kajda28
06.12.10, 15:24
Kolejny wątek z teściową w tle :)
Dokładnie to nie z teściową a z mamą mojego partnera. Kiedyś już trochę pisałam o niej, ma trochę problemu z odpępowieniem syna. Po postawieniu sprawy na ostrzu noża, L. prawie mieszka u mnie, czasami raz na tydzień go nie ma. No i czasami dzwoni do mnie w/w next teściowa. Chce abyśmy konsultowały się ze sobą co do tego gdzie jest L. , np. czy był gdzieś pomiędzy drogą ode mnie do domu. Mówi mi że trzeba go pilnować i krótko trzymać bo inaczej nic dobrego z niego nie będzie. Że gra na maszynach i tam przegrywa pieniądze, i żebym sprawdzała mu ile ich ma w portfelu. I chyba najlepiej jakbym go pogoniła bo on nie lepszy od mojego pierwszego męża.
Co do maszyn to wiem że gra, kiedyś potrafił wyjść do sklepu i wrócić za godzinę, bo akurat w sklepie jest automat- powiedziałam że nie chce aby grał, i teraz z zakupów przychodzi po 10 min. Ale gra , nie wiem na jaką skale, bo go nie śledzę mam nadzieję że to tylko od czasu do czasu.
Wiem że L. to nie jest aniołek, ale ja nawet nie chce go kontrolować. Bardzo się zdziwiła że ja nie wiem ile on bierze za roboty. Nie mamy wspólnego portfela, prawie codziennie się pyta czy chce jakieś pieniądze- zawsze odpowiadam że nie chce bo niby dlaczego miałby mi je dawać. Zakupy do domu robi, kilka zł i tak zawsze da- to liczę jako dopłata do opłat licznikowych.
Nawet nie wiem jakie pytanie mam zadać? Po prostu chciałam się wygadać, next teściowa zruszyła mój spokój wewnętrzny- już miałam wszystko poukładane, prawie ufam L. a tu znowu mam ochotę się cofnąć. Powstrzymuje mnie jedna myśl , że jak kiedyś będzie mi z L. źle to po prostu odejdę. A może powinnem oczekiwać od niego że będzie oszczędzał, składał pieniądze i oczywiście mi o tym mówił i pokazywał stan konta.
Nie wiem co mam myśleć ;(