Dodaj do ulubionych

Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/groźby

10.02.10, 11:54
Nie jestem pewna, czy to dobre forum na ten wątek, ale problem choc zaczyna
się od 3,3 letniej corki - właściwie dotyczy babć i dziadka.

Chodzi o ich reakcje na złość małej.

Zarówno moi rodzice jak i teściowa mają problem z zaakceptowaniem złości, jako
po prostu sposobu wyrażania trudnych uczuć. Złość jest zla. Nie wolno jej
okazywać.

I mimo moich protestów, próśb i wskazówek na złość córki reagują no, na
przykład tak:

- Ojeeeejj, ale brzydka sie robisz jak tak krzyczysz, zobacz jakie masz
brzydkie oczy i buzię! (+ podtykanie pod nos lusterka rozpłakanej i
rozkrzyczanej malej).

- Jak będziesz tak krzyczeć, to ci się pokrzywią wszystkie zęby i uszy i odpadną.

- Jak bedziesz tak krzyczec, to babcia juz nigdy nie bedzie sie z tobą bawić /
to już nidy nie przyjdziesz do babci / nikt nie bedzie cie lubił.

- Nie krzycz tak bo dziadek wyrwie sobie wszystkie głowy z głowy, ojojoj! (+
teatralne wykrzywianie sie i udawane wyrywanie wlosow z głowy + głosne piski
dziadka).

Do tego przekrzykiwanie młodej w jej napadzie histerii i wygłaszanie
powyższych rewelacji no krzykiem właśnie.

Rece opadają :(

Młoda urządza takie głone protesty zwykle pod koniec dnia u babci - gdy pada
hasło "zbieramy się powoli" i trzeba sie ubrac i jechac do domu albo gdy
"nagle" każe jej się zrobic szybko cos innego, a jej trudno szybko sie z
czegos na cos przestawić. Babcia chce ja energicznie zaprowadzic na nocnik,
załozyc szybko poubione kapcie, uczesac potargane włosy - a młoda - wrzask i
na podłogę z głośnym "Nie!"

I zaczyna się jazda. Wszyscy wrzeszczą na raz, upokarzając Hankę gadaniem o
brzydocie albo grożąc absurdalnie o tym, ze już "nigdy do babci".

Gdy jestem przy tym, biorę malą do osobnego pokoju i jakoś sie tam dogadujemy,
zwykle pomaga nazywanie tego, co ona czuje, mowienie: "Jestes teraz zła tak?
Zezłościlaś sie bardzo" I ona przerywa wrzaski i chlipiąc coś tam wydusza, ze
ona chciała na przyklad siedziec na kanapie bez kapci, albo chciala schowac
rozowego konika zanim sie ubierze. No wiadomo - mogla powiedziec od razu,
zamiast robic o to awanturę. Ale młoda dopiero sie uczy. No i jak ją coś
wkurza no to trudno, z czasem pewnie nauczy sie, ze nawet jak wkurza, to
lepiej powiedziec od razu, zamiast wrzeszczec pol godziny na dywanie.

Tylko te babcie z tymi krzykami i lusterkiem i groźbami. Ratunku :((

60-letnie babcie, ktore na zdanie "szacunek dla emocji" "prawo wyrazania
złosci" reagują atakiem, ze to ta dzisiejsza nowomowa i bezstresowe wychowanie
i ze złość nalezy tępić, bo kto to widział, zeby dziecko tak wrzeszczalo. Jak
z nimi rozmawiać? Kochane są, bardzo nam pomagaja (z wlasnej woli, zeby nie
było, ze obarczamy je opieką nad wnuczką), ale z ta złością no .. same sobie
nie radzą z jej wyrażaniem, a teraz imputuja mi to na dziecko :(

Obserwuj wątek
    • nat.wroclaw Dodam jeszcze 10.02.10, 12:03
      że próby rozmów na ten temat zarowno mama jak i tesciowa odebierają jak
      "zwracanie im uwagi". To bardzo utrudnia dialog dorosły-dorosły, bo .. jaki ja
      jestem dla nich dorosły?

      Moja mama sie obraża, tesciowa po prostu nie słucha, (nie wsensie posłuszeństwa
      - tylko nie che usiąść i pogadać). Gna do kuchn machając ręką:" Ja trójke dzieci
      wychowałam i nikomu krzywda sie nie stała".

      Odseparowywać ich od córki nie chcę, bo nie o to chodzi, zwłaszcza ze obie
      strony bardzo sie lubią / kochają i babcie bez małej kilku dni nie wytrzymają,
      juz dzwonia, zeby przywiezc do nich na lakocie, do zabawy, na spacer.

      Chodzi mi tylko o to obciążenie typowe chyba dla pokolen naszych rodzicow:
      złość=zło.

      Jak to poukładać mądrze, żeby w młodej nie ugruntowało sie przekonanie, ze jest
      brzydka, gdy wyraza swoje uczucia?
    • triss_merigold6 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 12:05
      Izolować aż się dziadkowie nauczą szacunku dla emocji dziecka. Będą chcieli to
      sie nauczą. Nie będą chcieli? Świetnie, dziewczynka nie będzie miała kompleksów.
    • demonsbaby Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 12:17
      czasem lepsze rozwiązanie gorsze od dobrego. Tutaj: lawiruję, bo
      faktów nie znam. Jeśli instytucja dziadków wykonuje funkcje
      opiekuńcze podczas twojej nieobecności tyt. pracy, to zamiennie
      dziecku zapewnić naukę życia w społeczeństwie - czyli przedszkole (o
      ile taka możliwość istnieje), a dziadkowie będą stać na "straży" jej
      rozowju emocjonalnego w weekendy podczas odwiedzin, co oznacza
      zmniejszony wpływ szkodliwy na postrzeganie świata.
      • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 12:24
        Mała jest w przedszkolu, babcie są sporadycznie - jako ratunek w chorobie, albo
        towarzysko w weekendy (nie w każdy).

        Także ich kontakt nie jest codzienny i stały, ale boję sie - moze po wlasnych
        doswiadczeniach z moja mamą, ze te teksty, o brzydocie zwlaszcza ni o tym, ze
        nikt nie bedzie jej lubił, wdrukuja się małej - tak jak wdrukowały sie mnie.

        W smie nie wiadomo, jaki wplyw na psychikę maja takie tresci słyszane
        sporadycznie. Bo pewnie zalezy to od wrazliwosci dziecka, okolicznosci.. no nie
        wiem, ale wolałabym cos z tym zrobić, tylko co?
        • demonsbaby nie pozostaje 10.02.10, 13:36
          zatem nic innego - jak wydanie komuniktu babciom / dziadkom z
          uwzględnieniem ich emocji. Wiesz doskonale, że ... "ja Ciebie tak
          wychowałam". I dobrze (czy też zle, skoro uważasz, ze to wywarło
          wpływ na Tobie - może jesteś bardzo wrażliwa osobą, podatną na
          komentarze, krytykę - nie mnei oceniać). Wracając do sedna, mając na
          uwadze fochy babć / dziadków, po prostu powiedz, że chcesz
          samodzielnie wypracować model wychowawczy i będziesz im bardzo
          wdzięczna jęsli ci (UWAGA!) POMOGĄ! (gra słów - kumasz? - zamiast
          krytyki ich działań). Twój model wychowawczy opiera się na
          m.in "ujściu emocji" - gdzie ataki złości / histerii są ignorowane
          bądż po czasie "nanapdu" wyjaśniane z dzieckiem (i tu jesli pania
          zawadzka z metod wychowawczych tv jest jakimś autorytetem dla
          dziadków, powiedz: "bo ta pani tak radzi w podobnych sytuacjach, a
          ty to stosujesz"). Podkreśl "wagę" ich udziału w wychowaniu (czyli
          dalej: gra słów). Wy mi pomagacie (strategia: nie wtrącacie się) ja
          mam w stosunku do was ogromny dług wdzięczności, że chceie mi pomóc.
          Trochę manipulacji nie zaszkodzi w dyplomacji postępowania. Nic
          innego do głowy mi nie przychodzi.
          P.S
          skoro mała ma jednak kontakt z dziecmi i odbiera wzory reagowania od
          przedszkolanek (tu również ataki złości u dzieci) jest szana, że
          gadaninę dziadków po prostu zlewa.
          • nat.wroclaw Re: nie pozostaje 10.02.10, 13:43
            Gra słów mówisz? No kumam, kumam :)

            Zawadzkiej chyba jakoś dziadkowie nie wielbią, ale podoba mi sie ta dyplomacja :)

            A mała z tych wrażliwszych raczej. Wraca do tych słów czasami, pamieta je, pyta,
            dlaczego bedzie brzydka, albo dlaczego nigdy nie pojdzie juz do babci.
        • morekac Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 14.02.10, 16:53
          Jeśli babcie są sporadyczne - nie przejmowałabym się tym.
    • tully.makker Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 12:57
      No ale to prawda, ze ludzie przezywajacy negatywne emocje brzydna -
      nie natychmiast, ale z biegiem lat. Istnieja badania ptowierdzajace
      odzwierciedlenie nastawienia do swiata w rysach i wyrazie twarzy.

      babcie nie robia dobrze, ale sadze, ze nieco przesadzasz.
      • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 13:04
        > No ale to prawda, ze ludzie przezywajacy negatywne emocje brzydna -
        > nie natychmiast, ale z biegiem lat. Istnieja badania ptowierdzajace
        > odzwierciedlenie nastawienia do swiata w rysach i wyrazie twarzy.

        A kto powiedział, ze zmiany w ich wyglądzie = brzydota? Mozna powiedzieć:
        zatroskanie, napięcie, większa ilość zmarszczek. Widziałas Małgorzatę Braunek?
        Ewe Błaszczyk? Cierpienie odcisnęło na ich twarzach piętno, ale przecież nie
        powiemy, że są "brzydkie".

        Toteż brzydota - zewnetrzna - jest czyms niezwykle subiektywnym. Z resztą
        podobno nie ma brzydkich ludzi sa tylko zaniedbani.

        Sądzę, ze Ty nie rozumiesz, ze nie ma zadnego zwiazku miedzy wyrazaniem emocji a
        wygladem zewnetrznym. Zas niestety jest niezwykle istotny miedzy postrzeganiem
        swojego wygladu i stosunkiem do niego, a poczuciem wlasnej wartosci. Zwlaszcza u
        dziewczynek. I niestety .. kształtuje sie bardzo wczesnie - własnie teraz, nie
        gdy młoda będzie kwitnącą juz nastolatką.

        • tully.makker Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 14:25
          Widziałas Małgorzatę Braunek?
          > Ewe Błaszczyk? Cierpienie odcisnęło na ich twarzach piętno, ale
          przecież nie
          > powiemy, że są "brzydkie".

          Chodzilam do szkoly z synem Braunek. Jej emocje nie byly raczej
          negatywne, choc trzeba przyznac, ze nei jeste zbyt estetycznie
          pomarszczona.
          Chodzi o to, ze emocje odciskaja sie na twarzy w miare uplywu czasu,
          i ze ludzie odczuwajacy czesto takie emocje jak gniew czy nienawisc
          wygladaja w sposob nieatrakcyjny, w przeciwienstwie do ludzi na
          ktorych twarzy odcisnely sie pozytywne emocje.

          Nie mys gniewu - emocji na ogol bezproduktywnej i destrukcyjnej, z
          asertywnoscia i umiejetnoscia obrony swoich praw.
          • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 14:32
            > i ze ludzie odczuwajacy czesto takie emocje jak gniew czy nienawisc
            > wygladaja w sposob nieatrakcyjny,

            Rili? :))

            A tak poważnie, bo Twoja opinia jednak mnie raczej rozbawiła, co to wszystko ma
            wspólnego z podtykaniem 3-letniemu placzącemu dziecku lusterka przed buzie ze
            słowami: "Zobacz jaka Hania brzydka, gdy placze"?
            • tully.makker Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 14:38
              Rozumiem, ze nie chodzi o to, ze Hania placze, tylko ze Hania ma
              atak szalu. Moj mlodszy ma teraz 4 lata, i choc jest wyjatkowo
              pieknym dzieckiem, to kiedy ma atak szalu wyglada nader malo
              atrakcyjnie. Nie ma co udawac, ze jest wtedy piekny.

              Uwazasz, ze kazdy ma obowiazek zachwycac sie rozwcieczonym bachorem?
              • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 14:52
                Moze jeszcze raz, tylko prościej:

                - nie ma związku między płaczem/krzykiem dziecka a pojęciem brzydki / ladny
                człowiek, rozumiesz?

                - Moim zdaniem - informacja "jesteś brzydki gdy płaczesz" nie słuzy uczenia się
                sensownego wyrażania emocji i radzenia sobie z nimi przez dziecko

                - Co to znaczy atrakcyjny / nieatrakcyjny / ladny / brzydki wyglad?
                Zla mina, to zła mina, smutna mina, to smutna mina, otwarta buzia w krzyku to
                otwarta buzia w krzyku. To, ze taka akurat mimika dla CIEBIE jest nieatrakcyjna,
                nie znaczy, ze Twoje dziecko jest nieatrakcyjne.

                Widzę, ze zasadniczo róznimy sie w kwestii pojmowania czyjejś powierzchownosci.
                Ja zupelnie tego nie wartosciuję, dla Ciebie - zmarszczki na twarzy to juz brak
                estetyki, a krzyczące dziecko - nieatrakcyjne.




                • tully.makker Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 17:04
                  Co to znaczy atrakcyjny / nieatrakcyjny / ladny / brzydki wyglad?
                  > Zla mina, to zła mina, smutna mina, to smutna mina, otwarta buzia
                  w krzyku to
                  > otwarta buzia w krzyku.

                  jesli nei nauczysz dziecka, ze ludzie wartosciuja innych po
                  wygladzie i ze sa pewne utarte w danej kulturze, a inne nawet
                  ogolnoludzkie wzorce tego co piekne, a co nie, to slabo je
                  przygotujesz do zycia w spoleczenstwie.

                  ja bylam brzydkim dzieckiem. Zachwyty mojej rodziny nad tym, jaka
                  jestem sliczna odbieralam jako falsz, bo wiedzialam, ze jest
                  inaczej. A kiedy doroslam, musialam sama wykonac prace, by nauczyc
                  sie byc atrakcyjna kobieta.

                  Wyrzadzisz krzywde corce udajac, ze rozdarta we wscieklym wrzasku
                  buzia jest piekna.
                  masz jakis problem z kwestia urody, badz jej braku? To moze idz do
                  psychologa i nie rob afery z normalnej rodzinnej konwersacji?
                • mama303 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 22:07
                  Moim zdaniem babcie robia całkiem sensownie. Odwracaja uwagę dziecka
                  od złych emocji np pokazując jak wyglada w lusterku. Dlaczego chcesz
                  pielegnowac jej złości? Ucz ją raczej że tak się nie należy
                  zachowywać wśród ludzi bo to nic przyjemnego patrzec na takie
                  rozdarte dziecko. Czy sama tez tak uzewnetrzniasz swoje złości czy
                  raczej starasz sie je tłumić?
                  • gladys_g Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 12:17
                    ale one nie odwracaja jej uwagi, tylko wdrukowują jej przekonanie, że wyrażanie emocji sprawia że staje się nieatrakcyjna.

                    Dziecko jest małe i dopiero uczy się wyrażać emocje - na razie sie drze i płacze, bo taki ma zasób możliwości. Z czasem nauczy się pewnie wyrażać złość werbalnie.

                    Chyba, że babcie ją przekonają, że wyrażanie emocji negatywnych jest be - wtedy nauczy się chować je w środku.
                    Albo wręcz uwierzy, że ładna jest tylko wtedy, kiedy jest miła, więc wrecz przestanie odczuwać negatywne emocje, tzn przestanie mieć z nimi kontakt.

                    A to oznacza brak asertywności i pikujące w dół poczucie własnej wartości.

                    Owszem, zgadzam się, że wrzeszcząca i zapłakana osoba nie wygląda zbyt ponętnie. Ale osoba dorosła ma różne spektrum możliwości wyrażania emocji - zamiast się wrzeszczeć może rozmawiać, może zakląć, może kopnąć krzesło, może rzucić talerzem. Może też płakać bez zastanawiania się nad tym, czy to wygląda ładnie.
                    • tully.makker Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 15:44
                      atak furii jest zaprzeczeniem asertywnosci.
                      • gladys_g Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 17:10
                        u dorosłego tak. U małego dziecka, które jeszcze nie umie powiedzieć, co je gryzie - może być jedynym sposobem na to, by dorośli uszanowali jego granice.
                    • mama303 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 20:29
                      Moim zdaniem jednak jest to odwrócenie uwagi. Dzieciak zamiast
                      rozpaczać i krzyczeć zaczyna zastanawiać się jak wygląda.

                      Oczywiscie że dziecko jest małe i nieporadne ale przeciez trzeba je
                      powoli uczyc zasad współżycia z innymi ludźmi.

                      > Ale osoba dorosła ma różne spektrum możliwości wyrażania emocji -
                      zamiast się
                      > wrzeszczeć może rozmawiać, może zakląć, może kopnąć krzesło, może
                      rzucić taler
                      > zem. Może też płakać bez zastanawiania się nad tym, czy to wygląda
                      ładnie.

                      Ja uważam że ani człowiek dorosły ani tez niedorosły nie powiniem
                      kląć, wrzeszczeć, rzucać talerzami. Chyba że zamknie sie sam ze soba
                      w osobnym pomieszczeniu.
                      • sebalda Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 22:07
                        Naprawdę uważasz, że zawsze ukrywanie i hamowanie złych emocji jest dobre? Masz
                        świadomość tego, że kumulowana złość i żal, skrywane i przemilczane, z reguły
                        mają skłonność albo wybuchać ze zdwojoną siłą w najmniej spodziewanym momencie,
                        albo prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń emocjonalnych? Nie chodzi o to, żeby
                        wyżywać się na innych i dawać upust niepohamowanej złości z byle powodu, ale
                        jakoś tę złość wyrażać, dawać jej ujście. Dlatego uczenie dziecka, że pod żadnym
                        pozorem nie wolno pokazywać, że jest się w danej chwili z danego powodu złym
                        jest okaleczające. Postawić granice, ktorych przekoczenie może innym wyrządzić
                        jakąś krzywdę, fizyczną czy psychiczną, owszem, ale zakazywanie dziecku
                        jakichkolwiek złych emocji - nie. Nauka, jak te emocje wyrażać zgodna z rozwojem
                        i wiekiem dziecka na pewno jest potrzebna, ale całkowite ich hamowanie,
                        zwlaszcza u tak małego dziecka, z pewnością nie przyniesie dobrych rezultatow.
                        Chyba że za dobry rezultat uzna się ciche i bezwonne dziecko z masą kompleksów i
                        zahamowań.
                        • mama303 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 19:19
                          sebalda napisała:

                          > Naprawdę uważasz, że zawsze ukrywanie i hamowanie złych emocji
                          jest dobre?

                          Owszem uważam że złe emocje trzeba hamować. Nie tyle emocje ile ich
                          gwałtowną demonstracje. To że ktos jest zły to niezbyt od niego
                          zależy ale to jak to okazuje - jak najbardziej. Wyobraź sobie
                          dwudziestkę rozwrzeszczanych dzieci np w przedszkolu, szkole.
                          Wyobraź sobie krzyczących i klnących podwładnych wściekłych na
                          przełożonego w pracy.
                          Wrzaskiem i demostracja złych emocji człowiek nic nie osiągnie, a
                          dodatkowo innym "umili" życie.
                          Dziecko także trzeba uczyc zasad współżycia z innymi. Dobrą metodą w
                          przypadku małego dziecka jest odwrócenie uwagi. Starszemu można
                          powiedzieć stanowczo że nie ma sie ochoty słuchać jego wrzasków czy
                          oglądać naburmuszonej miny.
    • doczegotopodobne Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 14:52
      Mam taką babcię - zaprzeczającą emocjom, nie pozwalającą sobie ani innym na
      odczuwanie złości. Kiedy byłam mała uczyła mnie, że mam mieć zawsze "miły wyraz
      twarzy", ona nawet kiedy siedzi w pokoju sama - jest lekko uśmiechnięta. Złość
      była i jest czymś absolutnie zakazanym. Nigdy nie widziałam babci naprawdę złej
      - jej negatywne emocje ujawniają się tylko zaciśniętymi ustami, które kiedy
      byłam mała, przerażały mnie bardziej, niż autentyczne rozsierdzenie rodziców.
      Faktem jest, że babcia mimo 80 lat nie ma ust w tzw. podkówkę, jej twarz jest
      spokojna i pogodna. W środku kłębią się jednak silne negatywne emocje, które
      widać tylko wtedy, kiedy dobrze się babcię zna.
      Moi rodzice są absolutnym przeciwieństwem babci i muszę przyznać, że jej
      "rewelacyjne" rady nie miały na mnie silniejszego wpływu. Z drugiej strony
      jednak mama zawsze mogła babci powiedzieć, jakich zachowań sobie nie życzy w
      stosunku do własnego potomka i babcia szanowała jej zdanie.
      Reasumując - nie dziwię Ci się, że nie podobają Ci się zachowania dziadków. ja
      też bym na takie nie pozwoliła w stosunku do mojego dziecka. Rada z
      zastosowaniem dyplomacji jest świetna - najlepiej opowiedz jeszcze jakąś
      historyjkę o dziecku, na które tak reagowano, a ono potem się bało, że było
      lękliwe i niepewne. Dodaj podsumowanie - że Ty byś nie chciała, żeby Twoje miało
      takie problemy i prosisz dziadków, by Ci pomogli małą przed nimi
      ustrzec :)
    • sheer.chance Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 17:52
      Dziadkow sie czasem po prostu nie da zmienic. Rozmowa, dyplomacja sa owszem,
      fajne, ale co w sytuacji, gdy na twoje argumenty i tak uslyszysz, ze to
      nowomodne bzdury i oni przeciez tyle dzieci wychowali, a w ogole to nie zwracaj
      im uwagi?

      Moze warto wtedy uwage przeniesc na coreczke i to jej, nie dziadkom tlumaczyc?
      Nie wiem za bardzo jak to ubrac w slowa, ale gdybym widziala, ze moja corka
      przezywa to co uslyszala od babci i boi sie, ze zbrzydnie, albo ze wiecej tam
      nie pojedzie, to powiedzialabym jej, ze babcia bzdury gada. W wersji
      lagodniejszej, ze dawniej tak sie mowilo, ze babcia sie pomylila, ze babci ktos
      glupot nagadal itd.
      A jakby dziadek zaczal cyrk z wyrywaniem wlosow, to coreczka dostala by krotki
      wyklad na temat dlaczego nie tak latwo wyrwac sobie wlosy z glowy, jakby trzeba
      bylo, to z demonstracja (na mnie, nie na niej:]) Cokolwiek, zeby dziecko nie
      myslalo, ze jest zaleznosc miedzy jej frustracja, a smutkiem/cierpieniem innych.

      W sytuacji, kiedy mala ma kontakt z dziadkami weekendowy, i oni tylko
      wspoluczestnicza w wychowaniu, nie spedzajac z nia calych dni, a ty masz takie
      podejscie, jakie masz, nie skupialabym sie na walce z wiatrakami (przekonaniu
      rodzicow, ze nie maja racji), tylko na upewnieniu sie, ze corka tych niemadrych
      komentarzy nie bierze sobie do serca.
      • marianka_marianka sheer.chance 11.02.10, 23:04
        Kiedy przeczytałam Twoją wypowiedź, to stwierdziłam że musisz być mną:)
        Zgadzam się z Tobą w 100%.
        • sheer.chance Re: sheer.chance 12.02.10, 02:44
          :-)
    • kozica111 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 20:45
      Nikt w ataku szału nie jest ładny, dziecko również.
      Ja taki komunikat rozumiem tak; dostajesz szału jesteś brzydka, zła bo
      zachowanie jest niewłaściwe, irytujące , nieadekwatne do sytuacji.Trudno żeby
      dziecku tłumaczyć to słowami jak powyżej, babcie dają jasny przekaz że takie
      zachowanie jest naganne, co w tym złego?
      • sanciasancia Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 22:42
        Chodzi o to, żeby nauczyć dziecko komunikować swoje potrzeby, nie tłumiąc uczuć,
        a nie nauczyć, że negatywne emocje są złe i należy je tłumić. Stąd próba
        spokojnego wyciągnięcia z dziecka o co mu chodzi, w końcu, jak będzie starsze,
        to się nauczy lepiej porozumiewać i samo powie bez histerii.
        W momencie, kiedy dziecko jest na takim etapie, że jedyną drogą komunikacji jest
        wrzask, mówienie mu, że jak komunikuje negatywne emocje jest brzydkie, jest
        mówieniem mu, że nie powinien ich uzewnętrzniać a i pewnie czuć.
        A po takim babcinym wkładzie mamy kobiety, które reagują płaczem, jak są
        zdenerwowane.
    • panpaniscus Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 10.02.10, 21:23
      Och, jak dobrze Cię rozumiem! Moja mama z zaciśniętymi ustami, rzucając garnkami
      mówi "nie, nie jestem zła; ależ skąd, nic się nie stało" - i co więcej, uważa,
      że jest spokojna i się nie złości. Albo zachowuje się bierno-agresywnie.

      Tata też ma problemy z wyrażaniem złości i ja tak zostałam wychowana. Wieczne
      poczucie winy, bo przecież nie wolno być złym na rodziców/dziadków i gromadzenie
      agresji. Teraz moja córka też słyszyu nich "noo nieładnie się zachowujesz, nie
      ma o co płakać", "a kto tu się złości" itp. - ale dziadków widuje okazjonalnie,
      więc się specjalnie nie przejmuję wpływem na nią.

      A w podobnej sytuacji ja, czasem mój mąż też, urządamy pokazówkę, czyli
      przejmujemy uwagę dziecka z tekstem w rodzaju "jesteś niezadowolna, bo (...)",
      "jest ci przykro, bo..." i jedziemy po swojemu.
      • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 08:35
        >>Moja mama z zaciśniętymi ustami, rzucając garnkami (...)

        ... jakbyś tu była ;-)
        • sebalda Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 11.02.10, 16:44
          To wszystko są bardzo naturalne i typowe reakcje zarówno dziecka, jak i
          dziadków. Większość dzieci prezentuje takie zachowania: gdy są u dziadków
          wszytko przebiega bez zarzutu, gdy tylko pojawia się mama, zaczyna się cyrk. Nie
          do końca rozumiem te mechanizmy: chęć zwrócenia na siebie uwagi? zbyt długo
          wstrzymywane emocje (te pozytywne też), ktore z pojawieniem się mamy mogą
          znaleźć ujście? To nieistotne. Większość z dorosłych nie rozumie, że małe
          dziecko ma ograniczone możliwości wyrażania emocji. Zastanówmy się o ile więcej
          możliwości ma dorosły człowiek w porownaniu z dzieckiem. Hamowanie tych emocji i
          ich sposobu okazywania z pewnością nie wychodzi dziecku na dobre; one muszą
          znaleźć ujście, inaczej dziecko wpada w coraz większą frustrację, staje się
          nerwowe, jeszcze łatwiej traci nad sobą panowanie, staje się płaczliwe. Ja wiem,
          że krzyczące dziecko jest denerwujące, ale przecież to przejściowy okres w jego
          życiu, z czasem, kiedy nauczy się lepiej komunikować, łatwiej będzie się z nim
          porozumieć i pewne kwestie sobie nawzajem wytłumaczyć. Czy mamy pretensje do
          dziecka w wieku kilku miesięcy, że płacze i krzyczy wniebogłosy, gdy jest mokre
          albo głodne? Trzylatek wbrew pozorom też nie umie jasno wyrazić, o co mu chodzi.
          Zawiłości tłumaczenia są dla niego nadal trudne. Ale trzeba mu dać szanse.
          Dlaczego gdy Nat zabiera dziecko do drugiego pokoju i SPOKOJNIE pyta, o co
          chodzi, dziecko już latwiej to werbalizuje? Gdy nas ktoś czymś zdenerwuje, czy
          latwiej nam opanować złość, gdy ten ktoś spokojnie z nami rozmawia, czy gdy nas
          jeszcze dodatkowo poszturchuje kijem i mówi nam przykre słowa? Przy dziecku też
          nie można stosować pewnych zdawałoby się żartobliwych zabiegów, dzieci większość
          rzeczy biorą na serio, mają ograniczone poczucie humoru. Wyrywanie wlosów przez
          dziadka z pewnością je przerazi.
          Najgorsze jest to, że starsi ludzie za nic nie potrafią tego zrozumieć, zmienić
          się i swoje postępowanie, bo oni wychowali ......i tak dalej. Z własną Mamą
          próbowałabym rozmawiać od serca i wyraźnie powiedzieć, że jej pewne metody
          rzutowały na całe Twoje życie, że pewne wydawałoby się niewinne uwagi i krytyka
          bardzo i na trwałe podkopują poczucie własnej wartości. Ja swojej Mamie nie
          zdążyłam tego powiedzieć, ale uważam, że należy próbować. Teściów na pewno nie
          zmienisz. Obawiam się, że musisz dużo i cierpliwie tłumaczyć małej, ale w żadnym
          wypadku nie oczerniając czy umniejszając autorytet dziadków, ich dobre kontakty
          są mimo wszystko niezwykle cenne i ważne. Nie będzie łatwo, ale nie należy
          ustawać w wysiłkach. Mała szybko rośnie, wkrotce jej ataki złości staną się
          mniej gwałtowne i rzadsze. Gdy obierasz córeczkę, staraj się robić to szybko i
          sprawnie, na bycie z rodzicami i tesciami przeznaczać czas raczej przed
          zostawieniem małej, a nie w czasie odbierania jej. Przychodzisz po córeczkę,
          szybko ją ubierasz i choćby nie wiem jak płakała, wychodzisz. Dzieci mają swoje
          rytuały, zupełnie niezrozumiale dla dorosłych, może musisz o nich uprzedzić
          dziadków, wytłumaczyć, pozwolenie dziecku na wypełnienie tych rytuałów niewiele
          kosztuje, a często pomaga.
          Sposoby, jak sobie radzisz z sytuacją są dobre, tak trzymaj, dużo rozmawiaj z
          małą i na codzień buduj jej poczucie wartosci, może wtedy dziadkowie nie
          zmarnują tak łatwo Twoich wysiłków. Złość nie jest zła, a tłumiona przynosi
          zawsze znacznie więcej problemów zarówno tlumiącemu, jak i jego otoczeniu. Temu
          drugiemu może nie od razu, ale z czasem na pewno.
    • rumpa do "estetek' 11.02.10, 17:03
      tak nikt w ataku złosci nie wygląda pieknie - a jest jakiś przepis
      aby zawsze wyglądać pieknie? mam parę koleżanek ktore myslały że jak
      będą pieknie wyglądały i miały pieknie posprzatane i będą miłe - to
      będą szczęśliwe
      Wszystkie po rozwodzie, zostawione dla k... i zołz wg ich opinii.
      Połowa tych nieszczęsnic co tu bywa, jest miła i nie umie rozwązywać
      problemów, a im bardziej są miłe - bo tak mama i babcia i ciocia
      nauczyły - tym bardziej dostają w d...

      Dlaczego dziecko się złości - bo nie umie sobie poradzić z problemem

      Nalexy problem rozwiązać, nauczyć rozwiązywać, okazać szacunek dla
      bezsilności i skłebionych uczuć i dziecko przestanie sie złościć, a
      nie pitolić o brzydnięciu.

      No ale zawsze znajdą się te koszmarne 'estetki" dla których
      ważniejsze od rozwiązania problemu i dowiedzenia się o co chodzi
      będzie upudrowanie i przyobleczenie przepieknego usmiechu.

      Przerażają mnie te mamuski - pierwszą taką spotkałam już w szpitalu
      - jak jej córeczka płakała, to jedyne co mogła z siebie wydać to
      było "ciiiiii". Mała oczywiście darła się coraz głośniej a ja miałam
      jej ochote powiedzieć że uciszanie męczącego się dziecka nie jest
      najlepszym sposobem i że jeśli za chwilę nie przestanie "cisiać" to
      ja też zacznę wyć - trudno znaleźć bardziej irytujący dźwięk.
      Babeczka była twarda i pozbawionych jakichkolwiek wahań - wspaniały
      produkt drobnomieszczańskiego wychowania.Potem musiałam obserwować
      to w przedszkolu. No cóż, co te panie są winne że są pozbawione
      wyobraźni i empatii...
    • rycerzowa Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 11:03
      1. Wydaje mi się,że słowo "złość" nie jest w tym przypadku odpowiednie, nie
      nadużywałabym go. Złość z definicji jest zła,oznacza nienawiść i inne paskudne
      uczucia.
      To co dziecko odczuwa, to jest zwyczajna rozpacz, ból, bezradność, bezsilność,
      poczucie krzywdy, niezrozumienia.
      Czyli twoja córeczka, gdy wrzeszczy, nie jest "zła", ona po prostu nie rozumie,
      dlaczego ma robić coś, na co nie ma ochoty ani potrzeby (siusiu, ubieranie
      skarpet), czuje się skrzywdzona zmuszaniem jej do tego.

      I to trzeba uświadomić dziadkom. Żeby nie doprowadzali do takich sytuacji.
      Dziecko to nie automat, nie komputer, aby reagowało automatycznie po naciśnięciu
      enter.
      Jeśli naprawdę coś musi być zrobione, trzeba to dziecku przedtem spokojnie
      wytłumaczyć. Albo - uatrakcyjnić. Obiecać bajkę, gdy będzie siedziało na
      nocniku, wymyślić historyjkę o ciepłej skarpetce, która chciała wskoczyć na nóżkę.
      Tak przecież dzieje się w przedszkolach - dzieci robią to, na co nie zawsze
      mają ochotę, bo mądre wychowawczynie zawsze potrafią przedstawić zwykłe zajęcia
      jako atrakcję.

      Czy dziadkowie twojej córeczki zrozumieją, że minęły te czasy, gdy dziecko było
      bezwzględnie posłuszne, bało się dorosłych, robiło wszystko na rozkaz?

      2. Nie można używać argumentu,że dziecko ma "prawo do złości", bo jest to
      interpretowane jako prawo do niegrzeczności, .
      Niemądry jest argument "masz prawo odczuwać złość". Czy ktoś nam daje "prawo"
      odczuwania np. zimna, ciepła? Można powiedzieć "rozumiem, że odczuwasz to albo
      tamto".
      Dyskusyjne jest, czy mamy niedobre uczucia "tłumić", czy je jasno wyrazać.
      Osobioście wole, by lekarz stłumił swoje przekonanie,że
      Ale czy każdy ma "prawo"


      • rycerzowa Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 11:08

        Ucięło mi ostatnia kwestię:

        Osobiście wolę, by np. lekarz stłumił swoje przekonanie,że jestem
        hipochondrykiem, ale uprzejmie i spokojnie powiedział mi,że moje obawy są
        bezpodstawne.
        Jasne wyrażanie swoich emocji skutkuje często chamstwem i okrucieństwem. Nasze
        emocje nie zawsze są bowiem piękne
      • panpaniscus Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 12:28
        Ad. 1. To zależy od definicji. Dla mnie złość nie jest zła - to po prostu
        uczucie. Uczucia nie podlegają ocenie. W tym się chyba zgadzamy? oceniać można
        czyny z nich wynikające.

        Ad. 2. Prawo do złości to po prostu prawo do odczuwania uczucia. Ono będzie w
        dziecku cokolwiek babcia czy dziadek powiedzą, dziecko powinno się nauczyć na
        nie reagować i sobie z nim radzić w konstruktywny sposób. Ale sposobem na to nie
        jest negowanie istnienia tej emocji czy zawstydzanie nią. A pierwszy krok, żeby
        umieć sobie poradzić z jakimś uczuciem - to świadomość, że się je ma.

        Wymaganie od małego dziecka, by sobie świetnie radziło z emocjami jest bardzo na
        wyrost. Dorosłym często się zdarzają tu ogromne deficyty (jak wspomnianym
        dziadkom). Dziecku trzeba stawiać granice w wyrażaniu emocji (jak wspomniane
        przez przedpisczynie umawianie się co wolno/czego nie wolno jak się jest
        zezłoszczonym), ale nie negować tego, co ono czuje.
        Swoją drogą nic mnie tak do szału nie doprowadza, jak kiedy ktoś nie daje mi
        prawa do moich odczuć.
      • sanciasancia Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 12:50
        za sjp:
        złość "silne uczucie wzburzenia, gniewu lub wrogości często połączone z agresją"
        Rozumiem, że to jest zaprzeczenie na wyższym poziomie - dziecko ma już prawo
        komunikować swój sprzeciw, a ja jako dorosła kobieta nie powinnam być silnie
        wzburzona.
        Każdy ma prawo do niegrzeczności czy złości. Ja też. Tyle tylko, że skoro umiem
        swoje niezadowolenie komunikować w bardziej przystępny sposób, muszę liczyć się
        z tym, że moja reakcja będzie źle przyjęta.
        Są sytuacje, w których różne, nieakceptowalne nawet drogi komunikacji są dobrym
        wyjściem. Czy mówiąc dresowi, który się przyczepił mówimy "Zostaw mnie proszę" i
        kategorycznie każemy mu sp..?
        • rycerzowa Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 13:56
          Jasne, ale nie mówimy o "prawie" do złości, bo na to nikt nie ma wpływu, ale o
          prawie do wyrażania negatywnych uczuć.
          Jak dresowi się twoja fizys nie podoba, to czy ma prawo cię zbluzgać?
          Ma obowiązek stłumić swoje uczucia. Chyba nie tylko moim zdaniem. I nie
          obchodzi mnie, jaki poniesie w związku z tym koszt psychologiczny, jaki będzie
          sfrustrowany.
          Ma się zamknąć, i tyle.
          Tyle razy na forum nazywacie chamami mężów, którzy szczerze mówią żonom, co myślą.

          W odniesieniu do tego konkretnego dziecka chodzi o to, by nie doprowadzać do
          sytuacji,że dziecko jest zrozpaczone,czyli by trudnym sytuacjom zapobiegać.
          Małe dziecko jest za małe, by było "złe", wrogie wobec otoczenia.
          Ono zwyczajnie nie umie się zachować, nie umie przeprowadzić swojej woli, ani
          nie umie przystosować się, gdy trzeba, zatem trzeba mu w tym pomóc.

          Dziadkowie autorki postu próbują stosować humor w celach wychowawczych,ale ta
          dziewczynka jest albo jeszcze za mała, albo poczucia humoru pozbawiona. Jako i
          jej matka.
          Ja bym takiemu dziadkowi rwącemu włosy z głowy przystawiła lusterko, by
          zobaczył, "jak wygląda".
          A na telefon z pytaniem, kiedy wnusia przyjdzie, odpowiedziałabym, że nie
          przyjdzie, bo tak dziadkowie przykazali. Albo że się boi babci, która chyba była
          bardzo zła, skoro jej się tak "zęby wykrzywiły".
          Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
          • nat.wroclaw Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 14:35
            >>ale ta dziewczynka jest albo jeszcze za mała, albo poczucia humoru
            pozbawiona. Jako i jej matka.

            Ooo .. na chwilę człowiek straci wątek z oczu, a juz prywatnie po
            plecach obrywa. Masz jakis kłopot "rycerzowa" z argumentami,że
            potrzebujesz mnie oceniać ad personam w obszarze, ktory jest Ci
            zupełnie obcy?
            • sebalda Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 15:48
              Zaiste porównanie męża wrzeszczącego na żonę (często Bogu ducha winną) tudzież
              małe dzieci z 3-latką, ktora nie radzi sobie z emocjami i jedynie płaczem i
              krzykiem może je wyrazić, jest nadzwyczaj celne i świadczące o tym, że osoba je
              stosująca (znaczy porównanie) wykazuje się wyjątkową przenikliwością i poczuciem
              humoru:P
              Mówiąc o tym, że dziecku trzeba pozwolić wyrażać emocje, także te negatywne,
              nigdzie nie pisałam i jestem glęboko przekonana, że autorka wątku też nie, że
              dziecku trzeba pozwolić na każde złe zachowanie, że jeśli będzie chciała z
              premedytacją (choć w tym wieku to i tak raczej niemożliwe) kogoś skrzywdzić, to
              należy temu przyklasnąć. Małe dziecko nie umie sobie poradzić z emocjami,
              dorosły przemocowiec - nie chce. I myślę, że częściej na przmocowca wyrasta
              sfrustrowany, nadmiernie karcony chłopiec, niż dziecko wychowujące się w
              rodzinie, w której szanuje się jego prawa i chroni się go przed negatywnymi
              skutkami nadmiernej dyscypliny. I nie znaczy to przecież, że na wszystko mu się
              pozwala, ale że szanuje jego odczucia. To przecież nie jest jednoznaczne. Dla
              wielu osób okazywanie szacunku dziecku myli się z wychowywaniem go na bezkarnego
              bachora. A tak nie jest. Wiem, co mówię. Mam już duże dzieci (jedno dorosłe) i
              mogę powiedzieć, że model wychowywania dzieci w poszanowaniu ich uczuć naprawdę
              się sprawdza.
              • mama303 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 19:26
                sebalda napisała:

                > Zaiste porównanie męża wrzeszczącego na żonę (często Bogu ducha
                winną) tudzież
                > małe dzieci z 3-latką, ktora nie radzi sobie z emocjami i jedynie
                płaczem i
                > krzykiem może je wyrazić, jest nadzwyczaj celne i świadczące o
                tym, że osoba je
                > stosująca (znaczy porównanie) wykazuje się wyjątkową
                przenikliwością i poczuciem humoru:P

                Porównanie całkiem trafne. Jedno i drugie w prymitywny sposób
                demonstruje swoją wściekłość. Oczywiście o ile dziecku można to
                wybaczyć to facetowi raczej nie powinno się. Ale dziecko można i
                nalezy skorygować a dorosłego faceta raczej będzie trudno.
          • panpaniscus Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 12.02.10, 16:18
            Ależ wyrażenie własnych uczuć nie musi oznaczać krzywdzenia kogoś innego!
            Właśnie tego trzeba się nauczyć - wyrażania własnych uczuć tak, by nie
            przekraczać granic innych osób. A nie negowania istnienia tych uczuć, bo to się
            dobrze nie kończy (myślę, że jakby dres umiał w konstruktywny sposób poradzić
            sobie z rozpierającą go agresją, to by nie był dresem).
            To samo z mężem - jeśli wyzywa żonę, to nie tyle komunikuje jej swoje uczucia,
            co przekracza jej granice. Wyrażanie uczuć to powiedzenie "Ja czuję to i to" -
            nie: "myślę o tobie to i owamto, jesteś taki i owaki" albo dawanie komuś po
            twarzy.

            Dla mnie zachowanie dziadków nie jest stosowaniem humoru - no ale ja wiem z
            własnego doświadczenia, że jeszcze dzieci z 1-2 klasy biorą bardzo dosłownie
            wiele rzeczy przekazanych im przez opiekunów.

            Nie podoba mi się, że w swoim poście oceniasz nat.wrocław ("pozbawiona poczucia
            humoru"), zwłaszcza że robisz to w dziedzinie o której nie możesz mieć pojęcia
            na podstawie jej postów. Jednocześnie zresztą sama sobie przeczysz, opisując w
            jaki sposób zareagowałabyś na zachowanie dziadków - przystawianie dziadkowi
            lusterka do twarzy, po co, no przecież to tylko zastosowanie humoru w celach
            wychowawczych. Kusi, żeby napisać, że nie umiesz logicznie myśleć - mam do tego
            wniosku takie samo prawo, jak ty do oceny poczucia humoru nat.

    • jdylag75 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 13.02.10, 20:39
      Nikt nie lubi być zmuszany, stawiany przed faktem dokonanym czy na siłę
      ciągnięty do ubikacji. Mam syna pełnego godności osobistej, kwestie płaczu
      ucięłam w ten sposób, ze mówię mu: za 5 minut wychodzimy, będziemy się zbierać,
      za 10 minut kąpiel, za 2 minuty wezmę cię do ubikacji itd, to pozwala mu się
      przygotować na fakt istotnej zmiany w życiu :-) Nie ma płaczu, używania siły i
      konieczności pocieszania, to znaczy rzadko są. 3 latek spokojnie zrozumie co to
      znaczy za 5, 4 czy 10 minut, mój dwulatek to rozumiał. Metodę stosuję z super
      powodzeniem od 2 lat.
      Pomysł sprzedałam babciom :-)
      Straszenia i gadania głupot dzieciom nie toleruję.
      • mama303 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 14.02.10, 09:14
        jdylag75 napisała:

        > Nikt nie lubi być zmuszany, stawiany przed faktem dokonanym czy na
        siłę
        > ciągnięty do ubikacji. Mam syna pełnego godności osobistej,
        kwestie płaczu
        > ucięłam w ten sposób, ze mówię mu: za 5 minut wychodzimy, będziemy
        się zbierać,
        > za 10 minut kąpiel, za 2 minuty wezmę cię do ubikacji itd, to
        pozwala mu się
        > przygotować na fakt istotnej zmiany w życiu :-)

        Fajnie że na Twoje dziecko to działa. Moja córka zawsze ma kupę
        czasu nawet jak jej zostanie 1 minuta ;-)
    • bas-122 Re: Złość/bezradne babcie/straszenie brzydotą/gro 14.02.10, 07:21
      Nie wiem czy moje spostrzeżenia będą słuszne, czy raczej na opak. Być może ktoś
      z forumowiczów już o tym wspomniał /nie czytałam wszystkich wypowiedzi
      uważnie/.Widzę jednak w opisanym przez Ciebie problemie co najmniej dwie sprawy.
      Pierwsza to to, że dziadkowie i Ty macie po części odmienne metody postępowania
      z dzieckiem. Niestety, powierzając dziecko ich opiece, musisz liczyć się z tym,
      że nie wszystko w postępowaniu dziadków będzie Ci się podobało. Nie oznacza to
      oczywiście pełnej akceptacji postępowania dziadków. Nie mniej bywają sytuacje
      kiedy lepiej jest zacisnąć zęby. Czy podtykanie dziecku lusterka, robienie min
      naśladujących dziecko, do takich należy? Tego nie wiem. Trudno mi to określić,
      bo nie widziałam tego.
      Druga sprawa, to przekonanie ich do zmian w sposobie postępowania z dzieckiem.
      Skoro Twoje próby rozmów, prośby, uwagi są odbierane bardzo ambicjonalnie czy
      osobiście, może warto poszukać innych, bardziej przekonujących metod? Np. pokaż
      im praktycznie jak Ty sobie radzisz w opisanych sytuacjach, czyli nie zamykaj
      się z dzieckiem w pokoju, ale reaguj przy nich, niech zobaczą. Obserwując
      człowiek też się uczy. Opowiedz im też o podobnych sytuacjach. Ale nie na
      zasadzie "Wy to robicie źle, a ja to robię tak..." lecz raczej na zasadzie:"Ale
      wczoraj to było! Mała tak krzyczała, więc ja ...I wiecie pomogło"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka