Dodaj do ulubionych

nie mam pomysłu na temat

26.01.12, 14:13
Jesteśmy młodym małżeństwem, mamy dwójkę dzieci. Jedno ma rok, a drugie 3. Starsze chodzi do przedszkola. Mąż pracuje od rana do 20, często nienormowany czas pracy, jak wypada musi zostawać dłużej. Ma dobra pracę i głównie on utrzymuje rodzinę. Ja pracuję w domu, ale moja pensja wystarcza tylko na ratę kredytu na mieszkanie i nie mam perspektyw na to, żeby zarabiać więcej w tej pracy. Mąż chce swoją zmienić na taką, w której dostawałby połowę swojego obecnego wynagrodzenia. Chce, żebym ja poszła do innej, od razu do takiej, w której musiałabym zarabiać 3 tysiące, żebyśmy mieli tyle, ile teraz. Ale doszedł by koszt opiekunki dla młodszego dziecka. Już teraz ledwo nam wystarcza, a często też pożyczamy. Nie mam szansy na taką pracę, bo mam bardzo małe doświadczenie, jestem też bardzo młoda (niedawno skończyłam studia) i nie pracuję w wyuczonym zawodzie.
Nie kłócimy się bezpośrednio o pieniądze, ale odkąd zaczęło ich brakować i odkąd mąż chce zmienić swoją pracę, jest między nami ciągłe napięcie. Jak mąż jest w domu, właściwie ze sobą nie rozmawiamy normalnie. On chce zmienić pracę, bo w tej mu nie pasuje, ale perspektywy na inna nie ma żadnej. Nie chce szukać czegoś lepszego, ale chce wrócić do stanowiska, z którego zaczynał. Boję się, że któregoś dnia ją po prostu rzuci.
Piszę w sumie, bo zaczęłam siebie samą pytać, jak nisko muszę upaść, żeby się zmobilizować i zacząć tej pracy w ogóle szukać. Trochę popytałam po znajomych i mogłabym pracować, ale praca jest na zmiany i do 22 i oczywiście za mniej niż 3 tysiące. Z tego, co bym zarobiła, wystarczyłoby na opiekunkę i dojazdy. Tylko, że nie wiem, czy znalazłabym opiekunkę, która by zostawała z dziećmi do 20 najkrócej w te dni, kiedy byłabym na popołudnie w pracy. Na pomoc rodziny mogę liczyć w małym procencie, może czasem, jakby starsze było chore czy coś takiego.
Piszę, bo jestem już tak zdołowana, że zaczęłam się zastanawiać nad sponsoringiem. Tak, tylko tyłkiem umiem pracować:/. Na prawdę, nie wiem, co mogłabym robić innego. W moim zawodzie nie zarobiłabym na początku nawet na opiekunkę. Poza tym jest to zawód wymagający ciągłych szkoleń i dokształcania, także poza miejscem zamieszkania.
Między nami w ogóle nie jest najlepiej. Jesteśmy klasycznym przypadkiem, gdzie dzieci nie łączą, ale dzielą. Mamy zupełnie inne poglądy na wychowanie, często się o to kłócimy. Ja jestem tym gorszym rodzicem, bo wymagam i oczekuję od starszaka pewnych zachowań. Mężowi pasuje, że dziecko idzie po pocieszenie do niego. Ale np., jak dziecko kopie w samochodzie w fotel męża, bo czegoś nie dostało, to mąż nawet słowem się nie odezwie. Udaje, że nic się nie dzieje. Ja zwracam dziecku uwagę i dziecko mówi do mnie, że jestem, np. głupia. Mąż w tym momencie też nic dziecku nie mówi. Jak się pytam męża, czemu nie zareagował, to mówi, że przecież nie jestem głupia...
Nie umiemy ze sobą rozmawiać. Mąż uważa, że ja zawsze wiem swoje i lepiej. Ale na moje pytanie, jakby on coś zrobił, mówi "nie wiem".
Nie mam siły właściwie na nic. Dzieci w wieku okropnym, 3 latek cofnął się do roczniaka. Nawet na spacer z nimi iść nie mogę, bo 3-latek też chce wózkiem, a nosić go nie mam siły. Mąż nie chce o niczym decydować, pracę też chce zmienić, bo stwierdził, ze ta jest zbyt stresująca. Jak w weekend wstanę trochę później - o 8, to młodsze chodzi w pieluszce z nocy, piżamie i bez mleka. Jak zapytam, czemu tak jest, to mąż mówi, że dziecko (roczne) nie mówiło, że chce się przebrać lub jeść. Wtedy mi ręce opadają i już cały dzień właściwie się do siebie nie odzywamy.
Ehh... ktoś coś poradzi? Jak mam szukać pracy? Czy na prawdę teraz jest aż tak źle?
Obserwuj wątek
    • aaaniula Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 14:42
      Specjalistką nie jestem, mogę powiedzieć co myślę, jak człowiek człowiekowi. Zaczynając od tego, że macie chyba problem wielopłaszczyznowy z komunikacją. Czy mąż w ogóle liczy się z Twoim zdaniem? Bo dla mnie nie jest do pomyślenia zdarzenie sobotnie o którym piszesz. Tylko, że mój mąż jest inny, sam by zmienił pieluchę i nakarmił, więc ciężko mi pojąć takie zachowanie i radzić cokolwiek. Może Twój mąż ma jakieś większe problemy w pracy, a zmiana jest wymówką? Może jest przemęczony? A może ma po prostu w głębokim poważaniu to co dzieje się w domu?
      Rozmawiałaś z nim o wychowaniu dzieci? Tłumaczyłaś, że jeśli one teraz nie będą miały w Was wzoru, a Ty w mężu oparcia i poparcia to dzieci za chwilę staną się małymi terrorystami? Co w ogóle oznacza brak jego reakcji ojca, kiedy syn mówi do matki, że jest głupia?
      Co do pracy... Jeśli chce to niech zmienia. Może też wymagać od Ciebie abyś poszła do pracy. Ale może warto mu uświadomić, że w takiej sytuacji wszystkie obowiązki domowe dzielą się na pół? Bo z tego co piszesz to mam wrażenie, że chyba nie otrzymujesz z jego strony wsparcia.
      Ja również zarabiam mało, oczekujemy dziecka, w rodzinie brak pomocy. Już ustaliliśmy, że jeśli mam chodzić do pracy po to, żeby opłacić opiekunkę, to lepiej ten czas przeznaczyć na wychowanie w tych najważniejszych latach życia małego człowieka. Oczywiście do momentu, w którym będzie nam starczać pieniędzy. Jeśli nie będzie rowiązania, będzie trzeba szukać pracy, a dziecko oddać w ręce opiekunki.
      • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 20:53
        Starszak już jest terrorystą, a młody zaskakująco szybko się uczy.
        O wychowaniu dzieci rozmawialiśmy i przed ślubem i po ślubie. Dopóki dzieci się nie pojawiły, zdanie mieliśmy zbliżone. Teraz mąż chce świętego spokoju, a ja się już gubię. Nie wiem czy pozwalać, czy zabraniać, dawać, czy odbierać. Dla mnie konsekwencja była drogą do tego, żeby dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Inaczej niż jasnymi zasadami gry tego zrobić nie umiem. Dzisiaj 3-latek nie wie, co mu wolno, a czego nie. Ciągle o wszystko płacze, bo na tatę to działa. I na prawdę wystarczy godzina dziennie i weekendy, żeby dziecko nauczyło się, że wymarudzenie działa. Ja ciągłym lamentem jestem zmęczona, teksty typu tata mi da, naskarżę tacie też nie pomagają.syn ma dopiero 3 lata, nie wiem, co będzie dalej.
        • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 20:55
          Jak mężowi mówię, że młody tak mówi i że musimy ustalić wspólne zasady, to się dziwi, że taka jest sytuacja i nie wierzy chyba mi, bo swoich zasad nie chce podać. On w ogóle nie uważa, żeby zasady były potrzebne. Dzieci mają się zająć sobą, a on sobą.
    • mama_myszkina Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 16:16
      Ależ to nie Ty potrzebujesz kopa tylko mąż!

      Mąż wyobraża sobie, że jak już zrezygnuje ze stresujacej rpacy, to przyjdzie do domu o 17.00 i zasiadzie w fotelu z gazetą, bo przecież dziećmi zajmiesz się Ty albo opiekunka. Umyka jego uwadze, że teraz owszem, zarabiasz mniej ale zajmujesz się dziecmi. Chce odwrócenia ról zarobkowych ale bez odwracania ich w domu.

      Mąż ma problem, bo myślę, że jest rozczarowany życiem rodzinnym. Być moze wyobrażał sobie, ze rodzina to jak w reklamie margaryny - wszyscy uśmiechnieci, piękni i czyści jedzą śniadanie bez kruszenia :P

      Moimz daniem potrzebna Wam ejst terapia a nie Twoja zmiana pracy. Finansowo na nic się to nie zda, bo dojrzie koszt opiekunki. Widzę, że mąż odsuwa od siebie wszelką odpowiedzialnosć (za wychowanie dzieci, za zarobki) i w tym jest problem. Oraz w braku komunikacji.
    • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 17:47
      Wasz problem polega na tym, że każde z was widzi tylko swoje problemy. Twój mąż ma stresującą pracę, pracuje całymi dniami tzn, że dzieci w ogóle nie widuje i zapewne dlatego jest ojcem czulszym i mniej wymagającym niż Ty. Może chciałby mieć trochę więcej czasu na widzenie się dziećmi? Nie wiem dlaczego wizja poszukania lepszej pracy po studiach budzi w Tobie taki opór. Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji czujesz się zmęczona dziećmi (Ty w sobotę musisz się wyspać, mąż już nie), ale nie chcesz nic zmieniać, bo nie chce Ci się ruszyć, a to niestety Cię nie ominie i im wcześniej o tym pomyślisz tym łatwiej będzie Ci znaleźć lepszą pracę i zorganizować życie na nowo.
      • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 19:32
        Czulszym na pewno, ale mniej wymagającym? Jesteś pewna, że o to chodzi w wychowywaniu dzieci? Żeby jedno było wymagające, a drugie wszystko zlewało, bo nie widuje tak często dzieci? Mąż ma cały weekend na dzieci, a spędza go przed telewizorem.
        Ja całymi dniami leże, faktycznie. Chyba nie masz dzieci, skoro uważasz, że to nie jest stresujące zajęcie. Też potrzebuję odpoczynku, a go nie mam w ogóle, bo jak nie jestem z dziećmi, to pracuję. A potem śpię.
        W tygodniu mąż śpi o 1-2h dłużej ode mnie.
        Ja też uważam, że powinien zmienić pracę, jeśli ta mu nie odpowiada. Ale on nie chce zmienić pracy na inne godziny, żeby widzieć dzieci/móc odpocząć/mieć na coś czas. On chce zmienić pracę, bo ciąży mu odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. A zdecydowaliśmy się na drugie dziecko dlatego, że on tą pracę dostał i wtedy wiedział, jak będzie.
        Jest taki kawał o pracownikach po studiach, że tylko mgr pracują poniżej 1500. Więc z tą lepszą pracą po studiach, to tez tak nie bardzo. Źle wybrałam zawód, a raczej za szybko dzieci urodziłam, żebym w zawodzie mogła teraz pracować.
        • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 20:10
          Twój mąż rzadziej dzieci widuje, dlatego być może jest pobłażliwszy, czy to tak trudno zrozumieć?
          Czy ja twierdzę, że to dobrze? Czy ja twierdzę, że Ty leżysz całymi dniami? Jeśli twój mąż nie chce się zajmować domem to niestety z chwilą gdy Ty bardziej się zaangażujesz zawodowo, będzie musiał.
          Weź pod uwagę że macie kredyt i 2 dzieci, w tej sytuacji oboje małżonkowie powinni zarabiać, zarabiać i zarabiać. Opcja podwyższenia zarobków i wynajęcia niańki wcale nie jest taka zła. Dzieci z niańki wyrosną a praca zostanie.
          Nie ma się co nawzajem na siebie obrażać. Zrobiliście sobie dwójkę dzieciaków to musicie temu podołać. Innej opcji nie ma.
          Kobiety po studiach matki dzieciom potrafią dobrze zarabiać, jeśli tylko nie przyjmują pozy wyłącznie mamy dzieciom i słabej kobietki przy mężu.Jest to poza o tyle niepraktyczna, że to rodzaj męski jest dziś słabszy gorszy gatunkowo.
          • mama_myszkina Re: nie mam pomysłu na temat 26.01.12, 21:10
            No właśnie. Musza temu podołac. Oboje. Póki co wygląda na to, że podołać to próbuje pani a pan się miga jak może.

            Ja bym postawiła sprawę jasno - jesli to ja mam utrzymywac rodzinę, zarabiac więcej itp, to pan przejmuje obowiązki przy dzieciach. I trzymałabym się tego.
          • ledzeppelin3 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 18:31
            kol.3 puknij się
            porządnie się puknij
            • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 08:20
              Gratuluję poziomu argumentacji.
    • amb25 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 08:27
      Wiesz, moj byl wypisz wymaluj taki jak twoj maz :) , na szczescie z praca nie mial klopotow. Ale za to dziecko zawsze miala racje i o robil co ono mu kazalo a jak ja nie robilam to bylam ta zal i niedobra.
      Spasowal dopiero, jak zobaczyl i uslyszal od psychologow, ze dziecko w przedszkolu sobie nie radzi, bo nie chce albo nie umie przyjac okresloych zasad postepowania, i uslyszal ode mnie, ze jak nie przyjmnie moich zasad to moze szukac sobie mieszkania, bo wiecej niszczyc psychiki dziecka nie pozwole. Poniewaz bylam zdecydowana sie z nim rozstac, uwierzyl w to i teraz staramy sie trzymac jeden front a jak dziecko mi pyskuje (bo np. nie chce mu czegos kupic) to on reaguje tak jak powinien ojciec. No i nie jest idealnie, ale jest dobrze.
      Na mojego tlumaczenia po dobroci nie dzialay, zdanie fachowcow (psycholodzy) dzialalo tylko na chwile :)
      • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 10:33
        A może jest tak, ze to nie jest jego decyzja o obniżeniu stanowiska , ale pracodawcy?
        Może czuje się zagrożony i dlatego zgłasza Ci taki zamiar ( niekoniecznie do końca własny0.
        Wiem , co to jest wychowywanie dzieci , nie rozumiem Twojej postawy , ze on ma was utrzymywać , te czasy ( kobieta w domu- chłop sam zarabia) dawno minęły.
        Jesteś za wygodna.
        • rumpa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 11:28
          zawsze wzruszaja mnie takie kobity jak powyższa :))) same zasuwają i twierdzą że wychowują dzieci też - propozycja - poświęćcie tyle czasu na pracę ile na wychowanie dzieci, ciekawe, kiedy dostaniecie wymówienie :DDDD, odrobina przytomnosci umysłu - inne kobiety wychowują wam dzieci, ok? babcie, niańki, przedszkolanki czy w ogole dla mnie zgroza - żłobczanki,nie wy, wy im tylko za to placicie, a to nie to samo. Do tego jak karpie łykają wszystko co im się sprzeda w mediach - pracują, zarabiaja "wychowują" dzieci (od 18 do 20???? dobre, ile to jest, jedna piata etatu?, jednocześnie sprzątajac i gotując oczywiście) , w ciąży zasuwają do roboty ostatniego dnia przed porodem, rodzą w sposób "godny matki", i zaraz zaczynaja pomagać biednym mężom, którzy nawet przez rok nie są w stanie utrzymać rodziny, nawet jak babka pracuje w domu i zarabia na ratę za mieszkanie. A po menopauzie dowalają wszystkim młodym kobietom w ciąży jak usiądą w tramwaju, pieklac się za swoje przeharowane życie i fatalny dobór lamowatego męża. No ale lepszy marny niż żaden. Sorry batory, facet spłodzil dzieci, matka PRACUJE, a tatusiowi sie odechciało, uwaga, to on chce zmienić pracę na tę z gorszymi zarobkami, bo mu tak bedzie milej. No kosmiczne jaja. A prawdziwa nowoczesna kobieta ma pretensje do normalnej matki, która wychowuje malutkie dziecko - 1 rok i pracuje - odwala część mieszkaniową. Żeby więcej zasuwała, bo pan który nie robi nic więcej, chce zasuwać mniej. Padłam.
          • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 12:10
            Dzięki rumpa, właśnie tak to wygląda...
          • brak.polskich.liter Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 12:39
            Amen, Rumpa.
            Wlasnie tak to wyglada.
            Przeczytalam i zimno mi sie zrobilo.
            Mam wrazenie, ze panu marzy sie, zeby miec ciastko (zachowac dotychczasowy podzial obowiazkow domowych i okolodzieciecych) i zjesc ciastko (satysfakcjonowac sie lekka praca z niewielkimi przychodami).

            Autorko - a wez Ty nim potrzasnij. I to mocno.
            I nie idz na taki uklad. Chyba, ze chcesz sama siebie udupic. Ale gdybys chciala sie udupic, to raczej bys tu nie pisala.

            Maz chce zmieniac prace na bardziej satysfakcjonujaca? Swietnie. Niech szuka takiej, ktora jest platna na poziomie tej dotychczasowej. A jsli takiej nie moze/nie chce znalezc, to trzeba polubic, co sie ma. Facet zalozyl rodzine, za ktora jest wspolodpowiedzialny i potrzeby malutkich dzieci sa w tej chwili priorytetem. Czas na eksperymenty z lifestyle byl ZANIM powolalo sie dzieci na swiat.

            Idz pogadac z madrym psychologiem, Autorko. Z mezem, a jeli on nie zechce - sama. Na razie masz metlik w glowie i chyba malo wsparcia, jestes zmeczona, przeciazona i zapedzona w kozi rog. Idz, chocby po to, zeby sobie ten metlik jakos uporzadkowac.

            Pozdrawiam
            • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 13:05
              Może Cię to zdziwi, ale byłam u psychologa jakieś pół roku temu, bo to nie jest sytuacja od wczoraj. Pani psycholog sama przyznała, że niewiele mi może pomóc. Po kilku wizytach po prostu przestałam chodzić, bo spotkania z nią uświadamiały mi sprawy, o których sama wiem. A mąż? Jak chodziłam, potrafił mi powiedzieć, żebym lepiej poszła do tej psycholog pogadać, bo nie jest ze mną za dobrze. Stwarzam problemy. On psychologom i wróżkom nie wierzy. Poza tym nawet jego własna mama mu mówi, że powinien się trochę bardziej sprężyć i więcej mi pomagać, ale do niego nic nie dociera.
              Za bardzo go przyciskać nie ma co, bo on się obraża i już w ogóle robi mi na złość i "gra dzieckiem". Poza tym mogłoby mu przyjść do głowy, żeby się ulotnić, a wtedy...

              Ja się nie zgadzam na to, jak jest, ale on za bardzo się z tym nie liczy. Proszę go, żeby bardziej przy dzieciach uważał na to, co robi i co mówi, na to jak one się zachowują. Jemu się nie chce. Mówi, że wszystkie dzieci oglądają bajki, jedzą słodycze i są niegrzeczne. Kiedyś mówił inaczej, po prostu jego lenistwo kazało mu zmienić poglądy.
              • mama_myszkina Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 16:04
                No, jesli psycholog mówi, że nie potrafi pomóc, to znaczy, że w męzu nie ma motywacji do zmiany. Żadnej. Z pustego i Salomon nie naleje.

                Ja bym zaczęła jednak pisać scenariusz na wypadek rozstania, bo, bądźmy szczerzy, Ty nie masz w domu męża. Masz trutnia, który uroił sobie, że skoro pracujesz i zajmujesz się dwójką dzieci, to w zasadzie możesz się tez zając nim i utrzymać rodzinę.

                Może uświadom panu, jakież to alimenty będzie musiał płacić jeśli się rozstaniecie?
          • mama_myszkina Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 15:58
            Rumpa, lepiej bym tego nie ujęła.

            W dodatku, pani wychowuje dwójkę i to problemową, bo trzylatek cofnął się do poziomu roczniaka (zdarza się, ale daje do wiwatu).
          • triss_merigold6 Brawo Rumpa! 27.01.12, 16:55
            Wirtualne oklaski, tak to właśnie wygląda!
            Kobieta zajmuje się całodobowo dwójką małych dzieci bez pomocy instytucji i jeszcze zarabia na ratę mieszkaniową, facet powinien ją na rękach nosić, a nie pyskować.
            Pomysł, żeby matka malutkich dzieci podjęła pracę na 2 zmiany, podczas gdy pan zmieni swoją na wygodniejszą i gorzej płatną, jest kuriozalny.
            Panu nie ma być miło i sympatycznie w tym momencie, tylko jego obowiązkiem jest zasuwanie na rodzinę i angażowanie się w pełni w obowiązki rodzinno-domowe w weekendy i inne dni wolne.
            • ledzeppelin3 Re: Brawo Rumpa! 27.01.12, 18:12
              Jestem w szoku.
              Cholernym, wielkim szoku.
              Gość zamiast pracować i mieć satysfakcję, że jest w stanie utrzymać rodzinę w dzisiejszych czasach, że ma żonę, która dba o małe dzieci, wychowuje je w 100% sama i jeszcze dokłada się do budżetu, ma focha i chce mniej stresu.
              I te Wasze odpowiedzi...Jezu, miś ma stres i MA PRAWO żądać, by żona pracowała!
              I jeszcze kuriozum: największy problem to nie śmierdzące lenistwo pana, tylko, uwaga, KOMUNIKACJA.
              Zgadzacie się mieć takich gnuśnych facetów?
              Zestresowanych misiów?
              Nic od nich nie wymagacie?
              I problem jest w komunikacji i organizacji?
              POGIĘŁO WAS??
              • triss_merigold6 Re: Brawo Rumpa! 27.01.12, 18:55
                To chyba nie do mnie tekst?!
                To nie problem w komunikacji tylko w tym, że pan upadł na głowę i jest ordynarnie leniwy.
                • ledzeppelin3 Re: Brawo Rumpa! 28.01.12, 00:03
                  Podpięło się głupio, tekst głównie do kol3, przeciez Ty piszesz mniej więcej to samo co ja
              • jamesonwhiskey Re: Brawo Rumpa! 30.01.12, 18:08
                > Gość zamiast pracować i mieć satysfakcję, że jest w stanie utrzymać rodzi

                moze z tej calej radosci i satysfakcji nie chce zejsc na zawal jesli praca lipna stersujaca i wie ze juz nie da rady
                oczywiscie powyzsze wypowiedzi babsztyli nie sa szokujace
                zajechac faceta niech zapierdla , niestety typowe
          • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 18:56
            A mnie zadziwiają kobiety, które z racji że urodziły dzieci uważają , ze im się należy.
            Zgadzam sie , ze sytuacją bardzo dobrą jest taka, gdy mąż pracuje a żona wychowuje dzieci .
            Ale w sytuacji gdy taki układ nie wychodzi (mąż nie taki , czy żona zbyt roszczeniowa) trzeba szukac innego rozwiązania.
            Nie wiem , czemu ma słuzyć przyklaskiwanie autorce wątku - teoretycznie ma rację , ale trzeba też czasem spróbowac zrozumieć tę drugą stronę - moze ten facet ma jakieś powody , poza sugerowanym lenistwem.
            Ewentualne alimenty o któych wspomniał ktoś poniżej , w sytuacji gdy faceta zdegradują , może autorkę bardzo rozczarować.

            • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 19:02
              I jeszzce jedno :
              Autorka napisała:

              Ale doszedł by koszt opiekunki dla młodszego dziecka.

              Czy to oznacza ,ze starsze chodzi do przedszkola?
              No to chyba tak bardzo go sama nie wychowuje?

              • triss_merigold6 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 19:07
                Może chodzić na 5 godzin bezpłatnej podstawy programowej, a nie jak standardowo dzieci pracujących full etat od 7 do 17.
                Jak sądzisz, kiedy autorka generuje kasę na tę ratę kredytu? Obstawiam, że wtedy, gdy roczniak śpi, albo późno w nocy kosztem własnego zdrowia i odpoczynku. Ale pewnie panu mężu nie przyjdzie do głowy, że matka w weekend chciałaby się np. wyspać jak biały człowiek w cichym domu i nie sprzątnie potomstwa na spacer tylko zalega na kanapie.
                • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 20:47
                  Syn chodzi na 7 godzin. Jakbym go zgłosiła na 5, to by go nie przyjęli.
                  Roczniak nie śpi w dzień, ja pracuje wieczorami lub w weekendy, ale nie codziennie.
                  Mąż czasem umyje naczynia, wsadzi do zmywarki naczynia, wyniesie śmieci, czasem zmiecie. Resztę robię ja.
                  Ja w tą sobotę nie śpię, ale leżę. Po prostu nie mam siły już wstawać w dni, kiedy mąż jest w domu od rana.
                  Męża nie chcą zwolnić, ani zdegradować. Jest dobrym pracownikiem, a może "za dobrym". Ustawił się na pozycji takiego, który zawsze może i ma czas, bo chciał być "lubiany". Teraz to mu ciąży, bo jak coś ma być zrobione ponad, to najpierw do niego dzwonią, a on nie umie odmawiać. I koło się kręci. Tak będzie w każdej pracy i wszędzie, bo mąż umie odmawiać tylko mi.
                  Ja nie potrzebuje więcej snu, przyzwyczaiłam się do tego, że mało śpię. Nie marudzę i nie narzekam, a noce z 2 tak małych dzieci bywają różne. Mąż też wstaje w nocy, ale przynosi mi go do łóżka, więc potem i tak nie śpię.
                  Przeszkadza mi to, że mamy przeciwny front w wychowaniu dzieci i to, że mąż nie rozumie, że swoją ignorancją robi krzywdę dziecku, a także mi dokłada problemów. Nie rozumie, że dzieci potrzebują autorytetów, a nie kumpli ( na tym etapie oczywiście).
            • triss_merigold6 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 19:04
              Kobieta ma roczne dziecko w domu i zarabia na ratę kredytu + ogarnia całą logistykę domowo-dziecięcą od rana do wieczora. Mało? Mężczyzna by przy tym umarł po tygodniu.
              Jakiekolwiek powody ma, powinien dać sobie na wstrzymanie przynajmniej dopóki młodsze nie pójdzie do przedszkola, a nie rozważać czy matka dzieciom może pracować na 2 zmiany i wracać po nocy.
              Alimenty liczone są od możliwości zarobkowych i uzasadnionych potrzeb dzieci. W pozwie piszemy, że wnosimy aby sąd zażądał od pozwanego okazania zaświadczenia z Urzędu Skarbowego za rok ubiegły, ponieważ jego dochody wyniosły kwotę XXX. Zmiana roboty na płatna duuuużo mniej mu nie pomoże.
            • sanciasancia Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 20:19
              > Ale w sytuacji gdy taki układ nie wychodzi (mąż nie taki , czy żona zbyt roszc
              > zeniowa) trzeba szukac innego rozwiązania.
              > Nie wiem , czemu ma słuzyć przyklaskiwanie autorce wątku - teoretycznie ma rac
              > ję , ale trzeba też czasem spróbowac zrozumieć tę drugą stronę - moze ten facet
              > ma jakieś powody , poza sugerowanym lenistwem.
              Taa, biedny misio się może nad sobą użalać, a kobieta ma zasuwać, bo tak...

              > A mnie zadziwiają kobiety, które z racji że urodziły dzieci uważają , ze im się
              > należy.
              > Zgadzam sie , ze sytuacją bardzo dobrą jest taka, gdy mąż pracuje a żona wycho
              > wuje dzieci .
              Może jakiś kursik czytania ze zrozumieniem? Autorka wątku wychowuje dzieci i pracuje w przerwach. Akurat wiem, jak to wygląda i od kiedy dziecko w żłobku a ja w pracy, jestem dużo bardziej wypoczęta.
              • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 20:49
                ..Mąż pracuje od rana do 20, często nienormowany czas pracy, jak wypada musi zostawać dłużej...
                chyba nie leni sie jakos bardzo?
                jedno dziecko chodzi do przedszkola ( bez żadnych opłat?) czy może ten niedobry mąż pracuje też na przedszkole?
                Nie znamy wysokości raty kredytu ,więc trudno zakładać , ze ta domowa praca jakieś super kokosy przynosi, albo ile czasu zajmuje, może godzinę dziennie?

                A może jest tak, ze autorka zakłada że jej się nie opłaca pracować (...jak nisko musiałabym upaść żeby... pracy szukać?...).
                Współczuję jej męzowi
                • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 20:54
                  Muszę Cię zmartwić, Twoje posty mi nie ubliżają i nie sprawiają przykrości. Ale jak masz ochotę się wyżyć, to pisz...
                  • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:05
                    Naprawdę sądzisz , ze mnie zmartwi Twoja reakcja na moje posty?
                    :)


                    Twoje życie , Twój problem.
                    Może źle wybrałaś męża?
                • sanciasancia Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:15
                  Aha, czyli deprecjonujesz pracę żony ze względu na to, że przynosi mniejsze dochody i nie wliczasz jej wkładu w prowadzenie domu. Wszystkich tak oceniasz po możliwościach finansowych? Ludzi na ulicy po tym, ile kosztowały ich płaszcze? Przyjaciół szanujesz w zalezności od aktualnej wyceny ich nieruchomości? Żena leci nosem.
                  > Nie znamy wysokości raty kredytu ,więc trudno zakładać , ze ta domowa praca j
                  > akieś super kokosy przynosi, albo ile czasu zajmuje, może godzinę dziennie?
                  Żebyś się nie zdziwiła, ile się trzeba napracować, żeby 1500 zł netto zarobić.
                  > jedno dziecko chodzi do przedszkola ( bez żadnych opłat?) czy może ten niedobry
                  > mąż pracuje też na przedszkole?
                  5 h dziecka w przedszkolu może być bez żadnych opłat. Nawet jeżeli przedszkole działa do 17-tej, to w końcu zostaje odebranie dziecka i zajęcie sie nim do 20-tej codziennie. Sugerujesz, że tatuś robi to zdalnie z pracy, tunelując starszaka kwantowo? Powinien opatentować technologię, nie mieliby problemów finansowych.
                  > Współczuję jej męzowi
                  A ja nie. Podjął z żoną decyzję o drugim dziecku z powodu dobrej pracy, a teraz, jak już dziecko jest na świecie, próbuje zrzucić odpowiedzialność na żonę.
                  • triss_merigold6 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:20
                    + wkład w opiekę nad roczniakiem. Koszt opiekunki circa about 1500 zł.
                    Podkreślam: mężczyzna obarczony codziennie takimi obowiązkami umarłby po tygodniu z wyczerpania.
                • mama_myszkina Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 01:57
                  Ty rzeczywiście nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

                  Pani nie ma pretensji o to, że mąż mało zarabia. To mąż ma zamiar zaprzestać zarabiania na przedszkole i na cokolwiek innego i zaprząc do tego żonę, która oprócz zarabiania na ratę kredytu, przedszkole, utrzymanie i opiekunkę, ma się jeszcze po pracy zająć domem i dzieckiem.

                  Rozjaśniło Ci się trochę? Czy też kwas zupełnie już zaburza perspektywę?
    • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:08
      Chętnie poszłabym do pracy, oddała dzieci do obcych ludzi. Miałabym wymówkę, że w domu bałagan...Tylko, że nadal chciałabym jednak widywać dzieci, a w tej pracy, o której mowa, nie byłoby to możliwe. Poza tym w takim systemie pracy, nie miałabym czasu na tą drugą. Nie, mogłabym ciąć jeszcze z czasu na sen...
      Zarabiam więcej niż najniższa krajowa. Właściwie to jest na pewno wiele osób, które zarabiają mniej.
      Mąż zarabia na przedszkole...a może z mojej wypłaty jest akurat na przedszkole, a z jego na ratę. Zawsze można podejść do tematu od strony, od której pasuje...
      W ogóle nie o tym chciałam pisać, choć różne zdania i opinie są cenne. Chciałam się dowiedzieć, czy faktycznie wymagam za dużo od męża, bo nie wiem CZY JA ZWARIOWAŁAM, CZY ŚWIAT ZWARIOWAŁ...
      • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:16
        Mam odmienne zdanie , bo trudno mi uwierzyć , ze młody facet chce zmienić pracę na gorzej płatną - ot tak.
        Widać ma dość pracy od 8 do 20 .
        A może nie wiesz , bo nie chce Cię martwić , ale to jemu zaproponowano obniżenie pensji.
        Nie mozna tak jednostronnie oceniać sytuacji.
      • brak.polskich.liter Re: nie mam pomysłu na temat 27.01.12, 21:52
        potrzebuje_kopa napisała:

        > Chciałam się dowiedzieć, czy faktycznie wymagam za dużo od męża,

        Nie. Wedlug mnie wymagasz ZA MALO.

        > CZY JA ZWARIOWAŁAM,

        Nie. Ale jak tak dalej pojdzie, to niechybnie zwariujesz. Z wyczerpania.

        > CZY ŚWIAT ZWARIOWAŁ...

        Nie. To tylko Twoj maz upadl na glowe.
        • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 08:38
          Ja wymagam od niego więcej niż on robi, ale nie umiem go zmobilizować do tego, żeby to coś zrobił i zrobił, jak trzeba. Np. wchodzę do dużego pokoju, gdzie siedzi mąż z synem. Klocki lego leżą na każdym cm pokoju, a młody nos w tv. Pytam się czy im te klocki nie przeszkadzają. Mąż mówi do syna, żeby posprzątał klocki. Syn mówi nie, ja chcę puzzle. Mąż mówi no posprzątaj, bo mamusia będzie zła. Syn podchodzi do taty i ciągnie go do szafy z puzzlami. I mąż mu je daje. Po 5 minutach w pokoju są dodatkowo jeszcze rozwalone puzzle, bo syn ułożył raz i wrócił do niewyłączonego na ten czas tv.
          I ja w takim momencie żałuję, że w ogóle go poprosiłam, żeby młodego przypilnował, bo nie dosyć, że tego nie zrobił, to jeszcze pokazał młodemu, że może mieć głęboko nasze zdanie. Nie umiem mężowi wytłumaczyć, że to jest najgorsza możliwa droga wychowywania, mówienie dla świętego spokoju i nic więcej.
          Ehh.
          • esteraj Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 10:16
            potrzebuje_kopa napisała:
            Np. wchodzę do dużego pokoju, gdzie si
            > edzi mąż z synem. Klocki lego leżą na każdym cm pokoju, a młody nos w tv. Pytam
            > się czy im te klocki nie przeszkadzają. Mąż mówi do syna, żeby posprzątał kloc
            > ki. Syn mówi nie, ja chcę puzzle. Mąż mówi no posprzątaj, bo mamusia będzie zła
            > . Syn podchodzi do taty i ciągnie go do szafy z puzzlami. I mąż mu je daje.

            Po pierwsze, powinnaś zwrócić mężowi uwagę, żeby nie stawiał Ciebie w złym świetle przed dzieckiem: czyli mamusia będzie zła.
            Po drugie, należało wyłączyć telewizor, przypilnować, żeby syn z tatą pozbierali klocki i dopiero potem wyjęli puzzle.

            Musisz sama wykrzesać z siebie konsekwencje. Jeżeli będziesz odpuszczać, to będzie coraz gorzej.
            • dzika.foka Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 15:12
              Ale po co wchodzić w niewdzięczną rolę nadzorcy? Nie wtrącaj się w to, co robią w dużym pokoju, jak porozrzucają wszystkie zabawki, sprzątną je pod wieczór - jak nie, niech leżą choćby kilka dni, w końcu zaczną mężowi przeszkadzać, szczególnie jeśli kilka przypadkiem rozdepczesz. Szybko sam zacznie namawiać dziecko do sprzątania na bieżąco. Nie wydawaj poleceń, tak jakby tylko tobie zależało na porządku w domu - mąż musi poczuć, że to nie opresja i twoje widzimisię, tylko wspólna umowa i interes: albo oboje sprzątacie i jest czysto, albo oboje (!) nie sprzątacie i jest bajzel. Rób dokładnie to samo co on: jeśli rozrzuca ubrania, też rozrzucaj swoje, nie sprzątaj po zabawie z dzieckiem itd. Wystarczy kilka dni, gwarantuję.
              • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 20:50
                Już to przerobiłam. Na zmobilizowanie go do sprzątania miałam cały rok. Teraz kiedy, drugie dziecko jest mobilne, nie mogę sobie na bajzel pozwolić. Ale tygodniowy bajzel już przerabiałam i dopóki ja nie posprzątałam lub nie poprosiłam o posprzątanie, mąż nie podniósł sam z siebie nawet klocka, o którego się potknął.
                Ja właśnie nie chcę być nadzorcą i nie jestem, dlatego JESTEM ZAWALONA.
    • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 08:38
      Moja koleżanka w parę miesięcy po powrocie z drugiego urlopu macierzyńskiego dostała w swojej firmie bardzo solidny awans. Jako matka dwójki małych dzieci (+kredyt) zarabia pow. 10 tys. Jej mąż zarabia także, oprócz tego normalnie udziela się w domu. Koleżanka nie jest zaharowaną matką Polką, nie robi wszystkiego sama w domu, tylko organizuje dom. Koleżanka nie przyjmuje jednak postawy "ja nie zarobię", tylko kręci się wokół pracy. Taki model rodziny jest o wiele bardziej praktyczny i na dzisiejsze czasy (zwłaszcza przy obciążeniach materialnych) niż robienie z siebie kobiety domowej przy dzieciach, z założeniem że kariery się nie zrobi, więc nawet nie ma co szukać pracy. Jest to stawianie się a priori w sytuacji głupiej istoty, która zmieni pieluchę i obierze ziemniaki, ale nic poza tym. Potem się dziwicie, że faceci Was nie szanują.
      Ciekawa jestem co zrobi autorka wątku, gdy mąż straci pracę, dostanie zawału itp.?
      W tej rodzinie wszystko wisi na jednym gwoździu, czyli na mężu i dlatego sytuacja jest niebezpieczna.
      • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 08:49
        Ale ja mam 25 lat. Nie poszłam do pracy ani przed pierwszą ciążą, ani przed drugą. Dzieci urodziłam na studiach. Dziś wiem, że to nie był dobry pomysł, ale jest za późno. Chyba, że Ty umiesz cofać czas...
        Nie miałam pracy do której mogłam wrócić, ani takiej gdzie miałam już jakieś wypracowane stanowisko. Zawód też wybrałam kiepski, bo nigdy w nim zarabiać 10 tys. nie będę.
        Mąż wiedział, jak planowaliśmy i pierwsze i drugie dziecko, że ja do pracy pójdę po tym, jak drugie pójdzie do przedszkola. Jakbym chciała być taka słowna, to dwa lata jeszcze mogę bez wyrzutów sumienia siedzieć w domu. Zaczęło się robić nieciekawie, trzeba było się wyprowadzić od rodziców, więc znalazłam prace na ratę na kredyt, choć wg wcześniejszych ustaleń nie miałam jej wykonywać.
        A w ogóle my nie mieliśmy mieszkać w Polsce, ale mąż zawalił jedną sprawę i wyjechać nie "zdążyliśmy".
        • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 08:53
          I stąd też się bierze jego frustracja w tej pracy. Za granica miałby lepiej płatną pracę, w której siedziałby połowę krócej niż tu. Ale tego już się nie da odkręcić, coś przepadło, coś się skończyło. Nie ma powrotu do tej pracy za granicą. A mąż myśli, że tu też znajdzie taką lajtową, ale nie patrzy na to, że za 2 maks 3 tysiące...
          • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 09:03
            Nie ma łatwej recepty na życie. Dzieci Wam rosną, czas pracuje na Waszą korzyść, radziłabym usiąść i porozmawiać, coś zaplanować.
            To jakie człowiek skończył studia ma niewielki wpływ na jego karierę, Mam znajomych świetnie wykształconych z małymi pieniędzmi i znajomych po ponoc mniej wartościowych studiach humanistycznych, którzy są na wysokich stołkach. Wszystko zależy od przedsiębiorczości.
            • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 09:14
              tez uważam , ze przede wszytkim usiasc i porozmawiac.
              z tego ze Ci kolezanki tu napiszą-Twoj problem się nie rozwiąze, a jedynie będziesz się nakręcać (koleżanki mówią, ze TO JA MAM RACJĘ!).
              • anula36 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 10:05
                Poza tym mogłoby mu przyjść do głowy, żeby się ulotnić, a wtedy...
                Bedziesz miec dokladnie tyle samo obowiazkow, za to jedno dziecko do obslugi w domu mniej.
                • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 11:16
                  Nigdzie nie padło stwierdzenie, że mąż w ogóle w domu nic nie robi. Jest opisane zdarzenie, kiedy dziecko chodziło z niezmienioną pieluchą i bez mleka.
                  A poza tym gdybym miała faceta, który w domu palcem nie ruszy to na pewno nie zostałby moim mężem a już zwłaszcza nie miałabym z nim dwójki dzieci.
                  • triss_merigold6 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 12:59
                    Roczne dziecko. Przypuszczam, że nie pierwszy raz i nie jedyny.
                    Zdecydowali się na drugie dziecko właśnie ze względu na to, że pan dostał lepiej płatną pracę.
                    Wiesz, też mam znajome, które zarabiają 10 tysięcy ale żadna nie wygarniała tyle mając 25 lat i dwoje małych dzieci. Poza tym jeśli panna dopiero skończyła studia i nie miała pracy na umowę o pracę na czas nieograniczony to o żadnym urlopie wychowawczym (i powrocie z tegoż) nie ma mowy.
                    • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 13:43
                      Ja nie twierdze, że ona ma zaraz zacząć zarabiać 10 tys. Żeby zarabiać trzeba jednak kiedyś zacząć pracować.
                      ,
                      • aniazavonlea Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 15:51
                        Zauważ że autorka rozważa sponsoring, zatem musi być w sytuacji trudnej..
                        1 pani zarabia 10 tys i Ty w Polsce chcesz zrobić z tego sztandar? Mało który facet tyle przyniesie a jak wiadomo faceci w Polsce są lepiej opłacani. Przecież kobieta pisze że ma kiepsko płatny zawód.
                        Zamiast solidarności kobiet, zaganiasz matkę z rocznym dzieckiem do pracy zmianowej, to że niektórym udaje się zarobić to jednak zauważ że mamy do czynienia z dobrze opłacanymi zawodami. Nie każdy po macierzyńskim chce żeby jego dzieci były wychowywane przez niańki, niektórzy mają wsparcie mamy, każda sytuacja jest inna. Dzieci chorują i mało który pracodawca da dobrze płatną prace matce 2 dzieci a i tak uważam że najlepiej jeśli matka jest przy dzieciach.

                        • ada16 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 17:10
                          Autorka pisze też:
                          "Piszę w sumie, bo zaczęłam siebie samą pytać, jak nisko muszę upaść, żeby się zmobilizować i zacząć tej pracy w ogóle szukać"

                          Bo praca jest hańbą?
                          Dla mnie to jedno zdanie mówi wystarczająco dużo ,żeby współczuć jej męzowi.
                        • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 17:59
                          Całe mnóstwo kobiet młodych zarabia bardzo dobrze, właśnie dlatego, że młody wiek jest obecnie premiowany na rynku pracy. Tyle, że są panie, które przychodzą do pracy i przyjmują postawę - proszę ode mnie nie wymagać, mam dzieci. Nie zaganiam Autorki do pracy na dwie zmiany, tylko sugeruję podjęcie pracy i przeorganizowanie życia - dwie osoby pracują, dwie osoby dzielą się obowiązkami domowymi, zatrudnia się pomoc do dzieci.
                          Nie ma czegoś takiego jak kiepsko płatny zawód, są tylko nieoperatywni ludzie. Meża rozumiem, sama pracowałam w nowoczesnej firmie w systemie ciągłych nadgodzin (powrót do domu ok. 22) i wytrzymałam 3 miesiące. To jest praca na zarżnięcie się.
                          • aniazavonlea Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 21:29
                            Słuchaj to nie złośliwości to realne pytanie. Ja wróciłam jak dziecko miało 5 miesięcy bo musiałam a i tak uważam że powinno być inaczej, uważam że kobiety są wystarczająco dociążone i powinniśmy bronić tego czasu z dziećmi i dla dzieci.
        • kropeczka455 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 23:49
          > Mąż wiedział, jak planowaliśmy i pierwsze i drugie dziecko, że ja do pracy pójd
          > ę po tym, jak drugie pójdzie do przedszkola. Jakbym chciała być taka słowna, to
          > dwa lata jeszcze mogę bez wyrzutów sumienia siedzieć w domu. Zaczęło się robić
          > nieciekawie, trzeba było się wyprowadzić od rodziców, więc znalazłam prace na
          > ratę na kredyt, choć wg wcześniejszych ustaleń nie miałam jej wykonywać.


          > Ale ja mam 25 lat. Nie poszłam do pracy ani przed pierwszą ciążą, ani przed dru
          > gą. Dzieci urodziłam na studiach.

          Dzieci rodziłaś nie zastanawiając się za co je utrzymacie. Ustalenia robiliście nieswiadomi co Was czeka. Nie pracowałaś, nie znałas wartości pieniadza zapewne bedąc na garnuszku u rodziców. Z Tym sponsoringiem to dziecinada. Jesteś dorosła a piszesz jak gó...ara.
          Życie weryfikuje wiele planów.
          Moze warto zatroszczyć
    • kropeczka455 Re: nie mam pomysłu na temat 28.01.12, 23:32
      Autorka pisze też:
      > "Piszę w sumie, bo zaczęłam siebie samą pytać, jak nisko muszę upaść,
      > żeby się zmobilizować i zacząć tej pracy w ogóle szukać"
      Co mam rozumieć z tym niskim upadkiem?? Przecież nie bedziesz szukać w agencji towarzyskiej, prawda!

      >Mąż pracuje od rana do 20, często nienormowany czas
      > pracy, jak wypada musi zostawać dłużej.
      Nawet zdrowego wola do roboty przy tylu godzinach pracy mozna zajeździć. Wytrzymał w takim kieracie (wyscigu szczurów) ponad dwa lata a teraz poprostu wypalił sie.
      Podejrzewam że Twoj mąż może mieć wypalenie zawodowe.
      www.polityka.pl/spoleczenstwo/psychologia/220743,1,zanim-zostana-zgliszcza.read
      O co chodzi z tym cofaniem sie w rozwoju 3 latki. To jest zwykla zazdrość że młodsze siedzi w wózku a starsze musi chodzić.

      • kol.3 Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 08:31
        Jak znam życie to część tych oburzonych pań to mieszkanki Śląska. To jest inna mentalność i z nimi się nie dogadasz. XIX wiek.
        • mawitka Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 08:57
          do kol3: jako mieszkanka woj. slaskiego uprzejmie donosze, ze nie znam zadnej rodziny (z mojego pokolenia), ktora zyje wedlug schematu zalozycielki watku. Pewnie wiele zabieganych mam chcialoby odpuscic jeden etat (praca zawodowa), ale malo kogo na to stac.
          Ja sama mam dzieci w wieku zalozycielki watku i chcalabym zrobic sobie przerwe w tzw. karierze zawodowej, ale poniewaz mamy kredyt na dom, dwojke malych dzieci i przyzwyczajenia do odpowiedniego stylu zycia musze pracowac. Pracuje, bo musze jak naprawde wiele kobiet na slasku i nie uwierz mi kol.3 Twoje wyobrazenie slaska ma niewiele wspolnego z rzeczywistoscia.
          • aniazavonlea Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 13:45
            Ja sama pracuję bo muszę ale uważam że z 2 dzieci kobieta powinna posiedzieć trochę przy dzieciach. Ciekawe ile tak pociągniesz z 2 dzieci i w pracy do 67 roku życia??
            • mawitka Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 15:22
              Ale po co te zlosliwosci???? Jakos pociagne, jak wiekszosc kobiet mojego pokolenia. Praca do 67 roku to nie moj wybor tylko koniecznosc. Tak jak powrot do pracy po drugim macierzynskim. Zgadzam sie z Toba, ze kobieta powinna pobyc troche z dziecmi: rok, dwa... W idealnym swiecie spedzalabym czas wychowujac dzieci i mialabym pania do sprzatania, gotowania i wychodzenia na spacery. Niestety nie zyje w swiecie idealnym. Wrocilam do pracy jak mlodsze mialo 8 miesiecy. Takie zycie....
    • potrzebuje_kopa Re: nie mam pomysłu na temat 29.01.12, 20:46
      Dokładnie tak było, nie znałam ani wartości pieniądza, ani trudu dorosłego życia. Czy to, że do tego się przyznam coś zmienia? Jak dla mnie nie. Pracowałam od 18 roku życia, ale zawsze tylko na własne przyjemności, nigdy mi na nic nie brakowało i nie musiałam się o nic martwić.
      Co do tego sponsoringu-dziwię się, że dopiero teraz ktoś to wyciągnął. Myślałam, że od razu się gromy posypią. A napisałam o tym, jako o jedynej perspektywie pracy za większe pieniądze niż 1500, gdyby mąż po prostu z dnia na dzień rzucił pracę. Może niewyraźnie napisałam.
      Pisałam o zmobilizowaniu się, nie jako o tym, że praca jest hańbą, bo przypominam tym, którzy nie doczytali, że ja już pracuję. Zmobilizować się to znaczy dla mnie widzieć sens w pójściu teraz do pracy. Na tą chwilę wydaje mi się to kompletnie nierealnym pomysłem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka