Dodaj do ulubionych

znów gorzej

20.09.09, 23:29
Chciałabym napisać, że nigdy nie zapomnę Twoich oczu; wyrazu Twojej twarzy,
kiedy zapytałeś czy za Ciebie wyjdę; tego jaz zawsze lubiłeś trzymać mnie za
rękę; jak bawiłeś się z Hanią; jak patrzyłam z balkonu jak prowadzisz ją z
przedszkola... i oczywiście będę zawsze to pamiętała.
Ale dzisiaj wiem także, że nie zdołam uwolnić się od wspomnienia tego
okropnego uczucia niemocy, kiedy mama powiedziała mi że nie żyjesz.. Dzisiaj
przerabiam to od początku i znów się czuję jakby to było przed chwilą... To
okropne, wstrętne uczucie... I naprawdę nikomu tego nie życzę... bÓl mnie
zabija..
tak bardzo chcę się obudzić i opowiedzieć Ci o tym koszmarnym śnie...
dlaczego??????????? Po co to było???? Zawsze myślałam, że wszystko w życiu mam
jakiś sens, nawet śmierć mojego ojca umiałam sobie jakoś "przetłumaczyć". Ale
wtedy miałam Ciebie!! Teraz nie ma nikogo, kto by mnie wysłuchał, przytulił,
pocieszył... To nie ma sensu. Nic już nie ma sensu.
Obserwuj wątek
    • beattrix120309 Re: znów gorzej 21.09.09, 22:49
      ppieprz- Każdy kto stracił kogoś kochanego popada w doły i z nich wychodzi.
      Ciężko jest myśleć że już nigdy.....ale to zrozumie tylko ktoś kto już przeszedł
      coś takiego.
      Niestety ...te złe wspomnienia czasami wracają jak koszmary, ja też czasami
      widzę zbolałą od bólu twarz mojego męża i usta które już nie maja siły
      powiedzieć "Kocham Cię". I widzę oczy pełne pełne strachu że to już koniec i
      mówiące mi tak bardzo chce zostać z wami ale muszę odejść..... To jak zły sen
      wraca...ostatnie chwile i ostatnie spojrzenia i ostatni uścisk dłoni...(((
      Niestety to rzeczywistość a nie zły sen....((( tez marzę o tym żeby cofnąć
      czas....i się obudzić z tego koszmaru.
      To wszystko jest takie trudne jak zostajemy sami...każdy problem z jakim musimy
      stoczyć bój jest olbrzymi.... stajemy się tacy bez radni i bez silni, a wszystko
      to wydaje się takie ciężkie dla tego że nie mamy się komu zwierzyć....nie mamy
      się do kogo przytulić.... po prostu zniknęła nam ta ostoja która zawsze nas
      wspierała. Co z tego że rodzina mówi...rozumiem i chce pomóc ....to super .....
      ale nikt i nigdy nie da nam bezpieczeństwa takiego jak dawały nam nasze drugie
      połówki..(((
      Masz rację...nic nie ma sensu..!!!.....ale może z czasem jak się oswoimy ze
      stratą i bólem...to wszystko złagodnieje i życie zacznie zmieniać barwy....to
      potrwa...ale jesteśmy silne i damy radę...Dla mężów ..naszych dzieci i dla nas
      samych.
      Pozdrawiam i ściskam cieplutko..pa
    • wiolawarszawa Re: znów gorzej 21.09.09, 23:24

      Niestety nic już nie będzie takie samo... słońce będzie świecić
      zawsze...tylko dla nas już inaczej... Trudno "godzić" się z
      odejściem tak bliskiej osoby... z miłością, która wypełniała całe
      nasze serce, która sprawiała, że życie mieniło się paletą barw, że
      powietrze pachniało najpiękniej, że woda miała wyjątkowy smak, że
      księżyc świecił "tylko" dla nas.... to wszystko sprawiało, że życie
      tak bardzo cieszyło.. Niestety zostało nam to zabrane, wyrwane,
      ukradzione ... bez słowa wyjaśnienia... Dziś jesteśmy obdarte ze
      skóry, czujemy się wykorzystane i cholernie skrzywdzone - to trudne
      i bardzo bolesne. Nasze cierpienie, ból, tęsknota i nadzieja ...
      będą jeszcze długo gościć w naszych sercach... ale nie można się
      poddawać i choć upadamy... raniąc się straszliwie... trzeba wstawać
      i starać się iść dalej. Dzięki nam Nasi bliscy zawsze będą z Nami...
      inaczej ale będą. A naszą rolą jest to aby NIGDY nie zostali
      zapomniani.........
    • tilia7 Re: znów gorzej 22.09.09, 12:05
      Wszystko to prawda.coraz trudniej wstac rano,coraz trudniej samą
      siebie przekonac, że warto-bo właściwie nie wiem co warto,więc jak
      się mam niby przekonywac.Żle śpię,wstaję ledwo żywa.Mama mówi,żebym
      szła do lekarza,zrobiła badania.Ale co ja mam powiedziec lekarzowi?
      Że co mi dolega?Utracona miłośc,szczęście, bezpieczeństwo?To mnie
      odeśle do psychiatry,do którego i tak chodzę
    • justynakm1 Re: znów gorzej 25.09.09, 09:30
      Dla mnie te znic nie ma sensu... pamuietam te piekne chwile, ja ,
      Kuba, radosc, milosc, wspolne rowery i spacery, wrzesniowe poranki w
      wkndy, taka specyficzna pogoda za oknem, taka blogosc, lenistwo.. i
      ten moj budzik w telefonie, ta melodyjka, ktora spiewales tak
      smiesznie, zapach swiezyk bulek i Twojej kawy, mojej herbaty rano. I
      to co pamietam z ostatnich miesiecy, operacaj, Twoja chudosc, bol,
      lzy, sila, glos-serce mi peklo i peka coraz bardziej. te straszne
      obrazy wracaja coraz czesciej. Myslalm, ze jestem silna, ale nie uda
      sie bez lekarza. Przyznalam sie sama przed soba, ze bez lekow nie
      dam rady.
      Stres dziala na mnie tak, ze nie kojarze, faktow, mam strasznie
      slaba pamiec, jestem slabo zorganizowana i strasznie nerwowa. Mowie,
      nie pamietam, rozmawiam z kims, nie pamietam o czym, mam cos zrobic,
      zapominam, tragedia. Nawet Kuby zdjecia musalam pochowac, bo mialam
      wrazenie, ze oszaleje patrzac na Niego, na te nasze wspolne piekne
      chwile..
    • kasik2222 Re: znów gorzej 26.09.09, 08:46
      i znów bardziej tęsknię, jakoś mi sie nie układa, tęsknie
      to "tamtego" życia. Tamto sie skończyło 22 miesiące temu.
      Nostalgia, tęsknota dopada...
    • dario5555 Re: znów gorzej 26.09.09, 17:42
      bo tak to juz u nas jest ze niby nam sie wydaje ze jest juz
      wszystko super a niespodziewanie przyjdzie jakieswspomnienie czy to
      jakas piosenka jakis widok za oknem wspolnie spedzone miejsce czy
      ktos cos powie i rozpadamy sie jak 100 tys puzli na drobne kawalki
      i znow musimy sie z mozolem do kupy najzniejsze w tym wszystkim by
      sie zbierac
    • wiolawarszawa Re: znów gorzej 26.09.09, 18:50

      Nigdy już nie będzie tak samo.. świat pędzi na przód tylko my jakoś
      stoimy w miejscu. Dla nas to czas bardzo ciężkiej próby...próby
      przetrwania i poradzenia sobie w nowej sytuacji. To bardzo trudne
      zadanie zważywszy na fakt jaki ciężar dźwigamy . Trudno nadążyć gdy
      w sercu nosimy żal, ból, rozpacz, miłość....trudno by życie cieszyło
      gdy jesteśmy wypaleni cierpieniem, gniewem i mimo wszystko nie
      pogodzeni z tym co się wydarzyło. Ciągle mamy nadzieję.... że to
      tylko zły sen. Ja też tak mam, że czasem wydaje mi się, że trochę
      doganiam ten pędzący pociąg .... by za chwilę się potknąć i upaść
      bardzo boleśnie. Pociąg odjeżdża a ja zostaję nie mogąc się
      podnieść. Bardzo tęsknie, tęsknie za tym co było ... tak bardzo boli
      ta niemoc i pustka, która wypełnia mój świat. Ale jak może być
      inaczej skoro straciliśmy ukochane osoby... zbyt wcześnie i zbyt
      boleśnie aby nie czuć cierpienia....
      Smutek został moim przyjacielem, który zawsze jest ze mną i nie chce
      mnie opuścić.
      Kochałam i byłam kochana .... a dziś pozostały wspomnienia…. Jak
      bardzo byłam szczęśliwa...
      • isiogrze Re: znów gorzej 26.09.09, 22:07
        ..wiolawarszawa... jakbym czytał o sobie... dziś znów łzy na cmentarzu popłynęły
        same..a jeszcze chwilę wcześniej było wszystko w porządku... Budowałem Dom...
        nie myślałem, że wcześniej wybuduję inny...

        • tilia7 Re: znów gorzej 26.09.09, 22:28
          To tak jak ja.Łzy się nie chciały powstrzymać, choć rzadko na cmentarzu płaczę.I
          też takie myśli:to ja miałam nadal dostawać kwiaty i się nimi cieszyć,patrzeć,
          jaką radość sprawia Mu to,że ja się cieszę.A teraz ja noszę kwiaty na
          cmentarz.Nie tak się chciałam odwdzięczać za miłość:(((
      • edzia764 Re: znów gorzej 27.09.09, 19:03
        "nic tak nie rani,
        jak odłamki wspomnień … "
        wiolawarszawa ... współczuję Ci i życzę wytrwałości w walce z bólem,
        tęskonotą ... Irena


        • wiolawarszawa Re: znów gorzej 27.09.09, 20:55

          edzia764... to prawda...
          Serdecznie dziękuję za słowa wsparcia....
    • wiolawarszawa Re: znów gorzej 27.09.09, 11:53

      Isiogrze... jakie to smutne i przygnębiające co napisałeś ...my z
      Mężem też wybudowaliśmy dom. W tym koszmarnym roku, w którym cały
      mój świat się zawalił..... Mieliśmy go wykańczać (wcześniej a to
      brakowało pieniędzy a to nie spieszyliśmy się zbytnio)... niestety
      nie zdążyliśmy :(. Przyszło mi wybudować domek dla mojego Męża ....
      w innym miejscu i trochę inny niż oboje planowaliśmy ale
      wykończyłam go w całości....byłam to winna mojemu Kochanie.... Kiedy
      przychodzę na cmentarz ogarnia mnie taki straszny ból i cierpienie
      bo przecież... nie tam powinno być Jego miejsce.... nie o takim
      domu.... marzyliśmy..:(:(
    • ppieprz Re: znów gorzej 27.09.09, 19:33
      Piszecie o budowie domu, o nowym domu, a ja czuję jakby coś szarpało na strzępy
      moje wnętrzności... Ja też miałam od września mieszkać w domu na wsi. Wreszcie w
      swoim domu. I gdyby nie ten cholerny dom, może nadal bylibyśmy razem.
      Ostatnie tygodnie i miesiące to istny koszmar. Ale ostatnie dni dopiero dały mi
      popalić. Chyba wariuję. Czasami kiedy ból jest już nie do wytrzymania, idę na
      cmentarz i tam, wierzcie mi al;bi nie, mam wrażenie, że... on nigdy nie istniał.
      Mam poczucie takiej nierealności, jakby wszytko to co było rozegrało sie tylko w
      mojej głowie. Chore.
      Dzisiaj był kolejny trudny dzień. Byłyśmy z Hanią w kinie na "Magicznym
      drzewie". Pod koniec seansu Hania zaczęła rozpaczliwie szlochać za tatusiem, a
      ja w ogóle nie umiałam jej pocieszyć. A po filmie snuła tylko marzenia o takim
      drzewie i o tym o co je poprosi, jak jej takie drzewo wyrośnie. Łatwo się
      domyślić o co. O powrót taty oczywiście. po prostu nie mogłam wykrztusić z
      siebie słowa przez długi czas. Do tego jeszcze dzisiejszy sen. Znów mi się
      śniło, że mnie zostawił. Płakałam i prosiłam, żeby wrócił. A kiedy zapytałam
      dlaczego powiedział, że dlatego że jestem okropną córką... I jeszcze jego
      mamusia była taka szczęśliwa w tym śnie, że nie jesteśmy już razem... Mam dosyć
      dzisiaj wszystkiego. Naprawdę.
      • wiolawarszawa Re: znów gorzej 27.09.09, 20:19

        ppieprz..... nie wariujesz czasem to wszystko zaczyna nas przerastać.
        Gubimy się a wtedy trudno się odnaleść w tej niechcianej
        rzeczywistości.... nie chcemy jej takiej... to nie wariactwo
        a ...tęsknota...poczucie bezradności i niemoc... Dzieci mają
        najtrudniejsze zadanie... one nie do końca rozumieją co się stało
        też tęsknią i czują się osamotnione .... i dlatego potrzebują
        naszego wsparcia i miłości... a nam pęka serce patrząc jak miotają
        się ze swoimi myślami (po swojemu... po dziecięcemu). Bo jak
        wytłumaczyć dziecku, że żadne drzewka, wróżki itp... nie sprawią, że
        wróci ich ukochany tatuś czy mamusia...
        Sny czasami płatają nam takie figle ale często jest to wynikiem
        naszego podświadomego strachu czy żalu....
        Nie poddawaj się choć wiem, że to trudne ale Twoja córeczka bardzo
        teraz Ciebie potrzebuje... Jeśli jesteś zła to krzycz jeśli
        napływają łzy to płacz jeśli ogarnia Cię smutek smuć się.... tylko
        walcz ....i nie upadaj bo potem tak ciężko jest wstać..
        Trzymaj się cieplutko..
        • tilia7 Re: znów gorzej 27.09.09, 20:44
          ppieprz zgadzam się z Wiolą.Nie wariujesz, przeżywasz żałobę a to nie jest
          normalny stan tylko stan wyjątkowy i faktycznie nasz umęczony cierpieniem umysł
          czasem płata nam figle.Ale moja psycholog wciąż mi powtarza,że przechodzą to
          wszystkie osoby pogrążone w silnej żałobie,że choć te stany są straszne, to w
          końcu przejdą i nie oznaczają,że zwariowałaś.Mam wszystko to samo, co
          opisałaś:poczucie nierealności, sny, w których On wie,że odejdzie i prosi mnie o
          pomoc, a ja wiem,że nie mogę już pomóc,ataki lęku, wściekłości i smutku tak
          porażającego,że nie potrafię wtedy ani mówić, ani płakać, ani pisać - nic.Jest
          strasznie ciężko,ale wszystko,co przeżywasz jest w tej sytuacji normalne.
          Pozdrawiam Cię ciepło
          • wiolawarszawa Re: znów gorzej 27.09.09, 21:01
            tilia7... trudno jest strasznie ... ale jak masz gorsze dni to
            staraj się odzywać nie zamykaj za sobą drzwi... My tu jesteśmy i
            czujemy podobie.... czasem pocieszymy... czasem popłaczemy razem...
            • tilia7 Re: znów gorzej 28.09.09, 11:02
              Wiola dziękuję,zaglądam tu codziennie i zawsze wszystko czytam i
              staram się zwykle coś napisac.Ale czasem to mi już po prostu ręce
              opadają i nie mam siły ich podnieśc na wysokośc klawiatury:(Paskudne
              są te dni.Pojutrze będzie pół roku a ja nadal nie umiem uwierzyc,że
              mogło się stac coś takiego i nie umiem się pozbierac,nie umiem się
              odnaleźc w tej,wciąż dla mnie nowej,rzeczywistości,tak strasznej i
              tak różnej od tego, co było przedtem:(
              Pozdrawiam z całego serca
    • madzik2-4 Re: znów gorzej 27.09.09, 22:14
      Dzisiejszy dzień..niedziela,prawie cały dzień przeleżałam,żle się
      czułam,wieczorkiem poszłam na cmentarz,posiedziałam nad
      grobem,pogadałam,wyżaliłam się.......tak trudno jak Cie nie ma nie ma się do
      kogo przytulić...........
      • tilia7 Re: znów gorzej 28.09.09, 11:05
        Tak, to jest najgorsze,że nie można się przytulic,że wtedy kiedy
        jesteśmy najbardziej nieszczęśliwe, a Oni najbardziej nam potrzebni,
        to właśnie Ich nie ma...
      • justynakm1 Re: znów gorzej 29.09.09, 22:32
        Tak mi smutno, mam wrazenie, ze jestem sama jak palec, kazdy ma
        zycie, dzieci, meza, chlopaka, narzeczonego, a ja jestem sama,
        wszytko sie rozpadlo.. nie ma Twojego zapachu, glosu, Ciebie,.. nie
        ma usmiechu, rozmowy, smsa... ja nadal nie wierze, ze TY juz nie
        wrocisz..ze nie polezymy razem przed tv, nie pojdziemy na spacer, na
        rower, do kina.. Kubus, tak strasznie mi zle bez Ciebie, codziennie
        musze sie zmuszzac do zycia, a kazdy mowi, jak ty sobie swietnie
        radzisz.. a co, mam usiasc i plakac, zeby teatr robic w pracy i
        stanowic rozrywke? przeciez i tak nikt nie zrozumie, ze placze sie w
        samotnosci.. i ta cholerna jesien za oknem, wszytko wraca. do wielu
        rzeczy moge przywyknac ale NIGDY do braku Ciebie
        • beattrix120309 Re: znów gorzej 29.09.09, 23:21
          I mnie dopada dolina...znów gorzej.....znów wspomnienia ....znów rozpacz..... ((((
          Jestem zmęczona tym wiecznym udawaniem .....że już lepiej że jakoś trwam....bo
          co kto mi pomoże.....czy zabierze ktoś ode mnie ten ból i odda mi mojego Jarka.
          Uśmiecham się w pracy ale serce mnie boli jak słyszę te opowiastki o
          szczęśliwych rodzinach....spacerkach, budowach domów ...itd. Nie mam do nich
          żalu bo dla nich czas biegnie .....oni maja marzenia A ja..??? Ja tylko marze o
          przetrwaniu....dla Madzi...o tym żeby udało mi się ja wychować....o tym żebym
          nie straciła pracy....bo moje marzenia o wszystkim innym umarły...((((
          Czuje sie strasznie zmęczona psychicznie i fizycznie ( nie wiem od czego..??) i
          czasami zrobienie czego kolwiek ...chociaż by podniesienie czegoś z podłogi
          graniczy z cudem...jest to dla mnie taki wysiłek jak bym dźwigała ciężary...((((
          Mam wiele w domu do zrobienia ...ale brakuje mi siły i motywacji....owszem
          sprzątam a raczej ogarniam mieszkanie żeby nie było brudu.....a powinnam zrobić
          generalne porządki ( chociaż by w szafach) Wiem że narzekaniem nic...nie
          zrobie...ale brakuje mi po prostu siły.....padam na twarz..(((
          • tilia7 Re: znów gorzej 30.09.09, 13:00
            U mnie dzisiaj pół roku.Nie wiem w ogóle jak to przeżyłam.Wcale nie
            czuję się lepiej,ani odrobinę.Ja również nie mam siły,nawet zwykłe
            chodzenie jest wysiłkiem nieludzkim.Wstaję rano z oczami pełnymi łez
            i próbuję się przekonac,żeby w ogóle się podnieśc z łózka.Tak
            strasznie nic mi się nie chce...
    • wiolawarszawa Re: znów gorzej 01.10.09, 00:14

      Znów gorzej.... czy kiedyś będzię lepiej??? dziś strasznie trudno mi
      w to uwierzyć... strasznie trudno pchać ten wózeczek do przodu...
      strasznie trudno mieć wiarę i nadzieję... trudno gdy cały świat
      idzie w przeciwną stronę .... smutno gdy nie ma radości i ukochanej
      osoby by śmiała się ze mną... trudno wydostać się z labiryntu
      tęsknoty i bólu.... nadzieję straciłam z wiarą się kłócę a z
      tęsknotą żyję.... czasem wbrew sobie....
      • beattrix120309 Re: znów gorzej 01.10.09, 21:48
        To chyba ta jesienna pora i pogoda na dworze daje znać o sobie że bardziej
        upadamy. Chociaż ja to bez względu na pogodę stale wstaje na kolana i upadam
        ponownie. Jakoś trudno mi poradzić sobie z samotnością ,bólem i problemami dnia
        codziennego..(((
        Najgorszy jest ból który rozdziera serce na kawałki....coraz drobniejsze i coraz
        mniejsze..(((
        • tilia7 Re: znów gorzej 01.10.09, 22:24
          Ja już sama nie wiem, co jest najgorsze.Często się na tym łapię,że myślę albo
          mówię:"a najgorsze w tym jest to..." i mam całą listę tego, co najgorsze.Ale
          najgorsze, naprawdę najgorsze, jest to,że Go nie ma:(
    • wiolawarszawa Re: znów gorzej 02.10.09, 00:57

    • ppieprz Re: znów gorzej 06.10.09, 18:45
      3 miesiące...
      3 miesiące temu (i kilka godzin)temu widziałam go ostatni raz, ostatni raz
      rozmawiałam z nim przez telefon i na gadu...
      Jak to możliwe, że minęło już 3 miesiące?????!
      Jeszcze 3 miesiące temu mogłam do niego zadzwonić i powiedzieć: wracaj
      natychmiast do domu! Dlaczego nie zadzwoniłam? Dlaczego, do ciężkiej cholery,
      nie miałam przeczucia, że zdarzy się coś tak strasznego?
      Dzisiaj po raz drugi od wypadku, otworzyłam thuderbirda... Dziesiątki maili,
      które do niego przyszły... Jakiś kolega ze studiów napisał, żeby podał mu swój
      numer telefonu, bo pod ten, który ma nie może się dodzwonić, a jest mu bardzo
      pilnie potrzebny... Jakieś przypomnienia, newsy z różnych forum, nowinki
      techniczne...
      Tu już naprawdę nie chodzi o mnie - że mi ciężko samej, że tęsknię... Nie chodzi
      nawet o Hanię... Najbardziej żal mi tego czego on już nigdy nie doświadczy...
      Tak strasznie mi przykro, że nie będzie patrzyła jak dorasta jego córka, że nie
      będzie miał syna o którym tyle mówił, że nie zamieszka w tym domu na wsi, nie
      złoży sobie komputera z wymarzonymi parametrami, nie zje juz nigdy spaghetti...
      Tyle mam żalu do siebie, że czasami nie chciało mi się robić mu kolacji, ze nie
      pozwalałam mu zmienić komputera - bo przecież mamy tyle innych wydatków, że
      byłam obrażona, kiedy szedł z michałem na piwo... I tak bardzo, bardzo
      chciałabym wiedzieć, że gdzieś jest i że mu tam dobrze... Czy nie mogę mieć
      chociaż tyle?? Tej wiary, że jest gdzieś gdzie jest ~mu cudownie?!
      • tilia7 Re: znów gorzej 06.10.09, 19:35
        ppieprz jest, jest w Twoim sercu i tam na pewno jest Mu cudownie.Przytulam
        ciepło.Co dnia staram się wierzyć w to samo...
    • ola180809 Re: znów gorzej 08.10.09, 16:56
      Minelo 51 dni odkad odebralam ten cholerny telefon z
      policji...Wszyscy mi mowia ze z dnia na dzien bedzie coraz lepiej a
      tymczasem jest coraz gorzej! Nie umiem sobie znalezc miejsca wciaz
      czekama az drzwi sie otworza a w nich stanie On i powie mi ze to
      pomylka az zadzwoni napisze cokolwiek.Niech ktos mi powie ze to sen
      ze to koszmar ze On zyje i przyjdzie do nas.On nie mogl nas tak
      zostawic On tego nie chcial.Patrze na nasza corke jak sie bawi na
      podlodze i widze Jego razem z nia czuje ruchy synka w brzuchu i chce
      zeby On tez je poczul. Tak czekal na tego synka tak chcial miec
      drugie dziecko a teraz nawet go na rece nie wezmie nie przytuli....
      Nie daje juz rady zapanowac nad tym wszstkim nie umiem chce ale nie
      umiem.Gdyby nie Dominisia i ten maluszek w brzuchu zakopalabym sie w
      tym samym wykopie co jego zasypalo.Tyle mam Mu jeszcze do
      powiedzenia tak brakuje mi Jego zapachu dotyku pocalunku wyglupow z
      corka spacerow wszystkiego co robilismy razem.Boli mnie to ze nie
      bylo mnie tam jak to sie stalo ze nie moglam nic zrobic. Moze gdybym
      zadzwonila w tym czasie to by wyszedl z tego wykopu moze powinnam go
      poprosic zeby tego dnia zostal w domu...uniknelibysmy tego. Teraz by
      zyl i byl z nami jechal na kolejne usg i tlumaczyl coreczce ze
      bedzie miala braciszka. Mowia mi pozwol Mu odejsc ale ja nigdy na to
      nie pozwole NIGDY!! Ja chce zeby On tu byl tu z nami a nie tam
      sam....
      • tilia7 Re: znów gorzej 08.10.09, 18:33
        Wiem, jak Ci ciężko, ale nie obwiniaj siebie.Nie jesteś wszechwiedząca,
        wszechmocna,żadna z nas nie jest,gdybyśmy były takie, to nie trzeba byłoby tego
        forum.Gdybyś wiedziała, to byś mogła zadzwonić.Ale nie wiedziałaś, bo skąd
        mogłaś wiedzieć?Trzymaj się dzielnie.Kiedyś będzie lepiej,kiedyś? ale jeszcze
        nie teraz:(
    • ppieprz Re: znów gorzej 10.10.09, 20:51
      Zaczęłam ten temat i od chwili w której to napisałam jest coraz gorzej...
      Kiedy? KIEDY do jasnej cholery będzie lepiej?!
      Kiedy to wszystko się skończy?
      Boje się. Boje się, że wariuję. Bo ja naprawdę nie wierzę, że on nie żyje. Czy
      to nie jest chore? Wiem, że go nie ma. Wiem, że nie wróci. Ale naprawdę,
      NAPRAWDĘ nie wierzę że umarł. To po prostu nie możliwe.
      Od trzech tygodni niemal czuję się jak bohater filmu "dzień świstaka". Wstaję,
      ide do pracy, pracuję, śmieję się i narzekam z innymi i NIE MAM świadomości, że
      on nie żyje... Później wracam do domu i zaczyna robic sie gorzej... a wieczorem
      jest juz całkiem do dupy... tęsknię, tęsknię tak bardzo, że jestem z tego po
      prostu chora. I pustka wkoło. Później ryczę i ryczę aż usnę. A nastepnego dnia
      znów to samo, z tym tylko, że tesknie jeszcze bardziej.
      Nie mam chyba żadnego celu w życiu. Jak to możliwe, że moje życie kręciło tylko
      wokół niego, a ja zauważyłam to dopiera teraz?
      Przez kilka tygodni pisałam, mówiłam i myślałam o kupnie mieszkania. Dzisiaj
      sfinalizowałam zakup. I co? Siedzę i ryczę bo co teraz? na co teraz mam czekać?
      Aż moje dziecko dorośnie, wyprowadzi sie i zostanę całkiem sama? Co bedę robiła
      we wszystkie weekendy i wieczory? Czym bedę żyła? I jak? Jak?
      Sorry, że znowu narzekam. naprawde chciałabym napisac cos pozytywnego...
      • tilia7 Re: znów gorzej 10.10.09, 23:16
        ppieprz u mnie minęło pół roku i 10 dni i nadal nie wierzę.Nadal zwala mnie z
        nóg przypomnienie tego cholernego telefonu i informacja że On nie żyje.Nadal
        mnie dławi w gardle i mdli jak sobie przypomnę jak zadzwoniłam do mojej mamy i
        jak po raz pierwszy musiałam to powiedzieć nie do końca rozumiejąc co
        mówię.Nadal nie potrafię wyjść z domu bez komórki na wypadek gdyby jednak
        zadzwonił.Nie wariujesz.To po prostu szok i żałoba.Nie pocieszę Cię,że będzie
        lepiej bo nie wiem czy będzie i kiedy.Bo u mnie też nie jest lepiej,ani
        trochę.Ale Twoje reakcje są normalne.O to przynajmniej się nie bój.
        Przytulam mocno
    • madzik2-4 Re: znów gorzej 11.10.09, 22:54
      Nie ma nic prócz tykania starego zegara,cisza odbija się od ścian i brzęczy w
      mojej głowie.Słyszę pustkę i jest to nie wesołe.Niby wskazówki przesuwają się
      wolno,ale to tylko złudzenie,czas tak szybko mknie bezpowrotnie,umyka
      nieodwracalnie................czuję się nijak, gdy tak wszystko wokoło
      drzemie,gdy pustka odbija się, echo..wszystko staje w miejscu tylko ten
      przeklęty czas nie chce,nie chce odwrócić biegu wskazówek,cofnąć chwile.......to
      uczucie zlodowacenia,samotności zabija świat,jakby nie
      istniał............wskazówki się przesuwają i tylko one mkną na przód a ja stoję
      w miejscu..tak wolę zatrzymać moment,zatrzymać wiem chwilę...ze to
      chwilowe,...czekam na głos,na słowa które mnie z tego wyrwą.....ale ja tego
      głosu nie słyszę...............
      • tilia7 Re: znów gorzej 14.10.09, 19:27
        Pierwszy śnieg i tak cicho na dworze.Tak jak czasem przed Bożym Narodzeniem.Aż
        mi się w głowie włączyło "Jingle bells".I zaraz ból tak nieznośny,tak
        przeraźliwy, dławiący,że po prostu zwaliło mnie z nóg.Skąd się wzięłam w tym
        teatrze absurdu i co ja tu robię?Kto mi,do cholery,przydzielił taką rolę i czemu
        bez mojej zgody?Czemu nawet nie było prób?Nawet nie dostałam scenariusza,żeby
        się chociaż przygotować?Żeby wiedzieć,co robić dalej, gdy kurtyna już opadnie?
        • kasik2222 Re: znów gorzej 14.10.09, 19:49
          ktoś dalej ten scenariusz pisze, jego dalszy ciąg. I tak niewiele
          zależy od nas samych. "Dobry Bóg"? diabeł? to bedziemy wiedzieć na
          koncu tej drogi.
    • ppieprz Re: znów gorzej 14.10.09, 20:03
      kupiłam sobie dzisiaj nowy telefon - na wyświetlaczu data: 20.03.2009... i
      chwila wahania... przestawiać tę datę? boże co ja bym dała żeby dzisiaj naprawdę
      był 20 marca 2009 roku...
      • tilia7 Re: znów gorzej 25.10.09, 22:03
        Zaglądam tu codziennie a nawet nie mam siły pisać.Nie wiem nawet co napisać.Co
        jeszcze można napisać o tym cholernym bólu?Że przekroczyłam już chyba próg jego
        odczuwalności, bo momentami nie czuję nic, zupełnie nic, jakby mnie wcale nie było:(
        • martuskad Re: znów gorzej 26.10.09, 09:21
          Kochana czuję to samo,również zaglądam tu codziennie,czytam i czytam
          i nic,nie wiem co pisać,co myśleć,co robić.Jedno tylko wiem,mam dość
          tego cholernego bólu,tej pustki i tej bezradności.
    • madzik2-4 Re: znów gorzej 26.10.09, 23:30
      Ile czasu potrzeba aby w miarę sie podnieść i iść w miarę iść,aby nie upaść,aby
      się nie potknąć?Z każdym dniem czuję się coraz gorzej..Nauczyć się
      znikać....szukać chwil,szukać piękna,aby chociaż na chwilkę odwrócić natretne
      myśli,smutne myśli, wspomnienia.....
      Zamykam się przed ludźmi chociaż nie moge się izolować bo to jest niemożliwe
      będąc wciąż nimi otoczona.Ale tak cholernie mam dość obserwujących mnie ludzi,
      bo nie zawsze mogę się ukryć. Takie istnienie w codzienności,
      chodzenie,kupowaniu chleba , dbanie o jakiejkolwiek czynności.Straciłam
      umiejętność chodzenia , nie nabyłam umiejętności latania , potrafię się tylko
      wznosić po to by upadać. Tylko , ze trzeba później znów zmusić się do wysiłku by
      wstać , wstać i iść w to życie , robić to czego ode mnie oczekują . Nauczyłam
      się samotności,chociaż ona boli.Nie myślę o przyszłości skupiam się na byciu,a
      raczej na wegetacji tu i teraz.Wszystko we mnie krzyczy w błagalnym
      potwierdzeniu instynktu samozachowawczego. Uciekam,ale nie mogę zrobic kroku do
      przodu i nie potrafię powstrzymać łez , całej tej słabości. A potem już nie wiem
      czy to tęsknota,czy słabość,czy brak sił.....Nadmierna wrażliwość to
      przekleństwo. Teraz to wiem na pewno.....Czy to kiedyś minie,czy chociaż na
      moment przycichnie?bo teraz siedzi we mnie i zabija resztki zycia.....
      • kam-ta Re: znów gorzej 13.11.09, 09:06
        Ile czasu potrzeba aby ......?
        Bardzo często zadaje sobie to pytanie i czym dalej tym bardziej
        jestem przekonana, że chyba nigdy się to nie skończy. Niby jest
        dobrze a tu ciach i znowu totalna dolina. Przejrzałam stare wpisy i
        przynajmniej wiem, że nie wariuję, że jest to normalne, że tak to
        jest.
        Ta pustka jest nie do zniesienia. czym dalej (jutro 16 miesięcy) tym
        tęsknota jest większa.
        I nie mogę sobie z tym poradzić.
        Jestem na takim etapie, źe chyba wybiorę się do mojego psychologo.
        Muszę z kimś porozmawiać, by sobie ten mętlik w głowie trochę znowu
        poukładać.
        Tęsknię za NIM,tęsknię za dawnym życiem,tęsknię za sobą jaką byłam
        dawnej, tesknię za wszystkim co było przedtem.


        • tilia7 Re: znów gorzej 13.11.09, 15:25
          Ja też mam znowu pogorszenie.Złapało od Wszystkich Świętcy i nie
          chce puścic.Znowu łzy,strach,że
          zwariuję,obezwładniająca,paraliżująca teśknota.Nic mi się nie
          chce,wszystko jest beznadziejne i trudne.Na horyzoncie Święta a ja
          myslę,jak je dopaśc,zgnieśc w kulkę,zdeptac,zniszczyc i wyrzucic
          gdzieś tak daleko,żeby ich wcale nie było.Ja już nie wiem,czy
          kiedykolwiek będzie lepiej.Zgasło mi Słońce.Trzeba będzie nauczyc
          się życ przy świeczkach:(((
          • bezprzerwy Re: znów gorzej 13.11.09, 15:58
            Wiesz Tilia, niekiedy mam wrazenie, ze niedobry wiatr nawet te
            swieczki nam zdmuchuje..
            • mariola008 Re: znów gorzej 13.11.09, 17:38
              U mnie minęło już półtora roku od tego koszmarnego dnia. Czasami udawało mi się
              nawet przeżyć radosny dzień. Ale to wszystko wielkie g..
              no bo w głowie cały czas myśl o nim i czekanie aż się ten koszmar skończy. Czyli
              z moją głową coś nie tak bo wiadomo, że nic się już nie zmieni, nie można
              przecież cofnąć czasu. Więc skąd ta złudna nadzieja, która mnie nie opuszcza, ta
              pewność, że jest choć go nie ma .
              • tilia7 Re: znów gorzej 13.11.09, 20:35
                Bezprzerwy ja cały czas mam wrażenie,że mi "coś" te świeczki gasi:(Czuję się jak
                dziewczynka z zapałkami,samotna,przemarznięta,z zazdrością patrzę w
                ciepłe,rozświetlone miłością okna.I z obawą patrzę na "pudełko zapałek",boję
                się,że przyjdzie taki moment,że już nie zdołam kolejnej zapalić:(
          • ppieprz Re: znów gorzej 13.11.09, 20:38
            tilia
            ja też myślę o tym jak "ominąć" te święta.
            i nie chodzi mi o to żebym ja je jakoś przeżyła... mnie sie wydaje, że one w
            ogóle nie maja prawa nadejść... jak moga byc święta, kiedy nie ma juz jego?
            chcę usnąc i obudzić sie za 10 lat... albo wcale, bo za 10 lat bedę jeszcze
            dalej od niego...
            nigdy nie lubiłam byc sama,chciałam z nim spędzać jak najwiecej czasu, od
            początku nie umiałam sie z nim rozstawać...w szpitalu po porodzie płakałam,
            kiedy okazało sie że musze zostać 2 dni dłużej, bo chciałam do niego, do domu...
            jak mam teraz przeżyć sama reszte życia?
    • samotny_3 Re: znów gorzej 02.12.09, 18:11
      Dzisiaj byłem na cmentarzu,wracając od grobu Żony przechodziłem obok kaplicy w
      której odbywała się w tym czasie ceremonia pogrzebowa.W pewnej chwili popłynęła
      z głośników śpiewana przez kobietę (może siostrę zakonną)
      wzruszająca pieśń której końcowe słowa brzmią:
      "I niech Aniołów orszak weźmie cię do Nieba
      i zaprowadzi przed oblicze Najwyższego".
      Wysłuchałem tej pieśni,i nogi się pode mną ugięły,siadłem na ławeczce przy
      jakimś grobie i coś we mnie pękło,wszystko znowu wróciło.
      W myślach zaczęły przedstawiać się obrazy z tamtego dnia,
      ostatnie pożegnanie.... kaplica....ostatnia droga....grób...
      Zatkało mnie w gardle,łzy same popłynęły,i tak siedząc znowu powstało pytanie
      dlaczego ?
      Przecież mogłem iść innymi alejkami,mogłem 5 minut wcześniej lub później odejść
      od grobu
      Dlaczego Bóg pokierował mną tak abym w tym czasie znalazł się przy kaplicy ?
      Dlaczego chciał aby wróciły te tragiczne,pełne bólu i łez godziny tamtego dnia ?
      Czy jeszcze mało cierpię ? przecież ja nie zapomniałem,nie musi mi tego
      przypominać .pamiętam i nie zapomnę.
      "O cokolwiek zapytasz trzepnie cię milczenie.Bogu nie stawia się pytań dlaczego"
      napisał ksiądz Jan Twardowski
      Wiem że na te pytania też nie uzyskam odpowiedzi,ale ja już dłużej nie mogę tego
      znieść,sypię się każdego dnia coraz bardziej,nie pomaga nawet ten cholerny
      Coaxil który biorę co prawda dopiero ponad miesiąc.
      Cały czas słyszę tylko tę wzruszającą pieśń i ciągle płaczę.
      Postanowiłem napisać o tym na forum mając nadzieję że może to przyniesie mi
      odrobinę ulgi.
      Myślałem też o tym aby nie czekać aż Bóg sam powoła mnie do siebie,chciałem sam
      zadecydować o tym ale wtedy orszak Aniołów nie poprowadzi mnie do Nieba,nie
      spotkam się z moją Żoną ,może to chciał Bóg mi powiedzieć ?
      Piszę i płaczę bo nie wiem co mam robić ,jak pokonać tą apatię,ten ból ,tęsknotę
      samotność....
      Czy poprostu czekać ?......
      • tilia7 Re: znów gorzej 02.12.09, 18:33
        Chyba po prostu czekać:(A łzy niech płyną,niepotrzebnie się ich tak boimy,łzy
        leczą,oczyszczają duszę z bólu,nie trzeba ich tamować,nie trzeba się ich
        wstydzić.Płacz,pozwól sobie na łzy,to paradoksalnie pomaga,przynosi ulgę.
        • samotny_3 Re: znów gorzej 02.12.09, 19:30
          Tilio
          Dziękuję Ci bardzo za te słowa,świadomość że ktoś inny rozumie mój ból daje
          odrobinkę pocieszenia,my dobrze wiemy co to znaczy cierpienie .
          A łez się nie wstydzę,jestem bardzo uczuciowy,mnie wzruszy książka film,po
          prostu mam taki charakter.
          Chyba masz rację,trzeba czekać tylko jak długo?
          Zadałem sobie trochę trudu i znalazłem w internecie słowa i tą pieśń która
          dzisiaj mnie tak zdołowała.
          Dla zainteresowanych podaję słowa i link do tej pieśni.

          Anielski orszak niech twą duszę przyjmie

          Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw
          Mieszkańcy chwały, wszyscy Święci Boży,
          Z obłoków jasnych zejdźcie Aniołowie,
          Z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie.

          Anielski orszak niech twą duszę przyjmie,
          Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
          A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi,
          Aż przed oblicze Boga Najwyższego.

          Niech cię przygarnie Chrystus uwielbiony,
          On wezwał ciebie do królestwa światła.
          Niech na spotkanie w progach Ojca domu
          Po ciebie wyjdzie litościwa Matka. Anielski...

          Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,
          Jedyne świato, które nie zna zmierzchu,
          Bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem,
          Pozwól oglądać chwały Twej majestat. Anielski...

          A to link do odsłuchani8a i pobrania tego utworu:

          www.speedyshare.com/files/19587639/Anielski_Orszak.mp3
          Słucham tego na okrągło i płaczę
          • corka.bossa Re: znów gorzej 02.12.09, 19:53
            Niestety nie wiem,nie wiem jak długo...Wraz z upływem czasu, zdaję sobie sprawę z tego że nic to nie zmienia...To tylko czas biegnie do przodu-odliczam dni,tygodnie,miesiące..A ja stoję w miejscu...www.youtube.com/watch?v=RJsTBwHT6TY&feature=related
          • biala999 Re: znów gorzej 02.12.09, 21:30
            Nienawidzę swojego życia...

            "Prośba o wyspy szczęśliwe" K. I. Gałczyński
            A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
            wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
            ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
            we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

            Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
            rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
            dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
            myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.



      • kajetanb52 Musimy żyć, aż do śmierci.... n/txt 02.12.09, 20:10
      • isiogrze Re: znów gorzej 02.12.09, 20:50
        Witam....
        Wiele razy.. potykam się o ostre kawałki wspomnień....
        to piosenka, to włosy i figura idącej przede mną dziewczyny,
        obrazy , miejsca...
        Nie walcz..z tym.. walcz z dniem
        codziennym...najważniejsze...pełzać,brnąć...,iść,padać,wstawać... ciągle do
        przodu...
        • samotny_3 Re: znów gorzej 02.12.09, 23:02
          isiogrze napisał:

          > Witam....
          > Wiele razy.. potykam się o ostre kawałki wspomnień....
          > to piosenka, to włosy i figura idącej przede mną dziewczyny,
          > obrazy , miejsca...
          > Nie walcz..z tym.. walcz z dniem
          > codziennym...najważniejsze...pełzać,brnąć...,iść,padać,wstawać... ciągle do
          > przodu...

          Może masz rację Isiogrze,trzeba pełzać ,wstawać ...ciągle do przodu,
          ale żeby tak robić trzeba mieć odrobinę siły,dzisiaj nie mam jej wcale.
          Staram się walczyć,ale ciągle padam,i nie mam już siły podnosić się.
          Każda błacha,mało istotna sprawa urasta dla mnie do dużego problemu,nie potrafię
          się skupić,pomyśleć rozsądnie.
          Ot chociażby takie drobne sprawy :wczoraj robiłem placki ziemniaczane,
          i wpadłem w dołek bo nie wiedziałem ile trzeba wsypać tej cholernej mąki żeby
          były dobre,za mało źle ,za dużo też nie dobrze.
          Dla Was panie to drobnostka ,dla mnie już problem
          Inna sprawa,również błacha:urwał mi się guzik od rękawa w koszuli i go
          zgubiłem,więc odprułem z samego dołu żeby był taki sam,a na dół chciałem
          przyszyć inny.Pomyślałem że gdyby była żona,zrobiłaby to szybko,z 5 minut
          nawlekałem igłę ,bo zaczęły mi się trząść ręce, i znowu beznadzieja.
          I tak wygląda moje codzienne życie,dla którego nie warto nawet się czołgać,nie
          mówiąc żeby iść.
          • isiogrze Re: znów gorzej 03.12.09, 00:26
            ...dla mnie.... to nie błachostki... jestem facetem.....
            • vipercia Re: znów gorzej 03.12.09, 14:50
              o nie błahostki ... to życie, które bez tej drugiej połówki jest
              czasmi nie do zniesienia, trudności piętrzą się, chciaż dla
              Niiego/Niej byłyby drobiazgiem. Każdy z nas ma chwile, kiedy nie wie
              jak ruszyć dalej. U mnie to dopiero/aż 38 dzień a ciągle się potykam
              o takie drobiazgi jak wymiana żarówki czy zmiana opon na zimowe,
              zakręcenie wody w ogródku czy rozmowy z ludźmi, którzy mi wmawiają,
              że rozmawiali z Mężem i On się z nimi inaczej umawiał niż ja teraz
              ja mówię ... a wiem że to dopiero początek i będzie gorzej (tak mi
              wczoraj powiedziała znajoma psycholog) a ile to czasu może potrwać
              tego nikt nie wie ...
              • atkkaa Re: znów gorzej 03.12.09, 22:13
                Tak, rzeczywiscie nawet codzienne sprawy wydaja sie teraz nie do przeskoczenia.
                Gdy moj Maz zmarl zostalam sama w rozgrzebanym mieszkaniu, z niedokonczonym
                remontem. W tej chwili prawie doprowadzilam je do ladu, chociaz nie bylo latwo.
                Bez Meza jestem taka bezradna. Kiedy pierwszy raz po Jego smierci pojechalam
                zatankowac Jego samochod, to nie wiedzialam, jak otworzyc wlew do baku. Nigdy
                wczesniej nie tankowalam Jego samochodu i stalam jak glupia przy dytrybutorze, o
                malo sie nie poplakalam.. Ciezko jest.
                • vipercia Re: znów gorzej 04.12.09, 23:18
                  dzisiaj były moje pierwsze urodziny od 30 lat bez Niego i wiecie co
                  dostałam w "prezencie" ... o ironio zasiłek pogrzebowy czyli przelew
                  z ZUS na konto
                  • samotny_3 Re: znów gorzej 05.12.09, 00:00
                    Viperciu
                    Z okazji rocznicy urodzin pragnę życzyć Ci zdrowia,wytrwałości i siły która
                    pozwoli Ci znosić ten ból jaki masz w sercu.Niech dobry los i do Ciebie się
                    uśmiechnie dając Ci ukojenie i pogodę ducha w tak trudnym dla Ciebie
                    czasie.Wiem że czeka Cię jeszcze wiele dni które będą dla Ciebie ciężkie do
                    przeżycia,ale wierzę że kiedyś i dla Ciebie zabłyśnie promyk nadziei,który
                    pozwoli aby na Twojej twarzy pojawił się uśmiech.
                    Z całego serca tego Ci życzę.
                    • vipercia Re: znów gorzej 06.12.09, 01:03
                      Samotny_3
                      bardzo dziękuję za życzenia ... a moim marzeniem w tych trudnych
                      chwilach jest to abym znalazła jeszcze jakiś sens w tym ... życiu
                      • beattrix120309 Re: znów gorzej 10.01.10, 21:49
                        Mija prawie 10 miesięcy a ja wstaje i upadam....właśnie teraz mam upadek....znów
                        gorzej...((((( Wraca zagubienie i ten mętlik w głowie, nie potrafię sobie
                        poradzić z emocjami i łzami staram się ukrywać ale i tak nic z tego..(( A
                        jeszcze do tego wszystkiego Madzia wspomina Jarka coraz częściej , coraz
                        częściej się o niego pyta. A dziś rozbroiła mnie kompletnie.... ja byłam w
                        kuchni i szykowałam kolacje a ona oglądała bajkę na dobranoc. Weszłam do pokoju
                        bo jakoś cichutko się zrobiło patrze a ona trzyma ramkę ze zdjęciem Jarka i z
                        nim rozmawia , opowiadała mu o dzisiejszym spacerku i pokazywała zabawkę -
                        pluszowego króliczka..(( Zdjęcie przyniosła sobie z drugiego pokoju gdzie stało
                        od zawsze. Nie mogłam powstrzymać łez...ona tak bardzo tęskni a ja nie mogę nic
                        zrobić...(((
                        • tilia7 Re: znów gorzej 10.01.10, 22:43
                          U mnie też dołek.Od wczoraj znowu wycie na granicy histerii.Mogłabym płakać i
                          płakać,tylko na oczy już nie wyrabiam:(((I ten cholerny strach,że nie dam
                          rady,że po czymś takim nie da się żyć.Takie mam odczucia:że nie umiem żyć.
                          • biala999 Re: znów gorzej 21.01.10, 21:11
                            Z dnia na dzień jest coraz gorzej..., brakuje sił, za to przybywa
                            problemów i pytań, które na zawsze pozostaną bez odpowiedzi.
                            Tęsknota tak ogromna, że nie ma słów, żeby ją opisać...
                            Tak trudno oswoić się z myślą, że to On jest winny temu, co się
                            stało... Wczoraj w prokuraturze widziałam akta - nie mam już żadnych
                            wątpliwości i tak trudno mi się z tym pogodzić.

                            Zbyt dużą cenę los kazał Ci zapłacić...
                            Chcę wierzyć, Skarbie, że nie zdąrzyłeś niczego poczuć; że jesteś
                            gdzieś i czuwasz nade mną; że jest Ci ciepło i nie musisz się
                            bać...;że nie zapomniałeś o mnie... Razem z Tobą odeszła cała radość
                            życia i cały sens. Nie mam już nadziei; brakuje mi wiary, chociaż
                            tak bardzo chcę wierzyć... Mam tylko nadzieję, że nie czułeś bólu i
                            mimo wszystko nie bałeś się... Że możesz spać, ile zapragniesz i
                            jest to spokojny sen. Nigdy nie przestanę Cię kochać i zawsze będę
                            uważać, że byłeś najlepszym, co mnie w życiu spotkało.

                            "A Ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź..."
                            • agni-123 Re: znów gorzej 21.01.10, 21:52
                              Nigdy juz chyba nie będzie w miarę dobrze,bo nosimy w sobie ból
                              tęsknoty.Im dalej,tym gorzej.Nie tak miało być.Tyle planów,radości z
                              bycia razem i nagle pstryk,jak zgaśnięcie światła,jedna chwila i nie
                              ma nic.Parszywy los.
    • ppieprz Re: znów gorzej 24.01.10, 19:49
      dawno nie pisałam...
      kiedyś myślałam że w styczniu, jak juz minie pół roku, będzie lepiej, że sie
      jakoś przyzwyczję, zakceptuję to co sie stało...
      nie przyzwyczaiłam sie. w dzień jakos funkcjonuje, jest tyle spraw do
      załatwienia, praca i dom, dziecko... ale wieczorami wysiadam...
      tak bardzo, bardzo chciałabym z nim porozmawiać, zadzwonić do niego... tylko
      usłyszeć jego głos, tylko usłyszeć że u niego wszystko ok...
      jak? jak żyć? jak sie z tym pogodzić??? jak mam wybaczyć sobie, że nic nie
      zrobiłam żeby to powstrzymać? jak wybaczyć jemu, że tego nie powstrzymał? kiedy
      wreszcie przestanę się tym zadręczać? kiedy przestanie boleć???
      eh...
      • beattrix120309 Re: znów gorzej 24.01.10, 20:54
        Karolina....to dopiero pół roku....to dopiero 165 dni....myśle że jeszcze za
        wcześnie na to żeby powiedzieć ...Jest dobrze na to potrzeba czasu. U mnie
        minęło 10 miesięcy...i powiem że czasami jest lepiej a czasami gorzej.....mi
        stale brakuje męża...jego czułości i miłości. Brakuje mi wsparcia i rozmów..w
        trudnych chwilach.....wspólnych obiadów , śniadań i kolacji, brakuje spacerów i
        uśmiechu. Dociera do mnie że już NIGDY....!!!! ale czasami są takie dni kiedy
        wszystko traci sens....((( lecz trzeba wstać i walczyć...dla siebie ...dla
        niego i dla dzieci.
        Karolina...nie możesz siebie obwiniać za to co się stało...nikt z nas nie może
        taka widać była decyzja Boga i widocznie tak musi być ...mimo wszystko. Wiem że
        nic nie można zrobi i chociaż byś wylałam może łez i prosiła błagała to i tak
        tak musiało być...(((( To bolesne ale prawdziwe....(((
        Pozdrawiam ...Bea
        • kasa1923 Re: znów gorzej 24.01.10, 21:26
          u mnie wczoraj mineło 2 lata ,nie jest lepiej i wiem , ze nie
          bedzie, wiem że nikt Go nie zastapi On był wyjątkowym człowiekiem
          chociaż nie był ideałem ( bo takich nie ma).Ból nie minie moze
          zmieniac tylko stopień nasilenia. Po dwóch latach zdalam sobie z
          tego sprawe,ze do konca moich dni bedę musiala z tym życ i nie bede
          sie oszukiwac , ze bedzie lepiej. Moze byc tylko inaczej ale nie
          lepiej? Na pewno ten ból, ta strata bedzie wracała, nawet jezeli
          byla bym jeszcze kiedys szczesliwa.
          • vipercia Re: znów gorzej 24.01.10, 21:52
            u mnie dzisiej mija 90 dni i jest coraz, coraz ... gorzej. Dla
            ludzi czasem staram się udawać, żeby nie czuć ich litości albo
            politowania ... a tak naprawdę wiem, że jeżeli ktoś tego nie
            doświadczył nie zrozumie tego kto utracił Kogoś ukochanego, Kogoś
            kto był jak powietrze, Kogoś kto był podporą, Kogoś bez Kogo to
            życie stało się bez sensu ...
            • kasa1923 Re: znów gorzej 24.01.10, 22:25
              Vipercia mysle, że to nie jest udawanie My tak sie zmieniłysmy, tak
              zmieniło nas życie bez tej ukochanej osoby. Przecież nie moge po 2
              latach płakac w pracy, w sklepie, czy na spotkaniu towarzyskim, czy
              nawet w obecnosci najblizszej rodziny, wywołałoby to ogólne
              zdziwienie, ludzie nie wiedzieliby jak sie zachowac, i tak tłumie
              ten płacz, ból w srodku, w sercu, aż rozrywa. I tylko wieczorami jak
              syn spi czytam Wasze posty i od czasu do czasu cos napisze, a lzy
              same płyną i jest mi bardzo źle.
              • tilia7 Re: znów gorzej 24.01.10, 22:46
                Cieszę się,że jednak wolno pisać tu o tym,że czujemy się źle i gorzej.U mnie też
                gorzej,jakiś czas temu myśli samobójcze trochę się wyciszyły,ostatnio znowu
                muszę z nimi walczyć.Beznadziejne to wszystko.
                • kasa1923 Re: znów gorzej 24.01.10, 22:57
                  Boze, gorzej ale nie poddawajmy sie, myslmy o tych ktorzy zostaja,
                  tak jak my zostałysmy. Jedno nieszczescie wystarczy.
                  • tilia7 Re: znów gorzej 25.01.10, 10:45
                    Wiem,toż walczę jak umiem najlepiej.Tylko sił brak czasem zupełnie i
                    chęci.
    • ppieprz Re: znów gorzej 25.01.10, 20:19
      i jeszcze od dzisiaj wlepili mi przymusowy urlop... niech ich szlag... oszaleje
      jak nic...
      #@$^*(&^%$#!@$#E%&*.... a miałam nie kląć chociaż w nowym roku...
    • smutna_26 Re: znów gorzej 04.06.10, 23:38
      Jeszcze kilka dni temu byłam pełna wiary i nadziei że wszystko powoli się ułoży,
      że będzie coraz lepiej, że jeszcze będę szczęśliwa, że już jest lepiej a dziś...
      Dziś mam ogromnego doła a tęsknota za Marcinem, za jego miłością i czułością
      jest tak ogromna że zaczyna mnie to wszystko przerastać. Nie tak to nasze życie
      miało wyglądać!!! Do mojego doła przyczyniła się płyta z naszego wesela, którą
      wczoraj obejrzałam... Byliśmy tacy szczęśliwi i tak jak to jest na filmie
      napisane mieliśmy żyć długo i szczęśliwie :( Tak bardzo chciałabym znowu kochać
      i być kochaną... Czy już przegrałam moje życie? Coraz częściej wydaje mi się że
      tak... Wiem że Marcin nie wróci, że już nigdy z nim nie będę ale jestem też
      świadoma tego że trudno będzie ponownie ułożyć sobie życie, znaleźć kogoś kto
      pokocha mnie i moje córeczki, kogoś kto ponownie nada mojemu życiu sens, kto da
      mi poczucie bezpieczeństwa i to wszystko co dawał mi Marcin... Tak bardzo boję
      się samotności i tego że już do końca życia będę sama. Dlaczego życie jest takie
      okrutne...?
      • isiogrze Re: znów gorzej 05.06.10, 23:00
        ...nie mam na to pytanie... dobrej odpowiedzi....
        ...trzeba się... stać ...równie okrutnym..i twardym jak życie...
        Może wtedy Cię ono doceni.
        Pozdrawiam
        • farmer1970 Re: znów gorzej 10.07.10, 19:39
          Mineło już 5 miesięcy , jest równie źle jak na początku , niektórzy
          zaczynają mi sugerować ,że jeszcże ułożę sobie życie , w pewnej
          chwili
          nawet miewałem takie myśli ale teraz nie widzę żadnej przyszłości ,
          coś we mnie nie pozwala nawet się nad tym zastanawiać . Pracuję coraz
          więcej nie czując zmęczenia , najgorsze są niedziele wtedy po prostu
          jest tak bardzo źle jak to tylko możliwe . Tak bardzo chciałbym
          cofnąć się w czasie ,jak w filmach które tak lubiła , spróbować Ją
          uratować.Czas powinien leczyć , a jest gorzej.Piszę tutaj , bo nawet
          siostra i przyjaciele nie bardzo rozumieją jak można wciąż rozpaczać
          radząc sobie ze wszystkim , nie mając żadnych problemów zdrowotnych
          czy finansowych , wydaje im się że takie problemy byłyby trudniejsze
          do zniesienia. Nie wiedzą co znaczy stracić pierwszą i jedyną miłość
          życia , ukochaną z którą chciało się zestarzeć i jeśli umrzeć to
          razem.
          • tilia7 Re: znów gorzej 10.07.10, 20:54
            Nie znajdziesz zrozumienia u tych,którzy tego nie przeżyli.A 5 miesięcy to
            jeszcze bardzo bardzo krótko,to normalne,że czujesz się wciąż źle.Wbrew temu,co
            ludzie mówią-nie wiedząc o czym mówią-jest to zupełnie normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka