Dodaj do ulubionych

Wyprowadzka na swoje

30.06.13, 19:19
Drodzy Forumowicze,
Jestem z moim TŻ parę ładnych lat, obecnie mieszkamy w mieszkaniu, które należy do mnie i mojej siostry. Wiadomo, że to nie jest rozwiązanie docelowe. Jako, że moja siostra ma coraz poważniejsze plany życiowe, coraz częściej myślimy z TŻ o tym, jak najlepiej dalej rozegrać sytuację. TŻ ma działkę budowlaną, jednak nie stać nas na postawienie domu (chyba że na kredyt), nawet jeśli wezmę połowę pieniędzy ze sprzedaży mieszkania, w którym obecnie mieszkamy.
TŻ wysunął propozycję, żeby zamieszkać w domu jego rodziców. Oczywiście po przedzieleniu domu na dwa mieszkania (osobne wejścia itd.). Takie rozwiązanie ma wiele plusów, m.in. mój TŻ wychowywał się w domu z ogrodem i cały czas twierdzi, że tam czuje się najlepiej, wypoczywa itd. i że mieszkanie w bloku to nigdy nie będzie "to samo", ja również zawsze marzyłam o mieszkaniu w domku z ogrodem, moglibyśmy mieć więcej zwierząt, które oboje kochamy, jeśli kiedyś będziemy mieć dziecko (a nie wykluczamy), miałoby do dyspozycji ogród, a my (mam nadzieję), pomoc mamy TŻ (bardzo lubi dzieci). Poza tym, takie rozwiązanie wyszłoby nam finansowo najlepiej. Myśleliśmy, żeby sprzedać działkę, spłacić moją siostrę, zrobić na tip-top mieszkanie w domu rodziców TŻ. Mieszkanie byśmy wynajmowali, co zapewniłoby dodatkowy dochód.
Obawiam się jednak, czy mieszkanie z "teściami" będzie dobrym rozwiązaniem. Sama zawsze mówiłam, że nigdy nie zgodziłabym się zamieszkać z teściami, uważałam, że to najgorsze, co można sobie zafundować itd. Jednakże, tutaj jest mowa o, w zasadzie, osobnych mieszkaniach. Mama TŻ jest osobą dość młodą, aktywną zawodowo. Nie zrzędzi, nie narzeka, nigdy nie próbowała się wtrącać w nasze sprawy. Mam z nią bardzo dobre relacje, mówimy sobie po imieniu, czasem wpadamy do siebie, jak przyjaciółki, rozmawiamy przy winie do późnej nocy itd. Mam z nią dużo lepszą relację, niż z moją mamą.
Gdzieś w środku, tli się we mnie jednak jakaś iskierka lęku (chyba za dużo kawałów i historii z życia o teściowych), dlatego, mimo że wiem, że decyzja należy do nas-na szczęście na razie się "nie pali", to chętnie posłucham wszelkich opinii i porad.
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • aga.doris Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 19:47
      Nigdy w życiu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 19:53
      To bardzo miły portret mamy syna, rzadko spotykany. Ta takich relacjach z teściową można się oprzeć i budować przyszłość.
      Ale musi Pani wziąć pod uwagę przy podejmowaniu , że czym innym jest kontakt sporadyczny a czym innym stała bliskość.
      Trzeba też pamiętać, że na przestrzeni życia Pani i teściowa, będziecie się zmieniać.
      Trzeba wziąć pod uwagę, że mogą zdarzyć się sytuacje, które nie będą się Pani podobać. Wtedy trzeba będzie sobie przypomnieć co było podstawą własnej decyzji. I zmienić ją tak aby było wygdonie w nowych warunkach, nie obarczając teściowej wszystkimi konsekwencjami swojego niezadowolenia. To taka przestroga na przyszłość, ale bardzo ważna, bo poglądy lubią się zmieniać się całkiem niepostrzeżenie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • saraanna Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 19:58
        Zaryzykuj ,tym bardziej ,ze bedziecie mieli wlasne mieszkanie,ktore bedzie wynajete i w razie czego bedzie gdzie wracac :)
      • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 13:56

        > To bardzo miły portret mamy syna, rzadko spotykany. Ta takich relacjach z teśc
        > iową można się oprzeć i budować przyszłość.


        Formalnie to nie jest moja teściowa, dlatego wszędzie używam cudzysłowia w parze z tym słowem. :) Co do miłego portretu "teściowej" rzeczywiście nie mam się do czego przyczepić, choćbym chciała, byliśmy nawet razem na wakacjach we czwórkę i też było bardzo miło żadnych konfliktów. Widujemy się często, nie dlatego, że tak wypada czy żeby odbębnić niedzielny obiad- po prostu lubimy te spotkania. Mama TŻ to naprawdę wyluzowana kobieta, mądra życiowo, z dużym poczuciem humoru.

        > Ale musi Pani wziąć pod uwagę przy podejmowaniu , że czym innym jest kontakt sp
        > oradyczny a czym innym stała bliskość.
        > Trzeba też pamiętać, że na przestrzeni życia Pani i teściowa, będziecie się zm
        > ieniać.
        > Trzeba wziąć pod uwagę, że mogą zdarzyć się sytuacje, które nie będą się Pani
        > podobać.

        Dokładnie takie rzeczy chodzą mi po głowie i takie pytania sobie stawiam. Wiem, że nie da się przewidzieć, co będzie za 2, 5 czy 10 lat. Ludzie się zmieniają, konflikty mogą pojawiać się przy okazji zmian życiowych (np. dziecko, choroba, starzenie się itd.). Nie chcę podejmować decyzji tylko i wyłącznie na podstawie tego, jak jest tu i teraz. Z drugiej strony, nasz związek przechodził na początku różne trudne sytuacje życiowe i mama TŻ bardzo nas wspierała, bez narzucania się, zawsze mogliśmy na nią liczyć.
      • dmuchawcelatawce Re: Wyprowadzka na swoje 21.08.13, 21:15
        Ja z moja tesciowa mialam wspanialy kontakt dopuki nie urodzila sie corka. Tesciowa choc nie wtracajaca sie (i nie pomagaaca) zawsze ma na podoredziu jakies "cenne" rady na temat wychowania plus obacza mnie wina za wszystko co robi zle moja corka, a jak dziecko jest wspaniala to splendor na mnie oczywiscie nie przechodzi.
        Choc kiedys bym nei miala problemow aby z nia zamieszkac to teraz dziekuje Bogu, ze mieszkamy osobno. Chyba bym z nia za plotem zwariowala.
    • marzeka1 Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 19:57
      Nie opieraj się na stereotypach, na kawałach, tylko na realnym obrazie teściowej, jestem zwolenniczką osobnego mieszkania, ale tutaj w sumie tak by było- mielibyście mieszkanie z osobnym wejściem, ustalcie dokładnie sprawę rachunków itp. Bo opisałaś teściową jako bardzo w porządku kobietę.
      • paris-texas-warsaw Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 20:10
        Nie wiem dokładnie, ile warta jest działka, ile warte jest mieszkanie, a ile by mialo kosztować przedzielenie domu tesciów. Ja w każdym razie raczej może i zamieszkałabym w domu teściów, ale przedzieliła na razie dom minimalnym nakładem finansowym i nic nie szykowala na tip-tp za kase ze sprzedaży działki. Wolałabym wyszykować to mieszkanie nawet "w najniższym standardzie", a zachować tamte nieruchomości (lub jak obecnie 1,5 nieruchomości) i sprawdzić, jak się będzie mieszkało, a powoli szykować się finansowo do budowy osobnego domu. Wg mnie poświęcanie jednej nieruchomości na "wyszykowanie" drugiej w tym wypadku nie ma większego ekonomicznego sensu i może też na długi czas zablokowac Wam możliwości manewru, gdyby opcja życia u teściów przestała Wam odpowiadać.
        • anula36 Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 20:49
          A rodzice TZ widza tej propozycji i akceptuja ja?
          sprobowac mozecie, zatrzymujac mieszkanie na razie, na wypadek gdyby ktoras ze stron wspolne mieszkanie przeroslo.
          • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 14:02
            Tak, Anula, rodzice TŻ wiedzą o tej propozycji i akceptują. Ale też nie narzucają nam niczego, nie wtrącają się, jak to oni- za co ich bardzo szanuję.
        • kklekss Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 20:52
          A czy TŻ to mąż? Zrobisz co zechcesz ale najlepiej mieszkać osobno , choćby parę ulic dalej.
          • anula36 Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 20:53
            towarzysz zycia to podejrzewam ladniejsze okreslenie konkubenta:)
          • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 14:00
            Nie, TŻ to jak ktoś tam śmiesznie napisał, mój konkubent ;-)
            Chce ślubu, tylko ja się zastanawiam- jestem przeciwniczką tej instytucji...
            • anula36 Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 17:25
              nic w tym smiesznego nie ma:

              sjp.pwn.pl/szukaj/konkubent
              towarzysz zycia w slowniku nie wystepuje.
              • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 02.07.13, 11:48
                Wiem, że takie słowo istnieje, ale nie oznacza to, że mnie nie śmieszy :)
        • agunia777 Re: Wyprowadzka na swoje 30.08.13, 13:01
          Też tak uważam - sprzedaż działki to chyba nie jest najlepszy pomysł.

          Co do "dobrej" teściowej - zdarzają się. Sama mam podobny typ na stanie. Ale w życiu nie chciałabym mieszkać z kimś innym poza moim mężem i dzieckiem. A już na pewno nie długofalowo...

          Mieszkacie samodzielnie to wiecie, że sami o sobie decydujecie. Mieszkając we wspólnocie zwyczajowo się o wielu rzeczach opowiada, grzecznościowo pyta czy czegoś nie załatwić, czy nie kupić, czy nie pomóc, czy "nie będzie przeszkadzało" jeśli zaprosimy znajomych, czy "nie będzie problemem" to czy tamto. Mieszkając sami możecie chodzić sobie ubrani jak chcecie, zapraszać kogo chcecie i na jak długo, wyjechać niespodziewanie na weekend nie informując o tym nikogo... Możecie mieć w lodówce tylko masło, nie mieć zapasu kawy i ciasteczek (bo wiecie, że nikogo nie będzie). Robisz wszystko swoim stylem - gotujesz, pierzesz, sprzątasz, hodujesz kwiatki, pieczesz/nie pieczesz ciast, chodzisz spać o której chcesz bądź śpisz do której Ci pasuje. Z teściową za ścianą czasami nie można sobie pozwolić na spanie do 10.00 w sobotę, bo ona po prostu przyjdzie do Ciebie by o coś zapytać...

          A co do argumentu posiadania dzieci, to oczywiście, na pewno fajnie mieć pomoc w postaci dziadków, nie twierdzę, że nie, ale zdecydowanie mieszkanie samodzielne jest w tym rachunku na pierwszym miejscu... Dzieci zawsze można powierzyć dziadkom na jeden dzień i przywieść spowrotem. Do ICH domu.
      • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 13:58
        Dzięki, Marzeka.

        No właśnie, wydaje mi się, że większość głosów tutaj, krzyczących Nigdy w życiu, Nie rób tego itp. to osoby, które mają na myśli WSPÓLNE mieszkanie. Tu jest mowa o dwóch osobnych mieszkaniach w jednym domu, a to chyba jednak jest jakaś różnica?

        • jagienka75 Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 14:08
          > No właśnie, wydaje mi się, że większość głosów tutaj, krzyczących Nigdy w życiu
          > , Nie rób tego itp. to osoby, które mają na myśli WSPÓLNE mieszkanie.


          moim zdaniem krzyczący NIGDY W ŻYCIU mogą mieć rację.
          Twój TŻ zawsze będzie u siebie, Ty raczej NIE.
          ot, wraca chłop na stare śmieci i tyle.
          ja bym się nie pisała na taki układ.
        • deszcz.ryb Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 14:57
          > No właśnie, wydaje mi się, że większość głosów tutaj, krzyczących Nigdy w życiu
          > , Nie rób tego itp. to osoby, które mają na myśli WSPÓLNE mieszkanie. Tu jest m
          > owa o dwóch osobnych mieszkaniach w jednym domu, a to chyba jednak jest jakaś r
          > óżnica?

          Prawie ŻADNA różnica. Nie będziesz u siebie, nie będziesz miała prawa nic zrobić dookoła domu, nie pakuj kasy w CUDZY dom! Zrobisz jak zechcesz, ale pamiętaj - że kilkanaście [!] osób cię ostrzegło.

          Nie mieszka się z rodzicami/teściami; chyba, że alternatywą jest pójście pod most. Masz mieszkanie, to w nim mieszkaj!
        • crises Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 19:20
          Bardzo niewielka. A jak nie będziesz formalnie właścicielką, to prawie żadna.
    • deszcz.ryb Re: Wyprowadzka na swoje 30.06.13, 23:17
      Nie ma mowy.
      • smutna.mama Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 09:57
        A ja powiem tak. NIE WPROWADZAJCIE SIĘ DO JEGO RODZICÓW. Nie ważne jak bardzo lubisz teściową. Mam to samo teraz i żałuję jak jasna cholera. Gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądać, wolałabym mieszkać na dworcu. Szczerze.
    • noname2002 Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 09:58
      Nigdy z życiu, nieważne z teściami czy rodzicami, to się źle kończy niemal zawsze.

      "Myśleliśmy, żeby sprzedać działkę, spłacić moją siostrę, zrobić na tip-top mieszkanie w domu rodziców TŻ. Mieszkanie byśmy wynajmowali, co zapewniłoby dodatkowy dochód. "

      A to najgłupsza rzecz jaką można zrobić-ładować pieniądze w cudzą własność.
      • crises Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 10:16
        Dokładnie, pomysł durny jak pół kilo gwoździ. A właściwie dwa najdurniejsze pomysły w jednym - pakowanie kasy w cudzą nieruchomość i sprzedawanie ziemi na dołku na rynku nieruchomości.

        Na miejscu wątkotwórczyni domagałabym się od siostry spłaty mieszkania, a potem brała kredyt i budowała dom na działce.
        • elzlomero Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 11:00
          najlepiej jest osobno!!!!!!!!! choćby nie wiem jak mili byliby rodzice
        • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 13:51
          > Na miejscu wątkotwórczyni domagałabym się od siostry spłaty mieszkania, a potem
          > brała kredyt i budowała dom na działce.


          To brzmi najlepiej, swój dom, bez rodziców. Tylko ja się nie znam na kredytach i nie wiem, czy w ogóle by nam takowy przysługiwał. Ja obecnie mam pracę na umowę zlecenie i cały czas szukam czegoś stabilnego, a mój TŻ dopiero od przyszłego roku ma perspektywę na solidne zarobki. Dodam, że od siostry też nie dostałabym jakoś bardzo dużo, ponieważ mieszkanie nie jest duże - ok. 45m2.
          • crises Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 19:18
            Dom ma to do siebie, że można go budować etapami. Bierzesz pożyczkę, typu naście-dziesiąt tysięcy, niekonieczne od razu kredyt hipoteczny na całość, odwalasz jakiś etap, spłacasz, bierzesz i tak w kółko. Nie jest to szał, bo trwa parę lat, ale dość bezpieczne. Znam parę rodzin, które tak doszły do własnego domu.
      • aki3 Re: Wyprowadzka na swoje 25.08.13, 20:14
        przecież to on ładuje pieniądze w jej własność, a nie odwrotnie (z pieniędzy za jego działkę chcą spłacić jej mieszkanie), resztę zainwestować w dom jego rodziców, który i tak kiedyś będzie jego.
    • marianka_marianka Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 15:59
      "TŻ wysunął propozycję, żeby zamieszkać w domu jego rodziców. "
      Nigdy w życiu - tak powinna brzmieć Twoja odpowiedź.
      Niezależności i wolności nie będzie w cudzym domu, na cudzym terenie. Choćby i było z niego tysiąc osobnych wyjść.

      "Myśleliśmy, żeby sprzedać działkę, spłacić moją siostrę, zrobić na tip-top mieszkanie w domu rodziców TŻ."
      Nigdy nie inwestuj nawet złotówki w cudzy dom!
      To nawet nie jest Twój mąż, a do tip-topowego wykończonego mieszkania nie będziesz miała żadnych praw, obudzisz się po latach z ręką w nocniku.

      "Mieszkanie byśmy wynajmowali, co zapewniłoby dodatkowy dochód."
      I owszem, ale tym samym nie wrócisz do niego z dnia na dzień. Lokatorzy też mają swoje prawa i trzeba im dać czas na wyprowadzkę.

      "Mama TŻ jest osobą dość młodą, aktywną zawodowo. Nie zrzędzi, nie narzeka, nigdy nie próbowała się wtrącać w nasze sprawy. Mam z nią bardzo dobre relacje, mówimy sobie po imieniu, czasem wpadamy do siebie, jak przyjaciółki, rozmawiamy przy winie do późnej nocy itd. Mam z nią dużo lepszą relację, niż z moją mamą."

      Niestety, Twoje idealne relację z (jeszcze nie) teściową, zmienią się po wprowadzeniu się pod JEJ dach, gdzie panują JEJ zasady.

      "Gdzieś w środku, tli się we mnie jednak jakaś iskierka lęku"
      Słusznie. Nazwałabym to uczucie instynktem samozachowawczym.

      Propozycja Twojego TŻ idealnie zabezpiecza jego przyszłość. On będzie mieszkał u mamy, w "tip-topowym" lokalu, będzie pewny jutra.
      Ty za to wtopisz kasę w cudzy lokal, gdzie wyjątkowo trudno będzie ją odzyskać. Wprowadzisz się do obcych ludzi, nie masz pojęcia jak sie wam będzie mieszkało, nie znasz ich zwyczajów, dziwactw. Skazujesz sie na ich humory, żądania, "niechcianą pomoc" itp. Będziesz ryzykowac swoim związkiem, w imię zachowania dobrych kontaktów z WŁAŚCICIELAMI domu?

      Nie rób tego. Nigdy.

      A jeżeli "teściowa" tak kocha dzieci, nic nie stoi na przeszkodzie, aby często przyjeżdżać na wekeendy, dni wolne, lub podrzucać dzieci do wymarzonego domku z ogrodem. Sama zobaczysz, że Twoja idealna wizja pryśnie niczym bańka mydlana.

      Posłuchaj osób doświadczonych i nie rób głupstw.
      Inaczej za parę lat będziesz się żalić na tym forum, że ci się z TŻ nie układa, bo mieszkacie u JEGO mamy, ona się wtrąca, a jemu to nie przeszkadza;) A przy okazji wspomnisz, że włożyłaś w wasze gniazdko pieniądze i nie wiesz jak je odzyskać;)
      Największy błąd to myśleć życzeniowo, czyli skoro go kocham, to wszystko się ułoży.










      • orange.blossom Re: Wyprowadzka na swoje 02.07.13, 11:58
        > Niestety, Twoje idealne relację z (jeszcze nie) teściową, zmienią się po wprowa
        > dzeniu się pod JEJ dach, gdzie panują JEJ zasady.


        Ale to nie byłby JEJ dach. Mieszkalibyśmy w OSOBNYM mieszkaniu. Mama TŻ nie jest osobą, która kiedykolwiek cokolwiek komukolwiek narzucała.

        > Wprowadzisz się do obcych ludzi, nie masz pojęcia jak sie wam będzie mieszkało
        > , nie znasz ich zwyczajów, dziwactw. Skazujesz sie na ich humory, żądania, "nie
        > chcianą pomoc" itp. Będziesz ryzykowac swoim związkiem, w imię zachowania dobry
        > ch kontaktów z WŁAŚCICIELAMI domu?


        Nie traktuję rodziców partnera jako obcych ludzi! Są mi bliżsi niż niejedna osoba z mojej rodziny pochodzenia. Naprawdę nasze kontakty są częste, byliśmy razem na wakacjach, zanim wyprowadziliśmy się z TŻ na swoje, często u nich pomieszkiwałam, nocowałam, czasem spędzałam całe dnie. Pamiętam, jak byłam mile zaskoczona, że na początku naszej znajomości (pierwszy rok), urządzaliśmy sobie długie spa w łazience, kąpiele, obok w sypialni była mama i nie miała nic przeciwko-u mnie coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Teraz jak jesteśmy w domu rodziców, pod ich nieobecność gotujemy itd. i nikt nie ma nam tego za złe. Co do nawyków, dziwactw, to to są naprawdę łatwi we współżyciu ludzie, a już mama na pewno.
        Aha, żeby nie było, że za wszelką cenę, próbuję przedstawić ich w superświetle- nie jest tak. Wszystko, co piszę jest zgodne z prawdą. A ja bardzo cenię sobie wszystkie odpowiedzi i nie ukrywam, że dużo dają mi do myślenia-i właśnie o to mi chodziło, gdy zakładałam tutaj wątek.
        Zdecydowanie wolałabym, żebyśmy mieszkali w swoim domku (kto by nie wolał?), tym bardziej, że działka też jest niedaleko rodziców. To by było najlepsze rozwiązanie. Ale ze względu na braki funduszy, rozważamy też inne opcje. Myśleliśmy jeszcze o tym, żeby kupić mieszkanie w nowym budownictwie, w dobrej lokalizacji, ale obojgu nam ciężko rozstać się z wizją mieszkania w domku, zwłaszcza, że mamy co nieco na start.
        • deszcz.ryb Re: Wyprowadzka na swoje 02.07.13, 13:46
          > Nie traktuję rodziców partnera jako obcych ludzi! Są mi bliżsi niż niejedna oso
          > ba z mojej rodziny pochodzenia. Naprawdę nasze kontakty są częste, byliśmy raze
          > m na wakacjach, zanim wyprowadziliśmy się z TŻ na swoje, często u nich pomieszk
          > iwałam, nocowałam, czasem spędzałam całe dnie. Pamiętam, jak byłam mile zaskocz
          > ona, że na początku naszej znajomości (pierwszy rok), urządzaliśmy sobie długie
          > spa w łazience, kąpiele, obok w sypialni była mama i nie miała nic przeciwko-u
          > mnie coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Teraz jak jesteśmy w domu rodziców,
          > pod ich nieobecność gotujemy itd. i nikt nie ma nam tego za złe. Co do nawykó
          > w, dziwactw, to to są naprawdę łatwi we współżyciu ludzie, a już mama na pewno.

          Rany, aleś ty naiwna. :D Piszesz, jak nieznająca życia 16-latka-idealistka. No, to się możesz niewąsko zdziwić. Co innego jest pomieszkać u kogoś tydzień, miesiąc czy nawet rok [ale z perspektywą, że w określonym terminie się wyprowadzasz i wszyscy mają od siebie wreszcie spokój], a co innego jest zamieszkać u kogoś na stałe.

          No, ale rób jak sobie chcesz, jak jesteś na tyle naiwna [no nie da się tego inaczej nazwać], że ignorujesz rady kilkudziesięciu osób, które są bardziej doświadczone w temacie. Ale jak się sparzysz, to nie wracaj i nie jojcz, że "wszystko było dobrze, a okazuje się, że wyszło bardzo źle".
    • pade Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 16:25
      Jest jeszcze jedno rozwiązanie: podział notarialny domu wraz z ogrodem. Spłacacie rodziców i jesteście na swoim. Pod warunkiem, oczywiście, że będziesz widniała w akcie:)
      • aki3 Re: Wyprowadzka na swoje 25.08.13, 20:24
        "Pod warunkiem, oczywiście, że będziesz widniała w akcie"
        Sugerujesz, że rodzice TŻ powinni obdarować konkubinę swojego syna?
        TŻ ni tak jest wielkoduszny (głupi), bo kasę za własną działkę chce wpakować w jej mieszkanie!
    • enith Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 18:15
      Popieram radę Pade: jakiekolwiek inwestycje w mieszkanie można poczyniać DOPIERO PO notarialnym podziale domu. Niech cię ręka boska broni przed ładowaniem kasy w coś, co nie należy do ciebie. Za dużo i za często czyta się o przypadkach inwestycji w dom czy mieszkanie, które w bliżej nieokreślonej przyszłości miało zostać, ale w efekcie nigdy nie zostało przepisane na młodych. Tak można stracić oszczędności całego życia i zostać bez dachu nad głową.
      Co do samej decyzji zamieszkania pod jednym dachem z rodzicami jednymi czy drugimi, to choć przeważają opisy horrorów, znam kilka przypadków, gdzie takie rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdziło. Wiele zależy od charakterów zaangażowanych stron oraz rozwiązań lokalowych typu osobne wejścia, osobne kuchnie, własny kawałek ogrodu. W gruncie rzeczy wygląda to trochę jak mieszkanie w bloku lub bliźniaku, zawsze masz kogoś nad lub pod lub obok siebie :-)
      • hatsu33 Re: Wyprowadzka na swoje 01.07.13, 19:28
        Ja także nie dramatyzowałabym. Znasz teściową już dłuższy czas, jej charakter, wiec nie ma powodu sądzić że nagle zamieni Twoje życie w koszmar. Sądząc z opisu jest osobą kulturalną i inteligentną, więc nie fair jest traktowanie jej jak stereotypowej tesciowej. W końcu nie macie mieszkać razem, tylko obok siebie. Zastanawiałabym się jedynie nad inwestowaniem w dom jeśli są inni spadkobiercy, te kwestie wolalabym uregulowac o ile sie da.
        • verdana Re: Wyprowadzka na swoje 02.07.13, 13:01
          Moim zdaniem dziewczyny, które pisza, że powinnaś sie zabezpieczyć, tak, aby mieszkanie było częściowo Twoje. Problem w tym, ze nigdy w życiu bym się na to nie zgodziła na miejscu teściów, bo to jest ogromne ryzyko - nie macie ślubu, moze sie okazać któregoś dnia, ze ich dom nie jest już ich, a Ty sprowadzisz sobie innego faceta i będziesz z nim miała sześcioro dzieci:)
          • przytulia_czepna Re: Wyprowadzka na swoje 21.08.13, 19:51
            Kobiety są jednak naiwne. W moim otoczeniu jest dziewczyna która mieszkała na "górce" u rodziców męża. Pojawiły się dzieci, mąż odszedł do innej kobiety a teściowie "grzecznie" poprosili synową o wyprowadzkę.
            • maryska60 Re: Wyprowadzka na swoje 21.08.13, 20:39
              przytulia_czepna napisała:

              > Kobiety są jednak naiwne. W moim otoczeniu jest dziewczyna która mieszkała na "
              > górce" u rodziców męża. Pojawiły się dzieci, mąż odszedł do innej kobiety a teś
              > ciowie "grzecznie" poprosili synową o wyprowadzkę.

              A ja znam rodzinę, kiedy rodzice przepisali swój dom na dzieci, żeby uniknąć potem komplikacji spadkowych, a synowa po nagłej śmierci swojego męża, poprosiła teściów o wyprowadzkę z "jej domu" ;)
    • maryska60 Re: Wyprowadzka na swoje 21.08.13, 20:37
      Jeśli wszystko wygląda tak sielankowo jak piszesz, można zaryzykować, ale:
      - koniecznie oddzielić mieszkania, a może i część ogrodu. Żeby potem nie było pretensji, że wasz pies lata po ich grządkach albo Wasi znajomi siedzą w ogrodzie i oni nie mogą się poopalać. Osobne wejścia, osobne kuchnie, osobne życie.
      - zaraz na początku określić wyraźnie ramy, nie zostawiać niczego "na później", że
      "jakoś się ułoży". Potem już nic się nie ułoży.
      - życie na zasadzie wzajemnego pomagania sobie, ale nie na zasadzie uzależniania się. Teściowa chce - pomaga, ale nie ma obowiązku. Podobnie w drugą stronę

      Znam rodziny, którym się udało, ale tylko dlatego, że naprawdę teściowie byli na poziomie i nie włazili z buciorami w życie dzieci, a dzieci nie oczekiwały niańczenia. Synowa, mimo że pracowała zawodowo, sama sprzątała, prała, gotowała, chociaż teściowie, oboje na emeryturach, mogli ją zastąpić w tych obowiązkach. Była wdzięczna, jeśli dzieci mogły pójść do dziadków się pobawić, albo kiedy w awaryjnej sytuacji mogła je z nimi zostawić, I tyle!
    • izabelski Re: Wyprowadzka na swoje 22.08.13, 10:14
      ale czy to bedzie osobna czesc domu czy mieszkanie na pietrze?
      uswiadom to TZ ze bedie musial sie zachowywac jakby mieszkal w mieszkaniu - halas przez sufit, ponoszenie kosztow remontow za czesc domu, ktory nie jest jego (wasz?)
      mysle ze maz idealizuje - pewnie chcialby miec dom i zero pracy, no bo po co oszczedzac i odkladac skoro wsystko juz i tak gotowe....

      poczytaj watki na tym forum jak zle taki uklad moze sie skonczyc
      • igge Re: Wyprowadzka na swoje 22.08.13, 13:39
        Moim zdaniem to nigdy nie będzie wyprowadzka na swoje tylko coś w rodzaju wspólnego mieszkania z teściami. Mam bardzo dobre wieloletnie stosunki z rodziną męża ale zamieszkać z teściową się nie zdecydowałam. Dlaczego? żeby chociażby nie popsuć tych dobrych i ważnych dla nas relacji.
        Teściowa po urodzeniu waszych dzieci może się zmienić np zacząć się wtrącać, nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego i zaradzić ewentualnym problemom na zapas. To bardzo ryzykowny pomysł, aż taka bliskość i żeby się powiódł będzie wymagał mnóstwa pracy i zabiegów ze strony młodych i starszych i dużo dobrej woli po obu stronach. Skazujesz się na nieuchronne konflikty i zmartwienia w przyszłości. I mówię to jako osoba mająca właściwie wzorowe/idealne układy z teściami. U nas propozycja dobudowania osobnego wejścia i piętra też była. Nie, zdecydowanie odradzam.
    • kajos5 Re: Wyprowadzka na swoje 22.08.13, 13:34
      mam za sobą mieszkanie w domu teściów. Też wszystko z początku wyglądało super, a okazało się największym koszmarem mojego życia. Po kilku miesiącach się wyprowadziliśmy.
    • attiya Re: Wyprowadzka na swoje 26.08.13, 14:32
      chcesz sprzedać mieszkanie twoje i siostry i swoją część oddać rodzicom swojego partnera?
      a jakieś ustalenia notarialne przed oddaniem kasy poczynisz? np dopisanie cię do owej nieruchomości jako współwłaściciela?
    • karolka603 Re: Wyprowadzka na swoje 07.09.13, 17:16
      Tez lubilam swoja tesciowa, dopoki nie urodzil mi sie syn;/ zaczela sie do wszystkiego wtracac, pouczac we wszystkim, nie moglam juz tego sluchac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka