panda_31
01.02.12, 16:26
Piszę ponieważ liczę, że ktoś mi pomoże zrozumieć to wszystko. Zacznę jednak od początku. Między mną a mężem psuło się już od dłuższego czasu, przez ostatnie pół roku dużo się kłóciliśmy, było wyrzucanie z domu itp. Od stycznia tego roku zauważyłam w mężu ogromną zmianę. Oddalił się całkowicie, nie chciał rozmawiać, unikał mnie, odrzucał kiedy chciałam się przytulić, nie było sexu. Jednocześnie zaczął o siebie dbać, odchudzać się, wracał z pracy jakiś szczęśliwy, cały czas myślami był gdześ indziej. W jednej z rozmów powiedział, że nic już do mnie nie czuje. W końcu kilka dni temu znalazłam w jego telefonie smsa do koleżanki z pracy o treści: Miłego wieczoru :) Słodkich snów:) Rozmawialiśmy o tym i przyznał, że napisał do niej 3 smsy przez okres 2 tygodni, że to nic nie znaczy, że on potrzebował poczuć się atrakcyjny, porozmawiać z kimś. Dziewczyna ta niby nie odpisywała na jego wiadomości i w pracy też go ignorowała. Zadzwoniłam do niej i ona potwierdziła jego wersję. Intuicja podpowiadała mi jednak, że nie do końca tak było. Zaczęłam drążyć temat i w efekcje doszłam do tego, że wysyłał smsy od prawie 3 tygodni i były to 3 smsy, ale na minutę. Potrafił pisać do niej co chwilę od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora, były też rozmowy telefoniczne. Dalej oboje kłamali, że to nic nie znaczyło, że to wszystko było na stopie koleżeńskiej. W chwili obecnej mąż mieszka u mamy, bo gdy sprawa się wydała to nawet nie okazał skruchy i nadal nie wiedział czy chce ze mną być. Wina w tym wszystkim była moja, bo żaden mężczyzna nie wytrzymałby tyle czasu kłótni itp. Ja popchnęłam go do takich czynów. A żeby było śmieszniej jestem w 16 tygodniu ciąży i mamy jeszcze 7-letnią córeczkę. Rozmawiałam z dziewczyną drugi raz i ostro powiedziałam że gdyby była taka w porządku jak twierdzi, to po pierwszej wiadomości od żonatego faceta ucieła by to wszystko. Mąż twierdzi, że nie kontaktuje się już z nią, płacze teraz i mówi, że nas kocha, że z nikim nie będzie tak szcęśliwy. Córka bardzo przeżywa całą sytuację, a ja również. Tak strasznie boli, że przez miesiąc jego myśli były cały czas przy tej pannie, a nami się nawet nie zainteresował. Nie wiem czy to skończone, czy nie doszło do czegoś więcej. Nie chciałabym żeby to małżeństwo się rozpadło, ale nie wiem czy kiedykolwiek będę mogła zaufać. Co o tym myślicie?