Dodaj do ulubionych

Zakochane 13-latki

19.10.13, 11:44
Może macie jakiś fajny pomysł jak porozmawiać z córką (6 klasa podstawówki),jakich argumentów użyć,żeby przekonać ją,że trzynaście lat to nie jest moment na posiadanie "chłopaka".
Ja już w sumie z nią rozmawiałam i tłumaczyłam,że to stanowczo za wcześnie,że teraz to może mieć co najwyżej kolegów,że teraz jest czas na naukę przede wszystkim.Ponieważ mieszkamy niedaleko dyskoteki,kilkakrotnie pokazywałam jej pijane nastolatki i tłumaczyłam jak kończą takie dzieciaki.Dziewczyny zwykle wczesną ciążą i brakiem perspektyw na godziwe dorosłe życie.Bo co 15-latka,bez wykształcenia może zapewnić za przyszłość sobie,albo dziecku,najczęściej ojciec dziecka się wtedy też ulatnia i ogranicza do płacenia alimentów.
Wiele już jej tłumaczyłam.Ona wydaje mi się rozumie,że teraz nie czas na chłopaków,ale na naukę przede wszystkim,bo teraz pracuje na swoje wykształcenie,od którego zależy jej przyszłość.Jednak w jej klasie tylko ona i jeszcze jedna dziewczyna,nie mają swoich chłopaków.Pozostałe dziewczyny jakby jakiś amok na te miłości dopadł.Wszystkie mają swoich kawalerów.Chodzą za rękę,przytulają się.Mojej córce te zachowania wydają się co najmniej dziwne,bo miała zawsze kładzione przeze mnie do głowy,że na wszystko w życiu jest czas,na naukę,na miłość,na chłopaka,na męża,na karierę zawodową,na dzieci i nie można pewnych etapów na siłę przyspieszać bo to nigdy na dobre nie wychodzi.
Jednak mam takie odczucie,że mimo wszystko presja klasowa robi swoje.Zresztą nikt nie lubi odstawać od ogółu.Córka i tamta druga dziewczyna również chciałyby chyba mieć chłopaków,bo taki "trynd" w klasie.
Rozmawiałam z córką i o tym,że teraz "trynd" jest na chłopaków,za rok będzie na palenie,albo picie,potem na narkotyki i że nie każdemu głupiemu tryndowi trzeba się poddać.Człowiek ma też rozum i pora zacząć go używać i ważyć za i przeciw.
Nie wiem czy dobrze z nią rozmawiam.Staram się jej to wszystko tłumaczyć.Jednak nie chciałabym aby przytakiwała mi w domu,bo wie,że tak wypada,ale w głębi serca myślała co innego.
Swoją drogą przejeżdżając obok gimnazjum codziennie rano widzę całujące się pary na boisku szkolnym.Dzieciaki nie mają kompletnie zahamowań.Dla mnie to by było nie do pomyślenia posiadanie chłopaka w wieku 14-15 lat i jeszcze całowanie z nim na boisku szkolnym,gdzie widzą mnie inni uczniowie i nauczyciele.
Nie wiem czy to już oznaka naszych czasów,że wszystko kręci się tylko wokół jednego...
Obserwuj wątek
    • agcerz Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:14
      Całowanie się przed szkołą jest rzeczywiście straszne. Stąd tylko krok do narkomanii i napadów na banki.
      Nie obraź się, ale czy ty masz syndrom "zapomniał wół, jak cielęciem był"?
      Przestań ględzić dziewczynie i pogódź się z tym, że stopniowo tracisz na nią wpływ. Taka norma wiekowa, nie trynd.
      • zuzi.1 Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:30
        Dokładnie ;) to całowanie to w ogóle straszne ;-)
      • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:31
        agcerz napisała:

        Nie obraź się, ale czy ty masz syndrom "zapomniał wół, jak cielęciem był"?
        > Przestań ględzić dziewczynie i pogódź się z tym, że stopniowo tracisz na nią wp
        > ływ. Taka norma wiekowa, nie trynd.
        Absolutnie nie mam syndromu woła co zapomniał jak cielęciem był,ale ja o chłopakach to raczej zaczynałam dopiero w liceum myśleć.Jakoś kłóci się z to z moim poczuciem smaku,zasad moralnych i dobrego wychowania całowanie się w gimnazjum na boisku szkolnym.Jakoś tak ciężko mi to przyjąć za normę wiekową.Idąc tym tokiem myślenia,to w liceum młodzież będzie zawierać małżeństwa,tworzyć rodziny,mieć dzieci bo taka norma wiekowa?Skoro w podstawówce przerobili już etap pierwszej miłości,w gimnazjum stałe związki to standard to w liceum czy w szkołach ponadgimnazjalnych muszą być rodziny,tak?
        Jednak jak porównuję starsze kuzynostwo córki zarówno ze strony męża jak i mojej to nikt w gimnazjum dziewczyny czy chłopaka nie miał.A kuzynostwo,jest teraz w wieku licealnym,więc nie są tacy starzy znowu.Póki co tylko jedna kuzynka,w klasie maturalnej ma stałego chłopaka.Reszta to jakieś przelotne miłostki,tudzież miłości platoniczne.Czyli jednak można....
        Nie ględzę też córce tylko z nią rozmawiam,tłumaczę,pokazuję na przykładach,jak działają różne zachowania.Bo niby skąd 13-latka ma mieć taką mądrość życiową jak trzydziestoparolatka?A nie wyznaję zasady,że ma się uczyć na błędach.Te błędy mogą ją drogo kosztować.
        • zuzi.1 Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:36
          Wydaje mi się, ze przechodzisz ze skrajności w skrajnosc w swoim myśleniu, bo albo całowanie pod gimnazjum i wczesna ciąża albo brak kontaktów z rówieśnikami, brak całowania i integracji z chłopcami i tylko skupienie na szkole..., pomyśl sobie, że są jeszcze stany pośrednie... i dzieci będące w tych stanach (w tym całujące się przed gimnazjum) nie kończą jako małoletnie matki bez perspektyw, Twoja w tym rola aby córkę mądrze wychowac, informowac o konsekwencjach, mówic o sprawach intymnych, edukowac w tym zakresie. Chyba trochę przesadzasz.
    • blond_suflerka Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:36
      Pomyliłaś dwie sprawy. Oczywiście to nie jest czas na jakąś poważną bliskość fizyczną a na pewno nigdy nie jest dobry czas, żeby robić coś dlatego, że inni robią. Ale na pewno to już jest moment kiedy córka może się zakochać, kiedy jakiś chłopiec może jej się podobać. Opowieściami o nauce nie dajesz córce prawa do bycia sobą a takie podobanie się czy zakochanie to naturalny etap rozwoju, właściwy dla tego wieku.
      Jeśli dalej będziesz stosować taką narrację to córka po pierwsze nie będzie dzieliła się z Tobą swoimi przezyciami a po drugie-zupełnie niepotrzebnie zakoduje sobie, że uczucia nie są dobre, że trzeba się tego wstydzić, ukrywać, itd. A pierwsze miłości to piękna sprawa i powinnaś cieszyć się wraz z córką, że może ona coś takiego przeżywać.
      Najważniejsze jest jednak tło czyli to w jakis sposób wychowujesz dziecko. Po pierwsze miłość i akceptacja, poczucie bezpieczenstwa, które sprawiają, że córka nie będzie jedną z tych głodnych miłości i akceptacji i nie będzie tego szukała na zewnątrz w jakiś desperacki sposób. Kochaj swoje dziecko, szanuj jej uczucia, nie mów, że jest na nie za młoda bo to nie prawda. Wspieraj ją, inicjuj działania, które budują poczucie własnej wartości. To wszystko będzie tarczą ochronną przed głupimi zachowaniami. Właśnie to a nie pogadanki, że tylko nauka jest ważna. Nauka jest ważna ale rozwój emocjonalny jeszcze ważniejszy.
      Poza tym pokazuj i ucz czym jest miłość. Że nie jest całowaniem się na pokaz, robieniem czegoś bo ktoś tak chce, dotykaniem się gdzieś w toalecie, itd. Pokazuj, że sympatia czy miłość to wspólne spędzanie czasu, szanowanie się, trzymanie za rękę czy przytulanie. I że najlepiej to wszystko smakuje kiedy wychodzi w naturalnie, bez pośpiechu, kiedy dwie strony czują, że chcą.
      Takie postępowanie sprawi, że córka będzie znała swoją wartość ale także wartość uczucia/miłości i nie pomyli tego z atrapą bliskości.
    • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:37
      Włosy stają na głowie jak się to czyta.
      Przelewasz na córkę szerokim strumieniem swoje własne lęki.
      Między posiadaniem chłopaka w wieku lat 13 a pijaństwem pod dyskotekami (sic!) czy nastoletnią ciążą związku przyczynowego praktycznie nie ma.

      Dzieciaki w tym wieku się uspołeczniają. Zabawa w chodzenie z chłopakiem jest właśnie elementem tego uspołeczniania. W 99% przypadków taki "związek" będzie to polegał na chodzeniu za rękę na przerwie i chwaleniu się tym przed koleżankami.
      To, że Twój mózg produkuje wizje dzikich orgii to jest Twój problem psychiczny. Nie warto się nim dzielić z córką.

      Uświadamiać córkę w tym wieku warto. Ale Ty nie uświadamiasz, Ty bredzisz. W ciąże zachodzi się od seksu, nie od posiadania chłopaka. Upija się alkoholem, nie posiadanym chłopakiem.
      Ogólnie strasznie mi szkoda Twojej córki.
      • agcerz Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:52
        Większość z nas była "zakochana" w tym wieku. Nie miało to wpływu (większego) na naukę. Owszem, urodziłam dziecko - w wieku 32 lat...
        To, co serwujesz córce, nazywano dawniej wapniactwem. Nie spodziewałaś się, że hormony zabuzują w tym wieku? Naprawdę, to jest norma. I nie, nie jest normą zawieranie ślubu w liceum, skąd ty to wzięłaś? W liceum wchodzi się z reguły w poważniejsze związki. Twoją rolą jako matki jest uświadomić skąd się biorą dzieci, przedstawić konsekwencje rozmaitych zachowań, w razie potrzeby (tzw. poważny chłopak w przyszłości) zabrać do lekarza i... stać z boku. Nie wywołuj w normalnym, zdrowym dziecku poczucia winy. Córka ci się wymyka, powtarzam, bo jest nastolatką. Jeśli będziesz jej truć, nic więcej ci nie powie. I wtedy może cię spotkać przykra niespodzianka (nie życzę), np. to, że "okazało się", że jest w 8. miesiącu ciąży, a t nic nie wiedziałaś. Naprawdę nie życzę tego wam obu.
        • agcerz Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 12:56
          I jeszcze jedno: nie porównuj. Nie porównuj. Nie porównuj.
          Zresztą skąd wiesz, że kuzynostwo nie było zakochane w wieku 13 lat?
    • edw-ina Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 13:12
      Strasznie szkoda tej twojej córki. Zamiast móc opowiadać mamie, jak to Franek z VI B nie może od niej oderwać oczu na korytarzu i że koleżanka koleżanki powiedziała to i tamto, że on to i owo, to musi się ukrywać. A ile ty tracisz. I mówiąc tak do córki dalej, tylko zbudujesz dystans między wami, nic poza tym. Ale to twój wybór. Tylko szkoda dziecka. Wchodzi w nowy etap dojrzewania i nie ma nawet przewodnika, kogoś, kto zrozumie jak to jest. Przykre.
    • morekac Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 13:24
      Wiesz, najpierw myślałam, że masz problem, bo dziecko się już zakochało i chce na dyskoteki chodzić.
      Myślę, że mniej jej truj, a bardziej słuchaj tego, co mówi. Chyba będziesz miała lepszą orientację co do jej poglądów na te czy inne sprawy.
      Może wcale nie ma ochoty podążać 'za modą' - w każdym razie nie w tej dziedzinie.
      Może jednak nie wszystkie dziewczyny i chłopcy w klasie są już sparowani
      A może to ty masz jakąś obsesję i stąd w twoim mniemaniu każda gimnazjalistka całuje się na szkolnym boisku... Oraz rozpoczyna współżycie seksualne.
      BTW: jak ci zacznie coś na temat tego 'parowania', to spytaj, czy jest jakiś chłopak w klasie/szkole, który jej się podoba. I dlaczego jest taki super... ;-)
      Albo dlaczego chciałaby mieć 'swojego chłopaka'.
    • milamala Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 13:58
      Jestes pewnie w mom wieku, a moze nawet mlodsza. Ne wiem gdzie sie wychowalas ale za naszych czasow wierz mi bylo calkiem do pomyslenia zeby 13,14,15 latki mialy swoich "chlopakow". Nie pisz jak matrona.
      • majuszka77 Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 14:12
        w klasie mojego syna była tylko jedna taka para i była raczej wyśmiewana przez rówieśników ,miłość szybko wygasła ,dzieci nie mają chłopaków jeszcze toż to 12 -13 latki ............u starszego już widać jakieś związki ale oni mają 14 15 lat .......
      • paris-texas-warsaw Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 14:20
        "Mojej córce te zachowania wydają się co najmniej dziwne,..."

        Wg mnie jesteś nieźle odrealniona, żeby nie napisać ostrzej. Oddziel to co córka mówi, od tego co myśli i uświadom sobie, że nie masz o tym pojęcia. Pewnie nie masz też pojęcia, że rodzice nie wiedzą o większości tego, co dzieje się w szkole, na szkolnym boisku i za budynkiem szkolnym;)
        Nie chcę pisać, że to co robi ogół to jest najlepsze, ale zazwyczaj to co robi ogół, to właśnie norma. Może poczytaj sobie o rozwoju nastolatków? Może jakieś blogi nastolatków poczytaj i inne takie. Myślę, że mało wiesz o życiu tych kuzynów, o tym co myślą etc.
        Z tego co ja widzę, to już w przedszkolu dzieciaki mają swoich ukochanych, potem chyba jakiś okres latencji czy jak to się nazywa, a potem to już chce się żyć na całego:))) Jakis taki lękowy stosunek do życia chyba masz...

        Nie wiem, co niesmacznego jest w całujących się nastolatkach. Ja im zawsze zazdroszczę tej młodości i młodych ciał;)
        • verdana Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 14:32
          To co robisz jest obrzydliwe. Córka jest zakochana w chłopaku, albo po prostu jej się podoba, a Ty z pierwszego zafascynowania robisz coś brudnego, obrzydliwego, co kończy sie ciąża i demoralizacją. Nie, nie uczysz córki, ze należy mieć chłopaków w odpowiednim wieku, tylko, ze miłość jako taka jest obrzydliwa. Podejrzewam, ze ona nawet nie myśli o seksie, to Ty nie rozumiesz miłości nastolatków - dla Ciebie miłość to seks i tyle.
          Jedyne, co możesz osiągnąć to kompletną utratę zaufania córki. Mam nadzieję, ze zrobi jedyną rozsądną rzecz - przestanie Ci opowiadać o czymkolwiek. Jesli nie, może mieć kłopoty w przyszłości.
          Mam lat 56. Całowałam sie z chłopakami w podstawówce, nie, nie miałam jeszcze 13 lat nawet. I co? I nic. Po prostu nic.
          --
    • sanciasancia Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 15:23
      Tłumacz, tłumacz. Teraz toto jeszcze młode i naiwne i łyka takie prawdy jak pelikan.
      Za kilka lat córka się zorientuje, że to bzdury kompletne i jedyne zapewne dojdzie do wniosku, że jeżeli chodzi o sprawy damsko-męskie nie jesteś nieco głupawa i w ogóle na ten temat już z tobą nie będzie rozmawiać i jeżeli już stawiać prze faktami dokonanymi. "Jak to mamo, nie jesteś pewna czy Franek podoba Ci się podoba? Mnie się podoba, właśnie kupilismy razem mieszkanie."
    • rotkaeppchen1 Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 16:58
      O matko! Ja pamietam, ze po raz pierwszy na powaznie zakochalam sie wlasnie majac 13, niestety bez wzajemnosci, dlatego bez calowania :D
      • agcerz Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 17:21
        Ciekawe, jak autorka wątku opisuje całowanie się młodzieży - jako coś niemoralnego. Fascynujące, bo dla mnie niemoralne jest okradanie innych, zabijanie, kłamstwo... ale na pewno nie pocałunki. To bardzo smutne, że ktoś tak może interpretować młodzieńcze zauroczenie. Może nawet takie podejście jest nienormalne.
        • agcerz Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 18:16
          Przypomniał mi się opis jakiegoś wiejskiego środowiska, gdzie normą było, że z okazji pierwszej miesiączki ojciec uderzał w twarz dziewczynkę i nazywał ją kurwą. (Wiadomo, prędzej czy później się puści...) Naprawdę strasznie mi żal tej 13-latki.
        • rotkaeppchen1 Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 21:02
          Co ja bym wtedy dala za pocalunek, za cokolwiek! :D To bylo niesamowite doswiadczenie, mimo ze wiele nocy przeplakalam - w koncu zakochalam sie bez wzajemnosci. Ale za to teraz mam wspomnienia!
    • 71tosia Re: Zakochane 13-latki 19.10.13, 21:47
      to niech corka znajdzie chlopaka, z ktorym bedzie sie uczyc i wspolnie odrabiac lekcje ;-).
      Wbrew temu co pisza tu inne autorki nie podzielam opinii ze 13 lat to normalny wiek, w ktorym ma sie chlopaka, zdarza sie ale powszechne to jednak nie jest. Z prostego powodu w tym wieku chlopcy sa jeszcze na etapie ganiana na przerwie z kolegami a towarzystwo dziewczyn uznaja za nudne. U mojej corki zaczelo to byc normalne dopiero w wieku 16-17, czyli liceum.
      Rozmowa z dzieckiem o zaczeciu wspolzycia, konsekwencjach takiej decyzji powinna byc czescia procesu uswiadomienia, 13 lat to troche nawet za pozno.
      • ilianna Re: Zakochane 13-latki 20.10.13, 00:03
        Heh, u mnie 13 lat to były ostatnie chwile na szaleństwa z chłopakami, bo mając 15 zaczęłam spotykać się z moim obecnym mężem i skończyło się rumakowanie :D. Wbrew Twojemu dziwnemu przekonaniu ślub wzięliśmy po 10 latach związku, a dziecka dorobiliśmy się dopiero mając lat 29 :D.
        Ale tych chłopców z podstawówki nadal miło wspominam i jak się gdzieś przypadkiem spotkamy to zawsze patrzymy na siebie z takim błyskiem w oku ;). Miłości z podstawówki zostają w człowieku na całe życie.
        • makowapanienka2 Re: Zakochane 13-latki 20.10.13, 01:24
          Jakbym moją matkę słyszała :-) Efekt był taki że po prostu przestałam jej cokolwiek na ten temat mówić i postanowiłam sobie że ja mojej córce tego nie zrobię. Słowa dotrzymałam wiem kto się córce podoba i kto się podoba jej koleżankom. Opowiada mi swoich kolegach i koleżankach. Córka wie że może mi wszystko powiedzieć ( wie też że nie wszystko musi) a ja nie będę jej oceniać czy moralizować. W tym wieku dziewczynki mają takie jakieś straszne "parcie" na to żeby mieć chłopaka a potem im to przechodzi :-) Postępując w ten sposób możesz stracić z nią kontakt.
      • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 07:23
        71tosia napisała:

        Wbrew temu co pisza tu inne autorki nie podzielam opinii ze 13 lat to normalny
        > wiek, w ktorym ma sie chlopaka, zdarza sie ale powszechne to jednak nie jest. Z
        > prostego powodu w tym wieku chlopcy sa jeszcze na etapie ganiana na przerwie z
        > kolegami a towarzystwo dziewczyn uznaja za nudne. U mojej corki zaczelo to byc
        > normalne dopiero w wieku 16-17, czyli liceum.

        I tu się z Toba zgadzam w 100%.Powiem więcej założyłam taki sam wątek na forum rówieśników córki.Wszystkie matki mające dzieci w 6-klasie odpowiedziały,że u nich coś takiego jak prowadzanie się za rękę z chłopakiem,tudzież jakieś zakochiwania się kompletnie nie istnieją.Dzieciaki zajęte są nauką,spotkaniami towarzyskimi w szerokim gronie,sportem itd.Polecam zatem forum Gwiazdki 2001.
        Odnoszę wrażenie,że osoby wypowiadające się w tym wątku nie mają dzieci w wieku mojej córki i na ten temat po prostu teoretyzują.

        Rozmowa z dzieckiem o zaczeciu wspolzycia, konsekwencjach takiej decyzji powinn
        > a byc czescia procesu uswiadomienia, 13 lat to troche nawet za pozno.
        Nigdzie nie napisłam,że dopiero teraz zaczęłam z nią rozmowę o uświadamianiu.To już zrobiłam kilka lat temu.Tylko stosownie do wieku dozowałam ilość informacji.
    • feronique Re: Zakochane 13-latki 20.10.13, 07:53
      Mnie także żal Twojej córki. Co to w ogóle za gadanie, że w wieku 13 lat jest czas na naukę? Przecież wiadomo, jaka to nauka w szkole. Przed maturą - to dopiero jest czas na naukę! Albo na studiach. Wiesz, jeszcze mogłabym zrozumieć Twoją argumentację, gdyby córka miała same pały od góry do dołu, a ze szkoły uciekała, żeby całować się po kątach, ale pociskając takie farmazony dziecku, które dobrze sobie radzi w szkole i nie wykazuje żadnych pociągów ku "złemu" możesz co najwyżej wyrządzić jej ogromną krzywdę, bo demonizujesz i naukę (oooo, nauka to całe Twoje życie i poza nią nie ma nic) i związki (które są w życiu raczej zjawiskiem pozytywnym niż negatywnym).
      Ja też nie miałam chłopaka w podstawówce (jestem z pokolenia przedgimnazjalnego), ale niektóre dziewczyny miały. Pocieszę Cię, że jednak większość z nich skończyła studia i urodziła pierwsze dziecko w okolicach 30. Nie zauważyłam korelacji dodatniej między posiadaniem chłopaka, a upijaniem się do nieprzytomności. Jeśli dalej będzie uderzać z córką w takie tony to - w zależności od tego, jak silny masz na nią wpływ - albo wychowasz ją na dziwoląga-starą pannę, albo osiągniesz efekt zgoła odwrotny do zamierzonego.
      • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 07:54
        W takim razie idąc tym tokiem myślenia niech córka lata i obściskuje się jak inne panny z chłopakami po kątach,niech lata na dyskoteki, bo taki fajny to wiek.Nauka wiadomo nie zając nie ucieknie.
        A potem jak zacznie zawalać przedmiot za przedmiotem (bo się zakochała i rozterki miłosne będzie przeżywała)to żeby dostać się do dobrego gimnazjum u nas w mieście to niestety,ale trzeba mieć bardzo dobrą średnią dobrze powyżej 4,5.Jeśli nie to czeka ją zwykły osiedlowy moloch,gdzie chodzą dzieci delikatnie rzecz ujmując różne,w większości takie,które nauczycieli i naukę mają w ciężkim poważaniu,ale za to korzystają z uroków młodości ile wlezie.A za parę lat takiego błogiego,niefrasobliwego żywota,obudzą się z ręką w nocniku,jak do dobrej pracy wymagać będą dobrego wykształcenia,a oni mają gimnazjum w porywach skończone i pretensje do całego świata,że biedni i pokrzywdzeni przez los.A jak się trzeba było uczyc to gdzie byli??Po kątach się całowali,na dyskotekach piwo chlali itp.Ale co tam wg.Was to przecież takie jest prawo młodości,szaleć,bawić się,zakochiwać itd.
        Jestem bardzo ciekawa ile osób dających mi takie rady,ma dziecko w wieku mojej córki?
        Albo jeszcze inaczej, nawet zakładając,że wszyscy wypowiadający się tutaj mają dziecko w wieku mojej córki ew.2-3 lata starsze,naprawdę pozwoliłoby w takim momencie jak 6-klasa,kiedy to za chwilę czeka ich sprawdzian kończący etap podstawówkowy i który to sprawdzian niejednokrotnie waży o tym do jakiego gimnazjum dziecko się dostanie,na latanie z chłopakiem za rękę,obściskiwanie się,czy jeszcze latanie na dyskoteki w imię szalonej młodości.
        Jakoś tak nie wierzę,że z czystym sumieniem tak na wszystko jak leci pozwalacie swym dzieciom w realu.Zatem zanim kogoś zjedziecie i wyzwiecie od wapniaków,to zastanówcie sie co rzeczywiście zrobilibyście mając szóstoklasistkę w domu,potem gimnazjalistkę stojącą przed wyborem liceum i wreszcie maturzystkę.I proszę o niewypowiadanie się mam przedszkolaków,bo przed Wami jeszcze dłuuuuuuga droga.
        Nie wierzę,że mając dziecko na tak przełomowych etapach życia,nie zainteresujecie się tym,czy i jak się uczy czy tylko radośnie będziecie przyklaskiwać korzystaniu z uroków życia przez potomka.
        • agcerz Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 09:04
          Kobieto, czyś ty oszalała? Skąd u ciebie takie popadanie ze skrajności w skrajność? (Dziewczyny wyżej już pisały o tym...).

          Jeśli np. pójdzie na dyskotekę np. raz w miesiącu (bo ty o tym decydujesz), naprawdę uważasz, że się stoczy, rozpije i zajdzie w ciążę?

          Jeśli np. będzie chodziła za rączkę z kolegą - naprawdę uważasz, że dostanie się do najgorszego gimnazjum w mieście?

          Nie, nie ma takiej prostej zależności.

          Twoja wizja świata to jakaś oblężona twierdza. Przyjmij do wiadomości, że zakochana nastolatka zrobi to, co będzie chciała. Umieść ją w szkole przyklasztornej - wymknie się przez lufcik.

          Na tym kończę mój udział w tym wątku. Sukcesów wychowawczych życzę.
        • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 09:09
          Strasznie przesadzasz. Dla Ciebie chłopak - w wieku 13 lat zazwyczaj oznaczający po prostu "chłopak, w którym się podkochuję i chodzimy rzaem na spacer, od święta do kina", oznacza demoralizację, seks nieletnich , narkotyki i niewiadomocojeszcze.
          Tłumaczenie dziecku, zę nauka to jedyne co powinno ja interesować jest zwyczajnie głupie, bo to tak, jakby tłumaczyć dorosłej kobiecie, ze jej życiem ma być wyłącznie praca, bo nie dostanie awansu.
          Zamiast pogadać z dzieckiem i powiedzieć,z ę zakochanie jest OK, ale nie czas na romans, Ty od razu snujesz apokaliptyczne wizje. Ciekawe, ze nie masz cienia zaufania do własnego dziecka - po prosty WIESZ, ze jeśli nie będziesz moralizowała, to Twoja trzynastolatka jest gotowa wskoczyć do łóżka pierwszemu lepszemu. Jeśli tak jest, to najwyraźniej Ty obudziłaś sie z ręką w nocniku, doprowadzając do demoralizacji dziecka. Jesli nie - to dlaczego uwazasz, ze masz głupie dziecko?
          • 3-mamuska Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 10:02
            Ta jak sie ma chłopaka w wieku 13 lat, to myśli sie tylko o seksie , bzykania sie i ciąży, nauka w las, kradzieże bo na narkotyki trzeba mieć i alkohol.

            Boże kobieto do tego jeszcze daleko.

            Chłopaka takiego to człowiek trzyma za rękę i da buziaka. Chodzenie po bułki do sklepu i spędzania czasu na podwórku.
            Ale takie dzieci jeszcze o seksie nie myślą.

            Czy ty nie rozumiesz tej różnicy.
            O ciąże to szybciej w wieku 16-18 lat, niż teraz bo narkotyków daleka droga od chodzenia za rączkę.

            Ale rób tak dalej o następnym chłopaku corka ci juz nic nie powie, nie powie ci ze chce zacząć sypiac ze swoim chłopakiem i nie poprosi o poradę.
            Gratuluje zawzietosci i krótkowzroczności.
          • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 10:33
            verdana napisała:

            Ciekawe, ze nie masz cienia
            > zaufania do własnego dziecka - po prosty WIESZ, ze jeśli nie będziesz moralizow
            > ała, to Twoja trzynastolatka jest gotowa wskoczyć do łóżka pierwszemu lepszemu.
            > Jeśli tak jest, to najwyraźniej Ty obudziłaś sie z ręką w nocniku, doprowadzaj
            > ąc do demoralizacji dziecka. Jesli nie - to dlaczego uwazasz, ze masz głupie dz
            > iecko?

            Wcale nie uważam,że mam głupie dziecko.Ale przepraszam bardzo skąd 13-latka ma wiedzieć co w jej życiu jest ważne,jeśli to rodzice nie pokażą ,nie nakierują na odpowiednie tory.Skąd ma wiedzieć o seksie,antykoncepcji itd.Oczywiście,że nie musi i moim zdaniem nie powinna z tej wiedzy korzystać jeszcze,ale to nie znaczy,że ma o tym nie wiedzieć.Jak ma się utrzec,przed pedofilem,skoro nawet nie będzie wiedziała,że coś takiego w naturze występuje,jeśli w domu się będzie milczało na ten temat,bo po co ględzić.Skąd ma wiedzieć,że w wieku 13-lat lepiej jednak jakby przysiadła nad książką niż na kanapie z chłopakiem,bo to pierwsze bardziej odpowiednie w tym wieku dla niej i większe korzyści jej przyniesie.Skąd ma to niby wiedzieć?Z TV,od koleżanek,które takie mają doświadczenie życiowe jak ona?Od tego właśnie są rodzice,żeby tłumaczyli,wskazywali prawidłową drogę,żeby się gdzieś tam dzieciątko nie pogubiło.Bo czasem jak się za mocno pogubi,to bardzo ciężko jest wejśc na tą właściwą ścieżkę.
            Może powinnam w takim razie radośnie puścić ją na szerokie wody młodości i swobody i niech sobie radzi.A co mnie to obchodzi ,ma swój rozum,ma.Niech lepiej pójdzie na dyskotekę z koleżankami,tam jej dosypią coś do drinka,przeleci ją 6-7,dajmy na to 15- latków i po sprawie.Pewnie,że nie od razu tak się musi stać,a może nigdy się tak nie stać,ale to nie oznacza,że ja mam jej o tym nie mówić,że takie rzeczy się dzieją.Bo jak by się nie daj Boże coś takiego stało to panna przyjdzie i powie ojej ja nie wiedziałam,że coś takiego jak pigułka gwałtu istnieje.A tu okazuje się,że istnieje ma się dobrze.Wbrew pozorom ciąże nieletnich tez się zdarzają.Oczywiście niekoniecznie to musi dotyczyć moje córki,ale to nie oznacza,że ona nie będzie wiedziała,że coś takiego może się zdarzyć.To samo tyczy się narkotyków.Musi wiedzieć,że coś takiego istnieje w jakiej formie itd.Ale też nie oznacza,że musi je brać.
            Sorry,ja swojego dziecka tak nie odpuszczę,bo nie miałabym czystego sumienia jako matka,że nie zrobiłam wszystkiego,aby jej pokazać jakie pułapki zastawia życie i nie zamierzam jej hodować,ale wychowywać.I to wcale nie jest szukanie dziury w całym,demonizowanie rzeczywistości.Po prostu żyjemy tu i teraz i moim zdaniem dziecko powinno wiedzieć o złych i dobrych aspektach życia.Bo nie chcę,żeby miała pogląd,że świat jest słodką,różową bajką,gdzie wszyscy są dobrzy,mili i kochani.Daj Boże,żeby na takich ludzi trafiała,ale musi wiedzieć,że istnieje też ta druga strona.Że pewne czyny,decyzje skutkują konsekwencjami na przyszłość.I to jest moim zdaniem rola odpowiedzialnych rodziców,żeby umieć to dziecku pokazać.Na zasadzie jak w danej sytuacji powiesz A,to wydarzy się to,a jak powiesz B to co innego,a jak powiesz C to jeszcze coś innego.Ale to właśnie jest rola rodziców powiedzieć o tych możliwościach,bo oni przeżyli ileś tam już lat,może przerobili tez dokładnie taką samą sytuację i mają doświadczenie i tzw.mądrość życiową.
            Pewnie,że dzieciak może się postawić okoniem i zrobić po swojemu i piwa sobie naważyć,ale to już temat na inny wątek.
            • a.nancy Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 11:14
              > Wcale nie uważam,że mam głupie dziecko.Ale przepraszam bardzo skąd 13-latka ma
              > wiedzieć co w jej życiu jest ważne,jeśli to rodzice nie pokażą ,nie nakierują n
              > a odpowiednie tory.Skąd ma wiedzieć o seksie,antykoncepcji itd.

              o czym ty piszesz kobieto? co ma piernik do wiatraka? przecież z wątku wynika, że uświadamianie dziecka w twoim wykonaniu to wyłącznie teksty w stylu "masz się uczyć i nie zadawać z chłopakami, bo w ciążę zajdziesz i zawalisz szkołę" - to jest cała wiedza o seksie i antykoncepcji, jaką posiadasz i jaką chcesz jej przekazać?

              > Jak ma się utrzec,przed pedofilem,skoro nawet nie
              > będzie wiedziała,że coś takiego w naturze występuje,jeśli w domu się będzie mil
              > czało na ten temat,bo po co ględzić.

              co ma przestrzeganie przed pedofilami wspólnego z zakochiwaniem się w rówieśniku? bo przecież to wątek o chodzeniu z chłopakiem. chyba, że z góry zakładasz, że ten potencjalny chłopak ma 40 lat?
              można, a nawet trzeba uświadamiać dziecku niebezpieczeństwa. problem w tym, że dla ciebie niebezpieczeństwem jest wszelkie zachowanie, które wykracza poza naukę.

              > Skąd ma wiedzieć,że w wieku 13-lat lepiej j
              > ednak jakby przysiadła nad książką niż na kanapie z chłopakiem,bo to pierwsze b
              > ardziej odpowiednie w tym wieku dla niej i większe korzyści jej przyniesie.

              ma cały dzień z tą książką siedzieć? skąd tak silne przekonanie, że posiedzenie nawet godzinkę na kanapie z chłopakiem :) musi oznaczać zawalenie nauki?

              > Od tego właśnie są rodzice,żeby tłumaczyli,wskazywali prawidłową drogę,ż
              > eby się gdzieś tam dzieciątko nie pogubiło.Bo czasem jak się za mocno pogubi,to
              > bardzo ciężko jest wejśc na tą właściwą ścieżkę.

              jeżeli "dzieciątko" uwierzy rodzicom, że jedyna właściwa ścieżka to siedzenie nad książkami, to się dopiero nieźle pogubi. życie składa się z różnych doświadczeń. i nie wszystkie muszą być tak skrajne i dramatyczne, jak sobie wyobrażasz. od pójścia z chłopakiem do kina nie zachodzi się w ciążę, a od sporadycznego wyjścia na imprezę nie popada w alkoholizm. większość ludzi jakoś potrafi pogodzić różne sfery życia. a skupienie się wyłącznie na jednej (nawet tak "szlachetnej", jak nauka) jest niezdrowe.

              > Może powinnam w takim razie radośnie puścić ją na szerokie wody młodości i swob
              > ody i niech sobie radzi.A co mnie to obchodzi ,ma swój rozum,ma.Niech lepiej pó
              > jdzie na dyskotekę z koleżankami,tam jej dosypią coś do drinka,przeleci ją 6-7,
              > dajmy na to 15- latków i po sprawie.

              litości! kto mówi, że masz? i kto mówi, że masz jej nie uświadamiać? rozmawiaj, uświadamiaj, przestrzegaj, ale na litość boską, zrozum, że nie wszystko jest czarno-białe. i że jeśli jej powiesz, że trzymanie się za rączki z kolegą z klasy skończy się tym, że przeleci ją banda 15-latków, to tylko się ośmieszysz i stracisz w jej oczach autorytet, bo od jednego do drugiego naprawdę daleka droga i milion odcieni szarości.
              • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 13:35
                Przed pedofilem już sie ustrzegła. Pedofil nie sypia z dojrzałą 13-latką, naprawdę.
                • kotobala Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 00:19
                  erdana napisała:

                  > Przed pedofilem już sie ustrzegła. Pedofil nie sypia z dojrzałą 13-latką, napra
                  > wdę.


                  Brawo, brawo. Właśnie pokazalaś, a raczej nie pokazałas, bo: "Pedofil nie sypia z dojrzałą 13-latką, napra
                  > wdę. ".
                  Dajesz gwarancję?
                  Nie próbuj być mądra na siłę, a to już od dłuższego czasu widać. Niestety.
                  • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 00:49
                    > Nie próbuj być mądra na siłę, a to już od dłuższego czasu widać. Niestety.

                    Trololo coś nie bardzo Ci wyszło ;]
                    Pedofil wyrośniętą 13tką się nie zainteresuje. Jak już się dowiesz czym jest pedofilia to zrozumiesz dlaczego.
            • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 11:19
              Może macie jakiś fajny pomysł jak porozmawiać z córką (6 klasa podstawówki),jakich argumentów użyć,żeby przekonać ją,że trzynaście lat to nie jest moment na posiadanie "chłopaka". (...)pójdzie na dyskotekę z koleżankami,tam jej dosypią coś do drinka,przeleci ją 6-7, dajmy na to 15- latków i po sprawie.

              Do psychiatry biegiem marsz.
            • jola_ep Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 18:42
              > .Skąd ma wiedzieć,że w wieku 13-lat lepiej j
              > ednak jakby przysiadła nad książką niż na kanapie z chłopakiem

              Dlaczego lepiej?

              > A co mnie to obchodzi ,ma swój rozum,ma.

              Moja młoda mając lat 12 powiedziała: "mamo nie tłumacz mi, mam swój rozum i umiem sama wyciągać prawidłowe wnioski".
              Więc już za późno na tłumaczenie.

              Ale jak będziesz tak (przepraszam) zrzędzić, snuć takie perspektywy i tak bardzo "wiedzieć lepiej" to licz się z tym, że Twoja panna zamiast rozmawiać z Tobą, wysłucha, może przytaknie, a potem i tak zrobi swoje. Bo wybacz: w jej przekonaniu może być tak, że ona wie lepiej.

              Dopóki nie uszanujesz jej zdania, nie licz na komunikację.
              Trudno się rozmawia z kimś, kto WIE lepiej (lepiej?).
        • morekac Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 10:16
          Wiesz, ty nie masz problemu z córką. Twoje dziecko nie ma bowiem chłopaka, nie obściskuje się na szkolnym boisku, nie chodzi na dyskoteki i nie zawala z tego powodu nauki. Nie robi nic takiego, co mogłoby wzbudzać twój niepokój, ma pewnie tylko lekkiego doła (mam wrażenie,że wszystkie 13-latki to mają), że nie jest na tyle śliczna, by kwiat mlodzieży męskiej leżał u jej stóp i usychał z miłości.
          Za to masz, obawiam się, problem ze sobą, i strasznymi wyobrażeniami na temat numeru, jaki ci dziecię wywinie, jeśli tylko nie będzie kontrolowane 24/7...
        • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 10:58
          > W takim razie idąc tym tokiem myślenia niech córka lata i obściskuje się jak in
          > ne panny z chłopakami po kątach,niech lata na dyskoteki, bo taki fajny to wiek.
          > Nauka wiadomo nie zając nie ucieknie.
          > A potem jak zacznie zawalać przedmiot za przedmiotem (bo się zakochała i rozter
          > ki miłosne będzie przeżywała)to żeby dostać się do dobrego gimnazjum u nas w mi
          > eście to niestety,ale trzeba mieć bardzo dobrą średnią dobrze powyżej 4,5.


          Wydrukuj ten tekst, on świetnie obrazuje Twój stan umysłu i zgłoś się po pomoc. Twoje własne stany lękowe Cie zjedzą i co gorsza, przeczołgają Twoją córkę. Nie chodzi o pozwalanie na wszystko, chodzi o odrobinę rozsądku której Ci ewidentnie brak.

          Choć swoją drogą klasa 13-latków gdzie (prawie) wszyscy są sparowani wydaje mi się jakaś dziwna. O ile dziewczynki w tym wieku istotnie, zaczynają się podkochiwać, o tyle chłopcy jeszcze wolą gry komputerowe. Możliwe że córka przedstawia Ci swój świat (niekoniecznie zgodny z rzeczywistością) a Ty dopisujesz do tego niestworzone rzeczy i straszysz ją bredniami typu "jak będziesz miała chłopaka to nie dostaniesz się do gimnazjum".

          Zakochanie dla 13-latki to nie jest żadna katastrofa. Ale matka z psychozami już niestety owszem.
          • paris-texas-warsaw Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 11:42
            W skrócie:
            1. masz rację, że życie większości ludzi jest ciężkie, bo opiera się na rywalizacji zawodowej i wieloletni okres kształcenia w tym pomaga. Rozdźwięk między dojrzałością seksualną i osiągnięciem pełnego wykształcenia jest wielki i pewnie setki lat temu tego problemu nie było.
            Ale:
            2. Nie uchronisz nikogo przed zakochaniem, szczęśliwym lub nie, swoimi ostrzeżeniami. pamiętaj dodatkowo, że owoc zakazany bardziej ciągnie.
            3. Doba ma 24 h, ale musi być w niej czas i na odpoczynek. Córka może wybraż jak go chce spędzać - na podrywaniu chłopaków, rozmowach z przyjaciółką lub origami. Za daleko posunięte decydowanie jest już przemocą.
            4. Pierwsze miłości to też bardzo ważna sprawa. Edukacja nie jest ważniejsza od treningu interpersonalnego (wystarczy poczytać historie na forum). Nie łudź się, że można żyć tylko nauką, zrobić dwa doktoraty, trzy aplikacje prawnicze i dwie specjalizacje lekarskie, a potem z kieszenią pełną dyplomów i milionami na koncie, bez problemu stworzyć dobry związek. Te pierwsze miłości możesz sobie potraktować tez jako naukę, rodzaj testowania światra, nie wiem czego jeszcze. To już w książkach o psychologii rozwojowej sobie możesz przeczytać. A przy tym najgorsza chyba młodość, z której nie ma co wspominać:)
          • sebalda Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 11:57
            Dzieciom należy przekazywać odpowiednie wartości, od samego początku. Wychowanie nie polega na straszeniu i przedstawianiu czarnych scenariuszy. Z dziećmi trzeba dużo rozmawiać, dyskutować, dobrze jest opowiedzieć o sobie z tego okresu. Uświadamiać, ale z taktem i poszanowaniem uczuć.
            Nie ma nic gorszego niż trywializowanie uczuć. Szczególnie tych pierwszych, niewinnych, delikatnych. Moja córka w pierwszej klasie gimnazjum się zakochała. Miałyśmy taki kontakt, że ona mi o wszystkim mówiła. Wiem, jak ładne i delikatne to było uczucie, ale mój mąż, jak się o tym dowiedział, zaczął swoje tyrady. W bardzo podobnym duchu jak autorka. Widziałam, jak to gasi i boli córkę, zresztą nie tylko widziałam, ona mi o tym mówiła, widziałam jak z tego powodu płacze. Próbowałam to wytłumaczyć mężowi, ale on swoje wiedział lepiej, znowu jak autorka. Chodzenie trwało 2 miesiące, potem chłopiec śmiertelnie znudził córkę, bo ona zawsze była nad wiek dojrzała i wrażliwa. Efekt był taki, że nasz kontakt był coraz lepszy, bo ja wykazałam w tym wszystkim zrozumienie, ojciec zaczął natomiast tracić ten kontakt na potęgę. Do tego stopnia córka mi ufała i miała potrzebę zwierzania się, że jak się pierwszy raz pocałowała z chłopcem w wieku 15 lat, a mnie akurat nie było, bo wyjechałam na dłużej, to ona do mnie z tym zwierzeniem natychmiast zadzwoniła:).
            Dziecko to bardzo delikatna roślinka, łatwo ją złamać, dla mnie nie do pomyślenia jest takie stawianie sprawy, że posiadanie chłopca, zakochanie się jest od razu równoznaczne z seksem, ciążą, utratą perspektyw. Jaki obraz świata to w dziecku buduje? Gdzie miejsce na uczucia wyższe, idealizm, empatię? Moim zdaniem tego właśnie w dzisiejszych czasach brakuje, może właśnie przez taką postawę rodziców? Tylko nauka i praca? Egzamin do gimnazjum zdaje dobrze przeciętny uczeń, bez żadnego wielkiego wysiłku, nie przesadzajmy. Dajmy naszym dzieciom trochę swobody i obdarzmy je zaufaniem, nie piszmy czarnych scenariuszy, nie straszmy.
            Z doświadczenia wiem, że im krótsza smycz, tym dzieciaki zachowują się gorzej. A utraconego zaufania dziecka z reguły nie da się już odzyskać. Ważniejszy jest kontakt pełen zaufania i wzajemnego szacunku niż tysiące rozmów uświadamiających i straszących.
            • edw-ina Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 12:06
              :) fajnie. Mam nadzieję, że moja córka też z radością opowie mi o pierwszym zakochaniu, pocałunku itp. Przynajmniej będę się bardzo starała, by chciała się tym ze mną dzielić. Gratuluję!
              • sebalda Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 12:25
                Ja myślę, że dzisiaj wielu rodzicom myli się wychowanie, dobre stosunki, budowanie zaufania, przyjaźń z dzieckiem z kontrolą i nadzorem rodzicielskim. Tylko mało który z takich rodziców wie, jak bardzo przeciwny skutek tym wywołuje. Obserwuję kolegów syna. Domy skrajnie restrykcyjne, jeden ortodoksyjnie katolicki, smycz przy samej buzi, a dzieci kłamią jak z nut, lawirują, robią, co chcą, a w domu grają niewiniątka. Sprytny nastolatek sobie poradzi z kontrolą, przy okazji nauczy się kłamstwa, oszustw, braku poszanowania dla dorosłych, cwaniactwa i tym podobnych rzeczy. Tego chcemy dla naszych dzieci? A może niektórzy chcą? Cwaniactwo dla niektórych osób to całkiem przydatna umiejętność. Bardziej niż uczenie budowania dobrego związku na przykład:(
                • zuzi.1 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 12:53
                  Nie wiem w jakim celu autorka tego wątku tu napisała, przecież i tak wie najlepiej jak powinno byc..., powodzenia ps. biedna córka takiej "mamusi"
                • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 13:08
                  > Ja myślę, że dzisiaj wielu rodzicom myli się wychowanie, dobre stosunki, budowa
                  > nie zaufania, przyjaźń z dzieckiem z kontrolą i nadzorem rodzicielskim.


                  Masz racje, ale czy jesteś pewna że o to chodzi w tym konkretnym przypadku? Przeczytaj dokładnie posty wątkodajki. Przychodzi do niej córka, zdaje się normalna i dająca sobie radę z nauką i dzieli się z nią swoimi nastoletnimi rozterkami, również zdaje się normalnymi. Co dostaje w odpowiedzi?
                  - będziesz się upijała pod dyskoteką
                  - nie dostaniesz się do gimnazjum
                  - podadzą ci pigułkę i zgwałcą grupowo

                  Uważam że to nie jest kwestia długości smyczy. To jest kwestia ciężkich stanów lękowych i zaburzeń, wcale nie u córki.
                  Pół biedy, jeśli córka jest silna psychicznie i podejdzie do tego z przymrużeniem oka. Ale jeśli jest wrażliwa to takie teksty ją psychicznie zdemolują.
                  • sebalda Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 13:41
                    Ja mam nadzieję, że autorka tylko z nami dzieli się tymi lękami i fobiami, nie z córką. Że z młodą operuje nieco łagodniejszymi formami perswazji;)
                    Ja córce o pigułce gwałtu też mówiłam, ale nie w kontekście zakochania, tylko chodzenia do klubów, ktore zaczęła zresztą koło osiemnastki. Nie wolno mieszać kwestii uczuć z kwestią "brudnego" seksu i samych niebezpieczeństw. Straszne jest też mówienie dziewczynie (w czym chyba specjalizują się ojcowie), jacy to chłopcy są napaleni i tylko jedno im w głowie. Że każdy chce ją tylko zaciągnąć do łóżka. No fakt, tak też się zdarza, ale nie wyłącznie! Moja córka na przykład wiedziała, że ja bardzo lubiłam się całować, ale jak chłopakowi latały łapki na jednej z pierwszych randek, to tłumaczyłam, że ja z tymi rzeczami czekam do ślubu. Jak się zrażał, to widać nie był mnie wart i tak miało być:))) Że to w sumie dobry sprawdzian.
                    Ja myślę, że to przez nasze demonizowanie, straszenie, podkreślanie, jakie to dzisiejsze czasy są zepsute (plus pisma młodzieżowe i media) nasze dzieci faktycznie wcześniej interesują się seksem, ale jak z nimi pogadać poważnie, to każdy marzy o pięknej miłości. Rodzice jako ostatni powinni ją trywializować.
                    Przedwcześnie uświadomione, uczone technik, a nie uczuć, dzieci wcześniej się tym wszystkim chyba ineresują, według moich obserwacji.
                    Autorka chyba nie jest zaburzona, tylko niezdrowo nastawiona na czarne scenariusze. I faktycznie przez to może skrzywić córkę. Radziłabym szczere rozmowy z córką, ale o uczuciach, a nie ciążach i prezerwatywach. Może trochę lektur o miłości romantycznej, a nie od razu fizycznej? Za moich czasów były takie fajne powieści dla nastolatków, takich autorów jak Siesicka czy Minkowski (Szaleństwa Majki Skowron na przykład) i tam nie było od razu seksu;) A po prawdzie - wcale go nie było:) Nie wiem, czy teraz jeszcze takie piszą, ale w bibliotekach na pewno można je znaleźć i podsunąć córce.
                    • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 14:13
                      Straszne jes
                      > t też mówienie dziewczynie (w czym chyba specjalizują się ojcowie), jacy to chł
                      > opcy są napaleni i tylko jedno im w głowie. Że każdy chce ją tylko zaciągnąć do
                      > łóżka. No fakt, tak też się zdarza, ale nie wyłącznie!


                      Oczywiście że tak. Akurat w moim środowisku w produkowaniu takich "mądrości" celowały jednak kobiety, zwłaszcza stare panny.
                      Do tego tacy napaleni chłopcy zdarzają się w innym przedziale wiekowym. Może to się komuś wyda szokujące, ale uważam że w przedziale 13-14 to dziewczynki dużo częściej inicjują "niegrzeczne" zabawy, od całowania po macanie w ciemnym kinie.
                      I nie łączyłabym tego z demoralizacją, sodomią i gomorią.

                      Bardzo celnie zauważyłaś, że dzieci szanowane przez rodziców częściej szanują same siebie. Nastolatkę należy uświadamiać, nie straszyć.


                      > Autorka chyba nie jest zaburzona, tylko niezdrowo nastawiona na czarne scenariu
                      > sze. I faktycznie przez to może skrzywić córkę.


                      No nie wiem. Zakochanie się czy posiadanie chłopaka w wieku 13 lat nie ma z tematami typu pigułka czy gwałt nic wspólnego, absolutnie nic. Ani w bliskiej ani w dalekiej perspektywie jedno nie skutkuje drugim.
                      Aby połączyć jedno z drugim trzeba mieć jednak nieźle pomajtane. Ewentualnie wątkodajka ogląda jakieś pierdoły w telewizji i się niewyobrażalnie tym nakręca.

                      Tak czy owak do naprawy nie jest córka.

                    • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 14:13
                      O ciążach i prezerwatywach jak najbardziej należy rozmawiać - tylko nie w kontekście pierwszego zakochania się. O antykoncepcji to ja mówiłam przedszkolakom i jakoś nie widzę, aby zostały uświadomione przedwcześnie.
                      • sebalda Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 14:43
                        O antykoncepcji to ja mówiłam przedszkolakom i
                        > jakoś nie widzę, aby zostały uświadomione przedwcześnie.

                        Verdano, ale ja nie pisałam o uświadomieniu na temat seksu, antykoncepcji i tak dalej, ale na temat zagrożeń czyhających na każdym rogu, na temat napalonych nastolatków, na temat sodomii na domówkach czy w klubach. Bo to może obudzić przedwcześnie niezdrową ciekawość. Znam taki przypadek, gdy matka za wcześnie wałkowała z córką tematykę narkotyków, pokazała jej filmy typu My, dzieci z dworca Zoo i dziewczyna najwyraźniej chciała mimo wszystko sama sprobować. Nie skończyło się to dla niej dobrze. Matka nie mogła sobie darować, że rozbudziła przedwcześnie ciekawość córki.
                        To trudny temat, kiedy i jak o tym rozmawiać. Ale na pewno nie w kontekście pierwszej, młodzieńczej miłości. Tak uważam. Dlatego dobrze przerobić temat antykoncepcji i odpowiedzialności wcześniej.
                        • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 15:31
                          W ogóle ja sobie nie wyobrażam prelekcji o zagrożeniach, o tym sie po prostu rozmawia "przy okazji". Z narkotykami sie zgadzam - raz byłam na prelekcji "pana narkomana" w szkole, który mówił o zagrożeniach - nikt nigdy tak mnie nie zachęcił mnie do brania. Dzieci miały podobne wrażenia:) . Owszem, jak córka dwa lata siedziała z narkomanem, to jej mówiłam, aby nic od niego nie brała. A nie, żeby sie przesiadła, bo na pewno zacznie ćpać.
                          Ja w ogóle jestem przeciwniczką straszenia ciążą. Ciąża nigdy nie powinna byc przedstawiania jako kataklizm.
                          • sea.sea Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 17:22
                            Ja byłam straszona ciążą od dwunastego roku życia przez kochającą babunię, z którą miałam nieprzyjemność mieszkać. Generalnie sytuacja w domu - wypisz, wymaluj jak z autorką i jej dzieckiem. Ja o swoich nastoletnich smuteczkach - babka o dupie, dupie, dupie, szanowaniu się, i ciąży, ciąży, ciąży, ciąży. Efekt: wianuszka się pozbyłam w wieku lat 17-tu, gdy tylko nadarzyła się dobra okazja. Obsesyjnie się zabezpieczając przed ciążą, co mi zostało do dziś, bo po prostu sobie siebie w ciąży nie wyobrażam, zablokowałam się na amen. Do seksu i mężczyzn jako takich mnie nie zniechęciła, bo kobieta z wiecznie skwaszoną twarzą, nieszczęśliwa, narzekająca, strasząca i zakazująca od rzeczy, natomiast przewidująca wszelkie możliwe katastrofy - średnio jest autorytetem w kwestii "jak osiągnąć szczęście i harmonię w życiu". Parę nielegalnych rzeczy zrobiłam nie dlatego, że miałam tak po prostu ochotę, ale dlatego, że by tego nie pochwaliła. A mówić jej cokolwiek poza "tak", "nie", "nie wiem", "wszystko dobrze" przestałam jeszcze w wieku nastoletnim.

                            Tak więc jeśli wątkodawczyni marzy o tym, żeby spokojnie się byczyć na emeryturze i nie mieć głowy zawracanej przez jakieś wnuki czy okazującą czułe przywiązanie córkę - niech robi tak dalej! Jest na najlepszej drodze!
                            • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 18:53
                              O własnie , o to mi chodzi. O to, aby ciąża - jakakolwiek ciąża- nie stała sie postrachem. Moi rodzice mówili mi "zabezpieczaj się", ale nie mówili "jak wpadniesz, to będzie kataklizm". Tylko "Jak wpadniesz, to będzie dziecko".
                              • aqua48 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 19:53
                                verdana napisała:

                                > O własnie , o to mi chodzi. O to, aby ciąża - jakakolwiek ciąża- nie stała sie
                                > postrachem. Moi rodzice mówili mi "zabezpieczaj się", ale nie mówili "jak wpadn
                                > iesz, to będzie kataklizm". Tylko "Jak wpadniesz, to będzie dziecko".

                                Ja moim synom mówiłam, że są zabezpieczenia i o odpowiedzialności i takie tam, ale też by nie panikowali w razie wpadki i nie robili nic głupiego, bo wczesne zostanie rodzicem to sporo roboty, ale wcale nie tragedia, a na naszą pomoc i wsparcie mogą liczyć.
                                Jakoś się nie trafiło :)
                      • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 15:29
                        > O ciążach i prezerwatywach jak najbardziej należy rozmawiać - tylko nie w konte
                        > kście pierwszego zakochania się.


                        O to to!
                        Jeżeli reakcją matki na słowa
                        - mamo, zakochałam się!
                        jest pogadanka o ciąży nieletnich, rzeżączce i wirusie HIV to już nawet nie jest błąd, to jest katastrofa.
                        • sebalda Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 15:41
                          Ja wypraktykowałam właśnie takie mówienie przy okazji. Nawet czasami się poświęcałam i oglądałam z córką amerykańskie filmy obyczajowe, niektóre tzw. oparte na faktach. O bezdomności, o wczesnej ciąży, o narkomanii. Takie proste, nieartystyczne kino idealnie nadające się do dyskusji po. Wydaje mi się, że wiele ważnych treści udało mi się wtedy przemycić bez popadania w dydaktyzm.
                          Lektura forów też może dać pożywkę dla takich dyskusji. Do tej pory czasami rzucam jakiś temat i dyskutujemy, ale teraz to częściej dzieci uświadamiają mnie, a nie odwrotnie:) Ogólnie rozmowy są najlepszą formą wychowania. Rozmowy partnerskie, a nie wygłaszanie pogadanek. Tak uważam i wiem, co mówię, bo mi się to dobrze sprawdzało i nadal sprawdza:)
        • szamanta Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 17:16
          k1234561 napisała:

          > W takim razie idąc tym tokiem myślenia niech córka lata i obściskuje się jak in
          > ne panny z chłopakami po kątach,niech lata na dyskoteki, bo taki fajny to wiek.
          > Nauka wiadomo nie zając nie ucieknie.
          > A potem jak zacznie zawalać przedmiot za przedmiotem (bo się zakochała i rozter
          > ki miłosne będzie przeżywała)to żeby dostać się do dobrego gimnazjum u nas w mi
          > eście to niestety,ale trzeba mieć bardzo dobrą średnią dobrze powyżej 4,5.Jeśli
          > nie to czeka ją zwykły osiedlowy moloch,gdzie chodzą dzieci delikatnie rzecz
          > ujmując różne,w większości takie,które nauczycieli i naukę mają w ciężkim powa
          > żaniu,ale za to korzystają z uroków młodości ile wlezie.A za parę lat takiego b
          > łogiego,niefrasobliwego żywota,obudzą się z ręką w nocniku,jak do dobrej pracy
          > wymagać będą dobrego wykształcenia,a oni mają gimnazjum w porywach skończone i
          > pretensje do całego świata,że biedni i pokrzywdzeni przez los.A jak się trzeba
          > było uczyc to gdzie byli??Po kątach się całowali,na dyskotekach piwo chlali itp
          > .Ale co tam wg.Was to przecież takie jest prawo młodości,szaleć,bawić się,zakoc
          > hiwać itd.
          > Jestem bardzo ciekawa ile osób dających mi takie rady,ma dziecko w wieku mojej
          > córki?
          > Albo jeszcze inaczej, nawet zakładając,że wszyscy wypowiadający się tutaj mają
          > dziecko w wieku mojej córki ew.2-3 lata starsze,naprawdę pozwoliłoby w takim mo
          > mencie jak 6-klasa,kiedy to za chwilę czeka ich sprawdzian kończący etap podsta
          > wówkowy i który to sprawdzian niejednokrotnie waży o tym do jakiego gimnazjum d
          > ziecko się dostanie,na latanie z chłopakiem za rękę,obściskiwanie się,czy jeszc
          > ze latanie na dyskoteki w imię szalonej młodości.
          > Jakoś tak nie wierzę,że z czystym sumieniem tak na wszystko jak leci pozwalacie
          > swym dzieciom w realu.Zatem zanim kogoś zjedziecie i wyzwiecie od wapniaków,to
          > zastanówcie sie co rzeczywiście zrobilibyście mając szóstoklasistkę w domu,pot
          > em gimnazjalistkę stojącą przed wyborem liceum i wreszcie maturzystkę.I proszę
          > o niewypowiadanie się mam przedszkolaków,bo przed Wami jeszcze dłuuuuuuga droga
          > .
          > Nie wierzę,że mając dziecko na tak przełomowych etapach życia,nie zainteresujec
          > ie się tym,czy i jak się uczy czy tylko radośnie będziecie przyklaskiwać korzys
          > taniu z uroków życia przez potomka.

          A ty tego nie dostrzegasz i nie jesteś wstanie dostrzec ,ze TY jako matka robisz wszystko aby zbrzydzić córce pojęcie o miłości? pokazujesz jej tak patologiczne przykłady, skrajne, ohydne, destrukcyjne i demoralizujące ze to nijak ma wspólnego z miłością i zakochaniem się
          To co ty własnej córce przestawiasz, wozisz ją jako przestroga PRZED zakochaniem, pokazujesz rzekomo niby adekwatne przykłady jak kończą dziewczyny które posiadają chłopaka, to jest ohydztwo, obrzydliwość z twojej strony. CHORY obraz wytwarzasz własnej córce na temat posiadania chłopaka i co oznacza zakochanie się, jak się postępuje . Twój gigantyczny plan zniechęcenia autentycznie blokadę może wytworzyć ,ze nawet po obronie magisterki córka będzie rękami i nogami wzbraniać się prze posiadaniem chłopaka jak ty jej od nas wczesnej nastoletniości pokazywałaś to co ty opisywałaś..
          Zgroza kobieto, jesteś na dobrej drodze do zablokowania się własnej córki na sprawy sercowe nawet na wiele wiele lat jaki ty wizerunek zakochanych osob jej w sposób patologiczny demoralizujący przedstawiasz.
          Weź ją w nocy i w alejki gett zawieź, niech zobaczy ze również w kanał sobie cpuny dają, tez na pewno to jest wyznacznik zakochania się i z czym wiąże się miłość
          Oczywiście wiem, ze będziesz temu zaprzeczać no ale najwyraźniej z nieomylnymi osobami nie ma co dyskutować
          • a.nancy Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 17:29
            albo przeciwnie, hajtnie się z pierwszym chętnym, żeby wreszcie móc się zadawać z facetem bez wysłuchiwania trucia mamuśki
        • jola_ep Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 18:42
          > A potem jak zacznie zawalać przedmiot za przedmiotem

          Czarnowidzisz. Zupełnie jak moja teściowa, gdy odkryła, że jej syn ma dziewczynę ("przecież oni szkoły nie skończą"). Jesteśmy parą na poważnie od 7-tej klasy SP, w 6-tej już twierdziłam, że jest tylko jeden porządny chłopak.
          Na szczęście moja mama wykazała się większym rozsądkiem. Co więcej - skontaktowała się z moją przyszłą teściową (wtedy jeszcze nie miałam planów małżeńskich ;) ) i potrafiła jej przemówić do rozumu i rozsądku.

          Cóż, szkoły nie zawaliliśmy. Pobraliśmy się dopiero po studiach (studiowaliśmy dość daleko od siebie).

          Ale dzięki rozsądkowi mojej mamy nie utraciłam do niej zaufania. A wiedząc, że moja mamy mi ufa - nie zawiodłam jej.

          Bo wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że moje niezobowiązujące chodzenie z chłopakiem, który ciekawie opowiadał o samolotach, skończy się tak jak się skończyło :) Na razie mamy za sobą 20 lat fantastycznego małżeństwa :)

          Czarnowidzisz, jak moja teściowa.
          Oby się znalazła jakaś mądra mama chłopaka.

          Z igły robisz widły.

          Obrzydzasz zupełnie niewinne (najczęściej) zauroczenie.

          > Jestem bardzo ciekawa ile osób dających mi takie rady,ma dziecko w wieku mojej
          > córki?

          Mam starsze.

          > co rzeczywiście zrobilibyście mając szóstoklasistkę w domu,pot
          > em gimnazjalistkę stojącą przed wyborem liceum i wreszcie maturzystkę.

          Dokładnie to, co zrobiłaby moja mama.
          Podobno wychowujesz dziecko przez 10 lat, potem jest parę lat ciszy, a potem zbierasz owoce swojego wychowania.
          Aż tak bardzo nie ufasz temu, co dałaś swojemu dziecko przez te lata?

          Pozdrawiam
          Jola
    • angazetka Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 16:12
      Ty chyba kpisz. 13 lat to jak najbardziej naturalny wiek na pierwsze zakochania i "chodzenie ze sobą". Nic w tym dziwnego. A życie nie składa się tylko z nauki. Biedna twoja córka.
    • szamanta Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 16:58
      > Ja już w sumie z nią rozmawiałam i tłumaczyłam,że to stanowczo za wcześnie,że t
      > eraz to może mieć co najwyżej kolegów,że teraz jest czas na naukę przede wszyst
      > kim.Ponieważ mieszkamy niedaleko dyskoteki,kilkakrotnie pokazywałam jej pijane
      > nastolatki i tłumaczyłam jak kończą takie dzieciaki


      eeeee?? ale co ma zakochanie wspólnego z nawaleniem się na dyskotekach?? To ty dajesz jej taki przekaz ,ze zakochanie = się pijaństwo i lofrowanie po dyskach? to jest twoj wyznacznik zakochania i posiadania chłopaka?
      Ty boj się nie wiadomo kogo i czego, gdy faktycznie córka się zakocha i będzie miała wpojone co jest oznaka zakochania i kim się wteczas stala (twój przykład z najebanymi ludzmi na dyskach ) i oczywiście ciąża murowana , no bo jeśli dziewczyna zakochana posiadajaca chłopaka to upija się w sztoka na dysce i bałamuci się po kiblach ?
      Straszne jak ty to przedstawiasz. Nie czuj się urażona, ale ja poprze taką argumentacje zakochania i bycia z kims w związku,co się dzieje jeśli się ma chłopaka , kim człowiek się staje, i co robi to chyba poszłabym do klasztoru :/ Całkowicie zraziłabym się do spraw sercowych w takim wypadku
      Przegięłaś i tyle
      • aqua48 Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 18:13
        Uświadamianie dziecka to co innego niż przelewanie na córkę SWOICH lęków i obaw przed życiem, seksem i mężczyznami.
        Nakierowywanie dziecka na odpowiednie tory polega nie na robieniu wykładów tylko na wskazywaniu konsekwencji pewnych wyborów i na pozwalanie na ich dokonywanie przez dziecko.
        A związki i sympatie trzynastolatków to w zdecydowanej większości przypadków nie dziki orgiastyczny seks, pigułki gwałtu i wódka lejąca się strumieniami, tylko doskonałe próby bycia razem, uczenia się właściwych zachowań i asertywności, nie na kanapie z właściwą książką wskazaną przez mamunię, tylko w normalnym życiu.
        • verdana Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 18:57
          W ogóle z tego przekazu wynika, że nie ma żadnej miłości - jest obściskiwanie się i za przeproszeniem dawanie d.., nie ma romantyzmu, jest obmacywanie, nie ma zabawy, jest pijaństwo i ćpanie, nie ma czasu wolnego - jest zawalanie obowiązków. Trzeba zatem wykluczyć z życia miłość i zabawę, w życiu tylko praca jest bezpieczna i nie prowadzi do demoralizacji.
          Doskonały pomysł na wychować wzorowego pracownika, bez życia rodzinnego, żyjącego w celibacie.
          --
          • anetuchap Re: Zakochane 13-latki 21.10.13, 23:40
            A ja się martwię,że moja prawie 13-latka nie jest zakochana;)
            Ja byłam bardzo kochliwa w podstawówce, zawsze byłam zauroczona w jakimś chłopaku i jeśli
            była wzajemność,to "chodziliśmy ze sobą" (6,7 klasa podstawówki). To chodzenie oznaczało
            rozmowy na przerwie,odprowadzenie po lekcjach do domu,wyjście na spacer i tańczenie ze sobą
            na tych diabelskich dyskotekach,których w semestrze było za dwie. I Ty (założycielka) uważasz,
            że to jest złe a na pewno niebezpieczne,bo gwałty itd . Dodam tylko,że zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem.
            Naprawdę obrzydzasz swojej córce coś pięknego,niewinnego,strasząc ją ciążą i narkomanią.
            Szkoda mi Twojej córki,naprawdę:(
            • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 06:52
              Tak czytam Wasze komentarze i jakoś mi się to wszystko dziwne wydaje,że Wy wszystkie matki takie liberalne jesteście.
              Jak rozmawiam/rozmawiałam w pracy na ten temat to większość osób właśnie podchodziła do tematu zakochania tak jak ja.Czyli dobrze,dobrze,ale zamiast się ciężko zakochiwać i myśleć pół dnia czy on dziś spojrzał na mnie czy nie spojrzał itd,to jednak lepiej jak dziecko się za naukę weźmie,a spotkania towarzyskie to owszem,ale w weekend i w szerszym gronie niż tylko we dwoje.Natomiast tu wypisujecie jak to Wy byście pozwalały na wszelkie całowania,spotykania się 13-latków,bo to takie słodkie i urocze.Może i urocze,ale proza życia jest jaka jest.Widzę i słyszę,że inni ludzie w mojej pracy tak samo do tego podchodzą jak ja.Natomiast w necie,jeśli chodzi o nieswoje dziecko pełen luz.Naprawdę zejdźcie na ziemię,bo jak czytam w innych wątkach ile to dzieci mają zajęć pozalekcyjnych,żeby tylko im czas czymś wypełnić,czyli właśnie aby tzw.głupich pomysłów nie miały,to głowa mała.Nieraz jak czytam gdzie to te dzieci nie chodzą i czego się nie uczą to doby chyba brakuje aby to ogarnąć.O kontaktach towarzyskich to mogą pomarzyć.

              A o dyskotekach to pisałam nie o tych szkolnych,bo to śmiech nie dyskoteki,ale o tych prawdziwych w klubach.Mieszkam niestety koło takiego klubu i widzę te niby pary zakochanych 13-latków co wyrabiają.Mamusie też pewnie uważają,że to słodkie i urocze,jak się panna 13-14 letnia puszcza w samochodzie,albo o zgrozo pod żywopłotem bo i takie przypadki widziałam.Albo drze mordę na całe osiedle bo się upił/upiła jeden z drugim,.Nie,no spoko,niech się bawią to takie urocze i takie słodkie.Zapraszam do mnie po 22, w sobotni wieczór.Może Wam łuski z oczu spadną wreszcie.Nie wierzę,że pozwoliłybyście,ani tym bardziej chciałybyście aby tak zachowywały się Wasze dzieci,tylko dlatego,że przeżywają swoją pierwszą miłość.
              • sea.sea Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 08:45
                Na dyskotekę do klubu trzynastolatki też bym nie puściła. Ale jak powiesz córce, że teraz jej się Franek ma nie podobać, bo będzie miała na to czas, a teraz nauka (czyli przez najbliższe 12 lat, jak rozumiem, aż studiów nie skończy) to raczej nie osiągniesz tego, że Franek jej zbrzydnie. Osiągniesz tyle, że ona Ci przestanie mówić, że ktoś jej się podoba, a przy odrobinie szczęścia Franek stanie się najbardziej wymarzonym obiektem na świecie - syndrom Romea i Julii. I dopiero będą problemy z nauką :)))

                BTW za moich czasów, chodzenie ze sobą nie polegało na usilnym poszukiwaniu miejsca w parku, w którym się można podemoralizować. Polegało zazwyczaj, literalnie, na chodzeniu. Siadaniu obok siebie. Spacerowaniu razem na przerwach, czasem odprowadzaniu się po szkole, czasami na spotkaniu w większych grupach. Normalne, niezdemoralizowane kilkunastolatki nawet jak myślą coś tam o seksie, to są jak najdalsze od uprawiania go - z różnych przyczyn. Mam stały kontakt z nastoletnią młodzieżą, więc coś o tym wiem :) Przeciętne kilkunastolatki są zajęte zastanawianiem się, jak w ogóle zagadać do tej Mani, czy Basi, żeby nie wyśmiała, że młody, nieśmiały, pierwszy raz zagaduje, stresuje się i jąka. Ale to takie niemedialne, więc lepiej pisać o jednej szkole, w której rzekomo dzieci bawią się w słoneczko ;) Od takich zauroczeń, do puszczania się w samochodzie jest naprawdę daleka droga. Jeżeli uważasz, że Twoja córka, jak jej "pozwolisz" na legalne zauroczenia, natychmiast poleci dawać ciała w samochodzie każdemu, kto poprosi - coś jest bardzo nie tak, albo z tym, jak postrzegasz córkę, albo z tym, jak ją wychowałaś.
              • morekac Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 08:46
                A kto ci napisał, że masz pozwalać? Kto ci napisał, że masz 13-latkę puścić na dyskotekę?
                Masz jej tylko nie truć 'na wszelki wypadek', bo póki co młoda ani się nie prowadza z kolegami za rączki, ani na dyskoteki nie chodzi.
                • sebalda Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 09:47
                  Moim zdaniem to kwestia zaufania. Obustronnego. To zaufanie buduje się od najmłodszych lat u dziecka, na nie się ciężko pracuje, dobry kontakt nie rodzi się z niczego.
                  Ja wiem, że nastolatki bywają zepsute. Ale dziecko, które ma w domu dobry kontakt z rodzicami (a przynajmniej z jednym), które ma w nich wsparcie, ma przekazywane wyższe wartości (a nie tylko to, że najważniejsza w życiu jest popłatna praca), które mają silną osobowość, która sprawia, że naciski grupy nie będą na nie wpływać, nie będzie robiło tych wszystkich rzeczy, które opisujesz. Jak bardzo trzeba utracić kontakt z dzieckiem, by je podejrzewać, że będzie się w wieku 13-lat bzykać z kim popadnie pod żywopłotem???? To jest jakiś koszmar.
              • aqua48 Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 09:48
                k1234561 napisała:

                > tu wypisuj
                > ecie jak to Wy byście pozwalały na wszelkie całowania,spotykania się 13-latków,

                Na pewno nie wszelkie i nie kosztem nauki, bo to by było głupie. Ale nie jest powiedziane, że każde zauroczenie trzynastolatków musi skutkować zawalaniem szkoły oraz ciążą sprowadzoną w pijanym widzie.

                > Nieraz jak czytam gdzie to te dzieci nie chodzą i czego się nie uc
                > zą to doby chyba brakuje aby to ogarnąć.O kontaktach towarzyskich to mogą pomar
                > zyć.
                >
                A sądzisz, że na tych dodatkowych zajęciach nie nawiązują kontaktów towarzyskich?

                > A o dyskotekach to pisałam
                > o tych prawdziwych w klubach.

                Nikt normalny nie pozwala trzynastolatkom na chodzenie do klubu i spędzanie tam czasu do późna w nocy przy alkoholu. Nie ma to nic wspólnego z pierwszymi miłościami, chodzeniem ze sobą, czy zainteresowaniem płcią przeciwną. Mylisz pojęcia.

                Mieszkam niestety koło takiego klubu i widzę.

                I naprawdę sądzisz, że Twoja córka też by się tak zachowywała? Wychowanie nie polega na bezwzględnych zakazach i straszeniu, tylko na uczeniu dziecka właściwych wyborów, wskazywaniu konsekwencji tychże i pozwoleniu na ich dokonywanie.
              • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 11:02
                Mieszkam niestety koło takiego klubu i widzę te ni
                > by pary zakochanych 13-latków co wyrabiają.Mamusie też pewnie uważają,że to sło
                > dkie i urocze,jak się panna 13-14 letnia puszcza w samochodzie,albo o zgrozo po
                > d żywopłotem bo i takie przypadki widziałam.


                Kolejny raz grasz ten sam riff, tym razem kończysz solówką: miłość=puszczanie się w samochodzie. Kiepska ta piosenka. To że ludzie u Ciebie w pracy też ją grają nie sprawia że jest lepsza.


                Może Wam łuski z oczu s
                > padną wreszcie.


                Ciekawe w jakim celu założyłaś wątek na forum. Chciałaś oświecać i ewangelizować ciemny forumowy motłoch?
                • morekac Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 17:14
                  Może mama za dużo ogląda/czyta o tych złych i niedobrych gimnazjalistach, i ogólnie ma jakiś wysoki poziom lęku - chyba jednak trochę za wysoki. Pogłębiany jeszcze przez sąsiedztwo dyskoteki i boisko gimnazjum.
                  Zachowanie dziecka nie daje bowiem podstaw do niepokoju. Dziewczę jest niesparowane, na dyskoteki się nie wybiera, nawet przytakuje mamie, że najpierw szkoła, potem miłość - a mama i tak się trzęsie:
                  - bo inne dziewczynki mają chłopaków (btw: dziwna ta szkoła, zdaje się, że niepubliczna, w rejonowej podstawówce w klasie VI u córek może i były jakieś 'pary', ale większość była po prostu 'singlami' ;-) ), to moja córka też będzie chciała
                  - skoro mówi, że uczucia jeszcze nie w tym wieku i ogólnie podziela poglądy matki, to wcale ich nie podziela, tylko udaje że podziela (przypominam: dziecko nie robi na razie nic, co mogłoby nasuwać myśl, że poglądów nie podziela)
                  - bo codziennie widzę gimnazjalistów całujących się na szkolnym boisku, to na pewno wszystkie gimnazjalistki to robią (być może na boisku całują się codziennie te same osoby, sztuk dwie, ale zrobiły się z tego tabuny rozpasanych uczniów) - moja córka też tak będzie robić
                  Po takim zestawieniu faktów z przekonaniami mamy, obawiam się, że nawet bycie osobą najdalszą od myśli o zakochaniu się w kimkolwiek - może mamy nie zadowolić. Się nie da, po prostu.
                • morekac Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 17:17
                  dkie i urocze,jak się panna 13-14 letnia puszcza w samochodzie,albo o zgr
                  > ozo po
                  cóż, w takiej sytuacji należy natychmiast dzwonić po policję. Jako że publiczne uprawianie seksu jest niedozwolone, a po drugie - uprawianie seksu z osobą poniżej lat 15-tu jest przestępstwem. Nie można być świadkiem przestępstwa i nie reagować...
                  • anetuchap Re: Zakochane 13-latki 22.10.13, 20:17
                    Mnie dziwi to,że nie masz w ogóle zaufania do swojej córki. Gdyby moja 13-latka zakochała się,
                    to nie przyszłoby mi do głowy,że zaraz zajdzie w ciążę i rzuci szkołę. Zrozum,to nie jest proces
                    przyczynowo-skutkowy. Przez 13 lat wychowywałaś córkę i wpajałaś jej swoje wartości więc
                    Twoja córka nie zejdzie na złą drogę. Dla mnie obrzydliwe jest myślenie w ten sposób o własnym
                    dziecku. Naprawdę uważasz,że Twoja córka mogłaby się puszczać w samochodzie pod dyskoteką?
                    • k1234561 Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 06:37
                      Naprawdę uważasz,że Twoja córka mogłaby się puszczać w samochodzie pod
                      > dyskoteką?

                      Myślę,że nie.Bo starałam się ją tak wychować i wpoić jej takie wartości,że raczej nie mogłoby do czegoś takiego dojść.Jednak teraz to jest zaledwie 6 klasa.Przed nią gimnazjum.Nowe środowisko,nie wiem na kogo tak naprawdę trafi w klasie.Mam nadzieję,że będzie miała dośc rozumu w głowie i własne zdanie aby w sytuacjach newralgicznych powiedzieć NIE.
                      Mam też nadzieję,że nie wpadnie pod wpływ złego towarzystwa i chcąc być lubianą i akceptowaną w klasie nie zacznie ich naśladować.Bo jeśli nie będzie taka jak oni to zaczną z niej wyśmiewać,robić przykrości itd.
                      Widziałam już wiele dzieci z dobrych domów,które trafiły w złe towarzystwo i żadne zakazy,nakazy,prośby,błagania i groźby rodziców nic nie dały.Dzieciak leciał po równi pochyłej,ale wśród rówieśników uchodził za tego cool.
                      Rodzice nie mieli natomiast już żadnego wpływu na potomka,bo zawsze na wszystko dawali przyzwolenie.A jak zobaczyli do czego może doprawadzić tzw."małpia miłość" do dziecka to zabierali się za wychowywanie 14-latka.Co oczywiście skutkowało stawianiem się okoniem,trzaskaniem drzwiami i znikaniem z domu itp. rzeczami.Dlatego właśnie uważam,że rękę na pulsie trzeba trzymać cały czas i nie pozwalać na wszystko 5,6 klasistom w imię szalonej młodości.Tylko niestety ustalać granice,mówić nie,tłumaczyć i uświadamiać.Taka rola rodzica.A że to się może dzieciątku nie podobać no to już trudno.ALbo wychowujemy dziecko,albo hodujemy.
                      • morekac Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 08:55
                        Ale chyba naprawdę 'trujesz' jej nieco za bardzo. Owszem, wiek nastoletni jest trudny. Dzieci bywają głupawe. Ale więcej wiary w własne dziecko i w to, jak ją wychowywałaś.
                        BTW: kilka lat temu kuzynka dziecka, lat 12, martwiła się, że taka wysoka jest (bo rzeczywiście dziewczę po rodzicach wybujałe nad średnią ) i że będzie miała problem ze znalezieniem partnera. Poza tym normalna, uczy się bardzo dobrze.
                      • aqua48 Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 09:36
                        k1234561 napisała:

                        Jednak teraz to jest zaledwie 6 klasa.Pr
                        > zed nią gimnazjum.Nowe środowisko,nie wiem na kogo tak naprawdę trafi w klasie.

                        Nigdy nie wiesz na kogo dziecko trafi w życiu. Musi być przygotowane na wiele możliwości, żeby samo umiało się zachować, bo coraz częściej będzie poza domem.
                        Ja moje dzieci uczyłam odmawiania, mówienia NIE nieulegania naciskom. Tłumaczyłam, że na pewno staną prędzej czy później wobec grupy, która może wyśmiewać ich przekonania, ubiór, fryzurę, ale, jeśli będą konsekwentni i spokojni to grupa odpuści, co się nawiasem mówiąc stało. A prawdziwi przyjaciele uszanują ich zdanie.
                        W efekcie nic złego nie nastąpiło. I to w bardzo "imprezowej" klasie w gimnazjum. Moje dzieci po prostu nie chodziły na te imprezy, bez rodziców w domu, na których alkohol się lał, a i narkotyki pojawiały. Jak byli starsi, to potrafili wyjść wcześniej z imprezy "bo było beznadziejnie - wszyscy się popili".
                        Wystarczyło powiedzieć przyglądnij się porządnie jak wygląda i jak się zachowuje pijany człowiek i zastanów, czy Ci się to podoba, czy chcesz się tak samo wygłupić. To samo można mówić córce - popatrz jak wygląda taka zawieszona na znudzonym chłopaku dziewczyna i zastanów się czy Ci się to podoba. Pytać jak sądzi jak powinien zachowywać się zakochany chłopak, zastanawiać się razem z córką na co dziewczyna może mu pozwolić i jak może odmawiać gdy chłopak szantażuje zerwaniem i jak to świadczy o jego uczuciach. Ale nie wolno zaprzeczać uczuciom i w zamian odsyłać do nauki.


                        > Rodzice nie mieli natomiast już żadnego wpływu na potomka,bo zawsze na wszystko
                        > dawali przyzwolenie.

                        Tu masz rację, ale czym innym jest dawanie przyzwolenia na wszystko, a czym innym stawianie rozsądnych granic i wymagań, a czym innym odmawianie dziecku prawa do uczuć, zakochań i pierwszych miłości.
                      • sebalda Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 11:06
                        >ALbo wychowujemy dziecko,albo hodujemy.

                        Ale Ty nie piszesz o wychowywaniu, tylko o tresowaniu. Jeśli wychowanie ma polegać na "ustalaniu, mówieniu nie, tłumaczeniu i uświadamianiu", to jest bardzo smutne. Dla mnie wychowanie to budowanie więzi, budowanie poczucia swojej wartości, silnego kręgosłupa moralnego, nauka szacunku dla innych poprzez szacunek dla dzieci.
                        Dziecko, które z domu wynosi poczucie swojej wartości, nie ulega środowisku, nie musi udowadniać swojej wartości w podporządkowaniu się innym. Dziecko uczone posłuszeństwa, podporządkowania może łatwiej zmienić tego, komu jest podporządkowane, czyli rodzica na najsilniejszego w grupie.
                        Popadasz w skrajności: z jednej strony piszesz o rodzicach, którzy pozwalali na wszystko, z drugiej, że wzorcem wychowania jest stawianie granic i mówienie nie. A tu trzeba wszystko wyważyć. Wychowywać w szacunku i stawiać ROZSĄDNE granice. Wzmacniać dziecko, a nie tylko egzekwować i ustawiać. I nie straszyć, co Ci chyba najlepiej wychodzi.
                        Z moich obserwacji wynika, że tak właśnie traktowane dzieci, zmuszane do posłuszeństwa, zmuszane do przesiadywania nad lekcjami i natychmiastowych powrotów do domu, częściej się buntują, niż te, których rodzice szanują, interesują się ich życiem, także poza szkolnym, ale na zasadzie rozmów, a nie kontroli. Takie krótko trzymane dzieci uczą się jednego: jak obejść zakazy i nakazy rodzica, jak kłamać, oszukiwać, manipulować. Czy to ma być dobre?
              • yoma Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 12:21
                > widzę te ni
                > by pary zakochanych 13-latków co wyrabiają.Mamusie też pewnie uważają,że to sło
                > dkie i urocze,jak się panna 13-14 letnia puszcza w samochodzie,

                Trzynastolatek z samochodem i prawkiem? Chyba przesadziłaś.
    • amb25 Re: Zakochane 13-latki 23.10.13, 07:38
      No coz, czasy sie zmieniaja.
      Takie wzorce tez sa lansowane przez media. Teraz 13 latka potrafi wygladac jak kiedys 18.
      W moich czasach, w 6 klasie niewiele dziewczyn mialo chlopaka, w 8 - wiele. I jakos nie pokonczylysmy jako nastoletnie mamusie.
      Rozumiem twoj niepokoj, ale nawet 13 latki nie z kazdym chlopcem ida do lozka, i nie wszystkie caluja sie w szkole. Zaufaj raczej rozsadkowi twojej corki i wykaz zrozumienie, bo dla niej to musi byc trudne, jesli ona nie ma chlopaka a inne maja.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 12:17
      Zgadzam się z Panią, że rodzice powinni wychowywać a nie hodować dzieci. A także z tym, że mają prawo przekazywać im swoje wartości i normy wychowawcze i życiowe.
      Ale to prawo rodziców powinno uwzględniać dobro dziecka i być kompatybilne z jego rozwojem i rzeczywistością, w jakiej żyje.
      Pani poprosiła w swoim wątku o podpowiedź argumentów do rozmowy z trzynastoletnią córką , które miałby ją przekonać do Pani tezy, że w jej wieku nie powinna myśleć o zakochiwaniu się
      ( czytaj nie powinna interesować się chłopcami lub szerzej erotycznymi skłonnościami ) a skoncentrować się na nauce.
      Dostała Pani przekrój innych poglądów i być może poczuła się Pani rozczarowana.
      Mogę się po tym domyślać, że nie widzi Pani i nie zobaczyła Pani różnicy między adekwatnym do wieku zainteresowaniem się "zakochaniem" a "zakochaniem" będącym kompulsywnym poszukiwaniem bliskości, czułości czy troski spowodowanym brakiem tego w rodzinie. W tym ostatnim przypadku dzieci są w amoku. W tym pierwszym uczą się łączenia różnych swoich potrzeb. Emocjonalnych i intelektualnych. Społecznych i indywidualnych. Między tymi postawami jest przepaść. Jasne, że rodzice mogą przeżywać niepokój, jakich wyborów dokona ich własne dziecko. Pod jaki wpływ wejdzie. Ale chyba można jakoś rozeznać swoje dziecko w tej materii.
      Trzynaście lat to nie jest przedwczesne zainteresowanie sferą miłości czy erotyzmu. To raczej naturalny czas. Więc zdziwienie tu nie jest uzasadnione.
      Jestem też przeciwna takiej gradacji jest czas na naukę, czas na miłość , czas na małżeństwo itp.
      Bo jak się tego nie robić równolegle , w odpowiednich proporcjach, to można w czasie na małżeństwo nie wiedzieć jak się zabrać do poszukiwania partnera. Bo nie było wczesnej nauki. A społeczeństwo, w tym rodzice, zaczną nagle oczekiwać tego czego wcześniej zakazywali.
      To oczekiwanie, zgodne z wspomnianą gradacją często unieszczęśliwia późniejsze dzieci. Bo chcą a nie umieją, są nieporadne zalęknione, nie czują swojej wartości jako kobieta czy mężczyzna. To często pacjenci gabinetów psychoterapeutycznych, którym bardzo trudno pomóc.
      W wieku Pani córki, bez względu na przekaz społeczny czy medialny w tym względzie, miłość przeważnie jest romantyczna. Czemu zakazywać takich pierwszych uniesień.
      Rozmawiać z córką i być ciekawą jej podejścia i jej poglądów w sferze jej dotyczącej. Nie być fanką tylko swoich. Od dzieci też się można wiele nauczyć i zdobyć instrukcję obsługi do nich.
      I nie oznacza to to pozostawienia ich samopas, hodowania czy braku kontroli. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • atoness Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 13:36
        Ano właśnie. Mam taką koleżankę, która miała się tylko uczyć. Nawet na studiach. Bardzo grzecznie bywała tylko na zajęciach i w domu. Kiedy studia skończyła, rodzice oświadczyli, że teraz ma wyjść za mąż. I bardzo byli zdziwieni, że nie wychodzi.
      • sebalda Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 14:38
        Od dzieci też się można wiele nauczyć i zd
        > obyć instrukcję obsługi do nich.

        Tak właśnie instynktownie zawsze robiłam, a do tego słuchałam jeszcze swojego wewnętrznego dziecka, kierowałam się pamięcią tego, co w danym wieku lubiłam, o czym marzyłam, czego się bałam albo czego nienawidziłam. Świetnie się sprawdza, polecam.
        • t1ffany Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 16:26
          > Od dzieci też się można wiele nauczyć i zdobyć instrukcję obsługi do nich. :)

          Świetnie ujęte :)

          Swoją drogą dopiero teraz dotarła do mnie skala absurdu twierdzenia wątkodajki: "13 lat to nie czas na zakochanie".
          Może ja żyje w innej galaktyce ale tu u mnie nie da się wyznaczyć czasu na miłość, to jest coś co może nas dopaść zarówno w wieku 13 jak i 73 lat.
          • sebalda Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 16:40
            Bo autorka (nie wiedzieć czemu) stawia znak równości między zakochaniem się i seksem. Smutne w sumie. Sama nigdy nie miała 13 lat? Nie podkochiwała się w koledze z równoległej klasy i nie marzyła, że ją poprosi do wolnego na dyskotece szkolnej? Nie snuła fantazji, jak ją poprosi o numer telefonu i zaprosi do kina? Od razu myślała o tym seksie w samochodzie? Dlaczego tak szybko zapominamy, jak to było, gdy byliśmy dziećmi?
            • ca.melia Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 17:39
              no to teraz mnie kobieto ubawiłaś.

              Stawiaj zakazy, stawiaj koniecznie. Na krótkiej smyczy... a potem popatrzymy moja droga na efekt "sprężyny", bo po takiej nawiedzonej matce, która w 13 letniej córce widzi potencjalną dzi..kę i zakazami będzie egzekwować właściwie zachowanie, panna pójdzie w cug i to szybciej niż się wszystkim wydaje.
              Na złość własnie takiej matce.
            • morekac Re: Zakochane 13-latki 24.10.13, 18:47
              Sama nigdy nie miała 13 lat?
              Aż strach pomyśleć, co robiła jako 13-latka... ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka