olga_w_ogrodzie
17.04.12, 19:21
z tego wszystkiego, tom odpowiedziała m.in. i na takie ogłoszenie jedno o castingu.
se pomyślałam, że może się na statystkę załapię ja.
duża agencja, nie jacyś oszuści, którzy chcą kasy za zdjęcia próbne.
kazali zdjęcie przysłać i na parę pytań odpowiedzieć.
zrobiłam tak, a oni zaprosili mnie na casting ten.
no ale pomyślałam, że ja jestem zbyt nieśmiała, by się tam pchać i jednak nie zamierzałam iść.
wczoraj jednak zdecydowałam, że się przełamię i pójdę.
wypełniłam ankietę z pytaniami ciekawymi co niektórymi.
pełno ludzi było, więc potem 2 i pół godziny czekałam, ale sobie czytałam bardzo ciekawą książkę o nowym podejściu do leczenia uzależnień czyli psychoterapii w redukcji szkód - Andrew Tatarsky.
w końcu mnie poprosili, narobili fotek i obkamerowali z każdej strony i coś kazali do kamery o sobie powiedzieć.
i jakby mnie piorun strzelił - nieśmiałość wzięli diabli czy kto tam inny, a ja na luzie naopowiadałam.
i się fotograf mnie pyta czy ja na statystkę czy też do roli, a Głównodowodząca na to, że ona mnie na statystkę nie da, tylko do roli koniecznie.
no i jeszcze ze mną scenkę odegrała - że niby ja jestem ja, a ona mój syn i się miałam kłócić.
się z synem ja nie kłócę moim wcale już, ale co tam - nakłóciłam się tak, że Głównodowodząca nie dała numerku przypisanego mnie, jak wielu innym, by szli na chatę i się dopytywali, tylko go zatrzymała, bo powiedziała, że ja taka dobra, iż ona już sama dopilnuje, bym coś zagrała.
i jeszcze mi powtórzyła na wyjściu, żem była po prostu świetna.
oczywiście te role dla amatorów, to gównie dotyczą paradokumentów itd. - mało ambitne produkcje, ale co tam.
zaciekawiło mnie czy ja już nie jestem nieśmiała, czy co tam się stało, iż nie wstydziłam się nic, a nic.