Dodaj do ulubionych

Matka - sieć pajęcza

04.08.12, 10:14
Mam 36 lat i agresywną słownie, histeryczną matkę, która zawsze uważała ze nic mi się nie uda, że w naszej rodzinie są same nieszczęścia a nad nami klątwa. Nie lubię jej, kocham bo jest moją mamą ale wolałabym jej nie widywać. A widuję - mieszkamy blisko, ona jest już dość niesprawną fizycznie, starszą osobą. Dla mnie opieka nad nią nie jest uciążliwości. Uciążliwością są rozmowy. I niezależnie od tego czy jej o czymś mówię czy nie, niezależnie od tego, że staram się mieć dystans do jej komunikatów, żyję omotana siecią pesymizmu, katastrofy, dramatu - że będę miała wypadek samochodowy, że urodzę dziecko z zespołem downa, że w naszej rodzinie nic się nigdy nie udaje (to taki ogólnik, który pasuje jej do każdej sytuacji). Najgorsze jest to, że mimo że racjonalnie nie wierzę w to co mówi, to jestem już mocno tym nasiąknięta, nie potrafię się chronić. Nawet jak nie powiem, że jadę gdzieś autem jej czarnowidztwo wisi nade mną. Od pół roku jestem na psychoterapii ale mam poczucie, że to niczego nie zmienia. Widzę różne mechanizmy jej działania, widzę egocentryzm, rozpoznaję potencjalne przyczyny takiej postawy ale co z tego skoro ona ciągle tak mówię, ja cięgle tego słucham a moja relacja z nią jest ciągłą obroną. Nigdy nie miałam wsparcia z jej strony, nigdy we mnie nie wierzyła, zawsze było tak, że jak chciałaby coś zrobić, zacząć jakiś kurs, gdzieś pojechać itp. zaczynała się lista czarnych następstw a w momencie kiedy coś mi się udało moja mama momentalnie zaczynała się tym chwalić - jaką to ma fantastyczną i zaradną córkę. Czyli nie było mechanizmu: działaj, rozwijaj się, dojrzewaj - jestem z ciebie dumna i wierzę że ci się uda; tylko było; nie działaj bo będzie nieszczęście a jak jakimś cudem uda ci się udowodnić że potrafisz, to będę dumna z siebie bo to ja cię wychowałam.

Jestem zmęczona wieczną walką z wizją katastrofy w naszej rodzinie, zwykły wyjazd gdzieś dalej samochodem staje się dla mnie wydarzeniem z którym mierzę się kilka, kilkanaście dni wcześniej, który urasta do rozmiarów najbardziej przełomowego wydarzenia w życiu, które z definicji zakończy się tragedią. Nie mam wsparcia, mamy bardzo małą rodzinę (są jeszcze tylko dwie ciocie, mój tato zginął w wypadku - nie samochodowym - jak miałam 8 lat), która cała też już jest przesiąknięta tym dramatyzmem. Jestem tym przemęczona, każda "samodzielna" decyzja podjęta mimo wysłuchiwania czarnych scenariuszy mojej mamy, jest dla mnie na wagę złota bo mam poczucie, że jak się poddam, że jak z czegoś zrezygnuję to ona wygrywa. Niby robię rzeczy po to aby "żyć własnym życiem" a myślę, że w rzeczywistości to ona wpływa na wszystkie moje decyzje bo przecież jeżeli robię coś po to aby postawić na swoim to w rzeczywistości motywatorem nie jestem ja sama, tylko moja matka.
Nie wiem jak mam się w tym odnaleźć. Za tydzień wyjazd na Coke Life do Krakowa a mechanizm katastrofy działa już od kilkunastu dni a ja jestem o krok od rezygnacji...
Obserwuj wątek
    • dzika.foka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 10:51
      Matka jest ostro toksyczna, postaw sprawę jasno: nie tolerujesz takiego traktowania. Najlepiej opisz jej to w punktach w liście, żeby wiedziała, o co chodzi i jakie są nowe zasady. Oczywiście będzie oburzona, ale nie tłumacz się i nie dyskutuj - powiedz, że jeśli potrzebuje wyjaśnień, powinna omówić list z psychologiem, może będzie to początek terapii (możesz opłacić jej pierwszą sesję). Każdą rozmowę bezwzględnie kończ w momencie, kiedy matka krytykuje i komentuje twoje życie. Odkładaj słuchawkę albo wychodź. Na terapii pracuj nad poczuciem winy z tego powodu (bo na pewno się pojawi), ale bądź konsekwentna. Jeżeli matka potrzebuje pomocy, pomagaj, ale przerywaj natychmiast, kiedy złamie twoje zasady albo urazi cię w inny sposób (w liście nie przewidzisz wszystkiego). Nie bój się zostawić do połowy umytych okien albo zawrócić do domu, zamiast zawieźć matkę gdzieś tam. Metoda prosta i bardzo skuteczna.
      • kara_mia Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 12:22
        Mam również w rodzinie osoby o takim"wampirzym" profilu.

        Ani mi zależy na ich zdaniu, ani mnie ziębią ani grzeją. Ale jednak, po 2 godzinach pędzonych w ich towarzystwie i wysłuchiwaniu narzekań i czarnowidztwa mam migreny, obniżony nastrój i wracam 3 godziny do siebie...

        Dlatego tez kontakty zmniejszyłam do niezbędnych towarzysko 2 godzin 2 - 3 razy w roku.
        Zrób tak samo.
        Skoro masz obowiązek opieki, postaraj się kogoś wynająć (jest bezrobocie..! )
        Niech inny za pieniądze ogarnie dom mamy i wysłucha w pakiecie.
        Telefonów nie odbierać, nie dzwonić. Po 3 miesiącach powinno Ci się poprawić; sprawdzone doświadczalnie.

        • sorvina Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 13:44
          Rady jak powyżej + przestać opowiadać o swoich planach. Jak gdzieś jedziesz to informacja, że nie wpadniesz do mamy przez kilka dni jest wystarczająca, bez konkretów. Otwierać się można przed osobą, która nie wykorzysta informacji przeciwko nam - wysysając z nas wszelkie siły życiowe. Pewnie, że będzie jazgot i zgrzytanie zębami, jak możesz, z własną matką nie chcesz rozmawiać, co Ci matka zrobiła , przecież ona tylko się troszczy itp. - popracuj nad tym, żeby się uodpornić - masz prawo chronić siebie, ona nie musi tego rozumieć ani się z tym zgadzać. Jej jest wygodniej tak jak jest.
          • ewa9717 Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 14:57
            Bardzo dobre rady! Zastosuj wszystkie, od zaraz i konsekwentnie!
    • blue_romka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 15:14
      Pół roku terapii to niewiele, potrwa zapewne kilka lat. Porozmawiaj o swoich obawach z terapeutą, może uda się wypracować doraźne mechanizmy obronne.
    • bez_przekazu Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 15:32
      nie lubie watkow o "zlych matkach", bo,jakie by nie byly, sa naszymi MATKAMI i sa takze KOBIETAMI.
      • ewa9717 Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 15:36
        I w związku z tym mogą zatruć życie córce?
      • yoovanka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 17:43
        wiem, że to moja mama, nie zapominam o tym ale nie może być też tak, że przez to boję się wsiąść do samochodu, pojechać na koncert, szukać nowej pracy czy z kimś spotykać bo mnie wykorzysta i oszuka. Za chwilę będę się bała zejść do skrzynki na listy... pamiętam, że to moja mama dlatego szukam pomocy. Nie chcę się bać jeździć do niej w soboty... Była teraz dwa tygodnie na wakacjach a ja miałam dwa wolne weekendy - w poniedziałek, znajomi w pracy spytali co się stało, że jestem taka "lekka" i spokojna.
        • bez_przekazu Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 18:01
          to jezdzij w niedziele
          ]
          yoovanka napisała:

          > wiem, że to moja mama, nie zapominam o tym ale nie może być też tak, że przez t
          > o boję się wsiąść do samochodu, pojechać na koncert, szukać nowej pracy czy z k
          > imś spotykać bo mnie wykorzysta i oszuka. Za chwilę będę się bała zejść do skrz
          > ynki na listy... pamiętam, że to moja mama dlatego szukam pomocy. Nie chcę się
          > bać jeździć do niej w soboty... Była teraz dwa tygodnie na wakacjach a ja miała
          > m dwa wolne weekendy - w poniedziałek, znajomi w pracy spytali co się stało, że
          > jestem taka "lekka" i spokojna.
      • konwalka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 22:13
        > nie lubie watkow o "zlych matkach", bo,jakie by nie byly, sa naszymi MATKAMI i
        > sa takze KOBIETAMI

        i jako takie nie powinny podlegac żadnej jurysdykcji, nie mówiąc juz o banalnych ocenach wystawianych przez zmaltretowane dzieci
        bardziej durny byłby chyba tylko postulat, by nie karac za żadne przestepstwa facetów o imieniu Antoni, albowiem noszą oni imię sietego, który pozwala odnaleźć zagubione klucze :/

        fakty sie liczą, bez przekazu, fakty, a nie fantazje
    • ga_ga_aga Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 18:23
      Ja miałam taką ciotkę i wypracowałam sobie taki mechanizm obronny, ze opowiadałam jej niestworzone historie o tym, co mam zamiar zrobić. Oczywiście lament i olaboga. Ona lament, a ja jeszcze więcej zmyślałam. Mówiłam jej tez czasem szczerze, że ja po prostu zmyślam, kiedy mnie tym swoim lamentowaniem dobija. I to było dla mnie zaskakujące, że ona nie wierzyła, że ja kłamię. Dla niej naturalne było to, ze ja moge chcieć zrobić mega głupotę, ale nie mogła uwierzyć w to że ja zwyczajnie kłamię, żeby podkręcić na maksa jej lamenty i złorzeczenia, żeby ten jej balon pękł. Doszło do tego, że ona czasami pytała mnie "kłamiesz?", ale ja wiedziałam, że cokolwiek odpowiem, ona i tak będzie tkwiła w świecie własnych przekonań i nie będzie dla mnie nigdy racjonalnym partnerem do rozmowy. Po latach uświadomiłam sobie, ze gdybym nie znalazła sobie takiego mechanizmu, albo bym z nią zwariowała, albo musiała ja opuścić ( a tego nie chciałam z podobnych względów, co twoje).
      • to-wlasnie-ja Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 18:55
        Mam pewien sprawdzony pomysl. Kazdy tekst w stylu- nie wchodz tam , zlamiesz noge- kwituj potakujaca kpina. Dobrze, nie wejde, bo zlamie noge. I rob swoje. Kichniesz, mama - napewno sie przeziebilas. Ty- masz racje, okropnie mnie lamie w kosciach, moze to nawet grypa albo zapalenie pluc? Po kilku tygodniach mama sie złamie. Z toba to nawet nie mozna porozmawiac. Alez mozna mamo :) o czym chcialabys? Czy ktos w rodzinie moze zachorowal, moze mial wypadek? Ciocia Zosia moze znow sie poklocila z wujkiem?itp.... ( tu wstawiasz co chcesz)
        Ten typ tak ma. Wyjasniajac, tlumaczac niczego nie osiagniesz.
        • konwalka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 19:49
          wydaje mi się, że porady typu: zgadzaj się zmatka ale rób swoje, olej, wyjdz w połowie jej zrzedzenia, etc, są bezcelowe
          autorko postu, terapia dla Ciebie- dobra, długotrwała, systematyczna
          jestes przeżarta wewnętrznie do cna przez toksyczną, koszmarną matkę
          przypuszczam zatem, że nie dasz rady dostosować się do porad "zlewająco- lekceważących", bo za duzo jest w Tobie teraz strachu
          bo był on wlewany przez całe lata, od poczatku życia, prawda?
          i trucizna zadzaiłała jak powinna
          jestes wypełniona strachem, zmeczona psychicznie i wylewają się z Ciebie potworne wyrzuty sumienia
          może i byś wyszłą w połowie trucia i snucia czarnych mamusinych wizji, ale gdzieś tam w środku po prostu sie boisz, że wtedy "zadziała" zly los i NAPRAWDE bedziesz mieć wypadek, włąmie się złodziej do mieszkania, wydarzy się inna tragedia
          myle sie?
          ta potworna kobieta osiągnela cel, jakikolwiek by on nie był
          ratuj siebie, nie ją
          ratuj się terapią, bo spalisz się do końca
          i kiedyś nie wytrzymasz sama ze sobą
          pozdrawiam serdecznie
        • yoovanka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 19:56
          Dziękuję bardzo za wszystkie rady.
          Tylko chodzi o to, że ja zaczynam tracić dystans do tego czarnowidztwa. mogę ucinać rozmowę, zaczynać się śmiać, nie komentować a potem, jak np. jadę autem ciągle mam w głowie: "w naszej rodzinie są same nieszczęścia, kiedyś sama się przekonasz" albo "mało nieszczęścia w naszej rodzinie? szukasz następnego?". Ja to słyszę praktycznie cały czas, trudno mieć do tego dystans. Nawet całkowite ucięcie kontaktu (raczej nie wchodzące w grę ze względu na nasze pokrewieństwo) nie byłoby rozwiązaniem bo moja mama już wystarczająco skutecznie nagrała wszystko co chciała w mojej głowie. Teraz to tylko utrwala.
          • ga_ga_aga Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 20:49
            Mama ci wsparcia nie da, to już wiesz. Kontaktów z mamą nie zerwiesz - wiadomo, to matka.
            Ale na mamie świat się kończy. Ważne, żebyś miala się do kogo wygadać, kogoś kto zrozumie. Ja mam taką koleżanke, która ma przemocową matkę. Musi z tą matką życ pod jednym dachem, bo została sama z dziećmi, matka pomaga jej te dzieci wychować, bez pomocy matki musiałaby chyba pod most. Ale starsza pani jest przemocowcem i traktuje swoją dorosłą córkę okropnie - pomiata nią przy dzieciach, krzyczy gorzej niż na dzieci. Nic więcej nie mogę zrobić dla tej mojej koleżanki niż wysłuchać jej żali. My to nazywamy sabat czarownic, spotykamy sie po to, żeby odczynic "zły czar" jaki matka rzuca. Jakby nas kto usłyszał, jak mówimy do siebie o niej, to by o nas pomyślał, żeśmy wariatki. A my po prostu odczyniamy:-) Jak słyszę od dziewczyny "dzięki, ulżyło mi", mam nadzieję, że ta nasza gadanina rzeczywiście jej choć trochę pomaga. Terapia jak najbardziej, ale masz kogoś takiego, przy kim możesz odreagować choćby słownie? Choć przy takiej matce zgaduję, że możesz być osobą, która woli sie w sobie zamknąć i rozpamiętywać.... Jednak po twojej wizycie u niej może lepiej by było wyjść do ludzi, choćby zabawić się po to, żeby zapomnieć?
            • yoovanka Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 22:05
              >Terapia jak najbardziej, ale masz kogoś takiego, przy kim możesz odreagować choćby słownie?<

              Nie mam. Zerwałam większość bliższych relacji a z tymi, które zostały nie chcę o tym rozmawiać. Jestem przemęczona tym tematem, rozmowy z ludźmi kojarzą mi się z walką, z obroną, z usprawiedliwianiem się. W pracy funkcjonuję całkiem dobrze ale po 16 czmycham do swoje skorupki, jedynego miejsca gdzie nikt mnie nie atakuje. Rozmowa z moją mamą nigdy nie wyglądała inaczej jak atak - obrona i tak widzę większość rozmów z ludźmi. Jedyna naprawdę bliska relacja w moim życiu, w pewnym momencie, oparła się o decyzje o przeprowadzce do innego miasta. Nigdy nie podjęłam tej decyzji i zrezygnowałam z relacji w imię obowiązku wobec mamy...
              • ga_ga_aga Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 17:32
                Oj dziewczyno, ty rzeczywiście tkwisz w tej sieci i ruszyć się nie możesz. Dlatego po pierwsze i najważniejsze I NIE MA ŻADNYCH ALE: jedziesz do tego Krakowa i już! Po prostu jedziesz tzn. pakujesz manatki, wsiadasz do auta, przekręcasz kluczyk i niech to jechanie będzie jedyną i najważniejszą rzeczą do wykonania dla ciebie i spróbuj kobieto znaleźć jakikolwiek powód, żeby cieszyć sie z tego wyjazdu, jakikolwiek: że jedziesz sama, ze jedziesz z kimś, ze słońce nie świeci albo że świeci, że dojechałaś, że nie było powodzi ani tornada i koncert jest:-) A ty w ogóle potrafisz się cieszyć samym faktem prowadzenia auta? Mam koleżankę, która twierdzi, że lubi prowadzenie auta tak samo jak seks:-)

                Twój obowiązek - mama - da sobie radę, zostaw ją za sobą. I radzę ci tak jak któraś dziewczyna już wcześniej - mamie o koncercie nie musisz opowiadać. Zostaw sobie to przeżycie dla siebie. Niech będzie tak samo twoje jak szczoteczka do zębów czy majtki. Nie musisz się nimi dzielić z mamą. Jak zapyta, wykręć się od odpowiedzi - takie ćwiczenie na zwiększenie swobody ruchów w twojej pajęczynce:-) I koniecznie napisz, czy ci się udało tzn. byłaś na koncercie, mówiłaś matce itp. Chce wiedzieć, bo ci tym pisaniem takiego kopa na szczęście daję, żeby ci się udało wyrwać i pojechać:-)

                Oprócz mamy, z kim ty możesz porozmawiać albo z kim spędzasz wolny czas? Kontakty pracowe się nie liczą. Jeśli ograniczyłaś sie tylko i wyłącznie do mamy, to znajdź sobie dla równowagi jakieś antidotum np. tak z aptekarską dokładnością np. w stosunku 1:1 (godzina u mamy, godzina sportu) proponuję ci znależć sobie jakąś aktywność fizyczną: chodzenie z kijkami, bieganie, fitness, basen . Dużo babek w naszym wieku chodzi teraz z kijami - nie trudno o towarzystwo, przy okazji się zagada. Ogólnie chodzi o to, żeby się endorfiny wydzielały. U ciebie to by mogło być lekarstwo na jad mamusiny.

                NIektórym zwierzęta pomagają: podobno kot czy pies ma zbawienny wpływ na organizm właściciela, lepsze krążenie, więcej radości życia jak się pogłaska, przytuli; psa trzeba wyprowadzić - psiarze to kontaktowi ludzie, lubią zagadać. W Nowym Jorku po 11 września zapanowała psychoza strachu, a podobno pierwszą grupą społ, która się odważyła odzywać do siebie pomimo strachu, byli psiarze właśnie. Znajoma, która miała depresję mówi, że punktem zwrotnym w leczeniu tej depresji był zakup psa.

                Dobra tyle na teraz. Jeszcze raz kopa na szczęście ci daję, żebyś dotarła do tego Krakowa, jedź i trzymaj się (byle dalej od mamy ;-)
                • yoovanka Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 20:27
                  Najbardziej szokującą rzeczą dla mnie z tego wątku jest to... że Wam, Koleżanki Forumowiczki, CHCE się pisać tak dużo i z takim zaangażowaniem do obcej dziewczyny! To jest niesamowite. Dziękuję Wam bardzo! A specjalne podziękowania dla ga_ga_aga za brak możliwości sprzeciwu z mojej strony :).

                  Tak - ciągle jeszcze bardzo lubię jeździć autem. Natomiast jeśli chodzi o ludzi to raczej od nich uciekam niż mam ochotę do nich wychodzić. Ewidentnie kojarzą mi się z krytyką, atakiem i koniecznością obrony. A tym jestem już przemęczona. Więc jedyne chwilę wewnętrznego spokoju mam gdy jestem sama, niekoniecznie w domu ale sama. Ludzie niestety budzą we mnie wewnętrzną agresję.
                  • annb Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 21:45
                    a powiedz mi, jesteś kotem? I masz 9 żyć w zapasie, więc to możesz poswiecic?
                    Bo jesli nie, to zmień je jeszcze dzisiaj.Mnie uderzylo w Twoim wpisie że zrezygnowalas z osobistego szczęscia aby zadowolić mamusie.Nie idz tą drogą, Ona Ci nie podziękuje, będzie chciala coraz więcej i więcej, a ty na koniec swego zycia zostaniesz sama, zgorzkniala, smutna.
                    Walcz o siebie
                    Dla siebie
          • sorvina Re: Matka - sieć pajęcza 04.08.12, 21:20
            Polecam zainteresować się techniką afirmacji by "przeprogramować" sobie myślenie. Są gotowe płyty z afirmacjami i wizualizacjami na tle muzyczki np. "Bezpieczeństwo w świecie" Dariusza Logi. Z tymże przy utrzymywaniu kontaktu z toksyczną osobą i wysłuchiwaniu na bieżąco takich uwag, trzeba pracować nad sobą znacznie więcej bo równolegle musisz neutralizować to co teraz mówi i dodatkowo zmieniać to w co już uwierzyłaś. Warto od razu jak się pojawią w głowie takie myśli powtarzać sobie coś przeciwnego mówiącego o tym, że Ty sobie poradzisz. Twoja mama usprawiedliwia siebie i swoje niepowodzenie zrzucając winę na zły los, świat, bo tak już jest, nic się nie da zrobić. Gdyby się dało to musiała by się przyznać do swoich błędów i zaniechań. "Najlepiej" byś się dostosowała i nie drażniła mamę sukcesami, bo to jak chodzące przypominanie - jak się chce to się da. Dlatego ważnie jest byś zmieniła myślenie i skupiała się na swojej mocy sprawczej. Ok nie wszystko można przewidzieć i zaplanować, ale można wcześnie reagować jak coś się zaczyna źle dziać. Skupiać się na tym co się udaje, nawet drobiazgach bo przecież przecież przeczą teoriom mamy.

            Także zmiany warto dokonać na kilku frontach - pracować nad zmianą swojego sposobu myślenia, a jednocześnie uczyć się stawiać granice i olewać to co mama mówi. Im bardziej zmienisz swoje myślenie, tym mniej będzie na Ciebie wpływać to co mówi mama. A jednocześnie stawiając granice i minimalizując jej obecne zatruwanie twojego myślenia, łatwiej Ci będzie zmienić nastawienie.

            Moja teściowa jest trochę łagodniejszą wersją Twojej mamy. Przy spotkaniach gdy próbuje zacząć narzekać i prorokować pesymistycznie - jest kryzys, pewnie stracimy pracę i wylądujemy pod mostem itp. Ja spokojnie zarzucam ją pomysłami co MOGĘ ZROBIĆ gdyby coś się stało, że zawsze jest jakieś rozwiązanie, że warto wierzyć w siebie i patrzeć optymistycznie. Zupełnie nie wchodzę w jej sposób myślenia i zmieniam perspektywę z bycia bezwolną ofiarą okoliczności na kowala własnego losu. Ona jest niezadowolona, bo nie może sobie pogadać po swojemu ;) Ale nie może się czepiać, bo przecież kulturalnie z nią rozmawiam - tylko narzucam zdrowszy sposób. Ale da się bo jestem pewna tego co mówię, a na wysysające siły narzekanie i straszenie nie mam ochoty.
          • aqua48 Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 18:11
            yoovanka napisała:

            > Tylko chodzi o to, że ja zaczynam tracić dystans do tego czarnowidztwa. mogę uc
            > inać rozmowę, zaczynać się śmiać, nie komentować a potem, jak np. jadę autem ci
            > ągle mam w głowie: "w naszej rodzinie są same nieszczęścia, kiedyś sama się prz
            > ekonasz" albo "mało nieszczęścia w naszej rodzinie? szukasz następnego?". Ja to
            > słyszę praktycznie cały czas, trudno mieć do tego dystans.

            Musisz sobie opracować odpowiednie odpowiedzi na takie schematy. Takie zamykajace usta. Nagraj sobie te audycje mamusi na magnetogfo i spróbuj odpowiadać swoimi tekstami. A potem zastosuj przy wizycie.
            Np "w naszej rodzinie same nieszczęścia" - wcale nie mamusiu bo Ty mi sie udałaś nad podziw.
            "Mało nieszczęścia w naszej rodzinie, szukasz następnego" - nie, ja spotykam się tylko ze szczęśliwymi chwilami, inne natychmiast wyrzucam z pamięci, czego i tobie życzę. Itp, itd.


            Nawet całkowite ucięcie kontaktu (raczej nie wchodzące w grę ze względu na nasze pokrewieństwo) nie byłoby rozwiązaniem bo moja mama już wystarczająco skutecznie nagrała wszystko co chciała w mojej głowie. Teraz to tylko utrwala.

            A to zależy już wyłącznie od Ciebie. Musisz nauczyć się myśleć pozytywnie, przede wszystkim nawiązać normalne kontakty z ludźmi, zacząć wychodzić z domu, nie tylko do pracy, zapisać się na jakieś kursy, fitness, basen, co tam lubisz. A przede wszystkim tak jak piszą dziewczyny nie opowiadać mamie o swoim życiu, nie radzić się jej, nie pytać co myśli o tym, lub owym, a jak zacznie mówić, wyłączać się i myśleć o czymś innym, na przykład przepowiadając sobie w myśli obce słowka, lub przepis na placek z jabłkami. Jak zapyta podchwytliwie o czym myślisz, to wtedy nawijasz zgodnie z prawdą, że teraz jest wspaniała pogoda, sezon na owoce i że np chciałabyś ja poprosić o przepis na ulubione ciasto, bo ona tak wspaniale piecze i naszła Cię ochota. I zmieniasz temat.

            Musisz się nauczyć "zmieniać temat" również jak Ty będziesz wpadać w czarnowidztwo. Zamiast myśleć że będzie źle, pomyśl a dlaczego miałoby mi sie nie udać. Wypisz sobie listę sukcesów i Twoich atutów powtarzaj do znudzenia "jestem tego warta". Jak w reklamie, ale to działa. Bo jesteś warta, i my tu na forum wierzymy, że Ci się uda!
    • banksia Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 08:50
      Nigdy nie miałam wsparcia z jej strony, nigdy we mnie nie wierzyła, zawsze było tak, że jak chciałaby coś zrobić, zacząć jakiś kurs, gdzieś pojechać itp. zaczynała się lista czarnych następstw a w momencie kiedy coś mi się udało moja mama momentalnie zaczynała się tym chwalić - jaką to ma fantastyczną i zaradną córkę. Czyli nie było mechanizmu: działaj, rozwijaj się, dojrzewaj - jestem z ciebie dumna i wierzę że ci się uda; tylko było; nie działaj bo będzie nieszczęście a jak jakimś cudem uda ci się udowodnić że potrafisz, to będę dumna z siebie bo to ja cię wychowałam.

      hahaha.... mam tak samo. w moim przypadku pomogla zmiana kontynentu;)

      jestes jedynaczka? ja owszem. i wyzwolilam sie z poczucia winy.
      • squirrel9 Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 13:20
        Zmiana kontynentu nie pomoże. A włąsciwie pomoże dopóki nie ma kontaktu z matką.
        Nadejdzie taki moment gdy przyjedzie matka i okaże się co jej się w twoim zyciu nie podoba, przyjedziesz do matki i będziesz czuła się jak dawniej. Nadejdzie czas, gdy trzeba będzie zorganizować opieke nad matkę (starść) a ty dalej przy niej będziesz się czuła jak wybrakowane dziecko. Mimo życiowych sukcesów.
        Właśnie mam u siebie kuzynkę męża, która zza Oceanu przyjechała do starej matki i mimo 55 lat życia jest traktowana przez własną mamę jak dziecko specjalnej troski, po któym trzeba wszystko poprawiać. W życiu ma tak, wg matki, że cudem znalazła faceta, cudem dzieci urodziła, cudem ma jakąś pracę i w ogóle jakiś cud że sobie radzi. To,że dzieci ma fajne, męża też, świetną pracę i sama jest fajna nic dla matki nie znaczy. a tu trzeba ponad 80-letniej matce zabezpieczyć starość. Jak?
    • w-za-duzym-swiecie Re: Matka - sieć pajęcza 05.08.12, 22:45
      Zamiast obrony, proponuję dołączenie do linii matki w konkretnej rozmowie- ale bądź bardziej histeryczna, przewiduj gorsze rzeczy od niej, jej też przewiduj te czarne potworne scenariusze, zwłaszcza jej. Nie wiem, czy jest lepsza metoda od stworzenia jej lustra i wyolbrzymienia złych proroctw. Zrób sobie obronę przez dołączanie do niej. Spróbuj. Ale się z tego nie tłumacz, udawaj, że aż tak tym przesiąkłaś. I przesadzaj w czarnych proroctwach sto razy bardziej niż ona. Nie będzie jej się podobało, że jej wieścisz horrory, że ma się jej nic nie udać itd. Bo prorokuj czarno głównie jej. Podejrzewam, że wkrótce nastąpi u Was zmiana. Czego Ci życzę:-)
    • zyga776 Re: Matka - sieć pajęcza 06.08.12, 10:45
      Przede wszystkim, nie rezygnuj z niczego! Kobieto, masz 36 lat, swoje życie, własne problemy, pora przestać się przejmować tym, co zasiała w Tobie matka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka