kara_mia
07.08.12, 12:46
Przeczytałam prawie cały watek dotyczący nieoczekiwanej ciąży dziewczyny syna "załamanej" i postanowiłam założyć nowy watek , być może ku przemyśleniu rodziców.
Najbardziej uderzyły mnie zdania:
Mój syn ma ambitniejsze plany na przyszłość, niż bawienie dziecka. No niestety.
Alimenty będą płacone. Ale mój syn nie zamierza się tym dzieckiem zajmować.
Chciałam się z wami podzielić moimi odczuciami,
Otóż, mam nieodparte wrażenie, że obrazek wygląda tak:
Mama, wdowa wychowywała syneczka, który miał być tylko dla niej, tylko jej, jej mężczyzna. A tu spotkał się z jakąś dziewczyną i niby, co?
„Ma należeć już do innej? Przecież to mój synuś a nie innej.
Już zaplanowałam wcześniej wyprowadzkę, żeby ich od siebie odseparować, a ona taki numer wywinęła? No to się pomyliła. To mój i tylko mój synuś, jego czeka kariera, przed nim stanie świat otworem i będę się nim chwaliła, bo to jedyny mężczyzna mojego życia.
Odseparuje ich od siebie i od tego dziecka, które jest i będzie żywym dowodem, że mój syn – mężczyzna BYŁ z INNĄ kobietą. Najlepiej, żeby tego dziecka nie było, ale jak nawet będzie żywe, to dla mnie będzie jak umarłe. Bo to mój mężczyzna a nie innej!”
Wobec tego scenariusza, wszystkie zarzuty o egoizm, wydają się mi być nikłe przy tym obrazku.
Może ja przesadzam, może źle widzę, może jestem przewrażliwiona, dorabiam teorie, która nie istnieje… mam nadzieję, że wymyślam, ale w to nie wierzę.
Ale tyle razy widziałam, takie potworne symbiotyczne związki mama-syn, tata-córka, ze po prostu strach się bać, do czego to może prowadzić i dlatego pisze ku przestrodze, może się zresztą mylę.