Dodaj do ulubionych

Kłótnia z mężem :(

01.04.13, 16:48
jeszcze święta, a już dziś zaliczyłam kłótnię z małżem i kłótnię telefoniczną z mamą (rozmowa z mamą miała mi poprawić nastrój po kłótni z mężem :)) Potem, przy obiedzie kochany synek przytomnie mi przypomniał, że jeszcze mogę sobie pogadać na forum :) więc czemu nie ? Mam nadzieję, że się już dziś z nikim nie pokłócę (na forum). Powodem kłótni z mężem było moje uporczywe żebranie u dziecka o drugi kawalek czekolady, ale to nieistotne. Do rzeczy: małż stwierdził dzisiaj że jest zmęczony 20letnim malżeństwem ze mną. Nie ma już siły, cierpliwość mu się wyczerpala (choć przyznał, że mogłam mieć nadzieję, że starczy jeszcze na kolejne 30 lat.) Zdarza mu się nakrzyczeć na mnie, a nawet dwa dni temu użył słowa " spieprzaj"(twierdzi, że raz na 24 lata może tak powiedzieć choć nie powinien i że ja podobno bywałam, delikatnie mówiąc, niemiła dla niego przez te 24lata, czego ja nie pamiętam bo mam wybiórczą pamięć a on zawsze był dla mnie milutki). Co ważne, powiedział też, żebym się zdecydowala czy jestem jego trzecim dzieckiem czy partnerką. On wolałby oczywiście partnerkę, która nie oczekuje, że każdym drobiazgiem i koniecznym telefonem itp będzie się zajmował on. I jak wyjścia z domu to też z nim. że on nie chce być służącym i kierowcą. Rzeczywiście przez te 24 lata był dla mnie jak ojciec i matka razem wzięci, bardzo kochający,ekstremalnie czuły i cierpliwy i tego mi teraz trochę brakuje, a on mówi, że mam wzorzec relacji nieobecnego ojca, za ktorym zawsze strasznie tęskniłam i superprzedsiębiorczego bogatego wujka i z tych dwóch wzorów męskich stworzyłam jakąś hybrydę, którą oczekuję, że on się stanie, a on już pada na pysk ze zmęczenia (od listopada nie ma pracy i siedzi w domu ze mną, w maju zacznie wyjeżdżać i nie będzie go wcale jakieś pół roku, będzie pracował).
Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.
Jak ja mam zmienić się diametralnie po 24latach razem ? Próbuję, pracuję wytrwale nad sobą, staram się dawać mu "przestrzeń", w sumie też padam na pysk ze zmęczenia choć chyba zmęczenia stresem nie pracą, bo on rzeczywiście dużo rzeczy w domu robi dla mnie i dla dzieci. czy to jest w ogole możliwe zmienić się i nie umrzeć ze zmęczenia psychicznego i fizycznego w takim wieku (jestem po 40), i czy jeśli mam infantylną osobowość i jest mi z nią dobrze to taka zmiana jest możliwa. On mówi, że jeśli zmieniać się i coś robić to DLA SIEBIE NIE DLA NIEGO bo on ma dosyć, że ja ciągle coś robię dla innych. Aha, i nie doceniam tego co mam i wydaje pewnie mi się (wcale mi się tak nie wydaje), że jestem najbiedniejsza na całym świecie(jeśli chodzi o zdrowie, choroby, sprawność, zamożność, wyjazdy wakacyjne, zakup książek, kawiarnie etc)
Dziewczyny, pani Agnieszko, partnerzy wymagających kobiet o ile tacy są na forum: co jest możliwe a co nie jest w tej sytuacji, żebym zrobiła dla swojego nadal ukochanego małża ?????? I czy dam radę?
Obserwuj wątek
    • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:04
      > m: co jest możliwe a co nie jest w tej sytuacji, żebym zrobiła dla swojego nada
      > l ukochanego małża ?????? I czy dam radę?

      Jedź na stację benz. i kup dwie czekolady.
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:35
        uwielbiam twoją odpowiedź :)
        Niestety nie mogę się zastosować bo po pierwsze: nie stać mnie na słodycze
        po drugie: jak pojadę to małż zrobi awanturę że cokolwiek kupuję na stacji benzynowej a tam tak drogo przecież i nie wolno mi nic prócz benzyny i gazety kupować
        po trzecie: gdybym kupiła - zjedzą mi dzieci, przynajmniej w połowie
        pOzdr i dzięki
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 19:58
        Kroliczyco,
        on second thought - pojechałam, tylko, że nie na stację tylko do Biedronki bo taniej i zakupiłam za całe 2.99 dwie czekolady z migdałami dla siebie i po jednej czekoladzie wg wyboru córki dla każdego dziecka (córka przytomnie stwierdziła, że dwie aż dla mnie to za dużo bo ja jestem gruba a dzieci szczupłe :)
        Mąż nie chciał czekolady/czekolad dla siebie :)
        Teraz jestem w słodkim czekoladowo-orzechowym nastroju, po pierwszej czekoladzie, z której hojnie jedną trzecią oddałam synowi (córeczka lubi oszczędzać słodycze w swojej słodyczowej szufladzie i ZAWSZE niemal ma coś słodkiego dla siebie). My z synem zawsze zjadamy słodkie od razu a potem żebrzemy u corki ale ona skubana jest asertywna i bezlitosna.
        Także Twoja rada była jednak genialna w swej prostocie :)))))
    • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:35
      Nie wiem czy Ci to pomoże ale mam wrażenie, że wiele kobiet(też swoje musiałam zrobić i przepracować) zapomina lub w ogóle nie ma świadomości, że mężczyzna nie jest od spełniania ich zachcianek, zapełniania pustki, opiekowania się non stop, organizowania życia, uszczęśliwiania, itd. Kobiety często wchodzą w związki z ogromnymi oczekiwaniami co też ten ON ma robić, jaki powinien być, żeby ona była szczęśliwa i zadowolona. Umyka gdzieś fakt, że mężczyzna też jest człowiekiem, że swoimi uczuciami, obawami, potrzebami, wyobrażeniami na temat związku/kobiety. I że to musi być wymiana a nie tylko patrzenie w jedną stronę-co jeszcze on ma zrobić albo dlaczego on nie robi czegoś co mnie uszczęsliwia?
      Druga sprawa-każda większa zmiana w rytmie to jakaś próba dla związku. Twój mąż siedzi teraz z Tobą w domu i to bez pracy. To może powodować jakąś jego frustrację, może też za dużo jest związku a za mało jego samego.
      Zmiana jest możliwa ale faktycznie tylko wtedy jeśli Ty sama poczujesz, że chcesz i że potrzebujesz. Piszesz, że Tobie jest dobrze...tylko, że Twojemu mężowi nie. To jest moment kiedy mogłabyś trochę mniej koncentrować się na sobie i zacząć na nim zobaczywszy uprzednio w nim człowieka;)
      • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:41
        Kluczowe jest tu zdanie, ze nie stać Cię na czekoladę. Reszta nieważna. Oznacza to, ze facet wydziela Ci pieniądze i kontroluje Twoje wydatki? I ze Ty sie na to godzisz, a facet uważa, ze jesteś nadmiernie wymagająca???
        • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:56
          A może po prostu są biedni i autorka wątku mając dziecięce zapędy, czasami zapomina, że jest limit na wydatki? Może nie ma to nic wspólnego z wydzialeniem pieniędzy a z kontrolą kogoś kto sam tego nie potrafi? Inna sprawa w jakiej formie się to odbywa. Czy ta kontrola nosi znamiona przemocy psychicznej na przykład.
          Zresztą, z zaburzonymi w związek wchodzą zaburzeni. Jeśli autorka jest jak dziecko i ma niedojrzałe potrzeby to jej mąż też musi mieć. On też musiał potrzebować tej swoje roli opiekuna i rodzica. Być może teraz, po latach dojrzał do bycia dorosłym i dojrzałym i stąd jego sprzeciw?
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:44
        blondsurferka, na pewno będę wracać do twojego punktu widzenia, myslę, że masz rację i że trochę "zaniedbałam" męża
    • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:39
      Szczerze mówiąc lekko mnie przytkało poprzeczytaniu i gdyby nie to, że czytałam już twoje wpisy na forum pomyślałabym, że trolujesz. Chyba pora dorosnąć....
    • basiastel Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:39
      Wiesz, jak ja chcę zjeść czekoladę, to nie proszę. Kiedyś wyjęłam zaskoczonej córeczce czekoladę sprzed ust i zjadłam, a ją zaskoczoną popchnęłam na poduszki. Strasznie się z mojego obcesowego zachowania śmiała i teraz jak ma cokolwiek, to przynosi mi " w zębach" i wręcz wciska i prosi, bym zjadła. Pozdrawiam.
    • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:41
      Igge Ty pracujesz zawodowo?
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:10
        nie i mam wielkie poczucie winy, że powinnam pracować i zarabiac kasę.
        Tak naprawdę to kiedyś chcialam bardzo wrócić do pracy a teraz już nie, fajnie mi w domu z córką i lubię swoją "niezależność" czasową i pełną elastyczność, możliwość dostosowania się do rytmu i niespodzianek życia córki. To, że mam duzo czasu na książki i gadanie z dziećmi (imężem :)
        Verdano, nie wkurzaj się :) choc miło sobie to przeczytać. Mam teraz 300zł w portfelu ale wiem, że musi mi na wszystkie potzreby rodziny wystarczyć do weekendu majowego kiedy malż będzie miał zlecenie+pracę. Sam wywóz szamba to 200 zł. Prawda jest taka, że on potrafi przeżyć za 1200zł miesięcznie a ja nie. ON jest oszczędny a ja mniej (choć maksymalnie bardzo jak potrafię). On odmawia sobie książki i kawy w księgarniokawiarni a ja nie zawsze potrafię. Kiedyś w ogóle niespecjalnie dobrze gospodarowałam naszymi finansami kiedy były duże. Wydawaląm za dużo. Teraz wydaję malutko, w zasadzie tylko niemal jedzenie ale on potrafi nie wydawać nic. (ja też okresami nic i wtedy jak on pracuje udaje mi się kilkaset zł odlożyć na buty etc ale jednak nawet teraz, w okresie kiedy on nie ma wcale zleceń - kupię dziecku kawałek łososia raz w miesiącu i te nieszczęsne czekolady, kupiłam też niedawno za pożyczone z dziecka skarbonki 50 zł książkę tylko dla siebie). On potrafi bez grosza przy duszy jeździć autem (lub chodzić duże dystanse piechotą dla oszczędności i dla ruchu)
        On wie, że dla mnie w jakimś stopniu ważniejsze są pieniądze, mam większe potzreby, chęć wydatkow i raczej zawsze oddaje niemal co do ostatniego grosza to co zarabia - mnie. Choć wie, że jak to ujął (moim zdaniem przesadnie i nieslusznie) "dać mi kasę to jak dać małpie brzytwę " :))
        • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:22
          W opisanej sytuacji ciebie po prostu nie stać na luksus bycia w domu i życia rytmem życia córki, nie stać. Masz 300 zł., które muszą starczyć ci do weekendy majowego????
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:14
            marzeka, autopoprawka: nie 300 ale za tydzień dostanę jeszcze 600, czyli razem będzie 900 od dzisiaj licząc. Zapomnialąm o tych 600 bo myślalam, że może małż je na rachunki, czynsz,
            opłaty stałe potrzebuje (on się tym zajmuje)
            Tak czy inaczej małż mi przypomniał, że nie mam się z czego cieszyć i wydawać na cokolwiek bo nawet 900 zł to tylko 3 zakupy w supermarkecie a jeszcze muszę odłożyć 100-200 na benzynę.
            • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:18
              No i dalej napiszę: ciebie nie stać na bycie w domu czytanie i gadanie z córką. To luksus. Nie stać cię, mężowi się nie dziwię,ze ma pretensje.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:59
                mąż nie ma pretensji o brak pracy, setny raz powtórzę. Teraz ma pretensje, że czytam Wasze odpowiedzi i rozważam czy nie zastosować waszych rad.:)
                • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:07
                  igge napisał:

                  > mąż nie ma pretensji o brak pracy, setny raz powtórzę. Teraz ma pretensje, że c
                  > zytam Wasze odpowiedzi i rozważam czy nie zastosować waszych rad.:)

                  No ale skoro nie macie dość pieniędzy, żeby starczyło na Twoje zachcianki, a Ty nie chcesz z nich zrezygnować, to któreś z Was musi postarać się o przypływ gotówki, nie? No chyba, że wymienisz męża na lepiej zarabiający model. Wtedy będziesz mogła leżeć i podjadać czekoladę do woli, czytając najnowsze bestsellery i popijając kawą ze złotej filiżanki.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:52
                    aqua, któreś powinno postarać się o przypływ gotowki. Ja się zgadzam. Mężowi to nie wychodzi, może powinnam ja spróbować. Ale mój małż na brak gotówki ma zawsze jedną receptę - ograniczyć wydatki. Nie bierze pod uwagę zarobienia więcej a może bierze tylko mu się nie udaje, podkreślam, że jest wg mnie maksymalnie pracowity choć każdej pracy nie weźmie bo nie chce. Ja ograniczam wydatki ale kawa raz w tygodniu w kawiarni należy mi się jak psu miska i koniec dyskusji :) Z czekolady mogę zrezygnować. Czytanie książek uważam za swoją ważną potrzebę a nie zachciankę, staram się maksymalnie nie kupować książek tylko wypożyczać ale od czasu do czasu własna książka z dedykacją w podarunku od dziecka czy męża czy kogokolwiek tam też mi się należy jak psu micha. Dzieci w sklepie nie chcą prawie nic. No może syn soczewki jednodniowe i jakąś książkę a córka lepsze żarcie dla psów i kota i siano dla królików. Uważąm, że moje dzieci są szczęśliwe, w pełni, ja też choć czasem brak kasy doskwiera ale coraz mniej, przyzwyczajam się a raczej odzwyczajam od luksusów. Mąż zawsze był szczęśliwy teraz, sądząc ze zmiany (stosunkowo lekkiej zmiany)w zachowaniu - ma coś w rodzaju kryzysu wieku średniego, chce być "zły" jak dwulatek czasami ale minie mu jestem pewna. Kryzys jest zrozumiały zważywszy jego cykliczny brak pracy i nonstop zajmowanie się szukaniem pracy i trudności z utrzymaniem rodziny ale on NAPRAWDĘ nie chce, żebym ja wróciła do pracy. Mąż ma minimalne potrzeby finansowe i absolutnie brak jakiegokolwiek żalu czy pretensji do kogokolwiek kiedy nawet tych minimalnych nie może zaspokoić. Zachowuje niemal stoicki spokój w tym względzie i stoicką pogodę ducha i zadowolenie. Dla niego rzadnym wyrzeczeniem nie jest nie napić się herbaty w kafejce i siedzieć tam o suchym pysku, nie kupić sobie podobającej się książki czy lepszego jedzenia. Ktoś tu pisał, że trzeba mieć 1600 zł na jedzenie dla czteroosobowej rodziny. On uważa, że jak się ma 1200 i zero na inne wydatki to też jest dobrze, żyje się z tego co się ma i można z uśmiechem iść przez życie i nie czuć sie z powodu kasy zasmuconym.
                    • pade Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:59
                      no pewnie, a to, że syn nie jeździ na wycieczki szkolne to taki pikuś przy tej całej stoickiej szczęśliwości...
                      skoro on taki szczęśliwy, ten Twój mąż, to czemu powiedział Ci, że nie chce, żebyś była jego trzecim dzieckiem? nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 09:59
                        syn jeździ na wszystkie szkolne wycieczki (w liceum była 1 do tej pory), chodziło mi o to, że nie stać nas na np weekendowe częste harcerskie wypady, na wycieczki zagraniczne nie szkolne ale np jak powiedział, że chce pojechać z kolegą na naukowy biologiczny obóz w wakacje to zrobię wszystko , oszczędzę, wezmę pożyczkę cokolwiek, żeby na ten wybrany przez siebie obóz pojechał w wakacje, jest już zapisany.
                        Mąż był szczęśliwy ze mną tylko teraz jesteśmy po kryzysie i w fazie przebudowywania związku wg jego zyczenia. Nie przeszkadza mu że np tuli mnie, okrywa do snu, całuje na dzień dobry itd Ja się dopasuję do jego pragnień bo go kocham. I on twierdzi że mnie też kocha.
                    • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:28
                      igge, to, co piszesz, kupy sie nie trzyma.
                      Albo trollujesz, albo jestescie niezle popieprzeni. Wszyscy , cala rodzina.
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:04
                        nie troluję:))
                        jesteśmy popieprzeni i zwariowani na swój szczęśliwy sposób
                        aczkolwiek nie wiedzialam, że jestem aż tak i do tego stopnia infantylna, dziecinna i w ogóle dzidzia piernik, z przodu liceum z tyłu muzeum, dopiero Wasze posty mi to uświadomiły :)))
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:54
                    Aha i ps
                    nie wymienię męża na lepszy model bo jestem w nim po uszy i nieprzytomnie nadal zakochana i dostarcza to mi dużo szczęścia i moim dzieciom
                    • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:23
                      Ale Twój maż jest bliski wymienienia Ciebie na lepszy model.
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:05
                        nie sądzę :)
                        • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 12:15
                          Obyś sie nie myliła. Mąż najwyraźniej ma dosyć.
        • nabakier Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:27
          Nie rozumiem. Nie stać Was na jedzenie, a Ty piszesz. że Ci dobrze w domu bez pracy, i że sobie cenisz niezależność? A potem żebrzesz o czekoladę u dzieci? A mąż wyjedzie do pracy wyjazdowej?
          I wszytko jest Twoim zdaniem ok? A tylko mąż się czepia?
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:28
            nabakier, mąż się nie czepia, że nie pracuję, czepia sie rzeczywiście o wydatki, moim zdaniem usprawiedliwione
            rozumiem, że nie stać nas na moje siedzenie w domu ale taki był nasz wybór po narodzinach córki, obowiązek zajmowania sie niesprawnym dzieckiem spadł na mnie a obowiązek zarabiania na rodzinę - na męża. Z mojej strony i tak około 1200 zł do budżetu rodzinnego spływa. I może, teoretycznie mogłabym zarobic , powiedzmy, 3-5 tys zł pracując ale nie chcę. Z wielu względów. Bardzo możliwe, że to tylko mrzonki i nie znalazłabym pracy (jestem starsza, mniej doświadczona, z długą przerwą w pracy, mąż ma lepsze wykształcenie i generalnie jest bardziej ode mnie pracowity) mój mąż od kilku lat nic oprócz sezonowej pracy pilota wycieczek, tłumacza i przewodnika po mieście - nie znalazł. A pracować w supermarkecie czy jako nauczyciel języka - nie chce. Ja szanuję jego wybór choć finansowo oznacza niedostatek i cięszę się z tego co mam, a mam ogromną, choć nie finansową, niezależność.
            • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:34
              Przykro mi, jesli możesz pracować, a nie chcesz - to masz obowiązek nie wydawać na siebie nic, poza rzeczami absolutnie niezbędnymi. Możesz cieszyć się z tego, pod warunkiem,z ę to nikogo nie obciąża - a teraz za Twój wybór każesz płacić mężowi.
              OK, zostań w domu, ale wtedy nie każ facetowi pracować na swoje zachcianki.
              • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:35
                Dla mnie czymś niesamowitym jest w opisanej sytuacji twoja motywacja niepracowania- kosmos.
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:42
                  marzeka jeśli moja motywacja mojego pozostawania bez pracy wydaje ci się kosmosem, to może przedstawię pogląd na te sprawę męża, który jest strasznie wkurzony waszymi odpowiedziami i namawia mnie na przejście na forum DIETY bo wtedy dostanę rady pt jedz mniej i będzie to bardzoej sensowne niż rady typu "idź do pracy"
                  Miałam przed chwilą kolejną trzecią tzn drugą z małżem kłótnię (tzn ja grzecznie i bez słowa, cichutko :) leżałam w łóżku bo mam zapalenie oskrzeli a on krzyczał, żebym nie słuchała ciotek dobrych rad bo nie mają racji i nie znają naszej sytuacji) Aczkolwiek teściowa i siostra męża też raz wspominały o moim ewentualnym zatrudnieniu a one znają naszą sytuację dokładniej.
                  Mąż uważa, że teoretycznie to niby mogę szukać pracy a w praktyce absolutnie nie mogę bo nie damy sobie rady realnie i w praktyce i logistycznie z opieką nad córką. Ze jedno z nas musi nie pracować a tym pracującym chce on być nie ja. że organizacyjnie moja praca byłaby nie do ogarnięcia razem z potrzebami opieki nad córką. I że wy nie wiecie o czym mówicie.
                  • nabakier Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:54
                    Nie wiedziałam, ze masz niepełnosprawne dziecko. To wszystko zmienia. Nie ośmielę się cokolwiek o takiej sytuacji powiedzieć. Ale pisz wcześniej takie rzeczy, bo to tak, jakby napisać, że samochód nie jeździ, tylko nie napisać, że nie ma kół albo coś w tym stylu. Niepotrzebnie się produkujemy w takiej sytuacji.
                  • jagienka75 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 07:29
                    > Mąż uważa, że teoretycznie to niby mogę szukać pracy a w praktyce absolutnie ni
                    > e mogę bo nie damy sobie rady realnie i w praktyce i logistycznie z opieką nad
                    > córką.


                    w jakim wieku jest córka?
                    • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 11:23
                      W przypadku dzieci niepełnosprawnych wiek nie ma znaczenia , liczy się stopień /rodzaj niepełnosprawności. Mój syn ma 13 lat i wymaga opieki całodobowej.
                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:31
                      córka ma 13 lat i wtedy kiedy jest w szkole - mam wolne. Praktycznie chodzi na różne rano godziny, trzeba jej pomóc w ubraniu, założeniu butów, doprowadzić i zanieść tornister pod klasę. Kończy szkołę bywa, że o 11.30, 12.30. Bywa zwalniana z lekcji. Trzeba ją dowieźć na rehabilitację i hipoterapię tzn na konia, kocha parajeździectwo.Dowozu do szkoły mężowi odmówiono w gminie, dostajemy zwrot kosztu, choć to wcale nie pokrywa faktycznych kosztów benzyny.To, że chodzi tylko słabo oznacza, że potrzebuje w tym chodzeniu asystenta, właściwie non-stop. Jestem dla niej takim asystentem, nie mamy kasy na opłacenie kogoś innego i nie wiem czy naprawdę chcemy. Inni niesprawni potrzebują wózka inwalidzkiego, kul, trójnogów - ona potrzebuje mnie dla całkowitego komfortu. jak zechce żyć beze mnie - chętnie odejdę i umożliwię jej samodzielność. Na razie nie chce słyszeć o wozku (mamy parasolkę inwalidzką), wózku inwalidzkim, kulach, trójnogach. Potrzebowałaby nadal tragarza, traci rownowagę jak ma coś w ręku. Do świetlicy (zresztą w zerówce próbowano nam jej odmówić) nie chce chodzić. W jej wieku dzieci już zresztą i tak tam nie chodzą. Jest jej wygodnie ze mną a dla mnie komfortowo też.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:04
                verdana, ja włąśnie staram się na siebie nie wydawać absolutnie po za minimum nic. Aczkolwiek pytanie, co to jest to absolutne minimum. Tu rzeczywiście różnie się z mężem o benzynę, kawę w kawiarni i książkę raz na jakiś czas. Nie uważąm, że teraz za swoj wybór każe placić facetowi i spełniać swoje zachcianki. DEcyzja o moim przerwaniu pracy była wspólna, dla mnie bolesna i nieprzyjemna a z pracą mężą trudno pogodzić pracę partnera i obowoązki związane z rehabilitacją dziecka bo jego miesiącami fizycznie nie ma w domu, wpada, żeby przepakować walizkę i ruszyć dalej. Sama tęsknota za nim jest dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym nie mowiąc o reszcie.
                • koronka2012 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:04
                  igge napisał:

                  > verdana, ja włąśnie staram się na siebie nie wydawać absolutnie po za minimum n
                  > ic. Aczkolwiek pytanie, co to jest to absolutne minimum. Tu rzeczywiście różnie
                  > się z mężem o benzynę, kawę w kawiarni i książkę raz na jakiś czas.

                  Macie na miesiąc na rodzinę tyle, ile potrzeba od biedy na max 2 tygodnie, a ty przeznaczasz kasę na kawę w kawiarni? WOW, no to ja się nie dziwię mężowi, że ma dość żony-dziecka.

                  Nie wtrącam się do kwestii pracy, bo to nie moja sprawa, nie znam wszystkich okoliczności towarzyszących, ale jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi. Też lubię książki, ale to zbędny w twojej sytuacji luksus, są biblioteki, znajomi z księgozbiorem itd.
              • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:10
                verdana napisała:

                > Przykro mi, jesli możesz pracować, a nie chcesz - to masz obowiązek nie wydawać
                > na siebie nic, poza rzeczami absolutnie niezbędnymi. Możesz cieszyć się z tego
                > , pod warunkiem,z ę to nikogo nie obciąża - a teraz za Twój wybór każesz płacić
                > mężowi.
                > OK, zostań w domu, ale wtedy nie każ facetowi pracować na swoje zachcianki.

                Weź pod uwagę, że oni mają chorą córeczkę a do tego decyzja o tym, że ona jest w domu a on pracuje była wspólna. Wydawało mi się, że kobiety walczą z tym podejście-jeśli mąż zarabia a żona pracuje w domu(prowadzi dom i wychowuje dzieci) to w sumie nie ma prawa do niczego. No dajcie spokój.
                • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:24
                  blond_suflerka napisała:

                  > Weź pod uwagę, że oni mają chorą córeczkę a do tego decyzja o tym, że ona jest
                  > w domu a on pracuje była wspólna. Wydawało mi się, że kobiety walczą z tym pode
                  > jście-jeśli mąż zarabia a żona pracuje w domu(prowadzi dom i wychowuje dzieci)
                  > to w sumie nie ma prawa do niczego. No dajcie spokój.

                  Prowadzenie domu nie polega na podbieraniu dzieciom czekolady oraz drobnych ze skarbonki na własne przyjemności, no daj spokój...

                  • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:28
                    aqua48 napisała:

                    > Prowadzenie domu nie polega na podbieraniu dzieciom czekolady oraz drobnych ze
                    > skarbonki na własne przyjemności, no daj spokój...

                    Z jednej opowieści o dzieleniu się czekoladą powstała już teoria o nagminnym podbieraniu dzieciom czekolady i jeszcze zabieraniu drobnych ze skarbonki:D
                    A w temacie rehabilitacji córki też by się znalazła jakaś fajna interpretacja?
                    • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:32
                      O skarbonce autorka sama napisała (wydała te pieniądze na swoją książkę chyba).
                      Jeśli dziecko jest niepełnosprawne i dziewczyna spędza z nim czas w domu, to temat pracy jest IMO zamknięty. Ale autorka podając swoje motywacje siedzenia na bezrobociu nie mówi o chorym dziecku, tylko o wygodzie, małych kroczkach i niezależności czasowej. Coś jest nie tak.
                • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:21
                  Weź pod uwagę, ze w zależności od tego, na co odpowiada, raz Autorka może pracować, tylko nie chce, a raz nie może, bo chora córeczka...
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:12
                    Verdano,to że mówię to co mi "wygodniej" raz a kiedy indziej inaczej wynika z mojego poczucia winy, że nie pracuję a jednocześnie z zadowolenia że nie pracuję Gdybym jednoznacznie wiedzialą, że robie to tylko i wyłącznie dla dziecka byłoby łatwiej, ja wiem, że robię to też dla siebie, dla swojej , nie tylko dziecka i męża wygody i jakości życia
            • negentropia Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:39
              Nie rozumiem dlaczego Ty nie możesz pójść do pracy, skoro oceniasz swoje możliwości zarobkowe na 3-5tyś, a mąż niech zajmuje się domem, dzieckiem, cokolwiek?
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:56
                negentropia, mój mąż chce pracować koniecznie, nie wyobraża sobie życia bez pracy tzn w domu z dzieckiem. A ja wolę być w domu. Oceniam swoje możliwości na 3-5 tys ale to czysta teoria, po tylu latach. Zeby zacząć pracować (a mąż na moje prośby zamiany rolami przez kilka lat nie reagował i nie chciał) musiałabym zreorganizoować całe życie córeczki a to jej ani mnie się nie podoba bo jest komfortowo choć w niedostatku teraz. Przyzwyczajam się do tego, że książki to tylko z biblioteki a nie z księgarni. Ze jeść muszę mniej bo nie ma kasy na lepsze jedzenie dla doroslych itp. Jestem, delikatnie ujmując, nie szczupla więc dieta mi się przyda :)) A motywacja finansowa do diety wydaje się słuszną i sensowną motywacją choć taka jaka jestem podobam się sobie :) Praca, jeśli bym ją znalazła, oznaczałaby, że to ja nadal mam się zająć logistyka opieki nad córką i wszystkimi innymi rzeczami kiedy mąż wyjeżdża. Wydaje to mi się ponad siły. Opcji, że on rzuca swoje kontakty, swoje zlecenia, swoją pracę - nie ma bo on uwielbia to co robi. I ja chcę mieć czas, nie chcę żyć w biegu i pośpiechu i pędzie tylko wlaśnie powolnym rytmemkroczków mojej córeczki, żyć tu i teraz, uważnie, szczęśliwie. Aha, i moja praca to minus 600 zł w domowym budżecie (i spore wydatki ubraniowe) świadczenia dla osoby rezygnującej z pracy na rzecz wychowywania niesprawnego dziecka.
                • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:59
                  Ale to nie jest tak, ze masz prawo "woleć być w domu", a mąż ma to zaakceptować i już. Niedostatek spowodowany Twoim wyborem, nie jest juz przecież wyborem ani jego, ani dzieci., Komfortowo jest tylko Tobie. Ale nie tylko Ty będziesz sie z niedostatku odchudzać, gorzej musi jeść także Twój mąż, który nie ma wyboru.
                  • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:03
                    To raz, dwa- uwzględniasz choroby? nieprzewidziane wydatki???? Przecież twoje tłumaczenie jest od czapy- serio męzowi już się nie dziwię.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:13
                    mój mąż wybrał kiedyś możliwość robienia kariery zawodowej ja tego wyboru nie miałam a kiedyś miałam na to duże parcie. uważam, że teraz mam prawo woleć być w domu a on zresztą przenigdy mi tego prawa nie odmawiał i nigdy w żadnej klotni nie wspomniał o tym, że powinnam pojść do pracy i że nie stać nas na moje siedzenie w domu. On je verdano najgorzej z nas wszystkich i chyba najmniej ale raczej na włąsne życzenie: kiedyś się skutecznie i drastycznie odchudził i od tego czasu rygorystycznie przestrzega diety, ćwiczy i pilnuje sylwetki.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:57
                    verdano, mąż nie ma , jak napisałaś, "zaakceptować i już to że ja wole być w domu"On też WOLI I CHCE, żebym była w domu z dzieckiem. On tylko chce żebym nie wydawała absolutnie nic np na książkę (w dodatku o zgrozo za pożyczone od syna ze skarbonki, chętnie, pieniądze). także chce, żebym jak idę na jakieś spotkanie do kawiarni to nie zamawiala absolutnie nic, tak jak on i cieszyła się tym, że w ogóle jestem w kawiarni na fajnym spotkaniu. I żebym nie byla zachłanna i łakoma i poprzestała na 1 kostce czekolady poczęstowanej od córki, z corki czekolady i nie prosiła o więcej.
                    • negentropia Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:02
                      Czy Ty aby na pewno jesteś dorosłą kobietą? Bo Twoje wypowiedzi pasują bardziej do infantylnej nastolatki, jak dla mnie mocno to przerażające...
                    • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:03
                      igge napisał:

                      >On tylko chce żebym nie w
                      > ydawała absolutnie nic np na książkę (w dodatku o zgrozo za pożyczone od syna z
                      > e skarbonki, chętnie, pieniądze). także chce, żebym jak idę na jakieś spotkanie
                      > do kawiarni to nie zamawiala absolutnie nic, tak jak on i cieszyła się tym, że
                      > w ogóle jestem w kawiarni na fajnym spotkaniu. I żebym nie byla zachłanna i ła
                      > koma i poprzestała na 1 kostce czekolady poczęstowanej od córki, z corki czekol
                      > ady i nie prosiła o więcej.

                      No to zrób tak i nie będziecie się kłócić. Albo zarób, wtedy spokojnie powiesz, że wydajesz swoje i nic mu do tego na co.
                      Dopóki wydajesz jego, i na dodatek nie jest to nadmiar po wydatkach koniecznych, to niestety ma prawo do wtrącania się.
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:08
                        aqua, dla mnie z kolei określenie "to jego" (pieniądze" i wydaję "z jego" to absolytny kosmos i rzecz nie do pojęcia dla mnie i dla małża też. Oczywiste jest, że jego to moje i to to samo.
                    • asfo Re: Kłótnia z mężem :( 11.04.13, 19:03
                      A ja uważam, że jeśli mąż igge chce mieć żonę w domu to ma obowiązek zarobić tyle, żeby starczyło. Jedna kawa i książka w miesiącu to nie jest jakiś niewiadomo jaki luksus. Ponadto niepełnosprawne dziecko jak najbardziej jest powodem do niepodejmowania pracy poza domem, chociaż można się zastanawiać, czy igge nie jest nadopiekuńcza, zgadzając się na prowadzenie dziecka zamiast użycia wózka

                      Może da się dorobić w domu?
                • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:06
                  igge napisał:


                  > I ja chcę mieć czas, nie chcę żyć w biegu i pośpiechu i pędzie tyl
                  > ko wlaśnie powolnym rytmemkroczków mojej córeczki, żyć tu i teraz, uważnie, szc
                  > zęśliwie. Aha, i moja praca to minus 600 zł w domowym budżecie (i spore wydatki
                  > ubraniowe) świadczenia dla osoby rezygnującej z pracy na rzecz wychowywania ni
                  > esprawnego dziecka.

                  Fajna motywacja(bez ironii). Na pewno chora córeczka(piszesz niesprawna) zmienia trochę perspektywę a do tego nie każdy ma ochotę na wyścig szczurów, pracę kilkanaście godzin dziennie, itd. Tylko z drugiej strony-może jest możliwe rozwiązanie pośrednie? Mąż jest zmęczony, Ty piszesz, że być może faktycznie odizolowałaś się od świata i jesteś dotknięta wyuczoną bezradnością, do tego dzieci, które pewnie z każdym rokiem będą miały większe potrzeby. Może mogłabyś iść do pracy na pół etatu, może jakoś dorywczo? Być może to byłoby dobrym rozwiązaniem dla wszystkich?
                • jop Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:57
                  >Oceniam swoje możliwości na 3-5 tys ale to czysta teoria, po tylu latach.

                  LOL. To ja oceniam moje możliwości na jakieś 50 tysięcy miesięcznie, przecież teoretycznie to mogę nawet prezesem Orlenu zostać, nie?
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:16
                    Rzucając pracę zarabiałam 75 zł za godzinę.
                    • jop Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 22:14
                      Ooooch, a ile ja zarabiałam w takim 2006!

                      Halo, tu Ziemia! Jest kryzys, ludzie z fantastycznymi CV i 20 latami doświadczenia biorą robotę za pół poprzedniej pensji, żeby w ogóle mieć pracę.
                • jagienka75 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 07:35
                  igge napisał:

                  > negentropia, mój mąż chce pracować koniecznie, nie wyobraża sobie życia bez pra
                  > cy tzn w domu z dzieckiem. A ja wolę być w domu


                  No ale co Ty masz za życie?
                  Podczas każej kłótni z mężęm powtarzałabym jak zdarta płyta, żęby został z córkją w domu a ja chętnie pójdę do pracy. I tak za każdym razem, bez przerwy.

        • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:27
          To nawet nie chodzi o zarabianie kasy, chociaż myślę, że dla męża miałoby to istotne znaczenie, bo myślę, że to wielka odpowiedzialność(i stres) być jedyną osobą utrzymującą czteroosobową rodzinę. Chodziło mi o to, że jak człowiek za długo "siedzi" w domu to dotyka go coś co ja nazywam bezradnością nabytą/wyuczoną. Tzn. owszem ogarnia, bardzo dobrze, to co dotyczy domu i rodziny, ale powoli wkrada się dyskomfort/niepewność związana ze światem zewnętrznym i potrzeba ograniczenia jej do niezbędnego minimum czyli robię to co muszę np. codzienne zakupy, odprowadzam/przyprowadzam dziecko z przedszkola, pójdę do lekarza, ale już np. sprawy bankowe czy administracyjne pozostawiam na głowie męża, bo...tak mi wygodnie. Bardzo łatwo sie do takiego wyręczania przyzwyczaić, ale też można stopniowo, kro kpo kroku, rezygnować z tej bezradnosci na rzecz większej niezależnosci, większego poczucia własnej wartości i postrzegania naszej osoby przez męża jak partnerki a nie dziecka. Oczywiście, strzelam, bo nie wiem czy aurat Ciebie dotknął ten problem.
          • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:30
            I powiem tak: mam 4-osobową rodzinę, na jedzenie (zapisuję wydatki) wydaję ok. 1600 zł. miesięcznie, więc tekst "Mam 300 zł. do weekendu majowego, ale domu jest super, bo czytam książki i dostosowuję się do rytmu życia córki" brzmi dla mnie kosmicznie.
          • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:32
            W tej sytuacji mąz ma rację, ze nie powinnaś żebrać o czekoladę, skoro to dla córki tak wielki luksus. Musisz wybierać - albo siedzenie w domu, bo lubisz i rezygnacja z własnych przyjemności. Przykro to pisać, ale jeżeli nie pracujesz, bo nie chcesz, a ledwo Wam starcza na życie, to kupując sobie kawę okradasz rodzinę. Nie można mieć wszystkiego na raz - lubisz kawę, czekoladę, drobne przyjemności to szukaj pracy. A nie chcesz - nie kupuj sobie kawy, nie jedz czekolady, nie można miec wszystkiego na raz, kosztem męża.
            Nie dziwię się w takiej sytuacji, ze maż ma dosyć. Brutalnie mówiąc, sponsoruje Twoje przyjemności - luksus siedzenia w domu i w tym wypadku luksus kupowania sobie czegokolwiek, poza niezbędnymi rzeczami. Musisz wybierać, bo teraz zachowujesz sie jak jego trzecie dziecko.
            • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:24
              verdano, przeczytałam twoją wypowiedż mężowi bo mi się wydawałą bardzo sensowna i przedstawiająca jego punkt widzenia. A on mi na to, że jemu chodziło zupełnie nie o to i że twoja wypowiedź dowodzi wypaczenia calej sytuacji przeze mnie bo on, czego, nie zauważyłam najbardziej przejął się tym, że w pewnym momencie zagroziłam corce, że jak będę miałą swoją czekoladę to też się niechętnie podzielę. A dla dzieci moich czekolada nie jest aż takim luksusem, stosunkowo często je kupujemy, choć te najtańsze po 1.70. ale i droższe też.MOże nie powinnam nazywać naszej sytuacji niedostatkiem tylko ograniczonym budżetem i na pewno nie powinnam stosować szantażu emocjonalnego wobec dziecka. A ona woli mieć mniej ale z matką w domu. Może finansowo najbardziej poszkodowany jest syn bo np nie stać go na wyjazdy nieobowiązkowe szkolne i na fajne wakacje, nie dostają też kieszonkowego.
              • negentropia Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:34
                Jeżeli taki człowiek z takim systemem myślenia istnieje rzeczywiście to ja wolę trolle.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:39
            joanna, bezradność wyuczona/nabyta myślę, że mnie dotyczy, trafnie to zauważyłaś. Po prostu robiłam tyle ile musiałąm i było to i tak nadto ponad moje siły. Reszta spadała na męża, i rzeczywiście jest to wygodne. Każdy z nas robił tyle ile dawał radę robic i może teraz jest moment, że dla mojego męża to jest za dużo. Od roku chyba widzę, że jest zmęczony i staram się jak mogę pomagać. natomiast rzeczywiście nie szukałam pracy i zależało mi na tym "luksusie" braku pracy. Całkiem możliwe, że skoro małż nie może znaleźć stałej pracy to ja tym bardziej bym jej nie znalazla. Ma sporo wyższe ode mnie kwalifikacje i co oczywiste, doświadczenie. Moje cv wyglądałoby śmiesznie przy jego.
            • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:40
              Ale z każdym rokiem będzie gorzej, nie lepiej- dla mnie tłumaczysz kosmicznie swoją decyzję o byciu w domu, gdy nie starcza wam na życie.
              • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:45
                Będzie o wiele gorzej, bo podejrzewam, ze maż ma dosyć nie tylko zarabiania na całą rodzinę, ale powstrzymywania żony od wydatków, bo ona nie wyobraża sobie życia za 1200 zł miesięcznie i musi pić kawę na mieście. Mam przykre uczucie, ze niedługo będzie trzeba żyć ze znacznie nizszych alimentów.
            • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:44
              Od roku widzisz, ze mąż jest zmęczony - i nadal nie szukasz pracy? On pada na pysk, a tobie zależy na luksusie jej braku - i pisze bez cudzysłowu, bo w Waszym wypadku to jest luksus. To nie o to chodzi, czy możesz znaleźć pracę, o to chodzi, ze nawet nie próbujesz, uznając, ze jak Ci sie nie chce, to nie musisz. Co zrobisz, jeśli mąż też powie, ze praca mu sie znudziła i sobie posiedzi w domu, bo woli?
              Niepracowanie nie może być decyzją jednej ze stron. Jeśli nie musisz zajmować się dzieckiem, to Twoim obowiązkiem jest starać sie zarobić na siebie i dzieci. Po prostu.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:23
                verdana, jak powie, że on woli w domu to ja chętnie choć ze strachem poszukam pracy i jakoś utrzymam rodzinę (na szczęście małż nie potrzebuje luksusu kawy na mieście ani książek ani łososia :))
            • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:58
              Skoro Twoje cv jest śmieszne, nie masz kwalifikacji itd, to na jakiej podstawie wyliczasz swoją rynkową wartość na 3-5k? Prawda jest taka, ze jeśli tylko nie MUSISZ być przy dziecku (czyli jeśli dziecko chodzi do przedszkola/szkoły) to masz obowiązek iść do roboty nawet za pensję minimalną. A pewnie tyle byś dostała na początek.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:27
                uczyłam obcego języka, na podstawie tego wyliczam swoją wartość rynkową, teraz koleżanki ze studiów biorą jakieś 50 zł za godzinę ale ja zawsze brałam więcej od innych
        • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:31
          Hmm dziwny z was związek... Też mi się to z żartami prima aprilisowymi kojarzy;)
          A tak nawiasem mówiąc - jeśli sytuacja ciężka, zaprzyjaźnij się z biblioteką publiczną. Zresztą jeśli nie jest ciężka to też, bardzo fajna sprawa. I nie trzeba fortuny na książki wydawać.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:30
            korzystam aż nadmiarowo z bibliotek :))) To męża też wkurza trochę bo musi jeździć i oddawać tony książek :))
        • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:47
          A może by w końcu wrócić do rzeczywistości i poszukać sobie pracy? W tym kontekście to ja się mężowi nie dziwię, zachowujesz się jak dziecko. Ty sobie siedzisz w domu, mąż akurat jest bez pracy i robisz aferki o kawałek czekolady. Ja bym w tej sytuacji w ogóle nie miała apetytu.
        • bez_przekazu to nie ludzie-to kosmici 03.04.13, 17:54
          bo tylko kosmita jest w stanie przezyc przez miesiac za 300zl
          wezcie sie do roboty nieroby i tyle mojej wypowiedzi w tym watku.
          ps. aha, i nie zapelniajacie tak szybko szamba to na dluzej wystarczy.

          igge napisał:

          > Mam teraz 300zł w portfelu ale wiem, że musi mi na wszystkie potzreby rodziny wystarczyć do weekend u majowego kiedy malż będzie miał zlecenie+pracę. Sam wywóz szamba to 200 zł.
    • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:55
      w pierwszym odruchu przyszlo mi na mysl "ta druga". Ale gdy doczytalam dalej, to wcale mnie nie dziwi reakcja twojego meza. I tak dlugo wytrzymal. Wiele rzeczy budzi we mnie zdumienie: zebranie o cekolade ( bez czekolady mozna zyc, to po pierwsze, a po drugie- jesli stac rodzine na jedna czekolade, mozna ja bylo podzielic pomiedzy wszystkich chetnych). samo zebranie jest IMHO upokrzajace i zenujace.
      No i kwestia pracy. Bede szczera: rusz doope i idz do pracy. Traktujesz meza jak bankomat dostawce gotowki na twoje wygodne, pasozytnicze zycie, to i nic dziwnego, ze w koncu pekl. Nie zachowujesz sie jak jego partnerka, tylko jak niefrasobliwa nastolatka, przychodzaca po kieszonkowe
      Tak sie dorosly czlowiek nie zachowuje.
    • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:56
      Dzieci są zdrowe?
      • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:53
        " I może, teoretycznie mogłabym zarobic , powiedzmy, 3-5 tys zł pracując ale nie chcę. "

        - masz kontakt z realem? Przecież ty piszesz jak dziecko, argumentujesz jak dziecko- a sama masz dzieci, rodzinę i TEŻ jesteś za nią odpowiedzialna, wiedząc tym bardziej, ze mąż ma z praca problemy, a kasy jest bardzo mało.
      • mwiktorianka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:13
        igge jak duże masz dzieci? Naprawdę wymagają twojej nieustannej uwagi?

        Piszesz, że masz poczucie winy z powodu tego, że nie pracujesz, a za chwilę piszesz, że nie chcesz pracować i tak ci wygodnie.Trochę się to kłóci ze sobą.

        Współczuję Twojemu mężowi i nie dziwię się, że ma dość. I tak długo wytrzymał.
        Z tego co piszesz wynika, że facet oprócz obowiązku utrzymania rodziny, ma jeszcze na głowie zajmowanie się opłatami, do tego lepiej zarządza domowymi finansami i jak sama piszesz sporo angażuje się w domowe obowiązki. Wspominałaś też, że był do niedawna czuły, opiekuńczy itd.
        Wiesz ile kobiet marzy o takim facecie?
        Twój mąż ma rzeczywiście troje dzieci i wygląda na to, że to dla niego za duża ilość,skoro nie ma partnerki, na którą może liczyć.

        Ciekawi mnie bardzo na jakiej podstawie obliczyłaś, że twoje ewentualne zarobki oscylowałyby w okolicach 3-5 tys? Piszesz, że twój mąż ma lepsze wykształcenie (wyższe niż ty?)czy po prostu lepszy zawód?

        Jeśli oczekujesz jakiejkolwiek rady to ja życzę Ci z całego serca abyś stała się dla twojego męża partnerką, a przestała być dzieckiem.
        Wygląda na to, że jemu naprawdę zaczyna być w tej roli coraz bardziej ciężko.
        Co będzie kiedy będzie miał już całkiem dość?
    • mruwa9 pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 21:06
      i dowiedzialam sie, ze masz nastoletnia corke z MPD. W jednym z watkow piszesz, ze corka jest w zasadzie samodzielna, tylko ma problemy z zapinaniem guzikow. Czyli: masz dziecko w miare samodzielne, w dodatku nastoletnie i objete obowiazkiem szkolnym. Ergo: niewymagajace opieki calodobowej, tylko ewentualnie wsparcia w pewnych momentach dnia.
      Zwykle tu bywa tak, ze gdy ktos napomknie, ze ma niepelnosprawne dziecko, to wszystkim mieknie rura i staja sie bardziej litosciwi. Nawet, jesli ta niepelnosprawnosc jest tylko przykrywka i wygodnym wytlumaczeniem czyjegos lenistwa i niezaradnosci zyciowej.
      Twoje dziecko chodzi chyba do szkoly? Czy cale zycie spedza w fotelu lub w lozku?
      • igge Re: pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 21:30
        dziewczyny dziękuję na razie wszystkim ale nie mogę juz spędzać czasu na kompie bo to martwi męża i złości i powiedział, że jak chcę pomóc jemu to mogłabym przestać pisać i czytać komp tylko zająć się dokończeniem lektury"Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg"Nicholas Carr. Termin oddania jest jutro i mąż straszy, że nie pozwoli wypożyczyć na kolejny miesiąc :))) I choć forum ciekawsze :) to chcę zrobić tak jak jemu strasznie zależy. W związku z tym nie doczytałam jeszcze połowę postów ale obiecałam mu "dobrowolnie" że poczytam zamiast netu to niedokończoną książkę dzisiaj. Jutro postaram się wszystkim odpowiedzieć. Uściski i na razie.
        • kroliczyca80 Re: pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 21:32
          Co za dziwni ludzie, jak boga kocham...
          • noname2002 Re: pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 21:46
            Mam szczera nadzieje, ze to prima aprillis.
            • jop Re: pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 22:00
              Też mam nadzieję, że ktoś się bawi i naprawdę tacy nie ludzie nie chodzą po ulicach, brrr.
            • joanna35 Re: pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 22:02
              Ja myślalam, że troluje, ale prima aprillis też może być ;-)
    • jematkajakichmalo Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:48
      No wiec bez urazy, ale Wy jestescie oboje walnieci ;) naprawde.
      Ja wlasciwie nadal nie wiem o co Wam chodzi...
      Maz Ci zabrania wydawania pieniedzy, ale nie chce zebys poszla do pracy i poprawila Wasza sytuacje materialna... Ty bys moze i poszla do pracy, ale jednak nie chcesz i wolisz wyzerac czekolade dzieciom... (tak apropos ja bym padla ze wstydu gdybym miala pozyczac od dziecka pieniadze ze skarbonki).

      Pomijajac juz wszystko przestan byc dziewczynka i zainteresuj sie troche domem i wszystkim co z nim zwiazane... Faktycznie to moze meczyc Twojego meza, ze ma 3 dzieci na glowie.
      Tu tez nie chodzi tylko o odciazenie jego... wystarczy zwykle nieszczescie, zostaniesz sama i zdechniesz z glodu, bo nie bedziesz umiala zalatwic najprostszych spraw a pamietaj, ze masz jeszcze dwojke dzieci za ktore jestes odpowiedzialna.
      • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:26
        Prima aprilis jak nic. Ten maż, co robi awanturę, bo zona wydaje, bo je czekoladę, bo siedzi w internecie, co kaze czytać książkę na tempo, bo nie pozwoli przedłużyć wypożyczenia, co sie wścieka o rady na forum, bo przecież nie o to chodzi, aby zona zarabiała, tylko aby nie żarła - takich ludzi nie ma.
        Uważam, zę to całkiem dobry dowcip - takie karykaturalne przedstawienie słodkiej idiotki i domowego tyrana, jak normalnej, kochającej się pary:)
      • glamourous Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:40
        > Tu tez nie chodzi tylko o odciazenie jego... wystarczy zwykle nieszczescie, zos
        > taniesz sama i zdechniesz z glodu, bo nie bedziesz umiala zalatwic najprostszyc
        > h spraw a pamietaj, ze masz jeszcze dwojke dzieci za ktore jestes odpowiedzialna

        Abstrahujac juz od wcale nie tak nieprawdopodobnej ewentualnosci, ze mezowi moze sie kiedys przelac czara goryczy i moze on zwyczajnie odejsc. Podziwiam niefrasobliwosc takich kobiet, beztrosko sobie nie pracujacych i nawet nie probujacych pracowac, chocby dla samych wzgledow zyciowo-higienicznych. Trzeba chyba zupelnie nie miec wyobrazni. Przeciez mezowie czasem zostawiaja rodziny, wystarczy sobie poczytac watki na forum, gdzie czasami nawet calkiem sensowny facet potrafi sie "zepsuc". Takim heroicznym zywicielom rodziny zdarza sie tez czasem ciezko zachorowac. Wypadki chodza po ludziach, shit DO happen. I co wtedy taka beztroska i infantylna kobieta ma zrobic ze swoim zyciem, za co utrzymac siebie i dzieci? No, ale oczywiscie tu sie takim rozkosznym paniom wlacza mechanizm wypierania "Nie, nie. Nie ja, nie my, nie moj mis, on by mi nigdy tego nie zrobil".
        Wyjatkowo infantylne podejscie do zycia.

        Szokuje mnie tez opisana scena "uporczywego" zebrania matki o kostke czekolady. U wlasnego i "wlasnorecznie" wychowywanego dziecka, dodajmy. Igge, czyzbys nie uczyla dzieci dzielenia sie? Czestowania innych? Empatii? Mi sie taka sytuacja w glowie nie miesci, ze matka ma ochote na czekolade, slinka jej cieknie, prosi dziecko o dodatkowy kawalek, a ono kategorycznie mowi NIE i zagarnia pod siebie ????? Jak czytam cos takiego to przypomina mi sie scena opisywana przez Grzesiuka w "Piec lat kacetu", gdzie w obozie koncentracyjnym dorosly syn zdobyl gdzies miske lupin od ziemniakow i nie chcial podzielic sie ze swoim wlasnym, rownie glodnym i skomlacym o chociaz jedna lupine ojcem. Innym wiezniom, postronnym ludziom serce sie krajalo, ojciec klekal na kolana, a syn byl nieugiety i odwracal sie od proszacego plecami. Szok. No coz, takie skutki przynosi wychowanie, gdzie wszystko co dobre oddaje sie dzieciom, bo niby tylko im sie nalezy. A one takim sposobem zamiast empatii ucza sie egoizmu, sobkostwa i niewrazliwosci na uczucia oraz potrzeby innych.
        • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 17:53
          Nie wiem kto tu jest większym egoistą matka czy dziecko.
    • pade Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:46
      Sądzę, że szczera byłas tylko w pierwszym wątku, a w pozostałych odwracałas kota ogonem, bo Cię prawda zawarta w odpowiedziach mocno zabolała.
      Nie chce mi się wierzyć, że masz 40 lat. Jesteś nie tylko niedojrzałą, ale i infaltylną osobą.
      Zastanow się nad tym, jaki Ty dajesz przykład swoim dzieciom? Nieogarnietej matki?
      Sądzisz, że syn nie zorientuje się już wkrótce, że to przez Twoje widzimisię jest pozbawiony wielu rzeczy, które mogłyby go zbliżyć do rówiesników? Czy choroba córki wymaga Twojej obecności 24h/dobę? Nie przydałby jej się kontakt z innymi ludźmi?
      Czy Twój mąż nie jest z rodziny dysfunkcyjnej? Co on chce udowodnić tą swoją nadodpowiedzialnością?
      Mój wniosek po przeczytaniu pierwszego postu: mąż zaczyna powoli dojrzewać, klapki jakis czas temu spadły, ale zaciskał zęby i jakoś dawał radę. Teraz rzeczywistość zaczyna go uwierać.
      Tu nie chodzi o czekoladę, chodzi o całokształt.
      Facet nie przyzna się, że nie daje rady, raczej będzie się czepiał o niewyrzucone śmieci albo ...kawę.
    • miklasz33 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:57
      Kuwa, ja pitole... Gabryśka?
      • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:17
        O, kurczę, ja się złoszczę, jak ktoś mi da albo do domu słodycze przyniesie:) Wynoszę z domu, wyrzucam, oddaję... Aktualnie mam ze trzy ukryte czekolady, czekoladki Wedla w kształcie serca i jeszcze kinderbueno otrzymane przez dziecko na szafce w kuchni, żeby dziecko nie dojrzało, głupio mi je wyrzucić, a jeść nie zamierzam... A już na pewno nie trułabym się czekoladą za 2 złote, bo to jest jakaś porażka smakowa - kiedys ktos mnie czymś takim poczęstował, nie bardzo umiałam zakwalifikować, jaki to smak;) Szkoda talii, szkoda zębów... Jak byś chciała, to bym Ci wysłała te moje zapasy:) Ale myslę, że lepiej zacząć dbać o zdrowie, tym bardziej, że sama uważasz, że do szczupłych nie należysz. Twój mąż jakos umie zadbać o wygląd i zdrowie i w tym staraj sie iść z nim ręka w rękę:) Teraz coraz częściej się mówi o zależności pomiędzy tuszą, jedzeniem a psychiką. Może taki mały pierwszy krok zrób, bo praca nad dojrzałością, to niestety ciężki kawałek chleba i dłuższa robota niż zaprzestanie zajadania się czekoladą. Mój mąż ma też niedojrzałą żonę, więc wiem, że Twojemu mężowi nie jest łatwo... Pozdrawiam Was oboje, już się dziś nie kłóćcie:)))
        • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:23
          Naprawdę dwa kawałki czekolady w święta to "zajadanie sie czekoladą"?
          • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:30
            Nie, no jasne, że nie:) Ale jak to taka obsesja, to wątpię, czy przy wolnym dostępie do zasobów tego światowego surowca na dwóch kawałkach by się dało zatrzymać;)
        • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:27
          Kurczę, jeszcze czekoladowy kogut - prezent dla dziecka, teraz dojrzałam w szafce, może dziecko zapomni, to tez jakoś upłynnię...
        • danaide Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 01:25
          Rezerwuję kinderbueno!
        • noname2002 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 15:12
          Paris, mam nieodparte wrazenie, ze jakby autorka napisala, ze jest bita i gwalcona przez meza, ktory wczoraj zlamal jej reke bo osmielila sie zjesc czekolade, to tez bys napisala ten wykad o szkodliwosci czekolady i niezdrowej nadwadze.
    • danaide Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 01:37
      > Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł
      > dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci
      > zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.

      To zależy od formuły sprawiedliwości. Jeśli przyjmiemy, że każdemu (dorosłemu) po równo to jest ok, ale zakładając każdemu wg potrzeb to pewnie nie, bo Twój mąż to Szymon Słupnik, a Ty jesteś żarta na czekoladę i, pozwól, że zapożyczę z repertuaru wielkanocnego, urwałaś się z Disneya.

      > Dziewczyny, pani Agnieszko, partnerzy wymagających kobiet o ile tacy są na foru

      Wymagające kobiety wymagają na początek od siebie.

      Więcej nie piszę, bo a nuż to jakiś kawał.
      • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 07:31
        Danaide, to kinderbueno czeka na Ciebie:)
        Ps. Przepraszam za product placement, ale nie zamierzony:)
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:19
        ja wymagam od siebie, żeby możliwie idealnie wychować córkę (co częściowo mi się udaje: wczoraj, jest chora zasypiając sennie mowiła żebym pocalowala swoją "rzygowinkę" na dobranoc i ja się zapytalam czy nie denerwuje się egzaminem szóstoklasisty jutro, na który będzie musiała jakoś się zwlec z łożka. I ona roześmiala się i powiedziała: "nie wcale, dlaczego miałabym się denerwować, jestem skazana na sukces!") i jest to na tyle trudne zadanie, że daję sobie prawo do odpoczynku.
        Wymagam też od siebie, żeby mąż i syn byli szczęśliwi i ja sama, żeby dawać przyklad i model szczęścia dzieciom.
        • mnadmorska Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:41
          Włosy mi się jeżą... wcześniej czytałam komentarze Igge w różnych wątkach i tylko czekałam na autorski, bo to wszystko, co osobistego przemycała, brzmiało co najmniej dziwnie... Choć byłam skłonna uznać, że każde małżeństwo jest inne, i każde szczęśliwe w inny sposób, i może ten mąż faktycznie jakiś anioł wcielony i się uwielbia umartwiać, a Igge jest tak urodziwa i fantastyczna, że mu się na mózg rzuciło i o niczym innym nie marzy, tylko, żeby ona leżała i pachniała... Ale te informacje o kłótniach o 10 zł, kostkę czekolady... kompletnie zaprzeczają temu, co widzi Igge... I to, ze "zrobię dla mężusia ukochanego wszystko, książkę przeczytam" (bo ja nie mogę iść do biblioteki i przedłużyć?), to konsultowanie wszystkich wpisów w wątku z Panem i Władcą...
          Moim zdaniem ten wątek niesłusznie poszedł w stronę układu finansowego, bo to owszem, jest problem w tej rodzinie, ale raczej problem wtórny.
          Igge, dla mnie Ty nie jesteś infantylna i urocza dzidzia piernik, jak w sumie lubisz się widzieć. Ty jesteś niebezpieczna i obawiam się, że byłabyś gotowa tego umiłowanego męża ubić i wypchać, żeby tylko siedział w fotelu, albo w filharmonii, i był szczęśliwy. Bo inaczej Ci do obrazka nie pasuje. Może zresztą ubijać nie będziesz musiała, bo on wcześniej zejdzie z przemęczenia Twoim uczuciem nadmiarowym...
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 20:40
            mnadmorska:) ))aż przeczytałam na głos - trafne i śmieszne, nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób, powoli dociera...
        • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:42
          no na pewno wzorem sukcesu jest dla niej bezrobotna matka, zebrzaca o kawalek czekolady...
          To sie kupy nie trzyma.
        • bez_przekazu rekord-trzy dni trollowania nt 03.04.13, 17:56
          igge napisał:

          > ja wymagam od siebie, żeby możliwie idealnie wychować córkę (co częściowo mi si
          > ę udaje: wczoraj, jest chora zasypiając sennie mowiła żebym pocalowala swoją "r
          > zygowinkę" na dobranoc i ja się zapytalam czy nie denerwuje się egzaminem szóst
          > oklasisty jutro, na który będzie musiała jakoś się zwlec z łożka. I ona roześmi
          > ala się i powiedziała: "nie wcale, dlaczego miałabym się denerwować, jestem ska
          > zana na sukces!") i jest to na tyle trudne zadanie, że daję sobie prawo do odpo
          > czynku.
          > Wymagam też od siebie, żeby mąż i syn byli szczęśliwi i ja sama, żeby dawać prz
          > yklad i model szczęścia dzieciom.
    • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 06:23
      Wcześniej skojarzyło mi się, że Igge produkowała się na wątku "Marzenia o drugim dziecku" zatem wklejam jej wypowiedź (bez komentarza, bo nie wiem co miałabym napisać):

      "Lebara, możliwe, że "powinnaś" uśpić swoj instynkt macierzyński na razie albo w ogóle.....tylko co z tego?
      Uśpisz? Instynk macierzyński to potężna siła i żywioł...może Ci się nie udać.
      Ja próbowałam kilka lat z mizernymi efektami uśpić, dla męża.
      Dopiero natura i brak możliwości zajścia w ciążę naturalnie sprawiły, że wreszcie ten instynkt się uśpił. Ale wcześniej jeszcze dwa lata walczyłam z mężem o adopcję i o mało nie doprowadzilam do niej. Przy naszych obciążeniach kredytowych, żeby adoptować dziecko trzeba by dużo więcej zarabiać, a mąż miewa okresy bezrobocia - ......i dopiero to mnie złamało i sprawiło, że pogodziłam się z dwójką dzieci i przestalam marzyć o trójce (nawet auto mialo już pasy na fotelik dla trzeciego dziecka)
      Może kiedyś adoptuję nastolatka :))))))"
    • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 09:15
      > Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł
      > dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci
      > zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.
      > Jak ja mam zmienić się diametralnie po 24latach razem ? Próbuję, pracuję wytrwa
      > le nad sobą, staram się dawać mu "przestrzeń", w sumie też padam na pysk ze zmę
      > czenia choć chyba zmęczenia stresem nie pracą, bo on rzeczywiście dużo rzeczy w
      > domu robi dla mnie i dla dzieci. czy to jest w ogole możliwe zmienić się i nie
      > umrzeć ze zmęczenia psychicznego i fizycznego w takim wieku (jestem po 40), i
      > czy jeśli mam infantylną osobowość i jest mi z nią dobrze to taka zmiana jest m
      > ożliwa.

      Iggi, udal Ci sie zart prima aprilisowy- nie powiem:))) wkrecilas tyle osob, ktorym czytajac Twoje wynurzenia wszystko opadlo ale teraz prosze Cie oglos, ze to wszystko bylo zartem!!!:)))


    • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 09:19
      Zyjesz w swiecie wyobrazonym, w ktorym 40-letnie kobieta od nastu lat siedzaca w domu moze zarobic 3 tysiace, a pracowac nie musi, bo ceni sobie wolny czas i niespiueszne rozmowy z corka, ktorej utrudnia wybicie sie na samodzielnosc, zameczajac ja swoja bezustanna uwaga. Wiem, ze mam ciasny umysl, ale jakos kurka nie moze sie w nim zmiescic sytuacja w ktorej jeden rodzic nie pracuje, drugi ma prace sezonowa, dorywcza, i nic sie z tym nie robi. ja wiem, ze dzieci potrzebuje milosci i obecnosci rodzicow, ale potrzebuja tez dobrej jakosci zywnosci, ubran, przez ktore nie beda odstawac od rowiesnikow, zajec dodatkowych i mozliwosci rozwoju.

      Zgroza.

      Powiedz, co zrobisz, gdy maz zrealizuje swoja grozbe i pojdzie w dluga? I powiem ci, ze trudno nawet bedzie mi go krytykowac.
      • triss_merigold6 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 10:58
        Pozwolisz, że się podpiszę? To jakiś kosmos.
        • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:19
          A dla mnie ten post (jeśli to nie był żart prima aprilisowy;)), to wspaniały przykład, jak na podstawie opowieści jednej ze stron małżeństwa / związku / układu nie można sobie żadnego zdania wyrobić. I jak dużo zależy od chwili przekazu. Jak Igge zaczęła pisać nie tak dawno o swoim małżeństwie to zaczęłam się zastanawiać, gdzie jest jakiś ukryty w tych opowieściach haczyk;) Zapamiętałam, że pisała, że gdyby mąż był kobietą, to ona i tak by się w nim zakochał, że jest och i ach, itd. Potem trochę zdziwiło mnie to napalenie na trzecioe dziecko - ale głównie w aspekcie tego, że rozmowy na ten temat - a raczej kłótnie - odbywały się przy dzieciach (-zapłodnij mnie! -nie! -ale tak! - no, nie wiem, jak to musiało wyglądać;)) A jak zwykle każda historia pary ma dwa odbiory, a to co się o sobie/swoim związku mówi, to bardzo często chwilowe postrzeganie. Często to na psychoterapii zauważałam - dziś człowiek widzi się ofiarą - jutro oprawcą, raz wydaje mu się, że jest superprzebojowy, potem okazuje się, że to tylko maska dla lęków, a potem jeszcze inna prawda się objawia - w postrzeganiu siebie jest kilka warstw. No fajna sprawa to forum:) Też się zastanawiam, jak to naprawdę jest/było w związku i macierzyństwie sąsiadki Mony, albo innych, którzy tu piszą:)
          • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:41
            Po lekturze tego wątku nasunęły mi się dwie rzeczy
            1. psycholog, z której usług kiedyś korzystałam powiedziała, ze wchodzę w rolę Boga, co dosyć ciężko było mi zaakceptować, ale dzisiaj mogę powiedzieć do prawie wszystkich pań biorących udział w tym wątku - witajcie w klubie:-D

            2. A to Tołstoj - „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”
          • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:44
            Dla mnie problem z opisana sytuacja nie dotyczy poziomu subiektywnego opisu relacji miedzy ludzmi, tylko calkiem obiektywnych faktow: mamy rodzine z mezem wykonujacym dorywcze prace i niepracujaca zona. Rodzine, w ktorej nie starcza na podstawowe potrzeby! Kobeite, ktora w wypadku odejscia, smierci badz choroby dziecka jest kompletnie nieprzygotowana na to, by zapewnic swoim dzieciom nie tyle odpowiedni poziom zycia, co nieumarcie smiercia glodowa.

            Ze zwiazek ten ma dziwna dynamike, to insza inszosc - na pewnym poziomie mezowi igge zapewne odpowiada taka dziecinna zona, brak obowiazkow domowych. On tez ma opor przed zmiana. Pytanie jednak co na dluzsza mete byloby dobre dla rodziny, dla malzenstwa, dla poszczegolnych osob w rodzinie?
            A nie tylko co kto z nich by chcial.No dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane.
            • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:52
              Dla tych, jak piszesz - obiektywnych faktów - subiektywny opis relacji między ludźmi jest bardzo ważny, bo przez niego oceniana jest całą sytuacja - każda z nas ma własną- więc subiektywną - wizję tego jak sama zachowałaby się w podobnej sytuacji.
              • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 13:03
                O ja nie neguje, ze to jest wazne. Ale rozkminianie tego gdy nie ma pieniedzy na jedzenie dla dzieci to chyba jakas pomylka?
            • crises Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 13:10
              Dla mnie jedno nie trzyma się kupy w tym info o dorywczych pracach - jeśli faceta "miesiącami nie ma w domu", a pracuje jako pilot wycieczek/tłumacz, to musi całkiem nieźle zarabiać i powinno się dać odłożyć na "chude" miesiące.

              Ale generalnie caly ten układ zalatuje takim jakimś hardkorem, że może lepiej się w to nie zagłębiać.
              • sebalda Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 19:23
                Układ dziwny, ale jak dziwny, to nie znaczy, że zły, bo być może dla tej rodziny zły nie jest.
                Mam trochę podobnie, jeśli chodzi o finanse, choć oboje z mężem pracujemy, ale nigdy nie stać nas na przyjemności, bo wszystko pochłania dom, kredyty i koszty dojazdów. Wiem, co to znaczy być wyliczanym z każdej złotówki, wiem, co to znaczy obracać każdą złotówkę i zastanawiać się, czy mogę ją wydać. I wiem, jak boli, gdy nie mogę wyjść ze znajomymi, a jak raz wyszłam i niczego nie zamówiłam, jak strasznie się czułam:(
                Niemniej w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie luksusu niepracowania. U nas po prostu koszty utrzymania są za wysokie, ale oboje pracujemy na pełnych etatach. Kosztem dzieci w jakiś sposób też dawniej to się odbywało, bo w domu byłam po 19, nie było mi łatwo, bo czas spędzony z dziećmi był dla mnie bardzo ważny. Z drugiej strony dzieci od początku były bardzo samodzielne. Udawało się też jakoś zawsze na jeden wyjazd w roku odłożyć parę groszy (wyjazd najtańszym kosztem, ale uważam, że to bardzo ważne). Dzieci nie muszą mieć makrowych ciuchów, ale też nie mogą się czuć gorsze. Da się wychować dzieci w poczuciu takich wartości, że pieniądze i dobra materialne nie są ważne, ale są też pewne granice. Bo inne dzieci potrafią być bardzo okrutne, bo w pewnym wieku opinia rówieśników jest jednak ważna, bo dziecko nie chce za bardzo odstawać. O tym nie należy zapominać, bo można wychować tak dziecko, że nie powie rodzicom, że jest mu czasami ciężko, bo kocha rodziców i nie chce ich martwić, ale czy o to chodzi?
                Nie rozumiem, czym obecnie jest tak zmęczony Twój mąż, skoro od listopada nie ma pracy? Rozumiem, że jest zmęczony brzemieniem odpowiedzialności? Skąd bierzecie pieniądze na dentystę i leki na przykład? Córka chodzi do szkoły, dlaczego nie szukasz pracy na pół etatu? Piszesz dobrze po polsku, szukałaś pracy przy redakcji tekstów? Pracy zdalnej? Tyle lat siedzisz w domu, przecież można nauczyć się języka, a potem szukać pracy przy tłumaczeniach? Wiem, to nie jest łatwe, ale czy próbowałaś?
                Igge, lubię Cię, ale uważam, że żyjesz w jakiejś sztucznej rzeczywistości, w matriksie, tylko nie żyjesz sama, pomyśl o tym, jaki przekaz dajesz dzieciom? Wiem, że wiele im dajesz z siebie, ale świat jest okrutny, nie wystarczy sama miłość i uwaga. Też żałuję, że tak jest, ale one kiedyś będą musiały stać się samodzielne, zły świat może je zniszczyć, jeśli nie będą przygotowane.
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:39
                  sebaldo, dzięki że mnie lubisz :))) rozumiem, że to niełatwe :)
                  Moje dzieci są też raczej samodzielne, zależy co kto przez to rozumie, one mają bardzo niezależne swoje myślenie, samodzielne. Mój 16letni syn jest dość samodzielny sam zupelnie od zerówki ogarnia swoją szkołę, ma dziewczynę, jeździ komunikacją miejską na spore dystanse i z wieloma przesiadkami, ma zawsze swoje zdanie (i córka), swoje sprawy, swoje lektury, swoje gry, wyjścia itp Dużo pomaga w domu jak ojca nie ma. Odrabia z córką lekcje.
                  Jeśli chodzi o wyjazdy to na obowiązkowym integracyjnym był ale w tym roku pierwszy raz na wakacje nie było zupełnie kasy, wychodziliśmy z długów po okresie braku zleceń męża. Natomiast dwa lata temu byliśmy tydzień autem w Bułgarii, wcześniej zawsze jezioro i namiot i kajaki w ulubionym zakątku Polski.
                  Wydaje mi się, że nie odstają niczym od innych dzieci, syn ma nawet tablet. Opinia rówieśnikow nie wydaję mi się ważna dla moich dzieci, wspomnialąm, że myślą samodzielnie.
                  Mam nadzieję, że dzieci nie ukrywają niczego, żeby nas nie martwić ale kto to tak naprawdę wie? W wakacje syn był zadowolony że ma czas na ulubione gry a i bywał w lesie kilka razy dziennie bo musial wybiegiwać psy. Córka trochę się nudziła i dlatego w tym roku postaram się zapewnić jej jakieś atrakcje, nie może tyle czasy czytać a z telewizji rok temu zrezygnowaliśmy. Mają dużą trampolinę w ogródku, świeże powietrze. Mąż jest zmęczony moim zachowaniem rzeczywiście ale przede wszystkim stresem pewnie. I wypominaniem przez resztę rodziny, babcie, etc tego że siedzi na tyłku i nie pracuje wtedy kiedy on stara się o zlecenia i przygotowywuje notatki, uczy się do następnych wyjazdów (od maja do listopada).
                  Na leki jakoś z trudem starcza choć i tu oszczędzamy, u dentysty dzieci ani my rok niemal nie byliśmy, zrobiliśmy im (bo akurat corce był potrzebny komplet dokumentów medycznych do wydania książeczki sportowca, badania sportowe) przegląd dentystyczny i na szczęście nic nie było do leczenia, okulary funduje teściowa a w tym roku nie trzeba było robić nowych, soczewki jednodniowe jakoś synowi sami kupujemy.
                  Cóż jeśli ja żyję w matriksie to mój syn może się uczyć w mateksie :)) Pasujemy do siebie :)
                  Sebaldo, nie jestem chyba gotowa na podjęcie pracy chyba że z przymusu. Natomiast przymusu wewnętrznego nie mam na tyle ile potrzeba do tak wielkiej zmiany w życiu.
                  I w dodatku wbrew córce i wbrew mężowi.Dzięki serdeczne za wypowiedź.
                  • sebalda Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:03
                    Igge, jak piszesz, nie jest tak źle u Was. Wcześniej wyłonił mi się obraz rodziny żyjącej na skraju ubóstwa, opowieść o czekoladzie była nieco alarmująca;)
                    Moje dzieci też w pewnym wieku dojrzały do tego, że opinia rówieśników nie jest najważniejsza, syn jest wręcz indywidualistą, lubi być inny, inaczej się ubierać, mieć ideały (dość to ostatnio niepopularne), ogólnie nie przejmować się tym, że się wyróżnia. Wiem, że to też jakaś wartość, fajnie, że udało Wam się to wypracować w dzieciach.
                    Podpowiem może, jak my radzimy sobie z brakiem pieniędzy. W każdej szkole jest pedagog, syn chodzi do pedagożki i bez ogródek mówi o naszej trudnej sytuacji finansowej (fakt, da się lubić;). Dzieki temu ma zawsze dofinansowanie do wycieczek szkolnych i nie trzeba się wykazać niskimi zarobkami, wystarczy moje podanie.
                    Syn jest harcerzem, najtańszą i dla niego najlepszą formą wypoczynku wakacyjnego są obozy harcerskie. W ciągu roku szkolnego też różne biwaki. Może Twój syn byłby zainteresowany?
                    A co do Ciebie. Piszesz, że udzielałaś lekcji, dlaczego nie możesz tego teraz robić? Moja córka od kilku lat uczy angielskiego. Lekcje ma o różnych porach. Ma też uczniów w godzinach przedpołudniowych (przygotowujących się do poprawy matury na przykład) oraz w weekendy. Myślę, że dałoby się tak zorganizować, by mieć choć kilkoro uczniów bez uszczerbku dla czasu poświęconego córce. Przemyśl to, proszę. Uważam, że Tobie też by to dobrze zrobiło.
                    Czy Ty jesteś z Warszawy? Sądząc po cenach za lekcje...
                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:30
                      sebaldo :) dzięki za dobre serduszko :)) Zastanowię się.
                      dzięki w ogóle za wszystko
                      Moj syn jak wychodzi z psami balkonem na spacer to woła do nich "chodźcie, znajcie moje dobre serduszko" Tak mowił moich dzieci pan od etyki w podstawówce jak wypuszczal ich parę minut wcześniej na przerwę :)
                      a mojego syna harcerstwo bardzo kusi, ten szkolny wyjazd integracyjny klasowy był zorganizowany dla pierwszaków właśnie przez harcerzy i był super
                      • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:46
                        ja nie znam 16-latka,uzywajacego takiego slownictwa
                        Czy ty sie przypadkiem nie leczysz psychiatrycznie? A moze powinnas, serio pisze, bo twoje postrzeganie swiata jest bardzo nie ten teges.Ty zyjesz na jakiejs innej planecie.
                        • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:25
                          każdy ma inne poczucie humoru, twoja sprawa mnie nic do tego
                          to "dobre serduszko" to zabawny cytat ze slów ich nauczyciela, pewnie nie tylko nie znasz 16 latka używającego takich słów ale i dorosłych nauczycieli używających takiego śmiesznego sformułowania, nie da się znać wszystkich i wszystkiego
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:05
        Po pierwsze małż nie groził, że pójdzie w długą, powiedział "Spieprzaj" w kontekście sytuacji kiedy placąc za swoje zajęcia dodatkowe 10 zł za 3 godziny, dowiedzial się, że z tych 300-900zł na miesiąc wydałam kolejne dziesięć jako opłatę za córkę na tych zajęciach bo siedziala obok przy stoliku zajmując miejsce i przeglądając książki i troszkę słuchając prowadzącego. On uważał, że dziecko tylko czekało na mnie i nie należało za nie płacić i nie chciał słuchać mojego tłumaczenia bo mam (jak wszyscy się tutaj widzę zgodzą :)) "pokrętną logikę" (zajęcia te uczą też trochę logiki :)
        Po drugie, co zrobie jak mąż np zachoruje albo umrze? Będę sama utrzymywać rodzinę i kropka. Dzieci są coraz bardziej samodzielne i "zainwestowane", dam radę.
        • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:21
          Kobieta niepracująca z wyboru w takiej sytuacji finansowej, jaką przedstawiała autorka wątku... Pomijam fakt żebania o czekoladę od dziecka i że męża to wkurzyło, i posypały się jeszcze inne mocniejsze pretensje.
          A tak z ciekawości, kiedy ostatni raz byłaś u fryzjera? Dentysty? Kiedy kupiłaś sobie jakąś bieliznę? Nie luksusową, tylko nową. Kawa na mieście, książki, wszystko super. I to, że masz nadwagę i akceptujesz siebie to też jest fajne. Tylko z Twojego opisu nie wyłania mi się obraz ....jak by to powiedzieć, kobiety zadbanej.

          Oj, naprawdę na Twoim miejscu bardziej zastanowiłabym się nad mądrymi radami Verdany.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:44
            ola, u fryzjera byłam miesiąc temu i bieliznę też wtedy mniej więcej kupowalam :)
            Czuję się zadbana umysłowo i intelektualnie, fizycznie też na tyle na ile mi to odpowiada i podoba mi się i mężowi.
            • crises Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 08:00
              Osoba z nadwagą nigdy nie wygląda na zadbaną, choćby odziewała się w diory, szanele i złotogłów.
              • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 09:08
                Bzdury wypisujesz!
                Znam duuużo kobiet z nadwagą wyglądających rewelacyjnie, bo są zadbane.
                Brak nadwagi jeszcze nie czyni kobiety atrakcyjną.

                Iggi, nikt mi nie wmówi, że nastoletnim dzieciom w wakacje wystarcza trampolina w ogródku i świeże powietrze.
                Przynajmniej ja nie znam takich nastolatków.
                • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 09:30
                  > Brak nadwagi jeszcze nie czyni kobiety atrakcyjną.

                  To prawda. Ale jej obecnosc sprawia, ze wyglada sie na osobe zanedbana, niestety.
                  • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:36
                    > Brak nadwagi jeszcze nie czyni kobiety atrakcyjną.

                    "To prawda. Ale jej obecnosc sprawia, ze wyglada sie na osobe zanedbana, niestety. "

                    Powtarzam, znam kobiety z nadwagą wyglądające rewelacyjnie.

                    A takie rozumowanie przypomina mi stwierdzenie mojego byłego męża, który uważał, że jeżeli kobieta po czterdziestce nie wygląda jak Demi Moor, to nie ma prawa uprawiać seksu.

                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:46
                      ola, ja tam obiektywnie wcale nie wyglądam rewelacyjnie :)))
                      Ale dwudziestoletni zachwyt w oczach męża wystarczał mi za lustro i czułam się piękna :)
                      Teraz też się tak czuję :)
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:42
                  ola, tak uważa mój mąż i sąsiadka przyjaciolka, ktora sama też raczej nie wyjeżdża dużo (jej dzieci jeżdżą na katolickie obozy w Polsce i są zadowolone)

                  Ja bym teoretycznie pragnęła wysłać je i na Karaiby jakbym mogła ale dzieciaki deklarują, że im to niepotrzebne
                  Mam nadzieję, że w głębi ducha nie pragną inaczej i tylko to ewentualne pragnienie tłumią, żeby nie martwić rodziców (u corki to ciut możliwe, tak naprawdę kocha wakacje z nami ale deklaruje coś innego) Zawsze od urodzenia jeździły też co roku nad Bałtyk z nami i/lub z dziadkami.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:35
                crises, wiem, że takie jest zdanie większości facetów, na szczęście moj mąż ma inne
                Jak tak bardzo ci zależy mogę kiedyś spróbować jakiejś diety, mam też w domu orbitreka i las i psy do biegania plus ćwiczę się w stoicyzmie, co bardzo dobrze poprawia silną wolę i umiejętność robienia tego co się chce robić
                Jak zachcę to schudnę, jak mój mąż, na jablkach i marchewce :)))
        • glamourous Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:49
          igge napisał:

          > Po pierwsze małż nie groził, że pójdzie w długą, powiedział "Spieprzaj" w konte
          > kście sytuacji kiedy

          Tu nie chodzi o samo "spieprzaj" czy o jakies konkretne zwerbalizowane grozenie odejsciem, ale o to, ze maz jednak b.wyraznie daje Ci sygnal ze jest zmeczony malzenstwem, cyt. z Twojego pierwszego postu : Do rzeczy: małż stwierdził dzisiaj że jest zmęczony 20letnim malżeństwem ze mną. Nie ma już siły, cierpliwość mu się wyczerpala

          Ja bym takiego dictum nie ignorowala, IMO powinna Ci sie zapalic ostrzegawcza lampka. Bo skoro facet doszedl do takich konkluzji i skoro ma juz coraz mniej cierpliwosci do Ciebie i calej tej sytuacji, to moze lepiej wziac pod uwage ze ruszyla w nim pewna machina zmian i przemyslen, ktore nie wiadomo do czego Was doprowadza.

          W ogole caly ten Wasz uklad wyglada mi na mocno toksyczno-symbiotyczny. Niezorganizowana i nieogarnieta zyciowo, infantylna kobieta plus "silny" i zaradny facet ktory wszedl w role opiekuna i podpiera soba cala rodzine, jednoczesnie pokazujac calkiem spore dyktatorskie zapedy, kontrolujac wszystko i wszystkich, zwlaszcza Ciebie. Moim zdaniem, pomio calej tej nienormalnosci i toksycznosci, obojgu wam wybitnie taki uklad pasuje. Tobie, bo mozesz sie kultywowac swoja postawe kobiety-bezradnego dziecka, fundujac sobie permanentne wakacje od zycia. Z kolei on, wchodzac w role chroniacego i ogarniajacego wszystko rycerza-szefa rodziny ma jednoczesnie upragniona kontrole nad wszelkimi aspektami waszego zycia i nad Toba cala. Typowy uklad : odrealnione dziecko-apodyktyczny i kontrolujacy rodzic.
          Tylko ze ten rodzic zaczyna powoli wymiekac i sie buntowac. I kto wie, czy ten Wasz caly super precyzyjny acz mocno niezyciowy domek z kart, w ktorym wszystkie elementy pozornie do siebie pasuja, za chwile nie runie. Moze czas na jakies przewartosciowanie i na zmiany, bo aktualna formula zaczyna sie chyba powoli wyczerpywac.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:08
            on w rolę apodyktyczno-kontrolującego rodzica wszedł stosunkowo bardzo niedawno, może koło roku w każdym razie to zupełnie świeża sprawa
            był bardzo troskliwym i nieapodyktycznym kochającym rodzicem tylko ma dość byćia namiastką ojca chyba
        • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:47
          ciagle twierdze, ze to, co piszesz, kupy sie nie trzyma.
          Jak w obecnym ukladzie stac was np. na hipoterapie? To zwykle bardzo drogie zajecia.
          Ja juz spotkalam takich wciskajacych kit, ze gdyby tyko chcieli, to zrobia taaka kariere i zarobia taaaka kase, ze klekajcie narody.
          A tu piecdziesiatka na karku i zadnych powaznych ofert. A rynek pracy ma gleboko kandydatow z pusciutkim CV. Sa niewiarygodni i niepowazni, i tyle.
          Jesli takie masz rzekomo ogromne mozliwosci zarabiania , to co ci szkodzi wykrzystac te mozliwosci obecnie, chocby na pol etatu, gdy dzieci w szkole?
          I gdzie ty zyjesz, w jakim muzulmanskim kraju, ze potrzebujesz zgody meza na podjecie pracy zawodowej?
          To wszystko jest tak chore, ze az niewiarygodne.
          Nie leczysz sie przypadkiem psychiatrycznie?
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:59
            uważam mruwa, że twoja wypowiedź jest poniżej godności i nie powinnam sobie glowy zawracać tym co piszesz ale cierpliwie i pobłażliwie i z życzliwością odpowiem (uf , dzięki bogu za stoicyzm)

            stać nas na hipoterapie bo prawie nic nie kosztuje (a gdybym musiala zaplacić to już byłabym w pracy zarabiając na hipoterapię bo jest to pasja i szczęście mojego dziecka, strasznie fajni ludzie też tam pracują i bywają na zajęciach) Ta hipoterapia jest w ramach fundacji Hej Koniku. To świetna fundacja. Miłość coreczki.
            Nie wykorzystuję swoich mozliwości bo jestem, ze wstydem przyznaję, leniwa.
            Nie potrzebuję zgody męża na nic ja po prostu lubię z moim mężem bezboleśnie współpracować bo go kocham plus staram się w nim rozwijać dominację nad kobietą bo jej naturalnie i od poznania mnie w wieku 18 lat nie miał a fajnie jest umieć i móc dominować, to władza, ludzie ją lubią. czemu mam żałować mu tej frajdy. Przecież go lubię najbardziej na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem.
            Nie widzę tu nic chorego, Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron czuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie był.
            • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:20
              igge napisał:

              >
              > Nie wykorzystuję swoich mozliwości bo jestem, ze wstydem przyznaję, leniwa.

              No i wlasnie potwierdzilas moja teze, ze niepelnosprawnosc dziecka to tylko przykrywka dla lenistwa.

              > Nie potrzebuję zgody męża na nic ja po prostu lubię z moim mężem bezboleśnie ws
              > półpracować bo go kocham plus staram się w nim rozwijać dominację nad kobietą

              ZE CO??????



              > Przecież go lubię najbardziej na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem.
              > Nie widzę tu nic chorego, Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron c
              > zuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie by
              > ł.

              no ale punkt wyjscia dyskusji byl taki, ze twoj maz nie czuje sie szczesliwy. Ze nie widzi w tobie partnerki, tylko kolejne dziecko do utrzymywania i opieki. Bo zupelnie nie poczuwasz sie do wspolodpowiedzialnosci za byt rodziny, bo wygodniej jest brac od meza kieszonkowe i isc do kawiarni na kawe. Niefrasobliwie i bez stresu.

              Masz jakas zupelnie chora wizje zwiazku i milosci. Tak myslec moga 14-latki, a nie kobiety pod piecdziesiatke.
              Jesli twoj maz wytrzymal z toba tyle lat,to musi to byc swiety czlowiek.
            • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:40
              > Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron c
              > zuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie by
              > ł.

              Twoj maz z tego co zrozumialam nie cierpi z powodu braku dominacji tylko z powodu posiadania infantylnej zony, ktora jawi mu sie jako trzecie dziecko i on do tego stracil cierpilwosc; z tego co piszesz on uswiadomil sobie, ze jednak nie jest nieszczesliwy w tym ukladzie wiec zgodnie z definicja powyzej jakis rodzaj toksycznosci w Waszej relacji istnieje
            • sea.sea Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:50
              A mąż sobie opłaca jakieś zusy itp, czy nie?
              Syn ma już świadomość, że nigdy nie założy własnej rodziny, bo będzie musiał zasuwać na utrzymanie rodziców i niezdolnej do pracy siostry, ponieważ rodzice sobie nie wyrobili prawa do emerytury oraz nie poczynili żadnych oszczędności czy zabezpieczeń na tę okoliczność, nie dlatego, że nie mogli, ale po prostu radośnie mając te kwestie w nosie? :)
    • xika_da_selva Prima Aprilis! 02.04.13, 23:45
      jak nic!
      • mruwa9 Re: Prima Aprilis! 02.04.13, 23:48
        chyba tak.
        Tacy ludzie nie istnieja w realu...
        • igge Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:04
          dlaczego nie istnieją ? Kurcze, szkoda, że malż nie chce teraz przeczytać tego wątku bo porządkuje swoje notatki do pracy i w ogóle dzieciaki z nim lekceważą forumy, które dla mnie są cenną chwilą autorefleksji
          • mruwa9 Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:14
            o, bardzo dobrze, przyslij to meza, niech przedstawi swoj obraz sytuacji.
            • igge Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:20
              nie jestem jego wlaścicielką, żebym go mogła i chciala "przysyłać" i np przerywać mu porządkowanie swoich notatek
              zresztą on już jest na tyle asertywny, że by mi odmówił
              Nie chce i nie lubi forumowania, komputer używa do pracy baaaaaaaaaardzo rzadko, prawie nigdy do rozrywki
          • sebalda Re: Coś mi świta:) 03.04.13, 11:19
            i w ogóle dzieciaki z nim lekceważą
            > forumy, które dla mnie są cenną chwilą autorefleksji

            U mnie w domu jest taki sam stosunek do forum:)
            Igge, napiszę do Ciebie na priva, ok?
            • igge Re: Coś mi świta:) 03.04.13, 11:30
              ok sebalda ok :))
              Po waszych wypowiedziach w innych wątkach choć nie mam pojęcia czy dobrze zgaduję myślę, że może ważną info jest fakt, że ja jestem chyba ddd a on chyba dda
              • bez_przekazu a ja jestem ddt nt 03.04.13, 17:58
                igge napisał:

                > ok sebalda ok :))
                > Po waszych wypowiedziach w innych wątkach choć nie mam pojęcia czy dobrze zgadu
                > ję myślę, że może ważną info jest fakt, że ja jestem chyba ddd a on chyba dda
            • bez_przekazu Re: Coś mi świta:) 03.04.13, 17:57
              po pierwsze - fora
              po drugie - to jest troll
              sebalda napisała:

              > i w ogóle dzieciaki z nim lekceważą
              > > forumy, które dla mnie są cenną chwilą autorefleksji
              >
              > U mnie w domu jest taki sam stosunek do forum:)
              > Igge, napiszę do Ciebie na priva, ok?
              • igge Re: Coś mi świta:) 03.04.13, 20:30
                bez-przekazu, dzięki rzeczywiście fora, pomyliłam się albo w ferworze rozmowy użyłam celowo niepoprawnej ale śmiesznie brzmiącej nazwy
                Będę mówić "na forach" obiecuję :)
                i niestety :( nie jestem trolem chyba, że tak litościwie chciałaś zamknąć wszystkim usta :)
                • bez_przekazu Re: Coś mi świta:) 04.04.13, 10:36
                  wybacz,ale moja sygnaturka jest dedykowana m.in. Tobie:)
                  igge napisał:

                  > bez-przekazu, dzięki rzeczywiście fora, pomyliłam się albo w ferworze rozmowy u
                  > żyłam celowo niepoprawnej ale śmiesznie brzmiącej nazwy
                  > Będę mówić "na forach" obiecuję :)
                  > i niestety :( nie jestem trolem chyba, że tak litościwie chciałaś zamknąć wszys
                  > tkim usta :)
                  • joanna35 Re: Coś mi świta:) 04.04.13, 11:05
                    I anonimowych, tchórzliwych chamów - nie musisz mi wybaczać.
                    • bez_przekazu Re: Coś mi świta:) 04.04.13, 18:49
                      to bylo do Igge-wyluzuj kobieto.

                      joanna35 napisała:

                      > I anonimowych, tchórzliwych chamów - nie musisz mi wybaczać.
                      • joanna35 Re: Coś mi świta:) 04.04.13, 19:04
                        Może sam(a) zastosujesz się do swoich cennych rad?
      • igge Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:01
        e tam, bzdura, a ja z tego pisania na forum zapomnialam dzieci i męża polać wodą w lany poniedzialek a dziś syn w szkole i już calej rodziny nie poleję:)
    • deczko Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:16
      Twojemu mezowi jest bardzo na reke twoje niepracowanie. On swoja sezonowa praca moze podbudowac ego i wprowadzac wlasne zasady, no i robic to co lubi. Gdybys zaczela pracowac, skonczyloby sie jego eldorado...

      Tobie tez jest dobrze w takim ukladzie, jedynie doskwiera brak pieniedzy, ale to raczej zrozumiale, przeciez kiedys mialas ich wiecej.

      Znajac jezyk, mozesz dawac korepetycje, nawet za pol stawki, to bedziesz mogla i kawe wypic i ksiazke kupic, zrobic cos dla siebie. Mysle jednak, ze poprzez zamkniecie sie w domu, probujesz sie zamnknac takze na ludzi, nie chces do nich wracac, moze sie po prostu boisz. W obliczu totalnej kleski finansowej, na pewno bys sobie poradzila, teraz jest zle, ale waszym zdaniem nie jest tragicznie, wiec po co to zmieniac?

      Moze wasze dzieci, wcale nie dostrzegaja niedostatku, tylko sa przyzwyczajone do zycia w rodznie, gdzie trzeba zyc oszczednie. Znam takie rodziny, dzieci w tego typu rodzinach maja komorki, tablety, wyjezdzaja na wczasy, wszystko jak najmniejszym kosztem, ale nie mozna im zarzucic, ze zyja w nedzy.
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:33
        dzięki deczko
      • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:48
        Znam taki jeden układ małżensko-rodzinny, nie wiem, czy on nie byłby podobny do Twojego. Osoby w podobnym do Twojego wieku, tylko, że z jednym dzieckiem-studentem. Od jakiegoś czasu żona nie pracuje, jakoś specjalnie pracy nie szuka, mąż jej też nie naciska. Mąż nie za dobrze zarabia, więc nie pochwala żadnych ekstrawagancji, nawet podobno pyta, czemu tak często pranie ona nastawia (bo woda kosztuje i potem są ASTRONOMICZNE rachunki). Jak ich trochę poznałam, to zobaczyłam, że najlepiej wszystko robiliby razem, choć są też dość towarzyscy, mąż ma nawet swoje hobby, któremu poświęca sporo czasu - i na to "hobby" też zabiera żonę... Przy czym żona (też z nadwagą jak Ty;, a mąż szczuplutki i wysportowany jak Twój mąż:)) cierpi na jakieś lęki czy nerwice, czasem ma napady np. klaustrofobii, ale wydaje się całkiem normalna, nawet dość towarzyska. Za czekoladę też by duszę oddała:) Jak żona gdziekolwiek pójdzie, to za jakiś czas ma telefon, kiedy wraca, itp. Jak ich poznałam, to przez długi czas myślałam, że żona jest ewidentnie bardziej zaburzoną jednostką (tez sobie to tłumaczyłam jej ciężkim dzieciństwem, ojcem alkoholikiem, zaniedbaniem w domu), ale po jakimś czasie w jej mężu też zaczęłam widzieć sporo zaburzonego funkcjonowania. Żona często podkreśla, że trzeba dbać o rodzinę, o miłość i tak tłumaczy, jak musi wracać do domu. Oni jakby źle się bez siebie czują, trudno to inaczej nazwać. Są jakoś tak ze sobą zrośnięci. Konsultują wszystko ze sobą, mało w nich autonomiczności. Żadne z nich swobodnie nie wydaje kasy, tak jak u Was, chociaż w kanjpie prędzej coś kupi sobie żona niż jej mąż. Ja się czuję przy nich jak jakiś nienasycony dzikus, który weźmie i kawę i cos do kawy, a potem soczkiem popije;) Tłumaczą się z wydawania kasy (dla mnie to żenujące - nawet przy osobach trzecich - mąż mówi, że kupiła coś za drogiego, po co to kupiła, itp), co dla mnie jest jakimś kosmosem przy pewnych zakupach - można konsultować wg mnie większe zakupy, ale nie coś za małą kwotę, to już dzieci maja więcej autonomiczności, jak im się daje kieszonkowe. Jak tak trochę o Was piszesz, to ta para nasuwa mi się na myśl. W sumie oni tez raczej są ze soba szczęśliwi, ale wydaje się, że dobrali się na zasadzie jakiegoś zaskoczenia trybów z "brakami" - pewnie przetrwają jeszcze wiele lat w lepszej komitywie niż wiele par z mniejszymi deficytami psychicznymi. Chociaż to tylko moje obserwacje z zewnątrz, wielu spraw pewnie nie rozumiem... Generalnie to bardzo ich lubię, bo to pozytywni ludzie, tylko czasem dziwi mnie ich sposób funkcjonowania:)
        Ps. Ta żona też kiedyś chciała więcej dzieci, ale mąż nie chciał:)
        • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 12:00

          > W sumie oni tez raczej są ze soba szczęśliwi, ale wydaje się, że dobrali się n
          > a zasadzie jakiegoś zaskoczenia trybów z "brakami" - pewnie przetrwają jeszcze
          > wiele lat w lepszej komitywie niż wiele par z mniejszymi deficytami psychicznym
          > i. Chociaż to tylko moje obserwacje z zewnątrz, wielu spraw pewnie nie rozumiem
          > ... Generalnie to bardzo ich lubię, bo to pozytywni ludzie, tylko czasem dziwi
          > mnie ich sposób funkcjonowania:)

          oczywiscie, ze tak wlasnie jest- jak dwie "zaburzone" osoby dobiora sie komplementarnie swoimi dziwactwami to zadna sila takiego zwiazku nie rozdzieli:)) mysle, ze maz Iggie moze i marzy czasem o dojrzalej partnerce ale z jakiegos powodu infantylna, niepracujaca i symbiotycznie zwiazana z nim zonka przez te wszystkie lata mu odpowiadala
          dla osob patrzacych na taki uklad z boku to jak funkcjonuja moze wydawac sie kosmosem ale jak to bylo powiedziane w filmie woody allena- whatever works;)))
          • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 12:23
            Nie jest przypadkiem, że Igge wykłócała sie o trzecie dziecko, a mąż absolutnie nie chciał. Dla niej byłobby dobrym pretekstem do dalszego niepracowania, dla męża - kolejnym obciążeniem. Być moze ten układ funkcjonował dobrze, póki dzieci były małe. Ale teraz już najwyraźniej mąż ma dosyć. Tym bardziej, ze dawanie korepetycji z języka nie wiąże sie z żadnymi akrobacjami czasowymi. Można je dawać w soboty, późno wieczorem - tylko trzeba chcieć.
            Autorka nie chce. Nie chce, bo jest jej w ten sposób przyjemnie. Jeśli ma wybierać między przyjemmnościami czy wakacjami dzieci, a własnymi - zdecydowanie dzieci powinny się poświęcić, ona nie będzie przecież zarabiać.
    • hermenegilda_zenia Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 12:34
      Nie kupuję tę opowieści, po prostu czytając to aż czacha dymi z niedowierzania! Brzmi jak całkiem solidna wprawka z okazji Prima Aprilis. Nie chcę mi się komentować relacji małżeńskich, bo szkoda czasu i atłasu, ale mam jedną radę. Idź do pracy i zarób te 3 albo i nawet 5 tysięcy, zapłać z tego 1,5 - 2 jakiejś pomocy domowej, która obrobi chałupę i dzieci, a do budżetu rodzinnego wpłynie przynajmniej jakaś kasa, bo to co teraz opisujesz, w kwestiach finansowych kwalifikuje się na określenie mianem wegetacji, a nie niezależności. Litościwie przemilczę awantury o kostkę czekolady.
      • sebalda Re: Igge 03.04.13, 13:48
        Już napisałam.
        • kim5 Re: Igge 03.04.13, 14:41
          Napiszę kompletnie bez żadnej złośliwości.
          Praca to nie tylko kasa.
          Mam nadzieję, że przy Waszym modelu życia jesteś solidnie zabezpieczona na w razie czego. Ludzie nie są nieśmiertelni.
          Mam znajomą o podobnym do Twojego podejściu, opartą na mężu-opoce.
          Niepracująca.
          Zdarzyło się nieszczęście, bo owdowiała.
          Nagle, maż zmarł na zawał, po pięćdziesiątce. Szczęście w nieszczęściu - cudem załapała sie na nędzną rentę po nim. Twój wiek CIę nie kwalifikuje.
          Również po to zdobywa się doświadczenie zawodowe, żeby w razie czego stać na własnych nogach, gdy cudzych zabraknie. Bo życie jest nieodgadnione. Im będziesz starsza, tym byłoby Ci trudniej wrócić. Nie mówiąc o uzbieraniu własnych składek emerytalnych...
          • igge Re: Igge 03.04.13, 15:19
            jako nauczyciel języka jestem niemal na bieżąco i w każdej chwili mogę wrócić do pracy mając i 60 lat
            teraz zamiast uczyć wolę czytać sobie książkę Alexandra Neill'a o Summerhill.
            Jak mąż umrze zniosę to po stoicku, zacznę zarabiać, składki emerytalne mam płacone, co prawda minimalne ale oplacając sobie Zus sama na swojej włąsnej działalności też bym te skladki nie miała jakieś kolosalne
            Jakimś tam zabezpieczeniem starości jest dom, działka, mieszkanie po prababci. Można to co prawda wszystko przekazać dzieciom, zamiast wspólnie korzystać lub spieniężyć, co kto woli
            • sebalda Re: Igge 03.04.13, 15:34
              Igge, nie można mieć ciastka i zjeść ciastko, sorry.
              Z Twoich wypowiedzi przebija jednak frustracja, że nie możesz sobie pozwolić na pewne rzeczy, z drugiej taka duma, że stać Cię na to, żeby nie pracować. Stać mentalnie. Jesteś dumna z tego, że cała jesteś dla dzieci (nie poświęcasz się, bo to kochasz, ale jesteś). Możesz się rozwijać intelektualnie. Super, ale to jałowy rozwój w pewnym sensie, bo nijak go nie wykorzystujesz. Zakopany talent.
              Nie gniewaj się, ale przekaz dzieciom też dajesz nie do końca dobry. Świat jest cholernie podstępny, trzeba być silnym, żeby przetrwać. Cudownie jest mieć ideały, ale życie jest życiem i trzeba też poznawać różne jego aspekty. Gdy syn mówi, że nie chce mu się iść do szkoły, zawsze mówię, że nikt nie obiecywał, że będzie łatwo:) Da się połączyć idealizm z byciem praktycznym, mój syn jest tego wyjątkowo dobrym przykładem, nawet nie wiem po kim to ma;)
              Dlaczego nie chcesz dorobić prywatnymi lekcjami w weekendy? Dla własnego komfortu psychicznego. Dla posiadania własnych pieniędzy, dla tej odrobiny niezależności. Bliskość jest cudowną rzeczą, ale szczelne sklejenie może udusić. I mąż chyba to właśnie próbuje Ci przekazać.
              • igge Re: Igge 03.04.13, 20:23
                Sebaldo, przemyślę jeszcze sobie dokladniej to co piszesz.
                Ja jak syn mówi że nie chce iść do szkoły to raczej mówię mu, żeby został. Alexander Neill by mnie poparł :))
                • igge Re: Igge 03.04.13, 20:25
                  Aha Sebaldo i popracuję nad swoją frustracją, żeby zniknęła do końca i zupełnie i bez śladu :)
            • kooreczka Re: Igge 03.04.13, 15:41
              Owszem, wrócić możesz, ale nie będziesz startować z poziomu nauczycieli i długo działających korepetytorów którzy bez problemu mogą wołać kilkadziesiąt PLN za godzinę, a tłumu nikomu nie znanych studentów i początkujących nauczycieli konkurujących ze szkołami i samymi sobą.
              Nie mówiąc o tym, że mimo ambitnych lektur może się okazać, że warsztat pedagogiczny umarł z zaniedbania.

              I naprawdę nie rozumiem Twojej postawy- nie zarabiasz bo nie chcesz, a jednocześnie tupiesz nóżką, że kawa Ci się należy i bez żenady podbierasz dzieciom pieniądze ze skarbonki? I to ma być kochająca matka?
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 15:08
        dzieckiem wolę zająć się sama a chałupę obrabia, na wlasne życzenie, mąż
        nie chcę żadnej pomocy do dziecka, za duża frajda być z nią samemu z mężem
        • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 15:22
          ps wakacje w tym roku dzieci będą miały porządne :)) nawet jak oznacza to, że nie będę mogła jeść tyle czekolady :))
        • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 15:30
          Igge, pisałaś, że jesteś w Twoim małżeńskim układzie jak dziecko. To Ty też tak myślisz? Czy Ty to sama zauważasz, czy tylko teraz mąż przy wielkanocnej kłótni tak powiedział i że jest tym zmęczony? Czy w takim układzie byś chciała coś zmienić - chodzi mi o relację emocjonalną pomijając finansową, która w tym wątku się wysuwa powoli na plan pierwszy? Czy gdybyście mieli baaardzo dużo pieniędzy, to Twój mąż nadal by chciał pracować? Czy faktycznie czujesz, że wisisz na mężu, a z drugiej strony zawłaszczasz/albo jesteś zawłaszczona przez córkę, jak kiedyś pisałaś w Twoim wątku na ten temat?
          Tak sobie pytam, bo troche myślę też o tamtej wyżej opisanej przeze mnie parze, a troche myślę, kim ja jestem w swoim układzie małżenskim:)
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 18:52
            Paris, Gdybyśmy mieli baaaaardzo dużo pieniędzy mój mąż nadal chciałby na pewno pracować.
            I owszem chciałabym i będę coś zmieniać jeśli chodzi o relację emocjonalną.
    • joanna35 Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 15:52
      Sądząc po wpisach i ilości jadu to chyba nie do końca jesteście szczęśliwe w swoim "lepszym" życiu.
      • noname2002 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 17:19
        Dlaczego zaraz jadu? Raczej zdziwienia, ze mozna byc szczesliwym w takim zwiazku. Na sama mysl ze ktos mialby decydowac nawet o moich lekturach mam wrazenie, ze sie dusze.
        • joanna35 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 18:05
          noname2002 napisała:

          > Dlaczego zaraz jadu?
          A jak nazwałabyś okreslenia w stylu "wszyscy jesteście popieprzeni" czy aluzje do wyglądu? itp.
          Dziwić się jest rzeczą ludzką:-) tylko dlaczego od razu zakładać, ze jedynie mój pomysł na życie jest słuszny i właściwy? Tak czytam sobie ten wątek i nie odniosłam wrażenia żeby ta rodzina była nieszczęśliwa, a prawie wszystkie panie w tym wątku uparły się żeby jej wmówić, ze tak jest i prześcigają się w udowodnieniu w jak nienormalnym związku żyje.
          • noname2002 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 19:20
            Aluzje do wygladu niesmaczne i niepotrzebne, nawet kliknelam kosz ale reszta sensowna, faktycznie warto sie zastanowic co by bylo gdyby sie cos stalo mezowi albo co z emerytura.

            Dziwić się jest rzeczą ludzką:-) tylko dlaczego od razu zakładać, ze jedynie mó
            > j pomysł na życie jest słuszny i właściwy?

            A nad tym to sie zastanawialam jak forumki zgodnym chorem twierdzily, ze zamieszkanie na wsi to smierc za zycia ;-)
            • joanna35 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 20:06
              To jest wątek z serii leniwa, niepracująca, bezmózgowa baba kontra dzielna, pracujaca zawodowo, mądra JA. Takie wątki nie niosą ze sobą kompletnie niczego dobrego. No chyba, że za dobro uznamy wyładowanie własnych frustracji na Bogu ducha winnej Autorce. Śmiech mnie ogarnia jak czytam to wymądrzanie się o przyszłosci biednego bezmózga i zakładanie z góry, że z całą pewnościa, JA , PRACUJĄCA KOBIETA, TO WIEM NA PEWNO, ta głupia kura domowa ani chwili nie poświęciła na zastanowienie się nad przyszłością, nad tym co by było gdyby. A cały jej "grzech" sprowadza się do tego, ze ośmiela się żyć inaczej niż oponentki, bo dla niektórych z założenia żyć /wybierać inaczej niż ja=żyć/wybierać źle.
              • pade Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 22:16
                eee tam Joanna, projektujesz:)
                ja się czepiłam tego, że facet mówi WPROST, że ma dość bycia ojcem trójki dzieci, a autorka z uporem maniaka wmawia wszystkim forumkom, że to nie tak, że mąż lubi być zastępczym ojcem, tylko mu się wymskło
                no i tego syna trochę mi szkoda, wzorzec z domu ma już dobrze wdrukowany: kobieta siedzi w domu, facet staje na głowie (ten konkretny), żeby rodzinę utrzymać
                wcale bym się nie zdziwila, gdyby syn w dorosłym życiu unikał zobowiązań
                • pade Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 22:23
                  zapomniałam dodać, że kobieta siedzi w domu bo chce, a nie musi:)
                  • joanna35 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 22:30
                    No i?
                    • pade Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 22:42
                      jeśli to do mnie, bo nie widzę drzewka:) to chodziło mi o to, że miałam napisać:no i tego syna trochę mi szkoda, wzorzec z domu ma już dobrze wdrukowany: kobieta siedzi w domu bo chce a nie musi, facet staje na głowie (ten konkretny), żeby rodzinę utrzymać
                      wyleciał mi ważny fragment:)
                • joanna35 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 22:24
                  pade napisała:

                  > eee tam Joanna, projektujesz:)
                  No przecież:-)
                • igge Re: do Pade 04.04.13, 10:06
                  ja wreszcie od jakiegoś czasu zauważyłam, że facet ma dość bycia zastępczym ojcem i że już tego nie lubi i zamierzam się zmieniać, już to robię na co dzień ale nie oznacza to, że już teraz pędem pobiegnę do pracy
                  mam i mamy inne priorytety i inną hierarchię wartości
                  próbuję tu wszystkim zasygnalizować, że z mężem jesteśmy zupelnie zgodni w tej innej hierarchi wartości i priorytetach
                  Spokojnie, nie będę takim 3 dzieciakiem (he he czyli nie chciał mieć 4 dziecka nie 3) i zmieniam się w codziennych drobiazgach dla niego
                  Ale nie rozumiem czemu ma nadal nie być czuły i troskliwy i kochający, normalnie jak partner i on to moje niezrozumienie zauważył i stara się być i jest nadal czuły, troskliwy i kochający.
                  Jeśli chodzi o mojego syna to też mam wątpliwości jaki on wzorzec rodziny wynosi, wyniosł.
                  Na pewno będzie czułym troskliwym pomagającym ojcem i mężem. Ma od 3 lat dziewczynę i zachowuje się w stosunku do niej wzruszająco pieknie. Chodzi do najlepszej szkoły w mieście ale jak byliśmy w Wiedniu i widzial w tramwajach znaczki z osobą bezpłciową a nie z matką z dzieckiem na szybach do ustąpienia miejsca tzn narysowany był rownie dobrze mężczyzna z dzieckiem na kolanach - to mój syn bardzo sie ucieszył i powiedział, że on to chcialby kiedyś być takim ojcem z czwórką dzieci wychowującym dzieci w domu a żona może pracować na nich. Jego dziewczyna zdaje sie wie o tym :)))))))) Traktuję to poważnie bo facet niepracujący w domu z żoną pracującą w Polsce wzbudzłby ostracyzm spoleczny, niechęć a i nie wiadomo co przyszla żona w kłótni moglaby mu powiedzieć pod wpływem emocji a nie rozumu. Wolalabym więc na wszelki wypadek, żeby żył w Szwecji. Nie mam parcia na to, żeby był naukowcem jak planuje też może być szczęśliwym ojcem domowym mojego wnuka czy wnuczki.:))
                  • pade Re: do Pade 04.04.13, 13:34
                    to mój syn ba
                    > rdzo sie ucieszył i powiedział, że on to chcialby kiedyś być takim ojcem z czwó
                    > rką dzieci wychowującym dzieci w domu a żona może pracować na nich.

                    no widzisz, już się wzorzec wdrukował...

                    i nie
                    > wiadomo co przyszla żona w kłótni moglaby mu powiedzieć pod wpływem emocji a ni
                    > e rozumu

                    Igge, wiesz, zatkalo mnie, dosłownie:D

                    czyli syn ma wizję przyszłości następującą: szczęśliwie spłodzi czwóreczkę dzieci i szczęśliwie sobie posiedzi z nimi w domku, a żona niech pracuje na szósteczkę, i lepiej niech nie wyraża emocji...niech myśli rozumem: jakie to szczęście harować na takiego słodkiego i szczęśliwego męża
        • igge Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 20:53
          no chyba, że byłby to Twój ukochany malż, który całe życie dawał ci mnóstwo wolności a teraz przechodzi stresujący bezzleceniowy okres i ma prawo raz na kilka tygodni, miesięcy stracić cierpliwość a to ja nakręciłam całą tę kłotnię płacząc o to, że podniósł na mnie głos zniecierpliwiony moją interakcją z córką (byłam dwa pokoje dalej, a on w kuchni) I to ja rozkręciłam swoimi zarzutami o to że powiedział niemiłym tonem do mnie 1 cierpką uwagę całą kłotnię. Dzięki niej za to wsłuchalam się w to co pod wpływem emocji mówił i może zmienię na lepsze dla niego swój związek, który generalnie wg malża jest szczęśliwy i kochający.
          • igge Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 20:57
            to była odp do noname2002, która w związku z moim mężem udusilaby się (ja pewnie też gdyby kiedyś tak się zachowywał :)
            • noname2002 Re: Dowartościowałyście się już ? 04.04.13, 10:13
              Ale ja nie pisalam o Waszej klotni, tylko o tym co pisalas w komentarzach- ze maz Ci nie pozwoli przedluzyc terminu oddania ksiazki w bibliotece. Jesli to nie byla jakas przenosnia, to znaczy, ze maz decyduje za Ciebie o wszystkim, brr...
      • bez_przekazu Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 17:59
        a znasz kogos, kto jest szczesliwy?

        joanna35 napisała:

        > Sądząc po wpisach i ilości jadu to chyba nie do końca jesteście szczęśliwe w sw
        > oim "lepszym" życiu.
        • joanna35 Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 18:10
          No nie, nie żartuj. Trochę mnie poniosło, ale myśle, ze babki wypowiadające się w tym wątku nawet jeżeli nie zawsze są to pewnie bywają szczęśliwe.
          • blond_suflerka Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 18:51
            Faktycznie, to się samo nasuwa. Każdy patrzy podług siebie więc jak tak dogryza i dowala to chyba coś tam na drugiego projektuje pozbywając się przy okazji nadmiaru frustracji;)
            No ale abstrahując od psychologicznych teorii to myślę, że to jest trudność wielu osób-żeby z szacunkiem odnosić się do ludzi, którzy mają inne poglądy czy inny pomysł na życie.
            Tym wątkiem też jestem zadzwiona bo padają tu takie hasła, że aż nie wiadomo co odpisać, jak dalej dyskutować. Fajnie, że ludzie chcą pomóc, fajnie, że można się wygadać ale zdecydowanie niefajnie kiedy inni wszystko wiedzą lepiej i przerzucają się niemiłymi uwagami, itd.
        • igge Re: Dowartościowałyście się już ? 03.04.13, 21:03
          no pewnie bez-przekazu, choć zabrzmialo to u Ciebie głęboko filozoficznie :)
          tak na szybko, to znam 1 wujka, troje przyjaciółi ich rodziny (jeśli "bywam" a nie "jestem" szczęśliwa w 1 przypadku też się liczy), 1 znajomy filozof. I pewnie więcej tylko musialabym sie dłużej zastanowić i nie być taka pewna
    • enith Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 18:38
      "małż stwierdził dzisiaj że jest zmęczony 20letnim malżeństwem ze mną. Nie ma już siły, cierpliwość mu się wyczerpala..."

      Co zamierzasz z tym zrobić, igge? Co zamierzasz zrobić z wiedzą, że twój mąż jest nieszczęśliwy? I kiedy zamierzasz to zrobić?
      Dla mnie jako żony, jest wprost niepojęte, że mąż oświadcza ci zmęczenie i rozczarowanie małżeństwem i tobą, a ty, zamiast spytać męża, czego od ciebie oczekuje, jakie widzi sposoby zmiany obecnej sytuacji, siedzisz na forum i pieprzysz głupoty o czekoladzie, niezależności i powodach siedzenia w domu. To są, moja droga tematy zastępcze. Temat główny jest taki, że za chwilę posypie ci się małżeństwo, bo jakiekolwiek by nie były wasze pierwotne ustalenia dotyczące pracy, finansów, opieki nad dziećmi, właśnie przestały się one sprawdzać, czemu właśnie jasno dał wyraz twój mąż. Jeśli TO nie stanowi dla ciebie ŻADNEJ motywacji, by w końcu ruszyć dupę z domu, zacząć pracować, przestać wisieć na mężu, wyjść z roli dziecka i wejść w rolę partnerki, to możesz na swoim małżeństwie położyć krzyżyk.
      Dobrze ci radzę: wyłącz komputer, usiądź z mężem i zacznijcie rozmawiać dopóki po obu stronach tli się jeszcze choć odrobina chęci, by waszą rodzinę ratować.
      • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 18:54
        A ja bym powiedziała, że poza ewentualnymi katastroficznymi scenariuszami, które tutaj zostały wymienione(również przez Ciebie) to jest jeszcze taka opcja, że to co powiedział mąż to chwilowe, zafałszowane spojrzenia na sytuację. Każdy przecież czasem jest zmęczony, nie znosi swoich dzieci, partnera, siebie albo życia. Takie uwagi to nie zawsze musi być oznaka jakiegoś stałego trendu.
        • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 19:16
          Nie musi, ale może. I prędzej wierzę, że awantura "Mam dosyć, cholera jasna, do d.. takie życie, zrób coś z sobą" - jest rzeczywiście wyrazem chwilowego dołka, zmęczenia itd, niż wygłoszone bardzo rzeczowe i przemyślane uwagi na temat małżeństwa. To nie wygląda na chwilowy dołek, tylko na poważny problem.
          • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 20:14
            Ja nie jestem pewna, że to poważny problem bo w sumie Autorka najpierw napisała, że mąż się wkurzył a potem, że krytykował rady, które ona tutaj dostała i stwierdził, że wcale nie chce zmiany sytuacji i co ważne-potem Autorka opisała dokładnie jak wygląda jej dzień, obowiązki na dziećmi, itd. Może on coś palnął w chwili przemęczenia a może faktycznie ma takie przemyślenia ale to jeszcze nie czas, żeby o nich rozmawiać? Nie wiem. W każdym razie moim zdaniem wszystkie wersje są prawdopodobne ale tutaj wzięto pod uwagę tylko te najgorsze. Dlaczego?
            • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 20:20
              Przecież znasz odpowiedź na to pytanie - z ogromnej życzliwości i wielkiej troski o ....męża Autorki;-) Na e-matce parę minut temu został założony wątek w tonie jak można NIE CHCIEĆ pracować. Póki co jest dosyć merytorycznie,ciekawe jak długo?
        • enith Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 19:20
          Nie wykluczam takiej możliwości, ale gdybym to ja otrzymała taki komunikat od mojego męża, nie zostawiłabym tematu w spokoju, licząc na to, że mąż wypowiedział się, bo akurat był zmęczony/miał zły dzień. Opierane dobrostanu małżaństwa na takim przekonaniu niejeden związek doprowadziło na skraj przepaści. Dlatego radzę autorce wątku ROZMOWĘ z mężem.
          A z opisu jej dotychczasowego małżeństwa, jestem skłonna wysnuć wniosek, że jednak mężowi w końcu się ulało i teraz ruszy lawina przemyśleń i być może jakiś poważniejszych decyzji z jego strony. Oby autorki wątku te decyzje niemile nie zaskoczyły.
          • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 20:21
            Ja też jestem za rozmową, nie lubię chowania pod dywanam, udawania, że czegoś nie ma, itd.
            Tylko, że tutaj mało było rad-'porozmawiaj z mężem jak on to widzi, czego teraz oczekuje(przyznaje, też tej rady nie dałam bo skupiłam się na innej sprawie) a więcej tworzenia okropnych scenariuszy, obrażania Autorki i takich rad nie znoszących sprzeciwu.
            • piesfafik Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 21:29
              Igge, jak wiesz jestem w nieco podibnej sytuacji w ktorej dokonalam innego wyboru tzn majac niepelnosprawne dziecko pracowalam zawsze i dosc intensywniie, czegi zreszta nie zaluja bo w mojej sytuacji tak jest chyba lepiej. Ale dlatego jestem w stanie docenic zalety twojego wyboru - masz czas dostosowac sie do tempa twojej corki a nie ona musi dostosowywac sie do ciebie, masz czas cieszyc sie dziecmi i troche zadbac o siebie i nie byc matka meczennica. Byc moze dzieki temu masz fajne dzieci i ogolnie kochajaca sie rodzine. Bo moim zdaniem to co opisujesz to problemy kochajacej sie rodziny i nie bardzo rozumiem gwaltowna reakcje na forum.
              Wbrew temu co ktos napisal twoja corka ma szanse pracowac i zarabiac na siebie tak jak twoj syn i chlopak nie jest skazy na utrzymawanie jej do konca zycie itp. Mysle to co robilas do tej pory prowadzi ja w kierunku samodzielnosci ale byc moze czas ma jakies zmiany? Ani sie obejrzysz a dziewczyna bedzie miec 20 lat.
              Czekolada i kawa to naprawde maly pikus w porownaniu z kosztami jakie musi poniesc niepelnosprawny czlowiek zeby byc w pelni samodzielny. Wydaje mi sie na przyklad kiedys musiala zaczac uzywac czasem wozka a porzadny wozek inwalidzki dla mlodej dziewczyny kosztuje ok 10 tys bo musi byc lekki, ergonomiczny i ladny a nie jakies szpitalne krzyzakowe badziewie.. A to dopiero poczatek. Dostosowany samochod, studia kursy, obozy itp - pieniadze sie niestety bardzo przydaja w pokonywaniu barier. Byc moze twoj maz zdaje sobie z tego sprawe i niepokoi sie o przyszlosc. Mojm zdaniem warto zastanowic sie nad jakims planem dorobienia zeby zapenic sobie mozliwosc wyboru w przyszlosci a nie byc skazanym na to co mozna dostac tanio.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 21:50
                Dzięki *iesfafik.
                masz rację. na razie możemy w każdej chwili liczyć na wydatną np wózek pomoc rodziny. mam bardzo dobrego i hojnego zamożnego wujka ale nie chcę nadużywać jego dobrego serca i chęci pomocy, więc na razie o nic nie proszę ale on sam kilka razy w ciągu tych lat sam z siebie oferował pomoc.
                ja przyszłośc widzę za kilka lat np jak mała skończy 18 - 20 lat jako rodzinną firmę, taką jak np szkoła językow czy biuro rachunkowe mojej teściowej i szwagierki ale na razie mój mąż nie chce słyszeć o pracy tam. A ja myślę perspektywicznie o ewentualnym zatrudnieniu mojej córki, która ma wielkie nadzieje i plany pracy i nie chciałabym, żeby się rozczarowała.A w POlsce, nieidealistycznie tylko realnie patrząc jest trudno o pracę niesprawnym osobom.
                • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 22:08
                  taaa.... a swistak siedzi i zawija sreberka...
                  zyjesz jakimis mrzonkami i bajkami.
                  Jesli przez cale dorosle zycie nie nabralas nawyku pracy, to w wieku przedemerytalnym nagle ci sie odmieni?
                  Moze wujek bedzie wam placil alimenty na starosc? Albo corka?
                  Jaki model rodziny sprzedajecie wlasnym dzieciom? jak na razie widza, ze dorosla , zdrowa i pelnosprawna osoba siedzi w domu i nie pracuje, bo nie chce. I ze tak sie da. To jaka motywacje do pracy bedzie miala wasza niepelnosprawna corka?
                  Jesli ma dosc oleju w glowie, to moze dojsc do wniosku, ze wrecz powinna sobie odpuscic plany zawodowe, bo jeszcze gotowiscie zmusic ja do placenia alimentow na ciebie.
                  • piesfafik Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 22:24
                    Mrowko, skad ta agresja? Dziewczyna wychowuje dwijke dzieci w tym jedno niepelnosprawne. Myslisz ze to piknik? Dostaje sie je za to ze otwarcie mowi ze ma z tego frajde a nie narzeka jak jej ciezko.
                    • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 23:21
                      jedno dziecko ma 16 lat i podejrzewam, ze nie potrzebuje, zeby mama mu podcierala pupe po skorzystaniu z toalety. Z pewnoscia samo trafi do i ze szkoly, oraz poradzi sobie z otwarciem drzwi kluczem. Drugie, niepelnosprawne rowniez jest nastoletnie i dosc samodzielne (okopalam stary watek , w ktorym igge pisala, ze corka jest w zasadzie samodzielna, ma probelmy z zapinaniem guzikow).
                      Niepelnosprawnosc dziecka to zwykla przykrywka dla lenistwa igge i tyle.
                      • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 06:45
                        Pytanie brzmiało: Mrówko, skąd ta agresja?:-)
                        • agnieszkabaw Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 07:33
                          Dla mnie to nie do pojęcia!

                          I cała rodzina jest pokręcona. Nie doczytałyście, że biedny małżonek zrezygnował z lepiej płatnej pracy na rzecz ciekawszej źle płatnej? Że małżonek "nie chce" uczyć języka, "bo nie", nie lubi. Że jak syn nie chce iść do szkoły, to niech nie idzie (Summerhill!) z błogosławieństwem mamy? Że lekcje z córką odrabia syn , a nie rodzice, którzy od lata kiszą się w domu i są "zmęczeni", stresem i "robieniem notatek"?

                          Oczywiście zamożny i hojny wujek pracować musi. Wpłacający na fundacje pracować muszą.

                          p.s. Miałam założyć własny temat o kłótni z mężem (nomen omen na temat finansów), ale już wiem, że problemu nie mam.
                          • piesfafik Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 08:27
                            No rzeczywiscie patologiczna rodzina. Starszy brat pomaga w nauce mlodszej siostrze, zamozny wujek oferuje pomoc biedniejszym krewnym, maz chce miec interesujaca prace a matka lubi byc ze swoimi dziecmi. No i jeszcze czekolade im wyzera.
                            Zgroza
                            • agnieszkabaw Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 08:55
                              Nie udawaj, ze nie rozumiesz.

                              W sytuacji kiedy rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem ma 900 zł na miesiąc grymaszenie, że chce się mieć "ciekawą" pracę i liczenie na pomoc krewnych jest normalne???? Ja już pomijam tę kobietę, ale mąż?

                              Każdy chce mieć ciekawą pracę, ale nie zawsze się tak da. Miliony rodziców maszeruje codziennie do nudnych obowiązków, bo są odpowiedzialni za swoje rodziny.

                              Podejrzewam, że mąż taki "cierpliwy", żeby żona się go nie czepiała.

                              Nie ma nic złego w tym, że brat pomaga siostrze , ale udowadnia to, że całodobowa asysta matki nastolatce, która chodzi do szkoły nie jest niezbędna. Jest tylko wymówką, bo da się zorganizować życie tak, żeby matka też dorobiła wspomnianymi lekcjami. A awantury okazuje się dotyczą dóbr materialnych, na które sponsora znaleźć nie można.
                              • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:42
                                > Każdy chce mieć ciekawą pracę, ale nie zawsze się tak da. Miliony rodziców masz
                                > eruje codziennie do nudnych obowiązków, bo są odpowiedzialni za swoje rodziny.

                                I tu jest pies pogrzebany. Żal doopę ściska, ze mają odwagę żyć tak jak chcą a miliony rodziców nie.
                                • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:48
                                  > > Każdy chce mieć ciekawą pracę, ale nie zawsze się tak da. Miliony rodzicó
                                  > w masz
                                  > > eruje codziennie do nudnych obowiązków, bo są odpowiedzialni za swoje ro
                                  > dziny.
                                  >
                                  > I tu jest pies pogrzebany. Żal doopę ściska, ze mają odwagę żyć tak jak chcą a
                                  > miliony rodziców nie.

                                  mysle, ze dopoki czlowiek odpowiada tylko za siebie moze zyc tak jak chce- nawet pod mostem zlopiac wode; ale majac dzieci, poczucie odpowiedzialnosci powoduje, ze jednak idzie sie w zyciu na jakies kompromisy typu- praca nie lubiana ale za to moge dziecku dac jesc, ubrac, zabrac na wakacje, oplacic dodatkowe zajecia
                                  • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:56
                                    Wg. mnie to kwestia wyboru, przecież niemało jest ludzi, którzy oddają swoje dzieci do domu dziecka. Każda z nas dokonuje swoich wyborów, żyje zgodnie z nimi dlaczego igge nie może?
                                  • igge differentview 04.04.13, 13:52
                                    ale sednem naszej sytuacji rodzinnej jest obiektywny(?) fakt, że naszym dwojgu dzieciom ptasiego mleka nie brakuje właśnie
                                    Owszem nie mają prywatnej czy społecznej podstawówki, gimnazjum, kursow językowych, korepetycji, kursów dokształcających do egzaminu gimnazjalnego, do matury, co chwila nowej gry (syna kolegi w podstawówce rodzice za każdą piatkę nagradzali go nową grą, chłopak chodził z kluczem na szyi, wpuszczał do domu obcych ludzi i bezbrajająco mówił, że on i tak rzadko te gry dostaje bo piątek nie ma. A moj syn mu wtedy troszkę zazdrościł bo on dostawal dużo piątek i byłby obsypany nowymi grami gdybyśmy go nagradzali nimi za wyniki w nauce, a nas nie bylo stać na wiele gier i czasem z wyboru a czasem z konieczności grał w starsze, które dzialały na jego starszym od kolegi komputerze)
                                    I tak chodzą i będą chodzić do niezłych (syn zdal do najlepszej w mieście) szkół i osiągną cośw życiu z mniejszym, a lepiej powiem, z INNYM, wsparciu rodziców. Nie finansowym np tylko emocjonalnym.
                                    • igge Re: differentview 04.04.13, 13:54
                                      i osiągną coś w życiu z mniejszym, tzn z innym, wsparciem rodziców

                                      tak to mialo wyglądać, przejęzyczyłam się
                                    • pade Re: differentview 04.04.13, 14:11
                                      Ptasiego mleka to może nie, ale czekolady juz tak:)
                                      Igge, ja nie jestem matką zaniedbującą dzieci i "zapieprzającą" na etacie, przez ktorą przemawia zazdrość, że ktoś sobie pozwala na beztroskie siedzenie w domu.
                                      Ja jestem prawie czterdziestoletnią kobietą, która odpuściła sobie karierę dla dzieci, ale nie odpuściła sobie siebie.
                                      Tobie przede wszystkim brakuje równowagi. W każdym aspekcie Twojego życia.
                                      W miłości do córki, męża, w ukochaniu siebie, w podejmowaniu decyzji, w podejściu do pracy. Jest albo-albo, takie skrajności. Może po prostu się boisz i wolisz slyszeć, że jesteś leniwa, niż, że "tchórz' z Ciebie. Może po latach izolacji, rozumem ogarniasz rzeczywistość, ale emocjonalnie Cie ona przeraża. Więc wolisz to, co jest i nazywasz to szczęściem, a tak naprawdę to jest to minimum poczucia bezpieczeństwa, ktore możesz mieć. Więcej nie będzie, przy obecnym stanie rzeczy, więc się z tym godzisz.
                                      Pojście do pracy nie jest dowodem na dojrzałość emocjonalną. Nie przestaniesz być mentalnym dzieckiem, dopóki nie zaczniesz sama zaspokajać wlasnych potrzeb. Dopóki nie poznasz i nie zrozumiesz samej siebie.
                                      Za kilka lat dzieci się usamodzielnią, jeśli nie dojrzejesz, będzie Ci bardzo ciężko. Możesz się na nich "uwiesić" i krzywdzić do końca życia.
                                      Możesz też zająć się sobą i zadbać o siebie, o swoją świadomość. Długa droga przed Tobą, ale zacznij ją juz teraz. To naprawde ostatni dzwonek.
                                      • igge pade 04.04.13, 14:41
                                        ciekawe, pomyślę nad twoim postem.
                                        s/próbuję zadbać o swoją "świadomość"
                                        czytam filozoficzne teksty starożytnych stoików w tym celu, Senekę, Marka Aureliusza, Epikteta itd Próbuję ćwiczyć się duchowo w myśleniu do nich podobnym, działa to w konsekwencji na moje emocje
                                        Np przed znajomością stoikow, wiele z waszych postów sprawiłoby, że odczułabym emocje pt "przykrość, smutek" a tak się nie stało.
                                        Dawniej kiedy byłam "nie wyćwiczona" - poczułabym ten smutek na pewno a teraz nie i to, taki mały kroczek w swoim rozwoju umyslowo-emocjonalnym - cieszy.
                                        Jestem nademocjonalna, corka też, syn kiedyś psycholog jak mial 3 lata też go tak zdiagnozował choć teraz zupełnie nie widać i nie slychać :)
                                        Z drugiej strony żyjemy obecnie w kulturze emocjoholików, w jakiejś mierze każdy z nas jest emocjoholikiem, w telewizji (nie oglądamy) jest tak dużo gloryfikowania emocji, emocjoholizmu. Ja oprócz takiej ekstatycznej radości z życia i euforii, szczęścia non-stop jak karabin maszynowy, miewam też gdzieś w tle i jak tej euforii nie czuję i z tyłu, pod spodem takie jakby emocje tła, to, co starożytni w ogóle by nie nazywali emocjami, afektami - taki głęboki wewnętrzny spokój, harmonię, taki stoicki spokój, niewzruszoność, zadowolenie, energię, harmonię, szczęście. Jak tylko wyłączę te gwałtowne emocje to pod spodem zostaje takie ukojenie, harmonia, zadowolenie z życia, cicha wewnętrzna głęboka i spokojna radość i równowaga. Rzeczywiście to coś na kształt poczucia bezpieczeństwa i uśmiechu. To coś co mój mąż miał w sobie zawsze. Bez żadnych zero-jedynkowych krańcowości. To chyba szczęście, bo co innego???
                                        • pade Re: pade 04.04.13, 15:10
                                          Aha, ćwiczysz się w gaszeniu emocji? by osiagnąć stoicki spokój? w stylu "nic mnie nie boli, nic mnie nie wzrusza.."
                                          Moim zdaniem nie tędy droga, ale rób jak uważasz.

                                          Jesteś osobą impulsywną jak piszesz, masz "nadmiar" emocji. Poznawanie siebie, w Twoim przypadku, polega na pracy nad emocjami, ale nie poprzez usuwanie ich, tylko dokładne się im przyjrzenie. Czujesz jakąś emocję, zatrzymujesz się, wsłuchujesz w siebie, zastanawiasz się, skąd się wzieła, o czym mówi, co mi chce przekazać? "Opiekujesz się " nią, traktujesz jak ważną część siebie. Jesli emocje traktowane są z uwagą na jaką zasługują, "nad"emocjonalność sama się zmniejsza. Nie musza się dopominac uwagi, nie biora góry nad rozumem, bo wiedza, ze je zauważysz, że wysłuchasz:) Owszem, rozum może mieć wpływ na emocje, ba, powinien, zwłaszcza na "nastawienie", z którego to właśnie dokuczliwe emocje się biorą. Ale ćwiczenie niezauważania emocji i wsłuchiwanie się tylko w rozum poskutkuje jeszcze większym ich wybuchem. I tak się to będzie kręciło, w kółko.
                                          • joanna35 Re: pade 04.04.13, 15:54
                                            Pade kiedyś, na którymś z for podawałaś link do bardzo dobrej strony związanej z rozwojem. Mogłabyś go podać jeszcze raz , zapisałam go sobie w ulubionych, ale miałam problem z komputerem i go "wcięło". Dzięki.
                                            • pade Re: pade 04.04.13, 16:17
                                              Asiu, to strona Solaris, od niej zaczęłam. Polecam też cudowną stronę Zenforest, czasopismo Sens, Coaching i Charaktery:)
                                              • joanna35 Re: pade 04.04.13, 16:28
                                                Dzięki, z pewnością tam zajrzę:-)
                                                • igge Re: pade 04.04.13, 17:04
                                                  Nie znam tych pism ale raczej nie polecałabym ich. Rozwój duchowy to nie "zrób sobie sam" tylko porządna praca pod porządnym kierunkiem wykwalifikowanego przewodnika, nauczyciela.
                                                  • joanna35 Re: pade 04.04.13, 17:13
                                                    Od dawna czytam "Sens", kupuję co miesiąc, lubię to pismo. Co do "Charakterów" i "Coachingu" - przeglądałam, ale nie mam zdania. Strona Solaris wydaje mi się całkiem sensowna, ostatniej jeszcze nie znam, ale namawiam Cię, żebyś na te strony chociaż zerknęła. O ile dobrze się orientuję to pade wykonała ogromną pracę nad swoim rozwojem, którą nadal kontynuuje, więc myślę, że możemy jej zaufać:-)
                                                  • pade Re: pade 04.04.13, 17:36
                                                    Dziękuję Joasiu:)
                                                    Dłuuga jeszcze droga przede mną, ale póki co owocna, i oby tak było w przyszłości:)
                                                  • igge Re: pade 04.04.13, 17:39
                                                    To ja także coś polecę . Na facebooku jest fajna strona Centrum Praktyki Stoickiej o ile dobrze pamiętam bo rzadko tam zaglądam. Może Pade się też przyda do tego rozwoju osobistego i pracy nad sobą o ile jest zainteresowana naprawdę a nie tylko żartuje.
                                                  • joanna35 Re: pade 04.04.13, 17:46
                                                    Dzięki, zajrzę na pewno.
                                                  • joanna35 Re: pade 04.04.13, 17:19
                                                    Kogo masz na myśli? Księdza, psychologa?
                                                  • igge Re: joanna35 04.04.13, 17:44
                                                    ja generalnie też sama jestem swoim przewodnikiem.
                                                    Nie mam na myśli księdza ani psychologa tylko zwykłego mądrego filozofa.
                                                  • joanna35 Re: joanna35 04.04.13, 17:45
                                                    Oj, igge, a skąd ja Ci wezmę filozofa;-)
                                                  • pade Re: pade 04.04.13, 17:23
                                                    Rozwój duchowy to nie "zrób
                                                    > sobie sam" tylko porządna praca pod porządnym kierunkiem wykwalifikowanego prze
                                                    > wodnika, nauczyciela.
                                                    Ja sama jestem swoim przewodnikiem:)

                                                    > Nie znam tych pism ale raczej nie polecałabym ich.
                                                    no tak, trudno polecać coś, czego się nie zna:)
                                                  • igge Re: pade 04.04.13, 18:08
                                                    przepraszam za to"nie polecałabym ich" Pisząc "nie znam" miałam na mysli nie znam ich za specjalnie dobrze. Sens czasem czytam i charaktery, stron nie znam, może kiedyś zajrzę dzięki. Czy wy tu jakoś nie reklamujecie tych czasopism ???
                                          • igge Re: pade 04.04.13, 15:57
                                            pade miła, bardzo cenna dla mnie jest twoja wypowiedź. Masz rację w 100% tylko wykazujesz(, całkowicie zrozumiałą u osoby nie mającej nic wspólnego ze stoicyzmem), ignorancję jeśli chodzi o mechanizmy ćwiczeń stoickich nad emocjami. Jak będziesz chciala to mogę objaśnić króciutko ale możliwe, że nie będę umiała, sama nie będąc stoikiem ani nauczycielem stoicyzmu, tego Ci krotko i dobrze wyjaśnić. Omijając twoją nieznajomość pracy nad emocjami w stoicyzmie - masz 100% rację w tym co napisałaś o emocjach.
                                            • pade Re: pade 04.04.13, 16:41
                                              Igge, napisz, z przyjemnością nauczę się czegoś nowego:)
                                              I wybacz mi moją ignorancję, nikt z nas nie wie wszystkiego, prawda?:D
                                              • igge Re: pade 04.04.13, 17:22
                                                Pade będę nadal życzliwa i pobłażliwa i cierpliwa i odniosę się ze stoicką czułością do twojego zapytania choć wydajesz sie tak naprawdę zupełnie niezainteresowana stoicyzmem. Najkrócej :pracujesz nad formułowaniem swoich sądówm oceniających. Stoicy uważali, że to jak się czujesz i jakie masz emocje jest ściśle związane z Twoim sposobem myślenia. Stoicy sądzą, że nasza emocja jest reakcją na myśl o tym, że przydarzyło nam się coś zlego (podstawą jest tu twoja ocena wartościująca a nad tą możesz pracować, zmieniać ją), a nie na samą sytuację. Kiedy jednak emocja już się uruchomi, trudno ją zatrzymać, jako taka uruchamia następne emocje. Tak jakby "nakręcasz się"
                                                Wiesz co nie chcę tu wdawać się w tłumaczenia wieloakapitowe. Jak chcesz więcej dowiedzieć się o stoicyzmie i z bardziej wiarygodnego źródła to wstukaj w google hasło stoicyzm i poszukaj. Ale oczywiście moge tak i tutaj bez końca Ci tłumaczyć. :)))
                                                • joanna35 Re: pade 04.04.13, 17:37
                                                  Możesz podać jakieś tytuły, najlepiej pisane prostym języiem," cobym" zrozumiała, bo ja mam dokładnie taki problem z emocjami, o jakim piszesz.
                                                  • pade Re: pade 04.04.13, 17:53
                                                    Asiu, to do mnie? Bo ja czytam od najnowszego i przez to trochę się gubię:)
                                                  • joanna35 Re: igge 04.04.13, 18:06
                                                    Nie, powyższy post był do Autorki.
                                                  • igge joanna 35/ tytuły 04.04.13, 20:24
                                                    "Fiasko" Tomasz Mazur
                                                    "Rozmyślania" Marek Aureliusz
                                                    "Don't Worry Be Stoic> Antyczna mądrość na trudne czasy" Peter Vernezze (po polsku)
                                                    "Listy do Lucyliusza" Seneka
                                                    "Diatryby" Epiktet
                                                    tego ostatniego i przedostatniego nie jestem pewna czy taki dokładnie jest tytuł...
                                                    Pozdr serd
                                                  • joanna35 Re: joanna 35/ tytuły 04.04.13, 20:34
                                                    Dzięki. Pozdrawiam:-)
                                                • pade Re: pade 04.04.13, 17:50
                                                  Dlaczego sądzisz, że nie jestem zainteresowana?
                                                  I dlaczego odnosisz się do mnie w ten sposób? Z pobłażliwością, czułością, itp? Naprawdę, mogłaś sobie darować ten wstęp.
                                                  Nie wiem co wywnioskowałaś z mojej wypowiedzi, ale najwidoczniej to coś Cię zabolało. Napisałam, że chetnie się czegos nowego nauczę i to oznaczało, że chętnie sie nauczę, nic innego, dokładnie to.
                                                  Stoicy uważali, że to jak się czujesz i jakie masz emocje jest ściśle zwi
                                                  > ązane z Twoim sposobem myślenia.
                                                  czyli:
                                                  Owszem, rozum może mieć wpływ na emocje, ba, powinien, zwłaszcza na "nastawienie", z którego to właśnie dokuczliwe emocje się biorą.
                                                  tu chyba podobnie uważamy, nie sądzisz?
                                                  Jednakże nie rozumiem, co to oznacza, że jak się emocja uruchomi, to ją trudno zatrzymać, i jak ona uruchamia kolejne emocje. Mogłabyś wyjaśnić dokładniej?

                                                  Jak chcesz więcej
                                                  > dowiedzieć się o stoicyzmie i z bardziej wiarygodnego źródła to wstukaj w goog
                                                  > le hasło stoicyzm i poszukaj.
                                                  już to zrobiłam:) ale chętnie poznam Twoją interpretację:)
                                                  • igge Re: pade 17.15 04.04.13, 20:39
                                                    pade, teraz przeczytałam dopiero, że odnoszę się do Ciebie nie tak z tą nieszczęsną stoicką "czułością" czyli życzliwością. przepraszam, rzeczywiście coś mnie wcześniej w twojej wypowiedzi zabolało i ubzdurałam sobie, że Ty ironicznie się do mnie zwracasz, nie widzę Twojej twarzy, pomyliłam się, to przez to elektroniczne medium i moją bujną wyobraźnię i nadinterpretację. Przepraszam raz jeszcze. Pomylilam się i widzisz chwila nieuwagi nieprawidlowa ocena wartościująca Twojej wypowiedzi i powstał na chwilę ból emocjonalny, wstyd, smutek i tak się nakręciłam, że napisalam bezsensowny i niczym nieuzasadniony paskudny wstęp pt"pobłażliwie...itd" . Pade jesteś bardzo dobrym psychologiem, rzeczywiście coś mnie niesłusznie dotknęło i zabolało.
                                                  • pade Re: pade 17.15 04.04.13, 20:57
                                                    Ok, nie gniewam się:)
                                                    Igge, a zastanowiłaś się skąd wziął się ten ból ? Poczułaś się zraniona bo?
                                                    Naprawdę odpowiedz sobie na te pytania, bo te odpowiedzi są ważne, pozwolą Ci siebie poznać, a o to właśnie chodzi.
                                                    Nie masz wybujałej wyobraźni, po prostu Twoje emocje sygnalizują Ci, że pewne Twoje potrzeby nie zostały dotąd zaspokojone, brak Ci poczucia ważności, akceptacji, pewności siebie (tak, tak), dużo w Tobie lęku.

                                                    Może rzeczywiście odniosłam się nieco lekceważąco do ćwiczeń stoicyzmu, ale tylko nieco, bo ja uważam, ale oczywiście mogę się mylić, że najpierw powinnaś poznać samą siebie zanim zaczniesz siebie zmieniać (i wtedy te ćwiczenia na pewno Ci się przydadzą, bo są sensowne). Ciężko rozwijać i wzbogacać coś, czego się nie zna. A skąd wniosek, ze nie znasz siebie? Intuicja mi to podpowiada:)
                                                  • joanna35 Re: pade 17.15 04.04.13, 22:30
                                                    Pade "podpierałaś się" jakąś literaturą przy tym samopoznawaniu? Jeżeli tak to, proszę, podaj tytuły. Celowo nie piszę na priva, bo może będzie ktoś jeszcze zainteresowany.
                                                  • pade Re: pade 17.15 04.04.13, 23:36
                                                    Zaczęło się od tego, że miałam kilkumiesięczny epizod depresyjny. Odczuwałam głównie złość i ból, wiecznie plakałam, nawiedzały mnie czarne i przykre myśli. O wszystko obwiniałam mojego męża:) Tzn. wiedziałam, ze ja też jestem troszkę nie w porządku, no ale przeciez zareagowalam tak i tak, bo on zrobił to i to! nie mogłam inaczej, przecież...:)
                                                    Gdyby tylko...och, wiecznie mi czegoś brakowało, mąż był za mało czuły, za mało się interesował. Czułam wieeelki brak. Byłam też mocno, głeboko nieszczęsliwa.
                                                    Nie. Nie bagatelizuję tego. Naprawde to czułam i dzieki Bogu, że to czulam.
                                                    Depresja dała mi kopa do zmiany.
                                                    Pstanowiłam poszukać przyczyny mojego fatalnego samopoczucia. Zaczęłam od strony Solaris, którą już polecałam. Spłakałam się przy niektórych artykułach okrutnie, zwłaszcza tych, które dotyczyły wewnętrznego krytyka, wzorców rodzinnych itd. Potem czytałam inne blogi. Ponieważ czułam dużo lęku, szukałam artykułów dotyczących tej emocji. Skąd się bierze, jakie są przyczyny. Czytając dokonywałam analizy. Potem przyszła kolej na gniew, złość, potem analizowałam jakie mam potrzeby, które są zaspokojone, a które nie i to od dawna.
                                                    W następnej kolejności było zaspokojenie potrzeb, oj, tu bylo ciężko, bo zanim zaakceptowałam to, że sama najlepiej zaspokoję własne potrzeby, a nie ktoś za mnie, przezyłam kolejny kryzys.
                                                    Ale stało się. Dużo myślałam, analizowałam. Czytałam większość książek polecanych tu na forum, od wszelakich toksyków:) zaczynając na Dojrzeć do szczęścia kończąc, póki co. Tzn. nie, na tapecie mam kolejne książki, jest ich mnóstwo, ale mam czas:)
                                                    Moja metoda na poznanie siebie jest taka:
                                                    1. analiza tego co czuję, z naciskiem na przykre emocje, głównie na nie, o czym mówią
                                                    2. czego mi brakuje? jakie moje potrzeby nie są zaspokojone?
                                                    3. analiza każdej z tych potrzeb z osobna, tu trzeba cofnąć się do dzieciństwa
                                                    4. samopoznanie: moje mocne i słabe strony, jaki mam charakter, temperament, wartości, czego w sobie nie lubię, co mi bardzo przeszkadza, za co się cenię, co mi wyszło
                                                    5. określenie swojego typu osobowości
                                                    6. określenie wzorców z dzieciństwa-co mam wdrukowane, a co jest tylko moje
                                                    7. określenie poczucia własnej wartości, nie mylić z wiarą we wlasne siły
                                                    8. czego chcę (cele) a czego na pewno nie chcę, nie akceptuję, nie toleruję
                                                    9. postawienie granic- tu analiza emocji bardzo się przydaje:)
                                                    10. asertywna komunikacja
                                                    11. ...dalszy rozwój osobisty:)
                                                    Literatura:
                                                    Toksyczni rodzice Forward,
                                                    Toksyczne związki Mellody ,
                                                    Miłość to wybór, o terapii współuzależnień Hemfelt, Meier, Minirth,
                                                    Trudne osobowości McGrath, Edwards,
                                                    Niedoskonali, wolni, szczęśliwi Andre,
                                                    Asertwność, sięgaj po to, czego chcesz nie raniąc innych Alberti, Emmons,
                                                    Naucz innych jak mają Cię traktować Stolarczyk
                                                    Inteligencja emocjonalna Goleman
                                                    Dojrzeć do szczęścia Thomas d'Ansemborough.
                                                    Nie pamiętam w tej chwili wszystkich książek, jak tylko przypomnę sobie resztę, to napiszę.
                                                    Chciałam tylko podkreślić jeszcze dosyć istotną rzecz. Otóż ja wcześniej myślałam całkiem racjonalnie, miałam dość rozległą wiedzę, ale w niczym mi ona nie pomogła. Dopiero gdy dałam sobie pozwolenie na odczuwanie, przestałam tłumić, racjonalizować, zrozumiałam to, co wiedziałam niby "od zawsze". Znałam mechanizmy, a nie umiałam ich połączyć, nie działały. Teraz już wiem dlaczego. Dlatego połączyłam emocje z intelektem, zaczęłam bardziej szanować intuicję i... jestem bardziej świadoma.
                                                  • igge Re: pade/emocje 04.04.13, 21:25
                                                    Pytasz jak się emocja uruchomi, to ją trudno zatrzymać
                                                    i jak ona uruchamia kolejne emocje
                                                    :)))
                                                    hmmm...
                                                    np ktoś mnie obraził powiedzmy
                                                    1. ocena wartościująca moja w środku "to źle" "to zło", sądzę, że to źle , formułuję sąd oceniający
                                                    2. i dlatego odczuwam gniew, wstyd, przykrość, smutek, żal np - jakąś emocję. Pierwszą. Albo pierwszy poziom emocji, jej pierwszy stopień. Stoicy uważają, że nasza emocja jest reakcją na myśl o tym, że przydarzyło nam się coś złego. Nie jest reakcją na samą sytuację. Na myśl tylko.
                                                    3. kiedy emocja się już uruchomi, nie da się jej zatrzymać. Uruchamia następne, kolejne emocje. Nakręcasz się. Już pojawiła się w tobie ta przykra emocja i nie masz już na to wpływu. Trudno ją zatrzymać. Idziemy za odruchem i postępujemy tak, jak każe nam emocja - zaczynamy się gniewać na tę osobę, która nas obraziła, narzekać na nią, albo na to, że nam się to albo co innego przydarzyło, złościmy się, odpowiadamy zlośliwie itp To znaczy, że pozwoliliśmy kierować sobą tej pierwszej emocji i zareagowaliśmy stereotypowo, nawykiem.
                                                    4. Stoicy twierdzą, że ten 3 etap "nakręcania" się oryginalną 1emocją można zamienić, jakby zlikwidować, wprowadzając jakby drugi etap sądu oceniającego (oceny wartościującej) i potem z tego zamieniania stworzyć nawyk, ćwicząc. (osiągasz większą harmonię, spokój.) I na tę pierwszą emocję nie reagujesz, (postępujesz zgodnie ze swoją prawdziwą wolą, ćwiczysz silną wolę )tzn pod jej wpływem nawet będąc - nie poddajesz się tej stereotypowej reakcji tylko możesz podjąć decyzję, że postąpisz inaczej.
                                                    Nie umiem tego na razie dobrze wytłumaczyć ale próbuję stosować praktycznie czasem, żeby wygaszać nawykową (emocjoholiczną :)) emocję. Tak jakby zanim się pojawi albo w trakcie pojawiania się.

                                                    Pade ja naprawdę nie mam stoickich kwalifikacji, poczytaj sobie blog autora "Fiaska" na jakimś, nie pamiętam nazwy, publicystycznym portalu...to filozof, ja jestem zwykła kura domowa i do stoicyzmu naprawdę mi daleko, lata świetlne, a to naprawdę trudne do wytłumaczenia jak się nie jest doświadczonym stoikiem/poststoikiem praktykującym stoicyzm.
                                                    Poczytaj co Mazur, stoik, filozof ma do powiedzenia.


                                                  • pade Re: pade/emocje 04.04.13, 21:46
                                                    1. Czyli nie docieka się skąd bierze się dana emocja?
                                                    To ja chyba wolę swój "sposób", bo dzięki niemu odkryłam, co tak naprawdę mnie boli i skąd się bierze moja złość.
                                                    2. Kwestia reagowania pod wpływem emocji- "mój" sposób: z szacunkiem, do siebie i do rozmówcy, kontrolowanie natężenia emocji, hamowanie się przed wybuchem (do którego nie dochodzi w ogóle, jeśli spełnione są kwestie 1 i 3).
                                                    3. Kwestia nastawienia - właściwe poczucie własnej wartości, zdrowa moralność, zdrowy rozsądek, właściwie postawione granice -to wszystko niweluje "nadwrażliwość" na własnym punkcie, emocje pojawiają się rzadko, głównie ostrzegawczo (te przykre emocje, oczywiście)

                                                    Jest trochę punktów współnych, prawda?:)
                                                  • igge Re: pade/emocje 05.04.13, 13:05
                                                    jest trochę pkt wspólnych, fakt :))
                                                    Ależ przede wszystkim docieka się skąd bierze sie dana emocja!
                                                    Ona bierze sie z pierwotnej oceny wartościującej tego sądu oceniającego czy coś jest złe czy dobre
                                                  • pade Re: pade/emocje 04.04.13, 21:47
                                                    aa, i dziękuję za odpowiedź:)
                                                    poczytam tego bloga
                                                  • igge Re: pade/emocje 05.04.13, 13:07
                                                    ten blog jest o ile sobie dobrze przypomnialam na portalu Salon24 czy jakoś tak :)
                                              • igge Re: pade 04.04.13, 18:16
                                                pade. nikt nie wie wszystkiego i strasznie Cię przepraszam za slowo "ignorancja" i cokolwiek innego co mogło zabrzmieć złośliwie. Przepraszam i dzięki za Twój czas i uwagę i chęć pomocy. I Joannie też.
                                                Muszę teraz zrobić coś przez około dwie godziny, a może dłużej będę zajęta więc nie odpowiadam już Wam i kończę swoją dyskusję z Wami. Dzięki za sugestie.
                                                • joanna35 Re: pade 04.04.13, 18:21
                                                  Ja naprawdę liczyłam na te tytuły:-(
                              • aneta-skarpeta Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 22:35
                                ja sytuacje widzę tak
                                ok mąż nie bedzie pracował tam gdzie nie lubi, żona nie chce pracowac, bo nie chce

                                dzieci spore

                                co bym zrobiła na miejscu zony, aby miec na tą kawę i ksiazke od czasu do czasu?
                                wzielabym sobie 1 dziecko na korepetycje od angielskiego- zarobiła 50-100 zł tygodniowo pracując godzinę czy dwie + przygotowanie, ale jest na bieżąco wiec wiele tego by nie bylo

                                i mogłaby spokojnie sobie kawę pic w kawiarni, książkę kupic, dobrą czekoladę

                                i się nie napracować
                                • igge aneta skarpeta 05.04.13, 13:12
                                  i na weterynarza by też bez problemu starczyło :)) (mamy duże wydatki na leczenie zwierząt i karmienie ich) :)Aczkolwiek nieuczciwie trochę bo przy świadczeniu z tytułu rezygnacji z pracy na rzecz wychowania niesprawnego dziecka jest wyraźnie napisane, że rezygnujesz z jakiejkolwiek pracy
                          • igge do agnieszkabaw 04.04.13, 20:07
                            lekcje teraz np z córką robi tata, przyrodę
                            syn odrabia z nią tylko matematykę i to tylko wtedy kiedy nie ma ojca, bo jest lepszym matematykiem niż ja, jest w klasie matematycznej w liceum i świetnie tłumaczy

                            Wpłacający na fundacje nic nie muszą, robią to bo chcą pomagać
                            My do żadnej fundacji nie należymy i nie zbieramy żadnych pieniędzy etc 1%
                            Rzeczywiście na zajęcia z hipoterapii chodzimy do fundacji Hej koniku, ale nikt nikomu nie każe przymusowo nic na nią wpłacać a my pokrywamy opłaty, których wymaga fundacja.
                      • igge Do mrówa9 04.04.13, 10:50
                        nie wiem co ja tam powypisywalam w jakimś starym wątku ale córka z pewnością nie ma tylko problemow z zapinaniem guzikow, jesli nie masz niesparwnego dziecka to gadasz bzdury i przejawiasz dużą ignorancje i nie wiesz o czym piszesz, sorry
                        pozdr
                        • fiamma75 Re: Do mrówa9 04.04.13, 12:24
                          Trafiłaś jak kulą w płot. Mruwa ma akurat niepełnosprawne dziecko i wie doskonale, co pisze :-)
                          • igge Do fiamma75 04.04.13, 13:59
                            każde ziecko jest niepełnosprawne inaczej i ma inne potrzeby

                            ja swojego dziecka potrzeby zaspokajam w pełni, mruwa9 widocznie robi to w inny sposób np pracując zawodowo, jej wybór i ona ma prawo postępować tak jak uważa jest najlepsze dla jej dziecka i dla jej rodziny i dla niej, szacunek.
                    • igge do piesfafik 04.04.13, 10:46
                      znam dziewczynę z kilkuletnim, troche mlodszym od mojej malej (corki pierwszy "narzeczony" i "miłość" )dzieckiem totalnie leżącym, niemówiącym, w pieluchach. I co, dziecko ma wózeczek spacerówke w cenie auta, z przemalowanym na żądanie pod kolor ulubionych ubranek lakierem. Matka do niego gada, tuli, "konwersuje"dopowiadając jego przypuszczalne myśli nonstop
                      Dziewczyna ładna, zadbana i uśmiechnięta, radosna i co ważne, spełniona w życiu. Mówi, że gdyby nie syn to mialaby jakieś nudne i malowartościwe życie w biurze. A tak całodobowo zajmuje się synem, więcej dzieci nie chce i utrzymuje się tylko z jakichś zasilkow i pomocy społecznej bo jej konkubent to jakiś chyba leser i małoczuły zakompleksiony partner wypominający jej każdą fałdeczke na brzuchu. Więc ona pływa i ćwiczy zażarcie. Facet jej co prawda to troskliwy kochający ojciec, fakt, widzialam. Ale kasy nie przynosi do domu żadnej. Ona jest bardzo obrotna, zaradna, zapobiegliwa. Cos tam też przyszlościowo dziala w kierunku utworzenia i pracy we własnej fundacji. JEst wg mojej oceny szczęśliwa choc w przeciwieństwie do nas jest pozapisywana w różnych centrach pomocy i non-stop zabiega o wplacanie na jej konto 1%, zasiłki, pomoc finansową, rzeczową i takie tam. Załatwiła sobie nowiutką dużą wygodną skodę, żeby wozić malego. Jest bardzo atrakcyjna, mlodszą dużo ode mnie kobietą zadowoloną z zycia.Nieszczęście przekuła w szczęście. Tylko faceta "powinna" zmienić na lepszy model, no ale jest ojcem jej dziecka. Podziwiam ją i bardzo lubię, zresztą jest moją pierwszą "teściową", matką pierwszego "chłopaka" mojej corki..
                  • igge do mrówy9 04.04.13, 10:23
                    nie muszę nabierać nawyku pracy bo praca zawsze i wszędzie była dla mnie czystą przyjemnością i wykazywalam i wykazuje zawsze nadmierne zaangażowanie w pracę, tak było i tak będzie , mam typ osobowości jakby pracoholika :)) i czerpię z pracy radość mimo zmęczenia. Moja niepelnosprawna corka marzy o pracy i nie wyobraża sobie życia bez pracy, bardzo denerwuje się jak ktoś niesprawnym odmawia prawa do pracy. Tylko, że jej praca MUSI BYĆ POŁĄCZONA Z JEJ PASJĄ, a pasje ma wyrażne i kilka i bardzo sie w nie angażuje i je rozwija.
                    Jeśli chodzi o alimenty to moje dzieci nie będą miały problemu, poczucia winy ani żadnych obiekcji, żeby wsadzić mnie w odpowiednim czasie do domu starców, domu opieki spolecznej, zatrudnić ukrainkę etc zależnie od ich możliwości finansowych i moich/naszych możliwości finansowych. Przypominam, że mamy jakiś tam skromny majątek, który też mozna na to przeznaczyc.
                    • differentview Re: do mrówy9 04.04.13, 10:40
                      > nie muszę nabierać nawyku pracy bo praca zawsze i wszędzie była dla mnie czystą
                      > przyjemnością i wykazywalam i wykazuje zawsze nadmierne zaangażowanie w pracę,
                      > tak było i tak będzie , mam typ osobowości jakby pracoholika :)) i czerpię z p
                      > racy radość mimo zmęczenia.

                      przeciez to przeczy wszystkiemu co do tej pory napisalas- ze nie chce Ci sie pracowac, ze jestes leniwa, ze "zmeczona" jestes niewiadomo czym "chyba stresem"
                      • igge do differenview 04.04.13, 10:56
                        jestem leniwa, ale wprost przeciwnie pracoholiczna i rozradowana kiedy robię to co lubię :)
                        NIE CHCE MI SIĘ PRACOWAĆ ZAWODOWO W OBECNEJ CHWILI BO JESTEM ZAJĘTA CZYM INNYM np córeczką i książkami i duchową pracą nad sobą :)
                        • differentview Re: do differenview 04.04.13, 12:27
                          > jestem leniwa, ale wprost przeciwnie pracoholiczna i rozradowana kiedy robię to
                          > co lubię :)
                          > NIE CHCE MI SIĘ PRACOWAĆ ZAWODOWO W OBECNEJ CHWILI BO JESTEM ZAJĘTA CZYM INNYM
                          > np córeczką i książkami i duchową pracą nad sobą :)

                          acha, rozumiem...moze masz racje, szczegolnie to ostatnie moze byc w Twoim przypadku bardzo wyczerpujace wiec praca zawodowa odpada, bez dwoch zdan;)
                          • mruwa9 Re: do differenview 04.04.13, 17:37
                            no bo pracoholizm jest tak meczacy, ze juz na nic nie starcza energii..nawet na prace ;-)
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 21:20
        enith kochana, całe nasze 24 letnie bycie razem to jedna wielka niekończąca się interesująca rozmowa :)

        oczywiście, że rozmawiamy z małżem cały czas, i dawno cała kłótnia omówiona, wyjaśniona, przeproszona i wnioski wyciągnięte, teraz to tak sobie z Wami gadam dla rozrywki
        Nie muszę specjalnie siadać i wyłączać kompa i rozmawiać bo my na bieżąco gadamy ale jak widać słowa powiedziane raz pod wpływem emocji też są edukujące i rozwojowe.
        A rozwój to radość jak to głosiła jakaś ulotka rehabilitacyjna córki
        Mnie też rozmowa z wami, książka. mąż - daje radość bo to rozwoj
        • enith Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 01:17
          Nie odpowiedziałaś na moje pytanie: co (jeśli w ogóle) zamierzasz zrobić? Storpedowałaś WSZYSTKIE co do jednej rady forumowiczów. Po co w takim razie piszesz i prosisz o te rady, skoro nie jesteś nimi zainteresowana?
          • bez_przekazu Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:40
            aj, bo jest trollem. naiwna kobietko:)
            enith napisała:

            > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie: co (jeśli w ogóle) zamierzasz zrobić? Storp
            > edowałaś WSZYSTKIE co do jednej rady forumowiczów. Po co w takim razie piszesz
            > i prosisz o te rady, skoro nie jesteś nimi zainteresowana?
        • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 08:15
          > oczywiście, że rozmawiamy z małżem cały czas, i dawno cała kłótnia omówiona, wy
          > jaśniona, przeproszona i wnioski wyciągnięte, teraz to tak sobie z Wami gadam d
          > la rozrywki

          a z ciekawosci- jakie wnioski zostaly wyciagniete?:) bo, ze sie pogodzicie i wszystko bedzie nadal tak jak bylo to akurat watpliwosci nie mialam;)
          • bez_przekazu Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:40
            troll nie wyciaga wnioskow, troll trolluje:)

            differentview napisała:

            > > oczywiście, że rozmawiamy z małżem cały czas, i dawno cała kłótnia omówio
            > na, wy
            > > jaśniona, przeproszona i wnioski wyciągnięte, teraz to tak sobie z Wami g
            > adam d
            > > la rozrywki
            >
            > a z ciekawosci- jakie wnioski zostaly wyciagniete?:) bo, ze sie pogodzicie i ws
            > zystko bedzie nadal tak jak bylo to akurat watpliwosci nie mialam;)
        • bez_przekazu Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 10:39
          ale mezowi nie daje, chlop jest Toba zmeczony, bo malo kto potrafi na jakimkolwiek forum rozwinac watek do ponad 200 postow. chyba tylko troll to potrafi:) na dluzsza mete to jest meczace dla czytajacego, a w domu - dla sluchajacego.

          igge napisał:

          >
          > Mnie też rozmowa z wami, książka. mąż - daje radość bo to rozwoj
          • igge Do bez_przekazu 04.04.13, 11:05
            trafne :)) ale wy przecież nie musicie czytać i cokolwiek dopisywać :)))))))
            • igge do enith i differentview 04.04.13, 11:25
              wnioski:
              To są (te wnioski) osobiste bardzo sprawy i nie będę tego szczegółowo omawiać na forum, to po pierwsze.
              (mąż zgadza się najbardziej z bez-przekazu, że rozwinąć bzdurny wątek do 200 postów to totalna bzdura:)) i że to musi być męczące)
              po drugie z tych wnioskow które mogę napisać:
              1 dam mężowi dużo większą przestrzeń osobistą niż do tej pory
              2 Postaram się za nim tak rozpaczliwie nie tęsknić jak wyjeżdża, ograniczę telefony
              3 Będę więcej dbać o to, żeby utrzymywać porządek i nie bałaganić
              4 wg jego życzenia ograniczę ekshibicjonizm na forum i przestanę jego opisywać bo on sobie tego nie życzy.
              5 będę go ciut mniej kochać albo udawać, że kocham go odrobinę mniej, żeby go nie "dusić"

              A tak w ogóle to podzielę się z Wami moja dzisiejszą ogromna radością:
              Wrócila córka z mężem ze szkoły z egzaminu szóstoklasisty i cala w skowronkach i w podskokach i roześmiana i mówi, że na egzaminie było łatwo " wspaniałomyślnie, wspaniale i bardzo pomyślnie" i cieszę się choć nie mogę fikać koziołków na trawie bo bajkowo śnieżnie w lesie i dzięki wszystkim za moją córkę, męża, syna i dzięki za interesującą rozmowę z Wami.
              Zamykam paszczę i już Was nie męczę:)))) Kocham stoicyzm.
              • mnadmorska Re: do enith i differentview 04.04.13, 12:12
                To ja jeszcze na koniec - bo nie miałam siły się przebijać przez te sprawy pracy zawodowej -i kasy, moim zdaniem tym razem kompletnie nie na temat... - jako sobą przerabiająca kiedyś "Twój" Temat (tylko u nas to wcześniej walnęło, wiec pewnie było trochę łatwiej) - zaproponuję Ci dwie książki. Nie musisz konsultować z mężem, co on na to ;) , niemniej, zwłaszcza pierwszą, też może przeczytać ;) Bardzo warto sięgnąc po "Żyć w rodzinie i przetrwać" - współautorem jest John Cleese (tak, ten od Monty Pythona) - tam chyba w pierwszym rozdziale jest o tym, jak wchodzimy w małżeństwie w pewne role i jak trudno je opuścić potem; i druga (ale tej nie bierz dosłownie do siebie, bo osłabia - niemniej jednak myślę, ze dużo Ci się może przydać) "Toksyczne namiętności" Susan Forward. Obie te pozycje powinny Ci pomóc w punktach 1-2, bo, paradoksalnie nie chodzi o to, żebyś dla spokoju męża wbijała zęby w komórkę i nie dzwoniła na siłę, ale o to, żebyś naprawdę poczuła się wolna od uzależnienia. Uwierz mi, to praca, którą warto wykonać i to może zaprocentować na Wasze następne 30 lat :) P.S. Jak Cię czytam, to mam niepodparte wrażenie, ze jesteś inteligentniejsza i dojrzalsza niż się starasz poklazywać światu...

                fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ce/cb/pfzu/x7LWLtFiZ030uLu4NB.jpg
                Lisa Lipcowa
                • igge mnadmorska 04.04.13, 14:20
                  Dzięki :) za lektury (pierwszą już jakieś lata świetlne temu czytałam chyba nawet mam gdzieś w księgozbiorze domowym, może odszukam i sobie przypomnę skoro uważasz, że warto)
                  Nic się nie staram pokazywać światu i być może wcale nie jestem dojrzalsza i inteligentniejsza niż z tego wątku wynika. jestem za to spontaniczna i impulsywna, daleko mi do przemyślanego pokazywania czegokolwiek światu.

                  Nie zamierzam na siłę wbijać zęby w komórke i nie dzwonić, uczę się stoicyzmu, na cotygodniowych warsztatach i tam nie ma żadnego powstrzymywania emocji i pragnień, szczególnie na siłę. Myślę, że o to Ci z grubsza chodzi.
                  Możliwe, że moja namiętna miłość do męża może miewać cechy uzależnienia, popracuję nad tym, dla jego dobra, bo mi z tym dobrze było zawsze. dzięki jeszcze raz za rady i poleconą lekturę.

                  • igge Re: mnadmorska 04.04.13, 14:21
                    jestem NA TO ZBYT spontaniczna i impulsywna miało być, a wyslało się inaczej sorka
                    • ada16 Re: mnadmorska 04.04.13, 14:40
                      Nie czytałam całego wątku, ale szczerze zazdroszczę kobiecie tej , i innym , takiej silnej wiary , ze mąż zarobi, stryj da, a nieszczescia i choroby ominą .
                      a kobieta ma leżeć, pachnieć i rozwijac swoją osobowość , czy coś jakoś tak ;)
                      • igge ado16 04.04.13, 14:52
                        ależ nas nie ominęły choroby, nieszczęścia my sobie z nimi radzimy i uczymy dzieci jak sobie z nimi radzie w przyszłości
                        Kiedyś każdego czekają choroby, niesprawność, śmierć. To nieuniknione i warto na to być emocjonalnie, psychologicznie, duchowo - przygotowanym. ;) (finansowo oczywiście też, nie przeczę :) zawsze first things first
                        pozdr serdecznie
                    • mariposa_osa Re: mnadmorska 07.04.13, 00:34
                      nie jesteś spontaniczna, impulsywna. Nie jesteś też stoicka. Jesteś egoistką pierwszej wody. Na twoją kawkę, książkę tudzież debilny kurs samorozwoju kasa jest. Na normalne wakacje dla dziecka nie ma. 16-latkowi ma wystarczyć bieganie z psami po lesie oraz (hospody pomyłuj) trampolina w ogrodzie...
            • bez_przekazu Re: Do bez_przekazu 07.04.13, 12:18
              nie musze,ale chce. i nie czytam wszystkich postow tylko Twoje (w tym watku).a
              a ty sie cieszysz, jak glupia,ze masz takie powodzenie.byc moze rekompensujesz sobie w necie to czego nie masz w realu. w realu nikt ciebie powanie nie taktuej,a tu prosze, ponad 200 postow,jaki sukces?!

              igge napisał:

              > trafne :)) ale wy przecież nie musicie czytać i cokolwiek dopisywać :)))))))
              • igge Re: Do bez_przekazu 07.04.13, 14:40
                bez-przekazu ja Ciebie lubie z innych wątków :) Widocznie bez wzajemności :)
                Ja nie cieszę sie jak głupia,że mam powodzenie, nie myślę o ilości postów w tych kategoriach, raczej jestem zdziwiona, że aż tyle osób nie pochwala mojego stylu życia. Ja cieszę się, że moge doświadczać życia takiego jakie jest, moje lubię, jestem szczęśliwa, nie mniej nie więcej i tyle :)
                W realu mnie wszyscy traktują bardzo poważnie i akceptują tę "infantylność", ja się sobie czasem wydaję tak dojrzala, że aż staruszka :)
                Jeśli sukcesem jest 200 postów, to ja nie znam definicji słowa sukces, z pisaniem na forum mi sie nie kojarzy :)
                Gdybym zaczęła odpowiadać teraz na kolejne mądre i niemądre posty, co może zrobie jednak kiedyś - wątek rozrósłby się do 300 postów , a po co, osoby takie jak Ty mają dosyć :) Ja mam swoje wnioski, cieszę się ze swoich refleksji i z refleksji innych. Dziękuję za nie, dały mi duzo radości choc i dżo zdziwienia. Czy mam tu napisać książkę o swoim życiu, o wszystkim czego jescze nie wiecie, żebyś Bez-przekazu miała co czytać :))) Przecież nie o to chodzi. Nie chcę być trollem :) Serdecznie pozdrawiam
    • kozica111 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 15:36
      Nie możesz zatrudnić się gdzieś przy sprzątaniu 3-4 godziny tygodniowo?
      • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 15:55
        Ale po co ma sprzątać skoro jest filologiem jęz. obcego i może dawać prywatne lekcje, gdyby chciała.
      • igge kozica 04.04.13, 16:03
        mogę ale nie chcę mam wolną wolę, a ćwiczę się też w silnej woli
        Pytanie po co miałabym gdzieś sprzątać skoro w moim wlasnym domu sprząta głownie mąż i syn a ja tylko utzrymuję porządek tzn nie balaganię w miarę mozliwości.
        • aneta-skarpeta Re: kozica 04.04.13, 22:43
          po to, aby miec na kawę i ksiązke, na ktorej ci tak zalezy, a masz to wypominane
    • lumbago_31 Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 23:08
      Nie doczytalam wszystkiego, ale i tak jestem w szoku. Najpierw piszesz, ze maz ma Cie dosc bo jestes jego trzecim dzieckiem (a z opisu wynika, ze tak dokladnie jest) a potem odrzucasz wszystkie rady jakie Ci forumowicze daja i za wszelka cene udowadniasz jak bardzo jestescie szczesliwi i nic Wam nie trzeba. Przyznajesz, ze nie pracujesz z lenistwa i dla wlasnej wygody,a skoro tak to dlaczego narzekasz, ze Wam finansowo ciezko, (przeciez dokonalas wyboru!), dlaczego podkradasz dzieciom ze skarbonki i zebrzesz o czekolade u corki - cos naprawde zenujacego i w ogole wstyd straszny, a Ty piszesz o tym z usmiechem mam wrazenie. Cala Twoja teoria jak jest bosko kupy sie nie trzyma. A nauczania mysle nie lubisz, bo to bardzo ciezka praca, praca z ludzmi, gdzie nauczyciel wystawia sie ciagle na ocene innych ludzi, jesli ktos to lubi to po prostu to robi z pasja (to taki zawod), jak ktos tego unika to znaczy, ze sie nie nadaje do tego specyficznego zawodu. Nie rozumiem Twojego meza (czemu jeszcze nie zwial?) ani Ciebie (jakiej rady oczekujesz tutaj, skoro wszystko jest super? chyba rady - idz sie lecz, bo stoicyzm plus ekshibicjonizm na forum na prawde nie sadze zeby pomoglo). A najbiedniejsze dzieci - dzwigaja na plecach leniwa matke przedkladajaca swoj komfort nad ich wlasny (swieze powietrze w ogrodku zamiast wakacji)...
      • glamourous Re: Kłótnia z mężem :( 04.04.13, 23:41
        A ja nie moge sie oprzec wrazeniu, ze maz autorki w gruncie rzeczy calkiem dobrze sie ustawil, i dlatego tak kategorycznie torpeduje wszelkie zalazki jakichkolwiek zmian :

        Praca sezonowa, gdzie facet calymi miesiacami jest nieobecny w domu, z dala od domowego kieratu, sprzatania i nieogarnietej zyciowo zony, ktorej trzeba sluzyc za wieczna podporke. Pilot zagranicznych wycieczek czy tez rezydent, hmmmm... ;))) Nic tu bynajmniej zdroznego nie sugeruje ;)) ale to praca dla faceta niewatpliwie bardzo atrakcyjna, wiazaca sie z duuuza zyciowa przestrzenia, praktycznie nieograniczona wolnoscia w atrakcyjnych miejscach oraz okresowym swietym spokojem. Na pewno taka forma zatrudnienia jest dla mezczyzny atrakcyjniejsza niz codzienne mrowcze dreptanie w kieracie praca-dom przez okragly rok. Zona w domu - takie troche skrzyzowanie wiernej Penelopy z Ania z Zielonego Wzgorza - czeka, teskni i wszystko ogarnia. Nie pracuje, wiec sila rzeczy jest bardziej ulegla/podlegla i tolerancyjna, nie moze stawiac wymagan i zadac zmian, np. zatrudnienia sie na etacie. Na zasadzie "baba nic nie wnoszaca do budzetu = mniej rozwydrzona = mniej wymaga" :)
        Akceptowac wybory pana musi jakby z definicji i nie podskoczy - kompromis za kompromis. "Ja sie zgadzam na twoj kontrowersyjny modus vivendi, to ty sie musisz zgodzic na moj". I do tego w dodatku zadnego glupstwa nie zrobi w czasie nieobecnosci meza, bo zamknieta praktycznie w 4 scianach. Ta sytuacja daje panu komfort psychiczny oraz pozycje niekwestionowanej glowy rodziny, decydenta, opoki. Mily i przyjemny w sumie status. Nie dziwie sie wcale, ze maz Igge trzyma sie tego status quo tego rekami i nogami, i ze nie chce nic zmieniac. Z jego strony jest to tez na pewno wygodnictwo oraz mnostwo przywilejow, z ktorych ani mysli rezygnowac. A wiec jest "szczesliwy" i szafa gra. Czasem sie mu tylko ulewa, ze zona moze nie do konca taka, jakby sobie zyczyl, nie patrnerska, nie tak zaradna, za dziecinna. No, ale taka jest jego cena do zaplacenia za luksus zycia po swojemu. Dlatego ja wroze tej parze kolejne 30 lat zgodnego pozycia, przeciez to uklad idealny ktory w gruncie rzeczy wszystkim pasuje. Perfekcyjna symbioza :)
    • danaide Re: Kłótnia z mężem :( 06.04.13, 03:55
      Zacznę od refleksji, że zakwalifikowałam Cię jako postać Disney'a i podpięłam się pod forumki, które uznały Cię za trolla, a Twoją wypowiedź za żart, po czym dotarło do mnie, że w pewnym sensie Cię rozumiem - też wolę siedzieć w kawiarni z książką i mieć więcej czasu dla siebie i dziecka biegając w trampkach niż mniej drobiąc w szpilkach. Choć wisieć 20 lat na chłopie to nie moja bajka.

      Cały ten wątek poszedł w bardzo interesującym kierunku - ścierania się światopoglądów na to jak powinno się żyć. Co trzeba, co można. Gdzie kończy się odpowiedzialność i zaczyna dezynwoltura. I ILE potrzeba nam do SZCZĘŚCIA. Bo w końcu co to są fajne wakacje dla dziecka: jeszcze las czy już morze, a jak morze to jeszcze zimne czy już ciepłe. I czy ubrania Twoich dzieci są wystarczająco fajne by nie odstawały od reszty. Przykłady można mnożyć.

      Są ludzie, którzy potrafią tak żyć jak Ty i tacy co nie potrafią. Tacy, którzy martwią się wszystkim na zapas, tacy w normie i tacy, którzy nie martwią się niczym. Ty jesteś z trzeciej grupy, Twój mąż podejrzewam, że z drugiej, ale znam kogoś z pierwszej i to jest horror. Wieczna praca, odpowiedzialność za wszystkich i jeszcze do tego brak szczęścia, bo przecież jest się ofiarą tego układu - a może niewolnikiem własnych lęków? Ty ich po prostu nie masz.

      Dobrze po przejrzeniu całego wątku wrócić do pierwszego postu, by odnaleźć pytania. Pytasz o zmianę, czy możliwa i czy dasz radę. Wydorośleć, wziąć odpowiedzialność za swoją rodzinę i podjąć pracę - i to zdaje się nie tracąc tego o czym piszesz dalej? W kontekście wszystkich Twoich wypowiedzi wychodzi na to, że: lubisz być małą dziewczynką, odpowiedzialność przerzuciłaś na męża, wujka i pomyślne wiatry, a co do podjęcia pracy - nie dość że uczciwie przyznajesz się do lenistwa to lubisz swój obecny styl życia, co akurat rozumiem, bo ja też wolę książkę z kawą w kawiarni niż parę rzeczy, które zdarzało mi się robić w pracy.

      Ktoś mi kiedyś ładnie wytłumaczył, że w ludziach nie uruchamiają się pewne mechanizmy jeśli nie mają ku temu sposobności - przy czym niektórym się uruchamiają, innym nie. Myślę, że Tobie zwyczajnie nie muszą, bo porozmawiasz sobie z mężem i wymyślicie razem sposób, by on jeszcze trochę pociągnął, dając Ci prawo do bycia tym kim jesteś i życia tak jak żyjesz. Co nie zmienia faktu, że gdyby rzeczywiście się zwinął lub spotkało Was naprawdę wielkie nieszczęście pociągające za sobą na przykład poważne skutki finansowe nie byłoby tak postawionego pytania - po prostu albo byś zatrybiła albo nie.

      Generalnie życzę Ci, żebyś jak najdłużej mogła sobie żyć w swojej bajce, skoro jesteś szczęśliwa. Spróbuj na początek nie zajeździć konia, który ma jeszcze do ujechania kawałek drogi pod górkę - skoro nie ma pracy i trochę powiało depresją / kryzysem, wrzuć na luz, może jak popracuje i uzyskacie płynność finansową będziesz mogła sobie pozwolić na jedno czy drugie trzaśnięcie batem.

      Popieram dziewczyny, które mówią o drobnych pracach - sporadyczne korepetycje, drobne tłumaczenia. Według mnie, to jest właśnie ten kawałek dorosłości/odpowiedzialności, od którego powinnaś zacząć. Naprawdę fajnie jest mieć własne pieniądze, Ty mogłabyś mieć je na początek na kawy i książki. Nie namawiam Cię na rzucanie się na głęboką wodę, ktoś kto czyta Senekę i Marka Aureliusza jest kosmitą nie tylko na tym forum, ale także na rynku pracy. A jeśli z każdą bzdurą dzwonisz do męża i nie wychodzisz bez niego z domu, życzę Ci trochę samodzielności w podejmowaniu mało istotnych decyzji, a jest ich w życiu codziennym bardzo dużo.

      A co do dzieci... cóż, gdyby akurat ci rodzice, którzy najwięcej pracują chowali najszczęśliwsze dzieci pewnie też bym Cię goniła do roboty. Niemniej to że Twój syn chce być ojcem z czwórką dzieci w domu odczytuję jako wolę bycia szczęśliwym i beztroskim, bo taką Cię widzi, a być może współdzieli on już odpowiedzialność za Waszą rodzinę razem z Twoim mężem, ale psychologiem nie jestem, mogę się mylić.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kłótnia z mężem :( 11.04.13, 12:57
      Może trochę późno, ale dodam swój głos w tym wątku. Przeczytałam sporą część wypowiedzi w tym wątku i zauważyłam, znaną mi już tendencję. Kiedy autorka wątku skarży się na kłopoty z zależnością od partnera, to główną radą jest aby kobieta poszła do pracy. To ma rozwiązać problem., także "igge". Jeśli jej wybór jest inny, pojawia się krytyka.
      Niejednokrotnie to dobra rada. Ale nie dla wszystkich. Poza tym to jest tylko decyzja zewnętrzna przynosząca ( lub nie ) niezależność finansową. A wewnętrzna skłonność do zależnośći pozostaje. Co najwyżej zmienia obszar działania.
      Czytając ten wątek i inny "igge" myślę, że Pani ma kłopot z symbiozą. Na to samo skarżyła się Pani w relacji z córk, choć tam problematykę zniekształca jej choroba..
      Dla drugiej strony relacji symbiotyczne tendencje bywają męczące. Symbioza pochłania i wymaga dużo energii. W symbiozie tendencje do bycia "dzieckiem" narastają, wręcz się karmią nią.
      Dlatego skarga męża może być słuszna. Słowa w jakie ją ubrał mają prawo być różne. Dlatego mówił o zmęczeniu, o byciu ojcem ( z rodzicami symbiozy bywają naturalne ) dla Pani, o robieniu czegoś dla innych. To ostatnie jest charakterystyczne dla symbiotycznych osób.
      Jak jest potrzeba symbiozy jest też dużo dziecięcych potrzeb. Kłótnia o czekoladę jest jednym z infantylnych wystrojów symbiozy.
      Myślę, że w tym zakresie powinna Pani coś zrobić. Pani się w zamknięciu dobrze czuje. To Pani naturalne środowisko. Ale inni, z czasem, mogą narzekać. To w istocie jest coś dla Pani, bo co będzie jak zabraknie "dawców"?
      Samodzielność zewnętrzna syna czy ich sukcesy nie są równoznaczne z dobrze zbalansowaną zależnością.
      "Igge" , Pani to przeczuwa, teraz czas to wykonać. Nie wiem jak. Pracą nad sobą i choćby odrobiną litości dla innych.
      Jeśli Pani chce zostać w domu, nie pracować, dbać o dzieci w taki sposób, to proszę bardzo. Ale symbiozę trzeba osłabić. Czyli do roboty. Agnieszka Iwaszkiewicz



      • sebalda Re: Kłótnia z mężem :( 11.04.13, 13:55
        Kolejny raz odpowiedź pani Agnieszki mnie zachwyciła:) Chylę czoła, trafione w punkt, moim skromnym zdaniem.
        Igge, mam wielką nadzieję, że weźmiesz sobie do serca słowa naszej pani ekspert. Trzymam kciuki:)
        • igge wezmę sobie do serca:) Dziękuję n/t 11.04.13, 17:46
          Ogromnie dziękuję:) Nie ośmieliłam się przypuszczać, że Pani ekspert też mi odpowie. Tobie Sebaldo także ogromnie dziękuję :). I wszystkim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka