25.10.09, 15:33
TO JEST TRAGICZNE !!!!
Dziewczyny, zróbcie co tylko możliwe aby rodzić SAME CÓRKI!!!
Muszę jakoś zacząć a bardzo mi ciężko. Przeczytałam wiele wątków n/t teściowych gdyż sama przygotowuję się do tej roli.
Mam syna jedynaka, który jest moim…NAJ. W życiu nie było mi łatwo, praca, małe dziecko 80 ROK, mąż nie za wiele włączający się, a wymagający. Słowem wszystko na mojej głowie.
Syn „odszedł” z domu mając 20 lat na studia. Przeszłam to spokojnie, bez syndromu kobiety z opuszczonym gniazdem. W swoim rodzinnym mieście, miał dziewczynę. Ta dziewczyna (3 lata młodsza) poszła za nim, na studia, tam gdzie on. Byli parą taką, że nawet w najśmielszych snach nie NIKT nie myślał, że się rozstaną. A jednak. Stało się!!! Zamienił na gorszy model!!!! Ja, dzięki temu, że jestem silna, a mało tego nie przypłaciłam załamaniem nerwowym.
Syn ma już inną dziewczynę i myśli poważnie o „poważnym” związku. Ma zamiar się oświadczyć. W poprzednim związku znał rodzinę, nawyki, kulturę bycia, przyzwyczajenia i nawyki. Tu nie wie nic!!! Nawet nie zna rodziców „przyszłej”, co to za rodzina, jakie jest ich nastawienie do przyszłego zięcia. Wiem tyle, że nie najlepsze, tak jak i moje. Syn mieszka 300 km ode mnie, przyszła synowa tyle samo a Jej Rodzice jeszcze 100 km od Niej.
Syn przywiózł Ją do domu 2 razy, ale to były spotkania w przelocie, kolacja, obiad i nic poza tym. Syn nigdy nie był w Jej domu. Nie zna zupełnie tych ludzi. Ich nastawienia do siebie, zapatrywań itd.
Tłumaczyłam, że to jest żle!!! Nie trafia! Tłumaczy mi, że nie będzie żył z rodziną!!! To fakt!!! Niemniej jednak dużo zależy od stosunków w rodzinie. Tak jak ja mam nadzieję mieć dobre a przynajmniej poprawne stosunki z synową (wolałabym tą pierwszą, ale tu muszę zacisnąć zęby) a tym samym z synem. Nie wyobrażam sobie „odcięcia”. W końcu to MOJE DZIECKO, ja mu dałam życie, ja się troszczyłam „o być wżyciu albo nie”. O jego wychowanie o jego stosunek do drugiej osoby o to aby umiał powiedzieć „przepraszam” , aby był samodzielny i odpowiedzialny, za siebie i za drugą osobę. TO JA ,NIKT INNY wpoiłam Mu te oczywiste prawdy. Czy to wykorzysta to Inna sprawa.
Boli mnie i to bardzo, (czytając inne fora również), że obecnie młode damy, uważają, że nie wiadomo jak się zwracać do matki męża. Przecież niej jest moją matką. I to prawda. Nigdy nie zaproponuję mojej „przyszłej synowej” aby mi mówiła „mamo”.(chociaż bym chciała) Ale nie zniosę stosunku bezosobowego „niech mi poda” ‘ „a co twoja mama na to”. Niech i mówi po imieniu, „stara małpo”, jak sobie tak pozwolę ale nigdy BEZOSOBOWO. Ja też jestem kimś z imienia nazwiska, A jak!!!!
Ja swojej teściowej w momencie składania życzeń po ślubie, powiedziałam „dziękuję MAMO, Dziękuję TATO. I Tak zostało. Do ostatnich ich ICH DNI!!! I byłam wspaniała!!!!
A teraz wątek inny, jak WY sobie wyobrażacie. Każde z WaS jest wychowane w innych warunkach, atmosferze. Znacie, albo nie swoich teściów i chcecie aby NAGLE z prostaka stał się lwem salonowym (TO JEST TAK Jak się nie zna rodziny) a jak mi nie odpowiada rodzina, to zmykam, bo syn nie będzie inny niż jego ojciec.. Mój mąż usłyszał od mojego teścia: spójrz na teściową i wszystkiego się dowiesz, coś w tym jest!!!!
Wracam do tego wątku mojego syna, trzeba poznać RODZINĘ!!!!!!!!!!
Czego się mogę spodziewać a co stanie się barierą nie do pokonania i nie do zaakceptowania.
Pamiętajcie jednak, że Wasz Mąż CZY NARZECZONY NIE WZIĄŁ SIĘ ZNIKĄD. On też ma bliskich i Jemu jest TEŻ CIĘŻKO!!!! Gdy powiecie, ja nie mam z nią/nim nic wspólnego. A gdy Wasz partner powie to samo, mimo, że jesteście związane ze swoimi Rodzicami? Przykro będzie i będzie boleć! Prawda?
Są wyjątki ale z reguły : TEŚCIOWE mężów, to nie tylko złe ZGAGI, czyhające na wasze potknięcia!!!
Dajcie im szanse, proszę, to nie Wasza matka (matka wybaczy dziecku wszystko i odwrotnie), inne przyzwyczajenia i inne nawyki. Trzeba się nawzajem siebie uczyć. Tak jak koleżanki z za biurka. Tolerować jej dziwactwa i przyzwyczaić się do jej nawyków.
A jeśli tego nie potraficie, to zróbcie WSZYSTKO BY RODZIĆ SAME CÓRKI. Bo wszak też będziecie teściowymi, tego od…..syna. I przyjdzie dzień….nawet nie wiecie jak szybko, że serce wam BĘDZIE PĘKAĆ.
Pozdrawiam serdecznie
PS. A p. PSYCHOLOG Agnieszce Iwaszkiewicz, życzę wiele zgłębienia swoich wiadomości uniwersyteckich. Po proStu; „O PROZĘ ŻYCIA”.
Obserwuj wątek
    • ula-lo Re: Szok!!! 25.10.09, 16:06
      Jak możesz mieć "nie najlepsze nastawienie" do (być może) przyszłej synowej,
      skoro jej w ogóle nie znasz?
    • enith Re: Szok!!! 25.10.09, 16:59
      Kochana przyszła teściowo, jedna rada dla ciebie: nie wpieprzaj się z butami w życie swojego dziecka. Nie przeżyjesz za swojego syna życia. Nie ty będziesz mieszkać i układać sobie życie z synową. Nie tobie, a synowi ma odpowiadać wybranka jego życia. Co to za postawa, że poprzednia dziewczyna była lepsza? W czym była lepsza? Widać nie była, skoro syn sie z nią rozstał. Czy syn jest teraz szczęśliwy? Bo jeśli tak, nie masz prawa mu urządzać kazań, jak ma sobie układać życie. Marną będziesz teściową, skoro, nie mając nawet za bardzo szansy poznać nowej dziewczyny, określasz ją mianem "gorszego modelu". Już masz zadatki na teściową z kawałów, wiesz? I ten twój żałosny apel o tolerancję dla potknięć i dziwactw rodziny męża. A gdzie twoja tolerancja dla dziewczyny syna i jej rodziny, co? Oj, baardzo bardzo nie chciałabym mieć takiej kobiety, jak ty, za teściową. Dzięki bogu, mama mojego męża jest wspaniałą, mądrą, wspierającą kobietą, na którą zawsze mogę liczyć. Tylko, że ona, w przeciwieństwie do ciebie, choć jestem drugą żoną jej syna, nie uznała mnie nigdy za "gorszy model". Z tak ciepłym i życzliwym podejściem do świata i ludzi to się trzeba urodzić, tobie tego poskąpiono. A szkoda.
    • barbasia017 Re: Szok!!! 25.10.09, 17:03
      To jest więcej niż tragiczne gdy nie znając przyszłej synowej nie dajesz jej
      szansy tylko zęby zaciskasz.Wymarzyłaś sobie synową księżniczkę,a tu się trafił
      "gorszy model" - ale dla kogo gorszy? Myślisz ,że synowa nie połapie się w
      Twoich uczuciach względem niej?Sama szykujesz sobie samotną starość, a skąd
      wiesz dlaczego syn wybrał dziewczynę mieszkającą z dala od swoich rodziców.Może
      akurat z dala od nadopiekuńczych mamusiek będą szczęśliwi.I najważniejsze czy
      syn jest szczęśliwy? Jeśli odpowie twierdząco radzę zaprzestać ściskania
      zębów.Co do rodziny to zapewniam Cię ,że ludzie potrafią się kamuflować
      latami,albo my jesteśmy ślepi i niekoniecznie jaka mać taka nać.Tylko nie
      przypłać załamaniem nerwowym mojej wypowiedzi,też mam syna dorosłego ,ale serce
      mi nie pęka ,jak coś idzie nie po mojej myśli.
    • muszka19 Re: Szok!!! 25.10.09, 17:29
      Może faktycznie nie do końca sprecyzowałam swoje myśli. Jest mi przykro!
      Pogodziłam się z faktem i o tym chciałam powiedzieć!!! Jest mi trudno a nawet
      ciężko ale nie chcę a muszę zaakceptować i to robię. To było moje przesłanie!!!!
      Wybór jak wybór, czasem chemia tzw. motyle nie pozwalają na realne spojrzenie.
      Ale to już nie moja sprawa. A może jednak?
      Nie mniej chcę mieć z przyszłą synową jak najlepsze relacje i to było moją intencja.
      Pozdrowienia
      • kol.3 Re: Szok!!! 25.10.09, 17:37
        W ogóle nie sprecyzowałaś swoich myśli. Twój post jest długi, bardzo
        niekonkretny i nie wiem dlaczego zatytułowany Szok! Co Cię tak
        zaszokowało. Doczytałam się, że nowa kandydatka na synową Ci się nie
        podoba, że uważasz ją za gorszy model. Zdaje się że uważasz się za
        kogoś w rodzaju arbitra co jest właściwe, a co nie. Zimny prysznic
        polecam i rozwagę.
      • kaz-oo Re: Szok!!! 25.10.09, 18:21
        Jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty i powiem Ci jedno. Żal mi twego
        syna, jego narzeczonej i wstyd mi za Ciebie. Twoja wypowiedź to kwintesencja
        stereotypu wrednej mamuśki synusia, niezadowolonej z jego nieodpowiedniego
        wyboru ale łaskawie niby akceptującej gorszy model.
        Piszesz Ale to już nie moja sprawa. A może jednak? Tak, to na pewno i bez
        żadnych wątpliwości nie jest Twoja sprawa! I przy nastawieniu nie chcę ale
        muszę
        raczej nie licz na dobre relacje z przyszłą synową.
      • twoj_aniol_stroz Muszko 25.10.09, 19:07
        Powiem tak: ja jestem tym gorszym modelem dla mojego męża. Cóż, moja
        teściowa wymarzyła sobie inną synową, moją koleżankę. Mój mąż wybrał
        jednak mnie... 7 lat naszego małżeństwa to był koszmar - moja
        teściowa robiła absolutnie wszystko, żeby synka do mnie zniechęcić,
        a mi "umilić" życie na wszelkie możliwe sposoby. To od niej
        dowiedziałam się, że mój mąż po niecałym roku małżeństwa chce się
        rozwieść. To ona po narodzinach naszej córki powiedziała mi, że mój
        mąż jest ze mną ze względu na dziecko, to ona powiedziała mi, że
        urodziłam potworka kiedy narodził się nasz syn.
        Takich "przyjemności" było bardzo wiele, a wszystko okraszone
        tekstem "nie obraź się, ale ja szczera jestem"...
        O rozwodzie z jej ust słyszałam na okrągło... nie tylko jak byliśmy
        u niej z wizytą, ale potrafiła w tej sprawie do mnie dzwonić...
        Opamiętała się dopiero kiedy jej powiedziałam, że polskie prawo
        przyznaje opiekę nad dziećmi prawie w 100% matkom i jeśli tak bardzo
        jej zalezy na rozwodzie to musi liczyć się z tym, że ukochane
        wnuczęta będzie oglądała dużo rzadziej niż w obecnej sytuacji.
        Teraz jesteśmy 13 lat małżeństwem. Mój mąż jest najlepszym
        człowiekiem na świecie - to nie jej wychowanie to sprawiło, ale jego
        bardzo ciężka praca nad sobą, to nie ona go nauczyła mówić "kocham
        cię", "przepraszam", "dziękuję", ale on sam do tego dochodził
        podczas wielu bolesnych chwil... Tego bólu ukochanego synka by nie
        było, gdyby ona od samego początku kochała go mądrą miłością -
        miłością, która zawsze pamięta, że dziecko jest nam powierzone na
        bardzo krótki czas, a potem odchodzi... miłością, która wie, że
        dziecko nie jest własnością rodzica, wreszcie miłością, która przede
        wszystkim od najmłodszych lat uczy ponoszenia konsekwencji własnych
        decyzji.
        Dziś moja teściowa jest w bardzo podeszłym wieku, nigdy nie
        powiedziałam jej złego słowa, nigdy nie zrobiłam awantury o jej
        zachowanie - wiem po prostu, że nie miałam takiego prawa, bo tak jak
        ja nie chcę by ktokolwiek mnie oceniał tak i mnie oceniać innych nie
        wolno. Moje dzieci także nigdy nie złyszały złego słowa na babcię,
        jeździliśmy do babci min raz na tydzień. Problem w tym, że to
        teściowa w ramach swojej szczerości wymyślała bujdy na mój temat i
        wnuczęta nimi raczyła. Dziś dzieci traktują wizyty u niej jak
        przykry obowiązek. Mój mąż też tak traktuje odwiedzanie swojej mamy.
        Nie życzę Ci takiej sytuacji, nie życzę Ci zabrnięcia w taki kozi
        róg... Juz dziś zastanów się co zrobić by Twój syn nie cierpiał
        kiedyś tak, jak cierpiał mój mąż. podpowiem Ci tylko, że kluczem do
        szczęścia Twojego syna jest jak najszybsze pokochanie synowej - tak
        właśnie, pokochanie synowej bez względu na to jak bardzo gorszym
        jest modelem.
        • ula-lo Re: Muszko 25.10.09, 19:12
          twoj_aniol_stroz, szacunek!
          • verdana Re: Muszko 25.10.09, 21:46
            Mój syn ma narzeczona , jestem przyszłą synowa. Rodzicow narzeczonej
            nie znam, i naprawde nie dumam po nocach, jacy to oni sa. Ani ja,
            ani syn slubu z nimi nie zamierzamy brać. Czy gdy ich poznam i nie
            spodobają mi się, syn powinien zerwac zaręczyny? Bo nie bardzo to
            rozumiem - jesli dziewczyna jest OK, toco za róznica, jacy sa jej
            rodzice? Jeśli Ty się narzeczonej nie spodobasz - to powinna zerwać?
            A co do zwracania się do mnie - jest mi to głęboko obojetne, jak sie
            żona mojego syna będzie do mnie zwracać. Mogę coś zaproponowac, ona
            też (jest nas dwie do decyzji, a nie jedna...) i zobaczymy. W ogóle
            nie uwazam tego za istotne. Oczywiscie, ze na poczatku będzie
            lawirować, bo trudno do obcej baby mowic "mamo", albo po imieniu.
            Obawiam się,że Twoja synowa bedzie miała cieżkie zycie.
    • mamamira Re: Szok!!! 26.10.09, 00:28
      muszka19,czy Ty czytałaś to co napisałaś.SZOK
    • kai_30 Masz rację, muszka 26.10.09, 00:43
      To rzeczywiście jest tragiczne :/

      Głęboko Ci współczuję, ja - matka trzech synów. Mam szczerą nadzieję, że nigdy
      nie będę taka, jak Ty.

      Odetnij pępowinę i zacznij żyć SWOIM życiem, zanim Twój syn Cię znienawidzi.
    • aandzia43 Re: Szok!!! 26.10.09, 01:19
      Ale właściwie to o co ci chodzi, kobieto? Co jest z tym rodzeniem samych córek?
      Masz jakiś specjalny (niezdrowy?) stosunek do syna? Odchodzenia córki z domu byś
      nie zauważyła, nie obeszłoby cię to jakoś szczególnie?
      Żadna twoja synowa (ulubiona czy nie ulubiona) nie będzie miała lekkiego życia z
      tobą.
    • migotka-2 Re: Szok!!! 26.10.09, 08:17
      Droga muszko. W życiu tak mało możesz przewidzieć nawet jeśli chodzi o
      najbliższe osoby. Ja mam dwie "teściowe", jedną byłą, a drugą przyszłą (może) z
      moim M jestem osiem. Po tych ośmiu latach wytężonej pracy nad posklejaniem
      rodziny mogę powiedzieć że się udało. Niestety muszę też powiedzieć, że mamę
      mojego M należy zdecydowanie izolować od otoczenia, jeszcze nigdy nie spotkałam
      osoby tak niestabilnej emocjonalnie i zarazem roszczeniowej, uważającej że synuś
      jest skrzywdzony przez życie pracę i mnie ( tak jest ze wszystkimi jej dziećmi
      "SKRZYWDZONE"). Jest też druga teściowa (była), z którą można się przyjaźnić,
      pogadać, wyżalić pośmiać wypić kawę. I po tylu latach już olśniło mnie dlaczego
      tak jest: Otóż przez byłą teściową mimo rozstania z jej synem jestem szanowana
      przez duże S. Na pewno nie było jej lekko jak się rozstawaliśmy ale dzielnie nie
      dała się skołować i nie stanęła po niczyjej stronie dzięki temu teraz kontakty
      są miłe i ciepłe. I do tej kobiety mówię Mamo. Natomiast nigdy nie powiem mamo
      do teściowej obecnej, czasem mam wrażenie że dla niej powinien istnieć oddzielny
      świat, właściwie dla niej i jej córki, a reszta może im tylko służyć, nie mówiąc
      już o braku szacunku do kogokolwiek. Nie wiem czy mogę Ci udzielać rad ale
      spróbuj jeśli nie możesz polubić dziewczyny syna to szanuj ją i ich związek,
      nawet jeśli nie zgadasz się z czymś lub coś się Ci nie podoba. Jeżeli stosunki
      wasze będą ciepłe wszystkim będzie milej, a Ty będziesz najlepszą teściową i
      babcią dla dzieci jeśli takie się pojawią! Pozdrawiam
    • m-jak-magi Re: Szok!!! 26.10.09, 13:10
      muszka19 napisała:

      > TO JEST TRAGICZNE !!!!
      > Dziewczyny, zróbcie co tylko możliwe aby rodzić SAME CÓRKI!!!
      >

      droga muszko, to zdanie jest tak kretynskie ze sprawia iz cokowliek
      nie napisalabys dalej - cala wypowiedz jest ponizej jakiegokolwiek
      poziomu.

      skoro jednak pomimo tego megaglupiego zdania zdalam sobie trud zeby
      cie do konca przeczytac, napisze ze w twoim postepowaniu, logice
      jaka sie kierujesz widze same klopoty, przede wszytskim dla ciebie.
      twoj dorosly skad inad syn dokonal wyboru.
      albo to zaakceptujesz i z pokora poniesiesz swoj matczyny krzyz albo
      syn odstawi sie na margines swojego zycia.
      ocenilas kobiete nie znajac jej, deprecjonujesz tym samym
      uczucia/rozsadek zyciowy wlasnego syna.
      sama jestem matka, jedynaka na dodatek. sama mam pewne ciagoty do
      planowania zycia mojego dziecka w/g mi tylko znanego klucza.
      wypowiedzi takie jak twoja dzialaja na mnie jak otrzezwienie.
      obym nigdy nie byla taka jak ty, bo moj ukochany jedynak zatrzasnie
      mi drzwi przed nosem i powie: to moje zycie, nic ci mamo do tego.


    • bianka.5 Re: Szok!!! 26.10.09, 16:24
      Tez nie bardzo rozumiem dlaczego post nosi tytul SZok!!!

      Nie mniej jednak wspolczuje przyszelaj synowej tej pani..

      Naszczescie ja mam wspaniala tesciowa to naprawde ogromny dar od losu.
      • melixsa Re: Szok!!! 27.10.09, 14:37
        To chyba jakiś troll. trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby tak stereotypowo
        podchodzić do życia.
    • foczkaka Re: Szok!!! 27.10.09, 15:20
      Nie wiem, co tu jest szokujące? To że syn żyje własnym życiem?
      Dorosłe dziecko ma pełne prawo do podejmowania własnych decyzji, nawet do
      popełniania własnych błędów. Ty jako matka mozesz cos doradzić, ale nic więcej.
      Jego życie - jego sprawa z kim sie spotyka i z kim się ożeni. A podejście do
      przyszłej synowej zmień jak najszybciej. Nie jest gorszym modelem, jest ukochaną
      Twojego syna.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Szok!!! 27.10.09, 17:37
      Porusza Pani wiele wątków w swoim poście. Niektóre z nich są naprawdę ważne.
      Jak choćby ten o poznawaniu rodzin swoich partnerów, gdyż jest to kopalnia
      wiedzy o ich korzeniach. Nie jest to wiedza o czymkolwiek przesądzająca, ale
      ważna i warta uwagi, szczególnie, że mimo wszystko będzie się z tymi osobami
      kontaktowało w różnych formach. Ważnym wątkiem jest też decyzja o sposobie
      zwracania się partnerów dzieci do teściów. W wyborze takiej formy ukryty jest
      też pewien przekaz o relacjach tych ludzi między sobą.
      Jednak sposób w jaki Pani porusza te kwestie ma w sobie coś mylącego. Coś co
      powoduje, że nie sposób poznać Pani intencje. Myślę, że z tego powodu spotkało
      Panią dużo krytyki ze strony forumowiczek. Mnie samej trudno było ocenić czy
      Pani życzenia dla mnie zawarte w PS były życzliwe czy też całkiem odwrotnie.
      Czytając je kilka razy nadal mam wątpliwość. I teraz skłaniam się, że nie ma w
      nich życzliwości, choć ich słowa, same w sobie, są miłe. Piszę o tym, bo może to
      jest Pani problem, który może zaburzyć Pani komunikację zarówno z synem jaki i z
      jego przyszłą żoną.
      To na co jeszcze chciałam zwrócić uwagę i co wydaje mi się istotne to Pani
      przeżycia związane z wyborami syna.
      Pani idealizacji jego poprzedniego związku mogła wynikać z tego, że był to
      związek młodzieńczy. Oboje , a szczególnie dziewczyna byli bardzo młodzi i
      zależni. To mogło dawłać Pani poczucie przewagi i wpływu. Inaczej też
      zachowuje się młoda dziewczyna wobec starszej osoby.
      Obecny wybór syna, jest wyborem dorosłego człowieka z , jak się domyślam,
      dorosłą kobietą. I w niej już widzi Pani zagrożenie. Staje się ona zachętą do
      rywalizacji. Wnioskuje to po przywoływaniu przez Pani swojej, niewątpliwie
      ważnej, roli w jego życiu. Jakby Pani poczuła, że Pani pozycja została
      zachwiana. Szczególnie, że syn swoim postępowaniem, dał Pani do zrozumienia, że
      rodziny pochodzenia czyli Pani także, nie są dla niego takie istotne i nie z
      tego będzie czerpał satysfakcję w swoim związku.
      Myślę czy też nawet obawiam się, że dopiero wraz z tym jego dojrzalszym wyborem
      kobiety, poczuje Pani syndrom opuszczonego gniazda. I poczucie zagrożenia swojej
      pozycji przez inna dorosłą ważną kobietę.
      A rywalizacja między kobietami i tego skutki są zwykle bardzo istotnym wątkiem
      w relacji synowa - teściowa. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • zezloszczona Re: Szok!!! 28.10.09, 10:57
        Ja także zastanawiałam się nad znaczeniem tego P.S- u.
        Autorka traktuje syna jak własność. Najlepiej gdyby synek mieszkał w
        mieszkaniu obok i codziennie przychodził na obiadki...wtedy można by
        przecież mieć i na oku synową i o synka zadbać..
        To jest JEGO życie i ma prawo jeszcze kilka razy zmienić narzeczoną.
        Lepiej się nie wtrącać do takich spraw. Syn jest dorosły a dorosłość
        polega na samodzielnym podejmowaniu decyzji. Można doradzić jesli
        syn poprosi o radę ale nigdy nie umniejszać znaczenia czy wartości
        jakiejś osoby (bo tamta była lepsza) Co do jednego sie zgodzę z
        panią autorką - rodzinę lepiej poznać przed ślubem. Ale do jasnej
        h..ry przeciez nie wyznaczają jeszcze daty ślubu, żeby w taką panikę
        wpadać.
        Z postu wnioskuję, że jest pani typem mamy uważająym, że dziecko to
        własność i ma się do niego odwieczne prawo. Nikt nie lubi być tak
        traktowany. Może własnie dlatego syn wyjechał dalej?
        Boi się pani, że syn będzie miał złe relacje z przyszłymi tesciami
        bo go nie widzieli i nie znają się a nie widzi pani co wyszło z pani
        spotkania z przyszłą "synową".
        KAżdy człowiek jest niepowtarzalny i każdy człowiek jest cenny -
        pani przyszła synowa również.
        Nie twierdzę że jest pani złą matką. Każda dobra matka martwi się o
        syna. Tu problem stanowi pojmowanie przez panią zneczenie
        macierzyństwa.
        Tu ma pani artykuł o toksyczności relacji ..UWAGA - nie twierdzę, ze
        jest pani toksycznym rodzicem. Polecam jedynie artykuł.
        adonai.pl/rodzina/?id=87
        i przy okzaji dla małżeństw i tesciowcyh mieszkających razem:
        adonai.pl/malzenstwo/?id=28
        Pani chyba by nie chciała aby ktoś nie szanował pani wyborów i
        krytykował je- bo jest pani dorosłą osobą. Syn również.
        Pozdrawiam
        • fajnalutowamama Re: Szok!!! 28.10.09, 11:57
          muszko
          może warto skupić się teraz na sobie i swoim życiu, spróbować je sobie jakoś
          ułożyć - Twój dorosły już syn to właśnie robi więc Ty też spróbuj
          nie wiem czy jesteś z kimś związana? wydaje mi się, że nie
          postaraj się o trochę szczęścia dla siebie samej
          • wilga26 Re: Szok!!! 28.10.09, 12:13
            Witajcie!
            Po przeczytaniu postu muszki zjeżyły mi sie wlosy na glowie, mogę
            tylko wspołczuc tej biednej narzeczonej takiej tesciowej.
            Na podstawie wlasnych doswiadczen wiem, ze nic nie jest proste, a
            Muszka ocenila wszystkie kobiety, ktore maja jakis problem w
            relacjach z tesciami. Muszko, przemysl wlasną postawe wobec syna i
            jego narzeczonej! Pozdrawiam
    • dziewczyna-maminsynka Jestes moja przyszla tesciowa? 28.10.09, 13:42
      Znamy sie chyba? Jestes moja przyszla tesciowa? Bo tam jakbym znala skads te
      wypowiedz... Na forum "mlodziutkie mezatki" umiescilam zreszta opis jej
      wtracanie sie w nasze zycie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka