ppieprz
07.02.10, 11:58
Wiem że niemal wszystko juz zostało na ten temat powiedziane/napisane... ale
musze jeszcze raz, bo nie wiem co robić...
czy to dobrze aby modlic się do boga, wierzyć w niego - ze strachu?
bo to jedyny powód dla jakiego ja w ogóle myslę o bogu. po prostu boję się, że
jeśli nie będę go dostatecznie mocno wielbić, oddawać mu czci itp to zabierze
mi to co mi zostało - moje dziecko... wszystko we mnie buntuje sie przeciwko
modlitwie do niego... najchetniej wykrzyczałabym mu prosto w twarz jaki z
niego s... ale sie boję...
i tak trwam, nawet nie wiem w czym - ani to wiara ani nie wiara... kiedy ide
do kościoła to prawie kipię z wściekłości, więc nie chodze... ale jak nie
chodze to sie boję...
dzisiaj była kolejna msza za krzyska. nie pojechałam. wczoraj zawiozłam hanie
do teściów i powiedziałam że zostawią ją u nich na noc, ale maja jej nie
zabierać do kościoła - oczywiscie zabrali ją... po co mnie słuchać, przecież
jestem tylko jej matką, oni wiedzą lepiej...
więc teraz siedzę wściekła i tak myslę o tym bogu... czy to możliwe, że bóg
zabrał mi męża za karę? w takim razie musze być bardzo złym człowiekiem - 10
lat temu przecież zabrał mi też ojca... czy on próbuje mnie zmusić żebym go
czciła? do czego jeszcze sie posunie żebym to zrobiła?
boje sie...