orange.blossom
30.06.13, 19:19
Drodzy Forumowicze,
Jestem z moim TŻ parę ładnych lat, obecnie mieszkamy w mieszkaniu, które należy do mnie i mojej siostry. Wiadomo, że to nie jest rozwiązanie docelowe. Jako, że moja siostra ma coraz poważniejsze plany życiowe, coraz częściej myślimy z TŻ o tym, jak najlepiej dalej rozegrać sytuację. TŻ ma działkę budowlaną, jednak nie stać nas na postawienie domu (chyba że na kredyt), nawet jeśli wezmę połowę pieniędzy ze sprzedaży mieszkania, w którym obecnie mieszkamy.
TŻ wysunął propozycję, żeby zamieszkać w domu jego rodziców. Oczywiście po przedzieleniu domu na dwa mieszkania (osobne wejścia itd.). Takie rozwiązanie ma wiele plusów, m.in. mój TŻ wychowywał się w domu z ogrodem i cały czas twierdzi, że tam czuje się najlepiej, wypoczywa itd. i że mieszkanie w bloku to nigdy nie będzie "to samo", ja również zawsze marzyłam o mieszkaniu w domku z ogrodem, moglibyśmy mieć więcej zwierząt, które oboje kochamy, jeśli kiedyś będziemy mieć dziecko (a nie wykluczamy), miałoby do dyspozycji ogród, a my (mam nadzieję), pomoc mamy TŻ (bardzo lubi dzieci). Poza tym, takie rozwiązanie wyszłoby nam finansowo najlepiej. Myśleliśmy, żeby sprzedać działkę, spłacić moją siostrę, zrobić na tip-top mieszkanie w domu rodziców TŻ. Mieszkanie byśmy wynajmowali, co zapewniłoby dodatkowy dochód.
Obawiam się jednak, czy mieszkanie z "teściami" będzie dobrym rozwiązaniem. Sama zawsze mówiłam, że nigdy nie zgodziłabym się zamieszkać z teściami, uważałam, że to najgorsze, co można sobie zafundować itd. Jednakże, tutaj jest mowa o, w zasadzie, osobnych mieszkaniach. Mama TŻ jest osobą dość młodą, aktywną zawodowo. Nie zrzędzi, nie narzeka, nigdy nie próbowała się wtrącać w nasze sprawy. Mam z nią bardzo dobre relacje, mówimy sobie po imieniu, czasem wpadamy do siebie, jak przyjaciółki, rozmawiamy przy winie do późnej nocy itd. Mam z nią dużo lepszą relację, niż z moją mamą.
Gdzieś w środku, tli się we mnie jednak jakaś iskierka lęku (chyba za dużo kawałów i historii z życia o teściowych), dlatego, mimo że wiem, że decyzja należy do nas-na szczęście na razie się "nie pali", to chętnie posłucham wszelkich opinii i porad.
Pozdrawiam :-)