Dodaj do ulubionych

czy to moja wina

17.08.11, 14:50
jetem mężatką od 11 lat, mam 3 dzieci od początku małżeństwa mieszkam z teściami w małym mieszkaniu w bloku. od początku nie byłam akceptowana z różnych powodów. jestem raczej osobą która ma swoje zdanie i nie lubię zakłamania, od razu mówię prawdę i nie lubię ludzi fałszywych. moja teściowa do takich ludzi zalicza się. powiem ze atmosfera wdomu jest okropna ciągle mnie poucza, dysponuje tym co mam robić, gdzie iść. traktuje mnie jak dziecko. wkurza mnie to a najgorsze jest to że mąż jej się boi a każdą jej pomoc traktuje jak coś niezastąpionego . Dodam że jest jedynakiem. Rozważa z nią każdą rzecz, wieczorne rozmowy nie mają końca, także jak przychodzi do pokoju to ze mną nie ma o czym. dzieci traktuje jak rodzeństwo niż jak swoje własne. wymaga od nich a nie uczy, jestem już zmęczona tym nie mam spokoju, prywatności i życia małżeńskiego
Obserwuj wątek
    • bellagnos Re: czy to moja wina 17.08.11, 15:25
      Tak wasza wspólna wina, od dawna wiadomo że z teściami nie jest łatwo, to dlaczego z nimi mieszkacie?? Nie piszesz nic o sytuacji materialnej i dlaczego nie wyprowadziliście się ,11 lat to kawał czasu, problem sam się nie rozwiąże.
      • mika27easy Re: czy to moja wina 17.08.11, 15:31
        tak to prawda ale sam nie dam rady, mojemu mężowi od początku to odpowiadało i odpowiada ponieważ nie poczuwa się do odpowiedzialności. zrozumiałam to za późno, niestety i tkwię w tym po same uszy. dokonałam wybory a teraz czuje bezradność i bezsilność nawet wstydzę się przyznać że nie radzę sobie z problemami dnia codziennego. są dnie, że nawet nie chce rano otwierać oczu, a kiedy zasypiam modle się by ich rano nie otworzyć.
    • marzeka1 Re: czy to moja wina 17.08.11, 15:29
      "nie mam spokoju, prywatności i życia małżeńskiego "- to dlaczego zdecydowaliście się na mieszkanie w małym mieszkaniu w bloku z teściami i aż 3 dzieci??? JAK to ma się udać, skoro żyjecie jak w kołchozie, a ciasnota generuje tylko problemy?
      I tak teściowa ciebie i swojego syna traktuje jak dzieci, po po ślubie zamiast usamodzielnić się (nawet gdyby to był tylko pokój w jakimś wspólnie z innymi ludźmi wynajmowanym mieszkaniu) , po prostu przybyło jej jeszcze jedno dziecko- ty, a potem wy w tym mieszkaniu zdecydowaliście się jeszcze na 3 dzieci, czyli teściowie mają 5 dzieci- sporo.
      Pomijam, że takie mieszkanie wspólne źle robi waszemu małzeństwu, bo jak mąż ma stać się odpowiedzialny, stać się głową rodziny, dorosnąć, jak wy bawicie się w dom u teściów.
      I co najgorsze, nie mówimy o połowie domu jednorodzinnego, a małym blokowym mieszkaniu.
    • edw-ina Re: czy to moja wina 17.08.11, 15:38
      nie wyobrażam sobie mieszkania z mężem i z dziećmi w mieszkaniu jego rodziców. Ja wiem, że sytuacja gospodarcza/finansowa do najlepszych nie należy, ale nie rozumiem, jak można zdecydować się na taką gromadkę nie mając żadnego zabezpieczenia finansowego. Jak wyobrażacie sobie chwilę, kiedy wasze dzieci będą nastoletnie i będą potrzebowały własnego kąta? Jaka jest wasza intymność? Wspólne mieszkanie zawsze generuje konflikty. Każdy jest u siebie i w konsekwencji nikt u siebie nie jest. Moi kuzyni nie byli w stanie dogadać się z teściową, chociaż mieszkali w jej ogromnym domu na ostatnim piętrze, a ona miała do dyspozycji dwa niższe. Mimo wszystko ona była przyzwyczajona, że np. ręczniki wiesza się tak, a pościel tak, że w tygodniu nie zaprasza się gości itp. i choć nie należała do wyjątkowo czepliwych osób, to ten układ nie wypalił na dłuższą metę, bo każdy chciał tworzyć własne reguły. Poza tym twój mąż nie odetnie pępowiny i nie wydorośleje mieszkając z matką. Nie widzę na to szans. Myślcie intensywnie o jakimś własnym lokum.
    • mruwa9 Re: czy to moja wina 17.08.11, 16:06
      tesciowie maja racje, traktujac was jak dzieci, bo zachowujecie sie jak dzieci- twoj maz, bo nie jest odpepniony, ty rowniez, bo akceptujesz swoja pozycje niezaradnego dziecka, ktore bez doroslych tesciow zginie.
      Jestescie para niedojrzalych szczeniakow. Gdybyscie zachowywali sie jak dorosli, to przed splodzeniem trojki dzieci zadbalibyscie o minimum warunkow do egzystencji waszej rodziny- prace i wlasne, niezalezne lokum.
      Niezaleznosc ekonomiczna to podstawa doroslosci i dojrzalosci.
      • verdana Re: czy to moja wina 17.08.11, 17:34
        Osoby, które wprowadzaja się do czyjegoś domu i "od razu mówią prawdę" są jak sądzę nie do wytrzymania. jeśli małzeństwo decyduje się mieszkać z rodzicami i to nie w dwupietrowej willi, ale w malym mieszkaniu, powinno pamiętać, ze nie jest u siebie. I ze wprowadzanie w czyims domu wlasnych porzadków w imię "braku zaklamania" czyni z synowej co najmniej uciążliwą osobę.
        Nalezy też w takim wypadku uzgadniać, czy teściowie będą zachwyceni gromadką dzieci, czy też marzą tylko o spokoju.
        Mąż znajduje się w idiotycznej sytuacji, miedzy żoną, ktora nie jest skłonna do kompromisów, a matka, ktora chce decydować o wszystkim. Sytuacja bez wyjścia, bo we wspólnym mieszkaniu nikt nie moze sam decydować, potrzebne sa kompromisy - a tu chyba żadna ze stron nie jest na nie gotowa.
        Tesciom wyrazy współczucia.
    • ewaewa123 Re: czy to moja wina 17.08.11, 18:17
      "Niezaleznosc ekonomiczna to podstawa doroslosci i dojrzalosci."
      I cały problem w tym tkwi, ludzie siedzą u mamusi i jeszcze mają do niej pretensje o przyzwyczajenia, chcą ją zmienić. Pretensje to można miec na swoim i za swoje. A tak potulnie skulić ogon i przytakiwać i okazywać wdzięczność,ze pozwala takim sępom społecznym mieszkać u siebie. Prywatność to się ma w swoich ( nawet wynajętych) czterech ścianach.
    • metamorphosis4 Re: czy to moja wina 17.08.11, 18:46
      Dajcie spokój, troll jak malowanie :D
      Nie uwierzę, że można mieszkać 11 lat z tesciami w malym mieszkanku i w tym czasie spłodzić troje dzieciątek. Najbardziej mnie ubawiło to "własne zdanie". Właściwie cały czas rechoczę jak sobie te sytuację wyobrażę. Będąc teściową nie tolerowałabym "mającej swoje zdanie" w moim domu synowej nawet bez żadnego potomstwa, a co dopiero z taką ekhm... gromadką :)))
    • nick_ze_hej Re: czy to moja wina 17.08.11, 18:51
      jestem raczej osobą która ma swoje zdanie i nie lubię zakłamania, od razu mówię prawdę i nie lubię ludzi fałszywych.

      Cóż, niby chwalebne przymioty charakteru... Choć z perspektywy savoir vivre można by mieć pewne wątpliwości. O życiu w kołchozowych warunkach z taką osobą nie wspomnę, bo to już absolutny hardcore.
      • metamorphosis4 Re: czy to moja wina 17.08.11, 18:52
        Autorce dedykuję moją sygnaturkę ;)
    • joshima do pewnego stopnia 17.08.11, 19:05
      Zawiniłaś tym, że zgodziłaś się na układ polegający na kiszeniu się ze swoja rodziną w mieszkaniu teściowej. Na szczęście możesz to jeszcze zmienić.
    • kropeczka455 Re: czy to moja wina 17.08.11, 19:15
      mika27easy napisała:
      > od początku nie byłam akceptowana z różnych powodów
      > jestem raczej osobą która ma swoje zdanie i nie lubię zakłamania, od razu
      > mówię prawdę i nie lubię ludzi fałszywych. moja teściowa do takich ludzi zalicza

      Zwaliłaś sie teściowej do maleńkiego mieszkania po drodze spłodziwszy trojkę dzieci nie myśląc głowa tylko macicą. Czy ty masz trochę oleju w głowie czy sieczkę???
      Zachowujesz sie jak księżniczka, oskarżasz teściową o fałsz.
      Kobito jak Ci nie wstyd, ciesz się że nie wywalono cie na bruk.
      Jak masz swoje zdanie to wynajmij mieszkanie i daj teściom spokojnie żyć.
      Bo to oni sie męczą z twoją rodziną i tobą mająca postawę roszczeniową.
      • malutka106 Re: czy to moja wina 17.08.11, 20:07
        Dzieczyno nieprzejmuj sie tymu wpisami ty sam tych dzieci niezrobilas>ja ma podobnie tylko t jest tesc i mieszkamy w tym samym domu ale w osobnych wejsciach.
    • marzeka1 Re: czy to moja wina 17.08.11, 21:43
      "jestem raczej osobą która ma swoje zdanie i nie lubię zakłamania, od razu mówię prawdę i nie lubię ludzi fałszywych. moja teściowa do takich ludzi zalicza się"

      - dodam tylko, że w kontekście korzystania z łaski teściów to zdanie źle o tobie świadczy; prostactwo mylisz ze szczerością.
    • kajos5 Re: czy to moja wina 17.08.11, 22:24
      metamorphosis4 napisała:

      > Dajcie spokój, troll jak malowanie :D
      > Nie uwierzę, że można mieszkać 11 lat z tesciami w malym mieszkanku i w tym cza
      > sie spłodzić troje dzieciątek

      jednak można - leżałam na porodówce z dziewczyną, która rodziła własnie trzecie dziecko i mieszkała z mężem i teściami w dwupokojowym mieszkaniu....
      • mika27easy Re: czy to moja wina 20.08.11, 11:45

        • aga.doris Re: czy to moja wina 20.08.11, 11:50
          Twoim problemem nie jest teściowa tylko mąż, który nie odciął pępowiny.
          • bellagnos Re: czy to moja wina 20.08.11, 12:28
            Teraz możesz tylko zacząć nowe życie, idź tam gdzie jest miejsce,do rodziców a później pomyślcie o wynajęciu czegoś.
        • nick_ze_hej Re: czy to moja wina 20.08.11, 12:28
          Nie obrażaj się, bo niestety twój pierwszy post sprowokował takie a nie inne odpowiedzi.
          Poza tym jak to jest możliwe, że osoba mająca swoje zdanie i potrafiąca je wyartykułować, męczy się przez 11 lat w nieznośnej sytuacji i do tego sukcesywnie ją pogarsza decydując się na kolejne dzieci? Z mężem, który jest doopą, a nie mężczyzną i jak sama napisałaś pomyłką? Dlaczego wiele lat temu nie zmusiłaś go do podjęcia decyzji czy jest twoim mężem, czy małym synusiem uwieszonym mamusi? Dlaczego do cholery go nie zostawiłaś? Przecież jak napisałaś, możesz mieszkać u rodziców w przestronnym domu. Może tobie i dzieciom byłoby tam lepiej? Może twoje radykalne kroki zmusiły by męża wreszcie do samookreślenia się?
        • joshima Re: czy to moja wina 20.08.11, 14:51
          1. Jak piszesz posta to wykasuj te dwie kreseczki na początku bo się nie da cytować.

          2. Jak to nie chciała syna puścić? Przykuła go do kaloryfera? A Twój mąż to w ogóle nie ma zdania na ten temat? Wyszłaś za sześciolatka, który pozwala się mamie brać za rączkę i prowadzić do domu? Trzeba mu było walizki wystawić i niech decyduje z kim chce mieszkać. Jesteś kolejnym przykładem tego jak ludzie w niedojrzały sposób zawierają związki małżeńskie. Wzięliście ślub nie uzgodniwszy nawet co będzie potem i jak będzie wyglądało wasze wspólne życie. Dziecinada.


          3. I po co Ci to głaskanie po główce, na forum? Zamiast się użalać nad sobą to weź się w garść i zrób coś. Przedstaw mężowi sprawę jasno i niech się deklaruje, czy wyprowadza się z Tobą czy zostaje u mamusi. W razie wyboru drugiej opcji zadbaj o alimenty dla siebie i dzieci.
          • marzeka1 Re: czy to moja wina 20.08.11, 15:05
            Ty nie masz problemu z teściową, jest jaka jest, a że głupio kocha jedynaka? Zdarza się, ty masz w takim razie duuuuży problem z mężem- jak w innym wątku malutka, wobec której teść jest agresywny, także wobec dzieci, a pan mąż tak boi się ojca, że na to pozwala. To mąż jest twoim głównym problemem.
            • verdana Re: czy to moja wina 20.08.11, 15:14
              Twój maż woli mamusię. I to jest Twój problem, nie teściowa.
              Problemem jest też troje dzieci z facetem, ktory nie ma zamiaru tworzyć z Topbą rodziny.
    • kropeczka455 Re: czy to moja wina 20.08.11, 23:11
      forum.gazeta.pl/forum/w,523,118792468,,pomocy.html?v=2
      pomocy
      mika27easy 16.11.10, 19:48 Odpowiedz
      mieszkam w bloku po PGR. po likwidacji zakładu pracy mieszkania zostały sprzedane przez akademię rolniczą mieszkańcom. mam akt notarialny


      TROL zdecyduj sie czy mieszkasz w małym mieszkaniu z tesciami czy we wlasnym
      • mika27easy Re: czy to moja wina 21.08.11, 21:35
        pomocy
        mika27easy 16.11.10, 19:48 Odpowiedz
        mieszkam w bloku po PGR. po likwidacji zakładu pracy mieszkania zostały sprzedane przez akademię rolniczą mieszkańcom. mam akt notarialny

        to właśnie chodzi o mieszkanie teściów a pisałam w swoim imieniu bo prosiłam o radę. nie wiem skąd w was aż tyle złości. gdybym wiedziała ze otrzymam taką dawkę jadu, nie napisałabym nic. okropność, pewnie każdy z was boryka się z różnymi problemami, ale radzić i krytykować lepiej innych.
      • mika27easy Re: czy to moja wina 21.08.11, 21:55
        TROL zdecyduj sie czy mieszkasz w małym mieszkaniu z tesciami czy we wlasnym

        nie wiem co ma znaczyć to określenie ale jesteś płytka w swych określeniach i tak naprawdę swoją mądrość przelewasz przez palce na klawiaturze a w życiu może już takiej mądrości nie masz. nawet nie wiesz z kim piszesz i kto może stać po drugiej stronie. a problemy każdy ma dostosowane do swojego środowiska.
    • jagusiia Re: czy to moja wina 21.08.11, 07:16
      Ludzie, uspokujcie się ! Pastwicie się nad kobietę nie rozmyślając, że was może czekać to samo, gdy bank zabierze wam wasze mieszkania na kredyt. Oj tak. Może was to samo spotkać! W takiej Rumunii np ludzie mieszkają w altankach całymi rodzinami, takich jak u nas są na działkach rekreacyjnych. Różne są sytuacje. Kiedys to było normalne, że jak ktoś zakłada rodzinę, to ma dzieci (o ile tylko nie jest bezpłodny), czy z powodu braku mieszkania mieli czekać do 50 ki na założenie rodziny ? litości. A może z powodu mieszkania z tesciami powinni w ogóle nie zakładać rodziny, tylko zostać bezdzietnym małżeństwem ? jasne. Mieszkanie mozna zawsze zmienić. Kobieto, nie martw się, nie słuchaj wyzwisk na forum, to sępy, które tylo czekają, aby wbic w ciebie swój dziób. Dla nich w ogóle niewyobrażalna jest trójka dzieci. Sami dostosowuja liczbę dzieci do swoich kredytów a nie chociażby odwrotnie, egoizm i dlatego taki zmasowany atak na Ciebie. Sami pewnie siedzą po kątach albo w mieszkaniach na kredyt i wielcy mędrcy będą innym radzić, kiedy i jak mogą mieć dziecko i ile w dodatku. Schowajcie sie z w tych mieszkaniach, które będziecie jeszcze 20 - 30 lat spłacać jak niewolnicy zamiast pogrązać kobietę jeszcze bardziej.
      • verdana Re: czy to moja wina 21.08.11, 09:16
        Jagusiu, nie umiesz czytać? To nie są ludzie po eksmisji, tylko tacy, ktorzy wprowadzili się do teściów i tak zrobili trójkę dzieci.
        Ja zresztą też mam trójkę, więc dla mnie to jest wyobrazalne - ale nie w cudzym domu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy to moja wina 28.08.11, 15:46
      Prześledziłam Pani wypowiedzi w tym wątku, więc moja odpowiedź będzie dotyczyła poruszonych w nich tematów.
      Odpowiadając na tytułowe pytanie wprost, odpowiem, że Pani sytuacja nie tyle jest Pani winą, ale Pani odpowiedzialnością. Od Pani obecnych decyzji zależeć będzie komfort Pani życia. Rodzicielskiego czy małżeńskiego.
      Mieszkając na niewielkiej powierzchni, w nie swoim domu, w tak wiele osób, z zaborczą teściową nie sposób nie popaść w konflikty. To jest po prostu niemożliwe. Wystarczy poczytać odrobinę o funkcjonowaniu jakiekolwiek grupy czy systemu, aby to wiedzieć. A zatem, w opisanych okolicznościach, nie ma Pani co liczyć na spokój czy harmonię.
      Jeśli to Pani nie odpowiada i Panią obciąża powinna Pani to zmienić. Jeśli zmiana organizacyjnie jest nie możliwa , to powinna Pani zaakceptować tę sytuację i podporządkować jej swoje zachowania.
      To, co zwróciło moją uwagę to Pani reakcja na wypowiedzi innych. W tych wypowiedziach, mniej lub bardziej agresywnych, jest odpowiedź na Pani pytanie i potwierdzenie Pani emocji.
      Sama Pani się zastanawia czy obecna sytuacja nie jest Pani winą. I usłyszała Pani, że tak jest. Czy to Panią zabolało, że Pani wewnętrzne przypuszczenia zostały potwierdzone ? Ja je również potwierdziłam, tylko inaczej o tym napisałam. Może warto oddzielić formę od treści a nad treścią się jednak zastanowić. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mika27easy Re: czy to moja wina 09.09.11, 16:59
        dziękuje Pani, Pani Agnieszko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka