Dodaj do ulubionych

A do nas przyjdzie ta kociczka

26.10.14, 22:08
no były istotne powody dla przygarnięcia tej małej.
będzie dzieciak u mnie po 8 - 10 listopada.
Dama wie wszystko.
biorę i piszę tu, a nie na Sośnie z powodu, że się lękam.
sprawka może się nie udać albowiem.

Nikusi w czasie choroby się porobiło: chce być ze mną zawsze, wszędzie, nawet w kiblu.
wiem czemu: no bo koty nie pokazują, że je boli - zatem trzeba się wpatrzeć.
a gdy się wpatrzy, to utulić.
czy coś.
tuliłam i tuliłam.
no i się Niki rozkokosiła.
już raczej nie boli - dziób do tabletki i uropetu prawie sama rozdziawia i nie krzyczy, nie drapie, połyka.
dzień w dzień.
no grzeczna i kochana, że ho, ho.
ale płacze, że za mało ją tulimy.

może się uda z tym maleństwem?
że sama potuli dzieciaka?
ale to, nie jest przygarnięcie tylko tak sobie - by Nikusi pomóc.
to koteńka od mamy wywalonej z domu - no nie dałaby sobie rady cała kocia rodzina..
moja koleżanka im pomogła, ale bieda ze znalezieniem domów.
mamy już kasę na szczepienia - dzieciaki i mama zdrowe, odpchlone etc.
wezmę małą, kocurek jeden też ma dom zapewniony.
może ktoś chce stać się podopiecznym małego kotka lub dzielnej mamy?

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/84JIG93wP8GcB3v1vB.jpg
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 09:34
      Powodzenia, czymam kciuki :)

      forum.gazeta.pl/forum/w,89075,147442955,155252190,Kundelki_ach_kundelki_.html
      • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 16:50
        ależ ładne wątczysko, com se go nie widziała wcale.

        /dzięki, Ave - Tyś zawsze jak jaka Boginia z czuwaniem - delikatnie, ale się raźniej robi, bo wie, że się ma Cię za plecmi./
    • gat45 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 09:55
      O Jezuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, jaka ona śliczna !!!!!
      Trzymam kciuki i wszystkie inne paluszki, żeby Madame Nicole miała z niej pociechę.
      • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 16:53
        kciuki potrzebne.
        oby się udało: no, że obie dziewczyny skorzystają, a ja nie będę tak molestowana przez śliczną Nicole.
    • damakier1 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 10:00
      Powodzenia Wam życzę z całą rodziną ludzką i zwierzakową wraz.
      Jeśli się pudrujesz, to będziesz mogła tej koteczki używać w charakterze puszka do pudru.

      PS. Zdanie "dama wie wszystko" porażające!
      • gat45 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 10:12
        Właśnie też pomyślałam, że Olga powinna sobie sprawić o takie pantofelki :

        https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQiFmMAfKYsDWY8J6IcSAVcQgLpWuJ5jvZFZmOPtbhBrLe913rNlA


        i drugiego takiego kociaczka - widzicie te puszki na czubkach ? Cudo !
        • ewa9717 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 10:14
          Też trzymam kciuki, bo tylko tyle mogę. Maleńtas przecudny, oby kociczka ją polubiła!
          • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 17:03
            co sobie Nikolia o mnie pomyśli, to ja nie wiem.
            może pomyśleć, że już jej nie kocham wcale.
            czy coś.
            i się podówczas znajdzie w stosunkowo dużym błędzie.
            • damakier1 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 17:35
              Powiedz jej, że to puchaciątko to dla niej w prezencie.
      • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 17:01
        e tam.
        Dama wszystko wie, a ponadto: "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
        (aut.: ToJaJurek)
    • magdolot Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 11:36
      Cudna mała! Może okazać się atrakcyjniejsza nawet od śmieciary, bo choć nie ma światełek i niezbyt głośno burczy, ma wiele innych zalet. :)
      Gratuluję powiększenia Rodziny i trzymam kciuki za radosną płynność owego wydarzenia.
      • izydor88 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 13:16
        Koteczka śliczna,ale ja jeszcze o Nikusi.Tak zachowują się koty WYLECZONE.
        Wczoraj dostrzegłam tasiemca wyłażącego z szarej Berdy.Zarządziłam odrobaczanie,albo - "odrobaczywienie",jak twierdzi mój brat weterynarz;)
        Wszystkie były niemile zdziwione,mimo,że stosujemy "odrobaczywienie" w kroplach na kark.
        Wszystkie,z wyjątkiem Rycha,który cierpliwie czekał na swoją kolej i był bardzo szczęśliwy:)
        • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 17:44
          a spytasz brata o coś?
          bo już nieco z sił opadam.
          wiem, że nie ma diagnozy na odległość, ale choć wskazanie sprawy.
          leczę małą z powodu sprawy pęcherza - kryształki.
          2 i pół roku temu miała operację czyszczenia tego pęcherza.
          w tym roku już 2 razy stan zapalny, krwiomocz, znowu mocz niezakwaszony, kryształki.
          zrobionych tyle badań, że finansowo się wykończyłam: krew od kwietnia parę razy, mocz co chwila, usg "całości kota" - wszystko.
          dostaje tylko karmę urinary HD, codziennie uropet, ze 3 razy w tygodniu bezopet, eltroxin na lekką niedoczynnosć tarczycy - mimo tego mi wciąż wymiotuje.
          wet. dotąd leczący powiedział, że on nie wie czemu.
          że mnie skieruje z nią do profesora interny zwierzów / nazwiska nie pomnę/.
          widzę, że Niki ma dobry nastrój, się bawi, wygłupia, drze się na mnie, gdy się nudzi, sierść w porządku, dziób ok., no ale wymiotuje, wg mnie, zbyt często, by to na kłaczki zwalić / tym bardziej, że bezopet podaję/

          Przepraszam - opisałam szeroko, no bo może Twój brat mógłby choć wskazać, co robić dalej.
          No w tym roku diagnozowanie trwa od kwietnia.
          to, co było wykryte, jest leczone.
          i, ja pierniczę, sobie tylu badań nie zrobiłam w życiu.
          a tej zrobiłam, leki podaję i niby ok - wróciło łaknienie, jest wesoła, ale coś mi nie pasuje z tymi wymiotami.

          /a mi też robale /nie mylić z Wronką/ do głowy przyszły.
          tylko, że ona jest kociczką wewnętrzną - mogłaby z butów nabyć czegoś, lecz jest odrobaczana profilaktycznie co pół roku./
          • ploniekocica Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 18:15
            Olgo, a ona wymiotuje, czy jej się ulewa? Znaczy, czy przypadkiem nie zwraca wszystkiego niestrawionego zaraz po jedzeniu? Bo jeśli tak to może to wynika z łapczywości i za szybkiego jedzenia i nie ma się czym martwić. Moja Pingwinica rzyga niemal zawsze mokrym, bo zamiast jeść wciąga jak odkurzacz i zanim na dobre odejdzie od miski już zwraca. Ryży natomiast mokre z puszki czy saszetki liże wolniutko, wybierając galaretkę, natomiast zdarza mu się ulać mięsem, bo poluje na nie, nosi po całym domu, a potem łyka bez gryzienia.
            • izydor88 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 18:57
              Olgo,nie zapytam,bo on nie zna się na kotach i psach.Sama leczę;)
              Brat leczy konie,krowy i inne duże zwierzęta.
              Kiedyś mieliśmy małą rudą koteczkę - Pikusia - z krwistą biegunką.
              Brat stwierdził,że tego się nie leczy i takie koty zawsze umierają.Znalazłam w starej niemieckiej książce przepis na kocie biegunki - ugotowane ziemniaki utarte z twarogiem.Wyleczyłam Pikusia i stosuję u wszystkich moich kotów.
              Wymiotuje Piksel,ale to kot z piwnicy i zawsze mu się wydaje,że musi najeść się na zapas.Dzięki temu wiem,co to znaczy - rzygać jak kot;)
              Pozdrawiam Ciebie i Twoje koty.Daj sobie spokój z tymi badaniami.Moje koty widziały weterynarza tylko przy sterylizacji.Kiedyś uparłam się,żeby być przy sterylizacji - Pikusia właśnie.
              - To przecież bardzo prosty zabieg - powiedziałam,a przecież Pikuś była kobietą.
              - Właśnie dlatego nie dopuszczam właścicieli do zabiegu,bo się dziwią,że tyle płacą za prosty zabieg.
              - I jak ma żyć,to będzie żyła - dodał,a ja pomyślałam,że podobnie jest z ludzkimi pacjentami...
              Przeceniamy medycynę i weterynarię.
              • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 19:29
                no to by wyszło na to:
                ja niczego nie zaniedbałam?
                rzyga, bo se kociarstwu często wymioty zdarzają?

                może być i sprawka taka, że, gdy było realne zagrożenie, że mała umrze mi, to już coś się mi porobiło z nadopiekuńczością.
                ocho - perfekcjonizm łapką zamachał: wszystko ma być sprawdzone, dokumentnie skontrolowane i nie jest dopuszczalne jakiekolwiek zaniedbanie.
                ho, ho.
                może to to.


            • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 20:26
              a wiesz Ty, co, Kocico - mnie też to do łba przyszło.
              /KTO NIE LUBI O RZYGACH, TO NIECH IDZIE STĄD/

              bo ona mi wymiotuje albo czymś skłębionym - tu się mi zdaje, że sierść - no mimo czesania, bezopetu - jednakowoż, bo puchata mocno jest, może jednak...?/

              i rodzaj rzygów inny - sama ślina - gdyby jaki z wetów chciał, miał czas, by mnie wysłuchać, może by pomógł - mnie się wydaje, że tu, to właśnie objaw zalegania kłaczków - ślina czy woda, bo coś zalega i nie może zwymiotować.

              a to trzecie, to cały ogrom żarcia niestrawiony.
              dokładnie tak, jak mówisz mi się wydaje - że nie ma tu choroby - ona nie da rady tego od razu strawić.

              ale czemu mi weterynarze o takiej możliwości nie powiedzieli?
              ufałam im na bank i co?
              albo długo nie było mowy, iż kroplówki sama mogę z Kimś w domu podać.
              nie o kasę chodzi, choć mię do cna ta sprawa wyżęła była, ale o to, że to jest kotka nadwrażliwa.
              no nie dawała rady z codziennym targaniem do weta.
              a mogła dużo wcześniej mieć w domu podawane kroplówy, bo umieliśmy.
              właściwie muszę użyć brzydkiego słowa: mnie to wkurwiło.
              ja im o tym, że jej się z ryjka ślina leje strumieniami, bo nie daje rady ona ze stresem, a oni mówią, że ślinianki czy coś - sprawdzają - no i ślinianki czy coś ok.
              mimo tego, nikt mnie nie słucha, gdy mówię, że to jest zwierz, który stres znosi szczególnie trudno - jestem pewna teraz, iż nie z powodu choroby, ale z powodu dzień w dzień targania do weta kompletnie przestała w lecie jeść. 2 miesiące trwało, nim się łaknienie pojawiło.
              no był dzień, że ja sądziłam, iż mi umrze.
              szczupłe łapinki się jej plątały, gdy chciała do mnie podejść.
              zadzwoniłam do weta i kazał wodę z cukrem podać.
              się poczuła lepiej od razu, ale tak naprawdę lepiej, gdy przestała być targana do weta i kroplówkę w domu miała.

              koty są stworami dziwnymi.
              ja rozumiem psy i to, co mówią - są takie...otwarte.
              kociarstwo to para kaloszy tak inna, że nie da rady uogólnić.

              uratowałaś Ryżego...
              ja może już uratowałam panienkę Nicole.
              ale się włącza nadopiekuńczość i słonność do perfekcji: - Czy aby zrobiłam wszystko?

              może tak.
              /się gdyby kto zdziwił, że kotką się tyle zajmuję...no tak. bo ludzie nie są tak bezbronni.


              • izydor88 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 21:02
                Masz rację Olgo - koty są stworami dziwnymi.
                Zawsze wydawało mi się,że jestem psiarą.
                Kontakt z psami jest prosty i nie mam z tym najmniejszego problemu.
                Koty - tu trzeba intuicji,te stworki zaskakują mnie na każdym kroku...
                • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 21:28
                  no właśnie,
                  choć psem aktualnie się nie opiekuję /nie lubię określenia, iż się jest PANIĄ/PANEM zwierza/ to sądzę, że psy rozumiem.
                  psi są szczerzy, otwarci - patrzę w oczy i wiem od razu na ile sobie głasków mogę pozwolić.
                  a ci koci są niemożliwi: no mocno trzeba pomyśleć, by wiedzieć co i jak.
                  i są to twardzi zawodnicy - no nie zapiszczą, gdy boli przy siusianiu - będą lecieć w zaparte, że jest ok.
                  trzeba się pilnie gapić, czy aby na pewno ok.
              • damakier1 Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 21:26
                Oluś, a czy Ty przypadkiem sama najtrafniejszej diagnozy nie postawiłaś, mówiąc bo nie daje rady ona ze stresem. Właśnie to całe leczenie, targanie do weta, kroplówki, lekarstwa mogły tak ją stresować, że się to w nerwicę przerodziło tym rzyganiem się objawiającą? Daj jej trochę spokojnego czasu, jeśli jeść będzie i poza tym nic złego sie nie będzie działo, pozwól jej się wyrzygać, kiedy ma taką potrzebę. Byle tylko jadła i piła regularnie. I może niech rzeczywiście dostaje małe porcje na raz.
                Poobserwuj na spokojnie. Myślę, że jak dasz jej czas to to rzyganie coraz rzadsze będzie.
                • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 22:35
                  no właśnie tak, Damko.
                  jej najgorzej to było w czasie targania - no miauczenie na pół W-wy, wymioty, ślinotok.
                  i ja teraz widzę, że odbudowuję poczucie bezpieczeństwa: ano nikt Cię nie zatarga, spij z nami, gdy chcesz, pakuj się pod koc, tul, mrucz - co tylko...
                  no jest to, wg mnie, kotek, który targania nie znosi.
                  ale ja już targaniu dałam veto dawno temu.
                  i ona przestała chudnąć mi jak błyskawica /bo choć miała zrzucić wagę o 1/3, to poleciała w tym temacie za szybko - jest to kociczka teraz, która wygląda na grubą, a jest chuda (puchatość sierści).

                  przepraszam, że ja tu tyle o zwierzach i tej Nikolce - ale się tak zdarzyło, że ta kotka mi życie uratowała.
                  a gdyby nawet nie uratowała, to i co.
                  no żeby ona tylko nie pomyślała, iż druga kociczka jest zagrożeniem.
                  także jest zmartwienie - jak tu tę nową małą przyjąć, by było ok.

                  wiem, wiem - jestem śmieszna, nawiedzona czy coś.
                  no ale tak mi zależy, by pomóc jednej i drugiej.

                  • ploniekocica Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 28.10.14, 02:24
                    Olgo, poczytaj w necie, jak zbudować tej drugiej azyl w drugim pokoju, albo łazience. Albo na daminym blogu, bo Mania tak miała u Antka w pokoju. Jest mnóstwo tego typu porad i sprytnych sposobów na kocich forach.
                    Kiedy Pingwin był młody miałam u siebie na dwie doby dwie malutkie kociczki z fundacji (poszły potem do mojej koleżanki) i one faktycznie dwie doby z otwartej łazienki azylowej nie wychodziły, A Pingwinica sie przeczołgiwała na niskich łapach fucząc przed otwartymi drzwiami, żeby dotrzeć do żarcia w kuchni, ale do azylu się nie zapuszczała, bo wszyscy się wszystkich bali. Ryży natomiast jak wiadomo azylu odmówił i się rozpanoszył bezczelnie na salonach od razu, ale Ryży to jest ryży mutant emocjonalny, jak większość ryżych i na nim się wzorować nie można. A nawet nie należy.
      • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 17:11
        pamiętasz, Magdolotu o śmieciarze : )

        no nic a nic panience Nicole nie przechodzi uwielbienie śmieciary.
        najbardziej senna i umordowana dziób podnosi i leci do okna, gdy śmieciara jedzie.
        - Nie wiedzieć czemu - jak to mawiał niejaki Forrest G. - wcale Nikusia się nie interesuje karetkami pogotowia, policją na sygnale, wozami śmieci wywożącymi.
        no ma być śmieciara czyszcząca ulice i już.
        być może obie winnyśmy się zatrudnić do śmieciarowania.

        kociarstwo jest tak dziwne.
        pociągająco dziwne.

        • magdolot Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 28.10.14, 02:41
          Bym zapomniała kiedyś kotkę pałającą uczuciem do śmieciary, to bym przestała być sobą, bym była martfa jak głaz. :)
    • mania.sza Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 22:31
      Sliczna!!
      Coraz bardziej zastanawiam sie nad kociskiem jakims. Nietstety jeszcze nie teraz.
      Troche brak doswiadczenia przeraza, troche warunki. Na razie w zawieszeniu. Jak do mnie mop Dionizy Szanowny emigruje za jakichs 8-9 miesiecy i sie pwrowadzi, to nie bedzie mowy o kocie. Znajac Dynia i jego zadziornosc, to kot , mimo Dyniowych dobrych intencje, acz wrednych, go zaraz zjedzie pazurami po dziobie i skonczy sie przyjazn i dobre intencje. Jesli nie- bede myslala intensywniej o jakims futrzaku kocim. Doswiadczenia nie mam wprawdzie, ale jakos czytajac te Twoje opowiesci, Olgo, coraz bardziej sie przekonuje do tych zwierzow. COS w nich jest. Dzieks.
      • olga_w_ogrodzie Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 27.10.14, 23:28
        się ja nie przestaję, będąc miłośniczką piesów, zadziwiać kociarstwem tym.

        a podzięki to dla Cię, Maniaszko.
        już Ty wiesz...
        dasz radę z jakimś kotem czy panią kocicą - tylko to jest zupełnie inna para kaloszy, niż psy.
        no to jest zwierz taki, że, wg mnie, albo się wkurzać albo śmiać i skłaniać głowę nad niezależnością.


        • mania.sza Re: A do nas przyjdzie ta kociczka 28.10.14, 01:09
          Wlasnie, z czasem, ta niezaleznosc zaczyna rajcowac mnie w nich, coraz bardziej.
          Cos niesamowitego. Bo zawsze cenilam oddanie i wiernosc, i usluznosc oraz empatie psa, niezaleznie od warunkow zewnetrznych.
          Ale zaczyna podobac mi sie chyba kocia miekosc, a przy tym niezaleznosc i asertywnosc.
          Z kociakiem Twoim, mam nadzieje, ze sie ulozy. Kciuk!!
    • ave.duce I co ? 28.11.14, 17:09
      • olga_w_ogrodzie Re: I co ? 01.12.14, 18:03
        ano Krzysia jest jednak ufoludkiem.
        ma dziwnie przejrzyste oczy - nie jak Nikusia napełnione soczystą zielenią, tylko takie jasne.
        do tego duże uszyska śmiszne na tej małej główeńce.
        i b. długie łapiny, które umie rodziawiać tak, że wcale nie przypominają rozdziawionych łapek kocich tylko malutkie rączki człowiecze.
        no i nie miauczy, tylko popiskuje rozczulająco oraz dużo bardzo mruczy - się 2 dni bała, a potem ogromnie zaczęła sobie cenić ludzki dotyk i staje się traktorem, gdy się ją dotknie.
        w dzień, gdy śpi, to musi koło mnie blisko.
        w nocy na mnie.
        z Nikusią były już pierwsze, wspólne galopady.
        Niki prychała, gdy Krzysia podchodziła blisko, ale teraz już prycha tylko, gdy Krzysia na nią zabawowo napada - tak, jak na mnie i moje nogi w czasie chodzenia.
        napada tak, że mię czasem przestrasza i udrapnie.
        jest odważna, ciekawska, bystra, łatwo się zakochująca i obdarzająca zaufaniem.
        ma silny charakter - do krwi mię doprowadziła, gdy podawałam tabletkę odrobaczającą.
        a jednocześnie mię zadziwia tem, iż, gdy się bawi łapiąc w zęby moje palce, to umie tak, jak pies - z wyczuciem, delikatnie.
        a wszakże koty pogryzając rękę zwykle nie mają tego wyczucia.
        za parę dni idziemy na szczepienia.
        ciekawe co tam Krzysia nawyczynia.
        Nikusia się jej obecnością nieco stresuje - prosi bym ją na szafę wysoką ładowała, by móc spać spokojnie.
        ale jednocześnie ją ona ciekawi.
        nie miauczy już Nikusia z nudów.
        oraz nie rzyga.

        odpoczynek po pierwszej, wspólnej galopadzie.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/bLIJCb9aA7uQ07iMOB.jpg

        Krzysia chętnie wykorzystuje to, że ja mam zawsze katar sienny i dużo chusteczek.
        Krzysia chusteczki kradnie, bawi się nimi, a tu się w nich zakopała.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/k5GBWjwnuBL8YiWyBB.jpg

        grzebie też chętnie w kwiatach doniczkowych Krzysia ta oraz zwala je z parapetów.
        tu dobiera się do ziemi w donicach po pelargoniach z okna zdjętych właśnie.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/CFymTVLYZrcPCvR1aB.jpg

        miłą jest Krzysia ta, ale, rzecz jasna, najważniejszą nie przestaje być Niusia, bo tak.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/yeKdBRk8O5dm4BzpgB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/YCuNy9RZS2AigG7s3B.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/ebBVctPIIQoTBB9NHB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/rBNbbqDEH7g2JaO81X.jpg

        • olga_w_ogrodzie Re: I co ? 01.12.14, 18:04
          oraz dodam, iż to mały tajfun Krzysia owa.
          skąd tyle energii w takim szczuplutkim, drobnym kociątku?
          Bóg raczy wiedzieć.
          • ewa9717 Re: I co ? 01.12.14, 19:22
            Uch, jak fajnie poczytać takie happyendowate opowieści jak o Łatce czy Krzysi i Niki!
            Troszku popękałam ze śmiechu, jak sobie wyobraziłam wspólną galopadę tak dobranych gabarytowo zawodniczek ;)
        • mania.sza Re: I co ? 01.12.14, 19:30
          Sliczna wariatka Krzysia i dojrzala i honorowa Nikusia :)
          No, no, ciekawa jestem, jak dalej beda "wspolpracowac".
          Daj znac, jak tam ze szczepieniami.
          • olga_w_ogrodzie Re: I co ? 01.12.14, 19:56
            tak.
            gabarytowo są one zdecydowanie różne.
            a Nikusia w istocie honorowa, bo gdy ją Krzysia napada, to tylko prycha i ucieka, ale nie bije małej.
            także z jedzeniem Nikusia zachowuje się b. grzecznie.
            kompletnie małej nie wyjada, choć ma chętkę, bo sama, biedulka, może jeść tylko tę karmę leczniczą.
            ale wcale nie się nie wpycha, gdy małej daję jej jedzonko.
            za to Krzysia nic, tylko, by chciała Nikusi karmę jeść, a to droga karma, a ponadto, Krzysia
            ma, wg mnie, jeść karmę dla juniorów, z witaminkami etc.
            właśnie czekam na przywózkę, bom taką dla Krzysi karmę zamówiła.

            jak na koteńkę z ulicy wziętą, to jest ta Krzysia naprawdę przebojowa.
            miałam kłopot, bo, choć, gdy tu przyszła, korzystała z kuwety, to potem zaczęła mi obsikiwać koce, różne miękkie posłanka.
            chyba próbowała znaczyć teren a ponadto jest bardzo roztrzepana Krzysia ta i ma wciąż dużo zajęć, to chyba jej się zapominało o kuwecie.
            ale kuwety dwie ustawiłam, by miała wszędzie blisko,
            dostęp do sofy czy koców ograniczyłam i już od paru dni nie siusia mi, gdzie popadnie.
            no już wszak pisałam, że bystre to kociątko jest.

            ale Nikusia zasługuje w tym wszystkim na szacunek i uznanie za swoją godność,
            grzeczność, niewyjadanie dzieciakowi oraz dawanie się namówić na wstępne galopady.
            • gat45 Re: I co ? 01.12.14, 20:02
              Prześliczne masz damy do towarzystwa :)
              I nic się nie bój o małego roztrzepańca, Nicole go wychowa na pannę jak się patrzy !
            • magdolot Re: I co ? 01.12.14, 21:47
              Strasznie miło jest sobie zdjęcia obejrzeć i dobre wieści poczytać. Szczególnie, że z tego co piszesz wynika, że wychowywanie tej cudnej Smarkatej już służy Nikusi-rekonwalescentce.
              Pozdrawiam FFFszystkie Panie!
            • damakier1 Re: I co ? 01.12.14, 22:11
              Całą Trójką Waszą serdecznie się ucieszyłam!
              • olga_w_ogrodzie Re: I co ? 01.12.14, 23:35
                co do Krzysi, to się sprawdza: zalęknione, bezdomne biedactwo, gdy już się przekona, że nikt nie skrzywdzi, to kocha ludzia, jak wariat.
                teraz gdy to piszę, wlazła mi na ramię lewe, mruczy i mi ucho liże.
                nie.
                to nie kotka.
                ufoludek to zdecydowanie.
                o.
                właśnie się wplątuje mi we włosy.
                już cała wplątana i się zachwyca.
                ciekawość jak potem rozczeszę.
                ona ufo-nietoperz?

                no i Nikusię uwielbia.

                • ave.duce No to ok jest i... 02.12.14, 13:19
                  tak czymać :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka