Dodaj do ulubionych

Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia.

15.11.10, 11:08
Żeby nie zamulać innych wątków.

Wiele zgłaszanych problemów dotyczy spraw relacji małżeńskich. Chciałbym przedstawić swój punkt widzenia na przyczyny ich powstawania.

Z mojego punktu widzenia, mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby mieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu. Cała reszta to ozdobniki - dla kobiet istotne - ale dla mężczyzn przydatne na tyle, na ile pozwalają zwabić kobietę do łóżka. Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety - nie ma ozdobników.

Idąc dalej. Nie każdy seks jest dla mężczyzny interesujący. Po 100-tnym razie "po misjonarsku" nawet najbardziej napalony facet będzie tym znudzony. Najbardziej interesujący jest ten rodzaj seksu, w którym to kobieta jest stroną aktywną. W którym kobieta w pełni korzysta ze swojego mężczyzny. W którym kobieta kieruje swoim mężczyzną do uzyskania swojej pełnej satysfakcji. Takiej, po której straci przytomność i nie będzie miała siły się dalej ruszyć. Każdy mężczyzna będzie z takiej kochanki naprawdę dumny. I będzie ją adorował, że hej. Dostarczy jej całą masę ozdobników.

Dalej. Nawet po największym całodniowym szaleństwie, trzeba choćby pójść do kuchni coś zjeść. A tam musi być jedzenie, na które trzeba wcześniej zarobić. Żeby zarobić, trzeba pracować. Praca wymaga czasu, którego nie można wtedy przeznaczyć na kochanie się ze swoją kobietą. Z punktu zakochanego mężczyzny - czas przeznaczony na pracę jest czasem straconym. Zakochany mężczyzna pracuje, żeby mieć pieniądze na dom i jedzenie, dzięki którym jego kobieta będzie miała siłę i ochotę z nim szaleć. A jeśli jego kobieta nie chce ze nim szaleć, to jaki sens jest starania się o pieniądze? Przechodzi zakochanie, przychodzi przyzwyczajenie.

Podstawą udanego małżeństwa jest udane pożycie małżeńskie. Udane - to takie w którym jest dużo, udanego seksu. Udany seks wymaga zaangażowania oby dwu stron. Od strony mężczyzny - jakości. Żeby po każdym zbliżeniu kobieta była dużo bardziej zmęczona niż on. Od strony kobiety - ilości. Żeby było często. O każdej porze dnia i nocy. Od nich obojga - żeby za każdym razem było ciekawie. I inaczej.

Nie znam małżeństw, które rozpadłyby się od nadmiaru udanego seksu. Za to całą masę, które rozpadły się od jego niedoboru. Przy jego braku rozpoczynają się procesy substytucyjne - przyjmujące różne postaci. Jeśli kobieta nie jest zaspokajana (czyli mężczyzna nie stoi na wysokości zadania) - unika zbliżeń albo szuka kochanka. Jeśli mężczyzna kocha się zbyt rzadko (czyli kobieta go olewa) - ucieka w pracę, pornografię, internetowe gawędziarstwo, korzystanie z profesjonalistek, skoki na bok.

Rozwiązanie na te wszystkie problemy, o ile nie jest za późno, jest jedno. Nie, nie rozwód. Jest nim przywrócenie znaczenia udanego seksu w małżeństwie. Musi go być dużo i musi być udany. Jeśli więc, drogie Panie, czerpiecie przyjemność z seksu (co oznacza że Wasz mężczyzna swoją działkę wypełnia), a mimo to macie problemy małżeńskie - to problem jest po Waszej stronie. Dajecie swoim mężczyznom za mało okazji do udanego seksu. Stąd ich niezadowolenie, ich dziwne formy substytucji tego niedostatku. Bądźcie bardziej chętne, a wiele z nich rozwiąże się samo.

Oczywiście, dużo udanego seksu nie jest receptą na wszystko. Nie rozwiąże problemów zdrowotnych, nie wyciągnie z nałogów, nie naprawi niewłaściwych relacji z rodzicami. Do tego, niestety, trzeba szukać innych rozwiązań. Ale być może da siłę małżonkom do stawienia im czoła.

Powiedziałem. Teraz czekam na słowa krytyki.

Obserwuj wątek
    • urquhart Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 11:23
      Zaraz ci baby wyłuszczą jakiś ty "niedojrzały".
      Bo dojrzały mężczyzna przecież myśli identycznie jak żonata kobieta o dzieciach i domu a nie o takich głupotach i świństwach. A przynajmniej powinien :)
      _____________________________________
      Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 13:22
        > Zaraz ci baby wyłuszczą jakiś ty "niedojrzały".
        > Bo dojrzały mężczyzna przecież myśli identycznie jak żonata kobieta o dzieciach
        > i domu a nie o takich głupotach i świństwach. A przynajmniej powinien :)

        Tyś mój prorok, chłopie. Jak zapowiadałeś, zbieram ochrzan, że aż miło. Tym bardziej dzięki za wsparcie w tej trudnej misji edukowania naszej piękniejszej i lepiej wykształconej, choć nie koniecznie przez to mądrzejszej, części społeczeństwa, która uważa, że rozmowami o kwiatkach i motylkach załatwi się każdą małżeńską sprawę, a jak nie, to rozwód.
        • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:53
          > Tyś mój prorok, chłopie. Jak zapowiadałeś, zbieram ochrzan, że aż miło. Tym bar
          > dziej dzięki za wsparcie w tej trudnej misji edukowania naszej piękniejszej i l
          > epiej wykształconej, choć nie koniecznie przez to mądrzejszej, części społeczeń
          > stwa, która uważa, że rozmowami o kwiatkach i motylkach załatwi się każdą małże
          > ńską sprawę, a jak nie, to rozwód.

          Jakby co, ja też Cię popieram, więc jest nas trzech. :)
          • triss_merigold6 Desant z BSwM? 15.11.10, 18:10
            Desant z wiadomego forum? Proponuję mniej męczyć piksele, a bardziej skupić się na rzeczywistych relacjach międzyludzkich.
            Santo_inc, nie chwaliłeś się życiem rodzinnym i potomstwem więc skąd ta wiedza na temat życia i potrzeb mężczyzn w rodzinie? Teoretyk.... rozumiem.
            • santo_inc Re: Desant z BSwM? 15.11.10, 19:42
              > Desant z wiadomego forum?

              Tak, umówiliśmy się, że będziemy głosić tu na forum prawdę i oświecać biedne duszyczki.

              A tak naprawdę to jesteśmy jedną osobą o trzech kontach.

              > Santo_inc, nie chwaliłeś się życiem rodzinnym i potomstwem więc skąd ta wiedza
              > na temat życia i potrzeb mężczyzn w rodzinie? Teoretyk.... rozumiem.

              Gdzie trzeba, tam się tym chwalę. Nie widzę powodu, by chwalić się tym przy okazji każdego wątku.
      • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 15:48
        > Bo dojrzały mężczyzna przecież myśli identycznie jak żonata kobieta o dzieciach
        > i domu a nie o takich głupotach i świństwach. A przynajmniej powinien :)

        Co z tego,że większość mężczyzn ma to gdzieś. Jednak nie ma się czym chwalić-bo to żadna chwała.

        Kobieta nie ma żony wiec żonata nie będzie.
      • pejsvidkova Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 29.11.10, 17:17
        Phi a mnie sie podobalo :) mimo ze juz malzensko i dzieciato.
        Tylko co robic jesli problem lezy w jakosci.... trening nie dziala... pomysly sie skonczyly
    • niebieski_ptak5 ubawiłam się 15.11.10, 11:46
      Czytam różne fora. Nie zamierzam nawet z Tobą polemizować bo mi się po prostu nie chce ale zabawne jest to co piszesz na pewno dla pań, które piszą w dziale BRAK seksu w małżeństwie. One by i chciały a oni nawet raz na rok niet. Twoja teoria, że facet wstępuje w jakikolwiek związek dla seksu upada. No chyba, że Ci faceci to jakiś "inny" gatunek. Poczytaj sporo tam tego.
      • grosz-ek Re: ubawiłam się 16.11.10, 08:36
        > Czytam różne fora. Nie zamierzam nawet z Tobą polemizować bo mi się po prostu n
        > ie chce ale zabawne jest to co piszesz na pewno dla pań, które piszą w dziale B
        > RAK seksu w małżeństwie. One by i chciały a oni nawet raz na rok niet. Twoja te
        > oria, że facet wstępuje w jakikolwiek związek dla seksu upada. No chyba, że Ci
        > faceci to jakiś "inny" gatunek. Poczytaj sporo tam tego.

        Dlatego ten list umieściłem tutaj, a nie tam. Tam faktycznie byłby ponurą ironią, szczególnie dla kobiet, które nie sprawdziły swego mężczyzny przed ślubem, a teraz narzekają, że dostały "wybrakowany towar" - jeśli mogę użyć takiego sformułowania.
    • niebieski_ptak5 i jeszcze jedno groszek 15.11.10, 11:54
      Po cholerę piszesz męski pkt. widzenia? Pisz, że Twój jaki on tam męski.
      • grosz-ek Re: i jeszcze jedno groszek 15.11.10, 12:35
        > Po cholerę piszesz męski pkt. widzenia? Pisz, że Twój jaki on tam męski.

        Cóż, jestem mężczyzną, więc mogę uważać, że moje opinie mają męski charakter.
        • triss_merigold6 Re: i jeszcze jedno groszek 15.11.10, 12:42
          Jednostkowy. Zresztą po 30-tce wielu panom libido spada i przestają być takimi ogierami jakimi byli 10 lat wcześniej, to smutne.
          • grosz-ek Re: i jeszcze jedno groszek 15.11.10, 12:50
            > Jednostkowy. Zresztą po 30-tce wielu panom libido spada i przestają być takimi
            > ogierami jakimi byli 10 lat wcześniej, to smutne.

            A co to ma do mojej męskości? Mężczyzną się jest niezależnie, czy się chce 2 razy dziennie, czy tylko raz.
    • triss_merigold6 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 12:03
      Słusznie zaznaczyłeś, że chodzi o TWÓJ punkt widzenia, generalizacja jest nieuprawniona.

      Bawi mnie teoria na temat pracy mężczyzny, albowiem czasy jedynego żywiciela minęły jak sen złoty - mnóstwo kobiet pracuje i zarabia więcej od swoich partnerów.

      Pominąłeś całkowicie problem panów - kiepskich kochanków (nudnych, skrępowanych, bez wyczucia, monotonnych, ale za to przekonanych o swojej sprawności i umiejętnościach) - seks z takim to orka na ugorze i nie dziwię się kobietom, które unikają takich atrakcji.

      Interesuje mnie co rozumiesz pod pojęciem "ozdobniki" - wykonywanie prozaicznych czynności domowych przez pana, obsługa dzieciątek, łożenie na dom czy może weekend niespodziankę w Paryżu i bukiety róż owinięte sznurami pereł? Jak bym poszła w tym drugim kierunku - weekend w Paryżu, diamentowa kolia i sznury pereł to są ozdobniki. Nie ma ozdobników = nie ma seksu. Pytanie - ilu panów uważa za stosowne takie "ozdobniki" uskuteczniać?
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 12:47
        triss_merigold6 napisała:

        > Słusznie zaznaczyłeś, że chodzi o TWÓJ punkt widzenia, generalizacja jest nieup
        > rawniona.
        >
        Dlaczego? Na razie nie została zakwestionowana przez innego mężczyznę ...

        > Bawi mnie teoria na temat pracy mężczyzny, albowiem czasy jedynego żywiciela mi
        > nęły jak sen złoty - mnóstwo kobiet pracuje i zarabia więcej od swoich partneró
        > w.
        >
        A co to ma do rzeczy? Z punktu zakochanego mężczyzny, każda chwila nie spędzona ze swoją kobietą, jest chwilą zmarnowaną.

        > Pominąłeś całkowicie problem panów - kiepskich kochanków (nudnych, skrępowanych
        > , bez wyczucia, monotonnych, ale za to przekonanych o swojej sprawności i umiej
        > ętnościach) - seks z takim to orka na ugorze i nie dziwię się kobietom, które u
        > nikają takich atrakcji.

        Cóż, nie od razu Kraków zbudowano. Kobieta, świadoma swoich oczekiwań, pokieruje swoim mężczyzną. Choćby sterując go za uszy, gdy próbuje ją wycałować w dolnych częściach ciała i nie za bardzo trafia w czułe miejsce.
        >
        > Interesuje mnie co rozumiesz pod pojęciem "ozdobniki" - wykonywanie prozaicznyc
        > h czynności domowych przez pana, obsługa dzieciątek, łożenie na dom czy może we
        > ekend niespodziankę w Paryżu i bukiety róż owinięte sznurami pereł? Jak bym pos
        > zła w tym drugim kierunku - weekend w Paryżu, diamentowa kolia i sznury pereł t
        > o są ozdobniki. Nie ma ozdobników = nie ma seksu. Pytanie - ilu panów uważa za
        > stosowne takie "ozdobniki" uskuteczniać?

        Bardzie miałem na myśli ozdobniki w postaci atencji, zainteresowania, czułości itd. Koncepcja "prostytucji" małżeńskiej - czyli seks za prezenty - nie leży mi całkowicie. Moja małżonka raz miała taki pomysł, ale dobitnie jej powiedziałem, że nie oto mi chodzi, gdy jej kupuję niespodziewane, drogie prezenty.
        • triss_merigold6 LOL 15.11.10, 18:16
          Drogi Groszku, weź pod uwagę, że może innych mężczyzn - z udanym pożyciem niewirtualnym - nie interesuje kwestionowanie Twojego zdania w necie, ani gdziekolwiek indziej.

          Z punktu widzenia zakochanego siedemnastolatka, być może każda chwila z dala od ukochanej jest chwilą zmarnowaną. Dorośli ludzie - obojga płci - mają do cholery innych zajęć, a nieustająca obecność drugiej osoby jest cokolwiek męcząca. BTW są inne fuchy niż wyjazdowa, nieprawdaż? Takie, które pozwalają z ukochaną spędzać więcej czasu, ciekawe więc czemu wybrałeś pracę akurat przedstawiciela handlowego.

          Kwestie tego co można zrobić z mężczyzną pominę litościwym milczeniem. Nie wierz, we wszystko co opowiadają koledzy i nie sugeruj się swoim życiem z jedną panią. To nieco zbyt mało.

          Czułość, zainteresowanie, atencja w normalnym przyjemnym związku idą w pakiecie. Ozdobniki to właśnie owe ponadnormatywne dowody uczucia, na które niestety niewielu mężczyzn stać.
          • grosz-ek Re: LOL 15.11.10, 20:57
            > Drogi Groszku, weź pod uwagę, że może innych mężczyzn - z udanym pożyciem niewi
            > rtualnym - nie interesuje kwestionowanie Twojego zdania w necie, ani gdziekolwi
            > ek indziej.
            >
            Niestety, w tej materii masz rację. Zadowolony facet nie ma potrzeby wyrzucania swoich frustracji w Internecie. Stąd też ich głosu nie słyszymy. Taki ja byłem do śmierci żony - co mnie tam obchodziły jakieś dyrdymały na forach. Żyłem swoim szczęśliwym życiem, według mojej wypracowanej recepty. Pech chciał, że nie jestem już zadowolonym z życia facetem. Dlatego tu zawędrowałem. I dla tego masz okazję poznać mój punkt widzenia - gościa, który kilka tygodni temu był zadowolonym z życia facetem.

            > Z punktu widzenia zakochanego siedemnastolatka, być może każda chwila z dala od
            > ukochanej jest chwilą zmarnowaną. Dorośli ludzie - obojga płci - mają do chole
            > ry innych zajęć, a nieustająca obecność drugiej osoby jest cokolwiek męcząca. B
            > TW są inne fuchy niż wyjazdowa, nieprawdaż? Takie, które pozwalają z ukochaną s
            > pędzać więcej czasu, ciekawe więc czemu wybrałeś pracę akurat przedstawiciela h
            > andlowego.
            >
            Pudło, nie trafiłaś. Jestem konsultantem IT. Nie wyjeżdżam na całe dnie. Wręcz przeciwnie - bardzo dużo czasu spędzam w domu.

            > Kwestie tego co można zrobić z mężczyzną pominę litościwym milczeniem. Nie wier
            > z, we wszystko co opowiadają koledzy i nie sugeruj się swoim życiem z jedną pan
            > ią. To nieco zbyt mało.
            >

            Dlatego nie wypowiadam się na temat jak łatwo zakończyć jeden związek, a rozpocząć drugi. Wypowiadam się, co robić, aby utrzymać istniejący, a także jak polepszyć jego jakość.

            > Czułość, zainteresowanie, atencja w normalnym przyjemnym związku idą w pakiecie
            > . Ozdobniki to właśnie owe ponadnormatywne dowody uczucia, na które niestety ni
            > ewielu mężczyzn stać.

            Do czasu, gdy muszą zostać zweryfikowane z czułością, zainteresowaniem i atencją drugiej strony wyrażonych w postaci udanego seksu. A wtedy może być różnie ...
    • menodo Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 12:07
      "> Z mojego punktu widzenia, mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby m
      > ieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu. Cała r
      > eszta to ozdobniki - dla kobiet istotne - ale dla mężczyzn przydatne na tyle, n
      > a ile pozwalają zwabić kobietę do łóżka. Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety
      > - nie ma ozdobników. "

      Piszac "mezczyzna", kogo wlasciwie masz na mysli??? Podejrzewam, ze siebie. Dalej to juz Twoja projekcje, groszek.
      Biorac pod uwage Twoje wczesniejsze watki, troche to zalosne.
    • ikame Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 12:15
      grosz-ek napisał:

      > Żeby nie zamulać innych wątków.
      uff....

      myślę, że taki jednowymiarowy obraz świata może być receptą na szczęście, o ile spotka się partnera podzielającego tę opinię
      • urquhart Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 12:52
        ikame napisała:
        > myślę, że taki jednowymiarowy obraz świata może być receptą na szczęście, o ile
        > spotka się partnera podzielającego tę opinię

        Myślę ze dotyczy to też oczekiwań kobiet patrnerów podzielających ich oczekiwana licznie i długo wyłuszczanych na tym forum.
        demotywatory.pl/89817/Kobietycokolwiek
        _____________________________________
        Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
    • nowy99 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 13:39
      A mnie się podoba ten wykład - bardzo klarowny i może posłużyć naprwdę za instrukcję obsługi chłopa żonatego (swego). Uczciwie postawione i nie widzę, jako kobieta, żona, żadnej niesprawiedliwości.
      A co wpierw: czy inicjatywa żony, czy męża z wprowadzeniem tejże instrukcji - to nie ma znaczenia! Byle by machina się rozkręciła i hulała na pełnych obrotach.
      Grosz-ek, przysłużyłeś się tym niejednemu chcącemu się ratować małżeństwu.
      I myślę, że mój mąż podpisałby się pod tą instrukcją.
    • blue_romka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 14:29
      grosz-ek napisał:
      >Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety nie ma ozdobników.

      Problem w tym, że dla większości kobiet jest dokładnie odwrotnie.



      • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 15:45

        > grosz-ek napisał:
        > >Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety nie ma ozdobników.
        >
        > Problem w tym, że dla większości kobiet jest dokładnie odwrotnie.


        Jak nie zaczniesz od przystawki to obiadu nie będzie: smutne ale prawdziwe Groszku. Po obiedzie nikt o przystawce nie pamięta tymczasem ona jest konieczna abyś nie tylko Ty Groszku się najadł ale i Twoja partnerka. Nie wolno morzyć głodem kobiety-jeśli i Ty nie chcesz być morzony.
        • urquhart Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 15:53
          purpurowa_komnata napisała:
          > ś nie tylko Ty Groszku się najadł ale i Twoja partnerka. Nie wolno morzyć głode
          > m kobiety-jeśli i Ty nie chcesz być morzony.

          To już babski szczyt hipokryzji, w kontekście typowego deficytu seksu po stronie facetów opisywanego przez Mr Pea.
          _____________________________________
          Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 15:58
            A ciekawe-ciekawe- coś Ci szwankuje logiczne myślenie.
            • majda12 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:07
              hmm.... nie chcialabym byc niegrzeczna ale czy gro-szek nie zostal niedawno rozpaczajacym wdowcem z 4 dzieci????
              jak na kogos pograzonego w zalobie masz dosc wyimaginowane mysli....nie powinienes przegladac starych zdjec???

              a tak na marginesie :niczego glupszego napisanego przez faceta w zyciu nie przeczytalam...

              pozdrawiam i pokory zycze
              • verdana Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:15
                Albo jesteś trollem, albo sq..
                Rozumiem, ze stracileś jedynie babę do łóżka - reszta to tylko dodatek do pochwy, z ktorej mogłeś korzystać bez problemu i nie płacąc. To,kim poza tym byla Twoja żona się nie liczy, ważne jest, ze mogłeś z niej korzytać bez ograniczeń.
                Kup sobie gumową lalke, zastapi Ci wszystko, czego potrzebujesz od żony, a wypadnie taniej.
                • triss_merigold6 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:26
                  Faktycznie, jak na bardzo świeżego wdowca to pan ma nietypowe zainteresowania.
                  Lalka niezły pomysł, frajerki do obrabiania czwórki dzieci i prowadzenia domu, podczas gdy pan ma pracę wyjazdową, raczej nie znajdzie.
                • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:46
                  > Albo jesteś trollem, albo sq..
                  > Rozumiem, ze stracileś jedynie babę do łóżka - reszta to tylko dodatek do pochw
                  > y, z ktorej mogłeś korzystać bez problemu i nie płacąc. To,kim poza tym byla T
                  > woja żona się nie liczy, ważne jest, ze mogłeś z niej korzytać bez ograniczeń.
                  > Kup sobie gumową lalke, zastapi Ci wszystko, czego potrzebujesz od żony, a wypa
                  > dnie taniej.

                  Hej, to nie jest miłe. Nie napisałem rozprawki o tym kim była, a kim nadal jest dla mnie moja zmarła żona, więc trochę te oskarżenia idą za daleko. Napisałem, jak ja postrzegam udany związek. Przepraszam, że burzę Twoje wyobrażenia na ten temat. Ale pisałem ten list, byś mogła się nad tym zastanowić. Możesz oczywiście na mnie nabluzgać, ale to nie zmienia faktu, że tak jak ja myśli większość mężczyzn. Przynajmniej ta większość, z którą na tym forum jest problem. Problem zaniedbania, zobojętnienia, braku okazywania uczuć. A przyczyną jest Wasz brak zadbania o poziom udanego seksu w związku. Wasi mężczyźni nie chcą na Was wymuszać seksu. Czekają, aż dacie im przyzwolenie. To od Was zależy jak często i jak bardzo będą starali. Ale to wymaga Waszej zgody. Jeśli jej nie ma - to czemu się dziwicie, że oni uciekają w marne substytuty / namiastki. Każdy z nich wolałby to robić z Wami - w końcu dlatego się z Wami ożenili. A jak Wy na to nie pozwalacie, to skąd Wasz żale?
                  • niebieski_ptak5 ReA jednak to jest żałosne co piszesz 15.11.10, 17:05
                    Poczytaj Ty sobie fora chociażby to wspomniane przeze mnie Bez seksu w małżeństwie. Twoja pisanina jest typowa. Nikt nie kwestionuje, że seks jest ważny/wpływa na "życie" związku etc. tylko masz takie typowe stereotypowe podejście a osoby piszące inaczej niż funkcjonuje Twój system zero jedynkowy Ty i Twoi koledzy posądzacie/uważacie za typowe babskie gadanie etc.
                    Twoje porady na związek są śmieszne bo ja znam multum kobiet które są z facetami zdrowymi a seksu nijak nie potrzebującymi/lubiącymi.Oni mogliby raz na rok i kuniec.
                    Poza tym typowe babka musi dawać co by się związek utrzymał. Co ma zrobić babka która lubi seks a ma partnera do d....i nic się z tym nie da zrobić. I poza tym zabawny jesteś uważając, że kobiety chcą ozdobników! Wierz mi kupa nie chce domu+dziecka i lubi się ot tak po prostu bzykać no ale tu już jest co dla poniektórych problem! I wiem, że trudno Ci w to uwierzyć........ Strasznie spłyciłeś problem i rzeczywiście opisałeś burdel i tylko tyle.
                    • santo_inc Re: ReA jednak to jest żałosne co piszesz 15.11.10, 17:15
                      > Poza tym typowe babka musi dawać co by się związek utrzymał. Co ma zrobić babka
                      > która lubi seks a ma partnera do d....i nic się z tym nie da zrobić.

                      Wywalić go, przecież to takie banalnie proste...
                      • niebieski_ptak5 Re: ReA jednak to jest żałosne co piszesz 15.11.10, 17:20
                        Ale jak to się ma do Waszego stereotypowego postrzegania, że to facecik jest niewyżyty a kobieta zimna suka? Bo to co ja obserwuję to na odwrót. Niektóre się nie mogą doprosić i co? Jak to się ma do teoryjek groszka? Nie chodzi o ozdobniki tylko seks dla seksu. No i co jak jest posucha? Tez kobiety wina, że ona chce a on nic? I dajmy na to są w tym związku małżeńskim, który wg. groszka jest zawiązywany dla jednego celu...............
                        • santo_inc Re: ReA jednak to jest żałosne co piszesz 15.11.10, 17:26
                          > Ale jak to się ma do Waszego stereotypowego postrzegania, że to facecik jest ni
                          > ewyżyty a kobieta zimna suka? Bo to co ja obserwuję to na odwrót. Niektóre się
                          > nie mogą doprosić i co?

                          I wśród mężczyzn zdarzają się przypadki szczególne, które nie pasują do teorii, ale wiele z nich do tej teorii jednak doskonale pasuje:
                          1) facet nie ma ochoty na seks ze spasioną krową, która po domu chodzi w jakichś paskudnych szmatach i w ogóle o siebie nie dba (literalnie mu nie staje),
                          2) facet ma dość seksu, który od X lat wygląda tak samo, to znaczy tak, jak ma ochotę jego partnerka,
                          3) facet ma dość wychodzenia z inicjatywą, która jest regularnie utrącana, więc odzwyczaja się od seksu - klasyk w przypadku młodych małżeństw, najpierw lasce nie zależy gdy on ma maksimum libido, potem ona dochodzi do swojego maksimum gdy jego już dawno minęło i do tego jeszcze się odzwyczaił przez jej odmowy.
                          • niebieski_ptak5 obalam 15.11.10, 17:43
                            Zawsze sądziłam, że jednak faceci mają więcej możliwości intelektualnych ale ten wątek jest już nawet nie śmieszny/żałosny ale cholernie smutny.
                            Jedziesz kolego stereotypem. No to tak:
                            a}babka jest ok, wagowo i wyglądowo
                            b} skora do inicjatyw, lubi sex ale on żuczek niestety ma tu problemy -hm niechętny innowacjom/zabawkom erotycznym itp{oj są tacy}
                            c} no właśnie zero z jego strony inicjatywy
                            Jak tam czytam ten wątek to multum w nich stereotypowego pojmowania relacji damsko-męskich{i tego, że facet zawsze może chce a ona nie, jakie są pierwsze wnioski dla większości facetów gdy para ma brać rozwód? Pewnie za "mało dawała"} i takiego sądzenia chyba podług własnych ubogich/nie doświadczeń, że babki muszą mieć te wasze ozdobniki{szczerze jak pisałam takiego myślenia o kobiecie wam współczuję -ja wiem gazety i faceci wciąż tylko o tym jak to kobiety chcą więcej kasy/prezentów/diamentów stąd to jest podtrzymywane a może i niektóre takie są no nie wiem ja takich nie znam +sama nie jestem} aby seks był gwarantowany
                            Dziś babki nie są na łasce/niełasce mężczyzn -mogą same pracować itp. i są kobiety ba całe rzesze lubiące seks tylko no właśnie partner nie bardzo. Być może dla Ciebie rzadko się o tym słyszy bo właśnie mit jest taki że on jurny i chętny nawet na katafalku będzie. A tu często się okazuje, że runął piedestał i okazało się, że nikt na nim nie stał. Poza tym kobieta naprawdę nie musi wychodzić za mąż/mieć dzieci co by się sexić ja nie wiem w jakim Wy kraju żyjecie, że uważacie, że babki to tylko biały domek i dziatki?
                            • santo_inc Re: obalam 15.11.10, 19:44
                              > Jedziesz kolego stereotypem.

                              Ja tylko wymieniam przypadki, w których kobieta chce a facet nie i wcale to nie przeczy temu, co napisał autor wątku.

                              Wspomniałem też, że od każdej zasady istnieją i wyjątki. To nie oznacza jednak, że zasada jest z gruntu zła i nie należy z niej korzystać.
                • blue_romka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:07
                  verdana napisała:
                  > Kup sobie gumową lalke, zastapi Ci wszystko, czego potrzebujesz od żony, a wypadnie taniej.

                  I nie trzeba będzie żadnych ozdobników.
                  • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:16
                    > > Kup sobie gumową lalke, zastapi Ci wszystko, czego potrzebujesz od żony,
                    > a wypadnie taniej.
                    >
                    > I nie trzeba będzie żadnych ozdobników.

                    Kup sobie misia i opłać masażystę oraz konwersacje w obcym języku. Będziesz miała ozdobniki (rozmowę, dotyk, czułość, przytulanie) i jeszcze się języka poduczysz.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:29

      > Podstawą udanego małżeństwa jest udane pożycie małżeńskie.

      Z tym sie zgadzam, ale napisales "malzenskie" a nie "mezczyzny", bo przeciez ze zwiazku satysfakcje czerpia obie strony.
      To oczywiste ze mezczyzna i kobieta roznia sie w podejsciu do wielu rzeczy w tym takze do seksu. Jednak w odpowiedzi na to co napisales mozna bardzo latwo odbic pileczke radzac mezczyznom aby postepowali tak jak tego pragnie kobieta to bedzie super.

      Kompromis, autorze watku, spotkanie w polowie drogi - jak zwal tak zwal. I zrozumienie.
      • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:58
        > To oczywiste ze mezczyzna i kobieta roznia sie w podejsciu do wielu rzeczy w ty
        > m takze do seksu. Jednak w odpowiedzi na to co napisales mozna bardzo latwo odb
        > ic pileczke radzac mezczyznom aby postepowali tak jak tego pragnie kobieta to b
        > edzie super.

        Nie można, bo nie będzie.

        Nie jest receptą na seks dla panów pomaganie kobiecie w domowych obowiązkach i odciążanie jej. Od tego seksu więcej się nie robi.

        Tak, znam teorie, że po wyczerpującej pracy domowej nie ma kobitka siły na równie wyczerpujący seks. Ciekawe tylko, ile siły potrzeba, by rozłożyć nogi i leżeć grzecznie na plecach, co robi większość kobiet w łóżku, bo na ruszanie biodrami nie mają siły i kondycji.
        • niebieski_ptak5 Współczuję myślenia o kobiecie 15.11.10, 17:08
          takiego. Z iloma miałeś takie przeżycia, że uważasz, że większość tak ma? A może po prostu ty im nie leżałeś. Jak to piszą ? Trzy ruchy i kropka.
          • santo_inc Re: Współczuję myślenia o kobiecie 15.11.10, 17:19
            > takiego. Z iloma miałeś takie przeżycia, że uważasz, że większość tak ma? A moż
            > e po prostu ty im nie leżałeś. Jak to piszą ? Trzy ruchy i kropka.

            Ile znasz kobiet, które są w stanie aktywnie doprowadzić faceta w genitalnym seksie do orgazmu od początku do końca? Przykładowo w pozycji "na jeźdźca", lub jakiejkolwiek innej, wymagającej aby to kobieta była odpowiedzialna za ruchy frykcyjne.

            Jak już po kwadransie uświadomisz sobie, że żadną, zastanów się, ilu facetów znasz, którzy są w stanie się doprowadzić od początku do końca.

            Potem się zastanów, ilu facetów jest w stanie doprowadzić od początku do końca kobietę. I o ile więcej, niż kobiet potrafi doprowadzić faceta.

            Nie mam tu na myśli seksu oralnego, tylko genitalny.
            • ona30buntownik Re: Współczuję myślenia o kobiecie 16.11.10, 10:14
              Poczułam się wywołana do odpowiedzi. Są takie kobiety. Np. ja.
              Jestem wstanie "na jeźdźca" doprowadzić mojego mężczyznę na szczyty rozkoszy.
              (Tylko taki drobiażdżek, regularnie ćwiczę na siłowni i jestem troszkę sprawniejsza niż większość MOICH koleżanek).
              :-P
              • santo_inc Re: Współczuję myślenia o kobiecie 16.11.10, 19:15
                > Poczułam się wywołana do odpowiedzi. Są takie kobiety. Np. ja.
                > Jestem wstanie "na jeźdźca" doprowadzić mojego mężczyznę na szczyty rozkoszy.
                > (Tylko taki drobiażdżek, regularnie ćwiczę na siłowni i jestem troszkę sprawnie
                > jsza niż większość MOICH koleżanek).

                Nie twierdzę, że nie ma.

                Twierdzę tylko, że jest ich mało, mniejszość...
              • kozauwoza Re: Współczuję myślenia o kobiecie 18.11.10, 09:13
                ona30buntownik napisała:

                > Poczułam się wywołana do odpowiedzi. Są takie kobiety. Np. ja.
                > Jestem wstanie "na jeźdźca" doprowadzić mojego mężczyznę na szczyty rozkoszy.

                BRAWO! A ja potrafie inaczej :-) ale nie zawsze mi się chce
            • kozauwoza Re: Współczuję myślenia o kobiecie 18.11.10, 09:11
              santo_inc napisał:

              > Ile znasz kobiet, które są w stanie aktywnie doprowadzić faceta w genitalnym se
              > ksie do orgazmu od początku do końca? Przykładowo w pozycji "na jeźdźca", lub j
              > akiejkolwiek innej, wymagającej aby to kobieta była odpowiedzialna za ruchy fry
              > kcyjne.

              A ile znasz takich mężczyzn, którzy potrafią kobietę w ten sposób doprowadzić do orgazmu?
              Chyba że masz na myśli tylko swój orgazm? To rzeczywiście wielu to potrafi.
              • santo_inc Re: Współczuję myślenia o kobiecie 18.11.10, 17:03
                > A ile znasz takich mężczyzn, którzy potrafią kobietę w ten sposób doprowadzić
                > do orgazmu?
                > Chyba że masz na myśli tylko swój orgazm? To rzeczywiście wielu to potrafi.

                Znaczy w jaki sposób? W czasie stosunku genitalnego? Jestem głęboko przekonany, że więcej facetów jest w stanie doprowadzić kobietę do orgazmu w czasie seksu genitalnego, niż kobiet jest w stanie doprowadzić mężczyznę.
                • kozauwoza Re: Współczuję myślenia o kobiecie 21.11.10, 20:49
                  santo_inc napisał:


                  > Znaczy w jaki sposób? W czasie stosunku genitalnego? Jestem głęboko przekonany,
                  > że więcej facetów jest w stanie doprowadzić kobietę do orgazmu w czasie seksu
                  > genitalnego, niż kobiet jest w stanie doprowadzić mężczyznę.

                  To że jestes o tym przekonany to ja sie spodziewam. Wszyscy faceci tak myślą ;-)
                  • santo_inc Re: Współczuję myślenia o kobiecie 21.11.10, 21:09
                    > To że jestes o tym przekonany to ja sie spodziewam. Wszyscy faceci tak myślą ;-
                    > )

                    Ale masz na to jakiś dowód?

                    Ja w swoim życiu nie przetestowałem setek kochanek tylko kilka, żadna nie była w stanie zapewnić ruchów frykcyjnych (a o mięśniu Kegla żadna nie słyszała), by doprowadzić mnie do orgazmu.
                    Za to ja byłem w stanie doprowadzić połowę z nich, w przypadku drugiej połowy z nich nie zdążyliśmy się dograć.

                    Na to należałoby jeszcze argument, że kobiety rzadziej mają orgazm w przypadku seksu genitalnego, niż mężczyźni.
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:12
          Ja nie dalam recepty na harmonie w zwiazku bo recepte to musza znalesc partnerzy, tworzac miedzy soba uklad, w ktorym obie strony dobrze sie czuja.

          >Ciekawe tylko, ile siły potrzeba, by rozłożyć nogi i leże
          > ć grzecznie na plecach, co robi większość kobiet w łóżku, bo na ruszanie biodra
          > mi nie mają siły i kondycji.

          Tego nie da sie skomentowac inaczej niz:
          1. Gratulacje z powodu znajomosci zachowan seksualnych wiekszosci kobiet (chodzi o polske czy oceniasz w wymiarze globalnym?).
          2. Przykro mi ze tak wam sie z zona ulozylo.

          • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:21
            > >Ciekawe tylko, ile siły potrzeba, by rozłożyć nogi i leże
            > > ć grzecznie na plecach, co robi większość kobiet w łóżku, bo na ruszanie
            > biodra
            > > mi nie mają siły i kondycji.
            >
            > Tego nie da sie skomentowac inaczej niz:
            > 1. Gratulacje z powodu znajomosci zachowan seksualnych wiekszosci kobiet (chodz
            > i o polske czy oceniasz w wymiarze globalnym?).

            Odpowiedziałem na ten zarzut już tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,118741247,Re_Wspolczuje_myslenia_o_kobiecie.html
            > 2. Przykro mi ze tak wam sie z zona ulozylo.

            Przez moje łóżko przewinęło się kilka kobiet i żadna (a miałem dziewczyny z dość szerokiego przedziału wiekowego, od ledwie legalnych, do znacznie starszych ode mnie) nie była w stanie ruszać tyłkiem dłużej niż przez krótki czas, bo potem się biedactwa męczyły.
            • blue_romka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:30
              santo_inc napisał:
              > Przez moje łóżko przewinęło się kilka kobiet i żadna (a miałem dziewczyny z doś
              > ć szerokiego przedziału wiekowego, od ledwie legalnych, do znacznie starszych o
              > de mnie) nie była w stanie ruszać tyłkiem dłużej niż przez krótki czas, bo pote
              > m się biedactwa męczyły.

              I myślisz, że to ich wina? Wręcz przeciwnie, ha ha ha!


              • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:45
                > I myślisz, że to ich wina? Wręcz przeciwnie, ha ha ha!

                Tak, sądzę, że to ich wina, że się męczyły, bo nie popracowały w odpowiednim momencie nad kondycją.

                Oczywiście możesz twierdzić, że jest inaczej, że przecież mogły walczyć ze zmęczeniem mięśni i wyeksploatować się do końca, gdybym był dla nich naprawdę pociągającym.

                Masz prawo do takich sądów. :)
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:38
              >Ile znasz kobiet...

              bla bla bla
              Mnie nie interesuja "inne kobiey" i "inni mezczyzni". Ja dbam o to aby i mi i mojemu mezowi bylo dobrze w zwiazku (takze w kwestii seksu - tutaj sprecyzowalam specjalnie dla ciebie, bo dla mnie satysfakcja ze zwiazku nie sprowadza sie jedynie do udanego seksu czy pozmywanych naczyn, ale zwroc uwage na slowko "takze" bo to dla mnie to jest klucz, w przeciwnym raze kazdy zadowalajacy one night stand co weekend w klubie mozna nazwac udanym zwiazkiem). Ja mam byc z chlopa zadowolona i nie zalowac slubu i on ma byc zadowolony ze mnie i tyle. A kto kogo, ile razy, i w jakiej pozycji to mnie nie interesuje.

              > Przez moje łóżko przewinęło się kilka kobiet i żadna...

              No, jak pisalam, przykro mi. Mam nadzieje ze z zadna z nich nie wziales slubu. Jedyna rada szukaj dalej. Jak juz trafisz taka ktora bedzie ci odpowiadala to posluchaj mnie jako dobrej zony (moj chlop sie nie skarzy i ja na niego tez) i zanim sie pobierzecie zwroc uwage na charakter (jednak). Ze zwiazku z wredna baba tez nie bedziesz zadowolony, nawet jezeli seks bedzie dobry.
            • niebieski_ptak5 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:51
              No i na tych swoich doświadczeniach opierasz, że wszystkie babki tak mają? No nie żartuj.................
              Wychodzi na to, że babki mające posuchę łóżkową mogłyby tak o wszystkich facetach napisać, ze tacy są skoro im się tak "trafiało".
              • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:47
                > No i na tych swoich doświadczeniach opierasz, że wszystkie babki tak mają? No n
                > ie żartuj.................

                Po pierwsze, nie twierdzę, że wszystkie. Są takie aktorki porno, przykładowo. Po drugie, nie tylko na własnych doświadczeniach. :)

                > Wychodzi na to, że babki mające posuchę łóżkową mogłyby tak o wszystkich faceta
                > ch napisać, ze tacy są skoro im się tak "trafiało".

                A ileż to jest takich kobiet! Które dopiero przy drugim partnerze dowiedziały się, jak fajny może byś seks...
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:02
        > To oczywiste ze mezczyzna i kobieta roznia sie w podejsciu do wielu rzeczy w ty
        > m takze do seksu. Jednak w odpowiedzi na to co napisales mozna bardzo latwo odb
        > ic pileczke radzac mezczyznom aby postepowali tak jak tego pragnie kobieta to b
        > edzie super.

        Ależ oni przecież tak postępowali ! Na początku znajomości. Starali się bardzo, bo jakże by inaczej uwiedliby swoje kobiety. Ale z każdym usłyszanym od nich "nie", "boli mnie głowa", itd. ich zapał stygł, a pomysłowość malała. Po co się starać, marnować siły, jeśli to i tak nie daje efektu. Lepiej poszukać substytutu - coś co pozwoli zagłuszyć popęd. Praca, pornografia, internetowe znajomości ... A wtedy kto ma problem ?
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:21
          Ale jacy oni?

          Kazdy zwiazek jest inny. Czesc ludzi potrafi sie dogadac i jest im ze soba dobrze. Czesc ludzi nie potrafi sie dogadac i jest im ze soba zle. Bez wzgledu na to co jest przyczyna. Przypominam ze istnieja zwiazki w ktorych wszystko lezy oprocz seksu wlasnie. Dlatego wnioskuje ze przyczyn niezadowolenia ze zwiazku moze byc wiele. A sposoby na udany zwiazek typu
          'chocby nie wiem co facet ma miec seks'
          albo
          ' chocby nie wiem co facet ma wykonywac 50% (i ani 1% wicej czy mniej) obowiazkow domowych'
          mozna sobie za przeproszeniem wsadzic!
          • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:27
            > e byc wiele. A sposoby na udany zwiazek typu
            > 'chocby nie wiem co facet ma miec seks'
            > albo
            > ' chocby nie wiem co facet ma wykonywac 50% (i ani 1% wicej czy mniej) obowiazk
            > ow domowych'
            > mozna sobie za przeproszeniem wsadzic!

            Masz rację!

            Sposób na udany związek jest taki: zaspokajać potrzeby partnera i własne.

            Statystyki nie oszukasz, faceci statystycznie mają większe potrzeby, jeśli chodzi o seks, niż kobiety.
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:51
              > Masz rację!
              >
              > Sposób na udany związek jest taki: zaspokajać potrzeby partnera i własne.

              No i widzisz ze nie takie baby straszne i glupie. Dokladnie o to chodzi. A napisalam powyzej co napisalam bo wywod autora watku mozna podumowac nastepujaco: Sposób na udany związek jest taki: zaspokajać potrzeby własne.

              > Statystyki nie oszukasz, faceci statystycznie mają większe potrzeby, jeśli chod
              > zi o seks, niż kobiety.

              No niby tak tylko wiesz jak to mowia, statystycznie to zarowno ja jak i moj pies mamy po 3 nogi. I co z tego wynika? Wg mnie nic. Ja mam 2, pies 4, a stonoga jeszcze wiecej.
              A co do zwiazkow, to tez roznie sie ludzie dobieraja. I aby dawac porady, "recepty" jak to powyzej napisales, to trzeba wprowadzic wiecej zmiennych do badania aby je sprecyzowac, jak wiek, rodzaj pracy, dzieci, problemy itp. i wtedy mozna cos sensownego wymyslic. A napisanie ze facet ma miec seks to bedzie super jest bzdura.
              • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:48
                > A co do zwiazkow, to tez roznie sie ludzie dobieraja. I aby dawac porady, "rece
                > pty" jak to powyzej napisales, to trzeba wprowadzic wiecej zmiennych do badania
                > aby je sprecyzowac, jak wiek, rodzaj pracy, dzieci, problemy itp. i wtedy mozn
                > a cos sensownego wymyslic. A napisanie ze facet ma miec seks to bedzie super je
                > st bzdura.

                Napisanie, że warto zacząć od sprawdzenia najbardziej prawdopodobnego powodu jest jak najbardziej słuszne.

                Nikt nie napisał nigdzie, że wystarczy by seks był super...
            • niebieski_ptak5 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:54
              A wiesz co Churchill mawiał o kłamstwie? Są trzy rodzaje: małe, duże i statystyka.
              • niebieski_ptak5 a poza tym. 15.11.10, 17:55
                trafi ci się taki nie ten tegos i masz w d....statystykę bo Ty nie możesz z konkretnym a nie tym milionowym co może.....................
        • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:13
          > Ależ oni przecież tak postępowali ! Na początku znajomości. Starali się bardzo,
          > bo jakże by inaczej uwiedliby swoje kobiety. Ale z każdym usłyszanym od nich "
          > nie", "boli mnie głowa", itd. ich zapał stygł, a pomysłowość malała.

          Jasne-a jak kobieta mówi" sprawiasz mi fizyczny ból' to oni nie słuchali i potem się dziwili dlaczego kobietę głowa boli- bo liczy się tylko,ze oni lubią ostro...
          • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:16
            Zagięłaś mnie tą argumentacją. Naprawdę uważasz, że od ostrego seksu boli głowa, a nie pochwa?
            • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:21
              Nic z tych rzeczy ale brutalny wymuszony seks to się nazywa gwałt małżeński i potem kobieta nie chce więcej- więc wynajduje wszelkie sposoby aby tego seksu nie było. Stąd podałam ten wyśmiewany przez Ciebie slogan "głowa mnie boli"
              • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:26
                I jeszcze jedno to wcale nie znaczy,ze ta konkretna osoba nie lubi seksu oraz nie znaczy,ze nie wyszła za mąż z miłości
              • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:50
                > Nic z tych rzeczy ale brutalny wymuszony seks to się nazywa gwałt małżeński i
                > potem kobieta nie chce więcej- więc wynajduje wszelkie sposoby aby tego seksu n
                > ie było. Stąd podałam ten wyśmiewany przez Ciebie slogan "głowa mnie boli"

                Są dwie metody reakcji na niewłaściwe zachowanie partnera w łóżku.

                1) Powtarzanie mu do znudzenia, co robi źle.
                2) Udawanie, że boli nas głowa.

                Zagadka: która z tych metod jest lepsza dla związku? Która z nich jest lepsza dla kobiety?
                • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:54
                  Nie wiesz o czym piszesz.
                  Jeśli ktoś nie pojmie po polsku,ze krzywdzi to niczego nie zrozumie.
                  • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:03
                    > Nie wiesz o czym piszesz.

                    Oczywiście, zapomniałem przecież, że dojrzali ludzie porozumiewają się przekazem myśli.

                    Jak nie wiesz o co chodzi, to obejrzyj to:
                    www.youtube.com/watch?v=n3yWzQZfvuQ
                    > Jeśli ktoś nie pojmie po polsku,ze krzywdzi to niczego nie zrozumie.

                    To się z nim trzeba rozstać do cholery, a nie go okłamywać, robiąc krzywdę jemu i SOBIE!

                    Chyba że seks nie jest Wam do niczego potrzebny albo potrzebujecie go znacznie mniej, niż mężczyźni, co próbował wyjaśnić autor wątku.
                    • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:09
                      > To się z nim trzeba rozstać do cholery, a nie go okłamywać, robiąc krzywdę jemu
                      > i SOBIE!
                      > Wreszcie skapowałeś.
                      Niestety autor postu nie docenił seksualnych potrzeb rzeszy kobiet bo mu się tak wydaje,ze są mniejsze oraz przecenił znacznej części mężczyzn na ten sam temat.
                      • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:15
                        I dlatego autor potu założycielskiego myśli stereotypowo- bo tak wygodniej.
                • blue_romka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:24
                  santo_inc napisał:
                  > Są dwie metody reakcji na niewłaściwe zachowanie partnera w łóżku.
                  > 1) Powtarzanie mu do znudzenia, co robi źle.

                  Jakie powtarzanie do znudzenia, zboku?! RAZ wystarczy, a jak nie rozumie, to niech wyp....!
                  • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:38
                    > Jakie powtarzanie do znudzenia, zboku?!

                    Ogranicz epitety, bo wcale to Ci siły argumentów nie wzmacnia.

                    > RAZ wystarczy, a jak nie rozumie, to niech wyp....!

                    BRAWO ! Niech go wyrzuci, słusznie! Ale nich go nie okłamuje udając ból głowy!
              • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 20:40
                > Nic z tych rzeczy ale brutalny wymuszony seks to się nazywa gwałt małżeński i
                > potem kobieta nie chce więcej- więc wynajduje wszelkie sposoby aby tego seksu n
                > ie było. Stąd podałam ten wyśmiewany przez Ciebie slogan "głowa mnie boli"

                Czy takie kobiety zgłaszają problem "mąż mnie nie kocha, ma inną"?
                One chyba się z tego cieszą, że mąż zabiera swoje brudne łapska i idzie męczyć inną?

                Mam niejakie wrażenie, że z Twoją argumentacją coś nie teges ...
                • purpurowa_komnata Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:20
                  > Czy takie kobiety zgłaszają problem "mąż mnie nie kocha, ma inną"?
                  > One chyba się z tego cieszą, że mąż zabiera swoje brudne łapska i idzie męczyć
                  > inną?
                  >
                  > Mam niejakie wrażenie, że z Twoją argumentacją coś nie teges ...

                  Jasne.
                  Bo nie rozumiesz. Jeśli kochają męża to chcą się z nim kochać a nie być brutalnie gwałcone.
                  I wcale nie chcą, żeby gdziekolwiek szedł-a już tym bardziej męczył kogokowiek.
                  A skoro mogą liczyć tylko na brutalność to unikają seksu-teraz rozumiesz?
                  • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:45
                    > Jasne.
                    > Bo nie rozumiesz. Jeśli kochają męża to chcą się z nim kochać a nie być brutaln
                    > ie gwałcone.
                    > I wcale nie chcą, żeby gdziekolwiek szedł-a już tym bardziej męczył kogokowiek.
                    > A skoro mogą liczyć tylko na brutalność to unikają seksu-teraz rozumiesz?

                    Nie, tej logiki nie rozumiem. Są gwałcone, a mimo to kochają? To jakiś syndrom sztokholmski, czy co? I chcą, żeby ich facet nie odchodził, chodź jedyne na co mogą liczyć od niego, to ból? Ty napewno piszesz o normalnych kobietach? I pewna jesteś, że to one piszą "mój mąż mnie nie kocha"?
    • hamerykanka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 16:42
      No nie, rozbawiles mnie, groszku.
      <Dalej. Nawet po największym całodniowym szaleństwie, trzeba choćby pójść do kuchni coś zjeść. A tam musi być jedzenie, na które trzeba wcześniej zarobić.>
      Bo oczywiscie jedzenie tez samo przyjdzie ze sklepu, samo sie ugotuje i poda a potem pozmywa, prawda? A efekt uboczny seksu, dzieci, same sie tez obsluza, bo przeciez w zyciu kobiety tez seks powinien byc najwazniejszy? I obsluga pana ktory po owym zdobywaniu chleba dla rodziny, odpoczywa z piwem/pilotem przed TV , no bo przeciez on sie zmeczyl...
      Powiem szczerze, ze wydaje mi sie ze zatrzymales sie na poziomie nastolatka. Seks jest najwazniejszy, wychodzimy za maz/zenimy sie dla seksu a reszta jest niewazna. Wspolne zycie, rozwiazywanie problemow sa niewazne, liczy sie tylko lozko. Wszak cala reszta to sprawa uboczna...
      • verdana Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:05
        Cóż, sam naoisałeż, ze dla Ciebie małzństwo to nieograniczony dostep do swojej kobiety, reszta to 'ozdobniki". Nie rozumiem zatem Twojego żalu - ostatecznie chętną kobietę do łóżka, o ile to jest zasadnicza i kluczowa część małżeństwa pewnie sobie znajdziwesz, a to, kim byla Twoja żona, poza łóżkiem - to drugorzedne.n Wymienisz jedną babę w łóżku na inną, nie rozumiem, dlaczego rozpaczasz. Czy dlatego, ze od miesiąca nie ma chętnej kobiety w łóżku, czy dlatego, ze musisz za żonę pracowac, czy jednak żal Ci tych ozdobnikow?
        W każdym razie przy takim rozumieniu małzenstwa nie warto plakać, ktos do łózka się znajdzie, a to przecież najwazniesze.
        • niebieski_ptak5 moim zdaniem 15.11.10, 17:14
          to troll a nie tam zaden wdowiec! I pal licho jego życie osobiste tylko te przemyślenia takie stereotypem jadące, że to niby panie takie wredne i nie dają!
          • niebieski_ptak5 Dla groszka poczytaj sobie o tym jak to "kobiety n 15.11.10, 17:15
            ie chcą"
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118716086,118716086,Moja_kolej_.html
            • grosz-ek Re: Dla groszka poczytaj sobie o tym jak to "kobi 15.11.10, 17:40
              90% zadowolonych mężatek to nie 100%. Są sytuacje, w których mężczyźni nie stają na wysokości zadania, a problem leży po ich stronie. Kwestie genetyczne albo zbyt restrykcyjne wychowanie - nie wiem. Dlatego nie jestem zwolennikiem czekania z seksem, aż do ślubu. Lepiej sprawdzić przed, niż męczyć się po. Niestety, w tej materii nie wypowiem się. Dla mnie jest po prostu niepojęte, jak można nie pożądać swojej kobiety, szczególnie kiedy jest ona chętna i namiętna. Ale widać, są takie przypadki, a ja na nie nie znajduję innego rozwiązania niż rozwód.
        • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:22
          > y dlatego, ze od miesiąca nie ma chętnej kobiety w łóżku, czy dlatego, ze musis
          > z za żonę pracowac, czy jednak żal Ci tych ozdobnikow?

          Mnie byłoby żal tych ozdobników, co jednak nie oznacza, że są ważniejsze od samego seksu, prawda?
        • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:25
          Każdy związek mężczyzny i kobiety opiera się na braniu i dawaniu. Mężczyzna bierze seks, a daje miłość, kobieta daje seks, a otrzymuje miłość. Bez seksu nie ma miłości, bez miłości nie ma seksu. jest seks - jest miłość, jest miłość - powinien być seks. Co jest takiego bulwersującego w takim rozumowaniu?

          PS. Proszę bez osobistych wycieczek.
          • niebieski_ptak5 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:49
            Niekoniecznie miłość wcale nie musi chodzić w parze z seksem i na odwrót. Najgorzej{czego sobie nie wyobrażam} to nie czuć pociągu seksualnego do osoby z którą się współżyje. Sam sex dla czystego sexu bez tych waszych ozdobników jest równie fajny i ważny. Babka to nie lampka, że jej dotkniesz i się zapala aczkolwiek łączenie bzykania z tym, że ona zawsze lub w iluś tam procentach łączy to z posiadaniem dziecka itp jest śmieszny. I chyba żartujesz? Nie znasz Ty doprawdy facetów, którzy w zamian nie dają nic? Albo to myslenie, że daje miłośc bo bierze seks.................
          • albertusia 30 lat mezatka 06.04.11, 07:45
            Zgadzam sie z toba groszku w 100 procentach.Nie ma milosci bez sexu w malzenstwie.Sex to jest zespolenie sie 2 kochajacych sie osob.Jest to okazywanie milosci poprzez dotyk,czule gesty.I nie wazna jest pozycja,miesnie kegla,czy jazda na jezdzca jak tu sie jedna chwalila ze doprowadza partnera do orgazmu bo jest wygimnastykowana.Ha,ha.Do cyrku z nia.Artystka.dla wielu sex kojarzy sie z ''ruchami frakcyjnymi''.Nie rozumia ze sex to okazywanie milosci ,to zespolenie duchowe i cielesne.To zatracenie sie w milosci.I zeby to zrozumiec,i do pojac trzeba sie naprawde kochac.
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:13
        > Bo oczywiscie jedzenie tez samo przyjdzie ze sklepu, samo sie ugotuje i poda a
        > potem pozmywa, prawda? A efekt uboczny seksu, dzieci, same sie tez obsluza, bo
        > przeciez w zyciu kobiety tez seks powinien byc najwazniejszy? I obsluga pana kt
        > ory po owym zdobywaniu chleba dla rodziny, odpoczywa z piwem/pilotem przed TV ,
        > no bo przeciez on sie zmeczyl...

        Mężczyźni są gotowi na wielkie poświęcania, jeśli w perspektywie czeka ich udany seks ze swoją kobietą. Jeśli takiej perspektywy nie ma, to raczej bez sensu jest się tak bardzo poświęcać? Mądra kobieta to wie i umie wykorzystać na swoją stronę. W końcu lepiej być zmęczoną od seksu niż od zmywania podłogi. No chyba że nie lepiej ...

        > Powiem szczerze, ze wydaje mi sie ze zatrzymales sie na poziomie nastolatka. Se
        > ks jest najwazniejszy, wychodzimy za maz/zenimy sie dla seksu a reszta jest nie
        > wazna. Wspolne zycie, rozwiazywanie problemow sa niewazne, liczy sie tylko lozk
        > o. Wszak cala reszta to sprawa uboczna...

        Mam 36 lat, przychody na poziomie 100 tys. rocznie, 4 wspaniałych dzieci i zakończony tragicznie 15-letni związek z cudowną kobietą, która była moja pierwsza, jedyna i być może ostatnia. Nie sądzę, żebym się zatrzymał na poziomie nastolatka.
        • santo_inc zmartwię Cię 15.11.10, 17:23
          > jedyna i być może ostatnia. Nie sądzę, żebym się zatrzymał na poziomie nastola
          > tka.

          Według kobiecej definicji, dojrzały mężczyzna to ten, który rozumie, że jego potrzeby to co najwyżej zachcianki, a roszczenia kobiety są potrzebami kluczowymi dla dobra związku.
          • niebieski_ptak5 Re:Przemawiaprzez 15.11.10, 17:44
            Ciebie santo rozgoryczenie i miło by było żebyś sam innych nie traktował tak jak uważasz, bo lecisz jednym torem no sorry
            • santo_inc Re:Przemawiaprzez 15.11.10, 19:52
              > Ciebie santo rozgoryczenie i miło by było żebyś sam innych nie traktował tak ja
              > k uważasz, bo lecisz jednym torem no sorry

              Oczywiście, że przemawia przeze mnie rozgoryczenie roszczeniową postawą typowej forumki.
        • niebieski_ptak5 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:31
          A dlaczegoż to od razu musisz wyliczać ile zarabiasz? Czy to ma jakoś magicznie przewartościować komuś w głowie? Albo od tego Twoje zdanie nabierze większej wartości?1 Rozumiem, że jak zostaniesz sam/zostałeś to z głodu zdechniesz bo w perspektywie nie będzie seksu a więc po co się "samemu za siebie zabrać"?
          Problem polega na tym{nie na braku seksu}, że piszesz o babce rzeczywiście jak by była dmuchaną lalką. I to nie ma wpływu na to czy są ozdobniki czy też nie. Wychodzi na to, że partnerstwo -ale nie takie o jakim trąbią magazyny i rzadko jest realizowane w polskich warunkach tylko zobaczenie w swojej partnerce czegoś więcej niż otworu przychodzi niektórym z trudem. Sorry ale poczytaj swoje posty -właśnie tak napisałeś. Wychodzi na to{być może miałeś inne intencje}, że WSZYSTKO/PRAWIE robisz z myślą/w dłuższej perspektywie dla potencjalnego bzykanka. Pytanie czy Ty sam chciałbyś być postrzegany tylko jako przyrząd do zaspokajania kobiecej żądzy?
          • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 17:53
            > . Pytanie czy Ty sam chciałbyś być postrzegany tylko jako przyrząd do zaspokaja
            > nia kobiecej żądzy?

            Ależ moja żona mnie tak postrzegała i byłem z tego bardzo dumny. Niezwykle mi imponowało, kiedy moja Ukochana mówiła w towarzystwie "mój mężczyzna". Wyraz zazdrości na twarzach innych mężczyzn - bezcenny.

            Oczywiście, otwartą kwestią pozostaje jak bardzo "tylko" masz na myśli. Podejrzewam, że bardzo wielu mężczyzn byłoby zadowolonych, gdyby ich postrzeganie jako "przyrządu do zaspokojania kobiecej żądzy" byłoby pierwszoplanowe. Obawiam się jednak, że ta funkcja mężczyzny jest daleko bardziej z tyłu niźli byśmy chcieli.
            • niebieski_ptak5 to było do santo_nic 15.11.10, 17:59
        • triss_merigold6 Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 17:59
          Miałeś jedną kobietę w życiu. Najstarsze dziecko ma 12 lat więc od 24. roku życia miałeś na głowie pieluchy i konieczność zarabiania na dom. Z jedną kobietą mieszkałeś, z jedną byłeś w zwiążku.
          Z czym do ludzi, przepraszam? Na podstawie swojego jednostkowego i wyjątkowo skromnego doświadczenia wypowiadasz się arbitralnie na temat potrzeb mężczyzn i kobiet, co brzmi przekomicznie.
          Jaka miłość za seks? One night standy i układy fucking friedns również są przez kobiety wybierane, jako nie tworzące zbędnych emocjonalnych obciążeń.
          • niebieski_ptak5 Triss 15.11.10, 18:07
            One night stand to pewnie mu się z kabaretem kojarzy...............
          • grosz-ek Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 18:10
            > Z czym do ludzi, przepraszam? Na podstawie swojego jednostkowego i wyjątkowo sk
            > romnego doświadczenia wypowiadasz się arbitralnie na temat potrzeb mężczyzn i k
            > obiet, co brzmi przekomicznie.

            Rozumiem, że gdybym miał 10-takich związków za sobą to byłbym bardziej wiarygodny ... (chyba w kategorii jak szybko zakończyć związek i zacząć nowy). Wydaje mi się, że moje doświadczenia z jednego, udanego związku są lepsze niż z 10 nieudanych. Ale oczywiście, wszystko przede mną. Mam jeszcze 9 związków do zaliczenia ;-)
            • triss_merigold6 Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 18:19
              Byłbyś bardziej wiarygodny w zakresie wypowiadania się na temat potrzeb mężczyzn i kobiet. Albowiem są rozmaite, różne w różnym wieku, zalezne od fantazji, sytuacji życiowej i potrzeb.
              Kto mówi o 10 związkach?! Lightowe układy to jeszcze nie związki, to taka forma relaksu.
              • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 19:54
                > Byłbyś bardziej wiarygodny w zakresie wypowiadania się na temat potrzeb mężczyz
                > n i kobiet. Albowiem są rozmaite, różne w różnym wieku, zalezne od fantazji, sy
                > tuacji życiowej i potrzeb.

                Triss, co by nie mówić, autor jest bardziej wiarygodny w zakresie wypowiadania się odnośnie męskich potrzeb dotyczących seksu, niż Ty, bez względu na to, ilu facetów przewinęło się przez Twoje łóżko.
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 18:21
              Wydaje mi sie ze Triss chodzilo o to ze gdybys mial za soba wiecej zwiazkow to rozumialbys ze ludzie sa rozni i kazdy zwiazek jest inny bo tworza go rozni ludzie i w kazdym obowiazuja inne reguly, a tym samym nie ma jednej rady na udany zwiazek. A to nam zaprezentowales w pierwszym poscie. To co odpowiadalo twojej zonie niekoniecznie odpowiadaloby innej kobiecie. Podobnie jak to ze innemu mezczyznie moglaby nie odowiadac twoja zona, mimo ze wg ciebie byla wspaniala. I tyle.
              Aby to zrozumiec nie trzeba byc w wielu zwiazkach, mozna byc w jednym przez cale zycie ale trzeba miec wyobraznie aby sobie uswiadomic ze ludzie sa rozni i kazdy lubi, poszukuje, i daje co innego.
              • grosz-ek Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 19:14
                Ale ja w tym wątku nie daję autorytatywnych rad z wysokim poziomem szczegółowości. Że masz zrobić to i to, a będziesz szczęśliwa. Zwracam uwagę tylko uwagę, że dbanie o udany seks w małżenstwie może Cię do tego przybliżyć, a przynajmniej - uniknąć wielu problemów natury "mój mąż mnie nie kocha, chyba się rozwiodę". Oczywiście, z dyskusji, każdy wybierze to, co mu jest wygodne. Wcale nie musisz dbać o udany seks w związku. Tylko nie dziw się konsekwencjom takiej postawy. Choć, całkiem możliwe, że jednak uda Ci się ich uniknąć.

                PS. Wybacz, że piszę do Ciebie, choć nie zabierałaś głosu. Nie traktuj tego listu jako skierowanego tylko do Ciebie personalnie.
                • asocial Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 19:46
                  Groszek juz puchnie z radosci, ze taki lomot zbiera.

                  Drogi groszku, przeczytaj jeszcze raz dokladnie forum Brak seksu w malzenstwie. Tak jest wiele kobiet, ktore by pol posladka oddaly za chociazby troche pasji w zwiazku. Ilu tam jest facetow, ktorym sie po prostu NIE CHCE...ile zwiazkow sie konczy, bo mezczyzna nie chce?

                  Swoja droga, z mojego zyciowego doswiadczenia, po kilku powaznych zwiazkach, pracy w bardzo meskim otoczeniu, jestem w stanie jasno i klarownie stwierdzic, ze krowa, ktora duzo muczy, malo mleka daje.
                  Jak bylam mloda i glupia nabieralam sie na takie teksty jurnych chlopow, ktorzy gadali, jaki to seks wazny, najwazniejszy i cale te ´´romatycznosci´´ sluza tlyko poderwaniu kobiety. Dla mnie: rewelacja! Myslalam, ze wreszcie spotkalam kolesia, ktory sie nie zaangazuje, z ktorym bede sie mogla spontanicznie i nieskrepowanie gzic i... dupa. ci, ktorzy mieli podobne opinie do Twojej, okazywali sie byc naprawde kiepskimi kochankami, zwykla mineta przysparzala im problemow, jakakolwiek zmiana pozycji laczyla sie ze splonionym licem (co przy kilkudniowym zaroscie jest cokolwiek smieszne) albo niewielkie penisy.

                  I bardzo prosilabym o odpowiedzenie na wieczne pytanie Triss, na ktore jeszcze nikt nie odpowiedzial: dlaczego tak malo chlopow sie zeni z eks prostytutkami?
                  • purpurowa_komnata Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 19:52
                    > I bardzo prosilabym o odpowiedzenie na wieczne pytanie Triss, na ktore jeszcze
                    > nikt nie odpowiedzial: dlaczego tak malo chlopow sie zeni z eks prostytutkami?

                    Ja odpowiem-bo by chcieli nadobne czyste dziewice, których nikt nie miał-ale z umiejętnościami prostytutek.
                    Uśmiechnięte i wiecznie zadowolone z męża niestarzejące się zaradne- pracujące w domu i na etacie.
                    Takie co jedną ręką podadzą obiad, drugą podadzą wyprasowaną koszulę- w chuście trzymając dziecko i do tego robią cudownego "loda" mężowi.
                    • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:01
                      > Ja odpowiem-bo by chcieli nadobne czyste dziewice, których nikt nie miał-ale z
                      > umiejętnościami prostytutek.

                      Część mężczyzn z całą pewnością by tak chciała. Ale to raczej nie są ci mężczyźni, którzy powinni Was interesować, czyli wartościowi kochankowie.

                      Chyba, że nie zależy Wam na tym, by wartościowego kochanka posiadać, wtedy nie ma problemu.

                      > Takie co jedną ręką podadzą obiad, drugą podadzą wyprasowaną koszulę- w chuście
                      > trzymając dziecko i do tego robią cudownego "loda" mężowi.

                      Lecisz stereotypami... Jeśli sądzisz, że na szczycie statystycznych męskich potrzeb i oczekiwań w stosunku do kobiety jest obiad, a później koszula, a później seks oralny, to jesteś w błędzie.
                      • purpurowa_komnata Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:04
                        > Lecisz stereotypami... Jeśli sądzisz, że na szczycie statystycznych męskich pot
                        > rzeb i oczekiwań w stosunku do kobiety jest obiad, a później koszula, a później
                        > seks oralny, to jesteś w błędzie.

                        Kolejność może być odwrócona-jak wolisz.
                        To nie są stereotypy.Ale niestety w życiu nie można mieć wszystkiego.
                        • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:13
                          > Kolejność może być odwrócona-jak wolisz.
                          > To nie są stereotypy.Ale niestety w życiu nie można mieć wszystkiego.

                          Brawo, powoli idąc tym tropem dojdziemy w końcu do jakichś mądrych przemyśleń.

                          Na przykład takich, że może kobieta powinna zapytać partnera, na czym bardziej mu zależy: na koszuli, kartoflach, czy seksie?
                          • purpurowa_komnata Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:16
                            Mąż pewnej pani odpowiedział: na seksie, koszuli i kartoflach.
                            Na tym wszystkim- i tu jest problem-bo nie można mieć wszystkiego.
                            • purpurowa_komnata Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:20
                              bo siedzi tu kilka osób...
                            • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:39
                              > Mąż pewnej pani odpowiedział: na seksie, koszuli i kartoflach.
                              > Na tym wszystkim- i tu jest problem-bo nie można mieć wszystkiego.

                              Dorośli ludzie, gdy nie mogą mieć wszystkiego, to z czegoś rezygnują. Przecież to proste...
                              • purpurowa_komnata Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 21:14
                                > Dorośli ludzie, gdy nie mogą mieć wszystkiego, to z czegoś rezygnują. Przecież
                                > to proste...



                                Niektórzy nie chcą z niczego zrezygnować- dlatego rodzą się problemy.
                                Dla tego Pana wszystko jest konieczne aby był szczęśliwy w małżeństwie.
                                Nie on jeden ma takie wymagania.
                                • grosz-ek Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 21:39
                                  purpurowa_komnata napisała:


                                  > Niektórzy nie chcą z niczego zrezygnować- dlatego rodzą się problemy.
                                  > Dla tego Pana wszystko jest konieczne aby był szczęśliwy w małżeństwie.
                                  > Nie on jeden ma takie wymagania.

                                  Lecicie w jakieś dziwne klimaty.
                                  Obiady na weekendy gotowałem ja, w dni robocze stołowałem się na mieście, bo tak było wygodniej. Żona i dzieci obiady jadały na stołówce. Koszule zawsze prasowałem sam - żona strasznie tego nie lubiła robić. Za to chętnie piekła ciasta i dużo mniej - goniła dzieci do lekcji. Za to ja je rano zawoziłem do szkoły, bo żona lubiła sobie pospać i poczekać, aż przywitam ją poranną kawą. To był także dobry moment, aby dobrze przywitać dzień. Później ona jechała do pracy, a ja do klientów. I tak się toczył cały dzień. Na wieczór zjeżdżaliśmy do domu - żona wcześniej, ja później. Kolacja, rozmowy rodzinne, lekcje. Czasami wspólna kąpiel. Koło północy spać, chyba że mieliśmy inne plany - wtedy wcześniej. Gdzie tu straszne wymagania wobec małżonki? Tak organizowaliśmy sobie życie, aby nam było miło, fajnie i wygodnie. Czym się kierowaliśmy w takiej organizacji - opisałem w innych listach.
                  • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 19:58
                    > Tak jest wiele kobiet, ktore by pol posladka oddaly za chociazby troche pasji
                    > w zwiazku. Ilu tam jest facetow, ktorym sie po prostu NIE CHCE...ile zwiazkow s
                    > ie konczy, bo mezczyzna nie chce?

                    Forum grupujące kobiety z problemem braku seksu nie jest dowodem na to, że takich kobiet jest większość.

                    Podobnie, jak nie można wyciągać po wizycie w barze dla gejów wniosku, że duża część mężczyzn to homoseksualiści.

                    > I bardzo prosilabym o odpowiedzenie na wieczne pytanie Triss, na ktore jeszcze
                    > nikt nie odpowiedzial: dlaczego tak malo chlopow sie zeni z eks prostytutkami?

                    Gdyż tak mało jest eks prostytutek?
                    • asocial Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:32

                      santo_inc napisał:
                      >
                      > Forum grupujące kobiety z problemem braku seksu nie jest dowodem na to, że taki
                      > ch kobiet jest większość.
                      >
                      > Podobnie, jak nie można wyciągać po wizycie w barze dla gejów wniosku, że duża
                      > część mężczyzn to homoseksualiści.

                      Swietny przyklad. W zwiazku z tym, powiedz mi, jak mamy traktowac powaznie wypowiedzi, JEDNEGO faceta (dla mnie wirtualnego), ktory w dodatku ma nick per groszek. To dla mnie juz bardziej prawdopodobne jest, ze wieksza czesc mezczyzn to homoseksualisci (bo to, ze duza czesc mezczyzn nimi jest, to dosc jasne. ), niz to ze to typowy meski punkt widzenia.


                      >
                      > > I bardzo prosilabym o odpowiedzenie na wieczne pytanie Triss, na ktore je
                      > szcze
                      > > nikt nie odpowiedzial: dlaczego tak malo chlopow sie zeni z eks prostytut
                      > kami?
                      >
                      > Gdyż tak mało jest eks prostytutek?

                      To ja nie wiem w jakim swiecie ty zyjesz. Ja znam ich calkiem sporo. Wsrod studentek, jedna CEO wielkiej firmy i sporo dalszych znajomych. A jesli juz mamy sie opierac tylko na internecie, polecam watek na forum humorum ´´czego sie wstydzicie´´, na kafeterii jest podobny, duuuuza czesc kobiet, ktore sie tam wypowiadaja, pisza o tym, ze pracowaly w burdelu. No i wystarczy spedzic kilka godzin na forum garsoniery, tam sie ich naliczysz calkiem sporo.
                      • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:41
                        > Swietny przyklad. W zwiazku z tym, powiedz mi, jak mamy traktowac powaznie wypo
                        > wiedzi, JEDNEGO faceta (dla mnie wirtualnego), ktory w dodatku ma nick per gros
                        > zek. To dla mnie juz bardziej prawdopodobne jest, ze wieksza czesc mezczyzn to
                        > homoseksualisci (bo to, ze duza czesc mezczyzn nimi jest, to dosc jasne.
                        > ), niz to ze to typowy meski punkt widzenia.

                        To znaczy masz jakieś dowody, które temu, co napisał autor, przeczą? Czy kontestujesz to bo jest niewygodne?

                        > To ja nie wiem w jakim swiecie ty zyjesz. Ja znam ich calkiem sporo. Wsrod stud
                        > entek, jedna CEO wielkiej firmy i sporo dalszych znajomych. A jesli juz mamy s
                        > ie opierac tylko na internecie, polecam watek na forum humorum ´´czego sie wsty
                        > dzicie´´, na kafeterii jest podobny, duuuuza czesc kobiet, ktore sie tam wypowi
                        > adaja, pisza o tym, ze pracowaly w burdelu. No i wystarczy spedzic kilka godzi
                        > n na forum garsoniery, tam sie ich naliczysz calkiem sporo.

                        Statystycznie, w przekroju społeczeństwa, ile ich jest? Ile z nich kończy życie jako stare panny bo nie mogły znaleźć sobie męża?
                        • asocial Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 20:52
                          Mam wrazenie, ze sie nie dogadamy, bo albo ja zbyt malo prochow wzielam (zero) albo Ty za duzo. Rozmowa w ogole nie jest na temat. Jedynym moim komentarzem na dzis bedzie to, ze po dzisiejszych ozdobnikach mojego faceta, bede sie tego wieczoru gzic jak norka, czego i Wam zycze.
                          • santo_inc Re: Co Ty wiesz o kobietach... 15.11.10, 21:04
                            > Mam wrazenie, ze sie nie dogadamy, bo albo ja zbyt malo prochow wzielam (zero)
                            > albo Ty za duzo.

                            Czy w momencie braku argumentów musi Ci się włączać agresor z funkcją personalnych ataków?

                            Masz prawo nie zgadzać się z autorem wątku. Masz prawo sądzić, że nie jest prawdą, że większość facetów najbardziej w związku ceni seks w odpowiedniej jakości i ilości. Ale czy masz jakiekolwiek argumenty na poparcie tej tezy?

                            Jeśli jakieś stwierdzenie dla mnie wygląda rozsądnie i nie potrafię go podważyć na podstawie moich doświadczeń i mojej wiedzy, przyjmuję je za prawdziwe. Z wyjątkiem sytuacji, w których nie chcę uwierzyć, ale to jest raczej kwestia wiary, niż prawdziwości lub nie.
                  • ruda_owca Re: Co Ty wiesz o kobietach... 18.11.10, 14:22
                    > I bardzo prosilabym o odpowiedzenie na wieczne pytanie Triss, na ktore jeszcze
                    > nikt nie odpowiedzial: dlaczego tak malo chlopow sie zeni z eks prostytutkami?

                    A skad dane, ze malo? I dlaczego mialoby ich byc duzo?
    • aadzia21 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:35
      Oczywiście masz prawo do własnego zdania. I dobrze, że napisałeś cyt. "z mojego punktu widzenia". Ale Twój punkt widzenia na szczęście nie jest punktem widzenia większości mężczyzn. Wyobraź sobie, że istnieją mężczyźni, dla których rodzina jest wartością samą w sobie, którzy mają dzieci, bo bardzo tego pragną, a nie jako efekt uboczny (i jak rozumiem zbędny "ozdobnik") seksu, którzy mają swoje plany, ambicje, a pracy zawodowej nie traktują jako ucieczki przed nieudanym życiem seksualnym, i w końcu dla których żona to nie tylko pochwa, ale też przyjaciel, partnerka do rozmowy. I to wszystko absolutnie im nie przeszkadza w zadowoleniu z seksu.
      Myślę, że mężczyźni powinni się poczuć Twoim postem zwyczajnie obrażeni.
      • santo_inc Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 19:55
        > Oczywiście masz prawo do własnego zdania. I dobrze, że napisałeś cyt. "z mojego
        > punktu widzenia". Ale Twój punkt widzenia na szczęście nie jest punktem widzen
        > ia większości mężczyzn.

        Ale masz na to jakieś wsparcie?

      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:22
        aadzia21 napisała:

        > Wyobraź sobie, że istnieją mężczyźni, dla których rodzi
        > na jest wartością samą w sobie, którzy mają dzieci, bo bardzo tego pragną, a ni
        > e jako efekt uboczny (i jak rozumiem zbędny "ozdobnik") seksu, którzy mają swoj
        > e plany, ambicje, a pracy zawodowej nie traktują jako ucieczki przed nieudanym
        > życiem seksualnym, i w końcu dla których żona to nie tylko pochwa, ale też przy
        > jaciel, partnerka do rozmowy. I to wszystko absolutnie im nie przeszkadza w zad
        > owoleniu z seksu.

        Ale spróbuj ograniczyć im tą ilość, którą maja i zapytaj, czy nadal tak postrzegają świat.
        OK, mogę pójść na kompromis: udany seks to podstawa udanego związku, ale udany związek, to nie tylko udany seks. To także cała masa innych rzeczy. Jednak żadna z nich nie ma takiej rangi, jak udany seks. Ludzie są w stanie znieść wiele wyrzeczeń dla swoich partnerów - pod warunkiem, że gdzieś tam na końcu czeka udany seks. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
    • joanna35 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:18
      Dajcież chłopinie spokój:-) Już strata żony jest ciężkim przeżyciem, z którym trudno się pogodzić. A praca zawodowa nie jest tu odskocznią, bo trzeba wracać do stęsknionej za tatusiem progenitury, z jej własnymi problemami/uczuciami i brakiem wyrozumiałości dla ojcowskich potknięć. Wszak dotychczas zapewne to żona była kapłanką domowego ogniska a pan co najwyżej pomagał("uwielbiam" to słowo w męskich ustach). Naprawdę trudno pogodzić się z myślą, że krasnoludki nie istnieją, a tę całą harówę przy czwórce(?) dzieci, mężu i domu KTOŚ "odwalał", a tu jeszcze fizjologia sie kłania...Frustracja, frustracja i jeszcze raz frustracja. No i gdzieś trzeba ją wyładować. W sumie dobrze...po co dzieci mają "obrywać".
      • hamerykanka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:31
        Wlasnie tak sobie mysle..
        z checia skupilabym sie na seksie li i jedynie. Niech ktos inny za mnie ugotuje, pozmywa, posprzata, zakupy zrobi, upierze i wyprasuje a i dzieckiem/dziecmi sie zajmie. Ja z checia bede sie bzykac jesli to bedzie moj jedyny obowiazek!
        Groszek, idziesz na to?
        • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 21:54
          > Wlasnie tak sobie mysle..
          > z checia skupilabym sie na seksie li i jedynie. Niech ktos inny za mnie ugotuje
          > , pozmywa, posprzata, zakupy zrobi, upierze i wyprasuje a i dzieckiem/dziecmi s
          > ie zajmie. Ja z checia bede sie bzykac jesli to bedzie moj jedyny obowiazek!
          > Groszek, idziesz na to?

          Brzmi kusząco - daj znać za jakiś rok albo dwa, jak się rozwiedziesz. Ale może lepiej popracuj nad tym co masz. Daj swojemu mężczyźnie szanse. Zastanów się co byś chciała zrobić, ale zawsze się tego wstydziłaś. Zastanów się, jak Twój mężczyzna może Ci w tym pomóc. Bądź kreatywna. Daj mu szansę, a sobie trochę rozrywki. Od tego można zacząć. A później tylko podkręcaj temperaturę. Niech on się w Tobie ponownie zakocha. Myślę, że wtedy nie będziesz zainteresowana ponownym przedkładaniem powyższej propozycji.
          • hamerykanka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 22:08
            Dziekuje, a kreatywna jestem. Przerobilismy cala Kamasutre i pare innych rezczy, a on, przebrzydly, dalej chce obiadkow, posprzatanego domu i zeby ktos sie dzieckiem zajal jak on odpoczywa po pracy...
          • menodo Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 22:21
            > Brzmi kusząco - daj znać za jakiś rok albo dwa, jak się rozwiedziesz"

            No prosze.
            Biedny groszek przed chwila przyjmowal kondolencje, prosil o rady dla 4 osieroconych dzieci (i je otrzymywal!) a teraz juz umawia sie na randki!
            Coz, trollowanie jest dzialalnoscia o stosunkowo niskiej szkodliwosci spolecznej, a gawedziarstwo seksualne w necie to podobno jakas forma terapii...Zalosne, ale w koncu lepiej zeby wszelkiej masci frustraci grasowali tutaj niz na ulicach ...
            • hamerykanka Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 22:31
              :))
            • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 15.11.10, 22:42
              > Biedny groszek przed chwila przyjmowal kondolencje, prosil o rady dla 4 osieroc
              > onych dzieci (i je otrzymywal!) a teraz juz umawia sie na randki!

              Ciekawy sposób umawiania się na randki. Już się cieszę na myśl co mnie spotka za rok albo dwa.

              Aaa, rozumiem - nie podoba Ci się sformułowanie "brzmi kusząco". Burzy ono Twój ogląd mojej osoby, jako świeżo upieczonego wdowca. Wybacz, że śmiałem dokonać takiej profanacji. Ale dla mnie "brzmi kusząco" to pochwała osoby składającej propozycję. Informacja, że mnie zaciekawiła. Ale, do umawiania się na randki - bardzo daleka droga. Więc może nie ma o co się tak gardłować? Niemniej dziękuję, że zechciałaś się zatroszczyć o moje prowadzenie się. Jestem naprawdę wzruszony Twoją troską.
    • magumagu Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 09:46
      A to się uśmiałam. Sprowadzasz całą złożoność pożycia dwojga ludzi (a czasem więcej jeśli są dzieci) do dupy. To w takim razie małżeństwa rozpadają się nie z braku seksu, ale z powodu tępoty facetów.
    • filetta Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 09:52
      Akurat jestesmy z mężem przykładem, że dobry seks nie równa się dobry związek. Było fajnie, w miare upływu czasu coraz lepiej i częściej. I co z tego? Inne dziedziny wspólnego zycia kulały pomimo to.
      Podpisze się tutaj pod kimś, że dobry seks nie przesądza o jakości związku.
      Domyslam się, że Pani "Groszkowa" dawała swojemu mężowi znacznie więcej niż tylko dobry seks. Jak zrobiła, że nie stała się zrzędzącą, zaniedbana i wiecznie zmęczoną kobietą, to pozostanie jej tajemnica. Szkoda, że Pan Groszek cały jej wkład w to małżeństwo (był zapewne niemały) ogranicza tylko do jednej dziedziny wspólnego pozycia. Myślę, że jej nie docenił i nie docenia nawet teraz, wspominając głównie w konfiguracjach łózkowych. Co gorsza, nie docenia również siebie.
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 10:26
        > Domyslam się, że Pani "Groszkowa" dawała swojemu mężowi znacznie więcej niż tyl
        > ko dobry seks. Jak zrobiła, że nie stała się zrzędzącą, zaniedbana i wiecznie z
        > męczoną kobietą, to pozostanie jej tajemnica. Szkoda, że Pan Groszek cały jej w
        > kład w to małżeństwo (był zapewne niemały) ogranicza tylko do jednej dziedziny
        > wspólnego pozycia. Myślę, że jej nie docenił i nie docenia nawet teraz, wspomin
        > ając głównie w konfiguracjach łózkowych. Co gorsza, nie docenia również siebie.

        Ostateczny, łączny wkład w nasz udany związek, to faktycznie więcej, niż sam czysty, goły seks. Ale ja nigdy tego nie kwestionowałem. Jak to ująłem: seks i ozdobniki. Być może, sformułowanie "ozdobniki" nie było najszczęśliwszym określeniem naszego emocjonalnego zaangażowania. Jeśli tak, to przepraszam. Nie ma sensu kruszyć kopii o słowa. Ważna jest treść, która za nimi stoi. A jest nim to, że dlatego na ogół, my - mężczyźni - jesteśmy z wami - kobietami - w związkach, bo po prosty chcemy się z wami kochać. Jeśli wy nie chcecie się z nami kochać, to nie dziwcie się problemom z tego wynikającym. Przy czym kochać się - to nie znaczy 100 razy na placach między kolacją, a snem, przy zgaszonym świetle. Kochać się - znaczy robić to o dowolnej dnia i nocy, w dowolnej konfiguracji, z dużą porcją śmiechu i zabawy. My, mężczyźni, chcemy czuć, że jesteśmy przez was, kobiety, pożądani. Pożądani jako atrakcyjni partnerzy, a nie jako chodzący bankomat, albo odkurzacz. Bo mieszkanie na blask nie jest tą naszą najbardziej oczekiwaną funkcją kobiety. Możemy się tego czepiać, jak mamy zły humor i chcemy dogryźć swojej kobiecie. Ale tak naprawdę chcemy, byście po prostu nas kochały i w czynny sposób to okazywały. Tyle, i aż tyle.
        • magumagu Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 10:46
          Możemy się tego czepiać, jak mamy zły humor i chcemy dog
          > ryźć swojej kobiecie. Ale tak naprawdę chcemy, byście po prostu nas kochały i w
          > czynny sposób to okazywały. Tyle, i aż tyle.

          I vice versa. Z tym, że dogryzający facet odrzuca na kilometr. Po 13 latach małżeństwa masz płytką znajomość kobiecej psychiki.
          • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 11:24
            > I vice versa. Z tym, że dogryzający facet odrzuca na kilometr. Po 13 latach mał
            > żeństwa masz płytką znajomość kobiecej psychiki.

            Analogicznie, jak kobieta. Też masz płytką znajomość męskiej psychiki.
            Możemy tak dalej, tylko czy to nas zbliża do czegoś?
            • magumagu Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 11:39
              Odgryzłeś się, lepiej Ci?

              Ps. Jestem psychologiem klinicznym.
              • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 12:21
                > Odgryzłeś się, lepiej Ci?

                Nie. Wolę rozmawiać z Tobą rzeczowo niż na epitety.

                > Ps. Jestem psychologiem klinicznym.

                Rozumiem, że przez to dysponujesz odpowiednim zasobem rzeczowej argumentacji. Ale dlaczego, w takim razie, w naszej dyskusji uciekasz, w określenia typu "Po 13 latach małżeństwa masz płytką znajomość kobiecej psychiki"? Może lepiej wykaż mi, na czym leży ta płytkość mojej znajomości kobiecej psychiki, a na czym - dogłębność Twojej znajomości męskiej psychiki? Będzie to kształcące nie tylko dla mnie ....
                • magumagu Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 12:34
                  Ani razu nie stwierdziłam, że znam dogłębnie męską psychikę.
                  Ty piszesz: dobry sex = dobra cała reszta.
                  Ja twierdzę: dobra cała reszta = dobry sex. Do kobiety dociera się przez głowę (nie dosłownie oczywiście ;-)
                  • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 12:52
                    > Ja twierdzę: dobra cała reszta = dobry sex. Do kobiety dociera się przez głowę
                    > (nie dosłownie oczywiście ;-)

                    I tu się z Tobą nie zgodzę.
                    W tym wątku było przytaczane forum, na którym wypowiadają się kobiety o braku seksu w związku. Pomimo że, "cała reszta" jest bardzo dobra - mąż zaradny, opiekuńczy, zaangażowany w sprawy domowe i rodzinne, nie kłótliwy, spolegliwy, bez nałogów - jakoś to wszystko do bani, bo nie ma dobrego "seksu".

                    Sam osobiście nie znam natomiast żadnego związku, w którym ktośby narzekał na nadmiar dobrego seksu. Ciekawego, zabawnego, angażującego seksu o każdej porze dnia i nocy. Być może moje doświadczenie jest w tej materii zbyt wąskie i dlatego mam trochę wypaczony ogląd świata. I tutaj może przydać się Twoje akademickie wykształcenie - bo być może w literaturze przedmiotu są pokazane przypadki, w których dochodzi do kryzysów małżeńskich pomimo dobrego, udanego seksu. Chętnie usłyszałbym o takich przypadkach ...
                    • joanna35 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 13:35
                      Będąc bardzo młodym dziewczęciem miałam praktykę w szpitalu, w którym jednego z lekarzy bawiło zawstydzanie praktykantek poprzez poruszanie tematów związanych z seksem i kiedyś powiedział "jakie on będzie miał noce, takie ty będziesz miała dni". Odpowiedziałam mu wtedy" o nie, nie panie doktorze - jakie ja będę miała dni takie on będzie miał noce". Dzisiaj z perspektywy czasu wiem jedno - jeżeli jest źle to kółko się zamknęło, a z perspektywy kobiety wiem, że najpierw jest dzień czyli zajęcie się dziećmi, zakupy, sprzatanie, obiad, praca - kolejność dowolna i jeżeli facet nie uczestniczy w zwykłej szarej codzienności to najwspanialsze noce w którymś momencie przestają kobietę bawić i zaczyna oganiać się od gościa, jak od uprzykrzonej muchy. A wiesz dlaczego - bo tylko ona z siebie daje 24 godziny na dobę. A w normalnym życiu, z normalną zdrową psychicznie kobietą długo taki stan nie ma racji bytu, po prostu nie przejdzie. Być może Wy żenicie się, żeby mieć bez żadnych starań z Waszej strony kobietę do łóżka, ale dla kobiety łóżko to tylko dodatek do całej ogromnej reszty, zwłaszcza gdy jest praca, dzieci i inne obowiązki, od których pan mąż się miga.
                      • nowy99 Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 13:59
                        Pewnie racja.
                        Tylko w tym wszystkich wypowiedziach ciekawa jest, i niepokojąca, a być może coś sygnalizująca - tendencja, że seks jest dla męża, że one wolą dzień i jego pie...ik, choć narzekamy potwornie nań...dlaczego nie chcemy tego seksu same? Choćby w środku dnia. Dlaczego odganiamy się od mężów jak od much - to prawda, dlaczego same nie inicjujemy tego co przyjemne - może dla nas nie jest przyjemnością???
                        I w kontekście tego te 90% zadowolonych mężatek - coś tu nie gra. Te 90% to chyba nieprawda. Nieprawda na pewno.
                    • magumagu Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 22:59
                      Grosz-ek, z tym psychologiem klinicznym to żartowałam, chciałam uciąć przepychankę słowną kto-wie-lepiej.
                      Zapewniam Cię, że kobiety też lubią seks. Z interesującym, dbającym o nie i otoczenie, miłym, zadbanym facetem.
                      Rozumiem, że teraz idealizujesz swój związek, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że przy 4 dzieci, po 13 latach zawsze było odjazdowo. Niestety, druga strona nie może się w tej kwestii wypowiedzieć.
    • dadaczka No to mamy męski punkt widzenia-nawet przy 16.11.10, 17:16
      zastrzeżeniu, że nie jest on reprezentatywny dla całej męskiej populacji. I mamy kobiecy. I co? Ano jeden, jedyny stały i pewny wniosek: że aby było dobrze i tak najważniejszy jest KOMPROMIS (zgniły, ale lepiej nie, lepiej wynikający z chęci porozumienia i utrzymania związku) pomiędzy tymi punktami widzenia. Albo inaczej: pomiędzy punktami widzenia i potrzebami żony i męża, konkretnego męża i konkretnej żony w konkretnym związku.

      Jednakowoż należy docenić funkcję edukacyjną forum sprowadzającą sie do prezentowania różnych punktów widzenia i ich rozszyfrowywania (tłumaczenia z meskiego na kobiece i na odwrót). Jeśli nawet są jednostkowe można je wziąść pod uwagę przy identyfikowaniu tych konkretnych potrzeb tego konkretnego meża/żony w tym konkretnym (swoim) związku.
      • ruda_owca Re: No to mamy męski punkt widzenia-nawet przy 18.11.10, 14:42
        > Ano jeden, jedyny stały i pewny wniosek: że aby było dobrze i
        > tak najważniejszy jest KOMPROMIS

        Na pewno nie w sferze seksu, moim zdaniem. Kompromis to mozna sobie wypracowac na innych plaszczyznach, kto i kiedy sprzata, zawozi dzieci do pracy, zarabia, gdzie jechac na wakacje, ale w seksie nie ma, wg mnie, miejsca na kompromisy. Obydwu stronom ma byc dobrze bez kompromisow. Potrzebujesz kompromisu w seksie, zeby bylo dobrze - zmien partnera na takiego, z ktorym kompromis nie bedzie potrzebny.
        • dadaczka :-) fajnie by było jakby ruda owca była wcieleniem 18.11.10, 15:42
          owieczki, ale pewnie nie? (jeśli by była, to wiesz o czym piszę, absolutnie nic złego nie mam na myśli, wspomniana owieczka to osoba, pisująca swego czasu na forach GW - no ale tamta nie była ruda)
          A teraz ad rem:
          niestety, także w sprawach seksualnych w części związków trzeba iść na kompromis. Zmiana partnera - choć faktycznie z punktu widzenia samego seksu byłaby najłatwiejszym i pewnie najbardziej efektywnym rozwiązaniem - może w pewnym momencie życia być obarczona zbyt wieloma konsekwencjami zupełnie z seksem niezwiązanymi, które powodują, że cała operacja traci sens. Pomijając uczucia oczywiście, bo one też mają lub mogą mieć swoje znaczenie.
          Kwestia priorytetów i tego, jakie miejsce na liscie priorytetów zajmuje życie seksualne odpowiadające własnym standardom.
    • zawsze-soffie Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 17:30
      Takiej, po której straci przytomność i nie będzie miała siły się dalej ruszyć. Każdy mężczyzna będzie z takiej kochanki naprawdę dumny.

      Dobrze, że nie napisałeś, takiej po której umiera i zmartwychwstaje....:D
      • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 17:35
        A słyszałaś określenia "mała śmierć" albo "słodka agonia"? J
        est nawet taka strona: www.beautifulagony.com/public/main.php o bardzo wymownym charakterze.
        • zawsze-soffie Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 17:43
          "mała śmierć" albo "słodka agonia"

          Toż to przenośnie, mniej lub bardziej trafione.

          A z utratą przytomności to dowaliłeś że ho ho Jakby mi ktoś tracił przytomność to bym go na badania wysłała, a nie była dumna :DDD
          - wiem czepialska jedzą jestem.
          • grosz-ek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 18:01
            > A z utratą przytomności to dowaliłeś że ho ho Jakby mi ktoś tracił przytomność
            > to bym go na badania wysłała, a nie była dumna :DDD
            > - wiem czepialska jedzą jestem.

            Widać, jeszcze na takiego nie trafiłaś, który by Cię o utratę przytomności z rozkoszy przyprawił. Ale jest to jak najbardziej możliwe.

            I masz rację, jak pierwszy raz nam się to przydarzyło, to się wystraszyłem nie na żarty. Byłem tym tak samo zaskoczony, jak małżonka, gdy już powróciła do siebie.
    • zielony.ludek Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 20:59
      witam
      chciałbym wrzucić swoje 5 gr do tej dyskusji :P
      w zasadzie to nie można nic zarzucić grosz-kowi i jego wywodowi, za wyjątkiem dwóch kwestii.

      a więc po pierwsze (w tym przypadku raczej czepiam się szczegółów): grosz-ek napisał "mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby mieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu"
      moim zdaniem, aby mieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety, nie trzeba od razu wstępować w związek małżeński. mężczyzna nie żeni się dla seksu. szczegół....

      po drugie (merytorycznie) grosz-ek napisał "Podstawą udanego małżeństwa jest udane pożycie małżeńskie"
      tu uważam, że jest zupełnie na odwrót. to udany związek jest podstawą udanego pożycia małżeńskiego. seks w małżeństwie jest wg mnie jednym z tych (jak to grosz-ku określiłeś) "ozdobników", który dowodzi, że w związku jest wszystko ok.
      oczywiście moje uwagi nie burzą ogólnej tezy, że seks dla facetów jest bardzo ważny w związku z kobietą, jeśli nie najważniejszy. ale gdyby powodzenie małżeństwa zależało w głównej mierze od udanego pożycia małżeńskiego, świat byłby piękny....
      pozdrawiam
    • demonsbaby Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 16.11.10, 22:19
      chciałam się wpisać początkowo w chór wtórujący fikcyjnej żałobie, ale nie mnie oceniać, kto i jak przechodzi ten etap. Znam wdowców i raczej nie dzielili się dotychczas tęsknotą za seksem z partnerką leżącą 3m pod ziemią, ale raczej zapachem, śmiechem, płaczem, generalizując - obecnością metafizyczną niż fizycznością kontaktów.
      Nie rysuje mi się obraz erotomana właściwego, ale raczej erotomana - amatora płodzącego w ramach antykoncepcji gromadkę, który właściwie tęskni za wyobrażeniem "żony doskonałej". Nie przemawia do mnie obraz kobiety o takiej nadpobudliwości seksualnej, o jakiej piszesz, przy opieraniu, gotowaniu,krzątaniu i opiece nad pięciorgiem w domu. Chyba, że przed jej śmiercią przechodziliście jakiś epizod / etap rozkwitu pożycia albo żona należała do statystycznej mniejszości kobiet z rozbudowanym ośrodkiem seksualnym, kosztem - emocjonalnego.
      Lekarstwem na udane życie partnerskie nie jest dopasowanie seksualne, owszem stanowi o istocie związku. Jednak bez zaufania, poczucia bezpieczeństwa i przynależności, udane życie małżeńskie / partnerskie to fikcja. Ten udany seks czy efekt dopasowania można uzyskać nawet z ponawianymi one night standami w warunkach układu partnerskiego. Innymi sło9wy - szukania doznań seksualnych o przygodnych partnerów, celem dowartościowania, jako efektu braku przywiązania i poczucia własnej wartości wobec partnera.
      • kai_30 Michalina Wisłocka 17.11.10, 10:08
        Wisłocka powiedziała kiedyś w półprywatnej rozmowie, że w małżeństwie nie jest wcale najważniejszy seks, tylko "żeby napić się herbaty i porozmawiać".

        Ja się pod tym podpisuję - ta metaforyczna herbata jest stokroć ważniejsza od udanego seksu, i jeśli jej brakuje, to małżeństwo nie ma szans się utrzymać. Co więcej, brak tej rozmowy przy herbacie będzie z czasem rzutował na seks, który straci swoją zarąbistą jakość. Bycie obiektem pożądania seksualnego - i bycie Z obiektem pożądania seksualnego - dla normalnie rozwiniętego emocjonalnie człowieka jest fajne, ale jako dodatek i/lub odskocznia. Nie jako jedyna rola życiowa.

        Nie jestem gołosłowna - byłam w związku, którego najlepszym elementem był seks. Naprawdę, top shelf, fajerwerki, trzęsienia ziemi i co nie tylko. Cała reszta była do bani - facet był totalnym egoistą w każdej sferze, poza łóżkową, a ja chciałam pełnowymiarowego związku, a nie tylko fajnego bzykania.

        Gdyby rzeczywiście, groszku, liczył się tylko seks, żaden facet nie pakowałby się w węzeł małżeński, bo i po co? To nie jest warunek, który trzeba spełnić, żeby uprawiać nieskrępowane życie seksualne, już nie te czasy ;) Można się radośnie bzykać bez jakichkolwiek zobowiązań i bez "herbaty". Są panienki na telefon, można zostać sponsorem, jak ktoś lubi z jedną (nie wiem, czy summa summarum nie wyjdzie taniej, niż małżeństwo), można wyrywać dupy na dyskotekach albo po prostu żyć w tzw wolnym związku bądź układzie typu fucking friends. Dostęp do seksu jest, obowiązków małżeńskich nie ma.
        • grosz-ek Re: Michalina Wisłocka 17.11.10, 10:52
          > Gdyby rzeczywiście, groszku, liczył się tylko seks, żaden facet nie pakowałby s
          > ię w węzeł małżeński, bo i po co? To nie jest warunek, który trzeba spełnić, że
          > by uprawiać nieskrępowane życie seksualne, już nie te czasy ;) Można się radośn
          > ie bzykać bez jakichkolwiek zobowiązań i bez "herbaty". Są panienki na telefon,
          > można zostać sponsorem, jak ktoś lubi z jedną (nie wiem, czy summa summarum ni
          > e wyjdzie taniej, niż małżeństwo), można wyrywać dupy na dyskotekach albo po pr
          > ostu żyć w tzw wolnym związku bądź układzie typu fucking friends. Dostęp do sek
          > su jest, obowiązków małżeńskich nie ma.

          Powiem tak: są różne typy mężczyzn - wiecznych chłopców, skrajnych egoistów itd. Ale wszystkie te typy wcale nie mają lepszego seksu od zwykłego, normalnego małżonka. Były robione badania, z których jednoznacznie wychodzi, że samotny mężczyzna ma gorszy dostęp do seksu niż przeciętny małżonek. W małżeństwie stale, systematycznie, przeciętnie 2 razy w tygodniu. Samotny - intensywnie w krótkim okresie, przerywany długimi okresami posuchy. Każdy z nas, zanim się ożenił, miał okazję, być samotnym łowcą i zaznać wątpliwych przyjemności stąd płynących. I żaden żonaty nie zrezygnuje dobrowolnie z małżeństwa, jeśli będzie w nim miał dostęp do dużej ilości udanego seksu. Jeśli nie ma - siłą rzeczy ponownie staje się samotnym łowcą, uciekając najpierw w wątpliwe namiastki.

          Co do Wisłockiej. Mam do niej szalony szacunek, jako młody chłopak uczyłem się na jej książkach bycia dorosłym. Ale, po mimo swojej ogromnej wiedzy i bogatego doświadczenia, dalej pozostaje kobietą i w przytoczonym cytacie prezentuje kobiecy punkt widzenia. Podejrzewam, że Lew-Starowicz ująłby to inaczej.
        • urquhart Re: Michalina Wisłocka 17.11.10, 11:12
          kai_30 napisała:
          > Gdyby rzeczywiście, groszku, liczył się tylko seks, żaden facet nie pakowałby s
          > ię w węzeł małżeński, bo i po co? To nie jest warunek, który trzeba spełnić, że
          > by uprawiać nieskrępowane życie seksualne, już nie te czasy ;) Można się radośn
          > ie bzykać bez jakichkolwiek zobowiązań i bez "herbaty". Są panienki na telefon,
          > można zostać sponsorem, jak ktoś lubi z jedną (nie wiem, czy summa summarum ni
          > e wyjdzie taniej, niż małżeństwo), można wyrywać dupy na dyskotekach albo po pr
          > ostu żyć w tzw wolnym związku bądź układzie typu fucking friends. Dostęp do sek
          > su jest, obowiązków małżeńskich nie ma.

          Odwracając ten słuszny tok rozumowania, na tym forum mamy typowo odwrotne sytuacje dokładnie. Są małżeństwa w których obowiązków małżeńskich jest cała masa a dostępu do seksu nie ma. Jest rozczarowanie i rozgoryczenie facetów związkiem którzy maja tu typowo wyższe oczekiwania i zdziwko bab ze związek się sypie.

          Ok, seks nie jest może niezawodnym lekiem na związek, natomiast jego niedobór jest niezawodną trucizną niszcząca go skutecznie. Stąd rozumiem motywację Groszka żeby wyłuszczyć to co dla niego oczywiste na tym forum zatrutych związków, i co może pomóc, a co kwestionują kategorycznie panie z rozkładających się związków, bo musiałyby uznać swój wkład w rozkład. Dla mnie odrzucanie uznania tego prostego związku przyczynowo-skutkowego też jest nieodmienne zadziwiająca.
          _____________________________________
          Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • aadzia21 urquhart 17.11.10, 11:45
            jesteś idiotą, czy udajesz? Bo po pierwsze- w wątku groszka wypowiadają się głównie osoby, które występują na forum jako radzące, a nie szukające rady. A to oznacza, że ich związki mają się dobrze.
            Po drugie- stwierdzenie, że seks jest w związku bardzo istotny i trudno o dobry związek bez udanego seksu, to truizm, którego nikomu nie trzeba wyłuszczać i któremu żadna z wypowiadających się nie zaprzeczyła. Tyle że teoria groszka sięga o wiele, wiele dalej i z tym polemizujemy. Co innego poradzić kobiecie, że być może przyczyną kryzysu w jej związku jest seks, a co innego stwierdzić, że każdy mężczyzna żeni się wyłącznie po to, by mieć całodobowy dostęp do wiadomych otworów, bo to drugie obraża zarówno kobiety jak i mężczyzn.
            Po trzecie- uznałeś się wraz z groszkiem za wyraziciela jedynie słusznej teorii, a wszystkie sprzeciwy, których są tu dziesiątki, wrzucasz do jednego worka deprecjonując ich autorki. Gratuluję dobrego, acz całkiem nieuzasadnionego, samopoczucia.
            • urquhart Re: urquhart 17.11.10, 12:23
              aadzia21 napisała:
              > Co innego poradzić kobiecie, że by
              > ć może przyczyną kryzysu w jej związku jest seks, a co innego stwierdzić, że ka
              > żdy mężczyzna żeni się wyłącznie po to, by mieć całodobowy dostęp do wiadomych
              > otworów, bo to drugie obraża zarówno kobiety jak i mężczyzn.

              jesteś idiotką tylko udajesz że tylko tyle zrozumiałaś z jego wywodów?

              bo zawsze mogą pomóc ci zrozumieniu paru wypowiedzi życzliwych mu kobiet w wątku
              _____________________________________
              Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
              • aadzia21 Re: urquhart 17.11.10, 12:36
                Ale tu nie ma nic do rozumienia, żadnych dwuznaczności, on się wyraził wyjątkowo jasno i wielokrotnie to powtórzył. Nie dorabiaj głębi tam, gdzie jej zwyczajnie nie ma.
    • tully.makker Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 17.11.10, 11:10
      Ja tylko jeszcze raz napisze, ze byloby bardzo, naprawde bardzo fajnie, gdyby rzeczywiscie tak bylo. Po prostu bosko. Robilabym to, co lubie najbardziej, i to by wystarczylo, by moj facet byl szczesliwy.
      I rozumiem, ze w sytuacji braku sexu, wydaje sie on najwazniejsza rzecza w zyciu, podobnie jak glodny mysli tylko io jedzeniu. Nazre sie - i w znaczcej czesci przypadkow wcale nie jest dobrze - owszem, lepiej, ale wciaz czegos brak.
    • aadzia21 napisz pamiętnik erotyczny, 17.11.10, 11:29
      za te swoje 100 tys. dochodu rocznie spokojnie go sobie wydasz, co więcej- masz już dwóch murowanych czytelników- santo_inc i urquhart, więc nawet częściowo koszt się zwróci.
      • santo_inc Re: napisz pamiętnik erotyczny, 17.11.10, 19:30
        > za te swoje 100 tys. dochodu rocznie spokojnie go sobie wydasz, co więcej- masz
        > już dwóch murowanych czytelników- santo_inc i urquhart, więc nawet częściowo k
        > oszt się zwróci.

        Nie wiem, jak urqu, ale ja takich śmieci nie czytam, ja oglądam filmy porno. Książkowa pornografia dla babek mnie nie kręci.
    • zezloszczona Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 17.11.10, 12:23
      To straszne...to wszystko co napisałeś. Nie wyobrażam sobie życia z mężczyzną o Twoich poglądach. Gdzie w tym wszystkim jest miejsca na prawdziwą miłość? Malżeństwo nie sprowadza sie tylko do sfery cielesnej a według Ciebie tak właśnie jest. Nie widać tu żadnego głębszego uczucia. Co z szacunkiem, z bliskością emocjonalną? Przecież to wszystko co łączy małżonków własnie emocjonalnie, przenosi się do "łóżka", że tak powiem. Jeśli coś jest nie tak, to nad tym trzeba popracować, nad więziami miedzyludzkimi, uczuciami a nie nad mechanizmem łóżkowych trików. Bo to, ze tak sie wyraże od d..y końca.
      "Zakochany mężczyzna pracuje, żeby mieć pieniądze na dom i jedzenie, dzięki którym jego kobieta będzie miała siłę i ochotę z nim szaleć."
      Ło matko...ale wy nie rozumiecie kobiet wcale!
      • urquhart Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 17.11.10, 12:28
        zezloszczona napisała:
        > Ło matko...ale wy nie rozumiecie kobiet wcale!

        Może i nie rozumiemy.
        Za to wy zezłoszczone roszczeniowo oczekujecie zrozumienia, a nie macie żadnej ochoty same zakumkać i zrozumieć o co możne chodzić mężczyznom
        _____________________________________
        Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
        • zezloszczona Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 17.11.10, 13:09
          tak sie składa, że mojego mężczyzne rozumiem ...i nie trzeba tu żandych domysłów tylko jasne komunikaty, rozmowa, żebym wiedziała czego oczekuje a czego nie chce...i odwrotnie. Mówię mężowi, czego oczekuje od niego...prosto i jasno. Nie ma niedomówień.
          Rozumiem mojego męża. Pozostali meżczyźni mnie nie obchodzą.
    • zakletawmarmur Re: Problemy mażeńskie - męski punkt widzenia. 17.11.10, 13:02
      > Z mojego punktu widzenia, mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby m
      > ieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu. Cała r
      > eszta to ozdobniki - dla kobiet istotne - ale dla mężczyzn przydatne na tyle, n
      > a ile pozwalają zwabić kobietę do łóżka. Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety
      > - nie ma ozdobników.

      I jak znam życie nie miałeś większych problemów małżeńskich... Żona oprócz tego, że była dobra w łóżku, zapewniała też reszte nie ważnych ozdobników:-)

      > Podstawą udanego małżeństwa jest udane pożycie małżeńskie.

      Podstawą dobrego małżeństwa są zbliżone poglądy wiele spraw- dzieci, pieniądze, sposób spędzania wolnego czasu, seks, religie. Myśle, że Ty z żoną dobrze się dobrałeś i w innych sprawach nie było zbyt dużych rozbierzności... Nie oznacza to jednak, że tylko seks jest ważny. Jestem przekonana, że udane życie seksualne mógłbyś mieć z wieloma kobietami z którymi nie byłbyś szczęśliwy z innych powodów. Ale że tego nie doświadczyłeś...
    • pendzacy_krolik ktory wiek my mamy? 17.11.10, 22:52
      czytam i oczom nie wierze,ze takie sredniowiecze jeszcze w mysleniu o zwiazku dwojga ludzi panuje.az zal kobiety,z ktora sie zwiazal.
      • niebieski_ptak5 Każdy wiek ma swoje średniowiecze 17.11.10, 23:34
        jak mawiał Lec. Oj prawda. Znikam wątki są niesmaczne. Obym nigdy nie trafiła na takiego/takich osobników. Oczywiście i tak nie skumają bo ciągle będą pisać, że chodzi o seks a nie o to, że piszą o babkach jak o workach na spermę. Ciekawe kiedy zamiast d.....zaczną ruszać głową? Pewnie z tego 2 zerowa przyjemność i czytając te posty przez tych 3 panów produkowane wiemy czemu tak jest jak jest. EOT
        • urquhart Re: Każdy wiek ma swoje średniowiecze 18.11.10, 00:20
          niebieski_ptak5 napisała:
          > Obym nigdy nie trafiła n
          > a takiego/takich osobników. Oczywiście i tak nie skumają bo ciągle będą pisać,
          > że chodzi o seks a nie o to, że piszą o babkach jak o workach na spermę(...)
          > czytając te posty przez tych 3 panów produkowane wiemy czemu tak jest jak jest

          Z takimi uprzedzeniami jakimi dałaś wyraz to tylko pozostaje współczuć zarówno tobie i panom jakich spotkasz na swojej drodze. Oj bidaki.
          _____________________________________
          Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • biedro_neczka do groszka 20.11.10, 20:24
            Jestem trochę zniesmaczona Twoimi wypowiedziami (nie tylko na tym forum). Dość szybko doszedłeś do siebie po śmierci żony. Zadziwiające.

            ps. nawet nie wiesz, że znałam Towją żonę L. Współczuję jej, bo ja bym nie chciała, aby mój mąż wypisywał takie rzeczy o mnie.
            • kochamkotyijuz Re: do groszka 22.11.10, 07:35
              O cholera groszek zdemaskowany,czyli co jednak nie troll ???przerabane!!!
              Co mnie razi w wypowiedziach groszka to nie tyle fakt ,ze ze swojej zony zrobil boginie jakas,sex bombe,kobiete bez wad,ideal chodzacy (ktorej zadna nigdy nie dorowna) bo w sumie o zmarlym zle sie nie mowi no i w zaistnialych okolicznosciach(smierc bliskiej osoby) czlowiek koloryzuje i pamieta raczej tylko dobre rzeczy ALE jak ten czlowiek swoj zwiazek a przede wszystkim siebie wyidealizowal,poprostu wyjsc z podziwu nie moge.Nie dosc ,ze kochanek z niego taki jakiego swiat nie widzial,to jeszcze w ogole nie pytany nieomieszkal nam sie tu pochwalic swoimi imponujacymi zarobkami,zebysmy tylko nie maialy watpliwosci jaki jest wspanialy.W dodadku,sam gotuje, i posprzata,poprasuje.Pomimo ,ze zapierdziela do wieczora to nie przeszkadza mu to codziennie zrywac sie rano(nie wywnioskowalam aby bylo to od czasu do czasu) zeby dzieci wyszykowac i zawiezc do szoly,bo zonka lubi sobie pospac,a nastepnie z kawa w zebach i bananem na ustach czekac na zasluzona nagrode.Dziwne jest dla mnie ,ze czlowiek ktory mial tak zajebiscie udane pozycie tak jest na tym punkcie zafiksowany.Sam siebie sprowadziles do roli - bede dobry ,posluszny,uczynny to bedzie nagroda,bedzie SEX! a twoja zona juz wiedziala co robic zebys wokol niej tanczyl tak jak ona zaspiewa.Teraz ty jestes samozwanczym,nieomylnym znawca przyczyn niepowodzen w zwiazkach?ha ha dobre sobie!Ciekawa jestem ile twoja zona miala udawanych tych "agoni" i orgazmow.Ty stwierdzisz ,ze zadnych, ale jaka jest prawda tego sie nigdy nie dowiemy.Ty miales uklad ktory swietnie sie sprawdzil (przynajmniej tak zapewnia jedna strona - czyli ty). ale uwierz mi twoj zwiazek nie jest zwiazkiem do nasladowania,a z ciebie zaden znawca meskich umyslow.W ogole wszytkie te twoje wypowiedzi sa tak przekoloryzowane,ze az trudno uwierzyc w ich prawdziwosc.Mozesz mi wytlumaczyc jak przy 4 dzieci miales nieograniczony dostep do zony,z ktora bzykales sie spontanicznie o kazdej porze dnia i nocy w wszystkich miejscach i pozycjach??? A dzieci co??staly i patrzyly???

              Na koniec napisze ci jeszcze ,ze bardzo duzo o tobie dala mi do myslenia twoja rada dla porzuconej i ponizonej kobiety z innego watku.Zamiast wspolczuc,zrozumiec ty obarczyles ja wina bo jako znawca meskiej psychiki byles (blednie zreszta) przekonany ,ze poszedl do innej bo mu widocznie zona dupy nie dawala.A nastepnie wystrzeliles z rada stulecia,ze jak sie sie mezulek namysli i wybierze ja (zone)to ta w nagrode ma mu zgotowac takie ru...ko ,ze az go jadra beda bolaly.
              Nic dodac,ujac nic!!!!
              • marianka_marianka Re: do groszka 22.11.10, 10:02
                " A nastepnie wystrzeliles z rada stulecia,ze jak sie sie mezulek namysli i wybierze ja (zone)to ta w nagrode ma mu zgotowac takie ru...ko ,ze az go jadra beda bolaly."

                Takie rady od zawsze mnie rozkładały na łopatki.
                Mąż mnie zdradzi z inną kobietą, a ja w nagrodę mam mu zrobić tak dobrze jak nigdy dotąd.

                • santo_inc Re: do groszka 22.11.10, 17:07
                  > " A nastepnie wystrzeliles z rada stulecia,ze jak sie sie mezulek namysli i wy
                  > bierze ja (zone)to ta w nagrode ma mu zgotowac takie ru...ko ,ze az go jadra be
                  > da bolaly."
                  >
                  > Takie rady od zawsze mnie rozkładały na łopatki.
                  > Mąż mnie zdradzi z inną kobietą, a ja w nagrodę mam mu zrobić tak dobrze jak ni
                  > gdy dotąd.

                  Szkoda tylko, że są słuszne.

                  Nie poczuciem obowiązku zatrzymasz przy sobie partnera, który chce zdradzić. Nie potencjalnymi alimentami i utratą majątku. Tylko lepszym bzykaniem, niż to, które może mieć na mieście.

                  Im prędzej to zrozumiecie, tym lepiej.
                  • tully.makker zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 22.11.10, 21:51
                    > Mąż mnie zdradzi z inną kobietą, a ja w nagrodę mam mu zrobić tak dobrze
                    > jak ni
                    > > gdy dotąd.
                    >
                    > Szkoda tylko, że są słuszne.
                    >
                    > Nie poczuciem obowiązku zatrzymasz przy sobie partnera, który chce zdradzić. Ni
                    > e potencjalnymi alimentami i utratą majątku. Tylko lepszym bzykaniem, niż to, k
                    > tóre może mieć na mieście.

                    mysle, ze nie powinnismy sie zatrzymywac na pomyslach dotyczacych zdradzajacych mezczyzn. np - jak zresocjalisowac zlodzieja - nie kara, oczywiscie. bnajskuteczniej bedzie, gdy ofiarujemy mu mnogos dobr materialnych, wtedy nie bedzie juz mial po co krasc na miescie?
                    Albo taki seryjny mordeca - gdy zapewnic mu podaz ofiar i wymislnych narzedzi tortur, to nie bedzie chodzil i zabijal na miescie.

                    Choc p[rzyznaje, ze kiedys stosowano te metody np wobec notorycznych wagarowiczow - wyrzucajac ich ze szkoly, co za tym idzie, zapewniajac permanentny pobyt na miescie. Ciekawe, czy byli wdzieczni za takie rozwiazanie sprawy.

                    Zabawni jestescie chlopaki, naprawde. Naprawde myslicie, ze wiekszosc kobiet to az takie ku..., by sprzedawac swoje uslugi seksualne w zamian za ( watpliwa) korzysc zatrzymania misia w domu? Chcielibyscie zyc z ku...? To akurat nietrudne, znajdziecie ich mnostwo w roznistych agencjach towarzyskich.

                    PS wielu z owych 70% nieusatysfakcjonowanych swoim zyciem erotycznym panow to ci, ktorym nadmierna podaz malzonki obrzydzila raz na zawsze zycie seksualne.
                    • santo_inc Re: zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 22.11.10, 22:01
                      > Zabawni jestescie chlopaki, naprawde. Naprawde myslicie, ze wiekszosc kobiet to
                      > az takie ku..., by sprzedawac swoje uslugi seksualne w zamian za ( watpliwa) k
                      > orzysc zatrzymania misia w domu? Chcielibyscie zyc z ku...? To akurat nietrudne
                      > , znajdziecie ich mnostwo w roznistych agencjach towarzyskich.
                      >
                      > PS wielu z owych 70% nieusatysfakcjonowanych swoim zyciem erotycznym panow to c
                      > i, ktorym nadmierna podaz malzonki obrzydzila raz na zawsze zycie seksualne.

                      Tak, myślę, że wiele kobiet sprzedaje swoje usługi seksualne wątpliwej jakości w zamian za zamianę męża w bankomat do spełniania własnych potrzeb. Jestem o tym głęboko przekonany. Czytam fora, między innymi wskazywane tu przy okazji dyskusji o Groszku (B)SwM.

                      Doprawdy nie rozumiem, jak można nie pojąć naszego punktu widzenia.

                      Spróbuję więc wyłożyć go tak prosto i jasno, jak tylko jest to możliwe.

                      Zacznijmy od podstawowego pytania: dlaczego facet zdradza?

                      Przyczyna jest jedna i tylko jedna - facet zdradza, bo seks, który może mieć na mieście wydaje się dla niego bardziej ekscytujący i pociągający, niż seks z własną żoną.

                      Jak w każdym przypadku, tak i tu można zastosować metodę kija i marchewki.
                      Metoda kija to uwiązanie przy sobie partnera przez małżeństwo i ryzyko pozbawienia go połowy majątku oraz naciągnięcia na alimenty w przypadku rozwodu. A także pozbawienia go opieki nad dziećmi i niemalże kontaktu z nimi.
                      Metoda marchewki to zapewnienie facetowi takiej jakości seksu, aby mu zależało na tym, by nie chciał go stracić. By nie miał ochoty szukać go poza związkiem.

                      Czy jesteś przekonana, że złodziej kradłby wtedy, gdyby miał pod dostatkiem pieniędzy, luksusów, sławy i czego by tylko chciał (tzn. tego, co mógłby chcieć osiągnąć kradnąc)? Bo ja jestem przekonany, że wyjąwszy psychopatów - taki złodziej nie musiałby i nie chciałby kraść.

                      A tak przy okazji przypominam - kradzież to przestępstwo, zdrada przestępstwem nie jest.
                      • menodo Re: zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 23.11.10, 00:01
                        santo_inc napisał:

                        "Tak, myślę, że wiele kobiet sprzedaje swoje usługi seksualne wątpliwej jakości w zamian za zamianę męża w bankomat do spełniania własnych potrzeb. Jestem o tym głęboko przekonany. Czytam fora, między innymi wskazywane tu przy okazji dyskusji o Groszku (B)SwM. "

                        Biedaku, wystarczy wrzucic twoj nick w wyszukiwarke i okazuje sie, ze nie tylko czytasz to forum hehe. Ponad 400 wpisow!!!

                        • santo_inc Re: zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 23.11.10, 16:57
                          > Biedaku, wystarczy wrzucic twoj nick w wyszukiwarke i okazuje sie, ze nie tylk
                          > o czytasz to forum hehe. Ponad 400 wpisow!!!

                          No i? Czytam i piszę. To dziwne? Czy jest to zaprzeczenie tego, co napisałem w poprzednim wpisie?
                      • tully.makker Re: zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 23.11.10, 09:43
                        > Tak, myślę, że wiele kobiet sprzedaje swoje usługi seksualne wątpliwej jakości
                        > w zamian za zamianę męża w bankomat do spełniania własnych potrzeb. Jestem o ty
                        > m głęboko przekonany. Czytam fora, między innymi wskazywane tu przy okazji dysk
                        > usji o Groszku (B)SwM.

                        Myslalam, ze maz = bankomat i watpliwej jakosci uslugi - nie tylko seksulane ( ta kiepsko wyksztalcona zona, brrr) to domena twojego zwiazku. Na forum (b)swm nie doczytalam sie zbyt wielu watkow wiazacych jakosc sexu z poziomem dochodow meza, wydawalo mi sie, obowiazujacy tam trend dotyczy podzialu obowiazkow domowych.
                        • mazda25 Re: to zwykla prowokacja 23.11.10, 12:25
                          Mysle,ze autor tego postu chcial nas tylko sprowokowac. Nie wierze tez aby przedstawil swoje stanowisko w tej intymnej sprawie swojej partnerce.To co napisal wcalemnie nie zaszokowalo.Z pewnoscia jest wielu mezczyzn,ktorzy mysla tak jak on.Szkoda tylko,ze nie sprecyzowal konkretnie ozdobnikow.Bo tak naprawde,to wlasnie one urozmaicaja nam zycie seksualne.To sa akcesoria gry wstepnej.Podarowanie kwiatow,pieniedzy,bizutrerii,to rodzaj platnosci.Ale zaaranzowanie wnetrza,stworzenie milego nastroju to juz kwestia wyobrazni i emocji. Jezeli panowie wyobrazaja sobie,ze jak maja zone,to juz nie musza sie o nia starac,bo maja to na papeirze,to sie grubo myla.Dobre zycie seksualne zalezy od dwoch osob i obie musza sie jednakowo wysilac.Jezeli ktos uprawia seks przez wiele lat w tej samej pozycji,ktora go od dawna nie satysfakcjonuje,to sam sobie jest winien. No bo przeciez trzeba sie troche wysilic i wykazac odrobine fantazji aby cos w tym zmienic.Nie wspomne juz o odwadze! Zony nie sa takie bez wyobrazni jakby sie niektorym panom wydawalo. Nie po to walczylysmy o emancypacje i orewolucje seksualna aby teraz z tego nie skorzystac.
                          Zycze panom wiecej odwagi i empatii,bo panie tez maja prawo do dobrego seksu.
                          Powodzenia
                          • santo_inc Re: to zwykla prowokacja 23.11.10, 17:01
                            > papeirze,to sie grubo myla.Dobre zycie seksualne zalezy od dwoch osob i obie mu
                            > sza sie jednakowo wysilac.Jezeli ktos uprawia seks przez wiele lat w tej samej
                            > pozycji,ktora go od dawna nie satysfakcjonuje,to sam sobie jest winien. No bo
                            > przeciez trzeba sie troche wysilic i wykazac odrobine fantazji aby cos w tym z
                            > mienic.Nie wspomne juz o odwadze! Zony nie sa takie bez wyobrazni jakby sie nie
                            > ktorym panom wydawalo. Nie po to walczylysmy o emancypacje i orewolucje seksua
                            > lna aby teraz z tego nie skorzystac.

                            Czyli z jednej strony cieszysz się z emancypacji a z drugiej strony oczekujesz od mężczyzny ozdobników, kwiatów, biżuterii, ale także stworzenia miłego nastroju.

                            To tylko facet ma się starać by seks był czymś więcej, niż tylko tą samą pozycją przez całe życie? A co zrobi ta wyemancypowana kobieta? Przyjmie od niego z uśmiechem kolejny podarunek czy z radością pozwoli na stworzenie sobie miłego nastroju?
                        • santo_inc Re: zdecydowanie mozna tu ppojc dalej 23.11.10, 16:59
                          > Myslalam, ze maz = bankomat i watpliwej jakosci uslugi - nie tylko seksulane (
                          > ta kiepsko wyksztalcona zona, brrr) to domena twojego zwiazku.

                          Haha, no jeśli o to chodzi, to z całą pewnością jakość moich usług dydaktyczno-wychowawczych jest na żałośnie niskim poziomie, jeśli oceniać ją po efektach. :D

                          > Na forum (b)swm
                          > nie doczytalam sie zbyt wielu watkow wiazacych jakosc sexu z poziomem dochodow
                          > meza, wydawalo mi sie, obowiazujacy tam trend dotyczy podzialu obowiazkow domow
                          > ych.

                          A czy ja twierdziłem, że coś je wiąże? Ja stwierdziłem tylko, że kobiety często oczekują zaspokajania własnych potrzeb (mąż = bankomat + pomoc domowa) dając w zamian tylko seks wątpliwej jakości. Nie przypominam sobie, aby był gdzieś wątek wskazujący korelację między dochodami męża a jakością usług seksualnych świadczonych przez żonę.

                          To w sumie paradoks, bo na wolnym rynku taka korelacja istnieje - jak dziwna się wysoko ceni i nie oferuje jakości, to nie ma klientów.
                • purpurowa_komnata Re: do groszka 23.11.10, 07:36
                  > Takie rady od zawsze mnie rozkładały na łopatki.
                  > Mąż mnie zdradzi z inną kobietą, a ja w nagrodę mam mu zrobić tak dobrze jak ni
                  > gdy dotąd.
                  >
                  To stara rada- mało oryginalna.
                  Ja czekam na taką: Jak cię żona zdradza, to znaczy,ze kiepski seks miała z tobą- powinieneś ją przyjąć z powrotem do domu i sprawić,ze w seksie z tobą będzie prosiła o jeszcze.

                  Ale na to to panowie się nie zdobędą -bo to przecież im ma być dobrze- a żona to tylko środek do celu...
                  • santo_inc Re: do groszka 23.11.10, 17:03
                    > Ja czekam na taką: Jak cię żona zdradza, to znaczy,ze kiepski seks miała z tobą
                    > - powinieneś ją przyjąć z powrotem do domu i sprawić,ze w seksie z tobą będzie
                    > prosiła o jeszcze.

                    To jest nie do końca zgodne z prawdą, bo przyczyn, dla których kobiety zdradzają, bywa więcej, jak tylko brak odpowiedniej ilości i jakości seksu...

                    Ale jeśli taka jest przyczyna zdrady, to tak właśnie należy zdradzanemu poradzić!
                    • gonia_29 Re: do groszka 23.11.10, 19:29
                      Tylko tyle, że ona już tego sexu z mężem nie musi chcieć bo ktoś inny "leży" jej bardziej. Poza tym skąd to durne przekonanie, że kobiety chcą dzieci/małżeństwa/ozobników? Bo co Ty tak piszesz i inni/bo fora etc? A która normalna kobieta nie traktuje siebie jak 4 litery/ma pasje/cele chciałaby z takim być? A jeszcze dodam zarabia świetnie/nieźle/przyzwoicie co by Cię uwolnić choćby wirtualnie od tej wizji bycia bankomatem? Żadna bo taki facet nadaje się do jednorazowego wykorzystania i tyle. W życiu z takimi burakami bym być nie chciała. Ewentualnie lepiej robić sobie dobrze wibratorem bo facet -burak bynajmniej nie cukrowy odpada.
              • santo_inc Re: do groszka 22.11.10, 17:06
                > Co mnie razi w wypowiedziach groszka to nie tyle fakt ,ze ze swojej zony zrobil
                > boginie jakas,sex bombe,kobiete bez wad,ideal chodzacy (ktorej zadna nigdy nie

                Myślę, że bardziej Cię boli, że ona po prostu taka była a Tobie się nie chce i nie chcesz, by Twój partner miał w stosunku do Ciebie tak wygórowane oczekiwania.
                • kochamkotyijuz Re: do groszka 22.11.10, 20:56
                  No ty chyba sobie zartujesz,wygorowne oczekiwania???Zebym tylko doopy dawala i wszysko bedzie cacy. O nie dziekuje,postoje :-) Mnie z moim mezem laczy duzo wiecej niz dziki sex bo w partnerstwie owszem zgadza sie sex jest wazny ,ale napewno nie najwazniejszy i wszystkich problemow (jak twierdzi groszek) malzenskich nie rozwiaze.
                  • santo_inc Re: do groszka 22.11.10, 22:04
                    > No ty chyba sobie zartujesz,wygorowne oczekiwania???Zebym tylko doopy dawala i
                    > wszysko bedzie cacy.

                    Jeśli wydaje Ci się, że to wystarczy, to masz rację - wydaje Ci się.

                    Samo rozłożenie nóg odpowiednią ilość razy w miesiącu, droga Pani, absolutnie nie wystarczy. Zdajecie się o tym bardzo często zapominać...

                    > Mnie z moim mezem laczy duzo wi
                    > ecej niz dziki sex bo w partnerstwie owszem zgadza sie sex jest wazny ,ale nape
                    > wno nie najwazniejszy i wszystkich problemow (jak twierdzi groszek) malzenskich
                    > nie rozwiaze.

                    I tu wpadłaś w pułapkę swojego rozpędu. Groszek nie napisał nigdzie, że seks rozwiąże wszystkie małżeńskie problemy. Napisał wręcz coś dokładnie odwrotnego, że niektórych nie rozwiąże.

                    I druga pułapka to Twoje myślenie, że "seks nie jest najważniejszy". On nie jest najważniejszy DLA CIEBIE! Natomiast dla większości mężczyzn on JEST najważniejszy. I dlatego nie możesz autonomicznie zakładać, że skoro dla Ciebie NIE JEST, to dla ZWIĄZKU też nie jest. Bo Ty nie jesteś jedyną stroną w związku.

                    Uprzedzę Cię, na wypadek gdybyś chciała mnie zapewnić, że "Twój partner też twierdzi, że seks nie jest dla niego najważniejszy". Gratuluję! Ale uświadom sobie dwie rzeczy:
                    1) mało która z kobiet zapytała swojego partnera, co jest dla niego najważniejsze,
                    2) a część z tych, które zapytały, mogły nie dostać szczerej odpowiedzi, bo mężczyznom czasem zależy na Waszych uczuciach.
                    • kochamkotyijuz Re: do groszka 22.11.10, 23:09
                      Dla mnie i dla mojego meza sex jest wazny,istotny,potrzebny,niezbedny dla utrzymania zdrowych relacji w malzenstwie ,ale nie jest najwazniejszy.Twoja opinia w tym temacie mnie nie interesuje.

                      I tu wpadłaś w pułapkę swojego rozpędu. Groszek nie napisał nigdzie, że seks ro
                      > zwiąże wszystkie małżeńskie problemy.
                      Tak? a ja zrozumialam calkiej inaczej po przeczytaniu rady jaka groszek wystosowal do zdradzonej skrzywdzonej kobiety,zreszta pisalam w poprzednim poscie o tym wiec nie bede sie powtarzac-doczytaj sobie jesli przeoczyles.

                      Napisał wręcz coś dokładnie odwrotnego, ż
                      > e niektórych nie rozwiąże.
                      No tak przyparty do muru i pobity niepodwazalnymi argumentami musial tak napisac -wyjscia nie mial.

                      Bez odbioru.
                      • santo_inc Re: do groszka 23.11.10, 17:04
                        > > Napisał wręcz coś dokładnie odwrotnego, ż
                        > > e niektórych nie rozwiąże.
                        > No tak przyparty do muru i pobity niepodwazalnymi argumentami musial tak napisa
                        > c -wyjscia nie mial.

                        Żartujesz? Przecież on to napisał już w PIERWSZYM wpisie rozpoczynającym TEN WĄTEK?

                        I już wtedy był przyparty do muru i pobity niepodważalnymi argumentami w dyskusji, która jeszcze się nie zaczęła?

                        Śmiech na sali...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka