brak ślubu- frustracja

17.09.09, 10:20
Witam, zacznę może od poczatku: jeszcze kilka lat temu byłam osobą której ślub
nie był do szczęścia potrzebny, wolny związek wydawał mi się super
rozwiązaniem. Na koleżanki marzące o białej sukience patrzałam trochę z
politowaniem i czułam się od nich tak jakby lepsza, bo mi na żadnych
ceremoniach nie zależało po prostu. Jednocześnie nie byłam jakimś zagorzałym
przeciwnikiem ślubu i gdyby drugiej stronie bardzo na nim zależało ja również
nie robiłabym z tego problemu.
Potem poznałam mojego obecnego partnera, zaszłam w ciążę i urodziłam. Wtedy
jeszcze o ślubie nie myślałam zbytnio bo miałam na głowie nowe obowiązki itp.
Jednak sam temat się pojawił ponieważ rodzice TŻ bardzo nalegali na
sformalizowanie naszego związku. TŻ w rozmowach deklarował, że chce ślubu,
chce żebym była jego żoną ale teraz nie jest odpowiedni na to moment. W sumie
podzielałam jego zdanie wtedy jednak miałam nadzieję a raczej byłam pewna, że
mi się oświadczy, dostanę pierścionek...
Od tamtej chwili minęło 3 lata. Nie było zaręczyn, nie mówiąc już o ślubie.
Nie wiem co się ze mną stało ale zaczęło mi to bardzo przeszkadzać a od kilku
miesięcy jest ze mną naprwadę źle. Czuję się tym sfrustrowana, moja samoocena
jako kobiety podupadła, czuję się gorsza od tych kobiet, które wyszły za mąż.
Chodzę często smutna, kiedy widzę na naszej klasie zdjęcia ze ślubów łzy same
mi się cisną do oczu. jestem zła na TŻ, mam żal do niego, że się nawet nie
oświadczył. On widzi, że jest coś nie tak ale ja nie chcę mu mówić o co
chodzi, nie chcę go w żaden sposób zmuszać do ślubu ani nic sugerować. Czasem
jest mi nawet jakoś głupio przed koleżankami, że mój facet nie chce się ze
mną ożenić.
Nie wiem właściwie co mam robić, bo mój żal do TŻ psuje relacje między nami a
to paradoksalnie ślubu nie przybliża. Jednocześnie nie raz już dochodziłam do
wniosku, że moje zachowania są szczeniackie ale co z tego skoro to nie zmienia
moich emocji i wcale nie jest mi lepiej. Czuję się jak jakaś desperatka, nie
wiem jak rozwiązać tą sytuację
    • kozica111 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 10:27
      A czemu mu o tym nie powiesz?
      Widac uwaza ze srednio ci na tym zalezy.
      O takich sprawach sie rozmawia a nie chodzi i ciągnie nosem po
      kątach.
      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 10:32
        wiem, że powinno się o takich rzeczach rozmawiać i o innych problemach zawsze ze
        sobą rozmawialismy, tylko na ten temat nie mogę... ja chcę, żeby to była
        całkowicie jego decyzja, że chce mnie mieć za żonę, nie chcę w żadnym stopniu go
        do tego zmuszać, bo tu nie chodzi o ślub jako taki, tylko o to czy on tego
        naprawdę chce
        • marianna.2 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 10:44
          Pink-power-lepsze jest wrogiem dobrego - po co Ci tak naprawde ten
          slub (chyba,ze jestes wierzaca)? Macie dziecko - to chyba duzo
          piekniejszy "dowod milosci" jaki facet moze dac kobiecie niz slub.
          Malzenstwo nie da Ci zadnych gwarancji - w najlepszym razie bedzie
          Wam tak samo fajnie jak teraz.
          Mysle,ze Twoj dyskomfort jest spowodowany tym,ze jednak pary zyjace
          bez slubu naleza do zdecydowanej mniejszosci - moze zle sie czujesz
          bedac "inna" niz wszyscy?
          Zadaj sobie pytanie - dlaczego tak naprawde chcesz tego slubu? Bo
          jesli tylko po to zeby podniesc sobie poczucie wlasnej wartosci to
          chyba nie tedy droga.
        • amorek1974 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 10:46
          Wybacz ale dla mnie Twoja postawa jest dziecinna.Jeżeli temat ślubu
          jest dla Ciebie ważny dlaczego nie możesz sama zacząc rozmowy?Macie
          razem dziecko , tworzycie rodzinę a krępujesz sie rozmawiac o
          emocjach?
          A co może takiego się stac nawet jeśli wyjdziesz z inicjatywą?Na
          siłę człowieka do małżeństwa nie zmusisz ale przynajmniej będziesz
          wiedziała na czy stoisz?
          Nic mnie tak w zwiazkach nie wkurza jak przyjmowanie
          postawy...pomilcze może się domyśli.
    • kol.3 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 12:08
      Chyba musisz z nim porozmawiać i powiedzieć, że chcesz ślubu. Domyślam się, że
      wolałabyś, aby inicjatywa wyszła od niego, ale niestety czasem całkiem fajni
      faceci są w wielu sprawach "niedomyślni". Trafiłaś na taki właśnie egzemplarz.
      Romantycznie to już, niestety, nie będzie.
    • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 12:24
      podejrzewam, że gdybym powiedziała mu o tym, że chcę ślubu na pewno i bym ten
      ślub miała. Tylko ja bym chciała żeby jemu też na tym zależało, nie chcę o nic
      prosić, chcę żeby było romantycznie w przeciwnym razie po co mi ten ślub?
      Kredytu nie chcemy zaciągnąć, specjalnie wierząca nie jestem... Nie wiem czemu
      taka romantyczna się zrobiłam
      • amb25 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 12:40
        Ten romantyzm to sama zabilas, twierdzac, ze nie chcesz slubu. Teraz
        ponosisz tego konsekwencje.
        Jak mu nie powiesz to sie nie domysli. Facet (nie wiem chce czy nie
        chce) ale jesli chce to Ci nie proponuje bo po co ma sie narazac na
        odmowe.
        Kolezankom nie musisz mowic, ze to ty zaproponowalas slub (jesli to
        zrobisz).
        A romantycznie moze byc i tak.
        • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 13:05
          tylko, że ja nigdy nie twierdziłam że nie chcę ślubu... Owszem kiedyś jego brak
          mi nie przeszkadzał i widziałam pozytywne strony wolnego związku ale ja się z
          tym nie obnosiłam a tym bardziej obecnemu partnerowi nie mówiłam nigdy, że nie
          chcę ślubu. Po prostu nigdy nie nalegałam więc nie sądzę, że on się boi pytać bo
          i tak odmówię
        • styczniowka82 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 13:05
          Jeśli nie chcesz mu tego wprost powiedzieć żeby nie wyszło na to że
          ty tego chciałaś a on nie i potem jakieś wyrzuty z jego strony to
          podejdź do sprawy na około. Zacznij przy nim podziwiać na przykład
          te fotki znajomych ze ślubu, że jak fajnie mieli, że to coś miłego i
          zacznij wyobrażać sobie swoje wesele ale bez żadnego nacisku.
          Może wypożycz jakieś romansidło albo jaki kolwiek film w którym
          będzie ślub i wtedy delikatnie powiedz ,,och jak fajnie".
          Mam nadzieję że wiesz o co mi chodzi i być może to jakoś pomoże.
          • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 13:12
            próbowałam już w mozliwie jak najdelikatniejszy sposób coś tam zasugerować i
            niestety. Boję się przesadzić w tych sugestiach bo to dla mnie też sprawa hmmm
            honoru. Zostałam tak wychowana, że kobieta nie powinna się narzucać. Oczywiście
            nie chcę oceniać w żaden sposób kobiet, które mówią prosto z mostu czego chcą
            albo w ten czy inny sposób sugerują, że chciałyby ślubu. po prostu dla mnie
            byłoby to niekomfortowe. Błednie założyłam, że w krótkim czasie po narodzinach
            dziecka się zaręczymy a potem będzie ślub a teraz jak jakiś bałwan czekam na
            ruch z jego strony.
            • premeda Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 13:27
              W tej sytuacji honor możesz sobie odpuścić, bo facet zielonego
              pojęcia nie ma czego chcesz. Zakłóciliście porządek związku, bo
              najpierw są zaręczyny, ślub, dziecko, a wy przeskoczyliście od razu
              do dziecka. Skąd facet ma teraz wiedzieć, że nie chodziło o
              pominięcie ślubu tylko kolejnośc tego wszystkiego została
              przestawiona? Jak nie powiesz facetowi, że chcesz ślubu to nie
              będziesz go miała i to nie ze złej woli faceta. Nie musisz od razu
              dopraszać się o ślub tylko zakomunikować mu, że jest dla Ciebie
              ważny, a ostateczną decyzję niech on podejmie. Powodzenia!
              • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 13:43
                porządek został zakłócony, to fakt tylko, że dziecko było nieplanowane więc nie
                sądzę żeby myslał, że chodziło o pominięcie ślubu. Zresztą kiedyś przecież mówił
                o ślubie i że tego chce a teraz cisza... nie wiem czemu tak jest, paranoi troche
                dostaję i zastanawiam się nawet czasem czy on nie zmienił zdania? Ja niestety tą
                ciszę z jego strony postrzegam własnie jako przejaw złej woli z jego strony,
                dlatego mam żal do niego. Najpierw było tyle gadania a potem nic.
                • premeda Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 14:11
                  A kiedy okazało się, że jesteś w ciązy, to jaka była jego reakcja,
                  chciał się żenić?
                  • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 14:26
                    kiedy się dowiedział to bardzo się ucieszył, powiedział żebym niczym się nie
                    martwiła ale o slubie ani słowa nie było. Dopiero za kilka miesięcy kiedy
                    zamieszkaliśmy z jego rodzicami i oni zaczęli naciskać na to żebysmy się pobrali
                    ten temat się pojawił. Z rozmów wynikało, że on tego chce tylko moment jest
                    nieodpowiedni. Od tamtej pory minęło już grubo ponad 2 lata i nic.
                    • premeda Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 08:38
                      Widać wyraźnie, że pan ślubu nie chciał, przyciśnięty do muru przez
                      teściów wszystko odwlekł w czasie, aż się rozmyło, rozeszło po
                      kościach. Na pytanie, czy nie chce ślubu, bo uważa to za zwykłą
                      formalność i przeżytek (kochający facet jednak w takich sytuacjach
                      idzie na rękę drugiej połowie), czy nie chce ślubu z Tobą, musisz
                      sobie sama odpowiedzieć. Pozostaje Ci jedynie rozmowa aby wiedzieć
                      jakie pan ma plany na przyszłość związane z rodziną. Oglądałam
                      niedawno powtórki "Małej czarnej", trafiłam akurat na temat o
                      narzeczeństwie, oświadczynach, ślubach itd. Jednym z gości programu
                      jest zawsze specjalista i tam był to pan psycholog, który powiedział
                      coś takiego, że dla faceta moment oświadczyn jest jednym z
                      najbardziej stresujacych doświadczen w życiu, bo oddaje soją osobę w
                      ręce kobiety i ona w tym momencie może zrobić wszystko. To oddaje,
                      dalczego panowie na ogól nie przyciśnięci/zachęceni raczej się nie
                      oświadczają. Ja jeszcze raz napiszę: rozmowa, rozmowa i...
                      rozmowa.
                • lusitania2 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 14:54
                  pink_power napisała:

                  > porządek został zakłócony, to fakt tylko, że dziecko było
                  nieplanowane więc nie
                  > sądzę żeby myslał, że chodziło o pominięcie ślubu. Zresztą kiedyś
                  przecież mówi
                  > ł
                  > o ślubie i że tego chce a teraz cisza... nie wiem czemu tak jest,

                  bo do tego tanga trzeba dwojga.
                  Jeśli o tobie wiedział, że na ślubie Ci nie zależy i nie widział, by
                  zależeć Ci zaczęło wtedy, gdy on zaczął temat, wyraźnego poparcia
                  dla pomysłu nie wyraziłaś, czekając biernie aż wszystko się samo
                  zrobi (znaczy partner zrobi), to wcale się nie dziwię, że sprawa
                  padła. Partner widać uznał, że samemu starać się o ten ślub nie
                  warto, szczególnie, że rodziną i bez ślubu jak widać jesteście.

                  • kklekss Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 15:43
                    A o jakim swoim honorze piszesz?Mieszkasz i żyjesz na kocią łapę w
                    domu obcych dla siebie ludzi i nie jest Ci wstyd.Zapytaj faceta
                    wprost . Pewnie sie boisz jego negatywnej odpowiedzi.
                    • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 11:45
                      no wiesz...? z którego stulecia się urwałeś/urwałaś?
    • marianka_marianka Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 16:50
      Jedno rozwiązanie - rozmowa na ten temat, którą Ty musisz zainicjować.
      Jak Twój partner ma się nagle domyśleć, że chcesz ślubu?
      Ach no tak przecież jesteś nadąsana...
      Normalni ludzie różnorakie problemy rozwiązują za pomocą ROZMOWY, nieistotne przez kogo zainicjowaną.
      Dziwne masz pojęcie honoru.
    • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 17:27
      Jedynym wyjściem jest szczera,jasna rozmowa.
      I myślę,że może być bardzo romantycznie:)Tylko nie ciągnij tej sytuacji("bo mój
      żal do TŻ psuje relacje między nami a
      to paradoksalnie ślubu nie przybliża.") dłużej bo zafundujesz Wam kryzys w
      związku bez żadnego powodu, a Twój partner najprawdopodobniej ma dobre intencje
      tylko po prostu nie ma świadomości,że zależy Ci na ślubie.
      Pozdrawiam serdecznie:)
      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 17:54
        Lusitania2, to nie było tak, że on chciał ślubu a ja go odrzuciłam. W rozmowie
        on wyraźnie zaznaczył, że to nie jest dobry czas na ślub a ja głupia myślałam,
        że za jakiś czas po prostu się oświadczy a datę wyznaczymy wspólnie. Tak było 3
        lata temu i wydaje mi się, że ten odpowiedni moment coś długo nie nadchodzi.
        Kklekss, mówię o takim honorze, że to nie kobieta powinna się oświadczać, ot tak
        zostałam wychowana. A co do mieszkania z „teściami”, to nie był mój pomysł bo ja
        bym miała gdzie mieszkać, ba nawet początkowo nie chciałam się przeprowadzać tak
        daleko od rodziny i przyjaciół ale TŻ i jego rodzice bardzo nalegali na to,
        chcieli mieć wnuka blisko siebie a ja się w końcu zgodziłam i nie widzę w tym
        żadnego problemu. Nikomu się na siłę do domu nie wpychałam. Zresztą „teściowie”
        traktują mnie jak członka rodziny i bardzo dobrze nam się mieszka razem, chociaż
        jak wiadomo marzę o zamieszkaniu na swoim.
        marianka_marianka, może moje pojęcie honoru wydawać się dziwne ale ja nie chcę
        nic robić wbrew sobie. Jeśli chodzi o inne problemy to oczywiście, że
        rozmawiamy, tylko ta sprawa ślubu...
        Nie chodzi, że on ma się nagle domysleć tylko o to, że dawno temu o tym mówił a
        teraz temat zniknął
        vocativa, mam nadzieję, że on ma dobre intencje, chociaż czarne myśli też gdzieś
        krążą wkoło mojej głowy. Ja właśnie nie wyobrażam sobie tego romantyzmu, gdybym
        to ja wyszła z inicjatywą. Może pora to zmienić, tylko nie mogę się jakoś
        przemóc, boję się że przez ten żal który noszę w sobie ta nasza rozmowa mogłaby
        wyglądać nie tak jak powinna i on odebrałby to jako pretensje z mojej strony...
        Pozdrawiam:)
        • kozica111 Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 18:41
          Naprawdę nie rozumiem problemu.
          Powiedz wprost; "uważam że należy zalegalizować nasz związek, mam taka
          potrzebę".A martwić sie zaczniesz jak odmówi.
          • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 19:10
            chyba nie zostałam do końca zrozumiana. Jak już pisałam jestem raczej pewna, że
            gdybym powiedziała mu to co napisałaś to by się zgodził, tylko ja nie chcę
            wychodzić z inicjatywą tym bardziej, że to on powiedział, że slub bedzie tylko
            że w odpowiednim momencie i moim zdaniem to on powinien teraz powiedzieć, że to
            odpowiedni moment a nie zgodzić się na ślub bo mi zależy. Ja chcę żeby i jemu
            zależało...
            • marianka_marianka Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 21:40
              Z takim podejściem za parę lat będziesz sfrustrowaną babą, a Twój mężczyzna dalej nie będzie wiedział że zależy Ci na ślubie.
              A gdyby to "teściowie" zmusili syna do ślubu, podpięłabyś to pod jego inicjatywę?
              Mężczyźni to w pewnych kwestiach to naprawdę nieskomplikowane stworzenia trzeba "walić" prosto z mostu.
              Albo tak inteligentnie go zakręć i sprowokuj do działania, że do końca życia będzie przekonany, że ślub to była jego inicjatywa.

              Osobiście wybrałabym pierwszą opcję i wydaje mi się że większość wypowiadających się na forum również.
              Zagaiłabym rozmowę mówiąc np. " Kochanie, dziecko nam rośnie czas pomyśleć o zalegalizowaniu naszej rodziny" - czy coś podobnego.
              • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 17.09.09, 22:19
                ja chyba już jestem sfrustrowaną babą... Gdyby "teściowie" zmusili go do ślubu
                ja bym nie poszła na taki układ. Ja chcę żeby to na prawdę była jego inicjatywaa
                nie żeby on tak myślał. chcę żeby sam z siebie się oświadczył, bez żadnych
                sugestii, bez żadnych rozmów. Może zbyt wiele od niego wymagam ale takie jest
                moje marzenie:)
                niedawno spotkalismy się z naszą wspólną znajomą, która właśnie co wyszła za mąż
                i ona spytała czy my też już po slubie jesteśmy. Obserwowałam reakcję mojego TŻ
                i wyraźnie zmieszany i zawstydzony był tym pytaniem. Nie wiem co o tym mysleć
                • szachula30 Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 00:09
                  Powinnaś mu powiedzieć. Faceci są prości, powiedz mu prosto z mostu
                  co i jak, nie rób aluzji, bo nie zrozumie. Masz prawo do zmiany
                  zdania. I nie zadręczaj się, że w ten sposób go przymusisz, namówisz
                  na siłę, bo uwierz, jeśli nie będzie chciał się z Tobą ożenić, to się
                  nie ożeni. Kropka.
                  Byłam w bardzo podobnej sytuacji, dostałam pytanie i pierścionek, co
                  nie zmienia faktu, że do tej pory tego ślubu nie mamy ;)
                • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 11:41
                  niestety, ale to się raczej NIE STANIE... :)

                  ja byłam taka sama. też wydawało mi się, że to on powinien chcieć i
                  tylko on powinien wyjść z inicjatywą. nie chodziło o sam ślub
                  (gdzieś mam ślub), ale o to że on chce spędzić ze mną życie. jak już
                  dostałam ten pierścionek, to wcale tak mi pilno do zakończenia nie
                  było, wręcz przeciwnie. ważne było, że on udowodnił że mu zależy, że
                  chce. SAM. to wystarczyło.

                  z perspektywy czasu - to było głupie. a ślub nie był mi do niczego
                  potrzebny. a fececi sa niedoomyślni w dużo bardziej błahych
                  sprawach. moim zdaniem aluzyjki niewiele dadzą, a tylko spotęgują
                  Twoją frustrację, że Ty tu próbujesz i próbujesz a on dalej nic nie
                  rozumie.

                  są takie przypadki, są faceci romantyczni. ale często są to faceci
                  nie godni zaufania, skłonni do skakania z kwiatka na kwiatek, bo
                  potrzebują coraz to nowych romantycznych wątków. oczywiście od
                  każdej reguły są wyjątki, więc, "posiadaczki" idealnych mężów - nie
                  podnoście rabanu :)

                  a Twój facet - wygląda na to, że nie ma pojęcia o co Ci chodzi. i z
                  tego co piszesz wygląda na porządnego faceta. może zwyczajnie tego
                  nie potrzebuje (i nic w tym złego! i nie świadczy o tym, że nie chce
                  spędzić z Tobą życia!), bo co to tak na prawdę zmieni? czy dowodem
                  jego oddania na pewno musi być ślub?? może na codzień 1000 razy
                  pokazuje Ci swoim zachowaniem, swoją postawą wobec Ciebie, że jest
                  zaangażowany i mu zależy? nie widzisz tego w jego zachownaiu
                  względem Ciebie?

                  może tak na prawdę, podświadomie, chodzi Ci jednak o ten chory mit
                  barbie w białej sukience? bo tak obiektywnie - co zmieni ten papier
                  poza tym,że bedzie fajna impreza? będziesz szczęśliwsza?

                  często ślub zmienia wszystko na gorsze, bo obie strony przestają się
                  starać. może Was by to nie dotyczyło, ale...

                  jak już tak na prawdę chcesz tego ślubu, a delikatne aluzje nic nie
                  dają, walnij z grubej rury ale pośrednio - powiedz komuś, kto na
                  pewno mu powtórzy. przekaz będzie jasny a Ty tylko pośrednio go
                  zainicjujesz :)
    • kaz-oo Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 08:24
      Wybacz Pink ale w tym co piszesz jest jakaś taka naiwność czy niedojrzałość(?),
      rodem z "Ani z Zielonego Wzgórza". Jeśli chciałaś romantycznie i honorowo, to
      trzeba było nie decydować się na wyzwolony model życia. Bo to co ty teraz robisz
      to dla mnie jest przypinaniem kwiatka do kożucha. Skoro wychowanie nie
      przeszkadzało ci zamieszkać z facetem bez ślubu i mieć z nim dziecko, to nie
      powinno też ci przeszkadzać w przeprowadzeniu szczerej rozmowy na temat ślubu.
      Wysyłasz sprzeczne sygnały. Nie da się być jednocześnie wyzwoloną kobietą żyjącą
      w wolnym związku i zapłonioną panną oczekującą z biciem serca matrymonialnej
      deklaracji adoratora.
      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 17:45
        co do naiwności i niedojrzałości to nie zaprzeczę bo sama tak czasem o sobie
        myslę.Ale nie mogę się zgodzić co do tych sprzecznych sygnałów, bo ja nigdy nie
        decydowałam się na wolny związek tylko mi się taki przytrafił w pewnym sensie.
        Kiedyś tam tego typu związki mi całkiem odpowiadały ale moje myslenie się
        zmieniło. To mój partner zdecydował te 3 lata temu, że to nie był odpowiedni
        moment na ślub
        • dorula114 Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 19:59
          A a Ci powiem, że Twój partner nie chce ślubu, bo nie jest mu on do
          niczego potrzebny.Ma Cię na codzień, żyjecie jak małżeństwo, a
          właściwie żadnych zobowiązań w stosunku do Ciebie nie ma. Pamiętaj
          jednak, że to Ty mieszkasz niejako u niego, a jak mu się znudzisz,
          to co? Wyprosi Cię?
          Radzę Ci, dąż do ślubu, bo im dalej w las, tym więcej drzew, życie
          na kocię łapę kryje pułapki i powoduje u Ciebie niepotrzebne
          negatywne emocje.

          >To mój partner zdecydował te 3 lata temu, że to nie był odpowiedni
          > moment na ślub

          A kiedy będzie, wg niego, ten odpowiedni moment? Za sto lat?
          Wyprowadz się, zabierz dziecko/dzieci i daj mu czas na zastanowienie
          się - żyjemy razem, czy osobno?
          Tylko i wyłącznie w ten sposób masz szansę się dowiedzieć, ile i co
          znaczysz w życiu swojego partnera, no i uzyskać upragnione
          oświadczyny i propozycję slubu, czego z całego serca Ci życzę.

        • kaz-oo Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 20:26
          Związek Ci się przytrafił? ;))
          Zawsze mi się wydawało, że związek to raczej coś co się wspólnie tworzy i
          buduje. Porozmawiaj z partnerem. Nie musisz go naciskać ale masz prawo zapytać
          jak on widzi waszą przyszłość i masz również prawo powiedzieć jasno o swoich
          potrzebach i oczekiwaniach. Fochy niczego nie załatwią, a na pewno zaszkodzą.
          Podstawowy błąd popełniany przez kobiety to przeświadczenie, że to on sam
          powinien się domyśleć o co ci chodzi. Nie domyśli się. Trzeba mu to powiedzieć -
          jasno, wyraźnie, spokojnie i nie napastliwie. Może on wcale nie chce wymigać się
          od małżeństwa tylko go przerażają związanie z tym formalności, przygotowania,
          koszty itp., albo jest leniwy i nie chce mu się nic zmieniać, bo pasuje mu
          sytuacja taka jaka jest teraz, może jest jeszcze dziesięć innych powodów.
          Dopóki nie zaczniecie rozmawiać nie dowiesz się tego. Trudno, może trochę
          ucierpi twoja ambicja, może nie będzie romantycznie ale będziesz wreszcie
          wiedziała na czym stoisz, a jest to wiedza bezcenna, tym bardziej że nie chodzi
          tylko o waszą przyszłość ale przede wszystkim waszego dziecka.
        • lusitania2 Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 21:03
          partner zdecydował, a ja to jako ta lelija vel bluszcz, bezwolna i
          niema. Pink-powder naprawdę takaś bezwolna? Rzeczywiście podoba Ci
          się taka rola?
          • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 21:59
            Dorula114, tego właśnie się obawiam, że tak jest mu dobrze i nie będzie chciał
            niczego zmieniać w tym układzie... Z tymi pułapkami zycia na kocią łapę masz
            całkowitą rację. Już ktoś mi to mówił i radził szybkie zalegalizowanie związku.
            Nigdy nic nie wiadomo, zdaję sobie sprawę, że za kilka lat mogę się obudzić bez
            niczego, chociaż na dzień dzisiejszy nie mogę sobie wyobrazić żeby on nas zostawił.
            Kaz-oo, może się źle wyraziłam. Oczywiście związek to była nasza decyzja ale to,
            że żyjemy bez ślubu i mamy dziecko- tego już nie było w moich planach, ot stało
            się tak jak się stało. Powoli się przygotowuję psychicznie do tej rozmowy. Chcę
            żeby wypadło to w miarę naturalnie a nie jak gadka desperatki, która od ładnych
            kilku miesiecy praktycznie o niczym innym nie myśli jak o ślubie.
            Lusitania2, tak w ogóle to jestem bardzo nie-bezwolna :) tylko w tej kwestii,
            przez te moje zasady wychodzę na taką właśnie leliję i taka rola by mi
            odpowiadała, gdyby poszło po mojej myśli. Skoro to on gadał wtedy, że to nie ten
            moment, to uważam że to on zdecydował, bo ja wtedy z tymi swoimi zasadami nie
            chciałam niczego narzucać. Lusitania, wiesz teraz coś mnie tak tchnęło po Twoim
            poście. Jak już napisałam poza tą jedną kwestia jestem nie-bezwolna i to ja
            raczej decyduje w związku i mojemu TŻ-owi taki układ odpowiada i może teraz on
            uważa, że to ja powinnam rzucić hasło ślub?
            • marianka_marianka Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 22:26
              pink_power napisała:
              "Powoli się przygotowuję psychicznie do tej rozmowy. Chcę żeby wypadło to w miarę naturalnie a nie jak gadka desperatki, która od ładnych kilku miesiecy praktycznie o niczym innym nie myśli jak o ślubie."

              Przestań przygotowywać sobie 100 kwiecistych mów i powiedz to jak najszybciej i jak najprościej.
              Może podsuń wersję, że nie chcesz mieszkać u jego rodziców jako takie "niewiadomoco".

              pink_power napisała:
              "Skoro to on gadał wtedy, że to nie ten moment, to uważam że to on zdecydował, bo ja wtedy z tymi swoimi zasadami nie chciałam niczego narzucać."
              A piszesz, że nie jesteś bezwolna...
              Dlaczego nie oznajmiłaś wówczas dobitnie jakie jest Twoje zdanie i że dla Ciebie jest to odpowiedni czas na ślub.

              W moim związku to ja byłam osobą, która rzuciła konkretnie i twardo hasło :ślub. Nie zburzyło to w żadnym stopniu przejawów idealizmu i romantyzmu w moim życiu:) Po prostu dla mnie ślub był bardzo ważny i mój mężczyzna od zawsze o tym wiedział.
              • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 22:42
                pewnie najprostsza wersja będzie najlepsza, to fakt. no nie jestem bezwolna
                tylko kurcze chciałabym coć raz taka własnie być, żeby to on, facet, podjął
                jakąś decyzję i się oświadczył... ciągle to ja podejmuję decyzje, mam tego
                trochę dosyć :(
                • marianka_marianka Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 23:00
                  pink_power napisała:
                  "żeby to on, facet, podjął jakąś decyzję i się oświadczył... "

                  I tu jest pies pogrzebany...
                  Cytując za klasykiem:"... A bo ty się księcia z bajki spodziewałaś?"

                  Związałaś się z takim a nie innym mężczyzną, znałaś jego poglądy. Niestety nie możesz wymagać, aby nagle zmienił drastycznie swoje podejście.
                  Z tego co opisujesz, to jemu raczej dalej niż bliżej do tego ślubu.
                  Nie masz wyjścia - Ty chcesz ślubu - Ty zaczynasz.
                  • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 18.09.09, 23:38
                    no tak po cichu to marzyłam o księciu ale jak widać się przeliczyłam.
                    Co masz na mysli pisząc, że znałam jego poglady?
                    • ligaturka Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 01:04
                      Uwazam, tak jak popszedniczki, ze nalezy szczerze krotko i wprost porozmawiac
                      slubu i wlasnych uczuc z tym zwiazanych. Chowanie emocji w nadziei, ze partner
                      sie domysli, jest najgosze co moze byc.

                      A co do romantyzmu i checi aby to on sie oswiadczyl. Czesto zapedzamy sie w
                      niebezpieczne pulapki myslenia, ze 'kazde wyjscie jest zle i zadne mozliwe'.
                      Trzeba myslenie zmienic. Zdecydowac co jest wazniejsze: slub lub jasna sytuacja
                      z jednej strony czy romantyzm (i niszczenie zwiazku od srodka wlasna
                      frustracja). Jesli z nim porozmawiasz to pileczka nalezy do niego, i moze
                      spokojnie zorganizowac romantyczna oprawe zareczyn itp. Fakt, ze postawisz
                      sprawe jasno, nie oznacza przeciez ze mu sie oswiadczasz!Zycze powodzenia!
                    • marianka_marianka Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 10:05
                      pink_power napisała:

                      "Co masz na mysli pisząc, że znałam jego poglady? "


                      "...TŻ w rozmowach deklarował, że chce ślubu,
                      chce żebym była jego żoną ale teraz nie jest odpowiedni na to moment. Od tamtej chwili minęło 3 lata. Nie było zaręczyn, nie mówiąc już o ślubie."

                      Szczerze, to myślę że on w ogóle nie chce tego ślubu. Mówić można wiele, ale to tylko są puste deklaracje. A gdzie czyny?
                      Jakby chciał ślubu to by się z Tobą wówczas ożenił - dlaczego był to nieodpowiedni moment? Co za problem wziąźć tylko ślub, bez wesela i tej całej komercyjnej otoczki.
                      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 12:23
                        wtedy gdy jego rodzice nalegali na ślub, jednocześnie oferowali pomoc finansową
                        w organizacji wesela itp. Moj TŻ powiedział wtedy, że żadnej kasy od nich nie
                        weźmie i on chce sam zarobić na wesele, żeby było pieknie itd. Wtedy to mi się
                        nawet spodobało a teraz zaczynam myśleć, że to była tylko wymówka... Tak więc
                        myślę, że to miał na myśli mówiąc o nieodpowiednim momencie
                      • owocelasu Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 12:28
                        Kiedyś przeczytałam w jakimś wywiadzie, że nigdy nie jest tak, że
                        obie strony nie chcą ślubu.
                        Zwykle jest tak, że jedna strona wyraźnie ślubu brać nie chce a
                        druga się podporządkowuje, ale z czasem zaczyna czuć żal i smutek
                        (jednocześnie nie chce dać partnerowi odczuć, że potrzebuje czegoś
                        tak 'staromodnego jak ślub').

                        Nie daj sobie wmówić, że ślub to tylko papierek.
                        To o wiele więcej, i nie mam na myśli wcale sukienki i wesela.
                        Mam na myśłi gotowość do powiedzenia całemu światu: oto mój mąż/żona!

                        Na razie to jesteś jego konkubiną co najwyżej, matką dziecka, ale
                        jak mu się znudzisz/znudzicie z dzieckiem (nie możesz założyć, że to
                        się nigdy nie zdarzy), to nie będzie miał wobec Ciebie żadnych
                        większych zobowiązań.

                        Powinnaś mu jasno i wyraźnie powiedzieć - chcę ślubu!
                        Martwić się będziesz, kiedy on powie, że nadal ślubu nie chce.
                        • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 12:43
                          "Mam na myśłi gotowość do powiedzenia całemu światu: oto mój mąż/żona!
                          Na razie to jesteś jego konkubiną co najwyżej, matką dziecka"- chyba trafiłaś w
                          sedno, czuję się bez tego slubu źle bo on nie zadeklarował przed całym swiatem
                          (nawet poprzez zaręczyny), że tak chce spędzić ze mną całe życie. Nie chcę być
                          dla niego tylko matką jego dziecka...
                          • verdana Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 14:34
                            Czyli jest tak:
                            - ty chcesz slubu
                            -facet 3 lata temu nie chciał slubu, a Ty nie zaprotestowałas
                            -przez trzy lata zyjecie jak małżeństwo, to juz jest banalna
                            codzienność, macie dziecko
                            -po tych trzech latach facet ma podjąć decyzję
                            -ale nie dowolna decyzję, ktora faktycznie podjąl (dobrze jest, jak
                            jest) tylko taka decyzje , jaka Ty uwazasz za sluszną( inna decyzja
                            wg Ciebie decyzja nie jest)
                            -ma bez żadnych sygnałów z Twojej strony wiedzieć, ze chcesz wziąć
                            slub - czyli ma byc jasnowidzem
                            -w dodatku ma być romantycznie po trzech latach wspólnej kuchni,
                            sypialni itd. I facet ma tez chcieć tej romantycznośc, nota bene
                            drogiej jak cholera
                            -Ty musisz liczyc na czytanie w myślach, ponieważ zostałas wychowana
                            tak, ze nie jest honorowo, kiedy kobieta zaczyna rozmowę o slubie
                            -natomiast mieszkanie z facetem i korzystanie z jego kasy bez slubu
                            z honorem nic wspólnego nie ma
                            Daj spokój. Sama sobie robisz krzywdę - rozbijesz dobry związek
                            przez to, ze uznajesz, ze związku Twoje niewypowiedzane potrzeby sa
                            kluczowe i facet ma się domyslać, czego chcesz...
                            • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 11:56
                              rzeczowa odpowiedź. popieram, choć nie zgadzam się ze zdaniem -
                              "natomiast mieszkanie z facetem i korzystanie z jego kasy bez slubu
                              z honorem nic wspólnego nie ma". może się nie doczytałam, ale nie
                              zauważyłam nic o korzystaniu z jego kasy. poza tym mają wspólne
                              dziecko - normalny facet bierze udział w życiu swojego dziecka i
                              jego matki. dziwne troszkę to zdanie jak dla mnie i nie uzasdanione.

                              no ale do rzeczy:
                              w każdym związku po pewnym czasie czegoś zaczyna brakować - proza
                              codzienności po prostu. ślub pewnie niczego nie załatwi, a jeśli
                              nawet, to na krótko. przywróci romantyzm i pasję na krótko. ja bym
                              sie raczej zastanowiła w jaki sposó przywrócić dawny, a jeszcze
                              lepiej - zupełnie nowy, blask Waszemu związkowi. może taka sielanka
                              sprawi, że rzeczywiście oboje stwierdzicie, że ślub to bardzo dobre
                              wyjście.
                              to co chcę przekazać - zastanów sie dobrze, czy przypadkiem nie
                              chcesz w ten sposób "poprawić" Waszego zawiązku. kolejność powinna
                              być następująca: napierw szczęćie, potwm ślub, a nie odwrotnie.
    • olunia882-to-ja Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 15:30
      kochana, masz obawy żeby się oświadczyć facetowi? rozumiem bo sama bym też się
      nie oświadczyła, ale kiedyś przy wspólnej kolacji powiedz tylko, kochanie co
      myślisz o ślubie? miałbyś ochotę to zmienić? i tyle, to nie będą oświadczyny.
      twój partner nie pyta bo może myśli że nie chcesz, a z drugiej strony jak nie
      wyłożysz facetowi kawy na lawę to się sam nigdy nie kapnie, bo po co? ma kobietę
      dziecko, myśli że tak jest dobrze.
    • kol.3 Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 18:14
      Pozostaje pytanie, czy on rzeczywiście nie wie, że Ty chcesz ślubu,
      czy raczej on go nie chce i dlatego tematu nie ma.
      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 19:25
        Verdana,
        -tak chcę ślubu
        -3 lata temu nie to, że on nie chciał ślubu, on uznał po prostu, że lepiej kiedy
        odbedzie się on później, w lepszym momencie
        -no tak, żyjemy prawie jak małżenstwo ale prawie robi różnicę
        -ja to odbieram tak, że decyzję to on podjął już wtedy, gdy zadeklarował, że
        chce mieć mnie za żonę. Problemem jest to, że na deklaracji się skończyło...
        -tego właśnie nie wiem, czy on uważa że dobrze jest jak jest i nie ma zamiaru
        tego zmieniać
        -wtedy gdy były rozmowy o slubie ja nigdy nie powiedziałam, że nie chcę ślubu
        więc myślę, że nie musi być jasnowidzem żeby to wiedzieć
        -mam nadzieję, że jednak po 3 latach prozy życia romantyzm jest możliwy i tym
        bardziej go potrzebuję. Drogi nie musi być bo mi nie chodzi w tym wszystkim o
        wesele na 200 osób
        -co do korzystania z jego kasy- ja przez ten cały czas siedziałam w domu z
        dzieckiem i to była nasza wspólna decyzja. Zresztą pracuję w domu, choć fakt
        faktem zarabiam duuużo mniej niż on. Rozumiem, że kobieta która ma męża może
        korzystać z jego kasy i to jest honorowe ale konkubina to już jest bez honoru...
        To ten slub jest mi chyba potrzebny jeszcze po to żeby ludzie nie uważali mnie
        za pasożyta
        -masz rację co do tego, że zaistaniała sytuacja nie wpływa korzystnie na nasz
        związek
        Olunia, postanowiłam, że pogadam, tylko teraz to ja czekam na odpowiedni
        moment:) mam nadzieję, że nie stchórzę
        kol.3, najgorsze jest to, że zaczynam mysleć, że on jednak wie czego ja chcę...
        • verdana Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 20:30
          Jesli przez trzy lata nie mowiłaś ani "nie chcę ślubu" ani "chcę
          slubu" - to naprawde facet nie ma obowiązku pamiętać, ze trzy lata
          temu nie zaprotestowałaś, że ślubu na razie nie będzie i przez trzy
          lata nie napomknęłas, ze ślubu chcesz. Przypuszczam, ze on uwaza, ze
          jak nic nie mowisz, to dobrze jest, jak jest.
          Po trzech latach prozy romantyzm jest mrzonką dla bardzo wielu osób.
          Chcesz, zeby facet udawał? Czy chcesz po prostu wystawnego wesela?
          Bo romantyzm - jesliby byl - to bylby i w związku bez slubu. Sa
          ludzie uczuleni na romantyzm - np. ja. I wtedy nie ma na co liczyc,
          trzeba bylo związac się z romantykiem...
          Uwazam,ze mozna korzystać z kasy i jako konkubina i jako zona, ale
          smieszne jest wtedy mowienie o "honorze" i o tym, ze zostało się
          wychowanym tak, aby się facetowi nie narzucać. Nie można miec obu
          tych rzeczy na raz. Ja tam nie uwazam Cie za pasozyta, bo nie
          przywiazuje wagi do ślubu. Ty przywiazujesz - zatem to Ty powinnas
          wyjść z inicjatywą, tym bardziej, ze facet wydaje się być
          przyzwoitym człowiekiem. Może mu być dobrze tak jak jest, moze nawet
          nie chciec ślubu - choćby ze wzgledów finansowych - i to ma się
          nijak do jego uczuc do Ciebie, o czym warto pamiętać. Tzn. "nie chcę
          ślubu" nie oznacza w Twoim wypadku "nie chce sie z Tobą wiazać na
          całe zycie" (bo już jest zwiazany), ale "nie mam ochoty na ten
          cyrk". Powinnas sobie to uswiadomic - ze niechęć do slubu NIE
          oznacza niecheci do Ciebie. Bo jakby oznaczała, to facet mogłby
          przesylac Ci alimenty pocztą...
          • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 20:51
            Przez 3 lata nic nie mówiłam bo uznałam, że skoro któryś tam moment mu nie
            pasuje to właśnie on ma wybrać ten właściwy bo to jemu nie pasowało a nie mnie.
            Marzy mi się trochę romantyzmu ale oczywiście takiego prawdziwego a nie
            udawanego. Wystawne wesele mi się nie marzy bo po pierwsze przeraża mnie
            organizacja tego wszystkiego a po drugie zwyczajnie nie mamy kasy na to. Co do
            jego romantyzmu, to na pewno nie nazwałabym go osobą uczuloną na romantyzm ale
            szczerze mówiąć super romantyczny to on nie jest. Dla mnie fakt, że oświadczyć
            powinien się facet i fakt, że się wspólnie łoży na wychowanie dziecka to dwie
            odrębne sprawy. Jedno jest związane ze sprawami przyziemnymi a drugie podchodzi
            już pod pewną ideologię życiową.
            Oczywiście nie wymagam od niego żeby godził się na jakiś tam cyrk, jak dla mnie
            najskromniejsza uroczystość byłaby ok. Mam nadzieję, że on jednak mysli o nas
            poważnie, tylko ja chyba najwyraźniej potrzebuję na to dowodu...
          • kklekss Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 22:12
            Przyznaj się , ze boisz się , że partner powie NIE.
            • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 22:52
              oczywiście, że się tego boję, dlatego to czekanie tak mi przeszkadza, bo gdybym
              była na 100% pewna tego, że on chce i slub będzie mogłabym jeszcze trochę poczekać.
              • verdana Re: brak ślubu- frustracja 19.09.09, 22:53
                Mam wrazenie, ze mylisz dwie rzeczy - milość i chęć wziecia slubu.
                • kol.3 Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 08:23
                  No dobrze, ale jeśli on ją kocha, to jaki problem ze ślubem, przypuśćmy
                  cichym i przyjęciem domowym? Znam parę par, które organizowały ślub i
                  chrzciny paroletniego dziecka jednocześnie i wszystko jest ok.
                  Może pan się zastanawia, czy to rzeczywiście ma być na całe życie i
                  chce sobie zostawić furtkę?
                  • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 08:45
                    verdana ale dlaczego tak uważasz? Tak jak napisałą kol.3 dla mnie to jest
                    właśnie trochę niezrozumiałe, że on kocha (o czym zresztą zapewnia mnie bardzo
                    często)a jednak o ślubie nie myśli, tym bardziej że wiem iż nie jest jakimś
                    zagorzałym wrogiem instytucji małżeństwa w ogóle. Na razie wychodzi na to, że on
                    po prostu nie chce ślubu ze mną, a powód może jak dla mnie być tylko jeden:
                    najwyraźniej nie kocha mnie tak mocno jak mówi... smutne
                    • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 10:04
                      Pink_power to,że jeszcze nie zaproponował Ci ślubu wcale nie oznacza,ze nie
                      kocha Cię "tak mocno jak mówi".Ale to,że tak myślisz świadczy o tym,że sytuacja
                      w której jesteś doprowadza Cię do ogromnej frustracji i jest bardzo
                      niebezpieczna dla Twojego związku:(Nie rozwalaj sobie na własne życzenie udanego
                      związku przez jakiś źle rozumiany honor!Porozmawiaj z nim na spokojnie ale jak
                      najszybciej!Nim się między Wami zdąży popsuć,przez taką sytuację!
                      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia:)
                      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 10:18
                        dziękuję vocativa:) jestem właśnie rozdarta i pełna sprzecznych uczuć, bo z
                        jednej strony nie wierzę, że on może mnie tak zapewniać o swoich uczuciach i
                        jednocześnie nie chcieć być ze mną na zawsze a z drugiej strony nie rozumiem
                        tego, że skoro mnie tak kocha to mi się jeszcze nie oświadczył. Nie chcę
                        rozwalić tego związku... Decyzja podjęta: będzie rozmowa
                        • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 10:27
                          Bardzo się cieszę,ze podjęłaś taką decyzję!!!:):):)
                          Życzę Ci powodzenia w takim razie i napisz nam jak Wam poszło!:)
                          Trzymaj się!:)
                          • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 20.09.09, 11:00
                            cieszę się i boję, jak przed egzaminem ;) zdam realcje we wtorek, bo wtedy
                            będzie chwila czasu żeby na spokojnie porozmawiać. Jeszcze raz dzieki, pozdrawiam:)
                        • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 12:10
                          e tam. jedno z drugim ma niewiele wspólnego.

                          dawniej mężczyźni się oświadczali, chociaż wcale nie kochali
                          wybranki - a bo rodzice tak chceli, a bo posag miała duży -
                          romantyczne? jak dla mnie nie bardzo. ale przecież się oświadczali.

                          potem oświadczali się, bo kobieta zachodziła w ciążę, albo rodzice
                          naciskali, albo "tak wypadało", bo "już rok mieszkacie na kocią
                          łapę" i sąsiedzi krzywo patrzą - romantyczne? hm...

                          teraz mamy wolne czasy, nikt nikogo do niczego nie zmusza, kobieta
                          nie jest bierna i ma prawo wybrać sobie męża, może być niezależna
                          finansowo, a jak sąsiedzi krzywo patrzą to można im pokazać środkowy
                          palec itd. itp.

                          ludzie są różni. jedni są szczęśliwi w ciepłych kapciach przed
                          telewizorem, innych nosi po świecie. jedni potrzebują więcej
                          wolności, inni mniej. jedni potrzebują ślubu, inni nie. i nic w tym
                          złego! jeśli nawet on NIE CHCE tego slubu, to nie znaczy, że Cię nie
                          kocha i nie chce byc z Tobą. uwierz, wiem co mówię. ja nie chiałam
                          ślubu (drugiego) i to wcale nie znaczyło że nie kocham mojego męża.
                          zupełnie nie! wzięłam w końcu ten ślub, bo jemu na tym zalażało. nie
                          skupiam się na tym za bardzo, bo podjęłam taką decyzję i już nie ma
                          nad czym się rozwodzić, ale troszkę jednak żałuję... i to też nie
                          znaczy że go nie kocham i nie chcę z nim być. bez ślubu też byłabym
                          z nim, tylko może odrobinkę bardziej szczęśliwa...
    • olunia882-to-ja i jak tam? 22.09.09, 15:02
      trzymam kciuki za rozmowę.
    • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 22.09.09, 22:45
      już po rozmowie. wygladala mniej więcej tak:
      -kochanie pamiętasz jak kiedyś mówiłeś, że to nie pora na ślub, bo nie chciałeś
      brać kasy od rodziców?
      -pamiętam
      -wiesz to było 3 lata temu, przemyslałam sprawę i mi nie zależy na wystawnym
      weselu i drogiej sukience. bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
      chciałabym żebysmy się pobrali, dziecko rośnie i tak jakoś dziwnie...
      -rozumiem ale ja nie chcę ci dać byle jakiego pierścionka, nie chcę byle jakiego
      slubu. to ma być nasz najpiekniejszy dzień. czekalismy (?) tyle to może jeszcze
      trochę wytrzymamy
      -no tak ale ja bym się poczuła pewniej, wszystko byłoby tak jak ma być
      -to ty mi nie ufasz? chyba mamy powazniejszy problem niż brak ślubu...


      może powinnam się cieszyć, że on chce żeby było pieknie ale się nie cieszę :(
      nie tak miała wygladać ta rozmowa... myślałam, że coś się wyjaśni a teraz on ma
      do mnie pretensje, że mu nie ufam. kurcze zaczynam mysleć, że to taka zagrywka z
      jego strony żeby odkładać to w nieskonczoność. do tej pory nie udało się nic
      odłożyć na wesele, nie wiem czy on ma nadzieję w totka wygrać czy co. jestem
      zła, jestem smutna... pije browara i zbiera mi się na płacz. myślałam, że będę
      wiedzieć na czym stoję a tu klops. ja już nie mogę być dłużej w takiej
      niepewności, i wiecie co, na prawdę chyba mu nie ufam w tej kwestii, bo przecież
      skoro zaczęłam rozmowę o slubie to powinien się domysleć że mi na tym zależeć i
      dać sobie spokój z tym slubem idealnym. w każdym razie dziękuję dziewczyny, że
      trzymałyście kciuki
      -
      • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 01:28
        Pink_power,szkoda,że nie jesteś zadowolona z wyników rozmowy:(Ale ja widzę dużo
        dobrych stron:)Przede wszystkim dałaś swojemu partnerowi jasny komunikat o
        Twoich potrzebach.Po drugie dowiedziałaś się, że on też myśli o ślubie(i to w
        dodatku romantycznym!:)

        Ja bym się tego trzymała na Twoim miejscu:)Porozmawiaj z nim i zawrzyjcie
        kompromis:)Powiedz,że rozumiesz i cieszysz się z tego,że on chce żeby było
        pięknie,ale Tobie zależy,żeby ślub odbył się najdalej...(tu wstaw datę którą
        uważasz za słuszną;))
        I ustalcie szczegóły:)Wspólną wizję uroczystości wraz z kosztorysem:)
        Wtedy będziecie mogli ustalić np. jaką kwotę odkładać co miesiąc na ten cel:)
        To tylko moja wizja dalszego rozwoju sytuacji:)Oczywiście zrobisz jak uważasz!:):)
        Trzymaj się i napisz co postanowiłaś i w ogóle co słychać!:)
      • kaz-oo Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 07:01
        Może zacznijcie od ustalenia co tak naprawdę oznacza ślub idealny. Czy
        tendzień tylko wtedy będzie najpiękniejszy gdy wydacie na niego
        kupę kasy? Przecież o jego wartości nie świadczy chyba dla Was ta cała
        jarmarczna oprawa, te wszystkie pierdoły, winietki, stroiki, serwetki, baloniki,
        200 osób na weselichu z durnymi i sprośnymi zabawami przy oczepinach, poprawiny
        na drugi dzień itp.? Może bliższa ideału byłaby kameralna uroczystość dla
        naprawdę bliskich osób, Wy oboje szczęśliwi z waszym dzieckiem, elegancki obiad,
        a potem wyjazd choćby na parę dni w jakieś romantyczne miejsce, niekoniecznie za
        granicę. Myślę, że może być pięknie, elegancko i niepowtarzalnie bez topienia
        góry kasy w tandetnych bzdetach.
      • premeda Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 10:11
        Domyślam się, że już po rozmowie okazało się, że nie było jednak tak
        strasznie :) Natomiast co do dalszych planów i zamiarów partnera
        zastanów się, czy przez te 3 lata zmieniła się jakoś Wasza sytuacja
        finansowa? Macie odłożone jakieś wieksze pieniądze? Partner szuka
        jakiejś lepiej płatnej pracy? Bo jeśli nic nie robi w tym kierunku,
        to wg mnie odwleka sprawę w czasie, na wieczne nigdy!
      • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 12:24
        hm...
        nie znam Twojego faceta... ale to, jak przedstawiasz sprawę, wygląda
        mi jednak na to, że on gra na zwłokę. za pierwszym razem odłożył
        sprawę na 3 lata. na ile lat odłoży teraz...

        no szkoda, że nie był z Tobą szczery... gdyby miał odwagę powiedzieć
        że zwyczajnie nie chce... inaczej by to wyglądało. a to...?
        może troszkę tak z goryczą przedstawiłaś tą rozmowę?
        no nie, bardzo nie podoba mi się to " nie ufasz mi" - to zwykła
        manipulacja. gdyby potraktował Cię poważnie, to by Cię po prostu
        zapewnił że możesz mu ufać. a tak sprawił, że masz nieuzasadnione
        wyrzuty sumienia.
        nie masz powodu mieć wyrzutów sumienia. uznałaś że ślub jest jednak
        dla Ciebie ważny i przedstawiłaś mu jasno swoje potrzeby, powinien
        to uszanować. nie ma obowiązku się zgodzić, ale powinien potraktować
        to z szacunkiem.
        eh... faceci...
      • neecia Re: brak ślubu- frustracja 23.09.09, 16:01
        Moja Droga,
        dałaś swojemu partnerowi wszystko żyjąc z nim jak w małżeństwie. On chętnie to
        przyjął, jest mu dobrze tak jak jest, bo ma już wszystko co może od Ciebie
        dostać, furtka nadal otwarta...
        • mamuska_2000 Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 09:00
          furtka otwarta, ale w dwie strony - dla obojga. dlaczego ciągle
          kobieta w wolnym związku jest przegrana, a facet wygrany? nie
          rozumiem tego do prawdy...

          poza tym trochę mam wrażenie że pan nagle został tutaj bezwzgędnie
          potępiony i brak ślubu dyskwalifikuje go zupełnie. mimo że zdaje
          się, że związek jest ogólnie satysfakcjonujący. nie ważne że kocha,
          że szanuje, że mu zależy - ważne, że nie dał pierścionka. takie to
          niefajne - niby równouprawnienie, ale jednak wybiórczo.

          jeśli ten ślub jest taki strasznie ważny, to może zrobić listę za i
          przeciw: z jednej strony wypisać ślub i wady delikwenta, a z drugiej
          jego zalety. i zobaczyć co waży więcej. jeśli ślub - to albo pan
          jest rzeczywiście do d.... albo panna pusta (sory z góry).

          co ten ślub tak na prawdę zmnienia - a że podatki, a że jakaś tam
          rejestracja, że nazwisko wspólne, a przede wszystkim ten romantyzm
          nieszczęsny. tak naprawdę, w naszych czasach, zaufanie jest
          rzeczywiście wazniejsze. no bo co ten ślub zagwarantuje? rozwody są
          tak bardzo na porządku dziennym, że ślub nie jest już gwarancją "aż
          do śmierci". jeśli związek jest satysfakcjonujący, nie warto go psuć
          przez jakieś romantyczne mrzonki i formalności. jak ludzie chcą być
          razem to będą i żaden papier nie jest im do tego potrzebny. no ale
          to są stulecia naszej polskiej konserwatywnej tradycji - tak nas
          wychowano i ciągle jeszcze siedzi w nas to głupie "co ludzie
          powiedzą".
          • neecia Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 13:35
            "furtka otwarta, ale w dwie strony - dla obojga. dlaczego ciągle
            kobieta w wolnym związku jest przegrana, a facet wygrany? nie
            rozumiem tego do prawdy... "- odniosłam się do tego konkretnego przypadku, kiedy kobiecie zaczęła przeszkadzać ta otwarta furtka, a facetowi jest z tym jak widać bardzo wygodnie i nie zamierza tego zmieniać (bo i po co, przecież po ślubie nic nowego nie zyska, a tylko straci potencjalną możliwość wycofania się ze związku). Jeżeli oboje akceptują konkubinat i czerpią korzyści z tej otwartej furtki- oboje są tak samo wygrani (przegrani?- ale to już zależy od punktu widzenia).
    • megi1973 Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 09:03
      po prostu-masz SYNDROM BIAŁEJ SUKNI !!!! nieuleczalne chyba że
      zmienisz faceta
      • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 13:53
        Vocativa, myślę, że Twoja dalsza wizja rozwoju sytuacji jest bardzo dobra i
        chyba z niej skorzystam. Konkrety takie jak np. data to już o niebo lepiej niż
        takie czekanie w nieskończoność na odpowiedni moment. To teraz czeka mnie
        kolejna rozmowa, jakoś odważyłam się porozmawiać wtey to i teraz dam radę:)
        ciekawe jak on zareaguje kiedy wyskoczę z tymi konkretami... dzięki za radę:)
        kaz-oo, dla mnie ślub idealny wcale nie musi być wystawny itp., dla mojego TŻ
        niestety tak ale mam zamiar z nim o tym porozmawiać i może znajdziemy jakiś
        kompromis bo jakoś nie widzi mi się teraz kiedy mamy dziecko wydawać tyle kasy
        na wesele. Myslę, że może być pięknie bez zespołu i wodzireja;)
        mamuska_2000, rozmowa może przedstawiona z goryczą bo byłam rozgoryczona nią...
        mam nadzieję, że druga rozmowa rozwieje moje wątpliwości powstałe po tej
        pierwszej. Nie chcę z góry zakładać manipulacji z jego strony ale szczerze
        przyznaje, że o tym też pomyslałam. Pragnę ślubu nie dla jakichś podatków, wiem
        że slub niczego mi nie zagwarantuje ale jak napisałaś tutaj chodzi o zaufanie i
        skoro ja widzę, że facet opiera się przed ślubem ze mną (to tak naprawdę okaże
        się, mam nadzieję, po drugiej rozmowie) to dla mnie znaczy, że nie traktuje mnie
        poważnie. No po prostu nie wzbudza to mojego zaufania takie odwlekanie ślubu.
        megi1973, chyba właśnie to mnie dopadło;) na razie nie zmieniam faceta, dam mu
        drugą szanse:)
        • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 16:50
          Pewnie,że dasz radę przeprowadzić drugą rozmowę!!:):)
          I tak jak mówisz:konkrety,konkrety i jeszcze raz konkrety...:)
          Powodzenia przy drugiej rozmowie i napisz jak poszło!!:):)
          Pozdrawiam serdecznie!:)
          • verdana Re: brak ślubu- frustracja 24.09.09, 19:23
            Tak na marginesie calkiem - jesli przewidujesz oddanie dziecka do
            żłobka czy przedszkola, to lepiej zastanow się, czy ślub za dwa lata
            nie będzie korzystny. Jako samotna matka masz pierwszeńswo.
            • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 25.09.09, 20:20
              dałam radę:):) rozmowa to jednak najlepsze rozwiązanie. Ślub w sierpniu
              następnego roku:) okazało się, że po pierwsze mój TŻ nie miał bladego pojęcia
              ile tak na prawdę kosztuje wesele heheh. Przejrzelismy razem forum gdzie ludzie
              podawali koszty swojego slubu i chwycił się za głowę biedaczek. Myślał, że góra
              10 tysięcy wyjdzie za wszystko;) okazało się także, że od jakiegoś czasu
              rozglądał się za lepszą pracą właśnie po to żeby dało się odłożyć pieniądze na
              ślub. No ale teraz zgodził się ze mną, że szkoda wywalać tyle kasy, będzie za to
              przyjęcie dla najblizszych i jakaś fajna wycieczka:)
              może mój wątek przyda się jakiejś dziewczynie, która jest w podobnej sytuacji do
              mojej.
              dziękuję dziewczyny za dobre rady i pozdrawiam serdecznie:)
              • kol.3 Re: brak ślubu- frustracja 25.09.09, 21:44
                Parę lat temu moja serdeczna przyjaciółka miała taki właśnie ślub
                połączony z chrzcinami całkiem odchowanego dziecka. Kupiła w galerii
                suknię z białej surówki bawełnianej z koronkami, wystylizowała się na
                coś w rodzaju dziewczyny na łące, przyjęcie w domu w gronie
                rodzinnym, nie sadzę aby było potrzebne na to 10 tys.
                Ja na Twoim miejscu zrezygnowałabym z akcji zbierania kasy na
                wystawną uroczystość, bo ciągle będzie się okazywało, że tej kasy
                będzie jest mało.
                • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 25.09.09, 22:25
                  kol.3, napisałam wcześniej, że będzie przyjęcie, wystawny ślub jest nieaktualny;)
              • vocativa Re: brak ślubu- frustracja 26.09.09, 12:53
                To super Pink_power!!!:):)
                Gratuluję Wam w takim razie serdecznie!:):):)
                Odezwij się czasem jak tam przygotowania:):)
                Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!:)
                • pink_power Re: brak ślubu- frustracja 26.09.09, 17:20
                  dziekuję vocativa:):) fajnie, że na forum znajdzie się życzliwa dusza, na prawdę
                  to dla mnie dużo znaczy bo z tym problemem właściwie byłam sama... odezwę się
                  jeszcze:)
                  pozdrawiam swerdecznie i jeszcze raz dzięki!
Pełna wersja