kjh7
27.11.12, 10:41
Słuchajcie, bo mnie już to zaczyna wkurzać. Wiem, że problem musi tkwić we mnie jeśli pewne sytuacje się powtarzają to ja cos źle robię.
Np w pracy mówię szefowi, że przepisy są takie i takie więc wg mnie nie ma prawa robić tego i tego. On nie robi tego przez np miesiąc a potem znowu robi, albo bagatelizuje moje słowa od początku jako nieistotne. Dopiero gdy po wielu miesiącach moim po cichu staraniem udaje się dostać oficjalne pismo z jakiegoś Urzędu, z oficjalnymi pieczątkami, który potwierdza moje słowa, to dopiero wtedy szef akceptuje, że faktycznie tego robić w firmie nie może. Czy ja mówię niewyraźnie czy moje zdanie/osoba jest nic nie warte i można olać? :(
Prywatnie: np kuzynka, którą traktuję jak siostrę bo wychowywałyśmy się razem, przyjeżdza do mojego miasta na niektóre weekendy na studia, nocuje u mnie, z racji ,że ja jestem u siebie, lubię gotować i gościć kogoś, to z przyjemnością wstaję też z nią rano, robię jedzenie i kanapki. Poprzednio zrobiłam trzy kanapki (planowo od 8 rano do 8 wieczór zajęcia więc to takie minimum wg mnie, a wiem że finansowo nie ma teraz najlepiej) Zajęcia skończyły się wcześniej więc następnym razem chciała tylko dwie kanapki, zrobiłam dwie. Tym razem część zajęć przepadło więc jedną przyniosła z powrotem. Całkiem miło spędziłyśmy weekend poza zajęciami, potem zrobiłam obiad, ciasto, podogadzałyśmy sobie takie dolce far niente przy pełnym stole i lampce wina. Ona nie dołożyła niczego ani nie zapytała wcześniej czy jest co jeść czy trzeba po drodze kupić. Nie oczekuję tego, ale jeśli nic nie przynosi to normalne, że ja jedzenie daję. Ba, widzę, że ona oczekuje, że jej jedzenie zapewnię. W ostatni dzień rano przyszykowałam śniadanie, herbatę. Robię jej kanapki na zajęcia, dwie kanapki. A ona wchodzi do kuchni i podnosi na mnie głos i wściekłowkurzona prycha "nieróbże tyle tych kanapek!!". Przyznaję, że szczęka mi opadła. Powiedziałam tylko przepraszająco, że myślalam, że będzie mieć zajęcia cały dzień więc tyle zrobiłam... Odłożyłam jedną do lodówki. Przed wyjściem podziękowala mi za gościnę, ale ten jej napad na mnie pełny jakiejś zakamuflowanej niechęci do tej pory mi brzmi w głowie. :( Następnym razem chyba będę rano udawała że śpię, albo pójdę do znajomych a jej zostawię pusta lodówkę, niech się sama organizuje, chyba to jedyne wyjście :( W każdym razie i tak mi przykro, że w moim własnym domu ktoś mnie tak z buta potraktował i też smutno mi, że to ja odruchowo "przepraszałam że zyję i coś jej daję:(