Dodaj do ulubionych

walka o zwiazek

04.07.13, 17:32
zastanawia mnie to sformulowanie. co to jest wlasciwie walka o zwiazek tak konkretnie? juz samo slowo walka brzmi jak szykowanie sie do wojny. a przeciez na wojne nie idziemy cos polepszyc. i co to niby jest to naprawianie, polepszanie tak konkretnie? moj maz uwaza, ze skoro on nie pije, nie bije, nie zdradza, pieniadze zarabie to juz jest full wypas pakiet dla zony i o co ja sie czepiam i marudze. a ja sie nie czuje wogole szczesliwa, bo czuje sie jakbym tkwila w martwym zwiazku. bo oprocz w/w "zalet" nic, kompletnie nic mi ten zwiazek nie daje. o calusa na dzien dobry czy dowidzenia sie musze upomniec, o wziecie za reke na spacerze takze. zadnego przytulania, czulosci itp babskich fanaberii. ot prosty chlop.
Obserwuj wątek
    • molly_wither Re: walka o zwiazek 04.07.13, 18:20
      Niestety, musi jeszcze wyrosnac kolejne pokolenie,zeby kobiety mialy cos wiecej z mezczyzn w domu niz gacie do prania.
      Kazda zmiana na lepsze (ale i te gorsze nieraz) ida "z wiatrem" od zachodu. My kobiety dojrzewamy wczesniej i uczymy sie szybciej zyciowych rol. Faceci musza jeszcze uporac sie ze zlymi wzorcami z rodzinnych domow, czyli musza sie zmienic mentalnie, byc innymi mezami niz ich ojcowie.
      Tak wiec ,droga Autorko,pozostaje Ci : albo poswiecic sie dla dobra przyszlych pokolen kobiet i pracowac nad zwiazkiem, albo sie rozwiesc i szukac nowoczesnego mezczyzny. Chyba w Polsce bedzie Ci latwiej zrealizowac to pierwsze:)
      • altz Re: walka o zwiazek 04.07.13, 18:56
        molly_wither napisał(a):
        > Niestety, musi jeszcze wyrosnac kolejne pokolenie,zeby kobiety mialy cos wiecej
        > z mezczyzn w domu niz gacie do prania.
        Takie dziwne wybory, ja nie znam takiego faceta, który tylko oferuje wyłącznie "gacie" do prania. Nawet nie wiem, co to są te słynne gacie? Czy to spodnie, czy majtki?
        Nigdy nie spotkałem się z tak obraźliwym określeniem kobiety przez mężczyznę, chociaż też mają wady. Są obrzydliwe określenia seksualne, ale nigdy nie słyszałem, żeby mężczyzna wyzywał kobietę od osr... gaci czy zużytych podpasek, bo chyba w takim kontekście trzeba odczytywać to określenie.

        U nas praniem zajmowałem się ja, nawet były żartobliwe pretensje, że coś nie jest wyprane na czas. Nie jest to problem, gdy są pralki. Nie mam problemów z takimi ludzkimi i może trochę wstydliwymi sprawami.

        Spotkałem się za to z męskimi i zdystansowanymi komentarzami o swoich kobietach w rodzaju: Wstałam lewą nogą, mam zły nastrój, więc tobie też popsuję!
        Żąda się równouprawnienia, ale z drugiej strony oczekuje hołdów (niech o nią powalczy), schlebiania, kwiatów, prezentów. Same panie nie poczuwają się dać coś od siebie i potraktować tego swojego faceta jak człowieka, który też ma swoje problemy, lubi, jak się go pochwali, woli, gdy się poprosi, zamiast stale ganić i oceniać.
        Nie służył dzisiaj, nie aportował, więc trzeba go skarcić!
        Jest rola, a jak się pan nie chce dopasować, to się go wyśmieje, że "biedny misio" z czymś ma problem, żeby "się ogarnął", żeby "w końcu dojrzał" itd.

        Faktycznie, jest walka o związek i walczą kobiety. Nie spotkałem się z sytuacją, gdy mężczyzna tak opowiadał o swoich próbach ratowania związku. Może dlatego, że mężczyzna nie walczy, ale stara się coś naprawić, porozumieć, więc preferuje współpracę, pogodzenie się, nie wojnę.

        > Faceci musza jeszcze uporac sie ze zlymi wzorcami z rodzinnych domow, czyli musza
        > sie zmienic mentalnie, byc innymi mezami niz ich ojcowie.
        Mężczyźni przez ostatnie 20-30 lat bardzo dużo zmienili w sobie z myślą o dobru związku, u kobiet takich zmian nie zauważam. Może już od dawna są idealne? ;-)
    • mamadriana Re: walka o zwiazek 04.07.13, 21:17
      "moj maz uwaza, ze skoro on nie pije, nie bije, nie zdradza, pieniadze zarabie to juz jest full wypas pakiet dla zony i o co ja sie czepiam i marudze. a ja sie nie czuje wogole szczesliwa, bo czuje sie jakbym tkwila w martwym zwiazku. bo oprocz w/w "zalet" nic, kompletnie nic mi ten zwiazek nie daje. o calusa na dzien dobry czy dowidzenia sie musze upomniec, o wziecie za reke na spacerze takze. zadnego przytulania, czulosci itp babskich fanaberii. ot prosty chlop."
      pytanie: a co ty robisz dla związku żeby go ożywić? przytulasz się do męża kiedy chcesz okazać mu czułość i sobie także? czy może wyłącznie czekasz na przytulenie z jego strony i jestes sfrustrowana tym, że tego ci nie okazuje?
      mam wrażenie że jesteś wściekła na męża i pełna pretensji/rozczarowania nim a to średni grunt na bliskość w związku... a jak było między wami wczesniej? kto okazywał więcej czułości? co lubliscie wczesniej robić razem?
    • napis_z_obrazka Re: walka o zwiazek 04.07.13, 21:38
      sari5 napisała:

      > zastanawia mnie to sformulowanie. co to jest wlasciwie walka o zwiazek tak konkretnie? juz samo slowo walka brzmi jak szykowanie sie do wojny. a przeciez na wojne nie idziemy cos polepszyc. i co to niby jest to naprawianie, polepszanie tak konkretnie?

      Walka o zwiazek brzmi jakby wszystko jedno z kim ten zwiazek, aby byl;-) Juz lepiej brzmi zawalczyc o Kogos. Moze tu piesek pogrzebany?

      moj maz uwaza, ze skoro on nie pije, nie bije, nie zdradza, pieniadze zarabie to juz jest full wypas pakiet dla zony i o co ja sie czepiam i marudze. a ja sie nie czuje wogole szczesliwa, bo czuje sie jakbym tkwila w martwym zwiazku. bo oprocz w/w "zalet" nic, kompletnie nic mi ten zwiazek nie daje. o calusa na dzien dobry czy dowidzenia sie musze upomniec, o wziecie za reke na spacerze takze. zadnego przytulania, czulosci itp babskich fanaberii. ot prosty chlop.

      Niektorzy mowia, ze to co chcesz dostac od kogos, sama daj. Moze sprawdz, czy to prawda;-)
    • blond_suflerka Re: walka o zwiazek 05.07.13, 12:18
      A jak było na początku związku? Mąż miał zalety a Ty miałaś taki związek jaki chciałaś?
      • andevi Re: ? 05.07.13, 16:08
        My zaczynalismy w zwiazku od znalezienia wspolnych rzeczy, ktore lubilismy robic RAZEM. Maz jako autysta po prostu nie umial spedzac czasu razem. Swoj swiat, swoj komputer, swoja jaskinia - i nie waz sie smoka z jaskini wyciagac!
        Male rzeczy. Wspolna wieczorna herbata, lisciasta, dobra gatunkowo, zaparzona swiezo. Wspolnie ogladany serial o 2222 odcinkach:) No, tu akurat byl "Star Trek", i zgadnijcie, kto jest ulubiona nasza postacia. Skonczylismy "Star Trek", byl "Maly domek na prerii" - wszystko na DVD. Regularne byly te nasze wieczory. Dzieci spaly, a my mielismy czas tylko dla siebie. Albo gadalismy o wszystkim, co nas nurtowalo, smieszylo, co sie wydarzylo danego dnia. Wspolne wyjazdy z dziecmi do kosciola. Wspolne niedzielne spacery do parku.
        Dzis juz mamy sporo takich "wspolnych"i "razem". jednak kazde z nas potrzebuje czasu tylko i wylacznie dla siebie, gdy chce pobyc po prostu samo, w swoim swiecie, ze swoimi myslami. Czasem otwiera furtke i wpuszcza tam drugiego. I chyba wlasnie o to chodzi w zwiazku, by znac swiat tego drugiego i nie bac sie pokazac mu wlasnego. Nawet jesli inni odrzucili, wysmiali, pogardzili, przezwali, ponizyli - zabili.
        • paris-texas-warsaw Re: ? 05.07.13, 16:30
          "Mały domek na prerii" to był wspaniały film:) Dzięki za przypomnienie:) Muszę kupić dzieciakom:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: walka o zwiazek 07.07.13, 21:25
      Mimo, że słowo walka kojarzy się z przemocą i wojenną retoryką to wojny i walki mogą być w słusznej sprawie. Czasem nie ma innego sposobu niż działanie wycelowane w problem. Czasem trzeba użyć siły. W słowie walka jest też determinacja, uznanie celu za ważny, w który warto zaryzykować.
      Więc nie oceniałabym pejoratywnie słowa "walka" użytego w kontekście związku. Bo związek jest ważny, gdyż zawiera w sobie wiele poczynionych inwestycji i potrzebuje zwrotów.
      No i teraz musi Pani sama ocenić czy Pani związek wart jest polepszania i czy Pani gotowa jest gotowa na trud i ryzyko walki. Po walce czasem wyłania się nowy porządek, więc może warto. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • mruwa9 Re: walka o zwiazek 10.07.13, 02:12
      dla mnie osobiscie (jako osoby niezbyt sentymentalnej) pretensje o brak calusa czy trzymania sie za rece to dziecinada.
      A zamiast jeczec o to, czego ewentualnie mi brakuje, wole myslenie pozytywne: co daje mi ten zwiazek? Co sprawilo, ze jestem z tym czlowiekiem, ze go pokochalam, ze razem mieszkamy, ze zdecydowalismy sie na wspolne potomstwo?
      I to zmienia troche perspektywe, bo zamiast tesknic za nieosiagalnym, pozwala sie cieszyc tym, co osiagnelismy, tym, co mamy.
      A nieosiagalne moze byc, zeby mezczyzna mial takie same priorytety, jak kobieta. Na przyklad dla niego trzymanie sie za rece i patrzenie w oczy ukochanej moze byc malo istotne, albo wrecz infantylne, nie dlatego, ze nie kocha swojej rodziny. Moze dla niego sposobem na okazywanie milosci rodzinie jest poczucie odpowiedzialnosci za zdobycie srodkow na utrzymanie domu?
      Banalne wyjscie poza egocentryczne myslenie "ja, mnie, moje" i bardziej empatyczne spojrzenie na partnera moze dac bardziej pozytywny obraz wlasnego zwiazku, niz sie to pierwotnie wydawalo?
      • sebalda Re: walka o zwiazek 10.07.13, 11:13
        Ja też jestem z tych, które bardziej sobie cenią czyny niż puste słowa czy gesty. Co mi z tego, że facet będzie mnie trzymał za rękę, będzie wyznawał kilka razy dziennie miłość, jak w codziennym pożyciu będzie trudny, nieodpowiedzialny czy egoistyczny.
        Z drugiej jednak strony rozumiem kobiety, które pragną czuć się kochane. Jedne potrzebują tego przytulenie, drugie nie, ale to nie znaczy, że ta potrzeba jest infantylna, głupia, nieistotna. Może bierze się ona z tego, że w dzieciństwie tego nie zaznały? Czy to jest ok, że facet taką potrzebę kompletnie ignoruje, wyśmiewa? Czy to go tak wiele kosztuje? Zakładam, że ona też spełnia jego potrzeby, ale on nie widzi jej potrzeb. Bo jasne, że jak ona go olewa, a tylko wymaga, to trudno wymagać, by on się starał za dwoje.
        Przy czym często jest tak, że nie wiadomo, co jest praprzyczyną. Jego szorstkość i brak chęci, by spełniać jej nie takie znowu wygórowane potrzeby, czy jej deficyty w spełnianiu jego potrzeb, które poskutkowały jego niechęcią. Często jest tak, że ona z ciągle niespełnioną potrzebą bliskości w związku, coraz bardziej czuje się niekochana i niepotrzebna, a co za tym idzie sfrustrowana i odpłaca tym samym mężczyźnie, który tym bardziej daje sobie prawo do tego, by ją lekceważyć i spirala wzajemnej niechęci nakręca się coraz bardziej. Tym bardziej, że ona tę bliskość może realizować z dziećmi i tu znowu pretensja męża, że ona przelała całą miłość na dzieci. Nie pamięta jednak, że jak ona żebrała o choćby okruchy czułości, to on ją za to wyśmiewał. A przecież tak niewiele było trzeba, by kobieta była zadowolona, a tym samym chciała zadowalać jego.
        Wiem oczywiście, że są inne scenariusze, że są inne praprzyczyny i że mogą leżeć po stronie kobiety, ale z takim scenariuszem, jaki opisałam, mamy bardzo często do czynienia na tym forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka