nat.wroclaw
10.02.10, 11:54
Nie jestem pewna, czy to dobre forum na ten wątek, ale problem choc zaczyna
się od 3,3 letniej corki - właściwie dotyczy babć i dziadka.
Chodzi o ich reakcje na złość małej.
Zarówno moi rodzice jak i teściowa mają problem z zaakceptowaniem złości, jako
po prostu sposobu wyrażania trudnych uczuć. Złość jest zla. Nie wolno jej
okazywać.
I mimo moich protestów, próśb i wskazówek na złość córki reagują no, na
przykład tak:
- Ojeeeejj, ale brzydka sie robisz jak tak krzyczysz, zobacz jakie masz
brzydkie oczy i buzię! (+ podtykanie pod nos lusterka rozpłakanej i
rozkrzyczanej malej).
- Jak będziesz tak krzyczeć, to ci się pokrzywią wszystkie zęby i uszy i odpadną.
- Jak bedziesz tak krzyczec, to babcia juz nigdy nie bedzie sie z tobą bawić /
to już nidy nie przyjdziesz do babci / nikt nie bedzie cie lubił.
- Nie krzycz tak bo dziadek wyrwie sobie wszystkie głowy z głowy, ojojoj! (+
teatralne wykrzywianie sie i udawane wyrywanie wlosow z głowy + głosne piski
dziadka).
Do tego przekrzykiwanie młodej w jej napadzie histerii i wygłaszanie
powyższych rewelacji no krzykiem właśnie.
Rece opadają :(
Młoda urządza takie głone protesty zwykle pod koniec dnia u babci - gdy pada
hasło "zbieramy się powoli" i trzeba sie ubrac i jechac do domu albo gdy
"nagle" każe jej się zrobic szybko cos innego, a jej trudno szybko sie z
czegos na cos przestawić. Babcia chce ja energicznie zaprowadzic na nocnik,
załozyc szybko poubione kapcie, uczesac potargane włosy - a młoda - wrzask i
na podłogę z głośnym "Nie!"
I zaczyna się jazda. Wszyscy wrzeszczą na raz, upokarzając Hankę gadaniem o
brzydocie albo grożąc absurdalnie o tym, ze już "nigdy do babci".
Gdy jestem przy tym, biorę malą do osobnego pokoju i jakoś sie tam dogadujemy,
zwykle pomaga nazywanie tego, co ona czuje, mowienie: "Jestes teraz zła tak?
Zezłościlaś sie bardzo" I ona przerywa wrzaski i chlipiąc coś tam wydusza, ze
ona chciała na przyklad siedziec na kanapie bez kapci, albo chciala schowac
rozowego konika zanim sie ubierze. No wiadomo - mogla powiedziec od razu,
zamiast robic o to awanturę. Ale młoda dopiero sie uczy. No i jak ją coś
wkurza no to trudno, z czasem pewnie nauczy sie, ze nawet jak wkurza, to
lepiej powiedziec od razu, zamiast wrzeszczec pol godziny na dywanie.
Tylko te babcie z tymi krzykami i lusterkiem i groźbami. Ratunku :((
60-letnie babcie, ktore na zdanie "szacunek dla emocji" "prawo wyrazania
złosci" reagują atakiem, ze to ta dzisiejsza nowomowa i bezstresowe wychowanie
i ze złość nalezy tępić, bo kto to widział, zeby dziecko tak wrzeszczalo. Jak
z nimi rozmawiać? Kochane są, bardzo nam pomagaja (z wlasnej woli, zeby nie
było, ze obarczamy je opieką nad wnuczką), ale z ta złością no .. same sobie
nie radzą z jej wyrażaniem, a teraz imputuja mi to na dziecko :(