Dodaj do ulubionych

Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z mężem

11.03.13, 20:11
Witam serdecznie
Mam 28 lat,jestem mężatką-mamy 13 miesięcznego synka.
Jestem kobietą po studiach,z całkiem niezłym cv i z ogromną pasją.Obecnie przebywam na urlopie wychowawczym i czuję się przede wszystkim mamą i żoną,no i oczywiście gospodynią domową ;-) Ale to nie jest tak,że utknęłam w pieluchach i nic więcej mnie nie interesuje:staram się życ jak wcześniej,robic coś tylko dla siebie:chodzę na siłownię,pochłaniam książki,chodzę na kurs angielskiego itp.itd.
Rodzinę utrzymuje mąż,który całkiem nieźle zarabia,nie są to luksusy,ale starcza na wszystko.
A teraz dokładniej:
myślę o drugim dziecku...Naprawdę nie wiem co mi się stało..może to hormony,a może coś innego,a może ogromne pokłady miłości?Jestem DDA,po terapii,z zażegnana przeszłością.DDAktóre nauczyło się nie bac miłości,które ma normalną relację z mężem,ukochanego synka i poczucie bezpieczeństwa.Przed ciążą wciąż za czymś goniłam,wciaż nie wiedziałam czego tak naprawdę chcę od życia.Zachodząc w pełni świadomie w ciążę zatrzymałam się,powiedziałam sobie stop:już masz wszystko,już nie musisz tak pędzic.I faktycznie tak się stało:moje myśli,świadomośc siebie zmieniła się...Owszem,czasami jest bardzo ciężko:jestem sama z dzieckiem od rana do wieczora,bo nie mamy żadnej rodziny w pobliżu.Ale powiem szczerze,że myślałam,że macierzyństwo mnie przerośnie,że ja ta pędząca za karierą i za wszystkim nie wysiedzę w domu z dziekciem.A tymczasem ja się spełniam-ja naprawdę czuję się całą sobą matką.Z nerwowej temperamentnej osoby zmieniłam się w anioła z ogromnymi pokładami cierpliwości.Jestem kochającą wyluzowaną mamą,wiecznie uśmiechniętą,pokazującą synkowi świat.Określę to w taki sposób:po urodzeniu synka poczułam,że w końcu wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasowac.
żeby nie było tak kolorowo,mieliśmy też z mężem cieżkie chwile po urodzeniu synka:karmienie piersią bardzo nas od siebie odsunęło,tzn.mnie od męża.Mój wygląd po ciąży itp.był dla mnie ogromna barierą.Ale już wszystko wróciło do normy,kilka miesięcy temu.
A teraz do rzeczy,zawsze planowaliśmy dwoje,może nawet troje dzieci.
Zaczęłam marzyc o drugim dziecku,analizowac nasze finanse,możliwości mieszkaniowe,moją siłę,cierpliwośc,czy sobie poradzę.Dodam,że nie mam żadnej traumy związanej z porodem-przebiegł szybko itp.Całą ciążę znosiłam super,byłam bardzo aktywna itp.ale liczę się z tym,że druga może przebiegac inaczej.
W każdym razie pomimo minimalnego strachu czy sobie poradzimy czuję całą sobą,że to jest ten moment na rozpoczęcie starań o drugie dziecko-ale nie takie na siłę,na spokojnie,naturalnie i kiedy to się zdarzy to się zdarzy.
I teraz zaczynają się schody...mąż dziecka drugiego odmawia..i to z wielką złością,naburmuszeniem,tak jakby to był mój wymysł,fanaberia.Jednocześnie chwali mnie i docenia,że jestem super mamą dla naszego synka itp.Ale twierdzi,że on sam nie jest gotowy psychicznie teraz na drugie dziecko....I co tu robic.Nie chodzi mi o złote rady typu zmuszenie go do dziecka,przekłuwanie prezerwatyw itp.-przepraszam za taką dosłownośc,ale w internecie aż się roi od takich pomysłów.
Dla mnie jego argumenty są niezrozumiałe.Sam mówił,że chciałby miec dzieci z różnicą 2-3 letnią.Po drugie tak już jest na tym świecie,że to na kobiecie spoczywa większy obowiązek odnośnie ciąży,porodu,połogu i powiedzmy,że rezygnacji z kariery,przynajmniej na jakiś czas.Mój mąż robi karierę,rozwija się,a co ze mną?co z moim pomysłem na życie?Też mam pewne plany,ale wiem,że są one możliwe dopiero po odchowaniu dzieci.
W tym całym poście chodzi mi o to,że szukam rady jak rozmawiac z meżem?ale tak,żeby go nie przymuszac.I jak znieśc tą ciężką sytuację?dla mnie drugie dziecko jest bardzo ważne,a czuję,że mąż tego nie rozumie.Jak się z tym wszystkim pogodzic?Bo czuję,że przez ten konflikt oddalamy się od siebie,bo każde z nas ma swoje racje.
Bedę wdzięczna za jakąkolwiek podpowiedź
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:18
      Mąż ma prawo nie rozumieć, bo wnoszac z Twojego postu ty siedzisz w domu z dzieckiem, rozwijasz się - a on od rana do wieczora zarabia na rodzinę. Kolejne dziecko oznacza dla niego, jak podejrzewam, kolejne lata, gdzie będzie raczej dostarczycielem pieniędzy, niz człowiekiem cieszącym się z rodziny. Dla niego kolejne dziecko moze oznaczać,z ę z dzieci bedzie miał mniej radości - bo mniej czasu - niż ma teraz - więc w rezultacie tylko na tym straci. W dodatku dopiero co Wasze wzajemne stosunki wróciły do normy, a kolejne dziecko oznacza kolejne odtracenie.
      • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:26
        małe sprostowanie:jesteśmy partnerskim związkiem.Ja robię coś dla siebie wieczorami,mąż również ma wieczory dla siebie albo dla mnie.Kiedy on chce iśc na imprezę,to nie ma żadnego problemu itp.
        Ja nie podzielam tego,że on jest dostarczycielem pieniędzy.Ja też uważam,że pracuję,owszem z miłością itp.ale nie uważam,żebym miała mniej obowiązków niż mój mąż,a może nawet mam więcej.Mąż pracuje do 17 od poniedziałku do piątku.
        Ja nawet chciałam wrócic do pracy-ale synek nie dostał się do państwowego żłobka,a opiekunka zarabiałaby prawie tyle samo co ja.Z resztą czuję całą sobą,że mój synek jest za mały,żebym go zostawiła z kimś innym.
    • differentview Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:26
      moze Twoj maz nie do konca jeszcze odnalazl sie w roli taty i stad obawy; piszesz, ze cale dnie spedzasz sama z dzieckiem, maz pracuje; Ty odkrylas w sobie uroki maciezynstwa a moze on jeszcze nie odkryl urokow ojcostwa; poza tym na barkach meza bedzie utrzymanie 4 osobowej rodziny- byc moze jego argumenty nie sa do konca bezpodstawne?
      • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:29
        mąż dzieci uwielbia,synkiem zajmuje się wzorowo.Tyle ile może to poświęca mu czasu.Wiadomo,że mniej niż ja,ale lubi się z nim bawic,chodzic na spacery itp.
        Tu dochodzimy do pytania:kiedy w takim razie jest czas na dziecko,obojętnie czy pierwsze czy drugie?bo moim zdaniem stety/niestety nigdy.
        Nie jest źle z naszymi finansami,mamy swoje mieszkanie,samochód,bez kredytu itp.Radzimy sobie finansowo.
        • differentview Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:39
          jestes mloda kobieta i masz jeszcze duzo czasu na drugie dziecko; cieszysz sie macierzynstwem, nie macie problemow,finansowo ok, maz twierdzi, ze nie jest gotowy psychicznie na drugie dziecko w TYM MOMENCIE; wiec moze warto poczekac rok czy dwa tak zebyscie oboje tego chcieli?
          • verdana Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 20:50
            No własnie - uwielbia synka. Jak urodzi sie kolejne dziecko, to prawdopodobnie zarabianie samemu na 4-osobową rodzinę zabierze mus poro czasu, spedzonego z synkiem.
            • marzeka1 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 21:22
              Osobiście mężowi się nie dziwię bo to duża odpowiedzialność mieć na utrzymaniu 4 osoby. Na dodatek dziecko ma zaledwie 13 miesięcy, a już chciałabyś kolejne- mam 2 dzieci, z 4-letnią różnicą, taka różnica, o jakiej piszesz- nawet dla mnie, która dzieci ma, jest zbyt mała.
              Poza tym tylko jeden pracujący na utrzymanie= mniej czasu dla rodziny.
              • trusia29 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 11.03.13, 22:34
                A moim zdaniem różnica wieku idealna :) Mam brata młodszego o 16 miesiecy - moja mam zawsze mówi, ze dobrze ze nie wyszła z pieluch zanim urodziła drugie dziecko, potem byłoby trudniej do tego wracać.
                Sama mam 9-miesiecznego syna i chciałabym mieć drugie dziecko. Rożnica 2 letnia mi się marzy :) Rozumiem wiec autorkę wątku. Ale rozumiem też męża - lepiej dać mu czas.

                Do autorki - Jesteście młodzi, zdążycie, a on musi po prostu tez chcieć. Ja wam zazdroszczę tego czasu, bo mam 37 lat i już go dużo nie mam na urodzenie kolejnego dziecka. Rozmawiaj z nim na spokojnie, bez awantur, bez nacisku. Zapytaj dlaczego nie chce, może z jego strony to wygląda inaczej niż z Twojej? moze jakiś kompromis wypracujecie?
    • fruzia01 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 07:20
      mąż nie jest gotowy psychicznie - to jest bardzo ogólne stwierdzenie
      myślę, że warto poprosić go o to, by zastanowił się i powiedział co przez to rozumie, czego się najbardziej obawia (czas, pieniądze, zmęczenie?), jakie ma wyobrażenia o wspólnym życiu w trójkę czy czwórkę, dlaczego uważa, że życie w 3 będzie lepsze niż w 4 itd.
      o konkretach można rozmawiać, można myśleć nad rozwiązaniami konkretnych problemów, ustalać plan działania, dążyć do kompromisów i porozumienia, ale najpierw muszą one zostać skonkretyzowane i wyartykułowane; z takim "nie jestem gotowy" nie da się wiele zrobić
    • kol.3 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 07:58
      Czasy są ciężkie, mąż jest jedynym żywicielem rodziny, pierwsze dziecko jest bardzo małe. Trudno się mężowi dziwić. Dla Ciebie szczęście to obstawienie się dzieciakami, dla niego jak widać nie, a przynajmniej nie od razu trójką. Co będzie jak mąż jedyny żywiciel, nie zarabiający jak sama piszesz kokosów, straci pracę? Ty wrócisz do pracy ale nie zarobisz, bo jak sama piszesz zarabiasz mało. Mniej entuzjazmu, więcej realizmu. Nikt nie mówi, że nie macie mieć więcej dzieci, może stańcie mocniej na nogi, masz jeszcze dużo czasu na rodzenie..
    • nomika1000 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 10:31
      Przede wszystkim dobrze porozmawiać z mężem, że by sprecyzował ci dlaczego nie chce. Mężczyźni choć się do tego nie przyznają, bardzo myślą o przyszłości, o zabezpieczeniu bytu rodzinie. Może wydaje mu się, że nie da rady, że tak jak pisały poprzedniczki nie będzie miał dla Was tyle czasu. Przy dwójce dzieci zmieniają sie priorytety, już nie do końca może być jak chcemy. Niestety nasza rzeczywistość jest taka, że bardzo musimy skupiać się na finansach...
      Ja bym porozmawiała na spokojnie, niech wyjaśni Ci swoje argumenty, przyjmij je do wiadomości, możesz z nim dyskutować jeżeli uważasz inaczej. A potem daj mu trochę czasu na przemyślenia... nie naciskaj na siłę, bo to nic nie da.
      Może warto pogadać ze znajomymi, którzy maja dwójke dzieci jak im się żyje, zawsze będziesz miała dodatkowe argumenty.

      U mnie się nie udało, mąż nie chce i rozumiem jego powody. Choć nie do końca umiem się z tym pogodzić, wiem że chce dla naszej trójki jak najlepiej.
      • agcerz Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 11:56
        No właśnie, ja jestem kobietą, która zmieniła zdanie - kiedyś zgodziłabym się na drugie, dziś wolę mieć jedno. Ludzie zmieniają się wewnętrznie, ale także pod wpływem czynników zewnętrznych. Warto to wyjaśnić z mężem.
    • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 12:18
      Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi-z niektórymi się zgodzę,z innymi niezupełnie :-)
      ale każdy ma prawo do swoich poglądów.
      Ale do rzeczy:ogólnie ja mam inny charakter,a mąż inny.Ja sporo przeszłam w życiu,wiem jak może bolec,jak może dokuczac samotnośc,brak miłości itp.Rodzina zawsze jest dla mnie podstawą,priorytetem itp.Mam bardziej temperamentny charakter niż on,szybciej podejmuję różne decyzję itp.
      mój mąż pomimo tego,że jest ode mnie 3 lata starszy to nadal jakby nie wiedział czego chce od życia-ma dobrą pracę,nie mam kredytu,radzimy sobie.
      Zawsze miał problem z podejmowaniem decyzji:zamieszkanie razem-odkładał,bo się bał.Zawsze przy podejmowaniu decyzji paraliżuje go strach.Decyzja o ślubie-bardzo chciał,ze trzy razy odwoływał ślub-tzn.odwoływał w sensie takim,że mówił mi,że nie,że nie jest gotowy psychicznie.Ja to znosiłam...Potem decyzja o dziekcu-również bardzo chciał,ale się bał,i odkładał.Za każdym razem nie umiał podac mi sensowych argumentów.Ja mam analityczny umysł,zrozumiałabym prawdziwe konkretne argumenty.Myślę,że gdyby nie to,że leczyłam się ginekologicznie i był strach,że nie zajdę w ciąże-to jeszcze parę lat by czekał z dzieckiem.Jednocześnie marzy o trójce.Wszystko fajnie,tylko dlaczego ma byc zawsze po jego myśli?Dlaczego to ja zawsze muszę na coś czekac?I to nie o to chodzi,że mój mąż mnie specjalnie oszukuje z każdą wspólną decyzją,czy zwodzi,czy mu nie zależy-ja wiem,że mu zależy,że kocha mnie i synka,ale coś go zawsze paraliżuje przy podejmowaniu decyzji.I mi czasami już naprawdę do tego brakuje cierpliwości-bo zamiast zaplanowac coś wspólnie,porozmawiac,to mój mąż odwraca się od tematu-i non stop słyszę tą samą śpiewkę:nie jestem gotowy psychicznie,kiedyś będę na pewno gotowy.Nawet nie umie mi tego wytłumaczyc.
      A z tymi finansami to już bym tak nie przesadzała:to że jestem na urlopie wychowawczym nie oznacza,że nie mogę wrócic do pracy.Ale czy mam się tak zachowac,żeby wrócic i za chwilę specjalnie zajśc w ciążę i wylądowac na l4,żeby tylko miec wypłacaną pensję?nie zrobię tak,mam za bardzo w porządku szefa.Nie chcę palic za sobą żadnych mostów.
      Przebywając na urlopie wychowawczym w przypadku ciąży mam prawo do zasiłku macierzyńskiego plus prawo do płatnego urlopu rocznego rodzicielskiego.
      I to nie jest tak,że ja pragnę obstaawic się dziecmi,bo to moje marzenie-mam też inne,ale teraz póki mój syn jest mały,to jestem przede wszystkim matką.
      • verdana Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 12:29
        A może własnie Twój mąż ma dosyć tego, ze jesteś przede wszystkim matką i chciałby znowu mieć żonę?
        • marzeka1 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 12:33
          Podpiszę się :) Bycie matką to JEDNA Z RÓL, jakie pełnisz, a ty robisz z siebie z pragnienia kolejnego dziecka, gdy jedno w domu jest ciągle małe, jakąś matkę monstrualną. Może mąż chciałby znowu w domu mieć też kobietę, żonę- a nie tylko matkę kolejnego dziecka.
        • lilith76 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 13:02
          Trochę to brzmi jakby mąż był ci potrzebny tylko po to byś mogła się realizować jako matka kolejnych dzieci. Masz wielką potrzebę dawania miłości i opieki, ale tylko dla dzieci.
          Może on tak to czuje?

          Albo jego brak zdecydowania, to "chce, ale nie teraz" jest wyrazem braku asertywności, gdy tak na prawdę ani na małżeństwie, ani na dzieciach mu nigdy nie zależało.
          • fruzia01 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 12:11
            a może a może a może....
            chłop nie powie o co mu konkretnie chodzi tylko strzela focha i mówi formułkę "nie jestem gotowy" a kobieta ma się dwoić i troić i wpadać na pomysł co pan ma na myśli i dlaczego; wszystkie odpowiedzi w tym wątku to próby domysłów co panu może przeszkadzać i porady by autorka wzięła to pod uwagę... a może chce mieć żonę a nie matkę, a może boi się odpowiedzialności a może boi się ciężaru finansowego itd. HALO, jakby facet był poważny to by zwerbalizował swoje obawy, usiadł do rozmowy, wytłumaczył swoje stanowisko a tymczasem autorka napisała, że jej mąż UCIEKA OD ROZMOWY na temat dziecka;
      • ruda_henryka Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 12:36
        Ale daj mu i sobie czas.
        Piszesz z pozycji jedynie słusznej prawdy, widzisz swoje argumenty a jego zbijasz jako mniej warte, bo ma wg ciebie niestabilny charakter. Nie masz patentu na posiadanie racji w tej sprawie - macie po 50 % głosów w tej sprawie. Na prawdę jesteście młodzi i nie warto psuć sobie relacji w małżeństwie. Bo może być tak że teraz za wszelką cene postawisz na swoim ale żwiązek wam się posypie. Różnica wieku między dziećmi 3-4 lata też jest do zniesienia.
        Faceci są tacy, że ich to przeraża pod względem logistyczno - finansowym, ty spełniasz się jako matka, niosą cię hormony i następne dziecko teraz ma być tak na prawdę dla ciebie - a ma być dla was. Jego może przerażać to że bedzie miał na utrzymaniu 4 osoby, ale się do tego nie przyzna. Daj mu czas, pół roku, rok, dziecko wam podrośnie, stanie się bardziej komunikatywne i mniej obsługowe - łatwiej bedzie wam podjąc decyzję.
        Tobie też to może dobrze zrobić, chociaż wiem, że to trudne. Niestety w takich sytuacjach nie ma kompromisu, nie można mieć pół dziecka :) Ale namolne naciskanie na prawdę może odnieść odwrotny skutek.
        Na prawę masz czas, ja mam 36 i dopiero teraz myślę o drugim dziecku a może i o trzecim... Ale też sama musiałam do tego dojrzeć mimo, że mnie mąż naciskał od razu bardzo to bałam się o naszą syt materialną, o moją pracę - nie chciałąm ciągiem w domu siedzieć i bałam się o moje zdrowie. Ale jestem dobrą matką i Twój mąż może też mieć różne obawy, co nie przeszkadza mu być teraz super ojcem.
      • deszcz.ryb Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 13:57
        > I to nie jest tak,że ja pragnę obstaawic się dziecmi,bo to moje marzenie-mam te
        > ż inne,ale teraz póki mój syn jest mały,to jestem przede wszystkim matką.

        Jesteś i matką, I ŻONĄ! Nie zapominaj o tej drugiej funkcji. Skoro tak podchodzisz do sprawy, to ja się nie dziwię, że mąż nie chce drugiego dziecka - zostanie odstawiony na jeszcze dalszy plan a jego rolą będzie jedynie dostarczanie pieniędzy żebyś ty się mogła wyżyć jako matka.

        I jest jeden bardzo rozsądny, konkretny argument: twój mąż NIE CHCE dziecka. I to ci powinno wystarczyć! On jest dorosły, wie, co mówi, MA PRAWO podjąć taką decyzję. Macie już jedno dziecko, więc wróć do sprawy za parę lat. Jesteś młoda, masz dużo czasu.
    • sacea Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 12:30
      a może mąż boi się znowu tego odsunięcia? sama piszesz, że dopiero od kilku miesięcy wszystko wróciło do normy
    • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 13:00
      odnośnie bycia przede wszystkim matką:miałam na myśli porównanie bycia pracownikiem z małym dzieckiem,a mamą na urlopie wychowawczym.
      Myślę,że jestem normalną mamą-z życie seksualnym,ze spędzaniem czasu z mężem,nie rozmawiam o kupkach synka itp.itd.Od kilku miesięcy nie jestem już zmęczoną mamą-synek przesypia całe noce itp.
      Ja po prostu sama nie wiem czy jak odłożę taką decyzję np.na rok,dwa lata itp.to czy mi się będzie potem znowu chciało przez to przechodzic.Nie ukrywając jest to ciężkie dla kobiety,pomimo miłości do dziecka i spełnienia.
      I w tym miejscu dochodzi aspekt:
      - w ciążę nie zachodzi się na pstryknięcie palcami:w sensie takim,że niekoniecznie mamy dzieci wtedy kiedy sobie to zaplanujemy.Czyli,że czasami potrzeba również dłuższego starania się niż miesiąc,może byc pół roku,rok.więc tutaj czas sie wydłuża.
    • tully.makker Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 13:38
      To oczywiscie rzecz decyzji, ale dl amnie rodziciwlsktwo z bardzo krotkim odstapem miedzy dziecmi nie jest decyzja odpowiedzilana - glownie ze wzgledu na dziei wlasnie. Wiem, ze wiele osob sie na taki model decyduje i nie mnie ich oceniac, ale to nie jest decyzja, ktora sama bym podjela w swpoim zyciu. Byc moze twoj maz mysli podobnie.
      • sebalda Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 16:08
        Jako jedyna chyba świetnie Cię rozumiem, bo sama mialam tak z dzieckiem. To znaczy z odnalezieniem się w roli matki. Dla większości kobiet poród to ból i wysilek, dla mnie, mimo że poród był ciężki, urodzenie córki było najpiękniejszym momentem w moim życiu. Był jak iluminacja! Choć wcale aż tak dziecka nie pragnęłam, tez się obawiałam, z chwilą urodzenia odnalazłam sens swojego życia! Wiem zatem, jak można się w tym odnaleźć i cieszyć z każdego dnia z dzieckiem.
        Niemniej w moim przypadku sprawa była o tyle skomplikowana, że córka po urodzeniu była bardzo ciężko chora, uleczalnie, ale stres z tym związany na jakiś czas powstrzymał mnie ze strachu przed kolejnym dzieckiem. Dopiero gdy się zorientowałam, że kocham córkę aż za bardzo i że lepiej dla niej będzie, gdy tę miłość podzielę na drugie dziecko, po czterech latach zdecydowałam się na drugie. I była powtórka z rozrywki, choć nie sądziłam, że można aż tak bardzo kochać dwójkę:)
        Czasami jedynie żałowałam, że nie zdecydowałam się na drugie dziecko wcześniej, bo mniejsza różnica wieku dla rodzeństwa jest bezsprzecznie lepsza. Moje mają teraz 21 i 17 lat i ta różnica nadal jest odczuwalna. Zatrze się zupełnie pewnie za jakieś 10 lat.
        Sama jestem jedynaczką i to bardzo późną. Nie mam od dawna rodziców, nie mam rodzeństwa i praktycznie całe życie mi go brakuje.
        Nie wiem, co Ci doradzić, będę trzymała kciuki, żeby opór męża jak najszybciej przeminął. Udało Ci się przeprowadzić wszystko choć z oporami, uda się i tym razem:))) Ten typ tak ma i chyba musisz się z tym pogodzić i czekać na dobry moment:)
    • lianis Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 16:30
      Pytanie co ty planujesz po drugim dziecku, bycie mama na pelen etat i trzecie po kolejnych dwoch latach, czy powrot do pracy? Bo ja jestem w stanie zrozumiec, ze skoro byly plany na dwoje dzieci, to w przypadku twojej kariery lepiej zrobic jedno po drugim w malym odstepstwie czasu i wrocic normalnie do pracy, niz miec jedno, wrocic na chwile, rok, dwa do pracy po czym znowu kariere przerywac dzieckiem i pieluchami. W ten sposob sie do niczego nie dojdzie przez dlugie lata. Ale jesli Twoim glownym motywem jest teraz bycie matka na wychowawczym i spedzanie jak najwiecej czasu w pieluchach, bo dzieci staly sie calym twoim swiatem, to trzeba zrozumiec meza, ze taki uklad moze mu nie odpowiadac. Jakby nie patrzec to na nim spoczywa teraz cala odpowiedzialnosc za wasz byt i niechby cos w pracy poszlo nie tak, albo jakas choroba czy wypadek na drodze i co wtedy?
      Ja w ktoryms momencie mialam duze parcie na dziecko, ale maz stwierdzil, najpierw praca, bo nie po to sie studiowalo zeby do niej nie isc, potem kupno domu, a potem odpowiednia ilosc pieniedzy na koncie oszczednosciowym zeby byc w stanie sie utrzymac na tym samym poiomie przez minimum rok bez pracy, bo zycie potrafi zweryfikowac wszystkie plany i niewiadomo co bedzie jutro. Z tych powodow dziecko pojawilo sie u nas dobrze po 30. I faktycznie, choc mialam w planie po macierzynskim wrocic normalnie do pracy, to niestety zdrowie i kondycja mojego dziecka skutecznie mi to uniemozliwila, bo wiecej bylam na zwolnieniu z dzieckiem w szpitalu niz w pracy, a kazdy zaoszczedzony grosz sprzed ciazy jest naprawde przydatny.
      • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 16:45
        Sebalda:dziękuję bardzo za ciepłe słowa :-)
        cóż,nigdzie nie napisałam-że marzę o siedzeniu na urlopie wychowawczym przez wiele lat.Nie wiem czemu,ale większośc osób uważa,że planowanie drugiego dziecka-jest co najmniej nieodpowiedzialne bo:
        - finanse
        - zaniedbam pierwsze dziecko itp.itd.
        Poza tym przeczytałam posty i odnoszę wrażenie takie:aa,że jeszcze jestem bardzo młoda,to po co ja mam teraz myślec o drugim dziecku.Że jak będę po trzydziestce i to mocno,to wtedy powinnam o tym myślec.Za bardzo nie wiem jaki ma związek mój wiek z chęcią posiadania dziecka?
        Poza tym zauważyłam,że bycie z dzieckiem na urlopie wychowawczym jest postrzegane jako moje lenistwo?jako leżenie czy tam jak kto woli siedzenie w domu i chyba gapienie się w sufit?A mąż jako główny żywiciel rodziny ma większe prawo decydowac czy dzieci będzie jedno,dwoje czy troje.Tak jakby to wszystko zależało od faceta.
        Odpowiadając na ostatni post:w naszych planach zawsze było dwoje dzieci.
        Tak,planuję powrót do pracy.Chciałabym uniknąc długiego przebywania na urlopie wychowawczym.A przez to,że mój mąż tak odkłada drugie,to wyjścia są dwa:
        - wracam do pracy od września(pod warunkiem,że synek dostanie się do żłobka),bo nie bawi mnie oddawanie 2 tys zł opiekunce.I wtedy pokornie czekam na łaskę mojego męża (łaskę w cudzysłowiu)-że może wrócę do pracy na miesiąc,a może na 2 lata.
        - we wrześniu przedłużam swój urlop wychowawczy aż do czasu kiedy synek pójdzie do przedszkola(czyli jak skończy 2,5 roku).
        • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 16:54
          i naprawdę nie rozumiem dlaczego kobieta przebywająca na urlopie wychowawczym jest traktowana jako ułomna,która utknęła w pieluchach?albo siedzi z pilotem w ręku i cały dzień ogląda telewizję?
          bo jej tak wygodnie.
          Czy naprawdę zostawiając dziecko w wieku 6 miesięcy z opiekunką i wracając do pracy byłabym postrzegana jako bardziej odpowiedzialna,zaradna?i wtedy mogłabym zdecydowac czy chcę miec dwoje czy troje dzieci?I wtedy byłabym pełnoprawnym kandydatem do rozmowy o powiększeniu rodziny?
          Po raz kolejny okazuje się,że praca(tak,nie bez powodu nazywam to pracą) matki przebywającej w domu jest zupełnie niedoceniania.
          Cały czas śledzę rynek pracy,byłam na kilku rozmowach na stanowiska kierownicze w dużych firmach,o których wcześniej mogłam tylko pomarzyc.W części mi odmówili mówiąc wprost,że małe dziecko i blablabla.ale w kilku chcieli mnie zatrudnic-lecz odmówiłam(ba,nawet zarabiałabym więcej niż mój mąż),ale godziny pracy od rana do wieczora i częste wyjazdy służbowe są dla mnie przy tak małym dziecku nie do przyjęcia.
          • verdana Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 17:03
            Ależ nikt nie traktuje matki na wychowawczym jako ułomnej - tylko zwraca Ci uwage, ze naprawdę obecnie jedna pensja jest ryzykiem, a facet zarabiający na cztery osoby jest w trudnej psychicznie sytuacji. Nie zaleznie, ile matka pracuje w domu - na nim spoczywa cała odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. To barodzo niekomfortowa sytuacja i byc moze mąż nie chce żyć w takim stresie.
            Sprawiasz wrazenie osoby kompletnie zamknietej na argumenty - liczy się tylko to, czego Ty w tej chwili chcesz. To nie jest dobry punkt wyjścia do dyskusji z mężem. Nie jest też dobrze, ze zapominasz o miesiącach oddalenia - powtórka zaledwie po dwóch latach moze oznaczać koniec małżeństwa, a Ty nie widzisz w tym w ogóle żadnego zagrożenia.
            Poza tym różnica wieku jest istotna, ale czy dwa lata czy trzy - bez znaczenia, szczególnie przy starszym chłopcu.
            • hatsu33 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 12.03.13, 22:07
              Poza tym dwójka małych dzieci to zupełnie inna para kaloszy niż jedno - to nie jest po prostu trochę więcej pracy. Czy oprócz męża masz jeszcze kogoś do pomocy (np.babcie?) Poza kosztami, które zdecydowanie rosną, dochodzą jeszcze inne "drobne" sprawy, typu np. choruje jedno po drugim. Jak wtedy rozsądnie pracować? Pierwszy rok w przedszkolu to zazwyczaj infekcja za infekcją... Zrób zakupy z dwójką maluchów;) itp, itd.
              To wszystko oczywiście jest do przeżycia, ale może mąż faktycznie nie jest jeszcze gotowy na tego typu lawinę obowiązków? Żeby przez najbliższe lata wszystko kręciło się wyłącznie wokół dzieci? I oczywiście stres, że musi na to zarobić..
              Pozostaje Ci rozmawiać z mężem i ustalić jakiś kompromis..
          • kol.3 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 07:44
            Przeczytaj to co sama napisałaś a potem złóż to wszystko do kupy razem . Nie ma w tym za grosz realizmu życiowego.
            Zaplanowałaś dwójkę (trójkę?) dzieci, z tego co piszesz to najlepiej jedno za drugim, żeby ciągle nie chodzić na macierzyński. Mąż zarabia bez luksusów i w chwili obecnej jest jedynym żywicielem rodziny. Ty dotąd zarabiałaś mało. Gdy wrócisz do pracy niani nie zamierzasz zatrudniać, przewidujesz tylko żłobek/przedszkole. Rozumiem, że jak dzieci będą chorować to będziesz chodziła na częste zwolnienia i już widzę "zachwyt" Twojego pracodawcy. Będziesz pierwszą kandydatką do zwolnienia, o ile w ogóle ktoś Cię zatrudni z dwójka małych dzieci. Taki jest niestety rynek pracy. Sama piszesz, że odmówiono Ci stanowiska z uwagi na posiadanie jednego małego dziecka, a inne stanowiska Ci nie odpowiadały bo godziny pracy i delegacje nieodpowiednie dla matki z dzieckiem. Jeśli dodać do tego, że nie będziesz miała pomocy przy dzieciach, to będzie Ci raczej ciężko nawet z jednym dzieckiem.
            Znam dziewczyny z dziećmi, pracujące i odnoszące sukcesy zawodowe, doskonale zarabiające, ale są one obstawione babciami, które po prostu przejęły za nie trud wychowania dzieci, pomagają im w domu, bo kobieta w pracy, zwłaszcza ta które chce coś osiągnąć, musi być pracownikiem do pełnej dyspozycji, nie ma grymaszenia, że delegacja nie odpowiada.
            Piszę to nie dlatego, żeby Ci dokuczyć, tylko po to, żebyś sobie dobrze pomyślała czego chcesz i jak możesz to realnie osiągnąć.


            • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 08:47
              Nie,nie odebrałam tego jako dokuczenie.Cenię sobie każda opinię,nie mam klapek na oczach.
              Pomimo tego,że bardzo pragnę drugiego dziecka(trzecie u mnie nie wchodzi w grę)-to rozważam wszystkie za i przeciw,w sensie takim,że kiedy jest odpowiedni moment na drugie.
              Natomiast tak czytając Wasze wypowiedzi:sama sobie zadaję pytania:
              1.jaka pensja to luksus?i jaka pensja pozwala na posiadanie dwójki dzieci?
              jakie warunki życiowe pozwalają na marzenia o drugim dziecku?jaka sytuacja rodzinna?
              Odnośnie realizmu życiowego:myślę,że go mam.Znam rynek pracy,od zawsze intertesowała mnie psychologia pracy,proces rekrutacji,a ostatnio również ogromna dyskryminacja kobiet i to nie tylko takimi z małymi dziecmi.
              Owszem,nie będę nigdy obstawiona przez babcie,ciocie itp.ale mamy zaprzyjaźnioną nianię,która bardzo blisko mieszka.W konktekście żłobka-chodziło mi głównie o to,że synek jest bardzo śmiałym uśmiechniętym dzieckiem,lubi kontakt z ludźmi i żłobek mu to umożliwi.a w razie choroby oczywiście liczę się z tym,że musiałaby byc niania na tzw.dochodne.Jeśli dużo by chorował,to oczywiście wtedy żłobek ma średni sens,ale są dzieci które mało chorują.
              • lianis Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 10:28
                Tyle ze realizm zyciowy nie zaklada zawsze najlepszych scenariuszy i liczenie ze akurat twoje dziecko bedzie w tym niewielkim odsetku malo chorujacych, ma niewiele wspolnego z realizmem
                • sebalda Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 11:32
                  To niesamowite, że w dzisiejszych czasach ludzie jak samobójcy porywają się jeszcze czasami na dwójkę dzieci. Dziwni jacyś muszą być.
                  Inna sprawa, że liczyć na zdrowie dziecka w żłobku za bardzo nie można, bo tak właśnie kształtuje się system odpornościowy: przez chorowanie. Dziecko w domu niechorujące, w żłobku prawie na 100% zacznie chorować, bo to jest odpowiedź organizmu na patogeny. I tak właśnie ma być, tak nabywa odporności. Tyle że miliony dzieci przed i pewnie miliony dzieci po autorce będą chorowały, ale to nie znaczy, że trzeba z nich rezygnować i to nie znaczy, że nie ma na to rady. Autorka pisze o rezerwowej opiekunce, liczy się z tym.
                  Tutaj problemem jest tylko opór męża, a nie jakieś realne przeszkody. A opór wynika, w moim odbiorze, z charakteru męża, który nie umie/nie chce podejmować ŻADNYCH decyzji bez wnikliwej analizy. Tak było ze ślubem, z mieszkaniem, z pierwszym dzieckiem. Teraz pewnie też poduma, poduma i się zgodzi, a potem będzie szczęśliwym tatusiem:) Tak jak chyba do tej pory jest dość zadowolony z poprzednich "trudnych" decyzji:)))
              • panpaniscus Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 21:21
                Wiesz co, aż napiszę, bo kiedyś pisałam na to forum z podobnym problemem. Moj mąż, którego żoną zgodziłam się zostać POD WARUNKIEM, że będziemy mieć dzieci (liczba mnoga), nie chciał drugiego dziecka. I nikt z odpowiadających nie potrafił przeskoczyć przez "problemem są pieniądze", jak bardzo bym nie pisała, że nie są, że z pracą nie będziemy mieli problemu itd. Tak jakby nie mogło być innych powodów. Mąż się fantastycznie odnajdywał jako tata pierwszej córki.

                U mnie skończyło to się pozytywnie, młodsza córka niebawem kończy 3 lata. Moją strategią było danie mężowi miejsca i absolutne nie naciskanie - pozbyłam się wszystkich niemowlęcych rzeczy itd. Plus pojechaliśmy na wakacje ze znajomymi z dziećmi i mój mąż jedynak zobaczył, ile dla siebie nawzajem znaczy rodzeństwo.
                To były bardzo trudne rozmowy bo do tej pory nie widzę równocenności zdań "chcę mieć dziecko" i "nie chcę mieć dziecka".
                U mpjego męża klucz tkwił w historii jego rodziny i przekonaniach z niej wyniesionych.
          • crises Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 16:22
            Laska, litości, jesteś kompletnie nieprzemakalna: trzeba być naprawdę kompletnie niefrasobliwą, żeby z faktu bycia zapraszaną na rozmowy o pracę i wysłuchiwania odpowiedzi odmownych wysnuć wniosek, że jesteś rozrywana na rynku pracy.

            Pobudka - mamy kryzys, a choć w sporej części jest on tylko w głowach ludzi, wpływ na rynek pracy ma fatalny. Co oznacza, że możesz swoje świetlane perspektywy zawodowe podzielić przez pół, a skoro masz małe dziecko i przerwę w pracy - to jeszcze przez kolejne pół.

            Chwilowo zwalanie komukolwiek na głowę bycia jedynym żywicielem 4 osób jest nieco niehumanitarne.
            • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 16:34
              crises:umiesz czytac? ;-) to czytaj :-)
              ja nie rozumiem po co tutaj są posty na temat moich/naszych możliwości finasowych co do posiadania drugiego dziecka?
              nigdzie nie napisałam,że mamy złą sytuacją finansową ani również nie napisałam,że mąż odkłada decyzję o drugim dziecku z powodów finansowych
              nigdzie nie napisałam,że jestem rozrywana na rynku pracy-aczkolwiek w mojej branży jestem uważana za specjalistę.Druga sprawa:ja pracę mam :-) jako osob przebywająca na urlopie wychowawczym jestem uznawana za pracownika firmy-i to takiego,który w każdej chwili do pracy wrócic może
              w poprzednim poście zadałam pytanie:jaka pensja i jakie warunki życiowe pozwalają na posiadanie drugiego dziecka?i chyba większośc tu piszących ma zdolności jasnowidzenia :-)
              • sebalda Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 16:46
                Jestem ciekawa, kto będzie pracował na nasze emerytury, skoro decyzja o drugim dziecku jest nieodpowiedzialnym heroizmem u dobrze sytuowanych ludzi. A rodziny wielodzietne? To dopiero wybryk natury:P
                Niektóre z Was tak piszą, jakby w ogóle nie czytały postów autorki. Kategoryczne NIE drugiemu dziecku, bo to czyste szaleństwo w dzisiejszych czasach. No kurcze, dla bezrobotnych na pewno, ale tu jest dobra sytuacja finansowa, a decyzja jest przemyślana także pod kątem przyszłej pracy, bo lepiej jest odchować od razu dwójkę, niż teraz zacząć pracę, a potem znowu iść na macierzyński.
                Nie rozumiem co się tutaj dzieje. Zmowa jakaś;)
              • crises Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 16:57
                > nigdzie nie napisałam,że mamy złą sytuacją finansową ani również nie napisałam,
                > że mąż odkłada decyzję o drugim dziecku z powodów finansowych

                Powód "nie chcę być jedynym żywicielem 4 osób" nie jest do końca "powodem finansowym" w sensie "zarabiamy za mało na powiększanie rodziny". Może być istotny i dla kogoś, kto zaraboa 50 k PLN miesięcznie.

                A tak naprawdę, to nie wiesz, dlaczego.

                > Druga sprawa:ja pracę mam :-) jako osob przeb
                > ywająca na urlopie wychowawczym jestem uznawana za pracownika firmy-

                Zaraz, to na wychowawczym dostaje się jakieś pieniądze? Bo jak nie, to jakbyś pracy nie miała. Równie dobrze możesz sobie wmawiać, że jesteć cesarzem chińskim, tylko nie pobierasz wynagrodzenia.

                >i to takieg
                > o,który w każdej chwili do pracy wrócic może

                Nie życzę Ci, ale żebyś się nie zdziwiła.
    • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 13:13
      Sebalda:masz rację :-) ba,nawet bardzo jest zadowolony ze swoich decyzji,podjętych w takich bólach ;-) I głównie chodzi mi o to,że mąż i tak i tak się zgodzi za jakiś czas,a potem będzie pewnie żałował,że czemu nie wcześniej.Dlatego uskuteczniam z nim rozmowy na ten temat.
      Częśc z was traktuje mnie niestety jako osobę,dla której drugie dziecko jest kaprysem?tak jakbym obudziła się rano pewnego dnia i stwierdziła:tak,chcę miec drugie dziecko,zupełnie nie patrząc na realia.
      Odnośnie pracy:ja nie muszę robic kariery takiej jak mój mąż(ba,on ma właśnie ten komfort,którego ja nie mogę miec,bo nie mam babci itp.pod ręką),mój mąż może się swobodnie realizowac mając prowadzony dom,szczęśliwe przypilnowane zadbane dziecko itp.
      Cóż,taka już widocznie jest moja sytuacja życiowa,że może i nie mam co liczyc będąc matką małego bądź małych dzieci na super stanowiska,ale to nic.Mi wystarczy stanowisko w średnim szczeblu w mojej branży i tyle.I dlatego może tak brzydko mówiąc naciskam na męża,że może już by drugie-bo też mam prawo sobie zaplanowac powrót do pracy
      • kol.3 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 13:51
        Usiądź sobie na spokojnie i zastanów się choćby nad finansami. Zrób sobie symulację finansową, zastanów się czy dacie radę.
        Dziecko które jest w domu kosztuje niewiele. Koszty zaczynają się w przedszkolu, a zwłaszcza w szkole.
        W przedszkolu to comiesięczna oplata plus koszty dodatkowe, jakieś wyposażenie przedszkolne,składki itp., do tego dziecko musi być lepiej ubrane niż w domu.
        W szkole każdy początek roku to wydatek na podręczniki minimum 400-500 zł. do tego nowa odzież, bo w wakacje dziecko z wszystkiego wyrasta, do tego zajęcia dodatkowe np. kurs języka obcego, zajęcia sportowe itp. Nawet w wersji minimalnej koszty na dziecko są olbrzymie. Następnie przemnóż je sobie przez dwa i postaraj się odpowiedzieć sobie czy dacie radę. Porozmawiaj z kimś kto ma właśnie te sprawy na bieżąco.
        • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 15:03
          cóż,wiadomo,że dziecko kosztuje sporo,nie da się tego uniknąc.
          Ja bym za to dlatego wolała uniknąc siedzenia w domu latami,bez zarobków.Tylko chciałabym zaplanowac sobie powrót do pracy i to na cały etat.A raczej przed pójściem dzieci do przedszkola-jest to sprawa wątpliwa.
          Trochę nie zgodzę się z tym,że dziecko do przedszkola/szkoły ma byc ubrane lepiej niż takie siedzące z mamą w domu.O co chodzi?mój synek ma firmowe ciuchy,nie są to może ciuszki lacoste z najwyższej półki(dla przykładu),ale są firmowe,tak samo buty(które nierzadko kosztują więcej niż dla dorosłych).
          Pomimo tego,że żyjemy bez luksusów-np.nie wyjeżdżamy na Wyspy Kanaryjskie,wolimy polskie Mazury itp.to wydawało mi się zawsze,że żyjemy na odpowiednim poziomie-duże mieszkanie w warszawie bez kredytu,samochód,oboje umowa o pracę na czas nieokreślony.
          Ale myśląc o dziecku-brałam bardziej pod uwagę swoje odczucia,możliwości bardziej,że się tak wyrażę psychicznie.Może to górnolotne,ale naprawdę nie jest łatwo w odpowiedni sposób wychowywac dziecko-nie mówię tu o kupnie ubranek itp.dla dziecka,tylko otym,że zwyczajnie niektórym brak cierpliwości,kreatywności,przyjemności w wychowywaniu małego człowieka.Ja się bardziej skupiam na tym-a dobra materialne cóż.Zostałam tak wychowana w domu przez moją mamę i babcię,że najważniejszy jest środek i ciężka praca.znam smak ogromnego bogactwa jak i dużej biedy-bo w życiu już tak jest,że raz na wozie,a raz pod wozem.
          • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 16:45
            lebara, trzymam kciuki za to, że mąż wreszcie się zgodzi.
            Facet czasem potrzebuje zobaczyć swoje dziecko po narodzeniu, żeby go pokochać i zapragnąć a kobieta może czuć tę miłość, pragnienie dziecka wcześniej, w ciąży albo przed ciązą wręcz.
            Verdana i inne dziewczyny mają dużo racjii ale rozmawiaj z mężem, niech wie, że to dla Ciebie bardzo ważne, że właśnie teraz chcesz to drugie dziecko. Tylko staraj się nie rzucać słow których byś potem żałowała i nie zakładać, że on na pewno w końcu musi się zgodzić.
            Tzn bardzo uważaj, żebyś nie osłabiła niechcący swojego malżeństwa i nie doprowadzila do kryzysu w dobrym związku. Pragnienie dziecka może być przemożne, mąż to w końcu możliwe że zrozumie a Ty masz też racjonalne argumenty przemawiające za tym wlaśnie momentem. I rzeczywiście kiedyś, w tym właściwym momencie dla męża, to może być zupełnie niedobry moment dla ciebie, zawodowo, plus np może wam zająć kilka lat staranie o drugie dziecko
    • sootball Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.03.13, 18:08
      poczytaj o prokastynacji i osobowości zależnej.
      • to_la1 Ja jestem ZA... 13.03.13, 21:49
        Czytam sobie od wczoraj wszystkie wypowiedzi i przyznam szczerze, że nie jestem zdziwiona, iż większość forumowiczek jest na NIE. Nie przejmuj się tym i nie bierz tego do siebie.
        Widać, że dziś ludzie żyją tylko "sprawami finansowymi". Najważniejsze to mieć kasę, dać jedynakowi dosłownie wszystko, zapewnić dobre wykształcenie itp. Nie twierdzę, że to jest złe, ale ludzie opamiętajcie się trochę. Czy dziś na serio nie można mieć 2 dzieci, nie mówiąc już o 3 bo zrobiliby z człowieka "dziecioroba"?! Czy to, że moje dzieci nie będą chodziły do prywatnych przedszkoli, nie będą miały wymarzonych zabawek, ślicznych modnych ubranek itp. znaczy to, że są gorsze?
        Wiem co piszę, bo sama mam 29 lat i 2 dzieci - zaplanowanych dzieci. Obecnie nie pracuję, ponieważ "pracuję w domu" :) Jesteśmy 4-osobową rodziną, którą narazie utrzymuje tylko mąż. Czasami jest ciężko, ale na wszystko wystarcza. To, że nie jedziemy co rok na wakacje wcale mnie nie dołuje. Wokoło jest tyle par znajomych, którzy nie mogą mieć dzieci, ale stać ich na super wczasy - oni chętnie by się z nami zamienili.
        Nigdy nie żałowałam, że mam 2 dzieci! Gdybym miała cofnąć czas, postąpiłabym tak samo (oczywiście z mężem :))

        Życzę Ci wytrwałości i spokojnej rozmowy z mężem. Pozdrawiam.
        • zuzi.1 Re: Ja jestem ZA... 13.03.13, 23:24
          W pełni zgadzam się z to_la1.
        • kol.3 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 06:26
          A po co się wcinasz ze swoją historią, omawiamy konkretny przypadek na podstawie faktów podanych przez Autorkę.
          Tak piszą zwykle panie, które nie wiedzą skąd się biorą pieniądze (w domyśle mąż zarabia i niech on się martwi). Panie lokują się na pozycji "dzieci i dom" a reszta niewiele je obchodzi, zwłaszcza zdanie męża.
          Można mieć nawet sześcioro dzieci, tylko trzeba mieć za co je utrzymać i zapewnić im znośny byt. Kobieta nie jest zwolniona od myślenia w ogóle, a zwłaszcza od myślenia o finansach rodziny i nie jest to przykład materialistycznego podejścia do życia, tylko realizmu.
          Jak trzeba samemu na wszystko zarobić, bo nikt niczego za darmo nie dał, to się ma inne podejście, bo kobiety nie stać na to by być bezrefleksyjną dziunią.
          • lebara1984 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 09:11
            Kobieta ma poczuc,że w życiu nie ma nic za darmo?że trzeba się narobic,żeby zarobic?że inaczej to jest się bezrefleksyjną dziunią,której brakuje realizmu?
            oho,takie coś to chyba mógł tylko napisac facet ;-) albo osoba,która nie ma dzieci.
            Z tego wynika,że na pierwsze również nie powinnam w ogóle się zdecydowac-gdyż moje własne finanse skończyły się w momencie końca urlopu macierzyńskiego-czyli gdy dziecko miało około 6 miesięcy.
          • lebara1984 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 09:14
            i tutaj się wtrącę:bo naprawdę nie wiem po co jest omawiana kwestia finansów :-)
            mój maż jest zdania,że finanse nie mają w naszym przypadku nic do rzeczy odnośnie kolejnego dziecka,chocby nawet to miały byc bliźnięta.
            Więc może skończmy już ten temat mojego nikłego wkładu w utrzymanie dziecka i domu
            • angazetka Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 09:45
              Nie tyle finansów, co poczucia odpowiedzialności męża. Być jedynym zywicielem coraz większej rodziny, w dzisiejszych czasach, przy cholernie niepewnym rynku pracy, to nie jest hop siup. Mąż ma prawo się bać.
              Ale po co ja to piszę, skoro i tak to ignorujesz...
              • princy-mincy Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 10:00
                no ale jaki czas on bedzie tym zywicielem? 20 lat? 10 lat?
                nie, przeciez dziewczyna ma dokad wracac po macierzynskim
                • angazetka Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 10:52
                  Po dwóch macierzyńskich, czyli za dwa, trzy, cztery lata. Trochę jakby długo. Zwłaszcza że nie muszą tam na nią czekać z otwartymi ramionami.
                  • crises Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 10:56
                    Przestań mi czytać w myślach, bo tego nie lubię. :-P
                    • renik_71 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 11:40
                      Przeczytałam wszystkie wątki i większość piszących tutaj "uczepiła się" finansów autorki jak by to była najważniejsza rzecz na świecie. Jakby nasi dziadkowie, rodzice podchodzili do sprawy tak jak wy teraz, że praca, że warunki, że kryzys itp to pewnie większości by z nas nie było. Autorka pisze że mają z mężem dobrą sytuację materialną i że nie o problemy z pieniędzmi jej i mężowi chodzi, a i tak próbuje jej się udowodnić że to właśnie o kasę chodzi. Moim zdaniem autorka ma rację chcąc drugie dziecko. Odchowa oboje i będzie mogła spokojnie wrócić do pracy. W tej chwili nie ma co roztrząsać czy będzie praca za trzy cztery lata czy jej nie będzie, bo jakby tak do wszystkiego człowiek podchodził to po co np. za mąż wychodzić czy żenić się jak może za trzy cztery lata się rozwiodę.
                      Lebara myślę że jak spokojnie z mężem porozmawiasz, powiesz mu jak ty to widzisz i nie będziesz naciskała, odpuścisz na jakiś czas tak żeby mógł sam sobie to wszystko "przetrawić" to uważam że będzie dobrze
                      • crises Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 13:20
                        renik_71 napisała:

                        > Przeczytałam wszystkie wątki i większość piszących tutaj "uczepiła się" finansó
                        > w autorki jak by to była najważniejsza rzecz na świecie.

                        Od kilku postów usiłuję wyjaśnić, że nie chodzi stricte o finanse, rozumiane jako kwota na koncie.

                        > Jakby nasi dziadkowie,
                        > rodzice podchodzili do sprawy tak jak wy teraz, że praca, że warunki, że kryzy
                        > s itp to pewnie większości by z nas nie było.

                        Nasi dziadkowie a) nie znali antykoncepcji, b) robili dwunastkę, z której dożywała do pełnoletności siódemka albo ósemka, i przeważnie miało to jakiś sens ekonomiczny, typu gospodarka do obrobienia.

                        > Autorka pisze że mają z mężem dob
                        > rą sytuację materialną i że nie o problemy z pieniędzmi jej i mężowi chodzi, a
                        > i tak próbuje jej się udowodnić że to właśnie o kasę chodzi.

                        Toż właśnie usiłujemy wytłumaczyć, że nie o kasę chodzi.

                        > Moim zdaniem autor
                        > ka ma rację chcąc drugie dziecko.

                        A ja mam rację chcąc nowego Cayenne z salonu?

                        > Odchowa oboje i będzie mogła spokojnie wrócić
                        > do pracy. W tej chwili nie ma co roztrząsać czy będzie praca za trzy cztery la
                        > ta czy jej nie będzie,

                        Istotnie, nie wiemy, co będzie za 4 lata, ale teraz jest syf I TO WIEMY. Więc ja osobiście, gdybym była na miejscu wątkotwórczyni, wstrzymałabym się z prokreacją, wróciła do pracy, żeby nie mieć gigantycznej luki w życiu zawodowym, podnieść trochę kwalifikacje i choć trochę zawodowo okrzepnąć, i wróciła do tematu np. za 2-3 lata, uwzględniając, jaka jest sytuacja w gospodarce, jakie są perspektywy i jak się na to zapatruje mąż. No ale ja do myślenia używam mózgu, w przeciwieństwie do wątkotwórczyni.
                        • sebalda Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 13:32
                          Autorka sie irytuje (bardzo umiarkowanie), bo jej się wmawia, że jest wielbłądem.
                          Ja widziałam dużo gorzej reagujące na odmienne zdanie osobniki:P
                          Dziewczyna w każdym poście pisze jedno, a rozmówczynie piszą jej z uporem godnym lepszej sprawy coś odwrotnego. Każdego by to zirytowało:)))
                          • crises Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 13:43
                            A z czego to wynika? Z całowitej odporności wątkotwóczyni na rzeczywistość.

                            Jak mawiają - jak Ci trzy osoby mówią, że jesteś wiebłądem, to idź i kup paszę dla wielbłądów.
                            • alinawk Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 15:39
                              > Jak mawiają - jak Ci trzy osoby mówią, że jesteś wiebłądem, to idź i kup paszę
                              > dla wielbłądów.

                              Jak trzy osoby mówią człowiekowi że jest wielbłądem to znaczy że uciekły z psychiatryka :P
                              • crises Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 15:59
                                Zgoda.

                                Ale jak ich rozmówca jest koloru ka(r)melowego i ma dwa garby, to już jakby niekoniecznie.
                        • renik_71 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 14:36
                          > Nasi dziadkowie a) nie znali antykoncepcji, b) robili dwunastkę, z której dożyw
                          > ała do pełnoletności siódemka albo ósemka, i przeważnie miało to jakiś sens eko
                          > nomiczny, typu gospodarka do obrobienia.

                          Jasne wg tego co napisałaś rodzina nie była ważna tylko żeby spłodzić jak najwięcej parobków. Kompletne bzdury.
                          A pisząc o dziadkach i rodzicach myślałam raczej o czasach w których żyli i o tym że tez wcale nie były one łatwe

                          • crises Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 15:24
                            Przykro mi, że burzę Twój sielski i całkowicie nieprawdziwy obraz świata w przeszłości, ale tak właśnie było. Dzieci robiono z braku skutecznej antykoncepcji, jako siłę roboczą, mięso armatnie, dziedziców majątku i zabezpieczenie na starość. Takie wynalazki jak tzw. miłość macierzyńska są dość nowe.

                            Doucz się trochę, to (może) pogadamy.
                            • edw-ina Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 15:35
                              Obawiam się, że muszę potwierdzić powyższe. Zamożne rodziny przez wieki nawet nie wychowywały własnych dzieci, tylko płaciły za to wychowanie mniej zamożnym krewnym, a w biednych rodzinach robiło się dzieci, bo potrzebna była siła robocza i nie wiadomo było ile z tych dzieci przeżyje. Często np. z dziesięciorga na nawet piętnaściorga dzieci wieku dojrzałego dożywało zaledwie jedno lub dwoje. Jeszcze w XIX wieku dzieci nie miały żadnych praw i były traktowane jako własność rodziców. Dopiero rozwój ruchów na rzecz zwierząt (!!!!) doprowadził do tego, że uznano również podstawowe prawa dzieci. Miłość rodzicielska, macierzyńska w dzisiejszym rozumieniu była rzadkością, jeśli się w ogóle zdarzała. W dobrych domach dzieci zwracały się do rodziców używając formy: pan, pani.
                            • renik_71 Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 08:25
                              Nie chodziło mi o zamierzchłe czasy historyczne. Patrzyłam na czasy po wojenne i na czasy komunistyczne, na czasy naszych dziadków i rodziców które nie były łatwe. Nie mam dziadków z XIX wieku ani starszych i na tym forum nikogo nie obrażam.
                              Dla większości tu piszących kasa jest na pierwszym miejscu. Z takim myśleniem że co by było gdyby to np. mieszkania też nie ma co brać na kredyt bo jak za trzy, cztery lata straci się pracę i co wtedy. Do samochodu też nie wsiadać bo za zakrętem może być wypadek. To po co wychodzić w ogóle z domu?
                              Ile trzeba mieć zabezpieczenia finansowego żeby móc posiadać jedno, dwoje dzieci a ile żeby mieć troje dzieci?
                              • crises Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 08:55
                                Wybacz, ale naprawdę zaczynam odnosić wrażenie, że rozmawiam z dyskutantami tępymi jak obuch siekiery.

                                Nie chodzi o to, żeby globalnie i ogólnie nie mieć w ogóle dzieci ani żeby nie mieć ich wcale.

                                W konkretnym przypadku wątkotwórczyni robienie sobie dziecka akurat w obecnych warunkach - zarówno tych związanych z jej sytuacją osobistą, jak i sytuacją gospodarczą i na rynku pracy - jest durne. Wątkotwórczyni ma już jedno dziecko i nie ma 40 lat.

                                Porównywanie dziecka do kredytu jest głupie jak garnek - z kredytem można coś zrobić, wyprowadzić się do mniejszego, a większe wynająć, ostatecznie sprzedać nieruchomość ze stratą i trudno. Dziecko raz zrobione po prostu jest i trzeba mu dać jeść.

                                (Mój dziadek był jednym z 12 rodzeństwa, których pełnoletności dożyło ośmioro. Więc to nie takie znowu odległe czasy.)
                                • igge Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 09:07
                                  jednak ja bym odradzala czekanie z kolejnym dzieckiem do 40 czy 35. Im później tym trudniej zachodzi się w ciążę i gorzej ją znosi co może byc niebezpieczne dla dziecka. Po drugie - nigdy nie jest ten jeden jedyny odpowiedni i wlaściwy moment na dziecko. Zawsze są jakieś przeszkody. Po trzecie, naprawdę zupelnie inaczej wyglądają relacje z rodzeństwem, powiedzmy do trzech lat różnicy wiekowej a zupełnie inaczej jak różnica wieku jest dużo większa i o wspólnej zabawie nie może być mowy. Co kto lubi. Ja wolę małą różnicę wieku.
                                  • crises Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 09:29
                                    Nikt nie każe wątkotwórczyni czekać do czterdziechy, ona ma 28 lat, na litość.
                                  • deszcz.ryb Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 11:34
                                    > jednak ja bym odradzala czekanie z kolejnym dzieckiem do 40 czy 35.

                                    Autorka wątku ma 28 lat. Naprawdę MA czas, żeby mieć kolejne dziecko. :/

                                    >Po drugie - nigdy nie jest ten jeden jedyny odpowiedni i wlaściwy m
                                    > oment na dziecko. Zawsze są jakieś przeszkody.

                                    Przeszkoda typu "mąż nie chce" jest najważniejsza. Dopóki nie przekona męża, to nie ma o czym mówić.

                                    > Po trzecie, naprawdę zupelnie in
                                    > aczej wyglądają relacje z rodzeństwem, powiedzmy do trzech lat różnicy wiekowej
                                    > a zupełnie inaczej jak różnica wieku jest dużo większa i o wspólnej zabawie ni
                                    > e może być mowy. Co kto lubi. Ja wolę małą różnicę wieku.

                                    No właśnie, co kto lubi. Poza tym nikt nie zagwarantuje, że rodzeństwo będzie się ze sobą bawić, to zależy i od rodziców, i od wychowania, i od charakterów samych dzieci. No i kto powiedział, że rodzeństwo MUSI się ze sobą bawić; wystarczy jak dzieci będą miały przyjaciół.
                                • renik_71 Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 09:48
                                  dobrze że ty jedna jesteś tak oczytana i wszystko wiedząca
                                  • crises Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 10:26
                                    No ktoś musi podnosić średnią.
                • crises Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 10:56
                  princy-mincy napisała:

                  > no ale jaki czas on bedzie tym zywicielem? 20 lat? 10 lat?

                  A choćby i 3 - to już jest francowacie obciążające psychicznie. Przez 3 lata wszystko się może zdarzyć.

                  > nie, przeciez dziewczyna ma dokad wracac po macierzynskim

                  Jasne, w czasach kryzysu wszyscy z otwartymi rękami czekają na matki powracające z macierzyńskiego.
            • rurek00 Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 16:43
              >>mój maż jest zdania,że finanse nie mają w naszym przypadku nic do rzeczy odnośnie kolejnego dziecka,chocby nawet to miały byc bliźnięta.<<

              No to dlaczego nie chce drugiego dziecka? Tak konkretnie? Przeczytałam wątek, pisałaś, że ogólnie ma problem z podejmowaniem decyzji, ale czy Ty go w ogóle pytasz dlaczego konkretnie nie chce? Czy tylko w kółko mu mówisz dlaczego ty chcesz? Nic na siłę, tylko się zastanawiam jak ta rozmowa przebiega, skoro w sumie tak konkretnie to nie wiadomo dlaczego nie chce. Może niech się określi, co go martwi?
          • to_la1 Do kol.3 14.03.13, 13:08

            >Tak piszą zwykle panie, które nie wiedzą skąd się biorą pieniądze (w domyśle mą
            > ż zarabia i niech on się martwi). Panie lokują się na pozycji "dzieci i dom"
            > a reszta niewiele je obchodzi, zwłaszcza zdanie męża.
            > Można mieć nawet sześcioro dzieci, tylko trzeba mieć za co je utrzymać i zapewn
            > ić im znośny byt. Kobieta nie jest zwolniona od myślenia w ogóle, a zwłaszcza
            > od myślenia o finansach rodziny i nie jest to przykład materialistycznego pod
            > ejścia do życia, tylko realizmu.
            > Jak trzeba samemu na wszystko zarobić, bo nikt niczego za darmo nie dał, to się
            > ma inne podejście, bo kobiety nie stać na to by być bezrefleksyjną dziunią.

            Z tego co napisałaś wynika, że każda kobieta przebywająca na urlopie macierzyńskim czy wychowawczym jest dziunią. Nic, tylko ci pogratulować!
            Ja nie obraziłam kobiet, które nie chcą mieć dzieci tylko wolą spełniać się zawodowo (pewnie ty należysz do tego grona) bo mają do tego prawo. Tak samo inne kobiety mają prawo mieć dzieci i to nawet kilkoro dzieci.

            Jeśli kiedyś będziesz mieć dziecko to już sama siebie nazwałaś, jeśli już jakieś odchowałaś też byłaś bezrefleksyjną dziunią.
            • kol.3 Re: Do kol.3 14.03.13, 18:00
              Nie nadymaj się, tylko przeczytaj dokładnie co napisałam. Napisałam że można mieć nawet 6 dzieci, jeśli są środki, że kobieta planując potomstwo jest zobowiązana myśleć głową. Jeśli nie cierpi na nadmiar pieniędzy, to powinna policzyć, na ile dzieci ją stać. No i że powinna się liczyć ze zdaniem męża, bo to nie tylko dawca spermy bez prawa głosu.
              Dla wyjaśnienia - urodziłam dwójkę dzieci przy czym jeden urlop wychowawczy sfinansowało mi państwo (prorodzinna polityka w socjalizmie), a na drugie dziecko zdecydowaliśmy się później kiedy mieliśmy bardzo dobrą sytuację finansową i zabezpieczenie na lata.
              Planowanie odbyło się z uwzględnieniem zdania męża, po konsultacjach rodzinnych .
              Z doświadczenia wiem, że dziecko kosztuje majątek, i nie chodzi o luksusowe gadżety dla dziecka, tylko o zdrowie, bo nigdy nie wiemy czy urodzi się nam zdrowy rydz, czy chorowitek, na którego leczenie trzeba będzie wydawać po kilkaset złotych na tydzień (państwowa służba zdrowia nie działa w przypadkach nagłych). Żeby nie było sytuacji że dziecko ma 40 stopni, pogotowie nie chce przyjechać, a rodziców nie stać na taksówkę do szpitala.
              Amen.
              • to_la1 Re: Do kol.3 14.03.13, 23:02
                > Nie nadymaj się, tylko przeczytaj dokładnie co napisałam. Napisałam że można m
                > ieć nawet 6 dzieci, jeśli są środki, że kobieta planując potomstwo jest zobowią
                > zana myśleć głową. Jeśli nie cierpi na nadmiar pieniędzy, to powinna policzyć,
                > na ile dzieci ją stać. No i że powinna się liczyć ze zdaniem męża, bo to nie ty
                > lko dawca spermy bez prawa głosu.

                Ok, zgadzam się z tym, że mąż to nie tylko dawca spermy. Nie napisałam, że autorka ma wziąć go siłą do łóżka. Planując ewentualnie 6 dzieci, napisz proszę jakie jest wystarczające zaplecze finansowe rodziny (twoim zdaniem oczywiście).

                > Planowanie odbyło się z uwzględnieniem zdania męża, po konsultacjach rodzinnych

                Z tego co napisała autorka wątku, zrozumiałam iż rozmawia z mężem o powiększeniu rodziny.

                > Z doświadczenia wiem, że dziecko kosztuje majątek, i nie chodzi o luksus
                > owe gadżety dla dziecka, tylko o zdrowie, bo nigdy nie wiemy czy urodzi się na
                > m zdrowy rydz, czy chorowitek, na którego leczenie trzeba będzie wydawać po kil
                > kaset złotych na tydzień (państwowa służba zdrowia nie działa w przypadkach nag
                > łych). Żeby nie było sytuacji że dziecko ma 40 stopni, pogotowie nie chce przyj
                > echać, a rodziców nie stać na taksówkę do szpitala.

                Oczywiście, nigdy nie wiadomo jakie urodzi się dziecko czy zdrowe, chore albo często chorujące. Nie znaczy to, że w takich nagłych sytuacjach jakie opisujesz, w których rodzinach pracuje tylko mąż nie stać ludzi na taksówkę. Moje dzieci często chorują. Gdy trzeba jechać do lekarza prywatnie i wykupić leki za ok 400 zł za 1 raz zapewniam cię, że tak robię.
                Po prostu wrzuciłaś wszystkich do jednego worka. Albo trzeba być bogatym z zabezpieczeniem na lata albo nici z posiadania dzieci...

                • kol.3 Re: Do kol.3 15.03.13, 06:08
                  Rozpatrywałam aspekt finansowy, ponieważ Autorka napisała, że zarabia mąż i jakkolwiek im starcza, to nie ma luksusów. Przy dwojgu dzieciach i jedynym żywicielu rodziny luksusów będzie jeszcze mniej, a wypadki chodzą po ludziach i w dobie kryzysu trzeba się liczyć np. z pogorszeniem sytuacji finansowej.
                  Słabe finanse to tylko jedna z przeszkód, Autorka pisze, że mężowi chodzi o co innego.
                  • lebara1984 Re: Do kol.3 15.03.13, 08:20
                    Później odpiszę więcej-bo właśnie wybieram się z synkiem do lekarza.
                    ale czytam dokładnie każdą wypowiedź.
                    ps.była poruszona kwestia finansów:nigdzie nie napisałam,że nasze finanse są słabe?
                    dlatego Was zapytałam jaka kwota,zarobki są wystarczające żeby posiadac jedno lub dwoje dzieci?Bo w co drugiej odpowiedzi jest to poruszane
                    p.s widocznie mamy tak słabe finanse-że nasz syn ma abonament w prywatnej lecznicy,z resztą my wszyscy tak mamy
                    przepraszam,ale ja naprawdę nie rozumiem tego poruszania kwestii finansów
                    • crises Re: Do kol.3 15.03.13, 08:58
                      Jeżeli Waszym pułapem standardu życia jest mieszkanie, jeden samochód i Mazury, to szału raczej nie ma.
                      • izabelski Re: Do kol.3 15.03.13, 11:34
                        napisala wlasne mieszkanie bez kredytu, 2 samochody, wakacje w Polsce lub za granica

                        nie przeinaczaj faktow
                        • kicek99 Re: Do kol.3 12.05.13, 23:31
                          zabelski napisała:

                          > napisala wlasne mieszkanie bez kredytu, 2 samochody, wakacje w Polsce lub za gr
                          > anica


                          Gdzie napisała, że mają dwa samochody? Napisała, że mają SAMOCHÓD ;)
                      • to_la1 Re: Do crises 15.03.13, 12:20
                        crises napisała:

                        > Jeżeli Waszym pułapem standardu życia jest mieszkanie, jeden samochód i Mazury,
                        > to szału raczej nie ma.

                        Dziewczyno przestań już, bo czytać się tego odechciewa. Rozumiem, że Ty masz pewnie piękną willę, najnowocześniejszy samochodów i wakacje w najodleglejszych zakątkach świata? Ciekawa jest co jest Twoim celem w życiu, jeśli chodzi o standard finansowy.
                        • crises Re: Do crises 15.03.13, 13:19
                          to_la1 napisała:

                          > Dziewczyno przestań już, bo czytać się tego odechciewa.

                          To nie czytaj. Przymus jest?

                          > Rozumiem, że Ty masz pe
                          > wnie piękną willę, najnowocześniejszy samochodów i wakacje w najodleglejszych z
                          > akątkach świata?

                          Nie, zwykły dom, po samochodzie na każdego dorosłego członka rodziny i wakacje w jakimś miejscu, gdzie w lipcu nie bywa 15 C i nie pada.

                          > Ciekawa jest co jest Twoim celem w życiu, jeśli chodzi o stand
                          > ard finansowy.

                          Właśnie taki jak wyżej. Cel osiągnięty.
                          • to_la1 Re: Do crises 15.03.13, 16:21
                            crises napisała:
                            > Jeżeli Waszym pułapem standardu życia jest mieszkanie, jeden samochód i Mazury,
                            > to szału raczej nie ma.

                            >> Nie, zwykły dom, po samochodzie na każdego dorosłego członka rodziny i wakacje
                            >> w jakimś miejscu, gdzie w lipcu nie bywa 15 C i nie pada.

                            Widzę, że Twój standard życiowy niewiele różni się od tego pierwszego.

                            • crises Re: Do crises 15.03.13, 17:34
                              No i dlatego nie mam takich pomysłów, żeby w obecnej sytuacji ekonomicznej strzelać sobie dziecko.
                              • lebara1984 Re: Do crises 15.03.13, 19:58
                                Crises-i w takim razie szczerze Ci współczuję,że masz takie nastawienie do posiadania dzieci.
                                Dziecko to ogromne szczęście,ale nie będę się rozpisywac na ten temat-każdy rodzic to wie.
                                I coś dla Ciebie Crises-dziecko doskonale oducza egoizmu.
                                Nie będę się już rozpisywac na temat naszych finansów-tak jak już wcześniej pisałam znam smak bogactwa jak i dużej biedy,znam ciężką pracę itp.itd.i dużo by wymieniac.
                                I wiem,że bogactwo czy życie w dobrostanie nie gwarantuje(niestety) szczęścia rodzinnego.Nie należy do bogatych ludzic-określiłabym nas jako dobrze sobie radzących,a że mieszkanie czy samochód,cóż tak akurat wyszło w naszym życiu.
                                Jako że napisałam,że jestem DDA czego się absolutnie nie wstydzę-to dla mnie ogromną wartośc ma rodzina,miłośc itp.
                                Cóż,zamieściłam ten temat nie po to,żeby ktoś mi podał sposoby jak przekonac męża,wiercic mu dziurę w brzuchu itp.Już z nim nawet nie poruszam tego tematu-powiedział,że się boi,ale sam nie wie czego.I tu całkowitą rację miała Sebalda,że tu chodzi o taki a nie inny charakter mojego męża.
                                • verdana Re: Do crises 15.03.13, 20:29
                                  Mam dzieci i nadal jestem egoistką:) Problem w tym, że dzieci to szczęście dla tych, co chcą miec dzieci i zadne szczęście dla tych , co nie chcą. Akurat finanse nie są istotne - istotne natomiast moze byc poczucie odpowiedzialności za byt całej rodziny, to zupełnie co innego.
                                  Nie chodzi tu o charakter męża, ale także o to, ze Ciebie pierwsze dziecko też z egoizmu nie wyleczyło. Uznajesz absolutny prioytet tego, czego Ty chcesz, a mąż - skoro nie chce - widocznie ma niewłaściwy charakter. Polemizujesz tylko z tym, z czym Ci wygodnie, czyli z kwestią finansową, zapominając o tym, ze skoro przez wiele miesięcy po urodzeniu dziecka Twoje stosunki z mężem były marne, to mąż zupełnie racjonalnie nie chce być po raz kolejny posłany w odstawkę.
                                • wies-baden Re: Do crises 15.03.13, 21:11
                                  >dziecko to ogromne szczęście< nie dla wszystkich niestety, gdybyż to było takie proste..
                                  Swoje uczucia i emocje projektujesz na innych, bo skoro ty tak czujesz, to czują tak też inni.
                                  Otóż tak nie jest, im szybciej to zrozumiesz tym będziesz łatwiejsza w komunikacji z innymi, także z własnym mężem. A może mąż waha się czy nadal chce być w związku z tobą, sama pisałaś, że długo nie był entuzjastą małżeństwa.
                                • crises Re: Do crises 16.03.13, 08:44
                                  lebara1984 napisała:

                                  > Crises-i w takim razie szczerze Ci współczuję,że masz takie nastawienie do posi
                                  > adania dzieci.

                                  Jak na razie to z tego wątku można jedynie wnioskować, jakie mam nastawienie do robienia sobie na siłę drugiego dziecka zaraz po pierwszym, przy średniawej sytuacji finansowej, pośrodku szalejącego kryzysu, z kimś, kto najwyraźniej nie ma na to ochoty.
                              • to_la1 Re: Do crises 15.03.13, 21:55
                                crises napisała:

                                > No i dlatego nie mam takich pomysłów, żeby w obecnej sytuacji ekonomicznej strz
                                > elać sobie dziecko.

                                Nikt nie karze ci na siłę mieć dziecko. To twój wybór i nie neguję tego, ale dlaczego uczepia się kogoś, kto w takiej sytuacji go pragnie?
                                Oczywiście zdanie męża to inna sprawa. Dziecko mają 2 osoby.
                                • crises Re: Do crises 16.03.13, 08:46
                                  to_la1 napisała:

                                  > Nikt nie karze

                                  Może nie jestem osobą specjalnie majętną, ale na zasponsorowanie słownika ortograficznego bardzo potrzebującym jeszcze mnie stać. Podaj numer konta.
                                  • to_la1 Re: Do crises 16.03.13, 11:45
                                    crises napisała:

                                    > Może nie jestem osobą specjalnie majętną, ale na zasponsorowanie słownika ortog
                                    > raficznego bardzo potrzebującym jeszcze mnie stać. Podaj numer konta.

                                    Dobrze, przyznaję się - popełniłam błąd. Nie będę się tłumaczyć, że zrobiłam to z pośpiechu. Tylko coś mi się wydaje, że na siłę próbujesz wmówić mi, że ty masz rację - odnośnie tematu jaki poruszyła autorka tego wątku. Przy okazji czepiasz się innych rzeczy.

                                    A tak na marginesie, nie rzucaj się tak z kasą bo znając twoje zaplecze finansowe to może ci być ciężko wyżywić rodzinę. Pozdrawiam.
                                    • lebara1984 Re: Do crises 18.03.13, 15:44
                                      Oj dużo się tu wydarzyło dużo-nie pisząc o żadnych problemach małżeńskich nawet się dzięki wam dowiedziałam,że mój mąż się waha czy trwac dalej ze mną w małżeństwie ;-)
                                      cóż,co innego nie chciec ślubu,a co innego nie chciec z kimś byc.ślub braliśmy z miłości pół roku po narodzinach syna :-)
                                      czyli z tego wszystkiego wynika,że powinnam uśpic swój instynkt macierzyński?
                                      Tylko tak się zastanawiam jak się to robi?
                                      Ja normalnie komunikuję się z meżem-nie wymuszam na nim drugiego dziecka itp.więc nie wiem skąd takie wnioski
                                      • kol.3 Re: Do crises 18.03.13, 17:19
                                        Nie. Wynika z tego że mąż się wahał co do ślubu z Tobą ale go złapałaś na dziecko.
                                        Faktycznie dobre samopoczucie Cię nie opuszcza,a do tego brak refleksji.
        • hamerykanka Re: Ja jestem ZA... 14.03.13, 15:38
          Tolu-to znaczy ze w imie wlasnego egoizmu prokreacyjnego "dzieci nie beda miec wymarzoneych zabawek" i to jest OK?
          No to zacznij odmawiac sobie wszystkiego, zero kosmetykow , ciuchy ze szmateksu, zero wyskokow do pubu, restauracji, wyjazdow wakacyjnych, nowej torebki. I pozyj tak 18 lat. Wtedy bedziesz mogla decydowac za swoje dzieci, ktore "nie potrzebuja przyjemnosci". Pewnie, mozna sie przeciez pobawic i ziemniakiem, nie? :(
          • kol.3 Re: Ja jestem ZA... 15.03.13, 06:09
            Słusznie.
    • princy-mincy Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 09:58
      Niestety to jest sytuacja zero-jedynkowa, nie da sie tu znalezc kompromisu.
      Osobiscie uwazam, ze Twoje argumenty sa sluszne- w koncu to kobieta ponosi trud ciazy, porodu, pologu, jesli karmi piersia to takze nocnego wstawania do niemowlaka.
      Nie znam rady na to, chyba odpuscilabym na jakis czas te rozmowy, poczekala az emocje opadna, bo teraz maz sie moze zablokowac i nic z tego nie wyjdzie.
    • wies-baden Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 12:37
      Pytasz ile trzeba mieć pieniędzy, żeby móc zdecydować się na drugie dziecko.
      Odpowiadam: tyle, żeby spełnić swoje aspiracje, marzenia, oczekiwania, jak zwał tak zwał.
      Odcinasz się od problemu z finansami, zbyt łatwo się unosisz ( na forum), piszesz o sobie, że jesteś decyzyjna a ja na podstawie twoich wypowiedzi powiedziałbym, że "masz swoje zdanie i się z nim zgadzasz". Szybko się irytujesz, poza tym twoja pewność siebie trąci naiwnością.
      Powracając do finansów; ty możesz twierdzić, że wasza sytuacja jest stabilna, Mazury w zupełności wystarczają, auto ma cztery kółka itedeitepe. Natomiast twój mąż boi się przyznać, że chciałby poznać świat, auto ma być "sztuka nówka", albo ma w planach zdobycie Mont Blanc a boi się dlatego, że mogłabyś kwestionować jego priorytety i próbować go naginać na "jedynie słuszna drogę".
      • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 14:35
        ja zwlekałam z realizacją marzenia o 3 dziecku, potem mąż nie chciał, potem swoimi niemal 2letnimi prośbami wywolalam coś na kształt kryzysu małzeńskiego, w końcu on się zgodził pragnąc, żebym mogła wbrew rozsądkowi zrealizować swoje marzenie i wieloletnie plany i ...było za późno, nie byłam w stanie już zajść w ciążę mimo że mam dwoje planowanych dzieci i bezproblemowo wcześniej zachodziłam w ciążę jak chcialam. Aha, małż jest świetnym, zakochanym w dzieciach ojcem i dużo przy nich pracuje.
      • fruzia01 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 15.03.13, 07:43
        nie wiemy czy mąż chce mont blanc czy wreszcie się wyspać - to są tylko domysły
        pan mąż na razie "nie jest gotowy" i nie raczy powiedzieć co ma na myśli; to nie żona powinna się domyślać (a tym bardziej stado forumek) , tylko mąż zwerbalizować obawy
    • enith Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 14:53
      Jeśli uważasz, że i finansowo, i emocjonalnie, i czasowo jesteś gotowa na drugie dziecko, to przekonuj o tym męża, a nie nas. Dziewczyny wylały ci kubeł zimnej wody na głowę, próbowały przedstawić prawdopodobne obawy męża przed kolejnym dzieckiem. No właśnie, prawdopodobne, jak finanse, czy możliwość kolejnego oddalenia/kryzysu w małżeństwie. Ty, jeśli chcesz argumenty męża na "nie" zbijać oraz uspokajać jego obawy, musisz te agrumenty i te obawy znać! A co to za odpowiedź męża "nie jestem gotowy na drugie dziecko"? Taka lakoniczna odpowiedź może oznaczać wszystko i nic zarazem. Tu właśnie należy delikatnie podrążyć, podpytać, w końcu takie obawy nie biorą się znikąd. Może być i tak, że nie chodzi wcale o te nieszczęśne pieniądze, ale właśnie ryzyko kolejnego oddalenia, mniej ogólnie czasu, by cieszyć się rodziną, uświadomienie, że jedno dziecko wystarczy i jeszcze kupa innych argumentów. Ty musisz je znać, by z mężem o drugiem dziecku rozmawiać.
    • sonia_siemionowna Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 18:18
      Nie do końca rozumiem, jaki był Twój cel kiedy publikowałaś swój post? Wydajesz się zamknięta na argumenty, liczy się Twoje 'chcenie' i chyba oczekiwałaś, że powiemy Ci, jak męża przekonać.

      Spójrz dalej niż czubek własnego nosa i wyobraź sobie, że to Ty codziennie rano idziesz do pracy, mąż zostaje w domu z dzieckiem i oznajmia Ci, że chce nastepne. Zobacz w mężu człowieka - w dobie kryzysu samotna odpowiedzialność za siebie i trzy inne osoby to po prostu tortura.

      No i być może mąż chciałby mieć znowu żonę a nie mamuśkę.
      • paris-texas-warsaw Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 21:11
        Kiedyś to gdzieś tu pisałam, ale napisze jeszcze raz, bo wydaje mi się, że pasuje do Twojej sytuacji... Kiedyś jakiś psycholog powiedział mi, że istnieje 40 (czterdzieści!) powodów, dla których ludzie decydują się na dziecko. Do dziś żałuję, że wtedy nie dopytałam bardziej o te powody, bo sama umiałabym wymienić może koło 10-15...
        Wg mnie chęć posiadania dziecka i decyzja o nim jest wypadkową wielu czynników, człowiek może mieć pewne obawy, do których trudno nawet przed sobą się przyznać, a co dopiero przed partnerem... Ale trzeba pamiętać, że te obawy mogą się też rozwiać, sytuacja może się zmienić, człowiek może się zmienić... Ja osobiście uważam, że jest to bardzo delikatna kwestia, nie zawsze nawet o wszystkim chce się rozmawiać, bo jednak w "decyzji" o nowym człowieku jest wiele magii i szczegółowe omawianie, planowanie, itd. nie zawsze może się sprawdzać, nie każdemu człowiekowi/parze odpowiada. Takie decyzje można wspólnie "podejmować";) i bez żadnych rozmów, gdy dwie osoby są gotowe. Jeśli nie są, albo zwłaszcza gdy są rozbieżności - wtedy pewnie warto porozmawiać o tym, ale to muszą być rozmowy bez żadnej presji, bo tylko wtedy można nie dowiedzieć się, jakie są faktyczne powody tych obaw/niechęci. Na takie pytanie nikt tu nie odpowie, może ktoś przez przypadek trafić, czemu Twój mąż nie chce mieć (na razie?) drugiego dziecka, ale w zasadzie to możesz usłyszeć tylko Ty....
        Rozważania "makro" są dobre w demografii - jest trudna sytuacja na rynku pracy, to mniej osób decyduje się na dziecko, ale w przypadku konkretnej pary trzeba sprawę rozpatrywać w skali "mikro" - mogą u Was nie grać decydującej roli czynniki (jak np. pieniądze), które dotyczą całego społeczeństwa.
        Życzę siły by się wczuć w męża i zrozumieć jego powody:) To już bardzo dużo:)
        • paris-texas-warsaw Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 21:25
          Jeśli mogę jeszcze tak zupełnie dla własnej korzyści Cię spytać, z uwagi na fakt, że wspomniałaś, że jesteś DDA po - w Twojej ocenie - udanej terapii, a ja ciągle sobie rozważam, czy jakoś chciałabym skorzystać z takiej terapii (bo sama przez dwa lata uczestniczyłam w chwilowo przerwanej psychoterapii, ale nie ukierunkowanej na problem DDA), jakiego typu była to terapia (indywidualna/grupowa, ile trwała) i jeśli w Warszawie, to gdzie ja prowadziłaś. Jeśli to zbyt osobiste pytanie, a mimo wszystko byłabyś skłonna mi odpowiedzieć, to proszę napisz mi na adres "gazetowy".
          Przepraszam za off-top i prywatę:)
          • paris-texas-warsaw Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.03.13, 21:39
            A w tytule tematu pomyłka freudowska;)
            Marzenia o drugie dziecko
            Kłótnie o drugie dziecko
            (Marzenie o drugim dziecku)
            • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 15.03.13, 08:58
              dziewczyny mówią uparcie o finansach bo zdarza się sytuacja, że np małż zarabia 12 tys., ty zamierzasz wrócić do dobrze płatnej pracy po urlopie na dziecko, wszystko jest zaplanowane, wy zdrowi, zaradni i dobrze zorganizowani, ptasiego mleka wam nie brakuje a tu bęc... w niezagrożonej , niekłopotliwej ciąży rodzi się wcześniak wymagający całożyciowej rehabilitacji, mąż traci albo zmienia pracę na lepszą (pod względem jego frajdy z pracy) ale dużo gorszą finansowo pracę, a ty nie dajesz rady pogodzić pracy z opieką nad dziećmi i zostajesz co najmniej na kilka lat w domu rehabilitując dziecko. Pytanie: z czego spłacacie kredyty na dom, auto, wakacje i takie tam inne duperele. Aha, wy nie macie kredytów :) a los wam zawsze sprzyja i wiesz na pewno, że np nie zachorujesz ani ty ani mąż ani dziecko na żadną kosztowną i czasochłonną chorobe np astmę, alergię, raka, wypadek samochodowy odpada etc Wiem, że nie można uprawiać czarnowidztwa i zakladać że urodzi wam sie super i ekstrakosztowne dziecko np chore ale to samo życie i takie rzeczy się po prostu zdarzają. Nie jesteś wróżką ani jasnowidzem, nie znasz przyszłości. i oczywiście trzeba zakladać najlepsze a nie najgorsze ale mieć też jakiś plan b. na wypadek kłopotów.
          • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 23.03.13, 20:16
            paris-texas-warsaw:niestety nie masz aktywowanego profilu,więc nie mogę napisac na maila.proszę o podanie maila i podam informacje o terapii :-)
    • paul_ina Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 15.03.13, 11:04
      Nie dziwię się, że mąż nie chce rozmawiać, skoro nawet najbardziej rzeczowe argumenty trafiają u Ciebie na mur. Moja rada - odpuść na moment, wyluzuj, daj jemu i sobie trochę więcej czasu. Tak się wydaje, że gdzie chowa się jedno dziecko drugie też się wychowa - ale prawda jest taka, że nigdy nie wiesz kto i w jakiej kondycji się urodzi, czego będzie wymagał, ile będziecie musieli poświęcić, żeby dziecko zdrowo i spokojnie podrosło. To, że Ty odnajdujesz się re-we-la-cyj-nie w roli matki nie znaczy, że Twój mąż - równie wspaniały ojciec - nie może czuć się znużony, zmęczony. Odpuść mu na moment, ale zostawiając temat otwarty. Na pewno on ma prawo powiedzieć veto, a Ty masz obowiązek veto uszanować.

      Jeszcze jedno - jesteś relatywnie młodą osobą, więc stać Cię biologicznie na większe przerwy między dziećmi - imho pod względem organizacji dnia i ochrony dzieci przed chorobami różnica wieku 4 - 5 lat jest o wiele przyjemniejsza niż 2 lata.
      • paris-texas-warsaw Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 15.03.13, 14:34
        Ludzie, kasa kasą, ale trzeba przyznać, że pewnie Autorka wątku należy z jej dochodami gospodarstwa domowego i nieobciążonym majątkiem trwałym (duże mieszkanie w Warszawie) do 20 % najbogatszej części społeczeństwa (możemy zaznaczyć jedynie, że Polacy to biedacy na tle Europy Zachodniej...) mając 28 lat. (Nie chcę tu przytaczać jakiś statystyk, więc daję te 20 %). Można jej sytuację porównywać do osób bogatszych, do tła Europy, wplatać w to wątki o ewentualnej chorobie - na to mało kto jest zabezpieczony, bo są choroby, na które trzeba mieć PRAWDZIWE pieniądze, żeby się leczyć.
        Spekulacje typu: chcesz tylko samochód i mieszkanie?, bo ja chcę dom i samochód dla każdej dorosłej osoby i wakacje w ciepłym kraju - są bez sensu. Bo to dla innych też bieda, bo np. ja uważam, że żyje się wygodnie, jak ma się apartament w Warszawie (bo dojazdy do miejsca pracy i placówek oświatowych dzieci obniżają znacznie standard życia), dom na weekend pod Warszawą, i właśnie na tych deszczowych Mazurach własną posiadłość, ale tylko taką, z której nie słychać sąsiadów. I wg mnie standard życia jest kiepski, jeśli ktoś musi pracować ponad 6 godzin dziennie i nie stać go na niepracowanie przez dwa miesiące wakacji, bo nie uznaję wychowywania dzieci przez obce osoby, a dzieci wakacje mieć muszą. A potem, ktoś powie, że to też bieda, itd.
        Aspekt finansowy jest ważny, może poczucie bezpieczeństwa męża byłoby zwiększone np. przy odłożonym pewnym majątku finansowym, a także np. dobrze dobranych ubezpieczeniach. Ale w tej kwestii może wypowiedzieć się też tylko mąż, bo on zna swoje aspiracje co do standardu życia, który może mu obecnie odpowiadać. Mierzenie standardu życia tylko wskaźnikami finansowymi to zresztą przeżytek, bo ważniejsze jest ogólne zadowolenie z życia, a więc np. wspomniany przeze mnie czas wolny. To są naprawdę bardzo indywidualne wybory powyżej pewnych dochodów (ale nawet w sytuacji uznanej przez większość ludzi "za biedę" ludzie mają różne wybory co do pracy, pensji, itd.). Tak jak wyborem jest bezpłatny urlop wychowawczy, gdy ktoś widzi większy sens w opiece nad własnym dzieckiem, niż dowiadywanie się od opiekunki "co dziecko ma na myśli", bo mowę dziecka w początkowej fazie zrozumie tylko osoba na stałe z nim przebywająca.
        I takich kwestii jest masa...
    • lianis Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 16.03.13, 19:53
      Ja caly czas nie rozumiem, dlaczego to ty masz przekonac meza, a nie on ciebie. Masz jedno malenkie dziecko, jesli posiadanie dzieci to dla ciebie takie szczescie i blogoslawienstwo to ciesz sie ze je masz i korzystac z kazdej chwili, zamiast ciagle sie zastanawiac jak dorobic mu rodzenstwa bo TY chcesz i juz (tupiac nozka)
      Ja zanim zaszlam w ciaze planowalam z mezem miec dwoje, moze nawet trojke, w niedlugim okresie czasu, bo wiek juz dobrze po 30. Po pierwszych miesiacach z noworodkiem, ktory wywrocil moje cale zycie do gory nogami, ciagle chcial jesc, wogole nie chcial spac, nie dawal sie odlozyc nawet na moment, moje zycie towarzyskie padlo na pysk, bo mialam problem zeby znalezc czas na umycie sie ciagle karmiac i noszac, w domu balagan, ktorego nie cierpie, a o sexie zapomnialam, bo zasypialam w kazdej pozycji, jak tylko zatrzymalam sie na chwilke. Pierwszy rok z zycia mojego syna jawia mi sie jako horror, wiec na mezowskie przypomnienie o dorobieniu kolejnego potomka zrobilo mi sie slabo i zaprotestowalam z duza stanowczoscia, zadnych dzieci wiecej, nie chce i juz, potrzebuje czasu, przestrzeni, oddechu, mozliwosci skupienia sie ja czyms, mozliwosci pomyslenia bez sluchania ciaglej nieprzerwanej paplaniny, bez ciaglego "mamo", "mamo!" Maz nie nachalnie, ale przypominal przez pierwsze dwa lata, zycia naszego dziecka, o rodzenstwie i jakie to zalety miec wiecej niz jedno, przypominal wszystko to co omawialismy planujac wiecej dzieci. Nie przekonal mnie i wiem ze moje podejscie sie nie zmieni, maz to zrozumial, syn ma teraz trzy lata, ani mysle rezygnowac z calonocnego spania, chwili wytchnienia kiedy dziecko zajmuje sie soba, braku pieluch, mozliwosci wyjscia, bez ciaglego szarpania za nogawke i zastanawiania sie gdzie delikwentowi zachce sie jesc i jak go nakarmic publicznie, w koncu znowu moge poswiecic wieczor na czytanie, czy relaks w wannie, znowu spedzac czas na przyjemnosciach z mezem, bez ciaglego nadsluchiwania czy sie dziecko obudzilo czy nie Tak to wszystko brzmi bardzo egoistycznie, kocham moje dziecko najbardziej w swiecie, poswiecam mu cala swoja uwage kiedy tylko tego wymaga, bawimy sie, spacerujemy, rozmawiamy. Ciesze sie tym, ze rosnie mi maly czlowiek, ktory zadaje miliony pytan, ktorego wszystko interesuje i ktoremu moge poswiecic pelna uwage, bez skupiania sie na kolejnym mlodszym rozdartym i wymagajacym potomku.
      Wiem, ze kiedys chcialam wiecej niz jedno, teraz zdecydowanie nie chce. Mam prawo do zmiany decyzji, tak jak i Twoj maz tez je ma, zaakceptuj to, albo poszukaj nowego chetnego meza, bo brak zrozumienia i akceptacji dla decyzji ukochanej osoby jest brakiem szacunku.
      Wiec prosze, masz inny, nie tylko finansowy aspekt
      • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 18.03.13, 17:44
        Lebara, możliwe, że "powinnaś" uśpić swoj instynkt macierzyński na razie albo w ogóle.....tylko co z tego?
        Uśpisz? Instynk macierzyński to potężna siła i żywioł...może Ci się nie udać.
        Ja próbowałam kilka lat z mizernymi efektami uśpić, dla męża.
        Dopiero natura i brak możliwości zajścia w ciążę naturalnie sprawiły, że wreszcie ten instynkt się uśpił. Ale wcześniej jeszcze dwa lata walczyłam z mężem o adopcję i o mało nie doprowadzilam do niej. Przy naszych obciążeniach kredytowych, żeby adoptować dziecko trzeba by dużo więcej zarabiać, a mąż miewa okresy bezrobocia - ......i dopiero to mnie złamało i sprawiło, że pogodziłam się z dwójką dzieci i przestalam marzyć o trójce (nawet auto mialo już pasy na fotelik dla trzeciego dziecka)
        Może kiedyś adoptuję nastolatka :))))))
        • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 18.03.13, 22:32
          Igge:przykro mi z powodu Twojej sytuacji ech.
          Cóż,tak już jest skonstruowany ten świat,i ludzie,a w tym przypadku kobiety-że natura sama wie kiedy kobieta jest gotowa na dziecko,a kiedy nie.Oczywiście gdy ma to byc świadoma decyzja,a nie wpadka np.na imprezie.
          Ale póki co musze instynkt uśpic :( chociaż oczami wyobraźni widziałam już synka i jego rodzeństwo,gdy np.starszaka odprowadzamy do przedszkola :-)
          tak,wiem,mam bujną wyobraźnię ;-)
          ale brałam już pod uwagę chyba każdy scenariusz-co ze starszym synkiem gdyby dopadł mnie poród w domu,jakie wyjście awaryjne,a co z badaniami kontrolnymi w ciąży-co wtedy z synkiem,a co w razie choroby jednego,a co w razie choroby jednego i drugiego dziecka.A co w razie chęci wyjścia z mężem np.do kina i dużo dużo by wymieniac.
      • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 18.03.13, 22:40
        Lianis:nie mam pojęcia chciałaś mi w tym poście opisac negatywne strony macierzyństwa i jak ja w ogóle mogę myślec o drugim w momencie gdy moje dziecko ma dopiero rok.A nie przyszło Ci do głowy że każdy może miec inne doświadczenia?
        a Ty to przedstawiasz jako jakiś horror-w sensie pierwszy rok z dzieckiem i ja pewnie powinnam myślec tak samo-otóż zadziwię Cię.zarówno dla mnie jak i dla mojego męża rodzicielstwo nie jest horrorem-nieprzespane noce to już dawno za nami,nigdy nie musiałam godzinami nosic dziecka,usypiac,stosowac długo smoczka itp.itd.Oczywiście mój syn ma mnóstwo miłości i bliskości,ale nawet nie miał np.lęku separacyjnego itd.
        A prawda jest taka,że albo mi się trafiło tzw.złote dziecko,albo najzwyczajniej w świecie nie przyzwyczaiłam swojego dziecka np.do kilkugodzinnego noszenia przed zaśnięciem itp.
        I żeby było zabawniej-od tzw.znajomych u dobrych sąsiadek wziąż słyszę:że im dalej tym godzej,im będzie starszy to coś tam,a jak już zacznie chodzic to już w ogóle koszmar.Jak do tej pory nie przeżyłam żadnego koszmaru (odpukac ;-),ale po prostu do tego trzeba miec pozytywne podejście.
        ale nie o wychowywaniu dzieci tu mowa
        • nie_alicja Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 01:39
          lebara - wyrazy najgłębszego szacunku za cierpliwość, z jaką odpowiadasz tutejszym napastliwym komentatorkom.

          piszesz im sto razy, że finanse nie są problemem, że dla męża również, ale nie, one wiedzą lepiej i będą Ci liczyć talerze w szafkach, żeby to udowodnić.

          kobity! znacie jakąś sytuację życiową, która GWARANTUJE stabilność? na przykład taka fajna rodzina Romanowów była - bogaci, ustosunkowani, silni i piękni. i pyk, przyszła rewolucja i cała rodzinka wylądowała z kulkami w głowach. popacz pan, kto by się spodziewał, tak dzieci bezmyślnie napłodzili, nie pomyśleli, że taki tragiczny koniec ich spotka!

          puknijcie się w głowy, ujadające na autorkę marudy.
          ona czuje przypływ silnego instynktu macierzyńskiego, a to z biologicznego punku widzenia GŁÓWNY warunek dobrego, rozumnego rozmnażania się. jest młoda, zdrowa, silna, chętna, ma DOBRĄ sytuację materialną i rodzinną, ma kochającego męża, który jednakowoż czuje się TERAZ nieprzekonany.

          to trochę mniej, niż "chyba oszalałaś, po co nam drugie dziecko", "utkniesz w pieluchach i już nie wrócisz do pracy" czy "nie damy rady finansowo". może zwróćcie łaskawie uwagę, że mąż nie wyklucza wcale posiadania drugiego potomka, co więcej, nie posługuje się żadnym z argumentów, jakim ciosacie autorce kołki na głowie.

          lebara, nie naciskaj męża, ale od czasu do czasu powracaj do tematu - mówiąc na przykład, że cudnie byłoby mieć jeszcze jedno dziecko z takim fajnym facetem jak on. mężczyźni nie czują instynktu macierzyńskiego, a ojcowski załącza się sporo po urodzinach dziecka, więc nawet nie potrafi sobie wyobrazić uczuć, jakie przeżywasz. jeśli jednak się kochacie, Twoje pragnienie ma szansę się ziścić.

          trzymam kciuki :-)

          • renik_71 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 08:52
            nie_alicja bardzo dobrze napisałś.
          • renik_71 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 08:53
            nie_alicja bardzo dobrze napisałaś.
            • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 09:20
              niealicja, dokladnie tak myślę, szczeg. ostatni akapit
          • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 10:12
            nie-alicja:wielkie brawa !!!
            ujęłaś to wszystko wręcz doskonale :-)
            Dziękuję,za trzymane kciuki :-)
            Ja sobie odpuściłam rozmowy z mężem,i póki co nie będę ich kontynuowac-nie temat trochę przycichnie ;-)
            Niedługo przyjdzie wiosna,wakacje,zrobi się cieplej,hormony zaczną buzowac jeszcze bardziej ;-) i może coś z tego wszystkiego wyjdzie :-)
            • to_la1 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 12:20
              Tak trzymać lebara1984 :)

              Nie przejmuj się złośliwymi uwagami. Piszą tak kobiety, dla których najważniejsze są pieniądze (nazywają to stabilizacją finansową). Zawsze znajdą wytłumaczenie aby wybić Ci z głowy myśl o drugim dziecku. Co się dzieje na tym świecie?! Liczy się tylko pieniądz?
              Ktoś znów napisze, że nie wiesz co przed Wami, może kredyt, może choroba, może brak pracy itp. Wychodząc z domu nie wiem czy doniczka nie spadnie mi na głowę...

              Nie liczy się to, że kochasz dzieci, chcesz dla nich jak najlepiej, że czujesz się gotowa na następne dziecko tylko to, że jest kryzys i głupoty Ci w głowie.
              Ciekawe co napisałyby gdybyś miała własną firmę, pełno kasy i chciałabyś dziecko nie z miłości do niego tylko dlatego, że masz 40 lat i najwyższy czas się na nie zdecydować?

              Oby jak najwięcej takich ludzi jak Ty :) Pozdrawiam!
        • lianis Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 18:27
          Lebara oczywiscie ze kazdy ma inne dziecko, znajomi maja 5 mies corke ktora w zasadzie spi im 20 godz na dobe i nie wiedza jak brzmi jej placz, bo jej sie to nie zdarza.
          Nie chodzilo mi o przedstawienie macierzynstwa w zlym swietle, tylko o to ze kazdego ono zmienia, ja przed ciaza myslalam o wiekszej ilosci dzieci, potem juz mi przeszlo, moze twojemu mezowi tez przeszlo, moze nie chce, moze to co dla ciebie bylo i jest takie cudowne dla niego niekoniecznie i bycie czy nie bycie dobrym, troskliwym rodzicem nie ma tu nic do rzeczy, ja tez w pelni poswiecam swoj czas dziecku i bardzo syna kocham, nikt nie rozumie czemu skoro tak swietnie sobie radze z jednym nie chce miec kolejnego, przeciez moj syn jest rezolutnym, grzecznym chlopcem, nie ma z nim zadnych problemow. Ale ja po prostu czuje sie spelniona macierzynsko z jednym dzieckiem, tak samo moze twojemu mezowi nie potrzeba kolejnego, moze to jedno ktore macie zasapaka jego wszelkie potrzeby ojcostwa. Czasami trzeba spojrzec ciut dalej niz na czubek wlasnego nosa, ojciec potencjalnego dziecka tez ma cos do powiedzenia
          • kol.3 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 18:57
            Wiesz Lebara ma po prostu zdecydowane podejście do rozwiązywania problemów z mężczyznami. Jej obecny mąż przed ślubem długo się zastanawiał, czy się ożenić. Co zrobiła Lebara? Zafundowała sobie z nim dziecko i pan się w końcu na ślub zdecydował.
            Teraz też coś tam gada, że nie chce drugiego dziecka. Ale kto by się nim przejmował, prawidłowe podejście to robić to co się samej chce, mąż do roboty i zarabiania na rodzinę, żeby nie miał czasu na głupie myśli.

            • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 19:50
              Posłuchaj,jeżeli masz udzileac takich porad-to nie w moim temacie,dobrze?
              pięknie,teraz jeszcze się dowiedziałam,że złapałam faceta na dziecko haha
              Bo ciąża,poród i wychowywanie dziecka jest rzeczą niesamowicie przyjemna i pozbawioną chwil zwątpienia-cóż porównałabym to do leżenia z drinkiem na plaży :P
              Czytaj ze zrozumieniem-napisałam,że mój mąż marzy jeszcze o jednym dziecku,może nawet o dwójce.tyle,że odwleka to w czasie
              • kol.3 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 19.03.13, 21:56
                A coś się nie zgadza? Opieram się wyłącznie na faktach które sama podałaś. Twoje wypowiedzi pełne są sprzeczności i raczej zawierają treści życzeniowe niż mające coś wspólnego z rzeczywistością. Warto zejść na ziemię.
              • crises Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 09:06
                Skoro posiadanie dziecka to taka mordęga, to nie trzeba było go sobie robić.

                Tym w w tym wątku nawet nie ubarwiasz - to nawet nie są Twoje wyobrażenia, tylko albo najzwyczajniej w świecie masz coś z głową, że nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić sytuacji i porozumieć się z własnym mężem, albo zwyczajnie kłamiesz, żeby w wątku wyszło na Twoje, tylko jesteś za mało inteligentna, żeby to robić dobrze, więc co rusz Ci się wypsnie coś, przez co to wszystko się kupy nie trzyma..

                Z facetem, który "marzy o drugim dziecku", zwykle da się normalnie dogadać - bez większego problemu da się ustalić jakiś konkret: kiedy, pod jakim warunkiem itp. Jeżeli każde wspomnienie o dziecku kończy się awanturą, to spójrz prawdzie w oczy: najprawdopodobniej wszystko nie jest tak sielankowe, jak Ci się wydaje. Z tego wszystkiego wyłania się obraz faceta, który wcale dziecka nie chciał, tylko został wrobiony, ale generalnie jest porządny i stara się stanąć na wysokości zadania i być dobrym ojcem, a co do drugiego ma w najlepszym razie wątpliwości.
                • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 10:07
                  ależ ja się z mężem dogadałam-stwierdził,że za rok,może za 2 lat-gdy nasz syn pójdzie do przedszkola.Tylko,że wtedy komu ma byc łatwiej:mnie czy jemu?bo ja bym wolała wrócic za 2-3 lata do pracy..
                  W poście chodziło mi o to,że kłótnie czy sprzeczki były z powodu nie podawania przez męża żadnych argumentów dotyczących jego decyzji,że nie teraz,a potem.
                  I do tej pory on sam ich do końca nie zna-oprócz tego,że się boi.
                  I chodziło mi o to czemu to tylko facet ma decydowac o dziecku?w momencie kiedy to kobieta musi ponosic trudy(radości oczywiście również) związane z wychowywaniem dziecka-pomijam juz okres ciąży,porodu itp.Ogólnie czemu to facet ma miec decydujący głos.
                  ale nic to,nie mam czasu więcej pisac-w końcu muszę jak to nazwano obrzydliwie:zrobic zrobie dziecko z mężem


                  • agcerz Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 12:08
                    Coś ci się pomyliło. decyzja o dziecku należy do 2 osób i to nie mężczyzna decyduje. 2 osoby muszą podjąć tę samą decyzję.
                    Oczywiście, ze względów czysto biologicznych, o ty "możesz zapomnieć wziąć pigułkę", ale licz się z tym, że twój mąż tego nie zaakceptuje. I tyle.
                • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 10:09
                  mój mąż na pewno by też "stanął na wysokości zadania" i kochał nieprzytomnie trzecie dziecko gdybym "naturalnie" i za jego wybłaganą u niego zgodą zaszła w ciążę.
                  Moje błagania kosztowały mnie (i moje dzieci) długi okres źle działających na dzieci klótni
                  i osłabienie jego uczuć do mnie, generalnie to był koszmar.
                  Ale zrobiłabym to jeszcze raz (tylko bez obecności przy niekończących się dyskusjach dzieci)
                  ponieważ było to moje ważne wieloletnie marzenie i najwyższa wartość życiowa.
                  Chcę powiedzieć, że cieszę się, że mam spokojne sumienie, że zrobilam absolutnie wszystko, żeby to trzecie dziecko pojawilo się na świecie (albo w naszej rodzinie, nieadoptowane i tak już żyje). Cieszę się też, że mąż widząc, że to jest takie dla mnie ważne w końcu kilkakrotnie się na to dziecko zgodził, dla mnie. Aczkolwiek inna sprawa przekonać partnera do dziecka biologicznego a inna - do adopcji. Gdyby myślał tylko o sobie - miałabym wątpliwości czy mnie kocha. Tzn, źle. Nie miałabym wątpliwości, bo to leżało u podstaw mojego przeszłego marzenia i starań o dziecko - że on kocha i że dlatego mam/miałam wielką nadzieję, że jak uświadomię mu, że to dla mnie takie aż ważne - to w końcu zgodzi się na dziecko dla mnie. A wiedziałam, że go tym nie unieszczęśliwię tylko jak zwykle utrudnię życie. Tak samo jak ja teraz zgodziłam się i pogodzilam z tym, że tego dziecka nie ma i nie będzie.
                  Któreś z nas musialo dla drugiego pogodzić się z czymś, co budziło wielki sprzeciw wewnętrzny. Akurat zrobił to on ale równie dobrze mogłabym to być ja. Zrobił to on a los/bóg czy coś tam innego zdecydował, że i tak będzie ostatecznie tak jak to on oryginalnie chcial i mamy dwójkę dzieci a nie trójkę. Ważne, że w dwojgu ludziach jest taki moment chęci uszczęśliwienia kochanej osoby, nawet wbrew sobie. I że nie robi tego zawsze jedna strona, bo to wypaliłoby związek. I że uczycie się uszczęśliwiania drugiej osoby całe życie. Nie ma to nic wspólnego z "uszczęśliwianiem na siłę" i mój mąż bywa i na skutek związku ze mną jest coraz bardziej asertywny :) emancypowalam go zawsze wbrew swoim interesom :) a może wcale nie wbrew
                  • igge Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 10:22
                    a już tak krotko, ponownie do wątkotworczyni:
                    podejmujesz duże, ogromne ryzyko dla związku, rodziny, malżeństwa, dobra swojego już istniejącego na świecie dziecka- naciskając na drugie dziecko.
                    mój mąż mówi, że w życiu nikogo by nie namawial do naciskania męża na dziecko, że to głupie
                    ja uważam, że warto naciskać, ale z głową i po dogłębnym przemyśleniu waszych, twoich i męża, osobowości, charakterów, dotychczasowego życia i historii związku i jeszcze miliona innych ważnych rzeczy
                    Po prostu dobrze się zastanów i nie podchodź do tego bezrefleksyjnie i na hurra bo dużo ryzykujesz
                    • lebara1984 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 20.03.13, 10:41
                      dlatego już nie naciskam :-)
                      temat z nim zakończyłam,zajęłam się jeszcze bardziej sobą i dzieckiem i tyle.Co nie oznacza,że gdzieś tam w środku nie jest mi przykro...
                      p.s odnośnie robienia czegoś wbrew sobie-ja wzięłam ślub wbrew sobie,dla męża,ba,nawet z małym weselem...i to pół roku po urodzeniu dziecka.Bo ja ogólnie jestem anty-ślubna i jak dla mnie to mogliśmy życ tak samo w tzw.konkubinacie.
                      • kicek99 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 13.05.13, 00:13
                        Hmmm, piszesz że jesteś antyślubna i mogłabyś żyć w konkubinacie, a coś kojarzę, że wcześniej pisałaś, coś w stylu, że mąż długo dojrzewał do decyzji o ślubie....Zabrzmiało to tak, jakbyś to Ty chciała, a on musiał to przetrawić i wyrazić chęć.....
    • esencja08 Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 14.06.13, 14:21
      A jak się ma ten wątek do tego poniżej?

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,140301758,140301758,Maz_mnie_zostawil_z_8_miesiecznym_dzieckiem_.html
      • crises Re: Marzenia o drugie dziecko-mega kłótnie z męże 17.06.13, 13:01
        Skończona idiotka albo troll. Mam cichą nadzieję, że to drugie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka