczyna się rozumieć, że to co sami sobą stanowimy bardzo często nijak się nie ma do tego, co myślą o tobie inni
              a niektórzy nawet wartość człowieka mierzą ilością jego wrogów;))
              • faszyna Re: "forumowo filmowo"... 28.08.11, 11:26
                Alez wystawianie d... do całowania dowodzi, ze dalej Ci zalezy na ich opinii. Dopiero brak negatywnej emocji, czyli brak tej przysłowiowej d... do całowania, dowodziłby, że przestało Ci zależec. Tak przynajmniej myslę, bo tez mi kiedys zależało, ale po latach doszłam do wniosku, że jest to walka z wiatrakami takie uzaleznienie od uznania przez innych ludzi. Trzeba znac swoja miare i swoja wartość i nie uzależniac jej od uznania/braku uznania przez osoby trzecie.
                Przy okazji, obejrzałaś "Kreta"? Mysłałam, że film jest ciekawszy i się co nieco rozczarowałam. Tak samo tak chwaloną rolą Dziędziela.
    • henryk.log_pl Re: forumowo filmowo 08.09.12, 18:55
      > ...Henryk zaproponował...

      O "forumowo filmowo 2 i 3" - "Ten wątek został zamknięty i nie można dodawać postów.
      Sprawdź, czy dyskusja trwa w innych wątkach."
      a początkowe "forumowo filmowo" nadal żywe.

      Wszystkiego Dobrego, Pani Scoutek:-)
      • ave.duce Re: forumowo filmowo 08.09.12, 22:45
        Panie Henryku >

        Scoutek już ma 8 wątek filmowy!!!

        forum.gazeta.pl/forum/w,89075,138464257,138464257,forumowo_filmowo_8.html
        • henryk.log_pl Re: forumowo filmowo 10.09.12, 18:39
          > Scoutek już ma 8 wątek filmowy!!!

          No przeca, że wiem, Pani AVE:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka