muszka19
25.10.09, 15:33
TO JEST TRAGICZNE !!!!
Dziewczyny, zróbcie co tylko możliwe aby rodzić SAME CÓRKI!!!
Muszę jakoś zacząć a bardzo mi ciężko. Przeczytałam wiele wątków n/t teściowych gdyż sama przygotowuję się do tej roli.
Mam syna jedynaka, który jest moim…NAJ. W życiu nie było mi łatwo, praca, małe dziecko 80 ROK, mąż nie za wiele włączający się, a wymagający. Słowem wszystko na mojej głowie.
Syn „odszedł” z domu mając 20 lat na studia. Przeszłam to spokojnie, bez syndromu kobiety z opuszczonym gniazdem. W swoim rodzinnym mieście, miał dziewczynę. Ta dziewczyna (3 lata młodsza) poszła za nim, na studia, tam gdzie on. Byli parą taką, że nawet w najśmielszych snach nie NIKT nie myślał, że się rozstaną. A jednak. Stało się!!! Zamienił na gorszy model!!!! Ja, dzięki temu, że jestem silna, a mało tego nie przypłaciłam załamaniem nerwowym.
Syn ma już inną dziewczynę i myśli poważnie o „poważnym” związku. Ma zamiar się oświadczyć. W poprzednim związku znał rodzinę, nawyki, kulturę bycia, przyzwyczajenia i nawyki. Tu nie wie nic!!! Nawet nie zna rodziców „przyszłej”, co to za rodzina, jakie jest ich nastawienie do przyszłego zięcia. Wiem tyle, że nie najlepsze, tak jak i moje. Syn mieszka 300 km ode mnie, przyszła synowa tyle samo a Jej Rodzice jeszcze 100 km od Niej.
Syn przywiózł Ją do domu 2 razy, ale to były spotkania w przelocie, kolacja, obiad i nic poza tym. Syn nigdy nie był w Jej domu. Nie zna zupełnie tych ludzi. Ich nastawienia do siebie, zapatrywań itd.
Tłumaczyłam, że to jest żle!!! Nie trafia! Tłumaczy mi, że nie będzie żył z rodziną!!! To fakt!!! Niemniej jednak dużo zależy od stosunków w rodzinie. Tak jak ja mam nadzieję mieć dobre a przynajmniej poprawne stosunki z synową (wolałabym tą pierwszą, ale tu muszę zacisnąć zęby) a tym samym z synem. Nie wyobrażam sobie „odcięcia”. W końcu to MOJE DZIECKO, ja mu dałam życie, ja się troszczyłam „o być wżyciu albo nie”. O jego wychowanie o jego stosunek do drugiej osoby o to aby umiał powiedzieć „przepraszam” , aby był samodzielny i odpowiedzialny, za siebie i za drugą osobę. TO JA ,NIKT INNY wpoiłam Mu te oczywiste prawdy. Czy to wykorzysta to Inna sprawa.
Boli mnie i to bardzo, (czytając inne fora również), że obecnie młode damy, uważają, że nie wiadomo jak się zwracać do matki męża. Przecież niej jest moją matką. I to prawda. Nigdy nie zaproponuję mojej „przyszłej synowej” aby mi mówiła „mamo”.(chociaż bym chciała) Ale nie zniosę stosunku bezosobowego „niech mi poda” ‘ „a co twoja mama na to”. Niech i mówi po imieniu, „stara małpo”, jak sobie tak pozwolę ale nigdy BEZOSOBOWO. Ja też jestem kimś z imienia nazwiska, A jak!!!!
Ja swojej teściowej w momencie składania życzeń po ślubie, powiedziałam „dziękuję MAMO, Dziękuję TATO. I Tak zostało. Do ostatnich ich ICH DNI!!! I byłam wspaniała!!!!
A teraz wątek inny, jak WY sobie wyobrażacie. Każde z WaS jest wychowane w innych warunkach, atmosferze. Znacie, albo nie swoich teściów i chcecie aby NAGLE z prostaka stał się lwem salonowym (TO JEST TAK Jak się nie zna rodziny) a jak mi nie odpowiada rodzina, to zmykam, bo syn nie będzie inny niż jego ojciec.. Mój mąż usłyszał od mojego teścia: spójrz na teściową i wszystkiego się dowiesz, coś w tym jest!!!!
Wracam do tego wątku mojego syna, trzeba poznać RODZINĘ!!!!!!!!!!
Czego się mogę spodziewać a co stanie się barierą nie do pokonania i nie do zaakceptowania.
Pamiętajcie jednak, że Wasz Mąż CZY NARZECZONY NIE WZIĄŁ SIĘ ZNIKĄD. On też ma bliskich i Jemu jest TEŻ CIĘŻKO!!!! Gdy powiecie, ja nie mam z nią/nim nic wspólnego. A gdy Wasz partner powie to samo, mimo, że jesteście związane ze swoimi Rodzicami? Przykro będzie i będzie boleć! Prawda?
Są wyjątki ale z reguły : TEŚCIOWE mężów, to nie tylko złe ZGAGI, czyhające na wasze potknięcia!!!
Dajcie im szanse, proszę, to nie Wasza matka (matka wybaczy dziecku wszystko i odwrotnie), inne przyzwyczajenia i inne nawyki. Trzeba się nawzajem siebie uczyć. Tak jak koleżanki z za biurka. Tolerować jej dziwactwa i przyzwyczaić się do jej nawyków.
A jeśli tego nie potraficie, to zróbcie WSZYSTKO BY RODZIĆ SAME CÓRKI. Bo wszak też będziecie teściowymi, tego od…..syna. I przyjdzie dzień….nawet nie wiecie jak szybko, że serce wam BĘDZIE PĘKAĆ.
Pozdrawiam serdecznie
PS. A p. PSYCHOLOG Agnieszce Iwaszkiewicz, życzę wiele zgłębienia swoich wiadomości uniwersyteckich. Po proStu; „O PROZĘ ŻYCIA”.