Dodaj do ulubionych

Nielojalna żona :(

19.07.11, 21:33
Potrzebuję trzeźwej oceny następującej sytuacji. Żona ma rodziców matka nigdzie nie pracowała i nie pracuje ojciec alkoholik. Ustaliliśmy po ciężkich bojach, że będzie im oddawać na utrzymanie 1/2 swoich poborów. Dzisiaj dowiedziałem się przypadkiem, że oddaje znacznie więcej niż te wcześniej ustalone 1/2 pensji gdyż na przełomie ostatnich 3 lat dostała sporą podwyżkę. Na moje pytania odnośnie podwyżek pensji oczywiście za każdym razem odpowiadała przecząco. Na razie jeszcze z Nią nie rozmawiałem ale czuję się oszukiwany i zawiedziony.

Szczerze mówiąc trochę się w tym gubię. Mamy duże problemy z zajściem w ciążę. Dlatego też potrzebujemy każdej złotówki na leczenie. Ona bardzo chciałaby tego dziecka jednak jej zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe.

Ja łożę wszystkie całe dochody na utrzymanie domu rachunki, zakupy itp. Informuję o każdej podwyżce pensji. Co miesiąc przynoszę kwitek a Ona okazała się pomimo wcześniejszych ustaleń nie uczciwa.
Obserwuj wątek
    • adaria38 Re: Nielojalna żona :( 19.07.11, 21:49
      www.alkoholizm.jawnet.pl/viewforum.php?f=33
      www.alkoholizm.jawnet.pl/viewforum.php?f=14
      żona jest współuzależniona.
      jest DDA
      powinna odbyć terapię."



      "t_a_1 napisała: " <- jesteś kobietą i masz żonę?
      gorsza sprawa, że jeśli żona wybrała męża wg schematu rodzinnego ... to też niezbyt "zdrowego"....
      proponuję ruszyć 4 litery razem na terapię rodzinną.

    • tab-ris Re: Nielojalna żona :( 19.07.11, 22:50
      Wnioskując z postu wasza sytuacja finansowa nie jest zła, ale mam wrażenie że twoja żona kocha bardziej swoich rodziców niż ciebie. Skoro ojciec jest alkoholikiem zastanowiłabym się na co tak naprawdę jest przeznaczana ta 1/2 pensji żony-chyba że lubisz utrzymywać alkoholików. Poza tym ukrywanie podwyżek przez twoją żonę jest grubym nadużyciem twojego zaufania.
      Sposób 1. (wymyślony przez mojego męża). Załatw ją jej własną bronią, powiedz że macie w pracy cięcia pensji i musicie ograniczyć własne wydatki. Pieniądze które zdołasz sam odłożyć, radzę przeznaczyć na jakiś fundusz- może się kiedyś przydać.
      Sposób 2. (mojego autorstwa), skoro nie macie wspólnego budżetu domowego, ustalcie że wydatki domowe (rachunki, lodówka itp) płacicie po połowie i wtedy żona może resztę pieniędzy oddać rodzicom, jeśli chce.
      Gdybyście mieli wspólny budżet, to wychodzi że ty byś płacił połowe tego co żona oddaje rodzicom, przelicz ile godzin lub dni, musisz na to pracować. A alkoholizm to nie paraliż, pracować można.

      A tak poza tym uważam że twoja żona jest współuzależniona i powinna pójść na jakiąś terapię (mój mąż też miał ojca alkoholika i toksyczną matkę i mieliśmy dużo problemów).
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 08:18
      Myślę, że Pana uczucia zawodu, rozczarowania oraz ocena, że żona jest nielojalna wobec Pana, związku i Waszych ustaleń są jak najbardziej adekwatne.
      Te uczucia plus zachowanie żony oznacza wejście w konflikt, który nierozwiązany może spowodować kryzys.
      Problem polega na tym, że oboje nierówno inwestujecie w związek, nierówno jesteście w niego zaangażowani . Stąd u Pana dodatkowo poczucie niesprawiedliwości i wykorzystania.
      Sytuacja o tyle skomplikowana, że po drugiej stronie stoi też istotna wartość jaką jest rodzina żony i ich nieporadność. Nie analizuję jej źródeł, sprawa jest bowiem oczywista, ale to nie zmniejsza rangi problemu.
      Żona pewnie postępowała tak ze strachu przed Pana niezgodą na jej postępowanie, co do którego może i sama miała wątpliwości. Miała, być może, także poczucie, że Pan jej nie zrozumie, potępi, zakaże pomocy. Nie jest to dojrzałe zachowanie, ale może jedyne jakie mogła przyjąć.
      Jak Pan myśli, jak takie zachowanie świadczy o Waszym związku? Czego w nim brakuje żonie a czego Panu ? Jeśli to ustalić, to czy da się to uzyskać w związku ?
      Te pytania i pewnie wiele innych z nich wynikających należy zadać sobie przed i w trakcie rozmowy, która Was niewątpliwe czeka.
      Diagnoza o współuzależnieniu jest tutaj trafna. Oprócz wszystkiego żona powinna się zastanowić nad systemowym rozwiązaniem tego problemu.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • demonsbaby ustawowo 20.07.11, 08:34
      wspólnota majątkowa - istnieje między wami (jeśli nie doszło do rozdzielności w trakcie trwania małżeństwa lub intercyzy w trakcie jego zawierania) - to oznacza, że zona w równym stopniu materialnym i niematerialnym ma się przyczyniać do budowania waszego wspólnego gospodarstwa, przy czym wynagrodzenie za pracę uznaje się jako majątek odrębny - ale istotny ze wzgl. na utrzymanie rodziny. Jedynym środkiem prawnym nakazującym utrzymanie rodziców to alimentacja.

      Pytanie - kto tu jest rodziną? Ty z małżonką? Czy małżonka z rodzicami?

      Takie postępowanie - bardzo dobrze określasz jako NIELOJALNOŚĆ, bo jest to nielojalność małżeńska i stanowi przyczynę do rozpadu małżeństwa.
      Rozwiązań jest wiele - niekoniecznie sądowych i rozwodowych. Nie mniej żonę należałoby wspierać pod kątem podjęcia się przez nią terapii dla DDA - ponieważ tutaj tkwi problem. Z osobistych wycieczek - znam bardzo podobny problem, tyle, że jeszcze w tamtym związku jest małoletnie dziecko. Żona DDA oprócz utrzymywania rodziców alkoholików ze swojej pensji - na ich poczet się zadłużyła, nielojalnie sprzeniewierzając majątek małżonków. Po kolejnych latach prób i namów - nieskutecznych - jedynym rozwiązaniem wprowadzającym w tej rodzinie otrzeźwienie i podjęcie zdecydowanych działań przez zonę w ramach ratowania związku - był rozwód. I to ten krok okazał się skuteczny w przebudzeniu jak i naprawieniu relacji pomiędzy małżonkami w tym lojalności finansowej.
    • okri2 Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 12:05
      haha jakbym widziała siebie - czyli tę nielojalną żonę.
      Ona nie jest do końca nielojalna (choć zdrowo-myślący tak to powinni nazwać i nazywają). Ona jest DDA - WSPÓŁUZALEŻNIONA. Ona nie chce tego robić, a robi (jak alkoholik, który nie chce pić, a pije).
      Nie mówiła ci, bo się bała.
      Chodzę na terapię - świetna sprawa. Moje życie stało się o wieeele lepsze. Moje małżeństwo świetnej jakości, choć po nieeezłych przejściach życiowych jestem.
      Polecam wam terapię, szczególnie żonie, bo szkoda związku. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Czasami jest już tak późno, że nie ma co zbierać (czyli moje pierwsze małżeństwo).

      Mam nadzieję, że tu zaglądasz, bo nie widzę już twoich wpisów.
      Powodzenia!
      P.S. na początek może terapia indywidualna?
    • default Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 13:14
      Hmm, to ja też jestem nielojalna... Bo wspieram finansowo matkę i dorosłą córkę, nawet w ogóle o tym mężowi nie mówiąc. On nie wie ile mam pensji i ile z tego przeznaczam do dofinansowanie córki i mamy. I wściekłabym się, gdyby w to wnikał.
      U Ciebie problem pewnie największy z tym, że teść jest alkoholikiem, a pomaganie finansowo ludziom chorym na tę chorobę zawsze jest postrzegane jako wyrzucanie pieniędzy (no bo i tak przepije). Niemniej to są jej rodzice i ja doskonale rozumiem, że nie może odmówić im wsparcia. Czy gdyby teść nie był chory na alkoholizm, ale - powiedzmy - stwardnienie rozsiane - to też tak bardzo byś się wkurzał o to, że mu pomaga ? Tzn. pewnie wkurzałbyś się podobnie, ale czułbyś, że trochę "nie wypada" o to robić pretensje.
      • jamesonwhiskey Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 14:21
        > I wściekłabym się, gdyby w to wnikał.

        aha , tu bys sie wsciekla ale oklamywanie go wscieku u ciebie nie powoduje , no brawo

        > a alkoholizm, ale - powiedzmy - stwardnienie ro

        jak by baba miala wasy to by byla dziadem
        takie a gdyby cos tam do niczego nie prowadzi

        • default Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 07:56
          jamesonwhiskey napisał:

          > aha , tu bys sie wsciekla ale oklamywanie go wscieku u ciebie nie powoduje , no
          > brawo

          Ja go nie okłamuję, po prostu nie mamy w zwyczaju zdawać sobie nawzajem relacji ze stanu swoich finansów. Każde z nas łoży na wspólne gospodarstwo i wspólne wydatki tyle, ile potrzeba, o reszcie swoich pieniędzy decyduje samodzielnie i bez ustalania ze współmałżonkiem.
          W przypadku autora wątku - jego zdaniem - żona za mało dokłada do domu. Powinni wspólnie ustalić jaka kwota miesięcznie wspólnych wydatków przypada na nią i tyle niech dokłada. Co zrobi z resztą - to już jej sprawa.

      • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 14:27
        no pewnie, że nie wypada, bo przy przewlekłej chorobie mógłby teść z ZS rościć sądownie o alimenty od dziecka - ale alkoholik nie.
        Co innego jest opieka dobrowolna i bycie lojalnym wobec partnera w takim postępowaniu - lojalnym oznacza: nie zatajać, nie kosztem własnej rodziny i najwyraźniej uszanować wolę współmałżonka.
        • jamesonwhiskey Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 15:06
          > owaniu - lojalnym oznacza: nie zatajać, nie kosztem własnej rodziny i najwyraźn
          > iej uszanować wolę współmałżonka.

          nie wiem czy powinna sie wypowiadac w temacie gdzie robisz cos zupelnie przeciwnego
          • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 16:51
            na tym etapie - jeśli idzie o ustalanie reguł i zasad panujących pomiędzy małżonkami, a szczególnie w kwestii finansowej - jak najbardziej mam takie zdanie.
    • hotya Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 14:42
      Nie dziwię się, że czujesz się oszukiwany. Twoja żona nie jest wobec Ciebie w porządku. Sama też czułaby się fatalnie, gdybyś to Ty okłamywał ją w kwestii wspólnych finansów. Chyba rzeczywiście warto porozmawiać i zachęcić, żeby zdecydowała się na jakąś terapię. Powodzenia:)
    • enith Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 16:30
      Zażądaj wglądu do konta żony i świstków potwierdzających wysokość wypłat. Skoro przez trzy lata małżonka skutecznie cię okłamywała co do podwyżki oraz ilości WASZYCH pieniędzy przeznaczanych m. in. na nałóg alkoholowy teścia, uważam, że masz prawo wiedzieć, jaka jest wysokość pensji żony i ile tych pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na leczenie, "wypływa" wam comiesięcznie z waszego gospodarstwa domowego. Od razu zastrzegam: nie jestem zwolenniczką skrupulatnego spowiadania się z małżonkowi ze wszystkiego, ale twoja żona zawiodła zaufanie na całej linii. Moim zdaniem daje ci to prawo do radykalniejszych kroków, włącznie z postawieniem ultimatum, że od dziś ty decydujesz jaka i czy w ogóle jakaś kwota będzie szła do niepracującej teściowej i teścia alkoholika. No i to, co napisano już wyżej, czyli obowiązkowa terapia dla żony.
      • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 17:39
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
        Dzięki nim wiem więcej i mogę z większą świadomością zabrać się za "uzdrawianie" mojej żony (to w gruncie rzeczy bardzo dobry człowiek tylko ma jedną ale za to ogromną wadę o której wcześniej nie wiedziałem). Obawiam się że może to być bardzo trudne o ile nie niemożliwe ale zawsze warto spróbować. Wszelkiego rodzaju kwestie finansowe dotyczące utrzymania Jej rodziców budzą w mojej żonie bardzo negatywne emocje. Wtedy wszelkie argumenty czy próby dyskusji ucinane są na samym początku. Dyskusja nie jest możliwa; albo będzie tak jak Ona chce albo się wyprowadza do rodziców. Kiedyś postawiłem na swoim i zabroniłem przekazywania jakichkolwiek środków to w efekcie stwierdziła, że woli mieszkać z nimi i ich utrzymywać niż w naszym domu. Doszło do tego że wyprowadziła się nawet na kilka miesięcy z domu. Wszystko jest OK dopóki nie wypłynie temat utrzymania Jej rodziców.
        • verdana Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 20:57
          Cóż, przestaję się zatem dziwić, ze żona Cię oklamuje. "Zabroniłem przekazywania środków" - dysponujesz pieniędzmi żony, zabraniasz jej robić z nimi co chce, uznajesz, ze masz prawo sam decydować - zatem doczekałeś sie tego,z e żona Ci nie mowi o dochodach.
          IMO to zupełnie zmienia postać rzeczy - żona jest nielojalna, bo Ty potraktowałeś ją jako kogoś, kto ma słuchać męża i tyle.
          • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 22:22
            Nie dała mi żadnego wyboru. Oddawała całą wypłatę dla swoich rodziców. Nie chciała słyszeć o jakichkolwiek kompromisach.
            • annb Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 09:03
              Popieram Twoje zachowanie.
              Powiem więcej, nie stworzysz rodziny z ta panią.
              Nie w tej chwili, i nie przed jej terapią.
              Ona jest wspóluzalezniona, rozumiesz.
              Ona nie zrobi nic aby uratowac siebie i zbudować swoją rodzinę.
              Ona jest cały czas odpowiedzialna za swoich rodziców bo na tym właśnie polega współuzaleznienie.
              Jesli chce, niech się wyprowadzi.
              Jesli chodzi o rozwód to jej wyprowadzka to argument dla sądu
              To jest porzucenie.
              Dodatkowy argument to taki, że nie masz bladego pojecia o zarobkach żony i że zona nie informuje Cię o tym gdzie kieruje swoje finanse.
              Reasumując
              Jeśli Twoja zona nie przepracuje problemu, daj sobie spokój z tym związkiem
              Szkoda czasu.


          • efi-efi Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 22:26
            Przesadzasz Verdana.
            Jego żona powinna być lojalna wobec męża przede wszystkim. Jak miała ochotę kobieta żyć z ojcem alkoholikiem do końca życia i zasuwać na nich , a nie na siebie, swoje życie , może kiedyś dzieci , własny dom i normalne życie to mogła pozostać w stanie 'wolnym'.

            Ciekawe czy owa żona przychylnym okiem patrzyłaby na własnego męża gdyby ten utrzymywał brata narkomana np. i połowę pensji przeznaczane by było na środki dla kogoś takiego, a jej pensja w całości miałaby pokrywać wydatki na dom.

            Jakaś paranoja w ogóle.

            Do autora: czemu ta Twoja teściowa nie pracuje?
            • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 22:49

              > Do autora: czemu ta Twoja teściowa nie pracuje?

              Nigdy nie pracowała zawsze pracował ojciec żony ale po pewnym czasie stwierdził, że 25 lat pracy na utrzymanie rodziny to stanowczo za dużo i teraz niech oni go utrzymują. Porzucił pracę oraz zaczął regularnie pić. Teściowa twierdzi, że w młodości nie pozwalał jej iść do pracy bo był bardzo zazdrosny, kazał jej siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Wcześniej pieniędzy na utrzymanie wystarczało z pensji teścia stąd też pewnie matka żony żyła w przeświadczeniu że taki stan rzeczy będzie się wiecznie utrzymywać. Trwało to dość długo, aż do momentu porzucenia przez niego pracy. Od tej pory ciężar utrzymania rodziny spoczął na dzieciach, które zamiast na studia musiały iść do pracy. Taki stan rzeczy utrzymuje się do dzisiaj, a rodzice są bardzo dumni, że mają takie troskliwe dzieci. Jednym słowem jakaś paranoja w którą się wplątałem.
            • verdana Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 23:00
              Co innego patrzeć "przychylnym okiem", co innego nawet zrobic awanturę, czy tlumaczyć, z co innego 'zabronić' żonie oddawania części jej pensji rodzicom.
              Tu nie chodzi o to, komu ani na co - tylko o to,że maż uwaza się za tego, kto ma prawo cokolwiek żonie pozwalać i zabraniać.
              Może być wściekły, moze trzasnąć drzwiami i odejść, możę tlumaczyć, ale gdy zaczyna grać pana i władcę, podejmującego jednoosobowe decyzje - to raeakcja jest oczywista - przestaje się z nim omawiać sprawy, bo nie ma czego omawiać.
              • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 23:23
                Verdana mam wrażenie, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Dlatego może w punktach będzie Ci łatwiej chwycić w czym rzecz.

                1. Żona nigdy nie pozwalała na jakiekolwiek dyskusje na temat pieniędzy dla jej rodziców. Sama zdecydowała że będzie całą pensję oddawać na ich utrzymanie. Moje zdanie tutaj nie miało znaczenia. Nigdy poza jednym przypadkiem nie zabraniałem jej pomocy dla rodziców.

                2. Po powrocie do domu stwierdziła jednak, że 50% odda rodzicom a resztę będzie przeznaczać na swoje potrzeby i w bardzo niewielkim stopniu na nasze wspólne gospodarstwo domowe.

                3. Trwało to jakiś czas do momentu kiedy wyszło na jaw że nie jest to ustalone 50%, a 70%. Ponownie sama zdecydowała wiedząc, że te pieniądze mogłyby być przeznaczone na nasze leczenie.

                Chodzi o zachowanie pewnych zasad na których powinno się opierać małżeństwo.
                • tab-ris Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 00:12
                  Zgadzam się ze wszystkimi poprzedniczkami oprócz Verdany. Nie rozumiem posądzania autora wątku o stawianie się w pozycji pana i władcy, mało tego, uważam że miał pełne prawo zabronić jej oddawania części pensji rodzicom.
                  Tu tworzy się łańcuch pokarmowy przecież. Stary stwierdził że teraz będą pracować na niego dzieci (swoją drogą dobrą musiał mieć siłę perswazji skoro wszyscy tak bez żadnego ale się zgodzili), więc córcia grzecznie oddaje swoją pensyjkę, resztę przeznaczając zapewne na szmaty, fryzjera i kosmetyczkę. A na końcu łańcucha znajduje się mąż który zap...rdala na:
                  -prąd - którego żona zapewne używa
                  -wodę - w której ona też się kąpie
                  -pewnie też telefony przez które żona też gada
                  -jedzenie które także spożywa szanowna małżonka.
                  I mąż tak naprawdę zaczął mieć problem dopiero gdy żona zamiast 50% zaczęła oddawać 70% pensji.
                  Więc nie rozumiem o co takiego chłopinę można jeszcze oskarżać. Czy żona ma prawo stawiać go w takiej sytuacji jako "pani i władczyni", bo mąż nic do gadania nie miał.

                  Do autora wątku: na twoim miejscu zastanowiła bym się czy jest sens leczyć się( w związku z dziećmi), czy zastanowiłeś się czy to dziecko którego chcecie będzie dla niej ważniejsze niż rodzice? Przecież dla nich zostawiła (na kilka m-cy co prawda, ale jednak) swoją najbliższą rodzinę- czyli ciebie. Najpierw zainwestowałabym w terapię dla żony a potem ewentualnie rozważała pojawienie się dziecka. Bo ten mały człowiek też będzie chciał być dla mamy najważniejszy. I wtedy pojawi się kolizja, czy kupić dziecku książki do szkoły i dać na wycieczkę, czy grzecznie zanieść pensję starym.
                  POZATYM TA KILKU MIESIĘCZNA WYPROWADZKA- TYPOWO KOBIECY SPOSÓB, DAJESZ JEJ SIĘ D...MAĆ OD POCZĄTU, TO WIEDZIAŁA ŻE W TEN SPOSÓB CIĘ ZŁAMIE. POWINIENEŚ BYĆ BARDZIEJ STANOWCZY.
                  Powodzenia.
          • enith Re: Nielojalna żona :( 20.07.11, 23:21
            No, Verdano, chciałabym zobaczyć twoją radosną minę, jakby ci mąż oświadczył, że od dziś na tobie spoczywa CAŁKOWITY ciężar utrzymania waszej pięcioosobowej rodziny, bo z pensji męża korzystać będzie jego matka, która musi, no po prostu musi, inaczej się udusi, wyskoczyć od czasu do czasu do kasyna przegrać trochę grosza ;)
            Ta pani nie powinna była w ogóle wychodzić za mąż, skoro jej priorytetem jest nie mąż, walka o dziecko i dbanie o szeroko pojęty dobrobyt rodziny, którą założyła, tylko pijący ojciec, któremu odechcialo się pracować i ubezwłasnowolniona przez męża matka.
            Wpółczuję autorowi wątku. Jest w ciemnej dupie z żoną, która już raz dobitnie pokazała, kto w jej życiu stoi na pierwszym miejscu, wyprowadzając się od męża do rodziców, bo mąż nie zgodził się, by owoce także JEGO pracy szły na utrzymywanie pasożytów.
            • verdana Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 08:41
              Być może zrobilabym piekło, być moze bym się rozwiodła, być może uznałabym, ze oddawanie części - nie całej pensji- rodzicom jest zasadne (watpię).
              Natomiast nie ZABRONIŁABYM - bo mąż nie jest ani moim dzieckiem, ani moim podwładnym, abym, miała prawo mu zabraniać czegokolwiek.
              I o to chodzi - potraktowanie współmałŻonaka jako kogoś nie równego sobie, ale kogoś, za kogo mam prawo decydować skutkuije tym, ze trzeba go potem osukiwać - bo okazuje się,z ę nie ma miejsca na dialog, tylko na rozkazy.
              • tab-ris Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 09:09
                Ale tam nie ma mowy o żadnym dialogu, przecież małżonka nie chce nawet o tym rozmawiać, po prostu stawia męża przed faktem dokonanym, w ten uznając go za tego który właśnie ma się podporządkować "bo jak nie to wyprowadzę się do rodziców". Czy to wogóle ma coś wspólnego z szacunkiem do współmałżonka? Niesądzę.
              • burza4 Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 10:22
                W nerwach człowiek mówi różne rzeczy i w różnej formie, tekst pt "zabraniam" jest śmieszny, i wskazuje raczej na bezradność a nie pozycję "pana i władcy". Oczywistą reakcją normalnej osoby na coś takiego jest parsknięcie śmiechem.

                Uczepiłaś się jednego sformułowania, tak jakby tu leżało sedno problemu. Wg ciebie w takiej sytuacji "trzeba oszukiwać"? nie, wystarczy przedstawić jasno swoje stanowisko - "nie zgadzam się" i już. Tylko do tego trzeba nie być tchórzem, żerującym na innych. Ona nie oszukiwała go dla idei, ale z wyrachowania, musiała zdawać sobie sprawę, że jakby powiedziała jasno, że będzie utrzymywać rodziców, to gość przestanie utrzymywać ją.
                Nie dorabiajmy tu więc psychologicznej ideologii, bo jego głupi tekst nie uzasadnia jej postępowania.

                Facet powinien jak najszybciej zażądać rozdzielności majątkowej, ustalić kwotę "zrzutki" na utrzymanie domu i sam tymi pieniędzmi zarządzać. Jeśli żona nie ma ochoty na ustępstwa i grozi np. wyprowadzką - to trzeba pomóc jej się spakować. Tylko to może ją otrzeźwić, bo na terapię nie da się jej pewnie namówić. Ona uważa przecież tę sytuację za zdrową i normalną.
                Jeśli nie zadziała ostro - to przegra małżeństwo i swoje życie.
                • verdana Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 10:27
                  Najwyraźniej jednak nie była to "bezradność", jesli żona się wyprowadziła. Czyli mogła się albo podporzadkować, albo wyprowadzić - nie uważasz, ze to świadczy o tym, ze sprawa pieniędzy jest tylko wierzchołkiem góry lodowej?
                  Normalnie na slowa "zabraniam", bez możliwośći wyegzekwowania puka się palcem w czoło. Najwyraźniej mąż miał technicxną możliwość "zabronienia".
                  • kawka74 Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 13:22
                    napisała:

                    > Najwyraźniej jednak nie była to "bezradność", jesli żona się wyprowadziła.

                    Oczywiście, że była. A żona wyprowadziła się, wróciła i to ONA dyktuje swoje warunki, nie on.

                    > Normalnie na slowa "zabraniam", bez możliwośći wyegzekwowania puka się palcem w
                    > czoło. Najwyraźniej mąż miał technicxną możliwość "zabronienia".

                    Mocno wątpię. Żona nie była w stanie popukać się palcem w czoło, bo nie jest - wiem, że nie zabrzmi to ładnie, ale tak to wygląda - normalna. Jest DDA, a to niesie ze sobą szereg zachowań zupełnie od czapy.
                    • okri2 popieram annb 21.07.11, 14:36
                      Na dobry początek test dla żony :)
                      www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda
                      Jak już wspomniałam jestem tak jak twoja żona DDA.
                      - stawianie wszystkiego na "ostrzu noża" jest wyuczoną w dzieciństwie reakcją w konflikcie, nie dziwie się, że się wyprowadziła (i to nie twoja wina!)
                      - dopóki się nie uwolni od rodziców, to będzie ich utrzymywała kosztem własnego szczęścia, szczęścia rodziny jaką stworzyła z tobą. Od rodziców jest uzależniona. Ty jej od siebie nie uzależniłeś, ale uważaj, bo z czasem współuzależnisz się od niej.
                      - ratujcie małżeństwo póki miłość nie ustała
                      - problemy z jakimi boryka się współuzależniony nie pozwalają skupić się na mężu i dzieciach
                      DZIECI od współuzależnionego nie otrzymują miłości, są kochanymi szkrabami od których współuzależniony chce otrzymać miłość.
                      Współuzależniony jest wiecznie niedowartościowany, niedopieszczony, niedoceniony.

                      Najpierw sam poczytaj o DDA i o niedojrzałości emocjonalnej, później może żona się wdroży, przekona?
                      To bardzo ważne zanim zajdziecie w ciążę.

                      Jak już wspomniałam moje małżeństwo się rozwaliło. Dzisiaj niczego nie żałuję, ale wiem, że gdybym poszła na terapię w pierwszych latach związku to bylibyśmy dzisiaj wciąż rodziną.
                      Tyyle głupot narobiłam nie wiedząc, że są głupotami...

                      Nie polemizowałabym na tematy poruszane przez verdanę. Postępowanie żony jest chore, ale nie wie o tym, ona nie chce tego, myśli, że postępuje najlepiej jak można.

                      Jeszcze raz życzę powodzenia. Długa droga przed wami.
                      --
                      chętnych los prowadzi, niechętnych wlecze
                  • burza4 Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 16:10
                    verdana napisała:

                    > Najwyraźniej jednak nie była to "bezradność", jesli żona się wyprowadziła. Czyl
                    > i mogła się albo podporzadkować, albo wyprowadzić

                    I słusznie, skoro się nie dojrzała do małżeństwa i nadal bardziej czuje się córką niż żoną, to nic lepszego nie mogła wymyśleć. Ciekawe, czy bez pensji męża coś jej na waciki zostanie, bo jak wszystko będzie musiała tatusiowi na przelew oddać i dla niej samej nic nie zostanie, to może przyjdzie po rozum do głowy

                    > Normalnie na slowa "zabraniam", bez możliwośći wyegzekwowania puka się palcem w
                    > czoło. Najwyraźniej mąż miał technicxną możliwość "zabronienia".

                    IMO to teatralny gest obliczony na ustawienie chłopa tak, żeby nie fikał i tyle. Panna założyła, że jak odstawi szopkę, to gościowi szybko zmięknie rura, wróci na kolanach i nie będzie podnosił tematu.

                    Technicznie to on może - i powinien - odciąć ją od swojej kasy i uniemożliwić jej dojenie i uszczuplanie wspólnego dorobku.
                    • verdana Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 16:45
                      Tak, z tym sie zgodzę - nie dojrzała do małżeństwa.
                      Jej mąż takze nie, bo małżeństwo wyobraza sobie jako instytucje, w której jedna osoba może zadecydować za drugą.
                      • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 17:10
                        ok dochód / wynagrodzenie za pracę jest traktowany nawet przez KRiO odrębnie - i b. dobrze - w innym razie długi za małżonka spłacalibyśmy z własnych pensji.
                        Jednak "zabraniam" w kwestii oddawania 70% wynagrodzenia, który jakby nie patrzeć również stanowi formę zaopatrzenia rodziny w środki do życia - i tak - małżeństwo bezdzietne również jest komórką rodzinną, jest na miejscu. Nie na miejscu "zabraniam" dotyczyłoby np. utrzymywania kontaktów z kimkolwiek, jeśli te kontakty nie rujnowałyby relacji między małżonkami.
                        Patrząc dalej - za trzy dziedziny wspólnego życia małżeńskiego uważa się:
                        - gospodarstwo domowe;
                        - więzi emocjonalne;
                        - więzi seksualne.
                        Zatem niewyjawianie faktów, a rzutujących na jakość życia w małżeństwie jest sfera finansowa, mająca znaczenie w przyczynianiu się do prowadzenia gospodarstwa wspólnego. Oczywiście, że można tutaj rozpatrywać niematerialne zaspokajanie rodziny, szczególnie umocnione, kiedy oboje małżonkowie podejmują decyzję, że np. jeden z nich nie pracuje bo nie musi albo pracuje dla rozrywki, itp - czyli wymagany standard życia w sferze materialnej zapewnia jeden z małżonków bo go na to stać.
                        Zrozumiałe, że pewne wypadki losowe mogą postawić nas pod ścianą i solidarnie wówczas powinniśmy występować w roli wspomagającego utrzymanie - np, pomoc doraźna / czasowa / itp. Jeśli nie zrobimy tego dobrowolnie, a jeśli są ku temu przesłanki - sąd za nas zdecyduje. Jednak nie można w żaden racjonalny sposób usprawiedliwić takiej nielojalności, a wynikającej ze współuzależnienia - to oznacza, że nie osoba widząca problem jest problematyczna i dyskusyjna, ale osoba, która problemy stwarza. Dodatkowo zachodzi - utajenie konkretnych działań - rzutujących na funkcjonowanie rodziny.
                        • burza4 Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 11:34
                          demonsbaby napisała:

                          > ok dochód / wynagrodzenie za pracę jest traktowany nawet przez KRiO odrębnie -
                          > i b. dobrze - w innym razie długi za małżonka spłacalibyśmy z własnych pensji.

                          jak odrębnie? coś się zmieniło? od kiedy?

                          Cytuję:

                          Na majątek dorobkowy małżonków składa się (kodeks rodzinny i opiekuńczy art. 31 § 2: pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków (np. dochody w prowadzonej działalności gospodarczej) itd....
                          • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 18:11
                            zmieniło się burza, pod tym kątem, że kiedyś - solidarnie odpowiadało się za długi powzięte za współmałżonka.- dosłownie - z twoich dochodów za pracę komornik mógł pobierać należności wiszące na współmałżonku. Teraz dochód w sensie wynagrodzenia za pracę / prawa autorskie / spadek - w rozumieniu majątku wsobnego - jest odrębny. To oznacza, że ta solidarność ewentualnych spłat może mieć miejsce w odniesieniu do wspólności majątkowej ruchomej i nieruchomej, ale nikt nie ma prawa położyć "łapy" na twoich odrębnych dochodach.
                            • burza4 Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 19:00
                              Ale my nie omawiamy kwestii odpowiedzialności za długi tylko rozmawiamy o zarządzaniu czy dysponowaniu majątkiem. A zarobki obojga nadal stanowią majątek wspólny, zostawmy więc kwestię niemożności egzekucji długu na boku, bo to nie ma nic do rzeczy.

                              Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania m.in. darowizny z majątku wspólnego, z wyjątkiem drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych.


                              Technicznie rzecz biorąc - długotrwałe utrzymywanie patologicznej rodziny jest darowizną i poza "zwyczajowo przyjętą" pomoc daleko wykracza. Ponieważ darowizna jest nieformalna, to i kwestia robi się bardziej etyczna niż prawna, ale np. dla ustalenia winy przy rozwodzie byłaby to pewnie wystarczająca przesłanka.
                              • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 19:10
                                nie bardzo rozumiem, czego dotyczy twój spór?
                                Czy ja gdzieś postawiłam tezę, że majątek odrębny nie stanowi sposobu przyczyniania się do powstania majątku wspólnego?
                                Owszem niżej przytoczone są majtkiem odrębnym i stanowią zabezpieczenie jednego z małżonków wskutek nielojalności drugiego współmałżonka. Co nie oznacza, że "obowiązek alimentacyjny" pomiędzy małżonkami nie zachodzi w trakcie trwania małżeństwa, w innym razie takie roszczenia byłyby bezzasadne. a przecież dopuszczalne przez KRiO.
                                • burza4 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 15:09
                                  demonsbaby napisała:

                                  > nie bardzo rozumiem, czego dotyczy twój spór?

                                  odnoszę sie do sformulowania "dochód / wynagrodzenie za pracę jest traktowany nawet przez KRiO odrębnie....", co odebrałam jako przyzwolenie na robienie z nimi co się komu żywnie podoba przy braku prawa drugiej strony do wnikania gdzież się rzeczone zarobki podziały:P


                                  • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 11:14
                                    no to tym bardziej podkreślam, że w związku ze szczególnym obowiązkiem alimentacyjnym istniejącym zgodnie z art. 27 i 28 KRiO - zaspokajanie potrzeb rodziny jest obowiązkiem obojga małżonków, a w nawiązaniu do art. 31 i 34 - dochód za wynagrodzenie (etc.) traktowany jako odrębny majątek małżonka stanowiący wspólność małżeńską w równym udziale dla obojga, przy czym ten jest wolny od wszelkich roszczeń z winy drugiego małżonka. Stąd słowo klucz to "równy udział".
                          • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 18:24
                            burza4 napisała:


                            > jak odrębnie? coś się zmieniło? od kiedy?
                            >
                            od 2005r
                          • demonsbaby w nawiązniu do powyższego 22.07.11, 18:36
                            Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:

                            1) przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej,

                            2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,

                            3) prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym przepisom,

                            4) przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb jednego z małżonków,

                            5) prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie,

                            6) przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; nie dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość,

                            7) wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej działalności zarobkowej jednego z małżonków,

                            8) przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia jednego z małżonków,

                            9) prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne prawa twórcy,

                            10) przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.
                      • okri2 Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 21:28
                        verdana napisała:

                        > Tak, z tym sie zgodzę - nie dojrzała do małżeństwa.
                        tym się cechuje dda - niedojrzałością emocjonalną, a w to wchodzi niedojrzałość do małżeństwa
                        > Jej mąż takze nie, bo małżeństwo wyobraza sobie jako instytucje, w której jedna
                        > osoba może zadecydować za drugą.
                        a mąż radzi sobie jak potrafi, nie obarczałabym. Niektóre nasze nienormalne zachowania są prowokowane do tego. Człowiek w pewnym momencie już nie wie..
                        >
                      • aandzia43 Re: Nielojalna żona :( 22.07.11, 12:00
                        verdana napisała:

                        > Tak, z tym sie zgodzę - nie dojrzała do małżeństwa.
                        > Jej mąż takze nie, bo małżeństwo wyobraza sobie jako instytucje, w której jedna
                        > osoba może zadecydować za drugą.

                        Nie wiem, jak wyobrażasz sobie motywowanie żony do zmiany postępowania. Czy tak, jak niektórzy wyobrażają sobie, że spokojne i cierpliwe tłumaczenie alkoholikowi, że wóda jest be, przy jednoczesnym pielęgnowaniu jego nałogu natchnie go w końcu do zmiany postępowania? Naiwne, prawda? Żona wątkotwórcy ma poważny problem ze sobą. Nie chce przyjąć tego do wiadomości. Od lat szkodzi sobie i swojemu małżeństwu. Ewidentnie wykorzystuje finansowo męża. Być może zaprzepaszcza szansę na urodzenie ich wspólnego dziecka. Czy "dojrzały do małżeństwa" mąż powinien wspierać ją w kultywowaniu szkudnego współuzależnienia? Czy może "umożliwić" jej w końcu pozbieranie się do kupy? To pozbieranie się ma miejsce tylko wtedy, gdy nieprawidłowo funkcjonująca osoba natrafi w końcu na opór materii. Czyli na przykład na wyraźne weto współmałżonka.
                        Nie?
    • marianka_marianka Re: Nielojalna żona :( 21.07.11, 10:49
      Dopóki oboje jesteście młodzi, bezdzietni, bez większych problemów finansowych, nie odczuwacie znacząco wypływających funduszy. W opisanej przez Ciebie sytuacji nie wyobrażam sobie, co będzie jak pojawi się dziecko/dzieci, nie daj boże choroba, wypadek, utrata pracy? Jeżeli teściowie są w trudnej sytuacji, mogą się zgłosić do MOPS-u, bądź co bądź mamy państwo opiekuńcze i osoby niezaradne życiowo mogą liczyć na wsparcie.
      Jestem w stanie zrozumieć wsparcie świadczone rodzicom od czasu do czasu, niewielką kwotą, czy też w inny sposób. Absurdalne wydaje mi się bezdyskusyjne oddawanie rodzicom pensji i tworzenie z tego faktu obowiązku na wieki wieków amen.
      U Ciebie sprawy poszły już za daleko, finansowanie rodziców i wyprowadzka w sytuacji krytyki z Twojej strony, to tykająca bomba zegarowa.
      Wydaje mi się, że dopóki żona sama nie zrozumie, jak idiotycznie się zachowuje, nic nie zrobisz niestety. Pozwól jej się wyprowadzić i złóż pozew o separację. Może to spowoduje otrzeźwienie.
    • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 13:40
      Jestem po wstępnych rozmowach z małżonką. Na początku była mocno zdziwiona skąd wiem następnie wykręcała się że to były tylko takie regulacje w związku z inflacją ale dostaje tyle samo pieniędzy co 3 lata temu. W związku z tym grzecznie poprosiłem o przedstawienie przy najbliższej wypłacie wyciągu z jej konta za ostatnie kilka miesięcy. Zobaczymy jak się będzie tłumaczyć mając przed sobą twarde dowody na swoje kłamstwa.
      • okri2 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 15:13
        ta1 skoro wiesz, że żona kłamie, to po co te gierki?
        Ona teraz będzie kombinowała, żeby za wszelką cenę wyjść z tego z twarzą. To jak wyjmowanie ze śmietnika pustych butelek po alkoholu i kazanie się z tego wytłumaczyć.
        Wiesz, że daje pieniądze. Wiesz, że więcej niż ustaliliście. Nie ma co karać dorosłego człowieka. Trzeba ją naprowadzić, by sama zrozumiała, że to co robi jest głupie i nienormalne. Ona musi sama do tego dojść. Jak jej to zaczniesz wytykać, to poczuje się pokrzywdzona i osamotniona, ukarana (a w jej przekonaniu robi dobre uczynki).
        Usiądźcie wieczorem przy kompie i pokaż jej te linki. Pewnie będą dla niej nowością - wciągają i zaskakują. Są jeszcze audycje radiowe o dda (napłakałam się przy nich).
        Zobacz trzeci z wklejonych poniżej podpunktów.
        Kochasz ją, więc jej pomóż. Będzie się jej i przede wszystkim TOBIE żyło lepiej. Dbajcie o siebie, nie walczcie ze sobą.


        Dorosłe Dzieci Alkoholików
        muszą domyślać się, jakie zachowanie jest normalne;
        mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów od początku do końca;
        kłamią, gdy równie łatwo byłoby powiedzieć prawdę;
        oceniają siebie bezlitośnie;
        trudno im się bawić i przeżywać radość;
        traktują siebie bardzo serio;
        trudno im nawiązywać bliskie kontakty;
        przesadnie reagują na zmiany, nad którymi nie mają kontroli;
        ustawicznie poszukują uznania i potwierdzenia;
        myślą, że różnią się od innych;
        są albo nadmiernie odpowiedzialne, albo nadmiernie nieodpowiedzialne;
        są lojalne do ostateczności, nawet w obliczu dowodów, że druga strona nie zasługuje na lojalność;
        są impulsywne. Mają tendencję do poddawania się biegowi zdarzeń, zamiast rozważyć alternatywne rozwiązania czy możliwe konsekwencje. Ta impulsywność wiedzie do zagubienia, niechęci do siebie i utraty kontroli nad otoczeniem. Ponadto zużywają nadmierna ilość energii na "uprzątanie" tego bałaganu.
        kotbury.blox.pl/2007/03/Czy-jestes-DDA-TEST.html
      • okri2 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 15:19
        Zobaczymy jak się będzie tłumaczyć mając przed sobą twarde dowody na swoje kłamstwa.

        Ona nie musi się przed tobą tłumaczyć, bo choć żona powinna być posłuszna mężowi, to jednak nie jest jego własnością.
        Poza tym na czym ci zależy?
        - na utarciu nosa żonie, czy na zaprzestaniu głupich taktyk utrzymywania teściów?
        No właśnie na czym ci zależy w tej sprawie?
      • burza4 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 15:21
        Ja bym radziła skupić się raczej na konstruktywnym rozwiązaniu problemu, niż na robieniu śledztwa, udowadnianiu i przesłuchaniach jak w CSI. Rozumiem wkurzenie, bo nie ma nic gorszego niż bycie traktowanym jak osoba z głębokim upośledzeniem umysłowym, która łyknie wszystko jak gęś kaszę, ale szkoda prądu na takie rozważania, bo to tylko wywoła piekło, a niczego nie rozwiąże.

        Zamiast tego - olej przeszłość, postaw sprawę jasno - czujesz się oszukiwany i wykorzystywany. Nie wdawaj się w tłumaczenia i wyjaśnianie, tak się czujesz i kropka. Powiedz za to: kochanie, mamy różne priorytety odnośnie wydatków, powoduje to niepotrzebne konflikty. Koszty utrzymania domu wynoszą X + margines na nieprzewidziane wydatki/wakacje w wysokości Y - i na to zrobimy zrzutkę po połowie.
        A z resztą pensji każde będzie mogło robić co mu się żywnie podoba.

        Póki zona na własnej skórze nie odczuje skutków swojej wspaniałomyślności w postaci braku kasy na własne przyjemności - nie będzie miała żadnej motywacji do zmiany.
        • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 15:47
          To wszystko to ja wiem. Tylko sęk w tym że nie ma żadnej dyskusji czy chęci jakichkolwiek ustaleń odnośnie zasad. Sama stwierdziła, że to co robi jest OK i ani myśli słuchać, że tak nie jest. Sfera życia jej rodziców oraz jej pieniędzy jest tematem tabu, a choćby najmniejsze pytanie powoduje w niej wściekłość lub napady histerii.

          Ściągnąłem książkę o DDA może zechce przeczytać bo ze mną to na pewno nie będzie rozmawiać na takie tematy.
          • burza4 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 11:34
            No to przykro mi, ale albo nią potrząśniesz mocniej - albo przegrasz życie, bo nie da się budować związku mając uczucie, że jest potrzebnym tylko jako dojna krowa. Żonie najwyraźniej nie zależy na tym związku na tyle, żeby się postarać - albo choć wziąć pod uwagę twoje racje. I albo po prostu nie jest zbyt mocno zaangażowana, albo po prostu jest zbyt pewna siebie, bo jest absolutnie przekonana, że może sobie pozwolić, bo i tak ulegniesz. Nie pisałeś w jakich okolicznościach wróciliście do siebie po jej wyprowadzce, ale podejrzewam, że to nie ona się prosiła o powrót...?

            Bez postawienia sprawy na ostrzu noża nie wymusisz zmiany - wasze małżeństwo i tak się skończy po paru latach jatką w sądzie. Będziesz miał tylko większe poczucie przegranej.
          • annb Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 12:56
            demons juz wskazała odpowiednie artykuły z KRiO
            Wydrukuj, podsuń pod nos
            www.infor.pl/dziennik-ustaw,rok,1964,nr,9,poz,59,ujednolicony,ustawa-kodeks-rodzinny-i-opiekunczy.html
            Art. 27. Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym.

            Art. 28. § 1. Jeżeli jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie spełnia ciążącego na nim obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane do rąk drugiego małżonka.


            jeśli chodzi o zarobki zony to

            § 2. Do majątku wspólnego należą w szczególności:

            1) pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków,

            (ciach)

            Art. 36. § 1. Oboje małżonkowie są obowiązani współdziałać w zarządzie majątkiem wspólnym, w szczególności udzielać sobie wzajemnie informacji o stanie majątku wspólnego, o wykonywaniu zarządu majątkiem wspólnym i o zobowiązaniach obciążających majątek wspólny.


            Małzonkowie mają nie tylko prawa ale także i obowiązki
            Twoja żona zachowuje się tak, jakby zawarła małzeństwo z rodzicami, nie z Tobą
            nie szanuje Cię, twoje zdanie się nie liczy
            jesteś tylko sponsorem.
            • okri2 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 14:22
              skoro nie chce się leczyć, to jest z nią gorzej niż przypuszczałam :(
              chociaż... właściwie jest to normalne.. alkoholik też nie chce się leczy, bo twierdzi, że zawsze może przestać pić, jeśli tylko zechce.
              Uzależniony nie widzi swojego uzależnienia, bo w przeciwnym razie walczyłby z tym i stał się wolny od uzależnień. "Przebudzenie następuje, gdy uświadomimy sobie fakt, że nie chcemy się przebudzić" - jak mawiał A. de mello.

              Jak pisałam już wcześniej moje małżeństwo rozwaliło się i przykro mi, ale nie wróżę nic dobrego waszemu. Żona to spieprzy... Ty nie wytrzymasz... Może dasz radę, ale tylko kiedy skupisz się na sobie i nie pozwolisz żonie psuć swoich osobistych radości.
              Swoją drogą mógłbyś pójść do psychologa, by powiedział ci jak żyć i jak postępować z żoną.
              DDA nie potrafi skupić się na mężu, na dzieciach, jest skupione na sobie i przerastających je problemach (które same sobie tworzą). Burza nastrojów (histeryczna radość lub nagłe napady złości) nie wprowadza do domu poczucia bezpieczeństwa.
              Szczęście znajdujemy w sobie, ale polega to też na eliminowaniu ze swojego środowiska ludzi, którzy burzą naszą wewnętrzną harmonię. Czyli nie będziesz szczęśliwy, bo żona będzie ci to uniemożliwiała. Czy czujesz się przez nią ceniony, dowartościowany, jesteś dla niej kimś ważnym?
              Mój były mąż po rozwodzie stał się szczęśliwym człowiekiem, choć dwójka dzieci została przy mnie. Trudno to opisać..
              Wiesz.. nawet Kościół Kat. rozważa unieważnienia, gdy jedno z małżonków jest niedojrzałe emocjonalnie, a twoja żona nie dojrzała do odpowiedzialności za rodzinę, którą stworzyła z tobą. Jest wciąż dorosłym dzieckiem alkoholika - na pewno nie jest żoną, a tym bardziej matką.

              Jej nielojalność finansowa to nic w obliczu trudnej drogi jaką idziecie.
    • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 17:44
      Książki nie będzie czytała na terapię mnie wysyła bo z nią wszystko jest OK. Poradziła mi że albo się z tym pogodzę (przyzwyczaję) albo ona może odejść ale na pewno nie ma zamiaru nic zmieniać.
      • sinsi Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 18:05
        t_a_1 napisała:

        > Książki nie będzie czytała na terapię mnie wysyła bo z nią wszystko jest OK. Po
        > radziła mi że albo się z tym pogodzę (przyzwyczaję) albo ona może odejść ale na
        > pewno nie ma zamiaru nic zmieniać.



        to ja zdecydowanie wysyłam cię na terapię do psychologa, jeśli po tak jasnym komunikacje trzymasz się żony jak rzep i jedyne co ci do głowy przychodzi to śledzić jej konto bankowe.

        powiedz żonie "zegnaj" i niech ponosi skutki swojego wyboru. to JEDYNE postępowanie zdrowego człowieka, a jeśli tego nie rozumiesz to marsz do psychologa.
      • enith Re: Nielojalna żona :( 25.07.11, 18:17
        No to masz, chłopie, ciężki orzech do zgryzienia :/ Może spróbuj tak: zamiast robić wyrzuty o ilość pieniędzy oddawanych teściom, bo tu cały czas natrafiasz na weto i histerię żony, ustal, że od dziś w stopniu PROPORCJONALNYM do waszych zarobków będziecie OBOJE łożyć na dom. Specjalnie nie piszę RÓWNYM, bo jestem niemal pewna, że nie zarabiacie co do grosza tyle samo. A więc ustalacie, że każde z was co miesiąc oddaje np. połowę swojej pensji na wspólne konto, skąd opłacane będzie tzw. "życie": rachunki, jedzenie, leczenie itd. Co małżonka zrobi z resztą pensji, jest jej sprawą: może oddać rodzicom, może złożyć na osobne konto, może spalić, jeśli taka jej wola, ale nie zdejmuj z niej obowiązku przyczyniania się do dobrobytu waszej rodziny, bo wspierasz ją w ten sposób w tej patologii, którą jest oddawanie kasy rodzicom. Jak ktoś wyżej napisał, może się kobieta zastanowi nad swoim zachowaniem, gdy po odcięciu części wypłaty na dom oraz na rodziców, zostaną jej w kieszeni grosze lub nic. Uważam, że innych opcji, przy stanowczej odmowie żony do dokonania jakichkolwiek zmian, odmowie leczenia, czy choćby przeczytania głupiej książki, nie masz. Chyba, że faktycznie rozważasz odejście.
      • sorvina Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 11:43
        Pozostaje Ci absolutnie nie zgadzać się na to by ze swojej pensji utrzymywać cały dom i was oboje, gdy żona swoją wydaje na rodziców i przyjemności. Zgadzam się, że wyliczenie - oddajesz 50% na dom i inne WSPÓLNE wydatki, a z resztą rób co chcesz jest sensowne. Wygląda na to, że jednak żona zadowolona była z posiadania frajera, który wziął wszystko na siebie i poza marudzeniem od czasu do czasu nic z tym nie robił, a jej zachowanie pokazuje, że sama innych wartości w małżeństwie nie widzi. Mieszając z rodzicami musi jednak ponosić koszty swojego utrzymania i możliwe, że tylko to przyciągnęło ją z powrotem do męża. Nie wiem czy w takiej sytuacji jest o co walczyć... Ona nie widzi problemu, choćbyś jej wykupił wszystkie książki o DDA i zmusił by je przeczytała, nic to nie da, dopóki ona nie zechce się zmienić.
      • marianka_marianka Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 12:37
        Mnie tylko zastanawia, jak żona wyobraża sobie finansowanie rodziców, kiedy pojawi się dziecko?
        Dziecko to niezwykle kosztowna "inwestycja" praktycznie jeszcze przed narodzinami. W waszej sytuacji nie możecie absolutnie liczyć na pomoc rodziców, na przysłowiowy wózek, ponieważ to ich musicie finansować.
        A postawa żony pt: "nic nie zmienię, przyzwyczaj się lub odejdź" pokazuje, że ma wypaczony obraz powinności małżeńskich i hierarchii ważności w rodzinie.
        Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mój mąż co miesiąc oddawał rodzicom połowę dochodów, mając świadomość że te pieniądze można odkładać na gorsze czasy, lub polisę dla dziecka.
        • sorvina Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 12:47
          marianka_marianka napisała:

          > Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mój mąż co miesiąc oddawał rodzicom połowę doc
          > hodów, mając świadomość że te pieniądze można odkładać na gorsze czasy, lub pol
          > isę dla dziecka.

          Tutaj żona nie tylko oddaje ponad połowę pieniędzy rodzicom, jeszcze nie partycypuje w kosztach utrzymania tego domu i ich obojga i uważa, że wszystko jest w porządku BO ONA TAK ZDECYDOWAŁA i nie ma dyskusji. Ciekawe czy pampersy też mąż musiałby kupować ze swojej pensji...
          • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 18:07
            Żona oddaje część swoich pieniędzy na utrzymanie naszego gospodarstwa domowego. Jednak ten stosunek między nami jest jak 1:4. Teraz jeszcze wyszło że z wcześniej ustalonych 50% oddaje więcej. Natomiast nigdy nie miałem i obecnie też nie mam wglądu do jej konta. Także może się okazać, że te 70% to nie wszystko co idzie dla jej rodziców. (widziałem tylko jej tylko angaż z pracy ale tam nie ma premii, dodatków itp.)

            Stwierdziła, że ja nie mam prawa wglądu do jej konta i nie będzie się mnie pytać ile ma oddać rodzicom. Jest jeszcze kwestia jej brata który prawdopodobnie (bo nie chciała mi nigdy powiedzieć jak jest w rzeczywistości) nie łoży na utrzymanie rodziców, a jeżeli już to w bardzo małym stopniu. Ona twierdzi, że musi tak postępować bo inaczej tata z mamą nie dadzą sobie rady. Inna kwestia, że teściowie nigdy palcem nie kwinęli żeby się jakoś z tego otrząsnąć. Czekają na gotowe. Wszyscy są zadowoleni a nawet chwalą się jaki to dobrze dzieci wychowali, że ich teraz utrzymują. Załamka. :(

            Nic do niej nie przemawia ani prośby i tłumaczenia ani stawianie tematu na ostrzu noża. Zupełnie nie liczy się z konsekwencjami. Jej głównym celem jest zapewnienie bytu jej rodzicom, reszta nie ma większego znaczenia. Jeżeli będzie trzeba to się do nich wyprowadzi i będzie z nimi trwać w tej beznadziei. Zupełnie nie bierze pod uwagę tego, że można żyć inaczej normalnie w spokoju ciesząc się życiem.
            • enith Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 18:32
              Słuchaj, ale czy jest możliwe ustalenie z żoną, żeby od dziś ten stosunek opłat był 1:1? Żona partycypuje w opłatach na równi z tobą, za to ty obiecujesz wiecej nie wtrącać się w kwestie finansowe żony? Przeszłoby coś takiego?
              • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 18:39
                Zdecydowanie nie bo wtedy prawie nic by nie zostało dla jej rodziców. Także żadne kwestie negocjacji wielkości darowizn nie wchodzą w grę. To co ona sobie założyła jest nie podważalne. Tak jak pisałem wyżej nie ma dyskusji na ten temat.

                Muszę iść do jakiegoś psychologa bo jeszcze trochę i sam będę wymagał terapii. Kosztuje mnie to sporo zdrowia i nie pozwala się skupić na innych rzeczach.
                • enith Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 18:50
                  Przyszedł mi do głowy szalony pomysł. Powiedz, co zrobiłaby twoja małżonka, gdybyś jutro stracił pracę i nie był w stanie znaleźć nowej? Gdyby jej pensja od przyszłego miesiąca była JEDYNYM waszym źródłem utrzymania? Wiem, że to brzmi niepoważnie i pewnie zaraz mnie tu zjedzą żywcem (;-)), ale czy nie warto byłoby "zaaranżować" twojego zwolnienia z pracy, co, być może, zrewidowałoby poglądy żony na darowizny dla rodziców? Nic wiecej nie przychodzi mi do głowy, oprócz separacji, ale domyślam się, że tego za wszelką cenę chciałbyś uniknąć...
                  • t_a_1 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 20:15
                    Kiedyś już też wpadłem na ten pomysł to stwierdziła, że musi nam wystarczyć to co mamy. Myślę że jakby nie daj Boże taka sytuacja naprawdę miała miejsce to w momencie kiedy by zorientowała się że za resztki jej pensji nie da się przeżyć to wyprowadziła by się do rodziców. Rozpowiadając przy tym, że ma męża nieudacznika który nie umie utrzymać rodziny.
                    • annb Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 20:26
                      Idz do psychologa, natychmiast
                      Może się dowiesz, dlaczego wciąż tkwisz w takim układzie i dlaczego pozwalasz żonie na takie traktowanie twojej osoby.
                      Nie mogę tego nazwac małżenstwem bo to nie małzeństwo tylko chory układ
                      Jedno ma prawa a drugie obowiązki
                      szkoda zycia
                    • enith Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 20:35
                      t_a_1, co zamierzasz zrobić? Dasz radę finansowo samodzielnie utrzymać was dwoje? A jeśli pojawi się dziecko, to troje? A jeśli, nie daj bóg, dziecko będzie wymagało leczenia lub rehabilitacji, będziesz w stanie utrzymać całą waszą rodzinę sam? Myślę, że czas, żebyś sobie zadał te pytania, jak i to, czy faktycznie wierzysz, że twoja żona cię kocha i chce dobra twojego i waszej rodziny. Nie mówimy tu o malutkiej wadzie małżonki, o niezakręcaniu tubki z pastą do zębów czy rzucaniu skarpetek gdzie popadnie. Mówimy o wadzie, przez którą z bardzo dużym prawdopodobieństwem rozpieprzy się twoje małżeństwo, prędzej czy później. Po przejrzeniu całego wątku raz po raz, dochodzę do wniosku, że nie jest prawdą co napisałeś o żonie: że to w gruncie rzeczy dobra kobieta. Nie, to nie jest dobra kobieta. To egoistka, histeryczka i tyranka, całkowicie niedojrzała do zawarcia małżeństwa, uzależniona od rodziców kobieta, dla której jesteś wyłączniem źródłem pieniędzy, a gdy źródełko podsycha, stajesz się leniem, nieudacznikiem i mięczakiem, którego porzuca bez żalu, bo nie ma już z niego pożytku.
                      Idź na terapię. DLA SIEBIE.
                    • kropeczka455 Re: Nielojalna żona :( 26.07.11, 21:07
                      t_a_1 napisała:
                      >Myślę że jakby nie daj Boże taka sytuacja naprawdę miała miejsce to w
                      > momencie kiedy by zorientowała się że za resztki jej pensji nie da się przeżyć
                      > to wyprowadziła by się do rodziców. Rozpowiadając przy tym, że ma męża
                      > nieudacznika który nie umie utrzymać rodziny.

                      Przeczytaj uważnie swe słowa i wyciągnij wnioski.
                    • demonsbaby Re: Nielojalna żona :( 27.07.11, 06:32
                      Samodzielnie odpowiadasz sobie na pytania, w tym: nie działa groźba nie działa prośba. W takim razie zadziała konsekwencja.
                      Albo zaczynasz ruchy w kierunku utemperowania pasożytnictwa albo tkwisz w tym dalej. Poza opłatą rachunków bieżących jakie wygody zapewniasz małżonce? Może warto zagrać inaczej ... w związku z inflacją i kryzysem w budżecie firmy ty zarabiasz mniej i zostaje ci tylko na opłaty.
                    • serendepity Re: Nielojalna żona :( 27.07.11, 12:32
                      To dlaczego chcesz byc z ta kobieta? Za co ja kochasz i dlaczego skazujesz sie na cierpienie bedac z nia? Jestes masochista?
                      Pomysl, ze na swiecie sa inne kobiety, ktore sa "normalne", a przynajmniej nie maja takich problemow i jest spora szansa, ze Twoje zycie bedzie o wiele szczesliwsze.
                      • okri2 Re: Nielojalna żona :( 27.07.11, 13:35
                        Spokojnie.. nie zagalopujcie się!
                        Kocha się po prostu, a nie za coś. Ten facet kocha swoją żonę i nie można mu wciskać rad typu: Pomysl, ze na swiecie sa inne kobiety, ktore sa "normalne", a przynajmniej nie
                        > maja takich problemow.
                        KAŻDE MAŁŻEŃSTWO ma swoje problemy, nie ma sielanki, bo to jak wiara w świat na którym nie ma zła. To dopiero chore!
                        Często drugie małżeństwo jest lepsze, ale tylko dlatego, że się już wie jakich błędów nie popełniać. W praktyce jest to często powtórka z rozrywki (to nieszczęsne docieranie się..). Często jest też tak, że jak pierwsze małżeństwo nie wypali, to się potem już tak szuka drugiej połówki do końca życia.

                        Trzeba oddzielić od siebie dwie ważne kwestie: kobieta jest dobrą osobą, ale nie dobre jest jej zachowanie. Osoby nie zmienisz, ale jej zachowanie można diametralnie zmienić!

                        Cieszę się, że dojrzewasz do wizyty u psychologa. To wciąż zbyt mało popularny doradca, a jakże cenny :)
                        Wciąż wam szczerze życzę powodzenia! i będę podglądać posty z ciekawością jak wam się wiedzie :)
                        • serendepity Re: Nielojalna żona :( 27.07.11, 15:12
                          Nie wydaje mi sie, zeby w przypadku tej jednostki dalo sie zmienic jej zachowanie. Mozna sie meczyc i wziac sobie na glowe jeszcze wiecej problemow, gdyby udalo sie splodzic potomka. To dopiero bedzie jazda.

                          Mozna byc masochista i kochac po prostu, ale lepiej wiedziec dlaczego chce sie z kims byc. Podac konkretne powody, a nie: bo kocham. Zony nad ktorymi znecaja sie mezowie tez mowia, ze kochaja mimo wszystko.
                • burza4 Re: Nielojalna żona :( 27.07.11, 11:34
                  t_a_1 napisała:

                  > Muszę iść do jakiegoś psychologa bo jeszcze trochę i sam będę wymagał terapii.
                  > Kosztuje mnie to sporo zdrowia i nie pozwala się skupić na innych rzeczach.

                  Właściwie to aż się prosi żeby zadać ci obśmiane pytanie "jak widzisz was za 5 lat", bo odpowiedź jest dość znamienna.

                  Jedno jest pewne - w pojedynkę związku się zbudować nie da.

                  Smutne jest uświadamienie sobie jak mało jesteś wart dla żony, skoro nie widzi cienia powodu żeby iść na kompromis. Nawet jeśli miałoby to uratować wasz związek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka