bagietka4
02.04.12, 21:21
Mieszkamy u rodziców. Jest dziecko 6 letnie. Mąz pracuje od niedawna. Nasz dochód to średnio 2,500 zl razem. Ja nie mogę niczego znaleźć i pracuje gdzie mogę. Wszystkie pieniadze odkładamy. Brakuje nam jeszcze trochę, by kupic mieszkanie, bo chcemy wreszcie mieszkać u siebie, nawet w malutkim mieszkaniu. Teraz wszystkie opłaty uiszczają rodzice. Placa za przedszkole, jedzenie, mieszkanie. My płacimy jedynie za swoje zachcianki, których nie ma, bo wciąż oszczędzamy i naszą odzież. Od ur. dziecka tam oszczędzamy, odkładam ja dowiedziałam sie o ciąży. Przyznam się, ze po prostu czasami mam ochotę uciec i nie wrócić, albo sic do sklepu i kupić wszystko, czego mi brakuje. Z drugiej strony brak własnego mieszkania tak daje nam sie we znaki, ze jesteśmy gotowi nie jeść, żeby tylko się udało, a nie stać nas na kredyt. Nikt go nam nie da i nie będziemy mogli wyprowadzić się z kredytem na szyi. Czuje sie jak w pułapce. Konto szybko pęcznieje, ale to czekanie, zwłaszcza w ostatnim roku, jest koszmarne. Naprawdę nie ma wakacji, nie ma nic. Tylko rzeczy, ktore juz koniecznie byc musza. Jestem młoda, a nawet nie mogę sie umalować, bo skore mam delikatną i potrzebuje aptecznych kosmetyków. A te są drogie. Pocieszam sie, ze nic byśmy nie mogli oszczędzać płacąc za zycie naszej trójki, ale to za mało. Ciągle robię porządki, żeby posprzedawać co już jest niepotrzebne i to wciąż za mało. Sprzedaliśmy działkę i na tej podbudowie finansowej, zaczęliśmy myśleć te 6 lat temu o mieszkaniu, liczac ze jednak sie uda i odłożymy pożądaną kwotę, ale mamy za mało, żeby kupić i urządzić te 2 pokoje dla naszej trojki. I nie wiem co robić, w która stronę iść. Zbliżają sie wakacje syn marzy o wyjeździe, a nas nie stac, bo jego wyjazd, oznacza dla nas odkuwanie się przez kolejne miesiące i zycie w beznadziei.
Nie wiem jak radza sobie ludzie, jesteśmy osOBAMI 28 letnimi, a nie mamy nic swojego, wciąż tylko podliczamy i na tym sie kończy.
KIEDY SIĘ TO WRESZCIE SKOŃCZY!