Dodaj do ulubionych

Poplątane,pomieszane

25.09.09, 21:04
Postanowiłam się komuś wyżalić. Mam bardzo trudną sytuację, z którą sobie nie radzę. W tym momencie jest to niestety sytuacja chyba bez wyjścia. Mój były mąż wyprowadził się z domu trzy lata temu. Nie układało nam się ze sobą rewelacyjnie, ale jakoś dawaliśmy radę. Do momentu kiedy pojawiła się ona. Wtedy ostatecznie rozpadł się nasz związek. Nie było mi łatwo, zostałam sama z dwójką dzieci, bez pracy.W ciągu tych trzech lat, a tak naprawdę w ciągu ostatniego roku w końcu stanęłam na nogi.Rok temu młodszy syn zamieszkał z tatą, a starszy ze mną. Zaczęłam patrzeć na życie bardziej optymistycznie. Rozwiedliśmy się w tym roku na wiosnę i zaczęło mi się wydawać, że w końcu sytuacja unormowała się. Aż na początku tych wakacji późnym wieczorem dostałam od niego telefon, że niestety rozstał się ze swoją partnerką w wyniku rzekomej zdrady, że to był bląd itp. Powiedział, że się wprowadza z powrotem, bo nie ma się gdzie podziać, ponieważ nie stać go też na wynajęcie mieszkania. Wprowadził się. Nie pytał czy chcę, bo to przecież jego mieszkanie. Dla mnie to był szok.To był jakiś koszmar-w sensie dosłownym, bo miewałam czasem takie sny, z których budziłam się z ulgą. Nie wiedziałam co myśleć. Cieszyłam się tylko z tego, że dzieci znowu są razem, a dzieci się cieszyły z obecności obojga rodziców. Mój były nawet zaczął dawać mi sygnały, że może byśmy mogli odbudować nasz związek. Ja byłam nastawiona na nie, ale z czasem, gdzieś tam głęboko pojawiały się jakieś myśli, że może warto się postarać. Niestety jego była partnerka nie dawała za wygraną, c\dzwoniła, pisała mejle, przychodziła do jego pracy. Znowu zaczęli się spotykać. On znikał na całą noc razem z nią, a ja nie spałam całe noce, bo się denerwowałam. W końcu postanowił do niej wrócić, ale nie wyprowadził się. Ja widząc, ąe niestety nie ma już żadnych szans na odbudowanie związku, pogodziłam się z sytuacją.Tak mi się przynajmniej wydawało. Mój były ustalił bowiem, że ona będzie przychodziła do nas co drugi dzień, a jak się okzało i na cały weekend. Nie daję już rady z tą sytuacją. Nie mam się dokąd wyprowadzić, a nawet nie bardzo chcę ze względu na dzieci. Jej obecność jest dla mnie przykra, ciągle żyję w stresie. Mam problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym. Codziennie myślę o swojej śmierci, płaczę po kątach, nie umiem się powstrzymać nawet przy dzieciach.Boję się o swoje życie. Boję się, że mogę zrobić jakąś głupotę. Dzisiaj znowu przyszła na chwilę, chociaż była wczoraj. Powiedziałam jej przykre rzeczy, pytałam czy nie wstydzi się tu przychodzić i jak się czuję w mojej obecności. Niestety powiedziałam przy dzieciach , że rozwaliła nasze małżeństwo, a ona się popłakała. Potem oni wyszli, a mój były na odchodnym powiedział, że powinnam być bardziej tolerancyjna! Zadzwoniła do mnie, pytając czy nie możemy jutro porozmawiać. Zgodziłam się. Nie mam już siły. Ta sytuacja mnie przerasta.Nie mogę znieść widoku jego i jej w moim domu. Tego, że rozmawiają o swoich sprawach, czule się do siebie zwracają.Nie wiem co mam robić. Próbowałam rozmawiać z nim, żeby ona przychodziła raz w tygodniu, ale on się zdenerwował i powiedział, że musi się z nią spotykać częściej i nie będzie się włóczył po knajpach, bo to w końcu jego dom.Dodam jeszcze, że nasz młodszy syn rozwija się z deficytami i jemu też było by łatwiej gdyby jego świat był prostszy. Może wy coś wymyślicie pocieszającego, bo mnie już ostatnio nic nie cieszy..
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Poplątane,pomieszane 25.09.09, 21:16
      "Potem oni wyszli, a mój były na odchodnym powiedział, że powinnam być bardziej
      tolerancyjna!"- cóż, masz eksmęża, który jest ciężkim idiotą, zdarza się.
      Dlaczego nie możesz po prostu wymienić zamków, gdy pan będzie u kochanki? Serio
      to taka sytuacja bez wyjścia? To raczej brak zdecydowanej reakcji rozzuchwalił
      eksmęża, że kochankę do domu, gdzie mieszkają wasze dzieci przyprowadza.
      Wystawiłabym jego graty, zmieniła zamki, niech wzywa policję i spada do kochanki.
      Może też odwiedź lekarza, bo niektóre objawy ocierają się o depresję, a masz dzieci.
      • szachula30 Re: Poplątane,pomieszane 25.09.09, 22:28
        Popieram przedmówczynię. Zmień zamki i wywal go. I niech sobie radzi.
        To nie tylko teraz jest jego mieszkanie ale też mieszkanie jego DZIECI.
        Dzieci żyją w jakiejś chorej sytuacji... nie daj się! I odwiedź
        psychiatrę, nie jestem pewna, ale możliwe, że masz depresję. Nie dziwię
        Ci się i współczuję, ale potrzebujesz pomocy.
        • bettina296 Re: Poplątane,pomieszane 25.09.09, 22:51
          To nie brak zdecydowania. Mieszkamy na spółkę z teściami ( żeby jeszcze było
          bardziej poplatane)Mieszkanie jest ich i w 1/2 mojego eks. Zmiana zamków nic nie
          da, bo są schody wewnętrzne (mieszkanie na dwóch piętrach)Co do depresji to
          zdaję sobie sprawę,że mogę ją mieć. Próbowałam nawet dzisiaj dostać się do
          psychologa, ale miła pani oświadczyła, że muszę mieć skierowanie..
          • drugikoniecswiata Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 03:02
            Depresja (potwierdzenie/wykluczenie) to domena psychiatry, do którego można bez
            skierowania. Nie gryzie, sprawdzone wielokrotnie :)
          • drugikoniecswiata Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 03:07
            ...co nie zmienia faktu, że antydepresanty nie rozwiążą problemu tak
            destrukcyjnego układu. Ale może trochę podratują formę, wtedy łatwiej o
            konstruktywne myślenie. Tak czy siak, warto skorzystać ze wsparcia
            terapeutycznego; nie wiem jak to jest z nfz, ale rzeczone skierowanie chyba
            najprościej uzyskać od psychiatry właśnie. Nie warto opierać się wyłącznie na
            farmakologii, bo trzeba coś zrobić z przyczyną, nie objawem. Decyzję, czy leki
            niezbędne, czy nie, zostaw lekarzowi.
    • joanna35 Re: Poplątane,pomieszane 25.09.09, 23:26
      Nie znam procedur , ale może warto powalczyć o miejsce w Domu
      Samotnej Matki, mają tam psychologa, prawnika i pomagają w
      znalezieniu docelowego mieszkania.
    • izabelski Re: Poplątane,pomieszane 25.09.09, 23:28
      nawet najsilniejsza osoba by sie nerwowo zalamala
      idz do lekarza domowego i popros o jakac pomoc lekarska

      szczerze - nie wiem, co bym zrobila w twojej sytuacji...
    • ajmj Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 11:41
      Czy ona jest normalna???
      Czy Twój były jest normalny???
      Czytam dalej wątek...
      • ajmj Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 11:47
        Koniecznie musisz udać się do instytucji, nie wiem Dom Samotnej
        Matki itp, i do lekarza, abyś podreperowała swoje zdrowie, ponieważ
        masz dla kogo żyć. Wyobrażasz sobie, ze dzieci wychowuje TAKI
        ojciec? A Ty pracujesz? Masz jakieś dochody? On płaci Ci alimenty?
        Moze wynajmiesz coś małego?
        • bettina296 Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 12:58
          Myślę, że nie chcą uświadomić sobie prawdy. Ostatnio rozmawialiśmy z
          psychologiem, który stwierdził że każdy układ jest dobry, jeśli wszyscy go
          akceptują. Mówił też inne rzeczy i łapał się za głowę, ale mój ex stwierdził że
          dla niego to zdanie jest najważniejsze. Wydaje mi się że oni oboje boją się
          powiedzieć głośno - pezpraszamy za to, że rozwaliliśmy małżeństwo. Rozmawialam
          wczoraj z nią, jak pisałam. Powiedziała że nie czuje się winna, bo do niczego
          nie zmuszała mojego męża. Powiedziała, że moje małżeństwo w ogóle było do bani i
          dlatego się rozpadło. Jakbby jej rola nie miała znaczenia.Najlepszy pomysł jaki
          przychodzi mi do głowy, to jakaś wspólna terapia u psychologa.
          Ja pracuję, mam przyznane alimenty, ale umówiliśmy się że jak mieszkamy razem to
          on ich nie płaci, za to robi wszystkie potrzebne zakupy. Nie mam pretensji, bo
          raczej sumiennnie się z tego wywiązuje. Tata nie jest z niego zły, chociaż
          brakuje mu cierpliwości i ma trudności z dogadaniem się ze starszym synem.
          • ajmj Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 13:12
            Wiesz, to , ze się rozwiedliście - prawo tego nie zabrania. Twój
            były maż mial prawo odejść - jakkolwiek jego decyzja mogła nie być
            Twoją, ale...

            to co wyprawia TERAZ jest niedopuszczalne.
            Ma prwo być z inna kobietą, ale nie w taki sposób. Tworząc jakiś
            chory układ - trójkąta... dzieci to widzą, cierpisz Ty...

            Dziwne, ze i im coś takiego odpowiada...
            • ajmj Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 13:13
              a teście?

              Swojego syna szybciutko pogoniłabym w diabły.
          • drugikoniecswiata Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 19:53
            Terapia całej 3-ki wydaje mi się pomysłem karkołomnym, z wielu względów. Ale
            jest jeszcze coś takiego jak mediacje. Bardziej skupione na celu, jakim jest
            osiągnięcie porozumienia w konkretnej kwestii. Czyli np. wypracowanie takiego
            modelu mieszkania / opieki nad dzieckiem, który nie naruszałby granic i godności
            żadnej ze stron. To zwykle kilka spotkań, zakończonych podpisaniem wspólnej,
            razem wypracowanej umowy. Zastanów się, popatrz w sieci, np. tu:
            mediacjerodzinne.com.pl/
            To mi się wydaje dobrym pomysłem.

            I namawiam też do rozpoczęcia terapii. Przede wszystkim własnej! Ewentualnie do
            tego rodzinnej (można to robić równolegle, nie u tego samego terapeuty), choć
            uczestniczenie w niej partnerki exa budzi moje wątpliwości. Tak czy siak, to
            jest do przegadania z terapeutą na pierwszym spotkaniu.

            Porządną terapię najłatwiej znaleźć prywatnie, ale oferta w ramach NFZ też
            istnieje, trzeba się tylko naszukać (nachodzić). Jeśli jesteś z Warszawy, mogę
            coś podpowiedzieć.
            • pipsia5 Re: Poplątane,pomieszane 26.09.09, 23:18
              Piszesz, że jest dobrym ojcem tylko nie ma cierpliwości do starszego syna. Jak
              możesz nazywać go dobrym ojcem??? Przecież dobry ojciec NIGDY nie pozwoliłby po
              rozwodzie mieszkać z kochanką pod jednym dachem ze swoimi dziećmi i byłą żoną.
              To jest nie do pomyślenia. Strasznie mi Ciebie żal. Okropna sytuacja, ale ja nie
              dopuściłabym do tego. Jak można tak żyć? Twój były powinien się udać do
              psychiatry - i to dobrego - aby podreperował mu mózg! Najgorsze to jest to, że
              dzieci to widzą i z tym żyją. Jak one reagują na tę kobietę w domu?
          • safe.landing Re: Poplątane,pomieszane 27.09.09, 13:52

            bettina296 napisała:

            > Myślę, że nie chcą uświadomić sobie prawdy. Ostatnio rozmawialiśmy z
            > psychologiem, który stwierdził że każdy układ jest dobry, jeśli wszyscy go
            > akceptują. Mówił też inne rzeczy i łapał się za głowę, ale mój ex stwierdził że
            > dla niego to zdanie jest najważniejsze. Wydaje mi się że oni oboje boją się
            > powiedzieć głośno - pezpraszamy za to, że rozwaliliśmy małżeństwo. Rozmawialam
            > wczoraj z nią, jak pisałam. Powiedziała że nie czuje się winna, bo do niczego
            > nie zmuszała mojego męża. Powiedziała, że moje małżeństwo w ogóle było do bani
            > i
            > dlatego się rozpadło. Jakbby jej rola nie miała znaczenia.Najlepszy pomysł jaki
            > przychodzi mi do głowy, to jakaś wspólna terapia u psychologa.

            nie bądź ich terapeutą, zostaw ich (mentalnie), nie roztrząsaj co oni myślą i dlaczego (to Ci tylko zaciemnia obraz sytuacji), przyjmij jako punkt wyjścia, że nie możesz liczyć na ich zrozumienie dla ciebie i sytuacji (nie możesz być zależna od tego czy oni uznają swoją winę czy nie) i zadbaj sama o spokój swój i dzieci, o takie urządzenie Wam (podkreślam: sobie i dzieciom) życia, żebyscie mieli warunki do spokojnej emocjonalnie egzystencji. Układ jest mocno stresogenny i nie dziwię się, ze go nie akceptujesz. Z eksem trzeba spokojnie ale bardzo stanowczo.
            Ja dałabym do wyboru: albo wyprowadzam się z dziećmi a on płaci alimenty albo zostaję a on sobie czegoś szuka + udział w kosztach życia tak jak dotąd, bez żadnego psychoanalizowania, krótko. Jeśli Twój mąż wybrałby alimenty (w co trochę wątpię, bo wcześniejsza sytuacja pokazała, że jest to dla niego mniej wygodne) a ich wysokośc nie wystarczałaby na utrzymanie rozwazylabym wystapienie o ich podwyższenie. Mam wrazenie że eks ciezar emocjonalnych kosztów sytuacji przerzuca na ciebie i dzieci a ty dajesz sie w to wmanipulowywać, dlatego myśle, że przydalaby Ci się terapia - zebyś nauczyła się odróżniać co jest dla Ciebie dobre, co szkodliwe i umiala zadbać o własne uczucia.
    • amb25 Re: Poplątane,pomieszane 27.09.09, 15:30
      Witaj
      Masz trudna sytuacja, ale moze nie jest taka beznadziejna. Jesli taki uklad jaki
      jest Ci nie odpowiada to postaraj sie go zmienic. Wiem to trudne, szczegolnie
      jesli masz jakies problemy z psychika - depresja czy cos takiego.
      Masz pensje, masz alimenty - moze starczy na wynajecie malego chocby ale tylko
      twojego mieszkania, moze moglabys dostac mieszkanie komunalne? Na poczatku
      byloby Ci trudno, ale dasz sobie rade. Mysle, ze dzieciom tez bylyoby lepiej bo
      mialby jasna sytuacje.
      Jak dla mnie uklad jest chory, tym bardziej, ze to mieszkanie Tesciow i twojego
      meza. Jesli on zechce ozenic sie z ta kobieta (a to jest mozliwe) to wytrzymasz
      mieszkanie z nimi? Albo powie Ci ty sie wyprowadz, a dzieci zostaw z nami, bo
      przeciez nie masz gdzie mieszkac. Musisz zadbac o siebie i o dzieci, jesli
      chcesz je miec ze soba.
      Powalcz bo warto chocby dla twojego szczescia. Jak sie uspokoisz, ulozysz zycie
      na nowo (bo moze tego wlasnie sie boisz, bo to zycie bedzie wtedy inne) to masz
      wieksze szanse na spotkanie kogos sensownego, kogos z kims bylabys szczesliwa,
      tylko musisz zaczac od siebie!
      Aha no i jeszcze jedno. Jesli Cie na to stac to idz do psychiatry albo
      psychologa prywatnie i w tajemnicy przed wszystkimi - bo w razie czego to moze
      byc uzyte w sadzie przeciwko Tobie. No i powodzenia. Trzymam kciuki!!!!
      • drugikoniecswiata Re: Poplątane,pomieszane 27.09.09, 21:05
        Użyte w sądzie... eh... niby rzeczywistość, a nóż mi się w kieszeni otwiera.

        Nie wiem z jakiej racji kobieta doświadczająca depresji w takiej sytuacji
        miałaby nie korzystać z pomocy psychiatry i o czym to korzystanie miałoby
        świadczyć. To tak jakby ona wystawiła eksa na mrozie na balkon na całą noc, a
        potem z zapaleniem płuc kazała mu iść prywatnie do lekarza, bo inaczej w sądzie
        powie, że facet chorowity i się do opieki nad dziećmi nie nadaje.

        Korzystanie z pomocy psychologa / terapeuty po to, by rozwikłać patologiczną
        sytuację i zdrowo ułożyć relacje z eksem dla dobra dzieci jest dowodem
        przytomności umysłu a nie niepoczytalności.
        Chciałabym wierzyć, że ludzie pracujący w sądach, zwłaszcza sądach rodzinnych,
        nie poddają tego w wątpliwość. Czy wierzyć mogę - nie wiem.

        Wiem jedno. Na pewno prywatnie jest bardziej komfortowo, spokojnie, dyskretnie,
        masz więcej czasu, uwagi, miły gabinet itd itp. Ale jeśli masz do wyboru iść
        państwowo albo nie iść - idź i się nie zastanawiaj. Stawka jest za duża!

        PS A z depresją nie ma żartów. Łatwo przeoczyć moment, kiedy wymknie się spod
        kontroli (na tym to polega, że się wymyka i wykrzywia horyzont), i dopiero wtedy
        jest kanał.
        • baszi Re: Poplątane,pomieszane 28.09.09, 02:05
          zastanow sie lepiej co ty robisz dzieciom, pozostajac w takim trojkacie. skad
          one maja sie nauczyc prawidlowych relacji w rodzinie? ja wolalabym jesc suchy
          chleb ale bym sie wyprowadzila, i radze zmienic psychologa, owszem jesli strony
          akceptuja taki uklad jest ok ale w gre wchodza dzieci! wiec dla mnie ten
          psycholog potrzebuje psychiatry, a przy takim zachowaniu tatusia kazdy sad
          przyzna opieke tobie,
    • moreno68 Jak masz sądownie..? 28.09.09, 08:09
      Jak masz sądownie uregulowaną kwestię mieszkania?Na jakiej zasadzie
      mieszkasz w mieszkaniu męża/teściów?Najem?
      Z domem samotnej matki bym się nie spieszyła , bo kobiety z 2 dzieci
      nikt na bruk nie wywali.Raczej poszukaj dobrego adwokata , który
      pomoże konkretnie od strony prawnej uregulowac tą kwestię.
      Żle ,że pozwoliłaś żeby mąż nie płacił alimentów.Nawet jeśli zakupy
      robi sumiennie.Pozwalasz mężowi kierowacm swoim życiem i sama
      ustawiasz się w pozycji marionetki.
      Co ja bym robiła?Zbierała dowody,że mąż nocuje w mieszkaniu z
      kochanką.Żaden sąd , tego nie zaakceptuje Sytuacja jest
      chora.Istnieją też różne fundacje dla kobiet ,poszukaj w
      internecie .Tam porady prawników i prowadzenie spraw jest za darmo.
    • arieta Re: Poplątane,pomieszane 28.09.09, 08:13
      A mi sie wydaje, ze twoj facet (jak wiekszosc takich co ma kochanke) chce miec i ciebie i kochanke. Najlepiej pod jednym dachem. A ty z jakichs powodow mu na to pozwalasz.
    • megi1973 Re: Poplątane,pomieszane 28.09.09, 08:37
      moja rada-zaproś jakiegoś znajomego faceta-niech zastanie was przy
      kolacji ze świecami i winem-śmiejcie się głośno
    • martha-s Re: Poplątane,pomieszane 28.09.09, 10:04
      ile lat maja twoje dzieciaczki? dlaczego mlodszy synek zamieszkal z
      ojcem? dziecko mieszka z rodzicami, nastepnie zostaje z bratem i z
      matka, pozniej miszka z ojcem i jego kochanka, znowu z matka i ojcem
      a teraz wszyscy pomieszkuja razem. To jakas masakra zrob cos z tym
      poki jeszcze masz czas bo rozwalisz zycie swoje i synow.
      • wielbicielnaruto wyprowadź się 28.09.09, 10:22
        Zgodnie z przedstawionym stanem mieszkanie stanowi wspólnotę
        własności twoich teściów i exmęża. Domyślam się, że teściowie mieli
        dom jeszcze przed ślubem. Doszukaj się kiedy podarowali ex część
        domu. W trakcie ślubu - OK. Wchodzi to jako nabycie w trakcie ślubu
        i stanowi wspólnotę majątkową do podziału. Czyli przedmiotem
        podziału będzie prawo do 50 proc lokalu na dwojga. Jeżeli posiadał
        mieszkanie przed ślubem to wogóle widzę problem, bo nie masz prawa
        do lokalu, z racji tego, że majątek nabyty przed trwaniem małżeństwa
        nie wchodzi do podziału. Nie dziwi mnie fakt, że facet wprowadził
        się do swojego lokalu... Czas pomyśleć o wyprowadzcę. Możesz na
        poczatek skorzystać z pomocy domu dla samotnych matek. Nie piszesz w
        ogóle jak na to zapatrują się teściowie.
        Pokój w małym mieście to ok. 400-300 PLN.
        • suzannka23 Re: wyprowadź się 28.09.09, 11:40
          Chciałabym zaznaczyć, że zgodnie z art. 33 pkt bodajże 2 KRiO
          przedmioty majątkowe nabyte przez darowiznę nie wchodzą do majątku
          wspólnego. Zatem nawet jeśli rodzice męża darowali mu tą
          nieruchomość w trakcie trwania małżeństwa z autorką wątku to i tak
          jest to tylko jego własność. Tak, że sytuacja nie jest rewelacyjna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka