zla_synowa
25.08.10, 16:47
Jak pisałam już w wielu postach nie mam jeszcze "formalnie" teściowej ale już
nie daje nam spokojnie żyć. Nie odzywam się z przyszła teściową już 3
miesiące, nie jeżdżę tam nie utrzymuje kontaktu po tym jak przeczytała moje
sms-y które pisałam do jej syna w których żaliłam się jak ona mnie traktuje
jak jego nie ma. No i oczywiście to ja jestem ta zła bo ja kłamie a ona jest
święta a że przeczytała te sms-y to przecież nic takiego ;/
No i dzisiaj rozmawiałam z moim facetem na temat ślubu, oświadczyn, zmówin.
Powiedział mi, że bardzo się tego boi. Pomyślałam, że to normalne ale jak mi
powiedział czego konkretnie się boi to sama się zaczęłam bać czy on
kiedykolwiek mnie poprosi o rękę... Powiedział mi, że boi się tylko powiedzieć
o tym swojej matce bo ona mu wojne zrobi...
Nie mogę tego zrozumieć że matki próbują szantażem emocjonalnym wywierać na
synach decyzje i to takie!! Czy nie powinno być tak, że cieszą się naszym
szczęściem? Mimo, że nie podoba się im wybranka na resztę jego życia bo
przecież ona z nami nie będzie żyć... Dlaczego nie mogą zrozumieć, że jesteśmy
już dorośli i sami umiemy podejmować decyzje?