Dodaj do ulubionych

molestowanie

28.04.10, 18:59
dzisaj dowiedziałam sie ,ze mąż mój molestował nasza córkę.Dowiedziąłm się ,ze próbowal z córką siostry,nie wiem czy z młodsza tez na to sobie pozwolil .Może już starsza nie pozwalała.Nie wiem .Ufam ,że tak.
Nie moge zrozumieć jak ja nie widziałam tego.po prostu nie widziąłam...Rozmawiałam z córka mówi ,ze dawała mi sygnały ku temu.A ja byłam ślepa...Uważałam ,że mają dobre układy..Wiem ,ze nie doszlo do stosunku ale same próby wpłynęły już na dziecko.Teraz córka ma 27 lat ma dwoje swoich dzieci.Ale tkwi dalej ten strach w niej i nieufność. przeżylismy 30 lat. Wiele dobrego wspaniałe i wielkie chwile,owszem i zle bylo też ale dobrego więcej(okazuje się że nie).
W tej chwili staję w sytuacji trudnej...W sumie kocham tego czlowieka i żal mi go w jakiś sposób. Ale kocham moje dzieci i ich mi też żal.Czy ja potrafie zrozumieć co dla córki znaczyło to? Myślę o rozwodzie, nasze życie teraz byloby chyba zbyt trudne.Zostając z nim dzieci moga myśleć ,że miał w tym moje błogosławieństwo...Zostać samej hmmm nie jest to też proste...co kolwiek zrobię niesie to za sobą zło. CZy co debilni faceci nie myślą?czy to jest az taki problem w rodzinach? Boże czy każdy facet ma mózg we fiucie....Co robic ..? nie wim na razie modlę się w sumie też nie wiem o co, o jakieś mądre wyjscie z tej sytuacji które nie dołoży ran
Obserwuj wątek
    • izabelski Re: molestowanie 28.04.10, 20:02
      mysle, ze nigdy na pewno nie zaufalabym mu
      moze to samo probowac z wnuczkami
      lub innymi dziecmi

      dla ciebie i pokrzywdzonych mlodych kobiet - pomoc psychologa
      terapia
    • krzysztof-lis Re: molestowanie 28.04.10, 20:17
      > Boże czy każdy facet ma mózg we fiucie....

      Nie, nie każdy. Nie oceniaj nas wszystkich przez pryzmat jednego śmiecia.

      > Zostać samej hmmm nie jest to też proste...co kolwiek zrobię
      > niesie to za sobą zło.

      Jakie zło niesie za sobą rozwód? Chyba takie, że nie będziesz miała do kogo gęby
      otworzyć i co do garnka włożyć. Bo nic innego mi do głowy nie przychodzi.
      • rlena Re: molestowanie 28.04.10, 21:15
        Wspolczuje. Nie moglabym zostac z takim czlowiekiem.
        • efi-efi Re: molestowanie 28.04.10, 21:24
          Ale co robił konkretnie?
          • marzeka1 Re: molestowanie 28.04.10, 21:31
            No i czy rozmawiałaś o tym z szanownym mężem?
    • ekav Re: molestowanie 28.04.10, 21:38
      Krzysztof straciłam zufanie do wszystkich facetów.Nie wiem może
      odbuduje je kiedyś ale na razie....Samotnośc nie jest czyms dobrym
      Krzysztof, poswięciłam życie na wychowanie dzieci, niedopilnowalam
      tego renty nie mam wyrobionej a lat sporo juz mam .kto mnie utrzyma?S
      Rozmwiałam z córka i uświadamiam sobie coraz bardziej zło jakie on
      zrobił. Jej strach o siebie i o młodszą siostre i samotnośc w tym
      strachu.Ta straszna samotnośc w tym. Rozterki typu zyczenia śmnierci
      jemu jako najlepszego rozwiazania. kłótnie w jej malżeństwaie
      spowodowane starchem o młodsza siostrę. Powiedzaiła mi ze to jest
      jej wymarzony dzień dzieisjszy ale i smutny. Marzyła ,zeby to
      wszystko wyszlo na jaw i bala się tego.Boże co oan musiała
      przeżywać....Powinno to we mnie wywołac wstret do niego a mi po
      prostu żal.Nie da się wymazac tak od razu tylu lat...Nie
      da,nienawidze go za to że tak wyszlo ale cholera równoczesnie w
      jakis sposob kocham i chciałbym mu pomóc.Nie wiem czy rozumiecie to
      możecie mnie potepiac za to ale tak jest.Wiem ,że raczej z nim nie
      będę ale nie dlatego ,że znienawidzialm go ale z barku
      zaufania ,zalu ,pretensji i dla dzieci choc ona i tak nie che z nim
      do końca zrywac kontaktu.Pozostały tylko łzy
    • ekav Re: molestowanie 28.04.10, 21:43
      Co konkretnie robił? Hmmm wiesz nie dopytywalam córki o
      szczegóły,nie jest jej łatwo mówic o sprawie a cóż o szczegółach..Na
      tyl było to żłe ,ze ja skrzywdził na calę zycie...
      Tak rozmawiałm z nim.Dzieli nas w tej chwili 1500 km więc rozmowa
      przez skyp tylko. Na poczatku próba wymówki i bagatelizowania. Kiedy
      powiedzalm mu ,że rozmwiałam z córką i siostrzenica
      milczenie...Milczenie. Nie wiem jak postapić co powiedziec synom
      Cholera ja mam 4 synów i co!? mam im powiedziec o ojcu prawde?
      potrzebne nowe rany? Nie wiem ,nie wiem ma dwie bratanice
      wychowywane przezemnie o i córke. Teraz bratanice sa u córki juz od
      ok dw€ch lat od kiedy wyjeżdżam za granicę do pracy
      • verdana Re: molestowanie 28.04.10, 21:56
        Jedno musisz wiedzieć na 100%. Kto mówi prawdę.
        Pewnie córka - ale mimo wszystko, po tylu latach ja domagalabym się
        konkretów. Nie sądzę, aby córka klamała, ale wszystko jest możliwe -
        i wyrodny ojciec, molestujący dziecko i wyrodna córka, mszcząca sie
        o cos na Was obojgu. Możliwe są też, choć rzadkie, tzw. "falszywe
        wspomnienia", szczególnie, jesli corka przechodzi jakąś terapię u
        niezbyt rzetelnego terapeuty.
        Jeśli zarzuty się potwierdzą, a Ty zostaniesz z facetem, ktory
        molestował Twoje dziecko, to na miejscu córki zerwałabym wszelkie
        kontakty.
        • ekav Re: molestowanie 28.04.10, 22:14
          powiedzial mi na tyle ,ze wierże jej.Wierze jej w 100%.Mąż milczalm
          kiedy powiedzialm mu ,ze rozmaiwłąm z nią i powiedziała mi o
          wszystkim,nie obrzucalm go wyzwizkami ani nie zarzucalam
          pretensjami.Bo co mialam mu powiedzieć? jak sam nie zrozumie jak
          mógł jej w oczy patrzec po tym wszystkim
          W sumie w tej całej sytuacji u niej nie widac mściwości ale jakiś
          żal i prestensja o to ,ze nie miala ojca normalnego.
          Gdyby tylko mi mówiła o tym córka to tak .Ale potwierdziła mi to tez
          siostrzenica.
          Też zdawalo ,ze tak zrobilabym jak piszesz rozejśc sie i już.Ale to
          nie jest łatwe.To sie dzieje między kochanym przez Ciebie
          osobami...czy nie nalezy mu się tez wsparcie. Przeciez go kochałam
          ma m zostawic go sobie samemu ot jak smiecia?! w domu nie zostanie
          moim napewno ale..
          • izabelski Re: molestowanie 28.04.10, 22:28
            piszesz,ze niedopilnowalas emerutury
            ile masz lat?


            jesli sie z nim rozwiedziesz, to on bedzie mial obowiazek na ciebie placic
          • marzeka1 Re: molestowanie 28.04.10, 22:29
            Ale facet, który TAK WŁAŚNIE krzywdzi własne dziecko JEST
            śmieciem.Też miałam ojca,już nie żyje, nigdy w życiu ani wobec mnie,
            ani wobec mojej siostry nie zachował się niestosownie, a przecież
            przytulał, brał na kolana itp.Pamiętam, że nasz kochał. Tu córka
            jest dorosła, a to w niej siedzi jak niezabliźniona rana. Dlatego
            jest śmieciem.
      • krzysztof-lis Re: molestowanie 29.04.10, 08:00
        > Cholera ja mam 4 synów i co!? mam im powiedziec o ojcu prawde?

        Oczywiście, że tak.

        Jak dla mnie taki śmieć powinien zdychać w samotności.
    • ekav Re: molestowanie 29.04.10, 04:35
      Mam 55 lat.Niewielki staż ok 7 lat pracy.W tej chwili jestem na
      etapie zakladania wlasnej firmy, nie wiem jakie mam szanse.W tej
      chwili myśłę ,ze zerowe. Ale jak czlowiek był zawsze z kims jest
      trudno teraz samemu tym bardziej ,ze i on był wtym
      uwzglednainy.Wiem musze sama teraz to dzwignąć. Podejmę chyba to
      wyzwanie samotnie, choć z ciężkim sercem.
      Kiedyś sama określałam jako smiecia innych molestujących swoje
      dzieci. Teraz stojąc w problemie widzę że to jest nie mniej trudne
      dla innych czlonków rodziny,żony innych dzieci..boje się o
      synów.postanowiłysmy z corka że o problemie nie będziemy mówić im.Po
      prostu rozejdziemy się z nim z powdu mojej winy.Jeżeli dojdzie do
      sądu to za obopólnym porozumieniem. Nie chodzi tu o brudy ale nie
      mogę dopuscić do nowych zranień
    • premeda Re: molestowanie 29.04.10, 08:09
      Najtrudniejszą sytuację mają molestwane dziewczyny, bo one nie dość
      że muszą poukładać własne życie wewnętrzne (emocje, akceptacja
      swojego ciała, seksualności, osobowości) to muszą radzić sobie też w
      związkach (powiedzieć partnerowi o przeszłości, wielu wtedy ucieka
      czy nie mówić nic i zmagać się z niewiedzą partnera) do tego jeszcze
      relacje z rodziną zwłaszcza matką, która nie widziała chociaż
      sygnały były wysyłane. To jest dopiero ogrom pracy, gdy młody
      człowiek musi to wszystko poskładać kupy, by jakoś funkcjonować.
      zeństwem nieinterpretować wtedy sytuavji pod siebie.\w zwiazku sobie
      • premeda Re: molestowanie 29.04.10, 08:10
        Ostatnia linijka nie została skasowana.
        • zott36 Re: molestowanie 29.04.10, 10:31
          Bardzo trudna sytuacja.
          Myślę , że ciężko Ci będzie samej , to jakoś w głowie poukładać .
          Na Twoim miejscu poszłabym koniecznie do psychologa, który skieruje Ciebie , a
          może was wszystkich na terapię.
          Idź najlepiej , do przychodni państwowej , gdzie jest poradnia psychologiczna.
          Na pierwszą wizytę, czekasz od tygodnia do miesiąca. Wszystko masz za darmo.
          Na nowo musisz sobie niestety poukładać relację z córką , z mężem (być może bez
          męża), z pozostałymi dziećmi .
          Psycholog Ciebie nakieruje , jak rozmawiać , co mówić , żeby dodatkowo , nie
          dolewać oliwy do ognia, a jednak to życie na nowo sobie teraz poukładać.
          Bardzo Ci współczuję i sama nic Ci nie chcę doradzać , bo można większej krzywdy
          narobić.


      • verdana Re: molestowanie 29.04.10, 10:17
        Nie powiesz synom? I bedzies patrzeć, jak wysyłaja swoje córeczki do
        dziadka? W takim razie bedziesz współodpowiedzialna za to, co może
        się stać.
        Twoim obowiazkiem jest powiedzieć o tym swoim dzieciom, bo od tego
        zalezy los ich dzieci.
        • ekav Re: molestowanie 29.04.10, 10:31
          Masz w sumie racje,masz w sumie racje choc nie wiem jak bym mogła to
          zrobic ale chyba muszę
        • zott36 Re: molestowanie 29.04.10, 10:40
          Zdecydowanie powiedz synom.
          Przecież tutaj nikt nie mówi , ze od razu należy odciąć wnuczków od dziadka.
          Chociaż nie wiadomo jak zareagują pozostałe dzieci(synowie) . Nie masz niestety
          na to wpływu. Jedne mogą ojca znienawidzić inne tylko bacznie obserwować i
          pilnować własnych dzieci.
          Jeśli będziesz chronić męża poprzez milczenie , to niestety będziesz współwinna
          , a dzieci mogą dodatkowo Ciebie odtrącić , nie mówiąc o synowych, które nie
          pozwolą na spotkania z babcią i dziadkiem.
          Teraz od Was wszystkich zależy , jak będzie wyglądała wasza rodzina.
          Moim zdaniem bez psychologa się nie obejdzie , i to dobrego , który zajmuje się
          głownie takimi sprawami.
          • tully.makker Re: molestowanie 29.04.10, 11:08
            Przecież tutaj nikt nie mówi , ze od razu należy odciąć wnuczków od
            dziadka.

            Jak to nikt? Chyba wszyscy, ktorzy sie wypowiadali w temacie
            wnuczkow, to wlasnie mowia?
    • tully.makker Re: molestowanie 29.04.10, 10:31
      Myślę o rozwodzie, nasze życie teraz byloby chy
      > ba zbyt trudne.Zostając z nim dzieci moga myśleć ,że miał w tym
      moje błogosławi
      > eństwo...Zostać samej hmmm nie jest to też proste...co kolwiek
      zrobię niesie to
      > za sobą zło.

      A co jest zlego w rozwodzie z mezczyzna,ktory molestowal swoja corke
      i swoja siostrzenice?
      • triss_merigold6 Jak to co? 29.04.10, 11:24
        Zostanie bez kasy. Emerytury nie ma, renty również nie, 55-latce
        znaleźć pracę trudniej niż młodszej kobiecie. Całe życie w garach i
        z mopem w chałupie, tak się "poświęcała" dla dzieci, że nie
        zauważyła, że mąż molestuje córkę. Jakoś dziwnie przeczy to tezie o
        wyjątkowym "dopilnowaniu" dzieci przez niepracujące matki.
        • ekav Re: Jak to co? 29.04.10, 11:42
          Praca często z haką w polu u gospodarza 10 godzin zarobic na
          ziemniaki na zime czy na wycieczke szkolną.Kobieta w domu z dziećmi
          to mit ,ze niepracująca
          Czesto praca na czarno bo tak jest prościej i taniej miec pracownika.
          W sumie pracowąłam cały czas. Myslisz ze z jednej wypłaty mozna
          utrzymac dzieci bez opieki społecznej i wykształcić min liceum?
          Zawsze marzyła mi sie duża rodzina. I cieszyłam sie ,ze ich
          mam.cięzko było mąż w sumie odciążął mnie często w pracahc
          domowych.dużo pomagał.Nie bylo tak ,ze to ja sama
          pracowałam.najmłodsze kończy liceum w tym roku.
          Mam działalność w Polsce swoja, ne dawno otworzyłam, problem jak
          pójdzie dalej.tym bardziej ,ze był on brany pod uwagę w
          funkcjonowaniu.Synowie to problem.Wiem chodzi o bezpieczeństwo
          wnuczek.Ale co zrobic z uczuciami synów? można tak łatwo rzucic
          czyjeś uczucia w szambo? najwiekszy problem ,ze jestem za
          granicą.Nie wiem jak to zrobic zeby byli czujni a równocześnie nie
          wpadli w sidła nienawiści.Triss doplinowanie, cholera , wiem moja
          wina że byłam ślepa, ale nie mam pojecia jak to sie stalo,ze tak
          oślepłam...to mnie też boli i mam do siebie o to pretensje jak
          mogłam nie wiedzieć
          • premeda Re: Jak to co? 29.04.10, 11:51
            A jakbyś wiedziała wcześniej to co????? Krzywda córkę i tak by
            spotkała, jej sytuacji toby nie zmieniło. Nie dostrzegasz zła, które
            ją spotkało, myślisz o wszystkich tylko nie o niej. Zresztą to
            myślenie o synach, wnukach też jest od czapy, bo powinnaś zapobiegać
            a nie reagować, gdy się coś wydarzy.
      • zott36 Do Tully 29.04.10, 11:36
        Ja nie jestem taka pewna , czy całkowite odcięcie od dziadka byłoby dobre dla
        wnuczków.
        Założmy taką sytuację . Wnuczki juz są ,kilkuletnie , kilkunastoletnie . Miały
        kontakt z dziadkiem . Każdy wnuczek jest emocjonalnie związany z mężem autorki .
        Nie wiadomo czy dziadek je molestował , prawda? .(To trzeba najpierw ustalić).
        I co nagle mówisz siedmiolatkowi , ze nie zobaczy juz dziadka? Myślisz , ze
        takie dziecko zrozumie .? Podejrzewam , ze to mogłoby wyrzadzić większą krzywdę
        emocjonalną , niż same domysły i przypuszczenia.
        Dlatego ja uparcie będę powtarzać , ze psycholog niezbędny.
        A mylisz , ze dla dorosłych synów , to będzie takie proste? , odciąc się od
        ojca? , szczerze WĄTPIE.
        Przez 20-30 lat mieli dobry obraz ojca , ciężko nagle jest się odciąć od
        korzeni rodzinnych. Dla osób z zewnątrz banalne . Jednak nie dla ludzi
        emocjonalnie ze sobą związanych przez wiele lat.
        Być może , nie będą potrafili , a być może nie będą nawet chcieli , zupełnie
        pozbawiać się kontaktów z ojcem .
        Nikt nie wie jaka będzie ich reakcja.

        Autorko , jaki teraz ma córka stosunek do ojca?
        • premeda Re: Do Tully 29.04.10, 11:43
          Ja sobie powiedziałam, że nigdy nie zostawię swojej córki z moim
          ojcem i bratem samych, zawsze będe miała ich na oku. Molestował mnie
          dziadek ze strony ojca.
        • ekav Re: Do Tully 29.04.10, 11:47
          dzisiaj rozmawialysmy o tym.Mówi,ze ma żal ale nie życzy mu
          zle>chciałby ,zeby sie z dmu wyprowadził,zacytuje Ci jej slowa z
          naszej rozmowy na skypie
          chce aby poniosl konsekwencje nie chce aby tez mu poszlo to za
          gladko zeby wiecej nic takiego nie zrobil aby zapamietal i zrozumial
          mamka nie mozesz teraz myslec tak to sie stalo i juz sie nie
          odstanie i koniec Bóg dał mi madrosc w moim zyciu i nie wiem ale
          moge chyba tak napisac ze wybaczyłam ojcu tylko zeby sie juz to
          skonczylo i zycze jemu aby sie wyleczyl z pomoca boża
          ale nic juz nie bedzie napewno tak jak bylo
          z reszta nawet nie wiem jakich slow tu uzyc bo powiem szczeze ze w
          myslach to sobie ukladam ze ojciec mieszka gdzie inndziej i ze sie z
          tym pogodzil
          • zott36 Re: Do Tully 29.04.10, 12:07
            Ekav , bardzo mi Ciebie szkoda, naprawdę.
            Myślę , ze córka Ciebie teraz bardzo potrzebuje, Twojego wsparcia.
            Pisałaś , ze córka ma już swoją rodzinę , ale jednak matka jest w życiu
            najważniejsza.
            Ciężko Ci cokolwiek poradzić, bo piszesz , ze nie masz gdzie się podziać i nie
            masz środków do życia. Może , któreś z dzieci mogłoby Ciebie wziąć do siebie ?,
            pomóc znaleźć Ci pracę?.
            Z drugiej strony jak zostaniesz mężem , to córka może pomyśleć , ze dałaś mężowi
            ciche przyzwolenie.



        • rapunzel1 Re: Do Tully 29.04.10, 12:14
          Skąd domniemanie że synowie ekav mieli dobry obraz ojca? Bo ekav pompatycznie troszczy się o ich UCZUCIA? Mąż ekav miał tak bardzo gdzieś odczucia córki i bratanicy, że je molestował, ale do podległych własnej władzy synów to się niby odnosił zawsze z głębokim szacunkiem.

          Szczegóły kontaktów wnucząt z dziadkiem nie zależą od ekav tylko od ich rodziców. Ona ma tylko powiedzieć rodzicom o molestowaniu.

          Nie rozumiem czemu ekav chce brać winę za rozwód na siebie. Taka pokuta za ignorowanie sygnałów córki dawniej? Przecież przy rozwodzie z winy męża ma prawo do rekompensaty za spadek poziomu życia w postaci alimentów.

    • demonsbaby mogę jedynie 29.04.10, 12:09
      spróbować zrozumieć co czujesz, co znaczy bycie w związku z kimś 30 lat i
      myślenie o rozstaniu ... Nie mniej na szale połóż krzywdy, które wyrządził
      dziecku, które chciałaś uchronić przed złem. Zbudowanie bezpieczeństwa dla
      rodziny było priorytetem faceta, które życie własnemu dziecku spaprał. To będzie
      w niej żyć do końca życia. Spójrz prawdzie w oczy - masz męża pedofila. Takiego
      męża chcesz mieć do końca dni u swojego boku? Kochasz go ... nie powinniśmy
      mówić "za co", ale "pomimo jakich wad". Czy nadal twierdzisz, że twój mąż ma
      wady? Czy to cholernie zryty chory łeb??? Kogo oszukujesz i na czym Tobie
      zależy? Jak będziesz umierać, umrzesz spokojnie?
      • ekav Re: mogę jedynie 29.04.10, 15:06
        Z corka rozmawiałm,jej jedyna chęcia jest zamkniecie tego rozdziału. Nie chce żebym omawiała to z rodziną. To jest trudne dla nas wszystkich naprawde trudne. Wiem ,że powinnam chronic wnuki tez i to jest moim obowiązkiem teraz. Powiedzieś synom dla samej wiedzy o tym nie niesie nic dobrego ale argument wnucząt jest tu istootny. Ale czy corce będzie łatwo kiedy będzie mial świadomośc ,ze wszyscy w rodzinie o tym mówią? Nikt jej nie zaszkodzi ale ja ni ewiem czy bym chciał takiej wiedzy o mnie dla mojej rodziny.Po prostu umarł ktoś i to umarł smiercią tragiczna A ze strata nie jest łatwo się pogodzić.
        Pisze i rozmawiam z Wami poniewaz samej trudno to przegryźć.Chce posłuchąć tez prawdy od Was.Głuszę ja w sobie tez trochę.I nie dziwcie się ...więc czytam to co piszecie i układam sobie to wszystko
        • p_wolf Re: mogę jedynie 29.04.10, 15:56
          Najpierw przeczytaj sobie to:
          wyborcza.pl/1,75480,3194416.html

          Czy synowie mają lub mogą mieć w przyszłości dzieci? Jeżeli tak, to ABSOLUTNIE
          MUSISZ powiedzieć im o tym co się stało. To nie jest kwestia rozdrapywania ran,
          ani czyjegokolwiek komfortu psychicznego, to jest kwestia bezpieczeństwa tych
          dzieci!

          Jeżeli dziecko któregoś z twoich synów zostanie skrzywdzone przez dziadka, to Ty
          będziesz temu współwinna, gdyż mogłaś je przed tym uchronić, a mimo to z
          premedytacją postanowiłaś sprawę przemilczeć.

          Natomiast argumenty za pozostaniem w związku z tym człowiekiem są poza moim
          zasięgiem pojmowania. Pewnych rzeczy się na pieniądze nie przelicza.
          • p_wolf Re: mogę jedynie 29.04.10, 15:58
            poprawiony link
            • efi-efi Re: mogę jedynie 30.04.10, 08:55
              ekav napisała:

              >>Po
              >>prostu rozejdziemy się z nim z powdu mojej winy.

              - Z jakiej Twojej winy?!!!
              Rozumiem, że chcesz uniknąć skandalu, ale absolutnie nie możesz się zgodzić na
              rozwód z orzekaniem o Twojej winie.
              W sądzie musisz powiedzieć o tym co jest przyczyną rozwodu i zażądać dla siebie
              alimentów od męża, które Ci się należą.
              Zadbaj w końcu o siebie!
          • anusia29 Re: mogę jedynie 30.04.10, 09:19
            Musisz powiedzieć synom, że ojciec jest hmmm... pedofilem i
            kazirodcą
            . Bo jest! Możesz jedynie nie mówić wobec kogo (tj. że
            wobec córki - możez uzyć sformulowania, że wobec osoby w rodzinie -
            dziewczynki).
            Dlaczego tak go chronisz???!!!
            • sebalda Re: mogę jedynie 30.04.10, 10:21
              Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ludzi, sytuacji. Staram się być
              tolerancyjna, wyrozumiała, staram się zrozumieć pobudki ludzi, ktorzy mają
              problemy. Staram się nawet zrozumieć (choć NIGDY usprawiedliwić) pedofila, choć
              to dla mnie jedno z najgorszych przewinień, jakie może wyrządzić człowiek
              drugiemu człowiekowi, małemu i bezbronnemu. Ale żadną miarą nie mogę zrozumieć,
              usprawiedliwić, wytlumaczyć sobie postępowania kobiety, która chroni męża, który
              molestował/molestuje jej dzieci. Wybacz, ale to straszna zbrodnia, to
              niewyobrażalna krzywda, to jest NIE DO WYBACZENIA! Musisz dostać alimenty, może
              dzieci Ci pomogą, może dorobisz, opiekując się jakimś dzieckiem, dobra niania
              jest na wagę złota, ale MUSISZ okazać mężowi swoją absolutną dezaprobatę. I za
              wszelką cenę chronić wnuki, on prawie na pewno będzie próbowal, to bardzo częsty
              scenariusz.
              Wiem, że to wszystko jest bardzo trudne, ale to jedynie słuszna droga w tym
              przypadku. Krzywda się stała, ale teraz czas wreszcie postawić temu kres, ukarac
              winnego, odciąć się od niego, chronić bliskich i móc sobie dzięki temu spojrzeć
              w oczy w lustrze. Jeśli Ci zabraknie siły, zacznij sobie wyobrażać, co czuła
              Twoja córka, jak on do niej przychodził. Ja nie mogłabym znieść widoku takiego
              człowieka, nie mogłabym oddychać tym samym powietrzem, co on. Kurcze, dla mnie
              to jednak niewyobrażalne.
              • p_wolf Re: mogę jedynie 30.04.10, 10:42
                Taka drobna uwaga - nie wiemy czy on jest pedofilem, bo autorka nie podała w
                jakim wieku dziewczynki padły ofiarą molestowania. Co nijak nie zmienia
                obrzydliwości tego co zrobił.
                • anusia29 Re: mogę jedynie 30.04.10, 10:48
                  jesli dziewczynki, to nie sądzę by było to 16 +
                  • p_wolf Re: mogę jedynie 30.04.10, 11:11
                    > jesli dziewczynki, to nie sądzę by było to 16 +
                    Pedofilia nie polega na
                    zachowaniach seksualnych względem kogoś o określonym wieku, tylko względem kogoś
                    o niewykształconych trzeciorzędowych cechach płciowych. Sorry za offtopic.
              • black_tangens Re: mogę jedynie 30.04.10, 11:00
                sebalda napisała:

                > Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ludzi, sytuacji. Staram się być
                > tolerancyjna, wyrozumiała, staram się zrozumieć pobudki ludzi, ktorzy mają
                > problemy. Staram się nawet zrozumieć (choć NIGDY usprawiedliwić) pedofila, choć
                > to dla mnie jedno z najgorszych przewinień, jakie może wyrządzić człowiek
                > drugiemu człowiekowi, małemu i bezbronnemu. Ale żadną miarą nie mogę zrozumieć,
                > usprawiedliwić, wytlumaczyć sobie postępowania kobiety, która chroni męża, któr
                > y
                > molestował/molestuje jej dzieci. Wybacz, ale to straszna zbrodnia, to
                > niewyobrażalna krzywda, to jest NIE DO WYBACZENIA!

                Ja się całkowicie podpisuję pod tym co napisała sebalda. Dodam od siebie, że
                nawet jeślibyś miała żyć w skrajnej biedzie jako bezrobotna starsza pani bez
                męża to powinnaś: 1) powiadomić wszystkie swoje dzieci – w tym synów - o
                tym że maja ojca kazirodcę i pedofila 2) opuścić męża – rozwód lub tylko
                separacja ale na pewno nie wspólne mieszkanie – bo inaczej stracisz szacunek do
                samej siebie.
                Wydaje mi się że każda niezdegenerowana kobieta czułaby zwykle
                obrzydzenie także do siebie mieszkając pod jednym dachem z takim
                przestępcą : ja bym nie mogła widzieć codziennie człowieka, który tak potwornie
                skrzywdził moje dzieci, który także mnie oszukiwał i to 30 lat, dzień w dzień.
                Więc szanuj się kobieto, nawet jeśli mąż ciebie nie szanował i podejmij w końcu
                zdecydowane kroki. A na koniec jeszcze jedno pytanie: czy to przestępstwo się
                już przedawniło? Nie napisałaś do kiedy córka była molestowana – może córka
                przemyśli sobie kwestie zgłoszenia tego przestępstwa do prokuratury?
                • ekav Re: mogę jedynie 30.04.10, 11:36
                  tak rozmawialm i o tym
                  ale ona zdecycydowanie nie chce nigdzie zglaszać.Nie są to sparwy
                  przyjemne dal osob pokrzywdzonych i nie wiadomo czy nie bardziej
                  rani potem taka sprawa.Ona jest szczęsliwa ,ze doszlo do naszej
                  romowy o tym ,ze się uwolniła od tego...że mogla porozmawiac o tym
                  ze mna ze ja zadalm to pytanie ....mieszkac nie będziemy razem
                  to posatnowialm ale nie chę ,zeby za dziecmi ciagneła się pamięc o
                  dzieciach pedofila wiec moja wina niech pozosatani dzieci się
                  dowiedza ale nie mówcie mi że mielbyscie odwage powiedzięc jezeli by
                  dotkneło to waszej rodziny oficjalnie
                  • anusia29 Re: mogę jedynie 30.04.10, 12:10
                    nikt nie mówi o zgłaszaniu, tylko o poinformowaniu synów + rozwodzie
                    z JEGO WINY
                • sebalda Re: mogę jedynie 30.04.10, 12:53
                  Chciałam coś wyprostować, bo dopiero jak przeczytałam w cytacie, zrozumialam
                  niejednoznaczność. Krzywdą NIE DO WYBACZENIA jest postępowanie męża, nie żony,
                  choć to właśnie pozostawienie niezałatwionej sprawy przez żonę tez jest złe.
    • ekav Re: molestowanie 30.04.10, 11:30
      Wtym wszystkim nie chodzi o chri=onienie jego Ale o chroinienie
      córki zranionej przez niego ,ze uniknie pytań i spojrseń.Chodzi o
      to ,ze ja sama przez to chce chyba zminimalizowac to co sie
      stalo.Chronię siebie prsed paranoja , mój umysl nie chce przyjąc ,ze
      to sie stalo.Może to i obrona dal mnie samej że byłam slepa przez te
      lata?...
      łatwo wypowiada się slowa jak nie dodtyka nas ten problem

      • p_wolf Re: molestowanie 30.04.10, 11:35
        Pomyśl o ochronie wnuków najpierw. Nikt nie sugeruje publicznego ogłoszenia
        faktu molestowania córki, wystarczy że powiesz synom, że zdarzyło się w
        przeszłości że ojciec molestował kogoś, i żeby stosowali zasadę
        ograniczonego zachowania.
        Jeśli to przemilczysz, a on kogoś znów skrzywdzi - będziesz współwinna.
        • p_wolf Re: molestowanie 30.04.10, 11:37
          * ograniczonego zaufania.
          • ekav Re: molestowanie 30.04.10, 11:50
            Tak wiem musze im powiedzeć. chce to zrobic jak najmniej ich raniąc
            ufam Bogu ,ze pomoże mi w tym .
            Ale mam nadzieje ,ze i jego zmieni momo wszystko,nie chę dla niego
            xle choc według opini zalsuzył ale ani córka ani ja nie chcemy
            niczego zlego dla niego.Ale i dla innych tez nie
            więc powiem.
            • premeda Re: molestowanie 30.04.10, 11:57
              Ty nie masz odwagi, żeby ze swoją wiedzą na temat męża cokolwiek
              zrobić. Obarczasz tym córkę to ona ma poiwiedzieć ci co masz zrobić
              i czuć do niego.
          • sebalda Re: molestowanie 30.04.10, 11:52
            Ja rozumiem, że to potworny szok i trauma także dla Ciebie. Cieszę się, że się
            zdecydowałaś na odejście od męża, odzyskasz w ten sposób szacunek do siebie, a
            nade wszystko bardzo, myślę, ulżysz tym córce. Ofiary prawie zawsze gdzieś
            podświadomie w niewielkim choćby stopniu obwiniają siebie, zwlaszcza dzieci, ale
            to może także rzutowac na resztę życia. Odgradzając się od męża, pokażesz jej,
            że to jest godne największego potępienia i ją tym wesprzesz, bo ona bardzo
            potrzebuje Twojego wsparcia.
            Tyle na zdrowy rozum, natomiast informacje, co dalej z ujawnieniem i innymi
            szczegółami postępowania, powinnaś uzyskać od fachowców. Zmierzam do tego, że
            powinnaś się zwrócić po pomoc do psychologa, jeśli nie chcesz ujawnienia, może
            powinnaś zadzwonić na jakąś linię interwencyjną, sa przecież z pewnością
            organizacje kobiece wspierające inne kobiety w takiej syutacji, nie tylko
            mentalnie, ale tez organizacyjnie. Nie jestes niestety sama w takiej sytuacji,
            my, kobiety musimy dawac bardzo zdecydowany odpór w takich sytuacjach, ktore
            niestety nie są rzadkie. Szukaj pomocy w organizacjach kobiecych, nie musisz się
            z bym borykać sama. Życzę powodzenia przede wszystkim Twojej córce, ale też i
            Tobie:)
            • ekav Re: molestowanie 30.04.10, 13:14
              Permeda niczym nie obarczam,nie rzucaj szybkich słów, nie rzucja.Nie wiesz jak to jest kiedy dotknie Coiebie ten probelm jako żony i matki.Pisze tu mając nadzieję ,ze trafie na kogoś z kim bede mogła porozmawiac rzeczowo o tym ,bo na razie mam mętlik.A Ty powiedz mi co rzeczowego dajesz rzucając oskarżenia? Łatwośc wypowidania słów jest przerżająca.Ja tez jestem ofiara i szukam jakiegoś wyjścia najmniej raniącego pozostałych i córkę też...poniewaz ona bezpośrednio dotknieta tym więc do niej nalezy decydować co dalej....
              Sebalda brdzo chciałbym spotkac sie i porozmaiwąc z kobietami któr mają za sobą takie doświadczenie...bradzo, ale jestem po za krajem .borykam się sama z tym .Wspieram jeszcze córke,i cierpie z nią.Podziwam jej postawę w tym.Jest wspaniałą kobietą i dobrymn czlowiekiem ...
              • zosia543 Re: molestowanie 30.04.10, 17:08
                Nie spotkalo mnie cos takiego w zyciu ale wiem jedno ze gdyby moj maz a
                ojciec moich corek doknal by swoje wlasne dzieci molestowal to ja nie
                zastanawialbym sie ani sekundy,nie rozumiem Cie-piszesz ze jestescie
                razem juz 30 lat wiele przezyliscie i ty nie wiesz co zrobic?Twoj maz
                ojciec Twojej corki wkladal jej rece w majtki molestowal a potem szedl
                robic to z Toba!I Ty nie wiesz co robic?zostan z nim i zawsze jak
                bedzie Cie dotykal wyobrazaj sobie ze jestes swoja corka.Moze zle mysle
                ale ja po czyms takim wymiotowalabym gdyby maz mnie doknal.
                • ekav Re: molestowanie 30.04.10, 18:38
                  Zoisia porozmawiam z Tobą po jakiiejś twojej traumie.nie koniecznie
                  takiej.Przypomnij sobie swoje słowa kiedy Ciebie spotka coś
                  zlego.Jak latwo było Ci wydawać opinie kiedy nie dotyczyło to
                  ciebie..Prędka jesteś oj prędka...
                  Ja mówiłam podobnie,podbnie byłam bezwzględna w ocenie ludzi i
                  wydarzen jak miłąm lat 25.Teraz już Zosia nie.I Ty dorośniesz do
                  tego.
                  znowu nie ma w rozmowie rzeczowości tylko atak.Nie przeżyłas więc
                  nie wiesz..nie atakuj
                  • zosia543 Re: molestowanie 30.04.10, 21:54
                    Czy to byl atak?jestes pewna?napisalam co ja bym zrobila a tego akurat w moim przypadku jestem pewna rozumiesz?nie wyobrazam sobie jakby moj maz wspolzyl z moja-nasz corka a potem ja mialabym go tulic,trudno ja akurat tak mysle i juz.Mam prawo miec swoje zdanie i nie jest ono atakiem bynajmiej.Corki sa dla mnie najwazniejsze i gdyby ich wlasny ojciec doposcil sie molestowania ich to kim on by byl?powiedz?
                    • ekav Re: molestowanie 30.04.10, 22:32
                      taak masz prawo i obyś nie musiała weryfikować swojego zdania.
                      Uwżzasz ,że rozterek żadnych byś nie miała? Daj Ci Boże, daj Ci
                      Boże.
                      Bardzo szybko bys sie uporała jak widzę to i dobrze nie każdy tak
                      potrafi....
                      dla mnie jest to problem między osobami kochanymi przezemnie tak
                      samo. Inaczej ale tak samo.Nie problem między kims kochanym(dzieci)
                      a sprawcą ich istnienia potrzebnym jako no nie wiem bankomat,mikolaj
                      itp(ojciec)i to jst problem
                      • p_wolf Re: molestowanie 01.05.10, 17:58
                        > taak masz prawo i obyś nie musiała weryfikować swojego zdania.
                        > Uwżzasz ,że rozterek żadnych byś nie miała? Daj Ci Boże, daj Ci
                        > Boże.


                        Jak najbardziej zrozumiałe jest, że targają Tobą mieszane uczucia, ale rozterek
                        co do konkretnych działań mieć nie powinnaś.
                        Czy twój mąż ma właściwy stosunek do tego co zrobił? Czy przeprosił córkę? Czy
                        zgłosił się do specjalisty po pomoc? Pedofilia to choroba, zaburzenie które
                        wymaga pomocy specjalistycznej. Nieleczona sama nie zanika.

                        Jeżeli mąż ma odwagę zmierzyć się z tym problemem, to możesz wesprzeć go w tym,
                        pomóc, przepracować ten koszmar. Ponad ćwierć wieku razem to nie jest coś, co
                        można natychmiast spuścić w klozecie.
                        Jeżeli natomiast mąż uważa, że nic z tym nie musi robić, to żadnych rozterek
                        mieć nie powinnaś. Wyprowadzka i powiadomienie wszystkich jego potencjalnych
                        ofiar powinno być działaniem natychmiastowym. Jeśli uważasz, że ostrzeżenie
                        przed nim to prywatna sprawa córki, to się sakramencko mylisz. Chciałabyś umrzeć
                        ze świadomością, że mogłaś zapobiec kolejnej tragedii i nic nie zrobiłaś?
                        • verdana Re: molestowanie 01.05.10, 18:40
                          Nie przestałaś kochać męża, mimo ze w duzym stopniu zniszczył zycie
                          Twojej córce? Nie przeszkadza Ci to? Nadal chcesz z nim rozmawiać,
                          byc, sypiać?
                          Cóż, ja jednak będe okrutna i pokusze się o ocene - jesli mozesz
                          kochac kogoś, kto tak skrzywdził Twoje dziecko, to znaczy, ze jesteś
                          współwunna. Nie oceniasz bowiem molestowania corki zbyt durowo, nie
                          przeszkadza Ci to w dalszym kochaniu sprawcy. Ciekawe, co mysli o
                          tym Twoja corka - chyba już wie, ze nieszczególnie Ci musiało na
                          niej zależeć, skoro nie uznałas molestowania za tak ważne, aby
                          wyrzucić jego sprawcę z domu.
                          Fakt, ze nie przestałas żywić cieplych uczuć do gwalciciela Twojego
                          dziecka przekonuje mnie, ze chyba jednak nie bylas az tak bardzo
                          zaskoczona tym, co córka wyznała.
    • ekav Re: molestowanie 01.05.10, 19:14
      Veradana nie rozumiesz niczego,nie rozumiesz...do gwaltu nie doszło.Nie piszę tego jako uspraiwedliwienia ,ale nie czytasz dokladnie tego co piszę.
      Następnie,powiedz mi jesteś mężatką? ile lat? Odziel ocenę czynu od tego co ja czuję, od wspomnien i pamięci o dobrym. Ocena czynu jest własciwa dlatego przezywam to bardzo mocno.Inaczej byloby mi to obojętne Verdana,To jednak są dwie rózne spawy Verdana.
      Z córka o tym rozmawialm i powiem Ci rozumie mnie i się nie dziwi rozterkom.
      I wcale nie che zniszczć ojca ale pragnie jego uzdrowienia. Wolf wszystkie dzieci sie opowiedziały za tym ,ze wesprzemy go w wyjściu z problemu. Bedziemy z nim rozmawiać o tym i od tego uzaleznimy wsparcie i metodę. Choc będzie poza domem,ale nie przestaje być ich ojcem.Tak posatnowiły dzieci.
      Co do powiedzenie innym jak piszesz potencjalnym ofiarom to powiem Ci ,że z jednej strony masz rację ale z drugiej wstyd córki jaki czuje ona mając świadomośc ,ze inni wiedzą jest dla niej nie małym problemem. Czy mam ją bardziej ranić? tak wzieła na szalę ten argument i ustaliłysmy ,ze powiemy reszcie.Ale idąc dalej tym tokiem to powinnam mu na plecach napisać uwaga!! ale to by ja zabiło.tego nie zrobie.
      Moge powiedzięc ,ze wiem w znikomej częsci co czuł Bóg kiedy czlowiek zgrzseszył.Konsekwencje ponosimy ale nie bez wsparcia i wyjscia z tej sytuacji
      • p_wolf Re: molestowanie 01.05.10, 19:51
        > Wolf wszystkie dzie
        > ci sie opowiedziały za tym ,ze wesprzemy go w wyjściu z problemu.


        Bardzo fajnie, ale nie piszesz o najważniejszym. Czy mąż w ogóle widzi problem? Czy chce zgłosić się do specjalisty po pomoc?
        Jeśli się wstydzi (to zrozumiałe) to może kup mu najpierw literaturę fachową o tym problemie. Czy mąż usprawiedliwia się w jakikolwiek sposób? Jeżeli mówi, że córka prowokowała, albo np. że nie wiedział co robi pod wpływem alkoholu, to tu żadna pomoc choćby całej rodziny na nic się nie zda.
        To że Wy chcecie mu pomóc to nie wszystko. On też musi chcieć.
        • ekav Re: molestowanie 01.05.10, 20:13
          wiem o tym.Rozmawiam z nim i na razie nie wiem co mysleć o jego
          podejsciu,Dobrą radę mi podałaś z ta litreraturą.Próbowal
          bagatelizować,troche szuka usprawiedliwienia ale nie oskarzając
          córkę tylko mnie za caloksztalt.Myślę ,ze na razie to taka reakcja
          na wiadomośc o tym ,że wyszło na jaw.Strach przed nasza
          reakxcją.Więc naprzód musi wiedzieć ,ze chcemy mu pomóc żeby się
          nie bał.Rozmawiamy idzie to trudno bo nie wiemy jak,po mału prosząc
          Boga o mądrośc idziemy w rozmowach do przodu ,mam nadzieje dal
          dzieci i dla niego ,ze przebrniemy pozytywnie
    • bmk13 Re: molestowanie 01.05.10, 22:21
      Chyba jestem pierwszą osobą wypowiadającą się tutaj, która zna problem od
      podszewki. Niestety. Podobna rozmowa jaką Ty miałąs ze swoją córką, ja odbyłam
      ze swoja mama pół roku temu. W tym całym nieszczęściu na szczęście nie
      molestował mnie ojciec, ale wujek, którego postanowiłam nie zobaczyc do końca
      życia. Codziennie życzę mu, żeby zdechł. Co czułabym, gdyby był moim ojcem? Czy
      bym go usprawiedliwiała? Obwiniała siebie? Ten stary złamas ma teraz tyle lat,
      że juz mu pewnie nie staje (przepraszam ze wulgarne sformułowanie), ale mieszka
      w jednym domu ze swoimi dziećmi i wnukami, a mnie dręczy sumienie, że powinnam
      opowiedzieć nie tylko rodzicom, ale przede wszystkim jego dzieciom, z kim żyją
      pod jednym dachem. I nie moge, po prostu nie mogę. Czuję taki strach na samą
      myśl o rozmowie (nie wiem, jak zdobyłam się na powiedzenie prawdy mamie, chyba
      cos we mnie pękło), ze staram się wyprzeć ze świadomości to, co mnie spotkało.
      Jestem po prostu tchórzem. Twoja córka pewnie przeżywa to co ja, czyli
      mieszaninę strachu, wstydu, obrzydzenia do własnego ciała, chęć wyparcia ze
      świadomości tego, co sie stało, a dodatkowo widzi w tym człowieku także ojca
      (ten ostatni element na szczęście mnie omija). Dlatego powiem brutalnie: nie
      wierz córce jeśli twierdzi, że jak juz Ci powiedziała, to teraz będzie jej
      lepiej. Tak jej sie wydaje teraz, ale minie kilka tygodni, miesięcy, może lat, i
      te wszystkie negatywne uczucia wrócą. Będzie z nimi żyć do końca, bo wspomnienia
      o byciu molestowaną nie da się wymazać. Będą okresy lepsze, okresy gorsze, ale
      ta męka się nie kończy nigdy. Nie bądź takim tchórzem jak ja, doprowadź sprawe
      do końca, zrób to to własnej córki. Ja bym chciala, żeby ktos za mnie zajął sie
      moją krzywdą, bo mnie samej brak odwagi. Teraz czekam tylko, aż to ścierwo zdechnie.
      • bmk13 Re: molestowanie 01.05.10, 22:24
        I jeszcze jedno. Kiedy piszesz, jak by tu pomóc swojemu mężowi, to bierze mnie
        obrzydzenie. Sprezentuj mu szubienicę.
        • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 06:21
          dokąd będziesz nienawidzić dotąd będziesz się męczyć. Wiem,ze corce
          jest teraz lpiej na sercu co nie znaczy ,ze nie ma dalej problemu.
          MA ból ale nie ma nienawiści.Jej marzeniem nie jest ,żeby zdechl
          ale żeby sie z tego wyleczył i pogodził ,ze nie mieszka w domu.
          Znasz problem z jednej strony.wiedz ,ze to tragedia dla
          wszystkich.JA znam problem z innej perspektywy i nie jest on
          mniejszy.Ale nienawiści i zemsta to nie droga do wyzwolenia dla dla
          nikogo.
          Wiem to po tym jak podjełm decyzje odpowiednie teraz po rozmowach z
          corka i dziećmi.Po rozmowach ze sobą i z Bpgiem.Po przepłakanych
          godzinach.
          • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 06:32
            Twoja nienawiśc zabija Ciebie nie jego. przestać nienawidzieć nie
            ejst proste.Co w zamian? nie wiem.Wydaje mi się ,że chrześcijańskie
            wybaczenie. Co nie zwalnia z konsekwencji...
            Ono jest potrzebne nie jemu ale wlasnie Tobie.
            Może dobrze by bylo gdybyście z moją córka porozmawiały...

            • kiddo5 A tobie kto nadal prawo 03.05.10, 23:56
              wybaczania pedofilowi w imieniu corki?
        • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 07:46
          bmk zacytuje Ci słowa corki z rozmowy wczorajszej przez
          skyp.niestety mam tylko taki kontakt z rodzina teraz.
          ...wiele razy sie Boga pytalam dlaczego po co .mialam zal i
          pretensje zazucalam Bogu wiele ale wiem ze On byl przy mnie i jest
          caly czas
          [2010-05-01 20:34:02] i moge miec zal do ojca i pretensje i nawet
          moge go z nienawidzeic to i tak nie chce jego upadku i zeby zostal
          przez nas potraktowany jak smiec
          [2010-05-01 20:35:09] wiem ze konsekwencje i tak poniesie jak nie
          teraz to jak sie nie nawroci to pozniej
          [2010-05-01 20:35:53] ale tu musi ojciec naprawic swoje relacje z
          Bogiem
          nie mam powodow zeby nie wierzyc w szczerośc jej slów sa pisane pod
          wplywem emocji ale myślę ,ze z serca.
          Ja zaczynam rozumiec coraz bardziej sens tego co sie satło ból mija
          przychodzi zrozumienie
          • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 08:26
            Nie czytałam wszystkiego, co tu zostało napisane w tym wątku, ale wypowiem się
            jako osoba molestowana we wczesnym dość dzieciństwie przez własnego ojca. Matka
            nie wiedziała o niczym, nie była w stanie zauważyć i powiązać ze sobą niektórych
            sygnałów. Ja ojcu życzyłam by zdechł, a nawet obiecywałam sobie, że jak dorosnę,
            to go swoimi gołymi rękami zabiję- na szczęście nie musiałam, bo sam to zrobił
            kiedy miałam 14 lat, ale od 7 roku życia już z nami nie mieszkał, matka się z
            nim rozwiodła z innych przyczyn. Dobrze, że odebrał sobie życie, bo być może na
            dzień dzisiejszy siedziałabym w więzieniu za zabicie śmiecia. Na dzień
            dzisiejszy czuję, że poniósł karę za wszystkie krzywdy, ale złe wspomnienia o
            nim pozostały. Matce powiedziałam o tym dopiero po jego śmierci, a ona
            rozpowiedziała to w rodzinie, chyba nie muszę mówić jak się z tym czuję :/

            Piszesz:
            > Ja zaczynam rozumiec coraz bardziej sens tego co sie satło ból mija
            > przychodzi zrozumienie

            Gdyby moja matka coś takiego powiedziała, to bym całkowicie zerwała z nią
            wszelkie kontakty! Jakie zrozumienie kobieto? Puknij się w łeb! Naprawdę
            uważasz, że ból mija?! Nie moja droga, nie mija. Mało tego, że wcale nie mija,
            to mam w sobie wiele żalu do matki za całą tą sytuację i nie tylko to. Nasze
            relacje (moje z matką) są poprawne, ale tylko tyle. Nic więcej. Ja wręcz
            właściwie to unikam jej towarzystwa. Odnośnie ojca, ten fakt wypieram ze swojej
            świadomości, nie żyję tym i myślę, że nie odcisnął piętna na moim obecnym życiu
            seksualnym ani relacjami z mężczyznami. Byłam zbyt małym dzieckiem i chyba to
            całe szczęście w nieszczęściu, natomiast na tyle dużym, by rozumieć, że "coś"
            jednak jest nie do końca tak z tą "miłością" ojcowską. Trochę później zdałam
            sobie tak naprawdę sprawę z tego, że to było zwyczajne molestowanie seksualne.
            Ty jako matka miałaś i masz za zadanie chronić swoje dzieci, jeśli mówisz, że
            rozumiesz oprawcę a do tego podpierasz się jeszcze Bogiem- przypuszczam, że w
            celu wytłumaczenia siebie z decyzji pozostania z oprawcą w związku, jesteś
            niegodna posiadania dzieci i wierz mi, że odbije się to prędzej czy później na
            relacjach z córkami. Teraz będą wiedziały, że mimo, iż wiesz o całej sytuacji,
            zbagatelizowałaś ją. Brak mi słów, by wyrazić niesmak jaki we mnie wzbudziłaś
            swoją postawą.
          • bracialwieserce I jeszcze jedno 02.05.10, 15:54
            Przydałoby się pisać mniej chaotycznie i np przecinek i odstęp, kropka i spacja
            inaczej jest to naćkane! Dwa sorry ale o jakim zrozumieniu tu mówisz?
            Rzeczywiście terapia się tu na pewno przyda! Bo czegoś takiego zrozumieć
            usprawiedliwić i tak naprawdę wybaczyć się nie da! Wybaczyłabyś gwałcicielowi
            jak by powiedział, że miał ochotę a ty nie nawinęłaś? A tu chodzi jeszcze o
            relacje ojciec córka a więc niech Twoje dziecko przestanie spychać problem do
            niebytu, udawać może, że względu na Ciebie skoro masz takie a nie inne
            podejście{widzisz wywaliłaś go/kazałaś się wynieść ale już zaczynasz szukać
            tłumaczenia dla niego i dla siebie - Ty cierpisz zgadza się ale TWOJE dziecko
            bardziej, rozumiesz - nie tylko gadaj, że tak tylko niech za tym realne rzeczy
            idą, ok?}
            Ja jestem niewierząca i żadne tam takie rzeczy nie byłyby dla mnie wystarczająco
            duże aby moja krzywdę zniosły. Zwłaszcza, że takie typy nie żałują aż nie
            zostaną złapane na gorącym uczynku!
            Jeszcze tylko tego brakuje, że jak wrócisz to Ci wmówi, że ona sama tego
            chciała, albo nie wie jak to się stało{oj wie wie}. I "kusiła" go, i tylko parę
            razy sobie podotykał. Wolne żarty a już największym sukinsynem będzie jak zwali
            winę na Ciebie/zrobi z ciebie współwinną! Są na tym świecie straszne rzeczy ale
            nie każdy kto ma problemy idzie gwałcić molestować swoja córką czy kogoś
            innego/mordować/krzywdzić/ czy skacze w bok.
            Ciekawe jest to w tym sensie czemu córka zdecydowała się przerwać milczenie w
            jakich okolicznościach Ci o tym powiedziała? Czy już chodzi na terapię i dr
            powiedział, że dobrze abyś Ty wiedziała, czy córka wreszcie nie wytrzymała, czy
            Tatuś czegoś nowego nie próbował, czy molestuje inne dzieci/ją znowu/jej
            dzieci{to córki?} takim TYPOM nie przechodzi rozumiesz?! a Ty się martwisz 30
            latami, Tym że nie zauważyłaś. No ok nie widziałaś czujesz się podle etc.
            pytanie co z tym zrobisz i jak pomożesz córce sobie bo jemu ? Raczej wolałabym
            sobie!
            • bracialwieserce Re: I jeszcze jedno2 02.05.10, 16:29
              Doczytałam niektóre Twoje wątki {fajnie jak byś w jednym umieściła wszystko} to
              są siostrzenice wiesz i naprawdę jeszcze nie kumasz? Skoro się martwi Twoja
              córka o nie to możliwe, że on wykonał jakiś ruch w ich kierunku!?
              Jak sobie wyobrażasz dalsze egzystowanie?! Coś mi się wydaje, że go w końcu nie
              wykopiesz a nawet jak tak to pokaja się przed Tobą i dasz mu wrócić. Dzieciom
              swoim trzeba powiedzieć inaczej facet może wygrywać ich przeciw Tobie a i dobrze
              by było, żeby Córka miała oparcie w rodzinie, żeby Tatuś nie dał jej do
              zrozumienia, że to jej wina bo łatwo nie będzie. Na Twoim miejscu dokładnie po
              powrocie dowiedziałabym się ile to trwało i co konkretnie może wtedy Ci klapki z
              oczu spadną! I nie pisz, że nie chcesz słyszeć o tych okropieństwach - Twoje
              dziecko to przechodziło a nie tylko słyszało. Jak będziesz głupia to utrzymasz z
              nim relacje! Pomyśl co się będzie działo jak tym Twoim synom urodzą się córki!
              Czy z Dziadusiem kontKT WARTO MIEĆ. tWOJE CÓRKA JEST OFIARĄ tY CIERPISZ ALE TO
              ON JEST WINNY I NIE DAJ SOBIE KITU WCISNĄĆ!
        • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 08:29
          bmk13 napisała:

          > I jeszcze jedno. Kiedy piszesz, jak by tu pomóc swojemu mężowi, to bierze mnie
          > obrzydzenie. Sprezentuj mu szubienicę.

          Nic dodać, nic ująć.
          • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 09:42
            zrozumienie tego co muszę zrobic dziweczyno,nie zroumienie mężą. I
            woiedz ,że mnie to bolalo to nie mneij niz corkę. Zostala
            skrzywdzona kochana przezemnie istota przez kochanego przezemnie
            czlowieka.
            szkoda że w swojej nienawiści nie potraficie zrozumiec i matki
            wspólcierpiącej.A zapoiekacie sie w nienawisci i hodujecie w sobie
            wlasne nieszczęscie.
            przeczytalas slowa corki?ona tego nie chce.Bo hcce życ w spokoju
            sumienia nie targana ciągła nienawiścią przez reszte życia
            • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 09:58
              Kłania się czytanie za zrozumieniem. Nie pałam nienawiścią, bo uważam, że ojciec
              został rozliczony z tego, co zrobił. Do matki pozostał żal, ale nie nienawiść.
              Przeczytałam słowa Twojej córki i wiesz co Ci powiem? Słaby masz z nią kontakt,
              bo nie powiedziała Ci co tak naprawdę czuje do ojca. Może mu wybaczyć, może
              starać się o nim nie myśleć źle, ale NIGDY mu tego nie zapomni. Myślę, że mniej
              więcej domyślam się co może siedzieć jej w głowie i na pewno jest to m.in. chęć
              nierozdrapywania ran, tylko normalne życie. Ty nie rozumiesz co się do Ciebie
              pisze kobieto.

              > szkoda że w swojej nienawiści nie potraficie zrozumiec i matki
              > wspólcierpiącej.

              Z tego, co wypisujesz nie wygląda na to, że cierpisz, raczej próbujesz tłumaczyć
              oprawcę i usprawiedliwiać swoje postanowienie bycia z nim. Miłość miłością, ale
              w tym momencie sobie chcesz zrobić dobrze, bo nie wyobrażasz sobie życia bez
              niego. Ot co.

              A zapoiekacie sie w nienawisci i hodujecie w sobie
              > wlasne nieszczęscie

              Brak słów po prostu.
              • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 13:43
                bracialwieserce nie wiem czy on się czuje winny jeszcze rozmowy z
                nim przedemna.Nie rozmawiąłm z nim tylko zadzwoniłam z podanym
                terminem wyprowadzki i oskarżeniem.Na razie to wszystko.dopiero sie
                do rozmowy przygotowuję.Co do wyleczenia dla mnie to nie
                choroba,żeby można było leczyć.To zło i grzech.Chorobe moge
                usprawiedliwić tego nie.To jest grzech czyli zlo.
                Wolf nie mam postawy nic z tym nie robic.Ja po prostu se
                motam.spadlo to na mnie nagle i nie wiem jak postąpić ,zeby nie
                dodac innym też bólu. Mnie to Boli też,ale w tym wszystkim widzą
                wszyscy jedną ofiarę wydarzenia.Nie zastanawiając isę ,że jest ich
                więcej i każda inaczej odczuwa.Ja,corka i reszta dzieci.Owszem sa
                poradnie dla ofira przemi=ocy,ale opieka sa objete tylko bepośrednie
                ofiary.Jakos nie spotkałm się z tym ,by o bliskich sprawców ktoś
                mowił ofiary i pomagał im. Ja po prostu pisze to co czuję to co się
                kotłuje.
                nomya czy ja go tłumaczę?nienawiśc Cie zaslepia i nie mam o to do
                Ciebie pretensji.Nie mysl że te slowa to są jedyne jakie mi
                powoiedziala Nomya.przytoczy lam żeby Ci pokazac ,że jednak można
                bez zlorzeczenia i nienawiścinżyć.I ja tych ran jej nie chcę
                rozdrapywa,ć więc zastanawiam się njak jA CHRONIC DALEJ.
                A tu niestety nie czytasz.Pisałam ,że rozchodzimy sie. Więc nie
                wiem skąd Twoje oskarżenia.od rozterek nie jestem wolna i Ty też byś
                nie była. Ale probelm zrozumieć innego nomya.masz swoją wizje
                postępowania uważasz ją za jedyunie słuszna szkoda ,ze pelna
                nienawisci.Ona mu niezapomni co nieznaczy że nienawiścia będzie się
                karmić.A sama piszesz jak zlorzeczysz,jak wściekła jesteś to nie
                nienawiść Noyma?nie mam ochoty z tobą sie wykłocać mam wystarczająco
                dużó problemów.po prostu piszę swojee rozterki ,czytam co piszecie
                i pomaga mi to podejmować decyzje.Moje własne do których Ty nie masz
                prawa oceny.Możesz mi powiedzieć jaki widzisz problem oceniać nie
                masz prawa.
                Aha uprzedze wasze zarzuty.jestem po za domem dośc daleko i bez
                możliwośc szybkiego powrotu
                • p_wolf Re: molestowanie 02.05.10, 14:14
                  bracialwieserce nie wiem czy on się czuje winny jeszcze rozmowy z
                  nim przedemna.Nie rozmawiąłm z nim tylko zadzwoniłam z podanym
                  terminem wyprowadzki i oskarżeniem.Na razie to wszystko.dopiero sie
                  do rozmowy przygotowuję.Co do wyleczenia dla mnie to nie
                  choroba,żeby można było leczyć.To zło i grzech.Chorobe moge
                  usprawiedliwić tego nie.To jest grzech czyli zlo.


                  Zacznijmy od tego, że pedofilia jest chorobą ponad wszelką wątpliwość. Jednak
                  wina męża nie polega na tym że jest chory (a jest), tylko na tym że uległ
                  popędom które choroba w nim ukierunkowała.
                  Pedofilii nie można wyleczyć do końca, ale nie leczona i bagatelizowana prowadzi
                  do tragedii niemal zawsze.

                  Dużo piszesz o Bogu, Grzechu etc. Jeżeli wiara daje Wam ukojenie, ulgę, nadzieje
                  na przyszłość - to dobrze, jednak pamiętaj, aby nie stała się drogą ucieczki z
                  realnego świata. Jezus nie zstąpi na ziemię i nie posprząta tego co się rozlało,
                  choćbyście się codziennie modliły. Musicie wziąć się w garść i zrobić to same.
                  Tak czy owak - powodzenia :)


                  PS
                  Czy mąż ma kontakt z dziećmi np. w pracy?
            • p_wolf Re: molestowanie 02.05.10, 10:53

              [2010-05-01 20:35:09] wiem ze konsekwencje i tak poniesie jak nie
              teraz to jak sie nie nawroci to pozniej
              [2010-05-01 20:35:53] ale tu musi ojciec naprawic swoje relacje z
              Bogiem


              Myślisz ekav, że postawa nic z tym nie róbmy, bo Bóg i tak go ukarze jak się
              nie nawróci
              jest właściwa? Teksty Twojej córki wyglądają trochę jak ucieczka
              z życia w stronę żarliwej wiary.
    • bracialwieserce do Ekav 02.05.10, 12:54
      Żałosne w sumie jest to co piszesz. Czy Ty kobieto nie kumasz, że on się wcale
      nie czuje winny i nigdy się z tego nie wyleczy? Raz bo nie ma jak dwa sam fakt
      na to jak zareagował źle rokuje! A może przeczytaj sobie to:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6397138,Mamo__odkryj_koldre.html
    • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 13:59
      nie zachowuje posatwy nic nie robic.mam podac do prokuratury wbrew
      corce spraweę Wolf?
      czy on się czuje winny czy nie to jeszcsze nie wiem.nie rozmwialm z
      nim.żeby uprzedzic wasze oskrażenia powiem ,że jestem daleko po za
      domemw którym jest on sam.narazie tylko wie ,ze ma się wyproawdzić
      do dzisiaj.
      Noyma.Wlsnie widzisz Twoja nienawiśc nie pozwala spojrzeć Tobie n
      inny aspekt sprawy Masz swo problem i swja nienawiść.Ja pisze po
      prostu to co czuje stopniow na świerzo,Mam metlik i po prostu po
      omacku brnę.To wypowiedzi takich jak Twoje nie pomaga .Widziesz
      ofiare tylko siebie.Ja też jestem ofiarą tego.I to pozostawiona
      sobie samej a i wystwiona na krytyke co kolwiek zrobiłbym przez
      osoby w nienawiści.te slowa córki kore przytoczyłma noyma to nie
      jest cla nasz rozmowa .pomyśł trochę to juz rozmowy nasz po czterech
      dnich naszych wspólnych przezyć łez i słow....
      ucieczka w religię? no lepsze to niż zyc w nienaisci ze
      zlorzseczeniem oby zdechł bo inaczej ja go zabiję
      Nie chce sie kłócic z Tobą bo mam problemów wsytaarczająco.Oceniać
      nie masz prawa mnie ani Ty ani nikt procz moich dzieci.owsem liczę
      na pomoc kontruktywną na mnie swoich zali na własne matki prosze nie
      wylewać
    • kontonatenwatek Re: molestowanie DO EKAV 02.05.10, 14:20
      Zalozylam konto specjalnie aby skomentowac twoj post.

      Bylam molestowana jako dziecko. Nie przez tate na szczescie. Nie
      wiem co sie czuje gdy robi to wlasny ojciec. Ale wiem jak sie czuje
      najpierw nastolatka a potem dorosla osoba po tym.
      Nie jest to atak na ciebie ale napisze ci ze nie rozumiesz corki.
      Piszesz ze twoj bol jest taki sam czy podobny. NIE JEST!
      Mam pokrecone w glowie. Mam poukladane zycie. Dzieki sobie, bo sobie
      to przetrawialam latami. Teraz jestem dorosla, mam super meza,
      dzieci w planach dopiero wiec matka nie jestem. Ale twoje opinie
      mnie szokuja. Nie wiesz co czuje czuje corka. Nie wiesz jak sie z
      tym zyje. Najpierw gdy czujesz sie inna od rowiesnikow, unikasz
      dotykow ludzi, bliskosci, nawet myslalam ze moze lesbijka jestem,
      ale jak sobie pomyslam o kobiecie to rowniez mnie skrecalo na mysl o
      dotyku i bliskosci wiec wykluczylam. zdajesz sobie sprawe ze to
      bagno pedofilia o ktorym trabia media dotyczy ciebie. dochodza ci do
      glowy fakty ktore pracowicie wypierasz z pamieci, do perfekcji
      wypierasz. Bo inaczej to by sie zyc nie dalo, czlowiek by oszalal.
      jak juz sobie uczciwie powiesz: tak to mi sie przytrafilo i dlatego
      jestem dziwolagiem to mozna zaczac ukladac zycie, ze tak napisze
      wokolo tego syfu. Bo to w glowie zostaje. Wplywa na wszysko! Na
      zachowanie, charakter, relacje z ludzmi, na seksualnosc, na stosunek
      do samego siebie. Daje poczucie winy, mimo ze wiem ze nie powinno
      tak byc ale jest. Po prostu niszczy.

      Odnosnie tego co mowi ci corka to ja rozumiem w 100%. Ciebie nie
      rozumiem.

      Skoro ci powiedziala to wg mnie po to bys cos z tym zrobila. Abys
      sie do tego ustosunkowala. A ty na to ok, to bedziemy tate wyciagac
      z problemu!?!

      Powyzsze napisalam jako osoba po podobnych do twojejcorki
      doswiadczeniach, i w zblizonym wieku.


      A teraz jako kobieta napisze i zona.
      Nie rozumiem jak mozesz chciec byc z mezem. Rozumiem czym jest
      malzenstwo. Nie mam 30 lat stazu na koncie co prawda. Nie mam tez
      dzieci jeszcze. Ale jak mozesz chciec patrzec na niego, rozmawiac z
      nim i pewnie sypiac bo 90 lat nie macie. Jak? Po prostu nie
      rozumiem. Nie tzrymaj sie obecnych decyzji. Sprobuj postawic
      popatrzec na to z boku, nie jako szczesliwa mezatka z 30 letnim
      stazem, ale jako zona faceta ktory macal wlasne dziecko, zaspokajal
      poped seksualny tym i wspomnieniami o tym. Rownoczesnie uprawial
      seks z toba i klamal. Teraz bagatelizuje i jak napisalas zwala wine
      na ciebie. A ty jak ta cma to swiatla. I jeszcze bogiem sie
      podpierasz. I tlumaczysz sobie ze tak chce corka. Gdyby tak chciala
      to nic by ci nie mowila tylko dalej udawala ze jest cacy.
      Powiedziala ci. Zrob z tym cos.


      Jak napisalam powyzej. Rozumiem corke w 100%, to co mowi tobie, jak
      sie zachowuje i ocenia. Po prostu ja rozumiem.

      Ciebie nie rozumiem.

      Zauwaz ze odezwaly sie kobiety o podobnych doswiadczeniach i zadna z
      nich nie napisala ze robisz dobrze. Niech ci to da do myslenia.

      Jeszcze jedna mysl. Bycmoze gdyby ci ktos, nie koniecznie twoja
      corka opisal dokladnie jak to wyglada, nie wulgarnie nawet ale
      dosadnie, nazwal rzeczy po imieniu to wreszcie by cos drgnelo w
      twoim umysle. Uzywamy slowa "molestowanie" tylko. Jedna chyba osoba
      powyzej napisala cos o "wkladaniu reki w majtki wlasnej corki". Nie
      mam ochoty tego robic. Ale sprobuj wyobrazic sobie meza w tej
      sytuacji i sama w swoim sumieniu nazwij te czynnosci. Jak to cie nie
      obrzydzi to nie wiem.

      • bracialwieserce Dlaczego? 02.05.10, 14:46
        Nie mogę wyszukać odp topiku. Było na ten temat w Polityce -po tej słynnej
        sprawie z klamką - co to Tatuś dobierając się do córki i robiąc z nią 2
        dzieciaków wyjmował klamkę z drzwi co by nikt mu nie przeszkadzał. Pamiętacie tę
        mamuśkę z dekoltem do pasa co to biedna nic zrobić nie mogła? Było jeszcze jedno
        dziecko syn ale widać nie w typie tego pana. Było tam wyjaśnione zachowanie
        takich kobiet -często właśnie usprawiedliwiają, dwa cieszą się w duchu, że facet
        dał im spokój a zajął się dziećmi/dzieckiem etc etc. Tu jest parę art. tamtego
        nie mogę wyszukać!www.polityka.pl/kraj/268873,1,poczuj-to-co-ofiara.read

        O i ten jest dobry:
        www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/255273,1,tata-sie-tylko-tak-wyglupia.read?backTo=http://www.polityka.pl/kraj/268873,1,poczuj-to-co-ofiara.read
        Wiesz co autorko wątku - żadne pożycie, żadne 30 lat etc. dla mnie takie coś
        przekreśliłoby wszystko! I żeby się sąsiedzi śmieli/ludzie wytykali palcami nie
        pozwoliłabym zrobić sobie wody z mózgu/ratować go etc sorry za kolokwialne
        określenie kopnęłabym go w dupę i never come back. A jeszcze zastanawiałabym się
        nad sobą czemu żem tego nie widziała. Pomoc dla takiego osobnika jest
        praktycznie niemożliwa. Oni to po prostu lubią ani Bóg ani Mahomet nikt tu nie
        pomoże. Ty chcesz żeby on się leczył? Dobre sobie. Poczytaj art. nie istnieją w
        sumie terapie farmakologiczne/powstrzymywania można jeśli się uda nauczyć i
        tyle. Poczytaj Halszki historię myślisz, że przepraszam Tatusia na łożu śmierci
        załatwia sprawę? Zastanawia mnie czy dzieci Twej córki to dziewczynki? Nigdy bym
        sam na sam z nim ich nie zostawiła!
        A Ty się zastanawiasz, chcesz mu terapię robić etc. A on chce leczenia czy
        uwaza, że to dawno temu było i jest ok?! Sama pisałaś że próbował zwalić na
        ciebie winę! Wiesz to tez jest typowe dwa nawet jeśli nie sypialiście 3 razy
        dziennie ze soba nie kazdy facet idzie zaraz dobierać się do swoich dzieci!
        Mozesz czuć się upokorzona/zdradzona/poniżona/ośmieszona etc ale do cholery
        jasnej takie coś dla mnie oznaczałoby KONIEC rozumiesz po prostu koniec. A Ty
        się zastanawiasz na d czym? Toć to wilk w owczej skórze.
        • ekav Re: Dlaczego? 02.05.10, 14:56
          bracialwieserce powiedziałm ,że nie uważam tego za chorobe .Jak wy
          czytacie kobiety...dla mnie to jest zło.po prostu zło.
          Czy on to uważa za problem jeszcze nie wiem.Pisalam ,ze nie
          rozmwaialm z nim o tym.jedna rozmowa miedzy nami była.Roxzmowa w
          ktorej dowiedzal się ,ze ma się wyprowqadzić
          Czytajcie co piszę nie czytajcie tego co chcecie.Pisalam też o
          tym ,ze nie mogę zrozmieć ja i dlkaczgo bylam ślepa.To jest
          dodatkowe cirepienie dla mnie.Ale naprawdę czytajcie niem coś
          napiszecie. Ty oceniasz mnie tutaj a może potrafiłabys pomóc?
          tak chcę terapię zrobić i jemu i sobie i wszystkim jest to nam
          potrzebne.Ile lat jesteś mężatką? ile trzydziestek masz za sobą?
          wymaz je z pamięci ot tak sobie...myślisz ,ze to nie boli?chcesz mi
          wmówić ,ze bylam mamuską z dekoltem do pasa.No tak są tylko jedne
          ofiary matki nimi nie są...no ale coz
          • nomya Re: Dlaczego? 02.05.10, 15:12
            Chwileczkę, ale nie rozumiem po cholerę temu facetowi terapia? W jakim celu Ty
            chcesz go wysłać na terapię?
            Po drugie, jakie to ma znaczenie ile lat jesteś z nim w małżeństwie???

            Ile lat jesteś mężatką? ile trzydziestek masz za sobą?
            > wymaz je z pamięci ot tak sobie...myślisz ,ze to nie boli?

            Ano pewnie, że boli, ale czy nie boli bardziej fakt, że przez resztę życia
            będziesz patrzyła na faceta, swojego męża do którego miałaś bezgraniczne
            zaufanie, a on zaspokajał swój popęd seksualny na własnej córce? Czy wiesz, że
            on być może wolał właśnie to od sypiania z Tobą? Każdy normalny, zdrowy facet
            szedłby na boki, gdyby żona z nim nie sypiała, Twój mąż wolał WŁASNĄ córkę
            obmacywać nie biorąc pod uwagę niczyich uczuć ani tego, jak to w przyszłości
            odbije się na córce! Dalej twierdzisz, że bardziej boli kopnięcie gada w dupę???

            > Czy on to uważa za problem jeszcze nie wiem.Pisalam ,ze nie
            > rozmwaialm z nim o tym.jedna rozmowa miedzy nami była.Roxzmowa w
            > ktorej dowiedzal się ,ze ma się wyprowqadzić

            Jak to nie wiesz??? Przecież dowiedziałaś się, że to jest Twoja wina, czyż nie
            tak? Z Waszej rozmowy wynika, że on nie okazał nawet cienia skruchy, a Ty dalej
            twierdzisz, że nie wiesz czy on uważa to za problem. Ręce mi opadają.
          • bracialwieserce Re: Dlaczego? 02.05.10, 15:14
            Zło? Pedofilia to choroba, molestowanie seksualne zaburzenie etc. nazywaj sobie
            jak chcesz. ale Bóg i próby zrozumienia Ci w tym nie pomogą bo się nie da
            zrozumieć. On miał swoje lata a to było dziecko, które nie mogło się bronić,
            które się wstydziło i w którym zostanie to do końca życia. Słowa takie jak
            wybaczam, rozumiem i to takie straszne nie załatwią sprawy.
            Podawałam przykład tamtej babki bo art. był bardzo dobry nie uważam że jesteś z
            mamuśką z dekoltem do pasa. Tamtej się podobało w sumie to co się działo bo ona
            miała spokój ot tyle.
            Ja się zgadzam, że cierpisz ale usprawiedliwianie się, że ileś tam 30, 20 etc
            nie jest jak dla mnie żadnym argumentem. Jeśli chcesz/musisz wiedzieć ja nigdy
            nie brałam ślubu z tego względu, że nie jestem katoliczką i mam wstręt
            generalnie do ślubów {jak ktoś chce/musi jego sprawa} ja nie chciałam być
            hipokrytką. Mam partnera z którym jesteśmy 10lat razem mamy córkę - ale ręczę Ci
            i znam siebie {stety/niestety}, że nic by dla mnie to nie znaczyło, że jestem z
            nim tyle a tyle gdyby skrzywdził naszą córkę. Od razu też pogadałabym z moją
            Matką bo mamy dobre relacje i wiem, że by mi pomogła. Jasne że czułabym się
            winna, czułabym się pewnie też i strasznie wiedząc, że robił to z naszym
            dzieckiem- pewnie czułabym się przeokropnie, że dotykał mnie a potem lazł do
            naszej córki. Nawet jak to piszę jest mi słabo. Zrobiłabym wszystko aby
            odseparować go od Dziecka+plus innych dzieci' dziecku załatwiłabym terapię i
            łaziłabym z nią pewnie na to też.
            Pisanie jaki to on wspaniały by nie był zrobił Coś niewybaczalnego! Jak mawiała
            Christie stare grzechy mają długie cienie -ten zostaje do śmierci jego a inni
            muszą żyć z tym co on zrobił. Tu bym się skupiła na Córce a swoje
            problemy/uczucia zostawiła na potem.
            • triss_merigold6 Re: Dlaczego? 02.05.10, 16:25
              Czytałam linkowane przez Ciebie reportaże dawno temu, masz 100% racji w tym co
              piszesz. Autorka wątku stosuje klasyczne wyparcie i minimalizowanie skutków
              molestowania seksualnego własnego dziecka przez ojca.
              Istot nadprzyrodzonych i chrześcijaństwa do tego mieszać nie należy. Kumulacja
              uczuć negatywnych i agresji wobec pedofila jest jak najbardziej normalna i
              usprawiedliwiona. To nie żaden grzech tylko zwyrodniały popęd seksualny i zerowe
              hamulce etyczne, które pozwalają na zaspokajanie się dzieckiem.
              • ekav Re: Dlaczego? 02.05.10, 17:06
                opamietajcie się dziewczyny.Oskarżacie mnie tu chyba juz o to ,mze
                sama mu podsuwałam dziecko.Opamietajcie się troche>Zobaczcie
                tragedie i z drugiej strony>To jest tragedia w kilku kierunkach.Moja
                i dziecka ,moja i człowieeka ktorego kochalam nie mneij niz
                dziecko.Nie była ona z próbówki,moja i reszt rodziny.Alwe wy
                dostrzegacie tylkojeden aspekt.
                Po co terapia? A no po to zeby z tego wyszedł.
                Owszem rozmaialm z nim przez minute prez telefon,Jestem 3tyś km od
                odmu.Z corka mam kontakt przez skyp z ni tylko tel.
                a co do waszych opino to powiem wam słowa szymborskiej
                tyle wiemy o osbie ile nas sprawdzono..
                triss_merigold6 a tego co opisujesz to nie grzech?nie zło?może
                choroba
                • tautschinsky Re: Dlaczego? 02.05.10, 17:24
                  Ja czegoś nie rozumiem. Córka ma 27 lat a matka
                  jej twierdzi, że dopiero teraz dowiedziała się
                  o molestowaniu przez swojego męża a jej ojca.

                  A GDZIE BYŁA WTEDY?!

                  Przez okres dzieciństwa. Przecież nawet nie pracowała
                  zawodowo, cały czas była w domu - niczego nie zauważyła? Nie wierzę w to. Córka
                  mogła nic nie mówić,
                  rodzić,który interesuje się życiem dziecka wyczuwa, że coś jest nie tak - nawet
                  jeśli jest to jakieś niby nieznaczące zdarzenie szkolne typu kłótnia. Tego nie
                  da się praktycznie przeoczyć. A tu - PODOBNO - mamy molestowanie, które trwać
                  miało latami.

                  Kobieto, zanim cokolwiek komukolwiek powiesz, co miał zrobić twój mąż,
                  porozmawiaj W CZTERY OCZY (a nie przez skypa!!!!) ze swoją córką. Nie będę
                  wnikał, czym mogło być to molestowanie, ale musisz to wiedzieć, czy córka - dziś
                  27letnia kobieta - nie wyolbrzymia problemu.

                  Pamiętaj, że wobec swojej córki jest winna - bo jej nie obroniłaś! I czy to się
                  tobie podoba czy nie - jesteś. WTEDY ona ciebie potrzebowała.

                  Dziś, zdaje się, szukasz pretekstu do rozwodu ze swoim mężem i tyle. Tym to mi
                  śmierdzi.
                  • ekav Re: Dlaczego? 02.05.10, 17:31
                    hmmm jedni mnie oskarżają że się nie rozwodze inni ,ze chce za
                    szybko rozwodu
                    • bracialwieserce mOGŁA 02.05.10, 17:48
                      NIE WIDZIEĆ/wiedzieć - są tacy którzy się ponoć dobrze maskują. Gdyby tak nie
                      było nie byłoby tyle dramatów zwłaszcza dzieci, nie? Nie każdy przymyka oczy/nie
                      każdemu jest to na rękę i nie każdy się cieszy. Jak byś poczytał to byś wiedział
                      {trudno się przekopać bo chaotyczne to trochę}, że akurat nie o rozwód tu chodzi
                      a najlepiej by było gdyby go czasem nie było. Tak naprawdę autorka sama nie
                      wie/nie chce dokładnie zrobić tego co powinna. Z pewnością dla rodziny będzie to
                      szok i wstrząs. Póki co kazała mu się wynosić chociaż tyle dobrze -ważne aby to
                      zrobił by nie było to czcze gadanie.
                      Zastanawiające jest jednak i autorka tego nie podaje czemu córka postanowiła
                      teraz przemówić jaki był powód czy Ojciec molestował siostrzenice /inne
                      dziewczynki? Takie osoby nie zmieniają się/swoich hm przyzwyczajeń /poszukują
                      nowych ofiar. Jeśli autorka ma tego świadomość to dobrze. Z badań wynika, że nie
                      każda matka wie, inne są tez kroki jak się dowiaduje -większość zabiera dzieci i
                      nie chce mieć z takim typem wiele wspólnego/latami chodzą dzieci na terapie etc.
                      Dlatego pytanie i oskarżanie jej jeśli naprawdę nie wiedziała jest niepotrzebne.
                      Pewnie i ona sobie to wyrzuca.
                      Na pewno te 30 lat etc. jest niczym wobec tego co on zrobił i z tego co piszesz
                      nie tylko córce!
                      • ekav Re: mOGŁA 02.05.10, 17:58
                        powiedziała mi to siostra cztery dni tgemu .wiedziala 10 lat o tym
                        to znaczy podejrzewala i tu jest kolejny dramat. Nienawidze jej za
                        to ,ze wiedząc milczała tyle czasu....
                        ja sama nie moge teraz zrozumiec jak mogłam nie widzieć ...jak
                        mogłam być ślepa
                        nie wiecie jak to boli , nie wiecie
                        tak mam świadomośc tego ze nie zmieniają sie takie osoby.ale mam
                        świadomośc tego że zdarzaja się cuda i liczę na to choć nigdy nie
                        będę pewna czy dokonał się on czy nie...
                        Problemem ze to dwie kochane osoby i jedna kochana skrzywdziła druga
                        kochaną
                      • verdana Re: mOGŁA 02.05.10, 17:58
                        Ja jestem po slubie prawie 30 lat. I gdybym dowiedziala się o mężu,
                        czy nawet synu czegos podobnego - to następnego dnia zerwałabym
                        wszelkie kontakty. Z mężem - na 100%, z prostego powodu - nie
                        potrafiłabym go kochać ani sekundy dłuzej. Milość do kogoś kto
                        skrzywdził moje dziecko jest chora.
                        I jeszcze jedno - obawiam się, ze podstawowym motywem tu nie jest
                        poczucie winy, Bóg, milość czy przywiązanie. Podstawowym motywem
                        jest chęć, aby wszystko zostało po staremu, aby nadal móc prowadzic
                        wygodne zycie, mieć zapewniony dobrobyt i spokój. Stąd niechęć do
                        rozwodu, do zozgrzebywania sprawy, do powiedzenia rodzinie - bo
                        rodzina też pewnie nie zrozumie, ze zaakceptowałas to, co się stało
                        i osobą, która chcesz ratować i o która zadbać jest mąż, nie córka.
                        Nie mów, ze córka Cie interesuje, najbardziej interesuje Cię własny
                        swiety spokoj i dostatnia starość za pieniądze pedofila.
                        • triss_merigold6 Re: mOGŁA 02.05.10, 18:49
                          Spychotechnika. Katolicka hipokryzja, która pod płaszczykiem chrześcijańskiego
                          wybaczenia, każe kazirodztwo przyklepać, przykryć, nie wspominać, bo wstyd. Bo
                          wiele lat minęło, dzieci dorosłe, po co do tego wracać. A dzieci mają dzieci i
                          dziadek pedofil jest zagrożeniem, bo skoro raz złamał tabu zbliżenia się do
                          dziecka to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby robił to ponownie.
                          • nomya Re: mOGŁA 02.05.10, 19:01
                            triss lepiej tego ująć nie mogłaś. Dokładnie z tą katolicką hipokryzją mamy do
                            czynienia. Obłuda tej pani aż w oczy szczypie i jeszcze śmie w to Boga mieszać.
                            W/g należy zamieść problem pod dywan i nadal udawać kochającą się rodzinę :/
                            Rzygać mi się chce
                            • triss_merigold6 Re: mOGŁA 02.05.10, 19:07
                              Bo jak to tak, synom powiedzieć, wnukom, reszcie rodziny. W sądzie żądać rozwodu
                              z JEGO winy i na świadka powołać córkę. Bo jak do kościoła iść jako rozwódka,
                              święta spędzać i o takich drastycznych rzeczach rozmawiać. W porządnych
                              rodzinach się takie rzeczy nie zdarzają - powszechny tok myślenia. Jak znieść
                              obrzydliwe sugestie, że może ona jako żona nie dawała regularnie, albo córeczka
                              mała żmijka kusiła albo jej się podobało skoro milczała.
                              Ten schemat w linkowanych tekstach był opisany.
                        • tautschinsky Re: mOGŁA 02.05.10, 20:56
                          verdana, NIE MASZ bladego pojęcia o miłości jeśli piszesz, że po dowiedzeniu się
                          - bez sprawdzenia, przeanalizowania, upewnieniu się - następnego dnia zerwałbyś
                          wszelkie kontakty z osobą, którą dziś podobno kochasz. To takie strasznie głupie
                          i płytkie. Tak piszą osoby, które same niczego nie przeżyły, z niczym się nie
                          mierzyły, oglądają Drzyzgę i się miotają po pokoju wysłuchując relacji
                          osób,których dotyka jakaś sprawa.

                          Czy gdybyś się dowiedziała, mając syna (nieważne, czy go masz), że on, już
                          dorosły molestował jakieś dziecko - też byś następnego dnia zerwała z nim
                          wszelkie kontakty,przestała kochać?

                          Tylko nie pisz, że miłość do dziecka jest bezwarunkowa a do męża warunkowa.
                          Miłość jest albo prawdziwa albo jest to zwykły układ, który dopóki pasuje, to
                          się w nim tkwi.
                          • bracialwieserce Tautschinsky 02.05.10, 21:43
                            Kiedy tu nie rozpatrujemy sytuacji może/nie -gadała z córką/siostra też o tym
                            od dawna wie. Zgadza się są osoby które konfabulują -jak te ostatnie pani na
                            temat seryjnego gwałciciela bo sobie chciały ważności/innych rzeczy dodać a
                            niektórych uniknąć. Tu masz taką wiedzę, że wyjawiła to córka/potwierdza
                            siostrzenica i siostra tej pani wie.
                          • verdana Re: mOGŁA 02.05.10, 22:43
                            Nie byłabym w stanie kochać kogoś, kto skrzywdził moje dziecko,
                            niezaleznie kim by był.
                            Mówimy tu nie o domyslach, ale o pewności. Bezwarunkowa milość do
                            faceta, ktory jest sq.. dla mnie to patologia.
                • triss_merigold6 Re: Dlaczego? 02.05.10, 18:03
                  Pojęcie grzechu mnie nie interesuje, jestem ateistką.
                  Zło? Owszem. Choroba? Nie taka, która wyklucza zdolność do panowania nad swoimi
                  czynami i dokonywanie wyborów. Nie jest to głębokie upośledzenie umysłowe.
                  Twoja tragedia? Weź kobieto, nie bądź żenująca. Przeczytaj porządnie opisy
                  odczuć molestowanych dzieci i zrozum, że to one są najbardziej i nieodwracalnie
                  poszkodowane.
                  Terapią dla pana nie zawracaj sobie głowy, całkowitą izolacją - owszem. On z
                  tego nie wyjdzie. Nigdy. Najlepiej by było jakby popełnił samobójstwo.
                  Do Szymborskiej się nie odwołuj, nie na miejscu argument. Sprawiasz wrażenie
                  jakbyś szukała usprawiedliwienia dla siebie i swoich przyszłych decyzji.
    • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 18:34
      argument zycia w nedzy nie jest do konca argumentem.zarabiam teraz w
      mojej firmie ok 4 tys mies.nie mam stażu pracy ale zaczynma go.Wiec
      ten argument nie jest dominujący.Dwa dzieci moelstowane przezywają,
      ja też.I to jest dal mnie nie zrozyumiale że widzicie tylko jedna
      stronę.NAwet jak sie odwrocisz to co nie cierpialabyś nad tym co sie
      satało??Skończyłoby się wasze cierpienie w tym momencie?no to byłoby
      płytkie i niewielkie
      Nie zycże nikomu znaleźć się w sytuacji kiedy Ty sie nie liczysz,
      cierpisz a każdy uznaje ,ze twoje jest nieważne bo inny to cierpi....
      A trzy Szymborska cytuje bo jest adekwatna.tez byłam taka mądra jak
      wy wszystkie dokąd byłam pewna ,ze mnie to nie dotyczy,Moje oceny
      sytuacji nie wiele rózniły sie od waszych
      to ze nie chcę zostawic bez pomocy męza nie znaczy ,ze zostawiam bez
      pomocy corke. jej pomogę łatwiej i szybciej jest ku temu caly sztab
      ludzi reszta ofiar musi sobie sama radzic co widac chocby tu
      po prostu chcialm tez i o tym porozmaiac jak z dorosłymi nie
      egzaltowanymi ludźmi trudno...
      Jakas ta wasza milośc jest kruchutka kiedy zosatwilibyscie osoby
      kochane bez pomocy i pokazania wyjścia z sytuacji i ot tak przestali
      kochac nawet wlasne dziecko.Uznac wagę czynu i kochac to jest męa mi
      dla mnie grzech równa się zło
      • bracialwieserce czy moglabyś przeczytać to coś napisała 02.05.10, 18:39
        jakiś bełkot
      • bracialwieserce Re: molestowanie 02.05.10, 18:40
        Cierpieć nad tym co się stało a nad sprawcą to dwie różne rzeczy.
        • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 18:44
          chodziło mi oczywiście nad tym co sie stało
          • verdana Re: molestowanie 02.05.10, 18:51
            Ty cierpisz głównie dlatego, ze masz problem. Kwestia Twojego
            dziecka jest - jak się wydaje - drugorzedna.
            Cos w tym jest, ze córka milczała tyle lat. Musiala wiedzieć, ze
            więcej wsparcia dostanie tatuś-pedofil niż ona i że okaze się, ze
            mamusia jest główna poszkodowaną.
            Obawiam się coraz bardziej, ze jesteś współwinna - Nie tylko
            ignorowalas sygnaly, sle bylaś matka, na którą najwyraźniej corka
            nie mogla liczyć nawet w najcięższej zyciowej sytuacji.
            • triss_merigold6 Kazirodztwo 02.05.10, 18:55
              Kazirodztwo. Powinna głośno powiedzieć sobie i innym: mój mąż popełnił kazirodztwo.
              Się podpiszę pod resztą. Kolejna z tych, co w pierwszym odruchu chcą chronić
              status quo. W sumie niedobrze się robi.
              • paulina230892 Re: Kazirodztwo 19.11.14, 20:59
                Witam serdecznie.


                Jestem studentką Uniwersytetu Gdańskiego (pedagogika opiekuńczo-wychowawcza), w tym roku piszę pracę licencjacką. Zajęłam się problemem kazirodztwa. Chciałabym w mojej pracy opisać zarówno gwałty kazirodcze, czyli wykorzystywanie seksualne dzieci przez krewnych (rodzic, wujek,brat), ale także związki kazirodcze, które nie są skutkiem przemocy, wykorzystania, zmuszania, a raczej "miłości" czy też genetycznego popędu seksualnego. Do realizacji mojego projektu potrzebne jest przeprowadzenie badań (wywiadów) z osobami dotkniętymi problemem kazirodztwa. Dlatego właśnie na forach szukam kontaktu do takich osób.


                Z mojej strony mogę zagwarantować:

                *anonimowość,

                *brak oceny Twojej osoby,

                *miejsce rozmowy i sposób jej przeprowadzenia na Twoich warunkach (spotkanie, rozmowa telefoniczna, skype)

                *ewentualne zaświadczenie z uniwersytetu, że wywiad przeprowadzany będzie w ramach pracy licencjackiej


                Jeżeli znalazłyby się osoby, które zdecydują się na wywiad z moją skromną osobą, prosiłabym o kontakt mailowy pod adresem: paulina230892@wp.pl


                Z góry dziękuję!!


                Paulina E.
            • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 19:04
              verdano dokładnie z tego samego powodu nie powiedziałam mojej matce o tym, co
              tatuś ze mną robił dopóki sam się nie powiesił, bo miałam obawy, że suma sumarum
              cała ta historia obróci się przeciwko mnie. Zresztą raz nawet z ust mojej matki
              usłyszałam, że widocznie mi się to podobało...
            • hugu Re: molestowanie 27.11.14, 12:39
              Autorka napisała pod wpływem pierwotnego szczerego odruchu - obrzydzenia sytuacją, jaka miała miejsce. Ale już po chwili ochłonęła, policzyła sobie, przekalkulowała - i wyszło, że szczerość i oburzenie nie popłacają. Popłaca natomiast coś wręcz przeciwnego: hipokryzja i cicha akceptacja. Jak w domu Pani Dulskiej. Niech molestuje, byle sprawa nie wyszła za nasze cztery ściany! Dulszczyzna brudnej (bo czystej nie ma w tym kontekście) wody.

              Teraz autorka pewnie żałuje, że się odezwała na forum. Za dużo prawdy jej napisano, to nie jest habitat Pań Dulskich, one w prawdzie nie potrafią i nie chcą żyć.
              Córka to wyczuwała i dlatego niczego nie mówiła matce. Syn też wyczuwał zgniliznę tego domu i dlatego wolał mieszkać w squocie.
              Teraz Pani Dulska użyje wszelkich sposobów, by przyklepać sprawę:

              Już zaczyna grać rolę głównej ofiary całej sprawy i nader sprytnie obarczać córkę odpowiedzialnością za decyzję, czy małżeństwo rodziców ma trwać, czy też nie (jakby małżeństwo rodziców to była jurysdykcja dzieci!). Wie przy tym, że córka zadecyduje, że małżeństwo ma trwać, bo

              1) autorka wbija ją w poczucie winy za swoje cierpienia doznane w związku z sytuacją - jak można żądać o biednej mamusi kolejnych cierpień w postaci rozwodu, wyprowadzki, odpowiedzialności za utrzymanie i tzw "wstyd przed ludźmi"? Niech już mamusia zostanie w swoim upragnionym spokoju, bo dla wszystkich jest oczywiste, ze ona tego właśnie chce (a pyta tylko kurtuazyjnie i gwoli otrzymania kwitu, że córka nie będzie mieć oficjalnych powodów do żalu - sama tak wybrała!).

              2) córka wie, że gdyby, zgodnie z tym, co czuje, zdecydowała, ze matka ma się rozstać z ojcem, ujawnić wszystko osobom z najbliższej rodziny, świadczyć w sądzie po stronie córki w przypadku ew pozwu przeciw ojcu - matka nie dałaby jej żyć. Jęczałaby, biadoliła, obwiniała - albo po prostu olała tego rodzaju dyspozycje - i wtedy córka, która straciła ojca (w chwili, gdy "zyskała" w nim pedofila), straciłaby także matkę (w chwili, gdy ta wybrałaby, wbrew jej życzeniom, lojalność wobec pedofila a nie jej). Córka boi się świadomości, ze naprawdę nie ma na kogo liczyć, jest zupełną sierotą.
              Zrobi więc tak, by zachować mit dobrej matki - w oczach matki i swoich. A że kiedyś tam w jakiś sposób zeświruje - cóż, to już jej problem. Podobnie, jak decydowanie o losach małżeństwa rodziców. czyż nie?

              Autorka wątku jest spryciulą. Już tak ustawiła sprawę, że jest "kryta". Cały ciężar na barkach córki, która zrobi tak, jak mama oczekuje. Mama nie musi nawet mówić, czego chce. Już tak zamanipulowała, że będzie to miała.

              Do tego wszystkiego autorka dołoży parę górnolotnych uzasadnień: że Bóg kazał wybaczać, że jest wyższa moralnie niż głupie i pospolite my, bo religijność ją wiedzie i każe miłować - nade wszystko, a zwłaszcza nade ruszenie pupy i zrobienie bolesnych porządków w życiu rodziny.
              Miłować albowiem jest najłatwiej. Brzmi wzniośle a że nikt nie wie, o co konkretnie chodzi, to dobra wymówka na wygodnictwo i nicnierobienie. Idealna. Miłość ci wszystko wybaczy, Pan Bóg przyklaśnie - i gitara!
              A jakie to, dla odmiany, trudne "wziąć na klatę" tyle brudu i skrobać go centymetr po centymetrze, raniąc się przy tym, raniąc innych, po to, by w końcu było czysto i zdrowo... Wielu ludzi uważa, ze najlepiej ukryć ten mocno wżarty brud pod białą szatą pobożności, wybaczenia i ogólnej glorii - a wtedy i nikt nie zauważy i da się dalej gładko żyć.

              I tylko córka wpadnie w depresję, syn się zapije czy jakoś tak - ale Pani Dulska nadal przecież będzie najprzenajświętszą kobietą na świecie...!
        • triss_merigold6 Re: molestowanie 02.05.10, 18:46
          Coś autorka nadmiernie szasta tym cierpieniem.
          Nie napisała, że sprawca spędza dnie i noce na modlitwie, kajaniu się i
          żałowaniu za krzywdę dzieci. Nie błaga o wybaczenie. Nie próbuje i nie próbował
          zadośćuczynić, wręcz przeciwnie dotąd kwitł w tajemnicy. Wyrywanie się z chęcią
          pomocy typowi jest IMO chore i świadczy o kompletnym zaburzeniu systemu wartości.
      • triss_merigold6 Qrde nadal nic nie rozumiesz 02.05.10, 18:43
        Nadal nie rozumiesz.
        Pedofilia jest okaleczeniem dziecka, jednym z najbardziej niszczących czynów
        jaki dorosły może wobec dziecka popełnić. I dokonuje tego świadomie.
        Twoje cierpienie obecne, dość krótkotrwałe zważywszy, że wiesz od dwóch dni,
        jest niczym wobec trwających latami odczuć dzieci.
        Dlaczego i w czym miałabyś pomagać mężowi? Błagał o wybaczenie i pomoc? Poszedł
        na terapię dla sprawców przemocy? Nie bądź taka hop do przodu i nie narzucaj się
        z pomocą komuś kto być może wcale takiej potrzeby nie ma, bo uważa, że ogólnie
        rzecz biorąc był ok.
        Wbij sobie do głowy, że ani pan mąż ani Ty nie jesteście ofiarami. On jest
        sprawcą. Ofiarami są córka, siostrzenica i być może inne dzieci, którym stanął
        na drodze.
        Skoro nadal żywisz jakieś pozytywne uczucia wobec męża to znaczy, że nie
        rozumiesz wagi jego czynów. Facet to nie dziecko, żeby kochać bezwarunkowo.
        Facetów można mieć wielu w życiu, a dzieci należy chronić bezwzględnie.
      • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 18:57
        Kierujesz się chorą, toksyczną "miłością", jesteś po prostu zaślepiona i głupia.
        Kryjesz sprawcę przestępstwa, mało tego, jeszcze chcesz mu pomagać (zatem jesteś
        współwinna tego, co robi/robił) i przede wszystkim co gorsza, nie dajesz oprawcy
        ponieść konsekwencji swoich czynów. W tej sytuacji dyskusja z Tobą jest bez
        sensu. Nie trafiają do Ciebie żadne argumenty, cały czas podkreślasz swoją
        wielką miłość do człowieka, który woli bzykać się z małoletnimi dziewczynkami
        niż z Tobą, a teraz jeszcze robisz z siebie wielką cierpiętnicę i zasłaniasz się
        wiarą i Bogiem, który każe wybaczać. Nie rozumiesz, że wybaczenie to jedno, a
        ponoszenie konsekwencji za swoje czyny to drugie.
        Piszesz, że znienawidziłaś swoją siostrę, bo Ci nie powiedziała o tym, pewnie
        siostra Cię dobrze zna i wie, że byś jej nie uwierzyła a ona sama stałaby się
        dla Ciebie największym wrogiem, czego zresztą teraz swoją postawą dajesz dowód.
        Oprawcę chronisz, a winnych szukasz gdzieś indziej.

        > to ze nie chcę zostawic bez pomocy męza nie znaczy ,ze zostawiam bez
        > pomocy corke. jej pomogę łatwiej i szybciej jest ku temu caly sztab
        > ludzi reszta ofiar musi sobie sama radzic co widac chocby tu
        > po prostu chcialm tez i o tym porozmaiac jak z dorosłymi nie
        > egzaltowanymi ludźmi trudno...

        Otóż nie. Córce nie pomożesz ani łatwiej ani szybciej, bo to ona jest główną
        ofiarą procederu "tatusia" i to jej będzie najtrudniej pomóc, nie Tobie i nie
        "tatuśkowi", bo mąż swoich zainteresowań ot tak nagle nie przerzuci na dorosłe
        kobiety, co najwyżej poszuka sobie kolejnej ofiary, a najłatwiej o taką w rodzinie.
        I jeszcze jedno, egzaltowane reakcje forumowiczów wynikają z Twojej postawy.
        Naprawdę godna podziwu jest Twoja głupota i egoizm!
      • bracialwieserce Re: molestowanie 02.05.10, 19:00
        Po pierwsze non stop nie rozumiesz jednego Twój ból/poczucie porażki/ i inne
        opcje wszystko można zrozumieć ale w pierwszym rzędzie liczy się Twoja córka/jej
        krzywda - naprawdę jak pogadasz z dobrym lekarzem zajmującym się sprawami tak
        zwanego "złego dotyku" szok Cię dotknie jak te dzieci/dorosłe kobiety/mężczyźni
        mają przerąbane w tzw. dorosłości.Masz
        tu:www.dzieci.org.pl/zly_dotyk.html oraz to
        online.synapsis.pl/Molestowanie-seksualne-Jak-sprawca-manipuluje-psychika-dziecka/
        Pytanie nad czym tak naprawdę cierpisz!? Dziecka Ci żal ale jednako uważasz, że
        facet potrzebuje pomocy. Hello! Pobudka!!
        Czy myślisz, że Fritzl and & żałują tego co robili? Żałują tylko jednego i nie
        dziwię się im. Raz po ptakach bo przyjekmonośc się skończyła/krzywdzenie
        innych/manipulacja i terroryzowanie, dwa wyroku. Gdyby ich nie złapano ROBILI to
        by dalej bo lubią. W Polsce nie jest tak jak W UK, że na pewnej wyspie w
        odosobnieniu jest specjalny program dla ludzi pokroju Twego męża. Polska to za
        głupi za mało bogaty kraj i tutaj nigdy nie będzie. Tu kary za gwałty są niskie,
        daje się przestępcą przepustki co by mogli jeszcze kogoś zgwałcić a Ty chcesz
        seksualnego drapieżnika leczyć. Twoje cierpienie nawet przy jego ogromie jest
        niczym wobec cierpienia Twego dzieciaka. Ty chcesz się licytować która miała
        gorzej?Chcesz żeby Ciebie pożałować? Jemu nic nie jesteś winna przez szereg lat
        łamał przykazania jak chcesz to boskie jak chcesz ludzkie normy i nic mu się nie
        należy - dokładnie tak jednym takim posunięciem przekreślił wszystko. Tym
        bardziej że nie wiesz czy i co dokładnie robił córce i ewentualnie innym
        dzieciakom. Twoja siostra wiedziała i sama piszesz, że próbował DOBRAć się do
        dziecka Twej siostry czyli nie ma żadnych oporów/hamulców i Bozia nic tu nie da!
        Nie zostawiam kochanym ludzie bez pomocy ale nie żal by mi było Ojca pedofila i
        nie przeszłabym do porządku dziennego nad tym a na pewno nie szukałabym
        skurwielowi pomocy i nie współczułabym mu! Rozumiesz różnicę!? To nie jest
        miłość i brzydziłabym się siebie pisząc tak o Ojcu zboczeńcu i krzywdzicielu
        swojej córki -czego Ci go żal bo jej nie przeleciał bo jest biedny i nie wie co
        robi? Żartujesz, nie?
        • bracialwieserce Re: molestowanie 02.05.10, 19:02
          Przepraszam za błędy wkurzyłam się!
    • ekav Re: molestowanie 02.05.10, 19:04
      no coz dziekuje wam wszystkim i zycze obyscie nie musialy
      weryfikowaqc swoich opini a sobie obym nie musiala korzystac z
      systemu waszch wartości. naduzywam slowa cierpieć? hmm no może dla
      was to naduzywanie wy z głowa podniesiona do góry w pięc minut
      podjłębyściy decyzje pluneły na 30 lat zycia.przestały kochac czy to
      męza czy dziecko. i nie mialbyście problemu zadnego ani ze soba anie
      z rodzina tylko z córka jedyną Ja mam te problemy ze wszyskimi.Aha i
      nie zapomnijcie powiedziec swoim facetom ,ze możecie miec takich jak
      oni 20 powodzenia w łowach..
      Kończe niech wam się inaczej w zyciu powiedzie bo młówici o czyms co
      znacie tylko z opowieści i oby tak zosatło ale pamietajcie bądzcie
      bardziej ogledne w slowach
      • triss_merigold6 Żesz 02.05.10, 19:11
        Pobudka kobieto!
        Napisały tu DWIE kobiety molestowane w dzieciństwie więc nie pisz bzdur, że
        problem znają z urban legends.
        Przyjmujesz do wiadomości, że twój mąż popełnił KAZIRODZTWO? Powiedz to sobie
        głośno. Śmieć.
        Miałabym problem: zabiłoby mnie poczucie winy, że nie dostrzegłam. Ale wcześniej
        zniszczyłabym winnego sprawcę kazirodztwa.
        • ledzeppelin3 Re: Żesz 05.05.10, 13:24
          > Napisały tu DWIE kobiety molestowane w dzieciństwie więc nie pisz bzdur, że
          > problem znają z urban legends.

          Dwie o tym mówią, ale myślę, że jest ich tu więcej, bo to problem na ogromna
          skalę. ale to nie jest sprawa, do której się chętnie ludzie przyznają. Dlatego,
          autorko wątku, nie lituj się nad jebanym pedofilem. Weź na klatę, że przez 30
          lat żyłaś z jebanym pedofilem. Musisz ratowac życie swoich dzieci. Weź na klatę,
          że je potwornie zawiodłaś. Przyznaj się, że byłaś matka do dupy. I przestań juz
          pitolić o biednym misiu i 30-stu latach, rób rachunek sumienia i wstydź się.
      • verdana Re: molestowanie 02.05.10, 19:12
        na pewno nie skorzystasz z systemu naszych wartości, ponieważ nawet
        nie rozumiesz, co to są wartosci. Dla Ciebie najwyższa wartoscia sa
        pieniądze męża, łóżko z pedofilem i świety spokoj.
        Po tych wszsystkich postach widzę, ze jesteś współwinna temu co się
        stało - sama ignorowałas sygnały, bo tak ci bylo wygodniej, nikt nie
        zwracał się do Ciebie o pomoc, bo najwyraxniej nie cieszylas się
        zaufaniem ani córki, ani siostry. Teraz jesteś skłonna uznać winę
        wszystkich, oprocz swojej.
        Cóż, gdybym byla Twoim dzieckiem, zerwałabym kontakty z ojcem-
        pedofilem i matka, ktora najwyraźniej nie uznaje kazirodztwa za coś,
        co przeszkadza w kontynuowaniu małżenstw i nie widzi problemu w
        życiu na koszt gwalciciela córki.
        W Twoich wyborach liczy sie tylko jedna osoba- Ty. i tak zrobisz to,
        co dla Ciebie jest wygodniejsze, bo tak naprawdę masz corkę i jej
        problem gdzieś. Biadasz nad swoim komplikującym się zyciem i to Twoj
        jedyny problem.
        Nie bede oględna w słowach, bo to, co robisz, jest gone najwyższej
        pogardy.
      • bracialwieserce Re: molestowanie 02.05.10, 19:12
        Nie plunęłabym na 30 lat tylko na faceta który gwałcił/molestował własną córkę!
        Moje uczucia/rany załatwiłabym po tym jak bym skurwiela zatłukła/obtłukła i
        zabrała dziecko jak najdalej od niego.Gdyby dziecko tak jak Twoja córka było
        dorosłe po karczemnej awanturze spakowałabym go{a nie niech się sam pakuje},
        załatwiła rozwód z orzekaniem o winie {zaszantażowałabym go, że ujawnię co robił
        dziecku jeśli by się nie zgodził}, w rodzinie najbliższej {ta co ma dzieci i on
        je widuje/przebywa} rozpuściła wieści co wujaszek lubi robić/dziadunio etc. i
        nie zostawiłabym sprawy dopóki bym mu ostracyzmu społecznego nie załatwiła. A
        jeśli tak wierzy Twój mąż w Boga etc. to może winien się z nim spotkać!? Nigdy
        nie załatwiałabym mu terapii na coś czego się nie leczy bo się nie da. Nie
        pomyślałabym jaki on biedny misio. A TY? I to my jesteśmy be? Rany Julek
      • nomya Re: molestowanie 02.05.10, 19:14
        Jesteś podła i obłudna. Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak brać udział w
        werbowaniu i gwałceniu dzieci przez męża wszak już wiesz o jego upodobaniach
        seksualnych a i kochasz go taaak mocno, że dbasz o jego potrzeby...
        Głupi babsztyl.

        P.S. Mówię o czymś, co znam z autopsji, niestety nie z opowieści.
        • sebalda Re: bez komentarza 02.05.10, 19:52
          Tadeusz Różewicz

          W dniu Świętego Walentego
          roku pańskiego 1994
          słuchałem ćwierkania
          pani redaktorki "radia bzdet"
          z czarnej skrzynki
          promieniował ciepły głos
          cip cip cip cipki
          - tak wabiły gospodynie
          w przedpotopowych czasach
          drób - kurki i koguciki
          kikiriki
          cip cip cip dziewczynki
          życzymy wszystkiego naj naj naj
          wszystkim zakochanym
          bo to dzisiaj ich święto
          cip cip cip
          szaleństwo w wielkich domach
          towarowych
          Amerykanie kupują Amerykankom
          biżuterię bieliznę słodycze
          wszystko w kształcie
          czerwonego serduszka
          epidemia "ejds" sprawiła
          że obyczajem stało się
          wręczanie zakochanym prezerwatyw
          ozdobionych serduszkami
          wisiorki w kształcie serduszka
          bombonierki
          21-letni chłopak (w kształcie serduszka?)
          zamordował czteroletniego synka
          na pytanie dlaczego to zrobił
          młody ojciec odpowiedział
          "tak długo i głośno płakał
          aż mnie zdenerwował"
          jego 16-letnia żona
          powiedziała płacząc
          "wiem że źle zrobił
          ale ja go kocham"
          • p_wolf Re: bez komentarza 02.05.10, 20:53
            >> powiedziałm ,że nie uważam tego za chorobe .Jak wy
            >> czytacie kobiety...dla mnie to jest zło.po prostu zło.


            Pedofilia to choroba, nie wykluczająca panowania nad sobą i odróżniania dobra od zła. Sama w sobie choroba nie ma wartości etycznej (czyli pedofil nie musi być złym człowiekiem wbrew potocznemu mniemaniu), dopiero folgowanie swojemu patologicznie ukierunkowanemu popędowi jest straszliwym skurwielstwem.

            Jak Ty chcesz pomóc swojemu mężowi się leczyć, skoro wypierasz z umysłu najbardziej podstawową wiedzę dotyczącą tematu?




            >> Chwileczkę, ale nie rozumiem po cholerę temu facetowi terapia?


            Przykładowo po to, aby nikogo więcej nie skrzywdził.


            Powtórzę pytanie ekav; czy mąż ma jakikolwiek (zawodowy?) kontakt z dziećmi obecnie?
            Ponadto, dzieci molestowane przejawiają szereg zachowań, bardzo charakterystycznych i trudnych do przegapienia. Łatwiej nie zauważyć że dziecko popala trawkę niż że padło ofiarą molestowania. Aż tak mocno trzymałaś córkę na dystans? Stosowałaś zimny chów? Jakim cudem udało Ci się niczego nie zauważyć?
            • bracialwieserce Re: bez komentarza 02.05.10, 21:51
              Dokładnie Hitler tez ponoć był miły a sąsiedzi Fritzla też uważali, że to taki
              miły człowiek. Nikt nie ma na twarzy wypisane gwałcę i molestuję dzieci. Jest
              jednak duża różnica w osądzaniu - nie wyobrażam sobie abym po tym jak bym się
              dowiedziała co mój partner zrobił byłoby mi go żal. Wkurzona bym była,
              myślałabym o dziecku ale w życiu nie uważałabym, że Jemu złoczyńcy stała się
              krzywda! Cały mój gniew obróciłby się na niego i zdrowo bym była wnerwiona
              {jeśli Naprawdę nie wiedziałaś}, że JA pozwoliłam{nie wiedziałam}, że
              najbliższa memu dziecku osoba robi TAKIE okrucieństwo tak nadszarpuje zaufanie
              mojej córki do ludzi, mężczyzn i do takiej więzi jaka powinna być między
              dzieckiem a jego rodzicem. Ty się oburzasz a powiedz szczerze dlaczego miałoby
              mi czy komukolwiek innemu być go żal.
              Jak inni piszą - nie wyraził skruchy -wyciągał jeszcze łapy do innych i zapewne
              nie uważa, że to PROBLEM - co byś chciała przeczytać i usłyszeć?
      • bmk13 do ekav 02.05.10, 21:46
        Przejawiasz cechy typowe dla żóny alkoholika czy ofiary przemocowca - wyparcie.
        Wypierasz ze świadomości fakt, że mąż skrzywdził Waszą córkę - do końca jej
        życia. Przyszłaś tu na to forum, żeby się wyżalić, z postanowieniem, żeby 'coś'
        zrobić, szukałaś pocieszenia, zrozumienia, licho wie czego jeszcze. A otrzymałaś
        rzeczowe rady, jak należy postąpić. I co zrobiłaś? Znowu zachowujesz się jak
        żona alkoholika - wmawiasz sobie, że jak nie zrobisz nic, to 'jakoś się ułoży'.
        Deklaracje, że rozstajesz się z mężem, można między bajki włożyć. Nie zostawisz
        go, wciskasz samej sobie kit, że mu pomożesz, a tak naprawdę nic się zmieni. bo
        twój strach przed przyznaniem się przed sama soba, że Twój mąż to zwyrodnialec a
        Twoje życie z nim to jedno wielkie gigantyczne kłamstwo i krzywda wyrządzona
        własnym dzieciom paraliżuje Cię na tyle, że przerasta miłość do córki. Boisz się
        i tyle. I przestań sie nad sobą użalać - nie Ty jesteś ofiarą, tylko dzieci,
        które obmacywał i gwałcił Twój mąż. Zresztą, marnuję tu tylko swój czas, bo Ty i
        tak nic nie zrobisz - popłaczesz trochę nad córką, nad sobą, nad tym zbokiem, a
        potem wszystko wróci do 'normalności'. Współczuję Ci tej 'normalności' - Twoje
        życie to syf i bagno, a Ty z niego nie wyjdziesz. I na koniec, przestań
        wymądrzać się swoimi 30 latami doświadczeń małżeńskich - co Ty wiesz o
        prawdziwym życiu, skoro pod Twoim bokiem ojcieć gwałcił córkę, a Ty nic nie
        zauważyłaś? Mąż Cie okłamywał przed wszystkie lata wspólnego życia, że jest
        kimś, kim nie jest, a Ty łykasz te bajki jak kura ziarno. Nic nie wiesz o
        małżeństwie, bo Twoje małżeństwo to fikcja.

        Bardzo, bardzo współczuję Twojej córce, bo przeżywa piekło, a tak samo jak Ty
        stara się wmówić sobie, że jest 'dobrze'.
      • kontonatenwatek Re: molestowanie 02.05.10, 23:25
        > no coz dziekuje wam wszystkim

        Prosze bardzo

        >i zycze obyscie nie musialy
        > weryfikowaqc swoich opini a sobie obym nie musiala korzystac z
        > systemu waszch wartości.

        rowniez mam nadzieje ze nie znajde sie w twojej sytuacji za ok 30
        lat. w sytuacji podobnej do twojej corki juz bylam i jestem.
        Co do zyczen dla samej siebie to czasem warto skorzystac z cudzych
        wartosci i z wydawanych w oparciu o te wartosci ocen i porad.
        Szczegolnie gdy te oceny sa tak zgodne, jednoglosne jak w tym watku.

        >naduzywam slowa cierpieć?

        tak, szczegolnie w odniesieniu do siebie, tlumaczeniu swojego
        stosunku do meza. Glowna cierpiaca jest twoja corka. Ty nie cierpisz
        nawet polowy tego co ona, a twoj maz to pewnie maly procent o ile w
        ogole.

        >hmm no może dla
        > was to naduzywanie wy z głowa podniesiona do góry w pięc minut
        > podjłębyściy decyzje pluneły na 30 lat zycia.

        tu nie chodzi o spuwanie z powodu jakiegos widzimisie, tylko z
        powodu zachowan powszechnie uznawne za nieakceptowalne, zboczone,
        kryminalne, a nawet zbrodnicze.

        >przestały kochac czy to
        > męza czy dziecko.

        Nie zauwazylam porady odnosnie zaprzestania kochania dziecka. co do
        milosci do meza, to w twojej skorze nie jestem, ale oprocz serca
        czlowiek ma jeszcze rozum i wole, w oparciu o ktore podejmuje sie
        decyzje zyciowe.

        >i nie mialbyście problemu zadnego ani ze soba anie
        > z rodzina tylko z córka jedyną Ja mam te problemy ze wszyskimi.

        nie rozumiem o jakim problemie mowisz. o problemie ze soba rozumiem -
        jest ci ciezko teraz bo sprawa jest swieza dla ciebie, ale z
        rodzina? wiadomo ze funkcjonujesz w rodzinie, ale rodzina jestes tez
        z corka, siostra i siostrzenica. a ty najwiecej uwagi poswiecasz
        swojej tragedii niz tragedii tych dziewczyn.


        >Aha i
        > nie zapomnijcie powiedziec swoim facetom ,ze możecie miec takich
        jak
        > oni 20 powodzenia w łowach..

        To nie jest istota problemu ilu mozna miec partnerow. Istota jest
        fakt ze czlowiek ktorego wybralas na partnera zaspokajal poped
        seksualny na malych dziewczynkach a ty najwieksza tragedie zdajesz
        sie dostrzegac w niewiadomym losie 30 letniego malzenstwa. A kobiety
        tu pisza ze w takiej sytuacji nalezy koncentrowac sie na corce i na
        czynach meza, a nie na waszym malzenstwie. Wiekszosc twoich postow
        mozna strescic w pytaniu: jak moge przekreslic 30 lat? A to nie o to
        chodzi. Nie o przekreslanie a juz na pewno nie o ratowanie! ale o
        postapieniu po ludzku.

        > Kończe niech wam się inaczej w zyciu powiedzie bo młówici o czyms
        co
        > znacie tylko z opowieści i oby tak zosatło

        Jak juz napisalam w poprzednim poscie znam to nie z opowiesci ale z
        wlasnego doswiadczenia z pozycji molestowanego dziecka. I uwazam ze
        wiekszosc wypowiadajacych porad za dobre. Nie obwinialabym cie o
        niezauwazenie jednak, bo jezeli corka byla inteligentnym dzieckiem
        to mogla to ukryc nawet przed matka wiem co mowie. Ksiazke moglabym
        napisac o kontrolowaniu wlasnych reakcji i analizowaniu swoich
        wypowiedzi aby brzmiec "normalnie".


        >ale pamietajcie bądzcie
        > bardziej ogledne w slowach

        na ponad 100 wpisow tylko kilka osob zarzucilo ci niezauwazenie
        problemu w przeszlosci, czy bycie matka co nie chce wiedziec. To
        odnosnie oglednosci w slowach.
        Co do twoich przemyslen na temat sensu malzenstwa, cierpienia i
        przebaczenia komentujacy maja racje nie ty.

        Niestety.

        Rozumiem ze jest ci bardzi ciezko. Ale wypodaloby poswiecic wiecej
        uwagi corce niz swojemu cierpieniu, naprawde.
        Corka chcialaby aby bylo jak dawniej, aby nic sie nie zmienialo bo
        przez cale zycie udawala sama przed soba ze wszystko jest normalne,
        jezeli ktos cale zycie oszukuje samego siebie to oszukanie innych,
        nawet najblizsze osoby jak matka jest bardzo proste. Milczala bo
        wyparla to z pamieci bardzo skutecznie. Zrobila to aby w miare
        normalnie funkcjonowac tj. nie dostac depresji czy innego stanu
        ktory uniemozliwialby jej to. Mnie w zyciu nie przeszlyby przez usta
        pewne slowa, i w zyciu nie opowiedzialabym o tym nikomu.
        Powiedzialam mezowi, na samym poczatku znajomosci podczas pierwszego
        seksu, aby sobie oszczedzic udawania a jemu frustracji - bo nie szlo
        z mojej strony jak powinno a tym samym w ogole nie szlo, a bylam
        zrezygnowana juz i nie mialam ochoty udawac czy klamac, wiec mu
        powidzialam. chcialam byc uczciwa po prostu, zeby darowal mnie sobie
        i nie tracil czasu swojego i mojego. Szczerze myslam ze sobie
        odpusci a tymczasem zadzwonil na drugi dzien.
        Poczytaj toche o tym bo wyaje mi sie ze nie rozumiesz istoty
        zachowan corki, skad one sie biora, dlaczego mowi ci co mowi,
        dlaczego nie chce rozdrapywac tej sprawy i nie chce wyjasniac za
        bardzo.
        Nasz seks na poczatku byl tragiczny, naprawde. Teraz bardzo jestem
        mu wdzieczna ze mu sie chcialo starac w ogole, bo mnie praktycznie
        bolalo na poczatku kazdego zblizenia i na sile rozpoczynalismy kazdy
        seks, a jak juz udalo sie rozpoczac to nic nie czulam. wdzieczna mu
        jestem ze sie nie poddal, bo z drugiej strony jak on sie musial
        czuc, nie udawalam przed nim uniesienia. Zajelo bardzo duzo czasu
        zanim sie odblokowalam i jeszcze wicej zanim zaczelam odczuwac
        pozadanie i satysfakcje. I on to widzial, od samego poczatku,
        dlatego rozumiem czym jest milosc bo ja mam, bo bez tego to by sobie
        odpuscil, tymbardziej ze problemow z kobietami nigdy nie mial a
        jednak "pracowal" ze mna.
        W zyciu bym tego nie opowiedziala nikomu, nawet nie myslam ze to
        opisze anonimowo, ale moze ci to uswiadomi chocby fragment krzywdy
        ktora twoj maz wyrzadzil.
        A seks to tylko jedno zagadnienie a jest ich wiele, niemalze w
        kazdym wymiarze zycia zostawilo to swoj slad z ktorym sie
        zmagalam/zmagam. I ten facet jest ze mna swiadomie, z wlasnej woli,
        woli mnie niz jakas super kobieca babke bo mnie kocha i chce mu sie.
        Rozumiem czym jest malzenstwo, swiadome malzenstwo i milosc bo moje
        takie jest, z czlowiekiem po ktorym sie tego nie spodziewalam na
        poczatku i od ktorego tego nie oczekiwalam, bo juz bylam
        zrezygnowana z powodu samej siebie. Ale nie rozumiem jak mozesz
        stawiac wartosc malzenstwa ponad, a nawet chocby na rowni, z krzywda
        swojego dziecka! Ja bym przekreslila to wszysko co nas laczy gdybym
        sie dowiedziala ze ma takie ciagoty, a co dopiero gdybym sie
        dowidziala ze realizowal je z wlasna corka. A ty sie zastanawiasz.
        To budzi te reakcje forumowiczow. Nie to ze jestes zaskoczona,
        zszokowana, cierpiaca czy wystraszona, ze nie wiesz jak sie zachowac
        w szoku. Ale to ze z kazdego postu twojego bije zamartwianie sie o
        siebie i o meza co najmniej na rowni z z zamartwianiem sie o corke.
        To razi ludzi i mnie tez. Jak mozesz uwazac wasze cierpienia za
        rownorzedne i porownywalne i zaslugujace na podobna reakcje czy
        pomoc. Oszukujesz sama siebie. Mam nadzieje ze to tylko dlatego ze
        sprawa dopiero sie wydala i blokujesz sie w ramach samoobrony
        swojego rozumu. I mam nadzieje ze dojdzie do ciebie w koncu ze sie
        mylisz. Bycmoze potrzebujesz czasu aby sie otrzasnac z szoku,
        bycmoze da ci to terapia czy rozmowa o tym. Zycze ci tego bo poki co
        to co piszesz razi bardzo.




        • ekav Re: molestowanie 03.05.10, 05:02
          piszesz rzeczowo i chyba najwiecej z Twojego postu mam do przyjęcia.
          tak szokiem bvyło ,ze to kochana przezemnie osoba zrobiła cos
          takiego drugiej kochanej osobie.
          To jest bolesne w tym wszytskim. Może inaczej by było gdyby to od
          obcej osoby ja spotkaloi o tym pisze
          nie mniej nie ważne co kieruje córka zastosuje się do jej zyczenia w
          tym wszystkim
          pozdrawiam i zczczę Ci odnalezienie spokoju
        • ekav Re: molestowanie 03.05.10, 05:13
          aha i jeszcze czy uważasz ,że mam przejsć obojetnie nad tym jak
          synowie to znoisą?,ze mnie to nie męczy?
          Jest to moja tragedia, jest to moja olbrzymią tragedia, podonie jak
          jest to tragedią córki, synów..tak to wszystko to szok i po kolei
          przechodzilam pewne etapy. I uważasz ,że nie mam prawa do osobistego
          przezywania problemu? jest tylko apsekt corki? nie ta sprawa ma
          wiele oblicz. Ale wiem ,ze osoby szczegolnie skrzywdzone nie widza
          na ogół drugiej strony.A jest
          posty poszly w kierunku mojego dylematu o to czy potraktowac tego
          czlowieka po ludzku czy nie. SAle nie ja ukierunkowłam tylko ataki
          na mnie że wogole o tym myslę...
          tak to wszystko to szok i po kolei przechodzilam pewne
          etapy. Aha i jeszcze jedno ,to ze większość ma inne zdnaie nie
          zawsze znaczy ,ze w danej sytuacji sluszne wiekszość to nie argument.
    • bracialwieserce bmk13 02.05.10, 21:55
      Z tego co twierdzi ta pani on nie zgwałcił córki - jednak nie wiadomo jak blisko
      był. Poza tym te dziewczyny/kobiety co tu piszą i te podane przeze mnie linki
      świadczą, przepraszam za trywialne ujęcie, że nie trzeba gwałcić co by
      dziecku/młodemu człowiekowi dożywotnie problemy zapewnić!
      • bmk13 Re: bmk13 02.05.10, 22:11
        Wiem.
    • ekav Re: molestowanie 03.05.10, 04:54
      po rozmowach z corka wiem ,że podjełam slusznie mysle.Gdzieś w
      zacietrzewiemiu wam uciekło ze zacytowląm wam jej slowa o tym, że
      nie che żebym go potraktowała jak smiecia.synowie mieli dobry
      wizerunek ojca i zw względu na nich tego tez nie chce, ani sama od
      siebie. kiedy mial 13 lat jej stanowcze nie zakończyło te sprawy.Od
      tamtej pory uczyła się zyc w świecie z nim.był ojciec z przed i
      po.Na tego drugiego patrzyła wciąz z nadzieją ,ze moze sie zmienił
      jednak,że znormalniał. Powiecie ,że tacy się nie zmieniają.Może i
      tak ale nadzieja umiera ostatnia i ja jej nie będę zabijać w nie tej
      nadziei i wmawiac tego. Zawsze miala u niech wielki autorytet i nie
      straciła go. Sama prezywa boryka sie z tym ale nie chce przez to
      innym dodawać
      Oskarzacie mnie ,ze jestem zajęta sobą owszem jestem zajeta i soba i
      nią i synami. Ukierunkowłayscie przez swoje zarzuty problem
      spłycając go że mam dylemat byc z nim czy nie. ze wogole nie
      powinnam myślec o sobie o synach tylko o niej.A w tym ona jest moim
      dzieckiem a oni nie przestali być moimi dziecmi o o nich tez musze
      pomyśleć I jak go potraktować,zeby móc dalej z tym zyc i żeby oni
      wszyscy mogli iśc przeż zycie jak najmniej skrzywdzeni. Pewnych
      spraw sie nie wroci ale pęwnym mozna zapobiec
      Szok mija i czas na dzialanie. Dzialanie podyktowane rozsądkiem nie
      emocjami. podyktowane też zyczeniem córki.
      Każdy przeżywa to na swój sposób ,że ona inaczej może was to
      rzwścieczyć,i mozecie teraz powiedziec o niej swoja prawde ale ja
      wiem i znam jej prawdę.i nic nie zmwieni tego.Że ktos inaczej
      prtzeżywa.oczywiście ma prawo do osbistego postrzegabia problemu.
      Ona ma do swojego nie mniejsze prawi i racje i ja też.
    • ekav Re: molestowanie 03.05.10, 08:39
      myslam nad tym co piszecie i o co macie do mnie peretnsje. W sumie
      macie je do swoich matek. A dlaczego?bo jesteście cholernymi
      egoistakim.Nie potraficie zrozumiec,ze wasza krzywda to i ich
      krzywda. Toniecie same i ciagniecie je w dól. Macie dobre układy z
      matkami? Nie same piszecie ,ze nie,Ja z córka mam.I nie mówcie
      mi ,ze się ludzę tym. Bo ona po prostu rozumie ,ze to dotknłeo i ja
      i mnie i braci.i kuzynkę.Wy zasklepiłyscie sie w swoim przezyoiu
      traumay Tylko wy jedne jedyne macie uraz,Matce odmawicie tego
      Kazecie matce kochac siebie nie kochając jej.
      Milczał latami bo wstyd i strach przed zranieniem bliskich nie
      chciła dodac bólu, bała się tego. Powiecie oczywiscie ,że ona kłamie
      bo wy macie inne doswiadczenia. Niech wam będzie ale nie
      szantazujcie wszystkich swoimi frustracjami...stało sie i nie
      wylewajcie na śwait pomyj.Przeżyłm z męzem tragiczną śmierć dziecka
      jednego poszukiwania po sqotach drugiego wyciagania go z
      nałogu,przeżylm z nim moja bardzo poważną chorobę więc mam prawo do
      rozterek i córka mnie po prostu nie szantazuje swoim przezyciem .
      Pamietajcie skrzywdzone ja rozumiem wasza krzywde ale wy zrozumcie
      tez ,że nie same jestescie tym skrzywdzone i nie szantazujcie innych
      nie zadajcie uznania was za jakięs szczególnie uprawnione do
      żądań .Świat jest pełan skrzywdzonych w rózny sposób przestańcie byc
      w tym egoistkami
      • nomya Re: molestowanie 03.05.10, 08:55
        Przeżycia życiowe Twoich dzieci mówią nam wszystkim doskonale jakie relacje
        panują u Was w rodzinie na płaszczyźnie rodzice-dzieci i przestań wmawiać nam,
        że są doskonałe, bo nałogi i ucieczki z domu nie świadczą o tym, że dzieci mają
        zaufanie do Was jako rodziców! Z Twoich postów wynika, że masz sporo trupów w
        szafie, ale Twoja obłuda nie pozwala Ci na przyznanie się do porażki rodzicielskiej.
      • doctor.no.1 Re: molestowanie 03.05.10, 09:00
        Śledzę wątek od początku i z niecierpliwością czekam, aż odsłonisz
        kulisy swojego małżeństwa i rodziny...

        Każde dziecko w rodzinie ma swoją rolę do odegrania. Sa standardowe
        role, które dzieci przyjmują, by odciążyć emocjonalnie całą rodzinę.
        Wiem, że tego nie zrozumiesz i będziesz z całych sił wypierać proste
        fakty psychologiczne... Nie jesteście inni niż pozostałe rodziny
        borykające się z tragicznym problemem kazirodztwa i pedofilii.
        Również i ty prezentujesz klasyczne zachowania matek, pod okiem
        których takie sytuacje mają miejsce. Wiodące psychologiczne
        mechanizmy obronne, które widać tu na forum to: RACJONALIZACJA,
        wyparcie ale też zaprzeczenie [np."13 latka!!!!!!!!! powiedziała
        kategoryczne nie i przestał" - kochany tatko :/]

        Podobnie Twoja córka (jest najstarsza???) wchodzi w rolę
        tzw. "bohatera rodziny". Nie bez powodu to ją właśnie, jako ofiarę,
        wybrał Twój mąż. Pedofil wybiera sobie to dziecko, które sprawi mu
        jak najmniej kłopotów. I patrz jakiego słusznego wyboru dokonał
        kazirodczy tatuś. Nawet teraz, po latach, gdy wyszło szydło z worka
        (a podejrzewam, że córka ci nie powiedziała wszystkiego, by nadal
        cię chronić) kochana, empatyczna córka ofiarnie chce borykać się
        sama z cierpieniem, by odciążyć CIEBIE, pozostałe rodzeństwo, ojca...



        Wracając do córki. Nie wierzę w waszą wspaniałą relację. Wspaniała
        relacja jest wtedy, gdy dziecko wie, że może oczekiwac wsparcia i
        ochorny ze strony rodzica. Jeśli tego nie czuje - nie przyjdzie do
        matki po ratunek. I tak się stało u was.

        • marianka_marianka Re: molestowanie 03.05.10, 13:44
          doctor.no.1 napisała:
          Wracając do córki. Nie wierzę w waszą wspaniałą relację. Wspaniała
          relacja jest wtedy, gdy dziecko wie, że może oczekiwac wsparcia i
          ochorny ze strony rodzica. Jeśli tego nie czuje - nie przyjdzie do
          matki po ratunek. I tak się stało u was.



          To jest najlepsze podsumowanie Waszych relacji matka-córka.

          Czytałam podsunięte linki. Konserwator pzedszkolny, który przywiązywał dzieci do kaloryferów i wykorzystywał je seksualnie dostał tylko 5 lat.
          To jest możliwe tylko w Polsce.
          W Stanach dostałby dożywocie w więzieniu o zaostrzonym rygorze, bez możliwości wyjścia. Jeżeli wyrok zostałby skrócony i mógł żyć na wolności - każda szkoła, przedszkole i sąsiedzi zostają poinformowani o jego skłonnościach.
          Jak można własnemu dziecku robić takie okropności?
          Próbuję sobie wyobrazić mojego ojca w takiej sytuacji i nie potrafię.
          Gdyby ktoś skrzywdził tak moje dziecko, poczekałabym na niego aż wyjdzie z więzienia i poświęcając własne oszczędności nie dałabym mu zapomnieć nigdy o tym co zrobił.
          --
          Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
      • doctor.no.1 Re: molestowanie 03.05.10, 09:10
        >bo jesteście cholernymi
        > egoistakim.Nie potraficie zrozumiec,ze wasza krzywda to i ich
        > krzywda. Toniecie same i ciagniecie je w dól.

        Szokująca jest twoja agresja, skierowana w stronę kobiet, które były
        molestowane. Zobacz, że oskarżasz je o to, że to one są źródłem zła,
        a nie ofiarami, o to, że mają czelnośc oczekiwać od matek wsprcia,
        otuchy i zajęcia się ich problemem.

        .I nie mówcie
        > mi ,ze się ludzę tym. Bo ona po prostu rozumie ,ze to dotknłeo i
        ja
        > i mnie i braci.i kuzynkę

        Nie ma wyjścia, musi to rozumieć, zebyś jej nie odrzuciła, żebyś ja
        nadal akceptowała. ZROZUM, ŻE NIE DAJESZ JEJ WYBORU ANI SIŁY do
        walki z demonami przyszłości. Oczekujesz od niej zamiecenia problemu
        po dywan, to to wlasnie robi dla ciebie.

        >Wy zasklepiłyscie sie w swoim przezyoiu
        > traumay Tylko wy jedne jedyne macie uraz,Matce odmawicie tego
        > Kazecie matce kochac siebie nie kochając jej.

        No bo to właśnie tak jest. Człowiek ktorego dotknęła taka tramua ma
        pełne prawo do przezycia jej, dopoczucia , że zostało skrzywdzone.
        Nie nakładaj koleknych obowiązków na skrzywdzone dzieci.

        Wiesz, matki nie kocha się z definicji tylko za to, co dla dziecka
        robi. Ciężko szanować matkę, która jest tak bardzo zainteresowana
        sobą.

        > bo wy macie inne doswiadczenia.
        Poczytaj opracownia naukowe na temat molestowanych dzieci.
        Zobaczysz, że mechanizmy sa u wszystkich dzieciaków jednakowe.

        >stało sie i nie
        > wylewajcie na śwait pomyj.

        BRAK MI SŁÓW!!!!!!!!!!!!!!!


        EKAV - opisz nam swojego ojca, proszę!
        • verdana Re: molestowanie 03.05.10, 10:29
          No i mamy jasność - winna wszystkiemu jest molestowana córka. Bo
          powinna byla pamietać o tym, ze jak powie, co się działo, to mamusi
          bedzie przykro i mamusia bedzie miała klopoty. A to najwazniejsza -
          kochające dziecko powinno pamietać, ze najwazniejsza jest mama, a
          nie jakieś tam molestowanie. Mama ma praweo do spokojnego zycia z
          pedofilem, a nie ma zajmować się błahymi przeżyciami córki, ktora -
          o zgrozo - smie czegos od matki wymagać.
          Wiesz co? Juz nie wiem, czy nie lepszy jest tata-pedofil, ktory
          obmacuje córkę, niż matka, do ktorej nie mozna iść poprosić o pomoc
          i ktora mysli wyłacznie o sobie. Dla mnie jesteś winna tej sytuacji
          nie mniej niż ojciec - podejrzewam, ze w tym cały problem. Wolalaś i
          wolisz nie widzieć, nie reagować, poswięcić corkę dla wlasnego
          spokoju.
          • asia.sthm Re: molestowanie 03.05.10, 11:14
            Ekav, jestes jeszcze w szoku. Reagujesz niemalze wedlug instrukcji, krok po
            kroku. Zlosc tez jest elementem tego procesu - nie ma lekko musisz przejsc cala
            droge.
            Wychodzi mi jasno, ze bez pomocy specjalistow sobie nie poradzicie.
            Rozwaz terapie rodzinna z dziecmi.
      • bracialwieserce Propozycja 03.05.10, 12:50
        Drogie forumowiczki i forumowicze wypowiadający się w tym wątku - same wiecie
        jaka ta pani jest mądra. Zróbmy coś dla siebie -zignorujmy jej wątek -aż mi się
        wierzyć nie chce, że można być takim...................jak ona -darujmy sobie i
        tak to nic nie da? Prawda?! Jak pani Agnieszka będzie chciała mogla niech się
        wypowie a my..................
        Szczerze czy uważacie, że ona skorzysta/przemyśli? wolne żarty/
        • nomya Re: Propozycja 03.05.10, 22:09
          bracialwieserce to naprawdę bardzo trudne. Ten wątek jest dla mnie strasznie
          emocjonujący, trudny. Na tyle trudny, iż nie byłam w stanie założyć nowego nicka
          w celu wypowiedzenia się w tym temacie. Emocje były tak wielkie, iż musiałam
          teraz i natychmiast przedstawić swoje zdanie bez względu na identyfikację netową....
          • bracialwieserce nomyu 03.05.10, 22:42
            Ależ ja do Ciebie kochana nic nie mam! Tylko jak czytam kretynizmy, które
            wypisuje wątkotwórczyni to mnie krew zalewa. Chociażby to pisanie, że jak córka
            miała 13 lat i powiedziała nie tatuś odpuścił! Jasne, bo wcześniej mówiła tak. I
            to, że córka nie chce jej szantażować, rany boga aż się nie chce wierzyć
            .......Dodatkowo autorka chciała parokrotnie to wspomina wesprzeć przestępcę i
            chodzić z nim na terapię wyciągnąć go z tego jak by to grypa była.Wszystkie te
            artykuły co podałam podają wytłumaczenie zachowania córki a także lęk etc. ale
            AUTORKa ma to głęboko w d.... nie chcę bluzgów rzucić ale nie DZIWIĘ się już, że
            są takie osoby, które wolą żyć w kłamstwie/udawaniu i cierpiętnictwie własnym
            niż spojrzeć prawdzie w oczy - nawet ani razu nie nazywa tego gościa kazirodcą!
            Tobie szczerze współczuję - dla mnie takie skurczybyki zasługują na betonowe
            buciki! Pół biedy jak są takie typy co wiedzą i chcą się leczyć -większość
            jednak ma radochę z tego haniebnego czynu póki się rzecz nie sypnie. Monstra
            • nomya Re: nomyu 03.05.10, 23:09
              bracialwieserce rozumiem, dla mnie postawa autorki wątku jest tak strasznie nie
              do pomyślenia, tak bulwersująca, że wprost nie mogę uwierzyć w taką postawę
              matki i żony! Pochodzę ze strasznej, patologicznej wręcz fałszywej,obłudnej
              rodziny i w tym momencie przekonana jestem, że to, co maże autorka wątku, ten
              jej światopogląd na całą sytuację jest wręcz obrzydliwie gorszy niż to, co
              zaprezentowała wobec tej całe sytuacji moja matka! To jest tak straszne, tak
              patologiczne, tak fałszywe, że płaczę w sumie nie wiem sama dlaczego, znowu
              wychodzę na ofiarę, a wcale nie chcę nią być, nienawidzę tego. To tak strasznie
              boli!!!
            • nomya Re: nomyu 03.05.10, 23:18
              Autorka wątku zaprezentowała totalny kretynizm wobec sytuacji! No nie mam już
              słów, wylewam swoją frustrację i ból! Tak, przyznaję, wzbudziła we mnie poczucie
              winy! Nienawidzę jej! Nienawidzę tego faceta! Miałam spokój, chciałam i chcę żyć
              w spokoju, tymczasem złe wspomnienia wróciły, jestem w strasznym dołku! Nie
              wierzę w Boga! Chcę odzyskać spokój i zaufanie do ludzi! Jestem tak strasznie
              nieszczęśliwa a przy tym nie chcę czuć się tak!
              • bracialwieserce Re: nomyu2 03.05.10, 23:22

                A przepraszam, że się pytam chodziłaś /chodzisz do dobrego psychologa? Masz
                jakąś grupę wsparcia ktoś Ci pomaga? To musi być niezmiernie trudne i straszne
                jednak może ktoś potrafiłby choć trochę Ci pomóc -wiadomo zapomnieć nie da się.
                Dwa czy Twego oprawcę spotkała kara?
                • nomya Re: nomyu2 03.05.10, 23:42
                  Nie, nigdy nie stosowałam terapii, moja psychiatra wie o tym, proponowała
                  psychoterapię, ale jej nie podjęłam, bo nienawidzę odczucia ofiary, wolałam i
                  wolę leczyć depresję, która mnie dręczy od lat, nie chcę opowiadać o tym co mnie
                  spotkało. To jest niewyobrażalne, naprawdę nienawidzę być ofiarą, nie chcę, nie
                  mam ochoty opowiadać o tym, ten wątek wzbudził we mnie straszne emocje! Tak, mój
                  ojciec- oprawca- powiesił się w celi, nie żyje. Przed powieszeniem się wysłał do
                  mnie kartkę imieninową z życzeniami i przeprosinami za wszystko (bez konkretnego
                  wskazania na powód). Nienawidzę go i kocham jak ojca! Boże jakie to straszne!
                  • bracialwieserce Re: nomyu2 04.05.10, 00:15
                    A fakt pisałaś o tym, że się zabił przepraszam Cię bardzo czytałam niby
                    wszystko a po prostu z wkurzenia na tę babkę pominęłam to!

                    Nie wiem co ci napisać -niestety nie jestem dr. Najgorsze jest to, że się tak
                    czujesz i to wraca -wszak nigdy nie odeszło choć on umarł. Dlatego to takie
                    draństwo i nie rozumiem jak ta matka może tak pisac i jeszcze chcieć tego faceta
                    -rozważać takie opcje-wstyd przed dziećmi/nowe rany etc. Trzeba ratować innych
                    drań powinien ponieśc konsekwencje w tym prawne!
    • miacasa matka przyzwalająca 03.05.10, 23:41
      ależ ty byłaś i nadal jesteś matką przyzwalajacą, bardzo to tragiczne dla twoich
      córek, siostrzenicy i wnucząt

      biczujesz się aksamitną szarfą, nic z tym nie robiłaś przez lata i nic z tym nie
      zrobisz, ślepa i głucha byłaś na własne życzenie, bo taki masz system wartości,
      bo tyle jest warta dla ciebie córka (no syn to co innego, syna to trzeba chronić)
      • demonsbaby Re: matka przyzwalająca 04.05.10, 11:01
        zapewne, ale ciężko jest oceniać komuś, kto podobnych doświadczeń nie przeszedł
        ... z drugiej strony, jeśli do kobiety nie dociera, że jej mąż jest przestępcą
        ściganym z urzędu po złożeniu doniesienia to jej sprawa. Niech żyje w błogiej
        nieświadomości, że "co się stało to się nie odstanie", a jej krzyż i wór pokutny
        będzie odkupieniem win męża ... bo córkę najwyraźniej ma w dupie.
        • premeda Re: matka przyzwalająca 04.05.10, 13:38
          Pani się pewnie ogarnie i dotrze do niej co nieco, gdy mąż zacznie
          się dobierać do wnuczek od strony synów. Jak jej któryś syn wygarnie
          co myśli o niej jako matce i kobiecie to wtedy jej coś zaświta.
          Tylko trzeba od razu powiedzieć, że może usłyszeć coś, czego od
          córki by nigdy nie usłyszała, mężczyźni najczęściej mają dalej
          wyznaczone hamulce w takich przypadkach.
          • adorra0 Re: matka przyzwalająca 22.11.14, 11:16
            Nie siedzę w temacie, watek czytałam dość wybiórczo, ale zastanawia mnie jedno - czy takie skłonności przekazuje się w genach? Czy ojciec mógł przekazać takie dziedzictwo któremuś z synów? Wiadomo, że takim zboczeniem nikt sie publicznie nie chwali. Jeżeli istnieje taka możliwość to jest to kolejny powód , dla którego warto sprawę w rodzinie nagłośnić, zamiast zamiatać pod dywan. Zagrożenie jest zbyt duże.
    • okuli-to-ja Re: molestowanie 04.05.10, 12:00
      Ten problem jest znacznie powszechniejszy, niż by sie zdawało. W każdym razie
      był, dziś nie wiem jaki jest stan rzeczy. Być może jest lepiej, bo o takich
      sprawach mówi się głośno, napiętnuje. Sprawcy muszą się miec bardziej na
      baczności. Sadzę, ze wielu rezygnuje, pomimo zapędów.
      Nie wiem, czy ci to pomoże, ale napisze ci o moich doświadczeniach , jak i
      odczuciach.
      W mojej bliskiej i dalszej rodzinie zdarzały się wcześniej takie przypadki. To
      wiem z opowieści. Dziadek, którego nie znałam, molestował swoje córki. W każdym
      razie wielokrotnie usiłował. Babcia podobno wiedziała o tym, lecz rozwód był dla
      niej nie do pomyślenia. Pilnowała zatem córek bardzo pilnie, odgradzała od męża
      , nie zostawiała sam na sam. Tylko jak musiała raz do sanatorium, czy szpitala
      (coś takiego, ze musiała), to się dosłownie po domu ganiali, dziewczyny uciekały
      przed ojcem, potem sie wyniosły nocować do jakieś rodziny, aż ich matka wróciła.
      Jak wróciła, to znów skutecznie pilnowała i miały spokój. Tak dosrosły. Nic nie
      wiem, aby to zaważyło na ich podejściu do małżeństwa jakoś drastycznie. Wyszły
      za mąż i prowadziły zdaje się normalne życie. Tylko sie nie raz dziwiłam - jako
      dziecko, dlaczego nie wolno mi zostawać sam na sam z moim ojcem i dlaczego nie
      wolno mi o tym mówić. Potem sie dowiedziałam. Otóz to było : tak , na wszelki
      wypadek. Moja mama mając własne doświadczenia, oraz jakis kuzynek (bo tez były)
      z ich ojcami pochodzącymi z zupełnie innych rodzin (żeby nie było, że akurat w
      mojej rodzinie takie zboki)wolała na wszelki wypadek dmuchać na zimne. Czy było
      potrzeba? Nie mam pojęcia, ona wolała dmuchać na zimne i jestem jej za to
      wdzięczna, a bo ja tam wiem?
      Ja nie byłam molestowana przez swojego jca, nawet by nie było ku temu
      sposobności, bo mama jak ten strażnik zawsze pilnowała i miała oczy bardzo,
      bardzo szeroko otwarte.
      Ale byłam molestowana przez sąsiada. 1 raz. Mama tłumaczyła mi zawczasu tak
      ogólnie o tym, co dziś nazywamy zły dotyk. I chwała jej za to. Bo w danej
      sytuacji wiedziałam jak się zachować, wiedziałam, że Pan robi be! I uciekłam
      szybko, zanim się stało coś gorszego. Powiedziałam o tym mamie oczywiście. Ta,
      nie robiła oficjalnej sprawy, bo uznała, ze trudne do udowodnienia i za mało (na
      szczęście!) się stało. Tylko rozpowiedziała 2 sąsiadkom, największym plotkarom w
      bloku z 80 mieszkań. Wiadomo, że plotkary w mig rozpowszechniły po wszystkich.
      Odtąd wszyscy w bloku pilnowali swoich dzieci przed tym zbokiem.
      Moje odczucia wówczas, jako dziecka: zbokiem się aż tak wielce nie przejęłam,
      był tylko mega przestrach i wielka ulga, ze udało mi się wywinąć, i wielka ulga,
      ze mama swojego czasu mnie uświadamiała i przez to udało mi się wywinąć. Ogromna
      satysfakcja, że mama zareagowała w taki sposób, aby najbardziej dokopać zbokowi,
      najbardziej mu zaszkodzić. Stanęła wyraźnie po mojej stronie i to natychmiast i
      powzięła jakiś odwet na kimś, kto najwyraźniej chciał mnie skrzywdzić. Wielkie
      poczucie bezpieczeństwa przy mamie. Mama dobra na wszystko.
      Sytuacja powyższa nie wpłynęła jakoś negatywnie na moje życie (nic, żebym
      wiedziała), bo moja mama swoim działaniem sama zrekompensowała mi krzywdę (na
      szczęście nie za dużą), czyli świat wrócił w moich oczach do sprawiedliwego
      porządku. Moja mama była i jest jak marmur i granit. Fundament nie do ruszenia.

      Myślę, że twojej córce bardzo dobrze by zrobiło, abys COŚ zrobiła w związku z
      jej krzywdą.
      A, i uważam nie informowanie synów i ich zon o tym przypadku jest bardzo
      niebezpieczne dla ich dzieci. Lepiej dmuchać na zimne, niech zony się dowiedzą.
      Nie chcesz robić afery, to chociaż dyskretnie, ale wiedzieć muszą.

      Co do męża, to chyba juz nie te czasy, żeby pomimo wszystkiego zostawać z nim.
      Nie warte bydle. Widzę, że boisz sie samotności, rewolucji w swoim życiu, zmian.
      W pokonaniu tego pomocna będzie ci terapia. Przekonasz się z czasem, że samemu
      też można żyć, dusza ważniejsza od wygód i mamony, a i będziesz sie dziwić
      swojemu wcześniejszemu (aktualnemu) kurczowemu przywiązaniu do tego waszego
      chorego układu, swoim obawom.
      Musisz to wszystko tak teraz rozwiązać, żeby móc każdego dnia spojrzeć w lustro,
      inaczej będziesz zgubiona, czyli urządzisz sobie sama piekło na ziemi. Twoja
      dusza umrze za życia i na szpic ci będą wygody materialne. Nie pocieszą cię.
      • okuli-to-ja Re: molestowanie 04.05.10, 12:34
        Jeszcze coś.

        Mój ojciec nie został wówczas poinformowany o moim molestowaniu. Mama załatwiła
        sprawę na zasadzie: między nami, kobietami.
        Kiedyś, jako dziecko poskarżyłam się ojcu na kogoś, to zareagował mocno
        gwałtownie i połamał człowieka. Mama nie chciała, aby tego połamał lub gorzej,
        potem poszedł siedzieć za to. Byłoby więcej szkód, niż dotąd przez jednego
        zboka. Sądzę, ze istotne jest, aby swoimi działaniami nie wylewać też dziecka z
        kapielą. Powinny być wyważone, przemyślane.

        Jednak twoja córka powinna wiedzieć, lub się dowiedzieć, że jesteś lojalna przed
        wszystkim wobec niej, a dopiero potem, wobec wszystkich innych. Żebys nie wiem
        jak męża kochała, czy co do niego czuła, to jest to człowiek obcy. Tobie
        przyżeniony. Jest ożenek, może być i rozwód, to nie twój brat, syn itp.
        Natomiast córka jest TWOJA. Nierozerwalne więzi krwi. Jej należy sie twoja
        lojalność. Jeśli nie da się pogodzić z lojalnością również wobec męża, to
        trudno. Lojalność wobec własnego dziecka ma absolutny priorytet.
        • p_wolf Re: molestowanie 04.05.10, 14:38
          Mama załatwiła
          > sprawę na zasadzie: między nami, kobietami. (...)
          > Byłoby więcej szkód, niż dotąd przez jednego
          > zboka. Sądzę, ze istotne jest, aby swoimi działaniami nie wylewać też dziecka z
          > kapielą. Powinny być wyważone, przemyślane.


          Dzizas krajst :/ potem się słyszy o przypadkach, że cała wieś od 20 lat wiedziała, że np. proboszcz molestuje, ale nikt nic nie zgłosił, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą, bo będzie więcej szkód, bo lepiej to załatwić między nami kobietami.

          Skąd się biorą ludzie z taką mentalnością jak twoja?
      • p_wolf Re: molestowanie 04.05.10, 13:14
        Tylko sie nie raz dziwiłam - jako
        > dziecko, dlaczego nie wolno mi zostawać sam na sam z moim ojcem i dlaczego nie
        > wolno mi o tym mówić. Potem sie dowiedziałam. Otóz to było : tak , na wszelki
        > wypadek. Moja mama mając własne doświadczenia, oraz jakis kuzynek (bo tez były)
        > z ich ojcami pochodzącymi z zupełnie innych rodzin (żeby nie było, że akurat w
        > mojej rodzinie takie zboki)wolała na wszelki wypadek dmuchać na zimne. Czy było
        > potrzeba? Nie mam pojęcia, ona wolała dmuchać na zimne i jestem jej za to
        > wdzięczna, a bo ja tam wiem?


        Jesteś wdzięczna matce za to, że nigdy nie pozwoliła Ci zostać sam na sam z
        ojcem? Dobre intencje dobrymi intencjami, ale taka profilaktyka to
        patologia z jej strony.
        Piszesz tak jakbyś żyła w świecie gdzie prawie każdy mężczyzna molestuje dzieci,
        a jeśli tego nie robi, to wyłącznie dlatego, że dzieci są dobrze pilnowane. To
        jakiś koszmar. Próbowałaś się z tego leczyć?


        @ekav - piszesz, że ofiar molestowania jest więcej, że sama jesteś ofiarą. To
        nikczemne z twojej strony, skala twojej krzywdy w stosunku do krzywdy córki jest
        żadna.
        • verdana Re: molestowanie 04.05.10, 13:43
          To okropne - uznać, ze kazdy ojciec może molestować dziecko i
          zniszczyć więź pomiędzy ojcem a dzieckiem... I wychowac dziecko w
          przekonaniu, ze gdyby matka ojca nie pilnowała, to kto wie.
          Moim zdaniem jest to patologia rodzinna nie mniejsza, niż w
          rodzinach, gdzie dzieci sa molestowane - zycie w swiadomosci, ze
          kazdy facet to potencjalny pedofil jest juz pewnego rodzaju
          molestowaniem dziecka.
          Przynajmniej tak twierdziła moja przyjaciółka - biegły sadowy w
          sprawach o molestowanie.
      • szpil1 Re: molestowanie 21.11.14, 22:36
        "Tylko sie nie raz dziwiłam - jako
        dziecko, dlaczego nie wolno mi zostawać sam na sam z moim ojcem i dlaczego nie
        wolno mi o tym mówić. Potem sie dowiedziałam. Otóz to było : tak , na wszelki
        wypadek."

        To po co w ogóle Twoja mama miała dzieci? Na wszelki wypadek nie powinna mieć żadnych, bo przecież tatusiom nie wolno ufać.
    • kontonatenwatek EKAV 04.05.10, 18:23
      Ekav,

      Zarzucasz nam egoizm. Przeczytaj swoje posty i oszacuj ile razy
      wspominasz w nich o swojej krzywdzie, biedaczku zboczonym mezu ktory
      wymaga pomocy, synach ktorych jakoby chcesz "ochraniac" przed
      prawda o zboczonym tacie (nieujawnie im prawdy byloby obrzydliwoscia
      wobec nich i ich rodzin wg mnie), krzywdzie siostry, siostrzenicy i
      twojej corki. Przyjzyj sie proporcjom w jakich piszesz odnoszac sie
      do tych krzywd. Ile uwagi im poswiecasz, kazdej z osobna.

      Corce sie nie dziwie ze nie chce roagrzebywac tej sprawy i zyczenie
      jej nalezy uszanowac. Ale nie oznacza to zamiecenie sprawy pod
      dywan. A czytajac twoje posty mam wrazenie ze tak sie stanie o ile
      cos cie nie otrzezwi.

      Synom nalzy sie prawda. Niech wiedza na czym stoja. A nie
      utrzymywanie falszywego obrazu ojca, ktory jest przeciez zboczony.

      Swoja droga to w ani jednym poscie nie uzylas tego okreslenia w
      odniesieniu do meza. A jest on zboczencem bo inaczej tego nie mozna
      nazwac!

      O corce wspominasz:

      >Sama prezywa boryka sie z tym ale nie chce przez to
      >innym dodawać

      A ty jako osoba ktora zna jej sekret chetnie przyjmiesz ten jej
      prezent, nie dodawania tobie, niech chociaz ty masz latwiej, ona juz
      sie z tym nauczyla zyc. No i synowie, bracia, niech tez maja
      latwiej. Wiesz naprawde da sie wmowic sobie wszystko. Corka
      potrafila, musiala zreszta. Ty tez dasz rade. Tylko jak cie sumienie
      nie zje za to?


      >Ukierunkowłayscie przez swoje zarzuty problem
      >spłycając go że mam dylemat byc z nim czy nie. ze wogole nie
      >powinnam myślec o sobie o synach tylko o niej

      Bo ciagle piszesz o 30 letnim malzenstwie, tak jakbys sie ludzila ze
      bedzie tak jak dotychczas. A nie bedzie. Udawac bedziecie. Poza tym
      to ty w pierwszym poscie piszesz:

      > W tej chwili staję w sytuacji trudnej...W sumie kocham tego
      czlowieka i żal mi
      > go w jakiś sposób. Ale kocham moje dzieci i ich mi też żal.Czy ja
      potrafie zroz
      > umieć co dla córki znaczyło to? Myślę o rozwodzie, nasze życie
      teraz byloby chy
      > ba zbyt trudne.Zostając z nim dzieci moga myśleć ,że miał w tym
      moje błogosławi
      > eństwo...Zostać samej hmmm nie jest to też proste...co kolwiek
      zrobię niesie to
      > za sobą zło.

      Z powyzszego wynika ze masz ten dylemat zostac z nim czy nie. My to
      tak odbieramy i nie miesci nam sie to w glowach ze rozwazasz
      zostanie z nim teraz czy zejscie sie z nim w przyszlosci!!!

      Glowna sprawa o ktorej powinnas myslec jest corka i czyny jej ojca
      wobec niej. Natomiast glownie rozmyslasz o sobie, a zamartwianie sie
      w takim stopniu o synow ktorzy juz nie sa dziecmi, w kontekscie
      tragedii twojej corki, jest co najmniej nie na miejscu.

      >Pewnych
      >spraw sie nie wroci ale pęwnym mozna zapobiec
      >Szok mija i czas na dzialanie. Dzialanie podyktowane rozsądkiem nie
      >emocjami. podyktowane też zyczeniem córki.

      Tak czas leczy rany i co sie stalo to sie nie odstanie. Krzywda
      corki juz sie stala wiec co? Ekav? Zamieciesz po dywan?
      O jakich dzialaniach piszesz? Ukrywaniu prawdy? To nie atak na
      ciebie ale naprawde tak zrozumialam twoje posty.

      I jeszcze piszesz o rozsadku? Rozsadek kaze ci rozwazac pozostanie
      przy mezu? Rozsadek kaze ci oskarzac nas o egoizm? Naprawde?

      >Każdy przeżywa to na swój sposób ,że ona inaczej może was to
      >rzwścieczyć,i mozecie teraz powiedziec o niej swoja prawde ale ja
      >wiem i znam jej prawdę.i nic nie zmwieni tego.Że ktos inaczej
      >prtzeżywa.oczywiście ma prawo do osbistego postrzegabia problemu.
      >Ona ma do swojego nie mniejsze prawi i racje i ja też.

      Tak ale nie do konca. Istnieja pewne mechanizmy zachowan i te
      mechanizmy dostrzegam w postawie i wypowiedziach corki. Jak juz
      pisalam dwukrotnie powyzej: rozumiem twoja corke bardzo dobrze.
      Wszystko co mowi o sprawie, jak sie zachowuje itd. Rozumiem w 100%,
      ze nie chce mieszac w to prokuratora i nalezy jej zdanie uszanowac.
      Ale mysle rowniez ze powinnas przekonac ja ze nalezy powiedziec
      braciom z wielu wzgledow, ktore przewazaja nad chcecia ochrony ich
      obrazu ojca i wstydem corki. Mysle ze bedzie w stanie to zrozumiec.
      Natomiast zaloze sie ze ty ja w checi zatajania prawdy przed bracmi
      utwierdzasz. A chcialabym sie mylic.

      I na koniec Ekav:

      >myslam nad tym co piszecie i o co macie do mnie peretnsje. W sumie
      >macie je do swoich matek. A dlaczego?bo jesteście cholernymi
      >egoistakim.Nie potraficie zrozumiec,ze wasza krzywda to i ich
      >krzywda. Toniecie same i ciagniecie je w dól. Macie dobre układy z
      >matkami?

      Nie mam pretensji do matki, rodziców. Nie wiedziala i nie mogla
      wiedziec i nie wie do dzis. A nie powiem jej bo:

      >Milczał(A) latami bo wstyd i strach przed zranieniem bliskich nie
      >chciła dodac bólu, bała się tego. Powiecie oczywiscie ,że ona
      >kłamie bo wy macie inne doswiadczenia.

      Dokladnie ten sam powod co u twojej corki. Po co dodawac jej bolu?
      Nigly nie oskarzylabym z twojej corki ze klamie nie chcac
      rozgrzebywac tej sprawy.
      A co do tego ze my mamy inne doswiadczenia i inaczej przezywamy, to
      coz, powyzszy przyklad pokazuje ze motywy i mechanizmy zachowan mamy
      podobne, dlatego napisalam ze twoja corke rozumiem w 100%, a wiem o
      niej tylko tyle ile tu napisalas.

      A ciebie dalej ne rozumiem.




    • ledzeppelin3 Re: molestowanie 04.05.10, 21:33


      W sumie kocham tego czlowieka i żal mi
      > go w jakiś sposób.

      No cóż, to zdanie każe mi podejrzewać, że jesteś jego warta.
      Jakby mój mąż tknął nasze dzieci, przestałby dla mnie istnieć. Ponióśłby KARĘ,
      musiałby odpokutować przestępstwo i ponieść konsekwencje.
      Obrzybdliwie to napisałaś.
      Nic nie wskazuje, że stoisz po stronie córek.
      Jak ty możesz przebywać w odległości metra od tego jebanego zwyrodnialca?
      Myślisz tylko o własnej dupie.
      Że "zostać samej nie jest proste".
      Nie jest proste to mieć kilka lat i być obmacywaną przez człowieka, którego się
      kocha i ufa, gdzie ty masz rozum?
    • okuli-to-ja Re: molestowanie 04.05.10, 23:26
      Ekav
      zacytuję twoje własne słowa

      >Każdy przeżywa to na swój sposób ,że ona inaczej może was to
      >rozwścieczyć,i możecie teraz powiedziec o niej swoja prawde ale ja
      >wiem i znam jej prawdę.i nic nie zmwieni tego.Że ktos inaczej
      >prtzeżywa.oczywiście ma prawo do osbistego postrzegabia problemu.
      >Ona ma do swojego nie mniejsze prawi i racje i ja też.

      A tak. Rozwścieczyło. Lecą jak byki na czerwoną płachtę. Ślepe od agresji,
      wrogości, nienawiści. Ty tu po pomoc w niezmiernie trudnej sytuacji, ale jak
      widzisz, to nie miejsce. Zadziobią cię, a nie pomogą. Zero życzliwości od samego
      początku. Najlepiej dokopać, zjebutać, wgnieść w ziemię.
      Jak w amerykańskim filmie : każde słowo może i będzie użyte przeciwko tobie.
      Do tego, abyś uzyskała jakieś przydatne porady potrzebne jest życiowe
      doświadczenie, oraz życzliwość. Tej ostatniej tu raczej nie znajdziesz, jak z
      doświadczeniem, to nie wiem, chyba tez kiepsko.
      Pociesz się, przeglądałam kilka innych tematów. Jest to samo. Wrogość i ukryta
      lub otwarta agresja - gratis.
      Tu jest spora grupa ludzi, którzy mają takie hobby, zeby innych gnoić. Sami o
      swoich problemach nie piszą, o nie. Tu nie znajdziesz rady.
      • demonsbaby okuli 05.05.10, 07:47
        hamuj piętą, bo się rozpędziłaś... Jeżeli twoja argumentacja ma trafiać do
        kogokolwiek to najpierw poczyń " te doświadczenia życiowe", które stworzą z
        CIEBIE OFIARĘ!!! a potem zacznij pieprzyć o życzliwości. Gwoli wyjaśnienia do
        ofiar - nawet ciężkich przestępstw- kiedy stają się biernymi obserwatorami
        uzależnionymi od katów własnych i swoich dzieci - ŻYCZLIWA ARGUMENTACJA NIE
        TRAFIA, można takową robić o kant własnego dooopska. Nie? Ależ, tak. Konkretne
        argumenty, a szczególnie te które cholernie bolą, docierają do człowieka, który
        ma jakiekolwiek wątpliwości co do zbrodni i szuka dla niej usprawiedliwienia.
        Nie jedna tutaj "rzeczowo się wypowiadająca" dostała w doopę od życia tak, że na
        własne życzenie marnowała własny byt i byt swoich dzieci - dopóki przysłowiowo
        ktoś jednej i drugiej nie nastrzelał po mordzie, żeby się obudziła z tej
        hibernacji... Gdyby ktokolwiek mi współczuł i głaskał po główce, w życiu nie
        wyszłabym z bagna, które pozwoliłam sobie zgotować w życiu.
      • marianka_marianka Re: molestowanie 05.05.10, 10:08
        okuli-to-ja napisała:
        Do tego, abyś uzyskała jakieś przydatne porady potrzebne jest życiowe
        doświadczenie, oraz życzliwość. Tej ostatniej tu raczej nie znajdziesz, jak z doświadczeniem, to nie wiem, chyba tez kiepsko.


        Mylisz się. Jest tu sporo osób z doświadczeniem w różnych kwestiach, jak również z życzliwością.

        To, że Ty osobiście według własnego uznania zostałaś niezrozumiana, czy źle potraktowana, nie daje Ci prawa do oceny wszystkich i wszystkiego.

        Masz doświadczenie w konkretnej sprawie, którą poruszamy na forum? To się podziel, a nie nakręcaj się w nienawiści do świata.

        Czytam forum od bardzo dawna, wiele osób zmieniło podejście do życia po otrzymanych sugestiach. I nie jest to łatwe, a czasem wręcz potrzebne, aby kimś wirtualnie potrząsnąć.
      • ledzeppelin3 Re: molestowanie 05.05.10, 12:02
        Okuli, twoja wypowiedź jest skrajnie niedojrzała i histeryczna.
        Po pierwsze, zarzucasz ludziom brak doświadczenia. Twoje jest takie, że twoja
        babunia ze strachu nie rozwodziła się z pedofilem, a jej dzieci dorastały w
        atmosferze, gdzie CODZIENNIE MOGŁY BYĆ ZMACANE. PRZE-RA-ŻA-JĄ-CE. I nie oszukuj
        się, że to nie zostawiło na nich śladu. To jest skrajna naiwność, tak mysleć.
        Uważam, że guzik o tym wiesz, guzik wiesz, co one przeżywają i z czym się
        codziennie zmagają.
        Okłamujesz siebie.
        Matka świadomie narażająca własne dzieci na kontakt z pedofilem jest gorsza od suki.
        I przestań łaskawie pitolić o nienawiści i wrogości, jak egzaltowana
        pensjonarka. Przestań pitolić o wgniataniu w ziemie i braku zyczliwości. Jeśli
        sądzisz, że życie pod jednym dachem z pedofilem, w stanie permanentnego
        zagrożenia (co, jesli mama wyjedzie/pójdzie do szpitala? jak mama może na to
        pozwolić? Widocznie jest ok, że tatuś chce nas pomacać, skoro mama z nim
        mieszka, widocznie służymy do tego, żeby nas macać- tak mnie wiecej rozumują
        takie dzieci. OK, prawda?) jest sytuacją nie szkodzącą psychice- to nie mam
        najmniejszej ochoty wymieniać dalej z tobą poglądów, bo nie ma o czym mówić.
        Tłumacz to sobie po pensjonarsku- nienawiścią, wrogością, brakiem uśmiechu i
        pomocnej dłoni etc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka