Dodaj do ulubionych

nastolatek ojcem - rozważania ogólne

07.08.12, 12:46
Przeczytałam prawie cały watek dotyczący nieoczekiwanej ciąży dziewczyny syna "załamanej" i postanowiłam założyć nowy watek , być może ku przemyśleniu rodziców.
Najbardziej uderzyły mnie zdania:
Mój syn ma ambitniejsze plany na przyszłość, niż bawienie dziecka. No niestety.
Alimenty będą płacone. Ale mój syn nie zamierza się tym dzieckiem zajmować.

Chciałam się z wami podzielić moimi odczuciami,
Otóż, mam nieodparte wrażenie, że obrazek wygląda tak:

Mama, wdowa wychowywała syneczka, który miał być tylko dla niej, tylko jej, jej mężczyzna. A tu spotkał się z jakąś dziewczyną i niby, co?

„Ma należeć już do innej? Przecież to mój synuś a nie innej.
Już zaplanowałam wcześniej wyprowadzkę, żeby ich od siebie odseparować, a ona taki numer wywinęła? No to się pomyliła. To mój i tylko mój synuś, jego czeka kariera, przed nim stanie świat otworem i będę się nim chwaliła, bo to jedyny mężczyzna mojego życia.
Odseparuje ich od siebie i od tego dziecka, które jest i będzie żywym dowodem, że mój syn – mężczyzna BYŁ z INNĄ kobietą. Najlepiej, żeby tego dziecka nie było, ale jak nawet będzie żywe, to dla mnie będzie jak umarłe. Bo to mój mężczyzna a nie innej!”

Wobec tego scenariusza, wszystkie zarzuty o egoizm, wydają się mi być nikłe przy tym obrazku.
Może ja przesadzam, może źle widzę, może jestem przewrażliwiona, dorabiam teorie, która nie istnieje… mam nadzieję, że wymyślam, ale w to nie wierzę.

Ale tyle razy widziałam, takie potworne symbiotyczne związki mama-syn, tata-córka, ze po prostu strach się bać, do czego to może prowadzić i dlatego pisze ku przestrodze, może się zresztą mylę.
Obserwuj wątek
    • dzika.foka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:00
      A wiesz, że odniosłam podobne wrażenie.
      Bo że pani brak elementarnej empatii i przyzwoitości w stosunku do dziewczyny, jej rodziny i przyszłego dziecka, to jedno (prymitywny egotyzm).
      Ale że starannie unika tematu krzywdy, jaką wyrządza swojemu synowi (odcięcie od kontaktów z biologicznym potomkiem, napiętnowanie społeczne ojca, który porzucił dziecko, co będzie ciągnęło się za nim przez całe życie itd.) - to już mocno podpada pod twoją teorię.
    • fajnykotek Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:11
      Też śledzę wątek i jestem nim lekko wstrząśnięta. Nie przyszło mi na myśl to co napisałaś, ale rzeczywiście może to egoizm matki i chęć zawłaszczenia syna na zawsze jest głównym motywem jej działania.
      Mnie uderzyło coś innego. Obstawanie niektórych kobiet np: edelstein że problem niechcianego przez ojca dziecka jest jedynie problemem dziewczyny. Że jak nie usunie ciąży - to niech się sama ze wszystkim buja. Wychodzi na to, że nawet jeśli traktujemy seks jako przyjemność dla obu stron - to obowiązkiem dziewczyny/kobiety jest zadbać o antykoncepcję. To dziewczyna ma brać tabsy, albo zapytać chłopaka czy ma gumkę czy też ją zorganizować, nie wiem?
      Ogarnijcie się, zwłaszcza matki synów. Odpowiedzialność jest WSPÓLNA. Niestety, natura tak niesprawiedliwie to urządziła, że ewentualne konsekwencje w postaci dziecka spadają głównie na dziewczynę. Tym bardziej to FACET powinien zadbać o antykoncepcję. A jeśli jest nieuświadomiony przez kochającą mamuśkę jak w tym przypadku - tym bardziej powinien ponieść konsekwencje, właściwie ona - ta matka. Mam nadzieję, że sąd ustali wysokie alimenty i ta kobieta boleśnie będzie odczuwać finansowo "brak problemu".
      • jamesonwhiskey Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:15
        > natura tak niesprawiedliwie to urządziła, że ewentualne konsekwencje w postaci
        > dziecka spadają głównie na dziewczynę. Tym bardziej to FACET powinien zadbać o
        > antykoncepcję

        szczerze mowiac to bredzisz jak potluczona
        skoro konsekwencje spadaja na nia , no to powinna pomyslec o zabezpieczeniu
      • kamelia04.08.2007 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:00
        fajnykotek napisała:

        > Obstawanie niektórych kobiet np: edelstein że problem
        > niechcianego przez ojca dziecka jest jedynie problemem dziewczyny. Że jak nie
        > usunie ciąży - to niech się sama ze wszystkim buja.


        edelstein jest wierną wersja tej "załamanej", za kilka lat wysmaży podobny tekst.

        edelstein była samotnie wychowywana przez swoja matke i edelstein ma syna, ktory jest wychowywany bez biologicznego ojca (tylko z jakims klausem czy helmutem).


        Psychologia jest porabana, najmniej wsparcia, współczucia czy empatii zaznasz od ludzi, którzy w przeszłosci zaznali podobnych traumatycznych doswiadczeń. Od takich uswiadczysz tekstów w stylu: jak miałam xle i zyje, to dlaczego ty masz mieć lepiej, mecz sie tak samo jak ja
    • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:19
      To możliwe, ale bardziej prawdopodobne wydaje mi się zwykłe tchórzostwo matki. Ona woli udawać, że problemu nie ma, bo boi się odpowiedzialności, utrudnień w życiu nie tylko syna, ale główne w swoim. Ja nawet nie wierzę w chęć płacenia tych alimentów.
    • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:21
      Dodam, że z racji swego zawodu nie raz byłam na rozprawach w sprawie ustalenie ojcostwa i alimentów. Zwykle padały deklaracje o płaceniu, a na koniec sprawa lądowała u komornika. Niestety.
      • naturela_189 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:37
        Przepraszam za pytanie, Trusiu, ale jaki zawód wykonujesz, bo zastanawiam się, czy dobrze myślę.
        • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 13:46
          Jestem prawnikiem.
          • fajnykotek Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 14:00
            Tak zgadzam się z Trusią29 - jak matka syna napisała o płaceniu, ale i o wyjeździe, od razy pomyślałam o komorniku i unikach, które będą robić matka, a w przyszłości syn :-(.
            • kamelia04.08.2007 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:02
              fajnykotek napisała:

              > jak matka syna napisała o płaceniu, ale i o wyjeźd
              > zie, od razy pomyślałam o komorniku i unikach, które będą robić matka, a w przy
              > szłości syn :-(.


              sa rózne konwencje miedzynarodowe, niech sobie jedna z druga nie mysli, że jak wyjedzie za granice, to bedzie miała problem z głowy. Z zagranicy tez mozna wyegzekwowac
    • 3-mamuska Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 14:46
      Ja zastanawiam sie nad zachowaniem chłopaka.
      Zna sie z dziewczyna 2 lata, i tu nagle nie mój problem, dziwne jest dla mnie to ze chłopak w wieku 15 lat może być ta wyrachowany.

      Znam chłopaka który tez tak zareagował na wieść o ciąży, ale potem sie okazało ze gdy on był w wojsku to dziewczyna latały na dyskoteki i on nie jest pewien czy dziecko jest jego.
      Sprawa w sadzie i 3 razy on nie stawił sie na badania. I po 8 latach zaczął sie spotykać z dzieckiem.
      Druga sprawa to taka ze mój 14 nie spotyka sie jeszcze z dziewczynami.
      I tu widzę ze np.u mojej siostry( tez sama z synem,) matki często z braku partnera wciskają w ta role synów.( traktują ich jak mężczyzna, partnerów do rozmów, np widzę na jakie tematy rozmawia siostra z synem, wieku 10 lat ona pytała go czy dziewczyna idąc do ślubu musi być dziewica i co on o tym myśli)
      Jak dla mnie dziwne i chore .

      Znam taka dziewczynę, zaszła w ciaze w klasie maturalnej pod koniec roku szkolnego.
      Szykowali ślub w wakacje ona byłaby wtedy w 4 miesiącu ciąży ,4 dni przed ślubem przyjechała matka z zagranicy z kupionej biletem , spakowala go i uciekli.
      Chłopak po 5-6 latach przyjechał do polski i przyszedł do dziewczyny i powiedział ze juz może być ojcem. Śmiech na sali.

      Ja sie właściwie zgadzam z tym ze matka widzi lepsza przyszłość, ale dziwi mnie zachowanie chłopaka, co on ma w głowie i jaka relacja jest miedzy młodymi, bo jako dzieciaki zakochane powinni stać po swojej stronie, a on strasznie potraktował ta dziewczynę, nawet gorzej niż matka.
      Matka idąc na spotkanie miała w głowie plan ze młoda zrobi aborcje i problem z głowy.
      A ty szok młoda sie sprzeciwiła i postanowiła urodzić i mamusia sie wściekła i nagadala głupot bzdur i złych słów.
      Ale zachowania młodego nie pojmuje, No chyba ze mamusia mu nakładów do głowy ze on jest lepszy niż inni i ze do wyższych celów jest stworzony.
      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 14:56
        To jest ewidentnie wina matki i jej sposobu wychowania. Został nauczony, że on jest najważniejszy, choćby trzeba było iść po trupach. Wyszedł cyborg niezdolny do uczuć wyższych.
        • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:09
          Może nadeszła już pora, żeby zejśc ze mnie i z mojego syna?
          • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:23
            A ktoś Cię zmuszał do zakładania wątku? Jeśli nie to znaczy że chciałaś upublicznić sprawę. A teraz się nie dziw reakcji ludzi, którzy nadziwić się nie mogą takiemu brakowi człowieczeństwa u ciebie i synalka.
            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:25
              To Ty chyba nie wiesz kobieto, co to znaczy brak człowieczeństwa.
              • jak.z.nut Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:52
                Hmmm...zapewne zaobserwowała to w Twoich postach
              • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:57

                zalamana122 napisał(a):
                > To Ty chyba nie wiesz kobieto, co to znaczy brak człowieczeństwa.


                Ty za to nie wiesz, co to jest człowieczeństwo...
                • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:11
                  W moich postach? To sobie poobserwuj seryjnych morderców, pani prawnik. Oni mają dużo czlowieczeństwa, prawda?
                  • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:26
                    A Ty tak bardzo jesteś lepsza? Chciałaś zmusić dziewczynę do aborcji żebyście ty i twój syn mieli spokój. W ogóle nie chce z tobą gadać , żałosna jesteś. A twój syn już jest emocjonalnym kaleką, dzięki tobie. A ty i tak wylądujesz tam gdzie twoje miejsce.
                    • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:30
                      A co, ja seryjnie marduję ludzi? Torturuję ich? Znęcam się w jakikolwiek sposób nad drugim człowiekiem? Nie. Aż taki potwór jestem? Proszę cię...
                      Tzn, gdzie? W przytułku? Jeżeli tak, to napisze krótko: ty natomiast bardzo ,,dobrze'' mi życzysz, pani empatyczna.
                      • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:31
                        morduję, miało być.
                        • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:57
                          Wiesz, przy założeniu, że płód jest człowiekiem...
                      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:33
                        A czym jest żądanie od piętnastolatki wykonania aborcji wbrew jej woli jak nie znęcaniem psychicznym? Mówienie synkowi, żeby się z nią nie kontaktował? Jest znęcaniem najgorszego pokroju.
                        Nie mam powodu żeby ci dobrze życzyć. Bo jesteś wredną, egoistyczną babą. Mam nadzieję że twój wnuk/wnuczka nigdy takiego babiszona nie pozna.
                  • quba Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 15:45
                    zalamana122 napisał(a):

                    To sobie poobserwuj seryjnych morderców, pani prawnik. Oni maj
                    > ą dużo czlowieczeństwa, prawda?
          • 3-mamuska Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 15:25
            Gzalamana122 napisał(a):

            > Może nadeszła już pora, żeby zejśc ze mnie i z mojego syna?
            No niestety załamana forum publiczne i jak ktoś bedzie chciał to bedzie pisać ile wlezie.


            Ja mam nadzieje ze za jakis czas napiszesz jako dumna babcia, ze wnuczka/wnuczek jest juz na świecie.
            I ze syn zmieni postawę, bo naprawdę dla mnie to cholernie dziwne ze mody chłopak jest tak okropnie nastawiony do dziewczyny.

            I życzę powodzenia naprawdę, chodź widzę ze bedzie Wam cieżko zmienić myślenie.
            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:33
              3-mamuska napisała:
              , chodź widzę ze bedzie Wam cieżko zmienić myślenie.
              >
              Bo Ty oczywiście nas znasz, i wiesz, z czym nam jest łatwo, a z czym cięzko...
              Ludzie....
              • 3-mamuska Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 18:22
                zalamana122 napisał(a):

                > 3-mamuska napisała:
                > , chodź widzę ze bedzie Wam cieżko zmienić myślenie.
                > >
                > Bo Ty oczywiście nas znasz, i wiesz, z czym nam jest łatwo, a z czym cięzko...
                > Ludzie....

                Oj cieżko cieżko, znać cię nie znam ,ale po twoich wypowiedziach widać ze dalej uważasz ze ani ty ani twój syn nie macie sobie nic do zarzucenia.

                Nawet wypowiedz żebyśmy dały ci spokój, czuć z niego tylko odwalcie sie od mojego synka , on taki biedny , zła dziewczyna niszczy mu zycie a wy sie jeszcze czepiacie.

                A to ze on sie nie odzywa i to jest najgorsze świństwo, bzykna dziewczynę a teraz do śmieci bo juz nie jestes potrzebna.
                Gdybyś zmieniła myślenie to nie było by tej dyskusji.
                Zobacz większość ludzi którzy cię czytaja mysla podobnie ,a ty dalej brniesz w zaparte i dalej bronisz syna.

                I jeśli dalej myślicie to co na początku, to najlepiej płac alimenty po urodzeniu dziecka, zniknij ty i twój syn z ich życia.
                Tak bedzie lepiej dziecko nie bedzie czulo ze jest pomyłka i ciężarem u nogi.

                A i mam nadzieje ze jakis mądry podpowie dziewczynie zeby zbierała wszystkie rachunki z okresu ciąży, porodu i wyprawki dla dziecka.
                I będziecie musieli jej zwrócić polowe,do tego weźmie opiekunkę i wróci do szkół i tez będziecie płacić za to zeby miała taka sama szanse jak twój syn.

                Byłam ci zyczliwa naprawdę, ale teraz widzę ze będziesz bronić to coś co nazywają synem, i wychowalas piranie na własnej piersi i kiedyś sie to odwróci przeciw tobie.
                -----------------------

                Myśl o tym co mówisz...
                Nie mów tego co myślisz...
    • aaaniula Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:26
      Ja patrzę na to z innej strony. Na dniach rodzę pierworodnego syna. I ciągle zastanawiam się jakim będzie człowiekiem, jak go wychowywać, aby wyszedł na ludzi i w końcu czy mi się to uda i czy tylko od nas- rodziców zależy to kim będzie w przyszłości. Wiele razy powtarzałam mężowi, że to on musi być dla niego męskim przykładem. W tym sensie, aby pokazywać mu cały czas, że należy szanować innych ludzi, zarówno tych napotkanych na ulicy, jak i własną matkę czy nauczyciela. I jedyne czego bym chciała to tego, aby był dobrym człowiekiem. Nie chodzi o to, żeby był wykształcony, piękny i bogaty, ale żeby był dobry. Bo takie zachowanie, jakie zaprezentował syn autorki mnie poraża. Staram się zrozumieć, że ma 15 lat i to co się stało jest dla niego wstrząsem. Ale z drugiej strony jest to chłopiec, który za 3 lata osiągnie pełnoletność, a mówi wprost, że to nie jego sprawa!! I patrzę na to przez pryzmat własnego życia i wyzwania wychowawczego, które stoi przede mną. I zastanawiam się czy tak kolosalne błędy wychowawcze matki miały wpływ na jego zachowanie, czy to otoczenie ma taki wpływ, czy po prostu tak w życiu bywa. Jednego jestem pewna: nie chciałabym żeby mnie spotkała taka sytuacja i będę robić wszytko, aby mój syn miał dużo więcej szacunku i emptii wobec innych, niż ten nastoletni, przyszły tata- bohater poniższego wątku.
      • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:56
        Kolosalne błędy wychowawcze matki. Wiem, co mówię, bo mam nabytego syna w tym wieku. No i jak kiedyś wyszło przypadkiem w luźnej rozmowie, że chłopak prezentuje postawę "to dziewczyny sprawa, niech się zabezpiecza", to ojcu i macosze włosy dęba stanęły i niezwłocznie przeprowadzili rozmowę reedukacyjną :) Chyba z pożytkiem.
    • hamerykanka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 16:31
      o tego naklada sie amoralnosc mamusi i syneczka.
      Socjopatia?
      • ewa9717 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 17:48
        Też przeczytałam całość i tak sobie myślę, że może to faktycznie najlepiej dla tej dziewczynki i dziecka, kiedy ta mamuśka z syneczkiem znikną z jej życia jak najwcześniej; może przy wsparciu własnych rodziców będzie jeszcze miała szansę na fajne życie, może kiedyś spotka prawdziwego odpowiedzialnego mężczyznę, a nie takiego troka od kaleson z koszmarną mamuśką.
    • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 18:07
      Nawołujecie, że matki synów powinny ich uczyć odpowiedzialności. Ok. Faktem natomiast jest, że jak już jest ciąża, to całość ciężarów spada silą rzeczy na dziewczynę. I matka córki powinna jej to wbijać do głowy od kołyski, że facet może zachować się jak w opisywanym przypadku i że z pewnością się tak zachowa, zwlaszcza gdy wpadka będzie w wieku 15 lat.
      Jak widać zaniedbała tę część wychowania.
      Dziś nie ma mody na odpowiedzialność, empatię, uczciwość, jest moda na użycie łokci, pazurów, siłę, arogancję i egoizm. I po prostu Zalamana uczy swojego syna przeżycia w tym twardym świecie. Tym bardziej, że jak mówią statystyki 30% panów nosi rogi i wychowuje w błogiej nieświadomości nie swoje dziecko.

      • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 18:24
        > Nawołujecie, że matki synów powinny ich uczyć odpowiedzialności. Ok. Faktem nat
        > omiast jest, że jak już jest ciąża, to całość ciężarów spada silą rzeczy na dzi
        > ewczynę. I matka córki powinna jej to wbijać do głowy od kołyski, że facet moż
        > e zachować się jak w opisywanym przypadku i że z pewnością się tak zachowa, zwl
        > aszcza gdy wpadka będzie w wieku 15 lat.

        Bałabym się, że wychowam córkę na nienawidzącą meżczyzn kobietę, która nie będzie potrafiła czerpać radości z seksu a w każdym mężczyźnie będzie widziała cwaniaka... W sumie to wielu panów narzeka, że ich żony nie lubią seksu, uważają go za przyjemność tylko dla mężczyzny, że z domu rodzinnego wyniosły ograniczenia. No ale rozumiem, że taka synowa by Ci nie przeszkadzała:-)


        > Dziś nie ma mody na odpowiedzialność, empatię, uczciwość, jest moda na użycie
        > łokci, pazurów, siłę, arogancję i egoizm. I po prostu Zalamana uczy swojego syn
        > a przeżycia w tym twardym świecie.

        Tyllko trzeba się liczyć z tym, że będzie równowaga. Mężczyźni będą porzucać dzieci, kobiety będą chciały ciągnąć jak największe alimenty i kombinować jak zostawić pana w samych skarpetkach...

        Tym bardziej, że jak mówią statystyki 30% pa
        > nów nosi rogi i wychowuje w błogiej nieświadomości nie swoje dziecko.

        Skąd te statystyki?! Nawet w labolatoriach robiących badania na ustalenie ojcostwa tylko w 10% przypadków daje wynik jest negatywny:-) Podejrzewam, że jednak w normalnym życiu problem jest mniej popularny bo do labolatorium częściej trafiają "sprawy podejrzane". Chyba, że chodzi Ci o ogół mężczyzn, którzy związali się z kobietami posiadającymi już dzieci, no ale to ich wybór był:-)
        • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:13
          Może po prostu wychowałabyś córkę na kobietę ostrożną i odpowiedzialną. Nie lubią seksu żony facetów, którzy są marnymi kochankami i takimi samymi mężami, tyle że żadnemu z panów to do głowy nie przyjdzie.
          Co do statystyk dzieci spoza łoza małżeńskiego, to liczby zależą od tego kto je podaje - laboratoria podają jednak nieco więcej niż 10%, a przecież nie wszyscy faceci chcą potwierdzenia na piśmie, że noszą rogi.
          • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 07:35
            > Co do statystyk dzieci spoza łoza małżeńskiego, to liczby zależą od tego kto je
            > podaje - laboratoria podają jednak nieco więcej niż 10%, a przecież nie wszys
            > cy faceci chcą potwierdzenia na piśmie, że noszą rogi.

            Prosze o źródło danych:-)
            • mozambique Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 16:20
              bierzes pod uwage ze tylko pewien procent "wątpliwych sytucaji" jest rozwiazywancyhc badaniami genetycznymi ?

              z tej prostej przyczyny ze wielu mężów nie ma zielonego pojęcia ze sa powody aby robic dziecku badania genetyczne

              tez czyztalam o 25% "cudzych" dzieci wychowywanych w malzenstwach przez męzów nieświadomych zdrady żony
              • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:50
                To proszę o źródła tych rewelacji! Mam nadzieje, że nie "w stronę ojca":-)

                Nie twierdzę, że problem dotyczy tylko sytuacji wątpliwych ale sorki 25-30% daje się być mocno przesadzony, skoro w labolatoriach, gdzie trafiają "przypadki problematyczne" tylko 10% testów ma wynik negatywny (domniemany ojciec nie jest ojcem biologicznym). Myśle, że w ogóle populacji ten wynik będzie zbliżony do tego z labolarotium, ewentualnie nieco niższy...
                • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:51
                  Labolatorium, o którym pisałam to biote21 (żeby nie było, że proszę o źródło rewelacji a sama nie podaję).
                  • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:16
                    "Ora ora et labora," jak mawiali starożytni, a więc laboRatorium. Właśnie laboratorium badań genetycznych podaje wyniki, co najmniej 12% lewych zajść w ciążę, wrzuć sobie w google, wczoraj wieczorkiem o tym czytałam. O tych ca 30% czytałam kiedyś w Polityce.
                    • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 20:21
                      12% czy 30%? To istotna różnica:-)
                      12% w skali laboRatorium (do których zgłaszają się osoby z wątpliwościami) ma się przekładać na 30% w skali Polski? Jakoś trudno mi w to uwierzyć:-) Rozumiem, że dziennikarz oparł się na jakimś wiarygodnym źródle? Czy tak chciał zaszaleć, zszokować coby zwiększyć poczytalność?
      • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 18:28
        > matka córki powinna jej to wbijać do głowy od kołyski, że facet moż
        > e zachować się jak w opisywanym przypadku i że z pewnością się tak zachowa, zwl
        > aszcza gdy wpadka będzie w wieku 15 lat.

        No a skąd wiesz, że nie wbiła? Wyszlo dopiero w praniu, niestety.
        • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 06:09
          Z efektów.
          • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:02
            Czyli? Twoim zdaniem matka powinna mówić córce tak: Córeczko, zanim podejmiesz współżycie, weź od chłopca i jego matki notarialne oświadczenie, że nie są ostatnimi łajzami?

            Bo wiesz, zanim efekty się pojawiły, chłopiec przypuszczalnie zapewniał, że kocha i nie opuści...
            • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:36
              NIE. Po prostu matka powinna uświadomić córce, że w wieku 15 lat nie włazi się z chłopakiem do łóżka, w konsekwencji ew. niechciana ciąża będzie oznaczać KONIEC dzieciństwa, młodości i zachrzan przy pieluchach i karmieniu i że na nią, dziewczynę to wszystko spadnie, bo chłopak wg wszelkiego prawdopodobieństwa pryśnie.
              • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:42
                OK, ale co to ma wspólnego z tematem wątku, którym jest właśnie intensywnie wspomagane przez mamuśkę pryśnięcie?
                • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:18
                  Wybacz ale wątek jest także o fatalnym wychowaniu synów, patrz Twój wlasny post z godz. 16.56.
    • to-wlasnie-ja Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 19:21
      Zalamana czy choc raz probowalas postawic sie w odwrotnej sytuacji ? Masz pietnastoletnia corke, ktora zaszla w ciaze i chlopak tak ja potraktowal . Jego matka tak potraktowala wasza rodzine jak ty ich. Czy potrafisz zrozumiec ich uczucia i rozterki, smutek tej dziewczyny? czy pomyslalas , ze twoj syn zostawiajac ja w tak trudnej sytuacji , bo to nie "jego sprawa " nie nauczy sie odpowiedzialnosci i konsekwencji. Moze kiedys zostawi tak ciebie i to wtedy, gdy bedziesz go najbardziej potrzebowala . Przeciez tego go wlasnie uczysz.
    • marianka_marianka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 19:35
      A mnie coś innego chodzi po głowie.
      Chłopak spotyka się z dziewczyną dwa lata. Jak na związki podlotków, to dość długo. Mniemam, że łączy ich więź emocjonalna, mają wspólne poglądy, dobrze się czują w swoim towarzystwie itp. Czyli żywi do wybranki pozytywne uczucia.
      I nagle jedno słowo ciąża przekreśla ten "dorobek"? I to do tego stopnia, że chłopak pali za sobą wszystkie mosty, nie odpowiada na sms...
      Nagle dwuletni związek przestaje istnieć?
      Wiem, wiem, zaraz ktoś usprawiedliwi, że w tym wieku to tylko zauroczenie, nie kocha się naprawdę itp
      Ja też miałam kiedyś 15 lat i pamiętam, jak kochają nastolatki. Może z tą zasadniczą różnicą, że ani ja, ani moje koleżanki nie "uprawiałyśmy seksu" ze swoimi chłopakami.
      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 19:40
        Bo ten chłopak nie ma możliwości odczuwania uczuć przy takim wzorze wyniesionym z domu. Nauczony jest egoizmu od kołyski. To co on może zaoferować dziewczynie? Jak jest dobrze to z nią jest dla własnej wygodny, jak pojawił się problem, to już nie jego sprawa.
        • katus118 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 19:48
          Tutaj zapowiada się podobnie, jak w tej historii:
          forum.gazeta.pl/forum/w,210,137926868,137926868,Potrzebuje_rad_i_spojrzenia_osob_z_boku.html?t=1344361586356
          Na szczęście chłopak ,,normalnieje'' później: forum.gazeta.pl/forum/w,210,137926868,137973849,Re_Potrzebuje_rad_i_spojrzenia_osob_z_boku.html
    • 71tosia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:05
      a mnie troche dziwi ta analiza osobowosci na podstawie kilku wypowiedzi na forum.
      Przypominam ze ta pani zaczela dyskusje od tego ze sama byla zaniepokojona ze syn mowi 'to nie moj problem', po rozmowie z rodzina dziewczyny stwierdzila ze 'nic mnie to nie obchodzi', na koniec, nie wiem czy szczerze czy nie, deklarowala ze przemyslala troche sprawe i to jednak jest jej i syna problem. Tez mnie zmrozil 'srodkowy' brak empatii dla dziewczyny i jej rodziny, ale w przeciwienstwie do wiekszosci Pan wypowiadajacych sie w tej dyskusji nie jestem wcale pewna czy zachowanie nie wynikalo z poziomu frustracji i strachu.

      Co do aborcji - tez bym byla ostrozna - ja sama bym swojej nastolatniej corce proponowala to jako opcje, na matke sie na razie nie nadaje. Dobro mojej corki byloby dla mnie najwazniejsze, nie bardzo by mnie obchodzilo zdanie ''obroncow zycia" w przypadku niechcianej przez corke ciazy. Nie dziwi mnie ze autorka to rozwazala.
      ps bardzo mi szkoda tych dzieciakow i dzieczynki i chlopca.
      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:13

        > Co do aborcji - tez bym byla ostrozna - ja sama bym swojej nastolatniej corce p
        > roponowala to jako opcje, na matke sie na razie nie nadaje. Dobro mojej corki
        > byloby dla mnie najwazniejsze, nie bardzo by mnie obchodzilo zdanie ''obronco
        > w zycia" w przypadku niechcianej przez corke ciazy.

        Mnie do obrońców życia daleko. Tylko ta dziewczyna chce urodzić dziecko. W tej sytuacji nie można jej zmuszać do aborcji. Dobro dziecka to nie zawsze to, co się rodzicom wydaje. A co gdyby dziewczyna nigdy się z traumy poaborcyjnej nie podniosła? A gdyby nie mogła mieć dzieci? Nie wolno rodzicom za nią decydować w tej kwestii. Rodzice powinni ją wesprzeć niezależnie od tego co zdecyduje.
        • 71tosia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:35
          jezeli wie czego chce to wspaniale (ja w jej wieku bm nie wiedziala), chce urodzic trzeba ja wesprzec a pozniej pomoc, nie chce - nie nalezy ja do tego zmuszac i tez jej pomoc.
          Rodzice (jej) maja obowiazek rozwazyc z nia wszystkie mozliwosci, pokazac jej konsekwencje kazdej z podjetych decyzji. Matka chlopca ma prawo przedstawic swoje stanowisko, chociaz ja bym zrobila to niezwykle ostroznie.
      • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:14
        Ja jestem powtór bez uczuć. Tak się z tego forum dowiedziałam. Egoistka, i potwór.
        Do pań forumowiczek - egoizm to naturalna rzecz. Nie da się tylko o innych mysleć.
        • ula-35 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:23
          zalamana122 napisał(a):

          > Ja jestem powtór bez uczuć. Tak się z tego forum dowiedziałam. Egoistka, i potw
          > ór.
          > Do pań forumowiczek - egoizm to naturalna rzecz. Nie da się tylko o innych mysl
          > eć
          Oczywiście,ale zdrowy egoizm.To co zaprezentowałaś ty i twój małoletni dzieciak to jest patologia.
          • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:28
            I iech to pozostanie nasza sprawę.
            I odwalić się prosze od mojego syna przede wszystkim - Wam raczej nie byłoby miło, gdybym komentowała Wasze dzieci, jakbyście je już opisali (chociaż pewnie waszę dzieci święte są).
            • ho_credo Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 21:37
              Czytając ten i poprzedni wątek nasuwa mi się BALLADA O JANUSZKU , tam też mamuś za wszelką cenę chroniła synalka i usprawiedliwiała jego wyskoki
            • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:06
              > I iech to pozostanie nasza sprawę.
              > I odwalić się prosze od mojego syna przede wszystkim - Wam raczej nie byłoby mi
              > ło, gdybym komentowała Wasze dzieci,

              No bardzo cię przepraszam, sama chciałaś. Tylko komentarze poszły nie po myśli, to się teraz nóżką tupie?
        • tabaszka Do Załamana 08.08.12, 08:22
          Droga Załamana,
          czy Ty w ogóle rozumiesz, co źle robisz?
          Stało się, nie ma co rozważać, czyją powinnością była antykoncepcja. Za ciążę odpowiedzialni są oboje. OBOJE - a nie tylko dziewczyna. Z tym, że ona ponosi o niebo większe jej konsekwencje.
          Poraża mnie, jak możesz syna utwierdzać w przekonaniu, że może się teraz odciąć, olać dziewczynę, nie odpisywać, nie kontaktować, zostawić z problemem - innymi słowy potraktować jak śmiecia.
          Naucz syna zachowywać się jak człowiek. Wytłumacz mu, że nie moze jej olać. Że wpłynął na jej życie. Niech z nią chociaż rozmawia. Niech ją szanuje.
          Rozumiesz w ogóle, o co chodzi?
    • zakletawmarmur Er­ra­re hu­manum est... 07.08.12, 22:40
      Błądzić jest rzeczą ludzką:-)

      Tak się zastanawiam czy nie przesadzacie? Załamana faktycznie przesadziła z paroma sprawami ale myśle, że zwyczajnie z początku bardzo się przeraziła. W dodatku trafiła na forum, na kilka kobiet, które zaczęły wspierać w niej to poczucie skrzywdzenia i dała się ponieść emocjom...
      Chwile później negatywne emocje opadły. Poczytała sms i dziewczyna z tej obcej stała się osobą z krwi i kości. Załamana zdaje się zrozumiała swój błąd i chce sytuacje naprawić... Czego Wy od niej chcecie?
      • 71tosia Re: Er­ra­re hu­manum est... 07.08.12, 23:08
        najwyrazniej chca by bladzila dalej, bo tak przyjemnie sie na temat bledow pisze..zwlaszcza innych osob.
    • nowy99 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 07.08.12, 23:37
      W przypadku nieplanowanej ciazy, gdzie rodzicami maja zostac wlasciwie jeszcze dzieciaki, decydowanie lub chociazby wypowiadanie sie o rozwiazaniu problemu, bo ta ciaza jest problemem w tychze okolicznosciach, nalezy nietylko do dzieciakow ale i do ich rodzicow - dziadkow nienarodzonego. Nieplanowana ciaza w tym wieku jest trauma dla wszystkich, dla dziadkow takze. Delikatne zasugerowanie usuniecia ciazy jest jednym z rozwiazan problemu, jakklowiek by to nie zabrzmialo. Tak sie stalo, ze przyszla babcia dopuscila to jako wyjscie awaryjne i nic tu do obrazania sie reszty towarzystwa. Zalamana jest pelnomocnikiem swojego dzieciaka i ona ponosi zasadniczo konsekwencje, ma wiec prawo do wspoldecydowania lub choc do wypowiadanie sie w tej kwestii.
      Nalezy tez pamietac, ze o ciazy ma prawo decydowac zarowno matka jak i ojcoec dziecka. I nie ma co sie obrazac, ze chlopak nie chcialby przyjscia na swiat potomka, gdy on ma 15 wiosen. Sytuacja trudna wiec i rozmowy, te szczere, bolesne, trudne do przelkniecia. Ale trza im stawic czola, tak jak sie chetnie i odwaznie szlo do lozka. Druga strona nie ma nic do obrazania sie i obruszania. Niechec posiadania dziecka przez tego chlopaka wcale nie swiadczy o tym, ze gardzi dziewczyna czy jej rodzina, nie jest zadnym policzkiem. Uwazam tez, ze dziewczyna powinna liczyc sie ze zdaniem chlopaka, rownoprawnego rodzica jakby nie patrzec.
      Teraz wszyscy, wlacznie z doroslymi sa w szoku, z czasem pogodza sie z losem, nowa
      sytuacja.
      Nie chcialabym byc w ich sytuacji.
      • 3-mamuska Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 09:43
        > W przypadku nieplanowanej ciazy, gdzie rodzicami maja zostac wlasciwie jeszcze
        > dzieciaki, decydowanie lub chociazby wypowiadanie sie o rozwiazaniu problemu, b
        > o ta ciaza jest problemem w tychze okolicznosciach, nalezy nietylko do dzieciak
        > ow ale i do ich rodzicow - dziadkow nienarodzonego. Nieplanowana ciaza w tym wi
        > eku jest trauma dla wszystkich, dla dziadkow takze.

        Zgadzam sie ze to trauma, ale to nie powód do takiego zachowania w obec dziewczyny i jej rodziny.
        Delikatne zasugerowanie usu
        > niecia ciazy jest jednym z rozwiazan problemu, jakklowiek by to nie zabrzmialo.
        > Tak sie stalo, ze przyszla babcia dopuscila to jako wyjscie awaryjne i nic tu
        > do obrazania sie reszty towarzystwa. Zalamana jest pelnomocnikiem swojego dziec
        > iaka i ona ponosi zasadniczo konsekwencje, ma wiec prawo do wspoldecydowania lu
        > b choc do wypowiadanie sie w tej kwesti.

        Delikatnie haha, ona nie sugerowała delikatnie gdyby tak było nie "bałkany sie" ze ta rodzina wiecej nie chce jej widzieć .
        Do tego myśle ze nagadala na dziewczynę i to ostro.
        Zwialila cała winę na dziewczynę bo jej synek jest nie winny.

        > Nalezy tez pamietac, ze o ciazy ma prawo decydowac zarowno matka jak i ojcoec d
        > ziecka. I nie ma co sie obrazac, ze chlopak nie chcialby przyjscia na swiat pot
        > omka, gdy on ma 15 wiosen. Sytuacja trudna wiec i rozmowy, te szczere, bolesne,
        > trudne do przelkniecia. Ale trza im stawic czola, tak jak sie chetnie i odwazn
        > ie szlo do lozka. Druga strona nie ma nic do obrazania sie i obruszania. Niech
        > ec posiadania dziecka przez tego chlopaka wcale nie swiadczy o tym, ze gardzi d
        > ziewczyna czy jej rodzina, nie jest zadnym policzkiem. Uwazam tez, ze dziewczyn
        > a powinna liczyc sie ze zdaniem chlopaka, rownoprawnego rodzica jakby nie patrz

        Patrz a ja bylam pewna ze to kobieta decyduje, i poniesie konsekwencje.
        Jak widać .Babcia i ojców dziecka nie bedą sie nim zajmować więc to nie do nich należy decyzja.
        O aborcji nie bo w tak młodym wieku ciąża i dziecko to duże obciążenie i może aborcja jest lepszym wyjściem i nikt nie ma pretensji ze przez myśle im to przeszło.

        Cała afera jest o to jak chłopak a potem i jego matka zachowali sie i zachowują w stosunku do tej dziewczyny.
        Potraktowano ja jak śmiecia a teraznawet nie zasługuje na odpisanie na smsa.
        To ze matka ojca z góry zwala cała opiekę i odpowiedzialność na dziewczynę i jej rodzine, bo o a ma plany wyjazdu a jej syn jest stworzony to wyższych celów ma plany i ambicje.
        Dlatego on i jego matka nie maja prawa decydować.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
      • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:28
        Problemem nie jest sama sugestia aborcji. Problemem jest podejście matki pod tytułem "niech mój syneczek poniesie najmniejsze konsekwencje" i próba przerzucenia całego ciężaru na dziewczynę syna i jej rodzinę. Jest to wyjątkowo niepedagogiczne, zwykle rodzic stara się nauczyć dziecko, że musi ponieść konsekwencje własnych czynów. Nie mówiąc o tym, że ssaki nie są wiatropylne i obarczanie konsekwencjami wyłącznie dziewczyny jest paskudnym świństwem.
        I ja naprawdę rozumiem anonimowość w internecie i to, że można napisać, coś czego normalny człowiek wstydzi się powiedzieć, ale postawa załamanej to było przegięcie.
        > Nalezy tez pamietac, ze o ciazy ma prawo decydowac zarowno matka jak i ojcoec d
        > ziecka.
        Srsly, uważasz, że jeżeli mężczyzna nie chce urodzenia się dziecka, kobieta powinna bezwarunkowo usunąć ciążę?
        ps. Załamana -
        • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:40
          Prosiłam już o to, i powtórze raz jeszcze: nie życze sobie dalszego komentowania mojego syna.
          I jeszcze jedno: nie ja mu zabraniam kontaktów z nią, tylko on sam kontaktować się nie chce. A ja nie zamierzam na siłę nikogo zmuszać.
          Co Was by usatysfakcjonowało? Gdybym teraz z wywalonym jęzorem leciała do rodziców dziewczyny, aby pomóc im i ich córce?
          Gdyby zresztą chcieli tak bardzo naszej pomocy finansowej już teraz (prowadzenie ciąży, wizyty u lekarza, kompletowanie wyprawki) nie obrazaliby się jak dzieci bez żadnego odezwu, tylko tym bardziej żądali by tych pieniędzy.
          Alimenty BĘDĄ płacone, i nie życzę sobie tekstów w stylu, że będziemy sie od nich wymigiwać (bo odnosze wrażenie, że chcielibyście, żeby tak było. Bp niby zależy Wam na pomocy tej dziewczynie, ale gdybym tak nie płaciła, mielibyście mściwa satysfakcję w stylu: to jednak potwór bez uczuć, mówiłam/em, że tak będzie itp.).
          I teksty, że ktoś (mój syn) jest do wyższych celów stworzony - nie wiedziałam, że dalsza edukacja (studia) o cel wyższy.
          • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:49
            > Prosiłam już o to, i powtórze raz jeszcze: nie życze sobie dalszego komentowani
            > a mojego syna.
            Kotek, podniosłaś problem na publicznym forum. Życzyć to sobie możesz, temat nabrał rozpędu i żyje swoim życiem.
            > Co Was by usatysfakcjonowało? Gdybym teraz z wywalonym jęzorem leciała do rodzi
            > ców dziewczyny, aby pomóc im i ich córce?
            Srsly, nic nie rozumiesz (nie żeby mnie to dziwiło). Chodzi o to, że twój syn się miga od swoich obowiązków, a ty go w tym wspierasz. I zupełnie nie widzisz niestosowności (co najmniej) zaistniałej sytuacji.
            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:55
              Kotek to sobie możesz mówić do swoich bliskich, jak ci na to pozwalają, a nie do obcej osoby.
              A co jest, przepraszam bardzo, jego obowiązkiem? Ma siedzieć cały czas z dziewczyną, wypytwać się, czy płod sie dobrze rozwija, i chodzic do lekarzy?
              • ada16 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:59
                Tak wlasnie powinien zachowac się FACET.
                Twoj syn chowa sie za matką , co pokazuje ze jest dzieciakiem
                • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:01
                  Bo, na dobrą sprawę, abstrahując od tej sytuacji - 15-latek jest dzieciakiem.
                  • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:11
                    W sensie jak majstrował dzieciaka, to był dorosły, ale teraz z powrotem dzieciak?
                  • dziennik-niecodziennik Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:11
                    dzieciakiem, ktory bedzie mial dzieciaka. to troche zmienia podejscie. a włąsciwie - powinno zmieniac.
                    czul sie dorosły na tyle zeby podjąć współżycie? - niech sie czuje dorosły dalej w ponoszeniu konsekwencji.

                  • fajnykotek Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:13
                    Załamana piszesz, że to syn nie chce kontaktu z dziewczyną. Przecież to oczywiste - wiadomość o ciąży go zaskoczyła i na pewno przestraszyła. Ponieważ jest jeszcze dzieckiem podzielił się tą wiadomością z tobą - swoją matką. Od ciebie usłyszał, że najlepiej problem usunąć i wszystko będzie tak jakby nic się nie stało. Potem usłyszał, że jeśli głupia dziewczyna chce dziecko urodzić to już jest tylko jej sprawa, a jego (twego syna) ewentualnym wkładem w tą całą sytuację mają być tylko alimenty, reszta go nie obchodzi. To skąd on ma wiedzieć, że źle robi?
                    A wiesz co jest najgorsze? To nie jest jakaś tam puszczalska dziewczyna, ktorą syn bzyknął na imprezie. On się z nią spotykał przez 2 lata, na pewno mu ufała i go kochała (pewnie nadal kocha).
                    Pewnie i tak tego nie pojmiesz.
              • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:12
                > Kotek to sobie możesz mówić do swoich bliskich, jak ci na to pozwalają, a nie d
                > o obcej osoby.
                Na publicznym forum mogę się zwracać do kogo chcę i jak chcę, dopóki nie łamię netykiety.
                Kotek.
                > A co jest, przepraszam bardzo, jego obowiązkiem? Ma siedzieć cały czas z dziewc
                > zyną, wypytwać się, czy płod sie dobrze rozwija, i chodzic do lekarzy?
                Ma się interesować dobrostanem swojego dziecka, partycypować finansowo w potrzebach (z własnej woli, a nie jak się mu karze) i tak, jeżeli sytuacja tego wymaga, chodzić razem do lekarza i służyć inną pomocą. Tego wymagałam od męża, jak byłam w ciąży i nie były to specjalnie wygórowane wymagania.
              • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:14
                zalamana122 napisał(a):

                "Ma siedzieć cały czas z dziewczyną, wypytwać się, czy płod sie dobrze rozwija, i chodzic do lekarzy?"

                No, to by o nim bardzo dobrze świadczyło.
                • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:17
                  To w takim razie brak mi słów.
                  I dziesięciotygodniowego płodu za dziecko nie uważam.
                  • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:21
                    zalamana122 napisał(a):

                    > I dziesięciotygodniowego płodu za dziecko nie uważam.

                    Ale jego BYŁĄ dziewczynę za człowieka chyba uważasz...?
                  • ada16 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:21
                    Hm, ciekawe, czy gdybyś to Ty była w ciązy , pisałabyś , ze 10 tygodniowy to płód , nie dziecko?
                    • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:24
                      Owszem, jak byłam w ciąży, to mówiłam PŁÓD. Po prostu płód.
                      • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:16
                        I co, i nie chodziłaś z tym płodem do lekarza, bo to tylko płód?
                      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:50
                        zalamana122 napisał(a):

                        > Owszem, jak byłam w ciąży, to mówiłam PŁÓD. Po prostu płód.

                        A mówiłam ,że to nie z miłości do synka jest taka podła? Ze strachu o konsekwencje wobec własnej osoby, ze ona będzie musiała płacić alimenty, albo że od niej będą czegoś wymagać. Dlatego najlepiej dla niej było płód usunąć... Ani ta dziewczyna, ani syn, ani wnuk specjalnie jej nie interesują.
          • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 10:59
            zalamana122 napisał(a):

            > Prosiłam już o to, i powtórze raz jeszcze: nie życze sobie dalszego komentowani
            > a mojego syna.

            To trzeba było nie pisać na publicznym forum.

            "Gdyby zresztą chcieli tak bardzo naszej pomocy finansowej już teraz (prowadzeni
            > e ciąży, wizyty u lekarza, kompletowanie wyprawki) nie obrazaliby się jak dziec
            > i bez żadnego odezwu, tylko tym bardziej żądali by tych pieniędzy."

            No tak właśnie najwygodniej myśleć - to ty powinnaś tę pomoc zaoferować, bo po tym jak się zachowałaś żaden honorowy człowiek nawet nie chciałby z tobą gadać. Ale co ja tobie o honorze będę mówić, jak ty nie rozumiesz tego pojęcia...

            "Alimenty BĘDĄ płacone, i nie życzę sobie tekstów w stylu, że będziemy sie od ni
            > ch wymigiwać"

            Tekstów możesz sobie nie życzyć, ale ja mam swobodę wypowiedzi. I niestety na podstawie doświadczenia życiowego przypuszczam, ze z tymi alimentami różnie może być.

            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:00
              Tak, już lece do nich z walizką pieniędzy.
              Alimenty to mało? Nie.
              • ula-lo Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:59
                Mało. Rodzice dziewczynki powinni się domagać jeszcze zwrotu częsci kosztów wyprawki, wizyt u lekarza, leków, utrzymania w ciąży (ubrania ciążowe, porządne jedzenie etc.) i tp. spraw "okołopłodowych"... W sądzie, skoro Ty (rozumiem, że Twój syn może i nie znać prawa, i nie myśleć o takich rzeczach, bo dzieckiem jest) przyzwoitości nie masz.
              • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:19
                > > Alimenty to mało? Nie.

                Owszem, mało. Alimenty to nie jałmużna, którą możesz podarować z dobrej woli, lecz konsekwencja czynów twojego małoletniego syna. Przykro mi,moja droga - spadły na ciebie nowe obowiązki. Proponuję spojrzeć faktom w twarz, mimo wszystko.
              • zuzann-a Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:21
                zalamana122 napisał(a):

                > Tak, już lece do nich z walizką pieniędzy.
                > Alimenty to mało? Nie.

                Ależ ty jesteś prymitywna, brak słów normalnie.
            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:03
              Tak samo co ja ci dalej będę pisac o alimentach, jak też nie rozumiesz słowa, że będa płacone.
              I to że ktoś tam nie płaci, nie znaczy z góry, że inni również. To chyba pani prawnik wiedzieć powinna.
          • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:14
            > Gdybym teraz z wywalonym jęzorem leciała do rodzi
            > ców dziewczyny, aby pomóc im i ich córce?

            Tak. Syn nie uważał, jak robi, a ty nie uważałaś, jak go wychowujesz - to teraz masz lecieć. Bo ten płód to jest twój wnuk, do cholery. Krew z krwi i kość z kości.

            > Gdyby zresztą chcieli tak bardzo naszej pomocy finansowej

            A nie nie, moja droga. To nie wasza "pomoc". To wasz zasrany, psi obowiązek. A że tamci nie chcą żebrać u kogoś, kto się do zasranego psiego obowiązku nie poczuwa, to im się nie dziwię.
            • marianka_marianka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:44
              Chwileczkę, poprosiłaś na publicznym forum o opinie. Otrzymałaś i to zróżnicowane. Otworzyłaś drogę do swobodnej dyskusji i chyba masz świadomość, że na Twoje :"nie pozwalam" nie ucichnie?
              Jeżeli inne od Twoich opinie, wzbudzają taką agresję i słowny atak, to nie wyobrażam sobie, co musiałaś powiedzieć dziewczynie syna i jej rodzinie, że nie chcą Ciebie widzieć na oczy.

              Twój syn przecież spotykał się dwa lata z tą dziewczyną, akceptowałaś ją, zapraszałaś do domu, czy może od początku czułaś do niej niechęć i zasugerowałaś synowi zignorowanie jej istnienia?
              Ktoś wyżej napisał, że oblałaś lekcję, jak zachować się z klasą w obliczu problemu. Zgadzam się. Waga Twojego błędu jest większa, ponieważ pokazałaś synowi, jak to się robi. Tu wszystko zależało od Ciebie, jak ukierunkujesz zachowanie syna.
              W emocjach mówi się głupie, czasem nawet okrutne słowa. Każdy jest tylko człowiekiem. Niewłaściwe słowa można próbować złagodzić i przede wszystkim udowodnić zachowaniem, że nie do końca tak się myślało. Następny ruch należy do Ciebie, ale musisz chcieć to zrobić szczerze, wówczas tylko ma to sens.
              Pomyślałaś, że syn kiedyś dojrzeje i zrozumie że dzięki Tobie ominęło go w życiu coś niezmiernie ważnego, jak uczestnictwo w życiu własnego dziecka?
              Los bywa przekorny i kiedyś może być tak, ze to niechciane dziecko będzie podporą i pomocą. Ja znam taki przypadek. Ale tu była spora zasługa matki, która wychowała swoje dziecko "z wpadki" na empatycznego człowieka. I nie nastawiała przeciwko ojcu. A jak będzie w życiu Twojego syna?
              Mnie trapi jeszcze jedno pytanie, gdyby dziewczyna usunęła ciążę, Twój syn nadal by się z nią spotykał?
          • lady-z-gaga Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 14:04
            >Prosiłam już o to, i powtórze raz jeszcze: nie życze sobie dalszego komentowania mojego syna.

            A co zrobisz, jak się Ciebie nie posłuchają? :D
            Przynajmniej widac, po kim synuś i podły, i głupi.
            • kara_mia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 14:55
              po kim synuś i podły, i głupi.

              Może jeszcze nie jest.
              Ale jak od mamusi się nie odseparuje w dniu swoich 18 urodzin, choćby miał głodem przymierać, to na pewno będzie.
              I do tego pierdoła.
          • quba Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 16:22
            zalamana122 napisał(a):

            > Prosiłam już o to, i powtórze raz jeszcze: nie życze sobie dalszego komentowani
            > a mojego syna.


            a ja ci powiem tylko jedno:
            sama świnia worek drze i sama kwiczy!
    • darby.shaw Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:28
      załamana, daj se Ty spokój
      ocipiałaś? tłumaczysz sie na forum? ja pytam, przed kim?
      przed ta tłuszczą, co z nudów se samoocenę poprawia prześcigając się, która bardziej świętojebliwa i uczciwa w necie?
      weź sie, kobiet, nie kompromituj i nie dawaj masom pożywki.
      ad rem
      nie popisałas sie też w rozwiązaniu sprawy. Zamiast spokojnie wysłuchać, wywaliłas kubeł emocji na dziewczynę, która jest w trudnej sytuacji. Dałaś plamę i baaardzo zły przykład synowi. Nie chodzi mi o to, żeby został kochającym tatusiem w wieku 15 lat, tylko zamiast pokazać, jak można z klasą załatwić sprawę, pokazałaś, jak tego nie należy robić.
    • dziennik-niecodziennik Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 11:44
      > Najbardziej uderzyły mnie zdania:
      > Mój syn ma ambitniejsze plany na przyszłość, niż bawienie dziecka. No nieste
      > ty.
      > Alimenty będą płacone. Ale mój syn nie zamierza się tym dzieckiem zajmować.


      mnie równiez. niezależnie od więzi miedzy mną a moim dzieckiem, bylabym zalamana nie tym ze moj syn zostanie ojcem w mlodym wieku, a wlasnie tym ze olewa swoje dziecko.
      • kara_mia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 14:50
        o nie...

        Jak mama ma dziecko i mówi;
        "moje dziecko nie będzie grało na perkusji", to nie oznacza, że dziecko nie chce grac na perkusji, to oznacza , że mama mu na to nigdy nie pozwoli.
        I dokladnie jest tak w tym przypadku.
        Tak w sumie nie wiemy co czuje i co chce 15 letni ojciec.
        Na pewno boi sie matki, a matka nie zamierza mu pozwolic na jakikolowiek kontakt ze swoim synem... i tyle.
        • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 15:31
          Chodzi Ci o to, że niby mój syn się mnie boi, tak? Kobieto, Ty masz mnie za jakiegoś potwora?
          Opanuj się.
          • yoma Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 15:43
            Jeśli syn się ciebie nie boi, to jeszcze gorzej. Bo to znaczy, że przyszedł i powiedział: Matka, ta ci... jest w ciąży, ale ja mam ambitniejsze plany i się bachorem nie będę zajmował - a ty na to: Ależ oczywiście syneczku, nie martw się, mamusia wszystko załatwi.

            To już lepiej trzymaj się wersji, że się boi. Naprawdę.
    • esteraj Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 12:47
      Zalamana122 napisała:
      "Gdyby zresztą chcieli tak bardzo naszej pomocy finansowej już teraz (prowadzenie ciąży, wizyty u lekarza, kompletowanie wyprawki) nie obrazaliby się jak dzieci bez żadnego odezwu, tylko tym bardziej żądali by tych pieniędzy. "

      To chyba dobrze o nich świadczy, że nie zależy im tak bardzo na pieniądzach. Zależało im na przejawie człowieczeństwa i poczuciu odpowiedzialności. Tego niestety w Was zabrakło.
      Twój syn będzie miał święty spokój i będzie żył w przekonaniu, że tylko kasa w życiu się liczy - można za nią kupić czyste sumienie.
      Załamką jest to, że w takim duchu dorasta dzisiejsza młodzież... Bardzo smutne.
      Zero odpowiedzialności, zero współczucia. Egoizm górą.

      Czy tak trudno jest okazać zainteresowanie, troskę, serce..., wsparcie emocjonalne?
      Czy taki bezduszny świat nas czeka?

      Zalamana122 jesteś dla mnie siewcą znieczulicy, wyrachowania...
      Współczuję Ci wczesnego wdowieństwa. Może trudne chwile, które dane było Ci przeżyć, tak negatywnie na Ciebie wpłynęły... Może poczułaś niesprawiedliwość i musiałaś nauczyć się twardego życia... Przykre...
      Myślę jednak, że nie tędy droga. Masz szansę być dobrym człowiekiem i wychować dobrego człowieka, poczciwego i wartościowego... Tak wiele od Ciebie zależy...
    • lena575 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 16:05
      Jest taki odruch matki, by chronić własne dziecko. I około 2-3 roku życia, gdy dziecko woła "ja siamo" nalezy zacząć uczyć się powstrzymywać ten odruch i uczyć dziecko robić coś na własną odpowiedzialność i zauważać zależność między własnymi działaniami a skutkami tych działań. Należy mu ten zakres poszerzać i uczyć dziecko coraz większej odpwiedzialności za własne czyny.
      Część matek jakoś przegapia ten okres, niektóre, jak widzimy na tym forum, potrafią nawet płacić za szkołę by dziecko miało pewne przejście z klasy do klasy bez specjalnej aktywności własnej. I wyjść z zaskoczenia nie potrafią, jaki ten świat jest podły bo dziecko jednak nie przechodzi.
      Przeciętnie myślący człowiek (przynajmniej tak mi sie wydaje) ma świadomość ciągłości wychowywania i potrzebę wychowania jako takiego. Ma świadomość edukacyjnej roli własnego zachowania. Bo dziecku możemy trąbic ile chcemy, jak nam się wydaje,że potrzeba w danej chwili dydaktyki, ale najczęsciej swoim zachowaniem, postepowaniem w trudnych sytuacjach, odnoszeniem się do innych ludzi dajemy drogowskaz na zycie.
      Jeśli ktokolwiek myśli, że postępując nieuczciwie, podle, po świńsku, nie jest, nie będzie przez dziecko oceniony, to się myli. Będzie oceniony i konsekwencje tego (nie)wychowania poniesie sam.
      Moi rodzice zawsze mówili, że w trudnej sytuacji należy wziąć perspektywe 10-letnią - jak na to co robię popatrzę za 10 lat. i to polecam.
      Najbardziej dziwi mnie, ze w sytuacji w której już nie ma wyjścia i przyzwoite zachowanie wydaje się byc optymalnym, nawet dla samego siebie, po to by spokojnie i z kulturą poukładać sprawy, niektórzy ludzie uważający się za kulturalnych zachowują się bez kultury i bez klasy.

      Chronienie "dziecka" nic nie pomoże, to jest moment w którym jeśli nie nauczyliśmy odpowiedzilanosci, jest ostatni moment by to zrobić. Dla jego i swojego dobra.
      • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:16
        Nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że dziewczyna i jej rodzice to chodzące wzorce szlachetności. Nic o nich nie wiemy, nie znamy pobudek ich postępowania, więc nie można wydawać ocen. Przede wszystkim, dziewczyna jest dopiero na początku ciąży, zatem nie ma mowy o kupowaniu wyprawki już w tej chwili i lataniu do niej z pieniędzmi. O ile znam życie, rodzice dziewczyny upomną się o podział kosztów, przy zasądzaniu alimentów.
        Nie ma nic łatwiejszego niż szpanować własną szlachetnością i grzmieć o moralności, proponuję niektórym opanowanie emocji.
        • lena575 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:27
          A czy ktos pisał, ze dziewczyna i rodzice to chodząca szlachetność? A jesli nie jest to chodząca szlachetność to wolno ich obrażać? Może zanim doczeka się spraw sądowych warto usiąść i ustalić coś razem a nie nastawiać się na sądowe wyszarpywanie...
          • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:38
            Dużo masz jeszcze tego ujadania w planach?
            • kara_mia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:58
              To co pisze lena to nie ujadanie, to wyważone, grzeczne zdania, pełne mądrości i życzliwości dla ludzi.
              Radze brać przykład.
              Jak nie jest dla głowy za późno.
              • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:25
                Niewiele osób się z Tobą zgodzi.
                • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:45
                  Napisała królowa taktu:
                  Re: kolejne wesele. sukienka juz jest.

                  Suknia wygląda jak odzież robocza. Pasujące dodatki? Proszę bardzo. Obuwie - polecam buty BHP, czyli tekstylne trzewiczki bez pięt. Więcej dodatków nie trzeba bo i tak nie miałyby sensu. Chłopakowi się nie podoba? Widać ma dobry gust. Nie pasujecie do siebie.

                  N, 05-08-2012 Forum: Moda Wątek: kolejne wesele. sukienka juz jest. Autor: kol.3

                  Re: Wielki spór o napletek

                  Pieprzysz i to niemerytorycznie.

                  Pt, 03-08-2012 Forum: Mężczyzna Wątek: Wielki spór o napletek Autor: kol.3

                  Re: problem z któym nie umiem sobie poradzic

                  Ja się wcale nie dziwie że faceci się rozwodzą.

                  Re: izolacja w pracy

                  Typowe suczki z młodego pokolenia. Taka rasa. Gardła sobie przegryzają.
                  N, 22-07-2012 Forum: Kobieta Wątek: izolacja w pracy Autor: kol.3
                  • kol.3 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 06:01
                    Nie manipuluj. Szkoda, że nie podałaś linków do całych wątków, bo moje wypowiedzi wyrwane z kontekstu to jednak manipulacja, tym bardziej że w przytoczonych wątkach nie byłam odosobniona w swoich negatywnych i nieprzyjemnych ocenach.


                  • kol.3 Re: sancia - przygania kociol.. 09.08.12, 06:13
                    sanciasancia
                    majkaba 04.03.09, 14:47 zarchiwizowany
                    A ja, inteligentko od siedmiu boleści, myślę, że Ty i Tobie podobne
                    koleżanki, jakkolwiek ciekawie się Was czyta, udzielacie się w
                    podobnych wątkach tylko po to, żeby się wyżyć. Przyjemność sprawiają
                    Wam Wasze własne "elokwentne" złośliwości.

                    Jest to ocena Twoich wystąpień na forum w Oczekiwaniu gdzie gnoiłaś dziewczynę oczekującą dziecka. Brzydko jednak i nie tak szlachetnie jakbyś chciała wypaść.
                    • sanciasancia Re: sancia - przygania kociol.. 09.08.12, 08:12
                      > Jest to ocena Twoich wystąpień na forum w Oczekiwaniu gdzie gnoiłaś dziewczynę
                      > oczekującą dziecka. Brzydko jednak i nie tak szlachetnie jakbyś chciała wypaść
                      Nigdzie nie chciałam wypaść szlachetnie.
                      I nie pouczam nikogo na temat tego, jak się powinien zachowywać. Co więcej, nie podnoszę larum, że wątek jest na poziomie magla.

                      I porównaj łaskawie daty, Ty znalazłaś post sprzed trzech lat, a ja twoje z ostatnich dwóch tygodni. (Również wyrwane z kontekstu, również kilka osób krytykowało autorkę wątku, w przeciwieństwie do autorki wątku, sama też byłam wtedy w ciąży, rozumiem, że poczuwasz się do manipulacji, którą mi zarzucasz)

                      kol.3, mnie najbardziej zastanawia, że skrytykowałaś wyważony post, a nie pyskówkę.
                • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:57
                  Ja się zgodzę.
                  • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 20:09
                    ja też
                    • lena575 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 22:27
                      Żyję trochę lat (50+) i potrafię ocenić dzisiejszą pozycję dzieci w kontekście zachowań ich rodziców, moich znajomych, przyjaciół, rodziny.
                      Pamiętam jak ok 25 lat temu moja sąsiadka przyszła z ze swoim 7-letnim synem (dziś super-prawnik), który otwierając drzwi samochodu walnął nimi w drzwi mojego. Przyprowadziła go do mnie by przyznał się, przeprosił. Mimo tego, ze nie chciałam pieniędzy a naprawę, ona ograniczyła mu kieszkonkowe i skonfiskowałą wcześniej uzbierane pieniądze jako kaucję na wypadek takich sytuacji. Zrobiła to, ponieważ już któryś raz z koleji otwierając drzwi samochodu walnął nimi w drzwi obok i tłumaczenia nic nie pomagały. To pomogło.
                      Chciało by się, by takie były wszystkie matki.
                      Czy naprawdę zbyt wiele się wymaga?
                      Nie ma co chronić dziecka przed jego złymi zachowaniami, robimy mu tym krzywdę. Wychowujemy nieprzyzwoitego, czasem podłego człowieka.
                      • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 10:13
                        Pełna zgoda, Leno.
            • lena575 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 17:59
              Ujadaniem jest to, co ty robisz.
      • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 19:56
        lena575 napisała:
        Chronienie "dziecka" nic nie pomoże,

        A mnie się wydaje,ze pani załamana swój tyłek głównie chroni.
    • kol.3 Re:kara-mia 08.08.12, 17:18
      Malo było jednego straganu, trzeba było otworzyć drugi?
      • trusia29 Re:kara-mia 08.08.12, 19:59
        A to po co przylazłaś na ten stragan? Widać natura przekupki górą...
        • kol.3 Re:kara-mia 09.08.12, 06:58
          Po to, żebyście zeszły z Załamanej.
          • nabakier Re:kara-mia 09.08.12, 09:41
            A dlaczego Tobie na tym tak zależy? Nie można się nie zgadzać z jej postępowaniem? A może ta młoda dziewczyna lub jej matka czytają to forum (lub inne kobiety w ich sytuacji) i się dowiedzą, że nie wszyscy myślą i postępują prostacko? Może to im pomoże? Dlaczego chcesz chronić kata, nie ofiarę?
    • jagienka75 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 20:17
      Przeczytałam tamten wątek przed chwilką. załamana to POTWÓR.
      Tacy, jak ona, powinni zdychać w samotności. Takiemu indywiduum nawet szklanki wody bym nie podała.
      • charlotte_77 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 21:00
        Przeczytałam oba wątki i szczerze mówiąc, czuję się zniesmaczona prawie wszystkimi wypowiedziami. Jak łatwo i czasami niesprawiedliwie potrafimy oceniać innych. Tak naprawdę nie ma ludzi do końca dobrych, albo złych. Jak łatwo możemy kogoś oceniać, wyzywać, zaszczuć. Może nie do końca rozumiem zalamana122, ale tak naprawdę nie wiem, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. I pamiętajmy, nawet święci popełniają błędy… trzeba dać szansę każdemu je potem naprawić…
        • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 21:12
          Popatrz na sytuację z drugiej strony-Jakiego zachowania drugiej strony oczekiwałabyś , gdyby to Twoja córka była w ciązy w wielku 15 lat.
          Chyba nie takiej postawy , jaką zaprezentowała załamana.
          I sądzę ze tym własnie oburzyła wiekszość forumowiczek.
        • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 09:53
          A ja z grubsza wiem, co bym zrobiła jako matka dwóch synów. Pewne rzeczy trzeba wiedzieć. Takie najbardziej podstawowe. Nie wiedziałaś o tym? Jak ci dziecko wybiegnie na ulicę, to tez nie będziesz "wiedziała", czy zechcesz je wyminąć lub ze złości przejedziesz, bo "mogło nie wybiegać"? To jest własnie taka sprawa. Nie wiesz, jak się zachować? -zachowaj się przyzwoicie. Czyli: weź odpowiedzialność. Czuć możesz, co tam poczujesz: złość, zawód, przykrość, niezadowolenie, smutek. Ale wzięcie odpowiedzialności to obowiązek każdego z nas.
          Tutaj tego nie ma. Jest tylko chęć ucieczki. Bydlęctwo. I piramidalna głupota, bo UCIEC SIĘ NIE DA. Jak prymitywnym trzeba być, by takich rzeczy nie mieć przemyślanych wcześniej. Nie rozumiem, ja myślałam o tym, jak moje dzieci zaczęły dojrzewać, a wcześniej, gdy zaczęłam myśleć o porządku świata, czyli gdzieś kolo 10 roku życia. Tak właśnie. Bo chyba wtedy dochodzi do normalnego człowieka kwestia: czy świat jest dżungą, gdzie silniejszy (czyli tutaj ten, kto może uciec od skutków- jeśli może) wygrywa, czy przeciwnie- istnieje jakaś elementarna sprawiedliwość i od czego ona zależy.
          Załamana nie miała tego przemyślanego? Dziwne. Jeśli nie miała, to niech przemyśli teraz, dopóki się do końca nie stoczą.
    • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 21:15
      Moja ciotka urodziła dziecko w wieku 43 lat (nie planowała ciąży). Miała już wtedy dwójkę nastoletnich dzieci. Mała była bawiona głównie przez rodzeństwo. Brali ją na spacerki, prowadzili do przedszkola, pielęgnowali (zmiana pieluch, kąpiele itd.). Ciotka wspomina ten czas bardzo dobrze, bo jak twierdzi jeszcze nigdy tak mało przy dziecku się nie narobiła. Kuzynka wielokrotnie była odbierana za matkę swojej siostry:-) W sumie w "sensie technicznym" opieka nad tym dzieckiem nie różniłaby się praktycznie od opieki nad dzieckiem, gdyby to moja kuzynka była mamą:-)

      I tak sie zastanawiam jaka właściwie jest różnica w "szansach na start" ("zmarnowaniu życia nastolatka") kiedy sam zostaje rodzicem a kiedy zostaje rodzeństwem dla malucha? Przecież też uczestniczy czynnie w jego życiu, poświęca mu czas, maluch też płacze po nocach utrudniając naukę czy sen, kasę i przestrzeń życiową też trzeba podzielić na więcej osób?
      • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 21:20
        Kolosalna . Nazywa się : odpowiedzialność.
        W sytuacji , gdy dziecko rodzi nastolatka , mimo ze rodzice pomogą to ona powinna odpowiadać i wychowywać dziecko, chyba ze rodzice przejmą kontrolę .
        Gdy zostaje się starszą siostrą malucha - jest się dalej dzieckiem , chociaz wzbogaconym o dodatkowe doswiadczenia.
        • kara_mia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 21:50
          Zgadzam się,
          Tylko , ze odpowiedzialność to nie jest marnowanie sobie życia.

          Natomiast , jeżeli ktoś ma "wizje życia dziecka" to taka odpowiedzialność jest zmarnowaniem i zniszczeniem tej wizji , a nie życia dziecka.

          Mam znajoma, pokolenie temu była świetna gimnastyczka i chciała iść do cyrku. Bo to kochała.
          jej matka powiedziała : "nie zmarnujesz sobie życia, nie będziesz cyrkówką"
          No i nie jest. Żyje jej się tak sobie. Ale wyciągnęła wnioski, swojej córce tak już nie mówi.

        • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 22:46
          Odpowiedzialność czyli co? Ciężar utrzymania? Zajmowanie się dzieckiem? Podejmowanie decyzji dotyczących malucha?
          • 71tosia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 08.08.12, 23:57
            oczywiscie ze ogromna roznica, co najmniej tak wielka jak zostac rodzcem w wieku lat 15 i 25.
            • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 10:22
              Wbrew pozorom wszystko zależy od okoliczności. Porównaj nastolatka ze wsparciem rodziny, gdzie babcie, prababcie, ciocie i wujkowie wyrywają sobie malucha z rąk, gdzie nie ma problemów finansowych z 25 latkami zarabiającymi minimum krajowe, muszących opłacić wynajmowane mieszkanie, nie posiadających na stanie babci, która zajmie się wnukiem.
          • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 10:33
            odpowiedzialność, czyli: uznanie tego, co się stało. I FAKTÓW (stało się źle, ale się stało- młodzi doprowadzili nieodpowiedzialnie do ciąży, ale ta ciąża istnieje) i SKUTKÓW (doprowadzili do niej oboje i oboje oraz ich rodziny poniosą tego skutki, czyli: wychowywanie i utrzymywanie dziecka, które należy do OBU STRON.
            A załamana i jej syn próbowali zepchnąć to na tę dziewczynę i jej rodzinę. TYLKO DLATEGO, że ONA JEST W CIĄŻY, a nie synalek. I to jest takie oburzające. Jak zwierzęta- zapłodnić i powiedzieć: nie moja sprawa.
            Jak można się tak zachować??? Załamana była wychowywana w dżungli?

            Spieprzyli na wejściu. Bo i uciec się im nie da, i normalnych relacji zachować też już nie. Jak może dorosła kobieta powiedzieć, że nie obchodzą ich ani matka ani dziecko? Teraz pozostaje im zrzec się praw rodzicielskich i opiekuńczych do tego dziecka i łożyć na utrzymanie jego utrzymanie -bo na szczęście takie zrzeczenie się nie pociąga za sobą zwolnienia się z odpowiedzialności za utrzymanie dziecka.

            Na miejscu rodziny dziewczyny i jej samej wnioskowałabym o to własnie do sądu- o odebranie praw rodzicielskich i opiekuńczych ojcu- żeby się babci i ojcu czasem po latach nie przypomniało o dziecku. I układała sobie życie poza patologią, jaką są Załamana i jej synuś.

            I żeby nie było- jestem za prawem do aborcji, i za aborcją u młodych dziewcząt. Ale o tym musi zdecydować sama dziewczyna. Tutaj aborcja została przez nią wykluczona. Nigdy bym nie namawiała do aborcji żadnej kobiety, gdybym wiedziała, że postanowiła ona urodzić. A Załamana WIEDZIAŁA, że dziewczyna postanowiła urodzić. I to jest pinkt wyjścia tej sytuacji- dzieko pojawi się na świecie, i trzeba umieć się znaleźć wobec takich życiowych punktów wyjścia.
            Następnym takim punktem może być np. ciężka choroba w rodzinie, gdzie- czy się podoba czy nie, czy to pasuje czy nie- TRZEBA pomóc. Bo sytuacja zaistniała. Jak Załamana ciężko zachoruje, to synek będzie miał prawo powiedzieć: radź sobie sama, bo mi twoja choroba niszczy życie, łamie plany czy co tam jeszcze?
            Na tym polega odpowiedzialność, Zaklęta, że bierzemy sytuację TAKĄ, JAKA JEST, a nie- taką, jaką chcielibyśmy, żeby była. Bierzemy na klatę, wyciągamy wnioski i żyjemy dalej przyzwoicie.
            • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:04

              Nie chciałam omawiać problemu w kontekście przypadku Załamanej, chodziło mi o ogólne rozważania.
              Jak w tytule:-)

              No dobrze, nastolatka zachodzi w ciąże (mam 8 letnią córkę więc kto wie co nas czeka w przyszłości). Pomińmy przerzucanie winy, wymigiwanie sie od odpowiedzialności. Załóżmy, że pierwsze emocje opadły, rodziny godzą się, "wybaczają" dzieciom, rodzi się wnuk. Jak sprawowanie opieki powinno wyglądać w praktyce? Jak traktować dziecki i wnuka?
              • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:32
                To zależy od podejścia, możliwości, wizji. Ogólnie to chyba tylko umiem powiedzieć, że trzeba się zdecydować: albo się chce uczestniczyć w życiu dziecka i uczestniczy, albo nie- i się zrzeka praw do dziecka. Są ludzie, którzy nie potrafią być rodzicami i wtedy lepiej jest, jak się zrzekną, a nie wpływają negatywnie na dziecko.
                Jeśli zaś chcą brać udział w życiu dziecka, to chyba -najlepiej, jak można? Można nie być związanym uczuciowo z matka dziecka, ale dziecku dawać, co najlepsze. Wspólna opieka, jeśli to możliwe, a jeśli nie- to częste spotkania. Odpowiedzialność finansowa jest tu oczywista i chyba poza rozważaniem.
              • 3-mamuska Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 20:01
                zakletawmarmur napisała:
                >
                > No dobrze, nastolatka zachodzi w ciąże (mam 8 letnią córkę więc kto wie co nas
                > czeka w przyszłości). Pomińmy przerzucanie winy, wymigiwanie sie od odpowiedzia
                > lności. Załóżmy, że pierwsze emocje opadły, rodziny godzą się, "wybaczają" dzie
                > ciom, rodzi się wnuk. Jak sprawowanie opieki powinno wyglądać w praktyce? Jak t
                > raktować dziecki i wnuka?

                Ja to widzę tak, ja siedzę w domu bo mam małego syna, więc jeśli dzieciaki chodzą do szkoły ja sie zajmuje, po szkole , jedno sie uczy drugie zajmuje sie dzieckiem.
                Od czasu do czasu mogą wyjść do znajomych.
                Mogę wstawać w nocy.

                Jeśli bym juz pracowała to do dziecka zatrudniona została by opiekunka i płacenie po połowie rodziców.Na czas pobyty rodziców dziecka w szkole.

                Wiadomo ze to było by do ustalenia, jak z mężem dogadujemy sie kto odbiera No zawozi.
                Lekarz szczepienia chodzili by sami No chyba ze w ten dzień mieli by coś ważnego w szkole zaliczenie.
                Wieczorna kąpiel oni, No chyba zeby jakieś mieli zaliczenia.

                Zakupy czy pranie zamienne kto ma czas, jeśli mieszkalibysmy u jednych to drudzy musieli by finansowo pomagać.

                Znam taka pare z jednego miasta , nie znali sie , poznali sie gdzieś na dyskotece na wsi,ona była na wakacjach on przyjechał z kolegami.
                Przespali sie właściwie sie nie znając.
                Wyszła ciąża i chłopak zamieszkał w dziewczyny w domu, rodzice jego wspierali finansowo I pomocą przy dziecku, matka dziewczyny opiekowała sie dzieckiem jak młodzi byli w szkole, ale pomagali pod warunkiem ze młodzi sie uczą i maja dobre oceny, nie nalegali na ślub , chłopak miał swój pokój.
                Po szkole i w nocy pomagali wszyscy.
                Po latach młodzi wzięli ślub i maja wiecej dzieci.
            • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:05
              Mądrze pisze nabakier.
              Pewne tematy należy przemyśleć na wyrost.
              I zachować też należy się przyzwoicie nawet jeżeli jest to sprzeczne z tym co sobie planujemy czy marzymy.
              Nikt nie obiecywał ze będzie łatwo.
              Przydarza się niespodziewana ciąża , zdarza sie że wybrana przez nasze dziecko żona/mąż nie spełnia naszych oczekiwań , a mimo to trzeba otworzyć dom i serce na taki związek .
              Przydarza się choroba , czy niepełnosprawność i trzeba stawić czoła tej sytuacji.
              Ot, życie.
              • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:32
                Dzięki :-)
      • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 08:42
        To chyba nie to samo. Stawiałabym raczej, że w pierwszym wypadku w pielęgnację malucha włączyła się cała rodzina i wszystkim było lżej (mam zresztą kolegę, którego rodzice urodzili drugie dziecko, jak on miał 16 lat i wspomina, że po prostu zajmowali się dzieckiem we troje, zresztą bardzo to sobie chwali i raczej cieszy się z więzi z siostrą). W przypadku nieplanowanego dziecka małoletniej córki, jednak stawiałabym na obarczenie jej całym ciężarem opieki nad dzieckiem, żeby sobie przemyślała.
        • maghdalena33 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 09:04
          Załamana - mam sama córkę i powiem Ci szczerze, że gdyby to stało się mojemu dziecku to zrobiłabym wszystko aby mój wnuczek(a) i córka nie mieli nigdy kontaktu z Tobą ani z Twoim synkiem. Nie chciałabym żadnych alimentów ani pieniędzy na wyprawkę czy lekarza. Po prostu nie życzyłabym sobie żebyście kiedykolwiek Ty czy Twój synek pojawili się jeszcze na drodze mojego dziecka. Nie chciałabym mieć z wami nic kompletnie wspólnego a w akcie urodzenia wpisałabym ojciec nieznany.
          Może rodzice dziewczyny wyszli z takiego samego założenia dlatego nie kontaktują się z Tobą.
          • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 10:59
            Najgorsze jest chyba to, że niestety- w dobie badań DNA- taki "ojciec", gdyby się uparł, to dowiedzie swego ojcostwa. Lepiej więc byłoby (chyba) rzecz uregulować prawnie, czyli pozbawiać ich praw do dziecka, i niech łożą. Tutaj podstawy do występowania o to są- sami się "określili" względem dziecka (Załamana i jej syn).
            Być może dziecko w przyszłości zechce poznać swoje korzenie, ponoć to bywa ważne, nawet jak są to złe korzenie, to bywa potrzebne do kształtowania tożsamości.

            Na tym też polega dramat tej sytuacji, której -jak widać- Załamana nie pojmuje. Że nie da się od tego uciec, choćby się chciało. Obu stronom nie da się uciec, są na siebie skazane. Lepiej więc regulować prawnie, co się da.
            • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 11:54
              Nabakier, mama nadzieję, że masz wiaderko nervosolu, bo z tych emocji w końcu na zawał padniesz.
              • maghdalena33 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:19
                nabakier masz rację. Starałabym się prawnie uregulować sytuację aby mamuśka i jej syneczek nie mieli żadnych praw do dziecka. Miałabym gdzieś ich alimenty. Zrobiłabym to aby moja córka z dzieckiem mogła sobie w przyszłości normalnie ułożyć życie bez balastu jakim może się okazać po 18 latach tatuś który przypomni sobie nagle o dziecku.
                A dziecku... gdyby było już starsze to powiedziałabym prawdę o tatusiu i babci i niech samo podejmie decyzję czy chce ich poznawać.
                • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:27
                  Za 18 lat to mój syn będzie (mama taką nadzieje) wykonywał zawód lekarza, a nie myślał o dziecku.
                  • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:31
                    zalamana122 napisał(a):

                    > Za 18 lat to mój syn będzie (mama taką nadzieje) wykonywał zawód lekarza, a nie
                    > myślał o dziecku.

                    To znaczy, że nie chcesz, żeby Twój syn miał dzieci...?
                    • maghdalena33 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:43
                      No jak widzisz chyba nie. Mamuśka zaplanowała już całą przyszłość syneczkowi.
                      A swoją drogą gdybym była na miejscu matki dziewczyny tego bym Ci życzyła. Aby był sobie lekarzem i odczepił się od dziewczyny i dziecka. Osobiście nie chciałabym mieć u siebie w rodzinie takich osób jak Ty ani z takimi osobami utrzymywać kontaktów.
                    • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:47
                      Kazda wypowiedż załamanej jest załamująca.
                      Syn będzie lekarzem nie będzie myślal o dzieciach.
                      A mnie się wydaje , ze i za rok i za 10 lat syn będzie pamiętał ze ma dziecko nawet jezeli nie bedzie miał z nim kontktu, to samego faktu chyba nie zapomni?
                      • elle-joan Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:12
                        kaskaz1 napisała:

                        > Kazda wypowiedż załamanej jest załamująca.
                        > Syn będzie lekarzem nie będzie myślal o dzieciach.
                        > A mnie się wydaje , ze i za rok i za 10 lat syn będzie pamiętał ze ma dziecko n
                        > awet jezeli nie bedzie miał z nim kontktu, to samego faktu chyba nie zapomni?

                        Tak bardzo załamująca, że zastanawiam się, czy to własnie jakiś nastolatek/nastolatka robi sobie żarty. A jeżeli to autentyczna historia, to cóż, syn tej pani jest to jeszcze młody chłopak. Wychowanie ma ogromny wpływ na człowieka, ale nie jest to jedyny czynnik. Chłopak sobie przemyśli, dojrzeje i może jeszcze coś zrozumie i poczuje. Bo tak naprawdę to przecież nie chodzi tylko o odpowiedzialność, ale przede wszystkim o uczucia. Nawet w tak młodym wieku zazwyczaj one występują, ale może pojawią się później.
                        A wykonywnaie zawodu lekarza czy jakiegokolwiek innego jest bardziej ambitne niż zainteresowanie się własnym dzieckiem? Ambitna osoba nie miałaby takiego podejścia do życia. Kształcenie się i jak najbardziej ambitna praca nie stoją w sprzecznosci z uczuciami.
                  • mia.12 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:43
                    Im wiecej twoich wypowiedzi czytam tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu,ze nie jestes prawdziwa...
                    • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:47
                      Zaplanowała 15-latkowi, że będzie lekarzem...
                      I że nie będzie myślał o dzieciach...
                      Ciekawe...
                      Hmmm
                      Jak pokazały wydarzenia ostatnich dni, plany planami...
                      • zalamana122 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:50
                        Kobieto, że nie będzie myślał o TYM dziecku tej dziewczyny.
                        • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:56
                          chyba o TYM SWOIM dziecku?
                        • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:56
                          zalamana122 napisał(a):

                          > Kobieto, że nie będzie myślał o TYM dziecku tej dziewczyny.
                          Naprawdę chciałabyś, żeby był człowiekiem, który nie myśli o SWOIM dziecku?
                        • marianka_marianka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:03
                          zalamana122 napisał(a):
                          że nie będzie myślał o TYM dziecku tej dziewczyny.


                          Jesteś pewna, że nigdy nie pomyśli o swoim dziecku, a Twoim wnuku?
                          Wyprałaś mu mózg, czy kontrolujesz myślenie?

                          Co z Ciebie za człowiek?


                          • kaskaz1 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:10
                            W sumie sytuacja w której znalazła się załamana jest godna współczucia, ale przez to jak się odnosi do tej sytuacji swpólczuję jedynie dziewczynie .
                        • trusia29 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:08
                          zalamana122 napisał(a):

                          > Kobieto, że nie będzie myślał o TYM dziecku tej dziewczyny.

                          O tym dziecku ma nie myśleć? Ty wyobraźni nie masz.
                          Jeżeli jest takim cyborgiem jak ty, to o żadnym swoim dziecku myślał nie będzie.
                          Jeżeli jakimś dziwnym przypadkiem nim nie jest, to w sytuacji jak będzie miał kiedyś inne dzieci , zobaczy co to jest miłość ojcowska, to ciebie znienawidzi. Bo dzięki tobie nie będzie miał kontaktu z jednym ze swoich dzieci.
                    • zuzann-a Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:38
                      mia.12 napisał(a):

                      > Im wiecej twoich wypowiedzi czytam tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu,ze
                      > nie jestes prawdziwa...

                      Właśnie miałam napisać to samo.
                  • esteraj Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:01
                    zalamana122 napisał(a):
                    Nabakier, mama nadzieję, że masz wiaderko nervosolu, bo z tych emocji w końcu na zawał padniesz

                    Tak się składa, że Nabakier bardzo mądrze i konkretnie pisze. Ty Zalamana sama dobrze o tym wiesz i to Cię najbardziej boli. Próbujesz odeprzeć "atak", choć to nawet atakiem nie jest. To jedna z wielu wyważonych i konstruktywnych wypowiedzi.
                    Wewnętrznie masz poczucie, że należało zachować się przyzwoicie, ale z jakiś powodów tej przyzwoitości Ci zabrakło. Teraz na siłę chcesz obronić swoje stanowisko i nadal brniesz w swoją arogancję pisząc: Za 18 lat to mój syn będzie (mama taką nadzieje) wykonywał zawód lekarza, a nie myślał o dziecku.
                    Ja życzę Twojemu synowi by spełnił swoje i Twoje marzenia. Każdy człowiek zasługuje na to co najlepsze. To tyczy się również dziewczyny Twojego syna i dobrze, żebyś miała to na względzie.
                    Moja delikatna propozycja byłaby taka, żebyś odpuściła i z pokorą przyznała się do błędu jakiego się dopuściłaś. Przecież Ty już to zaczynasz czuć...

                    Nie czyń drugiemu tego, co nie chciałabyś by Tobie czyniono...
                    • hamerykanka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:36
                      Wyobrazasz sobie takiego amoralnego syneczka jako przyszlego lekarza? W zawodzie gdzie nalezy miec empatie?
                      Az mnie dreszcze przeszly...
                  • ula-lo Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 13.08.12, 22:15
                    Załamana, musisz być trollem...
              • nabakier Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:36
                Znaczy, że trafiłam, i że dociera do Ciebie co nieco.
          • marianka_marianka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 13:56
            maghdalena33 napisała:
            Nie chciałabym żadnych alimentów ani pieniędzy na wyprawkę czy lekarza. Po prostu nie życzyłabym sobie żebyście kiedykolwiek Ty czy Twój synek pojawili się jeszcze na drodze mojego dziecka.


            Może inaczej, pieniądze bezwzględnie tak, kontakt - nie.
            • maghdalena33 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:14
              Nie, ja nie chciałabym nic od takich ludzi. Ani grosza, ani kontaktów ani zainteresowania.
            • agcerz Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:18
              To już drugi wątek na ten temat - czytam i próbuję zrozumieć Załamaną.

              Nie umiem.

              Ona nie chce zachować się po ludzku, przyzwoicie. OK, trudno. Tylko jaką z tego lekcję wyciągnie syn?
              Załamana, mam nadzieję, że jesteś trollem, że to prowokacja.

              Jak pisałam, mój tato był takim dzieckiem, którego nie chciał własny ojciec. (Tj. w sumie i chciał, ale nacisk rodziny sprawił, że nie chciał - nie łożył też na niego).

              Niedawno odnalazłam tamtą rodzinę, mamy kontakt. Niedawno w rozmowie tato powiedział, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego, a o swoim ojcu - że zniszczył go psychicznie, że zmarnował mu życie (oczywiście nie czynnie, ale swoją nieobecnością). Ojciec ma po sześćdziesiątce, tamten nie żyje. A mimo to emocje są bardzo silne.

              "Załamana", taki los szykujesz swojemu wnukowi lub wnuczce. Jesteś na to gotowa? Rozważ to.
              • hamerykanka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 14:39
                Tylko jak widzisz, emocje matki przyszlego wnuka i samego wnuka ma gdzies. Myslisz ze sie nawroci?
                Przeciez jej syneczek do wyzszych celow (czyt. zostanie lekarzem) stworzon....
                • ula-35 Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 09.08.12, 15:11
                  Mam wrazenie,ze zalamana jest trolem.
                  • verdana Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 10:32
                    Też mi się zaczyna tak wydawać:)
                    Ale jeśli nie - nie ma absolutnie mowy, aby za 18 lat syn nie myślał o dziecku. Będzie myślał, bo będzie płacił. A więc co miesiąć będzie sobe przypominał, ze ma dziecko - to raz.
                    Dwa - nie sadzę, aby miał szansę w życiu na zwiazek z przywoitą kobietą, kimś dobrym i sympatycznym. Żadna przyzwoita dziewczyna nie zaakceptuje faceta, który komplernie olewa właswne dziecko. Tak wiec jego przyszłe zycie rysuje się niezbyt atrakcyjnie - jego zona będzie osobą amoralną, inna go nie zechce.
                    Poza tym uczenie młodego człowieka, ze ma prawo zrobić świństwo najbliższemu człowiekowi, o ile to jest dla niego wygodne, takze nie wróży ani szczęśliwego zycia rodzinnego, ani szczęśliwej starości dla załamanej.
                    • tabaszka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 12:05
                      No, ale będzie lekarzem :)
                      • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 12:37
                        > No, ale będzie lekarzem :)
                        Weź, nie strasz. Być pacjentem zupełnie pozbawionego zasad, brrr.
                      • agcerz Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 13:27
                        Może to drastyczne porównanie, ale ten lekarz-endokrynolog, o którym teraz głośno w mediach, a który napastował pacjentki, a lata temu zabił piękną młodą żonę tłuczkiem, baaaardzo był związany z mamusią...
                    • dzika.foka Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 12:55
                      O, no i to jest drugi już powód, dla którego nie należy w żadnym razie rezygnować z alimentów. Z pozbawieniem ojca praw przy takiej postawie jego i jego matki żadnych kłopotów w sądzie nie będzie. Natomiast alimenty zostaną jako comiesięczna przypominajka dla sumienia (i ostrzeżenie dla potencjalnych przyszłych dziewczyn syna).
                      Pierwszy powód jest oczywisty: "unoszenie się honorem" to działanie na finansową szkodę dziecka i na korzyść ojca, nic więcej. Z honorem nie ma nic wspólnego, wręcz odwrotnie.
                      • zakletawmarmur Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 10.08.12, 17:37
                        Dokładnie. Gdy byłam młodsza myślałam podobnymi kategoriami. Teraz widzę, że w ten sposób uczy się egoistów (bo porządny facet o dzieci i tak zadba) braku odpowiedzialności. Kobieta nie dostaj alimentów na siebie tylko na dzieci!
    • lianis Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 15.08.12, 15:36
      Czego Jas sie nie nauczy, tego Jan nie bedzie umial...

      patrzac na caloksztalt wypowiedzi zalamanej, mozna tylko jej gleboko wspolczuc pogladow na wychowanie, ktore sie za lat nascie/dziesiat odbija na niej, kiedy przyjdzie moment znacznie wiekszej zaleznosci od wlasnego dziecka, ktory odpowiedzialnosci i milosci nie nauczony...
    • rycerzowa Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 15.08.12, 23:44
      Przeczytałam oba watki - i się zadumałam.
      Myślę, że Załamana jest trollem, ale takim "pożytecznym" trollem, który coś chce nam pokazać. Jej wypowiedzi są bowiem zbyt szczere, zbyt schematyczne, właśnie takie, by sprowokować.
      Bo co się okazuje?
      Że zmieniła się moralność społeczna w odniesieniu do niechcianej ciąży.
      Osoba najważniejsza, czyli potencjalna matka, nie ma w zasadzie żadnych moralnych obowiązków wobec ciąży.
      Ma je tylko potencjalny ojciec, choćby był dzieciakiem.
      I jego rodzina, choćby najbardziej obca.

      1. Gdy dojdzie do niechcianej ciąży, nikt nie ma pretensji do kobiety, że reaguje paniką, że odczuwa wrogość wobec płodu, że się boi, że najchętniej by uciekła od problemu.
      Ileżto razy czytaliśmy listy forumowiczek przerażonych, że są w ciąży!
      Gdy tak zareaguje mężczyzna, nawet dzieciak, jest chamem, potworem, podlecem i świnią.

      2. Gdy kobieta nawet usunie ciążę, nie uważa się, że popełniła przestępstwo. Nawet bardzo restrykcyjna polska ustawa antyaborcyjna nie przewiduje karania kobiety.
      Gdy z taką propozycją wyjdzie mężczyzna, może być skazany.

      3. Kobieta może nie chcieć zajmować się własnym dzieckiem, może po urodzeniu oddać je do adopcji. Kiedyś o takich matkach mówiło się suki, teraz taka postawa spotyka się ze zrozumieniem. I słusznie. Ale do podobnej niechęci nie ma moralnego prawa ojciec dziecka. Podlec i tyle.

      4. Matka może nie cierpieć niemowlaka, może czasem mieć ochotę go udusić, albo wyjść z domu i nie wrócić. Jakoś nikt jej nie potępia. Po prostu depresja poporodowa.
      Zarezerwowana dla kobiet.

      Tymczasem i kobiety i mężczyzn powinno się rozliczać tylko ze stosunku do realnego dziecka. Wielu rodziców jest zaskoczonych ciążą i ma naprawdę nieprzyjazne uczucia do rozwijającego się życia, ale potem kochają dziecko i troszczą się o nie.
      I tylko to się liczy.

      Co ja bym doradziła Załamanej, gdyby problem istniał naprawdę?
      Żeby nie potępiała chłopaka za niedojrzałość, bo to w jego wieku naturalne.
      Tak samo dziewczyna ma prawo zareagować pragnieniem aborcji, też byłoby to naturalne.
      Starałabym się wytłumaczyć chłopakowi, że to się zmieni, że kiedyś będzie inaczej myślał.
      Że teraz ma obowiązek uczyć się, by mieć dobry zawód, by kiedyś mógł płacić na to dziecko. Że kiedyś ma szansę to dziecko pokochać. Że tak się najprawdopodobniej stanie, gdy on to dziecko zobaczy, gdy nawiąże z nim kontakt. Gdy dojrzeje do tego kontaktu.
      Bo na razie wszystko jest abstrakcją.
      To samo dotyczy i niej samej.
      • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 16.08.12, 10:20
        > Że zmieniła się moralność społeczna w odniesieniu do niechcianej ciąży.
        > Osoba najważniejsza, czyli potencjalna matka, nie ma w zasadzie żadnych mora
        > lnych obowiązków wobec ciąży.

        W którym Wszechświecie? Bo nie w tym, w którym ja żyję. Nawet na forum, na którym jestem od kilku dobrych lat nie zauważyłam takiej przeważającej tendencji.
        > Ileżto razy czytaliśmy listy forumowiczek przerażonych, że są w ciąży!
        Posty. A, ok mylisz listy do gazet, które faktycznie są wybierane przez redakcję, z dyskusją na forum, która nie jest w ten sposób moderowana.
        > 2. Gdy kobieta nawet usunie ciążę, nie uważa się, że popełniła przestępstwo. Na
        > wet bardzo restrykcyjna polska ustawa antyaborcyjna nie przewiduje karania kob
        > iety.
        > Gdy z taką propozycją wyjdzie mężczyzna, może być skazany.
        Bo jest brak równowagi. Mężczyzna nie jest w ciąży. Aborcja nie jest dokonywana na ciele mężczyzny, ergo ma mniej w tej kwestii do powiedzenia. I przeciwnie do tego, co piszesz w swoim poście (nie liście), wiąże się to też z tym, że po urodzeniu dziecka, mężczyzna wywija się płaceniem alimentów. I to nie jest tak, ze ponosi tylko wydatki bez zabezpieczenia, bo jak popadnie w niedostatek, zawsze może swoje dziecko o alimenty na siebie.
        Wbrew pozorom na forum, jak kobieta napisze, że chce usunąć przede wszystkimv odpowiedzi potępiające ją i/lub sugerujące oddanie dziecka do adopcji.
        > 3. Kobieta może nie chcieć zajmować się własnym dzieckiem, może po urodzeniu o
        > ddać je do adopcji. Kiedyś o takich matkach mówiło się suki, teraz taka postaw
        > a spotyka się ze zrozumieniem. I słusznie. Ale do podobnej niechęci nie ma mora
        > lnego prawa ojciec dziecka. Podlec i tyle.
        Nie spotyka się ze zrozumieniem. Ciągle się o nich mówi suka i pyta jak matka mogła oddać.
        > 4. Matka może nie cierpieć niemowlaka, może czasem mieć ochotę go udusić, albo
        > wyjść z domu i nie wrócić. Jakoś nikt jej nie potępia. Po prostu depresja popor
        > odowa.
        > Zarezerwowana dla kobiet.
        Ewidentnie nie miałaś depresji poporodowej.
        > Tymczasem i kobiety i mężczyzn powinno się rozliczać tylko ze stosunku do realn
        > ego dziecka. Wielu rodziców jest zaskoczonych ciążą i ma naprawdę nieprzyjazne
        > uczucia do rozwijającego się życia, ale potem kochają dziecko i troszczą si
        > ę o nie.
        > I tylko to się liczy.
        Oczywiście. Tylko, że mężczyzni wywiną się kąpaniem dziecka codziennie, a na kobiety spada cała reszta. Mam akurat wiele koleżanek z małymy dziećmi, sama jestem matką trzylatki, wszystkie mamy wyższe wykształcenie, 30 małe + lat i mieszkamy w "wielkim mieście". I tylko w mojej rodzinie dzielimy się z mężem po połowie opieką nad dzieckiem (dzięki mojej feministycznie nastawionej do życia teściowej, która wychowała dobrze swoje dzieci) i resztą obowiązków. I w miarę często słyszę, że nieźle się w życiu ustawiłam, bo mój mąż pracuje w domu tyle samo, co ja. I nawet wśród koleżanek feministek, niegdyś zaangażowanych w manify itp, nie widzę tej równości.

        Poza tym wiesz, co innego odruch ucieczki, który człowiek przyzwoity dusi w sobie i robi to, co powinien, a co innego wprowadzanie go w życie. Tu krytykujemy młodego chłopaka i jego matkę, którzy właśnie to robią. Młoda dziewczyna i jej rodzina, biorą sytuację na klatę.
      • zakletawmarmur Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 15:32
        Post tego właśnie pokroju.

        Nie zauwazyłaś jednak, że autorem wątku jest KOBIETA. To na nią głównie spadają gromy a syn jest traktowany jako człowiek, którego psychika dopiero się kształtuje, oczywiście dzięki pozbawionej uczuć matce (nie pisze tu o swoich odczuciach na temat matki chłopca).

        Płeć nie ma tu większego znaczenia. Gdyby napisał ojciec (lub matka) nastoletniej córki, próbujący namówić ja na aborcje albo chciał wyrzucić z domu to też dostałby po tyłku:-)
        • ada16 Re: Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 16:23
          Raczej istotny jest wiek piszącej , nie płeć.
          Nie jest to zagubiona młoda dziewczyna , a pani w średnim ;) wieku , dojrzała i smodzielna.
          Innej realcji mozna spodziewać się po małolacie, zależnym od rodziców, innej , po dorosłej osobie.
          • zalamana122 Re: Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 19:22
            Moment, moment - nie ma już za co brać odpowiedzialności.
            • oliwkowa75 Re: Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 20:27
              Ej, a ten synek, przyszły lekarz, to wie w końcu skąd się dzieci biorą? Bo może już nową pannę puka? I przy kolejnym płodzie też się wyprowadzicie, i kolejne alimenty? Do 18tki to on jeszcze wiele płodów może zmajstrować. Szczególnie, że w zasadzie żadne konsekwencje go nie czekają. Mamusia obroni, po główce poklepie ;)
              • zalamana122 Re: Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 20:38
                W obecnej sytuacji o żadnych alimentach nie ma mowy.
            • lillam Re: Ci biedni meżczyźni i te okropne kobiety... 16.08.12, 21:02

              > Moment, moment - nie ma już za co brać odpowiedzialności.

              Tzn. co? Zaszczuliscie tak dziewczyne, ze zgodzila sie zamordowac wlasne dziecko?
              Czy ze stresu poroniła i a Wam spadł wreszcie garb z pleców?
    • rycerzowa Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 16.08.12, 23:36
      Cokolwiek się stało, dla dziewczyny znajdzie się usprawiedliwienie.
      Chłopak - w tym samym wieku, czyli o niższym stopniu dojrzałości emocjonalnej - okrzyknięty zostanie łajdakiem.

      sanciasancia napisała:

      >> zmieniła się moralność społeczna w odniesieniu do niechcianej ciąży.
      > > Osoba najważniejsza, czyli potencjalna matka, nie ma w zasadzie żadnyc
      > h mora
      > > lnych obowiązków wobec ciąży.

      > W którym Wszechświecie? Bo nie w tym, w którym ja żyję. Nawet na forum, na któr
      > ym jestem od kilku dobrych lat nie zauważyłam takiej przeważającej tendencji.

      No to napisz coś w stylu "mam 16 lat, jestem w ciąży, przeraża mnie to, boję się, chcę uciec, nie chcę dziecka, nic do niego nie czuję".
      Oprócz dyżurnej gazeta mi płaci wszyscy cię będą wspierać, pocieszać, doradzać, a nade wszystko uznają twoje uczucia za naturalne.
      Bo są naturalne.
      A jeszcze pokolenie wstecz suchej nitki by na biednej dziewczynie nie zostawiono.


      > Wbrew pozorom na forum, jak kobieta napisze, że chce usunąć przede wszystkimv o
      > dpowiedzi potępiające ją i/lub sugerujące oddanie dziecka do adopcji.

      Ano właśnie - oddanie do adopcji.
      Czyli zrozumienie dla sytuacji, gdy kobieta nie może lub nie chce zająć się własnym dzieckiem.
      Tako rzecze Wielki Ustawodawca, ksiądz proboszcz i opinia publiczna: zmusimy cię do urodzenia dziecka ale nie wymagamy, byś je wychowywała, możesz je oddać innym.
      Czyli masz moralne nie chcieć wychowywać własnego dziecka.
      Mężczyzna tego moralnego prawa nie ma. Podlec i tyle.


      > Poza tym wiesz, co innego odruch ucieczki, który człowiek przyzwoity dusi w sob
      > ie i robi to, co powinien, a co innego wprowadzanie go w życie. Tu krytykujemy
      > młodego chłopaka i jego matkę, którzy właśnie to robią. Młoda dziewczyna i jej
      > rodzina, biorą sytuację na klatę.

      Widzisz, ale cały wątek był o sprawie właśnie na etapie "odruchu ucieczki", który to odruch dla wszystkich zainteresowanych był czymś jak najbardziej naturalnym.
      Kto i co "wziąłby na klatę" pokazałoby życie.
      A w życiu różnie bywa. Często jest tak, jak w tej biblijnej przypowieści - że ten syn, który powiedział "nie", w rezultacie zrobił, co trzeba, a ten, który zgodnie przytakiwał, od obowiązków się wywinął.


      • sanciasancia Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 17.08.12, 07:57
        > Widzisz, ale cały wątek był o sprawie właśnie na etapie "odruchu ucieczki", kt
        > óry to odruch dla wszystkich zainteresowanych był czymś jak najbardziej natural
        > nym.
        Tak, tylko, że w wątku krytkuje się matkę, która jest dorosła i ów instynkt ucieczki powinna zdusić.
        > Kto i co "wziąłby na klatę" pokazałoby życie.
        > A w życiu różnie bywa. Często jest tak, jak w tej biblijnej przypowieści - ż
        > e ten syn, który powiedział "nie", w rezultacie zrobił, co trzeba, a ten, który
        > zgodnie przytakiwał, od obowiązków się wywinął.
        Anecdata?
        > Czyli masz moralne nie chcieć wychowywać własnego dziecka.
        > Mężczyzna tego moralnego prawa nie ma. Podlec i tyle.
        W którym równoległym świecie? Żyjemy w kraju, w którym ściągalność alimentów jest znikoma (wikipedia twierdzi, że 13%), przeciętny ojciec spędza z dzieckiem 7 minut dziennie. De facto mężczyźni mają prawo nie wychowywać własnych dzieci i często z niego korzystają, nawet będąc w związku z matką dziecka. Dlatego dziewczynę się wspiera, bo przed nią wiele lat samotnego macierzyństwa, a chłopakowi próbuje wyjaśnić, że ten moralny obowiązek ma tak samo, jak matka, która zwykle wychowuje i w wielu przypadkach utrzymuje dziecko. To, co się zmienia to świadomość, że matka ma takie same prawa jak ojciec - to jest tak samo może podjąc decyzję co z ciążą i dzieckiem, a ojciec tak samo jak matka, ma wobec ciąży i dziecka obowiązki. Zresztą mimo asymetrii -
        • rycerzowa Re: nastolatek ojcem - rozważania ogólne 18.08.12, 10:04
          sanciasancia napisała:
          w wątku krytkuje się matkę, która jest dorosła i ów instynkt uci
          > eczki powinna zdusić.

          Hm, zdusić instynkt ucieczki...
          Spytaj biologa, co o tym myśli.

          > > A w życiu różnie bywa. Często jest tak, jak w tej biblijnej przypowieści

          > Anecdata?

          Nie anegdota, tylko Ewangelia.


          > Wiesz, interpretowanie dyskusji bez kontekstu -
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka