Dodaj do ulubionych

4 latka i "zakazane" zabawki

16.09.10, 00:34
Witam,
moja ponad 4 letnia coreczka wydaje sie byc bardzo podatna na reklamy w telewizji, ktora oglada od wielkiego dzwonu u dziadkow. Gdy na programie MiniMini widzi reklamy jakis lalek, Barbie itp, pozniej o nie prosi (ale to pewnie wszystkie dzieci tak maja). Oczywiscie chodzi rowniez do przedszkola i tam pewnie tez widzi u kolezanek te reklamowane zabawki.
Dziecko ma sporo zabawek w domu, ale marzy o Barbie, kucykach Ponny, zwierzatkach Little Pet shop itp. Ani mnie ani mezowi nie podobaja sie zabawki tego typu. Sa po prostu brzydkie, nienaturalne a Barbie w ogole nie nadaje sie dla tak malych dzieci (IMO).
Dziecko prosi, my odmawiamy i tak wkolko. Wymyslila, ze dostanie od Mikolaja na gwiazdke te nieszczesna Barbie, ale my nie mamy zamiaru jej kupowac. Jeszcze te kucyki Ponny jakos bym przelknela, choc moj maz juz chyba nie.
I tak sie caly czas zastanawiam czy zabraniajac jej tzn. nie kupujac owych zabawek nie robimy jej jakiejs krzywdy. Wiekszosc dziewczynek bawi sie kucykami, pewnie czesc juz ma Barbie, te Pet Shopy (wygladaja okropnie!) tez sa ostatnio popularne. Czy ona nie bedzie sie czula gorsza od innych dzieci z powodu braku tych popularnych zabawek. Boje sie, ze moze jak bedzie starsza i jesli caly czas bedzie o nich marzyla to zrobi cos glupiego (np zabierze komus zabawke).
Generalnie stac nas na zakup ale nie chcemy ze wzgledow estetycznych i chcemy miec wplyw na to czym sie bawi nasze dziecko.
A moze zle robimy?
Dodam tylko, ze mamy tez 2.5 letnia coreczke ktora wszystko 'papuguje' po starszej, wiec i ona teraz marzy o Barbie...
Obserwuj wątek
    • alinka_li Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 01:01
      Tak, uważam, że źle robicie. Nie trzeba absolutnie ulegać każdej zachciance dziecka, ani to zdrowe ani potrzebne, ale nie można popadać w skrajności. No tak już najczęściej jest, że dzieci lubią "łatwe" w odbiorze przedmioty, ich gust dopiero się kształtuje, raczej trudno im dopatrzyć się piękna w drewnianych, nie malowanych klockach! Piękna jest różowa barbie, lub, jak w przypadku mojej córki - plastikowy ohydny smok w absurdalnych kolorach - maziajach, szkielety dinozaurów i takie tam potworki. Oczywiście jest pewnie cała masa dzieci o wrodzonym dobrym guście, ale chyba jednak częściej muszą się tego nauczyć od nas, rodziców. Zabranianie nie jest tu dobrym pomysłem, dziecko i tak z całą pewnością będzie bawić się takimi zabawkami, czemu w domu musi z tego rezygnować? W imię czego? Urażonego zmysłu estetycznego rodziców? Wystarczy, że pokażecie córce prawdziwe piękno, z czasem sama pewnie zacznie je dostrzegać, być może nawet tam, gdzie wy go nie widzieliście. 4 latka to bardzo malutko, szkoda małej...
      No i taki mój prywatny pogląd: trzeba "to" przejść jak ospę wietrzną. Bo jak nie teraz, to później taka malutka, jak już dorośnie, to sobie zrekompensuje te braki i tęsknoty za niedozwolonym kiczem różową sukienusią i diademem we włosach (w wieku np. 25 lat. Lub gorzej - 45). Smutne.

      Ps. Aspekt społeczny też nie jest bez znaczenia, ale o tym to może już ktoś inny...
    • monika19782 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 01:02
      Moje córki bawią się barbie, pet shopami polly pocket oraz dziesiatkami innych rzeczy np maja ogromna drewniana farme plus dom z mebelkami co jest w kompletnie innej stylistyce i do tej pory nic złego z tego powodu się nie stało. Powiedz szczerze czy naprawde stałaby sie straszna nieodwracalna krzywda twojej córce gdybyś kupiła jej tego wymarzonego pet shopa czu kucyka ponny co jest w nich takiego koszmarnego, mam wrażenie że u was to działa na zasadzie nie bo nie, powiedz czy gdyby te zabawki nie były reklamowane też byś ich nie kupowała, uważam że przesada jest szkodliwa w każdą stronę, na gwiazdke i urodziny spełniam marzenia dzieci uwielbiam patrzeć na ich szczęśliwe buzie i tobie tez to polecam. Mozna dziecku wytłumaczyć na czym polega reklama i jaki ma z tym zwiazek cena zabawek, po takich rozmowach skończyło sie proszenie o każdą reklamowana zabawkę.
      • morekac Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 01:32
        A moje już wyrosły :-( . Ze straszliwych Barbie ze skrzydełkami, z różowych kucyków i całkiem fajnych (IMO) Pet Shopów... Żyją i krzywda im się nie stała: ani w gustach, ani w psychice.
    • aramea Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 08:18
      Ja tez mam czteroletnia coreczke, ktora tesknila za lalka barbie.
      I ja mialam szczytne zalozenia, ze bedzie sie bawic zabawkami edukacyjnymi, Haba, Lego itp.
      Zalozenia te, jak zreszta wiele innych, zrewidowalam i ...nie zaluje!
      Umowilam sie z nia kiedys, ze jak nauczy sie sprzatac swoj pokoj, pojdziemy i wybierzemy lalke Barbie, taka, jaka jej sie bedzie podobala. Tak wiec musiala sie nieco postarac, ale wywiazala sie z tego zadania znakomicie.
      Bawi sie wiec wymarzona barbie, ale bawi sie tez innymi zabawkami, teraz ma faze na Lego i barbie lezy w kacie, uwielbia ksiazki, rysowanie, malowanie, wymyslanie historii...z kolei z kolezankami bawi sie tez w ksiezniczki i wrozki, przebieraja sie w rozowe sukienki i...mam jej tego tez zabronic?
      A zakup barbie spowodowal rowniez, ze barbie zleciala z piedestalu, przestala byc tym niedoscignionym obiektem westchnien. Wiecej pytan o barbie nie bylo.
      Tak jak juz tu napisano warto spelnic od czasu do czasu i w rozsadnych granicach marzenie dziecka, nawet jesli nie jest w naszym guscie. Nic zlego sie nie stanie. Tym bardziej, ze zapewne dbasz w inny sposob o jej emocjonalny i intelektualny rozwoj.
      Nie kupujesz jej pistoletu maszynowego, tylko plastikowa lalke.
      Ja tez bawilam sie barbie jako dziewczynka (bylam dumna wlascicielka trzech barbie, o zgrozo!)i nie przeszkodzilo mi to w uzyskaniu kilku stopni naukowych i wykonaniu jeszcze paru innych ciekawych, rozwijajacych rzeczy.
      Wrzuc wiec na luz i kup jej te lalke!
      Albo daj jej do wyboru, czy woli Polly czy Barbie, bo obu rzeczy nie chcecie kupic.
      Za dwadziescia lat nie powie Ci z wyrzutem, ze wszyscy mieli, tylko ona nie;-) Wierz mi, dzieci takie rzeczy pamietaja - moj maz do dzis nie zapomnial rodzicom, ze nie spelnili jego wielkiego marzenia i nie kupili mu kolejki:D A facet ma juz ponad piecdziesiat lat.

      A wiesz, co sobie zazyczyla na piate urodziny?
      Plastikowy model czlowieka ze wszystkimi organami, ktore mozna wyjmowac i ogladac.
      Tak wiec mysle, ze barbie szkod wielkich nie wyrzadzila;-)
      • ma_rysia_rysia Araemo, 16.09.10, 13:06
        Dziekuje Ci za ten komentarz.
    • blue_romka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 08:28
      Czy córka będzie się czuła gorsza od innych nie mając popularnych zabawek, to zależy od Was. Należy z nią rozmawiać, dlaczego nie chcecie jej kupić danej zabawki, a nie po prostu zakazywać i już, zaś jej poczucie wartości kształtować w inny sposób.
      Moim zdaniem jednak w wychowaniu nie tyle chodzi o to, żeby zakazywać, co uczyć. Więc można dziecku kupić jedną barbie, ale rozmawiać o cechach tej lalki, im córka będzie starsza tym więcej będzie można powiedzieć np. o nierealnym wzorcu kobiecości, jaki prezentuje zabawka. Zależy Wam przecież nie na tym, żeby barbie była wymarzonym zakazanym owocem, lecz by córka sama odrzuciła taką zabawkę.
      • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:09
        przepraszam, gdzie jest ten nierealny wzór kobiecości? Kolejna brzydula z kompleksami bez krztyny dystansu?

        Wzorem kobiecości jest matka przede wszystkim.

        I dopiero jak matka nawala, to sie zaczyna szukanie "wzorów". Wole nie mysleć jak wygląda świat dziewczynki która zaczyna się wzorować - na lalce?????

        I pamietam taka piekną scenę - jestesmy w szpitalu na Kasprzaka, Instytut matki i dziecka, przychodnie specjalistyczne, same chore dzieci, moje jako jedyne tam zdrowe, bo do poradni wegetarianskiej. No i mój synek pobawił się trochę jakąs wymamłaną Barbi, podszedł inny chłopczyk i też chciał, dziecko ewidentnie chore, mamusia nie zwracała na niego uwagi dopóki nie wziął zabawki do reki. Podskoczyła z wrzaskiem - zostaw to paskudztwo!. Było to o tyle humorystyczne że sama miała 140 cm wzrostu tak na oko, podobne wymiary w biodrach i biuscie - znaczy też 140, paskudną dziobata buzię - była rozpaczliwie brzydka po prostu.No cóż w sumie ja rozumiem.
        Miałam 20 lalek Barbie i nie farbuję się na blond, nie mam tipsów , nie noszę szpilek i makijażu, itd
        Podobnie moje koleżanki, lalki miały, wyglądaja normalnie.

        Ale drogie panie, jestesmy dorosłe więc przestańmy wciskać sobie kit że wszystkie kobiety sa piekne. Nie , nie są. Niektóre są tak brzydkie, że nic im nie pomoże, nic poza - pieknym usmiechem wynikajacym z pieknej osobowosci. Co nie znaczy że dobrze się czuć może tylko kobieta piekna. Na szczęście są "koneserzy", :))), na szczęscie mamy dusze. Bo ja też piękna nie jestem, ale jeszcze mi nie odbiło do tego stopnia żeby się obrażać za to na lalki. :)))
        A jak widzę dziewczynę śliczną jak ... laleczka, to się napawam jej pieknem, no dobra, przede wszystkim napawam jej pieknem, jestem człowiekiem, też bym chciała, żeby faceci potykali sie za mna na ulicy :)))
        i może dlatego że to wiem, że to opłakałam jako nastolatka, dziś nie widzę otchłani piekielnej głupoty w każdej słodkiej blondynce, czy żywej czy plastikowej.
        • blue_romka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:47
          W sprawie szkodliwego wpływu wizerunku barbie na rozwój dziewcząt odsyłam Cię na polskim gruncie do badań choćby Ewy Domańskiej. Nie chce mi się tu rozpisywać o oczywistościach. Poza tym ja nie wiem, co przeszkadza autorce wątku w zakupie barbie, radzę po prostu, żeby o tym z córką rozmawiała, bo moim zdaniem to lepsze niż zabranianie.
          I jeszcze delikatnie zaznaczę, że od Twoich czasów naprawdę wiele się zmieniło, a ponadto Twój przykład mimo Twoich szczerych chęci nie jest reprezentacyjny populacyjnie. To tak jak nie każdy pijany kierowca powoduje wypadek samochodowy, co nie znaczy, że jeżdżenie pod wpływem alkoholu jest bezpieczne. Bez odbioru.
          • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 10:00

            Odbioru może nie być, ale i tak napiszę
            badania są w stanie udowodnic wszystko, wszystko zalezy od założeń
            co jakis czas się okazuje że bardzo ważna pani albo pan nagięła nieco fakty albo pominęła jakies drobiazgi aby wyszło to co ma wyjść.
            Co się mianowicie zmieniło od moich czasów?
            Matki przestały być wzorem?
            To może dlaczego przestały być wzorem? I dla kogo?
            Bo lalki Barbie są w sklepach? Daj spokój, w mojej klasie wszystkie dziewczynki miały Barbie, rozumiesz? Wszystkie, czym to się różni od dzisiaj?

            I jeszcze przykład debilnego badania. Ogladanie telwizji i granie w gry komputerowe wzmaga agresję i przestępczość, ogłasza co jakis czas bardzo ważny "naukowiec"
            Tylko dlaczego dzieci maja czas na tę telwizję i gry komputerowe?
            Może to nie tv i nie gry, tylko brak czasu i zainteresowania rodziców, co za tym idzie brak miłości, nauki radzenia sobie z emocjami?
            Ale gdzie tam, winna TV i gry.
            No litosci!!!!!!!!!
            zaczynam reagować alergicznie na "naukowców", ich mit powoli się kończy, zwłaszcza że dostają kasę za badania, więc muszą coś wymyslać. Komercjalizacja, taka sama jak tych barbie, nic dobrego nie przynosi.
          • rumpa sprawdziłam Domańską 16.09.10, 10:16
            po pierwsze jest historykiem, więc ma uprawnienia i wykształcenie uprawniające ją jedynie do opisu zjawisk. Nie ma natomiast wiedzy umożliwiającej jest poszukiwanie przyczyn.
            Po drugie :))) sama wygląda jak Barbie,nieco pomarszczona ale inspiracja rzuca się w oczy więc może to jakaś projekcja. Jej stronę www a raczej fotkę uważam za nie pasującą do rodzaju działalności jaki prowadzi. Taki brak wyczucia też o czymś świadczy.
        • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:48
          I jeszcze jedno - moja ukochana ciotka i matka chrzestna zrobiła karierę naukową miedzynarodową w dziedzinie stricte męskiej, zwłaszcza 30 lat temu i to na zachodzie. Dowodzi całymi zespołami twardych facetów. Jak wpiszesz jej nazwisko do wyszukiwarki to wywala kilkanaście stron jej prac naukowych. I ta własnie pani szyła mi sukienki z różowej koronki dla moich lalek Barbie, które zresztą mi sama kupowała. Na urlopie w jednej z najbardziej szykownych miejscowości świata, gdzie mnie zabierała na wakacje, gdy byłam dzieckiem.
          Inna rzecz że mi sie srednio podobało, bo za gorąco :)))
      • jufalka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 15:23
        np. o nierealnym wzorcu
        > kobiecości, jaki prezentuje zabawka.

        te lalki zauważyłam są ostatnio bardziej do ludzi podobne... nie mają już takich balonów czy aż tak długich nóg jak kiedyś.... wg mnie ich sylwetka jest już całkiem ok....
        • rumpa Nowa teoria/ciąże nastolatek 16.09.10, 23:47
          no widzisz, jak co kogo drażni, mnie kompletnie walą plastikowe kształty lalki, dostosowane do tego, aby po ubraniu wyglądała w miarę normalnie - ze względu na grubość materiałów, pewnie teraz są cieńsze i bardziej elastyczne tkaniny, to i lalce kształty zmieniono, żeby w nich naturalnie wygladała.
          natomiast szlag mnie trafia jak słyszę balony albo płaska jak deska, bo dla mnie to jest brak szacunku dla ludzkiego, kobiecego ciała i niestety uważam że wiekszą krzywdę dojrzewającej dziewczynce zrobią takie uwagi niż jakakolwiek Barbie.

          Ale dzieki tematowi wreszcie wiem, skąd tyle ciąż nastolatek. Otóż winne są te sliczne laleczki - dzidziusie. Sa takie cacuśne i promują fałszywy obraz dziecka i macierzyństwa - lalka zamyka oczki od razu jak się znudzi i się ją położy/odłoży, nie sra, nie sika, nie płacze, nie ząbkuje, nie trzeba jej karmić, ma tylko sliczne ubranka, na które nigdy nie ulewa.
          Idę pisać doktorat.


    • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 08:43
      mnie tam się zawsze wydawało że prezent ma sprawiać radość obdarowanemu ale co ja tam wiem

      a co do gustu - moja matka miała odchył w temacie elegancji, też tępiła różowe kolorki itd
      jak ja zadrościłam koleżankom które przychodziły w tandetnych sukieneczkach, zawsze miałam ciuchy na miare i z zagranicy, ale co z tego, mnie się nie podbały, miałam 7 lat i chciałam cukierkowe bezy.
      Efekty - moje cukierkowe koleżanki są teraz eleganckimi kobietami z włąsnym stylem, no taką miałam klasę w podstawówce, 25/31 - czerwone paski.
      Ja z upodobaniem noszę różowe i amarantowe bluzki a mój ulubiony zestaw to czerwień plus zieleń, o ile w ogóle zwracam uwagę na to co zakładam, bo mam wewnetrzny wkurw w temacie - moja matka w najlepszych intencjach kompletnie mnie pozbawiła przyjemności z kreowania siebie wizualnego.

      Tak więc - reasumując - dziecko nie jest "twoje", to raczej ty jesteś "jego" matką, mozesz oczywiscie wiedzieć lepiej i pewnie w wielu wypadkach wiesz, ale - nie przykładaj miar dorosłego do dziecka, wejdź w jej świat, slicznych księżniczek w różowych sukienkach, spróbuj się nim zachwycić, podążaj za nią i za jej zmianami, nie przerabiaj i nie uszlachetniaj na siłę - to dziecko, daj się jej bawić i odkrywać, kim jest i co jej sie podoba. Chcesz poznać człowieka czy stworzyć pacynkę na twój obraz i podobieństwo? wychowywać czy tresować i kontrolować?
      Czy lalka barbie robi jakąs krzywdę? Czy jesli sie okaże że twoja córka jednak najbardziej na świecie kocha różowy kolor, będzie mniej wartościowa? A może zdyskwalifikuje ją kolekcja Barbie? Wejdź na strone barbie, nie chcesz tandety, kup jej piekną lalkę w jednym ze strojów serii narodowej, np Japonkę.

      Ok, przyznaję się, kocham lalki barbie :))) zawsze byłam najlepszą uczennicą,czytałam kilka książek tygodniowo już w drugiej klasie, nie wpadłam w anoreksję, na studiach zaliczyłam wyróżnienia, nie "puszczałam się", tipsów też nie noszę i nie farbuję sie na blond,ba, nawet makijażu nie uzywam itd
      A lalkami bawiłam się najczęsciej w szpiegów :))), jedną, bo nie miałam kena, ostrzygłam i przylepiłam plastikowego fiutka :))) zawsze wiedziałam co istotne :))))
      miałam olbrzymie wory ciuchów i lalki przebierałam z upodobaniem, samych lalek miałam coś około 20 tu, nie tylko Barbie ale i moja ukochaną Cindy. Jeszcze się usmiecham jak sobie pomyslę :))) i budowalam dla nich twierdze i domki na krzesłach, i meble z papieru, i robiłam na szydełku i nawet próbowałam szyć, i lepiłam biżuterię i buty z modeliny a potem oczywiście gotowałam żeby utwardzić.
      A Japonke mąż mi kupił na 36 urodziny i stoi , sliczna i pachnąca, na regale.
      Ten zapach odpakowywanej Barbie - dla mnie zapach najcudowniejszych chwil dzieciństwa.
      • monzdr Barbie jest fajna:) 16.09.10, 10:44
        Ja też miałam Barbie i to niejedną,a razem z mamą szyłam dla nich suknie i futra.To były jedne z fajniejszych chwil w moim życiu,zapamiętam na zawsze:) I też nie wydaje mi się,żeby posiadanie lalki wypaczyło mój gust czy postrzeganie kobiecości.Od najmłodszych lat miałam swoje zdanie i bardziej mi zależało,żeby coś wiedzieć niż "wyglądać",choć kompleksów nie mam i nie uważam,że powinnam mieć:p Wysoką blondynką jestem z natury,więc to też nie jest wina Barbie:p A poza tym bawić się też można różnie.Ja wymyslałam całe scenariusze dla moich lalek,nie tylko je ubierałam i czesałam.I popatrzcie,scenopisarstwo to moja największa pasja,a może kiedyś będzie i czymś więcej...
        • rumpa Re: Barbie jest fajna:) 16.09.10, 10:46
          Ja wymyslałam całe scenariusze dla moich lalek

          ja też, ja też :)))

      • alinawk Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 11:53
        Ładnie to napisałaś, rumpa.
        Za moich czasów nie było barbie, ja miałam jeszcze lalki z rękami i nogami zrobionymi z materiału wypchanego trocinami, potem juz były lalki całe z plastiku. Jedną z takich trociniastych szczególnie kochałam, miała różowe warkoczyki, nazwałam ją Anią na cześć Ani z Zielonego Wzgórza. Dłuuuugo, długo ją miałam. Do tej pory nie mogę matce darować że ją wyrzuciła podczas przeprowadzki, kiedy ja byłam na studiach, usprawiedliwiała się tym, że trociny się z niej sypały. Do tej pory mi jej szkoda.

        Córka miala i 'zwykłe' lalki, i barbie, a raczej podróby barbie. Te 'zwykłe' zazwyczaj lezały w kąciku, a córka czy sama, czy z kolezankami, bawiła sie tymi drugimi. Ja to przyjęłam do wiadomości, że widocznie tamte sa dla niej atrakcyjniejsze, i koniec. Chciała barbie, to kupowałam jej barbie. Każde pokolenie ma swoje zabawki.
    • demonsbaby Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:23
      wiesz poglądy estetyczne głoszą również, że zabawy z pistoletami i żołnierzykami, czołgami są obrazem przemocy i uczą przemocy ... zaraz ale ja trzymałam w buzi ołowiane żołnierzyki i nie umarłam na raka, ani te same żołnierzyki szkód w psychice pt. "miłość do przemocy" też mi nie zrodziły... nie pamiętam też, żeby zabawy w policjantów (wtedy milicjantów) i złodziei dziś zaważyły na moim życiu i postrzeganiu rzeczywistości, chyba poza poglądem życiowym na przekroczenie przepisów prawa i ściganiem przestępstw czy zwalczaniem zagrożeń w zawodzie. Kto wie czy nie żołnierzyki, czołgi mojego kuzyna nie wyrobiły we mnie "szczególnego poczucia sprawiedliwości" niczym obraz Temidy... (i tu już ironizuję). Nie forma, ale treść jest szkodliwa i sposób jej przekazania. Pokój mojego małego facecika zajmują w głównej mierze roboty z bohaterskimi transformersami oraz ewą i wall-e`m na czele. Skutkuje to nauką o konstelacjach, rozmieszczeniem planet w układzie słonecznym, budową i zasadą działania sond / rakiet / innych pojazdów, a kończy na ziemi, wulkanach oraz siłach przyrody(bo przecież robot lata / zwiedza / etc.) - chwilowo postrzeganie rzeczywistości z robotyką i automatyką nie ma nic wspólnego.
      Zatem sprawa indywidualna postrzegania "zabawek / zabaw zakazanych".
      • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:38
        a mój mały facecik ma pokój wypełniony mieczami i pistoletami, w tym tymi na kulki i miał dylemat, czy można dać w mordę wyjatkowo wrednemu gó...arzowi, o czym tu zreszta pisałam. W koncu dał, i potem byli najlepszymi przyjaciółmi. Trenuje szermierkę zresztą, czy to mu nie zaszkodzi na psychikę, takie dziuganie ostrym przedmiotem w innego człowieka?
        Jako dziewczynka bawiłam się w żołnierzy, byłam z upodobaniem szpiegiem, coś w rodzaju Jamesa Bonda, ilu wrogów zabiłam, to nie pamietam, moje cukierkowe lalki też były szpiegami, a już w wieku 16 lat nie mogłam znieść mysli że jem mieso czyli ciało pomordowanych zwierząt, o biciu dzieci nie ma mowy, bo potrafię zareagować na ulicy.
        I nie mam za grosz zaufania do anemicznych pacyfistów, bo uważam że są duże szanse że dopisują ideologie to lenistwa. Za to karateka - wegetarianin - to jest coś!!! :))))
    • twoj_aniol_stroz Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 09:40
      Przeczytałam Twój list i bardzo współczuję dziecku. Z listu wychodzi bardzo drętwa, snobistyczna i zarozumiała osoba, która chce stworzyć dziecko na swój obraz i podobieństwo. Nie na tym polega bycie mamą. Oczywiście, że rodzice kształtują w jakiejś mierze dziecko, ale kształtują własnym przykładem jednocześnie pozwalając dziecku na drobne eksperymenty. To nie zakazy (wymarzonych zabawek, telewizji - bo to przecież u dziadków te nieszczęsne reklamy ogląda), ale zrozumienie i miłość wychowują dziecko. Co ma tu miłość do lalki Barbie, czy Pet shopa? Sporo ma. Mądra miłość umie dostrzec coś ważnego i głupstwo, umie to rozróżnić i wie na co położyć nacisk. Warto pozwolić dziecku być dzieckiem a nie starą malutką. Warto pozwolić cieszyć się tym co teraz dla niej ważne. I tu jeszcze jedna uwaga: jeśli kupicie jej tę wymarzoną lalkę, pony, czy pet shop'a postarajcie się znaleźć coś co będzie można pochwalić. Nie może być tak, że kupicie tę zabawkę, dacie dziecku i pokażecie jak bardzo Wam się ona nie podoba, jak jest obrzydliwa i w ogóle jakim cudem dziecko może się takim paskudztwem bawić. To będzie dla niej radość zabita takimi stwierdzeniami. Co oczywiście nie oznacza, że należy zachwycać się z zaciśniętymi zębami. To nie tak. Warto np obejrzeć któryś z filmów z Barbie (jeśli to lalka z tego filmu jest tą wybraną) i postarać się porozmawiać z dzieckiem o tym co ten film niesie ze sobą - bo choć kiczowate to jednak coś sobą wnoszą mądrego (na poziomie dziecka rzecz jasna). Oczywiście, że z czasem, gdy ta lalka będzie już leżała w kącie można pokusić się o stwierdzenie: widzę, że już znudziła ci się ta lalka, może oddamy ją jakiemuś młodszemu dziecku, które o takiej zabawce marzy. Można też podkreślać, że widzisz, że córka wyrosła już z takich zabawek i można je komuś oddać. Warto pokazywać dziecku, że się zmienia, że jego gust też się zmienia (bo się zmienia i dobrze). To tak jak z niemowlęciem - zachwyt budzi to co się świeci, gra, wydaje dźwięki, potem dziecko rośnie i bawi się innymi zabawkami i to nas jakoś nie dziwi. Podobnie jest teraz z Twoją córką - ona jest na etapie księżniczek, wróżek, baletnic i czego tam jeszcze, ale za chwilę będzie na etapie bycia mamą dla lalek, nauczycielką i to też będzie normalne, że wszystkie lalki i misie będą siedziały w rządkach a ona godzinami będzie prowadziła lekcje.
      A na koniec jeszcze o Tobie i mężu. Warto byście przemyśleli dlaczego jesteście niewolnikami rzeczy gustownych. Świadomie piszę niewolnikami, bo można otaczać się rzeczami gustownymi, można bywać w galeriach sztuki, zachwycać się malarstwem z jakiejś epoki i kolekcjonować piękne przedmioty, ale jeśli podchodzisz do czteroletniego dziecka w ten sam sposób, kategorycznie zabraniasz głupstwa i jesteś nieprzejednana to oznacza, że gdzieś głębiej tkwi problem nad którym warto się zastanowić. Tu widać lęk przed "zepsuciem" dziecka, chęć zaprogramowania dziecka na ideał... Może warto przemyśleć skąd ten problem? Dlaczego to jest takie ważne?
    • tully.makker Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 10:20
      OMG.

      Powiedz, ze jestes trollem, prosze. To niemozliwe, zeby istniala ososba z takim duposciskiem.
      Biedne, biedne dziecko.
      • majda12 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 10:33
        WOOOOWWW
        W zyciu nie pomyslalabym o tym co tu piszecie:"problem barbie"????
        moja ma 2 l i ma ze 3-y lalki i chyba nie wpadlabym na pomysl ze moze to byc problem/krzywda???
        ale ludzie macie problemy...
      • demonsbaby dobre 16.09.10, 11:27
        chyba najbardziej rzeczowy komentarz, ale bądż tully sprawiedliwa w osądach ... szczególnie ludzi, którzy mają tendencję do uległości wpływom mass-medialnym.
    • monzdr niespełnione marzenie z dzieciństwa 16.09.10, 10:31
      Pamiętam,jak bardzo chciałam dostać konia na biegunach,ale rodzice mi go nie kupili z jakichś swoich powodów.Marzyłam o tym koniu dzień i noc,pisałam listy do Św.Mikołaja,no i na darmo.Konia nigdy nie dostałam.Oczywiście wyrosłam z tego pragnienia i nie umarłam z tęsknoty za upragnioną zabawką,ale-jakkolwiek głupio to zabrzmi-mam do rodziców żal do dziś.Byłam tylko dzieckiem i niewiele było mi potrzeba do szczęścia,a oni nie spełnili tego marzenia,choć mogli.Dziecko ma prawo do swoich marzeń,nie musi powielać gustu rodziców.Zresztą byłoby to conajmniej dziwne,gdyby dziecko miało taki gust jak dorosły człowiek.Kolorowe,czasem kiczowate zabawki to część dzieciństwa.Nigdy później nie będzie juz tak łatwo uszczęśliwić człowieka.
      • nchyb Re: niespełnione marzenie z dzieciństwa 16.09.10, 12:13
        o istnieniu Barbie dowiedziałam się w początku lat 80-tych, gdy koleżanka wróciła z taką z zagranicznych wakacji. Bardzo chciałam, ale nie było możliwości.

        Gdy miałam ok. 18-19 lat - pojawiła się w Polsce. Moja mama chciała mi kupić, bo pamiętała, że o niej marzyłam. Oglądałyśmy najróżniejsze, w rezultacie wybrałam jakąś mięciutką miłą maskotkę, którą mam do dziś. Barbie dla dorosłej dziewczyny nie miała takiego uroku. Doceniłam jednak, ze mama chciała, gdy już mogła... :-)

        Dzięki temu nie mam do nikogo żalu.
        Sama córek nie mam, więc i problemu takiego brak. A przy kupnie jakiegoś BenTena nie rozpaczam...
        • rumpa Re: niespełnione marzenie z dzieciństwa 16.09.10, 12:25
          fajna mama :)))

          przecież mogła walnąc jakims debilizmem - taka stara i jeszcze barbie????
          mało takich właścicielek "najwiekszych skarbów" ????
      • rumpa Re: niespełnione marzenie z dzieciństwa 16.09.10, 12:23
        ale najpierw ktoś musiał chcieć uszczęśliwić ciebie, bez oceniania, wiecznego oceniania
        albo musisz poczuć, że ktoś cię w jakimś tam punkcie olał, a to boli

        .Kolorowe,czasem
        > kiczowate zabawki to część dzieciństwa.Nigdy później nie będzie juz tak łatwo
        > uszczęśliwić człowieka.

        piękne i mądre, bez zadęcia
    • melani73 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 12:08
      autorko-a czy nie uważasz że prezent jest dla dziecka a nie dla was?
      czy nie uważasz że to dziecku ma się zabawka podobać a nie wam?
      • mehil.dam Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 12:38
        Ja nie wyobrażam sobie swojego dzieciństwa bez Barbie. Godziny zabaw, wymyślanie mnóstwa historii, tworzenie strojów, zabawa z innymi dziećmi, odgrywanie scenek i wiele innych kreatywnych rzeczy wiążących się z tą pustą zabaweczką. Niekiedy, wydawałoby się, bezsensowne zabaweczki mogą na prawdę rozwijać.
        A teraz wyobraź sobie, że marzy Ci się piękny sweter i jego chciałabyś dostać na urodziny. Dostajesz jednak inny, preokropny, zupełnie nie w Twoim guście i słyszysz, że tamten był brzydki i fee i masz nosić ten.
        Może i te zabawki są reklamowane, a nawet jakby nie były, to i tak córka by u koleżanek zobaczyła. Teraz jest wiek na zabawki, później będzie a ubrania albo i nie, ale naśladownictwo to normalna ludzka cecha i trzeba to zaakceptować.
        • ma_rysia_rysia Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 13:04
          Dziekuje za odpowiedzi, choc nie tak to sobie wyobrazalam - wiele osob po prostu mnie zaatakowalo, potraktowalo z gory piszac swoje sady jakimi to rodzicami jestesmy :( nie znajac nas.
          Teraz nie mam zbyt duzo czasu by odpisywac na te wszystkie zarzuty i przykre uwagi. Zabiore sie za to wieczorem, jak juz poloze dzieci spac.
          Generalnie: pytalam o zdanie jak uwazacie, czy dobrze robimy nie kupujac tych zabawek. Zupelnie niepotrzebne wydaja sie byc dodatkowe zlosliwe i obrazliwe komentarze, ale to pewnie specyfika forum, niestety :( Mam wrazenie, ze kilka osob ma frajde z 'jezdzenia' po kims.
          Trolem nie jestem, snobem tez nie. Jestesmy zwyczajna rodzina. Chyba kazdy rodzic ma jakis poglad na wychowywanie dzieci. Nam sensowne sie wydawalo nie kupowanie tego typu zabawek. Dziewczynki bawia sie roznymi zabawkami (nie tylko drewnianymi jak ktos pisal wyzej). Maja tez lalek sporo, w tym rowniez takie jakby mini Barbie (czy siostry Barbie) z serii Evie.
          A, no i najwazniejsze: my nie zabraniamy tych Barbie (pisze ogolnie) mowiac nie bo nie. Oczywiscie tlumaczymy dzieciom i mowimy, ze nam sie nie podobaja, nie wydaja odpowiednie itp. Dzieci oczywiscie maja swoje zdanie i uwazaja ze sa piekne i my to SZANUJEMY. Oczywiscie chcemy spelniac ich marzenia i w wiekszosci spelniamy.
          A jak juz pisalam wyzej nie jestem pewna czy slusznie postepujemy, wiec zapytalam na tym forum.
          Bardzo prosze, jesli ktos ma cos jeszcze na ten temat (cos konstruktywnego a nie wyladowanie swoich frustracji) to poprosze o komentarz).
          A teraz wracam do pracy (ale sie rozpisalam :)
          Pozdrawiam,
          Marysia
          • monzdr Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 13:28
            Eee,nie bierz tak wszystkiego dosłownie:) Generalnie chodzi o to,że dziecko ma prawo do swoich marzeń,a niektóre z nich są tak ważne,że ich nie spełnienie może mieć bardziej negatywne skutki niż ulegnięcie zachciance.Dobrze,że masz pomysł na wychowanie dzieci,ale jak już ktoś wspominał,życie weryfikuje nasze plany i pomysły:)
          • ruda_henryka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 17.09.10, 15:10
            Moje dzieciństwo przypadło na szare lata 80, ale dzięki rodzinie z zachodu miałyśmy w domu i barbie i klocki lego i różne inne zabawki z konsumpcyjnego Zachodu, i miałyśmy różowe sukienki, lakierki, koronkowe rękawiczki, torebki i bransoletki. Rodzice, a zwłaszcza mama spełniała nasze marzenia, ale rozsądnie i z umiarem. Do dziś pamiętam jak marzyłam o lakierowanej torebce miesiącami i jak po bardzo długim czasie dostałam na gwiazdkę byłam po prostu w niebie i następne pół roku spałam z nią w łożku.
            ale nie o tym chciałam... bo w domu miałyśmy mnóstwo rzeczy, które jak mi moja mam dziś mówi dla niej były okropne to co najważniejsze nam dała ( ojciec zresztą też ) to ogrom swojej uwagi i kreatywności w zabawie z nami. do dziś pamiętam jak rodzice wyznaczyli nam jedną ścianę w domu, na której mogłyśmy malować farbami co nam się chciało, pamiętam robienie ludzików z ksztanów własnoręcznie zebranych z tatą na spacerze, hodowlę fasoli na oknie zainspirowaną przez mamę, naukę origami, robienie baniek mydlanych ze słomki wyciąganej ze ściennej makatki. I mimo tych barbie i innych rzeczy wyrosłyśmy na normalne kobiety, skończyłyśmy studia a nawet więcej, nie musimy się otaczać najnowszymi gadżetami i nie ubieramy się na różowo. No ja nadal kocham torebki :)))
            Chciałam ci napisać, że nieważne jakie zabawki kupisz dziecku, piękne czy brzydkie, ekologiczne czy plastikowe, ale to ile czasu z nim spędzisz da niesamowite efekty. bo im więcej sama włożysz tym więcej potem z tego dziecka wyjdzie, a zabawki to tylko rzeczy, prędzej czy póżniej pójdą w kąt, a bliskości mamy czy taty nic nie zastąpi. odpuść po prostu sobie i pobawcie się razem barbie czy czymś innym :)))
    • aga_agula82 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 13:20
      Podam Ci inny przykład :
      moja przyjaciółka jest wegetarianką i wybiera stonowane barwy ubrań, natomiast jej córka przyszła do mnie ubrana cała na różowo(przyjaciółka nienawidzi tych kolorów) i do tego z biała kiełbasą w pudełeczku.
      TY jesteś dorosła masz prawo wyboru,dziecko też jest człwoiekiem i też ma takie prawo(mówimy o zachowaniu granic,aby dziecko nie było rozpuszczone i miało każda"zachciankę"), to że Tobie się nie podoba nie oznacza,że Twoja córka musi mysleć tak samo, zreszta Ty masz powiedzmy sobie 30lat a ona 3:)widzisz różnicę?!każdy etap w zyciu dziecka ma swoje prawa: do pisania listów miłosnych,do posiadania Barbi, do przyklejania naklejek na scianę i drzwi->choc ja osobiście zakazałabym tego-ale robiłam dokładnie tak samo jak mój 4 letni synek!!a wiesz dlaczego bym zakazała?bo uznaje,ze to nie jest estetyczne?!cóz dla 4 latka mogą znaczyć moje słowa?nie przyklejaj naklejek"dzielny pacjent" na ścianę i drzwi bo to nieestetyczne?!)wyluzujcie trochę:))) dziecko,musi miec sój gust,swoje zdanie:))

      pomyslcie lepiej jak zareaguje każda z nas na wiść ,że jej dziecko zmieniło orientacje seksualną?cóż będą w takim obliczu znaczyły koniki czy barbi?to tak na poprawę humoru...:))
      • tully.makker Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 13:42
        pomyslcie lepiej jak zareaguje każda z nas na wiść ,że jej dziecko zmieniło ori
        > entacje seksualną?cóż

        Nijak. jego sex, jego sprawa.
        • aga_agula82 to tylko takie porównanie 16.09.10, 17:30

          tully.makker napisała:
          -Nijak. jego sex, jego sprawa.

          teraz jako matki,rodzice robimy zakazy(taka nasza rola), nie pozwalajac chociażby bawić się konikami czy lalkami,nie zastanawia Cię, jak taki rodzic da sobie radę z wyborami dziecka?kiedy wg rodzica będzie dobry czas na samodzielny wybory, własne zdanie itd
          • tully.makker Re: to tylko takie porównanie 17.09.10, 10:25
            Moj starszy syn ma 18 lat, wiec mam juz wprawe w radzeniu sobie z dorastaniem dzieci. To wzajemny proces, dialog, albo rodzaj tanca, w ktorym obie strony codziennie negocjuja swoja pozycje. Bo ona zmienia sie codziennie i mysle, ze bedzie sie zmieniac do konca zycia.
    • all.those.yesterdays Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 14:44
      Ostatnio z moją kuzynką, która ma czterolatkę poszłyśmy do sklepu po jakieś grające paskudztwo przypominające lalkę - po prostu tak okropnej zabawki obie nie widziałyśmy nigdy i miałyśmy niezły ubaw wymieniając swoje uwagi na ten temat ze sprzedawcą.
      Ale mała chciała, marudziła, prosiła itd.
      Kupiłyśmy tego stwora z którego dolatują takie dźwięki, że głowa pęka.
      Dziecko jak zobaczyło zabawkę popłakało się ze szczęścia. I ten widok nas obie rozwalił.
      Potem jeszcze długo gadałyśmy o tym że dziecięcy świat rządzi się swoimi prawami.
      Kup tę lalkę, niech dziewczynki mają i się cieszą, za miesiąc i tak lalka się znudzi.
      Mądrze ktoś napisał, że potem coraz trudniej będzie w tak prosty sposób uszczęśliwić człowieka.
    • jufalka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 15:09
      wg mnie bez przesady... jeśli Was stać, a dziecku się podobają te zabawki... to co w nich jest złego? argument, że nienaturalnie wyglądają.... no cóż zabawki z reguły wyglądają nienaturalnie, nawet te lalki imitujące małe dzieci... co do lalek barbi to znana jest dyskusja czy dobrze wpływają na dzieci, czy nie.... ja nie wiem w sumie... ale tak na zdrowy rozum to dlaczego miałaby źle wpływać? dziecko bawiąc się nimi może odgrywać różne role itd.... tak jak w zabawie innymi np lalkami-dzidziusiami...a o to w zabawie chodzi chyba....moja córka ma trochę ponad 4 lata i już od dość dawna bawi się barbi (po mojej młodszej siostrze), ale bawi się też i innymi zabawkami jak pluszaki itd. Chociaż szczerze mówiąc w tym wieku dziecko jeszcze za bardzo nie dba o zabawki i gdyby nie miała tych barbi po cioci to chyba bym jeszcze poczekała na kupowanie tych lalek.... No i jednak to, że inne dzieci mają te zabawki jest ważne, jeśli inne mają to dziecko też chce je mieć, bo wg mnie dzieki temu czuje się bardziej jak inne...
      • jufalka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 15:16
        aha, bardziej zwracaj uwagę, czym Twoje dziecko chce się bawić, jej się podoba, a nie na to co TOBIE się podoba, chociaż oczywiście w powinnaś oceniać czy dana zabawka dziecku nie zaszkodzi, oraz proponować zabawki wg ciebie służące jej, ale jeśli zabawka nie szkodzi, a dziecku się podoba to nie powinno być problemu...
        • sebalda Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 16:00
          Kształtowanie gustu dziecka nie może polegać na zakazach i nakazach, ale na własnych przykładach.
          Opowiem może o gustach muzycznych. W domu słuchamy bardzo dużo muzyki, córka od najmłodszych lat muzykę lubiła, bardzo dużo śpiewała i do tej pory ciągle to robi. Słuchamy głównie jazzu, mąż lubi muzykę klasyczną, ale czasami słuchamy tzw. popu z nieco wyższej półki, np. Stinga, Sade, muzyki filmowej. I córka przez naśladownictwo też tego słuchała. Niemniej czasami oglądała programy stacji muzycznych i jako podlotek (12-13 lat) czasami lubiła teledyski niektorych gwiazdek. Chwilowo i przemijająco. Nigdy nie zapomnę, jak mąż ją wyśmiał, gdy nieopacznie zachwyciła się przy nim teledyskiem niejakiej Shakiry (chyba tak to się pisze). Widziałam, jak bardzo przykro się jej zrobiło, jak poczuła się tą gorszą i głupszą. Niby próbowała się bronić, ale widziałam, ile ją to kosztowało. Wytłumaczyłam jej potem, że ma prawo do własnych upodobań, że nie powinna się martwić uwagami taty. Oczywiście upodobanie do piosenkarki jednego sezonu bardzo szybko minęło, teraz córka sama przynosi ciekawe rzeczy dla nas do słuchania, słucha dobrej muzyki, bo zaszczepiliśmy jej to przez stałą obecność takiej w domu. I dziś ona jest nam za to wdzięczna, bo wie, że gust muzyczny kształtuje się głównie w domu. Pamiętam, jak niektórzy dziwili się, gdy podsunęlam jej Ewę Demarczyk, a ona wsiąknęła w to niemal od pierwszej chwili. Cudownie jest kształtować gust dziecka, dobry gust, ale nie na siłę, nie przez wyśmiewanie ich własnych eksperymentów. Ponadto trzeba pozwolić dziecku być dzieckiem. Tak normalnie i zwyczajnie.
          • tully.makker No comment 16.09.10, 16:29
            Nigdy nie zapomnę, jak mąż ją wyśmiał, gdy nieopac
            > znie zachwyciła się przy nim teledyskiem niejakiej Shakiry (chyba tak to się pi
            > sze). Widziałam, jak bardzo przykro się jej zrobiło, jak poczuła się tą gorszą
            > i głupszą. Niby próbowała się bronić, ale widziałam, ile ją to kosztowało. Wytł
            > umaczyłam jej potem, że ma prawo do własnych upodobań, że nie powinna się martw
            > ić uwagami taty.

            I teraz spisz spokojnie, bo wszak jestes wspaniala matka. O tym, ze nie stanelas w obronie wlasnego dziecka kiedy byla po temu pora jakos juz nie pamietasz.

            Brrrrrr
            • sebalda Re: No comment 16.09.10, 20:04
              Tully, ja wiem, że moje małżeństwo rozpala Twoją wyobraźnię do białości, ale kolejny raz trafiasz kulą w płot i czepiasz się szczegółów nieistotnych dla meritum. Kolejny raz musze Ci przypomnieć, że nie jest to ani wątek mój, ani dotyczący mojego małżeństwa, zatem piszę w dużym skrócie o swoich przykladach. Jak bardzo chcesz, mogę Ci na priva opisać, jak przebiegala cala tamta sytuacja, po kolei, w ktorym momencie i jak interweniowałam, ale to naprawdę nie dotyczy tego wątku i tej sprawy. Może wyluzuj trochę, co?
              • bukacz Re: No comment 22.09.10, 20:57
                sebada, proszę mi tez napisz na priva w jaki sposób obroniłaś tymczasowe gusta muzyczne córki przed jedynie słusznymi, ponadczasowymi gustami muzycznymi jej tatusia? :)
          • jufalka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 17.09.10, 21:27
            tak na marginesie.... shakira nie jest piosenkarką jednego sezonu... i hm... mnie się jej muzyka całkiem podoba mimo iż nie jestem już "podlotkiem"... ale pewno mam zły gust ;)
    • daniela11 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 16:12
      Nie czytałam powyższych wpisów, odpowiadam od siebie.
      Uważam, że źle robisz. Dziwię się, że Ty jako matka zabraniasz zabawy (przecież to zabawa!) dziecku zabawkami o jakich marzy. Przecież to naturalne, że dziewczynka chce mieć to co widzi w reklamach, co mają koleżanki i co jej się podoba. Czy w takim razie ma w pokoju i bawi się tylko zabawkami wybranymi przez Was - rodziców?? Współczuję małej w takim razie.
      Postaw się w jej sytuacji i wyobraź sobie co czuje.
      Ja mam dwóch synów i powiem Ci szczerze, że większość zabawek starszego jest okropna, te wszystkie roboty, spidermany, ludziki o dziwnych kształtach z BenaTena to jakaś masakra!! Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy upierać się i nie kupić synkowi ludzika z BenaTena tylko dlatego, że wg mnie jest to jakieś paskudztwo. Uważam, że zabawa tymi zabawkami nie wyrządzi mu żadnej krzywdy na psychice ani jego wrażliwość na tym nie straci.
      A tak apropos Mikołaja: Mikołaj spełnia życzenia dzieci. Przynosi zabawkę o jakiej dziecko marzy. U mnie w domu tak jest i radość jest przeogromna.
    • majgug Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 16.09.10, 17:52
      Kiedys tez marzylam o Barbie. Rodzice tez uwazali, ze to dosc bezsensowny pomysl, ale w koncu na gwiazdke dostalam upragiona lalke (kopiona za jakies skombinowane dolary w Pewex). Dolaczyla ona do istniejacej juz bandy misiow, zajacow, malp i innych. Srednio pasowala. Byla nieco mniejsza i malo owlosiona. Z bratem obcielismy jej krotko wlosy, zeby odrosly gestsze. Nie odrosly. Potem zdjelismy jej glowe, w srodku byla taka mala kulka do ktorej dokleilismy futerko i namalowalismy oczy. Po tych zabiegach jakos lepiej sie przyjela wsrod bandy futrzakow.
      Ot taka historia :)
      • dorotaniejest Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 17.09.10, 11:39
        hahhaha!...
        cudne :-)))
    • kol.3 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 07:43
      Jako matka musisz być solidnie zideologizowana. Piszesz, że Twoja córka ogląda telewizję od wielkiego dzwonu u dziadków. To w domu jej na to nie pozwalacie?
      Kobieto sama się prosisz o kłopoty wychowawcze.
      • ma_rysia_rysia Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 15:29

        Ogalda u dziadkow, bo w domu nie mamy telewizora :)
        • kol.3 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 16:13
          Rozumiem, nie zniżacie się do telewizji.
          • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 18:02
            ja też nie mam telewizora :)))
            od 15 lat
            najpierw mi było ciężko, a teraz nie mogę zrozumieć jak mozna trzymać do pudło w domu, no chyba jako ekran do oglądania DVD
            • kol.3 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 19.09.10, 07:28
              W telewizji można oglądać nie tylko brazylijskie seriale, jest cała masa programów edukacyjnych, kształcących, publicystyka, dzienniki,bywają dobre filmy, programy dla dzieci, konkursy. Rozumiem, że Ty nie potrzebujesz z jakichś względów telewizora(Twój wybór), ale dla dziecka telewizja jest dodatkowym źródłem wiedzy o świecie a pozbawianie dziecka dostępu do wiedzy jest głupotą.
              • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 19.09.10, 12:02
                Moje dzieci akurat wiedzy o świecie nie czerpią z TV. Nawet zresztą nie wiem kiedy miałyby ją oglądać. Moje dzieci mają mamę na wyciagnięcie reki, kilkaset książek w domu, dvd z filmami przyrodniczymi i kupę zajęć dodatkowych. Jak coś ich zainteresuje - szukamy po necie. Póki co zachwycają wiedzą o świecie, mimo że to ich koledzy mają TV. Nie chcę jednak burzyć Twojego spokoju informując że dzieci oglądają przeważnie cartoon network, TzG i inne zaiste rozwijające programy tego typu.
                Poza tym ja jestem konserwa i uważam że znacznie lepszm żródłem wiedzy są książki - zmuszają do większego wysiłku, pozwalają przerwać na chwile aby poszukać wyjaśnienia na bieżąco. Tak więc filmy - tak, ale tylko na dvd, żeby można było zatrzymać i omówić. inaczej to guma do żucia. Osobiście po dziś dzień pamietam "Bogowie, groby i uczeni" a filmy uleciały z pamięci. Inna rzecz, że po przeczytaniu tej ksiązki, były już zwyczajnie nudne, bo to produkcja masowa i w sumie nic więcej nie jest w stanie przekazać - ksiązka przeważnie jest lepsza, z nielicznymi wyjątkami.
                • kol.3 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 20.09.10, 18:09
                  Popieram - książki - jak najbardziej, inne źródła wiedzy jak filmy, Internet itd. Nie wiem dlaczego akurat telewizja w tym menu miałaby być taka szkodliwa, w końcu skoro z pewnością monitorujesz co dzieci oglądają w necie, to samo możesz robić z telewizją.
                  • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 20.09.10, 22:18
                    bo wciaga, nie trzeba podjąc żadnej decyzji ani włozyć żadnego wysiłku, i ciagle cos jest.W dodatku, za bardzo miga, nie daje czasu na zastanowienie, zapamietanie, poszukanie głebiej.
                    Za łatwo włączyć, trudno wyłączyć, chetnie sie przełącza.
                    I ja wiem czy szkodliwa?
                    To nie do końca tak, po prostu jest tyle innych możliwosci...
                    Inna rzecz że dla ADHDowca może byc szkodliwa, przy tendencji do uzalezniania się, a moj syn ma równiez AS, słabe bo słabe ale jednak
                    a z komputerem juz mam problem :)))
    • mvszka Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 09:30
      jestem córką matki i ojca, którzy moje potrzeby w kwestii zabawek określali jako bzdetne i nieważne, także nie miałam szans nawet na lalę Fleur, o której śniłam dniami i nocami ( 3,5 dolara w pewexie- tańsza wersja barbie).
      Efekt jest taki, że dziś poza tym, że za to co powyższe uważam mamę za zwykłą egoistkę to w domu mam 3 lale barbie, które kupiłam sobie w wieku 30tu lat i szyję im z pasją ubranka oraz ubieram i czeszę, bo tego(m.in.) mi zabrakło w dzieciństwie.

      Dobrze, że nie jestem facetem, który jako chłopiec został pozbawiony możliwości postrzelania z plastikowego pistoletu ;))
      • nchyb Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 11:39
        > Dobrze, że nie jestem facetem, który jako chłopiec został pozbawiony możliwości
        > postrzelania z plastikowego pistoletu ;))

        takiemu chłopcu jednak łatwiej, można przecież zbudować pistolet z bardzo wychowawczych klocków :-)
        A strzelać można i z patyków w kształcie pistoletu, chociaż to faktycznie juz nie to.

        Najgorsze jest to, ze zakazując pewnych zabawek (dla dobra dziecka), tak naprawdę robi sie często dziecku krzywdę. Tani pistolecik kupiony w markecie wcale nie wyzwoli w chłopcu morderczych instynktów, za to jego zakaz może sprawić, ze ów pistolet stanie się wymarzoną upragnioną zabawką.
        Podobnie z lalkami i kucykami. Kupiona Barbie, przy takim zalewie fotek wychudzonych modelek, wcale większej krzywdy w wizji ciała kobiety nie zrobi, za parę lat będzie ciśnęta gdzieś w kąt i zapomniana. Zakaz jej kupienia spraw, ze będzie się o niej śnić i marzyć...

        Wolę, by moje dziecko o czym innym jednak marzyło...

        Myszko, a wracając do ostatniego Twojego akapitu, może strzelałabyś do rzutek? Albo jednak została terminatorem... ;-)
        • kol.3 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 11:57
          Podejrzewam, że autorka wątku należy do osób, w której życiu wszystko musi być ambitne i na wysokim poziomie. Barbie nie należy do zabawek ambitnych, telewizja jest rozrywką pospolitą itd., więc są to rzeczy dla dziecka niedostępne lub ostro reglamentowane.
          Znam osoby, które w lekturach nie schodzą poniżej filozofów, nie dopuszczają że w życiu czasami można iść do kina na głupi i zabawny film, do teatru na komedię lub ma operetkę i przeczytać kryminał.
          • simonka1-0 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 17:14
            ja przepraszam nie doczytałam całego wątku,ale tak naprawdę to co to dziecko robi w domu?czym się bawi??


            ,,,,,Życie to nie bajka ....niestety.....
    • cathedral Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 18.09.10, 22:35
      Jedno z bardziej traumatycznych przeżyć z dzieciństwa - widok, jak moja sąsiadka wraca z rodzicami z Pewexu tuląc różowiutkie pudełko z lalką Barbie. Ale wtedy to były inne czasy, a rodziców nie było stać. Pamiętaj, że to co dla Ciebie jest kiczem dla dziecka może być "najpiękniejsze na świecie". Dzieciom po prostu podobają się rzeczy przejaskrawione. Zazwyczaj to mija.
    • latosie Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 19.09.10, 09:32
      To,że Wam się nie podoba bo wyglądają brzydko... absurd... czy jak idziesz sobie kupić np coś do ubrania to idziesz z córeczką i pytasz jej czy jej się podoba zanim to kupisz ... zrozumiałabym gdybyś zabraniała bawić się jej zabawkami bo są groźne dla dzieci, niebezpieczne i przez to "zakazane"... ale tylko dla tego,że Wam się nie podobają z wyglądu.... moje dziecko też szalało za lps czy barbie (ma teraz 4,5 roku)... oczywiście nie miałam w zwyczaju kupować jej za każdym razem jak byłam z nią w sklepie... ale np ma swoją skarbonkę, gdzie co jakiś czas ląduje parę groszy i jak nazbiera sobie te 15 zł na małego lpsa to pozwalam jej kupić... ma przy tym wiele radochy ...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 19.09.10, 14:26
      Na system wychowawczy proponowany przez rodziców trzeba patrzeć jako na całość. Jednostkowe wydarzenie czy wydarzenia , jeśli nie są poważną traumą, nie mają aż tak dużego znaczenia w życiu dziecka, jeśli ma ono oparcie w stabilnym systemie i takie wydarzenie może do niego włączyć. Zdarzenia takie najwyżej stają się wyrazistym wspomnieniem czy rodzinną anegdotą. Trudno więc mi tu myśleć o krzywdzie z powodu braku w dzieciństwie lalki Barbi.. Jeśli dziecko, jako już dorosła osoba będzie miało z tym problem, to raczej jako element większej sprawy, która z tak incydentalną decyzją nie będzie miła wiele wspólnego.
      Jeśli zatem Państwa decyzja oparta jest na takim spójnym systemie czyli kupujemy takie zabawki a nie inne , tak kształtujemy gust dzieci a nie inaczej, taka decyzja jest nam bliska a nie inna, jesteśmy tę decyzje w stanie obronić i wytłumaczyć , to wszystko jest ok. Niech tak zostanie.
      Dzieci muszą się przyzwyczajać do jakieś kontrolowanej dawki frustracji i uczyć sobie z nią radzić. Z tego powodu rodzice nie są krzywdzicielami . Pani córka może z powodu braku lalki przeżywać zazdrość a nawet pod jej wpływem zrobić coś głupiego. Pani zadaniem jako rodzica jest się zająć jej stanem emocjonalnym z tej chwili, a nie z tego powodu kupować rzeczoną lalkę, żeby stan dziecka złagodzić lub zapobiec podobnym zachowaniom. Wtedy system wychowawczy działa spójnie i dzieci czują się w nim dobrze nawet jak na zewnątrz czasem wobec niego protestują.
      Rodzice mają prawo do wyboru swojego systemu wychowawczego i do naznaczania go swoją indywidualnością. Od razu mówię, że nie komentuję tutaj zachowań patologicznych, tylko coś, co można nazwać normą i czego jest większość. Dzięki tej różnorodności nasze dzieci są tak ciekawe i rozmaite. Nie musimy systemu unifikować i podporządkowywać go aktualnym trendom. Takie trendy, nawet fachowe, należy przefiltrować przez siebie i nie bać się tego.
      Trochę się martwię jak widzę jak rodzicom łatwo wpaść w rolę krzywdziciela, kiedy po prostu wychowują swoje dzieci. Pani przecież czuje, że robi Pani dobrze, że stwarza Pani zasady, w ktróe Pani wierzy. A jednocześnie jest w Pani tyle niepokoju.
      Trzeba oczywiście słuchać świata i innych, ale w granicach rozsądku. Jako dorosła osoba umie Pani spojrzeć na swoje postępowanie z dystansu i ocenić czy ma Pani jakiś problem czy też jest to niepokój wynikający z Pani wewnętrznej niepewności. Jednym słowem, niech ta jedna lalka Barbi pozostanie na razie w sklepie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • blue_romka dziękuję za tę wypowiedź 19.09.10, 20:08
        i to nie tylko ze względu na rzeczony kontekst. Wiele mądrych i pomocnych słów na temat wychowania tu padło, które ja także pozwolę sobie wziąć do serca.
      • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 19.09.10, 22:09
        Zdarzenia takie najwyżej staj
        > ą się wyrazistym wspomnieniem czy rodzinną anegdotą. Trudno więc mi tu myśleć
        > o krzywdzie z powodu braku w dzieciństwie lalki Barbi.

        To prosze przeczytać parę postów wyżej, jaka to nie jest krzywda. Krzywdą nie jest brak lalki Barbie ale zlekceważenie marzenia dziecka dla wydumanych powodów, niezrozumienie etapów jego rozwoju, tresowanie i przerabianie na własne kopyto. I to jest chyba ta wieksza sprawa.

        Jeśli zatem Państwa decyzja oparta jest na takim spójnym systemie czyli kupujem
        > y takie zabawki a nie inne , tak kształtujemy gust dzieci a nie inaczej, taka d
        > ecyzja jest nam bliska a nie inna, jesteśmy tę decyzje w stanie obronić i wytłu
        > maczyć , to wszystko jest ok.

        nie zgadzam się - pachnie totalitaryzmem, a kształtowanie gustu dziecka - kiepskim żartem. Każdy wiek ma swoje prawa, i swoje prawo do radości, czas na banalne pseudoeleganckie kostiumiki przychodzi grubo po dwudziestce, a po drodze mamy różowe sukieneczki i ponure glany. Na sam koniec i tak wszystkich czeka drewniany garniturek.
        Poza tym każdą decyzję można wytłumaczyć, kwestia inteligencji, więc trudno to traktować jako argument.

        d razu mówię, że nie komentuję tutaj zachowań patolo
        > gicznych, tylko coś, co można nazwać normą i czego jest większość.

        jasne, obrzezanie dziewczynek też nie jest patologią, a to że dzieci umieraja i je boli takoż za argument nie jest uważane - zależy gdzie, czyż nie?
        Bicie dzieci też jeszcze nie tak dawno za patologię uważane nie było, a w snobistycznym Eaton chłostę zniesiono dopiero w latach zdaje się 70tych.


        Pani córka
        > może z powodu braku lalki przeżywać zazdrość a nawet pod jej wpływem zrobić c
        > oś głupiego. Pani zadaniem jako rodzica jest się zająć jej stanem emocjonalnym
        > z tej chwili, a nie z tego powodu kupować rzeczoną lalkę, żeby stan dziecka zła
        > godzić lub zapobiec podobnym zachowaniom.

        No tak, największy problem - że zrobi cos głupiego i trzeba sie będzie wstydzić. A nie to że dzieciaka pozbawiono radosci , kompletnie nie szkodliwej, bo parę nawiedzonych feministek - w odróznieniu od normalnych - dopatrzyło sie obrazy wszystkich krótkonogich kaczuszek.

        rochę się martwię jak widzę jak rodzicom łatwo wpaść w rolę krzywdziciela, k
        > iedy po prostu wychowują swoje dzieci. Pani przecież czuje, że robi Pani dobrze
        > , że stwarza Pani zasady, w ktróe Pani wierzy. A jednocześnie jest w Pani tyle
        > niepokoju.

        No , zawsze nalezy sie niepokoić, jak ktos zaczyna mysleć. Zapewniam pania psycholog że żaden ortodoks - forma wywodząca się z człowieka, nie przeżywa żadnych wahań i zawahań - wszytsko co robi jest słuszne. Może po prostu do autorki dociera że jej gust i to co jej sie podoba nie jest największą świetoscią tego świata i że inni ludzie, nawet jej dziecko, maja prawo lubić cos innego i zachwycac sie czymś innym. To sie chyba nazywa szacunek do drugiego człowieka i jego podmiotowe traktowanie. Mała nie chce rzucać w koty kamieniami ani wydłubywać im oczek, chce lalkę, na litość boską.


        Dzieci muszą się przyzwyczajać do jakieś kontrolowanej dawki frustracji i uczy
        > ć sobie z nią radzić.

        Oczywiście, tylko ja tam widzę całą masę frustracji dla dziecka, sensownych frustracji - gdy nie wychodzi jak się czegos uczy, na przykład, gdy musi porzucic rozrywkę dla obowiazków.

        • monzdr bye bye Barbie:( 20.09.10, 08:36
          No i dziecko nie dostanie wymarzonej lalki.Wielka krzywda się nie stanie,ale przykrość i żal i niespełnione wielkie marzenie,a szkoda.Moim zdaniem rodzice powinni się częściej zastanawiać,czy dać dziecku skuter albo pozwolić na całonocną imprezę,bo to są niebezpieczne "prezenty",a lalka Barbie jest zupełnie niewinna.Dopisywanie do niej ważnej ideologii jest chyba zupełnie niepotrzebne.Druga sprawa to "kształtowanie gustu dziecka".Czy nie lepiej dziecku pozwolić kształtować własny gust?Do jakiego momentu w życiu to rodzice mają decydować,co się dziecku podoba a co nie?I czy później dziecko będzie wiedziało,czego chce czy raczej będzie pod ciągłym wpływem rodziców i będzie się ciągle zastanawiać,czy oni zaakceptują jego wybory?Wiem po sobie,bo gdzieś z tyłu głowy ZAWSZE mam pytanie:co powie mama.Mam 30 lat i dopiero powoli się uczę nie słuchać tego głosu.Dziecko nie jest odzwierciedleniem rodziców,ale osobną istotą,idywidualnością.Gdyby Barbie mogła wyrządzić jakaś krzywdę,to rodzice mieliby rację,ale jeśli chodzi tylko i wyłącznie o poczucie estetyki i dziwne poglądy na temat szkodliwości lalki,to moim zdaniem przesada i dodawanie dziecku NIEPOTRZEBNEJ frustracji.
        • demonsbaby rumpa 20.09.10, 09:07
          chyba kwestię wychowania i realizacji marzeń dziecka widzę podobnie jak ty ... Oczywiście nie mówimy o popadaniu ze skrajności w skrajność. O ile zabawka / "fanaberia" przekracza mój zasięg portfela, ta nie jest realizowana natychmiastowo i tłumaczona na pozimie rozumienia dziecka ... oczywiście miożna również ustalić system kar i nagród, gdzie próbę oszczędzania / zbierania na wyzmarzoną zabawkę można umieścić.
          Nadal nie mogę dojrzeć nic zdrożnego w "barbie" czy nawet mandze, jeśli to jest obdarzane kontrolą rodzica pod kątem niesionych / zawartych ewentualnych treści ... Czy posiadanie barbie może wymusić jakiś konkretny pogląd o anorektycznej i plastikowej wizji kobiety? No chyba nie u 4 czy 2 letniego dziecka? Czy oglądanie wspólne animowanych basni / wybranych bajek czy nawet filmów u tematyce baśniowej / innej (nieszkodliwej) ma wyządzić krzywdę dziecku? Bo ja tego nie rozumiem - szczerze - nie pojmuję.
          Dlaczego, pod warunkiem, że przekazuję wartości przez siebie hołdowane dziecku, mam wpływać na gust dziecka (znowu bez skrajności - jako, że istota rozumna mogę rozumieć szkodliwość oddziaływania konkretnych subkultur czy też konkretnie danej ideologi) w kwestii wyboru zabawek czy nastoltka w kwestii mody? I znowu - nie żaden skuter, bo uzsadnienie. Jeżeli glany i czerowne szelki idą w parze z symatyzowaniem nazi - nie, bo uzsadnienie - dlaczego matka / ojciec nigdy nie chcieli być skinheadami...
          Ja nie pojmuję - czym jest wpływ rodzica w tym zakresie - wzbudzania frustracji u dziecka i niemożności realizacji jego marzeń - tyt. ideologii.
          Już widze szczere zaangażowanie i uszczęsliwienie dziecka na siłę lekcjami na pianinie zamiast realizacji jego marzeń w kwestii uczestnictwa w sztukach walki lub odrotnie. Nie mogę wpływac na marzenia istoty, która kocham ponad siebie i wlasne zycie. Nie potrafię zakazywac marzeń i ich nie spełniać o ile jestem w stanie. Czy to oznacza, że wychowuję skrzywione dziecko?
          • kol.3 Re: rumpa 20.09.10, 18:15
            No i potem takie dziwadła wyrastają, które pewnie nawet telewizora nie będą umiały włączyć w ramach edukacji na wysokim poziomie.
            • rumpa Re: rumpa 20.09.10, 22:10
              moje jest dziwadłem ale z telewizorem, u dziadków i na wakacjach :))) radzi sobie doskonale
              generalnie dbam o to żeby sobie radził, omlet też zrobi :)))

              I tak, sama nie kupuję dziecku wszystkiego - bo ja chcę!!!!Mamo Ja chcęęęęęę!!!!
              Ale ograniczenia są finansowe - tyle jest przeznaczone na zabawki, można podyskutowac w kwestii - już tyle takich zabawek wala sie w kawałkach ale ale - ostateczna decyzja jest dziecka - chce paskudztwo - ma paskudztwo i niech sie cieszy. Chce coś droższego - czeka do jakiś świat czy urodzin i mobilizuje rodzinkę, która się składa na jeden większy prezent zamiast paru malych.
              Ale ten prezent wybiera sobie dziecko.
              Dotychczas nie zażyczył sobie jeszcze nic wzbudzającego jakieś wątpliwości etyczne, typu krzesło elektryczne dla małych kotków.
              • demonsbaby to ciekawi mnie inicjatywa "marzenie" 21.09.10, 07:48
                spełniana przez fundacje działające na rzecz chorych dzieci. Realizują "ich marzenia", tyt. grożby śmierci w walce z chorobą. Oczywiście - "wyjątek" i forma terapii, ale czy to znaczy, że jesteśmy "nieśmiertelni" i nie mamy potrzeb w realizowaniu zachcianek / marzeń własnych dzieci?
                Nie, nie pojmuję.
                Autorko, a jeśli twoje dziecko za lat 12/ 15/ 16 zechce zostać modelką i te szanse będą realne, to też jej wybijesz pomysł z głowy, czy będziesz wspierać jej starania, tłumacząc jakie realne pułapki życiowe mogą na nią czekać przy takiej inicjatywie?

                Pamiętam rzecz realizacji moich marzeń.... Moje były kierowane impulsem, bo miałam dostęp do telewizji, a zadziałał na moją psyche obraz Bruce Lee w wejściu smoka i odtąd mając lat 11 chciałam zostać kung-fu master. Ktoś pieniądze na sekcję sportową i miesięczne treningi wydać musiał. Okazało się jednak, że to nie kung-fu ale bardziej kontaktowy sport przypadł mi wtedy do gustu. Rzecz w tym, że po pierwszych zawodach sportowych w skali kraju, jako junior wróciłam przegrana z lokatą na podium, ale nie wyczekiwaną, z "obitą japą". Pamiętam dylemat moich rodziców, kiedy przywiózł mnie trener z informacją "to tak wygląda, ale po badaniach - nic nie stwierdzono groźnego". Padło pytanie moich rodziców: "dziecko czy ty jesteś pewna, że to właśnie chcesz robić? Bo my się boimy, że możesz zostać kaleką, a tego sobie nikt z nas nie wybaczy". Nie mogłam rozumieć wtey co do mnie rozmawiali. Rzecz jasna, jak każdy sport kontaktowy w trybie co pół rocznym wykonywałam masę badań, żeby być dopuszczanym na ring, badań eeg nie omijając. Jako 17latka miałam zadebiutować na mistrzostwach świata, dostałam strzał w szczękę, po którym kontuzji uległ kręgosłup w odcinku szyjnym... To ja już nie chciałam wrócić na ring. Wiesz, co? Cieszę się, że w takich decyzjach miałam wsparcie moich rodziców. Moja matka i mój ojciec zawsze będą dla mnie wzorem. Co więcej ojciec zaangażował się w sekcję sportową na poziomie doradztwa i sponsoringu. Jeździł zemną na zawody, był moim "sekundantem". Zajebiaszczego mam tatę, mamę - kibica też.
                Chciej, żeby tak o tobie mówiła córka.
        • alinka_li Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 13:53
          Rumpa, popieram w całej rozciągłości.
          No, prawie:)
          "... bo parę
          > nawiedzonych feministek - w odróznieniu od normalnych - dopatrzyło sie obrazy
          > wszystkich krótkonogich kaczuszek."
          Czuję się feministką, mój post na temat tej konkretnej sytuacji jest na początku wątku więc nie uogólniaj proszę:)
          • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 13:59
            napisałam - nawiedzonych :)))
            skręcałam się ze wstydu jak jakiś debil wegetarianin usiłował przekonać Kwaśniewskiego na wizji , gdy była mowa o jego diecie bezmięsnej, że złagodniał od tego !!!!! przed wyborami!!!!!
            koszmar
            • alinka_li Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 16:23
              Ok, dopiero teraz załapałam sens:)))
      • borowina75 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 23:55
        Nigdy nie zapomnę moim rodzicom tego, że nie pozwalali mi nosić do szkoły krótkich spódniczek, tak jak nosiło je gro moich koleżanek.
        Po wyjściu z domu w dżinsach, ponieważ byłam osobą przedsiębiorczą, mającą własne zdanie i lubiącą postawić na swoim, udawałam się do ssypu na klatce schodowej i tam zmieniałam dżinsy, na najkrótszą spódnicę, jaką miałam :)
        Robiłam tak przez czas jakiś, aż mi się znudziło.
        Pisząc, że im tego nie zapomnę, mam na myśli jednak, wbrew pozorom to, że jestem im za to i za wiele innych tego typu sytuacji wdzięczna do bólu.
        Bo dzięki temu, że często nie miałam tego, co było modne i "na czasie", teraz w dorosłym życiu mam głęboko w nosie to, czy moje ciuchy są modne, czy poglądy popularne i wiem, że ludzie mogą mnie lubić za to, jaka jestem, a nie w co się ubieram, albo czy mam taką samą lalkę barbie jak moje koleżanki :)
        Moja córka lalkę barbie ma, pet shopy też. Ale wiem, że bez względu na to, jak na sprawę będą się zapatrywały mamy jej koleżanek, na pewno nie pozwolę do jej się do szkoły malować i ubierać wyzywająco. A jak się umaluje w toalecie szkolnej, to już jej wybór :)
        Na pewno doda to zakazanemu makijażowi dodatkowej pikanterii i uczyni go piękniejszym :)
      • duch_mariana I tu pani ekspert się myli 25.09.10, 20:54
        > Jednym słowem, niech ta jedna lalka Barbi pozostanie na razie w sklepie

        Dlaczego ma pozostać w sklepie? Bo mama dziewczynki ma inny gust? Bo tatuś tego nie zniesie? Bo komercja? Bo urażony zmysł estetyki? A gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla tej małej dziewczynki, która nie pragnie przecież gwiazdki z nieba, tylko tego, czym się bawi już kolejne pokolenie dziewczynek? Co z jej marzeniami, pragnieniami? Czy Pani jako psycholog uważa za słuszne kształtowanie gustu dziecka według własnego uznania bez poszanowania jego indywidualności? Owszem, próbować można, można zachęcać, można pokazywać różnorodność w tym przypadku zabawek, ale nie na siłę. Nie zakazami. Nie tędy droga, pani psycholog. Chce Pani dawkować dziecku frustrację, a zapomina o dawaniu mu radości. Zapomina Pani o tym, że dziewczynka funkcjonuje w grupie mniej więcej rówieśniczej, w której jest akurat moda na Barbie i kucyki Pony. Inne dziewczynki mają, a ona nie. Może też by chciała zabrać swoją Barbie do przedszkola czy na podwórko i pobawić się z dziewczynkami. I głupio pożyczać ciągle od kogoś i bawić się cudzymi. Ja właśnie byłem takim dzieckiem, któremu rodzice odmówili klocków Lego, pomimo że zawsze bardzo chciałem mieć i je uwielbiałem. Rodzice mieli inne zdanie na ten temat. Do dziś mam o to żal. Nie był to element jakiegoś spójnego systemu wychowawczego, tylko takie "nie, bo nie". Pani ekspert radzę, żeby bardziej skupiła się na dziecku, niż na odczuciach rodziców i ideałach tych mniej i bardziej wzniosłych. Co z tego, ze Barbie to komercja i jako taka nastawiona na tak zwany gust masowy (czyt. kicz)? To czym ma się bawić dziewczynka, żeby nie było kiczu i komercji? Klocki z drewna ma jej tatuś wystrugać? Mama ma uszyć szmacianą lalkę? Czy też może jak za babcinych czasów fajerkę na kiju ma turlać po podwórku? Nie ma co dzielić włosa na czworo, tylko po prostu kupić Barbie i jakieś akcesoria do niej i niech się dziewczynka bawi i cieszy.
    • magumagu Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 11:50
      Ja wychowałam się bez lalki Barbie. Wszystkie koleżanki naokoło ją miały- jeszcze wtedy zakupioną w Pewexie albo przywiezioną z Niemiec. Ja płakałam prosiłam i nic... Miałam oczywiście inne zabawki i zajęcia, ale ta Barbie... Mama uważała, że jest plastikowa i brzydka i niewiele da się z nią robić. Wtedy byłam nieszczęśliwa, ale teraz to jestem bardzo wdzięczna mojej mamie i w ogóle rodzicom za to, że kształtowali we mnie niezależny gust i opinie.
      Przyniosło to efekty już w liceum, gdzie ceniono samodzielność w myśleniu ( a róweśnicy także w sposobie ubierania, itp). Nie mówiąc już o studiach. Teraz mam bardzo ciekawy, wolny zawód i "walczę" z własnym dzieckiem o wyrobienie w nim właściwego (według mnie oczywiście) poczucia estetyki. Nie jest łatwo opierać się jego prośbom skoro wszystkie dzieci naokoło mają multum reklamowanych i brzydkich zabawek, ale chyba warto. No i oczywiście nie znaczy to, że musi się bawić drewnianom kolejką z okresu niemowlęcego. Trzeba jednak pamiętać, że to teraz my kształtujemy następne pokolenie i nie ma powodów, żeby kształtowała je firma mattel albo inne jej podobne.
      Pozdrawiam!
      • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 13:27
        wiesz ja miałam 20 lalek barbie, moje nauczycielki męczyły się z moim własnym zdaniem od pierwszego dnia w szkole podstawowej a nie liceum :))) skończyłam studia na wydziale malarstwa - jakby estetyka :)))) i też mam wolny zawód, a własne zdanie pozostało mi do dzisiaj.
        A w liceum to walczyłam nie tylko z nauczycielami ale i z kolegami, bo mnie śmieszył ich cukierkowy idealizm.Dziwne faceci, lalek Barbie nie mieli, ale pitolili takie głupoty że jak im przypominam to się wstydzą :)))
        Więc raczej możesz wyluzować z walką o przyszłe pokolenia, bo chyba nie ma to żadnego związku z lalką albo jej brakiem.
        Natomiast krótkie nóżki raczej nie wejdą do kanonu urody kobiecej, nawet dupcie Rubensa miały baaardzo dłuuugie nogi, co łatwo sprawdzić.
        Podobnie jak małe oczka i mysie włosy.Duże jasne oczy i intensywnie wybarwione włosy rzęsy to po prostu oznaki zdrowia i dojrzałości płciowej, a jasne włosy - młodości. Zresztą nie mają nic wspólnego z Barbie bo już Rzymianki włosy rozjaśniały, Barbie jest tu powtórzeniem.
        Dla Barbie projektowali najlepsi projektanci, byłam zresztą w Muzeum Barbie i naprawdę trudno znaleźć paskudną sukienkę.
        Słynny róż jest na pudełku i gadżetach przede wszystkim.
        A co do tego że z Barbie nie da się wiele zrobić - jest to tak śmieszne, że ręce opadają. Wiele to się nie da zrobić z innymi lalkami.
        Krótka lista:
        - zabawy społeczne - lalki są podobnej wielkości więc to fajnie gra, powstaje coś w rodzaju teatru - czy to teatr pod tytułem - księżniczki czy - agentki.
        - szycie
        - robienie na szydełku i drutach - dla mnie to była motywacja żeby się nauczyć
        - robienie biżuterii i butów z modeliny, również zastawy stołowej - wszstko malutkie, dopasowane do lalki - wyćwiczone na maksa paluszki
        - robienie mebli z papieru, książeczek
        - fryzury
        - operacje zmiany płci :)))
        - budowałam dla niej domki i całe miasta w duzym pokoju, wykorzystując meble i wszystko co mi wpadło w ręce

        No ale nie wszyscy mają wyobraźnię :(

        Jak dla mnie sama sobie przeczysz - albo kształtujesz dziecko albo posiadanie własnego zdania. No chyba ze masz jak moja matka - własne zdanie miałam jak jej się podobało, a jak nie - to byłam pod czyims tam wpływem, na przykład firmy Mattel w twoim przypadku :))))

        Acha i jeszcze jedno - swiat nie zmienił się od wieków, zmieniały się tylko dekoracje, ludzie są tacy sami, inaczej tragedie greckie poszłyby dawno do kosza.
        Chwilowo mamy kasę i bezpieczeństwo, wystarczy że zabraknie nam energii a wrócimy kurcgalopkiem do procesów czarownic , bo strach i niepewność jutra będą się domagały rozładowania. Tak więc segreguj śmieci i módl się żeby jednak opanowali zimną fuzję, bo to znacznie lepszy patent na atrakcyjny kształt przyszłego świata.


        • magumagu Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 14:38
          O nie! Moja trauma z dzieciństwa jednak wraca! Jednak nie daruję mamie tego, że mi jej nie kupiła i nie mogłam wyćwiczyć paluszków na robieniu małych bucików! Jak widać można mieć własne zdanie mając 20 lalek Barbie!!
          Na marginesie dodam, że wydawanie dużych pieniędzy na ubrania nawet od najlepszych projektantów jest dla mnie po prostu niemoralne - we wszystkim trzeba znać umiar i umieć odnaleźć granice. Uważam też, że wiele zabawek wykształca w dzieciach przekonanie, że tylko jeden styl życia i zachowań jest prawidłowy i do niego należy dążyć, a kiedy go nie osiągają rodzi to w nich frustrację w dorosłym życiu. Fakt, Barbie jest jakimś zjawiskiem kulturowym, a wręcz kultowym (znam dorosłe osoby, które się cały czas nią fascynują), ale nie w każdym zjawisku trzeba brać aktywny udział.
          A w dzieciach w różny sposób można wykształcać poczucie tożsamości i własnej wartości, ja akurat nie lubię Barbie i gdybym miała córkę to pewnie też bym jej nie kupiła.
          • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 17:34
            po prostu nie opowiadaj głupot że lalka czy jej brak ma jakiś związek z twoim wolnym zawodem i liceum, wystarczy tyle.
            Trzymaj się rzeczywistości, bo inaczej po takich bajach aż sie pcha podejrzenie o jakąś traume :)))

            wydawanie dużych pieniędzy na ubrania nawet od najlepsz
            > ych projektantów jest dla mnie po prostu niemoralne

            a masz tę kasę? bo inaczej to brzmisz jak ospowata paskuda na krótkich nózkach potepiająca wybory miss albo leniwy anemik gderający o prymitywiźmie sztuk walki.
            Co do moralności to dla mnie osobiście bardziej niemoralne jest kupowanie tanich ciuchów z Chin i Indii, szytych przez dzieci albo zakupy w supermarkecie, niskie ceny kosztem wyzysku pracowników. ale ja jestem tylko małym czlowieczkiem i kupuję :(((

            Uważam też, że wiele zabawek wykształca w dziec
            > iach przekonanie, że tylko jeden styl życia i zachowań jest prawidłowy i do nie
            > go należy dążyć, a kiedy go nie osiągają rodzi to w nich frustrację w dorosłym
            > życiu.

            Cheche, a masz na to jakies dowody?
            a frustrację to ja widzę u ciebie, jak u każdego moralisty zajmującego się cudzą portmonetką.

            arbie jest jakimś zjawiskiem kulturowym, a wręcz kultowym

            Zabawne, dla mnie jest po prostu moja ukochaną lalką, a dostałam pierwsze jako jedna z pierwszych w Polsce.

            w dzieciach w różny sposób można wykształcać poczucie tożsamości i własnej wa
            > rtości, ja akurat nie lubię Barbie i gdybym miała córkę to pewnie też bym jej n
            > ie kupiła

            ale nikt ci nie każe jej lubić!!!!
            rozmowa jest o tym, że dzieci nie sa klonami rodziców i maja prawo lubic inne rzeczy, dziwne nawet rzeczy w różnych okresach zycia, a prezenty sa od sprawiania radości dziecku czy generalnie - obdarowywanemu,a nie rodzicom.
            • demonsbaby dobre 22.09.10, 18:53
              mistrz ciętej riposty niczym kuba wojewódzki albo jeremy clarckson ... heheh ale to pewnie dlatego, że mamy podobne światopoglądy pod tym kątem.
            • magumagu Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 22:25
              Droga rumpa, tak bardzo starasz się udowodnić jaka jesteś alternatywna i niezależna mimo posiadania 20 lalek Barbie w dzieciństwie.
              Masz rację - dzieci nie wychowują zabawki tylko rodzice. Ale elementem wychowywania jest także pokazywaniiu dziecku pozytywnych wzorców, czy też takich, które my uważamy za słuszne. Kupowanie dziecku czegoś, co widziało w reklamie, albo u koleżanki jest po prostu pójsciem na łatwiznę i na dłuższą metę głupie, bo nie pozwala dziecu na krytyczne i trzeźwe wyrabianie własnego światopoglądu.
              Cały wątek jest o dziecku czteroletnim, które chce, żeby mu kupować zabawki z reklam, chyba tak się zacietrzewiłaś i zajęłąś pisaniem o sobie, że już zapomniałaś o tym... Uważam, że jej rodzice postępują bardzo słusznie nie kupując ich córce. Z czasem mogą oczywiście zmienić zdanie, a pewnie dziewczynka i tak dotanie niejedną Barbie kiedy będzie starsza, ale sama musi potrafić też to ocenić.
              Rzecz jest też w tym, żeby wzmacniać w dziecku jego indywidualne cechy, spędzać z nim czas i lepić z plasteliny niekoniecznie buciki... Barbie nie jest do tego potrzebna. Rozejrzyj się- ile dzieci ma zabawki po to tylko, żeby je mieć? Ja na przykład jestem wdzięczna rodzicom zo to, że olali wątek Barbie, bo lalki i tak mnie nigdy nie kręciły, a raczej umacniali inne moje zainteresowania.
              Ty byłaś też w innej sytuacji - miałaś wyjątkową ciocię, która, pewnie nie mając własnych dzieci (a na pewno córki) pokazała Ci świat, który zapewne w jakiś sposób, jako dziecku Ci imponował i może dlatego masz taki sentyment do niego. Ja uważam, że już w dzieciństwie dzieci powinno się otaczać pięknymi przedmiotami, a ja tych lalek do nich nie zaliczam - dla mnie są kiczowate i plastikowe - także w sensie przenośnym. Uważam, że to jakie miało się zabwki jednak kształtuje osobowość nawet jeśli tylko w małej części i na pewno nie lekceważyłabym tego. Kupowanie chłamu to tylko lenistwo rodziców (oczywiście nie mamy wpływu na to, co dziecku dają inni, ale to też można w pewnym stopniu zorganizować robiąc np. zrzutkę na coś większego).
              Co do stylu życia- tak pochopnie mnie oceniasz, no trudno, widocznie sprawia Ci to satysfakcję.
              Tak produkcję w Chinach też uważam za niemoralną, ale jeszcze gorsze jest to, że ktoś zbija na tym fortuny... Nie kupuję też nigdy w supermarketach, tak sobie zorganizowałam życie, żeby wszystko mieć pod ręką i wolę kupować u "mojej" pani w warzywniaku, a rzeczy np. na allegro. Nie mam telewizora ani auta, do własnej firmy chodzę na piechotę i o wszystko to MÓJ WYBÓR! (I tak na margnesie to jeszcze trenuję sztuki walki).
              Wybieranie zabawek przez rodziców to nie żadna tresura, tylko element wychowania i ma on wielkie znaczenie w dorosłym życiu. Oczywiście nie piszę tu o patologiach, kiedy ktoś zastępuje dziecku zabawkami poświęcany mu czas.
              Pozdrawiam i życzę miłego przytulania się do 20 lalek. Dobranoc!
              • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 23.09.10, 00:16
                lalki oddałam córce wyjatkowej cioci :)))
                więc jak widzisz dzieci miała i córkę również
                w jej mieszkaniu jest masa mebli z XV i XVI wieku, a jej dorosła obecnie córka zna się na nich doskonale, jest zresztą ponad 10 lat młodsza ode mnie.
                Barbie pozostała tylko miłym wspomnieniem z dzieciństwa

                Cały wątek jest o dziecku czteroletnim, które chce, żeby mu kupować zabawki z r
                > eklam,

                nie zabawki z reklam, tylko jedną konkretną zabawkę, którą wychwyciło, mimo że nie ogląda Tv prawie w ogóle
                bo jeśli coś jest w reklamie to mu się nie może podobać? tak z automatu? i jest to tylko owczy pęd?
                W zasadzie wszystko co ci sie nie podoba mozna tak upupić, bo wszystko dziecko gdzieś tam musi zobaczyc żeby zapragnąć - albo jest ofiarą reklam albo propagandy koleżanki.
                No chyba że zobaczy u ... mamusi.

                a w czym pierzesz ciuchy?
                a juz wiem, w tych listkach co je reklamują :))) w M jak mieszkanie.



                acha alternatywna gwoli ścisłości to jesteś Ty, ja jestem praktyczno - cynicznym dziwolagiem z ADHD i AS :))) no chyba że za alternatywę uważasz pomysł że prezent powinien sprawiać radość obdarowanemu - w sumie zrozumiałe :)

                PS karate ćwiczyłam i jeździłam konno, ale nie mam złudzeń że sporty walki rozwijają duchowo a kontakt ze zwierzętami uszlachetnia charakter - aczkolwiek przyznaję że to świetne teksty reklamowe.

                PS2 za bardzo lubię prowadzić samochód żeby się go pozbywać :)))

                • demonsbaby Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 23.09.10, 05:19
                  rumpa napisała:


                  >
                  > PS karate ćwiczyłam i jeździłam konno, ale nie mam złudzeń że sporty walki rozw
                  > ijają duchowo a kontakt ze zwierzętami uszlachetnia charakter - aczkolwiek prz
                  > yznaję że to świetne teksty reklamowe.
                  >
                  > PS2 za bardzo lubię prowadzić samochód żeby się go pozbywać :)))
                  >
                  >
                  hehhe ... no nie wpadłam na to, że i samochody są komercyjne....
                  To jeszcze zostało pozbyć się konta w banku, pracę zawodową wykonywać za uśmiech i wtedy sobie udowodnię, że nie wpadam w tryby ... masonerii? eee już taki jeden chyba głosił (głosi) o tym nawróceniu?
                • magumagu Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 23.09.10, 09:37
                  Rumpa nie wiem co masz, ale zawzięta to jesteś i chyba ciężko znosisz wymianę poglądów, bo od razu zabierasz się za ataki personalne.
                  Prać sobie mogę w deszczówce i na pewno nie sprawia to, że jestem człowiekiem gorszym od ciebie.
                  Piszę tylko, że trzeba umieć dokonywać wyborów. Ja mam zarąbistego i bystrego syna ponieważ zawsze z nim rozmawialiśmy o jego pragnieniach i mówliśmy o swoich gustach i widzę, że przynosi to skutek, bo jest ciekawy świata i ludzi. Pa!
                  • rumpa Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 23.09.10, 10:13
                    Piszę tylko, że trzeba umieć dokonywać wyborów.

                    tak, twój syn musi umieć dokonywać wyborów które podobają się jego matce

                    bo od razu zabierasz się za ataki personalne.

                    jakie ataki personalne - skoro wygłaszasz pogląd że coś tam zawdzięczasz brakowi lalki barbie i temu że rodzice olali twoje pragnienie i to wyliczasz, to czuję się zobowiązana pokazać że nie ma to nic wspólnego z posiadaniem albo nie owej lalki, co sugeruje racjonalizację traumy :)))

                    Bo jak inaczej wpaść na tak idiotyczny pomysł?
                    Sama opisałaś swoje doskonałe alternatywne życie, no ja tez mam niestandardowe, i co z tego? Ty nie miałaś, ja miałam.

                    Ja mam zarąbistego i bystrego s
                    > yna ponieważ zawsze z nim rozmawialiśmy o jego pragnieniach i mówliśmy o swoich
                    > gustach i widzę, że przynosi to skutek, bo jest ciekawy świata i ludzi. Pa!

                    jakbym moją matkę słyszała :)))
                    Zawsze mnie ciarki przechodzą jak matka jedynka/czki wygłasza takie teksty.
                    ciagle ubolewa jak to się zmieniłam po terapii i jak to się ze mna zaczęło coraz gorzej dziać - to znaczy zaczęłam mieć własny gust i realizować własne potrzeby, które jej się nie podobają.
                    "A takim byłaś mądrym dzieckiem"
                    a i dzieci są generalnie ciekawe świata :)


                    Mam dwu synów, nie są zarąbiści, czesto upierdliwi, dziecinni, złośliwi, tłuką sie miedzy sobą, czasem mnie zaskakują - ale przede wszystkim są dziećmi i maja prawo do dziecięcego zycia i pragnień. Do paskudnych pistolecików z targu, kapiszonów, łażenia po śmietnikach, starych ukochanych gaci, brudnych rąk i ataków szału od czasu do czasu, nawalania z lekcjami i przyniesienia pały bo trzeba było przeczytać komiks.
                    I świetego spokoju od mamusi nie wiszącej nad ich każdym krokiem.
                    Co nie zmienia faktu że starszy syn sam z siebie pieknie nakrywa do stołu - ode mnie na pewno sie tego nie nauczył :))) - on po prostu tego potrzebuje - i interesuje sie dizajnem. Natomiast nic go nie zmusi do chocby zerkniecia na obraz czy rzeźbę. Uwielbia strzelać i bawić sie w wojnę, ale doskonale wie że to zabawa i wcale w realu tego sobie przeżywać nie życzy.
                    A młodszy uwielbia muzykę - klasyczną :))) ma 7 lat - i znowu - w domu jej nie słychac, jesli już - to pop rock albo jazz - czyli znowu cos jego zupełnie własnego.
    • mara_jade73 Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 22.09.10, 12:57
      To nie Tobie się mają podobać tylko dziecku. Uważam, ze swoim uporem sprawiacie jej straszną przykrość.
    • cahir4 Nie będzie lali? :( 23.09.10, 01:10
      Jak czytałam tę dyskusję, przypomniała mi się Ania Shirley i jej bufiaste rękawy... Miała szczęście, że Mateusz nie pytał ekspertów...

      • nchyb Re: Nie będzie lali? :( 25.09.10, 21:48
        Maryla uważała bufiaste rękawy za niepotrzebne, dopiero po latach sie zmieniła. Myślisz, że autorka wątku wnuczkom jednak Barbie kupi i TV pozwoli oglądać? Fakt, wielu z wiekiem łagodnieje i mądrzeje :-)
        • verdana Re: Nie będzie lali? :( 25.09.10, 22:54
          Uwazam, ze w wychowaniu najwazniejszy jest umiar.
          Zatem kupowanie dziecku kazdej zabawki, jaką sobie zażyczy, jest niewątpliwie szkodliwe. Nie kupowanie, dla zasady, zabawek o ktorych dziecko marzy, bo rodzice mają inne gusta - jest szkodliwe wcale nie mniej.
          Najśmieszniejsze, ze efekt zazwyczaj bywa podobny - dorosły, ktory nastawiony jest przede wszystkim na gromadzenie dóbr. Pierwszy, bo został nauczony, zę to jest wazne , drugi - bo nareszcie ma szansę posiadać to, o czxym marzy.
          Marzenia to rzecz ulotan, niespełnione marzenia czesto pozostają na dlugo. Dziecko, które dostanie lalkę pobawi sie nią i rzuci w kąt. To, ktore jej pragnie i dla zasady nie dostanie - będzie uwazało Barbie za największy cud swiata. Chyba nie o to chodzi...
        • cahir4 Re: Nie będzie lali? :( 25.09.10, 23:04
          Nie wiem, czy Maryla sama by się zmieniła. To w końcu Mateusz, za jej plecami, kupił Ani wymarzoną sukienkę. A Maryla szyła następne zgodnie z modą, bo, jak mówiła, nie chciała, żeby Mateusz prosił panią Linde o jej uszycie :)). Chociaż jestem chyba niesprawiedliwa - w końcu jest potem i taka scena, kiedy Maryla przyznaje, że cieszy się z przyszycia całkiem "zbędnej" falbany, skoro ta falbana sprawiła Ani radość. Chciałabym, żeby autorka wątku też się ucieszyła z radości, jaką jej córeczce sprawi "paskudna" lalka. (Szczerze mówiąc, też uważam, że Barbie jest dość szpetna.). Nie no, ja wciąż mam cichą nadzieję, że złagodnieje już przy córeczkach. W końcu jakby była taka całkiem drętwa, to by wątku nie założyła. Sama czuje, że przesadzają.

          Żebyż nam jeszcze ekspert złagodniał!

          A wracając do Ani, to ciekawe, że w książce sprzed wieku bohaterka mówi o ważności tego, obiektywnie błahego, marzenia, bardzo podobnie jak wielu uczestników tego wątku:
          "Czuję, że nie potrafiłabym przeżyć tego, gdyby wyszły z mody, zanim doczekałabym się sukni z takimi rękawami".

          Ale w końcu nie wszyscy mają żal do rodziców. W przypadku niektórych "plan wychowawczy" się powiódł. Nie mają żalu, za to mają takie piękne poczucie wyższości nad tymi, co mieli/mają... Barbie, samochód czy coś tam..
          • verdana Re: Nie będzie lali? :( 25.09.10, 23:10
            Bo wychowanie idealnie zgodne z "zasadami", bez naginania zasad do woli dziecka, wypacza charakter. I dziecko wychowuje się bez telewizora, badziewia i śmieciowego jedzenia, tylko - zazwyczaj - ma spaczony charakter. Nie potrafi być elastyczne, nie potrafi odstąpić na krok od tego, co uznaje za jedynie słuszne.
            Ekspert ma rację, ze brak Barbie nie zaszkodzi. Ale brak jakichkolwiek wymarzonych zabawek - zaszkodzi. Każdy dogmatyzm szkodzi. We wszystkim.
            • konwalka Re: Nie będzie lali? :( 26.09.10, 12:03
              wspulczuje twoim dziecia
              • baszi Re: Nie będzie lali? :( 07.10.10, 21:40
                zawiodlam sie na pani psycholog, z jej wypowiedzi wynika ze dzieci i ryby glosu nie maja, a ja uwazam ze czasem warto posluchac wlasnego dziecka, cisnac w kat swoje racje i sztywne zasady, cieszyc sie zyciem i dac sie cieszyc, na nauke zawsze jest pora a szczescie bywa ulotne i niewiele go, trzeba je jeszcze odbierac wlasnemu dziecku? co innego spelnianie zachcianek a co innego spelnienie jednego marzenia. dziecko trzeba kochac tez sercem a nie tylko rozumem.
                • yesss Re: Nie będzie lali? :( 07.10.10, 23:31
                  Każda z nas ma jakieś wychowawcze założenia, zachodząc w ciążę, czy też na dużo przed. I ja je miałam - myślałam sobie tylko ekologiczne zabawki, no i twórcze, czyli takie z którychś da sie coś zrobić z pomocą wyobraźni - patyki, kamyki - no coś jak szkoła Waldorffowska.
                  Ale przyszedł taki dzień, kiedy dziecko nakarmione reklamami, zabawkami koleżanek z przedszkola zapragnęło mieć Barbie. Ja byłam zawsze przeciw tej lalce, uczciwie mówię że uważałam ją za propagowanie kultu ciała, niemożliwe proporcje, ogólną durnotę itp. itd.
                  Jednak pewnego dnia, moja znajoma wręczyła córce najprostszą Barbie bo kupowała córce to i mojej się dostało... Byłam zła, bo w końcu ktoś zadecydował czym moje dziecko ma się bawić... naruszył nasze zasady... byłam strasznie zasadnicza... Ale widząc szczęście na twarzy dziecka, wszystkie te założenia w jednej sekundzie szlag trafił. Potem miała jeszcze wiele lalek Barbie, ale przy każdej rozmawiałyśmy że to jest tylko lalka, zabawka, nic więcej. Po jakimś czasie oddała swoje lale młodszej dziewczynce - bez żalu. Dzis ma 13 lat i już lalkami się nie bawi, nie ma sentymentu do Barbie, ale nie ma żalu że jej nie miała. Wszystko jest dla ludzi, autorko wątku!. Nie należy demonizować lalki, jeśli córka ma w domu przekazywane wartości, to żaden kawałek plastiku tego nie zmieni. Ale to Twoja decyzja, zrobisz jak zechcesz. Ja - mając teraz drugie dziecko, wiem już że nie warto aż tak się spinać, stresować, denerwować - bo po co? życie mamy jedno, w dodatku krótkie, więc dzieciństwo niechaj będzie beztroskie.
                  • majuszka77 Re: Nie będzie lali? :( 08.10.10, 21:45
                    W klasie mojego syna jest chlopiec który okradł swoich kolegów z autek resoraków .....zabrał z plecaków podczas przerwy ....tłumaczył że to niesprawiedliwe że oni mają tyle a on wogule ...dodam ze to grzeczny chłopiec nie sprawiający problemów...tylko rodziców ma ....no właśnie nie chce nikogo obrażać....lalka barbi podstawowa kosztuje grosze pet shopki (nie wiem jak to się pisze mam chłopców)też niewiele.....ehhh szkoda małych
                    • konwalka Re: Nie będzie lali? :( 09.10.10, 11:39
                      nie wiem sama, dlaczego, ale czesto mysle o tym watku
                      i smutno mi, ze czasami myli sie wychowanie z pigmalionizmem
                      • magumagu Re: Nie będzie lali? :( 11.10.10, 09:31
                        Wniosek z tego wniosku miał być jeden - z barbie czy bez, najważniejszy jest sposób traktowania dziecka przez rodziców i uwaga, jaką się mu poświęca.
                        Pokazujecie tu jakieś straszne skrajności, zresztą nie znając ich tła.
                        Mam na przykład znajomych, którzy są bardzo dobrze sytuowani. Mają dwójkę dzieci, którym naprawdę niczego nie brakuje - barbie, lego, itp. Wszystko, co każde dziecko mieć powinno. Do tego są zadbane i rodzice poświęcają im sporo czasu. I co? Pewnego dnia w przedszkolu wybuchła straszna awantura ponieważ dziewczynka zaczęła sobie przywłaszczać rzeczy innych - spinki, zabawki... mówiąc, że ona takich nie ma. Ocena wszystkich rodziców była jednoznaczna, podobna zresztą do Waszej - biedne dziecko, powinni jej coś kupić, dlaczego ma kraść? Potem, przypadkowo, przy jakiś szkolnych badaniach psychologicznych wyszło u niej podejrzenie zespołu Aspergera.

                        Kiedy mój syn miał 4 lata przy każdym przejściu obok sklepu z zabawkami przeżywaliśmy akcję pt. "Kup mi!", przy reklamach (mimo braku telewizora w domu nie da się dziecka odizolować od nich, zresztą nie widzę takiej potrzeby) - to samo. I co ustępować? Bo dzieciństwo? Bo wszystko jest fajne? Już zupełnie pomijając fakt, że zabawki są potrafią być baaaardzo drogie....
                        U nas pomogło to, że kilkanaście razy poszliśmy do wielkiego sklepu z zabawkami. Na zasadzie szczepionki - idziemy pooglądać. Za pierwszym razem wyszedł z fajną zabawką, za kolejnym kupiliśmy jakiś drobiazg. Często chodziliśmy "pomacać" i to, co podobało mu się w tv, okazywało się dalekie od wyobrażeń. Z czasem ten natłok rzeczy tak mu spowszedniał, że skończyły się akcje "Kup mi!" - a potrafił być naprawdę natarczywy i męczący. Wymagało to czasu i cierpliwości, spędziliśmy w sklepie godziny.
                        Ja nie dziwię się dzieciom, że chcą wszystko, bo wiadomo, że takie natężenie bodźców, kolorów, kształtów silnie na nich działa, ale kto ma je nauczyć, jak się w tym poruszać, jeśli nie rodzice? Nie znaczy to oczywiście, że mają żyć bez zabawek, ale, jak dla mnie, umiar w "tych czasach" jest zdecydowanie wskazany.
                        Ja akurat pracuję z dziećmi w wieku od 4 do, no, ok. 20 lat ;-) Wim, jak silnie kształtuje ludzi to, co przekazuje się im w domach, także w kwestii estetyki. Wiadomo, że każdy reprezentuje jakiś tam światopogląd i w sumie narzuca się go dzieciom niejako naturalnie, jeśli mama lubi różowe falbanki, to jej córeczka też będzie je uwielbiała, a jeśli mama lubi karate to jej dzieci też będą miały inne spojrzenie na rzeczywistość i wcale nie zanczy to, że którekolwiek jest złe.
                        Dla mnie podstawą dzieciństwa nie są zabawki ale ZABAWA oraz kontakt z rówieśnikami - w przedszkolu, szkole i poza nimi (zwłaszcza).
                        Uważam też, że to co powinno być dostępne dla dzieci właściwie bez ograniczeń to książki. Ale nie znaczy to, że muszę ciągle czytać Harrego Pottera, bo młody tak chce - dla mnie jest nudny jak flaki z olejem i chłopak musi poczekać, aż do niego dorośnie i sam sobie poczyta.
                        • baszi Re: Nie będzie lali? :( 11.10.10, 16:41
                          dyskusja toczyla sie przy ogolnym zalozenie ze nie spelniamy zachcianek a wielkie marzenie, czasem zabierajac glos w dyskusji warto poswiecic troche czasu zeby swoja wypowiedzia wniesc co interesujacego do niej a nie tylko wydluzyc liste uczestnikow i wtracic swoich pare groszy
                          • magumagu Re: Nie będzie lali? :( 12.10.10, 10:42
                            Co właśnie zrobiłaś ;-)
                            • baszi Re: Nie będzie lali? :( 14.10.10, 07:48
                              ja wiem co zrobilam, moze ty zapomnialas doczytac cudze i swoje watki
    • asfo Re: 4 latka i "zakazane" zabawki 12.10.10, 11:26
      Małe dziewczynki tak mają, że barbie i kucyki pony bardzo im się podobają.
      Oczywiście - zabawki te są kiczowate i nie mają specjalnych walorów edukacyjnych, ale z drugiej strony dziecko odczuwa silną potrzebę posiadania tychże i nie rozumie czemu rodzice nie chcą tego kupić. Czuje się nieszczęśliwe i zazdrości zabawek innym dzieciom, może być nawet dyskryminowane przez rówieśników z powodu swoich braków.

      Ja bym na Twoim miejscu przebolała ból estetyczny i kupiła dziecku kilka takich zabawek. Jak oprócz tego będzie miała też klocki i książeczki to jej rozwój raczej nie ucierpi. ;-> Z czasem wyrośnie z miłości do brokatu, blond laleczek i różowego koloru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka