Dodaj do ulubionych

Pojedyncze zwierzę

14.12.11, 17:24
jest nie-do-wytrzymania po prostu.
Przez całe moje dorosłe życie miałam dwa zwierzaki w konfiguracji pies-kot z gościnnymi występami zwierząt tymczasowych. I dopiero teraz po odejściu Gupka widzę, jak wiele energii poświęcały sobie nawzajem. Teraz Pingwinica przerzuciła całą uwagę na mnie i żyć mi nie daje. Wcale się nie dziwię, że Gupek czasami miał jej dość i gdy zabierała się do porannego, albo wieczornego mycia go od stóp do głów w połowie wstawał i zwiewał do drugiego pokoju.
Może kupię jej królika, bo czuję się nagabywana i molestowana?
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: Pojedyncze zwierzę 14.12.11, 18:33
      wiem jak to jest.
      notorycznie jestem molestowana, nawet budzona rano i nie pozwalana zasnąć w nocy, bo się mam zajmować, zabawiać, miziać, gadać etc.
      gdy miałam podwójne zwierzęta też było lżej.
      o większej liczbie już nie mówiąc.
    • damakier1 Re: Pojedyncze zwierzę 14.12.11, 18:51
      To u Ciebie kotka myła psa? U mnie to Szopek myje koty, a one nie dość, że nie uciekają, to jeszcze się napraszają.
      Według mnie, najlepszy i najłatwiejszy w obsłudze jest zestaw kot + pies. Nowego kota to zasiedziały kot niekoniecznie zaakceptuje, a psa przyjmie z otwartymi łapami, bo nie traktuje go jako konkurenta do swego terytorium.
      Królika bałabym się kotu sprezentować, bo może go zeżreć zanim zdąży się zaprzyjaźnić.
    • ave.duce Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 09:32
      Pani B. jest pojedyncza i sobie chwali.
      Odwiedziny Paczusia ... znosi z siłą i godnością osobistą.
      • ploniekocica Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 10:01
        Pani B. jest dostojnOM i kulturalnOM kobietOM w starszo-średnim wieku.
        Wszystkie moje ŹwierzONTKA to czubki z ADHD. Się tak wybieramy i dobieramy w tłumie.
        Kosmos ze swoimi przejściami i fobiami wydawał mi się dlatego oazą spokoju.

        Pingwinica była kotem psa, a ludzie byli dla niej otwieraczami puszek i nasypywaczami suchego. Spała z psem, jadła przed psem z jego miski (a pies czekał), układała się jak pies, non stop strzelała mu barany, mruczała mu do ucha i myła go jak własne dziecko (a pies duży był).
        Pingwinica zresztą pojawiła się na wyraźny wniosek psa. W mroźny poniedziałek styczniowy (będzie sześć lat) poszłam tak jak zwykle przez ostatnie dwa miesiące z kotem rudym w kontenerze do weta i wróciłam bez kota. Pies stanął przy balkonie i stał. Nie spał, nie jadł, stał. Czekał na swojego samca alfa.
        W piątek rano zadzwonił wet i powiedział, że ma kota znalezionego na śniegu i czy ja przypadkiem. Kotka była podrośnięta i pingwinia, a nie ruda i trochę się bałam, że się nie dogadają najlepiej, bo nie każdy kot rozumie, że biegające i szczekające duże czarne psy robią to z miłości do kotów. Nawet postanowiliśmy z weterynarzem, że jeśli będzie piekło to poszukamy dla Pingwina innego domu
        W domu wypuszczona z kontenera kocica wlazła w kąt pomiędzy dwoma kanapami, a pies położył się przed tym kątem i piszczał cichutko. To trwało dwa dni. Trzeciego kotka postanowiła wyleźć i zaprzyjaźnić się z nowym otoczeniem, a że pierwszą rzeczą, na którą trafiła była czarna psia morda to sprzedała tej mordzie baranka i od tej pory pies miał własnego kota. Na wyłączność go miał.
        • ave.duce Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 10:15
          Czyli nie ma to tamto > cierp, ciało...
          • ploniekocica Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 10:27
            No cierpię, ale się muszę poskarżyć, żeby mi lżej cierpieć było.
            Najgorsze jest to, że kocica, którą do tej pory wewogle nie interesowało ludzkie jedzenie teraz sprawdza każdą moją "michę" tak, jak sprawdzała miskę Gupka. Dochodzi do absurdów - np.wczoraj kradła mi bezczelnie kawałki imbiru, które przygotowywałam do kandyzowania. Imbir pachnie jak diabli i na pewno dla kota nieapetycznie zatem, jak już ukradła to porzucała go z wyraźnym obrzydzeniem i ruszała do ataku na następny kawałek.
            Się przyznam, że po raz pierwszy w życiu stosuję przemoc niemal fizyczną i czasami przeganiam gada szmatą z kuchni. Obraża się wtedy na pół godziny i mam pół godziny spokoju.
            • ave.duce Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 10:30
              Nic Ci nie poradzę, bo mój kot Myszaczek to był niekot (i są na to świadkowie!), a sytuacja Twoja nie sprzyja skorzystaniu z rady Damy. Zatem powtórzę > cierp...
        • damakier1 Re: Pojedyncze zwierzę 16.12.11, 10:27
          No to skoro jeżeli ponieważ sprawiłaś psu kota, to nie powinnaś zwlekać ani minuty i sprawić kotu psa. Sprawiedliwość musi być!
    • man_sapiens Re: Pojedyncze zwierzę 17.12.11, 10:32
      > jest nie-do-wytrzymania po prostu.

      Racja! Tak samo jak pojedynczy małżonek / małżonka.
      Swoją drogą, czy słowo małżonek ma coś wspólnego z małżą?
      • trusiaa Re: Pojedyncze zwierzę 17.12.11, 18:41
        man_sapiens napisał: > > jest nie-do-wytrzymania po prostu.
        > Racja! Tak samo jak pojedynczy małżonek / małżonka.

        Eeee... sugerujesz poligamię/andrię?

      • erte2 Re: Pojedyncze zwierzę 19.01.12, 21:51
        man_sapiens napisał:
        ...... Swoją drogą, czy słowo małżonek ma coś wspólnego z małżą?
        Ma. Czasem nawet jest to szczeżuja.....
    • ploniekocica Drugi kot? 19.01.12, 19:22
      Chyba dojrzeliśmy i nawet jesteśmy na etapie negocjacji. O dziwo główną propagatorką posiadania drugiego zwierza jest kobieta zwana moją córką, która to kobieta zawsze wydawała mi się ostatnią w łańcuchu namawiających na zwierzaki. A teraz przychodzi i co chwilę przynosi wiadomość o jakimś szczeniaku, albo kociaku do wzięcia. Ze łzami w oczach swych błękitnych.
      Ale przy okazji okazało się, że nie jesteśmy odpowiednim domem dla bezdomnego kota z fundacji. Pani kazała opisać, co mamy kotu do zaoferowania i chyba za mało to było. Nie napisałyśmy, że tylko royal canine feline specjalnie dla kotów wieku 4 miesięcy o barwie trikolor.
      • yoma Re: Drugi kot? 19.01.12, 20:09
        Schronisko
        Byle który weterynarz - wiszą ogłoszenia o zwierzakach do oddania
        TU ciągle ktoś szuka domu dla kogoś
        • ploniekocica Re: Drugi kot? 19.01.12, 20:35
          Ja wiem. Wszystko wiem.Tylko mnie bardzo rozśmieszyły pytania pani z fundacji, która szukała domu dla bezdomnego kociaka.
          • yoma Re: Drugi kot? 20.01.12, 12:08
            To oki. Osobiście doświadczenia takiego nie miałam, ale właśnie z lektury tamtego forum powziąwszy wiedzę o pytaniach pań fundacyjnych, wypięłam się na takowe kościstą dupą i w efekcie Zipper był ze schroniska, a Marcel jest z piwnicy.
            • ploniekocica Re: Drugi kot? 20.01.12, 12:29
              Hihi, ładnie ma Twój kot na imię :)
              • yoma Re: Drugi kot? 20.01.12, 13:35
                W sensie Marcel? W dodatku jest kobietą :)
      • damakier1 Re: Drugi kot? 19.01.12, 20:22
        I co? W fundacji orzekli, że Płoniekocica się nie nadaje? NIE WIERZĘ!
        • ave.duce Re: Drugi kot? 19.01.12, 20:39
          Pewnie nie przedstawiła się odpowiednio, czyli nickiem.
        • ploniekocica Re: Drugi kot? 19.01.12, 20:42
          Chyba tak, bo nie odpowiedzieli na moją ankietę ze szczegółowymi pytaniami, czym mam zamiar karmić kota (chyba trzeba było zadeklarować co najmniej eucanubę) i czy aby na pewno zabezpieczę okna - nożęsz mieszkam na pierwszym piętrze w ultraspokojnej okolicy i jak mam koty od ponad 25 lat dwa razy dwa koty zeskoczyły z balkonu i natychmiast przylazły całe i zdrowe do domu. Nawet te, które wychodziły na dwór robiły to za pomocą drzwi. Jak pingwin potrzebuje drogiej karmy weterynaryjnej to ją ma, jak nowy kot będzie skakał z balkonu to zabezpieczę - nie dajmy się zwariować! Miałam koty przed epoką royal caninów i innych takich i żyły ze mną jak pączki w maśle. Foch!
          To jakaś psychoza jest jak z dziećmi .
          • ploniekocica Re: Drugi kot? 20.01.12, 11:01
            Auć! Dostałam kolejną ankietę w castingu na kota do wypełnienia i tam pytanie: "Czym kot będzie karmiony (proszę podać nazwę i rodzaj karmy)? Znaczy, że powinnam skłamać, że tylko royalem albo hillsem, a ja nie wiem - przecież kot będzie ze mną kilkanaście lat i skąd ja mam wiedzieć, co będzie lubił,czego będzie potrzebował i na co będzie mnie stać. A jakbym napisała whiskas albo niedajbuk kitekat to, znaczy,że nie byłabym odpowiednim opiekunem dla cudem uratowanego od śmierci dachowca? A już wątróbka z ryżem to absolutna wtopa chyba? Jakaś mafia producentów drogich karm sponsoruje te panie z fundacji kocich?
            • gat45 Re: Drugi kot? 20.01.12, 11:10
              Odpisz : zdrową.

              Im odbiło czy rzeczywiście sponsoring ?
              • yoma Re: Drugi kot? 20.01.12, 12:10
                W naiwnosci swojej mniemam, że raczej nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Kocica, daj se siana z fundacjami, pliiiiz, szkoda nerw.
                • ploniekocica Re: Drugi kot? 20.01.12, 12:28
                  Ja nie szukałam kota przez fundację, po prostu się odezwałam do osób od kociaków, które mi dziecko starsze przyniosło z tablica.pl. Rozumiem, że trzeba podpisać umowę przedadopcyjną,że się będzie o zwierzaka dbało i się go nie porzuci, ale są granice absurdu:)
                  Moją Pingwinkę znalezioną na mrozie brałam, co opisałam wyżej, od zaprzyjaźnionego weta i nawet się nie zająknął na temat rodzaju i marki karmy.
                  Kurczę, a potem się dziwić, że ludzie miewają o paniusiach z kotami złe zdanie :)
                  • yoma Re: Drugi kot? 20.01.12, 13:37
                    A okna pisz, że masz zamurowane. Z tego, co wiem, one są straszliwie uwrażliwione na koty wypadające z okien/wieszające się na śmierć na uchylonych oknach.
                    • magdolot Re: Drugi kot? 20.01.12, 14:40
                      N.t. zjawiska zwanego " babcia kociara" jak najgorsze zdanie mam, bo to jes eksponat, co tylko kotki kocha, a reszty stworzeń okrutnie nienawidzi...

                      Nasz Zbiru dach za spacerowisko uważał, dwa razy sfalował [3,5 piętra] i nico. Najgorzej było jak spadł na balkon sąsiada, któremu mój tatko wytruł rodziców i jego też truł wpuszczając mu gaz dziurką w ścianie. Pewnego dnia tatko wezwanie na policję miał, a jak się stawił i zapytał o co chodzi, to usłyszał, że betka, podwójne morderstwo i jedno usiłowanie. Tatko chemikiem jest, więc gaz przez dziurkę pasuje, ale najśmieszniejsze w sytuacji tej [policja wątpliwości nie miała, że pan świra ma] było, że nie mieliśmy pojęcia jak wygląda ten pan, cośmy zajadle go truli, bo to inna klatka, choć nasza rodzina zamieszkuje ten blok od 1939 roku.
                      I w sytuacji tej kociej przeraziło nas, że pan świr się zemści na Zbiru, więc najpierw mu usiłowaliśmy kładkę między balkonami zbudować, potem spuszczaliśmy z dachu kosz i nico. A potem wpadliśmy na fortel psychologiczny i babcię staruszkę, która go nie truła, posłaliśmy po prośbie o kota. Świr kota wypuścił, ale się nie pokazał nic a nic i nigdy się nie dowiedzieliśmy jak wygląda nasza niedoszła ofiara...

                      Podwójne koty zaprzyjaźnione mam i w obu znanych mi układach kot drugi był kociakiem w momencie nastania. Oba kociaki skitrane pocztą pantoflową, bez śledztwa i bez zbędnych jaj.
                      Owocnych łowów, Kocico!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka